Dodaj do ulubionych

Najgorsze forum na gazecie

09.03.08, 00:11
Chciałabym Wam tylko przekazać, iż uważam, że to forum jest najgorszym gazetowym forum jakie widziałam, a korzystam z wielu.

Potraficie w większości wypowiedzi tylko wypominać, pouczać, opluwać, grozić palcem, mądrować się, mieszać z błotem, obrażać i tym podobne.

Wiecznie czytać można tu o cudownych, wspaniałych i niezastąpionych rodowodach, karmach z najwyższej półki itd. A ponad połowa wypowiedzi w różnych wątkach to wasze słowne utarczki i walka kto komu wbije większą szpilę między żebra. Niektórzy nawet potrafią ją tam przekręcić...

Specjalnie obeszłam kilka forów o zwierzakach i na żadnym nie zauważyłam aż takiej zajadłości, nienawiści i złośliwości.

Na labradorach, jamnikach i innych nikt nie miesza ludzi z błotem bo nie kupili psa z papierem albo zrobili coś co powszechnie tu uważane jest za OKROPNE i niezgodne z waszymi przekonaniami...

Każdego z nas ma czasem prawo ponieść, ale czytając ostatnie wasze tu wypowiedzi dochodzę do wniosku, że naprawdę traktujecie to miejsce i innych ludzi jak worek treningowy...

Podsumowując moją wypowiedź chcę powiedzieć, że nazwy forum nawet nie powinno się zmieniać. Jest idealna, ale należy gdzieś dodać, że nie chodzi w niej wcale o naszych braci mniejszych a większości ich właścicieli wypowiadających się tutaj !!

finito
--
Galeria Mojej Księżniczki
To już pół roku
I don't need to fight to prove I'm right and I don't need to be forgiven
Edytor zaawansowany
  • marzenia11 09.03.08, 00:17
    O rany, zgadzam się z Tobą, kurcze. Choć mnie samą ponosza różne wypowiedzi. Może nie trzeba reagować choć ja mam małą tolerancję na ludzką glupotę. Ale masz rację, na przyklad na gazetowym forum Zdrowie kobiety regulamin zabrania używania dużych liter jako przejaw emocjonalnego charakteru wypowiedzi (nazwę to tak ogólnie). Jest moderatorka ktora tego (m.innymi oczywiscie) pilnuje.
  • m.e.g.000 09.03.08, 00:19
    popieram, rónież to zauważyłam :)

    Ale dlaczego? Zastanawiam się nad tym? :/
  • y3y 09.03.08, 00:22
    tylko, ze wiekszosc z udzielajacych sie tutaj , udziela sie na innych forach ......
  • tenshii 09.03.08, 00:25
    To potwierdza moją tezę że TO forum traktowane jest jako swointa sala treningowa...

    --
    Galeria Mojej Księżniczki
    To już pół roku
    I don't need to fight to prove I'm right and I don't need to be forgiven
  • y3y 09.03.08, 01:14
    odnosze wrazenia, ze nigdy na innych forach nie bywalas :)
  • marzenia11 09.03.08, 10:14
    Zgadzam się z Tobą i widzę, że osoby mocno agresywne i plujące (nawet na swój komputer, nie tylko na ludzi) włączyły sie do tego wątku. Na szczęście minnimouse i y3 nie widziałam na innych forach a i z racji ich sposobu komunikowania myśli od dzisiejszego rana postanowiłam przestać odpowiadać na ich posty. Dzieki Ci, że zwrócilaś mi uwagę na to co się tu dzieje. Wyłączam się z "treningów", a jak będzie trzeba to i z tego forum.
    Milego dnia :)
  • albert.flasz1 09.03.08, 08:14
    Otóż to, ech...:-)
    --
    Born to be Wild...
  • po.prostu.ona 09.03.08, 16:36
    Czyżby? Ja tak nie uważam. Teraz to tu jest spokojnie :-)

  • albert.flasz1 09.03.08, 16:50
    Bo remislanca, antypojeba i ontariana nie ma? Szkoda że została
    myszka Miki, a_na, dina i jeszcze parę innych...:-(
    --
    Born to be Wild...
  • po.prostu.ona 09.03.08, 17:23
    Zauważ, że zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce sobie "podymić" i
    wrzuci wątek o sterylizacji, rodowodach itp. Mam wrażenie, że nie
    chodzi tu o dobro zwierząt czy przekonanie kogokolwiek do
    czegokolwiek, lecz zwyczajne pragnienie wywołania zadymy.
    Ja w takich dyskusjach nie biorę udziału, to bez sensu. Wolę
    konkretne działania na swoim podwórku, z otwartą przyłbicą, pod
    własnym nazwiskiem. Zapewniam forumową młodzież, że jest to znacznie
    bardziej satysfakcjonujące, niż iluzoryczna wygrana w sieciowej
    pyskówce.
    Nie przestaje też mnie zadziwiać, że można czuć się obrażonym przez
    jakiś anonimowy nick i nie rozumieć, że wszelkie wypowiedzi świadczą
    wyłącznie o ich autorach, a nie adresatach :-)
    A jeśli jakieś forum mi się nie podoba - takowych, przyznam jest
    całkiem sporo - to najzwyczajniej w nim nie uczestniczę, darowując
    sobie i innym uczestnikom moje przemyślenia na ten temat. :-)
  • albert.flasz1 10.03.08, 07:51
    Ja w zasadzie przeważnie postępuję podobnie ale czasami potrzebuję nieco rozrywki...;-)
    --
    Born to be Wild...
  • a_na 11.03.08, 12:54
    albert.flasz1 napisał:
    > Szkoda że została myszka Miki, a_na, dina i jeszcze parę innych...:-(

    Haha..a czymże sobie zasłużyłam,że znalazłam się na czarnej liście szanownego
    alberta?? :-P
    --
    . /( . . )\
    (,,)( V )(,,).....a_na
  • sun_of_the_beach 09.03.08, 18:04
    Ja z kolei zawsze sobie myślę, że skoro tym "miłośniczkom" i "miłośnikom" kontakt ze zwierzętami nie wystarcza do osiągnięcia równowagi emocjonalnej, to może już czas na terapię?
  • makbyt 09.03.08, 19:47
    No to ja jako Troll się odezwę i podymię.
    Za zajadłe , zawzięte i obrażające ludzi akurat uważam Was kochane
    miłośniczki, bojowniczki o prawa zwierząt. Ponieważ nie potraficie
    odsunąć emocji i obiektywnie popatrzeć na zaistaniałe w danym
    przypadku okoliczności.
    Pyskówki , obrażanie , nazywanie ludzi obrażliwymi epitetami to
    akurat od Was mnie spotkało.
    A forum jest od tego żeby zabrał głos każdy a jak zauwazyłam to
    częściej Wam brak ogłady i kultury w dyskusji.
    A że z Was się ironizuje? Taki jest skutek Waszej zajadłości i
    bezkompromisowości.
    I doceńcie że piszę o WAS z dużej litery!


    --
    JEDNA miała szczęście
  • minniemouse 09.03.08, 22:23
    Kolejny dowod na twoja bezdenna glupote Albert - dopiero co mnie
    atakowales ze przyczyna nadmiernej populacji sa hodowle i chec
    posiadania pieska a to trendy a to dla zabawy, czyli popyt= rynek.
    a teraz, bardzo logicznie, przyklaskujesz tym ktorzy oburzaja sie na
    tych ktorzy dokladnie takie rzeczy KRYTYKUJA.

    hahahahahhahahaa ale logika u ciebie :)

    Minnie
  • albert.flasz1 10.03.08, 08:04
    Hmmmmm... To było do mnie? Na jaki temat? Co na to lekarze?
    --
    Born to be Wild...
  • minniemouse 10.03.08, 08:36
    zabraklo argumetu, prawda?
    Minnie
  • tenshii 10.03.08, 11:43
    Nawet w tym temacie zaczynasz. Nie odpuścisz.
    Zaliczam cię do grona najbardziej zawziętych pieniaczek tego forum.
    --
    Galeria Mojej Księżniczki
    To już pół roku
    I don't need to fight to prove I'm right and I don't need to be forgiven
  • albert.flasz1 10.03.08, 11:58
    Niektórym po prostu trudno jest zrozumieć że są na świecie ludzie otwarci na różne opcje, choć mający własne zdanie, dla których istnieją nie tylko kolory czarny i biały...:-D
    --
    Born to be Wild...
  • y3y 10.03.08, 18:55
    ja to rozumiem . denerwuje mnie jednak gdy ktos ma "jakies" zdanie i nie
    potrafi rzeczowo tego uzasadnic lub nie odpowiada na pytania i zbacza z tematu.
  • minniemouse 10.03.08, 22:02
    ""Zauważ, że zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce sobie "podymić" i
    wrzuci wątek o sterylizacji, rodowodach itp. Mam wrażenie, że nie
    chodzi tu o dobro zwierząt czy przekonanie kogokolwiek do
    czegokolwiek, lecz zwyczajne pragnienie wywołania zadymy.
    Ja w takich dyskusjach nie biorę udziału, to bez sensu. Wolę
    konkretne działania na swoim podwórku, z otwartą przyłbicą, pod
    własnym nazwiskiem.""

    Jesli chodzi o mnie to masz zle wrazenie. Nie zakladam watkow po to
    zeby "podymic". Zadalam konkretne pytanie do konkretnych osob,
    zadajac odpowiedzi. Przeciwnicy zawsze tak strasznie biadola jaka to
    ogromna krzywda jest wyrzadzana niewinnym zwierzatkom - wiec prosze
    slucham??? to co zamiast?

    Oczywscie zamiast konkretnych przykladow zostalam zalana
    slowotokiem, odpowiedziami nie majacymi nic wspolnego z moim
    pytaniem, dokladnie jak to napisal/a Y3y:

    ">denerwuje mnie jednak gdy ktos ma "jakies" zdanie i nie
    > potrafi rzeczowo tego uzasadnic lub nie odpowiada na pytania i
    zbacza z tematu.""

    czego najwyrazistszym przykladem sa ostatnie trzy zdania wymienione
    pomiedzy mna a Albertem - "nie pytam CO to jest sterylizacja ....itd

    (na ktore, nawiasem mowiac jego alernatywa-"dobic lopata i topic" -
    jest paradoksalnie rzeczywiscie skutecznym srodkiem na
    zapobiegniecie nadmiernej populacji)

    Tak ze przemysl to sobie zanim zaczniesz pomawiac kogos o chec
    wywolywania "zadymki".

    Co do ""konretnych dzialan na swoim podworku, z podniesiona
    przylbica"" - to bardzo ladnie, ale zauwaz ze Internet to potega,
    siedzi na nim znacznie wiecej ludzi niz na twoim podworku.
    Nie radze lekcewazyc internetowych forumow.

    Minnie


  • lu221 10.03.08, 23:15
    Minniemouse, bardzo już nie chciałam się odzywać, ale ja również odnoszę
    wrażenie, że po prostu prowokujesz, choćby poprzez formę wypowiedzi. Nawet jeśli
    Twoje intencje są dobre, ja odczytuję Twoje słowa jako chęć kłótni, a nie dyskusji.

    --
    Wspólne rzyganie, jak mało co, robi z ludzi prawdziwych przyjaciół.
  • y3y 11.03.08, 00:01
    to sa powazne problemy , o ktorych powinnismy rozmawiac. ja szanuje czyjes (inne
    od mojego ) zdanie , pod warunkiem , ze ten ktos chce na ten temat rozmawiac i
    ma cos do powiedzenia . nie sadze aby zalozenie takiego tematu bylo checia
    zrobienia zadymy . i tak przeciwnikom kastracji nie podoba sie forma wypowiedzi
    tych drugich i na odwrot. ;)

    niedawno od pewnej znajomej uslyszalam , ze cyt: "prawdopodobnie kastracja psow
    jest zabroniona" :( - rewelacja !
    poza tym , ona jest przeciwna kastracji bo pies stanie sie ponury , straci
    radosc zycia.... itd - takie argumenty uslyszalam . oslupialam na wiesc o tym ,
    ze kastracja psow jest zabroniona i te jej argumenty przeciw kastracji .....

    jedna z forumowych kolezanek proponuje posiadanie 2 kotow albo 2 kotek - i po
    problemie :) - to jest przeciez niedorzeczne ....

    poza tym u mnie taka metoda nie sprawdzilaby sie .
    moze zleja mnie co niektorzy - ale moje koty sa wychodzace - tlumaczyc tego nie
    bede bo nie musze . ale nawet gdyby nie byly wychodzace , co powinnam zrobic ?
    powinnam pozbyc sie kotek i dobrac koty albo odwrotnie ?
    wszystkie moje koty sa wykastrowane i jakos nie zauwazylam zmian w ich
    zachowaniu. kochaja nas tak samo jak przedtem , sa tak samo wesole i
    przytulaste. na zdrowiu zadne z nich nie podupadlo.

    przygarnelismy kotki i jestesmy za nie odpowiedzialni. robimy wszystko aby one
    czuly sie szczesliwe ale nie dopuscimy do zwiekszania ich populacji .
    gdy ktos nie kastruje zwierzecia - ja szanuje to , byle byly to jasne i logiczne
    przyczyny.

    ktos na tym watku przyrownal Polske do kraju zabobonnego w kwestii kastracji
    zwierzat . ja nie mieszkam w Polsce . tutaj (dzie ja mieszkam) rozmnazanie
    zwierzat dla kasy to nic zlego. o tym (nawet moi znajomi) mowia glosno.
    kupowanie zwierzat u pseudohodowcow -to rowniez nic zlego. ja osobiscie nie
    spotkalam sie tutaj z taka walka z bezdomnoscia wsrod zwierzat . dzikie koty tez
    nas odwiedzaja , wtedy je dokarmiam.
    na autostradach co roku widze rozjechane koty .... :(
    psy przywiazuje sie do drzewa w lesie ... pani lub pan po urlopie biora ze
    schroniska nastepne zwierzatko .
    Polska wcale nie jest inna od innych krajow , wiec takich dyrdymalow nie nalezy
    wypisywac.

    dlaczego tak latwo mozna wejsc w posiadanie zwierzecia? ......
    koniec i kropka.
  • y3y 11.03.08, 00:04
    sprostowanie : porownanie Polski do kraju zabobonnego bylo na watku o
    sterylizacji . :)
  • hania261 11.03.08, 10:11
    "przeciwnikom kastracji nie podoba sie forma wypowiedzi
    tych drugich i na odwrot. ;) "
    Ja nie jestem przeciwnikiem kastracji jako takim, traktuje zabieg jako zlo
    konieczne, moje zwierzeta sa wykastrowane bo nie ma innego wyjscia, denerwuje
    mnie tylko ton wypowiedzi miniemouse, zniecheca wszystkich swoja agresja i
    nienawiscia do forumowiczow, ktorzy maja odmienne zdanie, podburza i troluje.
    --
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,70086496,74996308,0,2.html?v=2
  • minniemouse 11.03.08, 10:46

    """miniemouse, zniecheca wszystkich swoja agresja i
    > nienawiscia do forumowiczow, """

    tak tak, nienawidze was okropnie, i w piwinicy robie bombe aby was
    niedlugo wysadzic w powietrze!

    :)

    Minnie
  • marzenia11 11.03.08, 19:19
    Na szczęscie nie mieszkasz w Polsce a nawet bardzo daleko stąd, w innej strefie czasowej, wiec jestesmy bezpieczni. A nawet gdybyś chciała przyklecieć to też jesteśmy bezpieczni, bo nasze koty mające 6 zmysł i wyczuwające kataklizmy dadzą nam znać swoim zachowaniem. Tak więc jest ok.
  • y3y 11.03.08, 11:22
    "hania261 :
    Ja nie jestem przeciwnikiem kastracji jako takim, traktuje zabieg jako zlo
    konieczne, moje zwierzeta sa wykastrowane bo nie ma innego wyjscia, denerwuje
    mnie tylko ton wypowiedzi miniemouse, zniecheca wszystkich swoja agresja i
    nienawiscia do forumowiczow, ktorzy maja odmienne zdanie, podburza i troluje."

    haniu - z ta nienawiscia i podburzaniem miniemouse to juz przesadzilas . troche
    dystansu zycze :)

    jezeli chodzi o kastracje - jestem jej zwolenniczka bo mimo wszystko wiecej
    przemawia ZA niz przeciw niej.
    mamy znajomych , oni mieli juz 13 kotow i ciagle pojawialy sie nowe mioty. tyle
    nowych domkow nie byli w stanie znajdywac i maluchy wedrowaly w koncu do
    schronisk :(
    chyba tego nie pochwalicie - prawda ?
    w koncu wszystkie koty wykastrowali .

    pozdrawiam zwolennikow i przeciwnikow kastracji :)
  • po.prostu.ona 11.03.08, 16:55
    minniemouse napisała:

    >
    > Tak ze przemysl to sobie zanim zaczniesz pomawiac kogos o chec
    > wywolywania "zadymki".

    Ten gorący temat - kastracja zwierząt towarzyszących - był na tym
    forum tyle razy wałkowany, na tyle sposobów i tylu formach - że
    trudno się dziwić, iż kolejna jego wrzuta i to jeszcze w
    postaci "odezwy do narodu" może wywołać li tylko zadymę. Dlatego to
    chyba nie ja jestem osobą, która powinna coś przemyśleć.

    >
    > Co do ""konretnych dzialan na swoim podworku, z podniesiona
    > przylbica"" - to bardzo ladnie, ale zauwaz ze Internet to potega,
    > siedzi na nim znacznie wiecej ludzi niz na twoim podworku.
    > Nie radze lekcewazyc internetowych forumow.
    >
    >
    Nie wiem, co to są "internetowe forumy", wiem natomiast, że
    ogólnodostępne fora internetowe, takie jak choćby to, nie mają
    żadnej potęgi ani mocy sprawczej. Niezależnie od tego, ile osób na
    nich siedzi i co im się w główkach roi. Z całym szacunkiem.
    Na "moim podwórku" natomiast nie jestem anonimową panią X, lecz kimś
    znanym, o ustalonej reputacji, którą mogę wykorzystać dla
    realizowania określonych celów, takich chociażby jak pomoc bezdomnym
    zwierzętom. Tym konkretnym, z mojego podwórka i tym ze schroniska w
    moim mieście. Mam wrażenie, że ma to więcej sensu niż marnowanie
    czasu i energii na forumowe pyskówki.
    Gwoli sprawiedliwości dodam, że są fora, takie jak np. Miau, czy
    Dogomania, gdzie można rzeczywiście zdziałać wiele dobrego. One
    jednak rządzą się nieco innymi zasadami niż to.
  • tenshii 11.03.08, 11:44
    Skupiliście się w tym wątku na sterylizacji, a tak naprawdę nie ten 100paro postowy wątek popchnął mnie do napisania tego.
    Sprawa sterylizacji jest sprawą, o której można długo mówić, można przedstawiać wiele arguementów za jedną albo druga stroną.
    I chociaż tamten wątek też nie był zbyt "miły" do napisania tego popchneło mnie coś innego. Szalę goryczy przelał wątek o kociej zagadce.
    Zwykły, niewinny, fajny wątek o żwirku dla kotów. Wydawałoby się nic strasznego. Podczas gdy miał tam miejsce taki tekst:
    """A w ogóle,
    to pierwszy raz słyszę o uczuleniu na bentonit: przecież to są
    naturalne skały osadowe - wapienie i glinokrzemiany.""


    zalamujesz mnie czlowieku. nie masz pojecia ze uczulenie mozna miec
    na wszystko? welna tez jest naturalna a ludzie maja na nia
    uczulenie. nie wspomne o jajkach, truskawkach, pylkach traw, drzew
    itp itd. ales ty niedoktszalcony. i jeszcze tak sie wymadrzasz na
    forum.

    Minnie

    Tak, czepiłam się Minnie, ale ona wyraźnie albo trolluje i prowokuje albo nie radzi sobie z emocjami....

    Czegoś takiego na tym forum niecierpię....
    --
    Galeria Mojej Księżniczki
    To już pół roku
    I don't need to fight to prove I'm right and I don't need to be forgiven
  • albert.flasz1 11.03.08, 14:55
    Myślę, że raczej nie radzi sobie z emocjami a wiedzę czerpie głównie z kolorowych pism... Nieważne. Główny problem w moim przekonaniu leży w pryncypialnym podejściu i poczuciu własnej wyższości u niektórych i właśnie w przypadku tematów kontrowersyjnych wypływa to na wierzch. Czy nie uważacie, że stawianie sprawy "sterylizacja - za czy przeciw" jest po prostu głupie? Czy jesteście za czy przeciw operacjom chirurgicznym? Za czy przeciw marynowaniu grzybków? O ile sterylizacja jest dobrym sposobem zapobiegania _niekontrolowanemu_ rozmnażaniu zwierząt, których mamy nadpopulację (wolno żyjące koty, schroniska itd.), o tyle niektórzy robią z niej bożka i sposób na uspokojenie własnego sumienia - coś jakby co niedzielę chodzić do kościoła, by ze spokojnym sumieniem móc grzeszyć przez resztę tygodnia. Posegregowałem odpady, zaadoptowałem psa ze schroniska, wysterylizowałem kotkę, wysłałem SMSa o treści "pomagam" - więc jestem dobry, świadomy i "trendy"... A że w żadnym stopniu nie rozwiązuje to podstaw problemu - nie moja sprawa. Coraz więcej ludzi zwierzęta, także te chowane dla przyjemności i towarzystwa traktuje jak zabawkę, towar, który trzeba posiadać bo to jest modne, wybiera się w sklepie jak ciuch lub samochód, w postaci "gotowej do użytku" - czyli zaszczepiony, wykastrowany, z worem karmy w promocji i z zapewnionym serwisem po sprzedaży w postaci adresów treserów, weterynarzy, kosmetyków... A gdy się znudzi - po prostu się go oddaje lub wyrzuca i jego cena, pochodzenie itd. nie ma znaczenia. To ludzkia obłuda prowadzi do zła a nie niepoddawanie się modnym hasełkom. No dobra, rozpisałem się, więc na koniec tylko obiecam, że "trolli" i trollopodobnych więcej zaczepiał nie będę, chyba że znów przesadzą...;-)
    --
    Born to be Wild...
  • baremi 11.03.08, 19:10
    Myślę, że mogłoby to być naprawdę fajne forum. Piszą tu często ludzie, którym np. 'przytrafił' się jakiś piesek czy kotek i nie wiedzą co dalej, a mają dobre chęci. Liczą na informacje, rady, wskazówki, a nie gromy i krytykę, a często właśnie one sypią się na ich biedne głowy zamiast konstruktywnej pomocy.
    Trzeba też starać się zrozumieć ludzi. Jakoś trudno uwierzyć mi w to, że ktoś kto tego nie potrafi, świetnie rozumie zwierzęta.
    To taka moja prośba - o wyrozumiałość dla nowincjuszy. Niech wiedzą, że miłośnicy zwierząt to normalni ludzie, a nie jacyś fanatycy z klapkami na oczach:)
  • minniemouse 12.03.08, 02:46
    """Ten gorący temat - kastracja zwierząt towarzyszących - był na tym
    forum tyle razy wałkowany, na tyle sposobów i tylu formach - że
    trudno się dziwić, iż kolejna jego wrzuta i to jeszcze w
    postaci "odezwy do narodu" może wywołać li tylko zadymę. Dlatego to
    chyba nie ja jestem osobą, która powinna coś przemyśleć."""

    Nie przypominam sobie aby ktos postawil sprawe tak jasno i
    zdecydowanie jak ja i zazadal konkretnej odpowiedzi od przeciwnikow
    sterylizacji - 'jesli nie sterylizacja, to co'?
    - a to nie znaczy ze jak ktos zaklada taki watek to dlatego ze
    akurat zaciera rece na zadyme. I to wlasnie polecalam abys
    przemyslala - ze o ile nie jestes jasnowidzaca nie mozesz znac
    czyichs intencji.

    Problem polega na tym ze okazalo sie ze przeciwnicy sterylizacji po
    prostu nie maja silnych argumentow. kazda propozycja jaka padla
    zostala z latwoscia obalona jako nieskuteczna lub malo skuteczna.
    trzymanie dwoch kotow tej samej plci - to smiech. w dodatku okazuje
    sie ze koty sa wychodzace. jeszcze wiecej smiechu.
    Hormony? a jak kot nie pojawi sie w pore aby zaaplikowac? a co ze
    skutkami ubocznymi podawania hormonow i skutkami wiecznych rujek itd.
    Albert przyparty do muru na pytanie jakie sa skutki uboczne
    sterylizacji wykrecil sie jak zwykle sianem. frazesami, w ktorych
    celuje tak jak i w tym watku.

    Teoria Mjota aby zwierzeta zwrocic do natury jako dzikie - piekne,
    ale nierealne. I oczywscie jak zawsze, jak ZAWSZE, przyparty do
    muru - "co by zrobil gdyby jego pieski z roku na rok rodzilyby
    kolejne potomstwa" (o potomstwa potomstwie nawet nie wspomne) - jak
    zawsze mnie zlekcewazyl. tym razem zabolal mnie towj brak reakcji
    Mjocie. moze dlatego ze musialbys mi przyznac racje ze cos z tym
    trzeba by bylo zrobic? ze nie da sie tylko usmiechac i glaskac
    zwierzatek?... W kazdym razie - zero reakcji. Nigdy jeszcze od Mjota
    nie dostalam na ten temat odpowiedzi a tyle razy juz pytalam. jak
    przychodzi co do czego... zero rekacji.

    W watku "Studentki" - oto osoby ktore dobrze wiedza jak czesto jest
    tak ze ktos komu zachce sie pieska lub kotka nie ma pojecia jakie z
    tym sa zwiazane koszta i praca. I potem zrozpaczeni lub wsciekli
    pisza posty w stylu "juz mam dosyc tego brudzenia, tych klakow,
    sasiadow skarzacych sie na ujadajacego podczas mojej nieobecnosci
    psa, na poniszczone meble podarte firanki, kot sikajacy wszedzie
    tylko nie do kuwety".. sa ironicznie obwolane mianem "fachowcow".
    hmmm no ktoz moze byc owym "fachowcem" jesli nie tacy co chca
    uprzedzic co to znaczy miec zwierze a domu.
    ale w/g niektorych lepiej tego nie robic bo przez to sie "forum
    psuje".
    lepiej dawac rady co robic z niechcianym kotem lub psem.


    """Nie wiem, co to są "internetowe forumy", wiem natomiast, że
    ogólnodostępne fora internetowe, takie jak choćby to, nie mają
    żadnej potęgi ani mocy sprawczej. """

    ale maja wielka potege edukacyjna, cos czego widze nie potrafisz
    docenic.

    ""Tak, czepiłam się Minnie, ale ona wyraźnie albo trolluje i
    prowokuje albo nie radzi sobie z emocjami.... ""

    A moze bys sie tak z raz zastanowila wreszcie co warta jest
    rada "lekarza" (weterynarii wprawdzie, ale niby lekarza) ktory nie
    ma pojecia na czym polega alergia i ze "naturalne skaly osadowe" tez
    moga byc przyczyna wystapienia alergii?

    i jaka ta twoja czara goryczy bylaby wielka gdybys poszla do
    takiego "lekarza" z kotkiem uczulonym na "naturalny zwirek". ale on
    by rzecz jasna nie wierzyl za na naturalny zwirek mozna miec
    uczulenie. wspolczuje takiemu kotkowi.

    ""Myślę, że raczej nie radzi sobie z emocjami a wiedzę czerpie
    głównie z kolorowych pism...""

    a ty swoja skad skoro nie znasz sie na tak elementarnych rzeczach
    jak alergia?

    reszta twojej wypowiedzi to jak zawsze, belkot.
    istne pseudo- weterynaryjne Radio Maryja.

    Minnie







  • mjot1 12.03.08, 13:05
    I cóż by tu rzec Myszko?
    A przecie wywołany po dwakroć do tablicy coś rzec muszę...
    Na pytanie: „co by zrobil gdyby jego pieski z roku na rok rodzilyby
    kolejne potomstwa?”
    Odpowiem naiwnie, lecz szczerze: nie wiem. Nie wiem bom nie
    zaprzątał sobie tym głowy.
    Jakoś tak się zdarza, że od lat rezydują u mnie średnio dwa psiaki.
    Oczywiście parka :-) Nie muszę chyba nadmieniać, że są to
    przygarnięte nieszczęścia porzucone przez „miłośników”.
    Bywa też jeden „dochodzący” wiedząc, że spotka go tu dobre słowo i
    pełna micha. Bywają też rezydenci chwilowi, tzw. „przechodni”.
    Uważam, że moja polanka dla takiej liczby jest optymalna ze względu
    na ich psie potrzeby no i na utrzymanie tylu mnie po prostu stać by
    zapewnić to, co im się bezsprzecznie należy.
    Tak więc jak nadmieniłem od lat rezyduje parka jednak problem, który
    tu jest stawiany jako „sprawa życia i śmierci” na mojej polance nie
    istnieje. Raz jeden świadomie pozwoliliśmy by suczydło marki ON
    doczekało się potomstwa.
    Na pytanie: jakimż to cudem nie dochodzi do rozmnażania się w
    postępie geometrycznym? co wg Twej Myszko logiki winno mieć miejsce.
    Odpowiem: nie jest to żaden cud. Ja jedynie mam warunki by zapewnić
    zwierzakom nie tylko „wikt i opierunek”, lecz także by w chwili
    wiadomej odizolować. Mam też Moją Zdecydowanie Lepszą Połowę, która
    potrafi dopilnować i dzielnie sobie z tym radzi a jest to wielce
    czasochłonne i wymaga anielskiej wprost cierpliwości.

    Zgoła inaczej rzecz się ma z kotami.
    Kotów przez naszą chałupinkę przewinęło się sporo. Każdy kot to inna
    osobowość, każdy jest kimś, każdy jest indywidualistą. Obecni (od
    ładnych kilku lat) rezydenci to Albin i Etos. Oczywiście czystej
    krwi dachowce i oczywiście uratowane przed zagładą.
    Kot ma u mnie prawa szerokie m. in.: pełny luz i prawo do życia
    na „kocią łapę”.
    Kot jest dla mnie żywym symbolem niezależności i wolności i nikt,
    absolutnie nikt tego nie zmieni albowiem wartości te cenię sobie
    szczególnie.
    Jednocześnie muszę stwierdzić zadziwiający i (jak widać dla co
    poniektórych) niezrozumiały fakt: w okolicy mej nie odnotowano
    inwazji kotów.
    Cud? A może przyczynek do kolejnego (którego to już?) odkrycia
    Ameryki, że jednak nie ma prawd absolutnych...

    By nie przynudzać już dłużej na pytanie fundamentalne: co zamiast
    kastracji?
    Odpowiadam:
    O „posiadaniu” zwierzaka nie powinno decydować uczucie czy jeno
    odruch chwili a przede wszystkim zdrowy rozsądek!
    Hasełkiem: „moda na nieposiadanie zwierząt” nie robię sobie
    tzw. „jaj”, lecz rzuciłem je zupełnie serio.
    Ja może i naiwnie, lecz naprawdę poważnie obawiam się kolejnego
    wpychania naszych ludzkich paluchów w nieswoje sprawy.

    „...zero reakcji” powiadasz i dobijasz stwierdzeniem: „Nigdy jeszcze
    od Mjota nie dostalam /.../ odpowiedzi a tyle razy juz pytalam.”
    Cóż... Niegrzecznie a co mi tam! wet za wet.
    Zadawałem i ja pytania, na które reakcja jak zwykle zerową była:
    „Od kiedy to ludzkość w mądrości swej i z powodzeniem zaczęła
    stosować rewelacyjną w swych skutkach metodę kastracji w stosunku do
    zwierzaków?
    I jakimż to cudem zanim zaczęto stosować tę rewelację nie zalały nas
    masy zdziczałych psów i kotów?
    Otóż ludzkość w mądrości swojej przeprowadziła pewien eksperyment.
    W ramach procesu cywilizacyjnego znanego jako „Akcja Wisła”
    (podobnych nasza cywilizacja przeprowadziła wiele) skazano na
    bezpańskość, bezdomność i w efekcie na zdziczenie masę
    zwierząt „udomowionych”. Jak to się stało, że w wyniku
    niekontrolowanej chuci owe nieszczęsne Bieszczady nie zostały zalane
    doszczętnie przez masę zdziczałych kotów? Czyżby jednak i tam z
    powodzeniem zastosowano owo cudowne panaceum?

    Najniższe ukłony! M.J.
  • sun_of_the_beach 12.03.08, 16:40
    Nic dodać nic ująć zarówno w kwestii odpowiedzialności za swoje zwierzęta jak i tego, że koty przynależą bardziej do fauny dzikiej niz domowej. Myślę, że ktoś sterylizujący (argumentując to chęcią ograniczenia populacji) przyjete pod swój dach zwierzęta jakby dawał do zrozumienia, że nie zamierza się nimi opiekować, pilnować ich i dbać o bezpieczeństwo zwierzecia i otoczenia. Oczywiście co innego względy medyczne lub inne, o ktorych pisał Albert.
  • albert.flasz1 12.03.08, 08:43
    Ufff... Jakoś przebrnąłem przez ten bełkot. Jedno pytanie: w tamtym wątku wstawiłem 2 linki do stron prowadzonych przez organizacje zoofili. Według prezentowanych tam danych (na pewno tendencyjnych ale trudno, bezstronnych nie ma) łatwo wysnuć wniosek, że mimo trwających od wielu dziesięcioleci wysiłków, mimo upowszechnienia sterylizacji itepe itede, wciąż rośnie ilość zwierząt porzucanych i z konieczności mordowanych (eufemizm - eutanazjowanych) w schroniskach, wciąż rośnie problem fabryk rodowodowych szczeniąt i kociąt, przemytu pokątnego handlu. Wciąż narastają konflikty, szczególnie w dużych ośrodkach miejskich - o pogryzienia, szczekanie, kupki, kagańce, smycze, pasożyty... Jak to??? Dlaczego??? Proszę mi natychmiast podać sposób na rozwiązanie tych problemów - sposób skuteczny, bo sterylizacja najwyraźniej jest tylko takim plasterkiem na syfa i środkiem na uspokojenie sumienia paru narwańców. Problem jest palący, bo mordowanie około 10 milionów psów i kotów rocznie w samej tylko Ameryce Pn. oznacza około 100 000 ton mięcha do przerobienia na mączki, z którymi nie bardzo wiadomo co robić - przecież nie można wszystkiego wykorzystać do produkcji karm...
    --
    Born to be Wild...
  • albert.flasz1 12.03.08, 14:03
    To było oczywiście do myszki Miki z Ameryki.
    --
    Born to be Wild...
  • majenkir 13.03.08, 13:53
    albert.flasz1 napisał:
    > Problem jest palący, bo mordowanie o
    > koło 10 milionów psów i kotów rocznie w samej tylko Ameryce Pn.
    >oznacza około 100 000 ton mięcha do przerobienia na mączki, z
    >którymi nie bardzo wiadomo co robić

    Tylko ze w Stanach prawie wszystkie psy sa kastrowane. Nie
    ma "wpadek". A za miliony zwierzat rocznie usypianych
    mozna "podziekowac" puppy mills.
    Polecam filmy:

    stoppuppymills.org/
    --
    Charty
    Ola i Wiktor
  • albert.flasz1 13.03.08, 14:12
    majenkir napisała:

    > Tylko ze w Stanach prawie wszystkie psy sa kastrowane. Nie
    > ma "wpadek".

    "Prawie" robi ogromną różnicę, gdyż "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia".

    A za miliony zwierzat rocznie usypianych
    > mozna "podziekowac" puppy mills.

    "Podziękować" można nie tyle producentom, co konsumentom... O ile wiem, rozmnażanie zwierząt w celach zarobkowych samo w sobie w Ameryce jest traktowane jak każda działalność gospodarcza i nie jest zabronione. Strona moralna tego przedsięwzięcia, warunki w jakich się odbywa oraz fakt, że nie wszystkim się to podoba, to już jest zupełnie inna para galotów. Mnie również to i owo się nie podoba - i co? I nic. To jest moje prywatne zdanie, które nawet od czasu do czasu pozwalam sobie wypowiedzieć na forum publicznym.
    --
    Born to be Wild...
  • y3y 12.03.08, 23:44
    sun_of_the_beach 09.03.08, 18:04
    "Ja z kolei zawsze sobie myślę, że skoro tym "miłośniczkom" i "miłośnikom"
    kontakt ze zwierzętami nie wystarcza do osiągnięcia równowagi emocjonalnej, to
    może już czas na terapię?"

    a co jedno z drugim ma wspolnego? - kontakt ze zwierzetami z rownowaga
    emocjonalna .... to mialam na mysli.
  • marzenia11 12.03.08, 23:58
    Spieszę wytłumaczyć: że kontakt ze zwierzetami pomaga w odzyskaniu oslabionej trudami dnia codziennego rownowagi emocjonalnej. A gdyby byl problem ze zrozumieniem terminu "rownowaga emocjonalna" to też wytłumaczę.
  • marzenia11 13.03.08, 00:00
    Czyli wyjaśniam praktycznie: np. głaskanie kota uspokaja, mruczenie też, wycisza, wplywa na uspokojenie pracy serca i układu nerwowego. Są na to badania naukowe. Proponuję wrzucić w wyszukiwarkę termin "felinoterapia".
  • minniemouse 13.03.08, 03:52
    Przede wszystkim podziekowania dla Mjota ze nareszcie jasno i
    bezposrednio odpowiedzial na dlugo nurtujace mnie pytanie.
    I wcale nie niegrzecznie, ja tez uwazam nie bylam niegrzeczna -
    sfrustrowana, to tak. zreszta bardzo prosze Mjocie jesli
    kiedykowliek bedziesz mial mi cos niemilego do zaanonsowania- moje
    nerwy to wytrzymaja na pewno, prosze mnie nie oszczedzac, prosze
    prosto z mostu :)

    No to teraz wiem. Mowisz Mjocie ze nie wiedzialbys.
    Z tego krotkiego ale wielomownego ~"niewiedzialbym"~ wnioskuje ze z
    pewnoscia nie zaakceptowalbys takiej sytuacji.

    "" Nie wiem bom nie
    zaprzątał sobie tym głowy."""

    z gory przepraszam - ale od razu wiedzialam Mjocie, wiedzialam ze
    tak jest ze tego nigdy gleboko nie analizowales.

    A teraz ty sie pytasz jak to sie dzieje ze twoje zwierzatka nie
    rozmnazaja sie w postepie geometrycznym? ano dlatego:

    ~ " lecz także by w chwili wiadomej odizolować"
    ~ " Mam też Moją Zdecydowanie Lepszą Połowę, która
    potrafi dopilnować "
    ~ " jest to wielce czasochłonne i wymaga anielskiej wprost
    cierpliwości"

    czyli nie dopuszczasz do rozrodu,

    wprawdzie nie poprzez sterylizacje ale poprzez separacje. czyli
    jesli sie nie pilnuje to nawet u ciebie zwierzatka JEDNAK
    rozmnazalyby sie w postepie geometrycznym, prawda?
    to nie jest tak ze one "naturalnie" wyczuwaja kiedy sa najlepsze
    warunki na potomstwo. dla psa zawsze sa "idealne" - nawet zabiedzona
    suka uwiazana 24/7 bedzie zachodzic w ciaze i rodzic szczeniaki.

    No, w tej chwili zarowno ty jak i TZLPolowa macie na to czas,
    warunki, i sily. zalozmy ze tego zabraknie? zalozmy ze oto nagle nie
    ma kto pilnowac aby pieski byly separowane...?

    """Ja jedynie mam warunki by zapewnić
    zwierzakom nie tylko „wikt i opierunek”, lecz także by w chwili
    wiadomej odizolować."""

    czyliz zwierzeta powinien miec tylko ten kto ma czas, warunki i
    mozliwosc odizolowania? a co z tymi co ktorzy chcieliby oslodzic
    zycie dwom bidom ze schroniska a maja tylko apartament? za rada
    pewnej osoby - para tylko tej samej plci?


    ""niezrozumiały fakt: w okolicy mej nie odnotowano
    inwazji kotów.
    Cud? A może przyczynek do kolejnego (którego to już?) odkrycia
    Ameryki, że jednak nie ma prawd absolutnych...""

    hmm moze zle zrozumialam ale mieszkasz, zdaje sie w lesie?
    gdzie jest duzo drapieznikow. a znowu w miescie kot wychodzacy ginie
    zwykle po kolami samochodu. sami ludzie tez potrafia byc zacieklymi
    wrogami nieszczesnego kota... - ale - czy to jest lepsza
    alternatywa niz sterylizacja... nie wiem.

    no i moze to wlasnie kotkami z twojej okolicy sa wypelnione
    pobliskie schroniska? ;)
    a skoro juz przy tym temacie- to skad te przepelnione schroniska?

    """Hasełkiem: „moda na nieposiadanie zwierząt” nie robię sobie
    tzw. „jaj”, lecz rzuciłem je zupełnie serio."""

    O, ja wiedzialam i wiem, ze to powaznie serio. I wcale nie jest to
    zly pomysl, mnie sie podoba - ale poki co, nierealistyczny. ogolnie
    ludzie lubia zwierzeta. psy i koty lubia ludzi...
    Trzeba wziac pod uwage ze definicja "udomowienie" ma pewne
    specyficzne znaczenie. o ile w przypadku kota jest calkiem mozliwe
    szybko go "udziczyc", w przypadku psa jest troche gorzej, pies
    bowiem garnie sie do czlowieka. pies chce byc z czlowiekiem, pies
    szuka towarzystwa czlowieka...pies wyrzucony szuka skupiska
    ludzkiego..
    druga strona medalu - jesli udziczac to udziczac - wypadaloby w
    ogole nie spoufalac sie z psem czy kotem, tak jak nie spoufalamy sie
    z rysiem czy hiena...

    """„Od kiedy to ludzkość w mądrości swej i z powodzeniem zaczęła
    stosować rewelacyjną w swych skutkach metodę kastracji w stosunku do
    zwierzaków?"""

    dokladnie od kiedy to wiem ale na zachodzie zwyczaj ten jest duzo
    dluzej praktykowany niz Polsce. ale nawet "na zachodzie" nie
    wszyscy kastruja, niestety.

    ""jakimż to cudem zanim zaczęto stosować tę rewelację nie zalały
    nas masy zdziczałych psów i kotów?""

    juz odpowiadalam na to - bo stosowano szczeniako- i kocietobojstwo.
    sama pamietam jak jeszcze jako dziecie poszedlszy poplywac na wsi w
    lokalnym stawie, w szuwarach zobaczylismy gromade rozdetych od wody
    kociat.

    ""Jak to się stało, że w wyniku
    niekontrolowanej chuci owe nieszczęsne Bieszczady nie zostały zalane
    doszczętnie przez masę zdziczałych kotów? Czyżby jednak i tam z
    powodzeniem zastosowano owo cudowne panaceum?"""

    jeszcze raz powtarzam - co innego sa warunki naturalne -
    drapiezniki, glod, choroby. co innego mieszkac sobie u kogos kto
    zapewnia witk i opierunek. sam napisales ze experyment polegal na:
    ""skazano na
    bezpańskość, bezdomność i w efekcie na zdziczenie""

    nie wiem, dla mnie bezpanskosc i zdziczenie a mieszkanie z
    czlowiekiem zapewniajacym pelna opieke to dwie extremalne sytuacje z
    innymi rezultatami.

    a co do zalewu psami i kotami? hmm. schroniska raczej swiadcza
    inaczej. kiedys na dokladnie tym forum ktos podawal linka od gazety
    na temat pewnej wsi gdzie jest duzy problem wloczacych sie,
    atakujacych ludzi, bezpanskich band psow.
    tak ze chyba nie jest za pieknie...?

    z rownie glebokim powazaniem i jeszcze raz podziekowawszy za odzew

    Minnie




  • minniemouse 13.03.08, 03:59
    """Myślę, że ktoś sterylizujący (argumentując to chęcią ograniczenia
    populacji) przyjete pod swój dach zwierzęta jakby dawał do
    zrozumienia, że nie zamierza się nimi opiekować, pilnować ich i dbać
    o bezpieczeństwo zwierzecia i otoczenia."""

    jest dokladnie odwrotnie -
    wlasnie ktos kto dba o zwierzeta i martwi sie aby nie skonczyly w
    schronisku i nie trafily w niewiadomo jakie brutalne rece - wlasnie
    takie przede wszystkim osoby maja na celu dobro zwierzecia.

    szczegolnie ze kazde nowo narodzone zwierze zabiera miejsce temu co
    juz jest w schronisku. lub uspionego, bo sie biedak jakis nie
    doczekal kata w czyims domu. a znalazl sie tam bo ktos uwazal ze nie
    sterylizujac jest swietnym opiekunem...

    Minnie

  • albert.flasz1 13.03.08, 08:52
    Mnie natomiast kontakty ze zwierzętami domowymi ostatnio męczą oraz nieco wkurzają. Większość czasu spędzam na wsi z dwoma psami. W mieście dranie przeważnie śpią na kanapie i wystarczają im 3 - 4 spacerki dziennie bez szczególnych wygłupów, na wsi natomiast odżywają w nich instynkty. Obleci jeszcze, gdy instynkty przejawiają się w chęci włóczenia się po łąkach, zaroślach itd. - wyjdzie mi to na zdrowie. Gorzej jednak, jeśli chodzi o pilnowanie. Psy sąsiadów wymyśliły sobie zabawę: co jakiś czas jeden przebiega wzdłuż ogrodzenia szczekając i szybko się wycofuje. W okolicy natychmiast robi się chwilowy harmider, ogólne szczekanie i bieganie wzdłuż płotu, nie zważając na nic - także na rośliny. Nie stanowi to większego problemu w lecie, bo drzwi są stale uchylone (chyba że jakiś kot wpadnie na nocną inspekcję, by sprawdzić czy nie zostało coś do żarcia - wtedy jeśli psy wykażą właściwą sobie czujność oraz się im chce ruszyć tyłki, mamy awanturę w domu) a do szczekania wszyscy są przyzwyczajeni ale jeśli w zimie przyjdzie 5 razy wstawać w nocy by wypuścić i wpuścić towarzystwo z powrotem, można dostać cholery. Co ciekawe, jeśli dranie spotkają się na "neutralnym" gruncie, spotkanie kończy się ewentualnie wzajemnym obwąchaniem, wymianą kurtuazji i rozejściem każde w swoją stronę...:-D
    --
    Born to be Wild...
  • mist3 13.03.08, 18:45
    Ja odpowiem tylko na pytanie dlaczego polskie wsie nie są zalane masą psów i
    kotów. Odpowiem na przykładzie wsi, na której mieszka mój wujek. Jest on jedynym
    człowiekiem na tej wsi, który ma 2 świadomie wykastrowane kocurki i psa. Jest
    też kilku innych właścicieli, którzy mają wykastrowane/wysterylizowane koty -
    tylko o tym nie wiedzą.
    Jak regulowana jest populacja psów i kotów na tej (i zapewne innych) wsi - otóż
    pełni chrześcijańskiego miłosierdzia właściciele psów i kotów - zakopują ich
    potomstwo, topią je w pobliskich stawach i rzeczkach, duszą je w workach
    foliowych. Stare psy i koty (o ile czując zbliżającą się śmierć nie odchodzą
    gdzieś na ubocze - a tak nie mogą zrobić te psy, które całe życie spędzają na
    łańcuchu) - są zabijane łopatą, siekierą, duszone, wieszane, bite i zakopywane
    żywcem. To samo często spotyka psy/koty, które są 'za bardzo' (za bardzo
    szczekliwe, za bardzo namolne, cokolwiek to znaczy), lub 'za mało' (za mało
    szczekliwe, łowne).
    Ba - ostatnio 5 (!!!)-letni chłopczyk na moje pytanie, gdzie jest jego ulubiony
    piesek "Żabka" poinformował mnie, że dziadek ją zabił, bo już miał dość
    szczeniaków i zamiast tego zostawił mu nowego pieska (którego wcześniej Żabka
    urodziła i który został sprawdzony czy aby na pewno jest psem, a nie suczką).

    Poza tym myślę że działacze organizacji ratujących zwierzęta mogą przedstawić
    inne sposoby 'ludzi' na ograniczanie populacji zwierząt przynajmniej na swoim
    podwórku, choćby wyrzucanie kociąt w pudłach na śmietnik (gdzie czasem ktoś je
    znajdzie jeszcze żywe), wrzucanie nocą za płot schroniska, zamurowywanie żywcem,
    itd.

    Tak właśnie wygląda 'działanie praw natury.'
  • mjot1 13.03.08, 19:37
    Jest to niechybnie odpowiedź na me nachalne dopytywanie się: co też
    stało się ze zwierzakami domowymi po „Akcji Wisła”?

    Najniższe ukłony!
    Nareszcie usatysfakcjonowany M.J.
  • baremi 13.03.08, 20:22
    Dopowiem Mist do tego co napisałaś: sąsiadka zza płotu (kiedy miszkalam na wsi) zapytana co robi z kociętami swojej kotki skoro tak bardzo ubolewa i 'nie może patrzeć' na moją biedną kotkę tyle co po sterylizacji, odpowiedziała, że ...'to mąż'. Nawet nie pytałam co i jak.
    Raz zawiozłam do uśpienia trzy jednodniowe szczeniaczki, dzieci suczki, którą szczenną ktoś wywiózł za miasto. Dla dwóch tylko znalazłam domy, suczka została u nas. Odchorowałam to i nie miałabym siły zrobić czegoś takiego jeszcze raz.
    To tylko dwa przykłady na to jak to wygląda w 'naturze'.
    Żal mi tylko Minniemouse bo zebrała gromy wcale niepotrzebnie.

  • albert.flasz1 14.03.08, 08:42
    Bardzo potrzebnie... Natomiast zamykając (zapewne tymczasowo, bo i tak wróci jak bumerang) temat sterylizacji, sterylizacji i tylko sterylizacji, zapraszam do mnie - popiszcie się, namówcie parę osób, by przez jakiś czas nie chlały mózgojebów, poświęciły rencinę, by wywaliły połowę posiadanej kasy na zabieg w ramach jakiejś kolejnej durno - medialnej akcji, będą szczęśliwe a Wam wdzięczne "do grobowej deski".:-P
    --
    Born to be Wild...
  • baremi 14.03.08, 20:15
    Dzięki za zaproszenie;)
    Nie lubię medialnych akcji. Jestem spokojny człowiek od spraw małych czynionych we własnym zakresie i bez oklasków:P
  • mjot1 14.03.08, 20:54
    Ta... Gdyby tak wieś znikła... Jakiż cudowny byłby świat...
    Ech... Rozmarzyłem się...
    Zstąpmy jednak na ziemię. I cieszmy się nadzieją.
    Okazuje się bowiem, że ten mroczny prymitywny świat jasnym światłem
    rozświetlają liczne zbiorowiska cywilizacyjnego postępu.
    To Szlachetni mieszczanie. Ci, którzy osiągnęli wyżyny rozwoju
    cywilizacyjnego.
    W nich cała nadzieja nasza. Na ich to światłych barkach spoczywa
    odpowiedzialność za losy świata tego.

    Dzięki Wam o Szlachetni za wszelakiego rodzaju przytułki i
    schroniska dla naszych braci mniejszych.
    Wszak jak uczy historia tylko jednostki stojące cywilizacyjnie
    najwyżej, kierując się jakże wzniosłym poczuciem humanitaryzmu
    (czyt. mając jeno własne dobro na względzie) są w stanie stworzyć
    getta.
    Bo czymże jak nie gettem czy wręcz obozem koncentracyjnym są te
    skupiska eksterminacji?
    Czyż (z założenia) nie idzie tu o izolowanie określonych grup istot
    żywych z różnych powodów niepożądanych?
    Czy przetrzymywanie w warunkach nienaturalnych często drastycznych
    nie jest dręczeniem mającym na celu wyniszczenie?
    Czymże jest stosowana tam masowa sterylizacja jak nie masową zagładą?
    A dość gryzmolenia tych banialuk...
    I czy w ogóle renegat, który nie mieszka nawet na wsi tylko gdzieś w
    krzakach niczym dzika czerń powinien mieć prawo głosu...

    Bez ukłonów!
    Były łyk M.J.
  • baremi 15.03.08, 08:07
    Wiesz co M.J.? Ciesz się, że jeszcze możesz w tych krzakach mieszkać i módl się żeby komuś nie przyszło do głowy ich ucywilizować. Bo przestaną być takie naturalne. A zagraża to wszystkim dzikim zakątkom na tej Ziemi.
    Za tę tzw. cywilizację płacą i ludzie i zwierzęta. O roślinach nie wspomnę, bo to oczywiste.
    Z ukłonami :)
  • y3y 13.03.08, 20:20
    cytuje:
    marzenia11 12.03.08, 23:58
    "Spieszę wytłumaczyć: że kontakt ze zwierzetami pomaga w odzyskaniu oslabionej
    trudami dnia codziennego rownowagi emocjonalnej. A gdyby byl problem ze
    zrozumieniem terminu "rownowaga emocjonalna" to też wytłumaczę."

    marzenia11 13.03.08, 00:00

    "Czyli wyjaśniam praktycznie: np. głaskanie kota uspokaja, mruczenie też,
    wycisza, wplywa na uspokojenie pracy serca i układu nerwowego. Są na to badania
    naukowe. Proponuję wrzucić w wyszukiwarkę termin "felinoterapia"."

    gdyby byla to prawda , ci "wyciszeni i zrownowazeni emocjonalnie" wlasciciele
    zwierzat nie zabijaliby badz nie wyrzucali nowonarodzonych kociat i szczeniakow.
    ludzie byliby o niebo lepsi na tym swiecie. w takie bzdury nie wierze :(
  • minniemouse 13.03.08, 20:53
    """Jest to niechybnie odpowiedź na me nachalne dopytywanie się: co
    też stało się ze zwierzakami domowymi po „Akcji Wisła”?

    Najniższe ukłony!
    Nareszcie usatysfakcjonowany M.J.""

    Jezeli to bylo w odpowiedzi do Mist3 Mjocie to jestem zdumiona -
    ZDUMIONA -twoja wypowiedzia. czy to tak trudno sobie wyobrazic:
    "domowe zwierzeta + nagle dzika natura"???

    O ile sie nie myle akcja polegala na wywiezieniu zwierzatek
    domowych w warunki w ktorych panuje twarde prawo natury, nie czeka
    cieply fotel i pelna miska, tylko walka o byt.
    czy to tak trudno sobie wyobrazic ze male kocie moze pasc ofiara
    chocby wrony? kiedys widzialam jak wrony atakowaly dorosla wieworke,
    sporo wieksza od malego kotka.
    Ile trudu zajmuje aby przystosowac znalezione i wychowane w niewoli
    dzikie zwierze zeby nie zginelo w naturze, taki np niedzwiedz. a co
    dopiero domowa zwierzyna.

    Albert, widac ze nie mieszkasz w Stanach, puppy mills nie maja nic
    wspolnego z legalna hodowla i na takie sa kary i wiezienia.
    szkoda tylko ze za male bo gdyby byly ostrzejsze to byloby mniej
    chetnych.
    Legalne hodowle traktowane jako "business" maja ograniczenia na
    ilosc zwierzat w stosunku do powierzchni, sa konkretne wymagania
    warunkowe jakie maja byc zapewnione hodowalnym psom.

    Ja wprawdzie uwazam ze i takie hodowle moglyby nie istniec no ale z
    drugiej strony nalezy wziac pod uwage ze hodowca jednak ma
    obowiazek dbac o "czystosc genetyczna" - aby pies nie mial wad,
    chorob dziedzicznych, itp" czego nie mozna powiedziec o
    przypadkowych miotach.


    Niestety na calym swiecie jest zbyt malo troski o enviroment i o
    zwierzeta.

    Minnie
  • marzenia11 13.03.08, 22:18
    Tak, i z powodu tej troski o czystość genetyczną ma pelne prawo zabijać zwierzaki "nieczyste"? Podłe po prostu.
  • albert.flasz1 14.03.08, 08:44
    Lubię Cię! Zaczynasz temat z pozycji posiadacza wiedzy ostatecznej i nie podlegającej dyskusji ale jak trochę przyprzeć cię do muru, okazuje się że jednak istnieją także "inne strony medalu"... Pewnie jeszcze nieraz się zabawimy.
    --
    Born to be Wild...
  • albert.flasz1 14.03.08, 10:25
    Naucz się czytać ze zrozumieniem. Napisałem: "o ile wiem, rozmnażanie zwierząt w celach zarobkowych samo w sobie w Ameryce jest traktowane jak każda działalność gospodarcza i nie jest zabronione. Strona moralna tego przedsięwzięcia, warunki w jakich się odbywa oraz fakt, że nie wszystkim się to podoba, to już jest zupełnie inna para galotów". Gdzie tu mowa o "puppy mills"?
    Kwestia spełniania pewnych wymagań jest aktualna (choć często nie egzekwowana) także w Polsce i bynajmniej nie chodzi tylko o ustawę o ochronie zwierząt. Są także akty wykonawcze, takie jak np. ten:
    www.abc.com.pl/serwis/du/2004/0166.htm
    Dziwne, że "obrońcy zwierząt" nie gardłuję w tej sprawie tak, jak wrzeszczą za sterylizacją... Może dlatego, że chcąc trzymać się litery obowiązującego prawa trzeba by odebrać zwierzęta (nie tylko psy i koty) większości właścicieli, także wielu z tych "świadomych i odpowiedzialnych"?
    --
    Born to be Wild...
  • marzenia11 13.03.08, 22:16
    To Twoja sprawa czy wierzysz czy też nie. Niezależnie od Twojej wiary czy jej braku są badania naukowe potwierdzające wpływ zwierząt, a ściślej kotow bo o nich pisałam.A to że ludzie zabijają nie świadczy o braku wplywu kotów tylko o głębokich zaburzeniach osobowości tych osób i patologii - znów wrzuć w wyszukiwarkę "psychopatia" to będziesz wiedziała. Na pewno nie we wszytsko wierzysz z rzeczy które sie dzieją na świecie i brak Twojej wiary nie ma żadnego znaczenia dla wystepowania tych zjawisk.
  • turbomini 14.03.08, 19:51
    Zasadniczo, jeśli nie podoba mi się jakieś forum, to po prostu na nie nie wchodzę.
    --
    Rok nieskończoności
  • tenshii 14.03.08, 20:04
    Zasadniczo, na tym forum jest wiele mądrych, mających pojęcie o zwierzętach, bogatych w doświadczenia ludzi... Gdyby tylko nie tworzyli tej atmosfery, o której pisałam wyżej...

    --
    Galeria Mojej Księżniczki
    To już pół roku
    I don't need to fight to prove I'm right and I don't need to be forgiven
  • minniemouse 14.03.08, 20:42
    ""Naucz się czytać ze zrozumieniem. Napisałem: "o ile wiem,
    rozmnażanie zwierząt w celach zarobkowych samo w sobie w Ameryce
    jest traktowane jak każda działalność gospodarcza i nie jest
    zabronione. Strona moralna tego przedsięwzięcia, warunki w jakich
    się odbywa oraz fakt, że nie wszystkim się to podoba, to już jest
    zupełnie inna para galotów". Gdzie tu mowa o "puppy mills"?""

    To ty naucz sie czytac i PISAC bo w jednym zdaniu sam sobie
    przeczysz. i naucz sie przede wszystkim dobrze jezyka ang skoro juz
    tak szafujesz ang. jezycznymi linkami.

    rozmnazanie dla celow zarobkowych jest okreslone prawami i
    regulaminami aby zwierzetom nie dziala sie krzywda. kto te prawa
    przekracza lub lamie, kwalifikuje sie jako "puppy mills" lub, jesli
    chodzi o inne zwierzta, podchodzi pod "animal abuse".


    """Dziwne, że "obrońcy zwierząt" nie gardłuję w tej sprawie tak, jak
    wrzeszczą za sterylizacją... Może dlatego, że chcąc trzymać się
    litery obowiązującego prawa trzeba by odebrać zwierzęta (nie tylko
    psy i koty) większości właścicieli, także wielu z tych "świadomych i
    odpowiedzialnych"?"""

    alez gardluja! i odbiera sie takze nie-hdowocom. tutaj ludzie
    SIEDZA jak sie im udowodni animal abuse, a w Polsce??
    gardluja, gardluja, tylko na to juz ci sie nie chcialo szukac
    linkow..
    www.unitedagainstpuppymills.org/
    www.petitiononline.com/23188/petition.html
    www.idausa.org/campaigns/puppy/puppymills.html
    members.aol.com/Meghunt/puppymills.html
    www.buddytv.com/articles/medium/medium-star-joins-fight-agains-14491.aspx
    www.spana.org/?gclid=CNjI8fyrjZICFRI0awodgmBtCw
    www.geocities.com/dcyaac/
    to tylko kilka.
    wystarczy ???

    faktem jest ze prawo i regulaminy nie sa nigdzie idealne, a samo
    prawo czesto dziala w slimaczym tempie. ale to juz jest sprawa
    biurokracji.

    """Tak, i z powodu tej troski o czystość genetyczną ma pelne prawo
    zabijać zwierzaki "nieczyste"? Podłe po prostu."""

    boj sie boga Marzeniu!! jakim chorym cudem doszlas do takiego
    wniosku????

    zwierzat majacych wady czyli "nieczyste" genetycznie wystarczy nie
    rozmnazac. kto i po co i CO mialby je zabijac ???

    """Gdyby tylko nie tworzyli tej atmosfery, o której pisałam
    wyżej..."""


    hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha

    to przeciez TWOJ watek, TY stworzylas taka atmosfere :D

    Minnie
  • sun_of_the_beach 14.03.08, 21:21
    Już się szykujesz na wieczorną zmanę na zmywak i dlatego taka wściekła jesteś?
  • albert.flasz1 14.03.08, 21:24
    Hehe, ciekawe czy szczepiona...;-)
    --
    Born to be Wild...
  • marzenia11 14.03.08, 21:40
    Nie ma szczepionki przeciwko cho0robie "wścieklych krów".
  • minniemouse 15.03.08, 02:38
    mieszkam w kraju wysokorozwinietym i mam wlasna maszyne do mycia
    naczyn. wiec nie mam stresu od "zmywaka", i nie ide na
    zadna "zmiane' - nie sadz ludzi po sobie.

    Minnie
  • marzenia11 14.03.08, 21:39
    Kobieto. Ty negujesz konkretne informacje wcale nie poufne tylko dostępne kazdemu czlowiekowi ! Nie wymyślam rzeczy o ktorych Ci piszę. Czytam o rozmnażaniu ras i WIEM od hodowców - jeżeli jakiś kociak z miotu nie spelnia wymogów związanych z dana rasą jest eliminowany - myślisz, że trafia do Twojego domu? Moja koleżanka wzięła od weta własnie takiego przyniesionego do ELIMINACJI kociaka jak najbardziej rasowego. Naprawde tego nie wiesz?!
    I nieważne czy w to wierzysz czy też nie. Widzę, że Twoja wiedza jest mocno ograniczona - poszukujesz (pewnie najczęściej w necie) rzeczy, które PASUJĄ do twojego punktu widzenia. Strasznie to ubogie i ... (ze względu na tytu wątku sie powstrzymam tak jak obiecałam).
  • albert.flasz1 14.03.08, 21:23
    Tu się nie da nie "tworzyć atmosfery". Za dużo tu takich, którzy
    zapomnieli co to jest forum i po co zostało wymyślone a jak nie
    wierzysz, patrz post obok. Ktoś tu kiedyś wspomniał o skakaniu z
    wątku do wątku...
    --
    Born to be Wild...
  • minniemouse 15.03.08, 02:36
    Marzeniu - a czy ja pisze ze to nieprawda, ze tak sie nie dzieje,
    czy ze wystarczy taki miot wysterylizowac?

    napisalam ze hodowcy pod jednym wzgledem maja prawo bytu bo maja
    obowiazek badac na choroby genetyczne, eliminowac agresje itp. i to
    jest dobre,
    nic nie pisalam ze pochwalam usypianie niepozadanego miotu.

    hodowca nie musi takiego uspic jak niechce - moze sprzedac jako
    nierasowy powiadamiajac dlaczego i zobowiac kupca do sterylizacji
    jak kot czy pies osiagnie odpowiedni wiek.

    Minnie

  • marzenia11 15.03.08, 06:49
    Nie jest istotne co hodowca może lub mógłby tylko to co robi - a usypiają i szanse na przeżycie mają tylko te które ktoś weźmi od weta przyniesione do uspienia. Więc skoro zgadzasz się że taki proceder wystepuję to nie rozumiem Twojej wcześniejszej wypowiedzi skierowanej do mnie w której mam się bać Boga za swoje poglądy. Sama się gubisz w tym co piszesz.
  • minniemouse 15.03.08, 10:27
    nie, po prostu wzielam doslownie twoj wpis- tak odpowiedzialas na
    MOJA uwage ze hodowla ma pewna zalete. wzielam to nie ogolnie a w
    odniesieniu do wlasnej wypowiedzi. a ja nie uwazam ze miot z wadami
    nalezy usmiercac.
    ktrotko mowiac nie zrozumialam cie.

    Minnie
  • turbomini 15.03.08, 10:50
    tenshii napisała:

    > Zasadniczo, na tym forum jest wiele mądrych, mających pojęcie o zwierzętach, bo
    > gatych w doświadczenia ludzi... Gdyby tylko nie tworzyli tej atmosfery, o które
    > j pisałam wyżej...

    W swoim pierwszym poście napisałaś wszem i wobec, nie bawiąc się w jakieś
    wyjątki, że uczestnicy tego forum to zwierzęta, laicy, itd. Wszystko w tonie
    ogólnym i do wszystkich. Dziwi mnie to, bo przecież sama wypowiadasz się na tym
    forum. Nawet parę linijek dalej widnieje inny wątek założony przez Ciebie.
    >


    --
    Rok nieskończoności
  • addart 27.07.14, 22:05
    Studentko, załóż oddzielny wątek i nazwij go na temat, np. dogoterapia ...
    Kto Cię tu znajdzie?
  • m2304 30.07.14, 14:55
    forum.gazeta.pl/forum/w,24053,112097339,,Ja_tez_w_koncu_mam_.html?v=2
    jak to się ludzie zmieniają .... tu: ah te okropne rodowody , a tam : tylko rodowody , prawdziwi hodowcy itp. . hipokrytka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka