Po pierwsze, faktycznie zabawne sobie konto wymyśliłeś, aż dziwne że nie było już zajęte. A co, stare Ci się już znudziło?
Po drugie, pytanie dlaczego Polska nie została kolejną republiką raczej mnie nie frapuje, bo sądzę że znam na nie odpowiedź. Za dużo do przełknięcia – Polska, Czechosłowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Jugosławia i pół Niemiec. Nawet Kraj Rad nie miał tak sprawnego przewodu pokarmowego. Oczywiście wiązało się to z pewnymi niedogodnościami, bo trzeba było utrzymywać różne kłopotliwe pozory, ale w 1945 Ziutek Słoneczko oczekiwał, że to mu się opłaci, bo na zarządców owych protektoratów i tak wystarczy pstryknąć palcem. I jak już sobie ustawił różnych Bierutów, Gottwaldów i Rakosich, to tak faktycznie było. Zapewne przewróciłby się w grobie widząc, że w 1956 taki Gomułka zamiast zostać zimnym trupem w jakiejś piwnicy, zostaje szefem kom partii.
Po trzecie, zupełnie mnie nie przekonuje teza, że Ziutek dostał w 1944 od Finów wszystko to, co było dla niego ważne. Wobec tego, czemu nie zastosował podobnego schematu wobec np. Bułgarii, kraju równie peryferyjnego, a 2 razy ludniejszego? Poza tym, czy granica ze Szwecją, kilka dodatkowych milionów mięsa armatniego, złoża metali kolorowych i żelaznych, plus piękna kontrola nad północnym Bałtykiem to takie nieważne? Co takiego ważnego było w Rumunii czy w Estonii, że Stalin koniecznie chciał mieć te zabawki? Wreszcie, Finlandia byłaby jedyną prowincją przedrewolucyjnej Rosji, która po roku 1945 znalazła się poza radziecką strefą wpływów – czy to nie policzek?
Po czwarte, o tych radzieckich kompromisach. Pewnie tak jak ja, słyszałeś o nich dziesiątki kawałów. Nie, ludzie radzieccy nie szli na kompromisy. Jeśli można było, to wyzwalali. A że umowy, zobowiązania itede? Wiemy jak to z nimi było patrząc np. na historię Polski czy Czechosłowacji lat 1945-1948. I to jest jeden jedyny trop, który moim zdaniem ewentualnie prowadzi do wyjaśnienia fińskiej tajemnicy. Być może Ziutek Słoneczko zamierzał zastosować swój wariant z komitecikiem patriotów również w Finlandii, bo przecież zaczął tam stosować taktykę eskalacji, tak świetnie znaną np. z nadbałtyki roku 1940. Można się było spodziewać, że po tym, jak Sowietom udało się wymusić wygnanie Mannerheima i skazanie prezydenta Rytiego, nastąpi rychła instalacja prawdziwych patriotów. Ale jakoś nic się nie zadziało.
Może więc w oryginalnym zamierzeniu Finlandię czekać miał taki sam los jak np. Bułgarię i wszystko zmierzało w tym kierunku, a wyjaśnienia czemu Finom się udało należy szukać nie w roku 1944, ale w roku 1946 albo 1947?
--
"Gdyby nie współpraca z ZSRR po IIWŚ, dalej srałbyś do sławojek, pasałbyś krowy tudzież rikszą posuwał, a Warszawiacy do dziś mieszkaliby na gruzach". 'tornson', 02.08.09.
forum.gazeta.pl/forum/w,539,98544984,98545891.html