Mój mąż (w trakcie rozwodu) parę miesięcy temu dostał wyrok za znęcanie się nad rodziną. Od tego czasu zaobserwowałam dziwną zmianę. Idzie się z nim dogadać, przeprosił za kilka incydentów, nasze wspólne dziecko nie mówi już "że tata powiedział żeby ci nie mówić, że.... więc ci tego nie powiem", a po że było różnie ood nie mycia zębów po że mnie zabije.
Teraz mam tylko pozytywne sygnały w stylu "tata mówi tak jak ty"; przestał obiecywać i zgadzać się na różne rzeczy bez porozumienia ze mną... Żadnych przekleństw, wyzwisk, gróźb...
Zastanawiam się, z której strony nadejdzie cios... spodziewałam się na sprawie rozwodowej, a tu znowu niespodzienka... złożył wniosek o mediację, bo on przemyślał sprawę i chciałby spróbować się porozumieć... I rzeczywiście ustaliliśmy parę kwestii, a właściwie to on zgodził się na wszystko co do opieki nad dzieckiem i alimentów (i płaci!)...
O co tu chodzi?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.