Dodaj do ulubionych

Mój pies złamał mi serce...

16.12.08, 23:52
Mam 4,5 miesięcznego szczeniaka - kundelka. Ma paskudną przypadłość
brania do mordki wszystkiego co znajdzie na spacerze. Dzisiaj była
to m.in. guma do rzucia. Gdy próbowałam mu ją wyjąć z pyska...
boleśnie mnie UGRYZŁ - aż do krwi ;( Mojego męża też... Zaczynam się
bać co z niego wyrośnie... Powiedzcie o czym to może świadczyć?!
Dlaczego ugryzł rękę, która go karmi?! Nigdy nie był bity, ma
wszystko czego potrzebuje. Jest naszym oczkiem w głowie ;( Jest mi
niewymownie przykro... ;(
Obserwuj wątek
    • minniemouse Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 00:05
      ty tak na powaznie? 4.5 miesiecy pies? ugryzl cie jak mu zabieralas
      jedzenie i teraz tobie jest przykro? lol

      rusz glowa i zacznij sie doksztalcac na temat psow i jak je
      wychowywac. polecam Coren "Jak rozmawiac z psem". ale ze twoj piesek
      to jeszcze bejbi to przede wszystkim poszukaj cos o wychowywaniu
      psow.



      Minnie
      • zoc.han Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 00:11
        minniemouse napisała:

        > ty tak na powaznie? 4.5 miesiecy pies? ugryzl cie jak mu
        zabieralas
        > jedzenie i teraz tobie jest przykro? lol
        >
        > rusz glowa i zacznij sie doksztalcac na temat psow i jak je
        > wychowywac. polecam Coren "Jak rozmawiac z psem". ale ze twoj
        piesek
        > to jeszcze bejbi to przede wszystkim poszukaj cos o wychowywaniu
        > psow.


        Przeczytałam "Szczenię doskonałe", "Zapomniany język psów" i "Mój
        pies świadczy o mnie". Uwierz mi, staram się jak mogę i dlatego
        przeraziło mnie, to co się dzisiaj stało. Ile książek mam jeszcze
        przeczytać? Gdybyś napisała, że to, co zrobił to normalne w jego
        wieku - byłoby mi lepiej ;p
        • ideefiks Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 11:22
          zoc.han napisała:
          > Przeczytałam "Szczenię doskonałe", "Zapomniany język psów" i "Mój
          > pies świadczy o mnie". Uwierz mi, staram się jak mogę i dlatego
          > przeraziło mnie, to co się dzisiaj stało. Ile książek mam jeszcze
          > przeczytać?

          Może zacznij w końcu to co przeczytałaś wcielać w życie? Od samego
          czytania książek psy się nie wychowują...

          Chyba że książki swoje a ty potem i tak swoje na zasadzie: "bo to
          przecież taki słodki psiaczek - jak można go strofować i nie
          pozwalać mu na to na co ma ochotę?".
          • amus00 Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 13:21
            Podejrzewam ze zachowałaś się wobec niego wyjatkowo nieostrożnie.
            Pewnie popełniłaś jakiś błąd, ale skoro to juz się stało to powinnaś mu dać
            klapsa (zaraz po tym jak Ciebie ugryzł), żeby na przyszłośc wiedział, ze źle
            zrobił i równocześnie powinnaś "ochrzanić go" jakimś groźnym tonem glosu. Po
            kilku sytuacjach z klapsami później wystarczy psa karać zmienioną barwą głosu
            (jest to szczególnie przydatne, gdy wyrosnie duży pies:) ). Na wszelki wypadek
            dodam ze nie czytałem żadnych książek o wychowaniu psów. Miałem kilka psów i
            żaden jeszcze mnie nie ugryzł. Zabieranie jedzenia z pyska - pies aby Ci na to
            pozwolić musi zarówo Ci ufać jak i czuć przed Tobą respekt. I jeszcze jedno
            ważne jest zeby dobrze traktować psa, błędem jest nadmierne rozpieszczanie czy
            maltretowanie :) .
              • rianka Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 18:30
                Przestańcie się kompromitować tą hierarchią! Nawet sfory zdziczałych
                psów nie są zhierarchizowane. Canis familiaris i Canis lupus to dwa
                różne gatunki! To tak jakby porównywać ludzi z szympansami.
                --
                "Posiadanie psa jest jak tęcza.Szczenięta są radością na jednym jej
                końcu. Stare psy są skarbem na drugim" -Carolyn Alexander

                W Polsce żyje: 600 wilków * 200 rysi * 90 niedźwiedzi ...to za mało, żeby mogły przeżyć!
                • amus00 Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 22:18
                  Obawiam sie że jesteś w błędzie: canis lupus i canis familiaris to jest ten sam
                  gatunek :),
                  a faktycznie zachowaniami różnią sie wilki od pozostałych psów mniej wiecej tak
                  jak np. foksteriery różnią sie zachowaniem od owczarków podhalańskich :).
                  • rianka Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 22:57
                    Nie rozumiesz, co mam na myśli. Postaram się wytłumaczyć jaka jest
                    różnica między psem a wilkiem podpierając się artykułami naukowymi ;)
                    Wilki i psy są bardzo podobne genetycznie, ale te pozornie
                    nieznaczące różnice w strukturze ich genetyki tworzą zmiany
                    hormonalne, które dają w efekcie bardzo znacznie różniące się
                    zachowania. Gdzieś między 20 000 a 100 000 lat temu kilka wilków
                    zaczęło pożywiać się resztkami pozostawionymi wokół ludzkich
                    obozowisk. Od tego pierwszego zetknięcia ludzie zaczęli wywierać i
                    nadal wywierają ogromne ciśnienie na selektywny dobór cech
                    (niektórych celowo, innych nie), by psy były mniej płochliwe,
                    terytorialne, łowcze i agresywne niż wilki. Badania potwierdzają, że
                    układy hormonalne psowatych, u których stwierdzane są powyższe cechy
                    (np. u psów), są inne niż te, które występują u dzikich psowatych.
                    Te odmienności hormonalne są przyczyną głębokich różnic w
                    zachowaniach. W wyniku tego zwierzę nigdy się nie zachowuje jak
                    dojrzały psowaty. Mówiąc w uproszczeniu, pies jest wilkiem, który
                    się zatrzymał w rozwoju. Psy przez całe życie postępują bardzo
                    podobnie do niedojrzałych wilków. Młodociany wilk jest chętny do
                    zabawy, łatwo się dostosowuje i jest zdolny do wytworzenia więzi z
                    innymi gatunkami, łatwo przyjmuje dyrektywy oraz jest daleko mniej
                    terytorialny i drapieżczy niż dorosły, w pełni ukształtowany wilk.
                    To czyni psy tak dobrymi kompanami. Układ hormonalny wilczego
                    podrostka osiąga dojrzałość (między 18 miesiącem a 3 rokiem życia) i
                    wilk zaczyna przejawiać te cechy, które są normalne dla dorosłego
                    wilka. Dlatego, podczas gdy wielu taksonomistów klasyfikuje psa jako
                    podgatunek wilka i oba zwierzęta są genetycznie całkiem podobne do
                    siebie, zdecydowanym błędem jest uważać, że fakty te udowadniają, że
                    pies i wilk to to samo zwierzę. Gdy właściciele i entuzjaści hybryd
                    spierają się, że wilki i psy są zasadniczo tym samym, ponieważ mają
                    tak wiele wspólnego materiału genetycznego, zatrzymaj się chwilę nad
                    tym, że ludzie i szympansy mają ponad 98% identycznego materiału
                    genetycznego, a przecież nasze zachowania są radykalnie rożne.
                    --
                    "Posiadanie psa jest jak tęcza.Szczenięta są radością na jednym jej
                    końcu. Stare psy są skarbem na drugim" -Carolyn Alexander

                    W Polsce żyje: 600 wilków * 200 rysi * 90 niedźwiedzi ...to za mało, żeby mogły przeżyć!
            • konzi Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 09:47
              Bylem wlascicielem owczarka kaukaskiego i moskiewskiego psa strozujacego. Teraz
              mam bernardyna i flat-coated retriever. Za wyjatkiem ostatniego, sa to psy duze
              i zwlaszcza dwa pierwsze wymagaja wiedzy i umiejetnego podejscia. Nigdy nie
              mialem wiekszych problemow z moimi psami i traktowalem je z tzw "madra miloscia".

              Z doswiadczenia jednak wiem, ze w zyciu kazdego mlodego psa przychodzi moment w
              ktorym rzuca sie z zebami, gdy mu sie zabiera cos, np. kosc. Probuje wtedy
              swojego szczescia i proby zmierzenia sie z czlowiekiem, ustanowienia nowej
              hierarchii. W takim momencie trzeba podjac jedyna sluszna decyzje i dac klapsa
              albo - mialem taki wlasnie drastyczny niestety przypadek - walnac piescia w
              morde w obronie wlasnej. Z kazdym z moich psow mialem tylko jeden taki
              przypadek, ktory nigdy juz sie nie powtorzyl. Od tego czasu strofowanie lub
              glosne podniesienie glosu bylo wystarczajace.
            • nad_oceanem Psi respekt... 21.12.08, 21:18
              Pies musi zdawac sobie sprawe kto w stadzie dominuje.
              Nie musisz go bic, wystarczy jesli w sytuacjach typu ktora opisalas przewrocisz
              go na bok, na pozycje "zdechl pies", polozysz reke na jego karku/pysku, druga
              przytrzymujac mu korpus i stanowczo przydusisz do ziemii mowiac przy tym slowa
              jakimi zwykle go karcisz. Musza to byc standardowe slowa/dzwieki zeby pies od
              razu je kojarzyl z kara za zle zachowanie. Najlepiej jakies krotkie "E, e" czy
              cos w tym stylu. Jesli pies jest duzy musisz byc stanowcza i konsekwentna, jesli
              pies wyczuje twoja slabosc moze byc grozny. Latwiej jest z kanapowcami bo one
              rzadziej walcza o przewodnictwo w stadzie wiec na wiecej im mozna pozwolic.
              Powodzenia!
            • heniahenkowska Re: Mój pies złamał mi serce... 02.02.10, 11:39
              Jak bedzie mu dawała klapsy to dopiero zacznie ją gryźć w
              przyszłości uczać się, że rozwiązywaniem "problemów" jest agresja.
              Nie wiem,czemu tak dramatyzujecie. To normalne,że szczeniak gryzie -
              w zabawie czy w złośco - gryzie,a efekt wyolbrzymiony jest faktem
              posiadania ostrych ząbków,co może boleć (auć!). Pewnie własnie jest
              na etapie próby zdominowania towarzystwa i to jest odpowiedni moment
              na to,aby pokazać mu i nauczyć go, gdzie jest jego miejsce w
              szeregu. Ale podpowiadania metod sie nie podejmuję - faktycznie
              poczytaj książki,ale znaciskiem na znalezienie odpowiedzi nie na
              pytanie,dlaczego to zrobil, tylko na pytanie, jak go tego oduczyć.
      • deszcz.ryb Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 00:14
        Masz się tym nie przejmować, tylko konsekwentnie psa wychowywać, bo on jeszcze "nie wie", że nie wolno gryźć i teraz wypróbowuje, na ile może sobie pozwolić. Więc - tresuj go!

        A "niewdzięcznik, gryzący rękę, która karmi" to bzdura - zwierzęta nie postrzegają świata w ten sposób. Twój pies po prostu instynktownie broni swojego jedzenia - to całkiem naturalne, ale możliwe do wykorzenienia zachowanie.
            • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 13:19
              Wspólczuję tym 5 psom.

              Moja suka też gryzła przy jedzeniu i odbieraniu rzeczy ale bez bicia ja nauczylam ze nie powinna.

              Nauczyc psa do czegos sprawianiem bólu to nie sztuka. Nie sztuka sprawic by pies robil cos ze strachu. Sztuka jest wytworzyc wiez miedzy psem a wlascicielem.
              Jestes sadystka i nie masz zielonego pojecia o wychowaniu psa.
              --
              Galeria Mojej Księżniczki

              I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 13:37
                  Bardzo przykro się to czyta.
                  Pies jest akurat taką istotą, która będzie się cieszyła na Twój widok i wylewnie witała nawet jeśli będziesz go katowała, a nie tylko dawała klapsy.
                  Popatrz tylko na reakcję swojego psa gdy widzi dłoń w niego wymierzoną.
                  To nie jest prawdziwa więź.
                  To co Was łaczy jest zbrukane strachem.
                  Mój pies się mnie nie boi, wie, że może czuć się bezpiecznie, wie, że nigdy nie sprawię mu bólu ale wie również czego od niego oczekuję i oczekiwania te wypełnia
                  --
                  Galeria Mojej Księżniczki

                  I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                    • mukroko Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 13:55
                      człowieku piszesz takie bzdury że aż niedobrze się robi, pies w żaden sposób nie
                      reaguje na podniesioną rękę, kiedy idzie spać kładzie mi się na nogach a nawet
                      włazi do łóżka i się do mnie przytula, jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy
                      klapsem a katowaniem to polecam sprawdzić w słowniku co oznaczają te słowa, a
                      jeśli mimo wszystko dalej tego nie rozumiesz, to świadczy to o tym że jesteś
                      ograniczona umysłowo bądź przeżyłaś jakieś piekło w domu...

                      -----
                      Efektcieplarniany
                      • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 13:58
                        Matko kochana....
                        Musisz od razu wyzywać? Kultura osobista się kłania.

                        Napisałam właśnie o różnicy pomiędzy klapsem a katowaniem - napisałam nawet gdybyś go katowała, a nie tylko dawała klapsy - to powinno być jasne.
                        Jasne również jest to, że Twój pies do Ciebie przychodzi spać, że się tuli, bawi itd. O tym właśnie pisałam - on przy Tobie będzie pomimo tych klapsów.
                        Ale stań nad nim i podnieś w jego kierunku dłoń. Nie uwierzę, że merda wóczas ogonkiem i się cieszy....
                        --
                        Galeria Mojej Księżniczki

                        I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                        • mukroko Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 14:12
                          Za rzadko dostaje klapsa żeby reagował na podniesioną rękę, ale za to kiedy na
                          niego krzyknę to staje się smutny, bo wie że mnie zawiódł, tak samo kiedy ty (o
                          ile masz dzieci) kiedy krzykniesz na swoje dziecko, one przestaje się uśmiechać
                          i staje się poważne.

                          Psa trzeba umieć wychowywać, wielu ludzi kupuje goldeny czyli jak rozumiem rasę
                          twojego psa które wydają im się fajnymi milusińskimi a później okazuje się że te
                          tarzają się w każdej kałuży. Nigdy ich nie karcąc, nie karcą ich też w takiej
                          sytuacji, te uważają to za normalne, po czym skaczą na w takim stanie na
                          sąsiadkę ubraną odświętnie.

                          Cała sprawa rozbija się o wychowanie bezstresowe, którego ja zwolennikiem nie
                          jestem, głownie ze względu na to że samo życie nie jest i nigdy nie będzie
                          bezstresowe. Kiedy rodzic tworzy wokół dziecka atmosferę bezstresowości te w
                          późniejszym czasie często nie potrafi sobie porazić z prostymi przeciwnościami
                          losu. Stres to część życia i trzeba go umiejętnie dawkować zarówno swojemu
                          potomstwu jak i naszym czworonogom. Widok uciekającego psa po odpaleniu
                          fajerwerków nie jest mi obcy a często wynika on z tego że ludzie nie
                          zaznajamiają szczeniaczka z różnymi dźwiękami bo mógł by się piesek wystraszyć...

                          -----
                          Efektcieplarniany
                          • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 14:17
                            Po pierwsze mój pies to nie golden. Jeśli już to labrador - typ labradora.
                            Po drugie owszem - ludzie kupują psy nic o nich nie wiedząc a potem właśnie biją bo nie umieją sobie poradzić z ich zachowaniem.

                            A mój pies też był niegrzeczny - gryzł przy misce, skakał na każdego napotkanego człowieka, nie oddawał rzeczy któe znalazł.
                            Ale poradziłam sobie z tymi zachowaniami bez bicia i krzyku. Jeśli już to mówię podniesionym tonem "a co to ma być" i ona również wie, że nie wolno, ale nie robi się smutna - po prostu odchodzi i zostawia w spokoju to czego ruszać nie powinna.

                            Własnych dzieci nie mam, ale moi rodzice NIGDY nie dali mi nawet klapsa i nigdy na mnie nie krzyczeli. Metodą wychowawczą moich rodziców było tłumaczenie, cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość i jakoś nie wyrosłam na rozwydżonego bachorka, a nawet powiem Ci - pomimo swojej ruchowej niepełnosprawności radzę sobie o wiele lepiej niż niejeden zdrowy człowiek.
                            Właśnie dlatego, że nigdy nie musiałam się rodziców bać, nigdy nie sprawiali że czułam się zła, gorsza, zahukana. Jestem pewna siebie, wiem że mam w nich oparcie, wiem co mi wolno a czego nie.
                            To samo tyczy się mojego psa.
                            --
                            Galeria Mojej Księżniczki

                            I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                          • vazz Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 14:42
                            mukroko napisał:

                            Widok uciekającego psa po odpaleniu
                            > fajerwerków nie jest mi obcy a często wynika on z tego że ludzie nie
                            > zaznajamiają szczeniaczka z różnymi dźwiękami bo mógł by się piesek wystraszyć.

                            tzn. ty przy szczeniaku strzelasz petardami? Co jeszcze ? Psikasz gazem
                            pieprzowym w pyszczek, żeby zaznajomił sie z zapachami?

                            Poza tym na początku pisałeś o zlaniu psa, a nie daniu klapsa


              • brickstone Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 20:00
                Świetnie, ze masz pojecie o wszystkich psach i rasach:D

                ciekawe jakbyś dyskutując ułożyła dwuletnia amstafke oddana za agresje:)

                przykro mi, ale metoda kija i marchewki działała, zaś samym gadaniem to słabo
                bym to widział. ale ja lubie psy nie yorki:)
            • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 14:28
              mukroko napisał:

              > porządnie powinnaś go zlać

              Widzisz Mukroko - do mnie piszesz o zwykłych klapsach, a autorce wątku radzisz porządnie do zlać. Porządne zlanie psa to nie jest klaps, a jeśli nie widzisz w tym różnicy - zajrzyj idąc za swoją radą do słownika ;)
              --
              Galeria Mojej Księżniczki

              I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
            • rianka Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 14:55
              Gorszych bzdur już dawno tutaj nie czytałam. Agresywne zachowanie
              właściciela psa (zwłaszcza szczeniaka) w tego typów sytuacjach
              jedynie uczy malucha, że skoro pan/pani też są agresywni to jest to
              norma przy jedzeniu i jeszcze bardziej wzmaga agresję/ walkę o
              pokarm.
              Poza tym "swoje miejsce" pies ma kojarzyć z bezpieczeństwem i
              przyjemnością.
              Twoje "metody" mogą skutkować jedynie w obecności właściciela, co
              bęzie spowodowane strachem - ale nie oduczą szczeniaka zjadania
              śmieci i "korzystania z okazji", kiedy pani nie widzi...
              --
              "Posiadanie psa jest jak tęcza.Szczenięta są radością na jednym jej
              końcu. Stare psy są skarbem na drugim" -Carolyn Alexander

              W Polsce żyje: 600 wilków * 200 rysi * 90 niedźwiedzi ...to za mało, żeby mogły przeżyć!
            • a.nancy Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 20:57
              mukroko napisał:

              > porządnie powinnaś go zlać i wysłać na swoje miejsce, przez godzinę dwie
              > powinnaś zupełnie nie zwracać na niego uwagi - obraź się na niego, a następnym
              > razem jak będziesz dawać mu jeść, to z pewnością siebie wkładaj mu rękę do
              > miski, zabieraj i każ to zrobić jeszcze innym ludziom, nawet obcym, jeśli
              > chociażby zawarczał, nakrzycz na niego i wyślij do konta (na swoje miejsce)

              jaja sobie robisz, prawda?

              --
              cenie swoja ignorancje w tym temacie
              Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
            • samson.miodek Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 21:19
              mukroko, nie wiem czy wiesz ale to PIES wybiera sobie wlasciciela.I
              masz szczescie jak dostaniesz psa i pies uzna ciebie za przewodnika
              stada a nie np twoje dziecko.
              Pies nie czlowiek ze bedzie wiedzial przez dwie godziny dlaczego na
              niego nie zwracasz uwagi.Maz mial psa i jak przeskrobal to dostawal
              opr, ale nie trzymalo sie psa na dystans przez dwie godziny bo pies
              glupieje i nie wie co sie dzieje.
              Moze przydaloby sie przeczytanie tego i owego o psach, bo to co
              tutaj postulujesz to wola o pomste do nieba.

              • lia.13 Re: Mój pies złamał mi serce... 22.12.08, 01:20
                z tym się akurat nie zgodzę, że jak pies zrobi coś złego i po opr-ze się go
                ignoruje przez godzinę, to on nie wie o co chodzi i głupieje. Sama miałam kiedyś
                psa (świeć już Panie nad jego psią duszą :D), owczarka niemieckiego, który co
                jakiś czas starał się udowodnić, ze to ON jest panem stada ;) jak nie dostał co
                chciał, albo się go opieprzyło o coś co zrobił to się odwracał do nas tyłem a
                przodem do ściany, i to ON NAS ignorował ;) I nie robił tego w przerażeniu,
                tylko miał tak wyniosłą, obrażoną minę, że normalnie bolki można było zrywać. ;)
                P.S. zanim usłyszę negatywne opinie na temat stosowanych przez nas metody
                wychowawczych informuję, że wiem, że sie do wychowywania psa nie nadajemy i
                teraz mamy małą chiuaua ;) ona nie udowadnia, że jest panią stada i przybiega na
                każde zawołanie ;)
                • minniemouse Re: Mój pies złamał mi serce... 23.12.08, 00:23
                  ""z tym się akurat nie zgodzę, że jak pies zrobi coś złego i po opr-
                  ze się go
                  ignoruje przez godzinę, to on nie wie o co chodzi i głupieje. "'


                  przez godzine??? GODZINE???

                  zastanow sie kobieto. wez popatrz na psa i zastanow sie czy on jest
                  w stanie dluzej niz przez chwile skupic sie na czymkolwiek.
                  przez godzine to on sie pare razy podrapie, poniucha w powietrzu,
                  muchy pobserwuje i z kilka razy przespi.
                  on juz po dwoch minutach nie bedzie kojarzyl za co jest ignorowany.

                  Minnie

      • minniemouse Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 00:25
        ps,
        """Nigdy nie był bity, ma
        wszystko czego potrzebuje. Jest naszym oczkiem w głowie""

        podejrzewam ze tu wlasnie lezy problem - zamiast wymagac zeby byl
        psem za bardzo go rozpieszczacie, wiec pies wyobraza sobie ze jest
        panem wszystkich i wszystkiego.
        pies ma byc kochany, nie bity, owszem ale ma tez miec rygor i
        sluchac sie wlasciciela.

        na poczatek kaz mu wykonywac komende siad lezec i daj lape zanim
        dasz mu jesc. kaz mu czekac przy pelnej misce na pozwolenie na
        rozpoczecie jedzenia.
        nie moze miec wystawionej miski z jedzeniem caly czas - jedzenie
        dostaje OD WAS, po wykonaniu polecenia. wtedy kiedy wy decydujecie.
        (oczywscie jako szczeniak przez jakis czas musi dostawac czesciej
        niz dorosly pies). nie podtykajcie mu kaskow jak sami jecie.
        zabroncie mu w ogole przeszkadzac wam w jedzeniu.
        odlozcie je i dacie mu jak skonczycie jesc.

        tylko woda zawsze dostepna.
        zabawki pochowane - wy sie z nim bawicie kiedy wy chcecie, nie ma
        wchodzenia na lozko lezenia na kolankach dopoki sie nie podtresuje
        na tyle ze zacznie sie sluchac.
        naucz go oddawac zabawki na zadanie.
        pies musi sie nauczyc ze nie jest na topie a wrecz przeciwnie ze bez
        was by "zginal".
        i uwaga, tak od razu go nie wychowacie - do tego trzeba czasu i
        cierpliwosci.



        Minnie

          • apw3 Re: do Jurka 17.12.08, 13:18
            oboje z tą Minnie nadajecie się do zamkniętego obozu typu karcer -moglibyscie
            się tam wzajemnie katować i okładać batami i tresować -najlepiej też głodować
            przy misce sucharów : jesteście siebie warci -tylko ludzie ograniczeni i
            sadysci mają takie pojęcie i podejście do zwierząt -wstydzcie się !!
            • zz26 Re: do Jurka 17.12.08, 21:03
              wiele szkol tresury w ten sposob prowadzi szkolenie psow a jak myslisz kto
              lepiek wychowa psa profwsjonalny treser ktory wedlug ciebie jest sadysta czy ty?
            • minniemouse Re: do Jurka 17.12.08, 22:31
              """-moglibyscie
              się tam wzajemnie katować i okładać batami i tresować -najlepiej też
              głodować
              przy misce sucharów """

              naucz sie czytac ciemnoto, napisalam wyraznie ze psa nie nalezy bic
              tylko utrzymywac dyscypline.

              Minnie
        • fantastyczna Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 12:34
          Jeżeli masz zwierzę to szczerze mu współczuje.Przecież ty opisałaś więzienie dla
          psa ("woda tylko dostępna, jedzenie po wykonaniu polecenia,wy sie z nim bawicie
          kiedy wy chcecie").Mój Boże...
          Uważam,że pies powinien zawsze mieć coś w misce do przegryzienia i bawić się
          kiedy chce(bo niby co miałby robić przez cały dzień-patrzeć się na właścicieli?)
          • titta Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 12:42
            To zalezy od psa. Moj mial czesto cos w misce, ale tez ja moglam w
            niej grzebac i jemu w pysku tez (co zreszta od poczatku robilam,
            zeby wiedzial,ze to przde wszystkim MOJE i to ja wyrazam zgode na
            konsumpcje). Psy o bardziej dominujacej psychice musza byc jednak
            trzymane wedlog ostrzejszych zasad.
          • iwkahh Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 13:21
            co za nonsens. W żołądku psa wytwarza się w kwas solny, niezbędny to
            trawienia jedzenia. Jeśli pies ma cały czas dostęp do jedzenia, kwas
            wytwarza się w ilości zagrażającej powstaniu ciężkiej choroby, jaką
            są wrzody żołądka. Pies powinied dostać jedzenie, zjeść je, po czym
            mieć tylko wodę do następnego posiłku. Należy też ograniczyć
            podawanie przekąsek itp - ten sam powód.
            • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 13:42
              A ja powiem tak:
              kiedy mój pies zachowywał się źle przy misce ktoś podpowiedział mi, że po około 15 minutach, nawet jeśli pies nie zje wszystkiego, zabierać miskę i dawać dopiero przy następnym posiłku.
              Robiłam tak, ale to nie pomogło. Zaczełam zatem zostawiać miskę na ziemi na cały czas. Mój pies przestał się spieszyć jedząc, przestał bać się tego, że zabiorę mu pokarm. Wie, że miska zawsze stoi i na niego czeka. Oczywiście nie cały czas pełna. Daisy dostaje jedzenie o określonych porach i jeśli wszzystko zje od razu to do następnego posiłku miska stoi pusta. Jeśli nei zje zawsze może podejść i dojeść. Wyeliminowałam jednak pewnego rodzaju strach przed zabraniem pożywienia i to naprawdę pomogło.
              --
              Galeria Mojej Księżniczki

              I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 14:00
                  Znów widzę masz problem z czytaniem ze zrozumieniem.
                  Ja nie napisałam że mój pies ma ciągle pełną miskę i że ciągle coś dostaje. Po prostu mu jej nie zabieram.
                  Dostaje określony posiłek o określonej porze - jeśli go zje, nie ma nic do następnego posiłku. Jeśli nie ma ochoty i nie zje w tej chwili to może zjeść go później.
                  Nie musi się martwić że zostanie mu zabrany jego przydział
                  --
                  Galeria Mojej Księżniczki

                  I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
        • apw3 Do Minnie:piszesz jak sadysta.To jest chore!! 17.12.08, 13:11
          Jeśli-nie daj Boże -masz jakieś zwierzę w domu:to współczuję mu.To co piszeszz
          świadczy o kretyńskim i wręcz sadystycznym podejściu do każdego zwierzaka.Wg
          twego mniemania i tego co tu wypisujesz to każdy pies czy kot ma stać na
          baczność całe dnie i noce? A może załatwiać sie ma wg ciebie tez tylko i
          wyłącznie na twoja komendę i ma przedtem podac łapkę i poprosić o pozwolenie ??
          To co piszesz ,to jest chore !!!
          Można owszem tresować psa -ale odpowiedniej rasy -w odpowiednim wieku i przez
          tresera najlepiej .Nie każdy pies nadaje się do tresury-a tym bardzziej każdy
          szczeniak -a już tym bardziej kundelek.Nie wszystkie psy nauczą sie wykonywac
          komendy /choc kundelki też są b.mądre w większości ogromnej/ .Szczeniak po to
          dostaje zabawki ,żeby m.in. wypełnić mu wolny czas ,scierał sobie zęby i
          rozwijał się .Każdy posiłek psa -za proszeniem podawnaniem łapy i chowanie
          zabawek ,bo pani/pan decydują kiedy pies może się bawić ???? Zastanów się
          kobieto -ci ty wypisujesz ?? Jeśli masz dzieci i tresowałas je od narodzin na
          pewno-prawda ? Karmienie ,siusianie , kupki ,czy zabawy dziecka -też pewnie byly
          wtedy ,kiedy ty miałaś na to ochotę -inaczej dziecku nie było wolno ?? I pewnie
          musialo pokornie czekać obok butelki,aż mamuśka sam zje a potem raczy nakarmić
          dziecko ?? Inaczej przecież nie byłoby tresury dzidziusia ?? Kobieto -zastanów
          się nad tym co robisz i co piszesz.Bo to co tu wytworzyłaś -to nadaje się
          raczej do karnego obozu ludzi skazanych za cięższe czyny -niż dla młodziutkiego
          pieska.
          A pies ugryzł dlatego,że pani wepchała mu rękę do pyska ,gdy akurat próbowal
          połknąć coś co nie nadawało się do zjedzenia.I zrobil to zupełnie odruchowo ,bo
          to normalne ,że przy gryzieniu czegoś w pysku ,pies może ugryzc takze palce
          człowieka jesli nagle tam się znajdą.Pies tego nie mógł przewidzieć -tym
          bardziej,że to młody szczeniaczek.Podobnie łapią do ust różne przedmioty czy
          np.piasek małe dzieci .
          • minniemouse Re: Do Minnie:piszesz jak sadysta.To jest chore!! 17.12.08, 23:20
            ""Wg
            > twego mniemania i tego co tu wypisujesz to każdy pies czy kot ma
            stać na
            > baczność całe dnie i noce?""

            Opanuj sie kobieto. napisalam ze najpierw trzeba psa nauczyc co mu
            wolno a co nie, potem mozna juz ew. poluzowac o ile nie ma to
            negatywnego wplywu na psa.

            ""A pies ugryzł dlatego,że pani wepchała mu rękę do pyska ,gdy
            akurat próbowal połknąć coś co nie nadawało się do zjedzenia.""


            prawdopodobnie tak wlasnie bylo niemniej jednak JUZ nalezy go uczyc
            ze takie zachowanie jest niedopuszczalne.
            a poniewaz psu nie wytlumaczysz grozac paluszkiem "oh no no pani nie
            wolno gryzc w raczke" to zrozumiale jest ze trzeba go nauczyc jego
            miejsca przy pomocy dyscypliny w ogole.


            Tak samo dzieci - wiele rzeczy im sie zabrania, odmawia, wymaga
            dlatego ze tak po prostu trzeba. tak, moje dziecko je to co ja chce
            aby jadlo czyli np. warzywa nie cukierki i wtedy kiedy ja chce aby
            jadlo a wiec wtedy kiedy pora na posilek i codziennie musi sie
            wykapac wieczorem
            i isc spac o osmej. i lekcje odrobic i powiedzie dziekuje,
            przepraszam, prosze. u ciebie moze jest inaczej. u mnie wlasnie tak.

            Pies zasypany zabawkami, smacznymi kaskami, ciagle pieszczony, ktory
            robi co chce i ktoremu czlowiek boi sie czegokolwiek zabronic "bo mu
            bedzie przykro" to czesto pies nieposluszny, uciazliwy i czasem
            anwet konczacy w schronisku. dla dobra samego psa nalezy go ulozyc.


            Minnie
          • 1mzeta Dobrze pisze 18.12.08, 09:34
            Minniem. pisze dobrze. Wierz mi wiele psów wychowałam i tylko takie wychowanie
            "gwarantuje" posiadanie odpowiednio ułożonego psa-a nawet jak się nie uda to
            masz przynajmniej pewność,że próbowałaś. Pies to nie zabawka i od małego mu
            musisz pokazać kto jest liderem grupy-ty-nie on. Fakt może i 4,5 miesiąca to
            może za wcześnie na jakieś skomplikowane zadania, ale na podaj łapę i siad
            raczej nie-tresura może odbywać się poprzez zabawę. Co do podawania
            jedzenia-owszem w określonych porach bo szczenię to dziecko przecież, karcenie
            za ujadanie przy stole no i pies je ostatni choćby nie wiem co się działo.
            Widzę,że o poprawnym wychowaniu psa pojęcia zielonego nie masz.
            W przyrodzie jak szczeniak jakikolwiek nie słucha się matki to też jest
            karcony-mniej lub bardziej dotkliwie i od szczeniaka dzikie psiątka są uczone
            jak polować także nie biadol nad tym jakie to straszne jest wychowanie takiego
            psiaka bo nikt tu nikogo do znęcania się nie namawia.
            To tak w skrócie.
            --
            Jak nie urok, to sraczka....
          • masher Re: Do Minnie:piszesz jak sadysta.To jest chore!! 27.12.08, 22:04
            obawiam sie ze w zyciu nie miales psa a jesli to jakiegos na prochach ana adhd
            bo inaczej nie wyobrazam sobie utrzymania rozpieszczonego psa ktory nie zna
            granic i mysli ze mu wszystko wolno kiedy mu sie tylko podoba. pies
            rozkapryszony, bez poczucia dobra i zla, bez nauczenia wzorcow moze nie tylko
            byc niewygodnym domownikiem ale tez calkiem niebezpieczna maszynka ktora nie
            tylko zniszczy ci dom ale i pogryzie jak bedzie mial kaprys gdy w pewnym
            momencie cos mu nie przypasuje. psa nalezy uczyc, koniec kropka. pytaniem jest
            tylko jaka metode wybrac aby uzyskac porzadany efekt.
            --
            czasem bywam tu i tam ;)
    • wieslaw1 Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 10:57
      W swoim życiu miałem różne psy:rottwielery,wilczury zdarzył się
      bokser,teraz mam znajdkę kundelka.Nigdy nie miałem serca do
      pruskiego rygoru.Wszystkie psy wiedziały,że są kochane,ale znały
      swoje miejsce w szyku.Dostawały jeść,kiedy myśmy skonczyli,pierwszy
      wychodzi pan,a następnie pies.Uczone były przez zabawę.rzucasz
      piłeczkę a następnie wołasz każesz oddać i podsuwasz pod nos
      smakołyk.Twój pies ma fajny charakter i może być niezłym obrońcą
      tylko trzeba troszeczkę pracy.Moje nigdy mnie nie ugryzły,ale
      ubzdurały,że trzeba mnie chronić tak jak resztę rodziny i z tym był
      największy kłopot.O ich opiekuńczości mógłbym książkę napisać.
    • wieslaw1 Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 11:18
      Aha nie traktuj psa jak człowieka on myśli innymi kategoriami,on nie
      zna uczucia wdzięczności.Kieruje się odruchami wrodzonymi i
      nabytymi.Żył w sforze i jedynym jego marzeniem było sforą
      dowodzić.Twoje działania mogą go zachęcać do przejęcia przewodnictwa
      w waszej "sforze" lub go zniechęcać.Można to osiągnąć przez rygor
      lub mądre traktowanie.Życzę CI byś potrafiła wychować tego
      szczeniaczka.Nie zniechęcaj się do niego.Powodzenia!
      • ideefiks Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 11:24
        wieslaw1 napisał:

        > Aha nie traktuj psa jak człowieka on myśli innymi kategoriami,on
        nie
        > zna uczucia wdzięczności.Kieruje się odruchami wrodzonymi i
        > nabytymi.Żył w sforze i jedynym jego marzeniem było sforą
        > dowodzić.Twoje działania mogą go zachęcać do przejęcia
        przewodnictwa

        Ale przecież ona już to wszystko wie, bo przeczytała TYLE
        książek... :)
    • lavinka Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 11:57
      Oj też kiedyś miałam ten problem z sunią. Żarła wszystko. Skończyło się na
      tym,że przestaliśmy ją spuszczać ze smyczy oraz zakładaliśmy kaganiec. Po jakimś
      czasie z tego wyrosła. Pomogła stanowczość i konsekwencja. Nie tyle krzyczeliśmy
      na nią gdy wzięła coś co pyska ile groziliśmy jej palcem(wy poznała sygnał i
      nauczyła się go) a potem bardzo nieprzyjemnym tonem wyraźnie mówiliśmy "nie
      wolno". Przeszło jej trochę jak się jej wyrżnęły wszystkie zęby,ale że apetyt
      miała ogromny to na smyczy chodziła cały czas.
      Raz się w domu dobrała do klapek na basen, próbowała też zeżreć wszystkie soje
      piłeczki i maskotki oraz każdy długopis,który spadł na podłogę. Oczywiście przy
      wyjmowaniu z pyska była walka. Na worzu to nic, w domu to mieliśmy Meksyk :)
      --
      Jeśli rodzice patrzą na książkę jak na zdechłego jeża to raczej trudno spodziewać się, że wychowają intelektualistę. (c)demon.maxwella
    • laiczka9 Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 13:49
      mnie się wydaje ze to zupełnie normalne.4,5 miesięczny pies ugryzł,
      bo nie chciał oddać żarełka? co w tym dziwnego?on ustala pozycję w
      stadzie i jak widac najchętniej widziałby siebie przywódcą. pokaż mu
      przysmak, ale nie daj.jak zechce zabrać - ostrym głosem zabroń.
      delikatne trzepnięcie gazetą po tyłku to też nie zbrodnia. psy są
      różne, jak ludzie. jeden od razu zrozumie kto rządzi, inny będzie
      próbował walczyć. musi wiedzieć że to Wy rządzicie i to Wy macie
      pierwszeństwo przy misce. jak będzie jadł, podejdź, ostrym głosem
      powiedz:oddaj i śmiało zabierz miskę.i tak dalej i tak dalej
      musisz z tym powalczyć. hierarhia ustala się głównie przy jedzeniu.
      jeśli to on jest panem michy - on rządzi. i pamiętaj o tym co już
      pisali inni. najpierw pożywiacie się WY, na końcu pies. nigdy
      odwrotnie.
      --
      człowiek ma tą wyższość nad maszyną, że potrafi sprzedać się sam
      • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 13:52
        Teoria dominacji została już obalona z tego co wiem.
        Siłowe ymuszanie oddawania jedzenia uczy psa walki o nie - jak się trafi piesek bardziej uległy to zrozumie i będzie czekał na swoją kolej, jak się trafi piesek o mocniejszym charakterze to będzie walczył cały czas - no chyba że go zlejesz i tym pokażesz gdzie jego miejsce.
        Ja toleruję metody oparte na szkoleniu i zaufaniu - u mnie pomogło.
        --
        Galeria Mojej Księżniczki

        I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
            • brickstone Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 20:07
              Jakie psy układałaś?

              z tego zrozumiałem, że masz jakiegoś retrievera. ja miałem doga błękitnego, sukę
              amstafa a teraz sukę pitbulla. obie znajdy zresztą. większość psów ras bojowych
              ma silny charakter i nie załatwisz sprawy ułożenia psa samym tłumaczeniem mu.
              popytaj szkoleniowców:)
              • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 20:33
                Mój pies nie jest rasowy.
                Ma mocny charakter, nawet bardzo mocny.
                Dodatkowo została w wieku 12 tygodni wystraszona przez właśnie szkoleniowca, który złapał ją za kark, wywrócił i trzymał pyskiem przy ziemi przez dość długi czas. Po tym zdarzeniu pies rzucał się z zębami nawet gdy próbowałam mu założyć obrożę lub pogłaskać po karku.
                NIGDY jej nie uderzyłam, nawet gazetą. Nawet wtedy gdy mnie ugryzła, a zdarzyło się to wielokrotnie.
                Co do kontaktu ze szkoleniowcami, dość często rozmawiam z Panem Jackiem Gałuszką. Bardzo cenię jego rady. Czytam dużo artykułów przez niego napisanych itd.
                I to głównie dzięki nim wyprowadziłam mojego psa z agresji - sama.
                Cierpliwością, zrozumieniem, wypracowaniem zaufania.
                A to że pies jest w typie retreivera nie oznacza że jest łagodniejszy. Tym bardziej, że nie rasowy.
                Mój pies mi ufa, a ja wiem że można ułożyć gryzącego psa bez bicia (nawet klapsów), krzyczenia, siłowego odbierania jedzenia itd...

                --
                Galeria Mojej Księżniczki

                I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 20:54
                  Jeszcze małe sprostowanie, żeby nie było że się z psem tak robi.
                  To było za to, że pies złapał tą panią za palca - a jak wiemy wszyscy - jednym z ulubionych zajęć 12 tygodniowych szczeniaków jest gryzienie naszych rąk i w żaden sposób kara nie była współmnierna do czynu psa. Poza tym to metoda nie stosowana do szczeniaków. Jeśli już to mozna złapać za kark i potrząsnąc lekko.
                  Jest to metoda do "łamania" psów, nie stosowana już dziś wogóle wśród ceniacych się szkoleniowców.
                  --
                  Galeria Mojej Księżniczki

                  I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                • michalng Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 07:09
                  > Po tym zdarzeniu pies rzucał się z zębami nawet gdy próbowałam mu
                  > założyć
                  > obrożę lub pogłaskać po karku.
                  > NIGDY jej nie uderzyłam, nawet gazetą. Nawet wtedy gdy mnie ugryzła, > a
                  zdarzyło się to wielokrotnie.

                  Moze (ale to tylko sugestia) jeśli byś uderzyła to nie zdarzało by sie to
                  wielokrotnie ?
                  • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 10:48
                    Ależ oczywiście !
                    Jeśli bym ją uderzyła zapewne przestałaby gryźć, ale to wynikałoby ze strachu przed bólem, a to nie sztuka sprawić by pies był potulny ze strachu.
                    Nie chcę mieć psa, który będzie ułożony tylko dlatego, że boi się, że znów sprawię my ból. To pójście po najniższej linii oporu dla ludzi niecierpliwych i chcących załatwienia sprawy na szybko.
                    Ja chcę mieć psa, który mi ufa. I mam.
                    --
                    Galeria Mojej Księżniczki

                    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                    • michalng Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 16:52
                      > Ja chcę mieć psa, który mi ufa. I mam.

                      Większość ludzi chce takiego co ich nie gryzie ;)
                      I tu nie chodzi zeby pies był "ułożony" tylko zęby nie gryzł.
                      I proszę nie sugeruj ze mój pies mi nie ufa albo ze jest potulny ze strachu. Po
                      prostu uzyskanie tego samego efektu można uzyskać szybko albo długo. Nie wszyscy
                      maja czas. Niektórzy np maja małe dzieci i nie mogą sobie pozwolić żeby pies
                      "gryzł wielokrotnie" muszą go tego oduczyć szybko.
                      • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 17:00
                        No ja Ciebie bardzo przepraszam, ale nikt nie wmówi mi, że pies bity wykonuje polecenia bądź przestaje zachowywac się w pewien sposób bo jest tego nauczony. Robi to bo nie chce znów przeżyć bólu. Proste.
                        Tak działa ten mechanizm - uczysz psa, że jeśli znów zrobi coś czego Ty sobie nie życzysz poczuje ból zatem nie robi tego żeby go nie poczuć - jak dziecko wybiega na ulicę a rodzic mu wleje czy da klapsa to ono już więcej tego nie zrobi nie dlatego, że wytłumaczono mu że nie wolno, ale dlatego, żeby znów nie poczuć ręki/pasa na pośladkach. Bicie to nie metoda.
                        Jak ktoś ma dzieci to tym bardziej nie powinie psa bić, ponieważ podniesiona ręka kojarzy się psu z konkretną czynnością - biciem, a wiadomo, że dzieci robią różne gesty i może zdarzyć się tak, że pies źle zinterpretuje gest dziecka i je ugryzie.
                        Nawet sprzątaczy uczą na kursach BHP, że kiedy sprzątają np klatkę schodową i spotykają jakiegoś psa muszą schować szczotkę za plecy i nie podnosić wysoko rąk.

                        A na koniec - jak ktoś nie ma czasu dla psa to tego psa mieć nie powinien.
                        --
                        Galeria Mojej Księżniczki

                        I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                        • michalng Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 17:08
                          Psu nie wytłumaczysz jak dziecku. Dlaczego czegoś ma nie robić. To tylko pies. I
                          nie uczysz psa ze "podniesiona ręka to bicie" tylko ze gryzienie innych to ból
                          dla psa. Tak jest skutecznie i szybko.
                          Jak pies ugryzie ci dziecko/sąsiada/ kogokolwiek to co powiesz ? Niedobry
                          "Azorek" ?
                          Czy może wykorzystasz najszybsza metodę oduczenia "Azorka" takich zachowań.
                          • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 17:18
                            Wiesz co, widzę że nie ma sensu prowadzić z Tobą dyskusji.
                            Jedyną metodą na wychowanie psa jest dla Ciebie bicie i już chyba nic tego nie zmieni. Współczuję tylko serdecznie Twoim psom.
                            Ciekawe jak Ty byś się czuł gdyby Twój np szef bił się na szkoleniu zawodowym - nie wcisnąłeś entera! i strzał w pysk - oj szybko byś ten enter wciskał. Odpowiedz sobie tylko dlaczego?

                            --
                            Galeria Mojej Księżniczki

                            I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                            • michalng Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 17:30
                              > Wiesz co, widzę że nie ma sensu prowadzić z Tobą dyskusji.
                              > Jedyną metodą na wychowanie psa jest dla Ciebie bicie i już chyba nic > tego
                              nie zmieni. Współczuję tylko serdecznie Twoim psom.

                              Nigdzie nie napisałem ze jest jedyną. O to chodzi ze trzeba umiejętnie stosować
                              zarówno "marchewkę" jak i "kija". Trzeba psa nagradzać i trzeba też i karać.
                              Zarówno kar jak i nagród jest całe spektrum. Sa jednak zachowania psa które nie
                              mogą sie zdarzać. Wtedy stosuje sie najostrzejsze kary. Bo pewnych zachowań
                              (agresywnych) trzeba psa oduczyć jak najszybciej.
                                • michalng Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 17:37
                                  > Agresji psa trzeba oduczać tak, żeby nie czuł zagrożenia, a bicie to pewnego ro
                                  > dzaju zagrożenie, które w najmniej oczekiwanym momencie może się odwrócić przec
                                  > iwko nam.

                                  To mi napisz jak. Jest agresywny pies. Gryzie inne psy i ludzi( dzieci). Jak
                                  szybko oduczyć go tego zachowania. Jak ?
                                  • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 17:44
                                    Nie ma nic na szybko.
                                    Takiego psa trzeba izolować od ludzi w takim razie i szkolić.
                                    Jeśli takiego psa zlejesz przestanie gryźć na chwilę obecną - ale będzi czuł się jeszcze bardziej zagrożony i ktoregoś dnia po prostu podniesiesz rękę o jeden raz za dużo albo uderzysz za mocno, bywają takie przypadki.
                                    Mało tego tak jak pisałam może zdarzyć sie tak, że dziecko podniesie szybko w zabawie rękę a pies zinterpretuje to jako próbę bicia i wtedy dopiero będzie prawdziwy atak - nie ostrzeżenie.
                                    Jeśli ktoś ma dzieci i kupuje psa kiedy dzieci już są to powinien wybierać łatwą w prowadzeniu rasę, najlepiej z pewnego źródła i od początku wprowadzać pewne zasady żeby nie zaistniała jakaś niebezpieczna sytuacja. Jeśli natomiast pragnie zaadoptować psa ze schroniska albo z ulicy powinien najpierw sprawdzić temperament tego psa.
                                    Niestety w tym kraju ludzie biorą psy do domu bo: a) podoba im się wygląd danej rasy b) bo to taka cudowna słodka kuleczka c) bo fajnie mieć psa
                                    a potem są skutki, nie mają dla niego czasu, okazuje się, że nie mają pojęcia o prowadzeniu psa i wdrażają w wychowanie bicie...
                                    W schroniskach niestety też nie dbają o to kto bierze jakiego psa.

                                    Dla mnie bicie nie jest metodą i nigdy nie będzie, bez względu na to co się przydarzy.
                                    --
                                    Galeria Mojej Księżniczki

                                    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                                    • michalng Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 17:57
                                      > Nie ma nic na szybko.
                                      > Takiego psa trzeba izolować od ludzi w takim razie i szkolić.

                                      Nie napisałas na czy to szkolenie ma polegać ? tylko ze jest długie. A ja wiem
                                      ze jest na szybko. Pies zaczyna zachowywać sie agresywnie, i odczuwa ból.
                                      Szybko pies nauczy sie ze agresja nie popłaca.I zrozum ze ja nie bije mojego
                                      psa. Nie muszę. Nauczyłem go żeby nie był agresywny. Poszło szybko. Nie musiałem
                                      go izolować.

                                      > Dla mnie bicie nie jest metodą i nigdy nie będzie, bez względu na
                                      > to co się przydarzy.

                                      Rozumiem ze jak twój pies żuci sie na dziecko to nie uderzysz go zęby przerwać
                                      atak tylko poczekasz aż mu sie znudzi i przestanie.
                                      • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 18:02
                                        Troszkę zaczynasz wyolbrzymiać i ironizować.
                                        Mój pies nie rzuci się na dziecko bo akurat dzieci bardzo lubi.

                                        Ale jeśli już nawiązując to czym innym jest rozdzielenie gryzącego psa a czym innym bicie.

                                        A co do bicia jako oduczania mam odmienne zdanie - bity pies szybko nauczy się, że człowiek to zagrożenie i trzeba na niego uważać.

                                        Proszę - skończmy to już. Nie dojdziemy do porozumienia.
                                        Ja mam swoje metody Ty swoje.
                                        Ja jestem pewna swoich Ty swoich i niech tak zostanie
                                        --
                                        Galeria Mojej Księżniczki

                                        I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                                        • michalng Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 18:23

                                          > Troszkę zaczynasz wyolbrzymiać i ironizować.
                                          > Mój pies nie rzuci się na dziecko bo akurat dzieci bardzo lubi.

                                          Ok. Jesli twój pies nie jest agresywny to nie masz go dlaczego bić.
                                          Ja staram ci sie wyjaśnić ze czasem nie ma innego wyjścia. (nie z twoim psem ale
                                          z psami wogóle)

                                          > A co do bicia jako oduczania mam odmienne zdanie - bity pies szybko > nauczy
                                          się, że człowiek to zagrożenie i trzeba na niego uważać.

                                          "Nie. Człowiek jest fajny , karmi mnie, bawi sie ze, mną kocha mnie, głaszcze,
                                          przytula. Natomiast jak ja, staje sie agresywny to mnie boli. Człowiek jest
                                          fajny tylko agresja jest niedobra. Puki nie gryzę innych psów i ludzi to
                                          wszystko jest ok."
                                          O to chodzi . Pies ma zrozumieć ze to jego zachowanie (agresywne) wywołuje ból.
                                          Nie człowiek.

                                          > Proszę - skończmy to już. Nie dojdziemy do porozumienia.
                                          > Ja mam swoje metody Ty swoje.
                                          > Ja jestem pewna swoich Ty swoich i niech tak zostanie

                                          W sumie racja.
                                          Wesołych i Pogodnych świąt życzę.
                                            • laiczka9 Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 18:47
                                              Kochana, życze Ci abyś nigdy nie miała okazji sprawdzić, jak
                                              zachowałabyś się w takiej sytuacji. bo widzisz, jeśli pies rzuca się
                                              na dziecko raczej się nie myśli żeby go odciągnąc. bo to trwa. a tu
                                              liczy się czas, każda sekunda. odciągając psa ryzykuję że zdąży
                                              ugryźć dziecko. waląc go po tyłku ciapem reakcja jest
                                              natychmiastowa. odwrócenie uwagi. i szczerze mówiąc miałam mocno
                                              gdzieś co pomyśli sobie pies. bardziej interesował mnie stan
                                              siostrzeńca który był w szoku. i pytał: ciocia, co ja zrobiłem?
                                              dlaczego on chciał mnie ugryźć?
                                              jeśli mój pies zaatakowałby dziecko i ktoś by go walnął drągiem i
                                              zabił - nie mogłabym mieć pretensji. prawdą jest że przedkładam
                                              towarzystwo psa nad towarzystwo niektórych ludzi. ale jeśli na
                                              jednej szali leży poszarpana twarz dziecka, rozdarta nóżka - a na
                                              drugiej tyłek mojego psa w bliskim kontakcie z ciapem - dla mnie
                                              wybór jest jasny.
                                              mój pies też jest łagodny. pisaałam, wszyscy go lubią, głaszczą,
                                              taki typowy pieszczoch kochający cały świat.
                                              wesołych świąt.
                                              ale moze jeszcze do świąt będziemy miały okazję wymienić poglądy.
                                              --
                                              człowiek ma tą wyższość nad maszyną, że potrafi sprzedać się sam
                                            • lia.13 Re: Mój pies złamał mi serce... 22.12.08, 01:43
                                              tenshii, raz piszesz, że Twój pies gryzł Cię i to wielokrotnie, a za drugim
                                              razem, że mogłaś sobie pozwolić na dłuuugie szkolenie bo pies dzieci nie gryzie
                                              bo dzieci bardzo lubi. Coś mi się wydaje, że plączesz się w zeznaniach i (choć
                                              pozujesz na taką świętą w bezstresowym wychowaniu psów) chyba czymś sobie
                                              musiałaś zasłużyć no to gryzienie :)
                                        • laiczka9 Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 18:30
                                          Tenshii, nie zgodzę się z Tobą. mój przyliz który właśnie w tej
                                          chwili podbija mi rękę i utrudnia pisanie ( chce żeby go głaskać,
                                          przyliz jeden) dostał ciapem po tyłku i to mocno. nie, nie teraz. 2
                                          lata temu był z wizytą mój 5-letni siostrzeniec. znają się z moim
                                          gadem i lubią. gdy dziecko przechodziło z kanapy na fotel, pies
                                          zerwał się z koca i z warkotem rzucił się do nóżek chłopca.
                                          zaznaczam, że dziecko nie zbliżało się do jego michy, zabawek. nie
                                          wiem czy by go ugryzł, nie zamierzałam tego sprawdzać. uwierz mi, w
                                          takich chwilach nie myśli się o metodach szkolenia. zdjęłam ciapa i
                                          przyłożyłam mu po tyłku. a potem wywaliłam do łazienki. po
                                          przeanalizowaniu sytuacji doszliśmy do wniosku że pies był zazdrosny
                                          o dziecko. do tej pory poświęcaliśmy swój czas tylko jemu, a tu
                                          pojawił się konkurent do zabawy. pracowaliśmy z psem i z dzieckiem
                                          długo. ciągle pracujemy. uczymy psa że w hierarchii ( tak, znów
                                          hierarchia)stoi niżej niż dziecko. siostrzeniec nie mieszka znami,
                                          tylko nas odwiedza więc nauka jest z przerwami. ale widzimy efekty.
                                          potrafią się razem bawić ale nigdy, nigdy nie zostawiłabym ich
                                          samych. moja sunia o której już pisałam, odeszła z tego świata jak
                                          siostrzeniec miał prawie 1,5 roku. ważyła ponad 30kg i była psem
                                          agresywnym. a dziecko mogło wejść jej na głowę i nic nie zrobiła.
                                          wręcz przeciwnie, opiekowała się najmłodszym członkiem swojego stada
                                          po prostu wspaniale.
                                          ten gad waży 10 kg, jest psem łagodnym, na ulicy wzbudza powszechną
                                          sympatię ale wiem, że nie zostawię z nim dziecka samego.
                                          psy są różne.
                                          czy żałuję, że przylałam mu ciapem? nie, nie, nie. bo o to tu
                                          chodzi. jeśli Twoja sunia rzuciłaby się na Twoje dziecko, raczej byś
                                          się nie zastanawiała nad metodami szkolenia. prędzej rzuciłabyś w
                                          nią czymś ciężkim.
                                          --
                                          człowiek ma tą wyższość nad maszyną, że potrafi sprzedać się sam
                                          • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 18.12.08, 18:36
                                            Czym innym jest rozdzielenie psa który gryzie dziecko a czym innym jego bicie.
                                            Ja nadal utrzymuję, że bicie wysnuwa tylko złe skutki.
                                            W takiej sytuacji jaką opisujesz na pewno odciągnęłabym psa od dziecka ewentualnie stanełą między nimi ale nie uderzyłabym psa.
                                            Dlaczego? Bo jeśli pies jest zazzdrosny o dziecko i zostanie uderzony to skojarzy, że przez obecność dziecka moja pancia sprawiła mi ból zatem miałem rację że go nie lubię - nie dość że się panoszy to jeszcze przez niego ja obrywam.
                                            Dla mnie bicie psa to najgorsze co można zrobić podczas jego wychowywania. Proste. Można psa odizolować tak jak to zrobiłaś, skarcić słownie, a potem szkolić szkolić szkolić, nie bić.

                                            --
                                            Galeria Mojej Księżniczki

                                            I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
        • laiczka9 Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 14:17
          w stadzie najpierw żywi się przywódca, reszta karnie czeka chyba
          że... walczy o dominację. więc jak to możliwe że pies nie uznający
          pierwszeństwa opiekunów do żarcia nie walczy instynktownie o
          dominację? miałam podobny problem, pisałam o tym. obyło się bez kar
          cielesnych. nie zgadzam się też z tym, że pies o silniejszym
          charakterze będzie walczył cały czas. jeśli raz zostanie ustalona
          hierarchia i opiekunowie w swoich działaniach nie będą podkopywali
          swojej pozycji - ustalony porządek się utrzyma.
          szkolenie i zaufanie - jak najbardziej,ale... jeśli pies (nawet
          kilkumiesięczny) rzuca się na właściciela w obronie michy, to co
          proponujesz? porozmawiać z nim? poczekać aż się uspokoi i wtedy
          szkolić? brak reakcji to akceptacja zachowania. tak strasznie
          oburzamy się na pacnięcie psa gazetą po tyłku? pies to nie człowiek.
          w naturze w takich sytuacjach dochodzi do rozwiązań siłowych. ja nie
          proponuję natłuc psiaka deską, żeby wiedział kto rządzi. proponuje
          ostry ton i w ostateczności gazetę.
          wiesz Tenshii, psy są różne. może Tobie trafił się uległy
          egzemplarz. nie wszyscy mają takie szczęście. jeśli pies ma
          dominujący silny charakter szkolenie i zaufanie może nie zdać
          egzaminu. trzeba jeszcze pokazać drapieżnikowi kto rządzi w stadzie-
          rodzinie.
          --
          człowiek ma tą wyższość nad maszyną, że potrafi sprzedać się sam
          • tenshii Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 14:21
            No ale widzisz - kiedy u mnie kompletnie ni ebyło pokazywania kto rządzi w takim sensie o jakim mówisz.
            A jeśli chodzi np o miskę to np jedno z wielu ćwiczeń wyglądało tak:
            Siadamy na podłodze, ja biorę w dłoń coś dobrego, zamykam dłoń, wkładam taką zamkniętą dłoń do miski, otwieram ją i pies je z dłoni.
            Po jakimś czasie sypałam jedzenie do miski, ona jadła, ja brałam coś lepszego od tego w misce, znów zamykałam dłoń, kładłam obok miski i kiedy wąchała dawałam jej. Z biegiem czasu mogłam rękę ze smakołykiem włożyć do miski z jedzeniem, potem samą rękę bez smakołyku itd... I jakoś poszło. Po prostu trzeba cierpliwości
            --
            Galeria Mojej Księżniczki

            I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
            • a.nancy Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 21:05
              mukroko napisał:

              > A jeśli chodzi np o miskę to np jedno z wielu ćwiczeń wyglądało tak:
              > Siadamy na podłodze, ja biorę w dłoń coś dobrego, zamykam dłoń, wkładam taką za
              > mkniętą dłoń do miski, otwieram ją i pies je z dłoni.

              i to jest świetna metoda.
              mam dużego psa o silnym charakterze, kiedy był szczeniakiem spodziewałam się
              kłopotów (sytuacje takie jak opisywana w pierwszym poście tego wątku zdarzały
              się również), NIGDY go nie uderzyłam, i stosując miedzy innymi powyższą metodę
              osiągnęłam to, ze mogę odebrać mu każdy smakołyk, ładnie wykonuje komendę "nie
              rusz", a kości najbardziej lubi obgryzać opierając je o moja dłoń (czy inny
              kawałek mnie). czyli DA SIĘ.

              --
              -Mieliscie zamiar z zimna krwia strzelac do tych ludzi?
              -Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzal w glowe, sir.
              Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
            • laiczka9 Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 14:36
              oj, Szczęściaro. a gdyby pies dziabnął Cię w rękę w chwili kiedy
              wkładałabyś ją do michy? psy naprawdę są różne. miałam w życiu kilka
              psów. wszystkie w mniejszym lub większym stopniu próbowały zdobyć
              pozycję przewodnika stada. w numerze z michą który opisałaś jedna
              sunia odgryzłaby mi rękę.nie zrobiła tego bo jedząc ciastka kazałam
              jej grzecznie siedzieć, ja jadłam, ona czekała, gdy ciastko upadło
              ostry ton i tupnięcie nie pozwoliły jej zabrać smakołyku. gdy
              skończyłam jeść, pozwoliłam jej pożreć ciacho. wszystko. to był
              sznaucer, 5 miesięczny i o władzę zawalczyła jeszcze jeden raz.
              uważasz że stała jej się krzywda? że przestała mi ufać? że bała się
              mnie?
              atawistyczne zachowania psów nic sobie nie robią z obalania różnych
              teorii:) zaprzeczanie że psy są zwierzętami stadnymi gdzie jest para
              alfa? która rządzi? matko, kto to wymyślił?może z obalaniem teorii
              dominacji należy się wstrzymać az jakaś katastrofa wybije wszystkie
              psowate? bo na tą chwilę natura zaprzecza obaleniu teorii :)
              --
              człowiek ma tą wyższość nad maszyną, że potrafi sprzedać się sam
                • bezkompro Re: tenshii 19.01.10, 10:21
                  no właśnie, nie każdy lubi być "dziabany wiele razy", szczególnie,
                  jeśli w domu są małe dzieci albo często przychodzą w odwiedziny; z
                  Twojego podejścia wnoszę, że chyba mieszkasz sama (albo z partnerem)

                  i nie pisz mi, że jeśli się nie ma czasu to scoś tam... bo z
                  przykładów widzę, że dzieci fantastycznie mogą wychowywać się z
                  psami, ale obydwie strony muszą znać reguły gry - a "wielokrotne
                  dziabnięcia" w przypadku delikatnych dzieci są w tym wypadku
                  wykluczone

                  dlatego - wybacz - ale to, co piszesz to w sytuacji jak dla mnie
                  teoretyzowanie - zresztą analgogiczna sytuacja jest przy wychowywaniu
                  dzieci - zupełnie inaczej wychowuje się jedno dziecko, a inaczej, niż
                  jest np. czworo - ogarnąć takie towarzystwo to nie jest bułka z
                  masłem...

      • rianka Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 15:06
        Pare cytatów cenionego behawiorysty:

        "Tak zwana teoria dominacji, która pobrzemiewa mocno w
        przedstawionej interpretacji psich zachowań, jest w świetle
        współczesnych badań i obserwacji, delikatnie mówiąc niedorzeczna.
        Niestety sporo obecnej wciąż na rynku literatury poradnikowej,
        zwłaszcza tej sprzed kilku-kilkunastu lat, opiera się w dużej mierze
        na tego rodzaju błędnych poglądach. Jeśli więc czytujesz książki w
        rodzaju "Okiem psa" Johna Fishera (który pod koniec życia radykalnie
        zmienił poglądy) czy "Zapomniany język psów" Jan Fennel, możesz ich
        używać jako podpórek pod kiwający się stół, nie stosuj jednak
        zawartych w nich rad dotyczących redukcji pozycji w stadzie przez
        jedzenie wcześniej od psa, nie pozwalanie na wygrywanie w zabawach,
        nieprzepuszczanie przez drzwi przed człowiekiem, niepozwalanie na
        spanie w łóżku i tym podobnych cudownych sposobów na pokazanie psu,
        kto jest "przewodnikiem stada".
        Kwestionując tego rodzaju sposoby postępowania z psem, nie
        kwestionuję rzecz jasna potrzeby podporządkowania go poleceniom i
        sprawowania kontroli nad jego zachowaniem. By wychować psa i nauczyć
        go poprawnego z naszego punktu widzenia zachowania w różnych
        życiowych sytuacjach, warto przyswoić sobie kilka prostych reguł
        dotyczących procesów uczenia się i umieć je stosować na codzień.
        Sięgnij więc do któregoś z dobrych poradników dotyczących szkolenia
        (np. Inki Sjosten – "Posłuszeństwo na codzień" lub B. Górny, Z.
        Mrzewińska – "Sam wychowasz swojego psa") albo, jeszcze lepiej, weź
        udział w zajęciach dobrej psiej szkoły.
        Przestań też traktować zachowania twojego psa jako przejawy chęci
        uzyskania władzy czy przewagi nad Tobą. Takie traktowanie psa
        prowadzi do nieustannych konfrontacji, zabija radość wzajemnych
        kontaktów i życia pod wspólnym dachem."

        Andrzej Kłosiński - Behawiorysta
        Specjalista terapii zachowania zwierząt towarzyszących i psycholog.
        W latach 1989-1993 pracował jako psychoterapeuta w Ośrodku Leczenia
        Nerwic w Krakowie. W latach 1993-1995 odbył studia podyplomowe w
        zakresie zarządzania w Szkole Zdrowia Publicznego CM UJ. W latach
        2004-2005 przeszedł kurs dyplomowy w Centre of Applied Pet Ethology
        w Wielkiej Brytanii pod kierunkiem dr. Petera Neville'a. W roku 2005
        otrzymał dyplom Practical Aspects of Companion Animal Behaviour and
        Training (COAPE) akredytowany przez National Open College Network of
        the United Kingdom.
        Jest członkiem COAPE Association of Companion Animal Behaviour
        Practitioners and Affiliates, Polskiego Towarzystwa Etologicznego
        oraz specjalistą Fundacji ALTERI.


        Inny cytat tego pana:
        "To prawda, że pies pochodzi od wilka, jednak w ciągu kilkunastu
        tysięcy lat, żyje w zupełnie odmiennym środowisku, w którym jego
        zachowanie uległo istotnym zmianom, także w odniesieniu do relacji
        społecznych. Zmiany zachowania na skutek udomowienia utrwaliły się w
        genach. Psy nie polują razem, nie muszą rywalizować o szanse
        reprodukcji czy wspólnie stawiać czoła zagrożeniom ze stronny obcych
        osobników. Nawet psy żyjące w pobliżu ludzkich siedzib w stanie
        półdzikim nie tworzą właściwej dla wilków hierarchii grupy
        społecznej.
        Nie znaczy to jednak, że psy nie rywalizują między sobą albo z nami
        o to, co jest z ich punktu widzenia korzystne – miejsce w pobliżu
        opiekuna, miska, zabawka lub wygodna kanapa.
        Kłopot w tym, że my, ludzie uważamy takie przejawy rywalizacji czy
        obrony zasobów za próbę przejęcia władzy nad nami i ustawienia się w
        pozycji "dominującego samca Alfa".
        Tego typu poglądy pojawiły się kilkadziesiąt lat temu na skutek
        obserwacji grup społecznych wilków. Kłopot w tym, że były to
        obserwacje wilków w niewoli, która siłą rzeczy wiązała się ze
        stresem i ograniczeniem możliwości zaspokojenia istotnych życiowych
        potrzeb. Stąd też agresja oraz mniej lub bardziej siłowe
        rozwiązywanie sporów. Wówczas to sformułowano fałszywe wnioski na
        temat funkcjonowania wilczej społeczności w oparciu o siłę i żelazne
        przestrzeganie tzw. reguł sfory, na przykład kolejności pożywiania
        się. Nota bene – podobne wnioski na temat relacji i zależności w
        grupach ludzkich motywacji człowieka można by wyciągnąć z obserwacji
        w więzieniach, gdzie występuje podobny stres i deprywacja potrzeb. W
        rzeczywistości wilcze grupy rodzinne funkcjonują zgoła inaczej, o
        czym świadczą współczesne obserwacje.
        A zatem wspomniane zachowania, takie jak wskakiwanie, lepiej
        rozumieć jako przejaw trudności wychowawczych i próbować sobie z
        nimi radzić ucząc psa innych zachowań oraz zabraniając mu zachowań
        niechcianych. Tak zwana "teoria dominacji", która naprawdę nie jest
        żadną teorią, a jedynie zbiorem fałszywych przekonań, sprawia, że
        wielu właścicieli stosuje ciągłą konfrontację z psem jako metodę
        wychowania. Skutkiem tego jest ograniczone wzajemne zaufanie, lęk a
        niekiedy agresja, najczęściej przeniesiona na inne obiekty (inne
        psy, nieznajomi ludzie)."


        Dodam, że do niedawna też byłam zachwycona "teorią dominacji" i rady
        pani Fennell uważałam za lek na całe zło. Ale warto poznać też inne
        punkty widzenia i wyrobić sobie własne zdanie na ten temat. Do mnie
        teoria dominacji już nie przemawia.

        --
        "Posiadanie psa jest jak tęcza.Szczenięta są radością na jednym jej
        końcu. Stare psy są skarbem na drugim" -Carolyn Alexander

        W Polsce żyje: 600 wilków * 200 rysi * 90 niedźwiedzi ...to za mało, żeby mogły przeżyć!
        • bezkompro Re: o teorii dominacji 19.01.10, 10:38
          teoria jest dobra w momencie, jeśli można ją potwierdzić praktyką

          teorię dominacji można potwierdzić praktyką i można to zrobić nie
          mając zbyt wiele czasu

          a kto zagwarantuje, że za kilkanaście, lub kilkadziesiąt lat nie
          wróci w tej, czy innej formie właśnie teoria dominacji?

          podobnie było z karmieniem dzieci piersią - kiedyś karmiło się "na
          żądanie", potem co 4 godziny (lata 70-te, co czesto prowadziło do
          zapalenia sutków u kobiet), teraz znów "na żądanie" (przynajmniej w
          UK jest to zalecane)

          więc umówmy się - niech kazdy stosuje metody, które są skuteczne - w
          przypadku jednego psa będzie to jedno, w przypadku drugiego coś
          zupełnie innego

          tak samo z człowiekiem - jeden potrafi ułożyć psa w ten sposób, drugi
          w inny - i o ile obydwaj osiągają sukcesy to nie można mówić, że ten
          albo inny sposób jest lepszy

          to jak w teorii zarzadzania - czy można powiedzieć, że model zachodni
          jest lepszy od dalekowschodniego? na rynku są firmy, które zarzadzają
          kadrą w różny sposób i przy różnych modelach odnoszą sukcesy a ludzie
          są zadowoleni (np. w Korei pracownicy nie wyobrażają sobie wręcz
          zarządzania takiego, jak we Francji i po wprowadzeniu go firma
          miałaby sporte kłopoty - i na odwrót)

          więc nie patrzmy w sztywny sposób na teorie (wspomagajmy się nimi w
          celach porządkujących - do tego są) i róbmy to, co jest skuteczne -
          jak komuś (jak tenshii) nie przeszkadza, że pies wielokrotnie go
          ugryzie i zdoła wychować psa to nie ma problemu

          jesli ktoś stosuje metodę jak konzi też nie ma problemu - oczywiście
          o ile jest skuteczna

          nie ulegajmy modom, bo one się zmieniają, tylko róbmy to, co jest
          skuteczne
    • tenshii Ciekawe na temat teorii dominacj 17.12.08, 14:32
      Zaczerpnięte z netu. Cytat:
      Większość stad tworzonych jest z powodu a)polowań/zdobywania pokarmu i b)rozrodu. Z samej definicji stada nie można traktować rodziny mieszkającej z psem, jako stada.
      Jeśli chodzi o hierarchię, to jest ona stałym układem ról w stadzie (którego w przypadku rodziny nie ma), gdzie każdy z osobników ma określoną rolę (występuje samiec i samica alfa - w stadzie, u wilków np. - tylko one mają prawo się rozmnażać, ich geny, jako mocniejsze są przekazywane następnym pokoleniom). Jest to układ niezmienny - jeden członek stada rządzi i jest pierwszy zawsze.

      Teoria dominacji zakłada, że mamy stado, że my mamy się ustawić w pozycji osobnika alfa i to rozwiąże wszelkie nasze problemy z psem (bo będzie nam podporządkowany). Fisher, który "propagował" teorię dominacji i ustawiania się w pozycji "rządzącej" pod koniec swojej pracy/życia przyznał, że efekty jego pracy nie mają związku z dominacją, a po prostu z ustaleniem zasad wg których funkcjonuje rodzina z psem.
      Przykład z psem, który wyciąga właściciela na spacer - przechodzi przed nim przez drzwi, ciągnie go do miejsca zabawy i wymusza dodatkowo rozpoczęcie "spaceru" - dla obserwatora - niegrzeczny pies, który "zdominował swojego właściciela".
      Ten sam pies wraca do domu nie ciągnąc na smyczy, grzecznie czekając na swoją kolej przy wejściu do domu.
      Przestał być dominujący?

      Jest po prostu niewychowany - wie, że może ciągnąć, jak wychodzi, bo na końcu dostanie to, po co idzie (spacer, zabawę). Właściciel nie pokazał psu, jakiego zachowania sobie życzy (że bezpieczniej, żeby on wyszedł pierwszy, że wygodniej, jak pies poczeka aż otworzę drzwi, zamiast skakać na nie ma usiąść). Jeśli mi to odpowiada, to mogę ustalić, że pies śpi w łóżku, chodzi o ustalenie tych zasad i zbudowanie rytuałów.
      Psy bronią swoich zasobów - stąd "dominujący" pies przy misce - jak najbardziej naturalne zachowanie psa, który nie ufa swojemu przewodnikowi, obawia się stracić to, co jest dla niego najcenniejsze.
      Nasza pozycja - przewodnika - ma wynikać z zaufania, jakim darzy nas pies, z tego, że wie, że wszelkie dobro tego świata spada na niego (psa) z naszych rąk. My rozdajemy jedzenie, my chwalimy i wie, czego się po nas spodziewać (więc jesteśmy bezpieczni). Nie, jak w teorii dominacji się podkreśla, bo jest nam podporządkowany - w teorii dominacji jest to "pokazanie gdzie Twoje miejsce" przy użyciu również metod awersyjnych, które niszczą więź. Podporządkowanie w nowoczesnych metodach szkoleniowych ma wynikać z zaufania i chęci psa (mamy zrobić tak, aby pies SAM chciał dla nas pracować).
      --
      Galeria Mojej Księżniczki

      I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
      • laiczka9 Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 17.12.08, 14:49
        Ty cytujesz artykuły. ja dzielę się dwudziestoletnim
        doświadczeniem. o wielu rzeczach nie mam wiele do powiedzenia.
        w tej sprawie mogę się wypowiedzieć.
        wiesz, ściągałam swojej sznaucerce ponad 30 szwów. musiałam to
        zrobić, miała uczulenie na wet.
        bolało ją jak cholerka. cierpiała gdy wyciągałam nici. a w jej
        oczach widziałam czystą miłość i zaufanie. tak , zaufanie. pozwoliła
        abym sprawiała jej ból (przecie4z nie rozumiała że tak trzeba)
        dlatego że mi ufała. tak do końca i całkowicie. wiedziała że nie
        krzywdzę jej ot, tak. ona nie była zastraszona przez osobnika alfa
        (mnie). to, że uzanała we mnie takiego osobnika w żaden sposób nie
        zaburzyło relacji między nami, nie zniszczyło zaufania, o czym
        mogłam się wielkrotnie przekonać.
        dlatego, trudno mi uwierzyc (ba, ja w to nie wierzę) że ustalenie
        hierarchi to bzdury. naukowcy dochodza do coraz to nowych wniosków.
        nie mają na poparcie swoich teorii żadnych dowodów. dlatego pozwól,
        ja zaufam naturze.
        --
        człowiek ma tą wyższość nad maszyną, że potrafi sprzedać się sam
        • tenshii Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 17.12.08, 14:56
          A widzisz - opierasz się na doświadczeniu i naturze, a nie na teroii dominacji. To różnica.
          Założenia teorii dominacji są po prostu błęde co pokazują obecne doświadczenia z psami.
          Działanie zgodnie z teorią dominacji przynosi odpowiednie skutki ale nie dlatego że pies nam ufa, tylko dlatego że jest spychany do roli niepełnoprawnego członka rodziny - pies nie robi
          Zabieg ściągania szwów zapewne był przeprowadzany już po tym jak pokazałaś jej że to Ty rządzisz ;)

          A cytat miał być przykładem.

          Reasumując tą dyskusję - nie czerpię swojej wiedzy jedynie z cytatów, ale też właśnie z doświadczenia.
          Gdyby moja Diasy nie rzucała się przy misce nie musiałabym na to regować. Zostałam wiele razy pogryziona przez nią, ale wiem że to nie wynika z chęci dominacji tylko braku zaufania, bo teraz jakoś nie dominuje a nie pokazywałam jej że to ja rządzę - pokazała jej że może mi zaufać i problem się skończył :)

          --
          Galeria Mojej Księżniczki

          I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
          • laiczka9 Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 17.12.08, 15:22
            opieram się na doświadczeniu które pokazało że dominacja ma sens. i
            powtarzam. to że ja jestem rządząca:) nie oznacza że pies mi nie
            ufa. bo ufa. zabieg siągania był przeprowadzany kiedy sunia miała 8
            lat, tak, wcześniej pokazałam kto rządzi.
            pies jest pełnoprawnym członkiem rodziny. ale w hierarchi jest na
            szarym końcu.wybacz, ale naprawdę nie rozumiem czegoś. psowate żyją
            w stadach. jak pisałam,mają ścisle ustaloną hierarchię. i co,
            bierzemy psa do domu i go uczłowieczamy? do czego to prowadzi,
            abstrahując od faktu że jest nie zawsze skuteczne? takie poprawianie
            natury? bo ludzie wiedzą lepiej?
            i co z tym brakiem zaufania? piszesz tak, jakbyś musiała je
            odbudować. ja cieszyłam się zaufaniem swoich psów od początku. nigdy
            nie zrobiłam nic aby mogły go stracić.
            --
            człowiek ma tą wyższość nad maszyną, że potrafi sprzedać się sam
            • tenshii Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 17.12.08, 15:34
              No dobrze, ale powiedz mi dlaczego psy, nie tylko mój, nawet te z jak to nazywasz "dominatywnymi" charakterami są łągodne jak baranki po szkoleniu jakie ja przeprowadziłam mojemu psu? Bez pokazywania kto jest ostatni w stadzie, bez krzyczenia, bicia czy nawet klepania gazetą?

              Co do braku zaufania - jeśli przynosimy psa do domu, znajduje się on w nowym środowisku, wśród nowych osób to nam nie ufa, nie wie kim jesteśmy, czy mu zagrażamy itd. Dopiero z czasem uczy się lub nie, że nie musi się nas bać.
              Sama opowiadałaś zresztą o sznaucerce która zagryzłaby Cię przy misce. Nie robiła tego bo chciała Cię zdominować ale broniła zasobów bo nie wiedziała czy chcesz jej zabrać jedzenie czy co. Są dwie drogi, albo siłowa i pokazanie psu - "wrrr, nie ruszaj to moje" i on wtedy faktycznie nie weźmie albo nie ugryzie bo wie że znów będzie "wrrrr nie rusz" albo pokazanie psu "nie ruszaj bo to nie należy do ciebie i nie gryź bo nie mam zamiaru zrobić ci nic złego". Ty wybierasz pierwszą metodę, ja drugą.

              Swoją drogą na początku stosowałam niektóre metody opisane w teroii dominacji jak choćby ta z zabieraniem miski, lecz na nic się nie zdały, a metody oparte na zaufaniu i cierpliwości tak.
              Może spóbuj wychować psa w oparciu o te zasady i wówczas się wypowiedz. Bo narazie negujesz te metody a ich nie próbowałaś.
              --
              Galeria Mojej Księżniczki

              I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
              • laiczka9 Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 17.12.08, 15:47
                ja w żadnym punkcie nie negowałam tych metod. uważam ze nie zawsze
                się sprawdzają, to wszystko. i nie rozumiem czemu metoda dominacji
                kojarzy się z krzykiem i biciem. bez sensu. książki czytałam jak
                miałam 18 lat, byłam młoda i wierzyłam że to co piszą to święte.
                nie odpowiedziałaś jak to jest z zaprzeczeniem naturze. jeśli w
                naturze dominacja jest na porządku dziennym to kim ja jestem?
                bogiem? nie , nie jestem bogiem, nie jestem najmądrzejsza nie
                zamierzam zmieniać odwiecznych praw ani twierdzić że są z gruntu
                złe. jeśli pies "broni zasobów" to jest to walka o dominację.
                inaczej nazwana nie zmieniała się w coś innego. a metoda "wrrr nie
                rusz" niczym się nie różni od " nie rusz bo to nie należy do
                ciebi..." przeprowadzona prawidłowo - czym się różni?
                jak już wspomniałam mądre ksiązki o szkoleniu czytałam gdy miałam 18
                lat. z rozrzewnieniem patrzę jak tamte metody dziś są nazywane
                złymi. ciekawi mnie co za 20 lat będzie się mówiło o metodach
                dzisiejszych?
                dlatego - ufam - naturze.
                --
                człowiek ma tą wyższość nad maszyną, że potrafi sprzedać się sam
                • tenshii Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 17.12.08, 20:39
                  W naturze dominacja jest na porządku dziennym ale to wcale nie znaczy że mamy ją powielać. Szczególnie wtedy jeśli mamy psa w domu od 8 tygodnia życia i już od tego czasu możemy wypracowywać z nim więć i zaufanie :)

                  A "wrrr nie rusz" różni się od "zostaw to nie należy do Ciebie" tym, że Ty upuszczasz, zrzucasz kawałek ciastka i gdy pies po to sięgnie tupiesz nogą i mówisz ostro NIE czy co tam, a ja mówię pokojnie komendę "zostaw" starając się skupić uwagę psa na sobie a nie na ciastku i nagradzam gdy pojmie o co biega.
                  --
                  Galeria Mojej Księżniczki

                  I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                • tenshii Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 17.12.08, 20:46
                  A to, że pies gryzie przy misce nie oznacza według mnie dominacja. Chęć zdominowania to co innego niż strach przed odebraniem czegoś na czym psu zależy.
                  To tak jak w tym cytacie - w jedną stronę pies ciągnie na spacer i to można uznać za dominację. Wracając tego nie robi - czy to oznacza że przestał walczyć o dominację aby jutro rano znów zacząć?
                  Pies gryzący przy misce po prostu nam nie ufa, albo się nas boi i broni tego co daje mu życie ( nie jem - umieram).
                  Gdyby pies dominował robiłby to zawsze. Starałby się podporządkować sobie Ciebie zawsze i wszędzie - przykładowo kładłby się na Twoim "legowisku" i nie pozwalał dojść, nie pozwalał wchodzić do jakiegoś pomieszczenia itd. Robiłby to cały czas dopóki by sobie Ciebie nie podporządkował.
                  Broniłby każdej zabawki i każdego znalezionego papierka, a przecież gdy trzyma w pysku gryzak nie zapraszając Cię do zobawy, a Ty do niego podchodzisz, nie gryzie - oddaje Ci ją. Dlatego że po zabraniu zabawki nie umrze tak jak może potencjalnie umrzeć gdy odbierasz mu pożywienie.
                  Jeśli pokażesz psu że to cudowne jedzenie pochodzi od Ciebie i skojarzysz siebie z dobrem to gryzł nie będzie - jak moja suka.
                  Odpowiedz mi - dlaczego moja suka przestała być dominująca pomimo tego, że ja jej nie zdominowałam?
                  --
                  Galeria Mojej Księżniczki

                  I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
              • laiczka9 Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 17.12.08, 15:56
                żeby się nie zagłębiać w osobiste historie. psy milicyjne i dla
                potrzeb wojska były szkolone przy wykorzystaniu dominacji. sądzisz
                że nie ufały swoim przewodnikom? a to ciekawe. ufały, jeszcze jak.
                nie dlatego że były zastraszone, bite, czy zepchnięte do roli
                rzeczy. nie wiem jak jest teraz,ale kiedyś...
                --
                człowiek ma tą wyższość nad maszyną, że potrafi sprzedać się sam
                • tenshii Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 17.12.08, 20:36
                  Mój wujek jest celnikiem.
                  Przez wiele lat towarzyszyła mu ONka.
                  Wykonywała każde jego polecenie bez mrugnięcia okiem.
                  Ale uwierz mi - nie robiła tego z chęci, z wielką radością, robiła tak bo została do tego wystresowana, nie wyszkolona tylko wytresowana. Wielogodzinne tresowanie, bez miłości, uczucia.
                  Było właśnie to o czym mówisz - zdominowany pies, który zrobi wszystko co mu każą, bo został wytresowany na maszynę do wypełniania poleceń.
                  Zawsze było mi bardzo żal tego psa.
                  --
                  Galeria Mojej Księżniczki

                  I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                  • michalng Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 18.12.08, 07:32
                    > Mój wujek jest celnikiem.
                    > Przez wiele lat towarzyszyła mu ONka.
                    > Wykonywała każde jego polecenie bez mrugnięcia okiem.
                    > Ale uwierz mi - nie robiła tego z chęci, z wielką radością, robiła
                    > tak bo zosta
                    > ła do tego wystresowana, nie wyszkolona tylko wytresowana.
                    > Wielogodzinne tresow
                    > anie, bez miłości, uczucia.

                    Rozumiem ze twój pies jak znajdzie na spacerze kawałek mięsa który ma ochotę
                    zjeść to na twoje polecenie nie czyni tego z chęcią i wielka radością ;)
                    • tenshii Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 18.12.08, 10:55
                      Mój pies na polecenie nie rusz po prostu odchodzi od tego co znalazł i lezie dalej bawić się/węszyć czy co tam ma ochotę.

                      Pies mojego wujka był psim robotem. Nigdy nie widziałam, żeby się z nim bawiono, tulono, okazywano miłość tak jak powinno się to robić. Po prostu nie było wolno tego robić.
                      Poza tym czym innym jest zakaz, który psa od czegoś fajnego odciąga, a czym innym polecenie, które powinien wykonać.
                      Gdy ja mówię swojej Daisy żeby np przyniosła zabawkę, wróciła do mnie, siadła, warowała (bo trudno tu mówić o specjalistycznych komendach) robi to z wielką ochotą - ona lubi dla mnie pracować, bo kojarzy się jej to z przyjemnością - nagrodą w postaci smakołyku lub tzw nagrody życiowej, pochwały, przytulenia, rzutu zabawką którą lubi. Na tym właśnie polega szkolenie pozytywne - pies jest próżną istotą i dla pochwał i smakołyków zrobi wszystko. Jednocześnie nie musi być dominowany, i nie trzeba mu sprawiać bólu. Pies mojego wujka wykonywał wszystkie, nawet najprostsze polecenia, bo wiedział że tak musi. Po prostu szedł, robił to co musiał i tyle - nie wiedział, że może za to dostać nagrodę choćby w postaci miłego słowa. Jak robot. Po prostu jak robot. Robot do wykonywania poleceń i tyle. Bo szkolono go właśnie na zasadzie dominacji. Jeśli tego nie zrobisz czeka Cię coś niemiłego, ewentualnie pamiętaj że to ja dominuję i to ty masz robić co ci każę.
                      --
                      Galeria Mojej Księżniczki

                      I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                      • michalng Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 18.12.08, 17:01
                        > Na tym właśnie polega szkolenie pozytywne - pies jest próżn
                        > ą istotą i dla pochwał i smakołyków zrobi wszystko.

                        Czyli nie dla miłości i przywiązania a dla smakołyków :) To ja dziękuje za
                        takiego psa. ;) Mój zrobi wiele i nie dlatego ze dostaje za to smakołyki, ani
                        tez nie dlatego ze sie mnie boi. Wydaje mi sie ze popadłaś ze skrajnosci w
                        skrajność. Zatraciłaś balans pomiędzy "nagrodą" i "karą" pomiędzy "kijem" i
                        "marchewką". Uznajesz tylko "marchewkę"
                        • tenshii Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 18.12.08, 17:12
                          A Ty zauważasz tylko to co chcesz zauważyć. Napisałam że nie tylko za smakołyki ale i za pochwały czyli za zadowolenie właściciela.
                          Bardzo dobrą nagordą dla psa jest czułe słowo, przytulenie, okazanie mu miłości, nie musimy pchać w psa tylko i wyłącznie smakołyków.

                          I tak - uznaję tylko marchewkę bo wiem że to dobra metoda. Nie mam zamiaru bić swojego psa. Skupiam się na nagradzaniu porządanych zachowań zamiast karceniu za nieporządane. A w przypadku jakiś skrajnych zachowań, np gdy mój pies znajduje coś na dworze czego zjeść nie powinien mówię mu po prostu "nie" ewenualnie "a co to ma być" i przy tym też nie muszę nawet krzyczeć - wystarczy zdecydowany ton głosu.
                          Na tym właśnie polega pozytywne szkolenie psów.
                          --
                          Galeria Mojej Księżniczki

                          I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                          • michalng Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 18.12.08, 17:21
                            > I tak - uznaję tylko marchewkę bo wiem że to dobra metoda. Nie mam
                            > zamiaru bić swojego psa.

                            "kij" to też nie tylko bicie ;). Jesli mówimy o zachowaniach skrajnych to jak
                            zareagujesz na "próbę zabójstwa" przez twojego pupila ratlera sąsiadów ?
                            Zdecydowany ton głosu morze nie wystarczyć :P
                            • tenshii Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 18.12.08, 17:24
                              Tak się składa, że o to aby mój pies dobrze dogadywał się z psami zadbałam już w pierwszych dniach jej pobytu w naszym domu. :]

                              I również za to nie dostała by lania. Czasu by to nie odwróciło a tylko zaburzyło relacje pomiędzy nami.

                              A teraz żegnam Pana Szanownego :)))))) Skończyłam z Panem dyskusję :)
                              --
                              Galeria Mojej Księżniczki

                              I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
                              • michalng Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 18.12.08, 17:33
                                > I również za to nie dostała by lania. Czasu by to nie odwróciło a
                                > tylko zaburzyło relacje pomiędzy nami.

                                No dobra zagryzł pierwszego ratlera sąsiadów. Sąsiedzi kupili drugiego.
                                Tez go atakuje. Co robisz ?

                                ps. Sasiadzi maja jeszcze 2 letnie dziecko.
                                • tenshii Re: Ciekawe na temat teorii dominacj 18.12.08, 17:47
                                  Izoluję. Zresztą ja zawsze na osiedlu, klatce schodowej, chodnikach, trzymam psa na smyczy. Mój pies - pomimo tego, że nie jest agresywny - jest spuszczany tylko i wyłącznie na łące za blokami i na ogrodzonej działce. ZAWSZE przychodzi na komendę wróć.
                                  A co do ratlerka i dziecka - nagradzam psa za skupianie uwagi na mnie, nie na nich.
                                  --
                                  Galeria Mojej Księżniczki

                                  I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
    • winieta Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 15:36
      Całą tę Fennell z jej "Zapomnianym językiem psów", teorią dominacji i amichien bonding podeprzyj, jak już ktoś to słusznie zauważył, kiwający się stół. Spraw sobie za to dwie niewielkie książeczki: Terry Ryan "Przechytrzyć psa" i (lektura obowiązkowa !) "Sygnały uspokajające psów" Turid Rugass. A jeśli pies jest Twoim oczkiem w głowie to zapiszcie się na kurs szkolenia psa metodami pozytywnymi. Jest to niesamowity sposób na nauczenie psa podstawowych (na początek) komend i zbudowanie prawdziwej więzi między człowiekiem a zwierzęciem. Od razu zaznaczam szkolenie pozytywne to nie jest to samo co wychowanie bezstresowe :D I nie załamuj rąk, wykorzystaj okazję, że dostałaś TERAZ sygnał, że postępujesz z psem niewłaściwie :)
    • 4g63 Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 16:11
      jakby mi ktoś się dobierał do paszczy jak coś agurat sobie przegryzam, to też bym ugryzł, napewno stwierdziłbym że ten ktoś jest nienormalny i niedorozwinięty umysłowo. sobie nawzajem też wyciągacie jedzenie z buzi? to taka jakaś nowa kultura?
    • grogreg Idź do specjalisty. 17.12.08, 18:38
      Musisz udać się do profesjonalnego tresera psów.
      On już wyszkoli kun.....Ciebie. To Ty masz być szefem psa. Nie kumplem, nie
      przyjaciółką, ale szefem.
      Pies nie będzie szczęśliwy będąc oczkiem w głowie. Pies potrzebuje przywódcy.
      --
      Somebody Stop Me!!!!
    • etta2 Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 18:54
      Mam roczną (już) suńkę, która też bardzo często chwytała do paszczy
      coś, czego nie powinna (śmiecia, liścia i.t.p.), ale od początku
      wyciągałam jej to "coś" z pyszczka bez żadnych problemów. Nigdy nie
      oponowała, raz się nawet zdarzyła dość śmieszna sytuacja: wydawało
      mi się, że znów coś chwyciła i stanowczym głosem powiedziałam:
      pokaż, co tam masz, a ona...sama otworzyła pyszczek, gdzie niczego
      nie było.
      Jestem przeciwniczką bicia psa, wystarczy stanowczy głos dezaprobaty
      za zachowanie niewłaściwe i nagroda-smakołyk za dobre zachowanie.
      Myślę, że pownniście możliwie często ćwiczyć zaglądanie do pyska
      szczeniakowi, gdy jest jeszcze młody i się uczy. Nie może być tak,
      że będziecie się bali ugryzienia, za ugryzienie pies powinien zostać
      skarcony (słownie). Sytuacja z gumą, której pies nie daje sobie
      wyjąć nie powinna się powtórzyć, dla dobra psa.
      Dobrą metodą na nauczenie psiaka, że można zbliżyć rękę do jego
      miski i nie będzie walczył o żarcie jest dokładanie jedzenia do
      miski. Wtedy zbliżająca się do michy ręka będzie kojarzona
      z "przybyciem" żarełka, a nie jego ubyciem. No i sprawa podstawowa i
      najważniejsza, o czym przedmówcy już pisali: zaufanie. Pies musi
      mieć absolutne zaufanie do swojego pana/pani. Dlatego staram się
      unikać takich zabaw i sytuacji, w których my-ludzie bawimy się
      kosztem psa obserwując naszą "zaradność" i "spryt" przy jednoczesnym
      osłupieniu i bezradności psiaka.
    • anias54 Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 19:11
      Moj As tez zlamal mi serce. 14[w niedziele] grudnia[ to dopiero 3
      dni!] nad ranem zmarl na moich kolanach przez to, ze wzial i pozarl
      jakies gnaty wrzucone do mojego ogrodu przez bezmyslnych sasiadow...
      Nie moge dojsc do siebie, placze juz czwart dzien... Moj kochany
      Asik- jamniczek szoestkowlosy- byl z nami od 11 lat i trzech miesiecy
      [ mial 8 tygodni, gdy Go kupilismy]. Mam wielki zal , a jak
      strasznie cierpi nasz mlody 9-miesieczny posokowiec, ktory
      wychowywal sie z nim razem !
      • rianka Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 19:55
        Tak mi przykro Aniu :( Ja za każdym razem jak wychodzę z psami na
        spacer boję się, że się nażrą jakiegoś świństwa z tragicznym
        skutkiem... Słyszałam od sąsiadek, że jakieś potwory trują u nas na
        osiedlu gołębie i bezdomne koty, przez co już niejeden pies źle
        skończył... Były nawet przypadki śmiertelne. Ludzie nie mają
        wyobraźni. Wyrzucają pod krzakami resztki z obiadów "dla bezdomnych
        piesków" a nawet nie zauważają, że w miastach problem bezdomnych
        psów prawie zniknął i raczej takie się już nie wałęsają. Jedynie
        ludzie spacerujący po osiedlu ze swoimi psami mają problem, bo muszą
        mieć oczy dookoła głowy i uważać, żeby pies nie wszamał np. kości
        drobiowych z rosołku lub grilla, albo spleśniałego chleba :/
        --
        "Posiadanie psa jest jak tęcza.Szczenięta są radością na jednym jej
        końcu. Stare psy są skarbem na drugim" -Carolyn Alexander

        W Polsce żyje: 600 wilków * 200 rysi * 90 niedźwiedzi ...to za mało, żeby mogły przeżyć!
    • czarny-fakir Re: Mój pies złamał mi serce... 17.12.08, 20:18
      Pies to zwierzę stadne, tylko w czasie socjalizacji stadem psa stał się
      człowiek/rodzina. W stadzie panuje hierarchia (np. rodzice, dzieci, pies. Nie
      może być, że pies będzie pierwszy). Oczywiście psa trzeba darzyć nazwijmy to
      miłością, nie bić, nie torturować... Ale pies musi poznać, gdzie jego miejsce,
      bo wtedy wie jak się zachowywać, co mu wolno, a co nie. Wreszcie winien czuć
      zaufanie ale i respekt do pana.

      Idealnym rozwiązaniem jest "dominacja" nad psem poprzez wydawanie komend (jak
      chcesz by przyszedł do ciebie, to wydajesz odpowiednią komendę i pies
      przychodzi, i tak wszędzie...). Ale taka komenda też musi być wydana odpowiednio.
      Co do klapsa to jak piesek Cię chapnął to wg. mnie reakcja musi być
      natychmiastowa i stosowna do okoliczności (zaraz po, bo potem pies nie wie za co
      dostał ochrzan, pochwałę itd). W niektórych sytuacjach słowo nie bardzo
      wystarczy, (przynajmniej na początku) więc można dodać jeszcze stanowcze (ale
      nie walnięcie, uderzenie całą siłą- takie bardziej szturchnięcie w pysk).

      Wiadomo, tu się rodzi sprzeczność, żeby nie budować relacji na strachu, ale na
      psychicznej dominacji.

      To pewnie jeszcze dosyć mały pies, więc trzeba, go zacząć uczyć. Np. podawać mu
      jedzenie z ręki, może stopniowo gdy je, odbierać mu kąsek (robiąc np. tak że
      jedna osoba trzyma psa na smyczy, a druga mu odbiera i ja pies zacznie warczeć,
      rzuci się na rękę to wydać komendę "nie rusz" i szarpnąć za smycz, by później
      stopniowo przechodzić tylko do słów i odebrać mu całe jedzenie, dać, odebrać.
      Warznie są komendy: zwięzłe, nie wymyślane co rusz nowe do jednej tej samej
      sytuacji).

      Moja suka- owczarek niemiecki- nawet się nie ruszy jak jej zabiorę kawałek mięsa
      (była uczona od szczeniaka, że ma oddać i tyle, mówię jej też żeby oddała i
      poczekała i ona czeka, nie skacze mi do ręki ni nie zabiera, nigdy nie
      zawarczała. Teraz jak ma szczeniaki i kiedyś warknęła (podszedł do niej i jej
      podjadał) i szturchnęła szczeniaczka to powiedziałem "Dora- nie rusz!" zawołałem
      ją do siebie i jej powiedziałem, że nie wolno i tyle. Teraz jak je z miski swoje
      jedzenie, a jak podchodzi do niej szczeniak to je z nią;) Kwestia stanowczości,
      a nie maltretowania fizycznego psa.