Dodaj do ulubionych

jak się bronić przed przemocą emocjonalną?

20.05.10, 17:40
Ciągła krytyka, "wściekanie się" podczas rozmowy, ubliżanie,
drwiny,popychanie, szarpanie, wykręcanie rąk. A za chwilę: o co ci
chodzi, przecież cię kocham, tylko mam taki temperament.

Jestem o krok od decyzji o rozwodzie. Czy coś da się jeszcze
uratować?
Edytor zaawansowany
  • 21.05.10, 13:22
    Jestem w podobnej sytuacji. Mąż po każdej awanturze mówi, to samo o
    co chodzi, sama mnie sprowokowałaś, przecież kocham cię. Dlatego
    daje mu kolejne szanse, które nic nie wnoszą w moje życie.
  • 21.05.10, 16:26
    Ja czuję się wypalona. Totalny brak zaufania z mojej strony, nie
    bardzo wiem co dalej.

    Magiczna formuła to 'zająć się sobą'
    A co z zaufaniem, bliskością, wsparciem. Życie obok?

    Pustka i poczucie klęski mnie nie opuszcza. Mam ogromny żal do
    siebie, że nie umiem sobie poradzić w tej sytuacji, że nie widziałam
    problemu przed ślubem. Nie było go? Co się stało? Nie rozumiem tego.

    Może jakieś pomysły? Oprócz "szczerej rozmowy", bo one napisałam jak
    się kończą...Nawet jeśli któraś jest miła i rozumiejąca to zostaje
    wyśmiana przez męża za kilka dni.

    Panie Pawle, jakiś twórczy pomysł?
  • 21.05.10, 20:04
    Pan Paweł od miesiąca nie odzywa się. Szkoda, bo myślałam, że mnie również doradzi. Potrzebne jest mi wsparcie specjalisty, sama nie potrafię sobie poradzić.
  • 24.05.10, 12:50
    Olgo998,

    mam tak samo.
    Po raz kolejny mam fundowany "miodowy miesiąc", który nie wiem czym i w jaki
    sposób się zakończy. Fakt, ten jest inny, jakby przemyślany, oparty na działaniu
    nie obietnicach, ale zaufać nie umiem, tak jak Ty. Na pewno nie teraz. Nie mam
    innego wyjścia jak zbierać się w sobie (czytaj: organizować na "czarną godzinę")
    i poczekać. Na co? Może na to czy faktycznie się zmieni, chociaż zdaję sobie
    sprawę, że najprawdopodobniej to mrzonki.

    Wyśmiana? Niemal za każdym razem. Nawet jeśli nie od razu, to tak pięknie
    zmanipulowana po czasie, że zastanawiam się o co mi w ogóle chodzi...........


    Odnośnie Pana Pawła: widać Go ostatnio w mediach, więc może nie bardzo dysponuje
    czasem aby się tutaj udzielać.
    --
    Wrażliwy facet, który gada, to mityczne stworzenie...
  • 28.05.10, 15:02
    Miałam to samo. Zacznij się coraz bardziej bronić, to zobaczysz jak się zrobi coraz agresywniejszy.
    Początkowo też wierzyłam, że coś się zmieni, że pomogą tzw. "szczere rozmowy" - kompletne bzdura!!!
    Facet będzie się tłumaczył następująco:
    - nie pamiętam tego (akurat wtedy był pijany)
    - jesteś nienormalna, że takie rzeczy wymyślasz
    - niczego mi nie udowodnisz, nie masz dowodów, śladów, świadków,
    - to nie byłem ja, to ktoś inny, nie jestem sobą jak wypiję, ale obiecuję więcej nie będę
    - i sakramentalne: TO WSZYSTKO TO JEST TWOJA WINA, JAKBYŚ BYŁA INNA TO BYM SIĘ TAK NIE ZACHOWYWAŁ, SPROWOKOWAŁAŚ MNIE!!!
    - potem: jeżeli mnie zostawisz to sobie coś zrobię (zaczyna się łykanie tabletek, szukanie sznura etc. grunt to scena pt. samobójstwo) lub tobie...

    Znacie to wszystko?? Potem facet widzi, że narozrabiał i zaczyna być milutki, taki jakimi go się lubi i znów się go kocha.

    Olga jestem po rozwodzie, zaczęłam się przed tym ostro bronić, doszły interwencje policji, awantura na awanturę robiła się coraz gorsza. Jestem też w trakcie eksmisji ex. Dopiero teraz czuję, że jestem coraz bardziej wolna, że na mnie ten człowiek już nie działa, nie ma kompletnie wpływu. Dopiero teraz czuję, że się go nie boję, nie boję się jego agresji. Czuję tylko tyle, że mam go serdecznie dość i niech znika raz na zawsze z mojego życia :) Nigdy więcej nie dam się poniżać, nie dam sobie ubliżać, nie dam sobą szarpać, bo niby dlaczego mam dać?? Bo jakiś idiota powie mi, że mnie kocha?? Cóż to za argument?? Cóż to za chora miłość?? Nie warto tego ciągnąć, ale decyzję trzeba podjąć samej. Mi wystarczyło, jak rzucił nożem 1 m od dziecka i już nie cofnęłam się, nie cofnę się też przed niczym. Ważny teraz jest tylko spokój mój i mojego syna.
  • 28.05.10, 17:19
    Gratuluję ci, że potrafiłaś się uwolnić od tego strachu, bo chyba on
    najbardziej paraliżuje.

    Dla mnie małżeństwo to coś takigo, jak siedzenie na bombie
    zegarowej. Ciągle jestem spięta i smutna.
    Pracuję nad sobą. Terapia, lektury, ciągłe szukanie, jednak wciąż
    ten strach i niepewność.

    Dla mnie rozwód jest ostatecznością. Miotam się jak diabli. Bo dobre
    chwile też razem przeżyliśmy.
  • 28.05.10, 20:49
    Nie mówię, że w ogóle nie mam obaw. Tylko zwróć uwagę, że ze swoim problemem wyszłam na zewnątrz. Policja założyła mi Niebieską Kartę (też tylko przemoc psychiczna) i tak jak patrzę z perspektywy, dużo mi pomogła.
    Z przemocą emocjonalną masz tak, że boisz się, że nikt Ci nie uwierzy, poza tym jest wstyd o tym mówić, bo niby jak mogłam pozwolić się tak traktować, co pomyślą o mnie ludzie??
    Powiem Ci jedno, tak myślałam przy pierwszej Niebieskiej Karcie (wycofałam ją, bo obiecał mi, że się będzie leczył - mrzonka), po tym rzuceniu nożem, pomyślałam sobie:
    "nie obchodzi mnie co o mnie ludzie myślą, nie obchodzi mnie czy ktokolwiek mi uwierzy - ja nie chcę tak żyć, mam dosyć."
    Powiem Ci, że początkowo chwilami żałowałam tej decyzji, widziałam go, słyszałam jego głos i tęskniłam za nim. Tylko przypominałam sobie jedno: on się nie zmieni, pamiętaj, że coraz gorsze są awantury, nie pozwól na to by syn miał tak nienormalny dom.
    Z upływem czasu ta tęsknota za nim zanikała. Szaleje mi w domu coraz bardziej, ale ja już nic do niego czuję. Argument za argument, jeżeli za bardzo fiksuje, wzywam policję lub żądam od dzielnicowego rozmów z ex. Powiem Ci, że od kiedy ingeruje policja, to mój ex zaczął się bać i żyć w stresie. Powiem również, że niczego już nie przebaczam, bo jeżeli zacznę to pociągnie mnie.
    Ostatnio próbował mnie straszyć, że uderzy mnie z pięści, kilkakrotnie robił zamachy by wystraszyć, nie powiem, bałam się. Patrzyłam mu w oczy i mówiłam: zrób to, bo chcę obdukcję, to mi się przyda na sprawę o znęcanie i pamiętaj, że wyrok w zawieszeniu mnie nie interesuje, współwięźniowie fajne rzeczy robią z takimi jak ty. Zwątpił, teraz mojemu dzielnicowemu wpiera, że próbuję go sprowokować do uderzenia - hehehe niezłe.
    Olga jeżeli się zbuntujesz, to licz się, że będzie chwytał się różnych sposobów, bylebyś tylko wycofała pozew (ja do rozwodu miałam masę sms dot. jak mnie strasznie kocha), potem zaczną się coraz gorsze pogróżki. Będzie próbował różnych metod by osiągnąć swój cel.
    Powodzenia Ci życzę, bez względu jaką decyzję podejmiesz. Ja swojej nie żałuję, bez względu na to co przyniesie mi przyszłość :)
    Przejrzyj proszę wcześniejsze posty, gdzie dziewczyny piszą o podobnych problemach. Zobacz, że mają takie same obawy, że sprawcy niemal się tak samo zachowują. Nie jesteś sama z tym problemem, jest nas tutaj dużo.
  • 01.06.10, 14:25
    Mam dokładnie to samo. Tylko, że odkąd ja się postawiłam i przestałam tolerować
    niedopuszczalne zachowania to doświadczałam przemocy nie tylko emocjonalnej ale
    niestety każdej jej postaci. Kiedy mąż przekonał się, ze to nie działa, że żadne
    prośby, groźby czy szantaże już mnie nie wzruszają znowu stara się być cudowny.
    Znowu jest u nas typowy "miodowy okres". Rozum i doświadczenie (jesteśmy razem
    14 lat) podpowiada, że to tylko chwilowa przemiana, ze na prawdziwe zmiany i
    zrozumienie nie mam co liczyć. Ale cóż, wydaje mi się, że słabnę i znowu daję
    się omamić... Strasznie trudno wyrwać się z takiego toksycznego związku.
    Próbowałam nie raz i ... zawsze w końcu wybaczałam. Mam nadzieję, że tym razem
    się nie dam. Trzymaj się dziewczyno. Łatwo na pewno nie będzie ale im wcześniej
    tym lepiej. Nie jesteś sama w takiej sytuacji, chociaż to niewielka pociecha...
  • 01.06.10, 20:34
    Kurcze, kurczę, kurczę!!!
    Normalnie ta 14 pechowa czy jak???
    A że trudno... wiem. Wczoraj była karczemna awantura, niechcący syn sam
    wmanewrował sie w mediatora... 12-latek tłumaczył ojcu co robi źle! Bo wczoraj
    sie skończył miodowy m-c, a dzisiaj M jakby nigdy nic. Ale mnie już nie weźmie
    "na lewe sanki", przynajmniej będę się starała nie dać. Ale mam doła na maxa. A
    muszę jechać a nim na weekend. Byle do 14 czerwca; M idzie do psychologa, a
    później się okaże co dalej...
    --
    Wrażliwy facet, który gada, to mityczne stworzenie...
  • 01.06.10, 23:57
    Z tego, co na razie wiem, to przede wszystkim nie należy dać się
    wciągnąć w niepotrzebną wymianę zdań, bo logiczna argumentacja do
    przemocowca nie trafia. On musi wygrać. Władza w związku należy do
    niego. Brak partnerstwa. Niestety. A my, mając pragnienie akceptacji
    z jego strony, staramy się za wszelką cenę mu coś wytłumaczyć. Do
    niczego to nie prowadzi.
    Gorzej, gdy przemocowiec się wkurzy i zadziała "ręcznie". Wtedy
    policja? Tak jak napisała nora tzw. blokowanie przejścia, czy
    trzymanie za nadgarstki jest wystarczającą przyczyną, żeby wezwać
    policję?
  • 02.06.10, 00:12
    Tyle tego wertuję,że przypisałam norze nie jej słowa, sorki, ale
    wiecie o co chodzi.
    Mój mąż ostatnio wysyłał mnie do psychiatry... Bez komentarza.
  • 02.06.10, 07:39
    > przede wszystkim nie należy dać się
    > wciągnąć w niepotrzebną wymianę zdań, bo logiczna argumentacja do
    > przemocowca nie trafia. On musi wygrać. Władza w związku należy do
    > niego. Brak partnerstwa. Niestety. A my, mając pragnienie
    akceptacji
    > z jego strony, staramy się za wszelką cenę mu coś wytłumaczyć. Do
    > niczego to nie prowadzi.
    Ot, i cała prawda - ON MUSI WYGRAĆ!!! Niby zdaję sobie sprawę, że
    moja argumentacja choćby nie wiem jak logicznie i łagodnie
    wypowiedziana to jak przysłowiowym "grochem o ścianę". Ale cóż,
    ciągle próbowałam przemówić, dotrzeć do niego i coś wytłumaczyć. W
    końcu to inteligentny i wykształcony człowiek... Cóż, próżne
    nadzieje... taki typ nigdy niczego nie zrozumie chociaż czasami,
    zeby osiągnąć swój cel świetnie udaje, że rozumie, mówi to co chcę
    usłyszeć. Ale to tylko kolejna gra i manipulacja...
  • 04.06.10, 17:32
    Bo oni Noro są dobrymi psychologami. Doskonale znają swoje ofiary, wiedzą czego się boimy, czego obawiamy itd.
    Wiem tylko jedno, skoro stanęłam kontra i gdybym się z tego wycofała miałabym przechlapane totalnie. Facet osiąga swój cel, już jest pewny, że ma wpływ i co się zaczyna?? Zacznie być bardziej mściwy (bo w rodzinę integrowała policja), już widziałam że z awantury na awanturę robi się coraz bardziej agresywny. Lepiej to przerwać niż do tego wracać.
    Nie wiem teraz czy to Ty pisałaś Noro pisałaś kiedy wezwać policję. Trudno powiedzieć... Nie chodzi w samo schwytanie za nadgarstki. Ja wzywałam wtedy kiedy miałam już serdecznie dość i chciałam żeby coś to wszystko przerwało. Bałam się wtedy.
  • 03.07.10, 17:57
    dziewczyny, a czy Wy korzystacie z pomocy psychoterapeutcznej? samemu trudno
    jest się wyzwolić z tych silnych choć toksycznych więzi, z tego obustronnego
    uzaleznienia..ale nalezy Wam się solidne wsparcie, nie tylko policji, ale tez
    kogoś kto pomoże odbudować czy dbać o własne poczucie bezpieczeństwa, poczucie
    czy po prostu bezpieczeństwo...pomoże zrozumiec te zawiłe mechanizmy, które
    jeszcze trzymają Was w domach by powoli zacząć się z nich
    uwalniać....korzystacie z tego?
    nie myślcie, że istnieją przypadki gorsze od Waszych - wierzcie w siebie -
    jest wystarczająco źle dla Was, nie myslcie że z Wami jest cos nie tak - to
    wzbudza wstyd i powstrzymuje przed poproszeniem o pomoc na zewnątrz, nie
    łudźcie się miodowymi miesiącami - dobre i złe rzeczy nie bilansują się, a
    przemocowy człowiek nie zmieni się po tym jak to obieca, bo sam jest chory,
    uzależniony i zapętlony w to co robi..
    olga to nie kwestia temperamentu, popychanie a za chwilę "kocham Cie" robi Ci
    sieczkę w głowie, juz sama nie wiesz jak to jest naprawdę i im bardziej nie
    wiesz tym trudniej Ci podejmować decyzje i w porę zadbać o siebie, uczy
    bezradności. potrafisz jeszcze wyobrazić sobie związek, w którym nie cierpisz?
    jeśli jest cos co warto w związku ratować to Ty sama!
  • 09.02.16, 04:34
    Czesc dziewczyny ja jako facet jestem ofiarą przemocy psychicznej moja zona wyzywa mnie i nie bende tego tu cytowal bo to zalosne slowa robi mi problemy z byle powodu nmp.o zalany obrus wodą itp .A najgorsze w tym wszystkim jest to ze to sie powtarza jakis okres spokoju i znowu ogien.A ja po kilku dniach tego ponizania zaczynam reagowac rowniez agresja daje jej do zrozumienia jak to fajnie jest byc wyzywanym i tez ja wyzywam i co wstyt sie przyznac poszarpalem ja .zawolala policje i pokazala otarcia .zaluje niesamowicie tego po prostu ile mozna znosic wyzwiska pod swoim adresem nie usprawiedliwiam sie bo zle zrobilem .A ja nie imprezuje praca dom i nie moge tego pojac ze z byle powodu jestem np dnem zerem a to jedne z tych lzejszych wyzwisk.co o tym sadzicie drogie kolezanki
  • 06.02.17, 14:55
    Hej, minęło kilka dobrych lat od tego wpisu i mogę tylko powiedzieć, że uratowałam siebie.
    Odeszłam od człowieka, który krzywdził psychicznie mnie i dzieci. Jestem na terapii, 4-tej z kolei, ale właśnie trafiłam na terapeutę, który ma najwyższe kompetencje.
    Było bardzo trudno... momentami wręcz strasznie...
    Spakowałam siebie i dzieci i odeszłam. Znalazłam pracę, wynajęłam mieszkanie, zaczęłam nowe życie. I było warto. Innej drogi w wychodzeniu z przemocowego związku nie widzę. Nie było co ratować. To niemożliwe. On mnie nie kochał, po prostu musiał mieć kontrolę i karmił swoje kompleksy, a po drodze zniszczył jeszcze inną kobietę, która płakała na podłodze tak samo jak ja.

    Żyję teraz swoim życiem, spełniam swoje marzenia, akceptuję siebie taką jaka jestem. Ja po prostu teraz nareszcie JESTEM NAPRAWDĘ. Dziękuję sobie za siłę i odwagę. Pozdrawiam wszystkie osaczone kobiety i mogę Wam powiedzieć tylko jedno - walczcie o siebie, bo życie jest tylko jedno.
  • 20.04.17, 09:15
    myślę, że to fajna akcja, mnożecie ją zorganizować w swoim mieście: mlodzinadorobku.pl/blogerzy-dla-bezpiecznaja/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.