Gazeta.pl   Forum   Czas Wolny, Hobby   Samoloty   To raczej chodzi o Beatę Płonkę

To raczej chodzi o Beatę Płonkę

Autor: Gość: poll IP: 80.50.127.* 18.03.10, 19:25
Obejrzałem film Historie lotnicze i jestem pewien podziwu dla tamtej załogi, do samego końca byli opanowani, racjonalni, od awarii do katastrofy minęło ok. pół godziny w tym czasie w kabinie pilotów poleciała tylko jedna kurwa. Ja codziennie jadąc do pracy samochodem rzucam conajmniej trzy. A tak na poważnie to pamiętam po katastrofie jakie bzdury ludzie pieprzyli, że po zgłoszeniu awarii kazali pilotowi wracać do Warszawy, że wojsko (w domyśle źli komuniści) nie chciało wpuścić samolotu na swoje lotniska, że powinni lecieć do Gdańska, ale przede wszystkim, że samolot się rozbił z winy "tych" którzy kazali załodze wracać do Warszawy. A głupi naród wierzył, że komuniści są winni wszystkiemu, a jak ich nie będzie to będzie jak w bajce, no i jest jak w baśni... braci Grimm.

Wracając do lotu 5055, film "Historie lotnicze" pokazuje jednoznacznie jaki był przebieg zdarzeń. Nikt nic załodze nie kazał, decyzje jakie podjęła wydają się być optymalne, moim zdaniem los "Kościuszki" był przesądzony w chwili gdy doszło do awarii. Była to awaria bardzo podobna do tej która doprowadziła do rozbicia Kopernika w roku 1980. Podobnie jak w tamtym przypadku decydował też moment w jakim doszło do awarii. Nie jest też prawdą, że z katastrofy Kopernika nie wyciągnięto wniosków. Kościuszko był nowszą wersją oznaczaną jako IŁ-62M, główną różnicą między IŁ-62 a IŁ-62N były właśnie silniki, niestety silnik zamontowany w "Kościuszce" sprawca tragedii, to był silnik od starej wersji zamontowanej wcześniej na ... Koperniku. Gdyby do awarii doszło np. godzinę, pół godziny przed końcem lotu wtedy byłaby szansa na ratunek. Lądowanie na gruncie (brzuchu) nie musi oznaczać katastrofy o ile samolot ma puste zbiorniki paliwa i lotnisko ma odpowiednie służby ratunkowe.
Właśnie dlatego załoga "Kościuszki" zdecydowała się na powrót do Warszawy, potrzebowała czasu by zrzucić paliwo, a Okęcie w przeciwieństwie do Modlina miało na miejscu służby ratunkowe. Dlatego chociaż była taka możliwość załoga zrezygnowała z lądowania w Modlinie i wracała do Warszawy. IŁ-62N mógł lecieć na dwóch silnikach, nawet na jednym, ale nie z pełnymi zbiornikami. Nawet sprawny samolot nie wylądowałby mając w zbiornikach 70 ton paliwa. Nie było więc alternatywy, nawaliła elektryka nie udało się wypuścić całego paliwa, w momencie podchodzenia do lądowania w zbiornikach było nadal 30 ton. Lądowanie na gruncie z taką ilością paliwa nie dawało praktycznie żadnych szans, po prostu obejrzelibyśmy kulę ognia na pasie startowym. Zginęli wspaniali i dzielni ludzie.
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.