Gazeta.pl   Forum   Czas Wolny, Hobby   Militaria   Re: Autorytet Altair

Re: Autorytet Altair

Autor: browiec1 12.03.10, 16:02
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Ale za to Boeing nie bedzie musial zamykac starej:)

Przy okazji samolotow,ciekawe podejscie do Airbusa Korwina.Pieprzy
jak zawsze ale sama analiza przyczyn sukcesu tej maszyny cos jednak
wspolnego z prawda ma


Airbus, czyli model Europy

W polskim grajdołku emocjonujemy się jakimiś drobnymi aferkami – jak
to, na przykład, sprzedaż dwóch stoczni rzekomym „Katarczykom” – a
tak naprawdę firmie założonej przez izraelski MOSSAD, z
którym „nasza” bezpieka ma jakieś tajemnicze konszachty dotyczące
m.in. sprzedaży polskich rakiet do Gruzji. Jaka jest skala tej
afery? 100 milionów euro? Góra…
Od dwóch miesięcy nasz kraj jest ogniwem Kolosa na Glinianych
Nogach, czyli Unii Europejskiej. Państwo to składa się z 27
zdychających państw – i w dodatku ma całkowicie niesprawną strukturę
podejmowania decyzyj – więc ten eksperyment od początku jest raczej
śmieszny, niż groźny. Tyle, że CHOLERNIE kosztowny.
Afery w UE są niejako wliczone w cenę biletu. Weźmy np. taki
sztandarowy program, jakim jest Airbus – czyli
generacja „europejskich” samolotów, mających stanowić konkurencję
dla Boeinga i innych firm. Otóż w ten projekt wpakowaliśmy lekko
licząc 50 miliardów euro– i końca tej zabawy nie widać. O wiele
taniej byłoby po prostu kupić sobie np. Boeingi czy cokolwiek
innego – i dać sobie spokój.
Ale…
W 1991 roku p. Wojciech Grzelak, mieszkający wtedy w Jeleniej Górze
cierpiącej wtedy na straszne bezrobocie, wpadł na rewelacyjny
pomysł: budowy w mieście pancernika. Zbudowałoby się nad rzeką Bóbr
stocznie – i zaczęło budować pancernik. Pożytek z niego byłby
wprawdzie żaden – ale za to ilu ludzi miałoby pracę! Taki pancernik
to ho–ho–ho!
Otóż Airbus to właśnie taki pancernik. Do każdego wyprodukowanego (z
dużym, ponadtrzyletnim opóźnieniem) samolotu dopłacamy – ale za to
ilu ludzi ma pracę!
I to jest gigantyczna afera. W monarchii król by twórców takiego
pomysłu kazał wytarzać w smole i w pierzu i nie dałby im złamanego
dukata – ale w d***kracji głupi i ciemny (bo „edukowany” w
państwowych tzw. „szkołach”) L*d jeszcze cieszy się, jak głupi, ze
umiemy wyprodukować takie duże coś, co lata…
Airbus – według dość zgodnej opinii ekspertów – nie ma żadnych
szans, by kiedykolwiek stać się firmą dającą zyski. Np. zlikwidowany
trzy lata temu franko–brytyjski projekt Concorde przez 35 lat nigdy
nie dał grosza zysku. Ale samoloty latały – i politycy francuscy i
brytyjscy chodzili w chwale tych, co robią „najnowocześniejszy
samolot na świecie”
ONI chodzili w chwale – a MY (to znaczy: brytyjscy i francuscy
podatnicy…) płacili. (Ciekawe, nawiasem pisząc, że w Wikipedii jest
ogromny artykuł o Concorde – ale ANI SŁOWA w nim o aspekcie
finansowym…)
Dlaczego Airbus nie ma ŻADNYCH szans na konkurowanie z prywatnymi
firmami?
Dlatego, że jest to firma niejako państwowa. Każdy wydatek musi być
zatwierdzany przez urzędnika, który… nie ma przecież zielonego
pojęcia, po to jest to potrzebne. Dlatego projektanci, zamiast
myśleć o dobrych rozwiązaniach, tracą czas na przekonywanie
decydentów – oraz zamiast najlepszych rozwiązań wymyślają takie, na
które jest szansa otrzymania pieniędzy!
To są wady KAŻDEJ firmy państwowej. Jednak z Airbusem jest gorzej.
Jest to firma międzynarodowa, europejska!
Oznacza to, że jeśli na jakimś zagadnieniu zna się akurat czterech
Anglików i jeden Francuz, to do takiej komisji trzeba wziąć jednego
Anglika, jednego Francuza, jednego Niemca, jednego Hiszpana i
jednego Włocha – bo inaczej odpowiednie rządy się obrażą i nie dadzą
forsy. Ta komisja porozumiewa się w języku np. angielskim – więc
poszczególne nacje delegują do niej ludzi najlepiej znających ten
język – a nie najlepiej znających się na rzeczy, bo w przeciwnym
przypadku komisja w ogóle nie mogłaby działać. Ponieważ angielski
nie jest dla nich językiem rodzinnym, w dyskusjach nikną wszelkie –
tak ważne przecież – niuanse i subtelności. A czasem trzeba jeszcze
angażować tłumaczy – którzy z kolei słabo znają się na
specjalistycznej terminologii…
Szczerze Państwu radzę: jeśli macie lecieć samolotem, to najpierw
sprawdźcie, czy wybudowała go firma prywatna, biorąca pełną
odpowiedzialność za swój produkt – czy samolot powstał w państwowej
fabryce – nie daj Boże: w kooperacji międzypaństwowej! Bo fabryka
państwowa zawsze będzie robić drożej, niż prywatna – ale potrafi za
to robić całkiem solidnie. Często: niepotrzebnie za solidnie.
Natomiast każda impreza „międzypaństwowa” to… boki zrywać.
I, niestety: płacić…


Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.