Dodaj do ulubionych

Zastrzelił psa na oczach dziecka...

15.08.09, 12:55
Słyszeliście o tym?

Tego tragicznego spaceru pani Magdalena z Łodzi i jej córka długo nie zapomną. Ukochany pies dziewczynki został zastrzelony na jej oczach przez starszego mężczyznę. Twierdzi, że się wystraszył, bo zwierzę skoczyło na furtkę jego płotu.
Zabicie ukochanego psa najbardziej przeżyła mała Estera. Nie może zapomnieć, jak zwierzę piszczy z bólu i pogodzić z tym, że już go nie ma. Tym bardziej nie umie sobie wytłumaczyć tego, co się stało. - Nie chce sama spać, mimo, że ma 11 lat. W nocy się budzi z krzykiem i sprawdza, czy my nie zniknęliśmy, my wszyscy - ja mąż i brat - mówi pani Magdalena.
Rodzice wysłali Esterę na kolonie, żeby spędziła trochę czasu z rówieśnikami. Choć to trudne, już myślą o zaopiekowaniu się kolejnym psem. Boją się, że inaczej dziewczynka może się nie otrząsnąć z traumy.
Mężczyzna był pijany, usłyszał zarzuty, kiedy wytrzeźwiał. Pierwszy dotyczy zabicia zwierzęcia, drugi dotyczył gróźb karalnych kierowanych pod adresem właścicielki psa.

więcej o tej bulwersującej sprawie:
www.tvn24.pl/12690,1614738,0,1,zastrzelil-psa-na-oczach-dziecka,wiadomosc.html
--
"Mój piesek - serduszko u moich stóp"
<Edith Wharton>
Edytor zaawansowany
  • salimis 15.08.09, 18:33
    Następnemu skurw... ujdzie na sucho.
    --
    Przesłanie z wakacji: "Ani okresu, ani adresu..."
  • kontik_71 15.08.09, 19:39
    Wiem, ze wsadze kij w mrowisko, ale czy ten pies nie powinien byc
    prowadzony na smyczy? Gdyby byl to nie moglby skoczyc na brame i nie
    byloby tak bezdusznej i glupiej reakcji drugiej strony..
  • tenshii 15.08.09, 20:04
    "był pijany" i " twierdzi, że się wystraszył, bo zwierzę skoczyło na furtkę jego płotu" - piszą tam gdzieś, że tak było naprawdę?
    Na smyczy też zresztą na furtkę mógł wskoczyć, w kagańcu, kolczatce, szelkach i w butach też mógł skoczyć na furtkę.
    Swoją drogą ciekawe jest to, że pijany człowiek nosi przy sobie broń palną...
    Poczekamy na Twoją reakcję jak ktoś zastrzeli (oby nie) szwędającego się kota...
    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • kontik_71 15.08.09, 20:09
    Po co od razu taki ton?
    Raz to nie byla bron palna tylko wiatrowka, dwa pies nie byl ani w
    kagancu ani na smyczy... Kazdy kij ma dwa konce i nalezy odniesc sie do
    obu a nie tylko tego milszego sercu..
  • tenshii 15.08.09, 20:27
    ....
    Zdążyłam już zauważyć, że potrafisz pożałować tylko kocie życie... Cóż...
    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • kontik_71 15.08.09, 20:29
    Nic nie zauwazylas... czym innym jest zycie zwierzaka i zal mi kazdego
    jednego, a czym innym tez nieodpowiedzialne i glupie zachowania ludzi
    do ktorych te psy naleza.. tyle i tylko tyle
  • tenshii 15.08.09, 20:32
    1) sam wyszedł zza bramki
    2) mógł zadzwonić po policję
    3) sam wypuścił groźnego psa, nie był lepszy - nikt mu psa nie zastrzelił, nawet policjant...
    Cóż...
    Swoją drogą - podpowiedz mi proszę, jak wyegzekwować od sąsiadów żeby chodzili ze swoim kotem na smyczy? (taka mała złośliwość, pytanie retoryczne ;))

    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • kontik_71 15.08.09, 20:35
    A byly przypadki, ze kot zjadl jakiemus dziecku twarz?

    Co by bylo gdyby bylo. jednym z faktow zajscia jest to, ze wlascicielka
    psa, dorosla kobieta, zignorowala woj obowiazek i nieszczescie chcialo,
    ze trafila na durnia..
  • tenshii 15.08.09, 20:39
    Oswojony kot może wejść do piaskownicy żeby się załatwić, nie uciec przed dzieckiem bo jest oswojony i w przypadku mocniejszego ściśnięcia dotkliwie podrapać po buźce prawda?
    Ja rozumiem, że to w obronie własnej ale jednak prawda?
    A ten kot, który wszedł do mnie przez balkon, kompletnie oswojony...
    A gdybym miała w domu dziecko, które dostałoby pazurami?
    Cóż - niczego nie przewidzisz.
    Prawda jest taka, że i wśród właścicieli psów i kotów są osoby nieodpowiedzialne... A pijany gość nie powinien mieć dostępu do broni palnej (nie ważne czym ta broń strzela) i nie powinien mordować obcych psów jeśli jest schowany za ogrodzeniem...

    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • kontik_71 15.08.09, 20:41
    no jesli ewentualnie (dosc niespotykane) stawiasz na rowni z
    zaryzieniem to nie mamy o czym rozmawiac...
  • tenshii 15.08.09, 20:43
    Dobrze wiesz, że kot potrafi zranić - bardzo mocno.
    Szczególnie małe dziecko.
    Jeśli uważasz, że na uwagę zasługuje tylko zagryzienie, a szwy na buźce pozostawiające blizny na całe życie to nie mamy o czym rozmawiać..
    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • albert.flasz1 15.08.09, 20:46
    Wiatrówka nie jest bronią palną (pała też), tylko pneumatyczną. Jak
    zwał - tak zwał, nieważne. Skutek podobny. Gość powinien ponieść
    pełną odpowiedzialność za popełnione przestępstwo a właścicielka psa
    ewentualnie zapłacić mandat za drobne wykroczenie, choć jest to
    dyskusyjne - została ukarana niewspółmiernie do winy oraz przez
    osobę nieuprawnioną...:(
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 15.08.09, 20:53
    Piszesz tak, jakbym twierdzil iz facet nie powienien byc ukarany za
    swoj czyn..
  • albert.flasz1 15.08.09, 20:56
    Bo nie twierdzisz. Twierdzisz tylko, że właścicielka psa jest
    nieodpowiedzialna a z Twoich wypowiedzi wynika, że została słusznie
    ukarana.
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 15.08.09, 21:01
    Tak, uwazam ja za nieodpowiedzialna osobe... Kazdy powinien poniesc
    kare za to co robi zle, kara oczywiscie wspolmierna do przewinienia lub
    winy..
  • albert.flasz1 15.08.09, 20:07
    A co ma piernik do wiatraka??? Pijany debil używa broni (wiatrówka
    też jest bronią) w miejscu publicznym, stwarzając zagrożenie dla
    zdrowia lub życia, ale wszystko jest wporzo - bo pies był bez
    smyczy? W Szwajcarii to jest normalne?:D
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 15.08.09, 20:10
    Czytanie ze zrozumieniem jes sztuka.. Napisalem gdzies, ze to bylo w
    porzadku?
  • albert.flasz1 15.08.09, 20:22
    To wynika z kontekstu Twojej wypowiedzi. W kodeksia karnym są
    przepisy dotyczące napaści z użyciem niebezpiecznego narzędzia,
    która przecież jest faktem. Cała reszta to tylko ewentualnie
    okoliczności łagodzące i obciążające, które mogą (ale nie muszą)
    wpłynąć na łagodniejszy wymiar kary dla sprawcy. Inaczej: jak ktoś
    mnie zdenerwuje albo przestraszy, mam pełne prawo "sprzedać mu kosę"
    albo go zastrzelić, bo gdyby mnie nie denerwował albo nie straszył,
    to bym tego nie musiał zrobić i wszyscy byli by zadowoleni... A od
    ewgzekwowania przepisów jest ewentualnie policja i straż miejska -
    nie pijani psychole.
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 15.08.09, 20:25
    Myslisz sie calkowicie.. chce tylko przy okazji tego aby nie mowic
    tylko o jednej stronie, tej bardziej medialnej i smutnej.. ale takze o
    tym, ze posiadacze psow w duzej czesci maja w nosie przepisy...
  • albert.flasz1 15.08.09, 20:29
    Twoja wypowiedź jest nie na temat wątku.
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 15.08.09, 20:30
    Ma zdecydowanie wiele wspolnego z tym wlasnie watkiem.. pies nie moglby
    wskoczyc na ta cholerna brame gdyby byl na smyczy jak sie nalezy..
  • albert.flasz1 15.08.09, 20:35
    Przeczytaj dokładnie artykuł. Stoi tam jak byk:
    "Kiedy zbliżyły się do zabudowań, nagle drogę zastąpił im
    zdenerwowany starszy mężczyzna.
    - Wyszedł przed furtkę i otworzył drzwi. Miał w ręku tą wiatrówkę,
    krzyknął, że żaden kundel nie będzie mi tu chodził bez smyczy i
    kagańca I wtedy padł strzał. Bez żadnego ostrzeżenia, bez próśb czy
    zwracania uwagi strzelił do psa na oczach dziecka."
    O "skakaniu na furtkę" jest dalej:
    "Rodzina emeryta twierdzi, że Tymek wskoczył na furtkę ich posesję.
    Przestraszyli się, dlatego mieli prawo go przegonić, nawet przy
    użyciu wiatrówki. Pani Magda jednak zaprzecza."
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 15.08.09, 20:36
    Nie mam zamiaru sie powtarzac w kazdej galazce tego tematu..
  • albert.flasz1 15.08.09, 20:38
    Rzeczywiście. Niech żyje logiczne myślenie oraz prawidłowe
    określanie związków przyczynowo - skutkowych...:D
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 15.08.09, 20:40
    Mozesz to tez powiedziec reporterowi Faktow, ktory wlasnie na to
    zwrocil slucznie uwage..
  • rianka 15.08.09, 20:26
    Oczywiście, pies powinien być na smyczy albo w kagańcu. Ale
    wystarczyło zwrócić uwagę właścicielom. Wyprowadzając psa luzem bez
    kagańca mogę się spodziewać, że ktoś mnie porządnie opier..., albo
    dostanę mandat. Ale strzelania do zwierzęcia po pijaku i przy dziecku
    nijak nie da się usprawiedliwić.
    --
    "Mój piesek - serduszko u moich stóp"
    <Edith Wharton>
  • tenshii 15.08.09, 20:29
    Szczególnie że był ZA furtką. Wystarczyło jej nie otwierać i tak jak mówisz przegonić, nastrszyć policją...
    Cóż, kolejnemu się pewnie upiecze... Mała szkodliwość czynu...
    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • rianka 15.08.09, 20:47
    tenshii napisała:

    > Szczególnie że był ZA furtką. Wystarczyło jej nie otwierać i tak
    jak mówisz prz
    > egonić, nastrszyć policją...
    > Cóż, kolejnemu się pewnie upiecze... Mała szkodliwość czynu...

    A tak się zastanawiam... Bo syn tego "snajpera" żalił się przed
    kamerami, że mu im się furtka łatwo otwiera. Była też mowa o tym, że
    jak przyjechała policja to stary wypuścił swojego, jak to określono,
    agresywnego psa. Czy przypadkiem nie należy mu się jeszcze kara za
    to, że ma niewłaściwie zabezpieczoną posesję? Bo przecież jest
    przepis, że posesja, na której trzymany jest pies (jakikolwiek) nie
    powinna być odpowiednio oznakowana i zabezpieczona? Łatwo otwierającą
    się furtkę zabezpieczoną nazwać nie można...


    --
    "Mój piesek - serduszko u moich stóp"
    <Edith Wharton>
  • rianka 15.08.09, 20:49
    Bo przecież jest przepis, że posesja, na której trzymany jest pies
    (jakikolwiek) powinna być odpowiednio oznakowana i zabezpieczona?

    Sorry za te kwadratowe zdania ;p
    --
    "Mój piesek - serduszko u moich stóp"
    <Edith Wharton>
  • kontik_71 15.08.09, 20:31
    W spoleczenstwie jest wiele roznych ludzi.. jeden zignoruje, drugi
    opierniczy a trzeci zrobi soc strasznie glupiego.. Ale po to mamy
    rozumy aby przynajmniej zminimalizowac niebezpieczenstwo takich zajsc..
  • tenshii 15.08.09, 20:34
    kontik_71 napisał:

    Ale po to mamy
    > rozumy aby przynajmniej zminimalizowac niebezpieczenstwo takich zajsc..

    Jak za furtką mamy obcego psa to jej nie otwieramy i dzwonimy po policję.


    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • kontik_71 15.08.09, 20:39
    Kobieto przestan sie nadymac i zacznij czytac i rozumiec co napisalem..
    Jeden zrobi tak jak powinien a drugi zlapie wiatrowke...
  • agni_me 15.08.09, 21:19
    Bronisz przegranej sprawy, w dodatku przechodząc na argumenty ad personam. Gdzie
    widzisz nadęcie?

    Jeśli w nocy głośno słucham muzyki, nic nie uprawnia sąsiada, żeby strzelał w
    moje okna. Mogę się w ten sposób "prosić" o przyjazd policji, nie o zastrzelenie
    mojego gościa. Jestem pewna, że w tej sytuacji kaganiec zostałby przeoczony i tyle.
    --
    ja uwazam ze to wybitny pisarz...a mam wyzsze wyksztalcenie (f. Książki)
  • kontik_71 15.08.09, 21:25
    Nadecie jest od momentu gdy stwierdzilem w innym watku, ze jesli na
    traniku jest zakaz wyprowadzania psow to tak jest i nalezy malego
    wyprowadzic w inne miejsce...

    Ja niczego nie bronie.. Twierdze jedynie, ze przepisy obowiazuja
    wszystkich, tez wlascicieli psow, i stosujac sie do przepisow ma sie
    wieksza szanse na uniknecie przykrych niespodzianek. Nie wiemy kogo
    spotkamy za rogiem, moze byc to ktos kto ucieszy sie na widok psiaka
    ale rownie dobrze moze to byc furiat... I zeby bylo jasne, ani nie
    pochwalam tego co soe stalo a nie jest mi obojetne, ze psiak stracil
    zycie, o dziewczynce nie wspomne.. Ale matka by conieco ode mnie
    uslyszala..
  • agni_me 15.08.09, 23:10
    Nie czytam wszystkich wątków, w tym jedyną osobą odwołującą się do
    "adpersonamów" jesteś ty.

    Oczywiście, że stosowanie się do przepisów ułatwia życie. Tylko - stosując
    odpowiednią miarę - czym innym jest zaparkowanie niezgodnie z przepisami, czym
    innym wyprzedzanie na pasach, jadąc 200 km/h. One i pies zaparkowały na miejscu
    dla niepełnosprawnych, nie przekroczyły pięciokrotnie limitu prędkości. Trzeba
    trzymać miarę. Tak po prostu. Mój pies nie wychodzi poza ogród bez kagańca, ale
    mam pełną świadomość, która mi doskwiera, że mimo wszystkich przepisów o lesie i
    zwierzynie, jakiś kretyn może doń strzelić. Matka powinna usłyszeć stanowcze i
    proste - płaci pani (tu kwota), pies powinien być w kagańcu. I nic, żadna
    głupota właściciela, nie usprawiedliwia strzelby i śrutu. Sam to czujesz, sam to
    wiesz, reszta to bicie piany.
    --
    Głębia jego książek jest stosunkowo płytka (f.Książki)
  • albert.flasz1 16.08.09, 08:27
    kontik_71 napisał:

    > Ale matka by conieco ode mnie
    > uslyszala..

    Tak, to bardzo charakterystyczne dla takich "obywatelskich postaw".
    Tego nawalonego faceta z wiatrówką zapewne ominąłbyś szerokim
    łukiem, gdyż bałbyś się, że i tobie palnie w łeb...:D
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 16.08.09, 09:35
    Tym panem zajela sie policja.. nie wystarczy?
  • albert.flasz1 16.08.09, 13:07
    Zdaje się, że nie mając tu nic do roboty, Ty chętnie zająłbyś się tą
    panią...:D
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 15.08.09, 20:52
    Zasada "a u was bija murzynow" wiecznie zywa, co? Fakty sa jakies sa..
    prawo mowi jedno, wlasciciele psow robia drugie.. Tyko psiaka i
    dziewczynki szkoda, zaplacili za glupote swoje wlascicielki, doroslej
    kobiety
  • albert.flasz1 15.08.09, 20:54
    Jak kot sąsiadów jeszcze raz wlezie na moją posesję, to też go
    zastrzelę a sąsiadowi "skuję ryja". Raz już kot wydusił ptaszki,
    które uwiły sobie gniazdo na moim drzewie.:P
    --
    Born to be Wild...
  • minniemouse 16.08.09, 00:53
    umiecie czytac? filmik ktos ogladal?

    Kiedy zbliżyły się do zabudowań, nagle drogę zastąpił im
    zdenerwowany starszy mężczyzna.

    - Wyszedł przed furtkę i otworzył drzwi. Miał w ręku
    tą wiatrówkę, krzyknął, że żaden kundel nie będzie mi tu chodził bez
    smyczy i kagańca I wtedy padł strzał. Bez żadnego ostrzeżenia, bez
    próśb czy zwracania uwagi strzelił do psa na oczach dziecka



    Ja wierze normalnej kobiecie nie alkoholikowi degeneratowi.

    poza tym o ile dobrze widze slady krwi a wiec miejsca zastrzelenia
    sa daleko poza posesja tego "pana".
    ale nawet jesli pies mu skoczyl na furtke - w co nie wierze - to
    jeszcze nie bylo to na jego terenie - jeszcze "pan" nie byl na tyle
    zagrozony aby strzelac. co innego gdyby pies mu wlecial na podworko.


    Minnie


    --
    Warto przeczytac:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • albert.flasz1 16.08.09, 08:38
    To, że psy mają zwyczaj obszczekiwania sie przez ogrodzenie jest
    rzeczą normalną i osoby mieszkające w takich peryferyjnych
    dzielnicach powinny być do tego przyzwyczajone. Gdy takie spotkają
    się na terenie "neutralnym", zazwyczaj mijają się obojętnie,
    ewentualnie wymieniając psie kurtuazje - chyba, że się po prostu nie
    lubią. Tu raczej zadziałała typowa "buracka" mentalność zamroczonego
    alkoholem właściciela posesji: co mi tu taki na moje niebo wlata...
    Nieważne, Polska jest krajem wystarczająco cywilizowanym, by takie
    wybryki nie mogły przejść bezkarnie, bo to jest najzwyklejsza w
    świecie samowola, która prowadzi prosto do anarchii. A drobne
    wykroczenia - takie jak puszczenie psa bez smyczy w miejscu
    publicznym (niekoniecznie bez kagańca, bo obowiązek smyczy i kagańca
    równocześnie przeważnie dotyczy tylko psów ras agresywnych) zdarzają
    się często, pod każdą szerokością geograficzną i w lwiej części
    przypadków kończą się ustnym upomnieniem lub najwyżej mandatem ze
    strony przedstawicieli służb porządkowych.
    --
    Born to be Wild...
  • minniemouse 16.08.09, 09:25
    Tu raczej zadziałała typowa "buracka" mentalność zamroczonego
    alkoholem właściciela posesji: co mi tu taki na moje niebo wlata...


    kiedy wlasnie o to chodzi ze nic mu nie wlecialo, bo jego 'niebo'
    bylo dopiero za furtka.
    i nic mnie to nie obchodzi ze w pijackim upojeniu jego niebo siegalo
    zenitu - trzezwe przepisy jasno okreslaja granice.

    no ale oczywscie swiadkow brak, i dobrych checi zeby pijaka
    prawidlowo ukarac.

    Minnie

    --
    Warto przeczytac:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • dzidzia2508 16.08.09, 11:58
    Ja nie wierzę również w wersję pijanego faceta który lata z wiatrówką.
    Jesli nawet pies wleciał ( w co nie wierzę) to przecież nikogo nie zaatakował i
    nie wykazał cienia agresji.
    A to że psiak szedł bez smyczy i kagańca nie jest powodem strzelania to tego
    zwierzęcia.
    Normalny człowiek zwróciłby uwagę właścicielce lub zadzwonił tam gdzie potrzeba
    ale ten pan był pijany i pewnie sam nie wiedział co robi .
    Szczęście w nieszczęściu że zastrzelił psa a nie dziewczynkę czy matkę jej .
  • semi-dolce 16.08.09, 11:56
    Dobrze, że dziecka nie zastrzelił, pewnie też bez smyczy było...

    Stała się tragedia i morderca powinien ponieść karę. Tymczasem tutaj kolejna
    dyskusja pieski przeciwko kotkom. W wątku obok będą zaraz pieski przeciwko
    dzieciom. Rzygać mi sie juz chce tymi idiotycznymi dysputami. Mam w domu i jedno
    i drugie i trzecie. Z każdym odczuwam silny związek emocjonalny. Nie umiem tak
    wartościowac dobre - złe.
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lilypie.com/pic/090428/S3eN.jpg[/img][img]http://m1.lilypie.com/h50vp2/.png[/img][/url]
  • tenshii 16.08.09, 12:18
    semi-dolce napisała:

    Z każdym odczuwam silny związek emocjonalny. Nie umiem tak
    > wartościowac dobre - złe.

    Ale oczywiście, że tak. Przedstawiciele każego gatunku mają swoja prawa. Ja dzieci ani kota nie mam, ale je szanuję. I żadnemu krzywdy bym nie zrobiła. Co więcej - wcale nie wymagam od właścicieli kotów, aby wiązali je na smyczy. To była próba zwrócenia uwagi na równie dużą niefrasobliwość właścicieli kotów.
    Myślę po prostu że w obliczu takiej sytuacji nie ma sensu czepiać się braku smyczy u psa ;)
    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • kontik_71 16.08.09, 12:24
    Widze, ze musze ot inaczej wyluszczyc.. gdyby pies byl na smyczy to
    calkiem mozliwe, ze zylby i mialby sie dobrze... i to jest moj zarzut w
    stosunku do wlascicielki...
  • albert.flasz1 16.08.09, 13:05
    A gdyby Amerykanie nie byli tacy wredni, to BinLaden nie musiałby
    porywać samolotów i rozwalać WTC. Jasne... Poza tym wszyscy w domu
    zdrowi?:D
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 16.08.09, 13:13
    nie moj drogi.. jesli amerykanie potrafiliby cos wiecej od posylania
    zolnierzy i/lub bron to nie byloby kogos takiego jak Bin Laden i nie
    byloby ataku...
  • kontik_71 16.08.09, 12:27
    Nie ma pieski przeciwko kotkom.. ja sie tylko pytam gdzie jest
    odpowiedzialnosc wlasciciela zwierzaka... jesli wyjde z kotem na ulice,
    puszcze go wolno i cos sie stanie to JA bede winny.. To ja nie
    pomysllem o tym, ze cos sie moze stac i ze ludzie sa rozni i
    przytrafiaja sie wsrod nich idioci i furiaci..
  • albert.flasz1 16.08.09, 13:04
    No właśnie, gdzie odpowiedzialność? Dlaczego furtka do posesji tego
    faceta jest tak słabo zabezpieczona? Dlaczego nie ma
    tabliczki "uwaga pies", albo coś w tym rodzaju? To też jest
    wykroczenie podlegające karze grzywny. Dlaczego facet wybiegł na
    chodnik z bronią i użył jej praktycznie na oślep, będąc w
    stanie "wskazującym"? Nie słyszał o zasadach bezpiecznego
    obchodzenia się z bronią, choćby o możliwości postrzelenia osoby
    postronnej rykoszetem? Dlaczego utrudniał czynności służbowe
    państwowym urzędnikom, dlaczego stworzył dodatkowe zagrożenie
    wypuszczając swego psa? A te groźby karalne? No tak, ale według
    Ciebie to wszystko nie ma znaczenia wobec zbrodni spacerowania z
    kundelkiem bez smyczy...
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 16.08.09, 13:11
    Tak to wszystko nie mialoby znaczenia, gdyby pies byl chroniony przed
    idiota przy pomocy smyczy.. Smycz ma nie tylko chronic ludzi przed
    psami, ale tez psy przed ludzmi...

    Niestety rozmowa z wlascicielami psow zbyt czesto przypomina rozmowe z
    wyborca pisu.. kazde pytanie jest odbierane jako atak i taka jest
    reakcja.. ten watek jest idealnym tego przykladem.
  • etta2 16.08.09, 13:24
    > ja sie tylko pytam gdzie jest
    > odpowiedzialnosc wlasciciela zwierzaka...

    Przesadzasz i to sporo. Ta pani była z psem i dzieciakiem na
    spacerze nie w miejscu publicznym, a na odludziu. Miała prawo
    puścić psa luzem tym bardziej, że pies nie był agresywny. Doszła do
    jednej z pierwszych chałup, skąd wyskoczył pijany idiota, który bez
    ostrzeżenia psiaka zastrzelił. To ten idiota popełnił przestępstwo,
    nie właścicielka psa, ponieważ ona nie naraziła nikogo na
    niebezpieczeństwo. Pies nie rzucił się na nikogo, był poza posesją,
    szedł sobie drogą, pustą drogą.
    Bywam czasem z psem (poza sezonem) na jednej z 3miejskich plaż,
    gdzie ludzie przychodzą na spacery z psami. Niektóre w momencie
    przechodzenia obok innych są zapinane na smyczy, inne nie - bo
    właściciel wie, że pies nie zaatakuje, nie będzie zaczepiał ani
    naprzykrzał się. I nic się nie dzieje, nikt nie wrzeszczy,
    nie strzela, nie robi dzikiej awantury.
    Pies bezwarunkowo powinien być na smyczy (agresywny dodatkowo w
    kagańcu) w miejscu publicznym, w którym jest duzo ludzi
    (ulica, środek komunikacji miejskiej), ale nie na obrzeżach wsi przy
    pierwszej napotkanej chałupie. O braku odpowiedzialności właściciela
    można mówić wtedy, gdy pies stwarza zagrożenie, jest agresywny,
    naprzykrza się swoją obecnością, a właściciel nie reaguje lub nie
    panuje nad psem. W tym przypadku to pijany idiota wyskoczył do psa,
    to raczej jemu należy się smycz i kaganiec....
  • kontik_71 16.08.09, 13:35
    1. kazde miejsce nie prywatne jest miejscem publicznym.. to tak w
    ramach przypomnienia..
    2. Kazdy pies moze zaatakowac i to nie dlatego, ze jest agresywny, ale
    np ze strachu.. Ostatni pies, ktory zagryzl dziecko tez byl lagodnym,
    kochanym pieskiem
    3. Nigdzie nie powiedzialem, ze kretyn jest niewinny i nie powinien
    poniesc kary
    4. Smycz chroni tez psa przed ludzmi i zbyt latwo o tym zapominacie...
  • etta2 16.08.09, 13:53
    A jak ty sobie wyobrażasz wychowanie psa bez stworzenia mu
    możliwości wybiegania się? Czy zawsze należy w tym celu kupować
    kawał pola, by pies mógł się wybiegać? Czy nie można w odludnym
    terenie spuścić psa ze smyczy? Są rasy, które wręcz muszą się
    wylatać, by być zdrowymi psychicznie, nawet spory ogródek przydomowy
    tego nie załatwi. Zgadzam się, że część spośród właścicieli jest
    niezbyt odpowiedzialna, ale nie można generalizować, bo nie jest to
    większość. Trochę zaufania i tolerancji by ci się przydało. Dlaczego
    przywołujesz przykład zagryzienia dziecka? Czy to standard?
  • kontik_71 16.08.09, 14:05
    Wiesz, jak ktos nie ma na cos warunkow to nie powienien tego miec..
    gdybym nie mial warunkow na posiadanie trzech kotow to bym tych kotow
    nie mial... Tak byloby lepiej i dla mnie i dla kotow...

    No chyba przywolanie zagryzienia dziecka jest bardziej zrozumiale niz
    przyciaganie przykladu USA contra Bin Laden..
  • albert.flasz1 16.08.09, 14:29
    kontik_71 napisał:

    > No chyba przywolanie zagryzienia dziecka jest bardziej zrozumiale
    niz
    > przyciaganie przykladu USA contra Bin Laden..

    Nie jest zrozumiałe, gdyż przyczyną zagryzienia dziecka było
    zaniedbanie właścicieli psa. Jeśli chodzi o BinLadena natomiast,
    przykład idealnie odpowiada forsowanej przez Ciebie z uporem maniaka
    tezie o przyczynach, skutkach oraz zapobieganiu im - tyle, że skala
    nie ta.:D
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 16.08.09, 14:36
    Przyklad BIn Ladena jest zlym przykladem.. chocby dlatego, ze Bin Laden
    byl produktem USA, ktory zostal zostawiony przez Amerykanow gdy
    przestal byc potrzebny.. Zachowaj sobie go na watek opisujacy atak
    zdziczalej sfory na bylego wlasciciela..
  • albert.flasz1 16.08.09, 14:59
    Przykład dziecka jest złym przykładem. Gdyby jego rodzice nie
    pozwolili mu szwendać się bez kontroli i opieki, pies by go nie
    zagryzł.
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 16.08.09, 15:15
    oczywiscie.. taki rzeczy dzieja sie przez glupote doroslych.. nigdy nic
    innego nie twierdzilem.. tak samo puszczanie psa wolno jest proszeniem
    sie o klopoty..
  • etta2 16.08.09, 13:57
    Aaaa i jeszcze jedno....jak mi jeszcze raz jakiś cholerny kot od
    sąsiadów wlizie do mojego ogródka, by nawalić lub naszczać na
    rabatkę, to.....więcej nie wlizie....Niech sobie sąsiedzi trzymają
    swoje koty w domu lub wyprowadzają na smyczy....
  • kontik_71 16.08.09, 14:06
    Masz pelne prawo uswiadomic sasiadom, ze nie zyczysz sobie ich kotow w
    ogrodku a oni maja obowiazek zadbac o to aby nie wlazily Ci miedzy
    rabatki.. Wolnosc jednego czlowieka konczy sie tam gdzie zaczyna
    wolnosc drugiego... To sie odnosi do WSZYSTKIEGO co robimy i co mamy..
  • albert.flasz1 16.08.09, 14:31
    Ja tam nikogo uświadamiał nie będę. Kupię w aptece krople
    walerianowe a jak nie pomoże, to też mam wiatrówkę po wujku -
    całkiem porządną, gwintowaną, jeszcze produkcji NRD.:P
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 16.08.09, 14:38
    w checi obrony absolutnej wolnosci wlascicieli psow, jestes nawet
    sklonny do powtarzania tego co zrobil krytykowany przez was facet..
    gratuluje..
  • albert.flasz1 16.08.09, 15:07
    Jestem przede wszystkim właścicielem posesji i obrońcą ptaszków.
    Poza tym, raz już kot sąsiadów narobił mi na werandę. Zwykle
    przegania go pies, ale pies czasami śpi albo jest nieobecny i ten
    drań to wykorzystuje, już nieraz dobrał się nawet do miski psa - tak
    się rozbestwił. Tu przychodzą jeże, nocują sowy, czasem rozmnażają
    się zaskrońce, bywają dzieci, osy zakładają gniazda... O
    toksoplazmozie nie słyszałeś? Jak sąsiedzi się boją o kiciusia, to
    niech się nauczą odpowiedzialności, zamkną go w klatce i nie
    wypuszczają. Rybki mogą całe życie siedzieć w akwarium, kanarki w
    klatce - to koty też mogą.:P
    --
    Born to be Wild...
  • albert.flasz1 16.08.09, 15:12
    A jak ten drań - kot buszuje mi w nocy po kuchni - to co, mam mu to
    puścić płazem? 3 razy już go rano wyganiałem. Raz nawet uciekł na
    poddasze i wyskoczył przez okno i nawet to go nie zniechęciło. Lato
    mamy: okien się nie zamyka, nawet drzwi bo duszno. Nie będę
    ograniczał mojej wolności przez jakichś nawiedzonych i
    nieodpowiedzialnych kociarzy.:PPP
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 16.08.09, 15:16
    Nie mam zamiaru sie powtarzac.. powyzej wyrazilem swoje zdanie w tym
    temacie..
  • albert.flasz1 16.08.09, 15:24
    Jak trzymasz Twoje koty? W klatce, czy w terrarium?
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 16.08.09, 15:27
    W ogrodzie, z ktorego nie moga wyjsc do sasiadow.. zadowolony?
  • albert.flasz1 16.08.09, 15:31
    Niezadowolony. Nie ma takiego ogrodu, którego kot nie potrafiłby
    opuścić. Oj, bo będę strzelał...:P
    --
    Born to be Wild...
  • kontik_71 16.08.09, 15:35
    Dla chcacego nic trudnego.. da sie tak zrobic aby nie mogly wyjsc...
    trzeba sie tylko postarac... To samo dotyczy psow... jak sie chce to i
    psom jest dobrze i ludziom dookola, nawet tym, ktorzy psow sie boja lub
    im nie ufaja..
  • albert.flasz1 17.08.09, 07:45
    kontik_71 napisał:

    > Dla chcacego nic trudnego.. da sie tak zrobic aby nie mogly
    wyjsc...
    > trzeba sie tylko postarac...

    Wiesz co? Czasami mam wrażenie, że jesteś baaardzo niepełnoletni...:D
    --
    Born to be Wild...
  • albert.flasz1 16.08.09, 14:25
    kontik_71 napisał:

    > 1. kazde miejsce nie prywatne jest miejscem publicznym.. to tak w
    > ramach przypomnienia..

    Łojezusmaryja!!! Gdzieżeś to wyczytał??? Wiesz, czym się różni
    prywatna posesja od ulicy - nawet osiedlowej uliczki, drogi
    wewnętrznej, okręgu łowieckiego, terenu wojskowego, nieużytku,
    strefy ochronnej itd.?:D

    > 2. Kazdy pies moze zaatakowac i to nie dlatego, ze jest agresywny,
    ale
    > np ze strachu.. Ostatni pies, ktory zagryzl dziecko tez byl
    lagodnym,
    > kochanym pieskiem

    Słyszałem, że ten pies (a może inny) wydostał się z ogrodzonej
    prywatnej posesji. Też powinien być na smyczy? Chyba też. Więc,
    dlaczego tamten gość spuścił psa na policjantów i nie założył mu
    smyczy ani kagańca? To poważna sprawa, gdyż stawianie oporu
    policjantom - nawet na własnym prywatnym terenie jest poważną
    okolicznością obciążającą tym bardziej, że takie psy bardzo często
    służą do pilnowania - więc od szczeniaków układane są tak, by
    były "złe"...

    > 3. Nigdzie nie powiedzialem, ze kretyn jest niewinny i nie
    powinien
    > poniesc kary

    Rzeczywiście. Nie miałeś czasu, bo "jak rzep psiego ogona" czepiłeś
    się tej pani i jej córki, które w ostatecznym rozrachunku okazały
    się poszkodowanymi pomijając okoliczności, które okazały się
    znacznie bardziej poważnymi. Widocznie coś zaburzyło Ci tak ładnie
    poukładany światek...

    > 4. Smycz chroni tez psa przed ludzmi i zbyt latwo o tym
    zapominacie...

    Taaak, szczególnie przed niezrównoważonym psychicznie prymitywem,
    który naczytał się szmatławców i w pijanym widzie sięgnął po
    wiatrówkę. A co przed takimi chroni osoby postronne w miejscu
    publicznym?
    --
    Born to be Wild...
  • rianka 16.08.09, 17:17
    kontik_71 napisał:
    > 2. Kazdy pies moze zaatakowac i to nie dlatego, ze jest agresywny,
    ale
    > np ze strachu.. Ostatni pies, ktory zagryzl dziecko tez byl
    lagodnym,
    > kochanym pieskiem

    Rozumiem, że każdy ma prawo czuć się bezpiecznie i jeśli ktoś zwraca
    mi uwagę i prosi by zapiąć psa bo nie życzy sobie z nim kontaktu, po
    prostu to robię. Nie wyobrażam sobie jednak, by trzymać psa cały czas
    na smyczy i/lub w kagańcu. Pies musi się wybiegać. Bardzo podoba mi
    się rozwiązanie jakie wprowadzono w Wielkiej Brytanii - tam pies
    nawet w centrum Londynu może hasać sobie luzem, jednak jeśli wyrządzi
    komuś krzywdę, albo jakąś inną poważną szkodę, kara jest dotkliwa i
    nieunikniona. Nie ma, że niska szkodliwość czynu, nie ma upomnień,
    ostatniej szansy itp.
    Słyszałam już, że w Polsce podnoszą się głosy, że karanie właściciela
    za to, że pies nie ma kagańca lub, za to, że nie jest na smyczy jest
    niezgodne z Konstytucją - bo nie można karać kogoś za to, że "coś się
    może złego wydarzyć", choć nie musi... Kara prewencyjna jest
    niesprawiedliwa. Przecież nie zamyka się do więzienia Kowalskiego, za
    to, że mógł coś ukraść, chociaż jeszcze tego nie zrobił.
    Nie oceniam czy zniesienie obowiązku trzymania psa na smyczy i w
    kagańcu byłoby błędem czy nie, ale byłoby idealnie gdyby ciężar
    odpowiedzialności ciążył na ludziach a nie na przepisach prawnych.
    Zasady grzeczności i uprzejmości obowiązują wszędzie i z
    wewnętrznego, ludzkiego poczucia przyzwoitości powinno wynikać, że
    tam gdzie jest dużo ludzi, bawią się dzieci itp. należy trzymać psa
    na smyczy. Po co mnożyć przepisy, których mało kto przestrzega?
    --
    "Mój piesek - serduszko u moich stóp"
    <Edith Wharton>
  • minniemouse 17.08.09, 01:48
    gdyby pies byl na smyczy to
    calkiem mozliwe, ze zylby i mialby sie dobrze...




    moze tak moze nie. z degeneratem nigdy nic nie wiadomo. moim zdaniem
    to byl tylko pretekst do uzycia broni.

    twoj blad w zalozeniu polega na tym ze ty obwiniasz ofiare
    nie przestepce.
    na podobej zasadzie obwinia sie ofiare gwaltu: "gdyby nie szla przez
    ciemna ulice to by nie..." itd.

    otoz KAZDY ma prawo isc przez najciemniejsza ulice nie narazajac
    sie na gwalt, rozumiesz? to nie jest wina ofiary ze zostala
    zgwalcona tylko wina przestepcy ktory na nia czyhal.

    to jest falszywa logika ze skoro w ciemnej ulicy szanse na gwlat sa
    wyzsze to to jest wina ofiary ze zostala zgwalcona. nie nie i
    jeszcze raz nie. ciemna ulica NIE daje zezwolenia na gwalty.

    tak samo spuszczenie psa ze smyczy nie naklada winy na wlasciciela
    ze jego pies zostal zastrzelony. w zadnym wypadku.

    tym bardziej ze pies nie wdarl sie na poseje pijaka tylko byl na
    terenie PUBLICZNYM, czyli na takim na jakim kazdy moze przebywac.
    przebywanie w publicznym miejscu bez msyczy i kaganca nie daje
    zezowlenia na strzelanie do psa JAKBY NA TO NIE PATRZEC.





    Minnie



    --
    Warto przeczytac:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • kontik_71 17.08.09, 06:42
    Po pierwsze ja nie mowie o winie... Oczywistym jest, ze teoretycznie
    mamy niezbywalne prawo do bezpieczenstwa. Niestety swiat nie jest
    perfekcyjny i czasami spotykamy przestepce lub idiote na swojej
    drodze.. I z tym nalezy sie liczyc... watpie abys chodzila ciemna ulica
    w szemranej dzielnicy, prawda? Dlatego tez nie zostawisz drogiego
    aparatu na siedzeniu auta stojacego na parkingu.. itd, itp...
  • shecat 17.08.09, 09:23
    ja nie moge, wez juz zamilknij bo czytac sie nie da...stala sie
    wielka tragedia dla ludzi, ktorzy kochali swojego psa a ty
    wyjezdzasz z obwinianiem ich? wez sie opanuj. zastanow sie gdyby
    ktos o tobie tak powiedzial jakby ktos z rodziny ci umarl, wyobraz
    sobie ze ktos by ci powtarzal w kolko "to twoja wina, nie
    opiekowales sie nim dostatecznie, powinienes go trzymac w domu i
    dawac wiecej witamin i by przezyl" wyobraz sobie ze ktos by CIEBIE
    obwinial o smierc kogos bliskiego. troche wspolczucia.
    smycz moim zdaniem (jak juz ktos wspomnial) byla TYLKO pretekstem.
    jakby pies byl na smyczy, co innego by sie znalazlo ("co mi tu obcy
    pies bedzie plot obwachiwal"). facet byl pijany i chory na umysle.
    ja jak mam psa biegnacego luzem moge oczekiwac co najwyzej kopniaka
    od kogos komu sie nie spodoba szczesliwy skaczacy pies. a nie
    zabojstwa jego.
    naprawde przestan pisac o winie tych biednych wlascicieli bo jest to
    przykre, nieprzyjemne i zupelnie nie pasuje.przestan.
  • albert.flasz1 18.08.09, 10:43
    Jak kiedyś zdarzy Ci się krzywo zaparkowwać samochód i po powrocie
    znajdziesz powybijane szyby, poprzebijane opony oraz porysowany
    gwoździem lakier, to nie bądź zdziwiony, bo widocznie zdarzyło Ci
    się stanąć na drodze idiocie, któremu to się nie spodobało. Trzeba
    się z tym liczyć. Nie miej także pretensji, gdyż to będzie Twoja
    wina - mogłeś przecież zaparkować prosto i równo, a w ogóle to
    powinieneś jeździć wolniej. Trochę odpowiedzialności...:DDD
    --
    Born to be Wild...
  • minniemouse 19.08.09, 08:37
    Po pierwsze ja nie mowie o winie... Oczywistym jest, ze
    teoretycznie
    mamy niezbywalne prawo do bezpieczenstwa. Niestety swiat nie jest
    perfekcyjny i czasami spotykamy przestepce lub idiote na swojej
    drodze.. I z tym nalezy sie liczyc... watpie abys chodzila ciemna
    ulica
    w szemranej dzielnicy, prawda? Dlatego tez nie zostawisz drogiego
    aparatu na siedzeniu auta stojacego na parkingu.. itd, itp...



    Kontik,
    owszem, nie
    ale postaraj sie tez zrozumiec ze nawet gdybym zostawila alo sie
    przeszla to w dalszym ciagu nie powinienies mowic "Minnie nie
    powinna byla zostawiac aparatu" albo "nie powinna byla isc ciemna
    ulica". bot wtedy zwalasz wine na mnie - tak czy siak.

    ja rozumiem ze przez zalozenie psu smyczy i kaganca byc moze
    unikneloby sie TYM RAZEM zastrzelenia psa. ale nie unikneloby sie za
    ktoryms kolejnym, wiec co za roznica?
    bo problemem byl nie pies, nie brak smyczy, nie brak kaganca tylko
    zdegenerowany alkoholik.

    mam nadzieje ze teraz rozumiesz ?

    milego dnia,

    Minnie


    --
    Warto przeczytac:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • tenshii 17.08.09, 12:33
    77-letniego mężczyznę, który strzelał z wiatrówki do przypadkowego samochodu, zatrzymała policja w Nieboczowach (Śląskie). Mężczyzna przyznał się do oddania strzału, zaznaczył jednak, że jego celem nie był samochód lecz pies.
    Jak poinformował młodszy aspirant Marek Wręczycki z zespołu prasowego śląskiej policji, o ostrzelaniu swojego auta poinformowała policję 23-letnia kobieta, która wczoraj wieczorem wraz z mężem i bratem przejeżdżała przez nadodrzańską miejscowość Nieboczowy.

    Młodzi ludzie usłyszeli przez otwarte okna odgłos trafienia w karoserię samochodu. Gdy zatrzymali się, zobaczyli w pobliżu miejsca kierowcy odprysk metalu. Przy pobliskim domu zauważyli natomiast starszego mężczyznę trzymającego przedmiot przypominający strzelbę lub wiatrówkę.

    Wezwana policja zatrzymała 77-letniego mieszkańca Nieboczów, który tłumaczył, że z wiatrówki - owszem - strzelał, ale nie do samochodu, tylko do swojego psa. Policyjni specjaliści na podstawie miejsca odprysku określili, że linia strzału - na wysokości twarzy kobiety - mogła bezpośrednio zagrażać jej życiu lub zdrowiu.

    Jeśli do ich oceny przychyli się prokurator, 77-letniemu nieboczowianinowi będzie groziło do 3 lat więzienia.

    www.onet.pl
    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • ontarian 17.08.09, 14:12
    tymek nie bedzie juz bez smyczy spacerowac

    ciekaw jestem, czy ta skrzywdzona wlascicielka tymka
    zostanie ukarana za to, ze psa bez smyczy prowadzila

    --
    zaraz bonka tutaj podniece
    mowi maciora sciongajonc kiece

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka