Nowotwór - czy słuszne postępowanie weterynarza? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • 3-letnia suka (owczarek niemiecki) znajomych nagle straciła apetyt. Po kilku
    dniach udali się do weterynarza. Zlecił prześwietlenie, które wykazało guz na
    śledzionie. Został wycięty operacyjnie. Po kilku dniach okazało się, że rana
    nie chce się goić. Po zbadaniu fragmentu wyciętej tkanki okazało się, iż jest
    to guz złośliwy, który odnawia się na śledzionie i uniemożliwia gojenie,
    powodując krwotoki. Weterynarz zadecydował, iż choroba jest nieuleczalna,
    spowoduje szybką śmierć psa i uśpił go.
    Moje pytanie - czy jego decyzja była zasadna? Jeśli nie dało się wyciąć tkanki
    nowotworowej, czemu po prostu nie usunąć całej śledziony? To nie jest narząd
    niezbędny do życia i prawidłowego funkcjonowania, nawet ludzie żyją bez niego.
    Oczywiście była możliwość wystąpienia przerzutów (wtedy szanse pieska
    faktycznie zmalałyby), jednak weterynarz nie mógł mieć informacji w tym
    zakresie (jedynym wykonanym badaniem była analiza wyciętego guza, co nie daje
    chyba żadnej wiedzy na temat występowania lub braku przerzutów). Kwestia
    braków finansowych odpada, właściciele byliby w stanie zapłacić nawet dość
    wysoką kwotę (jako że nawet sam pies był dość wartościowy).
    Mam jednak małą wiedzę w temacie medycyny weterynaryjnej i chciałbym wiedzieć,
    czy moje myślenie jest poprawne, czy też błędne i psa naprawdę nie da się
    uratować w takim przypadku? Nic nie przywróci życia psiakowi, jednak chciałbym
    wiedzieć, czy przypadkiem tego weterynarza nie należy omijać z daleka.
    • Zanim wypowiedzą się eksperci chciałem tylko wtrącić, że badanie histologiczne
      pozwala wprawnemu lekarzowi ocenić rodzaj nowotworu pod kątem pochodzenia i
      zróznicowania komórek, co wiele wnosi do sprawy. Można na tej podstawie /choć
      szczeże powiedziawszy nie wiem w jakim procencie przypadków i na pewno nie
      zawsze/ stwierdzić czy mamy do czynienia z ogniskiem pierwtnym czy już z
      przerzutowym. Pozdro
    • z tego co wiem standardowo w przypadku guzów sledziony tnie się cały narząd, bez
      którego zwierzak może spokojnie żyć. Nawet w przypadku n.złośliwych przerzuty
      nie muszą nastąpić szybko, bo rozumiem że nie było ich widocznych gołym okiem po
      otworzeniu. Rana mogła się nie goić też z innych powodów (uczulenie na nici,
      cukrzyca etc). Poza tym ostateczną decyzję w kwestii eutanazji podejmuje
      właściciel...

      tu dowiesz się więcej
      www.dogomania.pl/forum/f341/pies-po-usunieciu-sledziony-43606/
      • Co do eutanazji, decyzję podjął niby właściciel, jednak nie mógł inaczej miał
        zareagować na słowa weterynarza zapewniającego że nic nie da się zrobić i pies
        będzie się jedynie męczył przez krótki czas.
        Chciałem dostać od znajomych jakiekolwiek wyniki badań na papierze, jednak
        okazuje się, że nic takiego nie posiadają.
        • nie mógł inaczej zareagować?
          a ja myśle że mógl.bo ja 8 lat temu zareagowałm inaczej i po opinii
          weterynarza zeby psa uśpic (bo przy tak ciezkiej dysplazji nie ma co
          leczyc i po co meczyc siebie i psa) udalam sie do nastepnego
          weterynarza i nastepnego i nastepnego. moj pies aktualnie ma sie
          swietnie i ktos nie w temacie nigdy w zyciu by nie powiedzial ze ma
          jakiekolwiek problemy z chodzeniem.
          oczywiscie wiem ze dysplazja to nie rak. ale chyba mozna bylo
          chociaz pokusic sie o konsultacje u innego lekarza. no chyba ze
          lekarzem u ktorego twoi znajomi psa leczyli by dr Jagielski - jeden
          z najlepszych psich onkologow. ale jednak nie sadze.




          --
          One World, One Dream: Free Tibet 2008

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.