Dodaj do ulubionych

trudno gojaca się rana u psa

14.04.19, 15:19
Witam
Pies mieszaniec 9 lat, mały 5,8 kg prawdopodobnie zadrapał się lub skaleczył w tylnej części ciała na zadzie. Piesek nie biega sam, bez smyczy. Jest głośny,i szczekliwy i zadziorny, więc chodzi tylko na smyczy. Mógł się skaleczyć jedynie o żywopłot jaki mamy przed blokiem lub drewniane ogrodzenie, które rozleciało się po zimie, bo innej opcji nie widzę.
Ponieważ ma długą sierść zauważyłam, że coś jest nie tak dopiero wtedy jak zaczął ocierać się o meble. Odkryłam przyklejoną sierść 2 na 3 cm, która po kąpieli nie chciała się odkleić. Po zgoleniu ukazała się czerwona rana, z której leciał żółty płyn (lek. wet. stwierdził, że to tłuszcz). Zastosowano leczenie( od 21.01.2019 r.) antybiotyk i metronidazol, zewnętrznie: kolejno- fatroxim topic spray, polisept vet wound gel, plastry algina te wound dressing.
Po aerozolu robiła się błonka, pod którą zbierał się tłuszcz i wystarczyło, że pies otarł się o legowisko i to zdzierał.
Po żelu od dołu rany zaczęło być lepiej, tzn, wet. określił to, że rana ziarninuje czy jakoś tak, ale jak od dołu powiedzmy, że się zaczęło goić, to na górze rany robiły się pęcherzyki ok. 0,5 mm z tłuszczem i po pęknięciu łączyły się i znowu robiła się rozległa rana.
Na koniec plastry, które wypełniały tę ranę ale jej nie wysuszały tak, żeby się goiła. Ponieważ Lek. wet. stwierdził, że z rany sączy się tłuszcz, a nie ropa i nie ma martwicy, chciałam wykorzystać wszystkie możliwości. Plastry przykładane były ok. 2 tygodni, ale bez rezultatu. Jednak na plastrach zakończono i zaproponowano operację jako najlepsza opcję, która zakończy problem. Zrobiono prześwietlenie- bo podejrzewano ciało obce- śrut, ale nic tam nie było.
9.03.2019 zoperowano psa i wycięto ten niegojący się fragment. Rana z sączkiem, z której leciało sporo żółtej cieczy z krwią. Po 3 tyg. zdjęto szwy , po 4 tyg. zaszyto dziurkę po sączku. Po szwach zwłaszcza tych metalowych zostały małe dziurki i tymi dziurkami znowu zaczął lecieć tłuszcz.
Przemywano ranę octeniseptem, później parę dni znowu smarowanie polisept vet wound gel, ale nie było poprawy, wręcz odwrotnie dziury po szwach namiękły i robiły się coraz większe. Znowu był antybiotyk i metronidazol i do smarowania tłusta maść, ale nie antybiotyk tylko o działaniu jak octeniseptem- nie pamiętam nazwy, bo dostałam od lekarza w strzykawce. Pierwsze dni po smarowaniu maść przekrwiła ranę, ale wet. powiedział że tak ma być. Ale po dłuższym smarowaniu jest jeszcze gorzej, dziurki po szwach nie dość że zrobiły się jakieś takie rozlane, to na dodatek takie jakieś „glamowate” jak śluz na ślimakach, to chyba nie jest dobrze.
Operacja była 9.03.2019 r. a dzisiaj mamy 14.04.2019 r. i chyba bezradnego lekarza. Jak wchodzę do lecznicy, to mam wrażenie , że lekarz najchętniej uciekłby na zaplecze. Nie za bardzo ma mi coś do zaproponowania i wyczuwam w jego zachowaniu jakby złość na mnie, jakbym coś robiła nie tak. Kazano mi kupić maść propolisową i we wtorek mam się zgłosić ponownie. Jeśli to nic nie da, to chyba poszukam innej lecznicy. Idzie lato, więc będzie ciepło a utrzymanie takiej ranki w czystości będzie trudne. Piesek nie liże tej rany, bo nie wykręci się tak bardzo, żeby jej dotknąć językiem.
Nie znam się na weterynarii i chorobach zwierząt, tyle tylko co przeczytam w Internecie, ale chyba jest więcej sposobów na trudno gojące się rany, niż fatroxim topic spray, polisept vet wound gel, plastry algina te wound dressing. Jeśli z rany nie leci ropa, to chyba bakterii tam nie ma. Pies miał przed operacją robione badanie krwi i wszystko było w porządku. Jeśli jest to nowotwór i stąd ten wysięk, to czy nie widoczne byłoby to w badaniu krwi. Nadmieniam, że poza tą raną to piesek wygląda na zdrowego i wesołego. Nie ma problemu z jedzeniem, piciem, załatwianiem się i ogólnie zachowuje się normalnie. Jak ma założony opatrunek z tej maści to często się ociera o kanapę, więc chyba go to swędzi. Jak jestem w domu to jakoś panuję nad sytuacją i nie pozwalam mu się ocierać o meble , ale jak wychodzimy do pracy i wracamy to opatrunek jest zerwany i może sam sobie uszkadza te ranki. Jest na tyle pomysłowy, że nawet profesjonalne ubranko jakiego używałam po sterylizacji potrafi ściągnąć.
Czy jest szansa na poprawę jakości życia mojego pupila. Nawet jeśli miałaby ta ranka sączyć się na skutek nowotworu. Wycinka nie badałam pod kontem nowotworu, bo chyba lekarz był przekonany, że to błaha sprawa i wszystko będzie dobrze, a jednak tak nie jest. Nie znam się na nowotworach, ale chyba lek. wet. miałby jakieś przeczucie, że to może być nowotwór, a nie sączący się tłuszcz. Bo chodząc na wizyty nie słyszałam innej opcji, jak ta, że z rany leci tłuszcz.
Co ja mam dalej robić, jaki obrać kierunek?

Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • maria88 14.04.19, 16:20
    Nigdy o tym nie słyszałam i nie czytałam aby z psiej rany sączył sie tłuszcz.
    Mam psine małą 1.70 ma pod brodą malutką rankę chyba już rok.
    Nie godziłam sie na aplikowanie zastrzyków tylko leczenie
    zewnetrzne. Rana raz była bez wysieku raz z wysiekiem ropnym i tak na zmianę.
    Raz była przykryta plastrem raz nie, raz taka maść raz siaka.
    M.in.Trybiotyk. Ostatnio postanowiłam wziąć sprawę w swoje ręce.
    Mam troche aloesu na oknie. Od 10 dni odkażam nadmanganianianem
    potasu /fiolet rocieńczam na rózowy/ lub Oceniseptem i przykładam
    żel z aloesu. Robię to 2 razy dziennie. Opatrunek jest pod
    sterylnym kompresem i jeszcze umocowany żeby sie nie zsunął.
    W ostatnich dniach pokazuje sie niewielki żołty wyciek ropny i chyba dobrze.
    Czytałam że to kuracja może trwac 2 tygodnie a czasem dłużej więc czekam cierpliwie
    na wynik. Oceniam,że jest lepiej a nie gorzej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka