• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

nosowka u psa

  • 05.02.05, 12:05
    mam psa, mieszanca podobnego do huskiego, ma okolo 2,5roku, dokladnie niewiem
    bo jest ze schroniska. robione mial szczepienia, ale na nosowke nie. nikt
    niewie dokladnie co mu jest. pierwsze objawy mial na poczatku grudnia, caly
    dzien sie slinil i trzasl pyskiem i prawa tylna lapa. dostal zastrzyki na
    wzmocnienie organizmu i antybiotyki i mu przeszlo po jakims czasie. teraz
    znmow jest z nia gorzej. ma kloppoty z tylnymi lapami, ciezko jest jej sie
    podniesc. zaraz potem upada, chodzic moze jesli potrzymywany ma tyl. czasem
    sie trzesie. rzaden weterynarz nie moze powiedziec ze przeszla na 100%
    nosowke, bo niemiala wszystkich objawow. na zdjeciu rtg tez nic nie widac.
    jesli ktos mial podobne problemu i udalo mu sie wyciagnac z tego psa prosze o
    rady i pomoc. dzieki
    Edytor zaawansowany
    • 05.02.05, 15:48
      Uuuu, kochany, jak pies jest wzięty ze schorniska i nie był szczepiony
      przeciwko nosówce to hmmm.... nie chce krakać, ale niestety nosówka jest u
      niego bardzo prawdopodobna. I w dodatku wygląda na to, że to jest już ta
      ostatnia, nerwowa faza nosówki. Objawy które opisujesz sugerują
      wręcz "książkowo" nosówkę nerwową.
      W fazie nerwowej pies może własnie jak piszesz "trząść się", czyli mogą
      występować drżenia mięśniowe, skurcze toniczno-kloniczne zwane też tikami
      mięśniowymi, moze kłapać żuchwą. Potem, z czasem, dołączają sie też niedowłady
      i porażenia kończyn, zwłaszcza kończyn tylnych i pies po jakims czasie nie jest
      juz w stanie się podnieść...
      Jeśli to faktycznie jest nosówka nerwowa, to rokowanie jest złe :(
      Leczenie najczęściej nie daje rezultatów :(

      • 06.02.05, 18:33
        Witam... ja nie jestem ekspertem ale chciałabym tylko podtrzymać na duchu
        właściciela psa - mnie udało się zdążyć wyleczyć /tzn. weterynarzowi/ mojego
        psa, chociaż już powłóczył nogami i się przwwracał. Złapał nosówkę właśnie w
        schronisku, choć był tam zaledwie 1 dzień /zaginął w parku/. Objawy nerwowe się
        pojawiły po miesiącu. Badanie w laboratorium potwierdziło nosówkę; leczenie
        trwało miesiąc ale się udało /pies miał wtedy 13 lat, nadal cieszy się dobrzym
        zdrowiem, porusza się normalnie - jak dawniej - teraz ma ponad 14 lat/. Nie
        chcę zaprzeczać prawidłowościom medycyny ale- zdarza się... /leczenie
        oczywiście trochę kosztuje :/
        pozdrawiam właściciela i psa
      • 07.02.05, 19:36
        dzis kolejny weterynarz stwierdzil, ze to nosowka, ale nie forma nerwowa, a
        rdzeniowo-mozgowa. raczej rozwial moje watpliwosci co do dalszego losu mojego
        psa. tylko niemoge znalesc nic na temat tej fazy choroby. jeden z weterynarzy
        mowi zebysmy jeszcze walczyli, wiec co robic
        • 08.02.05, 16:38
          Forma rdzeniowo-mózgowa, czy też forma nerwowa, nieważne czy nazwiesz to tak
          czy siak, w każdym razie chodzi o to samo - o ostatnią, zazwyczaj już niestety
          nieuleczalną fazę nosówki. Objawy jakie mozna zaobserwować wtedy to właśnie
          takie jakie obserwujesz w tej chwili u swego pieska, pisałam już o tym w
          poprzednim poście.
          Nie pytaj co masz zrobic, to niestety tylko Twoja wyłacznie decyzja. Nikt nie
          może poza właścicielem podjąć decyzji, czy pies ma być leczony czy nie.
          Powiem Ci z mojego doświadczenia: w podobnych przypadkach takiej zaawansowanej
          choroby, ja zawsze walczyłam "do konca" przy pomocy różnych środków
          farmakologicznych. Niestety była to zawsze walka przeze mnie przegrana. Dlatego
          też nie przesadzałabym tu z nadmiernym optymizmem. Ale zawsze trzeba pamiętac o
          tym, że jakaś szansa, jedna na sto, zawsze istnieje.
        • 03.06.05, 13:50
          Co dzlej z pieskiem, czy dało się go uratować?
          Pytwm bo mam podobny problem i wciąż nadzieję, że może się uda.
    • 18.02.05, 00:37
      Pierwszy, wzięty ze schroniska mieszaniec wilczura i huskiego z zapaleniem płuc-
      prawdopodobnie powikłanie po szczepieniu, ale mogę się mylić. Jeśli tak proszę
      p. dr. o korektę. Miał 5 m-cy w chwili adopcji, a do schroniska trafił w wieku
      3 tygodni. Udało się, ale po roku pojawiła się epilepsja. Nie wiem, czy było to
      powikłanie po nosówce, czy po uderzeniu huśtawką w głowę. Przeżył 8,5 roku i
      był moim najwspanialszym psem.
      Drugi, to 7-tygodniowe szczenię bernardyna zakupione na Krupówkach. Weterynarz
      nie rozpoznał postaci skórnej. Po tygodniu sama zrobiłam wymaz z nosa,zmieniłam
      lekarza, ale było za późno, pojawił się tik powieki. Potem biegunka chwila
      poprawy a potem epilepsja . Cały ten czas mało jadła. Po miesiącu od
      przywiezienia do domu zaczęła tracić wzrok. Niestety, nie udało się.
      Bardzo żałuję. Teraz mam dwa ogromne bernardyny z hodowli bez papierów, ale
      hodowca przynajmniej zadbał o szczepienia.
      Zyczę powodzenia i nie życzę Ci tych przejść, które ja mam za sobą.
      To było 3 lata temu, a ja do tej pory czasem płaczę.
      Zapraszam na forum zdjęcia do Baskarka i Bajeczki.
      Walcz, może się uda!!!!!!
    • 03.06.05, 14:11
      moja spanielica miała 2 razy nosówkę - i dwa razy obeszło się bez powikłań.
      Może będzie dobrze....
      Życzę Wam tego
      --
      FORUM NASZE ZWIERZĘTA
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.