• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

gronkowiec złocisty-bydło Dodaj do ulubionych

  • 23.02.06, 17:53
    Witam.
    Po wycieleniu zauważyłem zmiany wewnątrz wymienia.Poddałem mleko do badania-
    wynik gronkowiec złocisty(posiadam antybiogram).
    Zgłosiłem fakt lekarzowi który dał krówce oxytocyne, cofeine jakis antybiotyk
    (nazwy nie pamietam ale moge to sprawdzic) i serie tubostrzykawek "synergel".
    Po tym leczeniu troszeczkę zmiany zaczęły ustepować ale nie za dużo.
    Prosze o porade i ewentualnie jakieś wskazówki odnośnie leczenia opisywanego
    przypadku.
    Dziekuje
    Pozdrawiam
    Jacek
    Edytor zaawansowany
    • 24.02.06, 09:41
      Jeśli nie robisz sobie "jaj" - to rzeczywiście, masz problem. Po przeszło pół
      wieku powszechnego używania antybiotyków niektóre szczepy bakterii (m. in.
      gronkowce) uodporniły się na większość z nich. Poza tym, leczenie zapaleń
      wymienia w okresie laktacji nia gwarantuje 100% sukcesu. Myślę, że jeśli krowa
      nie jest wiele warta - najlepiej byłoby się jej pozbyć, tym bardziej, że jeśli
      oddajesz mleko do mleczarni, ryzykujesz poważne kłopoty. Ewentualnie możesz
      próbować ją leczyć (broń Boże nie dawać mleka od niej cielętom, szczególnie w
      trakcie leczenia) ale z tym najlepiej poczekać do zasuszenia: po oststnim
      zdojeniu mleka do wszystkich ćwiartek wymienia trzeba podać jakiś silny
      antybiotyk (może soś opartego na amoksycylinie..., przed ostatnim dojem można
      ewentualnie podać oxytocynę by zapewnić dokładne opróżnienie wymienia) i
      dodatkowo podać antybiotk ogólnie ale efekty w tym przypadku są raczej
      połowiczne.
      • 24.02.06, 14:54
        To nie są żarty.
        Podany przez lekarza antybiotyk to VETRIMOXIN L.A.
        Z antybiogramu wynika iż bakteria jest wrażliwa na:
        cephalexin+++, penicillin+++, tetracyclin++,
        cloxacillin+++, "amoxicillin+clavulanic acid"+++,streptomycin++, erytromycin++,
        novobiocin+++, cefoperazone+++, cepravin+++.
        i oporny na:
        neomycin, ampicillin, lincomycin.
        Tyle odnośnie badan.
        Krówka jest świeżo wycielona (2 wycielenie) i daje ok 30 litrów mleka na dzień
        co nie jest mało na pasze którą teraz dostaje.
        jacek
        • 24.02.06, 19:36
          Z antybiogramu wynika że to jakiś mało zjadliwy szczep gronkowca skoro jest
          wrażliwy na tyle antybiotyków.
          Niestety nie znam sie na medycynie przeżuwaczy - na tym forum są experci "od
          małych zwierząt". Uważam jednakże, że sporo dobrych rad dostałeś od
          albert.flasz1. Najlepiej leczyć krowę w stanie zasuszenia; ale skoro teraz to
          niemożliwe, to przynajmniej kuracja powinna potrwac na tyle długo, aby ustąpiły
          wszystkie zmiany, na pewno nie należy pozostawać przy jedno-dwukrotnym podaniu
          antybiotyku. Leczenie powinno potrwac minimum 2-3 tygodnie, i to zarówno to
          oparte na ogólnym stosowaniu antybiotyku, jak i miejscowe stosowanie
          tubostrzykawek z antybiotykiem po ostatnim udoju. Przerwanie niedoleczoengo
          zapalenia wymienia może poskutkowac zrostami łącznotkankowymi wewnątrz tkanki
          gruczołowej i na skurek tego stratami w wydajnosci mlecznej.
          • 06.03.06, 09:53
            Szanowna Pani Doktor. Twierdzenie, iż dany szczep bakteryjny jest mało
            zjadliwy, na podstawie wyniku antybiogramu jest błędne. O zjadliwości świadczą
            zupełnie inne cechy niż wrażliwość/oporność na antybiotyki. Istnieją szczepy
            bakteryjne, które są mało zjadliwe, a oporne na wiele antybiotyków, jak również
            bardzo zjadliwe, które są wrażliwe na antybiotyki.
            Duża antybiotykowrażliwość szczepu to wskazówka, iż potencjalnie łatwiej będzie
            go wyrugować z danego środowiska za pomocą antybiotyku(ów), co nie oznacza iż
            ten szczep nie jest w stanie zakażać i powodować choroby.
        • 27.02.06, 14:25
          Problem z gronkowcem złocistym polega na tym, że ta bakteria może być
          niebezpieczna także dla ludzi, więc wszystkie mleczarnie, inspekcje itd. są na
          nią wyczulone... Wygląda na to, że antybiotyk nie został dobrany najlepiej
          (amoxycylina działa na jeden "+" - w laboratorium, to nie jest żywy
          organizm...), jednak problem raczej leży gdzie indziej:
          1/ jeśli wymię produkuje 30 litrów mleka dziennie, znaczy to że stale
          jest "przepłukowane", czyli żaden lek nie jest w stanie utrzymać się w nim w
          odpowiednim stężeniu, przez odpowiedni czas;
          2/ jeśli krowa rzeczywiście produkuje 30 litrów mleka dziennie w kilka dni po
          ocieleniu, oznacza to że jest to krowa o wysokim potencjale produkcyjnym. Jeśli
          rzeczywiście żywienie nie nadąża za możliwościami krowy (np. byle jakie pasze
          objętościowe + nadmiar pasz treściwych + brak lub złe przygotowanie krowy do
          wycielenia i "skoku" w następną laktację - najczęściej przed ocieleniem
          zatuczenie krowy + przedawkowanie pasz treściwych...) a krowa chudnie w oczach
          w okresie trzech pierwszych miesięcy laktacji, przyczyną problemu może być t.
          zw. "zespół stłuszczenia wątroby", "zespół nadmiernej lipomobilizacji" lub
          prościej - t. zw. "syndrom tłustej krowy". Skutkuje on m. in. zaburzeniami
          rozrodu (np. "powtarzanie rui"), zaburzeniami odporności (m. in. zapalenia
          wymienia) itd. Ta, czy inaczej - wyleczenie (na, powiedzmy 60-80%) może być
          skuteczne jedynie w zasuszeniu a do tego czasu lepiej jest uważać...
          • 27.02.06, 23:24
            Na poczatku dzieki za zainteresowanie.
            Musze wyjasnic jedna rzecz mianowicie podajac nazwe antybiotyku "amoxicillin +
            clavulanic acid" (ten plusik nieoznacza wrazliwosci bakteri tylko spelnia role
            łącznika-tak to odczytuje z antybiotykogramu i celowo wziąłem ten antybiotyk w
            cudzysłów.
            Nie sądzę ażeby na zaistniałą sytuację wpłynął system żywieniowy.
            Wymię magazynuje 30 litrów ale w chorej ćwiartce -gdyż jedna ćwiartka jest
            zainfekowana- (czy to normalne?) -znajdujesię niecałe 0,5 litra.
            Przewalając imtermnet zaciekawiło mnie wiele opini odnośnie zastosowania w
            walce z gronkowcem wosku pszczelego - propolisu.
            Rozmawiałem również z lekarzem wet. i podpowiedział iz można rozcieńczyć
            propolis z wodą i podać do wymienia.
            Jestem ciekawy waszych opini.
            Pozdrawiam
            Jacek

            • 28.02.06, 09:44
              Faktycznie, nie zauważyłem cudzysłowia... Czyli antybiotyk został dobrze
              dobrany, choć uważam że takie strzelanie od razu "z grubej rury" nie jest
              najlepszym wyjściem. Osobiście zacząłbym raczej od słabszych. Co do żywienia,
              uważam że właśnie ono jest jednym z najważniejszych cznników wywołujących takie
              problemy: zauważ, że u krów wysokomlecznych (co najmniej 35 litrów mleka w
              szczycie laktacji) zapalenia wymienia najczęściej pojawiają się właśnie w
              pierwszych tygodniach laktacji, przy czym ich częstotliwość jest wprost
              proporcjonalna do stopnia chudnięcia krowy. Jedst to normalne: krowa
              produkująca, powiedzmy 30 litrów mleka dziennie potrzebuje 3 razy więcej
              energii i 4 razy wiecej białka niż ta sama krowa nie produkująca mleka. Przewód
              pokarmowy pozostaje wciąż taki sam a jego "zdolność przerobowa" zwiększa się w
              tempie znacznie wolniejszym od przyrostu produkcji mleka, która w pierwszej
              tercji laktacji ma priorytet, nawet kosztem uszczuplenia rezerw organizmu.
              Antybiotyk podany do wymienia rozpuszcza się w zawartych w nim płynach i
              przechodzi do tkanek. Pojawia się więc także w mleku pochodzącym z ćwiartek
              sąsiednich (w zasadzie antybiotk powinno sie podawać do wszystkich ćwiartek,
              także tych zdrowych ale często dla oszczędności ogranicza się tylko do ćwiartki
              chorej). Zresztą, przecież musisz także zdajać wydzielinę zapalną (to normalne
              że chore wymię produkuje mniej mleka) z chorej ćwiartki, trudno jest więc
              utrzymać odpowiednie stężenie antybotyku w wymieniu przez czas potrzebny na
              wyleczenie stanu zapalnego. Dlatego krowy po zapaleniach wymienia powinno się
              obowiązkowo zasuszać pod osłoną antybiotyku.
              Co do propolisu - cóż, ten temat cyklicznie wraca jak bumerang od 20 lat i
              pewnie będzie wracał. Parę lat temu było podobnie z lizozymem (preparat nazywał
              się Lydium KLP). Myślę jednak, że w przypadku zaistnienia zmian klinicznych
              jednym skutecznym sposobem jest dobrze dobrany antybiotyk, w odpowiedniej dawce
              i przez odpowiedni czas. Wszelkie inne "wynalazki" można traktować jedynie jako
              elementy wspomagające (chodzi mi o leczenie - nie o profilaktykę), gdyż ich
              działanie jest po prostu za słabe.
    • 01.03.06, 12:30
      Witam. Mimo wszystko "uderzyłbym z grubej rury" i podał amoksycylinę z kwasem
      klawulanowym (amoxicilin+). Daje to pewnośc (jesli oczywiście w antybiogramie
      oznaczono, że szczep jest wrazliwy na ten antybiotyk), że będzie mógł ten
      antybiotyk skutecznie zadziałać. Kwas klawulanowy zapobiega rozkładaniu
      amoksycyliny przez beta-laktamazy o szerokim spektrum (ESBL) i pozwala na
      ewentulane uniknięcie tego mechanizmu oporności u gronkowca.
      Jak napisałeś, krowa jest wysoko mleczna, więc rady co do jej brakowania
      (usunięcia ze stada) są niedorzeczne moim zdaniem. Poza tym, jeśli w trakcie
      laktacji leczy sie krowę, to i tak mleko od niej pozyskiwane poddaje się
      utylizacji, więc nie znajduje się ono w mleku zbiorczym ( i mleczarnia nie
      będzie się "czepiała". Skoro leczenie trwa ok 7-9 dni + 5-7 dni karencji to i
      tak warte jest zachodu, jako że jak piszesz tylko jedna ćwiartka jest objęta
      procesem chorobowym. Z drugiej strony antybiotyki to nie jest jedyna metoda
      leczenia. Dobre wyniki osiąga się, podając autoszczepionki oparte na
      wyizolowanym z mleka danej krowy drobnoustroju bądź łącząc terapię
      autoszczepionkową z zastosowaniem preparatów immunomodulacyjnych, które
      doskonale regulują układ odpornościowy zwierzęcia i zwalczają infekcje. I może
      właśnie powinieneś rozważyć tę metodę leczenia?
      • 04.03.06, 17:51
        O wysokiej "mleczności" krowy świadczy nie tyle produkcja mleka tuż po
        wycieleniu (wysoka produkcja somatotropiny pcha wówczas krowę do utrzymania tej
        produkcji nawet kosztem uszczuplenia rezerw organizmu, przewód pokarmowy -
        przede wszystkim brodawki żwacza i mikroflora - nie jest jeszcze dostosowany do
        pokrycia zwiększonego zapotrzebowania w składniki odżywcze. Efektem tego może
        być chudnięcie krowy, stłuszczenie wątroby, ketoza, zaburzenia odporności i
        rozrodu...), co płaska krzywa lattacji: dobra i prawidłowo prowadzna krowa
        jeszcze tuż przed zasuszeniem daje 15-20 litrów mleka dziennie, gorsza -
        "ucina" mleko po 2-4 miesiącach laktacji.
        Co do "utylizacji" mleka radziłbym uważać. Zwykle przez to rozumie się
        skarmianie mleka cielętom, co (wyjąwszy opasy) jest poważnym błędem: w okresie
        karmienia mlekiem przewód pokarmowy cielęcia jest zasiedlany przez
        drobnoustroje. Podawanie w tym okresie mleka z antybiotkiem może poważnie
        zaburzyć ten proces, co nie pozostaje bez wpływu na możliwości produkcyjne
        przyszłej krowy.
        Co do szczepionek i innych immunomodulatorów - myślę, że lepiej również i z tym
        uważać: ich skuteczność zwykle jest problematyczna, poza tym wszystkie one
        powodują mobilizację układu odpornościowego i leukocytozę. W epoce, w której
        jedną z najważniejszych części składowych wypłaty za mleko jest
        zawartość "komórek somatycznych", może się to okazać niebezpieczne...
        • 05.03.06, 22:22
          "Co do "utylizacji" mleka radziłbym uważać. Zwykle przez to rozumie się
          skarmianie mleka cielętom, co (wyjąwszy opasy) jest poważnym błędem: w okresie
          karmienia mlekiem przewód pokarmowy cielęcia jest zasiedlany przez
          drobnoustroje. Podawanie w tym okresie mleka z antybiotkiem może poważnie
          zaburzyć ten proces, co nie pozostaje bez wpływu na możliwości produkcyjne
          przyszłej krowy" - mówiąc o utylizacji, nie miałem na mysli podawania mleka
          krowy (krów), u której(ych) stosuje się antybiotyk(i) cielętom - to mleka
          nprawde powinno się utylizowac i w żadnym razie nie zdajać go do zbiornika
          ogólnego.
          "Co do szczepionek i innych immunomodulatorów - myślę, że lepiej również i z tym
          uważać: ich skuteczność zwykle jest problematyczna" - zachęcam do zagłębienia
          się w temat i poczytania jednak o skuteczności w/w preparatów przed wydawaniem
          tak zdecydowanych osądów. W swojej pracy często jestem świadkiem terapii
          mastitis u krów z zastosowaniem jednego z nich (autoszczepionki lub
          immunomodulatora) lub ich kombinacji, efekty są znakomite, choć zależą od
          indywidualnych predyspozycji zwierząt.
          "wszystkie one powodują mobilizację układu odpornościowego i leukocytozę" - ta
          mobilizacja układu odpornościowego to klucz do sukcesu, a poza tym jeżeli
          mówimy o leukocytozie, to przecież w przebiegu procesu zapalnego (każdego)
          znamienita rzecza jest obecność większej liczby leukocytów (makrofagów i
          granulocytów obojetnochłonnych przede wszystkim), które nie zawsze "dają radę"
          czynnikowi zakaźnemu i dlatego stosowanie w/w preparatów - żeby wspomóc i
          wyregulować jednocześnie układ odpornościowy.
          "W epoce, w której jedną z najważniejszych części składowych wypłaty za mleko
          jest zawartość "komórek somatycznych", może się to okazać niebezpieczne..." -
          liczba krów w stadzie z podwyższoną l. k. s. zwykle nie przekracza 3-5%, więc
          ich liczba w mleku zbiorczym także nie wzrasta znaczaco. Poza tym zastosowanie
          autoszczepionki lub immunomodulatora bądź ich kombinacji eliminuje konieczność
          poddawania krowy karencji prze dponownym skierowaniem jej mleka do zbiornika
          ogólnego, bo do mleka nie przedostają sie te substancje, tak jak to ma miejsce
          w przypadku antybiotyków. I co więcej, zapobiegamy także zjawisku selekcji
          opornych mutantów i niebezpieczeństwu "wywołania" chronicznego mastitis, a
          nawet małej enzootii.
          • 06.03.06, 09:51
            Może i tak, ja jednak jestem praktykiem i właśnie praktyka już dawno
            przypomniała mi znaczenie starego przysłowia: "nigdy nie mów nigdy" (są
            gospodarstwa, które nigdy nie osiągają nawet 200 000 komórek somatycznych/ml;
            sa też takie, których właściciele nie wyobrażają sobie możliwości zejścia
            poniżej 400 000 - w mleku zbiorczym) - tak kategorycznie można się wypowiadać
            jedynie wtedy, gdy dokładnie zna się sytuację w tym, konkretnym przypadku,
            nigdy ogólnie. Gospodarstwa oraz okoliczności, w jakich te gospodarstwa
            funkcjonują są bowiem skrajnie różne. Inaczej jest to klasyczna "dyskusja
            akademicka" (czyli prościej mówiąc "chromolenie o Szopenie").
            PS.
            1/ Co w takim razie rozumiesz mówiąc "utylizacja"?
            2/ Cokolwiek wiem o działaniu szczepionek, ummunomodulatorów itd.. Ich
            zastosowanie może być bardzo korzystne z punktu widzenia zwierzęcia, jednak z
            punktu widzenia konsumenta produktów zwierzęcych już nie... Ich działanie
            czasem kończy się bezobjawowym nosicielstwem, które może przejść w postać
            kliniczną właśnie w sytuacju takiej jak zapodana na wstępie. W przypadku
            gronkowca złocistego, na którego są wyczulone wszyscy odbiorcy mleka takie
            działania mogą się nie opłacić.
            • 06.03.06, 10:16
              albert.flasz1 napisał:

              1/ Co w takim razie rozumiesz mówiąc "utylizacja"? - rozumiem takie działania,
              które zapobiegną:
              a. przeznaczaniu mleka zawierającego antybiotyki do skarmiania cielętom lub
              innym zwierzetom.
              b. zanieczyszczeniu środowiska antybiotykami i ich pochodnymi, znajdującymi
              się w mleku, bo powoduje to zagrożenie zjawiskiem selekcji opornych mutantów i
              umożliwienie im kolonizacji różnych niszy ekologicznych (wody, gleby, jak
              również tkanek zwierzęcych), co może utrudnić ich eliminację za pomocą obecnie
              dostępnych metod.
              Rreasumując - mleko zawierające antybiotyki powinno być "niszczone" (cokolwiek
              może się kryć pod tym okresleniem) z użyciem wszelkich możliwych środków.
              "Ich zastosowanie (autoszczepionke i immunomodulatorów) może być bardzo
              korzystne z punktu widzenia zwierzęcia, jednak z punktu widzenia konsumenta
              produktów zwierzęcych już nie... Ich działanie czasem kończy się bezobjawowym
              nosicielstwem, które może przejść w postać kliniczną właśnie w sytuacju takiej
              jak zapodana na wstępie" - to właśnie stosowanie antybiotyków jest przyczyną
              występowania zjawiska bezobjawowego nosicielstwa. Podanie antybiotyku powoduje
              eliminację szczepów wrażliwych, ale szczepy oporne pozostają nadal w środowisku
              wymienia (jeśli chodzi o mastitis) i mogą powodować nawracające infekcje czy
              też bytować bezobjawowo w środowisku wymienia, stanowiąc potencjalne zagrożenie
              dla nosiciela i zwierząt z nim przebywających, nie mówiąc już o okonsekwencjach
              ekonomicznych.
              Immunomodulatory i autoszczepionki nie podwodują występowania tego zjawiska,
              gsyż ich "punktem docelowym" nie jest sam drobnoustrój, lecz mechanizmy
              gospodarza odpowiedzialne za jego eliminację.

              W przypadku gronkowca złocistego, gdy obecnie istnieją szczepy tej bakterii
              metycylino- i wanckomycynooporne, stosowanie antybiotyków bez oznaczania
              antybiotykowrazliwości drobnoustroju jest bezcelowe.
              Gronkowiec złocisty, o którym tu rozmawiamy jest wrażliwy (in vitro) na wiele
              antybiotyków, więc teoretycznie łatwo byłoby go usunąć, ale wtedy wracamy do
              punktu wyjścia - selekcja mutantów opornych, antybiotyki w mleku, karencja i
              straty ekonomiczne.
              • 06.03.06, 10:58
                dzikos napisał:

                - rozumiem takie działania,

                Czyki konkretnie JAKIE?

                > Rreasumując - mleko zawierające antybiotyki powinno być "niszczone"
                (cokolwiek
                > może się kryć pod tym okresleniem) z użyciem wszelkich możliwych środków.

                "Niszczone" w jaki sposób? Bo np. pewien hodowca (średnio 8500 litrów mleka za
                305 dni laktacji, 50 krów wysokomlecznych i nic poza tym), któremu wstrzymano
                odbiór mleka po prostu wylewał je do pobliskiej rzeczki - przez tydzień była
                to "rzeka mleka" (rozcieńczonego).

                > - to właśnie stosowanie antybiotyków jest przyczyną
                > występowania zjawiska bezobjawowego nosicielstwa. Podanie antybiotyku
                powoduje
                > eliminację szczepów wrażliwych, ale szczepy oporne pozostają nadal w
                środowisku

                To właśnie oddziaływanie na układ odpornościowy jest przyczyną powstawania
                nosicielstwa (nosicielstwo i antybiotykooporność to są dwie różne sprawy, nie
                mające ze sobą wiele wspólnego). Do takiej sytuacji dochodzi wtedy, gdy układ
                odpornościowy radzi sobie z zarazkiem, nie jest jednak w stanie go zniszczyć.
                Klasycznym tego przykładem była parę lat temu szczepionka przeciw
                koronawirusowemu zapaleniu jelit psów. Krowy mleczne hoduje się po to, by
                pozyskać surowiec dla przetwórstwa - liczy się jakość produktu końcowego, nie
                zdrowie zwierzęcia.
                Co jakiś czas przychodzi moda na takie lub inne rozwiązania - i fajnie! Tyle,
                że życie nie nadąża. Pamiętam już mody na glikol propylenowy,
                bufory, "chronione" tłuszcze i aminokwasy, szczepionki, mocznik w mleku itd.
                Wszystko to jest piękne ale wszystko się interpretuje i stosuje w zależności od
                potrzeb, które stwarzają indywidualne okoliczności. Inaczej, można się
                skompromitować. Przede wszystkim liczy się prewencja (czyli higiena,
                technologie, żywienie itd.).
                • 06.03.06, 11:44
                  Utylizacja mleka zawierajacego antybiotyki powinna obejmować wszelkie działania
                  dotyczące neutralizacji antybiotyków w takim stopniu, w którym można będzie
                  mleko usunąc do ścieków (mleko NIE MOŻE!!! zaiwerać antybiotyków). Niestety -
                  polski ustawodawca nie precyzuje sposobu, w jaki powinno się to odbywać, więc
                  zalezy to niejako od "sumienia" hodowcy. Z punktu widzenia mikrobiologii
                  skarmianie takiego mleka lub usuwanie do środowiska jest "biologicznym
                  przestępstwem".
                  Przepraszam za określenie, ale bzdurą totalną jet twierdzenie, iż oddziaływanie
                  na układ odpornościowy gospodarza powoduje powstanie zjawiska nosicielstwa, bo
                  skoro tak, to po co szczepić kogokolwiek czymkolwiek, skoro i tak to wywoła u
                  niego nosicielsktwo? Podważamy wtedy sens stosowania szczepionek.
                  Poza tym mówimy o autoszczepionkach, a nie klasycznych szczepionkach. I jest to
                  różnica kolosalna. Szczepionki podawane są celem zapobiegania wystąpieniu danego
                  (ych) schorzenia(eń) (profilaktyka), natomiast autoszcepionki, wykonywane są na
                  bazie drobnoustroju wyizolowanego od konretnego zwierzęcia z konkretnego
                  przypadku choroby i po przygotowaniu (inaktywacji i konserwacji,) podawane TEMU
                  SAMEMU zwierzęciu, od którego czynnik zakaźny został wyizolowany. Więc jest to
                  działanie terapeutyczne, a nie profilaktyczne. Zaś mechanizm działania zarówno
                  autoszczepionki jak i immunomodulatora polega głównie na pobudzaniu odpowiedzi
                  komórkowej (tej o której piszesz, że jest niewystarczjąca) nieswoistej i
                  swoistej, poprzez stymulację mechanizów głównie fagocytozy i aktywności bójczej
                  fagocytów (czyli wzmażanie procesu pochłaniania i neutralizacji czynnika
                  zakaźnego).
                  "...przede wszystkim liczy się prewencja..." - owszem, zgadzam się, ale jak
                  widac nie przynosi ona rezultatów, więc trzeba wziąć się za terapię.

                  "Krowy mleczne hoduje się po to, by pozyskać surowiec dla przetwórstwa - liczy
                  się jakość produktu końcowego, nie zdrowie zwierzęcia" - jeśli jesteś
                  weterynarzem, to pisząc takie rzeczy kompromitujesz ten zawód.
                  • 07.03.06, 09:34
                    Chodziło mi o to, że oddziaływanie na układ odpornościowy MOŻE (co nie znaczy
                    MUSI) doprowadzić do nisicielstwa, choć w przypadku tego gronkowca jest to
                    nawet wystarczająco prawdopodobne, by nie ryzykować... Posiadacze dużych,
                    specjalistycznych hodowli krów wysokomlecznych zwykle wolą nie ryzykować i nie
                    lubią eksperymentów, stawka jest za wysoka i stąd suugestia pozbycia się krowy.
                    To nie są zwierzęta utrzymywane dla przyjemności, ich utrzymanie musi przede
                    wszystkim być opłacalne, zbyt długie, zbyt kosztowneie i za drogie leczenie tę
                    opłacalność po prostu niszczy. Poza tym, w takie rzeczy można sie "pobawić" u
                    rzeczywiście wartościowych krów w okresie zasuszenia, nie w pierwszych
                    tygodniach laktacji, kiedy to odpowiedź organizmu najprawdopodobniej będzie
                    niewystarczająca.
                    Co do utylizcji natomiast, cóż, teoria swoją drogą a życie swoją... Nie znam
                    hodowcy, który nie przymuszony przepisami (obowiązek posiadania płyt gnojowych
                    oraz zbiorników na gnojowicę wejdzie dopiero za kilka lat, głównie ze względu
                    na koszty, zbyt wysokie by mógł je unieść przeciętny hodowca. Tak, czy inaczej -
                    nie jest to takie proste!
                    • 07.03.06, 12:30
                      Zaręczam! że terapia autoszczepionką warta jest zachodu. Nie trwa długo, NIE
                      MA!!! niebezpieczeństwa powstania nosicielstwa, a z ekonomicznego punktu
                      widzenia jest o wiele tańsza niż terapia antybiotykiem i można ją stosować w
                      pełnej laktacji, jej początkach, w trakcie zasuszania i po laktacji. I znam
                      osobiście posiadaczy dużych, specjalistycznych hodowli krów wysokomlecznych,
                      którzy taką terapię stosowali z powodzeniem.
                      Mam tez pytanie, dlaczego twierdzisz, że odpowiedź immunologiczna u krów w
                      pierwszym okresie laktacji będzie niewystarczająca, jak również dlaczego
                      prawdopodobieństwo powstania nosicielstwa w przypadku gronkowca jest aż tak
                      bardzo wysokie, by jak to mówisz "nie ryzykować". Nie ryzykować czym?
                      • 07.03.06, 18:57
                        Zachciało mi się dyskusji z naukowcami... Co do autoszczepionek, metoda ta ma
                        wielu zwolenników i wielu przeciwników. Problem, podobnie jak w przypadku
                        homeopatii polega na tym, że brak tu standardowych, pewnych rozwiązań a efekty
                        mogą być bardzo różne. Poza tym, produkcja autoszczepionek przypomina warsztat
                        rzemieślnika: nie wszyscy producenci są odpowiednio biegli i uczciwi... Co do
                        pytań, cóż - jeśli jesteś weterynarzem, chyba wiesz cokolwiek o działaniu
                        układu hormonalnego (podwzgórze - przysadka mózgowa - wątroba - jajniki...) i
                        słyszałeś o takich chorobach jak kwasica/zasadowica, ketoza, "syndrom tłustej
                        krowy"...
                        • 07.03.06, 19:42
                          "Co do autoszczepionek, metoda ta ma
                          wielu zwolenników i wielu przeciwników. Problem, podobnie jak w przypadku
                          homeopatii polega na tym, że brak tu standardowych, pewnych rozwiązań a efekty
                          mogą być bardzo różne" - zgadam się, co do efektów - niekiedy rzeczywiście nie
                          ma 100% pewności co do działania takich preparatów, ale i tak uważam, że warto
                          spróbowąc ich użycia zwłaszcza, gdy standardowa terapia niewiele daje.

                          "(...) produkcja autoszczepionek przypomina warsztat rzemieślnika: nie wszyscy
                          producenci są odpowiednio biegli i uczciwi..." - ciekawi mnie zwłaszcza ta
                          częśc o nieuczciwości - czyżbyś miał jakieś doświadczenia z "nieodpowiednio
                          biegłym i uczciwym rzemieślnikiem"? Zgadzam się, że wytwarzanie autoszczepionek
                          nie jest procesem zautomatyzowanym i przypomina manufakturę, ale to wynika z
                          samego charakteru i przeznaczenia tych preparatów.

                          "Co do pytań, cóż - jeśli jesteś weterynarzem (...)" - nie jestem weterynarzem,
                          więc proszę o wytłumaczenie zjawiska o jakie pytałem w poprzednim poście. Za to
                          o gronkowcach wiem więcej niż o sobie samym i dlatego nadal ponawiam pytanie -
                          dlaczego prawdopodobieństwo powstania nosicielstwa akurat w przypadku gronkowca
                          jest aż tak bardzo wysokie, by jak to mówisz "nie ryzykować". Nie ryzykować
                          czym?
                          • 08.03.06, 11:13
                            ...Jak to podobno kiedyś powiedział Napoleon Bonaparte (choć w innej sytuacji) -
                            "Wystarczy". Jeśli mi zapłacisz, może zastanowię się nad możliwością
                            reklamowania Twojej firmy...
                            • 08.03.06, 11:53
                              Sugerujesz mi chęc przekonania Ciebie do skorzystania z moich usług? Kieruje
                              mną wyłącznie chęć dzielenia się własnymi doświadczeniami, ale skoro nie
                              potrafisz merytorycznie podyskutować, to jak widzę, usiłujesz skorzystać na tym
                              w inny, najgorszy z możliwych sposób.
                              Zapewniam Cię, Twojej reklamy nie potrzebuję, a wszystkim, którym udzielasz rad
                              współczuję, bo chyba nie do końca pewne rzeczy rozumiesz, a brak wiedzy
                              usiłujesz ukryć, negując totalnie drugą stronę.
                              "Audiatur et altera pars" to złota zasada w rozmowie z innymi.
                              Jak widać, Tobie była ona obca
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.