Gazeta.pl   Forum   Zwierzęta   Weterynaria   Jak postepowac w razie zaniedbania weterynarza

Jak postepowac w razie zaniedbania weterynarza

Autor: lizbetka 23.01.12, 16:53
Będę wdzięczna za poradę jeśli ktoś wie co robić w takiej sytuacji.
W skrócie:
Suczka została wysterylizowana 2 tygodnie temu.
W chwili przyjęcia na sterylkę zdrowa, zadbana , młoda suka (1,5 r.). Weterynarz przyjmujący na zabieg dokładnie ją zbadał i obejrzał.
Zabieg przebiegł bez komplikacji. Ok. 2 dni po zabiegu na prawym boku suczki właścicielka odkryła cienki pasek zlepionej sierści oraz dość duże , sztywne kołtuny. Kołtuny wycięła. Po 5 dniach pod skórą na prawym boku zaczęła się wyraźnie zaznaczać szeroka, czerwona pręga, suczka zaczęła się lizać w tym miejscu.
W 6 dniu po zabiegu właścicielka była na wizycie w lecznicy w której odbył się zabieg bo pies zaczął być już mocno obolały.. Pani weterynarz po pobieżnym rzuceniu okiem na pręgę stwierdziła kategorycznie że u nich nic nie mogło się stać , a ta pręga: To proszę pani ja nie wiem co to jest".
W siódmym dniu suczka zaczęła zdradzać objawy silnego bólu. Właściciel udał się do innego weterynarza, który ogolił sierść, pod którą ukazało się szerokie na ok. 3 cm i długie na ok. 30 cm oparzenie. Lekarz stwierdził oparzenie ale nie był pewien czym- być może lampą operacyjną lub stołem podgrzewanym w czasie zabiegu.
10 dzień po zabiegu- ponowna wizyta w lecznicy wykonującej zabieg. Na początku zdecydowane wyparcie się zaniedbania, oskarżenie właściciela że sam przypalił suczkę żarówką halogenową! a później przyznanie do winy- najprawdopodobniej oparzono suczkę środkiem chemicznym , którym dezynfekowano stół (niedokładnie go wytarto przed zabiegiem).
Jednak ze strony weterynarzy nie padło ani słowo o zwrocie kosztów za rozpoczęte leczenie, zostały wręczone właścicielowi 3 gazy i 2 butelki soli fizjologicznej oraz obietnica dalszego darmowego leczenia oparzenia w ramach rekompensaty.
Krótko o stanie psa: jest na środkach przeciwbólowych , nie za bardzo chce jeść i pić, rana po odpadnięciu grubych strupów to jedno żywe mięso. Właściciele czuwają nad nim cała dobę, zmieniają opatrunki itp. Pies nie za bardzo może chodzić , bo jest niesamowicie obolały.
Kolejna wizyta w lecznicy to stwierdzenie weterynarzy:
-nie wiadomo czy to u nich na pewno się stało.
-Jeśli coś się dzieje to się przychodzi ( a właściciele byli i zostali odesłani)
-za sól nie policzyli a powinni
- jeśli właściciele chcą to mogą składać skargę bo im nie zależy oni maja opiekę prawną

Co robić w takiej sytuacji ? Składać skargę do Okręgowej Izby Weterynaryjnej ?
Jak leczyć skutecznie oparzenie chemiczne ?
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.