Dodaj do ulubionych

Ropiejąca rana na nodze kota

03.11.07, 17:46

Mój ok. trzynastoletni kocurek wrócił ze spotkania towarzyskiego z
kotem sąsiadów lekko kulejąc. W zgięciu tylnej łapki zauważyliśmy
dwie małe dziurki, co nasunęło podejrzenie, że Tygrys zostawił na
niej ślad swoich zębów.
Po jakimś czasie łapka spuchła, a z rany zaczęła się sączyć ropa z
krwią. Po serii zastrzyków wszystko było ok, rana zagojona, kot
biegał na wszystkich czterech łapach. Ta sytuacja utrzymywała się
przez kilka dni.
Poniżej zaschniętej już rany pojawiła się nowa – okrągła, o śr.
ok.7 mm i znów zaczęła się sączyć ropa z krwią. Prześwietlenie
niczego nie wykazało, dostał ponownie serię antybiotyków i tak, jak
poprzednim razem wszystko wróciło do normy. Sądzilismy, że nowa rana
powstała niezależnie od drugiej, np. na skutek skaleczenia.
Niestety wszystko wróciło do normy tylko na tydzień, dzisiaj znów
zaczął kuleć i odnowiła się rana (ta druga). W poniedziałek jadę z
nim ponownie do lecznicy. Obawiam się jednak, że kolejna seria
antybiotyków przyniesie jedynie chwilową poprawę. Co to może być i
jak mu pomóc ?


Edytor zaawansowany
  • 03.11.07, 23:18
    Hmmm....A może w ranie coś utkwiło? Miałam kiedyś do czynienia z podobną
    sytuacją...Okazało się, że w rance tkwi grube, wyschnięte źdźbło trawy. Koteczce
    łapka została porządnie wyczyszczona - mała na ten czas dostała coś solidnego na
    uspokojenie - nie kontaktowała, podano kolejny antybiotyk, bardzo pilnowałam by
    nie lizała (a jak lizała to w kołnierz!) i zagoiło się w końcu. Może rana jest
    jakoś zanieczyszczona?

    --
    "Ludzie zapomnieli o tej prawdzie. Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz sie
    odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
  • 04.11.07, 08:27
    a czy rana zostala porzadnie przeplukana?Moze faktycznie tam cos
    siedzi?
  • 04.11.07, 18:44
    Płukana to ona nie była, była dezynfekowana rivanolem, oprócz
    zastrzyków wstrzyknięto mu do środka całą tubę jakiejś (niestety nie
    wiem jakiej, bo był z nim wowczas mąż) maści. Nie widać, by w ranie
    coś tkwiło, a wewnątrz, jak już wspomniałam prześwietlenie niczego
    nie wykazało.
  • 04.11.07, 21:12
    U kotki, której przypadek opisywałam też nic nie było widać z zewnątrz. Dopiero
    jak lekarka małą uśpiła i pogrzebała (aż mi się słabo robiło) w ranie solidnie
    znalazła to źdźbło - patyczek...Nie wiem co Ci doradzić...Może jednak trzeba tą
    ranę szczegółowo obejrzeć, przepłukać...
    Powodzenia.

    --
    "Ludzie zapomnieli o tej prawdzie. Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz sie
    odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
  • 05.11.07, 20:23
    U mojego kota to nawet nie ma za bardzo gdzie grzebać, bo w
    okolicach rany jest kość i ścięgna. Po tym co napisala Ava, wiem,
    że druga rana nie powstała przypadkiem tylko jest przetoką tej
    pierwszej. Dziękuję za zainteresowanie.


  • 05.11.07, 11:44
    Ranę koniecznie należy zrewidować co wcale nie znaczy, że tam może coś tkwić,
    raczej wątpię. Po prostu należy ją wypłukać oczyścić z martwych tkanek, bakterii
    itp.
    Na skutek pogryzienia bakterie z jamy ustnej przedostały się do warunków
    beztlenowych - ranka spuchła powstała ropa - owszem antybiotyki, troszkę pomogły
    ale zapewne sądząc z opisu po pewnym czasie powstała przetoka - na pewno nieco
    niżej niż poprzednie ranki - grawitacja (czyż nie tak ?)i znowu ropa- organizm
    musi się jej jakoś pozbyć a tamte ranki za pewne zarosły więc tamtędy nie mogła
    się wydostawać.
    Dlatego też prześwietlenie niczego nie wykaże gdyż to nie problem kostny tylko
    ropowica po prostu zakażenie.
    Zapewne nie minie Was wizyta u chirurga. Puki co możecie robić kotce okłady z
    roztworu Rivanolu ale on na niewiele się zda w tej sytuacji.
    Im szybciej się zdecydujecie tym lepiej dla kota, dla tkanek i tym szybciej się
    zagoi.
    Pozdrawiam - Ava
    Pozdrawiam - Ava
  • 05.11.07, 20:17
    Dziękuję Avo za tą fachową opinię. Podzieliłam się nią z moim
    weterynarzem i on także jest takiego zdania jak Ty. Mój wet, który
    jest chirurgiem, uważa, że czyszczenie rany w tym miejscu (okolice
    stawu skokowego) jest bardzo ryzykowne i zastosuje je w
    ostateczności. Przez trzy dni kot będzie miał w lecznicy głębokie
    przemywanie rany wodą utlenioną i dodatkowo w domu powierzchownie,
    dalej zobaczymy.

  • 06.11.07, 12:56
    No to 3 mam kciuki i ufam Twojemu lekarzowi - ale rozumiem, że torebka stawowa
    nie jest uszkodzona?
    Pozdrawiam - Ava
  • 06.11.07, 19:44
    Zadałam dzisiaj lekarzowi pytanie o torebkę stawową. Prawdopodobnie
    nie jest uszkodzona, ale pewności nie ma. Zakażenie przebiega
    niestety wzdłuż ścięgna. Krew z ropą znalazła sobie nowe ujście,
    bardzo blisko wczorajszej rany, ale o dziwo nieco powyżej.
    Czyszczenie przedłużone do piątku.
  • 07.11.07, 11:37
    Jeśli torebka ropnia sięga tylko tego miejsca a poprzednia ranka zagoiła się
    jest to możliwe, że otwór zrobi się nieco powyżej. Rany goją się w poprzek przez
    co zmieniają ukształtowanie komórek i wzmacniają okolicę stąd ta zmiana i stąd
    brak możliwości utworzenia przetoki gdzie indziej.
    A jak w ogóle czuje się kot? Czy jest osowiały? Dostaje antybiotyki? czy kuleje
    na tę kończynę? Czym jest płukany?
    Pozdrawiam - Ava
  • 07.11.07, 20:17
    Kot czuje się bardzo dobrze, ma apetyt, normalną temperaturę, od
    dzisiaj nie kuleje. Antybiotyków już nie dostaje, a płukany jest
    wyłącznie wodą utlenioną, wlewaną za pomocą strzykawki. Dzisiaj z
    rany wypłukał się jakiś krwawy strzępek. Jestem mimo wszystko dość
    sceptycznie nastawiona do tego leczenia, bo trudno mi uwierzyć, że
    woda utleniona pomoże tam, gdzie zawiodła końska dawka antybiotyków.
    Najgorsze jest to, że dzisiaj mój lekarz potwierdził, że nie ma
    sensu przeprowadzać zabiegu, bo w tym miejscu nie ma mięśni tylko
    same ścięgna. Nie wiem, co będzie, gdy po tygodniu rana tradycyjnie
    już znów się odnowi, coraz bardziej martwię się o mojego starego,
    kochanego kocura.

  • 08.11.07, 12:14
    Woda utleniona jest o tyle dobra, że świetnie działa na bakterie beztlenowe ale
    od zarania dziejów słyszałam,że jest tylko do użytku zewnętrznego :).
    Grunt, że rana jest płukana i kot dobrze się czuje no i nie kuleje to
    najważniejsze bo to świadczy o tym, że wszystko idzie ku dobremu.
    A jaki antybiotyk kociak dostawał? czy miał rankę płukaną roztworem jakiegoś
    antybiotyku?
    Pozdrawiam - Ava
  • 08.11.07, 20:11
    > Woda utleniona jest o tyle dobra, że świetnie działa na bakterie
    beztlenowe ale
    od zarania dziejów słyszałam,że jest tylko do użytku zewnętrznego :).


    A zatem wydaje Ci się to dziwne ? Kurcze, mam nadzieję, że wie co
    robi, bo naprawdę doświadczony lekarz, znam go dość długo, leczył
    jeszcze psy moich tesciów.
    To, że kot aktualnie nie kuleje nie jest takim wielkim powodem do
    radości, bo w trakcie brania antybiotyków także nie kulał, niestety
    tylko chwilowo. Dostawał początkowo kanamycynę, później, gdy rana
    się odnowiła hostamox i jak pisałam wcześniej miał do środka
    wcisniętą całą tubę jakiejś masci z antybiotykiem. Być może błędem
    było, że rana już na wstepie nie została porządnie przepłukana,
    tylko zdezynfekowana.
    Dzisiaj było wtłaczanie do środka polodyny zamiast wody utlenionej i
    to ma być koniec kuracji. W poniedziałek do kontroli. W zanadrzu wet
    ma jeszcze ponoć jakieś mocniejsze antybiotyki, co pozwala mi mieć
    nadzieje, że uniknie się amputowania łapki.
  • 09.11.07, 19:01
    Niestety nie dotrwałam do poniedziałku bez wizyty u weterynarza,
    chyba powinnam się do niego wprowadzić. Po powrocie z pracy zastałam
    mojego kota z obolałą i opuchniętą – tym razem w stawie – łapką.
    Kiedy lekarz nacisnął opuchliznę, ropa trysnęła jak z wulkanu,
    zalewając mu fartuch. Oczyścił wodą utlenioną, wyciskając zawartość
    rany, wcisnął maść ( to synergal LC), zalożył opatrunek i dał
    zastrzyk.
    Avo, co Ty o tym wszystkim myślisz ?

  • 10.11.07, 13:25
    Choć nie widzę ranki o amputacji nawet nie mówmy - to ostateczność.
    Co najważniejsze to usunąć ropę oraz martwe tkanki - szkoda, że nie mogę tego
    zobaczyć, dotknąć :(.
    Jeśli więc nie otwiera się takiej rany (torebki ropnia). Dobrze jest więc płukać
    najpierw płynami fizjologicznymi do wewnątrz rany aby usunąć zalegającą ropę,
    martwe tkanki, włóknik i bakterie. Do tego oczywiście nieodzownie konieczny jest
    przeciwotwór aby płukanie miało sens. Na koniec można zastosować wiele
    preparatów od polodyny, nawet jodyny ale tylko na jeden raz a później choćby
    Płyn Oliwkowa (konieczne jest jednak częste płukanie, które jestem pewna, że juz
    sama będziesz mogła wykonywać.
    Antybiotyk dobrze jest podać ogólnie - w przypadku gdy sprawa doszła już do
    stawu troszkę inaczej to wygląda i na pewno zastosowałabym antybiotyk, który do
    stawu dochodzi (ale w raz z krwią).
    Ważne jest czy powiększył się obrys stawu gdyż napuchła okolica czy stan zapalny
    doszedł do stawu i cała torebka stawowa jest powiększona i pogrubiała.
    Ja sama nie przepadam za stosowaniem zawiesin do ran u małych zwierząt i nie mam
    z tym wiele doświadczenia także 3 majmy kciuki.
    Pozdrawiam - Ava
  • 11.11.07, 13:07
    Niestety, po półtoramiesięcznym leczeniu coraz czarniej to widzę.
    Okazało się, że tym mocniejszym antybiotykiem, który był w zanadrzu
    jest kanavet 25%. Oczywiście zaraz po przyjściu do domu uruchomiłam
    google i dowiedziałam się, że substancją czynną tego leku jest
    kanamycyna, którą kot brał w pierwszym etapie leczenia, a która
    okazała się nieskuteczna. Poza tym w opisie kanavetu nic nie
    wspomina się o kotach, wymienione są konie, bydło, owce i świnie.
    Wszystko wskazuje na to, że płukanie rany jest już zakończone. Ja
    sama takiego płukania się nie podejmę, bo boję się, że mogłabym
    tylko narobić szkody.
    Zaczynam mieć niestety coraz więcej wątpliwości co do sposobu
    leczenia, choć lekarza znam z jak najlepszej strony. Obecnie, po
    trzecim zastrzyku rana, a właściwie rany nie wyglądają źle, staw
    nie jest opuchnięty, kot biega, ale wiem, że po odstawieniu znów się
    pogorszy, bo przerabiałam to już kilkakrotnie. Jestem załamana.

    Zrobiłam przed chwilą zdjęcia.

    fotoforum.gazeta.pl/photo/4/dj/rf/mkjg/Og4WiaIyPVKJ6NQC8B.jpg


    fotoforum.gazeta.pl/photo/4/dj/rf/mkjg/l1Bvx98sm6iCpjGApB.jpg



  • 11.11.07, 13:25
    Ja tylko z ciekawości pytam... Kotek nie miał wygolonej łapki?
  • 11.11.07, 13:38
    Miał, ale dopiero kilka dni temu, gdy trysnęła ropa i tylko w
    okolicach stawu. Na tych rankach poniżej nie było golone. Dobre
    spostrzeżenie.

  • 11.11.07, 13:49
    Ja już sama nie wiem, co jest dobre... Moi lekarze zawsze golili
    łapę przy byle zastrzyku, ale jak dzisiaj na to patrzę z perpektywy
    czasu i po okruntnym doświadczeniu, to myślę, że chodziło im tylko o
    to, by łatwiej było trafić w żyłę. Gdy oglądam Animal i to, jakie
    cuda potrafią w klinice dla zwierząt zdziałać, to z kolei się
    dziwię, że oni nigdy nie golą łapy. Może mają większe doświadczenie.
    Z innej strony - każde wkłucie może pociągnąć za sobą włos i
    ropienie gotowe - ale przecież nie goli się skóry na karku, by dać
    jakiś stereotypowy zastrzyk.
    Ja już nic nie wiem, a bardzo bym chciała. Może fachowiec się na ten
    temat wypowie. Pozdrawiam.
  • 11.11.07, 16:50
    Moja kotka miała jakiś czas temu mocno spuchniętą łapkę - okazało
    się że jest tam mnóstwo ropy, prawdopododnie po ugryzieniu, w końcu
    kota (trudno jej się dziwić), dostała narkozę, łapka została
    dokumentnie wyczyszczona z ropy, dostałam chyba revanol do płukania
    rany, kota szlaban i codzienne wizyty na zastrzyk z antybiotykiem.
    Łapka o ile dobrze pamiętam była ogolona. Wszystko zagoiło się
    rewelacyjnie. Nie wiem jak Ci pomóc, jeśli jesteś z okolic Poznania
    mogę wysłać Ci namiary na lekarza który leczył moją kotkę.
    Serdecznie pozdrawiam.
  • 12.11.07, 19:25
    Dziękuję, nie jestem z Poznania. Niestety, łapki mojego kota nie
    można tak łatwo wyczyścić, o czym pisałam powyżej, wiąże się to z
    dużym ryzykiem.
  • 12.11.07, 19:28
    Nie spotkałam się z tym, by golić łapkę do zastrzyku lub
    szczepienia. Pomyślałam natomiast o czymś innym - czy w przypadku
    rany, golenie nie powinno być obligatoryjne ?
  • 12.11.07, 19:33

    Sama nie wiem. Z jednej strony - chyba lepiej by było, a z drugiej
    strony - dodatkowo można zanieczyścić ranę. Nie wiem. Prosiłam o
    wypowiedź fachowca. Pozdrawiam.


    --
    Słowa przynależą do czasu, milczenie do wieczności...
  • 14.11.07, 00:04
    W sprawie golenia łapki nie pytałam gdyż dla mnie jest to sprawa
    OBLIGATORYJNA!!! Nawet jeśli niektóre włoski podczas golenia chciałyby wniknąć w
    okolice rany (i na to są sposoby) i tak musimy ją wypłukać spowodują mniejsze
    problemy niż ich pozostawienie.
    Włosy z kolei to wspaniałe miejsce na przyklejanie się ropy, a więc pożywka dla
    bakterii - i tu dopiero jest dla nich raj, blisko rany, jest się gdzie rozwijać
    itp.
    Gdy ranki otaczają włosy nie mamy jak utrzymać odpowiedniej higieny stąd też to
    jest konieczność bo możliwe są ciągłe reinfekcje.
    Co do zastrzyków nie ma takiej potrzeby aby golić sierść- flora bakteryjna skóry
    i okolic nie jest wówczas groźna, nie ma też potrzeby przecierania miejsca
    alkoholem - to bardziej wykonuje się dla właściciela.
    Co innego w przypadku podawania zastrzyków dożylnie bądź zakładania venflonu. W
    przypadku tego pierwszego choć dobrze jest wygolić okolicę wystarczy dobrze
    zdezynfekować okolicę najlepiej alkoholem i przedostać się pomiędzy sierścią
    wprost do żyły - i to zapewne widujecie na animal planet (nie wiem dokładnie co
    gdyż sama nie lubię oglądać tego programu, robią tam często dużo błędów co
    bardzo mnie irytuje). W Polsce na ogół przy pobieraniu krwi, podawaniu dożylnym
    goli się okolicę i metodę tę popieram choć w USA premedykacja podawana jest na
    nieogoloną łapę i nigdy nie widziałam powikłań. Inaczej sprawa wygląda w
    przypadku zakładania venflonów, do których to skóra powinna być wygolona. Tutaj
    nie ma wyjątków niezależnie od kraju no chyba, że ktoś się temu przeciwstawia
    :). Tutaj bowiem ingerujemy w organizm, stwarzać trzeba sterylne warunki. Koniec
    venflonu tkwi w żyłce, ma tam również pozostać nieco dłużej.
    Mam nadzieję, że co nieco wyjaśniłam - pozdrawiam - Ava
  • 14.11.07, 00:49
    Wątpliwości miałam ja, więc dziękuję za obszerną odpowiedź. To ja
    też oglądam Animal i choć znawcą nie jestem, niektóre rzeczy mnie
    irytują. Ostatnio - pomoc początkującego lekarza w porodzie.
    --
    Słowa przynależą do czasu, milczenie do wieczności...
  • 14.11.07, 08:09
    Wiesz Avo, gdy czytam co piszesz coraz bardziej dojrzewam do zmiany lekarza.
    Dzisiaj mam iść na ostatni zastrzyk (szkoda, że nie napisałaś co sądzisz o tym
    preparacie dla kóz i owiec), ostatni, pomimo, że w stawie jest ewidentnie jakaś
    ciecz. Na razie kot nie kuleje, ale wiem, że to kwestia kilku dni. Całą tą
    terapią jestem już zmęczona, od półtora miesiąca mój kot umiera wieczorami ze
    starachu, widząc jak ubieram się do wyjścia, nie liczę już benzyny i straconego
    czasu, bo to sprawa drugorządna.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.