Dodaj do ulubionych

co z moim kotem?? pomóżcie, proszę!!

03.06.08, 21:38

Jestem po prostu w szoku i nie wiem co mam robić- dzisiaj
straszliwie mnie zaatakował mój Filemon- mam w bandażach obie nogi i
rękę.Musiałam wygonic go na korytarz. Poszłam sama do weta a ten
mnie tylko do tego wystraszył, powiedzial, ze nie powinnam takiego
kota trzymac w domu bo na pewno jest psychiczny- jak się
wyraził,poza tym powiedział, zebym go przyniosła 5 razy na
obserwacje w kierunku wscieklizny. Ja nawet boje sie go dzisiaj
wziąc do domu na noc, wystawilam mu tylko miseczki na korytarz bo
jakby nie daj Boże znowu sie na mnie rzucil...

Bardzo mi szkoda Filemona- ten wet powiedział, że jesli nie bedzie
wscieklizny to on i tak zagraza mojemu życiu ( tak sie wyraził!) -
chociaz zawsze tylko rzucał sie na moje ręce i nogi ale nauczyłam
sie jakos przed tym bronic bo zawsze przed czyms takim wydawał takie
dziwne miaukczenie-podobne do lalek mówiących "mama"....Ale dzisiaj
rzucił się na mnie az 3 razy pod rząd-

Jestem przerażona zwłaszcza, ze ten wet w ogóle nie chciał ze mna
rozmawaić- spytałam go czy moze zdenerwowało Filemona to , ze
poszłam do Zuzi i jej kociąt a wet na to, ze kocury w ogóle sie nie
interesują młodymi...Pytałam, czy moze przepisac mu jakies leki
uspokajające albo polecic mi kociego psychologa a on tyle, ze koty
mają b. skomplikowaną psychikę i on nie podejmuje sie go leczyc bo
to nie pies, ktorego mozna czegos nauczyc.
Przeraziło mnie to- boje sie teraz wlasnego kota:(

Filemon niesttey od zawsze miał paskudny zwyczaj rzucania się na
moje ręce i nogi (ale nie z takim skutkiem jak dziś), Zuzia w ogóle
czegos takiego nie robi...
Edytor zaawansowany
  • mist3 03.06.08, 21:45
    ile ma lat? czy jest kastrowany? skąd jesteś?
  • myszka1969 03.06.08, 22:00
    ma ponad 2 lata, jescze nie jest kastroany bo w ogole nie znaczyl
    terenu, jestem z Krakowa...
  • marzenia11 03.06.08, 22:33
    Wiesz, jestem laikiem i miłosniczką kotów i podzielę się z Tobą moimi refleksjami po przeczytaniu Twojego postu.
    1.ZMIEŃ WETA
    a) Twój kot tak się zachowuje od początku więc nie wiem dlaczego tak Cię straszy i zniechęca do własnego zwierzaka
    b)sam powiedział, że nie chce go leczyć i się nim zajmować
    c)nie zaproponował Ci żadnego rozwiązania ani nie postawił hipotez
    d) czy kot jest wychodzący , a jesli tak to nie ma szczepienia pzeciw wsciekliźnie?
    2.Kot - reakcja na stres
    pomyśl, czy cos się zmienilo w jego otoczniu albo zmiana jedzenia nie wiem, jakaś zmiana, z punktu widzenia kota ważna dla niego nawet jeśli zupelnie bez znaczenia dla Ciebie
    3.Kot - jakaś choroba
    może trzeba mu zrobić podstawowe badanie np. krwi bo może coś mu dolega
    4.Kot- zła zabawa
    może jest przyzwyczajony, że tolerujesz takie jego zachowani, a że dziś zachowal się ciut inaczej... cóż, nie zawsze jest tak samo, troche odmiany się przydaje

    W każdym razie ja bym rozważyła te kwestie i może o nich pogadała ale z mądrym wetem, który chce rozwiązać problem.
  • myszka1969 03.06.08, 23:11
    nie, on nie jest wychodzacy...a własnie mi zginął bo bałam sie go
    wpuscic do mieszkania...przeczekałby do rana az pójde z nim do weta
    gdyby wspaniali sąsiedzi nie zastawili mu dziury w drzwiach przez
    która przechodził sobie na koniec korytarza...poszedł gdzieś w blok
    i moze skoczył na parapet i na okno...Boże, jak mi go
    szkoda...szkoda, ze od razu nie poszlam z nim dzis do weta...ale mi
    było cięzko takiej obolałej z bandazami....myslałam, ze ten wet cos
    mi poradzi, zebym mogla cos z nim zrobic zanim bede go paowac do
    koszyka takiego zestresowanego -i ja jeszcze bardziej...:((
  • marzenia11 03.06.08, 23:18
    Idź go szukać, sprawdź ściany pod blokiem, piwnice, korytarz. Nie rezygnuj i daj znać. Trzymam kciuki
  • jul-kot 04.06.08, 10:57
    Witaj,
    Gdybym każdego kota, który mnie ugryzł albo podrapał, oddawał na
    obserwację do weta w kieruku wścieklizny, stale byłoby tam około
    dwudziestu moich kotów domowych i drugie tyle bezdomnych. A gdybym
    jeszcze po każdym draśnięciu robił sobie zastrzyk przeciwtężcowy, co
    lubią robić "ludzcy" lekarze, to dopiero miałbym zabawę ...
    A wracając do tematu, wścieklizna u kotów jest bardzo rzadka,
    zupełnie nieprawdopodobna u kota niewychodzącego.
    Ty widocznie lubisz zabawy z kotem polegające na drapaniu, bo jeśli
    się tego nie lubi, trzeba kota od małego przyzwyczajać do zabawy
    zabawkami, ręce są do głaskania i podawania pożywienia, nie powinien
    ich atakować.
    Zmień weterynarza, jak już Ci radzono. Ten widać nie lubi kotów i na
    nich się nie zna. Przychodzą do mnie obce koty, czasem nawet dzikie,
    żaden mnie nie atakuje. Kota można wszystkiego nauczyć, może trochę
    trudniej, niż psa. Twój kot mógł być zazdrosny o kotkę i kocięta,
    stąd ten atak. Wykastruj go, jeśli się znajdzie, na pewno mu to
    zrobi dobrze, i Tobie też. A kotkę wysterylizuj, kiedy odkarmi
    kocięta ...
    Pozdrawiam, Juliusz.

    --
    Moje koty do adopcji ... i tutaj kocięta
    Koci Azyl w Konstancinie
  • mist3 04.06.08, 21:54
    co mogę dodać do tego co powiedziano:
    1. Zmień weta zmień weta zmień weta!!!
    Wejdź na:
    forum.miau.pl/viewtopic.php?t=27018
    i poszukaj w Krakowie DOBREGO weta a zapewniam Cię, że tam akurat jest ich mnóstwo.
    2. Na tym samym forum możesz znaleźć informacje krok po kroku jak oduczyć kota
    gryzienia i drapania. Znajdziesz to również w polecanych tam i gdzie indziej
    książkach - choćby 'Szczęśliwy kot", "Zaklinacz kotów",
    Od siebie dodam - jak kot zaczyna gryźć czy drapać (co jest w sumie normalne,
    jeśli kot nie wie, że tego mu nie wolno - i jak napisał jul-kot jakby każdy
    kociarz po czymś takim oddawał kota na obserwacje do weta to ci niczym innym by
    się nie zajmowali) to trzeba zastosować proste triki:
    a) odwracanie uwagi (musisz mieć coś w kieszeniach czy w pobliżu) - rzucamy obok
    kulkę, kasztana, piłkę pingpongową czy co tam jest w pobliżu),
    b) wydajemy z siebie wysoki dźwięk (pisk) a potem głośno mówimy NIE WOLNO - do
    karcenia nie używamy imienia kota tylko jakiegoś krótkiego zawołania (np. ej - i
    tego ej używamy tylko wtedy, kiedy kota karcimy),
    c) odchodzimy od kota i przez jakiś czas nie zwracamy na niego uwagi - kota dla
    nas NIE MA
    d) jak kot się zbiera do ataku, co można poznać (położone po sobie uszy, źrenice
    rozszerzone, futro postawione) - punkty a-c
    e) jak kot jest już wczepiony w rękę - palcem wskazującym pacnij go u nasady
    nosa (jak kotka uderza łapką swoje kocięta) i znowu patrz punkty a-c
    e) można ewentualnie mieć na podorędziu spryskiwacz z wodą - jak kot atakuje -
    spryskujemy go.

    Rozważ kastrację - temperament kota powinien się unormować
    www.vetserwis.pl/kastracja_kot.html
    Nawet jeśli nie znaczy - kastracja ma wiele zalet, o czym w linku powyżej.

    I ostatnia rzecz - co robisz żeby z kota uchodziła energia? Jak się z nim
    bawisz? Kota bawić trzeba codziennie - ale jak napisał jul-kot - ręka nie służy
    do zabawy - służy do rzucania piłeczek, machania sznurkiem, rzucania myszek,
    podawania jedzenia i głaskania (z tym, że kot mową ciała sygnalizuje kiedy ma
    już dość głaskania - jak nie przestaniesz - zacznie drapać i gryźć), absolutnie
    NIE służy do zabaw kontaktowych!

    I jeszcze raz na koniec - zmień weta!!!!
  • myszka1969 05.06.08, 10:05
    No wlasnie nigdy nie wiedziałam jak sie bronic przed tymi jego
    skokami na ręce i nogi...nie wiem, czy to dla niego jest
    zabawa?...ja zawsze sie z nim duzo bawiłam i ma duzo zabawek ale
    teraz juz jest dośc leciwy i na zabawki prawie nie spogląda, mizia
    się tylko do mnie a za chwile...trach! No a to co pokazał dwa dni
    temu to po prostu szok.No ale moze młode to nietypowa sytuacja.
    Poszukam tego spryskiwacza w sklepach.
  • lisia312 07.06.08, 18:48
    to ile w końcu ma lat ten kot, bo w jednym poście piszesz, że ma 2 lata, a w
    innym, że jest leciwy. Czy to są 2 koty?
    --
    Forum Tychy Dobre Miejsce
  • myszka1969 05.06.08, 09:48
    Czyli nie musze go oddawac na obserację?- tak poiedzial ten wet i
    wczoraj tez chirurg bo poszłam zmienic bandaze.Wolalabym zapłacic
    za jakies gruntowne badanie go (i oczywiscie musze wykastrować)niz
    za jakąś do niczego niepotrzebną obserwację...
    fajnie, że pisza ludzie jak Ty, ktorzy na czyms sie znają.
    Anatoksyne dostałam, maść i jakis strasznie drogi antybiotyk- ale go
    nie wykupiłam.A wscieklizna nawet nie wime kiedy i ską mozgłaby sie
    wziąć u mojego Filusia- napisz skąd sie to bierze...on jako
    niemowlak żył u alkoholiczki, u której strasznie się kociły
    koty...Za wczesnie wydał mi go sąsiadka- juz po 6 tygodniach,
    powinien byc przeciez co najmniej 8 tyg. przy mamie.Od początku miał
    jakis dziwny odruch gryzienia- podobno z innymi kociatkami tak sie
    podgryzały...zabawki oczywiscie mu rzucałam ale zawsze miał cos
    takiego, ze potrafił znienacka "zaatakowac" rękę albo nogę a nawet
    przy głaskaniu tzreba uważać bo tez moze "chapnąć" za rękę.nie wiem,
    ską ten nawyk i jak go wyeliminoaqć, Zuzia nie ma czegos takiego...

    A jak własciwie koty reaguja na mlode? mam do nich podchodzic, czy
    to go zozzlości?...Zuzia zrobiła im legowisko w szafie i nie
    wyjmowałam ich.
  • rezurekcja 04.06.08, 23:36
    Kot znajomej lubil sie czaic na ludzkie nogi. TAki mial zwyczaj.
    Lekarz zapewnie zna sie na leczeniu kotow ale niekoniecznie na ich
    psychice.
    Poczytaj forum miau.
    Obserwacja kota pod kątem wscieklizny po pogryzieniu/podrapaniu
    czlowieka jest standardowa . Tez zaliczylam. A raczej nasza kocica,
    po tym jak dala mi pazurami po lapach. Pazury byly brudne, wdalo
    sie zakazenie, musialam isc do lekarza, ten zrobil wywiad, a potem
    dostalismy wezwanie od Sanepidu do zgloszenia kota na obserwacje.
    Kot niewychodzacy. Musiala sie siostra 3 razy z kocica pokazac
    lekarzowi weterynarii. Kotu darowano.

    --
    Być intruzem we własnym domu

    Wy nam mówicie: Europa. A tu, co postawimy mleko na kwaśne, to skądś
    wyłażą karzełki i szczają nam do garnków. (S.Mrożek "Z ciemności")
  • myszka1969 05.06.08, 10:08
    No i co z tym czającym się kotem na ludzkie nogi? to byc moze mój
    typ...
  • myszka1969 05.06.08, 10:11
    rezurekcja napisała:

    > Kot znajomej lubil sie czaic na ludzkie nogi. TAki mial zwyczaj.
    > Lekarz zapewnie zna sie na leczeniu kotow ale niekoniecznie na
    ich
    > psychice.
    > Poczytaj forum miau.
    > Obserwacja kota pod kątem wscieklizny po pogryzieniu/podrapaniu
    > czlowieka jest standardowa . Tez zaliczylam. A raczej nasza
    kocica,
    > po tym jak dala mi pazurami po lapach. Pazury byly brudne, wdalo
    > sie zakazenie, musialam isc do lekarza, ten zrobil wywiad, a
    potem
    > dostalismy wezwanie od Sanepidu do zgloszenia kota na obserwacje.
    > Kot niewychodzacy. Musiala sie siostra 3 razy z kocica pokazac
    > lekarzowi weterynarii. Kotu darowano.

    No i co z tym czającym się kotem na ludzkie nogi? to byc moze mój
    typ...

  • mist3 05.06.08, 21:45
    Jeśli chodzi o kocięta to przez pierwsze parę dni daj się mamie nimi nacieszyć,
    a potem powoli przyzwyczajaj je do kontaktu z człowiekiem - wtedy na pewno nie
    wyrosną z nich dzikuski.
    Co do polowania na nogi - moja kotka jak była malutka - to też jej się zdarzało.
    Ale starałam się ją zniechęcać - w taki sposób jak i do gryzienia mnie. Przeszło
    jej po sterylizacji, ale nie wiem czy w tym przypadku to raczej kwestia wieku
    (po prostu wyrosła)
  • rezurekcja 05.06.08, 23:26
    myszka1969 napisała:


    > No i co z tym czającym się kotem na ludzkie nogi? to byc moze mój
    > typ...

    Skakal i gryzl.Zwlaszcza gole piety corki znajomych. Swietnie sie
    bawil.
    Znajomi uwazali przy chodzeniu. I kochali drapulca.


    --
    Być intruzem we własnym domu

    Wy nam mówicie: Europa. A tu, co postawimy mleko na kwaśne, to skądś
    wyłażą karzełki i szczają nam do garnków. (S.Mrożek "Z ciemności")
  • jul-kot 07.06.08, 00:26
    Witaj,
    Małe kociaki rzucają się na ręce, to normalne. Początkowo to nie
    boli, kiedy są małe, i już wtedy trzeba je od tego oduczać, dawać do
    ataków zabawki, piłeczki lub myszki, może być nawet zwinięta
    skarpetka na sznurku. Kiedy kotek wczepi się w rękę, nie powinno się
    jej wyrywać, bo skaleczenia będą większe, tylko znieruchomieć i
    odwrócić jego uwagę. Może to być zabawka, ja uderzam lekko drugą
    ręką w okolice ogona, zwykle pomaga, nawet u kotów dorosłych. Pomaga
    też lekkie uderzenie w czoło, bo tak karci małe matka, ale musi to
    być robione szybko, żeby kot nie zdążył chwycić zębami lub pazurkami.
    Z kotem dorosłym, który ma już takie nawyki i większą wprawę jest
    trudniej. Jeśli ostrzega przed atakiem, przerywać zabawę. Jeśli nie
    ostrzega, nie podstawiać mu rąk, nawet nie głaskać, jeśli tego
    wyraźnie nie chce. W razie ataku Ty możesz piszczeć lub wydawać inne
    okrzyki, koty nie lubią głośnych, wysokich dźwięków. Baw się z nim
    zabawkami na sznurku lub patyku, z daleka od rąk. Noś grube spodnie,
    kiedy z nim jesteś, nie pokaleczy Ci nóg, gdyby zechciał zaatakować.
    A właśnie, mam nadzieję że Twój kot się znalazł, bo nie piszesz, że
    go dalej nie ma. Wykastruj go, zawsze trochę złagodnieje.
    Nie wypuszczaj kotów, praktycznie jedyna możliwość zarażenia się
    wscieklizną to pogryzienie przez chore zwierzę. To też jest mało
    prawdopodobne, wścieklizna zdarza się rzadko, a jeśli gdzieś w
    okolicy pojawi się chore zwierzę, jest alarm na całe województwo. W
    każdym razie lepiej nie ryzykować, lepiej kotów nie wypuszczać niż
    szczepić, bo szczepionki na tę chorobę też nie są obojętne dla
    zdrowia, dosyć często powodują złośliwe nowotwory skóry. Obowiązkowe
    jest szczepienie psów, bo te z zasady wychodzą.
    Pozdrawiam, Juliusz.

    --
    Moje koty do adopcji ... i tutaj kocięta
    Koci Azyl w Konstancinie
  • myszka1969 07.06.08, 10:39
    Tak,znalazłam go po kilkukrotnym przeszukiwaniu wszystkich pięter.
    chciałam z nim iśc na kastrację ale okazało się, ze jednka on musi
    byc najpierw poddany obserwacji w kierunku wścieklizny albo trzeba
    odczekac dwa tygodnie czy nie przyjdzie wezwanie z Sanepidu i do
    tego czasu nie mozna mu podawac żadnych leków ani robic zadnych
    zabiegów.kompletny nonsens.Ja bym chętnie oddała go na te
    sobserację, tylko, że wszyscy mówią, ze to sie kota nie zostawia
    tylko przychodzi z nim 5 razy.
    A problem polega na tym, ze on (nie wiem, czy to te kociatka tak na
    niego podziałały?)jest teraz bardzo pobudzony i ja boje sie go
    trzymac w domu.Tak jakby przez te kociatka jakos mieszkanie zmalało
    choc kociaczki siedzą z mamą w szafie. Wypuszczam Filemona w nocy na
    klatkę bo go nosi ale sąsiedzi się rzucają, poza tym moge go w koncu
    nie znaleźć...
    Wczoraj zadarł z Zuzią (matką małych), nakrzyczałam na niego a on
    wtedy na mnie!Mam momentami wrazenie jakby mnie traktował jak obiekt
    seksualny:):( Łazi koło mnie, buczy, miauczy i w końcu trach za rękę
    lub nogę!choc juz nie tak mocno- widze, ze tez sie mnie teraz boi.
    Pojęcia juz nie mam co zrobie- chcę znaleźć miejsce gdzie oddam go
    na tę obserwacje ale całodobowo jesli nie mozna go teraz wykastrowac
    ani leczyć bo boje sie, zeby przez te dwa tygodnie w domu nie doszło
    do jakiegos nieszcescia. Inaczej chyba musze z nim iść do schroniska
    i jakoś zaradzili chociaz boje sie, zeby wsród innych kotów nie
    stała mu sie tam krzywda ale to przecież lepsze niz jakbym go po
    prostu wypusciła przed blok...

    Moze troche panikuję ale on sie zachowuje inaczej niz zwykle a przez
    to ze mnie pogryzł, wet którego mi polecono nie chce z nim teraz nic
    robić(do poprzedniego juz nie idę) a ja boję sie go trzymac w domu.
    Makabra...

  • marzenia11 07.06.08, 11:20
    Przepraszam, ze tak napiszę, ale tylko takie slowa mi sie cisną do ust - kontaktujeszz się z ludźmi nie mającymi kompletnego pojecia o kotach, kompletna glupota! Twoja i kocura sytuacja jest na tyle ewidentna, że doskonale wyjasnia jego zachowanie. Po kiego walca obserwacja w kierunku wscieklizny? Nie rozumiem, dla mnie to głupota ludzka.
    1. W sytuacj gdy jest kotka z małymi każdy inny kot, a tym bardziej kocur będzie zaniepokojony, podekscytowany - w każdym razie nie będzie na tę sytuację obojętny.
    2. On tylko zintensyfikował sowje zachowania - pozwalałaś mu na nie przez całe jego życie, więc nie wiem dlaczego mial by teraz zachowywać się inaczej, tym bardziej w sytuacji w jakiej jest - przecież ten kot przezywa stres. A nie żadna wścieklizna!

    Jeżeli juz cos zrobić to oddzielić kotkę z małymi i kocura od siebie i dodatkowo dużo dobrych słow i gestów do kocura i zainteresowania dla niego.
  • kiana19 07.06.08, 15:33
    A ja przepraszam ale nie mogę się powstrzymać od komentarza-
    rozumiem że możesz być wystraszona teraz, ale nie rozumiem skąd
    pomysł że nie wpuszczasz kota do mieszkania ??!!
    Tak jak napisała marzenia11 -ten kot przeżywa stres!! A Ty go
    jeszcze pogłębiasz wywalając kota za drzwi- no comments. Jak się ma
    kota i kotkę to po pierwsze się uważa żeby nie miały małych, bo już
    wystarczająco dużo bezdomnych zwierząt czeka w schroniskach, a jeśli
    np było tak że przygarnęłaś tą kotkę i była zaciążona i nie można
    było już zrobić sterylizacji aborcyjnej, to trzeba było pomyśleć co
    będzie z kocurem gdy kotka urodzi! I najwyżej poszukać jej innego
    domku.
    A teraz ja to widzę tak: kotka urodziła, kot się zestresował, rzucił
    się na Ciebie tak jak zawsze tylko intensywniej, wiec teraz
    jest "Okropnym Złym Kotem Bez Uczuć" którego można wywalać na klatkę
    za każdym razem jak "się go boi". Totalna nieodpowiedzialność.
    Rozumiem że boisz się o siebie, może o kotke i jej małe też- a o
    kota się nie boisz? Że ucieknie, zginie, ktoś go otruje, wpadnie pod
    samochód? Jeśli się NIE boisz to żadna z Ciebie właścicielka i
    opiekunka. Wybacz.
  • marzenia11 07.06.08, 15:49
    kiana19 napisała:


    > A teraz ja to widzę tak: kotka urodziła, kot się zestresował, rzucił
    > się na Ciebie tak jak zawsze tylko intensywniej, wiec teraz
    > jest "Okropnym Złym Kotem Bez Uczuć"

    ...NA PEWNO CHORYM NA WSCIEKLIZNĘ.... no comments - do grona ludzi którzy tak sądzą
  • myszka1969 07.06.08, 16:51
    marzenia11 napisała:

    > kiana19 napisała:
    >
    >
    > > A teraz ja to widzę tak: kotka urodziła, kot się zestresował,
    rzucił
    > > się na Ciebie tak jak zawsze tylko intensywniej, wiec teraz
    > > jest "Okropnym Złym Kotem Bez Uczuć"
    >
    > ...NA PEWNO CHORYM NA WSCIEKLIZNĘ.... no comments - do grona ludzi
    którzy tak s
    > ądzą
    A kto tu mówił o uczuciach bądź ich braku?...gdybym nie żywiła jak
    najlepszych uczuć do tego zwierza albo wyrzuciłabym go z domu albo
    sama poszła spac pod most!Ten pierwszy wet, u którego byłam
    powiedział, że kot "jest psychiczny" i "zagraża mojemu życiu"- i
    jescze rzucił jakis przykład kota, który skoczył włascicielowi z
    pazurami na szyję- choc mój Filemon lubi tylko kończyny( co chyba
    nie jest niczym nadzwyczajnym ani bardzo niebezpiecznym)...I
    stwierdził beztrosko- "ja bym takiego kota nie trzymał w
    domu"...więc to chyba ja moge się czuc bezradnie a nie mój kot.
    A jesli tow. opieki nad zwierzętami nie reaguje na te sytuację, to
    zastanawiam sie czy to jest w porządku i czy nie lepiej, żeby mi
    jakos pomogli niz jakby mieli zbierac Filemona spod bloku
    szlajającego się z innymi kocurami...
    Jesli to potrwa dwa tygodnie az ta pani wet bedzie mogła go
    wykastrowac, to nie wiem, co się jeszce moze zdarzyc bo ja wracam do
    własnego domu z duszą na ramieniu...
  • myszka1969 07.06.08, 16:30
    kiana19 napisała:

    > A ja przepraszam ale nie mogę się powstrzymać od komentarza-
    > rozumiem że możesz być wystraszona teraz, ale nie rozumiem skąd
    > pomysł że nie wpuszczasz kota do mieszkania ??!!
    > Tak jak napisała marzenia11 -ten kot przeżywa stres!! A Ty go
    > jeszcze pogłębiasz wywalając kota za drzwi- no comments. Jak się
    ma
    > kota i kotkę to po pierwsze się uważa żeby nie miały małych, bo
    już
    > wystarczająco dużo bezdomnych zwierząt czeka w schroniskach, a
    jeśli
    > np było tak że przygarnęłaś tą kotkę i była zaciążona i nie można
    > było już zrobić sterylizacji aborcyjnej, to trzeba było pomyśleć
    co
    > będzie z kocurem gdy kotka urodzi! I najwyżej poszukać jej innego
    > domku.
    > A teraz ja to widzę tak: kotka urodziła, kot się zestresował,
    rzucił
    > się na Ciebie tak jak zawsze tylko intensywniej, wiec teraz
    > jest "Okropnym Złym Kotem Bez Uczuć" którego można wywalać na
    klatkę
    > za każdym razem jak "się go boi". Totalna nieodpowiedzialność.
    > Rozumiem że boisz się o siebie, może o kotke i jej małe też- a o
    > kota się nie boisz? Że ucieknie, zginie, ktoś go otruje, wpadnie
    pod
    > samochód? Jeśli się NIE boisz to żadna z Ciebie właścicielka i
    > opiekunka. Wybacz.
    Sugerowałabym, zebys czytała dokładniej moje posty.Tu chyba chodzi
    przede wszytskim o moje zdrowie- po jego ataku z worku mam dalej
    noge i reke obandażowaną i nie o to chodzi tylko o to, ze one mnie
    bardzo bolą..poza tym pierwszy raz w życiu byłam u chirurga więc nie
    iem, kto jest bardziej zestresoany ja czy moj kot- jesli tu mozna
    cokolwiek porównywać.Poza tym to chyba weci nie wykazują zrozumienia
    dla sytuacji- jak czytałas jeden nazwał mojego kota "psychicznym" a
    druga choc miła pani karze mi odczekac 2 tygodnie z kastracją bo
    taki jest wymóg w przypadku pogryzienia przez kota.a towarzystow
    opieki nad zwierzetami przyjeło ode mnie podanie we srode o
    kastracje i do dzisiaj...nic...mimo, że czoraj wysłałam im maila, ze
    Filemon siedzi w łazience i żałośnie wyje...
    Co do korytarza ja go nie wyrzucam tylko wypuszcam i z tego co widzę
    jest to rzecz, która najbardziej przynosi mu ulgę więc mnie nie
    krytykuj...Wypuszczam go w nocy- wtedy kiedy moge zamknąć drzwi
    wyjsciowe na pietrze zeby nie poszedł na inne piętra....chodzi
    więcwtedy tylko po moim piętrze i nikomu to nie przeszkadza pod
    warunkiem, ze imprezowi sąsiedzi o tej porze nie wracają do domu i
    nie przeszkadzają im ich hałasy tylko chodzący po piętrze kot.Nie
    śpie zresztą pół nocy bo musze nasłuchiac, czy Filemon ma juz dośc
    promenady i chce do domu, czy lepiej zostawic go na korytarzu sobie
    samemu bo jemu własnie w to graj.
  • myszka1969 07.06.08, 16:34
    kiana19 napisała:

    > A ja przepraszam ale nie mogę się powstrzymać od komentarza-
    > rozumiem że możesz być wystraszona teraz, ale nie rozumiem skąd
    > pomysł że nie wpuszczasz kota do mieszkania ??!!
    > Tak jak napisała marzenia11 -ten kot przeżywa stres!! A Ty go
    > jeszcze pogłębiasz wywalając kota za drzwi- no comments. Jak się
    ma
    > kota i kotkę to po pierwsze się uważa żeby nie miały małych, bo
    już
    > wystarczająco dużo bezdomnych zwierząt czeka w schroniskach, a
    jeśli
    > np było tak że przygarnęłaś tą kotkę i była zaciążona i nie można
    > było już zrobić sterylizacji aborcyjnej, to trzeba było pomyśleć
    co
    > będzie z kocurem gdy kotka urodzi! I najwyżej poszukać jej innego
    > domku.
    > A teraz ja to widzę tak: kotka urodziła, kot się zestresował,
    rzucił
    > się na Ciebie tak jak zawsze tylko intensywniej, wiec teraz
    > jest "Okropnym Złym Kotem Bez Uczuć" którego można wywalać na
    klatkę
    > za każdym razem jak "się go boi". Totalna nieodpowiedzialność.
    > Rozumiem że boisz się o siebie, może o kotke i jej małe też- a o
    > kota się nie boisz? Że ucieknie, zginie, ktoś go otruje, wpadnie
    pod
    > samochód? Jeśli się NIE boisz to żadna z Ciebie właścicielka i
    > opiekunka. Wybacz.kiana19 napisała:

    > A ja przepraszam ale nie mogę się powstrzymać od komentarza-
    > rozumiem że możesz być wystraszona teraz, ale nie rozumiem skąd
    > pomysł że nie wpuszczasz kota do mieszkania ??!!
    > Tak jak napisała marzenia11 -ten kot przeżywa stres!! A Ty go
    > jeszcze pogłębiasz wywalając kota za drzwi- no comments. Jak się
    ma
    > kota i kotkę to po pierwsze się uważa żeby nie miały małych, bo
    już
    > wystarczająco dużo bezdomnych zwierząt czeka w schroniskach, a
    jeśli
    > np było tak że przygarnęłaś tą kotkę i była zaciążona i nie można
    > było już zrobić sterylizacji aborcyjnej, to trzeba było pomyśleć
    co
    > będzie z kocurem gdy kotka urodzi! I najwyżej poszukać jej innego
    > domku.
    > A teraz ja to widzę tak: kotka urodziła, kot się zestresował,
    rzucił
    > się na Ciebie tak jak zawsze tylko intensywniej, wiec teraz
    > jest "Okropnym Złym Kotem Bez Uczuć" którego można wywalać na
    klatkę
    > za każdym razem jak "się go boi". Totalna nieodpowiedzialność.
    > Rozumiem że boisz się o siebie, może o kotke i jej małe też- a o
    > kota się nie boisz? Że ucieknie, zginie, ktoś go otruje, wpadnie
    pod
    > samochód? Jeśli się NIE boisz to żadna z Ciebie właścicielka i
    > opiekunka. Wybacz.
    Sugerowałabym, zebys czytała dokładniej moje posty.Tu chyba chodzi
    przede wszytskim o moje zdrowie... po jego ataku z wtorku mam dalej
    noge i reke obandażowaną i nie o to chodzi tylko o to, ze one mnie
    okropnie bolą..poza tym pierwszy raz w życiu byłam u chirurga więc
    nie wiem, kto jest bardziej zestresoany ja czy moj kot- jesli tu
    mozna cokolwiek porównywać.
    Poza tym to chyba weci nie wykazują zrozumienia dla sytuacji a nie
    ja- jak czytałas jeden nazwał mojego kota "psychicznym" a druga choc
    miła pani karze mi odczekac 2 tygodnie z kastracją bo taki jest
    wymóg w przypadku pogryzienia przez kota.A towarzystwo opieki nad
    zwierzetami przyjęło ode mnie podanie we srode o kastracje i do
    dzisiaj...nic...mimo, że przedwczoraj wysłałam im maila, ze Filemon
    siedzi w łazience i żałośnie wyje...
    Co do korytarza, ja go nie wyrzucam tylko wypuszczam i z tego co
    widzę jest to rzecz, która najbardziej przynosi mu ulgę więc mnie
    nie krytykuj, proszę...Wypuszczam go w nocy- wtedy kiedy moge
    zamknąć drzwi wyjsciowe z piętra, zeby nie poszedł na inne
    piętra....chodzi wtedy tylko po moim piętrze i nikomu to nie
    przeszkadza pod warunkiem, ze imprezowi sąsiedzi o tej porze nie
    wracają do domu i nie przeszkadzają im ich hałasy tylko chodzący po
    piętrze kot:(( Nie śpie zresztą pół nocy bo musze nasłuchiac, czy
    Filemon ma juz dośc promenady i chce do domu, czy lepiej zostawic go
    na korytarzu sobie samemu bo jemu własnie w to graja w domu bedzie
    wył i rzucał sie na mnie albo Zuzię...na małe na szczescie sie nie
    rzuca i dogląda je nawet czasami troskliwie.

  • myszka1969 07.06.08, 16:35
    kiana19 napisała:

    > A ja przepraszam ale nie mogę się powstrzymać od komentarza-
    > rozumiem że możesz być wystraszona teraz, ale nie rozumiem skąd
    > pomysł że nie wpuszczasz kota do mieszkania ??!!
    > Tak jak napisała marzenia11 -ten kot przeżywa stres!! A Ty go
    > jeszcze pogłębiasz wywalając kota za drzwi- no comments. Jak się
    ma
    > kota i kotkę to po pierwsze się uważa żeby nie miały małych, bo
    już
    > wystarczająco dużo bezdomnych zwierząt czeka w schroniskach, a
    jeśli
    > np było tak że przygarnęłaś tą kotkę i była zaciążona i nie można
    > było już zrobić sterylizacji aborcyjnej, to trzeba było pomyśleć
    co
    > będzie z kocurem gdy kotka urodzi! I najwyżej poszukać jej innego
    > domku.
    > A teraz ja to widzę tak: kotka urodziła, kot się zestresował,
    rzucił
    > się na Ciebie tak jak zawsze tylko intensywniej, wiec teraz
    > jest "Okropnym Złym Kotem Bez Uczuć" którego można wywalać na
    klatkę
    > za każdym razem jak "się go boi". Totalna nieodpowiedzialność.
    > Rozumiem że boisz się o siebie, może o kotke i jej małe też- a o
    > kota się nie boisz? Że ucieknie, zginie, ktoś go otruje, wpadnie
    pod
    > samochód? Jeśli się NIE boisz to żadna z Ciebie właścicielka i
    > opiekunka. Wybacz.kiana19 napisała:

    > A ja przepraszam ale nie mogę się powstrzymać od komentarza-
    > rozumiem że możesz być wystraszona teraz, ale nie rozumiem skąd
    > pomysł że nie wpuszczasz kota do mieszkania ??!!
    > Tak jak napisała marzenia11 -ten kot przeżywa stres!! A Ty go
    > jeszcze pogłębiasz wywalając kota za drzwi- no comments. Jak się
    ma
    > kota i kotkę to po pierwsze się uważa żeby nie miały małych, bo
    już
    > wystarczająco dużo bezdomnych zwierząt czeka w schroniskach, a
    jeśli
    > np było tak że przygarnęłaś tą kotkę i była zaciążona i nie można
    > było już zrobić sterylizacji aborcyjnej, to trzeba było pomyśleć
    co
    > będzie z kocurem gdy kotka urodzi! I najwyżej poszukać jej innego
    > domku.
    > A teraz ja to widzę tak: kotka urodziła, kot się zestresował,
    rzucił
    > się na Ciebie tak jak zawsze tylko intensywniej, wiec teraz
    > jest "Okropnym Złym Kotem Bez Uczuć" którego można wywalać na
    klatkę
    > za każdym razem jak "się go boi". Totalna nieodpowiedzialność.
    > Rozumiem że boisz się o siebie, może o kotke i jej małe też- a o
    > kota się nie boisz? Że ucieknie, zginie, ktoś go otruje, wpadnie
    pod
    > samochód? Jeśli się NIE boisz to żadna z Ciebie właścicielka i
    > opiekunka. Wybacz.kiana19 napisała:

    > A ja przepraszam ale nie mogę się powstrzymać od komentarza-
    > rozumiem że możesz być wystraszona teraz, ale nie rozumiem skąd
    > pomysł że nie wpuszczasz kota do mieszkania ??!!
    > Tak jak napisała marzenia11 -ten kot przeżywa stres!! A Ty go
    > jeszcze pogłębiasz wywalając kota za drzwi- no comments. Jak się
    ma
    > kota i kotkę to po pierwsze się uważa żeby nie miały małych, bo
    już
    > wystarczająco dużo bezdomnych zwierząt czeka w schroniskach, a
    jeśli
    > np było tak że przygarnęłaś tą kotkę i była zaciążona i nie można
    > było już zrobić sterylizacji aborcyjnej, to trzeba było pomyśleć
    co
    > będzie z kocurem gdy kotka urodzi! I najwyżej poszukać jej innego
    > domku.
    > A teraz ja to widzę tak: kotka urodziła, kot się zestresował,
    rzucił
    > się na Ciebie tak jak zawsze tylko intensywniej, wiec teraz
    > jest "Okropnym Złym Kotem Bez Uczuć" którego można wywalać na
    klatkę
    > za każdym razem jak "się go boi". Totalna nieodpowiedzialność.
    > Rozumiem że boisz się o siebie, może o kotke i jej małe też- a o
    > kota się nie boisz? Że ucieknie, zginie, ktoś go otruje, wpadnie
    pod
    > samochód? Jeśli się NIE boisz to żadna z Ciebie właścicielka i
    > opiekunka. Wybacz.
    Sugerowałabym, zebys czytała dokładniej moje posty.Tu chyba chodzi
    przede wszytskim o moje zdrowie... po jego ataku z wtorku mam dalej
    noge i reke obandażowaną i nie o to chodzi tylko o to, ze one mnie
    okropnie bolą..poza tym pierwszy raz w życiu byłam u chirurga więc
    nie wiem, kto jest bardziej zestresoany ja czy moj kot- jesli tu
    mozna cokolwiek porównywać.
    Poza tym to chyba weci nie wykazują zrozumienia dla sytuacji a nie
    ja- jak czytałas jeden nazwał mojego kota "psychicznym" a druga choc
    miła pani karze mi odczekac 2 tygodnie z kastracją bo taki jest
    wymóg w przypadku pogryzienia przez kota.A towarzystwo opieki nad
    zwierzetami przyjęło ode mnie podanie we srode o kastracje i do
    dzisiaj...nic...mimo, że przedwczoraj wysłałam im maila, ze Filemon
    siedzi w łazience i żałośnie wyje...
    Co do korytarza, ja go nie wyrzucam tylko wypuszczam i z tego co
    widzę jest to rzecz, która najbardziej przynosi mu ulgę więc mnie
    nie krytykuj, proszę...Wypuszczam go w nocy- wtedy kiedy moge
    zamknąć drzwi wyjsciowe z piętra, zeby nie poszedł na inne
    piętra....chodzi wtedy tylko po moim piętrze i nikomu to nie
    przeszkadza pod warunkiem, ze imprezowi sąsiedzi o tej porze nie
    wracają do domu i nie przeszkadzają im ich hałasy tylko chodzący po
    piętrze kot:(( Nie śpie zresztą pół nocy bo musze nasłuchiac, czy
    Filemon ma juz dośc promenady i chce do domu, czy lepiej zostawic go
    na korytarzu sobie samemu bo jemu własnie w to graja w domu bedzie
    wył i rzucał sie na mnie albo Zuzię...na małe na szczescie sie nie
    rzuca i dogląda je nawet czasami troskliwie.

  • kiana19 07.06.08, 15:34
    marzenia11 napisała:

    > Jeżeli juz cos zrobić to oddzielić kotkę z małymi i kocura od
    siebie i dodatkow
    > o dużo dobrych słow i gestów do kocura i zainteresowania dla niego.
    >

    A nie wywalania na klatkę...
  • myszka1969 07.06.08, 16:16
    Ja tez uważam, ze ta sytuacja z maluchami powoduje takie jego
    zachowanie...Tylko widzisz prawo jest praswem i weci nie chcą go
    łamać- ta obserwacja pod kątem wścieklizny to podobno wymóg nawet
    jesli kot jest niewychodzący- tez uazama, ze absurd...Ja bym to
    zrobiła gdyby w tej chwili nie zalezało mi bardziej na jego
    wykastrowaniu, które wg mnie wyjatkowo u niego zabuzowały...choc nie
    ma pojęcia jak to do konca jest w takiej w takiej sytuacji.
  • myszka1969 07.06.08, 16:17
    marzenia11 napisała:

    > Przepraszam, ze tak napiszę, ale tylko takie slowa mi sie cisną do
    ust - kontak
    > tujeszz się z ludźmi nie mającymi kompletnego pojecia o kotach,
    kompletna glupo
    > ta! Twoja i kocura sytuacja jest na tyle ewidentna, że doskonale
    wyjasnia jego
    > zachowanie. Po kiego walca obserwacja w kierunku wscieklizny? Nie
    rozumiem, dla
    > mnie to głupota ludzka.
    > 1. W sytuacj gdy jest kotka z małymi każdy inny kot, a tym
    bardziej kocur będzi
    > e zaniepokojony, podekscytowany - w każdym razie nie będzie na tę
    sytuację oboj
    > ętny.
    > 2. On tylko zintensyfikował sowje zachowania - pozwalałaś mu na
    nie przez całe
    > jego życie, więc nie wiem dlaczego mial by teraz zachowywać się
    inaczej, tym ba
    > rdziej w sytuacji w jakiej jest - przecież ten kot przezywa
    stres. A nie żadna
    > wścieklizna!
    >
    > Jeżeli juz cos zrobić to oddzielić kotkę z małymi i kocura od
    siebie i dodatkow
    > o dużo dobrych słow i gestów do kocura i zainteresowania dla niego.
    >
    Ja tez uważam, ze ta sytuacja z maluchami powoduje takie jego
    zachowanie...Tylko widzisz prawo jest praswem i weci nie chcą go
    łamać- ta obserwacja pod kątem wścieklizny to podobno wymóg nawet
    jesli kot jest niewychodzący- tez uazama, ze absurd...Ja bym to
    zrobiła gdyby w tej chwili nie zalezało mi bardziej na jego
    wykastrowaniu, które wg mnie wyjatkowo u niego zabuzowały...choc nie
    ma pojęcia jak to do konca jest w takiej w takiej sytuacji.
  • myszka1969 07.06.08, 16:59
    marzenia11 napisała:

    > Przepraszam, ze tak napiszę, ale tylko takie slowa mi sie cisną do
    ust - kontak
    > tujeszz się z ludźmi nie mającymi kompletnego pojecia o kotach,
    kompletna glupo
    > ta! Twoja i kocura sytuacja jest na tyle ewidentna, że doskonale
    wyjasnia jego
    > zachowanie. Po kiego walca obserwacja w kierunku wscieklizny? Nie
    rozumiem, dla
    > mnie to głupota ludzka.
    > 1. W sytuacj gdy jest kotka z małymi każdy inny kot, a tym
    bardziej kocur będzi
    > e zaniepokojony, podekscytowany - w każdym razie nie będzie na tę
    sytuację oboj
    > ętny.
    > 2. On tylko zintensyfikował sowje zachowania - pozwalałaś mu na
    nie przez całe
    > jego życie, więc nie wiem dlaczego mial by teraz zachowywać się
    inaczej, tym ba
    > rdziej w sytuacji w jakiej jest - przecież ten kot przezywa
    stres. A nie żadna
    > wścieklizna!
    >
    > Jeżeli juz cos zrobić to oddzielić kotkę z małymi i kocura od
    siebie i dodatkow
    > o dużo dobrych słow i gestów do kocura i zainteresowania dla niego.
    >

    marzenia11 napisała:

    > Przepraszam, ze tak napiszę, ale tylko takie slowa mi sie cisną do
    ust - kontak
    > tujeszz się z ludźmi nie mającymi kompletnego pojecia o kotach,
    kompletna glupo
    > ta! Twoja i kocura sytuacja jest na tyle ewidentna, że doskonale
    wyjasnia jego
    > zachowanie. Po kiego walca obserwacja w kierunku wscieklizny? Nie
    rozumiem, dla
    > mnie to głupota ludzka.
    > 1. W sytuacj gdy jest kotka z małymi każdy inny kot, a tym
    bardziej kocur będzi
    > e zaniepokojony, podekscytowany - w każdym razie nie będzie na tę
    sytuację oboj
    > ętny.
    > 2. On tylko zintensyfikował sowje zachowania - pozwalałaś mu na
    nie przez całe
    > jego życie, więc nie wiem dlaczego mial by teraz zachowywać się
    inaczej, tym ba
    > rdziej w sytuacji w jakiej jest - przecież ten kot przezywa
    stres. A nie żadna
    > wścieklizna!
    >
    > Jeżeli juz cos zrobić to oddzielić kotkę z małymi i kocura od
    siebie i dodatkow
    > o dużo dobrych słow i gestów do kocura i zainteresowania dla niego.
    >
    Ja tez uważam, ze ta sytuacja z maluchami powoduje takie jego
    zachowanie...Tylko widzisz prawo jest praswem i weci nie chcą go
    łamać- ta obserwacja pod kątem wścieklizny to podobno wymóg nawet
    jesli kot jest niewychodzący- tez uwazam, ze to absurd...Ja bym to
    zrobiła gdyby w tej chwili nie zalezało mi bardziej na jego
    wykastrowaniu, zdaje sie, ze jego hormony wyjatkowo teraz
    zabuzowały...choc nie mam pojęcia jak to do konca jest w takiej
    sytuacji.
  • mist3 07.06.08, 20:02
    Kocura należy separować od kotki także dlatego, że może znowu dojść do stosunku
    i będziesz miała kolejne kotki na głowie (a propos - co się stanie z kociętami,
    które już są na świecie?).
    Wykastruj tego kota - skonsultuj się z innym weterynarzem, bo ten który
    powiedział że kot jest nienormalny i zapewne ma wściekliznę (skąd wścieklizna,
    na miły Bóg??!!). Myślę, że dobry weterynarz powinien Ci pomóc.
    Kotkę też wysterylizuj - wybacz, ale sądząc po Twoich emocjach nie za bardzo
    nadajesz się na prowadzenie kociej hodowli, a to przecież nawet nie są chyba
    kotki rasowe?
  • myszka1969 07.06.08, 21:11
    Kocięta oczywiscie zostaną u mnie (są tylko dwa) - przynajmniej jak
    należy przez dwa miesiące. Zwykłe dachowce- takie jak najbardziej
    kocham.
  • myszka1969 07.06.08, 21:12
    mist3 napisała:

    > Kocura należy separować od kotki także dlatego, że może znowu
    dojść do stosunku
    > i będziesz miała kolejne kotki na głowie (a propos - co się stanie
    z kociętami,
    > które już są na świecie?).
    > Wykastruj tego kota - skonsultuj się z innym weterynarzem, bo ten
    który
    > powiedział że kot jest nienormalny i zapewne ma wściekliznę (skąd
    wścieklizna,
    > na miły Bóg??!!). Myślę, że dobry weterynarz powinien Ci pomóc.
    > Kotkę też wysterylizuj - wybacz, ale sądząc po Twoich emocjach nie
    za bardzo
    > nadajesz się na prowadzenie kociej hodowli, a to przecież nawet
    nie są chyba
    > kotki rasowe?
    Kocięta oczywiscie zostaną u mnie -są tylko dwa (przynajmniej przez
    dwa miesiące jak należy). Zwykłe dachowce- takie jak najbardziej
    kocham.

  • marzenia11 08.06.08, 00:38
    Właśnie wróciłam od kotów, które są jednocześnie spragnione głaskania i przerażone ludzkim dotykiem - własnie jeden z nich taki jest dosłownie i przytula sie do mnie, mruczy, wciska łepek w ramię by za chwilę capnąć mnie za rękę. Nie biję go tylko zastanawiam się o co mu może chodzić. Gdy zrobił to pierwszy raz wystraszyłam się, ale jedyne co zrobiłam to krzyknęłam nie wolno i odsunęłam go od siebie tzn. był na moich rękach, ale nie przytulony.
    Wiesz, rozumiem że cię boli i że się przestraszyłaś, ale mam leciutkie podejrzenie, że jestes zła na swojego kocura i w tym momencie bardziej lubisz Zuzię. A to "porzucenie" kota to on n ajbardziej odczuwa i tym bardziej intensywnie reaguje próbując rozpaczliwie przywrócić poprzednie, dla niego fajny i bezpieczny stan rzeczy.
  • bobralus 08.06.08, 16:52
    a nie mozna po prostu pojsc do jakiegos innego weta i powiedziec, dzien dobry,
    chce wykastrowac kota, bez mowienia o tej calej wscikliznie, czy ta info gdzies
    juz poszla? umowi cie na nastepny dzien albo za kilak dni i po klopocie. ja w
    dziecinstwie mialam kota, ktory tez sie tak rzucal. wet powiedzial moim
    rodzicom, ze - uwaga - najpewniej ma wsciklizne i nalezy go wywalic do piwnicy.
    no i zrobili to, bo tak powiedzial wet, mimo ze nie sa potworami. ludzie, jak
    uslysza cos od autorytetu, potrafia najgorszy absurd zrobic. jak moje koty sie
    zarly, to tez sie balam z domu ruszyc i bylam bliska histerii. kup koneicznie
    feliway, wykastruj kota i oduczaj go takich zachowan, jak tylko zacznie sie
    rzucac to wydaj z siebie wysoki pisk, u mnie pomoglo.
    --
    widział kto takiego kotka?
  • myszka1969 09.06.08, 21:51
    bobralus napisała:

    > a nie mozna po prostu pojsc do jakiegos innego weta i powiedziec,
    dzien dobry,
    > chce wykastrowac kota, bez mowienia o tej calej wscikliznie, czy
    ta info gdzies
    > juz poszla? umowi cie na nastepny dzien albo za kilak dni i po
    klopocie. ja w
    > dziecinstwie mialam kota, ktory tez sie tak rzucal. wet powiedzial
    moim
    > rodzicom, ze - uwaga - najpewniej ma wsciklizne i nalezy go
    wywalic do piwnicy.
    > no i zrobili to, bo tak powiedzial wet, mimo ze nie sa potworami.
    ludzie, jak
    > uslysza cos od autorytetu, potrafia najgorszy absurd zrobic. jak
    moje koty sie
    > zarly, to tez sie balam z domu ruszyc i bylam bliska histerii. kup
    koneicznie
    > feliway, wykastruj kota i oduczaj go takich zachowan, jak tylko
    zacznie sie
    > rzucac to wydaj z siebie wysoki pisk, u mnie pomoglo.
    No teraz to juz możliwe, zeby wetom nic nie mówić bo moge juz
    sciągnąć bandaże;)Jasne, ze kot "blokowy" na pewno nie jest
    wsciekły...a z tymi zaburzeniami psychicznymi...cóź...moze za to
    zakosztuje prawdziwych drogich terapii u kociego psychologa?:)...jak
    mnie będzie stać...a Co to jest ten feliway? pierwsze słyszę...
    A co to jest
  • myszka1969 09.06.08, 21:48
    marzenia11 napisała:

    > Właśnie wróciłam od kotów, które są jednocześnie spragnione
    głaskania i przeraż
    > one ludzkim dotykiem - własnie jeden z nich taki jest dosłownie i
    przytula sie
    > do mnie, mruczy, wciska łepek w ramię by za chwilę capnąć mnie za
    rękę. Nie bij
    > ę go tylko zastanawiam się o co mu może chodzić. Gdy zrobił to
    pierwszy raz wys
    > traszyłam się, ale jedyne co zrobiłam to krzyknęłam nie wolno i
    odsunęłam go od
    > siebie tzn. był na moich rękach, ale nie przytulony.
    > Wiesz, rozumiem że cię boli i że się przestraszyłaś, ale mam
    leciutkie podejrze
    > nie, że jestes zła na swojego kocura i w tym momencie bardziej
    lubisz Zuzię. A
    > to "porzucenie" kota to on n ajbardziej odczuwa i tym bardziej
    intensywnie reag
    > uje próbując rozpaczliwie przywrócić poprzednie, dla niego fajny i
    bezpieczny s
    > tan rzeczy.
    Od wcozraj już Filuś jest spokojniutki a własnie dzis dostałam
    pozytywną odpowiedz z tow. opieki nad zwierzętami w sprawie
    kastracji...ide jutro się umówić...:)a potem do jakiegoś porządnego
    weta jesli to kotkowi nie pomoże.Ale najgorsze za nami...ciesze sie
    choc chciałabym cos zrobic jednak z tymi jego nawykami bo jak widać
    w krancowej sytuacji moze to byc b. groźne.
  • marzenia11 09.06.08, 22:00
    Uf, bardzo się cieszę, mam nadzieję, że najgorsze masz za sobą (tfu,tfu) :) poczytaj trochę książek, wątków na miau.pl, może gazety o kotach.. Z czasem dowiesz się wielu rzeczy o życiu tych niezwykle ciekawych zwierząt. Pozdrawiam serdecznie :)
  • myszka1969 10.06.08, 10:31
    marzenia11 napisała:

    > Uf, bardzo się cieszę, mam nadzieję, że najgorsze masz za sobą
    (tfu,tfu) :) poc
    > zytaj trochę książek, wątków na miau.pl, może gazety o kotach.. Z
    czasem dowies
    > z się wielu rzeczy o życiu tych niezwykle ciekawych zwierząt.
    Pozdrawiam serdec
    > znie :)
    No mam tego niedosyt bo w ksiązkach o kotach na powaznie piszą o
    chorobach somatycznych a o psychice kotów raczej na wesoło;);(
  • myszka1969 10.06.08, 10:34
    Ciekawa jestem czy to jest normalne jak dwa koty domowe się biją?nie
    zawsze niestety te ich potyczki mają charakter seksulany...czasem
    przejdzie coś takiego jak huragan po pokoju...
  • mist3 10.06.08, 21:29
    oczywiście, że to normalne - koty ustalają swoją hierarchię. Na 'bójki o
    charakterze seksualnym" ja bym na twoim miejscu nie pozwalała - naprawdę dużo
    jest już kotów na tym świecie - po co powiększać ich populację.
    Nie obraź się myszka1969, ale widzę po twoich postach, że naprawdę nie za bardzo
    znasz się na kotach. Zapoznaj się z kocim ABC
    forum.miau.pl/viewtopic.php?t=27018
    Poczytaj może też książki "Szczęśliwy kot", "Zaklinacz kotów" - to naprawdę
    mądre i pouczające lektury.
  • marzenia11 10.06.08, 23:19
    Dodam "Koci detektyw" - właśnie zaczęłam czytać i tu jest naprawdę dużo o kociej psychice chocby dlatego, że autorka jest kocim psychologiem.
  • myszka1969 11.06.08, 20:31
    marzenia11 napisała:

    > Dodam "Koci detektyw" - właśnie zaczęłam czytać i tu jest naprawdę
    dużo o kocie
    > j psychice chocby dlatego, że autorka jest kocim psychologiem.
    A kto to taki?...
  • myszka1969 11.06.08, 20:26
    mist3 napisała:

    > oczywiście, że to normalne - koty ustalają swoją hierarchię.
    Na 'bójki o
    > charakterze seksualnym" ja bym na twoim miejscu nie pozwalała -
    naprawdę dużo
    > jest już kotów na tym świecie - po co powiększać ich populację.
    > Nie obraź się myszka1969, ale widzę po twoich postach, że naprawdę
    nie za bardz
    > o
    > znasz się na kotach. Zapoznaj się z kocim ABC
    > forum.miau.pl/viewtopic.php?t=27018
    > Poczytaj może też książki "Szczęśliwy kot", "Zaklinacz kotów" - to
    naprawdę
    > mądre i pouczające lektury.
    Dawno je przeczytałam- o problemach z kotami jest tam niewiele...ja
    pytam o powazne sprawy a nie o kocie ciekawostki...Co do pozwalania
    na bójki o charakterze seksualnym to sory ale nie wiem co ja mam
    tutaj do pozwalania...Pytam o kocią agresję bo nie wiem czy to
    jest "normalne" gdy koty domowe rzucają się na siebie...jesli nie to
    chcę isc z Filusiem do psychologa.
  • marzenia11 11.06.08, 22:57
    Piszesz że chcesz iść z Filusiem do psychologa a mnie pytasz kto to jest koci psycholog ? - to nie wiesz do kogo chcesz iść? chyba że mnie pytasz o nazwisko to w czerwcowym numerze czasopisma "Kot" jest podany kontakt i adres email do takiego psychologa.
  • marzenia11 10.06.08, 23:16
    Jak najbardziej normalne a ja uwielbiam obserwowac te kocie zabawy :)
  • myszka1969 11.06.08, 20:30
    marzenia11 napisała:

    > Jak najbardziej normalne a ja uwielbiam obserwowac te kocie
    zabawy :)
    Sęk w tym, ze czasem wygląda to groźnie...wiesz, od tygodnia, gdy
    Filemon mnie zaatakował patrze bardzo poważnie na zachowania moich
    szkrabów...wiesz jak przejdzie taki huragan po pokoju, zwykle ląduje
    też coś na ziemi...nie mówie o jakiejs kociej gonitwie zpokoju do
    łazienki, tylko o ściganiu się z wydawaniem różnorakiego kociokwiku
    oraz np. praniem się łapą po łepetynie...
  • mist3 11.06.08, 20:37
    Na kocie bójki o charakterze seksualnym jest bardzo proste lekarstwo -
    sterylizacja kotki i kastracja kocura. Przejdą jak ręką odjął.
  • myszka1969 11.06.08, 21:09
    Przeciez ja o to nie pytałam.
  • myszka1969 11.06.08, 21:09
    mist3 napisała:

    > Na kocie bójki o charakterze seksualnym jest bardzo proste
    lekarstwo -
    > sterylizacja kotki i kastracja kocura. Przejdą jak ręką odjął.
    Przeciez ja nie o nie pytałam.
  • marzenia11 11.06.08, 22:59
    Dokladnie to mam na myśli. Ostatnio po raz pierwszy jedna z moich kotek w trakcie biegu prze łóżko na którym spałam dokladnie po mnie sobie goniła a że wazy 5kg to mnie naprawdę zabolało (raz przebiegła po głowie raz po plecach). Niemalże się na nią poogniewałam (tlko po co? nic by to nie dało) aż sie dowiedzialam, że to dlatego, że za długo spałam o juz dawno minęła pora sniadania i porannych zabaw. Tak to jest...
  • myszka1969 12.06.08, 15:06
    marzenia11 napisała:

    > Dokladnie to mam na myśli. Ostatnio po raz pierwszy jedna z moich
    kotek w trakc
    > ie biegu prze łóżko na którym spałam dokladnie po mnie sobie
    goniła a że wazy 5
    > kg to mnie naprawdę zabolało (raz przebiegła po głowie raz po
    plecach). Niemalż
    > e się na nią poogniewałam (tlko po co? nic by to nie dało) aż sie
    dowiedzialam,
    > że to dlatego, że za długo spałam o juz dawno minęła pora
    sniadania i porannyc
    > h zabaw. Tak to jest...
    No to jest tak samo ciężkawa jak mój Filuś:):(
  • anna.jozwik 12.06.08, 02:43
    1) Kot powinien zostać poddany OBOWIĄZKOWEJ (po pogryzieniu
    człowieka) 15-dniowej obserwacji w kierunku wścieklizny, bez wzgledu
    na to czy w tym przypadku wścieklizna jest prawdopodobna czy nie;

    2) Kot powinien zostac jak najszybciej poddany zabiegowi kastracji.
    Uważam, że za jego zachwowanie odpowiedzialny jest testosteron i
    dlatego kot jest tak agresywny.
    I tyle.
  • myszka1969 12.06.08, 15:01
  • myszka1969 12.06.08, 15:04
    anna.jozwik napisała:

    > 1) Kot powinien zostać poddany OBOWIĄZKOWEJ (po pogryzieniu
    > człowieka) 15-dniowej obserwacji w kierunku wścieklizny, bez
    wzgledu
    > na to czy w tym przypadku wścieklizna jest prawdopodobna czy nie;
    >
    > 2) Kot powinien zostac jak najszybciej poddany zabiegowi
    kastracji.
    > Uważam, że za jego zachwowanie odpowiedzialny jest testosteron i
    > dlatego kot jest tak agresywny.
    > I tyle.
    wiem o tej obserwacji ale podobno to jest w ogóle
    nieprawdopodobne.Na te kastracje czeka bo pani wet stwierdziła, ze
    musi miec najpierw szczepienia ochronne bo mógłby cięzko przechodzic
    ten zabieg:( na szcepieniu Filuś był cudowny - naprawde sie bałam bo
    kiedys na zastzryku jak miał chory żoładek dostał po prostu
    furii...teraz chce już jak najszybciej te kastracje...
  • jul-kot 13.06.08, 02:42
    Witam,
    Chodzisz z nim przecież do weterynarza, więc niech go obserwuje.
    Jeszcze tylko pięć dni i po kłopocie. A kastrować można i tak
    dopiero po dobrych kilku tygodniach od szczepienia, żeby to miało
    jakiś sens ...
    Pozdrawiam, Juliusz.
    --
    Moje koty do adopcji ... i tutaj kocięta
    Koci Azyl w Konstancinie
  • myszka1969 14.06.08, 13:58
    jul-kot napisał:

    > Witam,
    > Chodzisz z nim przecież do weterynarza, więc niech go obserwuje.
    > Jeszcze tylko pięć dni i po kłopocie. A kastrować można i tak
    > dopiero po dobrych kilku tygodniach od szczepienia, żeby to miało
    > jakiś sens ...
    > Pozdrawiam, Juliusz.
    ale własnie tego nie rozumiem...ani po co usiało byc to szczepienie
    ani czemu musze teraz odczekac do kastracji 3 tygodnie...:( ja nie
    chce zeby Zuzia znowu sie okociła, pozwoliłam na to moim szkrabom
    tylko raz a teraz naprawde chciałabym juz Filusia wyciszyć...
  • jul-kot 15.06.08, 13:41
    Witam,
    Kota, który nie wychodzi, powinno się szczepić na koci katar i
    panleukopenię ( szczepionką potrójną ). Twój nie musiał być
    szczepiony przed kastracją, może weterynarz jest ostrożny, a może
    chciał dodatkowo zarobić. Po szczepieniu kot musi wytworzyć
    odporność, a to trwa kilka tygodni. W tym czasie nie powinien dostać
    antybiotyku, bo odporności nie wytworzy i szczepienie będzie
    nieskuteczne. Po kastracji daje się antybiotyk osłonowo, dlatego z
    kastracją należy poczekać.
    Pozdrawiam, Juliusz.

    --
    Moje koty do adopcji ... i tutaj kocięta
    Koci Azyl w Konstancinie
  • myszka1969 14.06.08, 14:04
    jul-kot napisał:

    > Witam,
    > Chodzisz z nim przecież do weterynarza, więc niech go obserwuje.
    > Jeszcze tylko pięć dni i po kłopocie. A kastrować można i tak
    > dopiero po dobrych kilku tygodniach od szczepienia, żeby to miało
    > jakiś sens ...
    > Pozdrawiam, Juliusz.
    PS. a obserwowac pod kątem wscieklizny podobno nie mozna jesli
    dostał teraz jakikolwiek lek czy zabieg...ale kicham na to, chyba
    nie umrę?...to przeciez jakas bzdura, skoro miałby moliwosc
    zachorowac to przeciez powinno byc obowiazkowe szczepienie kota
    przeciwko wscikliznie...a powiedziano mi juz dawno, ze nie
    musi...teraz dostał tylko ochronne na koci katar i jeszcze na cos
    jednego...
  • igge 15.06.08, 01:09
    hmm...ja zwlekam z zaszczepieniem mojego kociaka na wściekliznę, ale
    po Twoich postach chyba to jednak zrobię
  • myszka1969 15.06.08, 20:27
    igge napisała:

    > hmm...ja zwlekam z zaszczepieniem mojego kociaka na wściekliznę,
    ale
    > po Twoich postach chyba to jednak zrobię
    Tak? no moze rzeczywiscie przezorny zawsze ubezpieczony...chociaz
    mnie powiedziano kiedyś jasno, ze nie ma takiego obowiązku...
    natomiast co do szczepien ochronnych to pewnie jednak było
    zaniedbanie z mojej strony nawet jesli kiciuś nie jest wychodzący...
  • marzenia11 15.06.08, 23:41
    Nawet jeśli kiciuś jest niewychodzący ale Ty jesteś wychodząca a na butach możesz przynieść różne rzeczy, też wirusy chorób bo przecież koty wolnożyjące chodzą tymi samymi chodnikami i ulicami co Ty. Dlatego też również pamiętaj o odrobaczaniu kotków. I może naprawdę byś coś poczytała o kotach, co? Pozdrawiam
  • marzenia11 15.06.08, 23:38
    Ja szczepię mimo że moje ktoki sa nie wychodzące, ale: 1. zastanawiam się nad wyjeżdżaniem z nimi na działkę, a wtedy będą sobie biegać, ale po 2 (wazniejsze) p0odróżuję z nimi pociągiem i na wszelki wypadek wolę mieć szczepienie kot o zwierzę, może kogos drasnąć nawet przez transporter a ludzie są różni. Pozdrawiam
  • joewel 19.06.08, 15:42
    Miałem parę kotów, które mnie pogryzły w przypływie "kociego szaleństwa" tylko
    raz na początku musiałem "poddać" kota obserwacji w kierunku wścieklizny.
    I to przez własną nie wiedzę ponieważ poszedłem z opuchniętą ręką do chirurga i
    powiedziałem mu, że pogryzł mnie własny kot - na drugi dzień miałem telefon z
    sanepidu. Ponieważ lekarze pogotowia muszą takie przypadki zgłaszać - miałem dać
    do lecznicy na obserwację kota nie wychodzącego z domu,lecz zaprzyjaźniony wet
    po 10 dniach wystawił mi zaświadczenie i żyję : )
    Napisałaś, że twój kot jest leciwy? rozumiem, że ma grubo powyżej 10 lat? chcesz
    staruszka kastrować? dlaczego czekałaś tak długo??
    : )
    Teraz bardziej poważnie
    Niektóre kocury interesują się młodymi a inne nie ale każdy kot jest zazdrosny o
    uwagę poświęcaną innym kotom w tym i młodym.
    Zdarzają się koty które lubią atakować nogi , ręce i jest to ich ulubiona
    rozrywka lecz i to można z czasem zmienić zachęcając do zabaw z wędką lub sznurkiem.
    Koty potrzebują ciągłej stymulacji gdy mają nudę może im odbijać (zresztą jak
    każdemu).
    Pozdrawiam serdecznie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.