Dodaj do ulubionych

Weterynarze: uważajcie na psy zza granicy

21.04.08, 06:46
Nie lepiej wziąć bezpańskiego kundelka ze schroniska?
Edytor zaawansowany
  • tango9 21.04.08, 06:53
    "Podróbki psów rasowych". Co za tytuł! Moje kundle chowają się dobrze i są inteligentniejsze od niejednego rasowego arystokraty.
  • Gość: ela IP: *.ghnet.pl 21.04.08, 06:59
    ja mam taka podróbkę która wylądowala w schronisku. Na szczęście
    zdrowa :)
  • Gość: jankop IP: *.chello.pl 21.04.08, 07:51
    jak bedzie chorował? co za durny artykuł jak wygląda
    odpowiedzialność hodowcy? pokochalismy pieska a on zaczyna chorować
    i wtedy co wymiana naprawa?
  • Gość: rasowy=rodowodowy IP: *.sun.com 21.04.08, 10:40
    Porządny hodowca, zrzeszony w ZK, a poza tym uczciwy i rzetelny, po pierwsze
    sprzeda tylko psa zaszczepionego i odrobaczonego, zadbanego do granic
    możliwości. Po sprzedaży żywo interesuje się losem szczeniąt pochodzących z jego
    hodowli, ma stały kontakt z nowymi właścicielami, służy radą i pomocą w wielu
    kwestiach, nie tylko zdrowotnych. Pozdrawiam
  • Gość: kon IP: *.acn.waw.pl 21.04.08, 11:14
    Ponadto u psów rodowodowych znacznie rzadziej występują choroby
    genetyczne. Rodowód to nie jakis tam świstek papieru, to gwarancja
    że pies wyrośnie na przedstawiciela swojej rasy ze wszystkimi
    cechami charakteru, budową i wyglądem.
  • Gość: genetyk IP: *.brutele.be 21.04.08, 11:20
    Naprawde??? 100 proc gwarancji??

    Musisz sie jeszcze wiele o genetyce douczyc.
  • onlyyou1972 21.04.08, 11:26
    Gość portalu: genetyk napisał(a):

    > Naprawde??? 100 proc gwarancji??
    >
    > Musisz sie jeszcze wiele o genetyce douczyc.

    Nigdy, nie ma 100% gwarancji na genetykę. Lecz jeśli w umowie kupna sprzedaży
    zaznaczy się, że pies jest w 100% zdrowy, a tak nie będzie, to jest podstawa
    prawna do złożenia pozwu w sądzie. Możemy się potem domagać zwrotu kosztów
    leczenia. Czego nie można zrobić w przypadku pseudo hodowli.
  • Gość: rasowy=rodowodowy IP: *.sun.com 21.04.08, 11:26
    faktycznie kon trochę się rozpędził pisząc o gwarancji... powinien raczej
    napisać o zdecydowanie wyższym prawdopodobieństwie...
  • Gość: genetyk IP: *.brutele.be 21.04.08, 11:32
    I tutaj sie klania genetyka populacji. Roznorodnosc jest o wiele bardziej
    korzystna. Psy rasowe, to tylko wyselekcjonowane rasy - dosyc jednorodne
    genetycznie i niestety zdegenerowane po tylu latach howu utrzymujacego "typ".


    Moim skromnym zdaniem to psy rasowe sa slabsze i bardziej podatne na rozwoj
    chorob (raka, alergii, zlapania jakiejs wirusa). To tak jak z ludzmi. Praw
    biologii nie oszukasz.

    Populacje z duza pula genow maja wieksze sznase przetrwania w czasie epidemii np
    wirusowej. Jednorodne genetycznie psy rasowe gina jak kurczaki.


    Jedyne co daje Ci rodowod, to niestety pewnosc, ze zwierzak byl badany i nie ma
    robakow. To wszystko. A i z tym czasem jest roznie.
  • Gość: rasowy=rodowodowy IP: *.sun.com 21.04.08, 11:39
    "genetyk" napisał/a:

    "Jedyne co daje Ci rodowod, to niestety pewnosc, ze zwierzak byl badany i nie ma
    robakow. To wszystko. A i z tym czasem jest roznie."

    Przykro mi, ale to śmieszne co napisałeś "genetyku" :-)
    Rodowód to jak nazwa wskazuje dokument stwierdzający POCHODZENIE danego psa. W
    rodowodzie znajdziemy informacje o wszystkich przodkach psa do 4, czy nawet 5
    pokolenia wstecz, informacje o umaszczeniu przodków i ich osiągnięciach i tytułach.
  • Gość: genetyk IP: *.brutele.be 21.04.08, 11:45
    No i co daje Ci ta wiedza??? Nic absolutnie... Daje Ci pojecie o tym jaki bedzie
    pies? Nie... TO zalezy juz bardziej od wychowania i warunkow zycia.

    Nawet rodowodowy pies moze byc zarobaczony i mizerny z osteoporoza i wieloma
    innymi przypadlosciami i wygladac jak "szmaciarza kon".

    Nic co napisalem nie bylo smieszne. Homogenne populacje piekow rasowych to
    ewenement w swiecie przyrody. Bardzo niezdrowy na dodatek.
  • Gość: rasowy=rodowodowy IP: *.sun.com 21.04.08, 12:04
    drogi "genetyku" - w jednym poście połączyłeś dwie problemowe kwestie: Jedno to
    homogenna populacja piesków - tu przyznaję rację, niestety coś za coś, czyli
    mamy piękne wyselekcjonowane psy wielu ras, ale też im węższa pula genów, tym
    większe ryzyko chorób etc.
    A druga kwestia to rodowody - dają i to dają dużo, bo dają gwarancję, że dany
    pies ma dokładnie tych a nie innych przodków, patrząc na kilka pokoleń wstecz.
    Owszem jak ktoś chce mieć psa rasowego ale nie na wystawi to niech kupi psa z
    metryczką, który został przez hodowcę uznany za tzw. peta, czyli psa nie
    rokującego wystawowo. Taki piesek jest przeważnie sporo tańszy od swojego brata,
    który daje nadzieję na sukcesy wystawowe. Można więc mieć psa o dobrym
    udokumentowanym pochodzeniu, ale nie z przeznaczeniem do dalszej hodowli, nie
    trzeba więc zapisywać się z takim psem do ZK, nie trzeba zaliczać wystaw,
    natomiast obowiązkowo trzeba takiego psa wysterylizować...
  • Gość: genetyk IP: 212.68.215.* 21.04.08, 13:04
    Krotko mowiac im bardziej rasowy, tym gorszy...


    Ze tez ludzie placa za trefny towar tyle kasy. Jedyne co tlumaczy takie
    postepowanie to snobizm. Przykre.
  • Gość: rasowy=rodowodowy IP: *.sun.com 21.04.08, 13:53
    ach, więc to kolegę boli?... "snobizm"... hehe... nikt nikomu nie każe zachwycać
    się psami rasowymi (czyli rodowodowymi). Jak się komuś nie widzi posiadanie psa
    rasowego, to niech się wybierze do schroniska po kundelka. Zresztą - coraz mniej
    w schroniskach kundelków z prawdziwego zdarzenia, a coraz więcej psów w typie
    danej rasy - czyli pochodzących od pseudohodowców....
  • Gość: artagas IP: *.chello.pl 21.04.08, 13:03
    Mi się wydaje że kierujesz się sterotypami i nie wiele wiesz o hodowli psów
    rasowych. Przede wszystkim dobry hodowca bardzo rozsądnie planuje każde krycie -
    kładąc nacisk przede wszystkim na zdrowie> Moja sunia jest przebadana w kierunku
    chorób dziedzicznych i wad wrodzonych; serca, oczu, bioder, rzepek kolanowych,
    słuchu i kilku innych schorzeń.Ojciec przyszłych szczeniąt również został
    przebadany i dzięki temu mamy pewność, że tak miot od wielu chorób będzie wolny
    a ryzyko wystąpienia wad serca jest znacznie mniejsze. Bo genetyka jest
    loteryjna tylko w tych punktach, których nie udało się się jeszcze zgłębić.
    Znamy już modele dziedziczenia wielu chorób i dzięki temu mozemy im zapobiegać.

    Szczenię z dobrej hodowli, to nie tylko piesek odpowiadający wzorcowi, ale
    przede wszystkim zdrowy pies, stabilny psychicznie, prawidłowo socjalizowany.
    Wychowany w zdrowej atmosferzei pod czujnym okiem kochajacego człowieka.

    Dodam jeszcze że gdybyśmy wszyscy postawili na różnorodność- tylko połowa
    populacji mogłaby cieszyć się czworonożnym przyjacielem w dobie alergii i innych
    chorób cywilizacyjnych. Moje dziecko jest alergikiem uczolonym na sierść psów,
    kotów , królików, ale dzięki istnieniu niektórych ras może dorastać w
    towarzystwie 3 uroczych psów, które uczą je odpowiedzialności, troski o żywą
    istotę i dają możliwość cieszenia się tym co najważniejsze: psią miłością i
    bezgranicznym oddaniem.

  • Gość: genetyk IP: 212.68.215.* 21.04.08, 13:37
    Z kolei mi sie wydaje, ze kierujesz sie tylko podstawowa wiedza z zakresu
    genetyki i nie pojelas o co mi chodzi.


    Z pustego i salomon nie naleje (czyt. z ograniczonych zasobow genow i magik ie
    wyczaruje bioroznorodnosci). Jak myslisz, dlaczego tak wszechstronnie bada sie
    przyszlych rodzicow? Bo populacja ma bardzo waski margines i homogenna strukture
    genetyczna. Ergo - latwiej o blad, wieksza podatnosc na raka i/lub inne wady
    wrodzone. Taka sytuacja miala miejsce w przypadku europejskich rodzin
    krolewskich. Hodowla wsobna i powolna degeneracja.

    Stad caly ten cyrk z szukaniem odpowiedniego rozplodowca do hodowli. Niestety
    hodowcy skazani sa na porazke. Wybierajac rodzicow z ograniczonej puli
    genetycznej zubazaja ja. Slizgaja sie rownia pochyla w dol.

    Niedlugo bio-technologia pozwoli w miare tanio sklonowac sobie takiego championa
    i nie bedzie trzeba hodowli. Wystarczyc bedzie zabezpieczony material genetyczny
    nawet jednej sztuki. Idetyczne osobniki, ktore wzorcowo trzymaja sie w "typie".
    Zakres wahan bedzie obejmowal przypadkowe mutacje i zmiany epigenetyczne.

    Jesli krzywdzenie istot zywych do dla was, hodowcow, sposob zycia i hobby, to
    wam wspolczuje. Rownie dobrze mozecie masowo zarazac psy chorobami. O wiele
    bardziej efektywne, niz swiadoma degeneracja gatunku w imie jakis snobistycznych
    wyobrazen.
  • Gość: artagsd IP: *.chello.pl 21.04.08, 14:00
    Genetyk to z siebie średni, ale ...
    Hodowla koni, myszy i psów itp musi być podyktowana pasją i naprawdę uważam, że
    to że udzielasz się w tym temacie jest podyktowane przede wszystkim tym, ze
    lubisz siać werment.

    Nie wąska pula genowa jest powodem badania psów w kierunku chorób dziedzicznych
    a troska o dobro przyszłego pokolenia. Kundelki też cierpia na zaćmę, dysplazję,
    LCP, wady serca mimo, ze ich rozród nie zamyka się w małej puli genowej. Nikt
    jednak z pseudochodowców albo miłych włascicieli kunelków nie zadaje sobie trudu
    by poznać przyczyny tych chorób i wyeliminować je w miarę możliwości. Własciciel
    kundla czy goldena z rodowodem czy bez - tak samo płacze, gdy odchodzi ukochany
    przyjaciel z powodu np wady serca.

    Nawiązanie do snobizmu mówi jasno, że tak naprawdę nie wiesz czym jest hodowla...

  • Gość: genetyk IP: 212.68.215.* 21.04.08, 15:11
    Lepszy niz z Ciebie, tego jestem pewien.


    > Nie wąska pula genowa jest powodem badania psów w kierunku chorób dziedzicznych
    > a troska o dobro przyszłego pokolenia.

    No a skad przyszle pokolenia? Z polaczenia jajeczka i plemniczka zawierajacego
    material genetyczny... Zlej jakosci material, zlej jakosci efekt.
    > LCP, wady serca mimo, ze ich rozród nie zamyka się w małej puli genowej. Nikt
    > jednak z pseudochodowców albo miłych włascicieli kunelków nie zadaje sobie trud
    > u

    W porownaniu z mieszancami ryzyko wystapienia choroby jest o wiele wieksze
    wlasnie z powodu waskiej puli genowej. A hodowcy przeciez to wiedza i usuwaja
    chore sztuki. Caly trud idzie w kierunku eliminacji ulomnych osobnikow. Tym
    samym coraz bardziej zawezaja pule genow... Ech.. Z Toba to jak ze slepy o kolorach.


    Z milosci stopniowo, powoli degenerujesz gatunek zwierzecia? Dziwna ta milosc.
    Udzielac sie moge wszedzie. Tak juz jest to forum skonstruowane. I nie tobie to
    oceniac, kto moze a kto nie moze.
  • Gość: artagas IP: *.chello.pl 21.04.08, 16:48
    Według mnie rozmnożenie jakiegokolwiek chorego zwierzęcia jest tym czym ty
    nazywasz degeneracją gatunku. Bo zgoda na rozmnażanie zwierząt chorych, nie
    przebadanych to czyste okrucieństwo wobec zwierząt i ludzi. Wyobraźmy sobie
    suczkę chorą na LCP (martwicę głowy kości udowej) ktora występuję u malych
    zwierząt nie zależnie czy jest to mieszaniec czy pies rasowy. Choroba mówiąc w
    skrócie jest koszmarna w przebiegu , towarzyszy jej ogromny ból- zawsze kończy
    się operacją. Rozmnożenie tej suczki to narażenie jej dzieci na takie same
    cierpienia a że choroba ujawnia się między 4-11 miesiącem życia to również
    narażenie na ogromny ból przyszłego własciciele, który w nieświadomie kupi takie
    szczenię

    Ale według ciebie powinno się takie zwierzę dopuścić do rozrodu.

    Wogóle jak czytam twoje posty to jestem w szoku; bo poprostu wypisujesz straszne
    absurdy. Teoretyczne rozważania totalnioe oderwane od rzeczywistości, więc może
    przedstaw nam szerzej swoje poglądy - alternatywę dla stanu obecnego, gdzie psy
    które mieszkają i żyją u boku człowieka rozmnażają się pod jego okiem. Co
    proponujesz w zamian skoro krycie w obrębie rasy to dla ciebie zbrodnia (nie
    mówiąc już o popieraniu rozmnażania zwierząt chorych)

    Aleternatywa według ciebie to chodzenie od pieska do pieska z suczką w cieczce i
    czekanie który jej się spodoba. Nie rozmnażanie zwierząt? Krzyżówki? Pies od
    pokoleń nie żyje w naturalnym środowisku, ale może stwórzmy rezerwat i niech
    tam kompulują z dala od cżłowieka. Jestem ciekawa jak przełożyłbyś swoje poglądy
    na rzeczywistość.

  • Gość: genetyk IP: 212.68.215.* 21.04.08, 17:27
    MOje poglady na rzeczywistosc nie maja ni wspolnego z tym temate...

    Sprawe rozmnazania zwierzat chorych (zapewne masz na mysli obarczone wada
    genetyczna) rozwiazala natura. Wyjasnil to nam dosyc jasno Karol Darwin.
    Mechanizm nazywa sie dobor naturalny. Slabe sie nie rozmnazaja, lub ze slabym
    skutkiem. Przezywaja najsilniejsze. Tutaj tkwi sila krzyzowek. To co hodowcy
    robia od okolen, to imbred skierowany na zestaw okreslonych cech. Od woli
    hodowcy zalezy jaki zestaw bedzie chcial namnazac i "utrzymywac w typie"

    Dla mnie to swiadome dzialanie majace na celu degeneracje gatunku. To samo
    dzieje sie z krowami, kukurydza, ryzem. Tylko kukurydza zywi miliardy, krowa
    rowniez. Funkcja psa ogranicza sie do dekoratorsko-hobbystycznego"posiadania".

    Rozmnożenie tej suczki to narażenie jej dzieci na takie same
    > cierpienia a że choroba ujawnia się między 4-11 miesiącem życia to również
    > narażenie na ogromny ból przyszłego własciciele,

    Naturalnie taka suczka ze wzgl na chorobe nie ma szans na rozmnozenie. Patrz -
    dobor naturalny.


    > suczkę chorą na LCP (martwicę głowy kości udowej) ktora występuję u malych
    > zwierząt nie zależnie czy jest to mieszaniec czy pies rasowy.

    Jestes pewien, ze prawdopodobienstwo wystapienia jest takie samo?
    Sabosc czystych raz moge wykazac na pzeykladzie podanym przez kogos innego:
    parwowirozy psow. Jeszcze 20 lat temu postac sercowa zabijala 80% psow. Dosyc
    wyoka smiertelnosc, ktora niestety spowodowana jest niewielkim zroznicowaniem
    genetycznym. Obecnie dzieki szerokim programom szczepien na odmiane jelitowa
    (CPV-2) pada 3-40% szczeniat.

    Rowniez olbrzymia smiertelnosc.

    A to tylko zwykla infekcja wirusowa. Ludzie niestety zdegenerowali gatunek.

    Jedyne co mnie dziwi, to hipokryzja hodowcow. Z papierkiem sa ok, bez papierka
    to juz mordercy i sadysci zwierzat...
  • Gość: artagas IP: *.chello.pl 21.04.08, 23:43
    I znów uogólniasz, wsadzasz do jednego worka wszystkich hodowców itp.Nie każdy
    hodowca jest zwolenikiem inberedu. Nie odpowiedziałeś wogóle na moje pytanie. W
    dzisiejszych czasach pies to zwierzą udomowione i o doborze naturalnym mowy być
    nie może, więc wróć proszę na ziemię i odnoś się do tego co mamy teraz.

    Funkcja psa ogranicza sie do dekoratorsko-hobbystycznego"posiadania"

    Proszę kolejny absurd. Czyli każde zwierze, którego nie zjemy to dekoracja
    hobby? Czy ty miałeś psa, bo śmiem wątpić. Psy od pokoleń spełniały dużo
    ważniejszą rolę niż bycie pokarmem i w dzisiejszych czasach również pełnią
    funkcję użytkowe. Psy pracują, ucza bawią, pomagają niepełnosprawnym a często
    poprostu bezinteresownie kochają.

    Na przykładzie parwowirozy - do którego się odwołujesz jasno widać, ze za
    wszelką cenę chcesz udowodnić swoją rację i przedstawiasz tylko małą część
    zagadnienia i dobrze o tym wiesz. A wysunięcie wniosku, że to przez małe
    zróżnicowanie genowe .... Gratuluję Panu Panie genetyku. hahahahaha

    Myślę, że jesteś bardzo smutnym człowiekiem...
  • Gość: genetyk IP: *.brutele.be 22.04.08, 02:06
    Za duzo myslisz. Zajmij sie imbredem, genetyke zostaw fachowcom.
  • Gość: artagas IP: *.chello.pl 22.04.08, 10:31
    Myślę że twój ostatni post jasno i wyraźnie mówi, że piszesz tutaj tylko po to
    żeby zrobić zamieszanie. Niestety w rzeczowej rozmowie na argumenty- umiesz
    tylko tupać nóżką....

  • Gość: genetyk IP: 212.68.215.* 22.04.08, 13:16
    Skadze znowu. W twoim poscie nie doszukalem sie argumentow. Tylko same
    przechwalki. Niestety ilosc bledow i nieporozumien przekroczyla moj prog
    cierpliwosci i nawet nie chce mi sie prostowac Twojego postu.


    Jesi jestes hodowca, to na genetyce powinienes znac sie przynajmniej w sposob
    minimalny. A Ty pokazujesz tylko jak wielkim ignorantem jestes.

    Dyskusj z tkimi osobami nie ma sensu. jestes odporny na argumenty (widoczne w
    moim poscie powyzej).

    Tak jak mowil dziadunio: nie dyskutuj z glupkami, bo sprowadza Cie do swojego
    poziomu i pobija doswiadczeniem.
  • Gość: PODSUMOWANIE IP: 81.21.194.* 22.04.08, 13:42
    Przeglądnęłam dyskusję "genetyka" z "artagasem".
    Nadmieniam, ze nie jestem ani genetykiem ani hodowcą, ale cała ta dyskusja
    wygląda mi na wymianę poglądów między człowiekiem znającym zagadnienie (genetyk)
    a hodowcą (artagas), którego dochodom zagrażają opinie wyrażone przez genetyka.

    GENETYK MA 100% racji!

    Rasowy=rodowodowy=obciążony wieloma wadami dziedzicznymi powodującymi skłonność
    do chorób.

    NIC DODAĆ NIC UJĄĆ.

    Ale takiego rodowodowego też można kochać :-)- nawet jeżeli wskutek chorób "nie
    jest wystawowy"
  • Gość: Artagas IP: *.chello.pl 22.04.08, 16:33
    Wyobraź sobie , że do tej pory nie otrzymałam ani 1 gr z hodowli i nie chodzi
    tutaj o bilans wydatków do dochodów- jak podawał ktoś inny. Dla mnie nie jest to
    działalność zarobkowa. Ja rozumiem że niektórym trudno zrozumieć, że po co
    człowiekowi pies- skoro nie można go zjeść, albo co komuś hodowla skoro nie
    hoduje psów dla kasy. Dla mnie byłoby ujmą, gdyby moje psy miały na mnie zarabiać.

  • Gość: Atrtagas IP: *.chello.pl 22.04.08, 16:49
    Myślę że po raz kolejny pokazałeś swój brak klasy. Jak się nie ma sensownych
    argumentów to najlepiej jest kogoś zwyzywać, bo wówczas może ktoś nie zauważy,
    że rzeczowa dyskusja to nie to co cię interesuje. Żegnam , bo rozumiem że już
    sobie idziesz...
  • Gość: genetyk IP: *.brutele.be 23.04.08, 02:46
    Glupis.. Nawet chcialem Twoj pozal sie Boze post poprawic, ale teraz
    zezygnowalem. Zyj we wlasnym swiecie z dala od obiektywizmu...


    Rozumiem, ze odchodzisz :)
  • Gość: kon IP: *.acn.waw.pl 21.04.08, 11:43
    Nie napisałem że to gwarancja zdrowia.
  • Gość: gość IP: *.3s.pl 21.04.08, 07:02
    Mój sąsiad ma owczarka szkockiego, który przez cały dzień jest w ogródku i
    głośno szczeka.Nie wytrzymuję - czym najlepiej go otruć?
  • Gość: Grund IP: *.chello.pl 21.04.08, 07:09
    Porozmawiaj z sasiadem i wspolnie ustalcie co mozna by zrobic, zeby pies
    przestal szczekac, albo zeby to szczekanie nie bylo dla Ciebie dokuczliwe.
  • Gość: KS IP: *.acn.waw.pl 21.04.08, 11:15
    Powieś na płocie zdjęcie swojej żony, zdechnie w przeciągu godziny.
    Pozdrawiam.
  • sqro 21.04.08, 12:12
    Gość portalu: gość ( IP: *.3s.pl) napisał(a):

    > Mój sąsiad ma owczarka szkockiego, który przez cały dzień jest w ogródku i
    > głośno szczeka.Nie wytrzymuję - czym najlepiej go otruć?

    Właśnie ogłoszono w miejscu publicznym zamiar popełnienia przestępstwa.
    Niniejszym informuję, że nie pozostawię tego bez odpowiedzi. Na dniach mam
    zamiar zgłosić ten fakt do prokuratury.

    Przemysław Skurowski
  • Gość: Gość IP: *.3s.pl 22.04.08, 06:59
    Coś w tym jest, jaki właściciel taki pies - głośny i srający.
    A może panowie sku..wski i ten drugi nieodpowiedzialnym właścicielem sie zajmą?
  • nameja 21.04.08, 07:03
    bardziej odporne na choroby?
  • Gość: Mireczek IP: *.home1.cgocable.net 21.04.08, 07:21
    yap,yap.yap..artykul stronnoczy i napisany przez hodowcow psow.Poglupieli i nie
    wiedza ile BRAC za zwierzatka.Te rodowody to sa wazne jak sie chce psy rozmnazac
    czyli robic pieniadze.Jesli co polecaja weterynarze psy sterylizuje sie ( miedzy
    innymi w celu wyeliminowania agresji)to taki rodowod moze robic w kiblu za
    papier toaletowy.
    Brakuje w tym artykule tylko histori o tym jak owczarka od ruskiego kupil a jak
    ten podrosl to sie okazal niedzwiedziem.
  • sliwka1977 21.04.08, 07:45
    Tu wcale nie chodzi o wystawy czy kasę za potomstwo zwierząt
    rodowodowych, ale o pewność, że zwierze jest zdrowe, ma
    niezwichrowaną psychikę i w razie czego, to zawsze mozna liczyć na
    hodowcę, bo jest się z nim w stałym kontakcie. Jeżeli ktoś chce mieć
    np. beagla, to oczekuje, że pies będzie miał określone cechy
    charakteru charakterystyczne dla tej rasy. Jeżeli kupi psa bez
    rodowodu, to nie może mieć pewności co do zdrowia i psychicznego, i
    fizycznego, a poza tym wspiera te pseudohodowle nastawione tylko na
    kasę. Takich pseudohodowców nie interesuje zwierze, tylko pieniądze.
    Dlatego popieram akcję rasowy=rodowodowy. Ot co!

    --
    "Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy
    zapominamy jak latać" - Antoine de Saint Exupery
    I takim był mój najwspanialszy przyjaciel Bilbo:
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,sliwka1977.html
  • Gość: robi IP: *.jgora.dialog.net.pl 21.04.08, 08:50
    I sliwka trafil(-a?) w sedno - pies z 'prawdziwej' hodowli to gwarancja zdrowia
    i dobrej psychiki psa

    --
    Hodowla jamników
  • Gość: dora IP: *.crowley.pl 21.04.08, 09:41
    Moi znajomi kupili psa z rodowodem. Okazało się, że ma poważne
    problemy zdrowotne i to takie o których hodowca musiał wiedzieć
    przed sprzedażą. Dopiero po wyroku sądowym udało się odzyskać
    pieniądze wydane na zakup psa. Leczenie nadal muszą pokrywać z
    własnej kieszeni.
  • Gość: ewa IP: *.eranet.pl 21.04.08, 13:03
    żadna gwarancja zdrowia!!! Nie jesteś w stanie zagwarantować zdrowia zwierzęcia
    w żaden sposób. Psy z hodowli na ogół są zaszczepione, odrobaczone i zwykle
    dobrze odżywiane. I to wszystko. dasz mi gwarancje, że nie okaże się za kilka
    miesięcy, ze zwierzę cierpi na dysplazję stawów biodrowych, ma wadę serca, albo
    nie zachoruje na boreliozę?
  • Gość: aurora IP: *.softdesk.com.pl 21.04.08, 08:49
    ale wiele w nim racji - ludzie powinni przetsać nabijac kasę tym "hodowcom", a własciwie rozmnażaczom. jeżeli ktos chce mieć szczeniaka rasowego naprawdę, niech idzie do prawdziwego hodowcy a jezeli nie ważny dla niego rodowód - w schorniskach czeka wiele psich serc.
    ale niestety głupota ludzka będzie zawsze napędzać interes tych rozmnażaczy :/
  • Gość: mejlooo IP: *.kat.3s.pl 21.04.08, 09:49
    Ludzie to potwory!
  • rikol 21.04.08, 10:54
    Najzdrowsze i najbardziej wszechstronnie utalentowane sa kundle:). Problem z
    kundlami polega na tym, ze nie wiadomo, jak duzy bedzie taki pies. Charakter
    szczeniaka mozna w jakims stopniu okreslic, jesli sie spotyka z hodowca i ma sie
    szanse obejrzenia miotu i matki. Matka uczy male roznych zachowan, wiec jej
    zachowanie jest wazna wskazowka. Dobrze by bylo zobaczyc tez ojca, ale czesto w
    przypadku kundli nie wiadomo, kto nim jest. Z drugiej strony, nie nalezy
    demonizowac, jesli psu poswieca sie czas i uwage, WYCHOWUJE sie go, nie powinno
    byc problemow, niezaleznie od genetycznych predyspozycji psa (szczegolnym
    przypadkiem jest choroba psychiczna, ale dobry opiekun widzi, ze z psem cos nie
    tak i idzie do weterynarza).

    Oczywiscie, rodowod jest wazny - jesli ktos chce miec psa o okreslonym wygladzie
    i cechach psychicznych. Jesli ktos chce psa np. do polowania, kupi psa z
    rodowodem, bo ma (prawie) gwarancje, ze pies bedzie taki, jakiego potrzebuje.
    100% gwarancji nigdy nie ma, bo w gre wchodza zywe zwierzeta, kazde ma swoj
    charakter, moze tez zachorowac, nawet jesli jest po interchampionach. Nie
    polecam jednak nikomu kupowania rottweilera lub bullterriera (i nie tylko ich)
    'bez papierow', bo to moze okazac sie bledem smiertelnym. Czy ktos ustalil, ze w
    ostatnich wypadkach smiertelnych braly udzial psy z rodowodem? Pisze sie
    'bullterriery', ale moze to byly psy wlasnie z takich pseudohodowli, gdzie pies
    nie ma z ludzmi kontaktu i siedzi w klatce - nic dziwnego, ze potem jest
    agresywny. Psy z rodowodem musza byc wystawiane, zeby ich potomstwo tez moglo
    miec rodowod. Wystawa jest stresujaca, sedzia psa dotyka - w takich stresujacych
    sytuacjach widac, jak pies sobie z tym radzi. Jesli pies warknie lub ugryzie
    sedziego, jest zdyskwalifikowany - jego potomstwo nie bedzie mialo rodowodu,
    nawet jesli sa 'czysto rasowe'. Ponadto psy rasowe sa badane pod katem chorob
    genetycznych i nie dopuszcza sie do hodowli psow chorych. Na tym polega
    odpowiedzialna hodowla - rodzicami zostaja psy zdrowe - fizycznie i psychicznie.
  • wlodzimierz.ilicz 21.04.08, 07:31
    zyski hodowców drogich psów z rodowodami.
    Toteż autor bzdurnie straszy rzekomymi chorobami psów bez rodowodów.
    A zawsze był wybór: ładny, rasowy tańszy piesek bez rodowodou lub
    drogi z rodowodem. Tez rasowy.
  • milet_z_sedesu 21.04.08, 07:51
    tu chodzi gnojku o zywe istoty.
  • Gość: ela IP: *.ghnet.pl 21.04.08, 08:28
    Poprzedni mój pies był wyratowany z takiej pseudohodowli wsobnej (
    interwencja policji). Pies szybko stracił wzrok- pół swojego zycia
    był slepy tylko dlatego że komuś się chciało zarabiac na psach w
    typie rasy. Hodowca nie krzyzowałby wsobnie a tym samym nie
    produkował chorych osobników.
    Teraz mam takiego w typie rasy ze schroniska i wiem jedno jesli
    kiedyś umrze kolejny pies bedzie z legalnej hodowli lub tez ze
    schroniska.
    Jesli będa chętni na takie psy kupowane na bazarze to rozmnazanie
    pseudohodowcom bedzie się opłacac.
  • Gość: alpepe IP: *.chello.pl 21.04.08, 08:00
    puknij się, choć wątpię, że pomoże.
  • Gość: HomoErectus IP: *.acn.waw.pl 21.04.08, 08:19
    pies bez metryczki nie jest rasowy. nie istnieje pojęcie rasowy nierodowodowy
  • Gość: ad IP: *.lhsystems.pl 21.04.08, 10:48
    Owszem, istnieje, jak najbardziej. Przekonalam sie o tym
    ubezpieczajac swojego nierodowodowego psa. Zalezalo mi wtedy na tym,
    zeby okreslic go jako nierasowca ze wzgledu na brak zwrotu kosztow w
    przypadku chorob uznawanych za genetyczne. Zarowno wg. weterynarzy,
    jak i firmy ubezpieczeniowej moj pies zostal uznany za rasowego.
  • onlyyou1972 21.04.08, 10:56
    Gość portalu: ad napisał(a):
    Zarowno wg. weterynarzy,
    > jak i firmy ubezpieczeniowej moj pies zostal uznany za rasowego.

    Na jakiej podstawie to stwierdzili? Nie wydaje Mi się, żeby agent
    ubezpieczeniowy, był specem w tej dziedzinie. Weterynarze też czasami gadają
    głupoty, na przykład, że suka musi choć raz mieć szczeniaki. Jeśli to jest
    miarodajne źródło, to wszyscy mają psy rasowe. Przecież w książeczce zdrowia,
    prawie zawsze weterynarz wpisuje rasę.
  • Gość: ad IP: *.lhsystems.pl 21.04.08, 11:07
    Na podstawie zaswiadczenia od weterynarza. Bylam u dwoch. Do
    trzeciego juz mi sie nie chialo biegac, bo pies mimo ze bez rodowodu
    nie wykazuje tendecji do chorob genetycznych - machnelam reka.
    W towarzystwie ubezpieczeniowym natomiast nie ma czegos takiego jak
    rasowy bez rodowodu. Jesli weterynarz stwierdzi, ze rasowy to rasowy
    i finito. Rodowodu jako zalacznika tez nie wymagaja, wiec...
  • Gość: rasowy=rodowodowy IP: *.sun.com 21.04.08, 11:13
    Przepraszam, ale to co piszesz, jest śmieszne. Weterynarz leczy, a nie decyduje
    o tym, czy pies jest rasowy czy nie. Poczytaj trochę więcej na temat
    "rasowy=rodowodowy". Jeśli tak uparcie trzymasz się wersji, że Twój pies jest
    rasowy pomimo braku rodowodu, to podaj mi proszę jego przodków w 4 pokoleniu
    wstecz, ich umaszczenie i tytuły hodowlane (jeśli były).
  • Gość: ad IP: *.lhsystems.pl 21.04.08, 11:17
    Nie zrozumialas. Moj pies nie jest rasowy i wcale nie chce, zeby byl
    rasowy, bo jest to dla mnie niekorzystne. Niestety, inni uwazaja
    inaczej i rowniez sadze, ze to smieszne.
  • Gość: rasowy=rodowodowy IP: *.sun.com 21.04.08, 11:35
    To że ktoś uważa, to nie jest żadna wyrocznia... W naszym społeczeństwie tak
    naprawdę mało kto ma jako takie pojęcie o rasach i kynologii. Jeden laik spojrzy
    na owczarka szetlandzkiego i nazwie go psem rasy "Lassie" a inny owczarkiem
    szkockim miniaturowym. Niestety laicy często uważają się za największych
    znawców... Ale Ty możesz wyprowadzać ich z błędu i korygować, mówiąc, że masz
    psa w typie rasy :-) Jest wiele pięknych psów w typie danej rasy, sama kiedyś
    takiego miałam, jeszcze zanim zostałam uświadomiona, że rasowy = rodowodowy...
    (Tym psem była sunia w typie owczarka niemieckiego, niestety miała i dysplazję i
    coś nie tak z psychiką.)
  • eti.gda 21.04.08, 12:54
    Gość portalu: rasowy=rodowodowy napisał(a):

    > To że ktoś uważa, to nie jest żadna wyrocznia... W naszym
    społeczeństwie tak
    > naprawdę mało kto ma jako takie pojęcie o rasach i kynologii.
    Jeden laik spojrz
    > y
    > na owczarka szetlandzkiego i nazwie go psem rasy "Lassie" a inny
    owczarkiem
    > szkockim miniaturowym. Niestety laicy często uważają się za
    największych
    > znawców... Ale Ty możesz wyprowadzać ich z błędu i korygować,
    mówiąc, że masz
    > psa w typie rasy :-) Jest wiele pięknych psów w typie danej rasy,
    sama kiedyś
    > takiego miałam, jeszcze zanim zostałam uświadomiona, że rasowy =
    rodowodowy...
    > (Tym psem była sunia w typie owczarka niemieckiego, niestety miała
    i dysplazję
    > i
    > coś nie tak z psychiką.)


    No dobrze, to ja mam psa "w typie" boksera. A jakaś moherowa babcia
    powiedziała kiedyś: "Musisz pan tu chodzić z tym swoim buldokiem".
    (napisano fonetycznie, tak, jak powiedziała).
  • onlyyou1972 21.04.08, 11:17
    Gość portalu: ad napisał(a):

    > Na podstawie zaswiadczenia od weterynarza. Bylam u dwoch. Do
    > trzeciego juz mi sie nie chialo biegac, bo pies mimo ze bez rodowodu
    > nie wykazuje tendecji do chorob genetycznych - machnelam reka.
    > W towarzystwie ubezpieczeniowym natomiast nie ma czegos takiego jak
    > rasowy bez rodowodu. Jesli weterynarz stwierdzi, ze rasowy to rasowy
    > i finito. Rodowodu jako zalacznika tez nie wymagaja, wiec...

    Tylko gdzie takie zaświadczenie jest honorowane. Po co, w takim wypadku Związek
    Kynologiczny, prowadzenie ksiąg rodowodowych, organizowanie wystaw? Wystarczy
    iść do pierwszego lepszego weterynarza, i już mamy psa rasowego. Idąc tym tokiem
    rozumowania, po co się uczyć? Wystarczy iść do jakiegoś profesora, niech nam
    wystawi dyplom. Kursy prawa jazdy? Po co, policjant wystawi zaświadczenie że
    umiemy jeździć. A jak, w Polsce jest wszystko możliwe.
  • onlyyou1972 21.04.08, 11:21
    > Gość portalu: ad napisał(a):
    > Jesli weterynarz stwierdzi, ze rasowy to rasowy
    > > i finito.

    To są twoje słowa.
  • Gość: ad IP: *.lhsystems.pl 21.04.08, 11:30
    Oj, dzieci, dzieci... tak jestescie nakrecone tymi haslami z
    dogomanii, ze nie rozumiecie co sie pisze do was...
  • onlyyou1972 21.04.08, 11:34
    Gość portalu: ad napisał(a):

    > Oj, dzieci, dzieci... tak jestescie nakrecone tymi haslami z
    > dogomanii, ze nie rozumiecie co sie pisze do was...

    Ja wiem co czytam, tylko nie każdy wie, co pisze. Dzieckiem, też nie jestem, mam
    36 lat.
  • Gość: ad IP: *.lhsystems.pl 21.04.08, 11:47
    Przeczytaj wiec, ze zupelnie nie zalezy mi na tym, zeby moj pies byl
    rasowy :-)
  • onlyyou1972 21.04.08, 12:09
    Gość portalu: ad napisał(a):

    > Przeczytaj wiec, ze zupelnie nie zalezy mi na tym, zeby moj pies byl
    > rasowy :-)

    Owszem, doczytałem, że Ci nie zależy. Lecz również to, że po wizycie u dwóch
    weterynarzy, dzięki ich opinią, jednak stwierdziłaś, że masz psa rasowego, "i
    finito". ;-)
  • Gość: ad IP: *.lhsystems.pl 21.04.08, 12:18
    (trace sily, ale powtorze raz jeszcze). Nie jest prawda to co
    piszesz. Rasowosc mojego kundla mi powiewa, uwierz. W tym wypadku
    jest wrecz niekorzystna.
  • Gość: rasowy=rodowodowy IP: *.sun.com 21.04.08, 12:09
    Czasem dzieci są mądrzejsze od dorosłych :-)
  • Gość: cerezanita IP: *.chello.pl 21.04.08, 08:19
    To, o czym piszesz, skończyło się na początku lat '90. Obecnie wszystkie rasowe
    psy muszą mieć rodowód -- inaczej nie są rasowe. Dostają ten papier wszystkie
    szczenięta z miotu. Uwaga! Wyrobienie rodowodu kosztuje 30 złotych, słownie:
    trzydzieści. Przy obecnych przepisach bzdurą jest pisanie, że bez tego pies jest
    tańszy. Tańszy jest wtedy, gdy nie jest wykorzystywany do hodowli. I tak, jak
    napisał ktoś wyżej, po to kupuje się psa rasowego, aby zachowywał się i
    wyglądał, jak jest to opisane. Ciekawe, czy państwo spod supermarketu kupiliby
    pieska, gdyby zobaczyli jego ostatnie mieszkanie: klatkę w rzędzie innych,
    stojącą na jeszcze dwóch rzędach. Smutne.
  • Gość: Zuzia IP: *.adsl.inetia.pl 21.04.08, 08:27
    Związek Kynologiczny zrobi wszystko aby utrzymać wysokie ceny psów z wydawanymi
    przez siebie rodowodami. Import po prostu psuje rynek i trzeba temu przeciwdziałać.
  • pogromca_kretynow 21.04.08, 08:31
  • Gość: aurora IP: *.softdesk.com.pl 21.04.08, 09:01
    ale jaki import? w polsce też są takie "tanie" szczenięta "rodowodowe" pochodzące z pseudohodowli.

    tutaj chodzi o żywe stowrzenia hodowane w nieludzkich warunkach po to, zeby rozmnażaczowi nabić kasę.

    poza tym prawidziwy hodowca owszem, weźmie grube pieniadze za szczeniaka, ale ten szczeniak od urodzenia był pod opieą weterynaryjną, jest odrobaczony, zaszczepiony, karmiony odpowiednią karmą i mamy pewność, że zdrowy. do tego też nie wyda pierwszej lepszej osobie psa.
    a rozmnażacza intereusje tylko to, ile kasy dostanie za psa - jego stan i do kogo trafi jest już kompletnie nieważne. psy jedzą co popadnie, weterynarza to szczeniaki na oczy nie widza a nowy własciciel musi zaczynac od biegania po wetach. i tak się kończy "oszczędność"

    usiądź sobie i pomyśl kobieto, kto ma większy zysk ze sprzedaży szczeniaka :P


    niestety dopóki ludzie będą głupi, dopóty będą funkcjonowały takie rozmnażalnie.
  • sliwka1977 21.04.08, 10:59
    no właśnie, w takich rozmnażalniach zwierze jest traktowane jak
    przedmiot, a że takim pseudohodowcom zależy tylko na kasie,
    to "produkują" jak najwięcej szczeniaków czy kociąt, które trzeba
    jak najszybciej sprzedać. Te biedne maluszki nie mają w ogóle
    kontaktu z człowiekiem, chyba tylko jak miskę przynosi. No i
    sprzedaje się takiego bidulka w wieku 6 tygodni(mówię akurat o
    kociakach), gdzie z normalnej hodowli tagiego malucha można dostać,
    kiedy ma 12-14 tyg. Jest wiele różnic między handlarzami a hodowcami.
    --
    "Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy
    zapominamy jak latać" - Antoine de Saint Exupery
    I takim był mój najwspanialszy przyjaciel Bilbo:
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,sliwka1977.html
  • Gość: rasowy=rodowodowy IP: *.sun.com 21.04.08, 10:48
    Trochę mało przemyślana wypowiedź. Prawdziwi Hodowcy, w odróżnieniu od
    pseudohodowców (pseudohodowcy - rozmnażacze zwierząt nierodowodowych), nie
    hodują psów dla zarobku. Jeśli ktoś tak twierdzi, to proszę bardzo - niech
    spróbuje sam zarobić na szczeniętach - nie da się. Aby zapewnić szczeniętom i
    suce w ciąży najlepsze warunki, pełnowartościowe wyżywienie, dokarmianie suczym
    mlekiem z butelki, wizyty u weterynarza, szczepienia i odrobaczania, trzeba
    wydać sporo gotówki. Do tego dochodzi koszt krycia (musi być przemyślane,
    reproduktor musi być odpowiednio dobrany do suki, trzeba wiedzieć, jakie cechy
    przekazuje patrząc na szczenięta od tego reproduktora, trzeba uważnie studiować
    rodowody obu potencjalnych rodziców szczeniąt etc.) Z reguły przychód uzyskany
    ze sprzedaży szczeniąt pozwala pokryć koszty wyhodowania danego miotu, ale nie
    zawsze. I nie dajcie sobie wciskać kit, że hodowla psów rasowych to zarobek. To
    bzdura. Hodowla jest dla ludzi, których na to po prostu stać i robią to z
    miłości do danej rasy. Pozdrawiam
  • wierszokletk_a 21.04.08, 07:46
    Znam parę, która kupiła takiego własnie goldena na giełdzie w Pruszczu Gdańskim.
    Wydali już majątek na jego leczenie, a weterynarz który go leczy mówi, że mógłby
    już napisac książkę o takich przypadkach. Czy naprawdę nie można jakoś temu
    zapobiec? Na tej giełdzie stoją podobno co niedzielę. A tak poza tym-
    oczywiście, że lepiej wziąć psa ze schroniska. My mamy dwa kochane psiska-
    właśnie stamtąd. Są odrobaczone, zaszczepione i nie pakuje się kasy do kieszeni
    zwyrodnialcom handlującym żywym towarem.
  • Gość: Homo Erectus IP: *.acn.waw.pl 21.04.08, 08:21
    jak ktos chce miec kundelka to moze wziac pieska ze schroniska ale niektorzy
    ludzie chca miec psa rasowego i jak takiego nie ma w schronisku to skad maja
    wziac, trzeba płacic
  • Gość: aurora IP: *.softdesk.com.pl 21.04.08, 09:04
    w schroniskach nie tylko są kundelki - wiele rasowych psów też trafia do schronów.

    a jezeli dla kogoś liczy sie tylko to, zeby pies był rodowodowy, to niech sie poważnie zastanowi czy na pewno chce psa i wie co to znaczy jego posiadanie.
  • onlyyou1972 21.04.08, 09:13
    Gość portalu: aurora napisał(a):

    > w schroniskach nie tylko są kundelki - wiele rasowych psów też trafia do schron
    > ów.
    >
    > a jezeli dla kogoś liczy sie tylko to, zeby pies był rodowodowy, to niech sie p
    > oważnie zastanowi czy na pewno chce psa i wie co to znaczy jego posiadanie.

    Owszem, w schroniskach są psy rodowodowe, ale jest to znikomy procent. Wiesz co
    to jest rodowód? To nie tylko papierek na wystawy. Rodowód jest wykazem przodków
    danego psa, zestawionych w kolejności następujących po sobie pokoleń. Zawiera
    również informacje dotyczące naszego psa, takie jak: rasa, hodowca, data
    urodzenia, numer rodowodu, pleć, maść, właściciel, oraz numer trwałego
    oznaczenia psa przyjętego przez organizację, która rodowód wydaje (tatuażu, bądź
    chipa - który pies rasowy musi posiadać). Rodowód jest również podstawą do
    ułożenia planów kojarzeń i oceny stopnia pokrewieństwa poszczególnych osobników,
    pozwala hodowcom na uzyskiwanie w miotach określonych cech fizycznych i
    psychicznych, a także eliminowanie z hodowli zwierząt obarczonych wadami
    genetycznymi. Posiadanie psa z rodowodem nie jest snobizmem. Psy z rodowodem
    kosztują więcej, ale płaci się za jakość i za pewność, ponieważ rozmnażanie psów
    z rodowodem wiąże się z pracą hodowlaną, odpowiednim doborem partnerów, oraz
    selekcją, bo nie każdy nawet rodowodowy pies do hodowli się nadaje. Wszystko po
    to, aby uzyskać jak najlepsze potomstwo, zarówno jak i pod względem eksterieru,
    zdrowia, a i także cech charakteru. Nie zapominajmy, że psy tak jak i ludzie
    dziedziczą po rodzicach, dziadkach, pradziadkach różne cechy. Dlatego dobór
    rodziców odbywa się na podstawie nie tylko ich wyglądu, ale i z uwzględnieniem
    ich przodków.
  • Gość: psia mama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 10:07
    No to mój jamnik odziedziczył poczucie humoru po ojcu, wrażliwość po
    matce, tylko po kim odziedziczył wielkie, gorące serce, które nas
    tak bardzo kocha?
  • zigzaur 21.04.08, 08:23
    Podróbka psa również jest psem!
  • Gość: sympatyk zwierząt IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.04.08, 08:23
    a dlaczego pies rasowy z rodowodem w jednej hodowli kosztuje np. 2500 zł
    a w innej pies rasowy z rodowodem kosztuje 1600 zł (oba szczeniaki tej samej rasy)?
    a w jeszcze innej szczeniak kosztuje 500 zł i jego rodzice mają rodowody, ale
    nie były wystawiane i w rozumieniu związku hodowców szczeniaki nie są "rasowe"...
  • ew-ap 21.04.08, 08:41
    Dlatego, ze np ten za 2,5 tys jest po interchampionach, ludzie
    którzy prowadzą taką hodowlę mają pojęcie o tym, co robią i
    wyhodowali już niejednego championa, ten za 1,6 tys jest psem z
    hodowli, która dopiero wchodzi na "rynek", jego rodzice nie byli aż
    tak utytuowani i w związku z tym niekoniecznie i on będzie zdobywał
    najwyższe lokaty (chociaż może zdarzyć się i tak), a ten za 500 zł,
    którego rodzice mają rodowody, ale nie były wystawiane- należy się
    zastanowić dlaczego nie mają tych uprawnień- czy nie odpowiadają
    wzorcowi rasy, czy mają problemy z psychiką- agresja?,strachliwość?
    a może mają jakąś chorobę, która uniemożliwia im zostanie psami
    hodowlanymi -np ciężka dysplazja???

    Komentarze do tego artykułu obrazują naszą świadomość- a właściwie
    jej brak. Jestem "weterynarzem" i codziennie spotykam się z tym
    problemem- ludzie płacą jak za np shih- tsu bez papierów, bo
    twierdzą, że nie będą go wystawiać, a potem wyrasta coś 2,5 raza
    większego a na mnie się obrażają, kiedy mówię, że co jak co ale shih-
    tsu to nie jest.
    Zastanówmy się, co robimy- dajemy zarobić oszustom !!!
  • Gość: sympatyk zwierząt IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.04.08, 13:26
    ok, a jeśli ja nie zamierzam wystawiać zwierzaka, chcę psa nie po to, by się
    chełpić jego medalami i interczempionatami, ale by mieć przyjaciela (i nie
    piszcie, żebym sobie wziął psa ze schroniska)to czy pies za 500 zł z hodowli
    "niewystawowej" (nie mówię tu o fabryce psów)jest w czymś gorszy? Jeśli chcę
    psa, którego wygląd mi się podoba, to czy mam przymus kupowania rasowego?
  • Gość: Anoob!s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 20:13
    Przymusu nie masz... Jednak to co nazywasz "hodowlą niewystawową" (w tym
    kontekście rozumiem przez to brak rodowodu) to w 99 % przypadków to jednak są
    fabryki psów. I mimo że na pierwszy rzut oka zwierzaki mogą wyglądać na zadbane,
    a właściciele odpowiadają, jak to je kochają, prędzej czy później zaczną się
    pojawiać wady - a to skrzywiona psychika i problemy behawioralne, a to
    nieprawidłowe żywienie i brak jakiejkolwiek opieki weterynaryjnej w tych
    pierwszych tygodniach - skutki mogą być opłakane, niejeden psiak już skonał w
    męczarniach po paru tygodniach od odbioru. Dlatego warto poczekać np. pół roku
    dłużej i odłożyć ten 1000 zł (który i tak potem często wydaje się na leczenie
    psa) i znaleźć dobrą zarejestrowaną hodowlę. Dobrą, bo hodowle też są sobie
    nierówne, i tak jak wśród pseudohodowców może trafić się 1 perełka w tysiącu
    wstrętnych rozmnażaczy, tak i w Związku Kynologicznym pojawiają się "czarne owce".
  • Gość: flee IP: 89.107.158.* 22.04.08, 19:47
    Po przeczytaniu kilkudziesięciu musze się odezwać.
    Dla porządku podaję. Jestem właścicielem 9-letniej bokserki (tatuś champion,
    mamusia rasowa nie wystawiana). Jak wiadomo, sunia wg hodowców i związku
    kynologicznego jest "nierasowa".
    Czy rzeczywiście? czy kod genetyczny matki suni zmieni się pod wpływem
    wystawiania? Czemu nazywać nierasowym psa, który posiada wszystkie cechy
    zewnętrzne danej rasy? Co decyduje o rasie? Cechy i geny? Czy papierek związku
    kynologicznego? Czy jest rasowym szczenie dwojga rasowych rodziców, czy rasa
    zanika, nie potwierdzona papierem?

    Kupuję pieska rasowego, bo chcę wiedzieć, jak będzie kiedyś wyglądał i jakie
    będzie miał cechy, uwielbiam boksery.
    Ale nie zamierzam psa wystawiać. Kupuję psa do towarzystwa i kochania, nie do
    hodowli. Po co mi papier związku?
    Pies ma wszystkie pożądane cechy, nawiasem mówiąc bardzo zdrowy i w dobrej kondycji.
    Dlaczego mam płacic za papier, który moge spłukac w klozecie.
    Chodzi mi o psa.
    Drodzy hodowcy, sprzedawajcie hodowane przez was szczenięta innym hodowcom i
    maniakom wystawowowym. Normalnym miłośnikom psów pozwólcie cieszyc się psami bez
    papierów. Nie chorują bardziej niż wasze, są równie piekne i kochane.
  • Gość: sqro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.08, 21:57
    wiesz czemu ma zapobiec ograniczanie dzikiej hodowli??
    ano temu:
    pies.onet.pl/277018472,niechciane.blog.onet.pl,559136,blog.html
    ponadto dodam ze nieodosobnione są przypadki chowu wsobnego w tego typu...
    "hodowlach"
  • Gość: Homo Erectus IP: *.acn.waw.pl 21.04.08, 08:49
    dlatego ze w jednej hodowli szczeniaki sa po rodzicach utytułowanych o
    doskonałył eksterierze a w innej po mniej utytułowanych, proste. i jeszcze raz
    PIES BEZ METRYCZKI NIE JEST PSEM RASOWYM. a te psy sprzedawane pod sumermarketem
    albo na bazarze nie są z hodowli tylko z rozmnażalni gdzie suka jest dopuszczana
    2 razy do roku a psy są trzymane w tragicznych warunkach. i ludzie ktorzy kupuja
    takie psy tylko nakręcają koniunkturę. jak kogos nie stac na psa rasowego to
    moze lepiej niech wezmnie ze schroniska jakiegos kundelka.
  • onlyyou1972 21.04.08, 08:53
    Gość portalu: sympatyk zwierząt napisał(a):

    > a dlaczego pies rasowy z rodowodem w jednej hodowli kosztuje np. 2500 zł
    > a w innej pies rasowy z rodowodem kosztuje 1600 zł (oba szczeniaki tej samej ra
    > sy)?
    > a w jeszcze innej szczeniak kosztuje 500 zł i jego rodzice mają rodowody, ale
    > nie były wystawiane i w rozumieniu związku hodowców szczeniaki nie są "rasowe".
    > ..

    Ceny są różne, bo psy są różne. W jednej hodowli trzeba zapłacić 2500 zł. bo szczeniaki są po Inter Mullti Championach, może też ojciec był sprowadzony z zagranicy. W drugiej wystarczy, że psy zdobyły po trzy oceny hodowlane, więc sprzedawca poniósł mniejsze koszty i mógł zjechać z ceną na 1600 zł. Hodowla to nie jest wcale taki dochodowy interes. Żeby móc pochwalić się osiągnięciami swojego psa czy suki, to naprawdę trzeba ponieść duże koszty. Za wystawienie psa trzeba zapłacić, do tego koszt dojazdu, zakwaterowania. Jeśli wystawiamy psa za granicą, to koszty rosną kilku krotnie. Więc nie ma się co dziwić że po psach Championach szczeniaki będą droższe. Co się tyczy szczeniąt po 500 zł. to żeby pies czy suka dawała mioty rodowodowe, musi na wystawach dostać oceny hodowlane. Oceny są po to, żeby sędzia na ringu mógł wyłapać wszystkie wady psa. Pies z wadami nigdy nie zostanie dobrych ocen hodowlanych, więc nie będzie reproduktorem, czy suką hodowlaną. Do kryć dopuszcza się psa który uzyskał, po ukończeniu 15 miesięcy, w dowolnej klasie, od co naj­mniej dwóch sędziów, trzy oceny doskonałe, w tym jedną na wysta­wie międzynarodowej lub klubowej. Do hodowli dopuszcza się sukę, która uzyskała, po ukończeniu 15 miesięcy, w dowolnej klasie, od co najmniej dwóch sędziów, trzy oceny doskonałe lub bardzo dobre, w tym jedną na wystawie międzynarodowej lub klubowej. Kupując psa po 500 zł. trzeba się liczyć z ryzykiem, że szczeniak, może mieć jakieś wady.
  • Gość: ad IP: *.lhsystems.pl 21.04.08, 11:03
    Bzdury opowiadacie, kochani.
    Zroznicowanie cen jest uwarunkowane popytem. Jest istotna roznica w
    cenach w wojewodztwie mazowieckim a lodzkim. Ceny rodowodowych
    yorkow i spanieli tez bardzo sie roznia. Interchampionow wsrod
    przodkow psow "chodliwych" za 2,5tys. zl jest jak na lekarstwo.
    Prawda jest taka, ze psy bez papierow sa takim problemem, bo wbrew
    pozorom gwarantuja calkiem dobra jakosc za kilkakrotnie mniejsze
    pieniadze. Gdyby byly tak strasznie chorowite i skrzywione jak tu
    opisujecie, popytu by nie bylo, hodowcy ze zwiazku sami by sie
    obronili. Druga strona medalu to ta, ze i w zwiazkowych hodowlach
    pieski potrafia mieszkac w klatkach, przekazywac choroby genetyczne
    itp.
    Przestancie siac propagande i spojrzcie na swiat nieco szerzej, bo
    nie jest on wcale taki bialo-czarny. I wlasnie dlatego mamy taki
    problem z pseudohodowlami.
  • Gość: olo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.08, 08:31
    ...zajadów ze śmiechu nad głupotą i indolencją pracujacych w GW redachtorufff
    .Czy Pani jest podróbką np. Madonny,lub Zety Jones lub choćby i Mandaryny ?
    Podróbka to moze być odzieży markowej,sprzętu elektronicznego,itp..
    Was do tych mundrych artykułów na ulicy w siatke łapia???
  • Gość: mysza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.08, 08:32
    lepiej wziąć kota
    koty rządzą!!!
  • Gość: H56 IP: *.chello.pl 21.04.08, 08:32
    to ma oznaczać ,ze jakiś kolorowy, czy skośnooki dzieciak polskiej
    matki, to nie rasowiec tylko podróbka ?
    Pies, kot, to żywa istota, a nie jakiś przedmiot. Jestem oburzony i
    zniesmaczony tym tekstem. To artykuł sponsorowany przez hodowców
    psów rasowych, którzy zabijają zdrowe małe zwierzaczki, tylko
    dlatego, że nie załapuja się na miano rasowego, bo jest nadliczbowym
    z miotu.
  • pogromca_kretynow 21.04.08, 08:36
  • Gość: Homo Erectus IP: *.acn.waw.pl 21.04.08, 08:56
    co ty pieprzysz, teraz wszystkie szczeniaki z miotu mają metryczki i zadnego sie
    nie zabija. doucz sie
  • Gość: kr IP: *.aster.pl 21.04.08, 08:35
    Taki artykuł dla ludzi, planujących akurat kupno psa jest mylący, bo sprawia
    wrażenie, że pies kupiony z hodowli będzie zdrowy. Tymczasem wcale tak nie jest.
    Szukaliśmy psa przez kilka miesięcy, biorąc pod uwagę kilka najlepszych hodowli
    w kraju. Wybraliśmy - wg opinii - najlepszą, jechaliśmy po psa prawie 500km,
    żeby tylko wystrzec się tego, co bywa zmorą rasy. I co? Nie udało się. Pies
    musiał przechodzić operację, zabiegi związane z rehabilitacją, co kosztowało go
    mnóstwo cierpienia, a nas czasu, cierpliwości i oczywiście pieniędzy. Na dodatek
    choroba ta nie jest całkowicie uleczalna, już całe życie pies będzie miał
    problemy z poruszaniem się.
  • Gość: gość IP: 217.168.192.* 21.04.08, 14:23
    nikt nie daje ci gwarancji.
    Bo jak wielokrotnie napisano to jest żywe - a nie zaprogramowane
    stworzenie.

    a tak przy okazji - podpisaliście umowę? , powiadomiliście hodowcę?
  • karuma 21.04.08, 08:37
    biedne pieski, których nikt nie kupi...ciekawe co zrobią z nimi handlarze, gdy
    nie będzie chętnego do kupna...;(( no przecież nie przygarną miłościwie...
    kupujący ratują im życie,a przynajmniej dają możliwość umierania w lepszych
    warunkach... wyjściem byłoby przywrócenie przepisów uniemożliwiających przewóz
    szczeniaków.
  • Gość: Szwejk IP: *.cable.ubr27.newt.blueyonder.co.uk 21.04.08, 08:45
    Jak to czytam to mi się Wojak Szwejk przypomina hehehe. Ach ci Czesi
    niezmienni od zarania dziejow :-)
  • Gość: sth IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.08, 10:35
    Dokładnie to samo mi przyszło na myśl :-)
  • Gość: rs IP: *.abg.com.pl 21.04.08, 11:28
    To wspaniałe, że nadal kultywują tradycję Szwejka w Czechach i na Słowacji. :D
  • princealbert 21.04.08, 09:09
    przez Polski Zwiazek Kynologiczny
  • Gość: marta IP: *.lodz.dialog.net.pl 21.04.08, 09:14
    a ja mam skye terriera, z prawdziwej hodowli, po rodowodowych
    rodzicach i on tez rodowod ma. ale wystawiac go nie zamierzam, bo az
    taka idiotka nie jestem, zeby latac z psem wokol placu czy mu nos
    pasta do butow smarowac bo za malo czarny jest. czy to znaczy, ze
    moj pies jest nierasowy? chociaz ma wszystkie cechy fizyczne i
    psychiczne skye terriera.
  • magdolot 21.04.08, 09:55
    W artykule jest dużo prawdy. Zawsze uważałam, że kundle uber alles,
    lecz sprawiając psa dziecku postarałam się o rodowodowego goldena.
    Chodziło o psa z przewidywalnym charakterem. Wyszło fantastycznie.
    Ale dobrze odrobiliśmy zadanie domowe - znaleźliśmy hodowcę-psiarza,
    nie hodowcę-kasiarza. On sprawdzał nas a my jego na
    okoliczność "dobrych rąk". Psiaki mieszkały w salonie, od urodzenia
    w domowym ciepełku, między ludźmi. W polskich hodowlach nie zawsze
    tak jest. I dobrze by było, gdyby związki kynolo się za to zabrały
    poważnie.

    Realia USA:
    Hodowca dzieli miot na psy, które zapowiadają się na championów i
    gorzej rokujące egzemplarze. Przyszłe championy są droższe, bo w
    przyszłości będą reproduktorami. Mniej rokujące psy kosztują taniej,
    za to nabywca zobowiązuje się je wysterylizować. Hodowca ponosi
    odpowiedzialność za ewentualne psie kancery - wybrakowanego psa
    można zwrócić, a hodowca musi mu zapewnić dożywocie. Hodowcę i
    kupującego wiąże umowa. Brzmi to strasznie, lecz powstrzymuje
    hodowców przed psuciem rasy dla mamony - nie krzyżuje się byle jak,
    zwraca się duża uwagę na cechy psychiczne zwierząt. Sterylizacja -
    to mniej bezpańskich psów i mniej psich podróbek na rynku. (Psia
    podróba, to dla mnie nie tyle goldek na kaczych łapach, co agresywny
    goldek.)
    To może nie jest pięknie romantyczne, ale zwyczajnie rozsądne.
  • Gość: też własciel R=R IP: 217.168.192.* 21.04.08, 10:53
    a nie napiszesz ze w większosci i w polskich hodowlach są umowy ?
    Bo ja nie znam takich gdzie nie ma.
    I jak je czytam to jest w nich więcej "bata" na hodowcę niż
    własciciela - np. gwarancja rekompensaty w przypadku chorób
    genetycznych , ujwniajacych się póżniej wad zgryzu, dyspazji...
  • Gość: ad IP: *.lhsystems.pl 21.04.08, 11:14
    A widzialas hodowle, w ktorej roznicuje sie ceny szczeniat w
    zaleznosci od rokowan? Jedynie pety sa tansze, ale nie kazdy chce
    miec psa z wada zgryzu.
  • Gość: też własciel R=R IP: 217.168.192.* 21.04.08, 14:05
    a widziałam..
    to dla mnie normalne- chcesz mieć hodowlę ( czyli psa wystawowego)
    dostajesz lepiej rokującego - a to kosztuje odrobinę więcej.
    ja za swojego wystawowego dałam 2500, peciki były o 300 taniej
    To naprawdę widać - juz o 4-5 tygodniowych sczeniąt.
  • Gość: ad IP: *.lhsystems.pl 21.04.08, 14:59
    To sie chwali. Dla mnie w dalszym ciagu pozostaje to w
    kategorii "wszyscy wiedza ze istnieje, ale nikt nie widzial".
    Przerobilam sporo hodowli, ale wszystkie stosowaly podzial cenowy
    jedynie na wystawowe i pety. W dalszym ciagu wiec uwazam, ze to
    rzadkosc.
  • onlyyou1972 21.04.08, 10:17
    Gość portalu: marta napisał(a):

    > a ja mam skye terriera, z prawdziwej hodowli, po rodowodowych
    > rodzicach i on tez rodowod ma. ale wystawiac go nie zamierzam, bo az
    > taka idiotka nie jestem, zeby latac z psem wokol placu czy mu nos
    > pasta do butow smarowac bo za malo czarny jest. czy to znaczy, ze
    > moj pies jest nierasowy? chociaz ma wszystkie cechy fizyczne i
    > psychiczne skye terriera.

    Może idiotką nie jesteś, ale czytanie ze zrozumieniem, to się kłania. Twój pies
    ma rodowód, wiec dla związku kynologicznego jest psem rasowym. Jedynie
    szczeniaki po nim, nigdy nie będą miały rodowodów. Do tego potrzebne są oceny
    hodowlane, zdobywane na wystawach. I właśnie po to, Ci "idioci" biegają po
    ringu. Gdyby nie ich bieganie, nigdy nie miałabyś "prawdziwego" Sky Terriera.
    Teraz załapałaś?
  • Gość: ZiomisławPaliblant IP: *.e-wro.net.pl 21.04.08, 09:24
    Nie wolno trzymać kur, kaczek, psów w mieście. Inwentarz domowy można trzymać na wsi.
    Poza tym, to zwiększa stężenie gówna na trawnikach do niebezpiecznego poziomu.
  • Gość: antion IP: *.chello.pl 21.04.08, 09:49
    Yes!Yes!Yes! Nareszcie ktoś mądry się odezwał, w pełni popieram!!!
  • Gość: gość IP: 217.168.192.* 21.04.08, 10:59
    łyse grube karki w skórach , bezdomni i idioci w "podrasowanych
    polonezach" rówież.

    Bo kiepsko wyglądają i nie lubię takich.
    a co? tez mi wolno..
    Demokracja.l.
  • eti.gda 21.04.08, 12:20
    Gość portalu: ZiomisławPaliblant napisał(a):

    > Nie wolno trzymać kur, kaczek, psów w mieście. Inwentarz domowy
    można trzymać n
    > a wsi.
    > Poza tym, to zwiększa stężenie gówna na trawnikach do
    niebezpiecznego poziomu.

    Jeszcze jeden bałwan, który myśli, że nakazami i zakazami można coś
    rozwiązać. Najpierw trzeba zredukowac poziom gówna we łbach takich
    palantów.
  • Gość: Puchatek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 09:36
    Generalnie macie rację, ale jedną rzecz muszę sprostować. Ileś już razy powtarza się tu stwierdzenie, że "pies bez rodowodu / metryki nie jest psem rasowym".

    Słownik Języka POlskiegoi definiuje:

    Rasa to «grupa zwierząt w obrębie gatunku, odznaczających się swoistymi cechami przekazywanymi dziedzicznie».

    Tak więc szczenię dwóch goldenów będzie goldenem NIEZALEŻNIE od tego, czy będzie miało stosowny papierek. Oczywiście - bez tego papierka nowy właściciel nie ma gwarancji, czy jest to szczebię dwóch goldenów, czy może goldena i mieszańca-z-czymkolwiek. Jeśli więc ma to dla niego znaczenie - metryka oczywiście się liczy.

    Nie mylmy jednak dwóch RÓŻNYCH rzeczy: to, że pies jest danej rasy, to jedno. To, że za takiego uzna go związek kynologiczny - to drugie.

  • Gość: rasowy=rodowodowy IP: *.sun.com 21.04.08, 11:24
    Niestety - kupując szczeniaka "goldena" po rodzicach "goldenach" - kto da Ci
    gwarancję, że jest to szczenię pochodzące właśnie z tych rodziców?... Nie masz
    karty krycia, karty przeglądu miotu, a może szczeniak jest owszem po
    matce-goldence nawet i rodowodowej ale bez uprawnień hodowlanych? Bez
    prześwietleń w kierunku dysplazji?... Ogólna i uproszczona definicja podawana
    przez słowniki to jedno - a życie i realia to drugie. Związek Kynologiczny
    reguluje wyraźnie i jednoznacznie kwestie rasowości. Koniec kropka.
  • Gość: genetyk IP: *.brutele.be 21.04.08, 11:36
    dokladnie... zycie to co innego. crossing over zachodzi zawsze... u rodowodowych
    i u tych mniej.

    NIkt madry nie zapewni CIe, ze z powodu posiadania papirka jakiejs instytucji
    zwierze przestalo stosowac sie do praw przyrody i rodzi same rowne, zdrowe pieski...

    N o i ciekawostka:
    > matce-goldence nawet i rodowodowej ale bez uprawnień hodowlanych?

    Co to znaczy?

    Moim zdaniem posiadanie sprawnych narzadow; macicy, sprawnych jajnikow i vaginy
    to dostateczne uprawnienia do rozrodu :)

    Papier niepotrzebny
  • Gość: rasowy=rodowodowy IP: *.sun.com 21.04.08, 11:45
    papier jest potrzebny - masz w nim informację o prawdziwych przodkach swojego
    psa kilka pokoleń wstecz
  • Gość: genetyk IP: 212.68.215.* 21.04.08, 13:03
    I taki papier wplywa na funkcjonowanie narzadow rozrodczych "takiego" psa?


    Informacja o przodkach nie daje Ci gwarancji niczego. po kazdym z przodkow
    dziedziczysz +/- 50% materialu genetycznego. Co oznacza, ze po matce 50%, po
    babce 25%, po prababce 12.5 %, po praprababce 6.7 %;po prapraprababce 3.35 %. Ot
    i co pozostaje po genach w piatym pokoleniu.

    Oczywiscie rzecz jest trche bardziej skomplikowana. Cechy sa sprzerzone z plcia,
    dominujace, recesywne, ulozone na chromosomach itp/itd. Inny jest rozklad
    prawdopodobienstwa odziedziczenia ich w nastepnym pokoleniu.
  • Gość: rasowy=rodowodowy IP: *.sun.com 21.04.08, 14:08
    człowieku, nie mieszaj pojęć, nie zajmujemy się tu genetyką i doborem, tylko
    kwestią pseudohodowców - rozmnażaczy, a Ty jeśli chcesz się popisywać swoją
    wiedzą genetyczną, to na innym forum i w innym temacie,
    hodowla psów danej rasy to coś więcej niż "funkcjonowanie narzadow rozrodczych
    "takiego" psa".

    A tak w ogóle - wszyscy zdrowi?...
  • Gość: genetyk IP: 212.68.215.* 21.04.08, 15:27
    Argumenciki sie skonczyly? Dyskusja z hodowcami wlasnie do tego prowadzi. Obrazania.
  • Gość: rasowy=rodowodowy IP: *.sun.com 21.04.08, 16:22
    nie obrażanie, tylko zwrócenie uwagi na rozmijanie się z tematem artykułu, poza
    tym sam/a prowokujesz pisząc w dość aroganckim stylu. Nie pozdrawiam.
  • Gość: olcia IP: *.hsd1.il.comcast.net 22.04.08, 03:33
    a ty genetyk przestan sie wymadrzac wiedza przepisana
    najprawdopodobniej z jakiegos podrecznika genetyki. Na hodowli
    zwierzac gucio sie znasz, nie chodzi o ilosc tylko jakosc (w
    przypadku psow i kotow).
    Twoje organy plciowe/rozrodcze dzialaja? twojego partnera/partnerki
    tez? Dalej sie rozmnazac, bo to wedlug twojej definicji jest
    potrzebne.
    Jak sie czyta takie glupoty jak twoje to naprawde szlag trafia - a
    miales wczesnie wypowiedzi tlumaczace "DLACZEGO" I "PO CO"
    No po prostu redze i nogi opadaja....:/
  • Gość: genetyk IP: 212.68.215.* 22.04.08, 13:19
    Nie sadz innych swoja miara. Fakt, ze przepisujesz na forum zawartosc wikipedi
    nie swiadczy o tym, ze inni tak robia.

    Lepiej chwalic sie wiedza, niz jej brakiem (jak w Twoim przypadku).
  • Gość: de IP: *.adsl.inetia.pl 21.04.08, 09:37
    zlikwidowac fermy hodowlane psów
  • Gość: mista_onanista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 09:45
    ktoś kto uważa że psa można kupić po prostu jest robiony w balona tak jak to
    może się zdarzyć w każdym innym "interesie"
  • Gość: lib IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 09:52
    "Z zagranicy" droga redakcjo. Nie "zza granicy".
  • Gość: mala IP: 217.168.192.* 21.04.08, 10:05
    kupiłam sobie szczeniaka - mój sąsiad też.
    Oba pieski tej samej rasy.
    Tylko że mój z hodowli, jego z bazaru.
    Ile było nabijania się że ja taką kasę zapłaciłam a on raptem 3
    stówki i ma "takiego samego".
    pieski na pierwszy rzut oka identyczne , puchate ,łapki grube,
    nawet umaszczenie podobne.
    I rosły sobie , tak przez płot .
    Przez pierwszy miesiąć wyglądały tak samo. Pózniej wzrost tego "zza
    plotu" jakby się zatrzymał.
    Uszka robiły sie coraz bardziej klapnięte, puchate futerko zarastało.
    dziś pieski mają 1,5 roku.
    Ja mam owczarka niemieckiego, sąsiad pieska o wysokości 25 cm w
    kłębie, z uszami jak u spanielu , długosci jamnika olbrzyma i
    pięknym ogonkiem precelkiem.

    a były "takie same"..
  • Gość: Weterynarz IP: *.adsl.inetia.pl 21.04.08, 10:23
    Niestety mam podobne obserwacje odnośnie psów z Polskich hodowli. Rodzimi hodowcy często sami leczą swoje zwierzaki ( " przecież i tak wszystko umieją " ), potem sprzedają takiego psa klientowi, oczywiście słowem się o tym nie zająkując ( " w mojej hodowli nigdy nie było problemów zdrowotnych. Ten szczeniak to przecież okaz zdrowia " ).
    Szydło wyłazi z worka jak kilka dni po zakupie ktoś trafia do lecznicy ( " ale miły pan hodowca zapewnił, ze piesek jest odrobaczonym odpchlony, szczepiony i zdrowy. Nawet ma już książeczkę ! ").
    Już nie raz musiałem doprowadzać takiego psa czy kota " do stanu używalności " , proszę mi wierzyć !

    Moje zdanie jest takie : są hodowcy uczciwi ( mam przyjemność znać kilka takich osób ) i tacy którzy uczciwi nie są ( zdecydowana większość ). Pies nie powie czym go karmiono, na co chorował i jak go leczono !

    Renoma i kraj pochodzenia hodowli nie ma tu nic do rzeczy.
    Od fartu zależy na kogo klient ( szczególnie bogaty laik, z miasta )trafi.

    Chociaż z drugiej strony to dzięki partaczom mamy więcej pracy :)

    Pozdrawiam wszystkich miłośników zwierząt .
  • Gość: ela IP: *.ghnet.pl 21.04.08, 10:28
    Moja siostra kupiła za grosze psa pod bazarem. Pewnie psiak
    wylądowalby w rzece bo nie było chetnych. "Hodowca" przy niej
    wepchnał psu tabletkę do pyska mówiac że to na robaki. Powiedział ze
    pies ma 6 tyg i jak był karmiony- gotowane jedzenie. Pies wylądował
    u weta- na szczęscie zdrowy.
  • Gość: Weterynarz IP: *.adsl.inetia.pl 21.04.08, 10:41
    Jeszcze jedna sprawa : zachodzę w głowę dlaczego tak zatytuowano ten artykuł (
    Weterynarze : etc.. )???

    Akurat weterynarze ( lub, mniej obraźliwie, lekarze weterynarii ) powinni się
    NAJMNIEJ obawiać domniemanego zalewu psów zza granicy, mając na uwadze rzeczy o
    których piszę powyżej.

    Sprawa mi śmierdzi jakimś histerycznym zrywem naszych " wspaniałych " rodzimych
    hodowców, którym się grunt pali pod nogami bo tracą klientów !!

    Pracuję w dużym mieście i prawie na co dzień mam do czynienia z rezultatami
    pracy krajowych speców od chowu i hodowli, natomiast jeszcze nic nie słyszałem,
    ani tym bardziej się nie zetknąłem, o RZEKOMYM zalewie ciężko chorych lub
    zaniedbanych zwierząt z zagranicy !
    Owszem widywałem takie, ale pochodziły one z Polski.

    Ten artykuł wydaje mi się mocno naciągany i przejaskrawiony.

    Pozdrawiam.

  • Gość: Złooo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 11:31
    To masz chłopie pecha:)
    gdybys miał inną taryfę dla Hodowców to pewnie waliliby drzwiami i oknami...
  • Gość: Weterynarz IP: *.adsl.inetia.pl 21.04.08, 11:49
    Jestem uczciwy i staram się wykonywać swój zawód lege artis.

    A, czy to się szanownym hodowcom podoba, czy nie - o to nie dbam, prawda zawsze sama się obroni.

    Mam swój honor i wiem, że nie można myśleć tylko o tym aby więcej zarobić ( " bogaczem " nie jestem ).

    Pozdrawiam.

  • agata.balu 22.04.08, 14:19
    Bardzo proszę "weterynarza" o odpowiedź, bo zastanowił mnie taki cytat z jego
    wypowiedzi:
    "Akurat weterynarze ( lub, mniej obraźliwie, lekarze weterynarii ) powinni się
    NAJMNIEJ obawiać domniemanego zalewu psów zza granicy, mając na uwadze rzeczy o
    których piszę powyżej."

    DLA CZEGO TERMIN "WETERYNARZ" JEST WEDŁUG CIEBIE OBRAŹLIWY?

    Czy obrażasz lekarza pediatrę mówiąc o nim "pediatra" lub lekarza ortopedę
    mówiąc o nim "ortopeda".
    Przecież jesteś lekarzem weterynarii, ale chyba nie mówisz w domu, gdy masz
    dziurę w zębie: "idę do lekarza stomatologii"
    --
    ¤ ¤ ¤ Może właśnieczekają na Ciebie ¤ ¤ ¤
  • Gość: artagas IP: *.chello.pl 21.04.08, 13:19
    Mi się wydaje że kierujesz się sterotypami i nie wiele wiesz o hodowli psów
    rasowych. Przede wszystkim dobry hodowca bardzo rozsądnie planuje każde krycie -
    kładąc nacisk przede wszystkim na zdrowie> Moja sunia jest przebadana w kierunku
    chorób dziedzicznych i wad wrodzonych; serca, oczu, bioder, rzepek kolanowych,
    słuchu i kilku innych schorzeń.Ojciec przyszłych szczeniąt również został
    przebadany i dzięki temu mamy pewność, że tak miot od wielu chorób będzie wolny
    a ryzyko wystąpienia wad serca jest znacznie mniejsze. Bo genetyka jest
    loteryjna tylko w tych punktach, których nie udało się się jeszcze zgłębić.
    Znamy już modele dziedziczenia wielu chorób i dzięki temu mozemy im zapobiegać.

    Szczenię z dobrej hodowli, to nie tylko piesek odpowiadający wzorcowi, ale
    przede wszystkim zdrowy pies, stabilny psychicznie, prawidłowo socjalizowany.
    Wychowany w zdrowej atmosferzei pod czujnym okiem kochajacego człowieka.

    Dodam jeszcze że gdybyśmy wszyscy postawili na różnorodność- tylko połowa
    populacji mogłaby cieszyć się czworonożnym przyjacielem w dobie alergii i innych
    chorób cywilizacyjnych. Moje dziecko jest alergikiem uczolonym na sierść psów,
    kotów , królików, ale dzięki istnieniu niektórych ras może dorastać w
    towarzystwie 3 uroczych psów, które uczą je odpowiedzialności, troski o żywą
    istotę i dają możliwość cieszenia się tym co najważniejsze: psią miłością i
    bezgranicznym oddaniem.

    W rasie, którą posiadam jest blisko 200 hodowli zrzeszonych w ZK. Dobrych
    hodowców jest może 20, dlatego warto wiedzieć jak taki hodowca powinien
    wygladać. I nie zgodzę się z weterynarzem z poprzedniego postu: Pies powie ci w
    jakich warunkach się wychował. Dobrze socjalizowany szczeniak będzie pewny
    siebie, radośnie nastawiony do ludzi i psów. Nie będzie bał się ulicy, jazdy
    samochodem itp, bo hodowca oswajał go z światem aby przeprowadzka do nowego domu
    była jak najmniejszym stresem dla niego.

    Powie ci rownież co jadł i w jakich ilosciach- pierwszy posiłek w nowym domu
    jest bardzo pouczający!!!

    Każdy dobry hodowca nie tylko da nowemu właścicielowi książaczkę zdrowia,
    świadectwo weterynaryjne, ale również kontakt do weterynarza, który opiekował
    się miotem.
  • Gość: Weterynarz IP: *.adsl.inetia.pl 21.04.08, 13:44
    Miło mi poznać osobę która kieruje się takimi zasadami.

    Niestety codzienna praktyka pokazuję, że cała rzesza ludzi zajmującymi się hurtową produkcją psów i kotów ( określający się jako hodowcy właśnie ) robi tak jak napisałem.

    Natomiast ceny wszędzie ( u lepszych i u gorszych ) są kosmiczne, szczególnie dla klientów z miasta.

    Jest mi również miło dlatego, że nie tylko ja dostrzegłem tendencyjność tego artykułu napisanego, jak mniemam, pod dyktando polskich hodowców.
  • Gość: artagas IP: *.chello.pl 21.04.08, 14:10
    Każde środowisko gdzieś toczy zgnilizna. W hodowli tez czasem trudno znaleść
    takich, którzy kierują się tym czym powinni. Nie należy jednak uogólniać albo
    nie mówić o problemach.

    Z cenami to też mit- bo dobry hodowca woli dać pieska za darmo mając gwarancję
    że będzie miał kochający dom niź sprzedać go za olbrzymie pieniądze. I nie są to
    przypadki odosobnione- proszę mi wierzyć.

    Dla mnie ten artykuł jest tendencyjny i nie podoba mi się.
  • Gość: gość IP: 217.168.192.* 21.04.08, 14:32
    tylko że przyszli właściele sami nie dbają o psa.
    Powinno sie spisywać umowe z odpowiednimi klauzulami konsekwencji
    wykrycia chorób genetycznych.
    Pies powiniem dostać minimum wyprawki- ksiazeczkę zdrowia z
    wpisanymi szczepieniami, kopię karty krycia, przeglądu miotu, trochę
    jedzenia , kocyk z zapachem gniazda.

    Tylko ludzie nie lubią "tych formalności" - bo po co , i trzeba
    wpisac swoje dane ( które w tym wypadku tak mocno chronią, a w byle
    promocji rozdają na prawo i lewo)
  • Gość: artagas IP: *.chello.pl 21.04.08, 14:48
    A przede wszystkim jechać i zobaczyć co to za "hodowla" Żaden DOBRY hodowca nie
    będzie miał nic przeciwko, żeby przyszły właściciel przyjechał do niego nawet
    kilka razy, zobaczył warunki, poznał rodziców, rodzeństwo, poobserwował maluchy.
    Dla włascicela to jedyna szansa zobaczenia jak dba się o szczeniaki, czy nie
    boją się się ludzi, czy są zdrowe dla hodowcy szansa na poznanie właściciela.

    Często tak zawiązują się przyjaźnie na całe życie.
  • ai14ra 21.04.08, 10:12
    Czy Wy też macie wrażenie, że ten artykuł to jest typowy, "przeklejany" artykuł
    sponsorowany z Gazety? Nawet "poetyka" taka sama jak w rewelacjach p. Andrzeja
    Kublika na temat samochodów. Na przykład:
    - "zalewają Polskę"
    - "po zniesieniu kontroli masowo"
    - "uważajcie na psy zza granicy"
    - "podróbki"

    To jeszcze Gazeta, czy już Onet? A może..."Fakt"?
  • Gość: Bubis IP: *.telia.com 21.04.08, 10:50
    W Skandynawii ostrzegaja przed kupnem nielegalnie przywozonych psow
    z Polski.W Niemczech dokladnie to samo.W Holandii opowiadaja legendy
    o fabrykach psow w Niemczech itd itp.Puknijcie sie w puste
    glowy.Media bzdury wypisuja i maja do tego prawo.A komu to
    przeszkadza? PS najwieksza glupota jest bajka o "otwartych granicach
    i w zwiazku z tym...." Nigdy nie bylo zadnego problemu z wywozem lub
    wwozem psa do Polski.jak to sie mowi "pies z kulawa noga " sie tym
    nie przejmowal.W ostatecznosci wystarczyl "paszport psa" kazdy wet
    to wystawial za kilka groszy.Nikt o to na granicy nie
    pytal.Mysle .ze w PL problemem nie sa psy itp tylko wlasciciele i
    nie respektowanie przepisow sanitarnych o usuwaniu psich odchodow.
    Ale nie przejmujcie sie tak bardzo-to problem znany na calym swiecie.
    Dylemat rasowy lub kundel ,nie ma nic wspolnego z miejscem
    pochodzenia psa.Wszedzie sa wyroby 1 klasy i inne.Jak sie ma pecha
    to mozna kupic psa z rodowodem dlugim jak rzeka a wyjdzie burek
    podworkowy.
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 10:16
    A podróbki dziennikarzy zalewalą w wyborczej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka