Dodaj do ulubionych

dyskopatia u psa

12.02.05, 20:18
U mojego pieska (mieszaniec, niewielki, waży 6 kg, ma pięć lat) stwierdzono
dyskopatię kręgosłupa. Był leczony antybiotykiem w zastrzykach oraz
witaminami b1 i b12. Leczenie dało bardzo dobre efekty. Chciałabym jednak
zapytać o powody takiego schorzenia, możliwości przeciwdziałania nawrotom,
profilaktykę. Będę bardzo wdzięczna za wszelkie informacje.
Edytor zaawansowany
  • 13.02.05, 10:28
    Wow no to miał ogromne szczęście.W zasadzie w większości przypadków zastrzyki
    nie pomagają i potrzebna jest operacja albo nastawianie dysku.Trzeba pilnować
    psa żeby nie zeskakiwał z foteli, schodów i innych stopni, nie można go
    przetuczyć i nic więcej mi nie przychodzi do głowy.Miałam 2 psy z dyskopatią i w
    zasadzie pozostały
    lekko chore do końca swoich dni.
  • 14.02.05, 00:38
    Bardzo sie cieszę, że leczenie farmakologiczne - jako jedyna metoda leczenia -
    przyniosło tak dobre efekty; piesek miał dużo szczęścia, ponieważ dyskopatie
    zazwyczaj niestety kończą sie operacją.
    Może najpierw wyjaśnię dla zainteresowanych o czym my tu tak w ogóle mówimy.
    Jako dyskopatię określa się takie schorzenie kręgosłupa, które polega na
    przemieszczeniu sie krążka miedzykręgowego ("dysku"), a w zasadzie środkowej
    części tego krążka (tzw. jądra miażdżystego) w kierunku rdzenia kręgowego,
    czyli "do góry". Ten przemieszczony "dysk" uciska na rdzeń kręgowy powodując
    rózne objawy, najczęściej porażenie kończyn tylnych.
    Tak się dzieje wtedy, kiedy krążek miedzykręgowy ("dysk")ulega zwyrodnieniu i
    zwapnieniu, a jego obwodowa część ulega pęknieciu. Wtedy jądro przemieszcza się
    ku górze i uciska na rdzeń kręgowy.
    Dlaczego dochodzi do zwyrodnienia krążka? Nie wiadomo, ale zauważono że dotyczy
    to raczej starszych piesków, powyżej 5 lat - a więc Twój jest dość młody jak na
    to schorzenie - no i przede wszystkim JAMNIKÓW, zapewne ze wzgledu na
    niekorzystną nadmierną długość kręgosłupa w porównaniu do długości innych kości
    długich i do wysokości psów tej rasy. Jeśli Twój pies nie jest jamnikiem, to
    zapewne nosi w sobie geny tej rasy ;)
    Niestety nikt nie da Ci gwarancji, ze nawrotów nigdy nie bedzie. Być może będą,
    byc może nie. Trudno tu mówić o jakiejś konkretnej profilaktyce, ale powiem na
    co powinnas zwrócić uwagę. Po pierwsze na schody - pies nie powinien wchodzić
    ani schodzić po stromych i długich schodach (a takie są na każdej klatce
    schodowej patrzac z punktu widzenia niewielkiego psa). Po drugie, nie powinien
    wskakiwać ani zeskakiwac z wysokich dla niego mebli - łózka, fotela, krzesła,
    kanapy itd. Po trzecie - zapewnij mu dużo ruchu ale W POZIOMIE. Niech biega po
    płaskim terenie.
    pozdrawiam
  • 14.02.05, 14:03
    Dziękuję bardzo za odpowiedź. O "poziomym" trybie życia wiem. Pucuś jest
    mieszańcem pekińczyka (mama) i polskiego owczarka nizinnego (ojciec). Z wyglądu
    przypomina bardzo psy rasy shitz shu. Leczenie farmakologiczne dało, jak już
    wspominałam dobre efekty. Chciałabym jednak jeszcze zapytać, czy w razie
    nawrotu (odpukać) i koniecznosci operacji, zabieg taki daje efekt powrotu do
    zdrowia i sprawności? Ostatnio przeczytałam na jednej ze stron weterynaryjnych,
    że dobrze jest masować tylne łapki i okolice kręgosłupa (oczywiście wszystko
    delikatnie, by pobudzić lepsze krążenie). Wydaje mi się, że nie powinno to
    zaszkodzić. Mój pies obecnie czuje się dobrze, ma apetyt, bawi się, jest
    wesoły. Chciałabym, aby jego kondycja była taka jak najdłużej i chcę zrobić w
    tej kwestii wszystko co możliwe.
  • 14.02.05, 16:16
    Polski owczarek nizinny z pekińczykiem??? Wydawać by się mogło fizycznie malo
    realne ;) A tu proszę, nie ma przeszkód ;)
    Ale wracając do sprawy dyskopatii. faktycznie, pekińczyki mają trochę podobny
    kształt ciała jak jamniki, więc i dysopatia również im może zagrażać (co widac
    na Waszym przykładzie). Operacja jest powszechną i dość skuteczną metodą
    leczenia tego schorzenia i daje dobre rezultaty. stosuje sie ją zwykle wtedy,
    kiedy zawodzi leczenie farmakologiczne. Oczywiście nikt nie da Ci 100%
    gwarancji, że pies po operacji na pewno wróci całkowicie do zdrowia - a
    przynajmniej żaden lekarz wyposażony w zdrowy rozsądek tego nie zrobi. To
    biologia...Ale praktyka pokazuje, ze jest to dość skuteczna i dobra metoda.
    A masaż? Oczywiście, na pewno może pomóc jeśli wystąpiły jakieś zaburzenia
    czucia i poruszania się. wtedy jest wręcz wskazany.
    pozdrawiam
  • 19.02.05, 15:01
    Mam jamnika 8 letniego i już jako 1 roczny piesek miał właśnie problem z
    dyskiem po raz pierwszy,poprostu nie mógł poruszac tylnymi łapkami i tylną
    częścią ciała.Pomogły zastrzyki i na tym sie zakończyło i my też o tym jakos
    zapomnieliśmy aż po jakimś sporym odstępie czasowym problem nawrócił.I tym
    razem zakończyło sie tylko na zastrzyku.Cały problem w tym,że ten pies nie
    potrafi spać nigdzie indziej jak na kanapach i ciągle na nie
    wskakuje.Weterynarz poradził nasączenie brzegów kanap alkoholem co powoduje
    automatycznie u psa odruch niechęci i tym sposoem poprzestanie na
    wskakiwaniu.Niestety w moim przypadku alkohol zostawał wylizywany ze smakiem i
    tym sposobem dowiedzielismy się ,że mamy w domu smakosza whisky który dalej
    włazi na kanapy.
  • 22.02.05, 11:45
    Witam
    Mam jamnika 7-letniego i jest sparalizowany prawie 3 m-ce.Leczenie zachowawcze:
    zastrzyki, naświetalania i masaże nie przyniosy żadnego efektu :(
    Czy po takim czasie operacja kręgosłupa daje jeszcze jakies szanse na
    wyleczenie psiaka? Wystepuje także paraliz pęcherza.Piesek jest cewnikowany.
    Zdjęcie wykazało wypadnięcie dwoch dysków, jeden utkwil w rdzeniu kręgowym.
    Prosze o porade dot. operacji.I gdzie takowe sie wykonyje?
    Pozdr
  • 22.02.05, 18:14
    Myślę, że tutaj operacja mogłaby pomóc, oczywiście nie jestem pewna gdyż psa
    powinien zbadać taki konkretny chirurg "od kręgosłupów". Nie napisałaś z jakiej
    miejscowości jesteś, więc trudno mi powiedzieć gdzie byłoby Ci najbliżej. Jeśli
    jesteś z Warszawy, to polecam pana dr Jacka Sternę, tel. 0-22 847 37 40 lub
    0-22 5936 104.
  • 23.02.05, 09:26
    Bardzo dziekuje za szybka odpowiedz.
    Dziekuje także za namiary na dr Sterne.Przepraszam ze nie napislam wcześniej,
    jestesmy z Trójmiasta, czy może zna Pani jakiegos równie dobrego specjaliste w
    blizszych okolicach? Bedziemy bardzo wdzięczni za każda wskazowke.
    Pozdr
  • 24.02.05, 17:19
    W okolicach Trójmiasta przyjmuje w Tczewie dobry ponoć chirurg, dr Maciej
    Malec, adres lecznicy: Tczew, Al. Zwycięstwa 10, telefonu nie znam. Podobno
    miał plany załozyć też placówkę w Gdańsku.
    Wiecej nic nie wiem, trzeba zadzwonić i zapyać czy podjąłby się operacji na
    kręgosłupie.
    W każdym razie, dla mnie autorytetem w tej kwestii pozostaje dr Sterna z Wawy.
  • 08.02.15, 17:50
    Witam , chcę się podzielić sytuacją, jaka przytrafiła się mojemu psu ,bo może to uratuje innego pieska,gdyż uraz kręgosłupa u mojego Gończego polskiego zakończył się powodzeniem i suczka jest w pełni zdrowa. Zaczęło się od tego ,że nagle rano suczka zaczęła mieć kłopoty z poruszaniem się ,a my nie wiedząc co się dzieje zawieźliśmy ja szybko do najbliższego weterynarza, sugerując mu ,że może się czymś zatruła ,co miało miejsce już w przeszłości. Weterynarz dał jej zastrzyk przeciwbólowy oraz jakiś osłaniający wątrobę oraz obciął suczce pazurki i niczego innego nie zauważył. Po przywiezieniu Jej do domu okazało się ,że już kompletnie ma niewładną część ciała od pasa w dół. Strasznie rozpaczaliśmy ,bo to cudowny ,przepiękny piesek i nie wiedzieliśmy czy przeżyje ,a nie mieliśmy żadnego doświadczenia ,ani wiedzy na ten temat.Natychmiast zwróciliśmy się do weterynarza ,który miał pieska pod opieką od urodzenia ,ale funkcjonował 30 km od naszego miejsca zamieszkania i przyjechał po południu i po zapoznaniu się z sytuacją powiedział ,że to uraz kręgosłupa i że trzeba pieska prześwietlić . Otrzymał bardzo bolesny zastrzyk ( pytałam o nazwę specyfiku ,ale zostałam zbyta,lecz domyślam się ,że mogła to być sterydowa blokada). Zalecił ,abyśmy pieseczka bezwzględnie wyprowadzali na ogród odnośnie potrzeb i to robiliśmy, w taki sposób ,że jedna osoba trzymała pieseczka za obróżkę ,a druga pod brzuszek wkładała cienki kocyk zwinięty na szerokość szala i niosła tył pieska w powietrzu i trzymała ,aby w ten sposób piesek mógł się poruszać po ogrodzie.Nie posiadał żadnego czucia ,więc siusiu robił ,dzięki naciskowi szala-kocyka na brzuszek i mocz już sam nie wypływał na posłanie .Niestety piesek nie potrafił się opróżnić z treści pożywienia ,bo apetyt miał normalny.Drugiego dnia znowu dostał ten strasznie bolesny zastrzyk ,bo miał zaleconą ich ilość w liczbie 5. Dalej 3 x dziennie wyprowadzaliśmy psinę na powietrze i patrzyliśmy z płaczem jak ciągną się z tyłu niewładne Jej nóżki. Cały czas masowaliśmy jej niewładne ciało i nagrzewaliśmy lampa na podczerwień i masowaliśmy jej zimne łapki.Doktor po drugim dniu kazał nam wykonać lewatywę ,bo nie dochodziło do wydalania. Położyliśmy pieseczka na grubym ręczniku na płytkach, założyliśmy rękawiczki i maskę ,ale lewatywa nie zadziałała.Lekarz uprzedził nas ,że może tak być i wtedy przez rękawiczkę należy usunąć zawartość.Co zrobiliśmy, bo czego nie robi się dla ukochanego psiaka.Nie było też wyboru ,bo piesek mógłby zatruć sobie organizm nie wydalając dłużej jak 3 dni. Przez kolejne dni dalej mozolnie ?chodziliśmy ? z nim po ogrodzie trzymając tył na zrobionym z kocyka szerokim pasie. Dalej też były wykonywane masaże i naświetlanie kręgosłupa lampą. Łapki braliśmy w nasze ręce i łapaliśmy je i puszczaliśmy jakby je pompując. Suczka nic dalej nie czuła ,bo czyściła sobie tylko te części ciała ,które uważała ,że ma więc do pasa . Ogon leżał bezwładny i kompletnie zimny. Jednak przy kolejnym wyprowadzaniu pieska i długim oczekiwaniu suczka się sama opróżniła ,co było nieopisana radością i zobaczyliśmy też minimalny jakby ruch tylnych łapek ,które dalej się ciągnęły ,ale coś drgnęło.O piątym zastrzyku lekarz zapomniał ,a ja widząc wcześniej Jej ból już nie przypominałam ,nie pojechaliśmy też od razu na prześwietlenie kręgosłupa ,gdyż nie chciałam pieseczka narażać na jazdę w takim stanie samochodem i to była dobra decyzja ,bo sytuacja się poprawiała w minimalnym stopniu ,ale z dnia na dzień.Po miesiącu piesek wrócił do chodzenia o własnych siłach, jeszcze na początku się zataczał nieco ,ale z dnia na dzień było coraz lepiej,aż stał się idealnie zdrowym.Minęło już 2 lata od zdarzenia ,suczka ma prawie 11 lat i są dni ,że szaleje ruchowo. Wyeliminowaliśmy schody zgodnie z zaleceniem lekarza . Mieszka w pokoju ,który ma wyjście na ogród. Trudno jej było się pogodzić z tym ,że nie może już nam towarzyszyć we wszystkim, co się dzieje ,gdyż nie może dla jej dobra chodzić po 4-poziomowym domu.Przenieśliśmy wiele prac do pokoju (też komputer),żeby jak najczęściej z sunią przebywać . Czytałam o psich uzdrawiaczach ,ale dobrze ,że z nich nie skorzystaliśmy ,bo stres i mniejsza dbałość jak u właściciela mogą pieska zabić. Myślę ,że nasze doświadczenie może wskazać drogę jak wyleczyć pieska.Pozdrawiam.
  • 01.11.17, 21:47
    Gajdusia - masz jakieś namiary na tego weterynarza albo chociaż jego nazwisko? Bo tak jak napisałaś, że dał jej jakieś zastrzyki to ciężko się domyślić co to było...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.