Re: To raczej chodzi o Beatę Płonkę
Autor: Gość: joe74
IP: *.magma-net.pl
31.10.10, 13:29
Niestety komuniści mieli ogromny udział w tej katastrofie (jak i w katastrofie "Kopernika"). Modyfikacja "Kościuszki" na nic się nie przydała. Z artykułu w "Neesweeku", w oparciu o materiały IPN, wynika, że do katastrofy przyczyniły się władze PRL, aż do zarządu PLL LOT włącznie. Opór ekspertów z ZSRR w uznaniu raportu polskiego był w dużej mierze uzasadniony. Wprawdzie nie był zdublowany układ sterowania, co było wymogiem międzynarodowym w lotnictwie pasażerskim (nie rozumiem, dlaczego latały takie knoty; po 1988 zamontowano w polskich iłach drugi system sterowania; dlaczego nie od razu, w 1980 ?), ale to co Polacy wyczyniali z silnikami i ich eksploatacją, to włosy dęba stają:
1) nadmierne obciążanie silników przy starcie (pasażerowie nie wiedzieli przez te wszystkie lata, że iły odrywały się tuż przed końcem pasa startowego, tak były przeciążone paliwem, żeby nie było potrzeby tankowania paliwa po drodze, za dewizy, których w PRL nawet na to brakowało),
2) przekraczanie ilości godzin między kolejnymi kapitalnymi remontami silników (zamiast co 5 tys. godzin silniki pracowały nawet ponad 8 tys. godzin !),
3) remontowanie silników we własnym zakresie, zamiast w Moskwie u producenta (znów brak pieniędzy na to), stąd ślady niedbałej obróbki tokarskiej w jednym z uszkodzonych silników (nie pamiętam już czy w "Kościuszce" czy w "Koperniku") mogły wynikać z działań polskich.
4) spośród czterech silników w każdym ile montowano jednego tzw. "lidera", silnik o nienagannej historii pracy, i trzy silniki wiadomo jakie (stąd w "Kościuszce" silnik zdemontowany kiedyś z "Kopernika", źle pracujący); a przecież obie katastrofy wynikały z awarii właśnie silników, w których następowały uszkodzenia zmęczeniowe - skoro Polacy wiedzieli, że różnie z tymi silnikami było, to powinni częściej dokonywać przeglądów głównych, nie 2 razy w ciągu przewidzianych 15 tys. żywotności silnika (po 5 i 10 tys. godzin pracy, choć de facto raz w ciągu żywotności, po ponad 8 tys. godzin pracy bez przeglądu), ale nawet 3 razy, po 4,5 tys., 8 tys., 12 tys. godzin na przykład.
( Neesweek, pierwszy kwartał 2010)
Napisałem o winie władz PRL, bo od ministra finansów oczekiwano oszczędności, on oczekiwał od podwładnych, itd., aż do dyrekcji i zarządu PLL LOT. Przecież to, że przeglądy główne miały się odbywać co najmniej co 5 tys. godzin pracy silnika nie oznacza, że nie można ich było zlecać co 4500 godzin np.