Dodaj do ulubionych

ELIZA o dopuszczeniu swojej suczki!!!!!!!!!!!!!!!!

15.11.06, 10:46
Po przeczytaniu waszych odpowiedzi włosy mi na głowie stanęły i stoją do
dzisiaj..Kilku osobom dziękuję za dobre słowo i nie osądzanie po 1
pytaniu: "głupia ,nieodpowiedzialna itd.,itp".Esqual -dziękuję!Nie chcę
polemizować z częścią odpowiadających:/blue.berry ,wrexham..../,ponieważ nie
mogę pozwolić na obrażanie mnie , bo sama już nie wiem czy moja głupota
większa czy części "forowiczów" -sorry!A teraz kilka słów o mnie i mojej
suczce.Jest rasowym goldenem,ma 3,5 roku ,ja mam 2 dzieci i wszyscy kochamy
się jak wielka rodzina. Od 6 tyg.jej życia opiekuje się nią weterynarz z
powołania.Kupiłam ją od hodowcy,nie mamy rodowodu ,bo do niczego nie jest mi
potrzebny.Kupno psa było b.przemyślaną decyzją,zanim to zrobiłam przeczytałam
więcej o rasie niż nie jeden z Was!Teraz cierpliwie zbieram pieniążki na
szkolenie mojej suczki ,żeby kiedyś mogła pomagać dzieciom
niepełnosprawnym.Fakt moje pytanie było dość niefortunne,zadałam je w
sobotę ,kiedy kontakt z wet.był niemożliwy.termin dopuszczania był mi znany
chodziło mi tylko oto czy to 9 czy 10 dzień,jako pierwszy.A w ogóle temat
rozmnażania i przychodzenia na świat jest mi bliski u zwierząt i ludzi!Sama
przyjmuję dzieci na świat.Szkoda,że niektórzy z Was nie przemyśleli swojej
odpowiedzi,a określanie wielkości mojej głupoty świadczy tylko o niskim
poziomie kultury ,a i o wrażliwość te osoby nie posądzam.Mam tylko nadzieję,
że wskazane osoby nie mają zwierząt, bo skoro tak traktują ludzi, to jak
zwierzęta.No i to chyba tyle...Jeszcze jedno dopuszczając moją suczkę do psa
tej samej rasy nie chodzi mi o "trzepanie kasy" jak to jakiś życzliwy
określił , a na szczeniaki mam chętnych w całej swojej rodzinie, także
śpijcie spokojnie!! Obiecuję jednocześnie ,że jeżeli będziecie potrzebowali
porady dla siebie odnośnie narodzin to na swoim forum napewno Was potraktuję
łagodnie i z szacacunkiem, bo przecież każdy może NIE WIEDZIEĆ.Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • wytuli 15.11.06, 11:10
    nie martw sie, ludzie uwielbiaja sie wymadrzac i wyciagac pochopne wnioski,
    szczegolnie na forum, gdy nie musza pokazywac twarzy :)
    powodzenia w odbieraniu potomstwa (kazdego gatunku ;))))
    --
    Ekstremalny prezent podchoinkę!!!!!!!!!!!!!!
  • eliza311 15.11.06, 11:58
    WIELKIE DZIĘKI,ALE NIE SĄDZISZ ,ŻE TO JAKIEŚ BŁĘDNE KOŁO Z TYM PSIM POTOMSTWEM??
    WYŚLĘ NA TO FORUM NASZEGO WETERYNARZA,BO JA JUŻ SIĘ CHYBA GUBIĘ.POZDRAWIAM CIĘ
    CIEPLUTKO.
  • albert.flasz1 15.11.06, 12:02
    Powodzenia i nie przejmuj się (i nie krzycz więcej).;-)
  • eliza311 15.11.06, 12:10
    OBIECUJĘ!!!!!!!JUŻ NIE KRZYCZĘ.POZDRAWIAM.
  • albert.flasz1 15.11.06, 12:54
    No to, wyłącz CapsLock.;-)
  • wytuli 15.11.06, 16:24
    mysle, ze najlepiej byloby porozmawiac z weterynarzem! a co masz na mysli
    mowiac, ze w tym wypadku to BLEDNE KOLO?

    a propos, skad jestes?
    --
    Ekstremalne wyprawy
  • eliza311 15.11.06, 17:58
    weterynarza to chyba zmienię ,a błędne koło to dla mnie sprzeczne
    info :dopuszczać ,bo ryzyko raka mniejsze ,nie dopuszczać bo... to już wiemy.
    Jestem z Jaworzna
  • wrexham 15.11.06, 13:13
    kazdy sie lub troche powymadrzac, wytuli, ciebie tez to nie ominelo: zabieranie
    glosu w jakiejs sprawie, to wlasciwie juz przestepstwo myslenia, ze ma sie do
    tego prawo, i ze, w swoim mniemaniu, ma sie cos do powiedzenia swiatu;
    pokazywanie twarzy nie ma tu nic do rzeczy; jesli cos mi sie nie podoba to
    powiem to bez ogrodek nawet najwiekszemu szefowi (bywalo);
    --
    wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
    ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
  • wytuli 15.11.06, 16:23
    tez sie czasami wymadrzam :) Nie powiedzialam, ze jestem idealna :))
    Po prostu czesto widze, ze ludzie na forum nie znajac szczegolow, nie znajac
    osoby itp od razu osadzaja i wydaja wyrok, lubia pokazywac, ze wszystko lepiej
    wiedza. A czasami warto zadac kilka dodatkowych pytan, niestety rzadko komu sie
    chce.
    Po drugie nie kierowalam tego przeciez do Ciebie :), wiec skad taka nerwowa
    reakcja? ;)))
    --
    Ekstremalne wyprawy
  • wrexham 15.11.06, 18:24
    a bo cos dzis nerwowa jezdem :)))
    --
    wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
    ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
  • wrexham 15.11.06, 20:42
    przy okazji malenka prywata, bo juz sie nosze od jakiegos czasu, tylko, ze nie
    bylo okazji: dzieki za twoja sygnaturke - nie bedzie klopotu z prezentem pod
    choinke dla mojego ojca :)
    wrex.
    --
    wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
    ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
  • wytuli 16.11.06, 12:30
    w odpowiedzi na prywate: ja uwazam, ze ksiazka jest superr :)
    tylko trzeba pytac w dobrych ksiegarniach, nie wszedzie jest :) albo na merlinie
    jest.
    pozdro i milej lektury dla taty ;))
    --
    Ekstremalne wyprawy
  • marie.walewska 15.11.06, 11:12
    Elizo! Przykro mi to pisac, ale w moim odczuciu jestes nieodpowiedzialna. Chcesz, zeby szczeniaki
    miala Twoja suczka, ktora jest nie hodowlana. "Kupiłam ją od hodowcy,nie mamy rodowodu ,bo do
    niczego nie jest mi potrzebny" - owszem do tego, zeby Twoja suczka nie urodzila kundelkow. Chocby
    ich ojciec rowniez byl tak bardzo podobny do Goldena, to beda to kundle. Ta rasa w tej chwlili jest
    bardzo modna i bardzo ... zdegenerowana. Wlasnie ze wzgledu na ludzi nieodpowiedzialnych, jak
    nieprzymierzajac Ty, ktorzy rozmnazaja zwierzeta niehodowlane! Zrobilas swojej suni badania na
    dysplazje? Ma A 0/0? A pies, ktory ma zostac ojcem szczeniat? tez ma 1 grupe? A testy psychiczne? Czy
    oboje rodzice uzyskali od specjalistow oceny prawidlowosci wygladu i zachowania? Przez takich ludzi
    jak Ty miedzy innymi sa dziesiatki goldenopodobnych psow w schroniskach i wiele jeszcze ich sie tam
    znajdzie poki ta koszmarna moda nie minie. I tu nie chodzi o to, ze Ty konkretnie na tym nie zarobisz,
    ze masz chetnych na szczeniaki, chodzi o to, ze uczestniczysz w procederze, ktory wyrzadza kolosalne
    szkody zarowno psom jak i ludziom.
    Szczerze mowiac, IMO, powinnas wysterylizowac swoja niehodowlana suczke, a dla swojej rodziny
    poszukac goldenopodonych szczeniakow do adopcji.
    --
    Marysia
  • eliza311 15.11.06, 12:09
    WITAJ.CZY DOBRZE ROZUMIEM? Z 2 GOLDENÓW /NIE GOLDENOPODOBNYCH PSÓW/ KUPIONYCH U
    HODOWCY BEZ RODOWODU WYJDĄ/PRZEPRASZAM ZA WYRAŻENIE/ KUNDELKI?????????????NIE
    MA ZWIERZĄT ,ANI Z RESZTĄ LUDZI ZUPEŁNIE ZDROWYCH ,BEZ RYZYKA ZACHOROWANIA W
    DOWOLNYM WIEKU NA JAKĄKOLWIEK CHOROBĘ!CZY MAM ŻAŁOWAĆ ,ŻE URODZIŁAM DWOJE
    DZIECI ,WIEDZĄC ,ŻE NARAŻAM JE W 50% NA RYZYKO ZACHOROWANIA NA ALERGIĘ, NA
    KTÓRĄ CHORUJĘ JA??????????????TO JAKIEŚ BŁĘDNE KOŁO.POZDRAWIAM . A MOŻE
    WEŹMIECIE SIĘ ZA HODOWCÓW ,KTÓRZY/WIDZIAŁAM/ TRZYMAJĄ MŁODE W KOSZMARNYCH
    WARUNKACH ,NA NICH SOBIE POUŻYWAJCIE.
  • pierozek_monika 15.11.06, 12:35
    nie krzycz (pisanie dużymi literami oznacza krzyk)
    nie musisz przepraszać za wyrażenie - kundelek - to nic obraźliwego czy gorszego.
    jak nie ma na coś dokumentów, to nie ma pewności, że to jest to co myślimy - że
    jest. Pies rasowy - to nie tylko wygląd.
    wiesz co alergia to nie jest taka choroba jak dysplazja i nie porównuj
    rozmnażania ludzi do rozmnażania zwierząt.
    Tyle tylko.
  • miezekatze_78 15.11.06, 12:54
    Elizo droga, chcę Ci tylko uświadomić, że nie ma czegoś takiego jak pies/kot
    rasowy, ale bez rodowodu.
    Każdy uczciwy hodowca wystawia dla swoich zwierząt rodowody, bo to nie są żadne
    ceregiele, ani nie chodzi o snobowanie się, tylko takie są przepisy.

    Wiem, bo ostatnio kupowałam kota z dobrej hodowli, i rodowód jak najbardziej
    ma. Mimo tego, że ten rodowód, parafrazując Ciebie, do niczego mi potrzebny nie
    jest.
    Akurat moja kotka nie jest przeznaczona do hodowli, tylko do kochania i
    trzymania na kolankach, więc w rodowodzie jest zaznaczone, że nie jest
    przeznaczona do rozrodu. Co nie zmienia faktu, iż rodowód jest jak najbardziej
    ważny.

    A w Twoim wykonaniu, to będzie po prostu kolejna pseudohodowla.

    *****
    Kobiety są jak truskawki. Lubię na nie patrzeć, lubię czuć ich zapach, ale
    niespecjalnie mam ochotę je konsumować.
  • eliza311 15.11.06, 13:02
    ja też kocham swojego psa!!
  • eliza311 15.11.06, 12:59
    nie przepraszałam Moniko za słowo "kundelek", tylko za "wyjdzie".wiem ,że masz
    dobre intencje, wiem też co to alergia,tak dla Twojej wiadomości choruję
    również na RZS,ale nie chcę odchodzić od tematu "zwierzęta".a dzieci nasze czy
    psie /kocham je wszystkie i szanuję tak samo/ dziedziczą choroby tak samo.To
    tyle moim skromnym zdaniem.POZDRAWIAM spokojnie
  • pierozek_monika 15.11.06, 13:13
    (teraz lepiej się czyta)
    dzieci może tak samo dziedziczą choroby, ale nie dotykają je w taki sam sposób.
    U dzieci bardzo fajnie się leczy dysplazję, bo ich rozwój wygląda trochę
    inaczej, wolniej rosną i kilkumiesięczne unieruchomienie stawów po pierwsze jest
    możliwe, a po drugie skuteczne.
    U psów takich możliwości nie ma. U psów dysplazja jest leczona (nawet trudno to
    nazwać leczona - raczej zatrzymywana) w bardzo traumatyczny dla psa sposób i
    drenujący dla kieszeni. Niestety albo się te pieniądze ma i pies cierpi (chociaż
    mamy nadzieję na poprawę) albo się psu skraca cierpienie poprzez eutanazję.
    Zawsze to duży ból dla opiekunów, którzy kochają zwierzę. Wiem, bo sama mam
    takiego dysplastyka. Mnie stać na jego leczenie, ale co on przeżył i my - to
    nasze :(((
    Alergia (zależy jaka) jest chorobą uprzykrzającą życie psu - ale nie w takim
    stopniu jak dysplazja. Często można coś na nią poradzić, czy to przez
    odczulanie, czy tez przez wyeliminowanie alergenu.
    Inaczej wyglądają decyzje rozmnażania genetycznie obciążonych osobników u ludzi
    i u zwierząt. Za siebie bierzemy pełną odpowiedzialność - nasze motywy i
    oczekiwania, sposoby pomocy są bardziej złożone. U psów - ta odpowiedzialność
    gdzieś ucieka.
    Dowiesz się, że potomstwo Twojej suki jest chore - pokryjesz dla każdego z nich
    (goldenki mają raczej liczne mioty) koszty leczenia i profilaktyki? Jeśli nie,
    czy jesteś pewna, że opiekunowie tę odpowiedzialność poniosą? Czy będzie ich na
    to stać? Czy będą (nie wiem jakie mają warunki mieszkaniowe) nosić chorego 35
    kilowego psa kilka miesięcy na rękach ze schodów? Czy będą mogli przerwać pracę,
    aby pilnować rekonwalescenta i jeździć z nim na zabiegi rehabilitacyjne?
    Ryzyko dysplazji nie - "jakieś jest" tylko jest duże.
  • cookiez 15.11.06, 13:05
    eliza311 napisała:

    > WITAJ.CZY DOBRZE ROZUMIEM? Z 2 GOLDENÓW /NIE GOLDENOPODOBNYCH PSÓW/ KUPIONYCH U
    >
    > HODOWCY BEZ RODOWODU WYJDĄ/PRZEPRASZAM ZA WYRAŻENIE/ KUNDELKI?????????????

    *** Kundelkiem jest kazdy piesek nie posiadajacy rodowodu. No bo na jakiej niby podstawie chcesz stwierdzic rase psa bez rodowodu?! Widac, ze Twoje doswiadczenie nie jest jeszcze za wielkie...
  • seniorita_24 15.11.06, 13:56
    Po pierwsze nie krzycz.
    Pretensje możesz mieć do hodowcy, że wprowadził cie w błąd. Koszt rodowodu to ok
    50 zł więc jeśli pies jest rodzice psa maja rodowody i licencje to nie powinno
    być przeszkód w wystawieniu tego dokumentu.
    Piszesz, że dużo wiesz i czytasz na temat psów - trudno uwierzyć, że nie
    znalazłaś informacji o tym, że zwierzę rasowe (pies czy kot) musi posiadac
    rodowód aby uznano je za przedstawiciela rasy.
  • pierozek_monika 15.11.06, 13:57
    no na początek piesek ma tylko metryczkę - koszt wyrobienia 24 zł.
  • wuefka 15.11.06, 15:56
    > Z 2 GOLDENÓW /NIE GOLDENOPODOBNYCH PSÓW/ KUPIONYCH U
    > HODOWCY BEZ RODOWODU WYJDĄ/PRZEPRASZAM ZA WYRAŻENIE/ KUNDELKI?????????????

    Jeżeli ktoś sprzedaje psy bez rodowodu jako rasowe to nie jest już hodowcą.
    Używanie tego określenia wobec rozmnażaczy jest nadużyciem.
  • babka71 16.11.06, 12:30
    TEŻ WŁĄCZĘ CAPSA
    ELIZA MASZ DWOJE DZIECI PO CO CHCESZ MIEC DODATKOWE DZIECI SZCZENIAKI U SWOJEJ
    SUKI
    WYJASNIJ TAK NA ZDROWY ROZUM PO CO!!!!!?????????????????
    DLA PRZYJEMNOSCI ???
    Z POWODU RASY???
    DLATEGO , ŻE MASZ GŁUPIEGO WETA??
    A JAK NIE ZNAJDZIESZ CHETNYCH NA SZCZENIAKI TO CO ZROBISZ???
    TAK TEORETYCZNIE PYTAM??
    A JAK CI SUCZKA ZDECHNIE PODCZAS PORODU??
  • wytuli 17.11.06, 10:09
    hahah. A JAK CI SUKA ZDECHNIE PODCZAS PROODU???
    hahhaha.
    to moze ludzie tez nie powinni rodzic, zawsze jest przeciez mozliwosc, ze cos
    bedzie nie tak... :)))))
    --
    Ekstremalny prezent pod choinkę!!!
  • cookiez 15.11.06, 13:03
    Zgadzam sie w 100%
  • wrexham 15.11.06, 13:00
    i tak zupelnie nic, ale to nic nie daly ci te przebrzydle odpowiedzi do
    myslenia? uczepilas sie slodkich i cieplych pozdrowien od alberta i wytuli bo
    tak bylo wygodniej? jesli pytalabym na forum internetowym o sprawy dotyczace
    ciazy, zamiast isc do specjalisty, nie zdziwilabym sie gdyby ktos stwierdzil, ze
    brak mi piatej klepki, wiec twoja zyczliwosc i wyrozumialosc w tym wzgledzie mi
    na nic; czy pomaganie dzieciom niepelnosprawnym ma usprawiedliwic twoj glupi
    pomysl bezsensownego rozmnazania? kundli jest pelno w schroniskach - pokieruj
    tam swoja rodzine, a przyczynisz sie do poprawy sytuacji kilku psow; o psach
    rasowych bez rodowodu (bo niepotrzebny), czyli kundli, wiele razy pisala chocby
    blue.berry;
    a wrazliwi to my jestesmy, ale nie tylko na los niechcianych zwierzat, ale
    rowniez na ludzka glupote; wiec przyczesz stojace wlosy i jeszcze raz wszystko
    przemysl;
    --
    wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
    ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
  • eliza311 15.11.06, 13:13
    wrexham napisała:

    > i tak zupelnie nic, ale to nic nie daly ci te przebrzydle odpowiedzi do
    > myslenia? uczepilas sie slodkich i cieplych pozdrowien od alberta i wytuli bo
    > tak bylo wygodniej? jesli pytalabym na forum internetowym o sprawy dotyczace
    > ciazy, zamiast isc do specjalisty, nie zdziwilabym sie gdyby ktos stwierdzil,
    z
    > e
    > brak mi piatej klepki, wiec twoja zyczliwosc i wyrozumialosc w tym wzgledzie
    mi
    > na nic; czy pomaganie dzieciom niepelnosprawnym ma usprawiedliwic twoj glupi
    > pomysl bezsensownego rozmnazania? kundli jest pelno w schroniskach - pokieruj
    > tam swoja rodzine, a przyczynisz sie do poprawy sytuacji kilku psow; o psach
    > rasowych bez rodowodu (bo niepotrzebny), czyli kundli, wiele razy pisala
    chocby
    > blue.berry;
    > a wrazliwi to my jestesmy, ale nie tylko na los niechcianych zwierzat, ale
    > rowniez na ludzka glupote; wiec przyczesz stojace wlosy i jeszcze raz wszystko
    > przemysl;
    oj, kulturą osobistą to Ty nie grzeszysz ,sama idź się przebadaj,pomimo,że
    chamstwo nie dziedziczne.A pomaganie dzieciom niepełnosprawnym, nic nie ma
    usprawiedliwić.A ja w schronisku pomagam i TOBIE TEŻ RADZĘ.
  • wrexham 15.11.06, 13:38
    bardzo sie ciesze, ze ty, swoja kultura osobista, windujesz poziom tego forum
    tak wysoko; wlasciwie to jeszcze sie ciesze, ze, nie piszac wlasciwie nic
    strasznego, sprowokowalam cie do pokazania prawdziwej twarzy :);
    nie bede, jesli pozwolisz, twoim tanim sposobem szukac poklasku wymieniajac komu
    pomoglam, no bo zapewne nie pomoglam i w zyciu nie pomoge...
    nie zapowietrzaj sie tak nastepnym razem i jednak nie rozmnazaj swojej suki,
    dobry czlowieku

    --
    wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
    ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
  • eliza311 15.11.06, 14:31
    wrexham napisała:

    > bardzo sie ciesze, ze ty, swoja kultura osobista, windujesz poziom tego forum
    > tak wysoko; wlasciwie to jeszcze sie ciesze, ze, nie piszac wlasciwie nic
    > strasznego, sprowokowalam cie do pokazania prawdziwej twarzy :);
    > nie bede, jesli pozwolisz, twoim tanim sposobem szukac poklasku wymieniajac
    kom
    > u
    > pomoglam, no bo zapewne nie pomoglam i w zyciu nie pomoge...
    > nie zapowietrzaj sie tak nastepnym razem i jednak nie rozmnazaj swojej suki,
    > dobry czlowieku
    >
    Oj jak Ty nic nie rozumiesz,do zapowietrzenia mi baardzo daleko ,wyjątkowo
    spokojny ze mnie człowiek.A że prawda troszkę zabolała...O jakim poklasku Ty
    mówisz?/Chyba,że to wyrzut sumienia..
  • wrexham 15.11.06, 14:38
    boli mnie bardzo, ze jestes taka oporna na argumenty, jesli nie moje, to chociaz
    zrownowazonej i kulturalnej blue.berry; moze jakos sie do tego ustosunkujesz
    merytorycznie zamiast sie ciskac bez sensu; w twoich postach jest wiecej
    chamstwa i zapowietrzenia niz jestes to sklonna przyznac; no, ale kamien z
    serca, ze jestes dobrym czlowiekiem chociaz, i takim spokojnym...
    nie rozmnazaj swojej suki - to jej przed niczym nie uchroni; hodowca zrobil cie
    w jajo, weterynarz robi cie w jajo - bron sie; zobacz co napisala blue.berry

    --
    wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
    ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
  • eliza311 15.11.06, 14:44
    nie jestem oporna na argumenty i dlatego tu jeszcze jestem
  • blue.berry 15.11.06, 13:03
    mimo że ze mna nie chcesz polemizowac (aczkolwiek nie wiem dlaczego - ja
    jedynie podwazylam sens zadawanie takiego pytania na tym forum) spytam jedynie
    o to czy twoja sunia ma przeswietlenie w kierunku dysplazji, czy pies ktorym
    bedziesz ja kryła ma przeswietlenie w kierunku dysplazji i czy wiesz jak bardzo
    rasa ta jest obciazona dysplazja? bo o ile mozna toczyc dyskusje na temat
    rasowy/rodowodowy i tak dalej, to dyskusji na temat zdrowy pies toczyc nie ma
    sensu.


    --
    możesz pomóc - adopcje wirtualne
  • pierozek_monika 15.11.06, 13:14
    dokładnie
  • biljana 15.11.06, 13:19
    eliza, piszesz, ze masz dla przyszlego potomastwa Twojej suczki juz wbrane
    dobre domki, ok.
    ale skad wiesz ile pieskow sie urodzi? A jak 11 ? To co, tez masz tyle dobrych
    domkow w rodzinie czy tez bedziesz sprzedawac na allegro "okazyjnie rasowe
    goldeny" ?
    a nawiasem mowiac, skoro masz tylu chętnych na psy, to wspaniale! tyle pieskow
    juz urodzonych szuka domku, bedzie jak znalazl ;P
    --
    Gucio i Maja

    Forum Kabaty-Moczydło
  • eliza311 15.11.06, 13:38
    zastanawiam się jeszcze , ale odnoszę wrażenie ,że bawi Was anonimowe
    przepraszam opieprzanie!Dodam tylko ,że nic a nic nie robię bez porozumienia z
    wet. ,a to on ZALECIŁ,żeby Ją dopuścić. Co on też głupi? nieodpowiedzialny?bez
    pojęcia? Już widzę te odpowiedzi!Dlatego raz na zawsze opuszczam to forum ,a
    Wam życzę odwagi w realu.
  • wrexham 15.11.06, 13:39
    napisz nam jeszcze czemu wet zalecil rozmnozenie, dobrze?
    --
    wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
    ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
  • eliza311 15.11.06, 13:49
    nie zalecił dopuszczenia jako dobrej recepty na..,powiedział,że dobrze gdybym
    ją teraz dopuściła/ma 3,5 roku/,bo pierwsze dopuszczenie po 4 r.życia nie jest
    zalecane,poza tym ciąża i poród uchroni ją przed chor .narz. rozrodczego m.in.
    nowotworem sutka.
  • pierozek_monika 15.11.06, 13:53
    przeczytałaś dokładnie co tam pisze ? nie uchroni. Przed nowotworem układu
    rozrodczego uchroni tylko sterylizacja.
    Eliza proszę poszukaj jeszcze informacji u innych wetów, nie opieraj się na
    opinii jednego. Zobacz - tyle osób się tu wypowiedziało, w zasadzie jednomyślnie
    (chociaż różnego języka używając). A może coś w tym jest?
    Proszę poszukaj informacji i przemyśl to.
  • blue.berry 15.11.06, 14:01
    porada twojego weterynarza jest mniej wiecej porownywalna do porady ginekologa
    ktory jako rozwiazanie bolesnych okresow daje radę "to proszę zajsc w ciażę,
    samo przejdzie".

    proponuje zajrzec tutaj:
    www.molosy.pl/klubmolosa/modules.php?name=News&file=article&sid=109
    a jesli ci sie nie chce to odpowiedni fragment przytoczę:
    "Urodzenie szczeniąt przez sukę nie zmniejsza ryzyka chorób układu rozrodczego,
    nie liwiduje także problemów ciąży urojonej. Z medycznego, etycznego i
    faktycznego punktu widzenia, nie ma powodów, dla których suka musiałaby
    odchować choć jeden miot w swoim życiu. Wiele osób uważa, iż pozbawiając swoje
    zwierzę "uciech seksualnych" albo "radości macierzyństwa" czyni mu krzywdę.
    Jest to całkowicie błędne przekonanie, gdyż zwierzęta nie uprawiają seksu dla
    przyjemności, a jedynie kierowane instynktem nakazującym im dążyć do
    przedłużania gatunku.
    Suka czy kotka nie "realizuje się" poprzez swoją seksualność czy posiadanie
    potomstwa. Wręcz przeciwnie - niedopuszczona do samca meczy się, zaś odchowanie
    młodych wyczerpuje fizycznie jej organizm. Samice, które wychowywały młode żyją
    krócej i mają gorszą kondycję, zwłaszcza jeśli rodziły młode zanim jeszcze same
    stały się w pełni dorosłe (tzn. zaszły w ciążę już podczas po pierwszej czy
    drugiej rui).
    Nie ma czegoś takiego jak więzi rodzinne pomiędzy zwierzętami. Po odchowaniu
    młodych matka zazwyczaj przegania je, bo od tej chwili są one konkurencją dla
    niej i jej kolejnego potomstwa, które może być już w drodze na świat. Jeśli
    spotka je po jakimś czasie nie rozpozna nawet, ze to jej dzieci. Zanim
    dopuścisz do tego, by Twoja suka/kotka miała "przynajmniej jeden miot",
    popracuj jako ochotnik przez jakiś czas w lokalnym schronisku dla bezdomnych
    zwierząt. Zobaczysz tam mnóstwo młodych i dorosłych psów i kotów, które co
    dzień są zabijane. Rozmnażając swoje zwierzę zwiększasz liczbę niepotrzebnych
    śmierci. Ludzi, którym chciałbyś oddać przychówek swojej pupilki lepiej namów
    na adopcję kociaka lub szczenięcia ze schroniska..."


    --
    możesz pomóc - adopcje wirtualne
  • mmk9 15.11.06, 14:42
    Blue.berry, jest o wiele gorzej. Taka rada ginekologa może okazać sie sluszna,
    mnie co prawda zaden nie radzil, ale efekt przypadkiem by wlaśnie taki. Rada
    weta zaś, żeby tak, ot, pokryć suke jest po pierwsze debilna, po drugie
    nieetyczna.
  • eliza311 15.11.06, 14:33
    o.k
  • eliza311 15.11.06, 14:42
    wet.sam podjął temat ,że trzeba to zrobić teraz /dobrze by było/
  • pierozek_monika 15.11.06, 14:46
    no jakiś dziwny :(
    nie on jeden i nie ostatni w sumie udziela takich rad
  • biljana 15.11.06, 13:47
    po pierwsze nie "opieprzam cie" tylko wyrażam swoją opinię.
    a po drugie, tak, powiedzialabym Ci dokladnie to samo w realu :) no problem:)
    --
    Gucio i Maja

    Forum Kabaty-Moczydło
  • eliza311 15.11.06, 13:53
    biljana napisała:

    > po pierwsze nie "opieprzam cie" tylko wyrażam swoją opinię.
    > a po drugie, tak, powiedzialabym Ci dokladnie to samo w realu :) no problem:)
    Akurat,wiesz mam ważniejsze sprawy na głowie,dajmy sobie spokój z tymi pożal
    się BOŻE dyskusjami.Już za długo dyskusja ciągnie się nie na temat.
  • biljana 15.11.06, 13:55
    eliza311 napisała:

    > Akurat,wiesz mam ważniejsze sprawy na głowie,dajmy sobie spokój z tymi pożal
    > się BOŻE dyskusjami.Już za długo dyskusja ciągnie się nie na temat.


    to dlaczego założyłaś ten wątek? forum sprzyja dyskusjom:)
    ale ok, mozemy sobie dać z nimi spokój - tylko nie rozmnażaj suki
    --
    Gucio i Maja

    Forum Kabaty-Moczydło
  • a_na 15.11.06, 14:43
    eliza311 napisała:
    > zastanawiam się jeszcze , ale odnoszę wrażenie ,że bawi Was anonimowe
    > przepraszam opieprzanie!

    Nie sądzę aby kogokolwiek bawiła ludzka nieodpowiedzialność...a Ty jestes
    NIEODPOWIEDZIALNA i niestety nie masz za grosz wyobraźni...

    > Dodam tylko ,że nic a nic nie robię bez porozumienia z wet. ,a to on
    > ZALECIŁ,żeby Ją dopuścić. Co on też głupi? nieodpowiedzialny?bez
    > pojęcia?

    Niesety...ten wet to jakiś baaardzo starej daty,albo rzeczywiście
    niedouczony...współczuję Twojej suczce...

    > Wam życzę odwagi w realu.

    W każdej chwili powiem Ci to samo prosto w oczy!

    A tak na marginesie...ŻADEN porządny hodowca nie sprzedaje szczeniąt bez metryk!
    Widać mało przyłożyłaś się do zgłębienia tematu,skoro z własnej woli dałaś się
    nabrać...a skoro Twoja suka nie ma maetryki,to nie jest psam rasowym...co
    najwyżej w typie rasy...a takich psów ,naprawdę sporo, mozna znaleźć na
    stronach adopcyjnych...własnie dlatego,że komuś zachciało sie rozmnożyć jego
    śliczną pseudorasową suczkę...
    Piszesz,że pomagasz w schroniosku...i NIC Ci to nie dało do myślenia? Naprawdę
    NIC?!
    --
    . /( . . )\
    (,,)( V )(,,).....a_na
  • agaciora 15.11.06, 13:52
    >Kupiłam ją od hodowcy,nie mamy rodowodu ,bo do niczego nie jest mi
    potrzebny.Kupno psa było b.przemyślaną decyzją,zanim to zrobiłam przeczytałam
    więcej o rasie niż nie jeden z Was!

    ***Może i dużo przeczytałaś o rasie, ale niewiele zrozumiałaś skoro kupiłaś
    sobie nierasową suczkę (chyba że po przeczytaniu tylu informacji o rasie nie
    chciałaś kupić Golden Retrievera). Twoja suczka nie jest rasowa, jest psem w
    typie rasy. A dlaczego ? A dlatego:
    www.ols.vectranet.pl/~husky/rasowy/glowna.html
    I z tego powodu nie powinna być rozmnażana. I polecam zmienić weterynarza

    Agata
    www.emi.xt.pl


    --
    strona domowa Emi
    www.emi.xt.pl
  • eliza311 15.11.06, 14:00
    dzięki za stronę
  • majenkir 15.11.06, 14:01
    eliza311 napisała:
    > Kupiłam ją od hodowcy,nie mamy rodowodu ,bo do niczego nie jest mi
    > potrzebny.

    A do czego Ci potrzebne szczeniaki??

    > nie chodzi mi o "trzepanie kasy" jak to jakiś życzliwy
    > określił , a na szczeniaki mam chętnych w całej swojej rodzinie,

    Hehe, stara spiewka....
    --
    Moje charty
    Ola i Wiktor
  • eliza311 15.11.06, 14:04
    nie mam zamiaru klękać tu i przysięgać ,nie próbuj mi zrobić prania mózgu!Aco
    myślisz ,że chcę młode ,aby je sprzedać i kupić sobie nowe bmw??idź się lecz
  • blue.berry 15.11.06, 14:09
    porada twojego weterynarza jest mniej wiecej porownywalna do porady ginekologa
    ktory jako rozwiazanie bolesnych okresow daje radę "to proszę zajsc w ciażę,
    samo przejdzie".

    proponuje zajrzec tutaj:
    www.molosy.pl/klubmolosa/modules.php?name=News&file=article&sid=109
    a jesli ci sie nie chce to odpowiedni fragment przytoczę:
    "Urodzenie szczeniąt przez sukę nie zmniejsza ryzyka chorób układu rozrodczego,
    nie liwiduje także problemów ciąży urojonej. Z medycznego, etycznego i
    faktycznego punktu widzenia, nie ma powodów, dla których suka musiałaby
    odchować choć jeden miot w swoim życiu. Wiele osób uważa, iż pozbawiając swoje
    zwierzę "uciech seksualnych" albo "radości macierzyństwa" czyni mu krzywdę.
    Jest to całkowicie błędne przekonanie, gdyż zwierzęta nie uprawiają seksu dla
    przyjemności, a jedynie kierowane instynktem nakazującym im dążyć do
    przedłużania gatunku.
    Suka czy kotka nie "realizuje się" poprzez swoją seksualność czy posiadanie
    potomstwa. Wręcz przeciwnie - niedopuszczona do samca meczy się, zaś odchowanie
    młodych wyczerpuje fizycznie jej organizm. Samice, które wychowywały młode żyją
    krócej i mają gorszą kondycję, zwłaszcza jeśli rodziły młode zanim jeszcze same
    stały się w pełni dorosłe (tzn. zaszły w ciążę już podczas po pierwszej czy
    drugiej rui).
    Nie ma czegoś takiego jak więzi rodzinne pomiędzy zwierzętami. Po odchowaniu
    młodych matka zazwyczaj przegania je, bo od tej chwili są one konkurencją dla
    niej i jej kolejnego potomstwa, które może być już w drodze na świat. Jeśli
    spotka je po jakimś czasie nie rozpozna nawet, ze to jej dzieci. Zanim
    dopuścisz do tego, by Twoja suka/kotka miała "przynajmniej jeden miot",
    popracuj jako ochotnik przez jakiś czas w lokalnym schronisku dla bezdomnych
    zwierząt. Zobaczysz tam mnóstwo młodych i dorosłych psów i kotów, które co
    dzień są zabijane. Rozmnażając swoje zwierzę zwiększasz liczbę niepotrzebnych
    śmierci. Ludzi, którym chciałbyś oddać przychówek swojej pupilki lepiej namów
    na adopcję kociaka lub szczenięcia ze schroniska..."

    --
    możesz pomóc - adopcje wirtualne
  • majenkir 15.11.06, 18:05
    eliza311 napisała:
    > idź się lecz

    Ta wypowiedzia siegnelas d-n-a.
    I ty smiesz cos zarzucac innym forumowiczom???
    --
    Moje charty
    Ola i Wiktor
  • brrum 15.11.06, 14:27
    Wiesz Elizo, ludzie, którzy sa na takim forum i kochają psy, na prawde nie mają interesu zeby wejsc tylko po to żeby pouzywac sobie na Tobie. Nasz psa bez rodowodu - wiec jest to pies w typie rasy golden, można niestety nazwac go kundelkiem - niestety- bo dla Ciebie jest obraźliwe. Tatus, także nie ma rodowodu tak ?? Wiec tak czy siak urodzą sie goldenopodobne psy, oby nigdy nie zajmowali sie nimi ludzie, którzy ratują je ze schorznisk....
    Jasne - trzeba myślec optymistycznie- ale błagam--- realizm!!! Skoro tak dużo wiesz o tej rasie, dlaczego juz nie masz bada w rece swojego psa ?? Przeciez sama powinnas zainteresowac sie, czy u Twojej sunie wszystko jest dobrze, nie wspominając nawet o takich badaniach pod kontem rozmnażania ( to samo tyczy sie taty). Jezeli już pieski mają byc kundelkami - to niech bedą zdrowe !!!
    Rasy mają to do siebie, ze sa stworzeone przez człowieka, golden nie zyje dziko w górach i o ich rozród dba własnie człowiek. Rozmnażanie psów ma na celu udoskonalania rasy i wypuszczanie psów zdrowych. Co z tego ze sprzedaz je za 200 zl???? albo dasz za darmo ???? Jak przy chorobach tej rasy wydaki na ich leczenie szybko przekroczą cena rasowego - teoretycznie teoretycznei zdrowego psa.
    Moze na tym trzeba zarobic i jednak odlozyc sobie na samochód??
    Nie przyjmuj tego jako obrazy, tylko pomysl, bo narazie twoje nastawienie mimo wg mnei złej rady lekarza jest nieodpowiedzialne i bezmyslne. Moze źle zadałas pytanie lekarzowi ? Spytałas kiedy dobrze by było dopuscic ?? - wtedy dobrze jezeli odpowiedział Ci, ze lepiej przed 4 rokiem zycie, a spytałas czy w ogóle dopuscic?? Co sądzi o kryciu psów bez badan?

    Dla mnie to wielka pomyłka
  • marie.walewska 15.11.06, 14:57
    Elizo! Wyrzucasz wiekszosci forumowiczow chamstwo i brak wychowania, sama zas nie przestrzegasz
    podstawowych zasad kulturalnej wymiany zdan - nie odpowiadasz na pytania. Np na pytanie o badania
    na dysplazje i suni i reproduktora, ktore ja postawilam juz w 2 odpowiedzi na Twoj post, pozniej zas
    zostalo przez kilka osob powtorzone. Nie porownuj, prosze, kwesti dziedziczenia chorob u ludzi i
    zwierzat. Wielu ludzi ma bardzo silny imperatyw emocjonalny i intelektualny posiadania potomstwa i na
    tym tle moze swiadomie podjac decyzje o ryzyku przekazania choroby dziecku i ponoszeniu za to
    odpowiedzialnosci do konca zycia. Znam zreszta sporo ludzi, ktorzy wiedzac iz przekaza swojemu
    dziecku zrodlo cierpienia decyduja sie na adopcje. Jak sie ma do tego pies? Czy ty masz za swoja sunie
    ten imperatyw? Bo moze to jest tak naprawde istota calej tej niesympatycznej dyskusji - moze Ty po
    prostu marzysz o tym, zeby miec w domu slodkie malenstwa? Bo jesli chodzi o wzgledy racjonalne:
    rozmnozenie pieknych, wspanialych psow, czy zdrowie suki, to nie tedy droga. Jesli chodzi o zdrowie
    suni, to na prawde goraco Cie zachecam do skonsultowania czy ja dopuszczac (nie KIEDY, tylko CZY) z
    innymi weterynarzami. I postulowalabym tu, zebys znalazla mlodych, wyksztalconych, a nie starych,
    ktorzy holduja przesadom sprzed 50 lat. Pozdrawiam i zycze spokojnego przeczytania wszystkich
    odpowiedzi, przeanalizowania dlaczego tak wiele, bardzo roznych osob na Ciebie "napadlo",
    wyciagniecia z tego wnioskow i weryfikacji pogladow i postepowania.
    --
    Marysia
  • marie.walewska 15.11.06, 15:05
    To ja jeszcze dodam: www.goldenretriever.pl/do_adop.htm
    Z ostatnich 2 miesiecy 7 "goldenow" na jednej tylko stronie adopcyjnej. Nie daje Ci to do myslenia? A
    moze bys tak skrzyknela tych chetnych z Twojej rodziny i wspolnie byscie uratowali te psy? A Ty bys nie
    miala nic wspolnego z tym, ze za czas jakis Twoje ukochane maluch moga do nich dolaczyc?
    --
    Marysia
  • tymulek 15.11.06, 15:00
    to ja Cie bardzo przepraszam za zaszufladkowanie, ale to ze sposobu zapytanie
    nieco wyniknelo
    jestem przeciwnikiem rozmnazania psow nawet rasowych....bo zal patrzec jak
    potem szwendaja sie po ulicy, jesli rodzina jest chetna na szczeniaki to
    faktycznie bedziesz spokojniejsza o nie wiedzac komu oddajesz

  • mmk9 15.11.06, 15:08
    W te chetną rodzinę to ja nie do końca wierzę. Poki jeszcze nie ma szczeniakow,
    albo mają tydzień, dwa... to tak. Rodzina i znajomi deklarują się "ach,
    kupię/wezmę od ciebie, tylko zatrzymaj dla mnie, na pewno , tiu tiu tiu. "
    Przerabiałam to. Kiedy zbliżała sie pora odbioru, to już nie mieli pieniędzy,
    albi nagle mieli inne psy, albo musieli się zastanowic, bo przecież rozumiesz,
    to trudna decyzja. Na szczęście moje szczeniaki mialy rodowod i sprzedawaly sie
    za granicę. Znajomym chciałam sprzedać taniej a moze i na kredyt, żeby widzieć
    co z maluchow wyroslo i ewentualnie ciągnąć na wystawy. U Twojej rodziny,
    Eliza, zaraz rozpleni sie alergia na psy, trudne warunki itp.
  • ontarian 15.11.06, 15:17
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • eliza311 15.11.06, 15:19
    :)
  • albert.flasz1 15.11.06, 15:25
    Mnie to nie dotyczy. Psa w końcu uśpiłem i wziąłem się za hodowlę tarantull,
    skorpionów i skolopendr. Tu przynajmniej nie trzeba myśleć o smyczach,
    kagańcach, torebkach na kupki, rodowodach itd., itp., a kasa dużo lepsza, bo to
    jest "trendy"!
  • ontarian 15.11.06, 15:30
    albert.flasz1 napisał:

    > Mnie to nie dotyczy.
    wiem :)
    dlatego napisalem, ze wiekszosc
    a nie wszyscy
  • albert.flasz1 15.11.06, 15:41
    Psa (a raczej sukę "w typie" boksera, czyli, zdaniem niektórych kundli -
    "mieszańca") uśpiłem oponą. Po prostu, wyszedłem z nią na spacerek, znalazła
    oponę i przez dwie godziny robiła przedstawienie, aż się przechodnie oglądali.
    Teraz śpi a jak się obudzi to pewnie powie mi co o tym wszystkim myśli...:-DDDE
  • marie.walewska 15.11.06, 15:47
    hehehe Coz za okropnie nie wygodna metoda usypiania psa. To juz zwykly kij nie jest trendy? Ja np.
    przy wspoldzialaniu sasiada co wieczor za pomoca solidnego draga usypiam owczarka i dobermana. W
    zupelnosci wystarcza. Poza tym polecam metode "dwa na raz" czlowiek sie tak nie zmacha, a 45 minut
    w zupelnosci wystarcza, zeby uspic dwa silne mlode zwierzeta.
    Ontarian! Powiedz mi, czy Ty oprocz dzdzownicy posiadasz hurtownie art. spozywczych? Bo ja sie
    martwie, ze jesli nie, to Ty zbankrutujesz dolewajac tu oliwy do ognia co chwile!

    albert.flasz1 napisał:

    > Psa (a raczej sukę "w typie" boksera, czyli, zdaniem niektórych kundli -
    > "mieszańca") uśpiłem oponą. Po prostu, wyszedłem z nią na spacerek, znalazła
    > oponę i przez dwie godziny robiła przedstawienie, aż się przechodnie oglądali.
    > Teraz śpi a jak się obudzi to pewnie powie mi co o tym wszystkim myśli...:-DDDE


    --
    Marysia
  • blue.berry 15.11.06, 16:12
    albert.flasz1 napisał:
    > Mnie to nie dotyczy. Psa w końcu uśpiłem i wziąłem się za hodowlę tarantull,
    > skorpionów i skolopendr. Tu przynajmniej nie trzeba myśleć o smyczach,
    > kagańcach, torebkach na kupki, rodowodach itd., itp., a kasa dużo lepsza, bo
    > to jest "trendy"!

    i to my ponoć dowartościujemy sie pobytem na tym forum. jak również leczymy
    kompleksy....

    bravo panie albercie - przez ostatnie dwa dni dał pan piękny przegląd swoich
    przemyslen - biorąc pod uwage ze ponoc jest pan weterynarzem w
    wieku "mickiewiczowskim", czyli - powiedzmy, "czterdzieści i cztery" to można
    się nieźle ubawić....


    --
    możesz pomóc - adopcje wirtualne
  • albert.flasz1 15.11.06, 16:55
    No to fajnie. Czyli - bawimy się razem! I o co chodzi?
  • troll_ona 15.11.06, 18:27
    > pozdrawiam, i powodzenia w rozmnazaniu szczeniaczkow :)

    To szczeniaki też mają być rozmnażane? A nawet się jeszcze nie urodziły...
  • ontarian 15.11.06, 18:51
    troll_ona napisała:

    > To szczeniaki też mają być rozmnażane? A nawet się jeszcze nie urodziły...
    dorosna, to sie rozmnoza, mondralinsko
  • troll_ona 16.11.06, 19:22
    ontarian napisał:

    > dorosna, to sie rozmnoza, mondralinsko

    Zanim dorosną moda na tę rasę minie. Marny interes.
  • edycja_kopiuj_wklej 15.11.06, 16:10
    ---

    Niewiele pamiętam z miejsca, gdzie się urodziłem. Było ciasne i ciemne i nigdy
    nie bawiliśmy się z ludźmi. Pamiętam mamę i jej miękkie futro, ale chorowała i
    była bardzo chuda. Miała niewiele mleka dla mnie, moich sióstr i braci.
    Większość z nich nagle umarła i strasznie za nimi tęskniłem.
    Pamiętam dzień kiedy zabrano nas od mamy. Byłem taki smutny i wystraszony.
    Dopiero co pojawiły się u mnie pierwsze ząbki i jeszcze potrzebowałem mamy.
    Biedna mama, była taka chora i ludzie powiedzieli, że chcą wreszcie otrzymać
    pieniądze i że mają powyżej uszu bałaganu, który robiliśmy.
    Tak więc, któregos dnia załadowano nas do skrzyni i wywieziono.
    Zostalo nas tylko dwoje. Przytulaliśmy się do siebie i strasznie się baliśmy.
    Nikt nie przyszedł nas pocieszyć. Tak dużo było nowych obrazów, dźwięków i
    zapachów!

    Trafiliśmy do sklepu zoologicznego, gdzie były różne zwierzęta! Jedne gwizdały,
    inne miałczały, a jeszcze inne piszczały...
    Razem z siostrą zostaliśmy zamknięci w ciasnej klatce. Słyszeliśmy obok
    skomlenie innych szczeniąt.
    Widzieliśmy ludzi patrzących na nas - lubię tych małych ludzi - dzieci. Były
    takie słodkie i wesołe. I chciały się ze mną bawić!
    Dzień po dniu spędzalismy w małej klatce, czasem ludzie stukali w szybę, czasem
    ktoś nas podnosił i pokazywał ludziom. Niektórzy byli przyjacielsci i
    delikatni, inni sprawiali nam ból. Często słyszeliśmy jak mówią "Och, one są
    takie słodkie! Chcę jednego!", ale potem odchodzili.
    Moja siostra umarła następnej nocy, kiedy w sklepie było ciemno. Położyłem
    głowę na jej futerku i czułem jak życie opuszcza jej małe, chude ciałko.
    Kiedy rano wyciagali ją z klatki mówili, że była chora i powinna być sprzedana
    za niższą cenę i szybko opuścic sklep. Ja też miałem być sprzedany taniej.
    Nikt nie zwracał uwagi na mój cichy płacz, kiedy wyrzucili moją małą
    siostrzyczkę.

    Potem przyszła do sklepu rodzina i kupiła mnie! Co za szczęśliwy dzień! Teraz
    już wszystko będzie dobrze!
    To są bardzo mili ludzie. I naprawdę mnie chcieli! Kupili mi miskę i dobrą
    karmę, a mała dziewczynka nosiła mnie delikatnie. Tak bardzo ją kochałem! Jej
    mama i tata mówili, że jestem słodkim i dobrym pieskiem! Nazwali mnie Angel.
    Uwielbiałem lizać moich nowych ludzi. Bardzo się o mnie troszczyli. Byli
    kochający i czuli. Uczyli mnie co dobre, a co złe, dawali mi pyszne jedzenie i
    dużo, dużo miłości!
    Niczego więcej nie chciałem, jak tylko podobać się im. Bardzo kochałem małą
    dziewczynkę i uwielbiałem się z nią bawić.

    Potem poszliśmy do weterynarza. To było bardzo dziwne miejsce i bałem się.
    Dostałem kilka zastrzyków, ale moja mała dziewczynka trzymała mnie delikatnie i
    powiedziała, że wszystko będzie dobrze, więc się odprężyłem.
    Weterynarz musiał powiedzieć mojej rodzinie coś złego, bo wyglądali bardzo
    smutno. Słyszałem coś o ciężkich wadach, dysplazji i o moim sercu....
    Słyszałem jak powiedział coś o dzikich hodowcach i o tym, że moi rodzice nie
    byli badani. Nie wiedziałem co to znaczy, ale to było okropne patrzeć jak moja
    rodzina jest smutna. Ale nadal mnie kochali i ja kochałem ich tak bardzo!

    Miałem już 6 miesięcy. Inne szczenięta były krzepkie i rozbawione, a mnie każdy
    ruch sprawiał ból. Ból nigdy nie znikał. I ciężko mi było oddychać gdy tylko
    trochę pobawiłem sie z moją małą dziewczynką.
    Bardzo chciałem być silnym psem, ale po prostu nie dawałem rady.
    Kilka razy byłem u weterynarza, ale zawsze wizyta kończyła się
    słowami "genetyczne" i "nic nie można zrobić". A ja tylko chciałem czuć na
    skórze promienie słońca, biegać i bawić się z moją rodziną!

    Ostatnia noc była najgorsza. Nie mogłem nawet wstać i napić się wody, tylko
    krzyczałem z bólu...
    Próbowałem być silnym szczeniakiem, takim jak wiedziałem, że powinienem być,
    ale było to strasznie trudne. Pękało mi serce, gdy widziałem smutek
    dziewczynki, i gdy usłyszałem słowa mamy i taty "chyba już czas".
    Zanieśli mnie do samochodu. Wszyscy płakali. Byli tacy dziwni, a ja nie
    wiedziałem dlaczego. Czy byłem niegrzeczny? Próbowałem być dobry i kochający,
    co zrobiłem źle?
    Ach, gdyby tylko ten ból ustał. Nie mogłem nawet polizać łez na twarzy małej
    dziewczynki.
    Stół u weterynarza był taki zimny. Bałem się...
    Wszyscy ludzie płakali w moje futerko. Czułem jak bardzo mnie kochali. Z
    wysiłkiem polizałem ich ręce.
    Nawet weterynarz nie spieszył się dzisiaj i był bardzo serdeczny. Był
    delikatny. Mój ból się zmniejszył. Mała dziewczynka trzymała mnie delikatnie,
    lekkie ukłucie.... Dzieki Bogu, ból znika. Czuję głęboki spokój i wdzięczność.
    Sen: widzę moją mamę, moich braci i siostry na wielkiej, zielonej łące. Wołają
    do mnie, że tam nie ma bólu, tylko spokój i szczęście, więc mówię mojej
    ludzkiej rodzinie do widzenia w jedyny możliwy dla mnie sposób - lekkim
    machnięciem ogona i lekkim węszeniem. Chciałem z nimi spędzić wiele
    szczęśliwych lat... To nie powinno się stać! Zamiast tego przysporzyłem im
    tylko wielu zmartwień...
    - Widzisz - powiedział weterynarz - wiele szczeniąt nie pochodzi od porządnych
    hodowców.
    Ból zniknął i wiem, że minie wiele lat zanim ponownie zobaczę swoją ludzką
    rodzinę.
    A mogło być całkiem inaczej....
    Autor: J. Ellis, 1999


    --
    Zosia
    -
    Nika
  • dorcik_wk 15.11.06, 16:36
    Kurczę wiedziałam, ze ktos to wklei. Ja zawsze jak czytam to płaczę. Sama mam
    Goldka RASOWEGO i nie wiem co by się ze mną działo gdyby odchodził...
    --
    Hardi Maślanka - Moje Szczęście
  • albert.flasz1 15.11.06, 17:01
    Lucky pechowiec
    Opieka weterynaryjna

    Lucky był najbardziej pechowym psem na świecie. Naprawdę nie zasługiwał na swe
    imię. Ten mieszaniec, czteroletni pies, nie kastrowany, typu beagle, miał
    temperament, który sprawił mi wiele trosk. Być może jest on, spośród wszystkich
    zwierząt, jakie leczyłem tym, który stał się najtwardszym orzechem do
    zgryzienia. W pewnym, krótkim momencie myślałem nawet za jego przyczyną o
    zmianie zawodu.
    Łatwo powiedzieć...
    Porzuconego czy też uciekiniera, Lucky'ego znaleziono, na wpół martwego,
    błąkającego się na pustkowiu między dwiema jezdniami autostrady, zdanego na
    obojętność ludzi.
    W schronisku zauważono że był odrobinę skryty, lecz nic więcej. Przetrzymywano
    go, jak inne, w zagrodzie i wydawał się w sumie być dość łagodnym. Jego wygląd
    podrostka, jego oczy tryskające psotą, jego sposób trzymania głowy zdradzający
    tchórza oraz jego ogon między nogami natychmiast oczarowały Annie i Paula, dwoje
    młodych specjalistów, dość dobrze sytuowanych finansowo.
    Gdyby tylko choć trochę znali oni mowę ciała psów, zobaczyli by pośród tych
    ostatnich cech psa bardzo lękliwego, który nie wróżył nic dobrego szczególnie
    dla kogoś, kto o psach nie wie nic jak to było w ich przypadku.
    Dostali go niedrogo, lecz, od chwili wejścia w jego posiadanie ich życie
    przechyliło się w stronę psychozy i nie jest to za mocne słowo. Gdy tylko
    wychodzili z domu, Lucky zaczynał wyć a beagle jak on, psy biegające mają
    szczególnie rezonujący dźwięk głosu. Gdy szczekał, słyszała go cała ulica.
    W pierwszych dniach po adopcji Annie i Paul powracając z pracy znajdowali dom
    przewrócony „do góry nogami”. Prawdziwe pobojowisko. Podarł na kawałki poduszki
    z sofy i obrobił kłami nogi drewnianego stołu w salonie. Kartonowo – gipsowa
    ściana przy drzwiach wejściowych była podarta, niemal rozszarpana jego pazurami.
    Aby zapobiec zniszczeniu wszystkiego, Paul opróżnił jeden pokój, by go w nim
    zamykać na czas ich nieobecności. Zawezwał nawet swego pośrednika
    ubezpieczeniowego (nigdy nic nie wiadomo) by sprawdzić czy polisa pokrywa straty
    spowodowane przez psa. Nie w tym wypadku!
    Lucky kładł się wszędzie, na łóżkach i fotelach a gdy próbowano go z nich
    usunąć, pokazywał zęby i zaczynał warczeć. W dodatku był brudasem, Annie
    spędziła wiele czasu ścierając podłogi i zbierając jego odchody, które rozsiewał
    po całym domu.
    Gdy go wyprowadzali, był nieposkromiony, nie do opanowania. Alergicznie nie
    znosił smyczy. Był szczęśliwy jedynie w towarzystwie swych ziomków i gdy
    zobaczył psa, zapominał o wszystkich zasadach rządzących społeczeństwem ludzi.
    Ponadto, był „francuskim pieskiem” i jadał tylko dobre potrawy. Pewnego razu,
    zjadł cały surowy rostbef, pozostawiony przez nieuwagę na ladzie kuchennej. Dla
    niego chrupki nie istniały a przecież Annie kupowała najlepsze na rynku.
    Sprawił że ich życie stało się piekłem. Niezdyscyplinowany, „charakterny”,
    dominujący, onieśmielający, krętacz, czasem wręcz zły, Lucky był prawdziwym
    postrachem, potworem między ludźmi. Umiał przy okazji sprawiać że go kochano,
    jednak wyłącznie wtedy, gdy on tego chciał. Te krótkie chwile nie wystarczały
    jednak by przebaczono mu resztę.
    Tak, Annie i Paul źle trafili z Luckym.
    Annie przyszła do mnie sama na konsultację, gdyż od kiedy go posiadali, Lucky
    wymiotował. Z początku, cztery do pięciu razy w tygodniu, później wreszcie około
    dziesięciu razy. Miał także częste napady biegunki. Od wielu tygodni brakowało
    mu zapału do życia i wydawało się że schudł. Wciąż był tak samo przerażający,
    jednak coś było nie tak.
    Wchodząc do kliniki zaczął wyć i rzucać się w szelkach. Ciągnął smycz ze
    wszystkich sił by zbliżyć się do drugiego psa, siedzącego obok swego pana w
    drugim końcu poczekalni. Annie nie mogła go utrzymać, więc rzucił się w głąb
    pomieszczenia. Przy okazji przewrócił stolik, na którym stała duża tropikalna
    roślina. Doniczka się stłukła i wilgotna ziemia rozsypała się na podłodze.
    Wszędzie było jej pełno.
    Próbując go powstrzymać mężczyzna, który tam był pośliznął się i upadł na plecy,
    prosto w ziemię. Michelle, moja asystentka zaczęła krzyczeć na Lucky'ego, który
    ze swej strony zaczął wyć. Annie osunęła się na krzesło i przyglądała się scenie
    ogłuszona, całkowicie rozbita przez tego psa, którego w zasadzie powinna nazwać
    Apokalipsą. W kilka sekund moja poczekalnia stała się prawdziwą strefą
    katastrofy żywiołowej.
    Udało mi się powstrzymać huragan i podczas gdy Michelle trzymała Lucky'ego na
    smyczy, wszedłem z Annie do gabinetu. Marzyłem tylko o jednym: nie musieć
    hospitalizować tego zwierzęcia. Nie wydawał się tak bardzo chory i właśnie
    dostarczył nam na to dowodów lecz Annie, zadyszana nalegała bym go pozostawił.
    Lucky, mimo że wydawał się porywczy był bardzo chory. Podejrzewałem chorobę
    wątroby lub żołądka, lecz dla pewności trzeba było go poobserwować oraz
    przeprowadzić dokładniejsze badania.
    To nie był mój szczęśliwy dzień i Lucky miał zostać. Nigdy już nie wrócił do domu.
    Hospitalizować i leczyć zwierzę takie, jak Lucky jest przekleństwem każdego
    weterynarza. Czynności i zabiegi, jakich wymagają badania oraz leczenie są
    prawie niemożliwe w przypadku psa o jego temperamencie. Lucky nie należał do
    rodzaju pozwalających manipulować sobą, dotykać siebie, kłuć lub przywiązywać;
    tymczasem, w jego przypadku wszystkie te zabiegi były wskazane. Zwierzęta nie
    rozumieją tego, co z nimi robimy i w wielu przypadkach nasze wysiłki, jak bardzo
    nie były by chwalebne, tylko pogarszają ich stan.
    Przywiązałem go w gabinecie zabiegowym w miejscu, gdzie mogłem łatwo śledzić
    postęp jego choroby. Szczekał przez cały dzień a klienci byli porażeni jego
    ogłuszającym wyciem. Zwierzęta w klinice stały się bardzo strachliwe, nerwowe,
    nawet agresywne. Obecność Lucky'ego złamała ogólną harmonię kliniki.
    Aby pobrać próby do badań lub podać leki trzeba było łapać go na lasso i
    nakładać kaganiec. To niemal codzienne ćwiczenie wyczerpywało mnie. Do wlewów
    trzeba było założyć mu dożylny cewnik, co w przypadku Lucky'ego nie było to
    łatwe. Szamotał się tylko, musiałem więc wielokrotnie wkłuwać się w żyłę
    dogłowową znajdującą się na każdej tylnej łapie, zanim wreszcie mi się udawało.
    Jego naczynia stały się prawdziwym sitem.
    Izolacja w klinice oraz choroba odebrały mu apetyt. Z początku jeszcze troszkę
    jadł, lecz później już nie. Michelle, moja asystentka przygotowywała mu kurczaka
    lub kawałki wołowiny. Odwracał nos od całej reszty.
    Próbowałem go oswoić lecz nic z tego, opierał mi się. Nawet Michelle, choć
    przyzwyczajonej do zwierząt, również się nie udało. Każdego razu, gdy zbliżała
    się do niego warczał by trzymać ją na odległość, jeżąc kark.
    Lucky był oporny, hardy, był prawdziwym psem i mimo wszystko, lubiłem go właśnie
    za to. Nie był tak naprawdę zły; po prostu źle trafił. Urodził się w złym
    środowisku. Prześwietlenie wykazało jakąś masę u podstawy wątroby a analizy krwi
    wykazywały poważne zmiany wielu jej parametrów. Obawiałem się nowotworu ale nie
    byłem pewien. By potwierdzić diagnozę zasugerowałem wysłanie Lucky'ego do
    specjalisty, jednak Annie odmówiła. Nie chciała jeździć i obawiała się zbyt
    wygórowanych honorariów. Poprosiła mnie bym kontynuował oraz bym robił jak
    najlepiej do czasu, gdy podejmie decyzję.
    Po kilku dniach w klinice osłabiony chorobą i hospitalizacją, Lucky zaczął
    tracić równowagę. Jego boki zapadły się a jego oczy, dawniej tryskające i pełne
    psoty stały się tak samo matowe jak jego futro.
    Wezwałem Annie by poinformować ją o postępie choroby Lucky'ego. Próbowałem
    uzmysłowić jej że być może zbliża się koniec i że lepiej byłoby nie upierać się
    przy jego leczeniu. Odpowiedziała mi tonem pełnym lęku i drżącym głosem że nie
    jest jeszcze gotowa na zakończenie jego cierpień.
    W następnych dniach stan Lucky'ego załamał się. Rzadko wstawał i przestał
    szczekać. Był już tylko cieniem. Klinika stała się dziwnie cicha.
    Annie przyszła zobaczyć go i wykorzystałem jej wizytę, by po
  • albert.flasz1 15.11.06, 17:06
    W następnych dniach stan Lucky'ego załamał się. Rzadko wstawał i przestał
    szczekać. Był już tylko cieniem. Klinika stała się dziwnie cicha.
    Annie przyszła zobaczyć go i wykorzystałem jej wizytę, by po raz kolejny
    powiadomić ją o moich obawach. Wreszcie, zadowolona faktem, że spróbowano zrobić
    niemożliwe, zadecydowała ku mej wielkiej uldze eutanazję Lucky'ego.
    Uregulowała rachunek z płaczem i przeprosinami. Michelle próbowała ją pocieszyć
    podając jej papierowe chustki. Flegmatyczny, patrzyłem na tę scenę, którą
    widziałem już setki razy.
    Annie przyszła uścisnąć mi dłoń w podziękowaniu. Przed odejściem, z uczuciem
    dumy w oczach powiedziała mi że trzeba kochać zwierzęta, by znosić tyle trudów
    oraz wydawać na nie tyle pieniędzy. Zgodziłem się z nią dość przekonującym
    skinieniem głowy i powróciłem na zaplecze zobaczyć Lucky'ego.
    Michelle tymczasem przygotowała strzykawkę z wyzwoleniem.
    Usiadłem i patrzyłem na Lucky'ego przez długą chwilę, łagodnie, by go nie
    przerazić. On również patrzył na mnie leżąc na boku, zaledwie sen w
    społeczeństwie ludzi.
    Zbliżyłem się powoli i, ku memu wielkiemu zdziwieniu po raz pierwszy pozwolił mi
    się pogłaskać.
    To był mój szczęśliwy dzień.
    Lucky już nie mógł i bez wątpienia dlatego pozwolił to sobie zrobić, jednak ja
    wolałem wierzyć, że był wdzięczny za wszystkie wysiłki, jakie zrobiłem.
    Uśpiłem Lucky'ego myśląc, że wreszcie dla niego również był to szczęśliwy dzień.

    Charles Danten
    www.angryvet.org/francais/02_auteur/lucky.htm
  • dorcik_wk 15.11.06, 16:34
    Nie jestem w temacie od początku i powoli staram się przebrnąć przez oba wątki,
    ale:
    1. rasowy=rodowodowy, a skoro nie masz rodowodu, to masz TYLKO psa w typie rasy
    chyba, ze masz metrykę - wtedy tez jest rasowy, ale jeśli hodowca nie dał Ci
    metryki, to nie był to prawdziwy hodowca tylko chodoffca.
    2. dopuszczanie suki dla zdrowia to jakiś mit - poczytaj dokładnie wypowiedzi
    weterynarzy, skonsultuj to z inymi, jak Ci radzą ludzie na tym forum.
    3. Zarówno blue.berry, jak i pierozek.monika mają RASOWE psy, czyli z
    rodowodem :-) i wiedzą co piszą. I nie tylko one na tym forum.
    4. zapewniam Cię, że kazdy kto ma rasowego=rodowodowego psa, wie baaardzo dużo
    o rasie. Skoro masz "rasową" Goldenkę to zapraszam do dyskusji :-) Czy
    przebadałaś soją sukę przed dopuszczeniem? Masz rtg bioder i łokci, badanie
    oczu na PRA i serca (przydaloby się badanie pochwy na bakterie i inne badania
    drobniejsze)? Nie? To nie masz pojęcia o rasie, o chorobach przenoszonych przez
    rozmnażanie nierasowych Goldenów itd.

    Życzę całej Twojej rodzinie i znajomym, którzy wezmą od Ciebie nierasowego
    Goldena, zeby nie musieli jeździć po wetach i robic operacji np bioder za
    bajońskie kwoty, ani leczyć oczu, czy cierpieć, gdy Goldek w wieku 2 lat
    odejdzie z powodu choroby serca...


    --
    Hardi Maślanka - Moje Szczęście
  • venus22 16.11.06, 02:55
    tez nie czytalam ale pytam -
    masz porobione potrzebne badania pod katem zdrowia twojej suki?
    nie maja wad genetycznych?
    co zrobisz jak ci sie urodzi 11 albo wiecej szczeniakow?
    i dobrze radze - zmien weta.

    Venus
  • po.prostu.ona 16.11.06, 08:44
    Pozwolę sobie zacytować wypowiedź, która co prawda w oryginale dotyczyła kota,
    ale jest tak samo prawdziwa wobec psów:

    "Pies rasowy bez rodowodu to coś tak samo nieistniejącego jak mercedes bez
    prawa do dowodu rejestracyjnego czy diament bez certyfikatu."

    Psów nierasowych pełne są schroniska, umierają tam. Dziwię się, że ktoś rzekomo
    pomagający w schronisku chce rozmnażać nierasową sukę tylko dlatego, że wygląda
    jak golden.
    Te szczenięta też przyszły na świat, bo komuś marzyła się hodowla. Swą
    nieodpowiedzialnością i bezmyślnością skazał je na śmierć.

    tiny.pl/rkt7
    tiny.pl/rktr


  • pierozek_monika 16.11.06, 08:39
    w którejś linijce na początku eliza napisała po południu, że chyba zmieni weta....
    Są różni weci. Co ma począć człowiek, któremu weterynarz - autorytet (no jak
    kilka lat leczy zwierzęta i dobrze mu to wychodzi, to autorytet) zaleca. Skąd
    taka osoba ma wiedzieć, że można być w jednym dobrym ale w drugim mieć
    przestarzałą wiedzę, własne poglądy rzutujące na zalecenia?
    Przedwczoraj koleżanka odebrała telefon, dzwonił gościu żeby jej pies pokrył
    jego niepapierową suczkę. Koleżankę poleciła jej własna pani weterynarz, podała
    numer i zarekomendowała, że pies kryje wszystkie suczki, mają doświadczenie itd,
    co jest totalną bzdurą. Pani weterynarz ma hodowlę psów tej samej rasy co
    dziewczyna....

    Od siebie dodam - mam 2 psy. Jeden rasowy, a drugi kundelek - obustronna
    dysplazja, spowodowane dysplazją zerwane więzadło krzyżowe w kolanie, odrzucony
    implant tego więzadła, zwyrodniały staw kolanowy.....no sierotka taka biedna.
    Jest piękny, jego rodzice też prawdopodobnie tacy byli. Komuś zachciało się
    szczeniąt. Być może urodziło się ich więcej niż oczekiwali... Być może ktoś
    pomyślał, że ryzyko chorób zawsze jest i nie jest to powód do rezygnacji z
    rozmnożenia. A może tylko niedopilnowana suka.... teraz to już nieistotne, cały
    ciężar jego choroby i tak spadł na nas.



  • annb 16.11.06, 08:45
    bo ta pani zdania nie zmieni
    ma misje,
    ma cel
    ma psa
    i go wykorzysta

    pomimo podlania wszystkiego sentymentalno_infantylnym sosem-pieniązki, dzieci,
    opieka weterynaryjna (IMHO weterynarz to obowiazek nie zaszczyt)
    tej pani musi sie widac zwrocic koszt zakupu i utrzymania kundla
    tak bywa
    nie rozumiem czemu ludzie nie napiszą wprost-mam psa i chce na nim zarobi
    zamiast dorabiac ideologię
    przynajmniej byliby wiarygodni


    --
    Większość kotów, gdy jest na zewnątrz, pragnie być wewnątrz i na odwrót, a
    najbardziej zadowoliłoby je przebywanie w obu miejscach jednocześnie (Louis F.
    Camuti)
  • eliza311 16.11.06, 11:24
    a co ty o mnie wiesz?????widzę ,że znasz mnie lepiej , niż ja
    sama."sentymentalno - infantylny sos" - zastanów się zanim kogoś tak następnym
    razem ocenisz.I życzę ci miłego dnia.
  • babka71 16.11.06, 12:59
    Nie znam Cię ale do cholery jasnej czytaj co Ci ludzie napisali!!!!!!!!!!
    Jak przeczytasz to się kuźwa zastanów
  • ontarian 16.11.06, 15:19
    a ty sie kuzwa zastanow co piszesz

    kij wam do tego, czy ktos chce psa do suki doposcic czy nie
    lepiej swoje obsmarkane nosy pilnujcie
    a nie rad innym udzielac bedziecie
    tym bardziej, ze nikt was o te rady nie prosil
  • wrexham 16.11.06, 15:31
    ciebie tez nikt nie prosi o rady i opinie, ale glos zabierasz, to jak to jest?
    --
    wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
    ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
  • ontarian 16.11.06, 16:12
    wrexham napisała:

    > ciebie tez nikt nie prosi o rady i opinie, ale glos zabierasz, to jak to jest?
    bo ja troll jestem, a ty?
  • albert.flasz1 16.11.06, 16:14
    ontarian napisał:

    > bo ja troll jestem, a ty?

    Też jest, tylko o tym nie wie...:-D
  • wrexham 16.11.06, 21:16
    czasem tez mam takie wrazenia, ze blizej mi do trolla niz do normalnego
    forumowicza...
    --
    wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
    ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
  • dorcik_wk 16.11.06, 15:49
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ontarian 16.11.06, 16:14
    rasowe z rodowodami tez sraja
  • dorcik_wk 16.11.06, 16:54
    To przecież możesz zadzwonic na straż miejską i wlepią mandat jak właściciel
    nie posprząta...
    --
    Hardi Maślanka - Moje Szczęście
  • wrexham 16.11.06, 21:26
    ...to chyba remislancowi sraly, nie? ontarian hoduje dzdzownice, slawek
    (remislanc) dzwoni po straz miejska ze swojego biura jak widzi psy bez smyczy, a
    albert przymyka oko na klusownikow i czasem wykastruje swiniaka :)

    --
    wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
    ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
  • albert.flasz1 17.11.06, 09:13
    Co do alberta, to różnie z nim bywa ale jedno jest pewne: nie lubi
    pryncypialności, fanatyzmu i obłudy, za to lubi czasem "wsadzić kij w mrowisko",
    podziwia elizę311 za jej upór i dobrze się bawi, widząc zacietrzewienie innych...
  • majenkir 16.11.06, 16:08
    masz prawo czuc sie zaszczuta, bo wielu tu ludzi (ze mna wlacznie :P)
    naskoczylo na Ciebie. Ale przeczytaj ten watek raz jeszcze tak, jakby to ktos
    inny go napisal. I wtedy przekonasz sie, ze mamy racje. Wet wprowadzil Cie w
    blad, pewnie liczy na zyski przy prowadzeniu ciazy, porodzie, szczenietach...
    Dlaczego nie chcesz posluchac ludzi, ktorzy NIC nie zyskaja jesli odwioda Cie
    od tego zamiaru? Dlaczego myslisz to robia...?

    Poza tym, odchowanie szczeniat to wydatki, CIEZKA PRACA, nieprzespane noce, itp.
    Czy bedziesz miala na to wszystko czas przy dwojce dzieci?
    Przemysl to raz jeszcze...
    --
    Moje charty
    Ola i Wiktor
  • ontarian 16.11.06, 16:25
    majenkir napisała:

    > inny go napisal. I wtedy przekonasz sie, ze mamy racje. Wet wprowadzil Cie w
    > blad, pewnie liczy na zyski przy prowadzeniu ciazy, porodzie, szczenietach...
    tak samo jak ci co kase na rodowodach robia
    w ich interesie lezy, zeby durnoty ludziom wmawiac
    ze bez rodowodu, to nie rasowy
    a ja mam tylko dwa pytanka?
    1.kiedy wlasciwie te papierki wprowadzono?
    2.czy przed wprowadzeniem papierkow nie bylo psow rasowych?

    > Dlaczego nie chcesz posluchac ludzi, ktorzy NIC nie zyskaja jesli odwioda Cie
    > od tego zamiaru? Dlaczego myslisz to robia...?
    po co ma glupich rad sluchac?

    > Poza tym, odchowanie szczeniat to wydatki, CIEZKA PRACA, nieprzespane noce,
    > itp
    najwyrazniej sama zielonego pojecia o tym wszystkim nie masz

    > Czy bedziesz miala na to wszystko czas przy dwojce dzieci?
    a co cie jej czas obchodzi?

    > Przemysl to raz jeszcze...
    ona juz przemyslala, i sie zdecydowala
    a wam gucio do tego
  • annb 17.11.06, 08:12
    bo moze byc tak ze ktos obdarowany szczeniakiem za chwilę bedzie zbieral na
    leczenie tego psa
    wiec nie taki znowu gucio nie nasz

    --
    Modna Torepka wykonana z materiału o fakturze lnu. Na przodzie aplikacje z
    orginalnych koralików styl Etruski. 3 Kieszenie wewnącz na zamek, kieszeń na
    komórke, skóżane paski uchwytowe, modny kolor orange
    - z allegro-
  • ronja2 28.11.06, 14:34
    ontarian napisał:
    > tak samo jak ci co kase na rodowodach robia
    > w ich interesie lezy, zeby durnoty ludziom wmawiac
    > ze bez rodowodu, to nie rasowy
    > a ja mam tylko dwa pytanka?
    > 1.kiedy wlasciwie te papierki wprowadzono?
    > 2.czy przed wprowadzeniem papierkow nie bylo psow rasowych?

    bez rodowodu to nie rasowy... jak to jest? Mój goldek ma rodowodowych rodziców
    (tatko to nawet jakiś medalista). On sam rodowodu nie posiada bo właściciele
    mamy nie zgłosili miotu do Ziązku Kynologicznego. Takiej potrzeby nie było.
    Wszyscy chętni na szczeniaki chcieli mieć w domu psa, nie jego metrykę. Dla
    mnie najważniejszy jest fakt że pies jest po zdrowych rodzicach (jego matkę
    znam odkąd przywieziono ją z hodowli)i sam jest okazem zdrowia. Czy w związku z
    tym Maniek nie jest rasowy?

    P.S. Tak do końca guzik obchodzi mnie jego rasowość - Maniek jest
    najcudowniejszym psem pod słońcem - Domorosłym dogoterapeutą rodzinnym.
  • wrexham 28.11.06, 15:07
    mam nadzieje, ze na twoj post odpowie ktos, kto na hodowli sie zna, ale czy
    mozna nie zglaszac miotu do zwiazku? to, ile razy suka ma szczeniaki nie
    pozostaje bez wplywu na jej zdrowie, jesli eksploatuje sie ja zbytnio to juz
    jest wbrew przepisom hodowlanym, czyli, ze hodowca postepuje tak by zwiekszyc
    swe zyski i nie dba do konca o zdrowie suki; chce zarobic kosztem zdrowia
    zwierzecia, a to juz stawia pod znakiem zapytania jego profesjonalizm i sens
    popierania jego dzialanosci przez kupowanie od niego szczeniakow;
    --
    wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
    ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
  • ronja2 28.11.06, 15:13
    suka ma 3 lata, szczeniaki miała po raz pierwszy i najprawdopodobniej ostatni -
    o nadmiernej eksploatacji nie ma więc mowy. O wielkich zyskach też raczej mówić
    tu nie możemy.

  • wrexham 28.11.06, 15:07
    swoja droga jesli guzik cie obchodzi rasowosc psa to czemu nie wzielas psa ze
    schroniska?
    --
    wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
    ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
  • ronja2 28.11.06, 15:15
    bo chciałam goldena a w okolicznych schroniskach takowych nie było.
  • albert.flasz1 28.11.06, 15:17
    AMEN.
  • a_na 28.11.06, 15:18
    ronja2 napisała:
    > bez rodowodu to nie rasowy... jak to jest? Mój goldek ma rodowodowych
    rodziców (tatko to nawet jakiś medalista). On sam rodowodu nie posiada bo
    właściciele mamy nie zgłosili miotu do Ziązku Kynologicznego. Takiej potrzeby
    nie było.

    A to ciekawe...potrzeby nie było...czyli co,lewy miot?czy suka nie miała
    uprawień hodowlanych? czy nie miała badań?
    Tak czy owak to jaknajgorzej śwadczy o "hodowcach"...a raczej pseudohodowcach...

    > Wszyscy chętni na szczeniaki chcieli mieć w domu psa, nie jego metrykę.

    Blablabla...

    > Czy w związku z tym Maniek nie jest rasowy?

    NIE jest - jest psem w typie rasy,ponieważ NIE ma udokumentowanego pochodzenia.

    > P.S. Tak do końca guzik obchodzi mnie jego rasowość

    Już padło to pytanie...czemu w takim razie nie wzięłaś psiaka ze schronu? Tam
    też są "rasowe" psiaki.
    --
    . /( . . )\
    (,,)( V )(,,).....a_na
  • albert.flasz1 28.11.06, 15:26
    a_na napisała:


    > A to ciekawe...potrzeby nie było...czyli co,lewy miot?czy suka nie miała
    > uprawień hodowlanych? czy nie miała badań?
    > Tak czy owak to jaknajgorzej śwadczy o "hodowcach"...a raczej pseudohodowcach..

    A co Cię to obchodzi? Przeszkadza?

    > Blablabla...

    Blablabla...

    > > Czy w związku z tym Maniek nie jest rasowy?
    >
    > NIE jest - jest psem w typie rasy,ponieważ NIE ma udokumentowanego pochodzenia.
    >
    > > P.S. Tak do końca guzik obchodzi mnie jego rasowość
    >
    > Już padło to pytanie...czemu w takim razie nie wzięłaś psiaka ze schronu? Tam
    > też są "rasowe" psiaki.

    Bo takich tam jeszcze nie ma, prawdziwi hodowcy wolą "chów towarowy" a moda nie
    nadąża za "chciejstwem"... Coś przeszkadza???
  • a_na 28.11.06, 15:38
    albert.flasz1 napisał:
    > Coś przeszkadza???

    Tak - przeszkadza tarktowanie psów jako żródła dochodów,produkowanie na ilość
    pseudorasowych szczeniąt,z których bardzo wiele ląduje potem w schroniskach..w
    najlepszym przypadku...bo okazuje się,że wyrasta z nich nie to,co niało
    wyrosnąć...

    Tobie jak widać nie przeszkadza...no cóż...
    --
    . /( . . )\
    (,,)( V )(,,).....a_na
  • albert.flasz1 28.11.06, 15:43
    Więc weź się za hodowlę skorpionów, tarantull i skolopendr - też ładne, też w
    sumie nikomu do niczego niepotrzebne, a jaka kasa!...
    "moda nie nadąża za "chciejstwem"... " - Albo odwrotnie. Łeee!:-P
  • a_na 28.11.06, 15:47
    albert.flasz1 napisał:
    > Więc weź się za hodowlę skorpionów, tarantull i skolopendr - też ładne, też w
    > sumie nikomu do niczego niepotrzebne, a jaka kasa!...

    Nie mierz innych swoją miarą...

    > "moda nie nadąża za "chciejstwem"... " - Albo odwrotnie. Łeee!:-P

    Napisz to pseudohodowcom....nie mnie.... :-P
    --
    . /( . . )\
    (,,)( V )(,,).....a_na
  • ronja2 29.11.06, 09:22
    a_na napisała:
    > Tak - przeszkadza tarktowanie psów jako żródła dochodów,produkowanie na ilość
    > pseudorasowych szczeniąt,z których bardzo wiele ląduje potem w
    schroniskach..w
    > najlepszym przypadku...bo okazuje się,że wyrasta z nich nie to,co niało
    > wyrosnąć...

    Droga a_no, miałam przyjemność spotkać goldki z "doskonałych" hodowli:
    1) rekomendowana przez związek hodowla domowa (właścicel to sędzia ze związku)
    okazała się być na wskroś hodowlą kojcową. Przywieziony zeń piesek był koloru
    szarego i wymagał natychmiastowej wizyty u weterynarza za względu na zapalenie
    uszu.
    2) kolejna hodowla: pieski z metrykami po medalistach... ble, ble, ble... wolne
    od dysplazji (A) i co? U pieska wystapiła dysplazja - według weta wrodzona.
    Właścicielka ma niezłe "klocki"
    3) śliczny goldek po doskonałych rodzicach - niestety barwa szaty
    dyskwalifikuje z każdej wystawy. Ale metryka jest. A jakże!

    Mój pies pochodzi od ludzi których znam bardzo dobrze. Jesteśmy w stałym
    kontakcie. Jego matkę znam od szczeniaka. Przy jednej suni, psa rodzinno-
    kanapowego trudno mówić o hodowli i chęci zysku. Poza tym samo słowo hodowla
    kojarzy mi się bardzo negtywnie (fabryczka dla zysku). Niestety, prawda jest
    taka że to właśnie te cudownych hodowli produkują psy bez opamiętania wyłącznie
    dla zysków. Bo jaką jest hodowla gdzie produkuje się kila ras? Czy takiego
    właściciela nazwiesz miłośnikiem rasy? jeśli tak - to której? Tej której psów
    ma więcej, czy tej, która największy przychód generuje?
    Jakie masz podstawy do wydania oceny "pseudohodowcy" ludziom, o których
    kompletnie nic nie wiesz. Nie wiesz jak traktowana jest ich suka, jak
    traktowane były jej szcenięta.
    Odbierając psa dostałam wszystkie wskazówki dotyczące opieki nad szczeniakiem,
    adres weterynarza który opiekuje się miotem od początku. Gdyby wszyscy tak
    opiekowali się psami jak ci ludzie nie musiałabyś obawiać się pseudohodowców.
    Nie zamierzam rozwodzić się nad wyższością psów rodowodowych nad tymi bez
    papierów, czy odwrotnie. To trochę jak udowadnianie wyższości Świąt Bożego
    Narodzenia nad Świetami Wielkiej Nocy.
    Prawda jest taka, że legalne hodowle polecane przez związek niejednokrotnie
    produkują buble.
    Pozdrwiam.

  • a_na 29.11.06, 10:25
    ronja2 napisała:
    > Droga a_no, miałam przyjemność spotkać goldki z "doskonałych" hodowli:
    > 1) rekomendowana przez związek hodowla domowa (właścicel to sędzia ze
    związku) okazała się być na wskroś hodowlą kojcową. Przywieziony zeń piesek był
    koloru szarego i wymagał natychmiastowej wizyty u weterynarza za względu na
    zapalenie uszu.

    Po pierwsze - nie twierdzę,że każda hodowla legalna jest cacy - bo niestety,są
    właśnie też i takie "kwiatki"...

    Skoro ta hodowla nie spodobała się kupującemu,to nie należało tam psa
    kupować,po prostu.

    > 2) kolejna hodowla: pieski z metrykami po medalistach... ble, ble, ble...
    wolne od dysplazji (A) i co? U pieska wystapiła dysplazja - według weta
    wrodzona. Właścicielka ma niezłe "klocki"

    Chyba mało wiesz o dysplazji... i o tym,że nawet po rodzicach z A może urodzić
    się dysplastyczne szczenię. Poza tym dysplazja bywa tez nabyta...

    > 3) śliczny goldek po doskonałych rodzicach - niestety barwa szaty
    > dyskwalifikuje z każdej wystawy. Ale metryka jest. A jakże!

    No i? Co w związku z tym? Wady umaszczenia się zdarzają - takie szczenię jest
    po prostu niewystawowe i powinno zostać sprzedane jako tzw."pet"

    > Mój pies pochodzi od ludzi których znam bardzo dobrze. Jesteśmy w stałym
    > kontakcie. Jego matkę znam od szczeniaka. Przy jednej suni, psa rodzinno-
    > kanapowego trudno mówić o hodowli i chęci zysku.

    Suuuper...ale nadal nie widzę ŻADNRGO powodu,żeby taka sukę rozmnażać...

    > Poza tym samo słowo hodowla kojarzy mi się bardzo negtywnie (fabryczka dla
    zysku). Niestety, prawda jest taka że to właśnie te cudownych hodowli produkują
    psy bez opamiętania wyłącznie dla zysków.

    Widzisz...bo są hodowle i Hodowle...

    > Bo jaką jest hodowla gdzie produkuje się kila ras? Czy takiego
    > właściciela nazwiesz miłośnikiem rasy? jeśli tak - to której? Tej której psów
    > ma więcej, czy tej, która największy przychód generuje?

    Tam,gdzie "produkuje" się szczenięta,to już nie prawdziwa hodowla z
    zamiłowania...niestety...nawet jeśli działa pod patronatem Związku...


    > Jakie masz podstawy do wydania oceny "pseudohodowcy" ludziom, o których
    > kompletnie nic nie wiesz. Nie wiesz jak traktowana jest ich suka, jak
    > traktowane były jej szcenięta.

    Co dalej nie zmienia faktu,że nie widzę ŻADNYCH podstaw do powoływania na świat
    kolejnych o-mało-co-rasowych szczeniaków.
    --
    . /( . . )\
    (,,)( V )(,,).....a_na
  • ronja2 29.11.06, 11:15
    Widzę, że jesteś kolejną osobą działającą według zasady:
    "nas nic nie przekona że białe jest białe, a czarne jest czarne".
    Cóż - tak bywa.
    Idąc dalej Twoim tokiem myślenia, większość goldów powinno utracić prawo
    bycia "rasowymi" ponieważ rasa powstała do celów myśliwskich. Każdy pies
    wykorzystywany do innych celów trochę odbiega od początkowych założeń. Czyż
    nie?
  • a_na 29.11.06, 16:44
    ronja2 napisała:
    > Idąc dalej Twoim tokiem myślenia, większość goldów powinno utracić prawo
    > bycia "rasowymi" ponieważ rasa powstała do celów myśliwskich. Każdy pies
    > wykorzystywany do innych celów trochę odbiega od początkowych założeń. Czyż
    > nie?

    NIE.
    Pies rasowy to pies o udokumentowanym pochodzeniu - użytkowość danego psa to
    inna sprawa.
    --
    . /( . . )\
    (,,)( V )(,,).....a_na
  • esqual 28.11.06, 15:55
    Dla mnie wlasciciel hodowli z ktorej masz Manka dzialal wbrew logice..Dlaczego
    ten miot nie byl zgloszony??Nasuwa sie jedna mysl,ze ktores z rodzicow nie
    mialo uprawnien hodowlanych.Byc moze byl to juz kolejny miot w danym roku(to
    jest zabronione przez zwiazek..)O karcie kopulacyjnej czy odbiorze miotow chyba
    nie ma co rozmawiac..Szczerze to mysle ,ze wszystkim chetnym ,rowniez tobie
    zalezalo na zdobyciu taniego modnego psa,majac w nosie ewentualne pozniejsze
    nastepstwa.
  • wrexham 16.11.06, 21:37
    szala jeszcze sie nie przechylila...
    sie waha caly czas...
    --
    wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
    ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
  • mnitka1 16.11.06, 23:21
    eliza, odezwij sie do mnie na gg 1306692. Ja tez z Jaworzna.
  • biljana 17.11.06, 11:59
    mnitka1 napisał:

    > eliza, odezwij sie do mnie na gg 1306692. Ja tez z Jaworzna.

    niektorzy ludzie i tak wiedza swoje. no i beda male "goldenki"

    ale watek mam nadzieje bedzie mial - moze choc dla niektorych - jakas role
    edukacyjna...
    --
    Gucio i Maja

    Forum Kabaty-Moczydło
  • albert.flasz1 17.11.06, 12:13
    biljana napisała:

    > mnitka1 napisał:
    >
    > > eliza, odezwij sie do mnie na gg 1306692. Ja tez z Jaworzna.
    >
    > niektorzy ludzie i tak wiedza swoje. no i beda male "goldenki"

    Przeszkadza Ci?


    > ale watek mam nadzieje bedzie mial - moze choc dla niektorych - jakas role
    > edukacyjna...


    Otóż to - dla niektórych...
  • pierozek_monika 17.11.06, 12:21
    mnitka1 bynajmniej nie proponował usług swojego goldena.
  • albert.flasz1 17.11.06, 12:22
    pierozek_monika napisała:

    > mnitka1 bynajmniej nie proponował usług swojego goldena.

    Jesteś facetem???:D
  • pierozek_monika 17.11.06, 12:42
    mnitka to nie ja albercie
  • jezzmam 17.11.06, 13:02
    I im starszy tym głupszy:((
    ehhhhhhhh
    --
    Pozdrawiamy Basia i Fabciu
    SHERLOCK HOLMES
    FABCIO MOCARZ
  • albert.flasz1 17.11.06, 14:17
    Hm, znaczy - pomyłka... Przepraszam.
  • jezzmam 17.11.06, 14:18
    albert.flasz1 napisał:

    > Hm, znaczy - pomyłka... Przepraszam.

    ???????????????????????????????????????
    --
    Pozdrawiamy Basia i Fabciu
    SHERLOCK HOLMES
    ROXETTE
  • albert.flasz1 17.11.06, 14:21
    No co, pomylić się nie wolno??? Przecież wszyscy wiedzą, że pewne, najbardziej
    aktywne na tym forum osoby piszą tu pod CO NAJMNIEJ dwoma nickami...
  • jezzmam 17.11.06, 14:23
    tak jak mam 10 nicków hehehehehehehehehehhe
    groch i ściana://
    --
    Pozdrawiamy Basia i Fabciu
    SHERLOCK HOLMES
    ROXETTE
  • albert.flasz1 17.11.06, 14:28
    Czemu ma służyć ta licytacja (bo ja np. w każdej chwili mogę mieć 100 lub
    więcej, i to z różnych serwerów, ale mi się nie chce) - pani Ściano?
  • jezzmam 17.11.06, 14:58
    hie hie hie
    --
    Pozdrawiamy Basia i Fabciu
    SHERLOCK HOLMES
    ROXETTE
  • esqual 19.11.06, 07:59
    Odchodzac od tematu postu..Po przeczytaniu wiekszosci watkow odnosi sie
    wrazenie,ze jest to forum wylacznie psow rasowych.
    Jest jeszcze jedna rzecz ktora mnie bardzo zawsze zastanawiala.W ogloszeniach
    czesto pada ,szczenieta bez rodowodu po rodowodowych rodzicach.
    Oczywiscie chodzi tu o lewe krycia(dla przyp.suka hodowlana moze byc kryta
    tylko raz w roku..).Martwi mnie fakt,ze zwiazki kynologiczne w Polsce,ktorych
    oddzialy sa w wiekszosci miast,nie reaguja na takowe anonse.Przeciez to glownie
    one powinny walczyc z takowym procederem.
  • mmk9 19.11.06, 09:03
    Jest niezupelnie tak jak myślisz. "Rodowodowi rodzice" to nie znaczy "psy
    hodowlane z ZKwP". Może być i tak, ZKwP to nie niebo i nie sami święci tam
    działają. Choć dla mnie absurdem byloby kryć suke na lewo, wycieńczać ją
    tańszymi szczeniakami bez rodowodu, co nie pozostanie bez wplywu na jej dalsza
    przydatnośc, kiedy w następnej cieczce mogę znowu mieć miot metrykowy. Jak Zwi
    ązek ma wedlug ciebie reagować ? Nie ma zakazu rozmnażania ani"rasowych bez
    rodowodu" ani kundli z dziada pradziada.
    Wracając do tematu. "Rodowodowi rodzice" to są psy kupione z metryką, ktorym
    ewentualnie wyrobiono rodowod, a potem albo sie nie chcialo wystawiać, albo :
    1. Piesek na wystawie ugryzl sedziego i zostal wywalony z ringu
    2. Na wystawie okazalo sie, że piesek nie za bardzo odpowiada wzorcowi
    3. Okazalo sie, że piesek posiada wady fizyczne typu dysplazja, choroby oczu itp
    4. Rodowodowy ojciec owszem, spelnia mniej wiecej wymogi, ale nie jest wybitny
    i nie ma chętnych z suczkami do krycia, wiec niech sie zabawi z niehodowlaną.
    I to jest cala tajemnica "rodowodowych rodzicow szczeniąt bez metryki". Jak
    widać, istnieje teoretyczna możliwość trafienia na wyhodowanego w ten sposob
    bardzo dobrego w typie i zdrowego szczeniaka , chyba lepiej jednak zagrać w grę
    liczbową.
    Co do wrażenia, ze jest to forum psow rasowych... No cóż, moze pojawią się i
    posty o treści :" Mam suczkę kundelka, chcialabym ją pokryć, sorry "dopuścić",
    czy mam wybrać pieska kudlatego jak ona czy lepiej krótkowlosego "... Pewnie
    istnieją ludzie ciekawi i takiej "hodowli", w końcu to wolny kraj, no i jeszcze
    ciągle jest w nim więcej ludzi niż psów.

  • esqual 19.11.06, 14:43
    w slowie rodowodowi rodzice,chodzilo mi o psy z uprawnieniami hodowlanymi
    (przyp.suka po min trzech wyst.pies reproduktor jak obok..)Co do reagowania to
    jest bardzo prosta metoda,zadzwonic do potencjalnego ogloszeniodawcy.Oczywiscie
    jest to zbyt trudne,podobnie jak kontrole niektorych hodowli,gdzie psy "rasowe"
    trzymane sa w podlych warunkach.Utopia
  • mmk9 19.11.06, 16:09
    Myśle, że jeśli wykroczenie przeciw regulaminowi hodowlanemu jest zgloszone do
    jakiegoś sadu koleżeńskiego czy tp, to jakaś procedura musi ruszyć. Powtarzam,
    produkcja nierasowych szczeniąt od suki hodowlanej wydaje mi się absurdem, co
    innego "lewe" użycie reproduktora. Teoretycznie grozi ono skresleniem z listy
    reproduktorow, ale praktycznie raczej nie da sie udowodnić, że to nie
    przypadek, a celowa dzialalnośc.
  • agataj16 19.11.06, 11:19
    Kiedyś też tak myślałam, ale przeszłam się do schroniska. I stwierdziłam, że
    jeśli moja rodzina chce mieć w moim przypadku kociaki to niech je weźmie ze
    schroniska, bo tam już są i cierpią.

    Chyba tak samo jest chyba z psami. Co z tego, ze Twoje szczeniaki będą
    ładniejsze, skoro zabierają dom tym biedniejszym?

    Nie chcę Cię obrażać, bo kiedyś też miałam takie poglądy jak Ty:].
  • szopiczka 29.11.06, 15:21
    nie wiem czy sie orientujesz ale wydajac na swiat nowe psiaki kundelki(kazdy
    pies nawet porodowodowy ale bez swojej metryki jest kundelkiem)zabierasz
    potencjalne domy psom ze schronisk ktore w niczym nie sa gorsze od tych ktore Ty
    chcesz wyprodukowac...kilka dni temu natrafilam na 5 ogloszen gdzie ktos chce
    oddac labko goldeny bo ludzie doszli do wniosku ze jednak ten pies nie zachowuje
    sie strikte kanapowo szczeka chce sie bawic biegac potrzebuje ruchu a oni
    mysleli ze to bedzie tylko laleczka ktora 24 na 24 bedzie cicho lezec na kanapie...

    nie sposob przeczytac wszystkich postow w tym temacie ale pomysl czy w
    przyszlosci takze i twoje psiaki nie trafia do schroniska...skod wiesz ze mimo
    wszytsko nie znudza sie ludziom ktorym oddasz szczenieta?male jest piekne ale co
    pozniej?polecam najpierw wybrac sie di schroniska na pewno zmienisz zdanie i
    sama znajdziesz domy wsrod znajomych dla tych biednych porzuconych psiakow...one
    tez kiedys mialy byc kochane bo ktos z identycznego powodu co Ty rozmnozyl ich
    mamusie...

    jesli jestes zainteresowana ogloszeniami o ktorych pisalam skontaktuj sie ze mna
    mailowo...porozmawiaj z ludzmi ktorzy chca od Ciebie szczenieta...nawet razem
    wybierzcie sie do schroniska naprawde watpie abys dalej chciala skrzywdzic swoja
    sunie...

    pozdrawiam
    Sylwia
  • mmk9 29.11.06, 15:36
    No, nie przesadzajmy, jestem pewna, ze nie ma mowy o krzywdzie suni. Nie o to
    jednak chodzi.
  • szopiczka 29.11.06, 15:44
    a kto tu przesadza?a pozniejsze schorzenia zwiazane z hormonami?czesciej na
    ropomacicze choruja sunie ktore raz mialy szczenieta niz ich nie mialy...a co to
    ropomacicze i z czym sie wiaze chyba nie musze pisac?

    wielu weterynarzy nazywa juz to psiom chorobom cywilizacyjna...nie ma co ryzykac
    dla ludzkiego widzi mi sie...tym bardziej ze jest to sunia niehodowlana jest
    mieszancem pewnie i nie badana w kierunku chorob genetycznych wiec hmm...sensu
    nie widze w rozmnazaniu takich psiakow skoro obok tyle podobnych czeka na domy
  • troll_ona 29.11.06, 19:25
    mmk9 napisała:

    > No, nie przesadzajmy, jestem pewna, ze nie ma mowy o krzywdzie suni. Nie o to
    > jednak chodzi.
    Ciąża i poród to dla organizmu suki (jak dla każdego zresztą) ogromne
    obciążenie. W pewnym sensie owszem, można to nazwać robieniem krzywdy.
  • tessciowa_27 29.11.06, 20:22
    Kiedy czytam takie krucjaty przeciwko właścicielowi, którego prywatną sprawą
    jest kwestia krycia jego własnej suki to normalnie szlag mnie trafia. Do tej
    pory, za kazdym razem gdy pojawia się jakiekolwiek pytanie w tej kwestii,
    natychmiast pojawia się ogromna ilośc osób, która najpierw w formie prośby
    odwodzi od zamiaru krycia, a kończy na uszczypliwości, obrażaniu i agresji.
    Po pierwsze to na prawdę prywatna sprawa właściciela, a nie rozszczekanych
    (przepraszam) orędowników psiego szczęścia. Może właśnie Ci ludzie myślą nad
    tym co robią? Może jednak nie należy na nich naskakiwać, bo i po co. Jeśli mają
    komu oddać szczeniaki, bo najpier zebrali zamówienia to świetnie o nich
    świadczy. Może do cholery nie każdego stać na kupno psa z papierami, może nie
    wszystkich stać na to by jeżdzić na wystawy? Czy ktoś się nad tym zastanawiał?
    Czy jeśli mamy psa bez papierów, ale po papierowych rodzicach i kryje on taką
    samą sukę to do diabła jakim cudem wychodza kundle? Może tak czasem trochę
    genetyki by się przydało. Teraz o kosztach: pies z papierami - ok. 1000 zł,
    wyrobienie rodowodu ok 150 zł, 3 wystawy - 3 x ok 100 zł (ale nie wiadomo czy
    na tych 3 uda się zdobyć odpowiednie oceny, jeśli nie koszt wzrasta),
    prześwietlenie HD ok 150 zł, krycie - szczeniak lub jego równowartość. No i co?
    Oczywiście zaraz pojawią się głosy, że można wziąść psa ze schroniska, ale do
    jasnej anielki, nie każdy chce mieć burka z przeszłością. Kto z Was -
    orędowników zdaje sobie sprawę ile kosztuje doprowadznie takiego psa po
    przejściach do pewnej normalności? Ile trzeba czasu, pracy i pieniędzy? Do
    diabła pies ze schroniska jest psem diablo trudnym, tym bardziej że nie jest
    tam przygotowywany (patrz szkolony, uczony, socjalizowany) do adopcji.
    Niektórzy nie dysponują odpowiednią wiedzą by podołać wychowaniu takiego psa.
    Nie mówię, że nie należy brać psów ze schroniska, wręcz przeciwnie należy się
    im ciepły dom i kochany właściciel. Tylko przy podejściu w tym kraju do ogólnie
    pojętego szkolenia psów schroniskowych to na prawdę może być kiepskie
    rozwiązanie dla przeciętnego Kowalskiego. Przypominam o przypadku dobermana
    opisywanego na dogomanii, staffordów - sprawa w gazetach, rodezjana
    agresywnego - ostania, pogryzień przez psy wzięte z dobrego serca, psów
    lękowych z którymi praca jest ogromnie ciężka itd, itp. Nie cierpię oszołomstwa
    pod każdą postacią, a w obecnej chwili jest ono na tym forum rozpowszechnione
    do granic mozliwości. Nic tylko psy z papierami albo ze schroniska. Całość
    wypowiedzi coponiektórych świadczy li tylko o pieniactwu autora, braku wiedzy
    merytorycznej oraz wścibstwu. Moje zdanie jest takie - to co robi właściciel z
    własnym psem to jego i tylko jego sprawa, chyba, że działa na szkodę
    zwierzęciu - zaniedbuje, znęca się lub w inny sposób umyślnie powoduje
    zaniżenie standartu życia tegoż zwierzaka.
  • troll_ona 29.11.06, 20:54
    tessciowa_27 napisała:

    > do jasnej anielki, nie każdy chce mieć burka z przeszłością.
    Tak na marginesie - gdybyś się czasem przeszła do schroniska zobaczyłabyś ile
    tam jest szczeniaków. Bez przeszłości i bez przyszłości.
  • tessciowa_27 29.11.06, 21:24
    Oczywiście, że bywam w schroniskach. I tak na marginesie - szczeniaki
    znalezione w pudle, szczeniaki uratowane od utopienia, szczeniaki znalezione w
    lesie, szczeniaki przywiezione pod schronisko, znalezione z martwą matką to są
    również psy z przeszłością, na których odbite jest piętno traumatycznych
    przeżyć. Pobyt w schronisku - w stadzi, w odłaczeniu od matki itd też jest
    traumą. Polecam rozwój szczeniąt (emocjonalny i fizyczny) jest kilka artukułów
    w necie, będziesz wiedziała o czym piszę.
  • tessciowa_27 29.11.06, 20:30
    I jeszcze jedno, pojawił się wątek na tym forum o przygarnięciu psa
    zaprzęgowego. Jest tam tylko 11 odpowiedzi. Gdzie są ci wszyscy "krzyczący" o
    psach w schroniskach? Gdzie są adresy, meile, zdjęcia, chęć pomocy w wyborze?
    Gdzie oferowanie pomocy?
    Normalnie hipokryzja wychodzi!!!
  • szopiczka 30.11.06, 00:20
    hipokryzja jest rozmnazanie psow do tego nie przeznaczonych...
  • ronja2 30.11.06, 08:04
    szopiczka napisała:

    > hipokryzja jest rozmnazanie psow do tego nie przeznaczonych...

    Hmmmmmm... rozumiem że jesteś alfą i omegą, jednostką potwierdzającą jedynie
    słuszne przeznaczenie psów.
    Parafrazując: jeśli nie jesteś osobą wysoce wykształconą o bardzo wysokim
    ilorazie inteligencji (IQ 180 przynajmniej)i rzecz jasna wolna od wszelakich
    obciążeń genetycznych, to warto by się zastanowić nad sensem Twojego
    rozmnażania. Rozmnazanie ludzi o niskim poziomie inteligencji zdecydowanie
    zaniża ogólny poziom inteligencji populacji... i można by tak w
    nieskończoność...
  • szopiczka 30.11.06, 10:44
    no brawo...tylko ze wyjasnij mi co ma rozmnazanie ludzi do rozmnazania
    zwierzat?nic i nie wolno tego porownywac,mam tlumaczyc dlaczego?chyba nie jesli
    Twoje IQ wynosi 180 przynajmniej...jesli mniej to sie nie rozmnazaj w mysl
    twojej ideii...
  • albert.flasz1 30.11.06, 10:45
    szopiczka napisała:

    > no brawo...tylko ze wyjasnij mi co ma rozmnazanie ludzi do rozmnazania
    > zwierzat?

    Absolutnie nic, skojarzenia przychodzą tak sobie...:-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
  • ronja2 30.11.06, 10:54
    owa "moja" idea zrodziła sie raczej z Twoich wywodów. Po Twoich wypowiedziach
    mniemam że dążysz do stworzenia rasy "nadpsów". Tworzenie rasy "nadludzi" już
    komuś, kiedyś nie wyszło...
  • albert.flasz1 30.11.06, 10:59
    No, tu chyba trochę przesadzasz. Myślę, że tworzenie rasy "nadludzi" jednak
    czemuś (nieważne czemu i co z tego wynikło) miało służyć, natomiast tworzenie
    ras "nadpsów", "nadkotów", czy też co tam się jeszcze pojawi ma służyć li tylko
    przyjemności ludzi posiadających odpowiednie zasoby finansowe...;-)
  • ronja2 30.11.06, 11:29
    Wiem, przesadziłam, ale zabieg był celowy - a że oczekiwanego wyniku nie
    osiągnął inna sprawa :-P

    Ale jest sens w rozmnażaniu wyłącznie "przeznaczonyh". Jak zapłacisz za psa
    2000 albo więcej, raczej nie wyrzucisz go do schroniska (bo jak tu taką kasę
    wyrzucić?) co nie znaczy że nie może się on znudzić. Najwyżej zamknie się go w
    piwnicy a przed wystawą trochę "odświeży" i będzie cool (sprawa niedawno
    opisana na forum)
  • albert.flasz1 30.11.06, 11:40
    O! Chyba tu się mylisz... Mam dom na wsi, jedni z moich sąsiadów mają córunię w
    dużym mieście. Od kilku lat córunia notorycznie kupuje sobie psiaki (oczywiście,
    zawsze "rodowodowe", bo to jest modne), po czym, gdy już się znudzą - oddaje je
    "na wieś". Był już owczarek collie (był miły ale i tak ktoś go zastrzelił, bo
    podobno kradł kury i przeszkadzał kłusownikom), teraz jest rottweiler (nowi
    "właściciele" już mieli z nim sporo kłopotów, z sąsiadami a jak nie pomogło - to
    także z policją bo rzuca się na wszystko, co się rusza; ostatnio trzymają go w
    klatce ale i tak robi podkopy i ucieka), wkrótce prawdopodobnie będzie
    pitbull... Moim zdaniem, status materialny o niczym nie świadczy, niestety (a
    może na szczęście)!
  • ronja2 30.11.06, 12:03
    a ja w swojej naiwności miałam nadzieję że w snobistycznym świecie chociaż kasa
    przemawia ludziom do rozsądku
  • szopiczka 30.11.06, 11:04
    nie chce nic tworzyc chce po prostu uswiadomoc ludziom ze to co oni produkuja
    rzekomo dla znajomych spokojnie mga znalezc w schroniskach...a obludy pod kazdym
    wzgledem po prostu nienawidze...bo jak inaczej nazwac to ze na kundelka
    przypominajacego goldena labka czy inna rase wlasciciele krzycza iz to rasowy
    pies i nie widza nic zlego w ich rozmnazaniu...

    wytlumaczcie mi po co rozmnazac psy niehodowlane ktore nie pomoga ani w
    utrzymaniu danej rasy ani w poprawie jej wizerunku(szeroko pojmowanego) tylko
    zasila swoja obecnoscia schroniska?bo te psiaki ktore sie narodza zabiora
    potencjalne domy tym pokrzywdzonym tylko i wylacznie przez czlowieka przez jego
    glupote i jakies dziwne widzi mi sie...
  • albert.flasz1 30.11.06, 11:28
    Parafrazując - jak grochem o ścianę ale nic to: "gutta cavat lapidem non vi, sed
    saepe cadendum" a jak nie, to też będzie... Świat jest duży, nie stoi w miejscu
    i na szczęście zawsze w końcu odrzuca wszystkie skrajności.
  • tessciowa_27 30.11.06, 11:29
    czy może wpadłaś szopniczko na to, co dzieje się z psami ras uzytkowych, które
    wpadają w ręce coraz większej ilości osób zgodnie z trndem mody? Ciekawa jestem
    co tak wspaniałego jest np ONach, które zatracają cechy uzytkowe a ich budowa
    anatomiczna woła o pomstę do nieba, co jest takiego super w Mastino
    Neapolitano, który wygląda jakby miał się rozsypać? a może super psem jest
    basset, który musi kopulować na szelkach bo łamie mu się kręgosłup, czy też
    buldok angilski rodzący się tylko przez cesarskie cięcie, bo szczenie ma za
    wielką czaszkę i rozrywa sukę od środka, może równie wspaniałym jest hodowanie
    wystawowych haskich, które w obecnej chwili mają jedwabistą sierść, taką która
    nie chroni przed zimnem, a więc zatraciła cechy użytkowe. Bierzesz pod uwagę
    czasem, że w momencie gdy rasa trafia na wystawy i zdobywa popularność, jej
    wyglądem steruje moda, która nie ma nic wspólnego z dobrem zwierząt. Ciekawa
    jestem czy widziałaś zabiegi pielegnacyjne przy ringu, kiedy to pies obsypywany
    jest proszkami spryskiwany sprejami, a właściciel robi to w gumowych
    rękawiczkach (a niby są to kosmetyki zdrowe dla psa).
    Za chwilę znowu zaczniesz krzyczeć, że w takim razie można wziąść psa ze
    schroniska, bo można, jednak może ktoś chce mieć psa w typie lub też nie
    potrzebny mu do szczęścia papier. Tak na prawdę to jest to tylko prywatna
    sprawa tego człowieka a nie moja czy też Twoja. Może zacznij uswiadamiać ludzi
    o korzyściach płynących ze sterylizacji, gdy nieodpowiedzialny właściciel nie
    dopilnuje suki w cieczce i rodzą się nie chciane szczeniaki. To jest problem.
    Problemem natomiast nie jest przemyślana decyzja o kryciu, gdzie właściciele
    suki najpierw znajdują nowych właścicieli a później kryją. To jest rozsądne
    wyjście. Przyjmij wreszcie do wiadomości, że są ludzie którzy chcą mieć właśnie
    takiego psa. Jest popyt to jest i podaż, i niech to zostanie w tej kolejności.
    Przestań wreszcie czepiać się takich ludzi, zajmij się pomoca człowiekowi który
    chce przygarnąć psa, jemu nie dałaś namiarów, którymi szafowałaś w tym wątku.
    Może wreszcie zajmiesz się konstruktywną pomocą dla tych, którzy tego chcą. Co
    prawda najłatwiej jest krytykować, jest to najwygodniejsze bo nie wymaga
    zachodu z Twojej strony. O realną pomoc jest trudniej, zwłaszcza bezinteresowną.
  • ronja2 30.11.06, 12:16
    tessciowa_27 - ostojo Ty moja rozsądku. DZIĘKUJĘ !!!
    Przelałaś na papier (?) to, czego ja nie potrafiłam nazwać.
    Pozdrawiam.
  • tessciowa_27 30.11.06, 13:00
    O jejku coraz bardziej robię się czerwona. Bardzo mi miło jeśli tak uważasz:)
  • ronja2 30.11.06, 13:40
    tak właśnie uważam - i tej wersji będę się trzymać :-D
  • ronja2 30.11.06, 13:46
    zresztą również wielkie thank You dla Alberta za niedopuszczenie do zjedzenia
    mnie za posiadanie "o-mało-co" goldena "nie-ze-schroniska"
  • albert.flasz1 30.11.06, 13:59
    Nie ma sprawy, polecam się na przyszłość...;-)
  • wrexham 30.11.06, 14:01
    przestancie sobie tak kadzic bo sie niedobrze robi :)
    ja tez jestem zdania, ze ludzie na zbyt duzo sobie pozwolili jesli chodzi o
    ingerencje w nature i juz pisalam o zbytnim zadufaniu w sobie i czynieniu sobie
    ziemi poodana, ale byc moze wlasnie dobrze by bylo miec kontrole nad pewnymi
    wadami i nie rozmnazac psow bez pojecia? jesli kogos nie stac na psa, ktory jest
    zdrowy i mozna to udokumentowac (nie chodzi mi o lamiacy sie podaczas kopulacji
    bassetowy kregoslup - brrrr), ale chocby ukryta wade serca, czy te nieszczesna
    dysplazje to lepiej miec po prostu bureczka, niz skazywac sie na kosztowne
    leczenie psa chorego w przyszlosci - wiem cos o tym, bo sama to przechodzilam;
    mysle tez tess, ze niezle nastraszylas potencjalnych wlascicieli psow
    chroniskowych swoimi opowiesciami o psach z przeszloscia; zrobilo to z pewnoscia
    spore wrazenia jako argument, ale mysle, ze nie bylo obiektywne;
    prawda jak zwykle lezy gdzies po srodku, ale z jednym zgodzic sie mozna chyba:
    wieksza kontrola nad rozmnazaniem psow tych rasowych, i tych "rasowych", tych w
    typie rasy, czy wielorasowych na pewno by sie przydala; i mam nadzieje, ze
    nidlugo przyjmie sie zwyczaj przymusowej sterylizacji psow i kotow
    niehodowlanych, a majacych opiekuna, ktory moze o to zadbac; wtedy bedziemy
    bardziej szanowac zwierzeta jako "trudniejdostepne", a jak sie trafi jakis
    kociak do adopcji wielorasowy to bedzie dostepny za odpowiednia oplata i znajda
    sie chetni, ktorzy ja uiszcza;
    --
    wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
    ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
  • albert.flasz1 30.11.06, 14:15
    Nie bądź naiwna, byli już ci i owi, którzy za wszelką cenę chcieli stworzyć
    "najlepszy ze światów" - też im nie wyszło. Ci, których nazywacie "hodoffcami" w
    niczym nie łamią prawa, tradycji, dobrych obyczajów ani w ogóle niczego. Może
    więc dajcie im spokój a weźcie się np. za wypowiedzi takie, jak np. "szukam
    niewymagającego pieska dla trzylatka mieszkającego w bloku" i nie licytujcie
    się, proponując im 100 000 ras (z rodowodami). No, chyba że tak naprawdę, to
    wcale Wam nie zależy na zmianie status quo...
  • tessciowa_27 30.11.06, 16:09
    Możesz uważać, że moja wypowiedź dotycząca psów ze schroniska nie jest
    obiektywne, natomiast opiera się ona nie tylko na moim doświadczeniu ale też
    innych ludzi zajmujących się psami zawodowo. Tak samo jak opisane dane
    dotyczące degenerowania psów rasowych oparte są na opiniach hodowców i
    weterynarzy, tak samo podchodze do danych dotyczących psów ze schroniska. Mało
    tego z pewnych bardzo ważnych powodów za granicą wprowadzono system testów oraz
    szkoleń przygotowawczych dla psów przeznaczonych do adopcji, dodatkowo niestety
    lub stety psy nie nadające się do zaadoptowania (głównie ze względu na agresję)
    są usypiane.
    Z drugiej strony nie można powiedzieć, że pies z hodowli jest psem wolnym od
    wad i chorów. Dobrze znana jest (informacja rozchodzi się poczta pantoflową)
    praktyka podstawiania psów pod rodowód, kupowania testów psychicznych,
    kupowania dobrych wyników prześwietlenia. Bierze się to po pierwsze z pogoni za
    prestiżem, a z drugiej pogonią za pieniędzmi lub tez forsowaniem na siłę swoich
    psów. Oczywiście można podpisując umowę zwrócić uwagę na jej zapisy i
    ewentualnie dopisać pewne punkty. Możemy też sprawdzić hodowlę itd itp.
    Zagrożenia leżą wszędzie gdzie mamy do czynienia z nieuczciwymi hodowcami. Ktoś
    kto się nacioł na tego typu hodowców, lub też psa problematycznego ze
    schroniska może chcieć psa w typie, i wcale się mu nie będę dziwić.
    Uważam jednak, że nie należy czepiać się kogoś za jego przemyslaną decyzję.
    Weźmy pod uwagę, że też nie każdy chce mieć psa z hodowli bo np. uważa że
    wystawy są mu na plaster, nie łapie czemu one służą itd. Wtedy należy
    tłumaczyć. Jednak do mnie trafia jeden podstawowy argument twórczyni wątku:
    dalsza rodzina chce szczeniaka właśnie po tej, a nie innej suce - i w tym
    momencie powinien nastapić koniec dyskusji.

    PS. Ja nikogo nie straszę, zwracam uwagę na zagrożenia. Stawiam argumenty,
    które tak na prawdę są ogólnie dostępne (np. u szkoleniowców). W sytuacji gdyby
    padło pytanie z zakresu problemów behawioralnych psa ze schroniska starałabym
    się pomóc, gsyby wypowiadał się człowiek chcący kupić pit bulla z nieznanej
    hodowli, mający 3 dzieci stanowczo bym oponowała, gdyby szukano haskiego dla
    babci tez bym wsadziła swoje trzy grosze. We wszystkim co piszę staram się
    zachować obiektywizm, zwłaszcza gdy chodzi o kwestie merytoryczne. No chyba że
    wątek mnie zirytuje pozwalam sobie na pewna dozę emocji ale nie w przypadku
    informacji, których staram się udzielać rzetelnie.
  • szopiczka 30.11.06, 18:18
    tessciowa_27 nie wyszlo Ci troszke atakowanie mnie chociaz wiem ze 3/4 ludzi
    ktorzy krzycza ze psow rasowych sie nie rozmnaza ida po prostu za tlumem...psami
    zajmuje sie od wielu lat minimalnie krocej pomagam pokrzywdzonym przez ludzi
    zwierzetom...nigdy nikt nie bedzie w stanie wmowic mi ze rozmnazanie psow
    niehodowlanych jest dobre i nalezy za to chwalic...w schronisku spedzam kilka
    godzin dziennie krew mnie zalewa gdy widze rozesmiane paszcze wiedzm ktore
    przychodza co jakis czas z noowymi psiakami do oddania...

    co do wystaw i niektorych raz czy ja gdzie pisalam ze to jest swietne cudowne i
    w ogole?oczywiscie ze owczarki niemieckie sa u nas przekatowane jasne ze buldogi
    francuskie przez splaszczony pyszczek nie przzywaja polowy operacji...tylko ze
    ich rozrod w jakims stopniu jest kontrolowany a takie domowe zacisze ktore "samo
    wie najlepiej" ech szkoda gadac...pare dni temu dzownila do mnie dziewczyna
    ktora dopuscila sobie sunie pseudohusky sunia sie oszczenila tylko ze szczenieta
    poumieraly bo mialy wade genetyczna przy okazji porodu odeszla takze i sunia...

    nie rozumiem dlaczego polowa ludzi z tego forum sama probuje sobie dopowiadac
    slowa ktorych np ja nigdy bym nie wypowiedziala...nigdy nie przyszlo mi do glowy
    ze psy nieraspwe sa gorsze czy rasowe lepsze zdrowsze itd...

    chodzi mi tylko o nie rozmnazanie psow skoro schroniska sa przepelnione i to
    wlasnie dzieki takim zabiegaom jak rozmnazanie swojej suni bo sasiadom sie
    podoba i na pewno takiego wezma...
  • szopiczka 30.11.06, 18:20
    podsumowujac dopoki ludzie nie beda fair w stosunku do samych siebie zwierzeta
    nigdy nie beda mialy lepiej...
  • tessciowa_27 30.11.06, 20:04
    Wyszło nie wyszło. Atakujesz nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz. Głównie
    próbujesz wciskać ludziom psy ze schroniska (dokładnie w taki sposób to
    wyglada). Mało tego starasz się pokazać, że tylko psy z papierami lub/i tylko
    psy ze schroniska. Nie przyjmujesz do wiadomości innych argumentów tylko dalej
    swoje. Wpadasz na każdy wątek, który dotyczy rozmnażania psów bezpapierowych i
    zamiast logicznie wytłumaczyć dlaczego masz taki pogląd. W efekcie po jakimś
    czasie rozmówca ma Ciebie serdecznie dosyć.
    Już raz rozmawiałyśmy na temat wiedzy merytorycznej, nie zrozumiałaś. Teraz
    również piszeż, że pracujesz z psami, siedzisz w schronisku itd. ale jak to się
    ma do pisania o psach ze schroniska. Jeśli wyciągasz w miare obiektywne
    argumenty (chociaż raczej powiedziałabym, że emocjonalnie podchodzisz) to pisz
    o wszystkim, a nie traktuj faktów wybiórczo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka