Proszę Pana,
"Dorota jest samotną mamą. Jej synek ma zdiagnozowane ADHD. Dwa, trzy razy dziennie mieszkanie wygląda jak po tajfunie. Dorota jest na skraju wytrzymałości. Najgorsze jest jednak coś innego. Były mąż Doroty odwiedza syna raz, góra dwa razy w miesiącu. Kiedy przychodzi, dziecko jest spokojne. Jakby nic mu nie było. ADHD znika gdzieś całkiem bez śladu. Kiedy ojciec wychodzi, choroba powraca ze zdwojoną siłą. Dorota myśli, że jest złą matką. Ta myśl ją dobija. Często wybucha przez nią złością w obecności syna. Później przeprasza go za to."
Dlaczego tak jest?
Dlaczego moje dzieci, gdy są z ojcem - są przegrzeczne, a u mnie klną, krzyczą, zachowują się agresywnie. Dzieje się tak, gdy tylko dzrzwi zamykają się za ojcem. Nie pomagają komunikaty: tak nie robimy i własny przykład. U ojca tak się nie zachowują ze strachu, u mnie odreagowują. Nie szanują mnie kompletnie. Jestem tym załamana. Jestem stanowcza, konsekwentna, życzliwie nastawiona na dialog. Wydaje mi się, że wynika to z tego, że ojciec dzieci nie okazywał mi szacunku i ogólnie nie szanuje kobiet. Odeszłam od niego, ale nie radzę sobie z tym, aby nauczyć dzieci szacunku względem mnie. Trudno się tym nie przejmować. Boję się własnej agresji, którą tłumię. Więc postanowiłam, że nie będę tego robić. Mówię o zwojej złości dzieciom, ale są takie momenty, że ich wprost nienawidzę. Nienawidzę tego głupka ex, jego przemocowych rodziców, własnych dzieci i siebie, że tak nienawidzę. Potrzebuję właściwego kierunku. Zrozumienia tego co się dzieje między dziećmi a mną. Proszę o odpowiedź.