Dodaj do ulubionych

Przewlekła niewydolność nerek u kundelka

03.01.16, 18:26
Nigdy nie korzystałam z forum, jeśli popełniłam jakiś błąd zakładając nowy temat czy w jakikolwiek inny błąd techniczny to przepraszam, naprawdę przepraszam.

Proszę o pomoc na forum, ponieważ nie uzyskujemy odpowiedzi u weterynarzy.

Razem z rodzicami jesteśmy właścicielami 13 letniego kundelka średniej wielkości. Rok temu jego skóra zaczęła brązowieć, a sierść wypadać. Pomimo kilkukrotnych pytań u weterynarza, nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi. We wrześniu zaczął regularnie wymiotować i dużo spał, jednak wciąż był wesoły i energiczny jak zwykle. Udaliśmy się do weterynarza i została zdiagnozowana u niego przewlekła niewydolność nerek. Jego wyniki były tragiczne (Kreatynina: 7,5) (Mocznik: 300), pomimo że pies wyglądał świetnie. Wprowadziliśmy zalecaną dietę, pies codziennie zażywa tabletkę RenalVet oraz podajemy mu kroplówkę raz dziennie w domu. Po pewnym czasie stosowania się do zaleceń kreatynina spadła do 5,8.
Wspomnę dodatkowo, że nasz pies nie chce spożywać specjalistycznych karm dla nerkowców, nawet karmy suchej, którą na początku diety przyjmował. Wyliczyliśmy wagę mięsa, którą może dziennie spożywać ze względu na ograniczenie ilości białka. Jest tego bardzo mało, nawet gdy pies je inne rzeczy w ciągu dnia. Kłopotem jest, że nie chce on jeść ryżu. Jego waga spadła z 14 kg na 12 kg. Nie wiemy już co mu podawać aby wrócił do starej wagi.
Nie jest to jednak jedyny problem. Od niedawna pies wymiotuje co najmniej raz dziennie po kroplówkach, co podobno jest normalne w jego stanie. Niestety, od kilku dni zauważalny jest nieprzyjemny zapach z pyska, co chyba jest objawem podwyższonego mocznika. Wygląda on naprawdę źle.
Wydawało nam się, że jego stan zaczyna się stabilizować, jego skóra wróciła do normalnego stanu, sierść zaczęła odrastać.

Moje pytanie: dlaczego pomimo stosowania diety i przestrzegania wszystkich zaleceń jego stan się pogarsza? Czy jest coś co moglibyśmy zrobić dla naszego przyjaciela? Czy popełniamy gdzieś jakiś błąd?

Proszę o pomoc i dziękuję.
Edytor zaawansowany
  • bo1 05.01.16, 11:17
    Przy chorobach przewlekłych okresy poprawy przeplatają się z okresami pogorszeń. PNN jest chorobą nieuleczalną. Można ją natomiast zaleczyć i przy dużej staranności znacząco przedłużyć życie podopiecznemu. Jeśli jest taka możliwość, to leczenie najlepiej powierzyć weterynarzowi z doświadczeniem nefrologicznym, który będzie umiał dobrać metody postępowania do przypadku. W PNN nie ma jednego schematu leczenia. Czy pies miał usg jamy brzusznej? Jeśli nie, to należy je zrobić. Kroplówki - wskazane, ale powinien być zrobiony jonogram, by właściwie dobrać preparat nawadniający. Badania krwi trzeba robić dość często, i powinny być dość szerokie łącznie np. z próbami wątrobowymi itp., bo PNN ma duży wpływ na inne narządy. Brak apetytu i utrata wagi są dość typowe. Trzeba wytrwale poszukiwać próbek różnych karm nerkowych w nadziei, że któraś psu przypasuje. Są też leki wzmagające apetyt, ale to lekarz musi zdecydować o ich wprowadzeniu. Podobnie z lekami przeciwwymiotnymi. Niełatwo jest zrobić dobrą domową karmę niskobiałkową. W necie są przepisy, ale przed wdrożeniem należałoby skonsultować taką recepturę z lekarzem prowadzącym, który skoreluje ją z wynikami psa. Jeśli nie ma możliwości leczenia psa na stałe u nefrologa, to dobrze byłoby postarać się raz na jakich czas o konsultację u specjalisty. Ta wyjściowa kreatynina jest b. wysoka. Trzeba zawalczyć o dalszy jej spadek.
  • ekspert_klinika.arka 07.01.16, 20:46
    Niewydolność nerek to poważna choroba, która obciąża cały organizm i daje liczne objawy dokuczające pacjentowi. Z opisu nie wynika rozpoznanie przyczyny tej niewydolności więc leczenie prawdopodobnie dotyczy tylko łagodzenia objawów. Opisywane dane nie wystarczają nawet do pobieżnego skomentowania stanu pieska ale niezależnie od tych danych istotny jest pogarszający się stan pacjenta. Może warto spojrzeć szerzej na całego pacjenta i poprosić lekarza o uzupełnienie wiedzy o pozostałe częśći organizmu, które również cierpią z powodu nieprawidłowo pracujących nerek.
  • jul-kot 09.01.16, 05:14
    Z tego, co napisałaś wynika, że pies jest leczony już co najmniej kilka miesięcy i nie ma poprawy a nawet chyba jest gorzej. Jeśli znajdziesz specjalistę nefrologa pewnie będzie podobnie. Zapłacisz za nowe leki i leczenie, lekarz przecież musi z czegoś żyć. Poszukasz innego specjalisty, pewnie będzie podobnie. I tak dalej. Może w końcu znajdzie się ktoś, kto dojdzie do wniosku, że zarobił już na Tobie wystarczająco dużo, żeby udzielić Ci odpowiedzi, na której Ci zależy...
    Mogę Ci odpowiedzieć od razu i za darmo. Nie jestem lekarzem, może nie mam racji, ale przemyśl to co napiszę, może będzie Ci łatwiej rozmawiać z weterynarzami leczącymi Twoje zwierzę.
    Przewlekłą niewydolnością nerek zwykle nazywa się stan, w którym nerki są już na tyle zniszczone, że przestają funkcjonować prawidłowo. Przy podanych przez Ciebie parametrach ten stopień zniszczenia jest bardzo duży i trwały, bo nerki nie regenerują się. U ludzi stosuje się dializy albo przeszczep nerki. U zwierząt raczej nie, to jest beznadziejne. Słyszałem o próbach przeszczepu nerek u kotów, ale koszt takiej przyjemności jest rzędu 10.000 dolarów...
    Możesz próbować zbijać ten mocznik i kreatyninę kroplówkami, ale musiałyby to być duże ilości płynów (u Twojego psa pewnie ponad 1 litr na dobę), podawanych dożylnie przez wiele godzin. Być może te wartości udałoby się zmniejszyć o połowę, głównie przez zwykłe rozcieńczenie krwi, nerki wydalając wodę usunęłyby też część tych związków. Tyle że pozostała ilość i tak byłaby za duża a przerwanie kroplówek spowodowałoby znowu wzrost tych parametrów. Mocznik i kreatynina są normalnymi produktami przemiany materii i próba ograniczenia ich "produkcji" tak czy inaczej będzie prowadzić do zagłodzenia zwierzęcia.
    Wielokrotnie próbowałem ratować takie zwierzęta. Była poprawa na jakiś czas, max. kilka miesięcy, potem było już tylko gorzej, kroplówki nie zmniejszały wartości parametrów...
    --
    Moje koty do adopcji ... i tutaj kocięta
    Koci Azyl w Konstancinie
  • ojtamoojtam 06.10.19, 12:43
    Kochani współczuję Wam, bo jeśli czytacie to forum, to znaczy, że Wasza futrzana pociecha cierpi na niewydolność nerek. A przynajmniej ja tak robiłam kilka miesięcy temu… po szukaniu nadziei na forach, że może jednak istnieje szansa na uratowanie mojego psiaka, popadałam w coraz większe zwątpienie, bo nie znalazłam wpisów innych niż te, w których właściciele opłakiwali zmarłe zwierzaki.

    Mimo marnych szans podjęliśmy (całą rodziną) walkę o naszego Ulubieńca. Jego wyniki były tragiczne – mocznik ponad 370, kreatynina bliska 8, zaniżona hemoglobina. Przez dłuższy czas czuliśmy, że psiakowi cuchnie z paszczy, ale zrzucaliśmy winę na jego wiek i próchnicę zębów. Bojąc się, że zepsute zęby wiązać się będą z zabiegiem pod narkozą, a 12-letni psiak mógłby się już nie obudzić, ignorowaliśmy ten charakterystyczny zapach. Duży błąd. Przez naszą głupotę doprowadziliśmy psiaka do stanu krytycznego – w najgorszym stadium leżał, nie był w stanie ustać o własnych siłach, nie jadł, nie pił, miał „wywalony język” i na nic nie reagował.

    Mimo wszystko weterynarz, pani Katarzyna Dynus – Maszczyk z Wilkszyna pod Wrocławiem, zaproponowała leczenie (wymieniam z imienia i nazwiska jako polecenie i ogromne podziękowanie). Psiak w pierwszym stadium leczenie dostawał codziennie kroplówki (dożylne jak i podskórne), witaminy i środki hamujące wymioty, żeby nie zwracał, gdyby przekonał się do zjedzenia czegoś. Rano i wieczorem wciskaliśmy w niego leki. Dodatkowo psinka dostał dwa lub trzy razy w przeciągu 3 tygodni zastrzyki na podwyższenie hemoglobiny (ampułka Aranesp 10 mg - lek dostępny w aptekach na receptę). W międzyczasie trwało ciągłe przekonywanie go do jedzenia, np. kładzenie specjalnej karmy dla psów z niewydolnością nerek na kawałek surowej piersi z kurczaka, by go zachęcić zapachem, a jednoczesne uważanie, żeby zjadł tylko tę karmę i nie porwał piersi z kurczaka. Gdy już psince się poprawiło zaczęliśmy odstawiać codzienne kroplówki – 3 razy w tygodniu, 2 razy w tygodniu, 1 w tygodniu, aż w końcu całkowicie je odstawiliśmy. Wyniki naszego psiaka bardzo się polepszyły – mocznik spadł do ok 80, kreatynina jest już w normie.

    Może to nie jest stan idealny – wiemy, że nerki naszego psiaka nie są w stanie samodzielnie funkcjonować. Do końca życia będziemy mu podawać rano i wieczorem leki. Co może wydawać się zabawne, nasz psiak jest teraz wegetarianinem – nie dostanie mięska, mimo że bardzo o to prosi. Znalazł sobie nowe smaki – za marchewkę z zupy, brzoskwinię czy chleb z masłem oddałby wszystko. Jednak psinka żyje, funkcjonuje normalnie – bawi się, cieszy, biega na spacery i nabrał masy, mimo że podczas choroby wszystkie kości można było wyczuć pod skórą. Zdaję sobie sprawę, że kiedyś nadejdzie ten dzień rozstania, ale póki co jestem wdzięczna za każdy kolejny wspólny dzień. Minęło kilka miesięcy, od kiedy zaczęliśmy jego leczenie i mam nadzieję, że będzie nam dane więcej.

    Zamieszczam ten post dla osób, które są niezdecydowane lub zdemotywowane informacjami, że to walka skazana na porażkę. Przykład mojego psiaka świadczy o tym, że psiak może pożyć jeszcze trochę z niewydolnością nerek. Leczenie jest trudne, czasochłonne i kosztowne, ale nie jest niemożliwe.

    Jeszcze raz dziękuję pani Katarzynie Dynus – Maszczyk z przychodni weterynaryjnej "VillVet" w Wilkszynie. To dzięki Pani nasz Schwarcuś śmiga jak młody Bóg :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka