Dodaj do ulubionych

Kardiomiopatia rozstrzeniowa u psa -

06.08.10, 21:26
Tydzień temu zdiagnozowano to choróbsko u mojego 9,5 letniego owczarka z
sygnaturki. Byłam przerażona i załamana, jechaliśmy w nocy 80km do pogotowia
bo pies się dusił, język robił mu się siny i nie mógł złapać oddechu. Na
szczęście lekami udało się unormować jego stan. Pies zachowuję się w miarę
normalnie.

Ja natomiast nie umiem być spokojna, obserwuję go, sprawdzam czy się dobrze
czuje, panikuję gdy zauważę coś dziwnego. Strasznie się boję, że taki atak
może mu się powtórzyć i się udusi a ja nie zdążę do weterynarza. W nocy się
budze, bo pies też kiepsko śpi, w ogóle nie kładzie się do kojca, tylko śpi na
podłodze, na płasko, nie na boku. Czasem on wstaje i chodzi koło naszego
łóżka, więc się zrywam ale jest niby ok, on sam jakby nie wie co chce, ale
chyba coś go męczy skoro nie śpi spokojnie.

Jestem kłębkiem nerwów, nie wiem czego się spodziewać, z czym muszę się
liczyć. Pani doktor nie owijała w bawełnę i powiedziała, ze jest takie ryzyko,
ze pies się udusi, bo nie ma żadnych leków cud na to. Mam mu podać drugą dawkę
furosemidu a jak nie pomoże to tak naprawdę jechać do weta na uśpienie, a ja
panikuję, że nie zdążę i mój pies będzie się tak straszliwie męczył.
Im wiecej czytam o tej chorobie tym mniej optymistyczna jestem...
--
onek
kociarstwo 1 pokolenie
kociarstwo 2 pokolenie
Edytor zaawansowany
  • daisoz 06.08.10, 21:51
    niestety chorobe trzeba leczyc sredni czas przezycia w zaleznosci od
    stanu psa to 6 mscy ale sa psy przezywajace kilka lat, ale musza byc
    stale podawane leki odwadniajace, bardzo dobrze działa lek vetmedin
    zapytaj swojego lekarza choc nie jest tani ale skutecznie wydluzy
    czas zycia
  • kamcia_79 06.08.10, 22:25
    Pies dostaje vetmedin, furosemid i enarenal
    --
    onek
    kociarstwo 1 pokolenie
    kociarstwo 2 pokolenie
  • aggasz82 07.08.10, 21:24
    Kamciu ja Cie niestety nie pocieszę. Mój Dobek miał 8,5 roku gdy tą chorobę
    zdiagnozowano u niego po zdawałoby się banalnym kaszlu. Dostawał dokładnie te
    same leki. Wet twierdził, że może pożyje pół roku, rok. Niestety nie było nam
    dane aż tyle czasu. Leki pomagały przez 7 dni, Ósmego musiałam podjąć
    najtrudniejsza decyzję w swoim dotychczasowym życiu bo pies nie był w stanie
    wrócić ze spaceru... To było prawie trzy lata temu a ja pisząc to płaczę.
    Życzę Ci aby Twój piesek zgodnie z przewidywaniem lekarza pożył jeszcze tych
    kilka miesięcy. Żył bez bólu, cierpienia i duszności.
    Bardzo jest mi przykro...
  • kamcia_79 09.08.10, 20:00
    Aggasz, bardzo Ci współczuję. Wiem, że mnie też to kiedyś czeka... :(
    Na razie odpukać od 2 tygodni na lekach jest ok, więc mam nadzieję że w naszym
    przypadku one podziałają i przedłużą mu życie.
    Tylko ta niepewność mnie dobija.
    --
    onek
    kociarstwo 1 pokolenie
    kociarstwo 2 pokolenie
  • nerus111 21.01.14, 22:18
    Witam wszystkich .. mój Neruś Doberman miał 9 lat i 4 msc jak zdiagnozowano mu rozstrzeń mięśnia sercowego i obustronny obrzęk płuc.. brał różne leki na wszystko co możliwe ,,, jeździliśmy z nim 2 x dziennie na tlen.. ..piesula się męczył przez 8 dni i trzeba było podjąć drastyczna decyzję. dzis mija 6 dzień bez niego.. jest nam ciężko... bardzo ciężko... ale biedny nie spał.. stał. cały czas i kaszlał. poprawa była po paru dniach aż minęły dwa dni kiedy cieszyliśmy się jego powrotem do zdrowia aż tu nagle to samo.. był apatyczny... ledwo stał.. nie jadł 4 dni... robiłam mu papki z karmy z puszki i strzykawke obcięłam by mu jakoś dozowac na siłę jedzenie ale to nic też nie dło... na spacery niechciał chodzic .. był taki smutny... lekarz jasno i wyraź nie powiedział że z tego nie wyjdzie... ale on się tak męczył.. prosił oczkami o pomoc... w ciągu paru dni oczka piękne brązowe zrobiły się niebiesko sine czy białe... nie umiem tego nazwać ... to już był koniec... dla mnie jest to masakra... bo wbrew pozorom to co ludzie mówia o dobermanach... był to wspaniały pies który kochał nas i świat a szczególnie naszą córcię 6 letnią z prawdziwym oddaniem.... tak mi źle i smutno bez niego.. cały czas go widzę wszędzie...:(
  • kanga_roo 28.01.14, 12:51
    serdecznie współczuję, to musiało być dla Was bardzo trudne. jednak - Wasz pies przeżył w zdrowiu całe swoje psie życie, chorował w sumie osiem dni. walczyliście o niego do końca, a kiedy trzeba było, podjęliście najlepszą z możliwych decyzję, żeby się nie męczył.
    nasz pies chorował na serce parę lat; przyjmował leki i żyło mu się dobrze, ale bywały lepsze i gorsze dni, jak to u sercowców. baliśmy się, że pogorszy mu się gwałtownie, albo że wręcz padnie w biegu, bo był bardzo aktywny i miał spory temperament. ale - po prostu zasnął. bardzo przeżyliśmy jego odejście, cała rodzina.
  • rezurekcja 28.01.14, 17:11
    jest takie forum, na ktorym oplakujemy. To bardzo pomaga. O tu


    --
    DES na Fejsie
    Podpisz petycję
    z forum Onetu : Jak u mnie na wsi ktoś by przyznal się że ma HIV to by ludzie w promieniu kilometra się wyprowadzili.
  • tropzon 20.08.10, 18:22
    Mój żył ponad 4 lata. Niestety w wieku 15,5 lat musiałam go uśpić z
    powodu problemów z kręgosłupem,najpierw tylne łapki a potem niestety
    też przednie. Więc nie wiadomo czy to serce będzie przyczyną
    najtrudniejszej decyzji...
  • sp9tcu 07.08.10, 13:42
    Wiem co to jest choroba psa
    wiem jak wpływa na psa
    powinien być pod dobrym wetkiem
    Na szczęście żaden z moich psów które miałem nie chorował na takie choroby i
    na choroby serca
  • kamcia_79 26.10.10, 11:28
    po 3 miesiącach względnie dobrych, psu się pogorszyło, pół nocy nie spał, płyciusienko oddychał, nie wiem co robić :( Dałam mu dodatkową dawkę furosemidu, lekko pomógł, ale i tak już dostaje 6 tabletek dziennie, boje się co dalej, najgorsze że zawsze zle się dzieje w nocy i wtedy jest panika czy jechać na nocny dyzur (80km) gdzie tak naprawdę nikt nam nie pomoże :( czy liczyć ze się poprawi....
    To jest takie straszne, nie spię w nocy,w dzień co chwila chce mi się ryczeć, nie zyczę niekomu takiej sytuacji....
    --
    onek
    kociarstwo 1 pokolenie
    kociarstwo 2 pokolenie
  • blue.berry 26.10.10, 12:02
    po pierwsze dowiedz się u weterynarza prowadzącego psa co masz robić w takiej sytuacji. czy zwiększać dawkę leku czy podać jeszcze jakiś inny lek. może po tych 3 miesiącach warto pojechać na kontrolę? najlepiej zadzwoń i spróbuj się dowiedzieć.
    teraz na jesieni kiedy pogoda jest zmienna, ciśnienie niskie, psy z problemami sercowymi źle się czują. i nie ma za bardzo na to rady : (
    co do wyjazdu na nocny dyżur - tutaj musisz mieć pewność czy (jak zresztą sama piszesz) opłaca się pojechać - czy będą w stanie tam w jakis sposób pomóc twojemu psu (to rowniez jest do skonsultowania z wetem)> przy problemach z sercem zachodzi możliwość że pies może nie przeżyć takiej wyprawy. po prostu.
    wiem że jest ci ciężko - bezradność to najgorsza rzecz. trzymaj się mocno.
  • kamcia_79 26.10.10, 12:13
    Dziękuję blue.berry
    Byliśmy na kontroli w sobotę, widać było na ekg ze troszkę się pogorszyło, ze serce nie pracuje jak powinno, ze jest niedotleniony. Ale było w miarę.
    Już kiedyś się pytałam co robic w przypadku nagłego ataku, to właśnie podać dodatkową dawkę furosemidu i albo pomoże albo nie :( Powiedziała wtedy wprost, że jak nie pomoże to można jechać do lekarza ale tak naprawdę to tylko po to żeby psa uśpić, bo nie ma innych leków na to, a nie chciałabym żeby się udusił po drodze. Jest to cos najgorszego co się moze przydarzyć, przecież nie uspię go profilatycznie wczesniej kiedy czuje się dobrze, żeby oszczedzić mu cierpienia :(
    Niby troszkę pomogło, bo teraz próbuje drzemać. Zadzwonię do lekarza jak wrócę z pracy popytać co dalej.
    --
    onek
    kociarstwo 1 pokolenie
    kociarstwo 2 pokolenie
  • blue.berry 27.10.10, 11:17
    czyli tak naprawdę zrobiłaś to co mogłaś, niczego nie zaniedbałaś.
    niestety są po prostu sytuacje z których nie umiemy znaleźć wyjścia.
    napisz z jakiego miasta jesteś - może uda się doradzić ew. jakiegoś psiego kardiologa co może by jeszcze coś wymyślił.
  • kamcia_79 27.10.10, 18:02
    leczymy psa w Bydgoszczy, mam zaufanie do naszej lekarki, widac ze jest zaangazowana w to co robi i sie przejmuje.
    Ech, dzis mi lepiej bo psu lepiej, co prawda znowu ma zwiekszona dawke lekow, ale oddycha przyzwoicie jak na niego i moge troche sie rozluznic, nie myslec tylko o nim.
    dziekuje :)
    --
    onek
    kociarstwo 1 pokolenie
    kociarstwo 2 pokolenie
  • blue.berry 28.10.10, 10:22
    bardzo się cieszę ze psiak czuje się lepiej. musisz sie po prostu przygotować na to ze będą lepsze i gorsze dni. lepszymi sie cieszyć, gorsze jakoś wspólnie z psem przezywać. pozdrawiam a psiakowi życzę dużo zdrowia.
  • semi-dolce 28.10.10, 15:10
    Pamietam, że jednym z leków jakie brał mój starutki dog z kardiomiopatią, był mononit. Z tego co wiem ten lek zapobiega atakam dusznosci własnie i jest stosowany w niewydolnosci serca. Zapytaj o niego lekarza. Drugi lek jaki brał to lotensin, on działa tak samo, jak furosemid, podobnie w każdym razie. Vetmedinu wtedy jeszcze nie było.

    --
    www.hugowaferajna.republika.pl/index.htm
  • aaa9941 28.10.10, 18:01
    Kamciu, trzy tygodnie temu mój zdrowy z pozoru pies nagle źle sie poczuł. Na drugi dzień juz nie wstawał - załtwiał sie pod siebie, cieżko oddychał. Byłam sama a pies wazył 70 kg. Ledwo wciagnęłam go do samochodu i zawiozłam do kliniki. Powiedzieli mi że w nocy go reanimowali ze to byl ostatni dzwonek. Oddali go na drugi dzien z diagnoza kardiomiopatii rostrzeniowej i workiem lekow- powiedzieli ze trzeba zobaczyć jak bedzie reagowal na leczenie bo jeszce moze z tym żyć. Na czwarty dzien pies umarł na naszych rękach w domu. Widok przyjaciela który bezradnie patrzy nam w oczy, dusi sie i broczy krwią to najgorszy koszmar jaki kiedykolwiek przeżyłam. Do dziś nie mogę sie pozbierać mimo, że po domu biega przygarnieta i zabiedzona psia sierotka. Kardiomiopatia to potworny podstępny zabójca. Gdybym wiedziała co przyjdzie mi przeżyc uśpiłabym psa natychmiast, Z tej choroby nie ma wyleczenia a cierpienia psa i czlowieka sa straszne. Nie ma sensu się łudzić że to grypa. Gdy na wpisałam nazwę leku jaki otrzymał moj pies znalazłam setki ogłoszeń" sprzedam- mój pies nie zdażył", "sprzedam- może komuś pomoże" Teraz sama muszę zamieścić takie ogłoszenie.
  • aaa9941 28.10.10, 18:30
    Najgorsze było to, że tak bardzo nie chcialam sie z nim rozstawac ze byłabym gotowa trzymac go w takim stanie nawet miesiącami czy latami. Nie wiem czy to mój egoizm czy strach przed życiem bez niego. Mam nadzieję że u Was bedzie inaczej, ze pies jakos sobie bedzie dawał rade ale gdy zobaczysz ze jego stan sie pogarsza nie popełniaj tego błedu co ja zrobiłam.
  • kamcia_79 29.10.10, 17:27
    Bardzo mi przykro z powodu twojego psa :( Taka sytuacja najbardziej mnie przeraża, ze dostanie ataku, leki nie pomogą i umrze w cierpieniach bo nie zdążę dojechać lub wezwać weterynarza. Na razie pies jakoś się trzyma, ma zwiększone dawki leków i w ciągu dnia jest wesoły, chce sie bawić itd, a wieczorem patrzę na niego nerwowo czy jest nadal dobrze czy może już nie :(
    Mam nadzieję, że uda mi się zapewnić mu w miarę bezbolesną śmierć, ale boję się tego strasznie i nie wiem który moment będzie właściwy. Przecież nie zawiozę do uśpienia psa który przed chwilą przyniósł mi piłkę.... I smutno mi bo wiem, że zostało nam niewiele czasu razem :(
    --
    onek
    kociarstwo 1 pokolenie
    kociarstwo 2 pokolenie
  • sp9tcu 29.10.10, 20:06
    WTW
    Sprawa uspienia psa jest bardzo poważna i odpowiedzialna
    proponowałbym najpierw przymyśleć sprawę
    ba spokojnie i podjąć decyzję
    ile ma pies lat ?

  • kamcia_79 30.10.10, 13:27
    pies ma 10 lat, i nie mam zamiaru go usypiać dopóki jest szansa lekami zapewnić mu życie względnie normalne. Ale wiem, że serducho jest w takim stanie, że trzeba się cieszyć z każdego kolejnego dnia, kiedy jest z nami.
    --
    onek
    kociarstwo 1 pokolenie
    kociarstwo 2 pokolenie
  • sp9tcu 30.10.10, 14:25
    Postępujesz bardzo dobrze
    to jest słuszna decyzja
    pamiętać trzeba tylko aby pies nie cierpiął zbyt dużo
    Powodzenia
  • baskunia 21.11.11, 21:03
    Oczywiscie, kazdy dezyduje za swojego pieska, ale ja nie bylabym w stanie pozwolic uspic.Mysle, ze trzeba walczyc do konca.Kiedy moj piesiu byl bardzo slaby,bylam u 2 weterynarzy, jak slysza, ze pies ma 14 lat- do uspienia, ale nie zgodzilam,wiec podali zastrzyk Furosemidu.Ostatni zalecil Furosemid w tabletkach do domu i piesu wyszedl z ataku ostrej niewydolnosci krazenia. Ale wet nie powiedzial, ze trzeba podac potas (podawalam mu, ale chyba za malo).Poprawa byla widoczna z dnia na dzien,bylam szczesliwa, ze piesiu jest nadal ze mna, bo kazdyj dzien z nim dla mnie byl wazny.
  • katja 28.01.11, 19:41
    Moj piesek zachorowal na serce w wieku okolo 12 lat i dostal Vetmedin. Uwazam to za najlepszy lek dnia dzisiejszego. Do tego dostawal furosemid na odciagniecie wody.
    Zylby jeszcze dlugo z tym serduszkiem gdyz wogole mu nie dokuczalo ale nerki nie wyrobily z powodu furosemidu. Dawalismy taka dawke jaka przepisal wet , ale teraz mysle ze trzeba bylo oszczedniej. Ale coz mialam zrobic , nie znam sie na weterynarji i co bym teraz nie gdybala to nic nie zwroci mi mojego najukochanszego psinke :-(
  • chili33st 24.08.11, 16:10
    Niedawno zmieniło się nasze życie i naszego 2 letniego!!!!! psiaka.Wyrok ZAAWANSOWANA!!!kardiomiopatia rozstrzeniowa z zastojem w krążeniu płucnym.Młody pies,zdawałoby się,że ma całe życie przed sobą a tu takie coś.Przecież ta choroba zdarza się u starszych psów... więc dlaczego???Zaczęłam leczenie zastrzyki,tabletki,ale na jak długo, jestem zrozpaczona,nie jestem zamożna nie wiem jak długo dam radę go leczyć.Lekarz dał do zrozumienia,że jeśli finansowo u mnie kiepsko to powinnam pomyśleć o uśpieniu żeby pies się nie męczył...ale jak! jak można podjąć taką decyzje!,po tych lekach jest lepiej...patrzę codziennie w oczy mego pupila i płaczę bo nie mogę odebrać mu życia przecież to członek naszej rodziny,kochamy go.Chcę walczyć,chcę żeby był z nami,ale nachodzą mnie różne myśli...
  • obywatel_korowiow 24.08.11, 22:24
    Miałem kiedys boksera. Był z nami 10 lat. Zdiagnozowano u niego kardiomiopatię. Był czas gdy wyszedłem z nim na pierwszy spacer a teraz szedłem na ostatni. Starsznie się biedak męczył. Po wejsciu na połowę piętra (a mieszkamy na 3) stał i łapał rozpaczliwie powietrze. Wdało się wodobrzusze, żal było patrzeć. Nie będę się rozpisywał bo obrazy wracają jak żywe i coś w dołku dusi. Koniec konców zdecydowałem się na uspienie. Nikomu nie życzę by kiedykolwiek musiał podejmować taką decyzję. Dziś, z perspektywy kilku lat wiem, że postąpiłem słusznie (choć strasznie ciężko się robi gdy znów widzę jakjak patrzy na mnie ostatnim spojrzeniem). Decyzja należy do Ciebie. Rozważ wszystkie za i przeciw. Trzymam kciuki.
    --
    "Wszystko jest trudne nim stanie się proste"
    Margaret Fuller
  • claratrueba 25.08.11, 09:49
    A czy czytałaś to?
    www.dobermann.pl/artykuly/kardiomopatia.htm
    Wydaje się sensowne.
    Szczerze współczuję, urocze psisko.
  • baster-1 31.12.11, 11:20
    U mojego bulteriera też to zdiagnozowali. Pies ma 2 lata, od miesiąca bierze vetmedin i polfilin teraz dostał jeszcze jeden lek, ale nazwa wyleciała mi z głowy. 29 grudnia na kontroli lekarz usłyszał wodę w oskrzelach mówi, że to przeziębienie, a nie postępująca choroba. Dziś jadę z nim na kontrole. Czy możecie mi napisać, czy ta choroba ma jakieś szczególne etapy, jak szybko postępuje, czy ta woda w oskrzelach świadczy o pogorszeniu?
  • kamcia_79 05.01.12, 20:01
    nie wiem jak u twojego psa bo jest młody. Mój miał 10 lat i woda w płucach była pierwszym zauważonym przez nas objawem. Po włączeniu leków woda ustąpiła i było w miarę ok przez jakiś czas. Ale zwiększaliśmy dawki co parę mcy, az w koncu serce nie dalo rady.
    Czy twój lekarz to kardiolog? Nie wiem czy ta woda to w oskrzelach, może niestety w płucach?
    Radziłam leczyć psa u kardiologa.
    --
    moj Morgan 01.2001-08.2011 [*]
    kociarstwo 1 pokolenie
    kociarstwo 2 pokolenie
  • baster-1 07.01.12, 10:00
    Pan doktor pracuje w Klinice weterynaryjnej, polecono mi go ze względu na to, że jako pierwszy u mnie w mieście robił EKG i ECHO psom. Wydaje mi się że on jest kardiologiem. Bardzo profesjonalnie podszedł do psa, jest zaangażowany. U mnie w mieście ciężko o innego weterynarza, który miałby doświadczenie z psami chorymi na serce. W poniedziałek jadę z psem do kontroli. Boje się o niego, chciałabym żeby żył jak najdłużej. Pytałam lekarza o rokowania ale w tym temacie on się nie chce wypowiadać. Dużo czytałam o tej chorobie i jestem wstrząśnięta tym jak szybko ona niekiedy postępuje. mój pies czasami ma lepsze dni a czasami gorsze. Lekarz nie pozwala mu biegać, mam go oszczędzać, nie forsować. Zauważyłam że pies bardzo szybko sie męczy. Czasami wystarczy, że podrapie się za uchem a potem sapie jakby maraton przebiegł. Ogólnie jest troszkę spokojniejszy, to znaczy więcej śpi, leży, mniej się bawi. Na dworze czasami dostaje głupawki i wtedy chce biegać. Nasze spacery teraz to marsz staruszków. Mimo że czytałam dużo o tym świństwie to tak na prawdę nie wiem czego mam się spodziewać.
  • baster-1 07.01.12, 14:06
    U mojego psa objawy pojawiły sie z dnia na dzień - wtedy tak mi sie wyadawało. zaczoł być bardzo apatyczny, nie chciał wstawać, leżał tylko i spał, nie chciał na spacer, był bardzo słaby. nie wiedziałam ze to serce. pierwsze badanie dotyczyło babeszii ale ja wykluczyli, potem usg brzucha - bo moze cos zjadł. Tam tez ok, trzeciego dnia rentgen i zalecenie konsultacji z naszym doktorem. Na rentgenie wyszło, że serce jest powiększone, ma liczne zbliźnienia. Badanie ekg i echo potwierdziły wszystkie obawy.
    mój pies na wiosne 2011 złamał noge, w zwiazku z tym urazem przeszedł 3 operacje w głebokiej narkozie, podczas pierwszej zarażono go gronkowcem złocistym. Lekarz mówi, że prawdopodobnie ten gronkowiec doprowadził jego serce do takiego stanu. Mój pies narazie nie kaszle, bardzo sie męczy tylko.
  • buffy1311 22.01.12, 21:07
    Mój pies Maks[7 lat], wyżeł niemiecki przed kardiomiopatią był chory na kaszel kenelowy. Ledwo co wyleczyliśmy go z kaszlu pojawiła się niewydolność serca. Maks nagle dostał silnych duszności, które powodowały, że ledwo oddychał i był siny. Mama ledwo doprowadziła go do weta, gdzie dostał zastrzyk. Poprawiło się na krótko. Strasznie i gwałtownie schudł, zmizerniał. Nie jadł normalnie. Następnego dnia też dostał zastrzyk, potem leki. Kilka godzin póżniej dostał wody w brzuchu i myślę też, że miał płyn w płucach. Ledwo oddychał, nie jadł, tylko pił. Spacery były dla niego ciężkie i męczące. Dnie spędzał na leżeniu i piciu wody. Patrzył na nas smutnym wzrokiem, jakby wiedział. Potem było gorzej, leki nic nie pomagały, brzuch się powiększał. Nie było dla niego ratunku, postanowiłam go uśpić,wczoraj. Nie chciałam żeby umarł z wycieńczenia, głodu, czy ataku, zresztą leki było trudno podawać, gdyż nie jadł nic a tabletki często wypluwał. Był zmęczony i głodny. Nie miałam siły patrzeć jak się męczy i umiera. Ponadto często zostaje sam w domu, gdyż mama pracuje, ja studiuje, brat chodzi do szkoły. Nikt nie wybaczyłby sobie tego, gdyby umarł sam w domu w ciężkich katorgach. Wiem, że mógł żyć jeszcze kilka dni, ale jaki miałoby to sens? Tak bardzo mi go brakuje, bez niego dom nie jest już taki sam. Wszyscy ciężko to przeżywają. Najgorsze jest to, że choroba dopadła go znienacka, z dnia na dzień, w bardzo szybkim tempie. Pamiętam jaki był żywy, pocieszny, kochany, chociaż miał swoje za uszami..;-) Zawsze pierwszy witał mnie jak wchodziłam do domu. Cieszył się, że mnie widzi jak wychodziłam nawet na 5 minut.Mam sobie za złe, że nie zwróciłam uwagi na to, że długo dyszał po bieganiu na polu latem - przecież to polowczyk - nie powinien... Wet powiedziała, że to były pierwsze oznaki choroby serca.. ale skąd mieliśmy wiedzieć, to był nasz pierwszy pies. Jedno jest pewne - zanim zdecyduje się na kolejnego psa, poważnie się zastanowię, gdyż nie chce przeżywać czegoś tak strasznego drugi raz.
  • baster-1 26.01.12, 12:22
    Bardzo mi przykro, domyślam się co przezywasz:(to wszystko jest bardzo smutne. U nas jest Ok na razie. Baster czuje się dobrze od kiedy spadł śnieg. Biega, skacze i szczeka radośnie - ogólnie jest taki jak wcześniej a nawet jeszcze bardziej "żywy". Ostatnie badanie wyszły dobrze, lekarz był zadowolony, kolejne mamy na początku kwietnia.
  • rezurekcja 26.01.12, 15:00
    buffy1311 napisała:

    > Jedno jest pewne - zanim zdecyduje się na kolejnego psa, poważnie się zastanowię, gdyż
    > nie chce przeżywać czegoś tak strasznego drugi raz.

    Kazdy potrzebuje czasu na zalobe, odreagowanie bolu, wyblakniecie smutnych wspomnien.
    Moja siostra tez sie zarzekala, ze nigdy wiecej nie bedzie psa. Po 3 miesiacach byl w domu szczeniak.
    Ile razy wezmiesz zywe stworzenie pod swoj dach, tyle razy musisz sie liczyc z bolem rozstania. To, co zywe, umiera fizycznie. Ale zyje we wspomnieniach.
    U Tuaregow jset zwyczaj, ze na pogrzeb robi sie nowe buklaki na wode. Dopoki tych buklakow sie uzywa, wspomina sie tego, kto umarl.
    My mamy jeszcze zdjecia. Mozna wspominac do woli. I plakac tez, to przynosi ukojenie.


    --
    Pomysl o marchewce z groszkiem, gdy dociskasz pedal gazu

    DES na Fejsie
  • wrexham 31.01.12, 10:31
    moja miniaturowa sznaucerka umarla na serce przed swietami...
    kiedys zobaczylam, ze sie lekko zatoczyla, wiec pojechalismy do lekarza, ktory stwierdzil, ze serduszko zle pracuje
    natychmiastowa wizyta u droktor bartoszuk na bemowie, wszelkie mozliwe badania i diagnoza, ze jest w miare ok, ze serce jeszcze niepowiększone, brak plynu w plucach; wielkie szczescie, ze zdazylismy na czas; ogromna ulga, ze nie jest za pozno; dostalismy theovent, spironol, enarenal tak na wszelki wypadek; w styczniu miala byc kontrolna wizyta; w grudniu pies umarl;
    przez 3 dni meczyl sie i w koncu miejscowy lekarz stwierdzil przy czwartej kilkugodzinnej wizycie, ze nie ma sumienia wypuscic go do domu, bo pies sie udusi i nie bedzie mu mozna nijak pomoc; przy odwadnianiu pluc wykonczylismy mu nerki; nie bylo sposobu, zeby go ratowac; wspolnie podjelismy decyzje o zakonczeniu 10-letniego zycia naszego ukochanego skarbu, ktory był z nami "od zawsze";
    naprawde ciezko sie z tym pogodzic; zawsze myslalam, ze to tak dobrze, ze mam malego psa bo te duze umieraja szybciej, zyja krocej; a tu prosze - moja mała misia nie zyje;
    3 lata temu oplakiwalam tu mojego kota; myslalam, ze przerwa bedzie dluzsza...
    --
    no bo niestety nie jest zbyt ladna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • rezurekcja 23.02.12, 10:40
    wrexham napisała:

    > moja miniaturowa sznaucerka umarla na serce przed swietami...

    Pozegnania przychodza nieoczekiwanych momentach. Sciskam Cie.
    My w ciagu 14 miesiecy pozegnalismy 1 psa i 3 koty.
    Odeszlo moje niunio. I Gruby, moj ulubiony kot.
    Ech... Tylko łzy leca...

    --
    Pomysl o marchewce z groszkiem, gdy dociskasz pedal gazu

    DES na Fejsie
  • baskunia 08.02.12, 22:15
    Ja tez przezylam smerc swojego ukochanego pieska z powodu niewydolnosci serduszka. Minelo juz prawie 4 miesiace, a ja nie moge sie pozbierac. Walczylismy z choroba 1,5 roku, ale wiem jedno, ze ludzie tez miewaja taka chorobe i zyja z tym wiele lat przy dobrym leczeniu. Niestety u zwierzat leczenie wyglada troche po omacku, bez badania krwi, bez dokladnej diagnostyki, ale tez i wiedza weterynarzy zostawia wiele do zyczenia. Dlatego radzilabym udac sie do kardiologa, ktory przynajmniej ma doswiadczenie i wieksza wiedze. Sa leki kardiologoczne niezbyt drogie i przy dobrej wspolpracy z wetem mozna przedluzyc pieskowi zycie. Duzo przeczytalam na temat tej choroby i mysle , ze trzeba podawac tez karme kardiologiczna, ktora zawiera niezbedne spezyficzne bialka. I z tego, co ja zauwazylam, przy podaniu Furosemidu-leku odwadniajacego, nie ma mozliwosci, ze piesek sie udusi, raczej sie odwodni. Trzeba tez podawac duzo potasu i innych mikroelementow, bo Furosemid wyplukuje, o czym weterynarze wogole nie wspominaja. Enarenal jest dobrym lekiem, ktory nie tylko chroni miesien sercowy przed uszkodzeniem, ale takze zmniejsza wodobrzusze i obrzeki. Wiem tez, ze podaje sie sterydy. Dobrze jest podczas ataku dusznosci podac tle, ale nie wiem, gdzie mozna butle z tlenem dostac.
    Kocham pieski, ale tez sie zastanawiam, czy dam rade po raz drugi przezyc strate.
    Zycze wszystkim duzo cierpliwosci i zeby pieski wasze zyly jak najdluzej!
  • baster-1 21.02.12, 14:36
    A u nas jest chyba lekkie pogorszenie. Przynajmniej tak mi się wydaje. Od kiedy zaczęła się odwilż czyli od soboty, pies jakby się uspokoił, wyciszył, więcej śpi. Wczoraj nie mógł usnąć cały czas ziajał, tak jakby było mu duszno, wiercił się, nie mógł się ułożyć, był taki jakby poddenerwowany. Wcześniej przez 3 kolejne poranki wymiotował sama pianą. Wydaje mi się, że to od pogody. Jak każdemu z problemami sercowymi wahania ciśnienia przeszkadzają. Na szczęście je normalnie i pije. Leki przyjmuje bez problemu. Może tylko to wszystko mi się wydaje bo jestem zakręcona na punkcie mojej kruszyny (25 kg).
  • wrexham 21.02.12, 14:56
    trzymam kciuki, zeby sie poprawilo;
    pies jest niespokojny bo mu pewnie duszno; nie moze zlapac tyle powietrza ile powinien; nie kladzie sie bo to jeszcze bardziej odbiera oddech; jak sie polozy na boku to znaczy, ze jest lepiej; tak nam mowil lekarz; trzymajcie sie; kibicuje wam bo mojemu sie nie udalo wygrac...
    --
    no bo niestety nie jest zbyt ladna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • anaiss 21.02.12, 16:13
    Baskunia, bez przesady, akurat badania krwi (mam na myśli biochemię i morfologię) to już standard, a i pozostała diagnostyka jest dostępna, jeśli nie na miejscu to w większych ośrodkach. A dr Niziołek podróżuje po kraju :)
  • baster-1 22.02.12, 16:16
    W Lublinie odwilż w pełni, błoto i chlapa. Kruszyna moja dzisiaj nadal spokojna, grzeczna i powolna. Spacerek jak u staruszków, łapka za łapką. Ale za to chyba mniej ziajania i jakby normalne oddychanie. Może zaczyna się przyzwyczajać do pogody? Czy Wasze psiunie z kardiomiopatią wymiotowały?
  • baskunia 23.02.12, 22:06
    Dla Baster: racja, stan zdrowia przy tej chorobie zalezy od pogody, gorzej bylo w upaly, deszczowa pogoda tez zbytnio nie sprzyjala, ale wymiotow nie bylo. I noce... czasami byly ciezkie. Zycze duzo zdrowia!!!!
  • baskunia 22.02.12, 22:13
    Nie wiem, gdzie jest standard, ale od poczatku choroby bylam z pieskiem w sumie u 5 weterynarzy, miedzy innymi tez w Niemczech u 2 i zaden nie zalecil badan krwi???!!! Dlatego jestem bardzo rozczarowana weterynarzami oraz ich wyksztalceniem. Na moje nieszczescie nie poznalam jeszcze dr Niedziolka, ale tez nie sposob odwiedzic wszystkich weterynarzy w kraju i za granica!
  • blue.berry 23.02.12, 10:53
    pierwszą rzeczą jaką robiliśmy po wstępnej diagnozie która pokazała chorobę serca (ekg serca) to były badania krwi - nie tylko morfologia i biochemia ale też jonogram oraz poziom hormonów tarczycy. no ale mamy to szczęście że trafiliśmy prawie od razu do dr Niziołka.
    niestety przed tym zaliczyliśmy mało fortunną wizytę u innego kardiologa, który nie dość że nie postawił trafnej diagnozy (a właściwie nie postawi żadnej) to nafaszerował nam psa atropiną, po której rudy potwornie się męczył przez całą noc.
    niestety ja osobiście mam bardzo złe zdanie o poziomie weterynarii w Polsce, mimo że (a może właśnie dlatego) mam szczęście trafiać jednak na super fachowców.
  • baster-1 23.02.12, 12:14
    Baster miał robioną morfologie i biochemie i jeszcze poziom cukru. Potem było USG i kolejno rentgen, ekg i echo serca. Ja jestem zadowolona z lekarza. Dzisiaj dzwoniłam do niego powiedział żeby dać psu jedna dziennie tabletkę na odwodnienie. Dzisiaj mu podam.
  • anaiss 23.02.12, 16:01
    Baskunia, widocznie nie miałaś szczęścia do lekarzy.

    Piszę tylko na podstawie własnego doświadczenia i tego, co moim zdaniem jest ważne:
    warto wybrać lekarza pierwszego kontaktu, do którego ma się zaufanie, zbliżonego do nas "światopoglądowo", odważnego, rozsądnego, takiego z nieprzerośniętym ego, który potrafi powiedzieć "nie wiem" i który, gdy braknie mu wiedzy/sprzętu/umiejętności potrafi odesłać do specjalisty.
    Znalazłam kiedyś w internecie taki artykuł o tym czym należy kierować się przy wyborze lekarza weterynarii dla swojego stwora. Była tam także ankieta z pytaniami pt. "idealny lekarz" zawierająca jednak zastrzeżenie, że idealni lekarze nie istnieją :) Dla zabawy odpowiedziałam na wszystkie pytania w niej zawarte i okazało się, że jednak mamy idealnego lekarza :)
  • baskunia 23.02.12, 21:51
    Ilu trzeba odwiedzic lekarzy, zeby znalezc tego odpowiedniego, kiedy choroba jest powazna? Bylismy u poleconych lekarzy, ktorym niestety zabraklo wiedzy!?O czym jeden zreszta sie przyznal, ale mial doswiadczenie i wiedze co do uspienia, co wogole nie wchodzilo w rachube. Moze znacie dobrego weterynarza we Wroclawiu, bo ja rzeczywiscie szczescia nie mialam, ale udalo mi sie utrzymac przy zyciu mojego kochanego psiunia przez 1,5 roku i w tym rok w dobrym stanie.
  • anaiss 23.02.12, 22:08
    Baskunia, ja miałam przez długie lata spokój z poważnymi chorobami, jeździłam tylko na szczepienia i jakieś tam "drobne" wizyty do jednej i tej samej kliniki do czasu aż lekarz mnie zostawił samą z ciężko chorym psem, po prostu rozłożył ręce i powiedział, że nic nie może dla niego zrobić. Tak trafiliśmy na naszego obecnego weta (na nowo, bo już kiedyś się nasze drogi przecięły).
    Z lekarzami to jest trudna sprawa, tego samego jedni będą polecać, inni znowuż odradzać. Jeśli nie ma się zaufania do lekarza, że robi wszystko, co w jego mocy to można skończyć jeżdżąc od jednego lekarza do innego, a każdy prawdopodobnie powie coś innego i będzie miał inny pomysł na leczenie.
    Nie znam nikogo z Wrocławia, ale to duży ośrodek, musi się ktoś znaleźć.
  • baster-1 24.02.12, 13:43
    Nasz obecny lekarz od psiego serca został mi polecony przez sąsiadkę z bloku. Wcześniejszy, który naprawił nogę psa również był z jej polecenia. Tak, że ja nie narzekam na wetów na razie. Na osiedlu koleżanka ma gabinet więc w razie czego mamy blisko a ona jest na prawdę super, ma podejście i pies ja lubi. Ja mam poczucie dobrej opieki weterynaryjnej. Raz tylko mieliśmy pecha, który mało co nie skończył się amputacja nogi i w pewnym sensie przyczynił się do obecnego stanu Basterka.
    Wczoraj lek na odwodnienie nie był potrzebny:) Pies cudownym sposobem poczuł się lepiej:)
  • baskunia 24.02.12, 19:39
    Do baster-1: duzo informacji na temat choroby mozna znalezc w internecie, prosze szukac tez pod nazwa "niewydolnosc serca u psa",
  • baskunia 24.02.12, 19:41
    Do baster-1.cd: tez mozna szukac pod tytulem "leczenie niewydolnosci krazenia u psa".
  • baskunia 24.02.12, 19:26
    Anaiss, tak trudno jest z dobrym wetem, ale mysle, jezeli jeden zrobi cos nie tak, to moze byc to przypadek, ale pieciu - to sie robi juz regula, i oczywiscie sa wyjatki.
  • rezurekcja 24.02.12, 20:09
    baskunia napisał:

    > Ilu trzeba odwiedzic lekarzy, zeby znalezc tego odpowiedniego, kiedy choroba jest
    > powazna?

    Z sercem sie chodzi do dr Urszuli Paslawskiej, nas rodzinny mojego psa odeslal do niej.





    Bylismy u poleconych lekarzy, ktorym niestety zabraklo wiedzy!?O cz
    > ym jeden zreszta sie przyznal, ale mial doswiadczenie i wiedze co do uspienia,
    > co wogole nie wchodzilo w rachube. Moze znacie dobrego weterynarza we Wroclawiu
    > , bo ja rzeczywiscie szczescia nie mialam, ale udalo mi sie utrzymac przy zyciu
    > mojego kochanego psiunia przez 1,5 roku i w tym rok w dobrym stanie.


    --
    Pomysl o marchewce z groszkiem, gdy dociskasz pedal gazu

    DES na Fejsie
  • baskunia 27.02.12, 17:25
    Do Rezurekja: prosze mi podac jeszcze z Wroclawia innych dobrych weterynarzy.
  • baster-1 29.02.12, 16:54
    Dzisiaj byłam z psem u weta. Osłuchał Basterkai stwierdził że ma w płucach wodę. zrobili mu badania krwi z których z kolei wyszło ze jest trochę jakby odwodniony. Jak wspomniałam o tych jego wymiotach to zrobili tez badania wątroby - tu wszystko OK. Natomiast po przebadaniu trzustki okazało się ze Baster ma zewnątrzwydzielniczą niewydolność wątroby:( a mianowicie nietrawni tłuszczy. Wymiotował dlatego, że niestrawiony pokarm zalegał mu w jelitach. Oprucz tego pies miał burczenie i puszczał sobie bąki. choroba trzustki nie jest spowodowana problemami sercowymi, lekarz powiedział ze on tak pewnie miał od zawsze. Teraz trzeba mu podawać enzymy trzustkowe i powinno wszystko ustąpić. Mój pies jest chyba najbardziej pechowy ze wszystkich, przeszedł juz tyle chorób, a ciekawe co przed nami?
  • baskunia 29.02.12, 21:22
    Baster, moj piesiu tez mial burczenia, baczki. Napisz prosze jakie leki bierze? Czy mial robiony jonogram? Moga to byc objawy nieporzadanego dzialania lekow. Czy czytales artykuly "niewydolnosc serca u psa", mozna znalezc w googlach duzo na ten temat. Zobacz jeszcze "niedobor potasu", moze powodowac miedzy innymi wymioty.
  • rezurekcja 01.03.12, 00:54
    baskunia napisał:

    > Do Rezurekja: prosze mi podac jeszcze z Wroclawia innych dobrych weterynarzy.

    Linka z Dogomanii
    Kazdy lekarz bedzie mial pochwaly i krytyki.

    --
    Pomysl o marchewce z groszkiem, gdy dociskasz pedal gazu

    DES na Fejsie
  • baskunia 01.03.12, 21:21
    Jak lekarzowi sie udalo, to i opinia dobra, a jak nie- wiadomo. Dziekuje za informacje.
  • rezurekcja 02.03.12, 16:07
    baskunia napisał:

    > Jak lekarzowi sie udalo, to i opinia dobra, a jak nie- wiadomo. Dziekuje za inf
    > ormacje.

    Nawet dr Dembele, uwazany za najlepszego dermatologa zwierzecego, mial krytyczne uwagi typu "konowal".
    Problem polega tez na tym, ze samo zwierze nie powie, co go boli, to musi zauwazyc i opisac opiekun. Czasem opiekun nie wsyzstko skojarzy. czasem lekarz nie zada kluczowego pytania...
    Ja nie narzekam na swoich, ktorzy przyjmią za rogiem.
    Z oczami jezdzilismy do Kiełbowicza juniora, z sercem do dr PAslawskiej, na usg do ś.p. dr Klimentowicz.
    A pozostałe sprawy u rodzinnego przecznice dalej.

    --
    Pomysl o marchewce z groszkiem, gdy dociskasz pedal gazu

    DES na Fejsie
  • anaiss 02.03.12, 16:59
    Opinia kogoś, kto na forum (najczęściej anonimowo) wypisuje pogardliwe uwagi właśnie typu "konował" jest - według mnie - raczej mało miarodajna.
  • baskunia 02.03.12, 20:46
    Problem polega tez na tym, ze samo zwierze nie powie, co go boli, to musi zauwa
    zyc i opisac opiekun. Czasem opiekun nie wsyzstko skojarzy. czasem lekarz nie zada kluczowego pytania...
    Oczywiscie, ze po odejciu winimy przede wszystkim siebie. Ale po 5 latach studiow lekarz powinien wiedziec, kiedy pies kaszle, jakie badania tzreba zrobic, zeby postawic rozpoznanie. Jezeli jeden wysluchuje wade serca, a drugi nie slyszy nic? Jezeli podane leki, ktore nie powinny byc podawane razem, bo wtedy nie dzialaja, jezeli nie byly zrobione odpowiednie badania, jezeli nie kieruje do specjalisty, bo nie jest sie pewnym, jezeli jeden podaje leki, a drugi wszystko odstawia? A ja obwiniam siebie!!!(((
  • 2yoko 22.03.12, 07:30
    witam moja 4letnia suczka rasy dog de bordeaux właśnie wczoraj dostała diagnoze kardiomiopatia rozstrzeniowa ,jeszcze tydzień temu biegała i nic jej nie było nie mogę w to uwierzyć .dostała leki wymienione wcześniej włacznie ze sterydami ale jest bardzo słaba ,mam jej jeszcze kupić l-karnitynę z tauryną i tą karme kardiologiczną ale ja nie wiem czy ona tydzień wytrzyma .Te leki tylko troszeczkę pomagają tak się martwię to moja najwspanialsza przyjaciółka :(.Gdy miała trzy miesiące okazało się że ma dysplazję ,miała operację i wypiła litry artrofleksu ,miała nie chodzić do roku czasu dawali małe szanse ale wyprowadziłam ją z tego ,biegała i cieszyła się życiem do zeszłego tygodnia:( i co ja mam robić?jak długo patrzeć na jej cierpienie i błagający o pomoc wzrok ?
  • wrexham 22.03.12, 12:39
    strasznie mi przykro z powodu suni i tego co bedziesz musiala przejsc; lekarz najlepiej oceni stan serca, ty bedziesz widziala jaki jest ogolny stan psa; w przypadku mojej suni lekarz powiedzial, ze nie ma sumienia wypuscic jej do domu bo ona sie udusi; mała tracila juz przytomnosc bo miala rowniez niewydolnosc nerek; w tej sytuacji wyjscie bylo jedno...
    bedziesz musiala zdac sie na swoja intuicje - najlepiej znasz psa, bedziesz wiedziala kiedy juz nie ma sily zyc; bardzo ci wspolczuje; zycze wam obu wszystkiego co najlepsze; na tak dlugo jak to tylko możliwe;
    trzymaj sie jakos...
    wrex.
    --
    no bo niestety nie jest zbyt ladna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • blue.berry 23.03.12, 10:10
    zajrzyj sobie tutaj
    www.ddb.fora.pl/weterynaria,31/
    parę osób z tego forum miało/ma bordogi z KM.
  • 2yoko 23.03.12, 20:27
    ok,dzięki zaraz to zrobię,chyba te leki pomagaja bo dzisiaj moja piękna czuje się lepiej ale ciekawe na jak długo ,bardzo szybko bije jej serce czy to te leki powodują?
  • 2yoko 26.03.12, 19:57
    Nie jest dobrze :(,sunia jest bardzo smutna,jeszcze dwa tygodnie temu była wulkanem energii a teraz chodzi powoli i jest smutna ,prawie ciągle śpi i jest zimna ,cała zimna :(
  • kamcia_79 26.03.12, 20:51
    czy leczysz ją u psiego kardiologa? proszę jesli nie to szukaj takiego w te pędy. nie daj psa szprycować sterydami, niektórzy weci tylko to potrafią. twojemu psu trzeba dobrać odpowiednią terapię i trzeba monitorować stan jego serca. jakie badania miał zrobione?
    --
    moj Morgan 01.2001-08.2011 [*]
    kociarstwo 1 pokolenie
    kociarstwo 2 pokolenie
  • blue.berry 27.03.12, 09:39
    powiem tak - im więcej będziesz wiedziała o tej chorobie tym lepiej. szukaj w necie, przeglądaj fora. warto rozumieć na co choruje nasz pies, choć by dlatego żeby wiedzieć dlaczego jest zimny (i rozumieć że jest mu zimno) i dlaczego raz czuje się lepiej, raz gorzej, lub czego trzeba pilnować i na co uważać.

    wrzuć w google hasło "Kardiomiopatia rozstrzeniowa u psa"
    jest tam cała masa i artykułów i odnośników do psich forum, gdzie doświadczeniami wymieniają się właściciele psów chorych na KR.
    przynajmniej pierwsze 3 strony wyszukiwań do obowiązkowego przeczytania.

    tutaj jest strona jednego z najlepszych psich kardiologów w Polsce, daję link do podstrony gabinetów które z nim współpracują. najlepiej byłoby gdybyś prowadziła swoją sunię u dobrego kardiologa
    www.niziolek.com.pl/lekarze.html
    prawidłowe leczenie ma olbrzymie znaczenie - pies odpowiedni leczony może przeżyć nawet i 2 lata i więcej. źle leczony umrze po paru miesiącach.
  • wapiszon 24.05.12, 22:18
    Wróciliśmy od weta. Zdiagnozował u Kory ( 10 letnia Onka) kardiomiopatię rozstrzeniową :((((
    Daje jej maks 10 miesięcy życia. Ale może odejść w każdej chwili:(((((
    Można podawać tabletki( nie pamiętam nazwy). Miesięczna kuracja to koszt ok. 140 zł. Nie gwarantuje poprawy komfortu życia Kory. Nie wiem, co mam robić? Szpikować lekarstwami czy pozwolić powoli Jej odchodzi???? Kora ostatnio bardzo schudła. Wygląda na zagłodzoną mimo,że normalnie je. Jest bardzo powolna, dużo śp, jest apatyczna ale zawsze taka była. Ma niedoczynność tarczycy, zdiagnozowaną i leczoną dopiero od pół roku. Na RTG serce jest bardzo duże, miała robione USG serca. Wyniki krwi dobre.
    Co robić?:
    Nie wiem, co robić?
  • blue.berry 25.05.12, 09:51
    leczyć. zapewne powinniście podawać vetmedin (pytanie czy coś jeszcze bo zazwyczaj pies dostaje zestaw leków w zależności od rozległości problemów, np. enarenal, digoxin, furosemid, spironol). dobrze dobrana dawka powinna zdecydowanie poprawić komfort życia. nie wyleczy psa bo tego nie da się wyleczyć ale może zdecydowanie poprawić jego życie. i przedłużyć je o kilka lub kilkanaście miesięcy.
    być może chorobę spowodowała nieleczona niedoczynność tarczycy. czy sprawdzaliście hormony tarczycy w ostatnim czasie? wróciły do normy? bo to jest b. ważne.
    poszukaj w necie tematów związanych z KR u psów - jest tego trochę. najlepiej jakbyś poczytała jak inni sobie z tym radzą. na początek warto przejrzeć dokładnie ten wątek.

    do poczytania:
    www.kardiologiaweterynaryjna.pl/dcm.php
    veterinary.pl/index.php/biblioteka-pomocnicza/15--kardiomiopatia-rozstrzeniowa
    www.forum.molosy.pl/showthread.php?t=11481
  • wrexham 25.05.12, 10:31
    wapiszon - podawaj te tabletki - potem sobie nie darujesz, że nie spróbowałaś...
    przypomniało mi się, że moja sznaucerka tez bardzo schudła na koniec...
    trzymaj się;
    --
    no bo niestety nie jest zbyt ładna,
    lecz za to zgrabna tez jednak nie
    (jk)
  • kanga_roo 28.05.12, 12:52
    jeśli masz możliwość, to leczyć. nie po to, żeby wyleczyć, ale żeby poprawić komfort życia. vetmedin potrafi zdziałać cuda.
  • sza.aliczek 19.07.12, 20:38
    Witam.
    Mam pytanie - czy u któregokolwiek pieska z kardiomiopatią wystąpiła jednocześnie infekcja? - która w zasadzie objawia się nawet nie wstrętem do jedzenia, bo jakieś tam smaczki zjada, ale niemal porażeniem łapek? Z trudem, zaledwie 3-4 razy na dzień, podnosi się z legowiska, łapy są sztywne, nie "słuchają" jej, powłóczy nimi.
    Na serce od 9 lipca łyka cardisure, na infekcję, od 3 dni - w zastrzykach: ceftiomax, calier i metacam. I z dnia na dzień gorzej ruchowo. Oddycha w miarę spokojnie.
    Prawie 10-letnia bokserka.
  • milka.beauty 13.03.14, 14:14
    Kochane jeżeli , któraś z was potrzebuje tabletki dla pieska bo mojemu już się nie przydadzą :( , to sprzedam pozostały mi tabletki Actikor 5 mg ,14 tabletek, jeżeli ktoś potrzbuje to odsprzedam tanio może przydadzą się innemu pieskowi .
    www.scanvet.pl/oferta/lekarze-weterynarii/produkty-lecznicze/pies/rid,87.html
  • marcowa_aprilla 20.08.16, 22:23
    Co za zlosliwosc losu... Moj onek umarl w sierpniu 2010 r a w tym roku nagle w wieku 5 lat umarla onka :-( mysle ze z powodu tej samej choroby ale nie zauwazylam delikatnych objawow. Nagle wieczorem zaslabla a rano taka mizerna zmarla. Jedno szczescie ze sie.nie meczyla ale nie moge sobie wybaczyc ze nie robilam jej zadnych kontrolnych badan :-(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka