Dodaj do ulubionych

Jak się pozbyć kota??

07.03.07, 19:08
Nie, nie mam zapędów morderczych. Sprawa wygląda następująco: mieszkam w
szergówce, na mojej ulicy mieszkają koty, nie mam nic przeciwko nim, sama
kiedyś miałam dwa. Ale koty te chodzą mi po balkonie, ogrodzie, wchodzą do
domu. W lecie kot wszedł do domu sąsiadów i zasnął w łóżeczku niemowlęcia.
Trudno nie otworzyć okna w nocy w takie gorące lato jak zeszłe. Doszło do
tego, że koty wspinają się do wózka mojej córki jak ją zostawię śpiącą na
balkonie. Słyszałam o przypadkach zagryzienia niemowlaków przez koty i ta
sytuacja mnie przeraża. W jaki sposób mogę sprawić, aby te koty omijały mój
dom? Następny krok to trutka, a tego za wszelką cenę chcę uniknąć. Kupowane w
sklepach zoologicznych odstraszacze nie skutkują.
--
Pozdrawiam Justyna
Edytor zaawansowany
  • urania77 07.03.07, 19:13
    mama_ola1 napisała:

    Słyszałam o przypadkach zagryzienia niemowlaków przez koty

    :-DDDDDDDDDDDD
  • mama_ola1 07.03.07, 19:15
    Tak, przegryzają tętnicę szyjną, nie wiem co w tym jest śmiesznego jak się ma 4
    miesięczne niemogące się bronić dziecko?? Nie oczekuję szyderstw tylko
    konstruktywnej porady.
    --
    Pozdrawiam Justyna
  • urania77 07.03.07, 19:30
    nie zabijam, więc nic nie doradze,

    można jedynie wstawić siatkę (taką jak na owady)
  • misia007 07.03.07, 19:33
    Chyba zle trafiłas, tu raczej sie nie dyskutuje o pozbywaniu sie zwierząt.O
    tętnicy zmilczę.
    --
    Ludzie dzielą się na tych, którzy lubią koty i na pokrzywdzonych przez los.
    Nina
    Czarek i Wacek
  • laura9971 12.03.07, 00:59
    misia007 napisała:

    > Chyba zle trafiłas, tu raczej sie nie dyskutuje o pozbywaniu sie zwierząt.O
    > tętnicy zmilczę.
    Ja dopiero teraz to czytam to pytam a gdzie ta tętnica jest i skąd kot wie że tu
    leży tętnica :O po węchu,kolorze czy czuś innym:)a to jakieś tresowane koty do
    zabijania dzieciątek???
  • annb 07.03.07, 19:37
    tak
    to nie jest smieszne
    to jest straszne
    straszne ze są ludzie którzy wierzą w takie rzeczy
    aaaaaaaaaaaaaaaaa
    powiedz ze zartujesz
    powiedz....

    --
    quos Iuppiter perdere vult, dementat prius
  • mama_ola1 07.03.07, 19:50
    ok, w sprawie tętnicy mogę się mylić. Ludzka rzecz, ale słyszałam o takim
    przypadku. Nie mam ochoty wąchać kocich odchodów na swojej wycieraczce bądz na
    świeżo wyschniętym praniu. Nie muszę tolerować śladów kocich pazurów na moim
    samochodzie. Nie mam ochoty oglądać obcego kota w wózku mojego dziecka. Czy tak
    trudno to zrozumieć??
    Owszem, mogę zamontować siatkę, ale to rozwiązanie połowiczne.
    Przyznam, że sądziłam, że spotkam się choćby z poradą, czego koty nie lubią a
    tu nic, tylko szydera. Szkoda.
    --
    Pozdrawiam Justyna
  • gato.domestico 16.04.07, 18:54

    --
    To kwakanie jest czasem miękkie, czasem bardziej skrzeczące. Ale występy
    wokalne nie są mocną stroną kaczorów
  • urania77 07.03.07, 20:13
    niestety ludzie wierzą w różne rzeczy, a mamy 21 wiek, słyszałam kiedyś od
    osoby (przypadkowo spotkanej na spacerze)cytuję:

    "że bulterierom po 6 roku życia mózg zaczyna rosnąc, a rottweilerom zaczyna
    ugniatać czaszkę :-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD wtedy psy nadają się tylko do
    uśpienia"

    niedouczenie to najgosze co może się człowiekowi trafić w życiu, brak wiedzy
    jest gorszy od nazizmu
  • default 08.03.07, 12:29
    mama_ola1 napisała:

    > Tak, przegryzają tętnicę szyjną,

    Jasne. A nietoperze wkręcają się we włosy. A skorki włażą do ucha. A świstak....
    :))
  • laura9971 12.03.07, 01:02
    default napisała:

    > mama_ola1 napisała:
    >
    > > Tak, przegryzają tętnicę szyjną,
    >
    > Jasne. A nietoperze wkręcają się we włosy. A skorki włażą do ucha. A świstak...
    > .
    > :))
    Zawija czekoladki w sreberka uff jaka żartownisia z tej mamy
  • deodyma 16.04.07, 13:17
    koty przegryzaja tetnice szyjna??? co za bzdety wypisujesz kobieto! gdy bylam
    niemowleciem to koty spaly ze mna w lozeczku. dzis ma 32 lata i zyje.
  • laura9971 12.03.07, 00:54
    urania77 napisała:

    > mama_ola1 napisała:
    >
    > Słyszałam o przypadkach zagryzienia niemowlaków przez koty
    >
    > :-DDDDDDDDDDDD
    Ja też słyszałam że mama Ola zagryzła w mieście X na ulicy X .....czarnego kota
    jak prowokować no to dalej kto wymyśli najlepszą prowokację???Nagród nie
    przewidziano :) :)
  • ontarian 07.03.07, 19:58
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ryssio 07.03.07, 20:20
    dla niemowlęcia. Tętnicy nie przegryzie, ale oko wydrapać może (:
    Przede wszystkim możesz je ostro pogonić raz czy drugi (wodą ze szlaucha,
    kijem, kamieniem). Na amazon.com były w swoim czasie dostępne odstraszacze
    działające przy pomocy ostrego, krótkotrwałego strumienia wody. Oczywiście
    jakimś wyjściem jest siatka na okno/balkon.
    Jeżeli koty mają swojego pana, to porozmawiaj z nim, daj do zrozumienia że w
    razie czego nie zawahasz się przed trutką - jeżeli ma trochę oleju w głowie, to
    sam zadba, żeby mu koty nie wchodziły do cudzego ogrodu.
  • ontarian 07.03.07, 20:27
    ryssio napisał:

    > sam zadba, żeby mu koty nie wchodziły do cudzego ogrodu.
    tak? ciekawe jak to zrobi?
    powie kotom, ze nie moga tam chodzic?
  • ryssio 07.03.07, 20:30
  • laura9971 12.03.07, 01:03
    ryssio napisał:

    > dla niemowlęcia. Tętnicy nie przegryzie, ale oko wydrapać może (:
    > Przede wszystkim możesz je ostro pogonić raz czy drugi (wodą ze szlaucha,
    > kijem, kamieniem). Na amazon.com były w swoim czasie dostępne odstraszacze
    > działające przy pomocy ostrego, krótkotrwałego strumienia wody. Oczywiście
    > jakimś wyjściem jest siatka na okno/balkon.
    > Jeżeli koty mają swojego pana, to porozmawiaj z nim, daj do zrozumienia że w
    > razie czego nie zawahasz się przed trutką - jeżeli ma trochę oleju w głowie, to
    >
    > sam zadba, żeby mu koty nie wchodziły do cudzego ogrodu.
    Nie woda ze szlaucha tylko woda święcona na takich arcychrystów jak ty i mamuśka
  • ewa8a 07.03.07, 21:04
    Koty chodzą po balkonie, po ogrodzie, wchodzą do domu, wspinają się do wózków i
    niemowlęcych łózeczek..... Co za makabra ! Taka masa bezczelnych kotów !
    Szkoda, że Hitchckock nie zyje, bo mógłby u ciebie nakręcić mrożący krew w
    żyłach horror pt. ,,Koty’’. A ty nie masz ,,zapędów morderczych’’,
    ale ,,następnym krokiem będzie trutka.’’ Strasznie mi ciebie żal biedaczko.


    --
    1% dla Emira
  • mist3 07.03.07, 21:52
    Njapierw odniosę się do przegryzania tętnic i wydrpaywania oczu. Czy uważacie,
    że w dobie prasy brukowej takie przypadki przemknęłyby niezauważone? Skoro z
    każdego pogryzienia człowieka przez psa robi się aferę ogólnokrajową? Jakoś nie
    słyszałam w TV o takim przypadku odnoszącym się do kotów. Pomijam taką
    drobnostkę jak mnóstwo znajomych posiadających koty i dzieci, które żyją razem
    bez szkody dla siebie.
    Druga rzecz- skoro koty wchodzą do domów to znaczy, że są to koty oswojone -
    dzikie by tak nie robiły. W związku z tym należy ustalić właściciela i
    porozmawiać z nim na ten temat, zadzwonić do TOZ-u - jeśli koty są zaniedbywane
    i np. szukają jedzenia po domach. Dziki kot do domu dobrowolnie raczej nie
    wejdzie. Ale zakładając, że są to koty dzikie - znów kłania się TOZ - mają oni
    klatki do wyłapywanie kotów, mogą pomóc w sterylizacji/kastracji (akurat
    niedługo będzie taka akcja) - koty będą mniej skłonne do łazęgowania. Choć
    jeszcze raz powtarzam - wydaje się, że są to koty oswojone skoro, jak
    twierdzisz, wchodzą nawet do dziecięcego łóżeczka.
    Są preparaty odstraszające koty, nie lubią one też zapachu goździków, cytrusów,
    jałowca - ale to są działania doraźne. Skoro wam to przeszkadza - ustalcie
    właścicieli i z nimi rozmawiajcie.
    Koty nie wchodzą do domu w morderczych zamiarach czy złośliwie - po prostu jak
    ufają ludziom - lubią wiedzieć co się dzieje, znaczyć swój teren, zaprzyjaźniać
    się po prostu :)
  • mist3 07.03.07, 21:56
    PS. Traktowania kotów kijem, kamieniem czy trutką nawet szkoda komentować.
    Jakbym coś takiego zobaczyła - to na pewno starałabym się uprzykrzyć życie (za
    pomocą przepisów prawa, które mimo wszystko są w naszym kraju) takiemu
    zwyrodnialcowi. Pozbycie się kotów może rozwiąże jakiś problem, ale sprowadzi
    inny - myszy, szczury. Naprawdę warto?
  • ryssio 07.03.07, 22:02
    Ustną perswazją? Mógłby nie zrozumieć :-)
  • mama_ola1 07.03.07, 22:45
    Nie jestem zwyrodnialcem, ani tym bardziej mordercą kotów. Daleko mi do tego.
    Ale nie umiem dyskutować z fanatykami, dla mnie zdrowie moich dzieci jest
    ważniejsze od włóczących się wszędzie 3 kotów. Jak napisałam, sama je kiedyś
    miałam. Też znam rodziny, gdzie koty i dzieci żyją w pełnej symbiozie, ale NIE
    ZAAKCEPTUJĘ jakiegokolwiek futrzaka wchodzącego do łóżka mojemu dziecku. I
    tyle. Zaraz pewnie odezwą się głosy, że kotki są bardzo czyste itp itd. Wiem i
    z tym polemizować nie będę.
    Próbuję ustalić właścicieli tych kotów, co nie jest takie proste. A nawet jeśli
    ustalę, to co mi to da? Przecież nie zaczną chodzić z nimi na smyczy.
    Żałuję,że tutaj się odezwałam w tej sprawie. To forum fanatyków, a nie
    miłośników zwierząt. To, że się zwierzęta lubi, nie znaczy, że mam im dać sobie
    wejść na głowę.
    Mimo wszystko dziękuję za rady, a oszalałym fanatykom proponuję trochę sportu,
    może to zabije w was ten jad, którym plujecie, nie próbując nawet zrozumieć
    innych.
    --
    Pozdrawiam Justyna
  • imagirro 08.03.07, 10:57
    mama_ola1 napisała:

    >Żałuję,że tutaj się odezwałam w tej sprawie.

    Dobrze, że chociaż żałujesz.
  • laura9971 12.03.07, 01:07
    imagirro napisała:

    > mama_ola1 napisała:
    >
    > >Żałuję,że tutaj się odezwałam w tej sprawie.
    >
    > Dobrze, że chociaż żałujesz.
    I przysięgasz grzech odpokutować?
  • ziegula 07.03.07, 22:45
    ale o co Wam chodzi..? nie kumam .. jasne pewnie nie macie dzieci.. i wszyscy
    uwielbiacie zwierzeta i nie dociera do Was, ze komus moga przeszkadzac..
    szczegolnie przy malych dzieciach
    --
    Pozdrawiam Agnieszka
    Kamuś 06.12.03 i Laura 04.11.06
  • laura9971 12.03.07, 01:06
    ryssio napisał:

    > Ustną perswazją? Mógłby nie zrozumieć :-)
    Najlepiej list napisać
  • krzysztof_wandelt 07.03.07, 23:24
    usłyszała inwektywy, szyderstwa i półprawdy...
    fakt, że argumentując powołała się na krążące legendy mające ustrzec dzieci
    a nie unicestwiać koty!
    dlaczego postały te legendy? głównie żeby ochronić ciężarne matki i ich dzieci
    przed Toksoplazmozą - łatwiej i skuteczniej jest wprowadzac w obieg podejrzenie
    o przegryzanie gardla niż rozumnie przekazywac postaci kliniczne toksoplazmozy
    nazywanej powszechnie "chorobą kociego pazura".
    tu nie chodzi o szermierkę słowną, ale tu chodzi o zdrowie, a nawet życie Was
    i Waszego potomstwa...
    forumowiczy z otwartą głową zapraszam do przeczytania pierwszej z brzegu strony
    o toksopazmozie oraz do konsultacji ze specjalistą.
    jest jedna nauczka z tego wątku, że nie należy się zwracać z prosba do Was :(
    --

    rodzynek
  • pixie65 08.03.07, 11:24
    Cytat z "przykładowej strony" dla leniwych:
    Ocysty nie "fruwają" w powietrzu , dostają się do organizmu drogą brudnych rąk,
    lub skażonych pokarmów.
  • annb 08.03.07, 08:12
    i coz z czytanki wynika?

    Drogi i żródło zakażenia

    Człowiek zaraża się drogą pokarmową zjadając pokarmy zakażone zarówno
    pochodzenia zwierzęcego ( zakażone surowe mięso ) jak i roślinnego ( warzywa i
    owoce zanieczyszczone kałem kota ).
    Możliwe jest także zakażenie przez uszkodzoną skórę oraz przez spojówki
    (wniknięcie oocyst).
    Bardzo istotną drogą zakażenia jest droga przezłożyskowa -prowadzi ona bowiem
    do najcięższej postaci choroby - toksoplazmozy wrodzonej ,która rozwija się u
    płodu i prowadzi do wad rozwojowych.


    no straszne po prostu straszne
    to nie kot jest winien ale BRAK HIGIENY I ZŁE NAWYKI
    kobieta szybciej sięzarazi próbując surowe mięso-obrzydliwe, ale są takie
    lub tez jedząc nieumyte owoce

    a co do zwracania się o radę
    jak sie czyta io kotach przegryzających tetnicę no to ręce opadają
    ze takei gusła wciąż żywe
    a mamy XXI wiek
  • pixie65 08.03.07, 10:54
    krzysztof_wandelt napisał:

    > dlaczego postały te legendy? głównie żeby ochronić ciężarne matki i ich
    dzieci
    > przed Toksoplazmozą - łatwiej i skuteczniej jest wprowadzac w obieg
    podejrzenie
    >
    > o przegryzanie gardla niż rozumnie przekazywac postaci kliniczne
    toksoplazmozy
    > nazywanej powszechnie "chorobą kociego pazura".
    > tu nie chodzi o szermierkę słowną, ale tu chodzi o zdrowie, a nawet życie Was
    > i Waszego potomstwa...
    > forumowiczy z otwartą głową zapraszam do przeczytania pierwszej z brzegu
    strony
    >
    > o toksopazmozie oraz do konsultacji ze specjalistą.

    Czego i Tobie życzę...Toksoplazmoza to jedno, a "choroba kociego pazura" to
    zupełnie coś innego...
  • kocia.zmija 08.03.07, 11:07
    poczytaj sobie wandelt o toksokarozie i ciesz się, że nikt ci w trosce o wnuka
    nie kazał się pozbyć albo wręcz nie otruł psa bo też może roznieść co nieco.


    > jest jedna nauczka z tego wątku, że nie należy się zwracać z prosba do Was :(

    z głupią prośbą niekoniecznie. wystarczyłoby trochę pomyśleć i sformułować
    pytanie inaczej, np. jak zniechęcić kota do niechcianych wizyt.
  • hella_79 06.04.07, 09:24
    krzysztof_wandelt napisał:

    > usłyszała inwektywy, szyderstwa i półprawdy...
    > fakt, że argumentując powołała się na krążące legendy mające ustrzec dzieci
    > a nie unicestwiać koty!
    > dlaczego postały te legendy? głównie żeby ochronić ciężarne matki i ich dzieci
    > przed Toksoplazmozą - łatwiej i skuteczniej jest wprowadzac w obieg podejrzenie
    >
    >
    taak, toskoplazmoza groźna jest dla kobiet, ale tylko dla tych w ciąży a nie dzieci, mozna się nie zarazić przez kontakt z kocimi odhcodami ale równie dobrze mozna się nią zarazić pracując w ogródku lub obrabiając surowe mięso :P sama obecność kota nie spowoduje tokso.
    wszystkie bajki dotyczące kotów to nic innego jak li i jedynie ciemnota i zabobon, od czasu do czasu podsycany przez "pseudonaukowców".

    a co do kontaku zwierzów z dziećmi - ja nie miałabym nic przeciwko temu, dziecko wychowane z dala od zwierząt (bo są be, bo groźne, bo brudne, bo nie wiem jeszcze co...) wyrośnie na ułomnego człowieka :P to są nasi bracia mniejsi w końcu.
  • ewcio2 07.04.07, 10:30
    o tym samym chciałam napisać. i chociaż nie mam jeszcze dzieci to rozumiem
    forumowiczkę. nie rozumiem Was. dzieci są be kotki zawsze cacy. podejście
    baaardzo obiektywne.

    w TV nie ma przypadków zagryzień przez koty, ok ale dla mnie samo podrapanie
    jest niebezpieczne. przecież kotek nawet w zabawie nie podrapie. nie wiadomo też
    co takie obce koty przyniosą do domu. ja lubię koty, kiedyś miałam. ale troska
    o dziecko zawsze będzie dla mnie ważniejsza niż troska o koty.
  • gonia722 16.04.07, 01:09
    krzysztof_wandelt napisał:

    > usłyszała inwektywy, szyderstwa i półprawdy...
    > fakt, że argumentując powołała się na krążące legendy mające ustrzec dzieci
    > a nie unicestwiać koty!
    > dlaczego postały te legendy? głównie żeby ochronić ciężarne matki i ich
    dzieci
    > przed Toksoplazmozą - łatwiej i skuteczniej jest wprowadzac w obieg
    podejrzenie
    >
    > o przegryzanie gardla niż rozumnie przekazywac postaci kliniczne
    toksoplazmozy
    > nazywanej powszechnie "chorobą kociego pazura".
    > tu nie chodzi o szermierkę słowną, ale tu chodzi o zdrowie, a nawet życie Was
    > i Waszego potomstwa...
    > forumowiczy z otwartą głową zapraszam do przeczytania pierwszej z brzegu
    strony
    >
    > o toksopazmozie oraz do konsultacji ze specjalistą.
    > jest jedna nauczka z tego wątku, że nie należy się zwracać z prosba do Was :(


    no właśnie poczytaj sam o toksoplazmozie a potem dopiero zabieraj głos w tej
    sprawie - kot akurat nie jest tylko i wyłącznie odpowiedzialny za tą chorobę a
    zaraziz mozna sie wszedzie jak rozniez mozna w ogole nie zarazic sie od stada
    kotow ktore w ogole moga nie chorowac ani nie roznosic toksoplazmozy
  • neeki 08.03.07, 00:52
    ja moze to przeloze na jezyk zrozumialy dla autorki. ktos kto lubi koty to
    fanatyk. coz ciebie tez mozna nazwac fanatyczka, histeryczka nawet. niektorych
    dziwi umilowanie kotow, innych mamy ktorym dzieci przeslaniaja zdrowy rozsadek.
    dziwisz sie reakcji forumowiczy ?
    wyobraz sobie ze wchodze na forum dziecko ze skarga ze mi dzieciaki lataja po
    ogrodku,dewastuja, halasuja i plosza koty. i co moze by je tak woda polac,
    kamieniem rzucic, kijem przegonic? jestem pewna ze moje pomysly spotkalyby sie
    z duzym zrozumieniem.
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • ryssio 08.03.07, 07:06
    Współczuję.
  • ninoczka1 08.03.07, 08:37
    Jestem przerażona krajem wktórym żyję, krajem w którym dorośli ludzie wierzą w
    takie bzdury jak koty zagryzające dzieci. Ciekawa jestem od kogo to słyszałaś -
    od Policji czy od "ludzie mówili"? Tylko czasami należałoby użyć rozumu, którym
    jesteśmy obdarzeni i zastanowić się czy coś co powtarzamy za kimś ma sens!
    Inaczej określenie homo sapiens nie ma racji bytu! Ja też wiele słyszałam np. o
    wampirach (nawet filmy o nich robili), ale to nie znaczy, że w to wierzę.
    Dziwię się zwłaszcza, że kiedyś miałaś koty jak mówisz. Dziwię się również bo
    mamy XXI wiek i ludzie podobno są już oświeceni i nie wierza w ludyczne
    zabobony i podania! Ale chyba jest inaczej niż myślałam!
  • mama_ola1 08.03.07, 09:37
    Dobrze, nie piszę o tętnicach i zagryzaniu dzieci przez urocze kociaki.
    Posuwanie się jednak do sugestii używania rozumu, którym mnie Bóg obarczył jest
    już delikatną przesadą. Jeden może fałszywy pogląd spowodował, że wyzwaliście
    mnie od półgłówków, choć nie bezpośrednio. Bardzo dziękuję.
    Piszę o tym, że nie mam ochoty prać powtórnie zlanego przez koty prania,
    oglądania obcych kotów w moim łóżku. MAM DO TEGO PRAWO. I choć naprawdę lubię
    zwierzęta, koty także, to mnie to po prostu irytuje. I tyle.
    A co do różnicy pomiędzy dziećmi a kotami, to jest taka, że rodzice mogą dzieci
    wychować i nie wejdą Ci do ogrodu i nie połamią kwiatków i nie będą krzyczeć.
    A gdzie są kursy tresury kotów, żeby zachowyway się tak, jak sobie tego życzą
    właściciele?
    Dziś znów miałam kota na parapecie okna, był uroczy, siedział i patrzył :)
    Chyba je pokocham, skoro mi tak radzicie, będziemy jeść z jednego talerza, w
    końcu wszyscy jesteśmy ssakami....
    --
    Pozdrawiam Justyna, Olo i Inga
  • annb 08.03.07, 09:51
    przeczytac
    to co juz w tym watku wyzej napisano
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=58627258&a=58638473
    nie lubisz kotow
    masz do tego prawo
    ja lubie
    ale nie jadam z nimi z jednego talerza
    ironia niepotrzebna
    a co do dzieci
    ostatnio-bazuję na obserwacjach-wyglada na to ze wielu rodzicow nie potrafi
    wychowac swoich dzieci wiec i ten argument odpada
    na dowod-proszę oglądac super nianię
    no zdarza sie

    --
    quos Iuppiter perdere vult, dementat prius
  • seniorita_24 08.03.07, 10:35
    Przegryzanie tętnic, choroba kociego pazura, wysysanie oddechu i toksoplazmowa
    pocghodząca od kotów to szkodliwe stereotypy.
    Rozumiem, że nie chcesz żeby obce zwierzęta wchodziły do twojego domu i masz do
    tego prawo. Koty najprawdopodobniej nie są dzikie jeśli bez obaw zaglądają do
    twojego domu. Postaraj sie znaleśc właściciela kotów i zwróć uwagę, że nie
    podobają ci się zbytnio te odwiedziny. Dowiedz się czy koty są zaszczepione i
    wykastrowane (nie będą znaczyć).
    Piszesz, że miałaś już koty więc pewnie wiesz że nie są to groźne bestie. Radzę
    tak jak moje przedmówczynie nie otwierać na osci okna tylkouchylnie lub
    zaistalować w nim siatkę/mositię Koznie jest wysoki a dakowo ochroni przed
    odwiedzinai mniej przyjemnych bzyczących i kąsająych stworów.
  • imagirro 08.03.07, 10:50
    Ty naprawdę wierzysz w te koty, pchające się do cudzego domu drzwiami i oknami ?
    Bo mnie jakoś trudno uwierzyc, podobnie jak w fakt, iz załozycielka wątku miała
    kiedyś koty, bo gdyby rzeczywiście miała, nie wypisywałaby bzdur o przegryzaniu
    tętnic. Ona może miała kiedyś koty, w tym sensie, że w jej piwnicy
    zagnieździły się jakieś biedaki, a ona ich łaskawie nie przegoniła.
  • dirgone 08.03.07, 11:02
    Ja wierzę. Moi rodzice mieszkają w małym mieście, na niezwykle kocim osiedlu.
    Niestety, wałęsa się na nim również sporo kotów "łąkowych" i nie raz jakiś
    dziwny okaz wszedł mi do domu. To są takie koty półdzikie, które z jednej strony
    pogłaskać się nie dadzą, a z drugiej nie boją się wejść do domu! Kiedyś taki
    jeden zaatakował moją domową kotkę i przy wyrzucaniu go z domu dotkliwie
    podrapał moją mamę.
  • laura9971 12.03.07, 01:23
    dirgone napisała:

    > Ja wierzę. Moi rodzice mieszkają w małym mieście, na niezwykle kocim osiedlu.
    > Niestety, wałęsa się na nim również sporo kotów "łąkowych" i nie raz jakiś
    > dziwny okaz wszedł mi do domu. To są takie koty półdzikie, które z jednej stron
    > y
    > pogłaskać się nie dadzą, a z drugiej nie boją się wejść do domu! Kiedyś taki
    > jeden zaatakował moją domową kotkę i przy wyrzucaniu go z domu dotkliwie
    > podrapał moją mamę.
    Tylko kotka pewnie wysterylizowana i stąd ten atak dla kotów
    niewysterylizowanych nie jest kotem i taka kotka może zostać bardzo dotkliwie
    pogryziona.
  • aalata 08.03.07, 15:10
    > A co do różnicy pomiędzy dziećmi a kotami, to jest taka, że rodzice mogą dzieci
    >
    > wychować i nie wejdą Ci do ogrodu i nie połamią kwiatków i nie będą krzyczeć.

    no z tym wychowaniem dzieci przez rodzicow to roznie bywa... kiedys uslyszalam,
    ze "od razu widac, ze nei mam dzieci, skoro przeszkadzaja mi ich krzyki i
    kopanie wspolpasazerow w autobusie.."
    chyba trzeba by zaczac od wychowania rodzicow, a to to chyba nierealne zadanie..
  • laura9971 12.03.07, 01:14
    ryssio napisał:

    > Współczuję.
    Ale tu do cholery nie jest forum dziecko tylko forum koty nie widzisz różnicy????
  • hella_79 06.04.07, 09:28
    ryssio napisał:

    > Współczuję.
    ja widzę :P obce koty beigające po moim podwórku i pchające sie do domu bym tolerowała, nawet bym je dokarmiała :P
    dzieci bym przegoniła, bo nie ma ochoty, zeby mi biegały po moim podrówki\u albo o zgrozo (!) pchały się do domu. a już na pewno bym nie dokramiała :P
    poza tym dzieci są nieco bardziej hałaśliwe od kotów :P
  • olla_1985 20.03.07, 20:52
    Brawo...rewelacyjny komentarz... :))
    --
    Psy mają właścicieli...
    KOty maja służących...
  • dirgone 08.03.07, 10:49
    Uwielbiam po prostu fanatyków, uwielbiam...

    Jako dziecko zostałam pogryziona dotkliwie przez "udomowione", ale wolno
    puszczane przez dalekich sąsiadów psy, które weszły na moje podwórko (wykopały
    sobie dół pod siatką), więc rozumiem, co to strach przed obcymi zwierzętami.
    Sama pochodzę z rodziny bardzo kociej i wiem, co koty moje własne koty potrafią
    zrobić. Zdarza mi się samej bać nieznajomych kotów, które wchodzą na podwórko
    moich rodziców - to jest obce zwierzę i nigdy nie wiadomo, co mu do głowy przyjdzie.
    Co do przegryzania tętnicy, to pierwsze słyszę, ale w życiu nie powiem, że w
    całej historii ludzkości żaden kot nie przegryzł tętnicy dziecku. A widzę, że
    powyżsi fanatycy właśnie tak robią.

    A co do realnych zagrożeń - są koty, które za zabawne uznają łapanie gałek
    ocznych podczas snu. Oczy się ruszają, a kot je pac! łapą - jeden zrobi to bez
    pazurów, bo jest udomowiony, a drugi z pazurami - po obcych kotach można się
    wszystkiego spodziewać. Te gałki oczne są, niestety, sprawdzone przeze mnie -
    właśnie przez to jeden z naszych nieżyjących już kotów nigdy nie mógł przebywać
    ze śpiącymi ludźmi, ot taki mały fetyszysta.

    A drugie zagrożenie - tym razem sprawdzone najpewniej przez większość posiadaczy
    kotów, to dosyć duża skłonność do zasypiania na klatce piersiowej. U dorosłego
    człowieka ciężar 4-6 kg na piersiach jest do zniesienia, ale dla niemowlaka,
    który sam waży 3-4 kg będzie zabójczy. I to akurat jest opisywane we wszystkich
    artykułach na temat przebywania ze sobą dzieci i zwierząt.
    Do tego obce koty przenoszą choroby, czasami bardzo niefajne - wścieklizna,
    pasożyty (mnie kiedyś tak pogryzły pchły, że trafiłam do szpitala - bawiąc się w
    chowanego weszłam do budy psa sąsiada), świerzb, grzybica, którą łatwo może
    zarazić się człowiek.

    Poza tym jeśli obcy kot wchodzi do domu, to jest to po prostu tragiczne. Bo to
    nie jest kochany kociak sąsiadów, o którym wiemy, że się przestraszy i ucieknie,
    a zwierzę nieobliczalne, które może zareagować w naprawdę nieprzewidywalny sposób.
    Czasami wydaje mi się, że niektóre posty w całkowitej obronie zwierząt piszą
    albo ludzie, którzy nigdy tych konkretnych zwierząt nie mieli, albo jacyś
    upośledzeni umysłowo. "Bo mój amstaf jest kochany i łagodny, proszę się nie bać
    - na pewno nikogo nie ugryzie".
    Kurna, ja nawet za swoją ukochaną kotkę w życiu bym nie poręczyła, bo widziałam,
    co ostatnio zrobiła u weterynarza :(

    I niestety, nie wiem, co poradzić w tej sprawie. Ale zrobić coś na pewno musisz,
    jeśli wygląda to w ten sposób, w jaki opisujesz.Radzę udać się do lokalnej
    kliniki weterynaryjnej.
  • dirgone 08.03.07, 11:04
    Widzę, że nie rozumiesz. Wychowałam się w rodzinie kociej - poczytaj moje posty
    na tym forum i kocim, to może pojmiesz, o co mi chodzi.
  • dirgone 08.03.07, 11:08
    A w ogóle to chyba nie zauważyłaś, że jest tu mowa o NIEZNANYCH zwierzętach. Czy
    obcych ludzi (np. bezdomnych) również z chęcią wpuściłabyś do domu lub na
    podwórko i zostawiłabyś ze swoim dzieckiem?
  • annb 08.03.07, 13:05
    dirgone no wiec mieszkałam w domu i wierz mi
    zaden obcy kot nie wszedl nam do domu-DO SRODKA.
    pomimo tego ze się rozne koty wałesały po okolicy.
    polecam okna uchylne

    a autorka watku pisze o jednym słownie jednym kocie ktory wszedl do sasiada,
    czyli nawet nei do niej do domu.
    aaaaa
    i jednym ktory sie wspinał
    nie pisze ze spał w wozku tylko się wspinał
    jak wiemy dziecko nalezy miec na oku, nawet spiace na własnym balkonie. we
    własnym wozku
    wiec ten wspinajacy kot krzywdy mu nie zrobil
    no chyba ze matka prowiadzila specyficzny eksperyment-tzw obserwacje-do czego
    jest zdo,ny obcy kot.
    dla mnei to jest typowe nakrecanie sie.
    wiecej problemow mielismy z walesajacymi się psami ale na to tez byl sposob-
    zamykanie bramki/furtki

    --
    quos Iuppiter perdere vult, dementat prius
  • dirgone 08.03.07, 13:24
    Mi wszedł, niestety :( To był taki szok, że totalnie nie wiedziałam, co zrobić,
    szczególnie kiedy rzucił się na moją kotkę i zaczęły się gryźć po całym pokoju.

    Też mi się wydaje, że to trochę nakręcanie się (sama się przez chwilę nakręciłam
    za bardzo :) ), ale temat ciekawy.
    Mnie po prostu denerwuje u niektórych osób postawa, że "jak zwierzę, to święte".
    I że żaden kot nigdy człowiekowi krzywdy nie zrobił. A właśnie z braku
    przewidywania nieprzewidywalności zwierząt zdarzają się tragedie.
  • annb 08.03.07, 13:31
    a mnie smieszy postawa-jak kot to ci oczy wydrapie i zyly poprzegryza
    z czyms takim nie da sie polemizowac

    --
    quos Iuppiter perdere vult, dementat prius
  • dirgone 08.03.07, 13:59
    Dla mnie jeśli z jednej strony jest postawa, że kot to tylko oczy wydrapie i
    żyły poprzegryza, a z drugiej że nigdy na 100% człowiekowi krzywdy nie zrobi, to
    dla mnie jest to śmieszne, a tragiczne.
  • laura9971 12.03.07, 01:33
    dirgone napisała:

    > Mi wszedł, niestety :( To był taki szok, że totalnie nie wiedziałam, co zrobić,
    > szczególnie kiedy rzucił się na moją kotkę i zaczęły się gryźć po całym pokoju.
    >
    > Też mi się wydaje, że to trochę nakręcanie się (sama się przez chwilę nakręciła
    > m
    > za bardzo :) ), ale temat ciekawy.
    > Mnie po prostu denerwuje u niektórych osób postawa, że "jak zwierzę, to święte"
    > .
    > I że żaden kot nigdy człowiekowi krzywdy nie zrobił. A właśnie z braku
    > przewidywania nieprzewidywalności zwierząt zdarzają się tragedie.
    Wysterylizowałas kotkę i teraz sie dziwisz że ją atakują?
  • laura9971 12.03.07, 01:31
    dirgone napisała:

    > A w ogóle to chyba nie zauważyłaś, że jest tu mowa o NIEZNANYCH zwierzętach. Cz
    > y
    > obcych ludzi (np. bezdomnych) również z chęcią wpuściłabyś do domu lub na
    > podwórko i zostawiłabyś ze swoim dzieckiem?
    Po co odrazu takie wielkie słowa
  • pixie65 08.03.07, 11:21
    dirgone napisała:

    > Widzę, że nie rozumiesz. Wychowałam się w rodzinie kociej - poczytaj moje
    posty
    > na tym forum i kocim, to może pojmiesz, o co mi chodzi.

    Widzę, że mimo iż wychowałaś się w kociej rodzinie niewiele się
    nauczyłaś...Przez mój dom przewija się sporo NIEZNANYCH kotów i żaden nie
    okazał się "NIEOBLICZALNY". Wystarczy "nauczyć się obliczać" kota, zrozumieć
    jego zachowania i przewidywać ich skutki, można wtedy uniknąć wielu zdarzeń,
    zachowań które tylko z pozoru są nieprzewidywalne...
  • dirgone 08.03.07, 11:28
    :)
    Violetta Villas?
  • annb 08.03.07, 12:27
    zabrakło argumentów?
    no bywa

    wytruć psy
    wytłuc koty
    bedzie spokoj
    i nastanie era szczura
    amen
    --
    quos Iuppiter perdere vult, dementat prius
  • lilivampire 09.03.07, 20:53
    Taa... Twoje wypowiedzi... Typu "zamykam kota na noc w łazience".

    --
    Diabeł ubiera się u Prady, a ja na wyprzedażach :-)
  • ryssio 08.03.07, 11:23
    niedojrzałe intelektualnie osoby, które nie rozumieją co to zwierzę.
    Niestety, wśród właścicieli zwierząt można spotkać więcej takich osób niż ludzi
    świadomych i odpowiedzialnych.
  • pixie65 08.03.07, 11:33
    ryssio napisał:

    > niedojrzałe intelektualnie osoby, które nie rozumieją co to zwierzę.
    > Niestety, wśród właścicieli zwierząt można spotkać więcej takich osób niż
    ludzi
    >
    > świadomych i odpowiedzialnych.

    Bez wątpienia przykładem niebywałej dojrzałości intelektualnej jest dzielenie
    sie poglądami i "prawdami zasłyszanymi", którymi nawet "głebokie średniowiecze"
    byłoby zawstydzone...
    Mama_ola dostała konkretną, świadomą i odpowiedzialną poradę, żeby ustaliła
    właściciela tych trzech potworów i zaczęła rozwiązywanie problemu od rozmowy, a
    nie od sugestii, że "następnym krokiem będzie trutka". Gdyby była
    równie "świadoma i odpowiedzialna" to z pewnością wiedziałaby, że za taki czyn
    grozi odpowiedzialność karna.
  • dirgone 08.03.07, 11:36
    Czasami tez dochodzę do takiego wniosku, szczególnie czytając to forum.

    Ja sama nie jestem pewna, do czego jestem zdolna w nieprzewidywalnych sytuacjach
    (po wypadku samochodowym kazałam powiadomić o tym mojego narzeczonego z
    przedszkola, którego nie widziałam od 20 lat), a co dopiero mówić o zwierzętach.
  • laura9971 12.03.07, 01:36
    dirgone napisała:

    > Czasami tez dochodzę do takiego wniosku, szczególnie czytając to forum.
    >
    > Ja sama nie jestem pewna, do czego jestem zdolna w nieprzewidywalnych sytuacjac
    > h
    > (po wypadku samochodowym kazałam powiadomić o tym mojego narzeczonego z
    > przedszkola, którego nie widziałam od 20 lat), a co dopiero mówić o zwierzętach
    > .
    Ty to wogóle to jakaś pechowa a to psy a to wypadek
  • dirgone 14.03.07, 11:28
    Tak, masz rację - a to rak u siostry, a to ojciec alkoholik, a to śmierć
    dziadka. No racja, pechowa ku.. jestem!
  • mrumru81 08.03.07, 10:54
    Weź psa, najlepiej ratlerka, żeby nie przegryzł tętnicy.

    Mam nadzieję, że to prowokacja, bo trudno mi w takie bzdury uwierzyć.
    --
    Rany Julek, nie do wiary, wszystkie koty wierzą w czary...
  • grzybnia 08.03.07, 11:34
    Ja to juz wogóle mam fioła na punkcie zwierząt, zawsze u mnie w domu mam ich
    całe stado, ale równiez nie życzyłabym sobie aby obcy kot właził mojemu dziecku
    do łóżka. Nieststy mam na koncie doswiadczenie z piwnicznym kotkiem, którego
    jako dziecko przywlokłam do domu a od którego cała rodzina zaraziła się jakąś
    strasznie zjadliwą grzybicą. Leczenie trwało kilka miesięcy a u moich braci to
    cholerstwo ustapiło dopiero po specjalnych naświetlaniach. Niestety taka jest
    prawda, że zwierzęta przenoszą choroby, wiele dzieci ma też alergie na ich
    sierść i mimo, że faktycznie historia z rozszarpaną tetnicą to lekkie
    przegięcie to zagrozenie zdrowia jednak istnieje. Pomijając wszystko inne
    uważam, że każdy człowiek ma prawo wyboru jaki wybiera styl życia równiez jeśli
    chodzi o obecnośc w naszych domach zwierząt. Niektórym może się poprostu nie
    chciec chociazby sprzatać po zwierzaku i tyle.
    Wydaje mi się,że konieczne jest ustalenie właścicieli kotów i kategoryczne
    rządanie ograniczenia swobody zwierzaków. Właściciel ma obowiązek tak opiekować
    się zwierzęciem aby nie sprawiało ono nikomu innemu kłopotów. Jeśli mam np. psa
    ze skłonnością do polowań to po prostu nie puszczam go wolno po okolicy a nie
    wymagam od sąsiadów aby pozamykali w kurnikach kury i pokochali mojego pieska.
    A już wogóle nie wyobrażam sobie krytykowac sobie w takiej sytuacji kogokolwiek
    za brak miłości do zwierząt jak to dzieje sie na tym forum.
  • hella_79 06.04.07, 09:41
    grzybnia napisała:

    > Ja to juz wogóle mam fioła na punkcie zwierząt, zawsze u mnie w domu mam ich
    > całe stado, ale równiez nie życzyłabym sobie aby obcy kot właził mojemu dziecku
    >
    > do łóżka. Nieststy mam na koncie doswiadczenie z piwnicznym kotkiem, którego
    > jako dziecko przywlokłam do domu a od którego cała rodzina zaraziła się jakąś
    > strasznie zjadliwą grzybicą. Leczenie trwało kilka miesięcy a u moich braci to
    > cholerstwo ustapiło dopiero po specjalnych naświetlaniach. Niestety taka jest
    > prawda, że zwierzęta przenoszą choroby, wiele dzieci ma też alergie na ich
    > sierść....

    1. jak sie znajduje kotka, to pierwsze kroki stawia sie do weterynarza
    2. malergia na sierść nie jest żadnym argumentem - bo paradoksalnie, kontakt z alergenami powoduje ustąpienie alergii (czasem idzie łsgodnie, czasem najpierw alergia się nasila, zeby później ustapić) - znam to z autopsji. nie ma lepszego odczulacza na alergie na kota niż kot.
  • kocia.zmija 08.03.07, 11:12
    mama_ola1 napisała:

    > Nie, nie mam zapędów morderczych. Sprawa wygląda następująco: mieszkam w
    > szergówce, na mojej ulicy mieszkają koty, nie mam nic przeciwko nim, sama
    > kiedyś miałam dwa. >

    chyba dawno i nieprawda, albo były pluszowe

    > W jaki sposób mogę sprawić, aby te koty omijały mój
    > dom? Następny krok to trutka

    dostałaś od kilku osób wyraźną radę: siatka w oknie. dlaczego więc nadal mówisz
    o trutce?
  • dirgone 08.03.07, 11:27
    Tak jak napisałam poprzednio - porozmawiaj z wetem, może on coś poradzi.
    I z sąsiadami, chociaż pewnie niewiele to da, bo przecież nie zamkną kota w
    piwnicy lub nie uśpią tylko dlatego, że ty tak chcesz. Nieżyjący kot moich
    rodziców był również wychodzący i na tyle bezczelny, że chodził załatwiać się do
    ogródka sąsiadów :(
    Załóż w oknach siatki - to chyba najlepszy sposób. I zwróć uwagę na to, że
    dzięki kotom nie masz plagi myszy i szczurów, które są o wiele gorsze.
  • grzybnia 08.03.07, 11:40
    I tu się mylisz Dirgone. własnie, że załozycielka postu ma prawo sobie życzyć
    tego aby kociska nie wpraszały się w jej progi a właściciel ma obowiązek chocby
    i zamknąć koty w piwnicy. W praktyce wystarczy zamknięcie w mieszkaniu.
  • dirgone 08.03.07, 11:53
    No cóż - życzenia życzeniami, a życie życiem. Po prostu szczerze wątpię, żeby
    nagle wszyscy sąsiedzi pozamykali swoje koty w piwnicach. Zamknięcie drzwi w
    przypadku wychodzącego kota nic nie da :( Nie wierzę, że wszystkie koty
    nagminnie się ładują do tego domu, ale wierzę, że jeden na 5 może tak robić, bo
    mu się np. wystrój spodobał lub ładnie tam pachnie.
    Co innego, jeśli koty okażą się bezdomne i nieodrobaczone.
    Dlatego polecam weta, może on zna jakieś skuteczne odstraszacze. A z trutką
    radziłabym uważać - i pisząc o niej i mówiąc, a tym bardziej robiąc, bo to się
    pod pewne paragrafy łapie chyba. Zresztą sama założycielka wątku nie chciałaby,
    żeby kiedyś jej dziecko padło ofiarą takiej trutki.
    No i wiem, że "mój dom -moja twierdza", ale ja z dwojga złego ja bym wolała tego
    kota ładującego się niż szczura.
  • grzybnia 08.03.07, 12:13
    jak dla mnie faktycznie lepszy kot niz szczur ale jak sie szczury pojawia to
    mozna wyłozyc trutke i nikt sie nie bedzie oburzał;-)
    A na powaznie nie sadzę aby to było wystarczające usprawiedliwienie. W koncu w
    wiekszości mieszkan nie włóczą sie obce koty a szczurów mimo to niet.
    I uważam, że szwędające się po domu kocie "cudzesy" nie są jakims drobnym
    wyrzeczeniem które nalezy ponieść w imię jakiejs wyższej idei. To duże
    utrudnienie: trzeba np. po takich kotach sprzatać, pilnować zywności coby bnie
    przepadła bez wieści, wypadałoby dla własnego bezpieczeństwa zwierzaki
    odrobaczyć a może i wykastrować. To mało?
  • dirgone 08.03.07, 12:42
    No ale ja właśnie piszę o odrobaczonych, wykastrowanych i nieszukających
    żywności - że o takich to trudno będzie z sąsiadami rozmawiać. I wydaje mi się,
    że takie jednak nie wchodzą. Z reguły - na osiedlu moich rodziców dwie rodziny
    mieszkające kawałek od siebie przez trzy lata były święcie przekonane, że ich
    kot jest tylko ich, a okazało się, że spryciarz na zmianę żył raz w jednym, raz
    w drugim domu. Na jaw wyszło to przy okazji kastracji :)

    Co innego właśnie niewykastrowane (i znaczące teren - fuj), zaniedbane lub bezdomne.
    A jeśli chodzi o szczury - brak ich tam, gdzie włóczą się koty (nie mówię, że po
    mieszkaniach, ale po osiedlach. Koty b. rzadko wchodzą do obcych domów, chociaż
    jak wyżej napisałam - zdarzają się i takie). Tam, gdzie wszystkie żyją w
    zamknięciu, szczury czują się bezpiecznie i się mnożą się mimo trutek :(
    Wystarczy przykład nowego, zamkniętego osiedla w centrum Warszawy - tam jest ich
    plaga, szczury przegryzają kable, wchodzą do domów (!) przez muszle klozetowe,
    przegryzają rury, przez co ludzie mają przepięknie pozalewane ściekami
    mieszkania (niedawno było tym artykuł w stołecznej). I trutki nic nie dają, bo
    zawsze znajdą się sprytne osobniki, które trutki nie ruszą.
    A tam gdzie są koty, szczury nie chcą żyć, bo choć koty na szczury raczej nie
    chcą polować, to jednak nie czują się one tam na tyle bezpiecznie, żeby
    wychowywać młode.

    I niestety, to również znam z autopsji, bo rodzice mają z tym teraz problem. Rok
    temu ich wychodzący i bardzo polujący kot zmarł śmiercią tragiczną. Została im
    tylko walnięta arystokratka (wychodząca, niepolująca) oraz niedawno przygarnięta
    kotka z MPO (niewychodząca). Koty odwiedzające przeganiają skutecznie dwa psy.
    Od stycznia rodzice mają szczura w ogródku, który trutki omija na kilometr, a
    nasze koty najwidoczniej uznał za niegroźne (poprzedni kot polujący żył 3 lata,
    a przed nim również polujący - lat 10 i szczurów nie było nigdy).
  • babka71 08.03.07, 18:16
    A jak sie pozbyć pająków, skorków, pijawek etc.. też mogą wejść do wózka na
    balkonie? ,a tam dziecko sobie smacznie spi? UUPSS i Co wzywasz deratyzatorów..!
    A jak Ci gołąb za przeproszeniem nasra na wózek podczas snu dziecka? to co?
    napiszesz do Związku Hodowców Gołębi?, żeby Ci podsuneli pomysł na wybicie
    wszystkich ptaków w okolicy??
    Oj zapewniam Cię , że gołebie potrafią gorzej nasmrodzić niż 10 kotów,
    a taka mrówka ?? może wejść do oka dziecka, motylek mu usiądzie na nosie, a w
    tych czasach to i nawet wąż może się pojawić..hmnn..przemyśl to !
    wszędzie się czai jakieś zagrożenie brrrrrrr
    Boże chrońmy swoje dzieci na balkonach!
  • magdaksp 08.03.07, 20:08
    bardzo ładnie napisane:)zło czai sie wszędzie:)
    --
    "5-1!!!to Polonia ukochana lalalalala..."
  • efdurka 15.03.07, 13:22
    deratyzator to facet od szczurów,a nie od pająków i skorków...Czytam ten wątek
    i oczom nie wierzę. głupota bije z większości wątków, aż się nie chce
    komentować. Biedna mama_ola1, która tu napisała. Życie i zdrowie mojego dziecka
    jest ważniejsze niż zycie i zdrowie futernogi. Nikt mnie nie przekona, ze jest
    inaczej i mamy_oli też nie i bardzo dobrze.
  • ninoczka1 09.03.07, 08:39
    Kurcze, nie zauwazylam wczesniej tej trutki, moze nalezaloby zawiadomic
    Policje? W koncu nasza cudowna mama wyrazila zamiar dokonannia czynu
    zabronionego, zagrozonego kara pozbawienia wolnosci do lat 2!
  • imagirro 09.03.07, 09:17
    ech bezlitosna ! mamuśkę karmiącą chcesz zadenuncjować.
  • grzybnia 09.03.07, 10:15
    Tak,tak....Koteczka wymiziać i wycałować po pysiu, bachora do piwnicy, a
    przewrażliwona matke karmiącą do pierdla.
  • r_mol 09.03.07, 10:12
    Akurat policja ma poważniejsze sprawy, niż ściganie kogoś kto otruł
    bezpańskiego kota :-)
  • mea16 09.03.07, 14:55
    A jakie?
  • aldona42 09.03.07, 21:55
    Wszyscy wiemy,ze koty sa zwierzetami bardzo ciekawskimi i upartymi skoro
    postanowily odwiedzac to mieszkanie to tak szybko nie zrezygnuja,a dziewczyna
    poprostu sie martwi i chce zapobiec ew.nieszczesciu.Ona chciala tylko porady od
    milosnikow zwierzat uwazala ze cos poradzimy a nie bedziemy straszyc Ja
    policja.Uwazam,ze powinnas miec "pod reka" zawsze cos szeleszczacego i kiedy
    pojawi sie kot mocno zaszelesc i zdecydowanym glosnym tonem powiedz psik-moze to
    cos pomoze.Powodzenia
  • laura9971 12.03.07, 00:52
    O rany to jeszcze żyją tacy ludzie zacofani jak mama Ola1??Ja już myślałam że
    wiekXXI do czegoś zobowiązuje no to tylko jeszcze halkę w róg zawiązać ,rany
    chlebem z pajęczyną zatkać ,czary i inne zabobony odczyniać .I dziwić się
    póżniej że zachód mówi na nas zaścianek lub zacofany kraj.NIEEEEE to pewnie taka
    prowokacja!!!!!!!!Ja nie wierzę w to co ona pisze to nie może być prawda w
    latach 60 no 70 na jakiejś zapadłej dziurze to jeszcze ale tu to prawdziwa
    prowokacja pewnie teraz siedzi i czyta co piszecie i cieszy się jakie mądre i co
    to nie wymyśliło oj smarku,smarku dorośnij w końcu
  • zoofka 14.03.07, 11:12
    pajęczyna to akurat antybniotyk mądralo. Poczytaj trochę zanim zaczniesz się
    wymądrzać.
    >oj smarku,smarku dorośnij w końcu

    no comment ://///

    --
    Sprzedam tiny.pl/9vzn
  • aga1616 16.03.07, 14:58
    laura9971

    sorry ale troche kultury i wychowania nie zaszkodzi:/
    czy do Ciebie mówi ktos ze jestes zacofana??
    jesli tak to współczuje ale jesli nie to i Ty nie powinnas tak obrażać autorki
    postu.

    jak ja poczytałam wypowiedzi niektórych osób do się poprostu przeraziłam..
    czy dla niektórych ciekawość kota jest ważniejsza od zdrowia i bezpieczeństwa
    własnego dziecka??!!

    to ja ogromnie współczuje Waszym dzieciom.
    jak wiadomo koty są różne! więc nie piszcie ze koty nie zrobią krzywdy dziecku
    bo to poprostu bzdury:/
    moja siostra miała kota który rzucił się na nią bez żadnej przyczyny. kot
    siedział na szafce, siostra przechodziła a ten skoczył jej na twarz.

    oczywiscie nic oprócz mniejszych i większych podrapań nie miała, ale zastanówcie
    sie jakby zareagowało maleńkie dziecko!!!

    jak sie czyta wasze posty to poprostu ręce opadają!!
    ja bym robiła wszystko by moje dziecko było bezpieczne i nie obchodziły by mnie
    wtedy OBCE koty, bo dla kazdej matki najważniejsze jest jej dziecko!

    mama Ola1 nie przejmuj sie ,,tymi'' postami bo to są jakies totalne bzdury.
    bezpieczenstwo Twojego maleństwa jest najwazniejsze więc pogoń koty gdzie pieprz
    rośnie. oczywiscie bez przemocy;)

    lubie koty i rozumiem ze ktoś równiez je lubi.
    Ale wasza ,,miłość '' do kotów to wielka przesada, jesli dla was wazniejszy jest
    kot niz dziecko.
  • mariolaw8 14.03.07, 18:13
    z tym przegryzaniem tętnicy-kot chce się bawić widzi tętno na szyi i wtedy jest
    prawdopodobieństwo przegryzienia, oby ci nie zaczęły Sikać po "kątach'- smród
    straszliwy
  • lilivampire 15.03.07, 19:48
    hahahahahahahahahahaha

    --
    Diabeł ubiera się u Prady, a ja na wyprzedażach :-)
  • hajota 15.03.07, 21:45
    lilivampire napisała:

    > hahahahahahahahahahaha

    Jak to, nie słyszałaś, że kot księdza udusił, jak ksiądz spał, a grdyka mu się
    we śnie ruszała? ;-))))))
  • malina862 16.03.07, 22:36

    -- " w lecie kot wszedł do domu sąsiadów i zasnął w łóżeczku niemowlęcia"
    Jaki to musiał być słodki widok;-)


    "Słyszałam o przypadkach zagryzienia niemowlaków przez koty i ta
    > sytuacja mnie przeraża."
    hahaha.Mówiłaś swojemu lekarzowi o tych obawach?

    "Następny krok to trutka, a tego za wszelką cenę chcę uniknąć"
    A mozeby tak założyć siatke na balkon,skoro boisz się że koty wam grdyki
    poprzedyzają:-)Myśle,że siatka rozwiaze problem...Czy tak trudno było na to
    wpaść?
  • r_mol 16.03.07, 22:38
    to rozkładasz trutkę czy bawisz się w uszczelnianie wszystkich otworów?
  • lindi02 08.04.07, 22:26
    Kup psa to pozbedziesz sie kotow:)
    Ja ma podobny problem z moim kotem przybleda ktory pakuje mi sie ciagle do
    lozkla choc ma swoje lozeczko . Notorycznie lapie pchly i robale ktore czasem
    wychodza z pupy i ja nienadazam go odrobaczac i odpchlac :)
    Niemowiac o tym jakie z niego ziolko jak jest glodny to jest kochaniutki a jak
    najedzony to bije wszystkich pazurkami i synka juz nie raz mocno podrapal.
    Mowie mu zeby wynosil sie z sypialni a on tak wyczai moment ze ciagle tam
    wskakuje i dziala mi na nerwy ;(
    Ale najgorsza plaga jest sto kotow przybledow wokol domu ktore czasem dokarmiam
    jak sie lituje nad nieborakami a one w ramch wdziecznosci obsikuja znaczac
    terytorim wszedzie i potem capi niemilosiernie.W ogrodzie natomiast zrobily
    sobie kibelek i patrzac przez okno nie raz widze jak zalatwiaja swoje potrzeby
    a ja potem mam tam cos uprawiac?Co powinnam zrobic ? czy kupic wlasnie psa? to
    byloby chyba najlepsze rozwiazanie?czy pokochac koty?
  • mist3 16.04.07, 21:56
    Jeśli koty zadomowiły się w twoim ogródku a jeden nawet na bezczela wchodzi do
    domu, to najlepiej byłoby je wykastrować. Każda gmina ma fundusze na ten cel,
    trzeba tylko władzom o tym przypomnieć - bo czasem 'zapominają' i wydają kasę na
    różne duperele. Pozbędziesz się niemiłego zapachu moczu. Można też posadzić
    jałowce w newralgicznych miejscach (bo na cytrusy na zimno w naszym kraju) -
    koty nie lubią tego zapachu.
  • hazaja 17.05.07, 14:52
    hej, rozumiem Twoje obawy wobec kotów i nie odczytuję ich jako wrogość z Twojej
    strony. Mimo wszystko są to koty obce, nie wiadomo na co chore, a pasożyty czy
    insekty z łatwością przeniosą się na dziecko - tak tak, bezbronne...

    Mówisz że odstraszacze nie działają, więc wypróbuj zapachy. Koty mają dobry węch
    i są zapachy których nie cierpią. Nie wiem jakie to są, ale istnieją, więc warto
    poszukać takich informacji albo w literaturze bądź to u weterynarza czy w
    internecie. Szukaj a znajdziesz ;)

    życzę powodzenia :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka