Dodaj do ulubionych

demencja u boksera

15.02.11, 19:33
U mojego dziewięcioletniego boksera lekarz stwierdził demencję, brak reakcji na bodźce, tkliwą okolicę lędźwiową kręgosłupa, początki zaćmy. Podał Depo-medrol, Melovem i Cotosol (?). W domu od niedzieli podaję mu Karsivan (2x2 tabletki dziennie). Jego stan poprawił się, ale nadal trudno nawiązać z nim na dłużej kontakt, chodzi bez celu po domu, zwłaszcza wieczorami, źle sypia w nocy, wykazuje nadmierną lękliwość, nieprawidłowo odczytuje moje zachowania (próbę zabawy z nim odebrał jako atak - zawarczał na mnie). Od jutra mam mu również podawać Nootropil (2x1 tabletka).
Co mogę jeszcze dla niego zrobić? Jest poza tym w dobrym stanie fizycznym, je i pije normalnie, nie jest wyniszczony, nie choruje na inne choroby. Nie chciałabym niczego przeoczyć. Czy należy wykonać jakieś badania (np. krwi)? Lekarz zasugerował możliwość wykonania tomografii komputerowej głowy, aby wykluczyć nowotwór mózgu.
Jeśli ktoś spotkał się z podobnym przypadkiem, proszę o pomoc.
Edytor zaawansowany
  • agni_me 16.02.11, 15:27
    Teoretycznie możesz zrobić komplet badań, razem z biochemią, choćby dlatego, że leki które podajesz niszczą wątrobę i nerki. Możesz też zrobić tomografię. Tylko czy jest po co? Zainteresowałabym się tą tkliwą okolicą - może to wcale nie jest stan zapalny i podawanie sterydów, które znacząco obniżają odporność, jednocześnie obciążając wątrobę, nie jest potrzebne.

    Bokser w tym wieku to staruszek, psią demencję da się spowolnić (przynajmniej część objawów), ale będzie się pogłębiała. Z dużym prawdopodobieństwem pies już apatyczny (ten brak reakcji na bodźce) popadnie w depresję, której będzie towarzyszyła nadmierna lękliwość lub przeciwnie - agresja. Spróbuj wyobrazić sobie, jak wygląda świat oczami psa z demencją: ciągle zmieniający się koszmar, pełen zasadzek, bez ani jednego spokojnego miejsca i zaufanego człowieka.

    Na twoim miejscu zamiast tomografii i badań udałabym się z psem do świetnego behawiorysty, nie do jakiegoś czy do behawiorysty po prostu, ale do świetnego lekarza, bo tylko taki ma doświadczenie i wystarczającą wiedzę, by dobrać odpowiednie leki zmniejszające psi lęk i ustawiające świat na właściwym miejscu przynajmniej na trochę. A potem, gdy leki przestaną działać, nie możesz przegapić najważniejszego - chwili, w której psu trzeba pomóc odejść, by nie cierpiał niepotrzebnie.

    Podrap psa za uchem ode mnie.
    --
    ja uwazam ze to wybitny pisarz...a mam wyzsze wyksztalcenie (f. Książki)
  • anaiss 16.02.11, 21:54
    Agni, dziękuję za zainteresowanie. Jakoś to dla mnie za wcześniej się stało. Myszkin wychowywał się z jeszcze innym moim boksiem, wiele od niego starszym, który żył 13 lat i prawie do samego końca cieszył się dobrym zdrowiem. Nie chcę się za łatwo z nim poddawać. Poszukam jeszcze jakiegoś behawiorysty tak, jak sugerowałaś.
    Dziękuję za drapki :)
  • agni_me 17.02.11, 00:10
    Nie możesz się łatwo poddawać, słusznie. Każdy miesiąc w miarę dobrego psiego życia jest wart wysiłku i zachodu, zwłaszcza że miesięcy - przy skutecznym leczeniu - może być wiele. Jeśli jesteś z okolic Warszawy, to mogę polecić dr. Joannę Iracką. Wielokroć trafiały do niej znajome, beznadziejne "psychiczne" przypadki i po leczeniu farmakologicznym oraz stosowaniu zaleceń stawały się całkiem nadziejne. W dodatku pani doktor jest dobrym weterynarzem "ogólnym" - jeśli zmiana zachowania może mieć inną przyczynę niż wiek i demencja, zleci badania dodatkowe.

    Do kogo nie trafisz, napisz - proszę - o zaproponowanym leczeniu i jak się po nim pies będzie czuł. Trzymam kciuki.
    --
    Jestem po filologii, wprawdzie nie polskiej, ale nieco mam rozeznanie w kwestii
    książek (zgłaszająca kandydaturę na AS-a forum Książki)
  • anaiss 17.02.11, 00:36
    Agni, niestety nie jestem z Wa-wy ani okolic, a pies w tej chwili nie nadaje się na dłuższe podróże, do mojej kliniki jadę 20 minut, a i tak kiepsko to znosi. Leczę go właściwie od niedzieli, od dzisiaj dostaje Nootropil - chcę póki co dać szansę i lekom i wetowi i psu :)

    Znalazłam ciekawy artykuł o zaburzeniach behawioralnych kotów i psów w podeszłym wieku:

    tiny.pl/hcbpw
    Babka tam wspomina o trzech lekach stosowanych w leczeniu farmakologicznym. Chcę o nich porozmawiać z wetem. Zaprzyjaźniona apteka zrobi mi wykaz nazw handlowych leków zawierających te substancje czynne, wet - mam nadzieję - jakoś się do tego odniesie.


  • claratrueba 18.02.11, 16:19
    Jesli to rzeczywiście zmiany starcze, a nie wynik np. guza mózgu, to leczenie, o którym piszesz może dać dobre wyniki. Zmiany starcze w przeciwieństwie do guza postepują b. powoli. Takim zdemenciałym staruszkiem mój pies (sznaucer olbrzym) stał sie ok. 10 roku życia, przeżył w całkiem dobrym stanie jeszcze 4. Dostawał Karsivan i Nootropil własnie oraz Rimadyl na problemy z chodzeniem. Stan poprawił się naprawdę znacznie po ok. 2-3 tygodniach. Właściwie moge powiedzieć, że "tępota" zupełnie cofnęła się po 2 miesiącach. Pies, oczywiście młodzieniaszkiem sie nie stał, nadal był powolny, ale reagował zupełnie normalnie i wyraźnie wróciła mu wesołość. Fizycznie podupadał z czasem ale zmysły funkcjonowały dość dobrze. Zalecono mi też zmianę diety- stopniowe przestawianie psa z suchej karmy na gotowanego indyka z warzywami. Co to mięso indycze zawiera juz nie pamietam, ale ponoć coś istotnego dla staruszków, przy czym dobrze by to było nie luksusowe mięso na kotlety a jakieś byle jakie- ze zmielonymi chrząstkami i ścięgnami. W warzywach koniecznie seler- ze wzgledu na minerały.
  • anaiss 18.02.11, 21:57
    Claratrueba, dziękuję, natchnęłaś mnie optymizmem. Porozmawiam z wetem także na temat diety. Stan mego podopiecznego w chwili obecnej zacznie się poprawił. Reaguje za zawołania, przychodzi się przywitać, sam wraca do domu z ogrodu, szuka kontaktu z człowiekiem, lepiej sypia. Mam jednak wrażenie, że to taka trochę "sztuczna aktywność", ale leczenie trwa dopiero niecały tydzień. W niedzielę będę widzieć się z jego weterynarzem, bo kończy mu się Karsivan. Minusem podawania tych leków - myślę tutaj zwłaszcza o Nootropilu - jest to, że trudno odróżnić skutek uboczny jego zażywania od objawu choroby.
    Wstrzymałam się jeszcze z zasięgnięciem opinii drugiego weterynarza. Nie wiem, czy można jakoś inaczej, niż za pomocą TK zdiagnozować guza mózgu.
  • claratrueba 18.02.11, 22:40
    Inna niz TK metoda nie istnieje. Można jedynie diagnozowac na podst. objawów, ale rzadko są wyraźne i jednoznacznie wskazują. Pewność można mieć dopiero gdy guz mocno urośnie.
    Natomiast tak szybka poprawa stanu psa wskazuje, że terapia dobrze działa. Kersivanu nie przerywaj, trzeba go stosować ciągle. To lek na tyle bezpieczny, że lepiej w razie wątpliwości czy sie nie zapomniało podać, dać jeszcze raz. Przy i Kersivanie i Nootropilu skutki uboczne są niezwykle rzadkie i na pewno nie jest to cyt:Re
    > aguje za zawołania, przychodzi się przywitać, sam wraca do domu z ogrodu, szuka
    > kontaktu z człowiekiem, lepiej sypia.
    To poczucie "sztucznej aktywności" jest słuszne- to wynik leczenia a nie naturalnego stanu psa, ale przecież o to nam chodziło, prawda? Odstawisz leki- naturalny stan demencji wróci. Starośc to nie grypa, nie mija. Tylko dopóki podajesz leki wspomagające krążenie i utlenienie mózgu jest on sprawny. Zmiany nie cofną się całkowicie, choć częściowo mogą. To leczenie do końca życia psa, niestety.

  • anaiss 21.02.11, 21:52
    Dzisiaj byłam zasięgnąć opinii drugiego weta. Ten dotychczasowy - po dzisiejszej kontroli - stwierdził, że właściwie niewiele da się już zrobić.

    Zrobiliśmy psu dzisiaj badania krwi (wyniki jutro), rtg kręgosłupa (lekkie zmiany zwyrodnieniowe, głównie okolicy bioder), ekg (w normie), usg jamy brzusznej (lekko powiększona wątroba, reszta w normie). Dostał dodatkowo na noc Oxazepam, a na dzień magnez i Milgammę + karmę Hill's b/d canine.
  • claratrueba 21.02.11, 22:16
    A jak stan pieska?
    Nie chcę podważać autorytetu weta, ale ten Oxazepam lekko mnie zaniepokoił. Czy pies ma poważne problemy ze snem? Bo to lek straszliwie uzależniający, moja mama nieomal została lekomanką, sąsiad został skutecznie. Czy wet wiedziało Nootropilu kiedy go przepisywał? Może być interakcja ale pewności nie mam. Podrażnia wątrobę dość silnie (w każdym razie- u mojej mamy tak było) Przeczytaj dokładnie ulotkę. Może panikuję, ale doświadczenia z tym lekiem u ludzi, których znam są fatalne. W każdym razie, nawet jesli nie podzielasz moich obaw, podawaj go tylko w razie konieczności. Karma bardzo dobra. Chyba top na rynku "dla staruszków".
  • anaiss 21.02.11, 23:20
    Clara :)

    wieczorami jest wojna: pies nie śpi, ja nie śpię. Łażenie w koło po moim łóżku. Wet mówił mi o uzależnieniu - twierdzi, że u zwierząt one nie występuje w takim nasileniu. Wiedział też o Nootropilu, zmniejszył dawkę o połowę, dzisiaj zresztą popołudniowej dawki mu nie dałam, bo całe popołudnie i wieczór spędziłam z nim w klinikach - najpierw jednej, potem drugiej. Wet powiedział, żeby już mu jej nie dawać po powrocie. Póki co dzisiaj dostał 5 mg (0,5 tabletki) oxazepamu, zasnął po godzinie łażenia siłą położony, spał 20 minut, właśnie się obudził i znowu łazikuje. Już nie mam siły na to jego chodzenie.
    I tak jak zapytałaś jaki jest jego stan to pomyślałam sobie, że właściwie nie wiem, co mam Ci powiedzieć. Leczymy objawy choroby, ale nie jest z nim wiele lepiej. Ten jego obecny wet (nb. bardzo uznany w moim mieście) wydawał się być dzisiaj umiarkowanym optymistą, ale to mi się zdaje trochę na wyrost. Z niego się robi taka trochę roślina, pierwszy wet z kolei mówił, że ta uderzająca kuracja powinna spowodować po tygodniu znaczące wycofanie się choroby, a skoro tak się nie stało, to raczej nie ma za wiele na co liczyć i to chyba jest prawda.
    Jestem dzisiaj całkowicie skołowana. Dzisiejsza diagnostyka to był jakiś horror - pomęczyliśmy stwora, który w ogóle chyba nie wie co się z nim dzieje i gdzie się znajduje i tyle :(
  • claratrueba 22.02.11, 07:10
    Ale ostatnio pisałaś, że poprawa jest. Czy te pozytywne zmiany zniknęły, czy może po prostu spodziewałaś się całkowitego cofnięcia się demencji? Bo jesli to pierwsze to źle faktycznie, natomiast jeśli stan sie nie pogorszył to chyba wet wykazał sie przesadnym optymizmem z tym "tygodniem". U mojego psa po tygodniu chyba większej poprawy jeszcze nie było.
    Natomiast to, co piszesz o śnie jest bardzo niepokojące. Chyba jednak ta tomografia byłaby dobrym rozwiązaniem. Pies dostał przeciwzapalne i przeciwbólowe więc albo nie działają, albo to nie ból jest przyczyną bezsenności. Jeśli po oxazepamie przespał tylko 20 min to coś tu jest nie tak.
  • anaiss 22.02.11, 13:22
    Jest poprawa (ale brak mu radości życia, nie cieszy się na mój powrót do domu) i myślę, że to raczej przebłyski, niż stały stan. Z oxazepamem jest założenie takie, że pies ma spokojnie przesypiać noc, bez chodzenia, bez budzenia się co chwilę. Wczoraj po tym przebudzeniu się i łazikowaniu położył się sam, jak ja położyłam się również (światła były pogaszone, wszyscy spali - generalnie sygnał, że czas spać i sam się położył bez walki). Lekarz rozpisał schemat z oxazepamem taki, że jeśli nie będzie mu pomagać to pół tabletki, to kolejno w cyklach trzydniowych mam mu zwiększać dawkę o pół tabletki, aż do dwóch. Pewnie przy tej połówce zostaniemy. On łazikuje bez celu bez względu na porę dnia. Z resztą jest bez zmian - pobiegnie za rzuconą piłką, ale chwyconą po sekundzie upuści i dalej nie wie już co zrobić, sam nie podejmuje zabawy. Często wygląda na zagubionego, ale wie jak wrócić z ogrodu do domu, trafia do misek, reaguje na zawołanie.
    Sama nie wiem, może za dużo oczekiwałam po tym leczeniu.
  • claratrueba 22.02.11, 21:06
    Poczekaj cierpliwie. Spojrzałam na datę- minał tylko tydzień od początku kuracji. U mojego psa lekka poprawa pojawiła sie dopiero po 2-3 tygodniach, znaczna po 2 mies. Początkowa poprawa, która tak Cie ucieszyła była dopiero pierwszą zwykle widowiskową reakcją na leki. Czy tak było z moim psem nie pamiętam już. Ale każdy lek i neurologiczny i krążeniowy potrzebuje czasu żeby dać rezultat, te naczynia nie rozszerzą się natychmiast.
  • anaiss 22.02.11, 22:52
    Przede wszystkim dziękuję za wsparcie. Właśnie wróciłam od weta (nie zareagował na mój powrót w ogóle, pies, nie wet) - omawialiśmy wyniki krwi, które w znacznej części są w normie, z wyjątkiem podwyższonego Alatu. Dalsza diagnostyka w kierunku encefalopatii wątrobowej. Od dzisiaj wieczora dostaje hepatil (3x 1 tabletka) i Essentiale Forte (3x 1 tabletka). Nagram go jutro dyktafonem, czy wędruje także podczas mojej nieobecności w domu, wetowi na bieżąco przekazuję wszelkie informacje o jego zachowaniu.
    Dzisiaj położyłam się razem z nim, zgasiłam światło i odczekałam kilka minut, na początku trochę chodził po pokoju, ale szybko się położył i zasnął. Wet doradza cierpliwość i studzi oczekiwania.
  • agni_me 22.02.11, 21:10
    Oxazepam nie działa usypiająco na psa (przynajmniej w takiej dawce) a przeciwlękowo i uwaga! czasem lekko ożywczo. Stosowany jest w silnych zwierzęcych fobiach. Takie dreptanie bez sensu jest objawem lekkiego pobudzenia, zatem oxazepam może pogłębiać problem. Zwróć na to uwagę. Zwiększanie dawki nie ma wtedy sensu. Unormowanie dnia (w tym leczenie bezsenności, po wykluczeniu chorób układu krążenia i przyczyn bólowych) trwa około dwóch - trzech tygodni, często dobiera się ludzkie antydepresanty, które u psów działają nieco inaczej i w zasadzie - jeśli dobrze pamiętam - trzeba trafić. Dlatego pisałam o dobrym behawioryście, który ma duże doświadczenie w leczeniu farmakologicznym.

    Na radość życia i przypomnienie do czego służy piłeczka warto poczekać. Trzymam kciuki i nie poddawaj się.
    --
    Ja jestem za upadkiem aniołów...(fubuki, forum.jewish.org.pl)
  • anaiss 22.02.11, 23:06
    Agni, nowy wet wydaje się być rozsądny i budzi moje zaufanie. Wici w sprawie behawiorysty rozpuszczone, ale wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, czyli do weta, który w chwili obecnej opiekuje się moim psem.
  • agni_me 23.02.11, 00:54
    Tak zrozumiałam z twojego wcześniejszego wpisu, że nowy wet budzi twoje zaufanie. Zauważyłam jedynie, że oxazepam nie ułatwi "z marszu" usypiania i musisz się nastawić na 2-3 tygodnie czekania, by określić czy leczenie przynosi skutek (i czy jest to skutek zamierzony). Ze swojego doświadczenia powiem, że efekty przychodzą płynnie i raczej niezauważalnie, za to są momenty regresu, który powoduje opadanie rąk. Dopiero po jakimś czasie człowiek zdaje sobie sprawę z pozytywnych zmian.

    Robisz wszystko, co możesz, lekarz wydaje się być dobrym specjalistą, trzeba czekać.
    --
    ja uwazam ze to wybitny pisarz...a mam wyzsze wyksztalcenie (f. Książki)
  • anaiss 23.02.11, 01:04
    Tak, tak też twierdzi wet, żadnych fajerwerków. Mam taką lekką spinkę, by niczego nie przegapić, z niczym nie zwlekać (pozostałość po źle zdiagnozowanym i za szybko utraconym psie). Muszę to opanować, bo bieganie od weta do wet też jest średnim pomysłem, w końcu trzeba będzie i tak komuś zaufać.
    Dziękuję.
  • anaiss 23.02.11, 20:57
    Dzisiaj popołudniu nagle pogorszył się jego stan - wymiotował, przewracał się, nie kontrolował wydalania, zabrałam go do weta - dostaje leki i kroplówki, został na noc w lecznicy. Dyżurujący lekarz jest w kontakcie z prowadzącym. Podejrzewają udar albo jakieś krwawienie wewnątrz mózgu, ewentualnie zatrucie amoniakiem - to podobno od wątroby. Jego stan jest bardzo ciężki. Lekarz powiedział, że dwie kolejne doby będą rozstrzygające, jeśli nie poprawi się mu, zasugerował eutanazję.
  • agni_me 24.02.11, 10:44
    Bardzo mi przykro.
    --
    Ja jestem za upadkiem aniołów...(fubuki, forum.jewish.org.pl)
  • anaiss 26.02.11, 18:18
    Wyciągnęliśmy stwora za uszy. Od środy dostaje w kroplówkach płyny, Solu Medrol, Hepa-Mertz.
    Odstawiliśmy Nootropil i Oxazepam. Śpi całymi dniami: w klinice na kroplówkach, w samochodzie, niewiele go rusza. Skupiamy się na wątrobie, bo ma złe wyniki, bardzo podwyższony poziom amoniaku we krwi. Od wczoraj ma dodatkowo jakieś szmery w pracy serca :(
    Chcemy go ustabilizować, by można było znieczulić go do pobrania płynu mózgowo - rdzeniowego.
  • blue.berry 01.03.11, 10:40
    bardzo sie ciesze że udało się pomóc twojemu seniorowi. trzymam kciuki za dalsze leczenie.
  • anaiss 01.03.11, 23:18
    czekam jeszcze na uśmiech stwora, choć te dni to dla mnie przede wszystkim podarowane - na oswojenie rozstania
  • anaiss 05.03.11, 20:50
    Stan mego zwierza znacznie się poprawił. Skończyliśmy kroplówki z Hepa-Merzem i zastrzyki z Kokarboksylazy. Prócz Karsivanu, dostaje teraz Encorton, po tej zapaści pojawiły się również problemy z wydolnością serca, więc Vetmedin i całą grupę leków na wątrobę i osłonowo - żołądkowych (Hepatil, Essentiale Forte, Venter, Ursocam i Bioprazol Bio), ma także problemy z nietrzymaniem moczu. Nie miał TK głowy, a tam prawdopodobnie leży przyczyna jego kłopotów, więc leczony jest objawowo. Ustała jednak bezcelowa aktywność, noce przesypia spokojnie, znacznie poprawił się w kontakcie, reaguje na obecność innych zwierząt, szuka kontaktu z człowiekiem.
  • anaiss 08.03.11, 22:46
    Wreszcie uśmiech :) Psiunek ma się dobrze, choć najlepiej czuje się w domu, na spacerach wydaje się lekko zaniepokojony i zdezorientowany. Schodzimy powoli z dawkami Encortonu. Dzisiaj miał badanie amoniaku we krwi i nadal jest podwyższony. Poprawiło się osłuchowo serce, dostał leki na nietrzymanie moczu. Wet odradza na razie jakąkolwiek diagnostykę wymagającą znieczuleń, więc trzymam się myśli, że może nie jest to nowotwór.
  • blue.berry 09.03.11, 10:10
    bardzo sie cieszę. mam nadzieję że poprawa jeszcze bardziej się uwidoczni. mocno trzymak kciuki za zdrowie seniora.
  • anaiss 09.03.11, 10:34
    Dziękuję, Blue.berry. Fajnie znów go widzieć takiego kontaktowego, wróciły mu jakieś jego dawniejsze głupotki, co mnie uśmiecha od ucha do ucha :)
  • agni_me 09.03.11, 10:36
    Bardzo kibicuję twojemu psu. Rzeczywiście masz powód do szerokiego uśmiechu.

    Podziel się, jeśli możesz, nazwiskiem weterynarza. Często ktoś szuka dobrego weta, nazwiska "warszawskie" są ogólnie znane, natomiast z innych ośrodków niekoniecznie. Jakiemuś innemu czworonogowi taki dobry, zaufany wet może się przydać.

    Pozdrowienia.
    --
    Głębia jego książek jest stosunkowo płytka (f.Książki)
  • anaiss 09.03.11, 15:12
    Agni_me, dziękuję za wsparcie.

    Faktycznie, jeśli chodzi o weterynarzy, to miałam okazję przyjrzeć się ich pracy w ciągu ostatnich tygodni tak, jak nigdy dotąd. Pracy, która czasami jest walką z ludzką niefrasobliwością czy wręcz głupotą. W klinice spędzałam średnio 4 godzin dziennie, mnóstwo historii i ludzkich i psich się tam przewinęło. Co mnie zdumiało to fakt, że tyle psów, często stosunkowo młodych, choruje na nowotwory i to postępujące strasznie agresywnie.

    Lekarzem prowadzącym mojego stwora jest lek. wet. Sebastian Słodki z kliniki “Centrum” w Bydgoszczy. Opiekowała się nim również lek. wet. Karolina Bińczak z tej samej kliniki. Mam ogromny szacunek do pracy tych lekarzy - do ich podejścia zarówno do zwierzęcia, jak i jego opiekuna i nie mam tu na myśli tylko mojego psa, ale także wszystkich innych pacjentów. Z całą odpowiedzialnością twierdzę, że są to lekarze z powołania.
    Doktor Słodki jest niezwykle uważny na pacjenta, jego cierpliwość wobec pytań właściciela, nawet, gdy dzikie hordy kłębią się w poczekalni jest zdumiewająca, w ogóle cały personel kliniki emanuje pozytywnymi emocjami. Fajnie jest móc obserwować ludzi, którzy lubią to, co robią.

    Nie wspominam tutaj o pierwszym lekarzu (z innej kliniki), ale uważam, że oboje zachowaliśmy się wobec siebie uczciwie - ja, że dałam szansę prowadzonemu przez niego leczeniu, on, że powiedział mi w końcu, że nie może nic już dla mojego psa zrobić.
  • anaiss 03.04.11, 22:21
    Tydzień po ostawieniu encortonu - tj. wczoraj wróciliśmy prawie do punktu wyjścia :(
    Dostaje znowu solu - medrol. Rano zwymiotował wszystkie leki.
    A już było tak fajnie.
  • blue.berry 05.04.11, 10:31
    bardzo mi przykro:(
  • anaiss 07.04.11, 12:54
    Powrót do encortonu postawił znowu zwierza na nogi. Odstawiliśmy lek podejrzewając, że to zapalenie mózgu, które zostało opanowane, wróciły niestety objawy neurologiczne. Ruchliwość, ogólna żywotność i kontakt w normie wyższej niż nawet przed-chorobowa (podejrzewam, że to skutek zmiany karmy, podawania vetmedinu i od prawie dwóch miesięcy karsivanu), biochemia i morfologia krwi zaskakująco dobre, zwłaszcza Alat i Aspat wyglądają jak podmienione w laboratorium ;) Prawdopodobnie zostanie dłuższy czas na sterydach, może nawet do końca życia.
  • anaiss 31.05.11, 13:21
    Aktualizuję wątek, by podzielić się małymi uśmiechami i podziękować za Wasze wsparcie :) Zwierz mój żyje - chyba już w charakterze cudu :) i ma się nieźle. Miesiąc temu dodatkowo musiał przejść nagłą operację usunięcia ciała obcego z żołądka, niestety inaczej niż w przypadku diagnostyki - byliśmy postawieni pod ścianą i musieliśmy go znieczulić, choć stanowiło to dla niego ogromne zagrożenie. Udało się tylko dzięki naszym cudownym wetom!
  • agni_me 01.06.11, 22:11
    To fajne, że pamiętasz i piszesz. W ogóle dobrze, że jest ten wątek na dowód, że warto o psa dbać w każdym wieku i zawsze jest nadzieja. Ogromne głaski dla psa. :)
    --
    Ja jestem za upadkiem aniołów...(fubuki, forum.jewish.org.pl)
  • blue.berry 02.06.11, 09:43
    ja też sie ciesze ze u seniora dobrze, mimo operacji!
    a wątek jak najbardziej potrzebny. nie ma zbyt wielu dobrych informacji o tym co dzieje się z psem w podeszłym wieku, jak mu pomagać, na co zwracać uwagę.
  • anaiss 10.06.11, 10:30
    Dziękuję za dobre myśli skierowane w stronę mego stwora. Poprzedni post chyba napisałam w złą godzinę. Miesiąc po operacji, po badaniach kontrolnych stanu wątroby okazało się, że wyniki są bardzo złe i wróciliśmy do podawania dożylnego Hepa - Merzu. Niestety w poniedziałek stan zwierza bardzo się pogorszył, nie wystarczają już dotychczasowe dawki sterydu. Dostał trzy dni z rzędu Solu - Medrol - już chyba do końca życia ten lek będzie mi się źle kojarzył - i troszkę wyszliśmy na prostą. Od dzisiaj zwiększyliśmy dawkę sterydu doustnego i dodaliśmy Nootropil. Choroba jednak postępuje szybciej niż z wetem oczekiwaliśmy. Zanik mięśni jarzmowych jest zdaniem weta objawem trwającego wyniszczenia organizmu, na który już nie mamy wpływu. Myślę, że przy kolejnej zapaści nie będziemy już podejmować uporczywej terapii utrzymującej go przy życiu. Wiele przeszedł przez te ostatnie cztery miesiące leczenia, a komfort jego życia - mimo braku fizycznego bólu - coraz bardziej się obniża. Bardzo źle już znosi wszelkie zabiegi weterynaryjne, ma takie zrosty, że praktycznie nie ma go już gdzie kłuć, by założyć wenflon.
  • rezurekcja 11.06.11, 23:47
    Wyglaszcz boksia ode mnie.
    Zycze spokoju, takze ducha.

    Moj senior tez coraz bardziej niedołężny, przyplatala sie padaczka, pogorszyl sie wzrok (jaskra i zacma), sluch i wech. Plączą się łapy.
    Ale jeszcze apetyt ma. I duzo spi.

    --
    Pomysl o marchewce z groszkiem, gdy dociskasz pedal gazu

    DES na Fejsie
  • anaiss 27.06.11, 12:36
    Dziękuję, Rezurekcjo.
    Trudno o spokój teraz, zwłaszcza, że robimy dla niego wszystko, co możemy, a to i tak za mało.

    Podajesz swojemu jakieś wspomagacze? Mój odżył na Karsivanie i po zmianie karmy na Hill's dla staruszków, wet polecał mi także suplement diety wspomagający stawy - FIDAVET Perloquan. Myślę, że gdyby nie gwałtowny postęp jego choroby, mógłby sobie tak wspomagany żyć w całkiem niezłej formie.
  • anaiss 04.07.11, 18:06
    Odszedł wczoraj mój stwór malutki...
  • blue.berry 04.07.11, 20:26
    bardzo mi przykro :(
    bardzo dzielnie o niego walczyłaś. ale każdy czas dobiega końca.
    On na zawsze zostanie w twoim sercu.
  • agni_me 04.07.11, 21:51
    Bardzo mi przykro. Ale dałaś mu jeszcze chwilę całkiem dobrego życia. Ech...


    --
    Ja jestem za upadkiem aniołów...(fubuki, forum.jewish.org.pl)
  • rezurekcja 05.07.11, 22:28
    łzy ocieram
    Dobrze, że był z Toba.
    Dobrze, że Ty z nim byłas.

    --
    Pomysl o marchewce z groszkiem, gdy dociskasz pedal gazu

    DES na Fejsie
  • anaiss 22.08.11, 01:41
    Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie.

    Trudno jest mi się z tym pogodzić i choć kiedyś myślałam, że robię dla niego tyle ile mogę, to po jego śmierci ciągle się zastanawiam, że mogłam więcej, lepiej, inaczej. Bardzo mało mieliśmy tego czasu dla siebie i teraz - z perspektywy czasu - widzę, że mało było tych dni dobrych dla niego, radosnych, więcej godzin spędzonych w klinice, niż w domu bezpiecznie. Ciężko...

    Zamroziłam te wszystkie emocje na trochę, bo obok mnie od niedawna kolejne boksiowe istnienie, tym razem z bidula, niestety też z własną historią na wątek na tym forum...
  • blue.berry 23.08.11, 08:26
    myślę że nigdy nie ma w nas pewności co do prawidłowych decyzji. albo nam się wydaje że zrobiliśmy za mało, że można było więcej... albo szarpiemy się pomiędzy tym aby robić dalej a dać już zwierzakowi odetchnąć. w którym momencie robimy jeszcze dla niego, a w którym już tylko dla siebie... u mojego rudzielca kompletnie wysiadło serducho - leczymy, chuchamy i dmuchamy. ponoć jest możliwość wszczepienia rozrusznika serca (o ile doprowadzimy nerki i inne sprawy do porządku). ale on ma 10 lat. i czasem widzę jak już ma serdecznie dość tych badań, kłucia, łykania tabletek... no i tak sobie siedzę i myślę... i sama nie wiem

    anaiss - trzymam kciuki za twojego nowego boksia. i za jego dochodzenie do zdrowia.
  • rezurekcja 24.08.11, 12:15
    anaiss napisała:

    > Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie.
    > Trudno jest mi się z tym pogodzić i choć kiedyś myślałam, że robię dla niego ty
    > le ile mogę, to po jego śmierci ciągle się zastanawiam, że mogłam więcej, lepiej,
    > inaczej.

    A, to normalne. Tez mam takie mysli...
    Ze za wczesnie sie zdecydowalam na ostatni zastrzyk.. a moze jednak za pozno... ze moze trzeba bylo... a moze trzeba bylo calkiem inaczej... ze gdyby...
    No, stalo sie. Pies juz nie cierpi.

    Powodzenia z nowym boksiczkiem.

    --
    Pomysl o marchewce z groszkiem, gdy dociskasz pedal gazu

    DES na Fejsie
  • blue.berry 23.02.11, 10:57
    przepraszam ze się wtrącę w dyskusję ale przy okazji bym chętnie podpytała czy ktoś może stosował u swojego psa melatoninę? mój rudy też już nie najmłodszy (ma 10 lat co przy rasie dog de bordeaux jest już mocno podeszłym wiekiem) i od jakiegoś czasu łazikuje mi w nocy. czasem wiem że problemem jest bolesność stawów ale nie jest to kwesta każdej nocy i umiem to rozpoznać. on po prostu sobie poprzestawiał pewne sprawy (np. zaczął w nocy wychodzić za potrzebą i chyba trochę wynika to z tego że mu sie wieczorem nie chce bo jest za bardzo zmęczony). są po prostu takie noce że się za przeproszeniem pęta po mieszkaniu a ja mam dość lekki sen i finalnie rano obydwoje jesteśmy zmęczeni i źli. i ktoś mi podsunął pomysł żeby podawać mu melatoninę - co o tym myślicie?
  • agni_me 23.02.11, 13:47
    Nie sprawdzałam melatoniny, a w leczeniu zwierząt słyszałam tylko o jej łagodnym działaniu przeciwlękowym, wtedy senność i "przymulenie" są objawem przedawkowania, choć niegroźnego.

    Natomiast sprawdziłam najzwyklejszą walerianę (kapsułki, ponoć nalewki działają silniej i są skuteczniejsze), podawaną jakąś godzinę przed snem. To łagodny środek, zdaje się jedynie lekko obciążać wątrobę. Działa w bezsenności spowodowanej wiekiem, jeśli nie ma innych przyczyn i stan bezsenności nie jest utrwalony. Są jakieś specjalne mieszanki ziołowe dla psów (waleriana, passiflora, dziurawiec), ale ja stosowałam zwykłą z zielarskiego. Niektóre psy reagują odwrotnie, zatem lepiej nie wypróbowywać waleriany tuż przed ważnym dniem.

    Czytając o bolesności stawów twojego doga przyszło mi do głowy, że niektóre leki przeciwbólowe i sterydowe podawane psom ze schorzeniami stawów powodują bezsenność.

    A tak w ogóle, to kłaniam koleżance forumowej, dawno cię nie widziałam. :)
    --
    Głębia jego książek jest stosunkowo płytka (f.Książki)
  • anaiss 23.02.11, 14:48
    Blue.berry, skonsultowałabym się z wetem na Twoim miejscu, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś. Sięgając pamięcią wstecz u mojego psa też się tak zaczęło i zlekceważyłam te objawy. Zresztą, tak jak pisała autorka w zalinkowanym przeze mnie artykule często właściciele myślą, że to po prostu "starość", a już zaczynają się poważne zmiany w mózgu.
  • blue.berry 23.02.11, 16:24
    agni - my podajemy metacan w zastrzykach - podany na noc daje efekt świetny - psiak spi jak zabity więc akurat u nas to na pewno nie to. wątroby nie możemy już za bardzo obciążać, poza tym pamiętam ze podawanie jakiegoś środka na uspokojenie (ale nie pamiętam na 100% czy to była waleriana, pamiętam ze był ziołowy) na okoliczność cieczki w dużej bliskości skończyło się mega rozwolnieniem : )

    anaiss - mój rudy często bywa u weta wiec wgląd w całość jest. zresztą juz trochę rozwialiśmy o tym jak psiak się zmienia, trochę zmiany były związane z niedoczynnością tarczycy ale aktualnie tuatj udało nam się sytuacje opanować. są dni świetne i sa gorsze. on w sumie całe życie był taki nocny szwendaczek ale teraz to się mocno nasiliło tak ze zaczęło być kłopotliwe dla nas i chyba męczące dla niego. poza tym starość to właśnie zmiany w mózgu. i chyba nie za bardzo da się przed tym uciec :(
  • agni_me 09.03.11, 10:39
    blue, i co z melatoniną, zdecydowałaś się?
    --
    Głębia jego książek jest stosunkowo płytka (f.Książki)
  • blue.berry 09.03.11, 12:52
    > blue, i co z melatoniną, zdecydowałaś się?

    tak, zaczęłam brać sama : )
    a tak na serio - trochę mi się rudy ostatnio pochorował (żoładek) i sprawa szwendaczka nocnego zeszła na dalszy plan (no i akurat w tym wypadku aktywność nocna była jak najbardziej zrozumiała). na razie mamy 2 noc z rzędu spokojną ale zakładam ze odsypia chorobę - jak wróci mu poprzednia nocna aktywność to zacznę podawać - mój wet powiedział ze w sumie można.
  • rezurekcja 27.02.11, 15:10
    Dziewczyny,
    chcialam spytac, czy znacie ksiązkę Krzysztof Anusza "Przedłuz zycie swojemu psu", rzecz o geriatrii psow. Bardziej dla lekarzy weterynarii, ale wlascicielowi tez sie przyda.
    www.krakvet.pl/ksiazka-przedluz-zycie-swojemu-galaktyka-p-10606.html
    tu zestawienie cen, ja u siebie kupilam za 9 zl (+ bilet tramwajowy)
    www.ceneo.pl/338880
    Moje niunio tez juz zdziebelko zdemencialo. NA poprawe stanu umyslu dostal memotropil. Zazyl chyba 10 sztuk i zdarzyl mu sie atak padaczkowy wiekszy (grand mal). Mniejsze tez mial (mimowolne ruchy konczyn), ale wtedy jeszcze nie wiedzialam, myslalam, ze on tak troche inaczej niz zwykle rusza lapami w powietrzu. ALe po tym wiekszym sie przestraszylam. odstawilam memotropil i na razie jest bez podejrzanych objawow.

    Co nie znaczy,ze wasze zwierzaki tez beda mialy ataki.
    Pisze o tym gwoli informacji.

    --
    Pomysl o marchewce z groszkiem, gdy dociskasz pedal gazu
  • blue.berry 01.03.11, 10:57
    ja znam. we wstępie autor pisze że książka jest skierowana zarówno do weterynarzy jak i właściciel psów. czyli niby dla wszystkich a tak po prawdzie dla nikogo. bo jeśli dla jakiegoś weterynarza niesie ona jakaś nową wartość i wiedzę to wolałabym żeby ten weterynarz nie leczył mojego psa. natomiast dla zwykłego człowieka pozycja ta jest zbyt "naukowa" - niesie ze sobą tak naprawdę niepotrzebne w wielu przypadkach liczby, dane czy przeliczenia. i to do tego w sposób bardzo mało przystępny. np. "Encyklopedia chorób wewnętrznych małych zwierząt" Nelsona przy o wiele bardziej fachowym podaniu informacji i ukierunkowaniu specjalistycznym jest o wiele przyjaźniej i zrozumiale napisana i przygotowana.
    w książce pana Anusza informacje przydatne dla właścicieli, szczególnie te pomagające zrozumieć podstawę zmian u starego psa są pochowane. a schorzenia opisane sa bardzo nieprzejrzyście - ciężko jest wyłuskać osobno objawy, czy sposób leczenia. jednym słowem - pozycja taka sobie. ja ją kupiłam za trochę drożej niż rezurekcja i nie jestem zachwycona.

    swoją drogą jak ktoś chciałby fachowo pogłębić wiedzę, lub styka się z wieloma problemami u psów (bo np. zajmuje się adopcjami) to bardzo polecam tą pozycję.
    www.eksiegarnia.pl/Choroby-wewn%C4%99trzne-ma%C5%82ych-zwierz%C4%85t%3Bs,karta,id,193504

  • rezurekcja 02.03.11, 22:13
    blue.berry napisała:


    >natomiast dla zwykłego człowieka pozycja ta jest zbyt "naukowa"

    Ja tez mam takie wrazenie.

    > w książce pana Anusza informacje przydatne dla właścicieli, szczególnie te poma
    > gające zrozumieć podstawę zmian u starego psa są pochowane.

    I to mam mu za zle

    > nie jestem zachwycona.

    Szczerze mowiac, ja bylam rozczarowana tym, ze bardziej jest dla lekarzy niz dla wlascicieli psow.

    Ale co nieco mozna sie dowiedziec, zwlaszcza, kiedy niczego innego nie ma na podoredziu.


    --
    Pomysl o marchewce z groszkiem, gdy dociskasz pedal gazu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka