Dodaj do ulubionych

sasiad wlal mojemu psu-czy mogl??!

09.11.06, 16:13
no wlasnie, mam bardzo bystrego kundelka ktory zawsze znajdzie sposob na
rozrywke. W jakis nie znany mi sposob potrafi pokonac wszelkie przeszkody
zeby dotrzec do suki sasiada. Czy mozna poprostu wlac nieswojemu psu?? Bo tak
to sie ostatnio skonczylo, wrocil z podkulonym ogonem i piszczy.Jakie prawa
ma zwierze?
Mieszkam w Stanach tu koles bylby w TV, sytuacja z moim psem ma miejsce w
Polsce w domu u mamy. Wyrazcie swoja opinie. Dziekuje!
--
martak.fotosik.pl/albumy/81250.html
Edytor zaawansowany
  • lycynka342 09.11.06, 16:53
    nie miał prawa bo zwierząt sie nie bije, mógł go złapać i przyprowadzić, wiadomo
    że pies ciągnie do suki, inaczej nie przetrwał by gatunek
  • wytuli 09.11.06, 17:16
    jka dla mnie wredny swir i tyle... Sa inne sposoby na rozczepienie psow niz
    bicie. I to jeszcze TAKIE!
  • wytuli 09.11.06, 17:17
    jak dla mnie wredny swir i tyle... Sa inne sposoby na rozczepienie psow niz
    bicie. I to jeszcze TAKIE!

    Ekstremalne wyprawy
  • misia007 09.11.06, 17:17
    Oczywiście, ze nie miał prawa.
    --
    Ludzie dzielą się na tych, którzy lubią koty i na pokrzywdzonych przez los.
    Nina
    Czarek i Wacek
  • histeryczka 09.11.06, 17:38
    nie miał prawa, chociaż jestem w stanie pojąć, dlaczego tak zareagował. Obcy
    pies wtargnął na teren jego, ogrodzonej, posesji. Ma prawo sobie tego nie życzyć.
    inna rzecz, że gdyby zwierzęta były pokastrowane, prawdopodobnie nie byłoby
    problemu. Z drugiej strony, jeśli Twój pies zapłodni jego sukę, kto będzie
    ponosił koszty?
    --
    mój blog
  • sherman-doberman 09.11.06, 17:58
    Nie miał prawa go ciężko skatować, ale obawiam się, że jedyne, co można zrobić, to donieść
    do TOw.opieki nad Zwierzętami czy innego takiego ciała o malteretowaniu zwierzęcia.
    Pies znajdował się na cudzym terenie nie pod opieką właściciela, czyli w stanie dywagacji, więc policji
    nic do tego.
  • asienka32 09.11.06, 19:03
    W USA psy tak po prostu włażą do cudzego domu a właściciel domu może co
    najwyżej modlić się, żeby intruz go nie zjadł?
    Moim zdaniem w TV powinnaś znaleźć się Ty.
    Mogę skrytykować znęcanie się sąsiada nad psem, jeśli reakcja była
    niewspółmierna do zagrożenia ale to zupełnie inny te,at do dyskucji.

    Jestem posiadaczką suki, do której w trudnych dnaich beztrosko zrywa się z
    łańcucha i przybiega beztroski ... owczarek środkowoazjatycki.

    I co? Jak powinnam reagować na intruza?


    --
    S@motność w sieci
  • histeryczka 09.11.06, 19:27
    widocznie to jest bardzo bystry piesek i o co Ci w ogóle chodzi ;)
    --
    mój blog
  • martartek 09.11.06, 20:43
    nie asienka32, zupelnie nie tak jak napisalas. nie chodzi tu o usa czy o polske
    chodzi o normalnych ludzi.
    A do TV ja ? czemu nie ? tylko za co?
    Za to ze osobiscie bym psa nie kopnela??
    --
    martak.fotosik.pl/albumy/81250.html
  • asienka32 09.11.06, 20:50
    Normalni ludzie pilnują swoich pupili, a jeśli nie są w stanie upilnować -
    kastrują.

    > A do TV ja ? czemu nie ? tylko za co?
    > Za to ze osobiscie bym psa nie kopnela??

    I tu właśnie wychodzi bezmyślność ludzka. Co z tego, że nie kopnęłabyś psa,
    skoro nie jesteś w stanie upilnować czworonoga i potencjalnie narazasz innych
    na pogryzienie, a w najlepszym przypadku na obsikanie domu /normalna reakcja
    samca na terenie gdzie znajduje się suka/?
    Sorry, ale nie każdy wie, że twój pies /często temat dotyczy słodkiego
    amstafika czy papuśnego kudłatego kaukaza/ gryzie czy nie.

    --
    S@motność w sieci
  • eulalija 09.11.06, 20:37
    Jestem właścicielką owczarka niemieckiego, suki, już dość dawno ubezpłodnionej
    (bez komentarzy - dysplazja, charakter, warunki), zdarzało się, że na
    koniecznych spacerach, przy zastosowaniu zapachów, tabletek, rzucałam w
    natrętów kamykami, straszyłam patykami, od właścicieli podnieconych piesków
    słyszałam, że "on sobie tylko powącha/poliże". Na moją propozycję, żeby ich
    piesek polizał ich, strasznie się obrażali.

    Dwa psy, jeden mały strasznie namolny kundelek i jeden, szczęśliwie dla mnie
    łagodnego charakteru ale też namolny, zarobiły solidnego kopa. Nie wstydzę się
    przyznać, że odleciały z pisko-skomlenio-skowytem. Co miałam zrobić, jak
    właścieciela w pobliżu nie było a psy siedziały mojej suce na zadzie nie dając
    jej się wysiusiać?

    W TV powinni być pokazywani nagminnie nieodpowiedzialni właściciele, którzy nie
    są w stanie w stosunkowo ekstremalnych warunkach przywołać swojego psa do
    siebie.

    Powinnam powyższe powtórzyć:

    W TV powinni być pokazywani nagminnie nieodpowiedzialni właściciele, którzy nie
    są w stanie w stosunkowo ekstremalnych warunkach przywołać swojego psa do
    siebie.
  • lotoss 09.11.06, 20:48
    Generalnie psy powinny chodzic z wlascicielami i pod ich opieka. Nie mowie juz o
    smyczy, co powinno byc oczywiste w miejscach publicznych. Moze na takie
    bezpansko biegajace psy i zagrazajace zaplodnieniem suk wystarczylby jakis gaz
    pieprzowy;). Z drugiej strony, jezeli ten sprytny piesek wlazl na ogrodzony
    teren sasiada, no to ja sie nie dziwie ze sie sasiad zdenerwowal.
  • asienka32 09.11.06, 20:53
    Gaz pieprzowy ma to do siebie, że może psu zrobić wielką krzywdę. I natrętowi,
    i Twojemu pieskowi niestety.
    A ja uważam, że piesnie jest niczemu winien, tylko nieodpowiedzialny człowiek.

    I powtórzę za przedmówczynią: w tv powinni pokazywać nieodpowiedzialnych
    właścicieli wałęsających się psów a nie tych, co desperacko muszą się przed
    nimi bronić.

    --
    S@motność w sieci
  • martartek 09.11.06, 20:53
    wszystko rozumiem, pies nie powinnien znalezc sie od tak bez zaproszenia na
    czyjejs posesji, ale czy to znaczy ze mozna mu wlac? Bo mi chodzilo o ta
    odpowiedz czy mozna czy nie mozna.
    --
    martak.fotosik.pl/albumy/81250.html
  • histeryczka 09.11.06, 20:59
    Nie. Dlatego, że nie wolno bic psów, wszystkich, nie tylko cudzych.

    Ale jeśli inne metody pozbycia się natręta nie pomagały, to co ten facet miał
    zrobić?

    --
    mój blog
  • martartek 09.11.06, 21:04
    Dziekuje za konkretna odp.
    Mogl zadzwonic po wlasciciela i pogadac z nim a nie z psem.
    --
    martak.fotosik.pl/albumy/81250.html
  • histeryczka 09.11.06, 21:12
    w trakcie, kiedy ten pies atakował (w dowolnym celu) jego sukę? mógł nie mieć
    czasu.

    poza tym piszesz, że:
    >rozrywke. W jakis nie znany mi sposob potrafi pokonac wszelkie przeszkody
    >zeby dotrzec do suki sasiada. Czy mozna poprostu wlac nieswojemu psu?? Bo tak

    najwidoczniej rozmowy z właścicielem nie skutkowały, skoro pies regularnie
    wyrywał się spod opieki i nadal wchodził na teren sąsiada.



    --
    mój blog
  • sherman-doberman 09.11.06, 22:11
    Niestety zdarza się, że taki zirytowany sąsiad tak skutecznie przylewa obcemu psu, że ten zdycha z
    powodu obrażnień wewnątrznych.
    Znam taki przykład. I ów sąsiad nigdy nie próbował konwersować z właścicielem tego zmarłego psa.
    Natomiast jego psy też się szwendają po ulicach bez opieki i już niejednego pogryzły.
  • lotoss 09.11.06, 22:37
    No dobrze. Bic psa nie wolno, to fakt najnormalniejszy. Takie sprawy jak cieczki
    suk itp. to temat mi nieznajomy i podobnych problemow nie mam. Moze trzeba by
    suczce jakis pas cnoty zalozyc? Albo nachalnemu pieskowi?
    W USA jakby piesek na teren sasiada wszedl, to ten i pewno by mogl ze strzelby
    go ustrzelic bez konsekwencji (jezeli bylaby to jakas wies moze, bo w
    zabudowanej czesci to broni palnej uzywac nie mozna).
    Caly czas mi sie przypomina sekwencja z filmu "Dzien Swira", gdzie bohater
    wykopuje pieska na daleka odleglosc (raczej mnie to rozsmieszylo niz zmartwilo).
  • histeryczka 09.11.06, 23:16
    Niestety zdarza się, że taki zirytowany sąsiad tak skutecznie przylewa obcemu p
    > su, że ten zdycha z
    > powodu obrażnień wewnątrznych.
    > Znam taki przykład. I ów sąsiad nigdy nie próbował konwersować z właścicielem t
    > ego zmarłego psa.
    > Natomiast jego psy też się szwendają po ulicach bez opieki i już niejednego pog
    > ryzły.

    Przytoczona przez Ciebie sytuacja to je argument. To jest złe. Bicie psa jest
    złe. Puszczanie go luzem też jest złe. To po prostu są paskudne sytuacje
    obrazujace bezmyślność i niegodziwość właścicieli zwierząt.

    Sąsiad nie powinien był bić tego psa. Ale nie doszłoby do tego, gdyby jego
    właścicielka zachowywała sie odpowiedzialnie i wykastrowała psa oraz
    uniemożliwiła mu wycieczki. i tyle. to takie proste.


    --
    mój blog
  • inhaler 10.11.06, 00:06
    > Jestem właścicielką owczarka niemieckiego, suki, już dość dawno ubezpłodnionej
    (bez komentarzy - dysplazja, charakter, warunki)

    Ale po co sie tłumaczysz, tak czy siak dobrze zrobiłaś, gdyby suki się
    sterylizowało a psy kastrowało nie byłoby takiego problemu i takiego wątku...
    a pytanie do autora, dlaczego jej nie wysterylizujesz? Czy jest jakaś super,
    hiper rasowa???
  • mysiam1 09.11.06, 22:59
    No cóż, mimo,że lubię psy i mam dwa swoje, to uważam, że właściciel kundelka ma
    obowiązek tak go pilnować, żeby nie wychodził samowolnie poza obręb działki.
    Kiedy moja suczka jeszcze nie była wysterylizowana, w czasie gdy miała cieczkę
    zawsze wychodziliśmy na dwór w towarzystwie porządnego kija, z którego
    robiliśmy użytek.
  • majenkir 10.11.06, 01:15
    Martarek, namow mame, zeby wykastrowala psa, bo te jego wycieczki w koncu sie
    zle skoncza....
    --
    Moje charty
    Ola i Wiktor
  • szuwary4 10.11.06, 08:07
    Człowiek ma od tego rozum by wiedział, ze jak ma sukę w cieczce to mu za nią
    psy na spacerze gonić będą, bo do tego pcha je natura. Bicie psa w takiej
    sytuacji jest po prostu okrucieństwem. To nie jest sytuacja, w której zwierzę
    nas napada i mamy prawo bronić się chocby ze szkodą dla zdrowia czworonoga.
    Człowiek ma rozum tez od tego by wiedział, że jeśli jest włascicielem psa to
    pójdzie on w najbardziej nawet niebezpieczne miejsce, gdy wyczuje sukę w
    cieczce, bo do tego pcha go natura. Ludzie, dokonują paskudnych czynów na tle
    seksualnym a czego wy oczekujecie od zwierząt? To wy macie (ponoć) rozum więc
    róbcie z niego uzytek, bo za waszą bezmyślność płaca wasze podopieczne
    stworzenia. Nie ma usprawiedliwenia ani dla bezmyslnie spacerujacych pań z
    sukami w cieczce ani dla włascicieli niewykastrowanych psów zakłócajacych cudzy
    spokój. Kto staje się włascicelem psa czy kota powinien chćby złotówkę dziennie
    odkładać na kastrację, bo to jest po prostu w cywilizowanym swiecie konieczność.
    Chyba, że potrafi spokojnie radzić sobie z konsekwencjami posiadania płodnych
    zwierząt.
  • mmk9 10.11.06, 08:24
    "nie ma usprawiedliwienia dla bezmyslnie spacerujących pan z sukami w cieczce"-
    co to w ogole jest ? Suka w cieczce ma nie chodzić na spacery, czy co ?
    Powiesz, ma by wykastrowana. A ja ci odpowiem, że nie ma obowiązku kastracji ,
    po drugie niektórzy weterynarze kastrują suki dopiero po 1-szej cieczce. Po
    trzecie istnieją suki hodowlane. Nie ma zakazu trzymania suki jeśli się nie
    posiada duzego, ogrodzonego, wlasnego terenu. Tak, panie z sukami w cieczce
    będą sobie nadal bezmyslnie spacerowaly i będą odganialy kijem lub kamieniem
    psy biegające bez opieki. Nie zawsze zrobią im krzywdę. Poza tym uważam, że
    każdy jak najbardziej ma prawo przylać obcemu psu, ktory znalazł sie na jego
    terenie. Przylać, nie skatować ani okaleczyć. Rozsądny właściciel psa powinien
    być za to wdzięczny, bo w ten sposob pies uczy się, czego nie powinien robić.
    Zwlaszcza w wypadku, gdy nie chodzi o cieczkę, oczywiście, bo w takiej sytuacji
    instynkt jest za silny,tu efektem będzie tylko doraźne odpędzenie. Mój dom,
    moja twierdza.
  • venus22 10.11.06, 09:56
    W USA prawo jest jednoznaczne- wina jest po stronie wlasciciela ktory NIE
    UPILNOWAL swojego zwierzaka, czyli w tym wypadku wlascicielki kundla ktory
    jakos sie wydostal i przedostal NA CUDZA POSESJE.

    i nie ma w sadzie tlumaczenia ze "niemozliwie sprytny piesek",
    tylko czlowiek ma byc madrzejszy od- i odpowiedzialny za- swojego wlasnego
    psa, i ma przewidziec co sie moze zdarzyc zwlaszcza jesli w poblizu sa inne psy
    a co dopiero suka,
    i zadbac o doskonale zabezpieczenia aby pies nie uciekl a to JEST do wykonania.

    Wlasciciel suki, chociaz nie za ladnie postapil, mial swiete prawo wywalic go
    ze swojego terenu. i tak dobrze ze go nie zatrzelil, bobys nic nie wskorala.



    >>>po drugie niektórzy weterynarze kastrują suki dopiero po 1-szej cieczce. <<

    jesli sa niedouczeni.


    Venus
  • marie.walewska 10.11.06, 14:08
    Pytanie co to znaczy "wlal"? Rzucil w niego kijem? Uderzyl miotla przeganiajac? Czy skatowal kopiac? W
    moim poczuciu psow bic nie wolno. Ani wlasnych ani cudzych, tylko jak wszystkim powinien tym
    rzadzic zdrowy rozsadek.
    Mnie sie tez zdarzylo kopnac dorosla suke ON, ktora rzucila sie z zebami, niezaczepiona na moja
    8miesieczna suke, bedaca na smyczy, ktora ze skowytem probowala uciec. Mialam do wyboru puscic
    szczeniora i liczyc na to ze uda mu sie zwiac, nie wpasc pod auto i pozniej mnie znalezc, albo go
    obronic. Wybralam druga wersje. Nie sprawilo mi to przyjemnosci, ale tez nie uwazam, zebym na serio
    mogla wybrac inna opcje.
    2 dlaczego wlascicielka "bardzo sprytnego" kundla jeszcze go nie wykastrowala? Brak forsy? - jest akcja
    sterylizacja i to wtedy nie jest b. drogie. Czy moze kompletna niefrasobliwosc, o ktorej by swiadczylo
    rowniez to, ze pies nieupilnowany wloczy sie bez opieki! Z postu wynika, ze wiele razy lazil na posesje
    sasiada, a czy nie ma w okolicy lasu? Bo jesli jest to mysliwy ma juz pelne prawo takiego psa zastrzelic.
    I co wtedy? Tez sie bedzie wlascicielka pytala co mozna zrobic mysliwemu? A moze po prostu
    zapanowac nad swoim psem. Wykastrowac dla dobra jego i innych?
    A wlasciciel suki... coz sama kiedys przezylam kilku dniowe oblezenie we wlasnym domu. Hodowlana
    suka znajomego, z ktora czekalismy na dopuszczenie reproduktora, zamiast szalec po 1ha
    ogrodzonym ogrodzie, siedziala uwieziona w domu i wychodzila na krotkie spacery z panem
    uzbrojonym w hukowca, bo ona mysliwska i sie nie bala, a kilkanascie psow okupujacych ogrod
    przeciwnie. Gorzej, ze dzieci tez siedzialy w domu, bo strach bylo wypuscic je do ogrodu, a kilka
    burkow zajmujacych tam strategiczne pozycje na nasze proby kulturalnego przeganiania ich reagowaly
    pokazywaniem klow. Bylam o krok od agresji. A reakcja wlascicieli "sprytnych pieskow"? "No suka sie
    goni to psy jom goniom, kazdy se chce podupcyc, zwierze tez". A w tamtych okolicach zadna straz
    miejska nie wystepuje, policji jak na lekarstwo i ma inne rzeczy na glowie niz bronic ludzi przed
    cudzymi psami.
    Moja konkluzja - najpierw zrobic co mozna ze swojej strony, zeby nie dopuscic do podobnych sytuacji,
    a dopiero potem wymagac czegokolwiek od sasiada.
    --
    Marysia
  • majenkir 10.11.06, 14:49
    venus22 napisała:
    > W USA prawo jest jednoznaczne

    Gdyby prawo (szczegolnie w USA) bylo tak jednoznaczne jak piszesz, prawnicy
    jezdziliby metrem nie porsche'akami ;))).
    --
    Moje charty
    Ola i Wiktor
  • venus22 10.11.06, 22:28
    a jednak wiem co mowie Majenkir... jesli chodzi o taka drobnice jak zwierzeta
    domowe to prawo nie jest zbyt skomplikowane.

    Venus
  • sherman-doberman 11.11.06, 23:06
    Ale jak obcy pies przypadkiem wlezie do mojego ogrodu, to go nie biję, tylko zamykam mojego psa i
    kota w domu i szukam właściciela owego obcego psa. Mój zły humor mogę wywrzeć na nim, a nie na
    niewinnym psie, który jest ofiarą bezmyślnej beztroski właściciela.
  • martartek 12.11.06, 03:42
    i o to mi chodzi sherman-doberman
    bo czy pies cos wyciagnal z tego kopniaka??
    --
    martak.fotosik.pl/albumy/81250.html
  • venus22 12.11.06, 07:41
    no i co z tego
    pytanie brzmialo czy sasiad MOGL WLAC twojemu psu
    otoz juz wiesz ze MOGL jak najbardziej

    a czy to ladnie czy nieladnie to inna para kaloszy.

    Venus
  • troll_ona 12.11.06, 09:37
    > Ale jak obcy pies przypadkiem wlezie do mojego ogrodu, to go nie biję, tylko
    > za mykam mojego psa i
    > kota w domu i szukam właściciela owego obcego psa

    Skąd wiadomo, że pies wlazł do ogrodu, a nie do domu?

  • sherman-doberman 11.11.06, 23:09
    Dodam jeszcze, że moich stronach psy w cieczce faktycznie nie chodza ani do szkoły ani na spacery
    i są troskliwie pilnowane przez właścicieli, bo zdarzało się już, że zakochane kundle potrafiły przeleźć
    nawet przez mur, aby dobrać się do rasowej suki na jej własnym podwórku.
  • wielki_czarownik 10.11.06, 13:38
    A czy jeżeli do ogródka wparuje Ci pijak i nie chce wyjść to masz prawo go wyrzucić kopniakiem za bramkę czy nie?
    --
    "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
    FELIKS DZIERŻYŃSKI
  • blue.berry 10.11.06, 14:01
    jesli Twoj pies odwiedzil suke sąsiada a ta akurat miała cieczkę, to Twoj
    sasiad nie tylko mogl mu przylać ale i nawet powinien. jesli on doklada
    wszelkich staran zeby suka z cieczka byla odseparowana od psow a tutaj ma
    Twojego psa ktory uciekajac z twojej posesji dostaje sie na jego posesje i np
    usiluje kryc suke to niby jak ma zareagowac? szczegolnie ze pies w towarzystwie
    suki z cieczka przestaje reagowac na wszelkie polecenia i raczej machajac reka
    ciezko go odgonic.
    porada dla mamy - niech lepiej pilnuje swojego psa. po prostu. i problem sie
    rozwiaze.

    a dla osob ktore twierdza ze nie wolno bic cudzych psow przyklad. ja mam duzego
    psa ktory wazy ponad 60 kilo. swojego czasu chodzilam na spacery taka uliczka
    typu domy z ogrodami. w jednym z tych domow za ogrodzeniem byl spaniel i
    kundelek - obydwa starsznie zajadle i okrpopnie szczekjace na ludzi i inne psy.
    po jakims czasie moj pies zaczal nerwowo reagowac przy tym ogrodzeniu wiec
    zawsze tam przechodzilam na druga strone ulicy. ktoregos dnia ide a tu brama od
    ogrodzenia otwarta a spaniel stoi na srodku ulicy. jak nas zobaczyl to ruszyl z
    jazgotem i rzucil sie na mojego psa. jedyne co moglam zrobic to lewa reka
    chwycilam mojego psa za obroze i mocno trzymalam a prawa uzbrojona w smycz
    spuscilam spanielowi lanie. poskutowalo - uciekl na posesje. i teraz pytanie -
    lepiej ze pies dostal lanie odemnie czy lepiej zeby moj pies (10-krotnie
    wiekszy) zaczal sie przed zachowaniem spaniela bronic? lepiej zeby pies dostal
    w skore czy lepiej zeby za pare miesiecy trzeba bylo uspic lub podrzucic w
    schronisku niechciane szczeniaki?
    do rozważenia


    --
    możesz pomóc - adopcje wirtualne
  • zielony_listek 10.11.06, 14:36
    Martarek, sprawa jest dyskusyjna, bo zwierząt bić nie wolno, ale tak czy siak
    obowiązkiem właściciela jest psa pilnować. Nie chce powtarzać tego co juz
    forumowicze napisali, ale zastanów się dobrze jak rozwiązac problem ucieczek.
    Bo któregos dnia może po prostu nie wrócic z takiej eskapady, a szkoda byłoby
    pieska.

    A to co napisałaś o Stanach - tez uważam, że nie masz racji, a Twoja motywacja
    to mi wygląda na typowo amerykańskie podejście jak tu odszkodowanie wycyganić.
    Przepraszam, jesli nie mam racji.

    Pozdrawiam
    zielony_listek
  • majenkir 10.11.06, 14:52
    Ach, jeszcze mi sie przypomniala sprawa ze Stanow:
    jedna sasiadka miala koty, druga - greyhoundy (zla kombinacja, hehe)
    Pewnego razu kot pierwszej wszedl na ogrodzony teren drugiej. Nietrudno sie
    domyslic, ze w pare sekund zostal rozszarpany na strzepy :(((. Wlascicielka
    kota wniosla sprawe do sadu i przegrala...
    --
    Moje charty
    Ola i Wiktor
  • ontarian 10.11.06, 15:35
    ciesz sie, ze mu siekiera nie przywalil
    moze by dotarlo do ciebie, ze kundla pilnowac trzeba
  • martartek 10.11.06, 16:12
    podsumowujac, .... ciesze sie ze nie mam was za sasiadow.
    --
    martak.fotosik.pl/albumy/81250.html
  • ontarian 10.11.06, 16:22
    ja tez sie ciesze
    nie lubie jak obce kundle na moja posesje wlaza
  • martartek 10.11.06, 16:24
    z waszym poparciem czlowiek dostal wlasnie przyzwolenie na katowanie zwierzat.
    zgadzam sie ze wlasciciel zawinil bo gdybyy psa pilnowal to tego postu by nie
    bylo. ale dalej obstaje przy tym ze sasiad uderzyc nie powinien.


    --
    martak.fotosik.pl/albumy/81250.html
  • blue.berry 10.11.06, 16:34
    martartek napisała:
    > z waszym poparciem czlowiek dostal wlasnie przyzwolenie na katowanie zwierzat.
    > zgadzam sie ze wlasciciel zawinil bo gdybyy psa pilnowal to tego postu by nie
    > bylo. ale dalej obstaje przy tym ze sasiad uderzyc nie powinien.

    mam wrazenie ze nie wiele zrozumialas z tego co niektorzy z nas napisali. nikt
    tutaj nie daje przyzwolenia na bicie a tym bardziej aktowanie psow. ja sama
    swojego psa nigdy nie uderzylam. ale podalam przyklad w ktorym zbicie psa
    uratowala go byc moze przed czyms gorszym. wiem tez jak czesto wlasciciele suk
    z cieczka musza sie odganiac od luzem puszczonych psow i jak jest to ciezkie.
    jesli pies stale odwiedza suczke sasiada, jesli sasiad juz zwracal mamie na to
    uwage, jesli akturat suczka miala cieczke to mimo ze bicia psow absolutnie nie
    popieram, jestem w stanie zrozumiec ze psu przylał. i w takim wypadku tak
    naprawde pretensje powinnas miec do swojej mamy, a ona sama do siebie.

    --
    możesz pomóc - adopcje wirtualne
  • majenkir 10.11.06, 16:41
    martartek napisała:
    > z waszym poparciem czlowiek dostal wlasnie przyzwolenie na katowanie zwierzat.

    Troche przesadzasz.... Gdyby pies byl "skatowany" mielibyscie obdukcje w reku.
    Mysle, ze wiekszosc z nas nie uderzylaby psa w takiej sytuacji, ale sasiad
    pewnie nie jest czytelnikiem tego forum :P. Ale gdyby facet byl naprawde
    zlosliwy, odwiozl by psa mamy (jako przyblede) do schroniska. Ewentualnie
    otrul, co tez sie w Polsce nie tak rzadko zdarza... Nie wszyscy, tak jak my
    tutaj (oprocz ontariana ;)), kochaja zwierzaczki.

    --
    Moje charty
    Ola i Wiktor
  • ontarian 10.11.06, 17:29
    majenkir napisała:

    > otrul, co tez sie w Polsce nie tak rzadko zdarza... Nie wszyscy, tak jak my
    > tutaj (oprocz ontariana ;)), kochaja zwierzaczki.
    ja tez kocham, a najbardziej dzdzownice
  • venus22 11.11.06, 02:58
    wiemy to, wiemy,
    a z dzdzownic najbardziej kochasz - swoja..

    Venus
  • martartek 10.11.06, 17:20
    Dziekuje za odp. Zrozumialam ze moglo byc gorzej i ze mama ma pilnowac psa.


    --
    martak.fotosik.pl/albumy/81250.html
  • lycynka342 10.11.06, 17:40
    źli ludzie sprawiają że ufny dotąd piesek staje się nieufny, mój sąsiad z
    działki miał kotki 2 jednego ktoś tak kopnął że kotek zdziczał na zawsze, dobrze
    że mieszkam w mieście i niegrozi mi że jakiś zwyrodnialec pobije mi psa bo
    wszedł na jego teren a inni zwyrodnialcy to pochwalą
  • ontarian 10.11.06, 17:47
    a ja olewam co cus takiego jak ty sobie mysli
    ale jak nie dotrze do ciebie to
    ze prywatna posesja nie jest wybiegiem dla twojego kundla
    to mam nadzieje, ze niejednego kopniaka kundlisko dostanie
    a moze i tobie sie rowniez dostanie
  • troll_ona 10.11.06, 20:37
    > mam bardzo bystrego kundelka ktory zawsze znajdzie sposob na
    > rozrywke. W jakis nie znany mi sposob potrafi pokonac wszelkie przeszkody
    > zeby dotrzec do suki sasiada. Czy mozna poprostu wlac nieswojemu psu?? Bo tak
    > to sie ostatnio skonczylo, wrocil z podkulonym ogonem i piszczy.

    Skąd właściwie wiadomo, że sąsiad psa zbił? Czy ktoś to widział? Z Twojego
    postu wynika tylko, że pies pozostawał poza posesją Twojej matki bez nadzoru. A
    może po prostu potrącił go samochód? Może podwórko sąsiada oblegały inne,
    większe psy i zaatakowały Waszego? Może przedostając się przez ogrodzenie
    zrobił sobie krzywdę? Bywały przypadki, że pies źle ocenił wysokość i zawisał
    na płocie...
    Najłatwiej kogoś obciążyć winą - wtedy sumienie mniej boli, że się zwierzaka
    nie dopilnowało.
  • venus22 10.11.06, 22:39
    no prosze- Troll wykazuje niezla przytomnosc umyslu.

    wlasnie takie pytania padlyby w sadzie.
    ale nawet gdyby to na pewno sasiad skatowal psa, to trzeba mu to najpierw
    udowodnic.
    ale i tak wina jest po stronie wlasciela psa ktory to przedostal sie na CUDZY
    teren.

    (Majenkir, a widzisz - skoro greyhoundy byly dobrze pilnowane na ich wlasnej
    posesji, to wina jest 100% po stronie tego ktory im tam wlazl.)

    >>>Dziekuje za odp. Zrozumialam ze moglo byc gorzej i ze mama ma pilnowac
    psa.<<<

    :)) nie tylko mama ale CALA WASZA RODZINA.

    Chociaz mama (i tata) jako dorosly jest najbardziej odpowiedzialna.
    czlowiek (kazdy) uczy sie na bledach - wiec potraktuj to jako wartosciowa
    lekcje ktora przede wszystkim powinna potraktowac powaznie twoja mama- dzieki
    twojemu zasiegnieciu porady.

    Venus


  • tymulek 12.11.06, 00:07
    a czy wjezdzajac na niepoprawnie zaparkowany samochod jestesmy zwolnieni z
    pokrycia kosztow jego naprawy??

    Mysle ze sasiad mial prawo sie wkurzyc na wiecznie odwiedzajacego jego suke
    psa, pewnie i skuteczny sposob wymyslil ale zgodny z prawem to raczej nie.
  • wielki_czarownik 12.11.06, 13:37
    Jeżeli jedziemy i nagle wpadamy na pojazd, którego nie powinno być tam, gdzie stoi to nie będzie to nasza wina.
    --
    "Dajcie mi człowieka a ja znajdę teczkę."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka