02.10.08, 09:11
Witam.Auto prawie dziesięcioletnie. W okolicach błotników wychodzą na lakierze
bąbelki rdzy.Co robić? Czekać, aż będą nieco większe,czy też reagować
natychmiast i oddać panu spec. od blacharki do kosztownego usunięcia i
zabezpieczenia? Czy też jezdzić do końca?Odopowiedzcie mądrzy ludzie.
Pozdrawiam. Dziękuję :-)
Edytor zaawansowany
  • 02.10.08, 14:59
    Witam serdecznie,

    Nie wiem czy jestem z tych mądrych ludzi ;))), ale uważam, że im
    szybsze usunięcie ognisk "zapalnych" tym lepsze. Odwleczenie tego w
    czasie spowoduje m.in. dłuższe unieruchomienie samochodu (trzeba
    będzie więcej poświęcić czasu na renowację) i na pewno większe
    koszta.

    Pozdrawiam
  • 03.10.08, 11:31
    Naprzod sciagnac nadkola i sprawdzic co jest po drugiej stronie.
    Jesli sam bys to robil, to wyczyscic rdze na ile sie da, pomalowac cortaninem,
    na to podklad i lakier. Od wewnetrz blotnika, jesli jest tam rdza na poklad
    jakas farbe i cos w rodzaju biteksu, moze byc czarny Valvoline. Kazda z tych
    rzeczy w odstepie kilku dni, coby dobrze wyschlo. Kilka lat wytrzyma. Potem albo
    nowy blotnik albo do sprzedania.
  • 05.10.08, 11:41
    Bardzo dziękuję :-)))
  • 07.10.08, 20:20
    mam auto 11 letnie i pojawił się ten problem, nic z tym nie zamierzam robić
    szkoda kasy na gościa (blacharza) który to 'zasmarka' i rdza pojawi się ponownie
    po zimie, nie wierże, że ktoś jest to w stanie zreperować porządnie
  • 19.03.15, 17:59
    Myślę, że warto spróbować działać samemu. Google proponuje wiele rozwiązań na takie problemy. Podaje m.in. strony internetowe gdzie można przeczytać trochę o danych środkach a nawet je tam kupić. Mnie najbardziej podobają się odrdzewiacze firmy emergo. Tam jest bodajże napisane że jest to środek do czyszczenia stali nierdzewnej z rdzy ale ja z własnego doświadczenia wiem, że działa też na innych metalowych powierzchniach. Ta strona to emergo-metal.pl ;)
  • 22.03.15, 12:51
    lazapella robi tu prymitywną reklamę, więc zignoruj go. Pozostali piszą dobrze i szczerze..Tak jak napisał lopil-ściągnąć nadkole i tam też wyczyścić(śrubokręt, gruby papier ścierny lub druciana szczotka).Potem albo odrdzewiacz, albo farba na której pisze prosto na rdzę(jest ciut droższa).Dalej, gdy przeschnie najtaniej (icałkiem nieżle)dobrać farbę w aerozolu nawierzchniową-akryl, lub inne.Najlepiej malować do zagięcia-wtedy mniej widać różnicę koloru. W tym cellu po zagięciu kleić np. izolację elektr., a powyżęj papier.przemyć rozpuszczalnikiem i ewentualnie lekko zmatowić bardzo drobnym papierem(numer 200 do 400) i pryskać sprayem(uwaga-każdy początek pryskania zaczynać na papier i po tym płynnie wchodzić na auto-inaczej będą bąble).Jeśli nie dasz odrdzewiacza - po roku znów rdza wyjdzie!.Uwaga- odrdzewiacz musi schnąć kilka godz, a farba prosto na rdzę krótko- do przeschnięcia.najlepsza firmy bauman-tylko w lidlu(10 lat i więcej trzyma),nailichsza-antyrust. Co więcej na maila proszę.
  • 22.03.15, 22:44
    Mam przeświadczenie, graniczące z pewnością, że prawie 7 lat od daty oryginalnego postu te purchle już jej/mu przegniły, albo już błotniki wymienił/a.
    Śrubokręt (tzn. wkrętak) rzeczywiście przydaje się w ocenie koniecznego zakresu napraw - wpierdzielasz takowy w "purchla" i:
    1. jak przejdzie na wylot wymieniasz element (ewentualnie oddajesz do wspawania tzw. "reperaturki")
    2. jak na wylot nie przejdzie możesz jeszcze "drutować" do woli.
    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 23.03.15, 19:13
    Niniejszym nadmieniam że nie w każdym ałcie można wstawić reperaturkę tam gdzie sa ubytki blachi.
    Jako wyjątkowy szczęśliwiec, znaczy sie posiadacz fspanielej Astry fy, informuję, że takową w okolicy wlewu paliwa wkrótce wstawię i nadal będę się cieszył że nufka sprzętem wartości 1500 złoty, przewiozę 4 tłuste dvpska na Majdanek i z powrotem - w sumie 130 kilometrów, za ok 13-15 l. będzyny.

    Ale będzie mnie to kosztowało 400 złoty z gwarancją że przez dwa lata bąble się nie pokażą. - myśle że sie opłaci
  • 23.03.15, 19:17
    przepraszam, w jedną stronę 130 kilometrów.
  • 23.03.15, 23:05
    sk-1 napisał:

    > przepraszam, w jedną stronę 130 kilometrów.

    Fakt- nie zawsze da się naprawiać w nieskończoność naprawiać, czasami trzeba się z autem pożegnać.
    Choć ja ze swoją "F-ką" pożegnałem się prawie 5 lat temu w dość "nagłym trybie" (wypadek) to mam dla tych aut szacunek. Jeździło się tym wygodniej niż Golfem III (a to porównywalny "sprzęt trofiejny z Reichu, po dziadku Abdulu z Wehrmachtu" był) i do tego sympatycznie się prowadziło.
    Właśnie pozbywam się powoli "G", którą nabyłem tuż po wypadku (czyli prawie 5 lat nią jeździłem) i stwierdzam, że czynię to bez najmniejszego żalu... bo t g.. straszliwe a nie auto.
    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 23.03.15, 23:07
    ...może masz ochotę kupić niezajeżdżoną jeszcze Astrę G? Tanio sprzedam... a pojedziesz F-ką, wrócisz moim G (nabijam się rzecz jasna - nikomu z F-ką tego G nie polecam) - tak się bowiem składa, że z Lublina jestem :D
    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 24.03.15, 03:34
    Nieee, no bez przesaady. Wdziobałem Astra G" i pokazało że to śliczniutki samochód.

    A już sam nie wiem, czym głupi czy tylko przywiązany do staroci, ale to na jedno wychodzi.
    Kilka miesięcy temu usłyszałem że moje dziecko chce wyrzucić na śmietnik właśnie ta f-kę.
    Smutno mi sie zrobiło jak zacząłem wspominac wszystko co związane z tym samochodzikiem.
    - Jak przez 4 lata tłukł sie do pracy do Warszawy, jak w maju 2008 w nocy przyciągnąłem na sznurku z Lublina, bo dziura w chłodnicy i jak sam! tą chłodnicę wymieniłem, a pojęcie mam takie że potrafię tylko łańcuch w rowerze załozyć jak mi zleci.
    Oj, dużo jest tego "jak" i można by wymieniać. Najwazniejsze, że wszystko w tym autku gra. Począwszy od elektrycznej dziury w dachu, niezardzewiałą instalację hamulcową po przeterminowany o 25 tys. kilometrów rozrząd .
    I ja mam to wyrzucić na śmietnik ?! Maułżonka mówi, kupmy se nowiutki jak inne sąsiady, to nam będą ładniej mówiły dzień dobry, a tak to popacz jak łypią oczami z pogardą.
    Trzeba sie będzie zastanowić.
  • 01.04.15, 12:54
    Jak już widać rdzę to znaczy zwykle ,ze jest dziura. Największym problemem z karoseria samochodowa sa profile zamknięte. Czyli progi belki, drzwi, i nadkola błotników. Inaczej mówiąc najbardziej nkoroduje tam gdzie nie ma dostepu aby rdzę usunąć i pomalować. Wg mnie szkoda czasu i atłasu jak samochód rdzewieje to jedyna decyzja do podjęcia jest ustalenie terminu sprzedaży.Naprawa blacharki ma sens tylko w autach zabutkowych.
  • 13.12.16, 18:51
    Najlepiej użyć odrdzewiacza www.tedgar.pl/produkty/product/11-ted-rust-tm300

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.