Wiem, że temat jest o facetach, ale mistrzynią w skąpstwie jest jednak moja
babcia. Kiedy byłam mała i przyjeżdżałam do niej, brałam ze sobą własny papier
toaletowy, to zawsze narzekała, że za dużo używam. Urywała mały paseczek (papier
oczywiście najtańszy z możliwych, szary i szorstki) i mówiła "O, tyle! Widzisz?
Po co tak dużo, tyle wystarczy!".
Kosmetyki w jej łazience stoją nieużywane od kilkudziesięciu lat, bo jej szkoda.
Kiedy dostaje od kogoś prezent, zwykle go nawet nie otwiera, tylko daje komuś
innemu. W tym samym papierze co zawsze - wielokrotnego użytku, bo kiedy się da,
zabiera go z powrotem...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.