zerwanie więzadła krzyżowego Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mam problem. Moj pies prawdopodobnie zerwal sobie wiezadlo. Przy
    wiekszym wysilku kuleje. Bylam u jednego weterynarza, ten dal mu 3
    razy antybiotyk, ale wlasciwie nie ma poprawy:(
    Drugi wet. mowil ze sa dwie metody leczenia -
    1)wapno, witaminy, antybiotyki i po 3miesiacach powinien byc
    zdrowy,albo
    2)operacja... Sugerowal pierwsza metode, mowil ze leczenie jest tak
    samo skuteczne, a tansze, ale poczytalam troche na necie i raczej
    wskazana jest operacja i ja juz wlasciwie nie wiem...
    • to prawda
      sa dwie metody leczenia - operacyjna i nieoperacyjna.
      dobor sposobu leczenia jest osobniczy - zalezy od wagi psa, jego
      temperamaentu i stopnia zniszczenia wiezadla (moze byc zerwane
      calkowicie i jedynie naderwane).

      ja osobiscie uwazam ze leczenie operacyjne przynosi o wiele lepsze
      skutki, ale wiem ze zdania sa niesamowicie podzielone. rzeczywiscie
      przy ciezkich ale bardzo zywiolowych psach rehabilitacja i
      niedopuszczenie do ponownego zerwania wiezadla jest bardzo trudna.
      olbrzymie znaczenie ma tez to KTO i jakimi metodami rekonstruuje
      wiezadlo. oraz oczywiscie to jak bardzo pozniej wlasciciel psa
      bedzie sie przykladal do rehabilitacji i zalecen pooperacyjnych.

      moj pies mial rekonstruowane wiezadla w obydwu nogach. jedna
      operacja a po 3 miesiacach druga. byl to ciezki czas ale wyszlismy
      obronna reka - i jestem zadowolona z podjetej decyzji.
      w naszym przypadku operacje przeprowadzil dr Janicki z Warszawy
      ktory opracowal wlasna technike rekonstrukcji zerwanych wiezadel.

      a tutaj mozna doczytac troche:
      www.vetserwis.pl/staw_kolanowy.htmlpozdrawiam



      --
      możesz pomóc - adopcje wirtualne
    • To może od początku.
      "Moj pies prawdopodobnie zerwal sobie wiezadlo" - prawdopodobnie? jak
      potwierdzana była diagnoza?
      "ten dal mu 3 razy antybiotyk, ale właściwie nie ma poprawy:(" - i pewnie, że
      nie ma poprawy gdyż na co ma tutaj zadziałać antybiotyk? Co innego gdyby
      zastosowany by był środek przeciwzapalny i przeciwbólowy.
      "Przy wiekszym wysilku kuleje." - przede wszystkim OGRANICZAMY ruch zwierzęcia
      do minimum - zero zabaw z psami, długich spacerów teraz tylko spacery na
      potrzeby fizjologiczne i tylko na smyczy skoro pies po wysiłku kuleje.
      Co do tych 2 metod.
      Choć wiem, że opinii na ten temat jest wiele ale wydaje mi się, że prawda jest
      jedna :) choć uzależniona od tego jak organizm radzi sobie z problemem.
      Najważniejsze jest jednak to czy więzadło zerwane jest całkowicie czy też nie.
      Jeśli poszedł tzw tylko jeden pęczek należy dać psu szansę (właśnie owe 3
      miesiące) na zrośnięcie się i naprawę bądź na zerwanie pozostałej jeszcze
      pracującej części więzadła. Od tego momentu sprawdzamy jak pies radzi sobie z
      problemem. Kiedy kuleje, jak mięśnie spełniają swoje funkcje? jak pies radzi
      sobie z tą niedogodnością. Tutaj ważna jest więc waga psa, jego sprawności
      fizyczna, umięśnienie itp.
      Zdecydowanie mniejsze pieski lepiej sobie z tym radzą niż większe, zwierzęta o
      wyższym i o niższym progu bólowym inaczej będą pokazywać swoje problemy co
      związane jest z charakterem psa, jego rasą i temperamentem.
      Napisz coś więcej o Waszym przypadku i skąd jesteś?
      Pozdrawiam - Ava
      • Juz odpowiadam. Max to nieduzy piesek, kundelek, wielkoscia siega
        kolan, ma 4lata i wazy 13kg. Nie jest tez otyly, raczej szczuply.
        Czesto go na dzialke zabieralismy, a tam on szalal po polach i
        wydaje mi sie ze podczas biegu to sobie zrobil, mogl wpasc do
        jakiegos dolka, bo to nierowny teren... Teraz staramy sie z nim
        chodzic jak najmniej. I jak nie biega duzo to jest ok, tylko ze
        teraz nawet 0,5 godzinny spacer to juz dla niego za duzo :( bo potem
        caly dzien kuleje, albo ma lape w gorze.. wiec teraz poki co
        wychodzimy na krotko. Nie wiem jak to bedzie w lato, kiedy wlasciwie
        bedzie na dzialce caly czas... Nie wyobrazam go sobie przywiazanego,
        albo zamknietego w domu:( Dlatego chcialabym do lata go jakos
        wyleczyc... Nie wiem, moze narazie dopoki nie znajde dobrego lekarza
        zabandazowac mu ta lape bandazem elastycznym??

        Napisalam ze to prawdopodobnie zerwane wiezadlo, poniewaz tak
        wlasnie powiedzial weterynarz... Badal Maksowi ta lape(tylna lewa),
        sprawdzal w ktorym miejscu to moze byc. Pozginal mu ja, posprawdzal,
        podczas badania cos Maxowi "chrupnelo" w tej lapie, widac ze
        zabolalo go i wet. taka diagnoze postawil... Dokladniej opisac nie
        umiem. Myslalam ze moze przeswietlenie by wyjasnilo sprawe, ale
        weterynarz uswiadomil mnie ze sie w takich przypakach nie robi
        przeswietlenia, ze nic nie wykaze:p Powiedzial ze narazie da mu
        antybiotyk, no wlasnie przeciwzapalny.

        Co do operacji - nie wiem kto by sie tego mogl podjac. Jestem z
        Polkowic, woj. dolnoslaskie. Mialam jednego, naprawde sprawdzonego
        wet. z sasiedniego miasta, ale jak widac w tym przypadku sie chyba
        nie sprawdzil :(
        • W związku z tym chrupnięciem może to nie więzadło krzyżowe a rzepka?
          Na pewno NIE ZAKŁADAJ bandaża elastycznego!!! wykluczone u psów ich się nie stosuje.
          Co do letnich zabaw to operacja na źle zdiagnozowaną przyczynę na pewno nie
          pomoże w ręcz przeciwnie. Najpierw trzeba potwierdzić diagnozę ale to uczynić
          może chirurg bądź ortopeda, który to takimi sprawami się zajmuje.
          Jeśli pół godzinne spacery powoduja kulawiznę to dla nas jest to znak,że
          ZNACZNIE skracamy spacer i później stopniowo wydłużamy.
          Nic się niegdy nie zrośnie jeśli wprowadzamy dość nagłe zmiany.
          Musimy tu myśleć za zwierze. Skracając mu spacery ułatwiamy mu zrost a więc
          niwelujemy ból. Pies nie czuje bólu więc zaczyna szaleć bo my pozwolimy i znowu
          to samo i to znacznie wydłuża proces gojenia, bądź wręcz go uniemożliwia.
          Musimy myśleć za psa i pomimo,że już go nic nie boli nie dawać mu możliwości
          przeforsowania się. na początek na tygodnie. Zaczynamy od spacerów krótkich
          stopniowo wydłużając je do tego momentu kiedy to pies następnego dnia nie czuje
          się źle. Jeśli pies kuleje od razu wiemy, że spacer był za intensywny i następny
          znacznie skracamy.
          Jeśli chodzi o pieska to myślę, że ma on szansę rygorystyczną rehabilitacją
          powrócić do formy po d warunkiem,ze i Ty i Twój psiak będziecie współpracować.
          Na razie nie myśmy co będzie w lecie bo do niego mamy jeszcze troszkę czasu.
          Pozdrawiam - Ava
      • Potrzebuje pomocy w wypełnieniu ankiet do pracy magisterskiej. Temat pracy: Ocena motywów i barier w podejmowaniu aktywności fizycznej przez pacjentów po rekonstrukcji więzadeł krzyżowych. Do wypełnienia ankiety potrzebuje osób po rekonstrukcji więzadeł krzyżowych. Jeśli sami takimi osobami nie jesteście ale znacie kogoś kto przebył ten zabieg podeślijcie ankietę tej osobie. Mama, tata, wujek, ciotka, babcia, siostra, brat, kuzyn, kolega - wszyscy.
        z góry dziękuję
        i oczywiście obiecuję odwdzięczyć się pomocą w waszych ankietach :)


        link do ankiety:
        docs.google.com/forms/d/1cIx7Y0lqsoO2_CIbh0TQylep-Jm64k9ZTkXynpZkabo/viewform
    • Ja mam podobny problem z ręką. Z lewym nadgarstkiem. Zrobiłam sobie
      prześwietlenie - i faktycznie na zdjęciu nic nie widać. Widać za to
      gołym okiem, bo jest duże zgrubienie. Boli strasznie, tak że psu się
      nie dziwię, że nie chce chodzić. O tych więzadładłach jest dużo na
      stronach medycyny sportowej. Mnie nadgarstek wysiadł od smyczy. Też
      w sumie nie wiem co jest - czy zerwane, czy nie. Poszłam do super
      chirurga, który stwierdził, że to właśnie więzadło, ale zanim
      zdążyłam o cokolwiek spytać, wpakował mi blokadę. Pomogło na pół
      miesiąca, a później zaczęło się na nowo. Z tym, że dodatkowo pięknie
      strzela przy zginaniu. Najgorzej boli, jak się zastoi (ruszenie w
      nocy ręką). Osobiście odechciało mi się leczenia i na razie cierpię.
      Mam inne srawy na głowie. Ja tak sobie piszę o tej swojej ręce nie
      po to, by się wyżalić, tylko po to, żebyś wiedziała, co pies czuje.
      Poniżej masz kawałek z jakiegoś forum. Tylko nie patrz na
      ortografię, bo włosy dęba stają. No cóż to przecież pisze
      sportowiec. Pozdrawiam.

      "Mam problem. W sumie jest to moja tragedia życiowa. Trenuję
      kickboxing od paru lat, miałem niedługo wystartować w zawodach, ale
      prawdopodobnie naderwałem, albo nadciągnołem sobie jakieś więzadła,
      albo mięśnia w szyji. Boli mnie z tyłu w górnej, lewej części karku.
      Pierwszego dnia to nawet nie mogłem unieść głowy z łóżka. Nie mogłem
      utrzymać cięaru głowy.
      Nie mogę przechylić głowy w stronę lewego barku, a skręcić w lewo
      mogę tylko bardszo powoli. Uraz zdarztył się w Niedzielę. Byłem
      dzisjaj u chirurga, na prześwietleniu. Postawił diagnozę że jest to
      naderwanie, bądz zerwanie więzadeł. Ale tak szczerze to wydaje mi
      się że na tym zdjęciu to on w gó.. widział. Trener mi mówił że żeby
      zobaczyć naderwania więzadeł, ścięgiem i innych tkanek miękkich to
      trzeba zrobić USG, bo na prześwietleniu nie zobaczysz, z zresztą ten
      niby uraz nie powstał od niewiadomo czego, tylko jak wycierałem
      głowe ręcznikiem, chciałem tak jakgdyby stawić opór rzeby mi się
      głowa nie odchylała do tyłu i nagle coś mi tak strzeliło,
      zatrzeszczało i kaplica. Lekarz przepisał mi leki przeciwbólowe-
      przeciwzapalne i lek na rozkórcz mięśni: Nabuton, Tolperis i do
      smarowania Fastum Zel. Polecił usztywnić głowę w kołnierz
      ortoperycznym. Byłem jeszcze u specjalistki od medycyny
      Tybetańskiej. Obejrzała zdjęcie i stwierdziła że na zdjęciu nic nie
      widać, ewentualnie przykórcz mięśni. Też poleciła usztywnić głowę i
      skorzystanie z masarzu u specjalisty. Wykluczyła zerwanie wiązadeł.
      Na koniec mam pytanie:

      -czy ktoś spotkał się z czymś podobnym i nie może mi cosik
      podpowiedzieć
      -i czy będe mógł zawalczyć 11 grudnia w fullkontakcie
      ogólnie co o tym sadzicie?????? "


      --
      Słowa przynależą do czasu, milczenie do wieczności...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.