prawne podstawy zakazu wchodzenie z psem do sklepu Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • jakie są prawne podstawy zakazu wchodzenia z psem do sklepu spozywczego bądź
    restauracji? czy kroś spodkał się może z takim przepisem, czy to tylko
    kwestia dobrej -złej woli właścicela obiektu?
    • O prawnych nigdy nie slyszalam.
      Ale jest tez cos takiego jak zwyczaj. Lub wzgledy praktyczne.
      Powiem, ze w sklepie nie chce nie natykac sie na psa. Ja ze swoim do sklepu nie
      chodze.
      Z psem sie chodzi na spacery nie do sklepu.

      Api, a wyobraz sobie scene taka : wchodzisz do spozywczego Ty ze swoim psem.
      Wchodze ja ze swoim dominantem. Wchodzi Blue.berry ze swoim. Robi sie zadyma,
      bo moj pokazuje, kto rzadzi w stadze. Pies Blue usiluje sie wycofac, a on jest
      duzy, jesli niczego nie myle... Bulki lataja, cytryny sie rozsypuja, ciasteczka
      oplute, szczypior zdeptany lezy w kącie, przypadkowy klient pchnięty z impetem
      wpada na sciane, ekspedientka krzyczy, my spocone zdenerwowane, wrzeszczymy na
      siebie, jak to ludzie w nerwach...
      Ze psa trzeba wychowac? Moj jest po przejsciach, nigdy ne wiem, w ktorym
      momencie cos mu sie nie tak skojarzy i skoczy do czlowieka z bulka lub
      ciasteczkiem.
      Ze nie nalezy z takim psem chodzic do sklepu czy restaturacji? No ja nie
      chodze. I wole nie spotykac tam innych psow.

      Sklepy spozywcze najczesciej sa niewielkie. Pieczywo i inne dobra sa w
      swobodnym dostepie. Piesek moze sie poczestowac, moze polizac, moze noge
      podniesc. Kaganczyk nie zawsze jest przeszkoda. NIeuwazny, objuczony klient
      moze na psa nadepnac, uderzyc go torba itp. Pies moze sie bronic atakiem...

      Sa tez ludzie, ktorzy sie panicznie boja psow po roznych nader niemilych
      przejsciach. Mam taka kolezanke. Przed rozmowa z nia do glowy mi nie przyszlo,
      mozna sie bac psa. No bo ja sie nie boje... Dlaczego dodawac im stresu?

      Mam tez kolezanke-alergiczke, na najmniejszy kontakt z futrem reaguje
      puchnieciem, lzawieniem, smarkaniem. TAkich ludzi jest coraz wiecej. Dlaczego
      narazac ich na alergeny?

      Swego czasu jako mocno przeginajaca wlascicielka zwierzat zastanwialam sie, czy
      by swoich szczurow na wystawy i koncerty nie nosic, niech "chopcy" tez
      skorzystaja. Sama sobie musialam tlumaczyc, ze przeginam, bo "chopcy" woleliby
      jakis ciekawy korzen do obgryzienia. W ostatecznosci jakis koc, w ktorym mozna
      zrobic "wyjscie awaryjne"...

      Konkludujac: zwierzetom nalezy sie solidny spacer a nie pobyt w sklepie czy
      knajpie. Nawet w muzeum nie, zwlaszcza, ze tam lapy sie beda slizgac po
      wyfroterowanej podlodze.

      Bede protestowac przeciwko obecnosci psa w sklepie. Mimo ze sama tez mam psa i
      zal mi go, kiedy zostawiam go samego.

      --
      Złoto będzie nasze

      CRX Balcerowicz odszedl
      • > Wchodze ja ze swoim dominantem. Wchodzi Blue.berry ze swoim. Robi sie zadyma,
        > bo moj pokazuje, kto rzadzi w stadze. Pies Blue usiluje sie wycofac, a on jest
        > duzy, jesli niczego nie myle...


        hyhyhyhy, zdecydowanie nie probuje sie wycofac:))) wrecz przeciwnie:))))


        a wracajac do tematu
        to ze w polsce malo gdzie mozna wejsc z psem ma podwojne podloze.
        po pierwsze polska to specyficzny kraj. kraj w ktorym jest milony psow a z
        drugiej strony pies ciagle uwazany jest za zlo konieczne.
        po drugie samismy sobie na to zapracowali. my - wlasciciele psow.

        nie sprzatamy po nich, nie wyprowadzamy ich na smyczy i w kagancu, nie
        wychowujemy ich tak aby byly wychowane. a to wszystko powoduje ze w coraz
        mniejszej ilosci miejsc bedziemy mile z psami widzani.

        co do sklepow to uwazam ze nie powinno sie wchodzic z psami. psy sie linia,
        slinia, brudza. nie powinny przebywac przy zywnosci czy ubraniach czy
        zabawkach. po prostu.
        jedyny sklep do ktorego chcialaby zawsze wejsc bez problemu z psem to
        zoologiczny.
        co do knajp - przyznam ze czasem zdaza mi sie bywac tam z psem. glownie latem w
        otwartych ogrodkach ale tez w normalnych pomieszczeniach. tutaj wypadaloby sie
        kierowac zdrowym rozsadkiem, iloscia miejsca, iloscia ludzi, zachowaniem psa.

        pozdrawiam



        --
        "pilnie poszukuję książki do czytania"
        • blue.berry napisała:

          > > Wchodze ja ze swoim dominantem. Wchodzi Blue.berry ze swoim. Robi sie zad
          > yma,
          > > bo moj pokazuje, kto rzadzi w stadze. Pies Blue usiluje sie wycofac, a on
          > jest
          > > duzy, jesli niczego nie myle...
          >
          >
          > hyhyhyhy, zdecydowanie nie probuje sie wycofac:))) wrecz przeciwnie:))))

          no, to bedzie klasyczna bojka o hierarchie w stadzie. Psy warcza, skacza na
          siebie, towar leci, ludzie krzycza, ekspedientka rwie wlosy z glowy.

          > kierowac zdrowym rozsadkiem, iloscia miejsca, iloscia ludzi, zachowaniem psa.

          Ja ze swoim nie wejde do ogrodka, gdzie karmia, Moze buchnac cos z talerza i to
          niekoniecznie mojego. Tak mu zostalo z czasow, kiedy byl psem niczyim.

          Turysta z psem ma nieco inne spojrzenie na psa w sklepie. Ale w najgorszym
          przypadku mozna psa zostawic przed sklepem. Poza tym turysta z psem rzadko
          bywa tyrysta indywidualnym, najczesciej jest z rodzina lub kolezenstwem. Wiec
          pies ma z kim zostac.

          Sklep zoologiczny - moj owczarek ma instynkt mysliwski i te bezbronne
          kroliczki, ktore sa wystawione na widok publiczny w warszawskeij galerii
          Arkadia moglby potraktowac jako posilek. Ja kroliczkow za pierwszym pobytem nie
          zauwazylam. DObrze, ze nie bylam z psem.

          --
          Złoto będzie nasze

          CRX Balcerowicz odszedl
    • Nie ma odgórnych przepisów państwowych regulujących tę kwestię. Natomiast
      kwestie kto może wchodzić do sklepu i co można tam wnosić/wprowadzać reguluje
      regulamin ustanowiony przez firmę - właściciela i zarządcę sklepu. Ludzie
      korzystający z usług tej a nie innej placówki, czyli sklepu spożywczego, muszą
      tego regulaminu przestrzegać. Jesłi nie zgadzają sie z regulaminem i nie chcą
      przestrzegać zasad w nim zapisanych, muszą iść do innej placówki.
      Prócz prawnych przepisów obowiązują nas także jako społeczeństwo pewne zwyczaje
      społeczne, o których w wyczerpujacy sposób napisała już rezurekcja i z czym sie
      całkowicie zgadzam.
      • wszystko to rozumiem i na marketu z psem się nie pcham.
        we francji mozna z psem wszędzie.
        w moim mieście, które co roku odwiedz kilkaset tysiecy turystów w tym część z
        psami można wejść z psem wszędzie. do apteki, do restauracji, do sklepu
        spożywczego. Właścicele żyją z turystów i wiedzą ,żę jak nie wpuszczą z psem ,
        to turysta u nich niczego nie kupi i nie zje.
        jedynie piekarnia nie wpuszcza nie wiedząc czemu. byłki są w koszach za ladą,
        gdzie klient nie ma dostępu tym bardzie pies.
        mimo to zrobiła mi dziś właścicielka awanturę z wyproszeniem włącznie.
        nie będę tam bułek kupowała, ale chciała bym wiedzieć jakie miała do tego prawo.

        ostatnio będąc w Łodzi, nie mogłam znaleźć żadnej restauracji na piotrkowskeij
        gdzie można by wejść z psem.

        na zachodzie nie do pomyślenia , by turysty z psem nie wpuśćić do restauracji.
        • Zgadzam sie z tym co pisze rezurekcja i p. Ania.
          Sa pewne zwyczaje i sa właściciele sklepów i obiektów którzy decydują komu
          wolno wejść i co ze soba wprowadzić. Ja osobiście jestem przeciwnikiem
          obecności psów w sklepach, piekarniach czy restauracjach. Co innego stoliki na
          zewnatrz lokalu, jesli mozna ok. Psy gubia sierść i nie ma znaczenia po której
          stronie lady stoja kosze z chlebem czy bułkami.
          Ciebie wyprosili z psem, mnie raz niewpuścili z wózkiem z dzieckiem - i w
          porzadku. Nie musimy tam chodzic prawda?
          • podstawy prawne pewnie drzemią w przepisach sanepidowskich.
            A z chorym psem wysmarowanym maścią albo z bidulkiem w krostach też mozna wejsc
            do sklepu tam u ciebie? Pewnie tak, bo nikomu tam to nie przeszkadza.
            My jesteśmy trochę inni, ja na przykład nie chciałabym pałaszować w restauracji
            schabowego przy wlepionych oczach dużego psa z sąsiedniego stolika.
            Co kraj to obyczaj. I niech tak zostanie.
            • dodam jeszcze, nadczym bardzo ubolewam, że niektóre osrodki letniskowe takze
              wprowadziły zakaz przyjeżdzania z psem.
              Tam gdzie jeźdze od lat nad morze kiedyś wolno było wypoczywać z psem.
              Od 3 lat nie wolno, bo niestety właściciele piesków nie sprzątają. Małe dzieci
              chodziły po ośrodku po kupkach, a włascicile na jakakolwiek uwage reagowali
              bardzo agresywnie.
              Wniosek jest prosty, jak zwykle to wina ludzi a nie zwierzat.
            • aniani3 napisała:

              >> A z chorym psem wysmarowanym maścią albo z bidulkiem w krostach też mozna
              wejsc
              >
              > do sklepu tam u ciebie?

              idąc tym tokiem rozumowania, chorych z krostami ludzi, śmierdzących i pijanych
              też nie powini wpuszczać a wpuszczają.
              tacy sieją grzybem, wirusem i bakterią , dmuchają i plują na ten nieszczęsny
              chleb, bo mają 180cm wzrostu a nie 30.
              • Na Slowacji mozna do prawie wszystkich restauracji wejsc z psem, oni zyja z
                turystow i nie chca tracic psiarzy.
                Coraz wiecej ludzi podrozuje z psami, coraz wiecej osrodkow decyduje sie na ich
                przyjmowanie. Podrozuje z moim psem po kraju i za granica, kilka razy zdarzyla
                mi sie odmowa w hotelu i co ciekawe, byly to hotele nizszej kategorii.
                W dobrych hotelach i osrodkach wypoczynkowych w Polsce raczej ten problem juz
                sie nie zdarza.
    • Do sklepu, szczególnie spożywczego - nie wchodzę z moją psiną. Ale do
      restauracji...bywa. Pies mały, grzeczny i zwykle leży pod stolikiem, uwiązany
      na smyczy.
      Byliśmy kiedyś z mężem na spacerku w Sopocie (mieszkam w Gdańsku). Trafiliśmy
      na "Tawernę" - to taka restauracja rybna, tuż przy plaży, bardzo sympatyczna.
      Po zapytaniu, czy możemy z pieskiem i uzyskaniu pozwolenia...zasiedliśmy przy
      stoliku. Jakież było moje zdziwienie, gdy za chwilę przyszedł kelner z
      pytaniem "co podać" oraz: a może podać psu miskę z wodą? Chwila wahania,
      bo "zaskok" kompletny, ale...poproszę tę miskę. I pojawiła się, hahaha,
      ogromniasta micha (pewnie "dyżurna"), w której mój psiak mógłby się wykąpać.
      Ale liczą się chęci, DOBRE CHĘCI i dlatego ta restauracja ma u mnie duuuuży
      plus.
      Można? Można!
      • wracając do sugestii rezurekcji, że z psem to na spacer a nie do sklepu dodam,
        że po 2 km biegu w drodze do domu wstępuję do tej nieszczęsnej piekarni. jestem
        bardziej spocona niż mój pies, ale to właścicielce piekarni nie przeszkadza.
        psa wyrzuca dla zasady.
        poa tym z psem można wchodzić wszędzie, poza tą nieszczęsną piekarnią.
        szczęśliwe w następnej piekarni kończy się remont i będziemy tam chodzić, tam
        jest gdzie "zaparkować" psa. Ta pierwsza jest przy głównej ulicy i nie mam tam
        odwagi psa przywiązywać.

        w moim mieście pies w restauracji to standard, często po kilku minutach
        orientuję się ,ze na sali są np 3 psy i wszystkie grzeczne cicho siedzą pod
        stałami!!!
        właściciel dominatora, nie będzie się z psem pchał w takie miejsca, bo wie czym
        to grozi.
        mam nadzieję, że w reszcie karju to nastaiwnie do psów się zmieni, bo na razie
        bliżej nam do azji jak do europy.
        • Moze u ciebie panuje większa kultura i psy sa lepiej wychowane? Leżą cicho pod stołami no ok. Ale przecież tam tyle zapachów, psa to nie męczy? U nas by się to przerodziło w komedie i chore sytuacje. Bo skoro pani z yorkiem może to ja mając agresywnego pitbulla też bym chciała, a co! (oczywiście nie mam takiego psa) Wchodząc do piekarni, często pieczywo też znajduje się na niższych półkach, wtedy piesek może bułeczke, polizać, obsikać itd. Albo też może nie zapanować nad potrzebami i pięknie narobić na środku sklepu.
          No i oczyma wyobraźni widzę już te bójki psiarni w sklepach.
          Ja nawet mając fretki, głupio się czuje gdy musze wejśc z nimi do żabki po coś do picia. Trzymam je na rękach, a przecież pod sklepem nie przywiąże.
          Tak zostałam wychowana i taka nasza kultura i wcale pod tym względem, nie jest nam dalej do Europy a bliżej do Azji.

        • api3 napisała:

          > wracając do sugestii rezurekcji, że z psem to na spacer a nie do sklepu doda

          Niektorzy chodza z psem tylko do sklepu. Ile razy zima widzialam psy trzesace
          sie z zimna czekajace na pancie lub pancia spedzajacych dlugie kwadranse w
          sklepie. POtem zas sie liczy, ze pies byl godzine na dworze, z czego 45 minut
          stal pod sklepem.

          > bardziej spocona niż mój pies, ale to właścicielce piekarni nie przeszkadza.

          A musi?

          > psa wyrzuca dla zasady.

          Niestety, zrobilabym to samo. Nastepny klient gotow zrobic awanture o obecnosc
          psa.

          > bliżej nam do azji jak do europy.

          WIele lat psow nie wpuszczano do sklepow i bylo dobrze.
          Chyba zanika nam umiejetnosc dostosowania sie do zaistnialych warunkow.

          --
          Złoto będzie nasze

          CRX Balcerowicz odszedl

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.