Dodaj do ulubionych

Nowotwór - czy słuszne postępowanie weterynarza?

14.02.09, 22:09
3-letnia suka (owczarek niemiecki) znajomych nagle straciła apetyt. Po kilku
dniach udali się do weterynarza. Zlecił prześwietlenie, które wykazało guz na
śledzionie. Został wycięty operacyjnie. Po kilku dniach okazało się, że rana
nie chce się goić. Po zbadaniu fragmentu wyciętej tkanki okazało się, iż jest
to guz złośliwy, który odnawia się na śledzionie i uniemożliwia gojenie,
powodując krwotoki. Weterynarz zadecydował, iż choroba jest nieuleczalna,
spowoduje szybką śmierć psa i uśpił go.
Moje pytanie - czy jego decyzja była zasadna? Jeśli nie dało się wyciąć tkanki
nowotworowej, czemu po prostu nie usunąć całej śledziony? To nie jest narząd
niezbędny do życia i prawidłowego funkcjonowania, nawet ludzie żyją bez niego.
Oczywiście była możliwość wystąpienia przerzutów (wtedy szanse pieska
faktycznie zmalałyby), jednak weterynarz nie mógł mieć informacji w tym
zakresie (jedynym wykonanym badaniem była analiza wyciętego guza, co nie daje
chyba żadnej wiedzy na temat występowania lub braku przerzutów). Kwestia
braków finansowych odpada, właściciele byliby w stanie zapłacić nawet dość
wysoką kwotę (jako że nawet sam pies był dość wartościowy).
Mam jednak małą wiedzę w temacie medycyny weterynaryjnej i chciałbym wiedzieć,
czy moje myślenie jest poprawne, czy też błędne i psa naprawdę nie da się
uratować w takim przypadku? Nic nie przywróci życia psiakowi, jednak chciałbym
wiedzieć, czy przypadkiem tego weterynarza nie należy omijać z daleka.
Edytor zaawansowany
  • 16.02.09, 19:52
    Zanim wypowiedzą się eksperci chciałem tylko wtrącić, że badanie histologiczne
    pozwala wprawnemu lekarzowi ocenić rodzaj nowotworu pod kątem pochodzenia i
    zróznicowania komórek, co wiele wnosi do sprawy. Można na tej podstawie /choć
    szczeże powiedziawszy nie wiem w jakim procencie przypadków i na pewno nie
    zawsze/ stwierdzić czy mamy do czynienia z ogniskiem pierwtnym czy już z
    przerzutowym. Pozdro
  • 17.02.09, 15:22
    z tego co wiem standardowo w przypadku guzów sledziony tnie się cały narząd, bez
    którego zwierzak może spokojnie żyć. Nawet w przypadku n.złośliwych przerzuty
    nie muszą nastąpić szybko, bo rozumiem że nie było ich widocznych gołym okiem po
    otworzeniu. Rana mogła się nie goić też z innych powodów (uczulenie na nici,
    cukrzyca etc). Poza tym ostateczną decyzję w kwestii eutanazji podejmuje
    właściciel...

    tu dowiesz się więcej
    www.dogomania.pl/forum/f341/pies-po-usunieciu-sledziony-43606/
  • 18.02.09, 22:12
    Co do eutanazji, decyzję podjął niby właściciel, jednak nie mógł inaczej miał
    zareagować na słowa weterynarza zapewniającego że nic nie da się zrobić i pies
    będzie się jedynie męczył przez krótki czas.
    Chciałem dostać od znajomych jakiekolwiek wyniki badań na papierze, jednak
    okazuje się, że nic takiego nie posiadają.
  • 19.02.09, 10:35
    nie mógł inaczej zareagować?
    a ja myśle że mógl.bo ja 8 lat temu zareagowałm inaczej i po opinii
    weterynarza zeby psa uśpic (bo przy tak ciezkiej dysplazji nie ma co
    leczyc i po co meczyc siebie i psa) udalam sie do nastepnego
    weterynarza i nastepnego i nastepnego. moj pies aktualnie ma sie
    swietnie i ktos nie w temacie nigdy w zyciu by nie powiedzial ze ma
    jakiekolwiek problemy z chodzeniem.
    oczywiscie wiem ze dysplazja to nie rak. ale chyba mozna bylo
    chociaz pokusic sie o konsultacje u innego lekarza. no chyba ze
    lekarzem u ktorego twoi znajomi psa leczyli by dr Jagielski - jeden
    z najlepszych psich onkologow. ale jednak nie sadze.




    --
    One World, One Dream: Free Tibet 2008

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.