Dodaj do ulubionych

Monte Cassino- jak to bylo tam ?

09.04.04, 00:02
Edytor zaawansowany
  • 09.04.04, 17:51
    To co zrobił autor artykułu to przeinaczanie faktów. Monte Cassino to
    przegrana? Wolne żarty panowie. Że nie zostało zdobyte tylko zajęte?
    Westerplatte też nie zostało zdobyte, tylko nasi nie mieli się jak wycofać :) A
    za nazwanie polskich żołnierzy spod Monte Cassino najemnikami autor może się
    spodziewać pozwów o zniesławienie.
    --
    to my ziemi naszej sól ...
  • 09.04.04, 00:23
    ... odważny głos rozsądku. Moja prywatna butelka najdroższego koniaku dla
    autora tego tekstu, choć to jeszcze nie mój szczyt marzeń. Wreszcie ktoś
    zauważył, że pieśni Wańkowicza są niestrawne nawet dla polskich kombatantów
    spod Monte Cassino.
  • 09.04.04, 11:00
    Mam jedno pytanie. Czy byłej pod Monte Cassino? Czy byłeś na cmentarzu polskim?
    Gdybyś był to byś tak się nie cieszył.
    P.S.
    Piśń Wańkowicza jest jaka jest, po wojnie była traktowana niczym humn - byli
    ludzie którzy słuchali jej w postawie zasadniczej, niektórzy za próbę tańczenia
    do tej melodi dostawali w pysk. Poza tym pień to utwór literacki a nie relacja
    historyczna - ma inne cele (jest nośnikiem emocji i przeżyć a nie obiektywnej
    prawdy)
  • 09.04.04, 11:10
    Oczywiście tekst pieśni "Czerwone maki" (i właśnie tę pieś miałem namyśli w
    swoim poprzednim poście) napisał Feliks Stanisław Konarski a nie Melichior
    Wańkowicz.
    Wańkowicz napisał oczywiście monografię "Bitwa o Monte Cassino"
    P.S.
    cattaraugus co miałeś na myśli pisząc "pieśni Wańkowicza są niestrawne nawet
    dla polskich kombatantów spod Monte Cassino."
    Jakie pieśni?
    Pozdrawiam
  • 09.04.04, 11:49
    Nie było moim zamiarem szarganie raz ustalonych narodowych świętości, choć cały
    polski patos tej bitwy jest dla mnie nie do zaakceptowania. Tak samo jak
    krajowe przecenianie roli Polaków w tej bitwie. Polskie cmentarze tamże? Nie
    wkroczę na obszar takiej debaty, bo czymże różnią się polskie od hinduskich czy
    brytyjskich?

    Pisząc wcześniej o "pieśni" nie miałem na myśli "Czerwonych maków", a raczej
    jedną wielką pieś-pean, czyli właśnie ów nieznośny polski patos w opisach tej
    bitwy. Śmieją się z tego patosu nawet kombatanci stamtąd. Ja przynajmniej
    miałem szczęście takich właśnie co rozsądniejszych poznać. Jeden z nich
    wyraźnie mówi, że tego, co w Polsce wypisano o Monte Cassino po prostu nie da
    się czytać. I dodaje, że w zasadzie należałoby to spisać od nowa, także z
    rozbudowanym wątkiem polskich zbrodni wojennych (rozstrzeliwanie jeńców). Ów
    kombatant to postać nie taka anonimowa, gość przynajmniej niektórych
    publicznych wydarzeń związanych jeśli nie z Monte Cassino, to z PSZ.

    Pozdrawiam

    C.
  • 09.04.04, 14:02
    Przez twoją sugestję (pieśni Wańkowicz) głupotę napisałem :)
    ***********************************************
    Co do patosu i zbrodni.
    Wojna to wojna, ma swoje prawa, jest brutalna i brudna - nikt nie jest święty,
    wszyscy maja coś na sumieniu.
    Wszytko co do tej pory zostało napisane w tym wątku i w przetaczanej stronie
    nie zmienia faktu że Polacy walczyli dzielnie i w sumie wygrali tę bitwe
    (osiągnęli wyznaczone przez dowódctwo cele - reszta to czyste gdybanie)
    ***************************************************
    A teraz trochę osobistych wrażeń.
    Byłem pod Monte Cassino, byłem na cmentarzu. To naprawdę robi wrażenie
    (niesamowite różnice wysokości, stoki prawie pionowe). Ludzi którzy tam
    walczyli należy podziwiać. Poza tym te krzyże (katolickie i prawosławne) te
    gwiazdy dawida i wreszcie grób gen.Andersa robią niesamowitew wrażenie.
    Czasem patos jest potrzebny.
    Pozdrawiam sedecznie i zycze Wesołych Świąt!
  • 09.04.04, 14:19
    > Przez twoją sugestję (pieśni Wańkowicza) głupotę napisałem :)

    * Eee tam. To ja nie oddałem należycie tego, co chciałem przekazać. Miało być
    coś w stylu "pieśni o Rolandzie".


    > Co do patosu i zbrodni. Wojna to wojna, ma swoje prawa, jest brutalna i
    > brudna - nikt nie jest święty, wszyscy maja coś na sumieniu.

    * Brawo. Dołączasz do rozsądnego tonu omawianego artykułu.


    > Wszytko co do tej pory zostało napisane w tym wątku i w przetaczanej stronie
    > nie zmienia faktu że Polacy walczyli dzielnie i w sumie wygrali tę bitwe
    > (osiągnęli wyznaczone przez dowódctwo cele - reszta to czyste gdybanie)

    * Absolutna zgoda.


    > Ludzi którzy tam walczyli należy podziwiać.

    * I też nikt nawet nie próbuje ujmować im czegokolwiek.

    Ja też pozdrawiam i życzę najwspanialszych Świąt, jakie tylko mogą być.
  • 09.04.04, 07:29
    Można pod tekstem podpisać się obiema rękami.
    Gwoli ścisłości pragnę zaznaczyć,że publikacja "Monte Cassino" autorstwa
    Wańkowicza była wstrzymywana przez dowództwo Korpusu,z powodu krytyki sposobu
    dowodzenia.Dotyczyło to walk o Piedimonte.
    Zresztą u Wańkowicza można doszukać się części informacji o których wspomina
    Autor,ale są mocno wymieszane z literaturą,przez co mało czytelne.
  • Gość: Słoju IP: *.tele2.pl 09.04.04, 10:06
    Nie widzę w tym tekście nic odkrywczego dla uczestnik tego forum, moze poza
    analizą motywacji do walki poszczególnych narodów ale tu zauważyłem kilka
    błedów. Po pierwsze tzw. rodowici francuzi walczyli na froncie zachodnim,
    przypominam dywizje pancerną gen Leclerca i nie było tak, że wszyscy siedzieli
    w domu. Po drugie pisanie o Monte Casino jako niemieckich Termopilach to gruba
    przedasada. Radziłbym dokłądnie poczytać czym były Termopile a nie szukanie ich
    ponad 1500 km od berlina. Po trzecie, nie wiem gdzie w tym wszystkim było
    narodowe szaleństwo. To co mieliśmy siedzieć i dowozić wodę i patrzeć jak się
    inni wykrwawiają albo rozgladać się, gdzie by tu się zaczepić we Włoszech?
    pzdr
  • Gość: Piekielny P. IP: *.zwnet.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 09.04.04, 14:17
    Istotą sprawy jest to, że polski atak na Mt.C. (frontalne natarcie na silnie
    umocnioną pozycję) spowodował wykrwawienie atakujących bez szans na zwycięstwo.
    Sprecyzujmy: ruiny klasztoru nie zostały zdobyte lecz zajęte.
  • Gość: Słoju IP: *.tele2.pl 09.04.04, 14:48
    Nie tylko polskie natarcie było frontalne na silnie umocnione pozycje. Inne
    były podobne, bo inaczej w tamtych warunkach się nie dało. Czasami na wojnie
    tak jest, że trzeba frontalnie, zwłaszcza do czasu kiedy nie było śmigłowców.
    Nie zostały zdobyte lecz zajete. Niemcy musieli sie wycofać, bo nie byli w
    stanie dłużej się utrzymać na tej pozycji. W tej sytuacji, zdobycie powinniśmy
    przypisać polakom, bo to oni ostatni nacierali. Tak jak wąwóz pod Samosierrą.
    pzdr
  • Gość: Hood IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 18.05.04, 22:45
    Nic szczególnego w tym tekście nie ma. Nie ma co dyskutować z faktami
    dotyczącymi bitwy. Natomiast reszta to polityczne fantazjowanie (żeby nie
    powiedzieć brednie) autora na zasadzie co by było gdyby. A już pomysł wyprawy z
    Włoch na Węgry jest zupełnie idiotyczny. Zresztą cała kampania Włoska była tak
    nonsensowna że trudno racjonalnie o niej myśleć. Chyba głupszym sposobem na
    wygranie tej wojny byłoby tylko wysadzenie desantu w Narviku i zdobywanie całej
    Norwegii w kierunku Niemiec.
  • 09.04.04, 14:27
    zgadzam się z umiejscowieniem roli Polaków w całej bitwie, zgadzam się też z
    omówieniem mitologii, która narosła wokół bitwy wśród biorących udział narodów.
    Vide forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=8265620&a=8265620, zresztą
    z książki Hapgooda i Richardsona autor chyba mocno korzystał przy pisaniu
    swojego tekstu.

    Nie zgadzam się z wieloma kontrowersyjnymi (mówiąc najłagodniej) i szeroko
    rozrzuconymi po tekście ocenami, typu "była to bitwa przegrana" etc.
  • 09.04.04, 14:34
    Wiesz, to już o krok od dyskusji, co w ogóle należało, a czego nie, w kampanii
    włoskiej w świetle D-Day i jak rozsądnie podzielić siły alianckie na te dwa
    fronty, które niekorzystnie zbiegły się w czasie. Amerykanom ewidentnie
    brakowało ludzi i sprzętu do D-Day - tych ludzi i sprzętu, o których myśleli,
    że wycofają to wszystko właśnie z Włoch.
  • Gość: Pzl IP: 193.111.166.* 09.04.04, 17:20
  • 09.04.04, 19:25
    Wprost nie moge uwierzyc co czytam...
    Dalej nie ktorym sie snia zwycieskie walki walecznego
    "Polskiego Oreza" za "czyjas wolnosc",
    kiedy to alianci-sojusznicy w perfidny sposob oddaja Polske w rece Sowietow!

    Kiedy Panowie zaczniecie myslec kategoriami-
    Polak Zyjacy jest sto razy lepszy i potrzebny krajowi
    niz zlozony pod bialym krzyzem na cmentarzu Monte Cassino?
    i co dalej smutnego...walczacy po powrocie do kraju byli szykanowani,
    a walczacy pozostali na zachodzie rowniez byli...szykanowani!!!!

    Pora zaczac uzywac mozg Polskiego Narodu
    (np. Irak - po co sie tam pchano?)
    i budowac swoj kraj !!! aby byl zasobny oraz jego mieszkancy...

    Jak wypowiedzialem sie wczesniej..
    ...nie szastajcie Polskim Zyciem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Gość: ez IP: *.polsl.gliwice.pl / *.polsl.gliwice.pl 10.04.04, 03:39
    Dlaczego zatem piszesz tego posta o budowaniu z Kanady pachnacej zywica i tak
    odleglej? Wroc tu i buduj. Albo zamilcz.
  • 11.04.04, 21:43
    dlatego pisze z Kanady pachnacej zywica,
    gdyz wyjechalem i nie moglem wiecej zniesc
    takich mozgow jak twoj i podobnie tobie myslacych!!!

    A ze instnieje ponoc wolnosc slowa wie mama prawo
    zabierac glos na kazy temat jaki uwazam za sluszny !!!!

    A wiec zabieraj sie za szabelke i dalej walcz... tylko nie wiem o co?

    a z ta odbudowa twego kraju to jakos marnie to wyglada...
    wybrales tych samych ludzi do rzadu co toba poniewierali ponad 45 lat..
    Nie rozliczyles bandytow za przeszlosc wiec teraz sobie sam buduj to
    co sobie zgotowales...

    a co mojego glosu...nikt nie kaze ci czytac :))))

    wesolych swiat...oj wesolych :)))

  • 28.04.04, 21:18
    moped napisał:

    > dlatego pisze z Kanady pachnacej zywica,

    tylko, ze ta twoja kanada juz nie zywica pachnie...

    > a z ta odbudowa twego kraju to jakos marnie to wyglada...
    > wybrales tych samych ludzi do rzadu co toba poniewierali ponad 45 lat..
    > Nie rozliczyles bandytow za przeszlosc wiec teraz sobie sam buduj to
    > co sobie zgotowales...

    widac zabraklo tu twojego geniuszu...

    --
    "To biale bezbronne stworzenie ze swoimi niewinnymi oczami, lezace na lodzie,
    jest odpowiednikiem Baranka Bozego" [Wilfred T. Grenfell]

    RATUJMY KANADYJSKIE FOKI !!!
  • Gość: Tomson IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 10.04.04, 23:13
    męstwem w tej bitwie wykazali się Francuzi.
  • Gość: jarek-Zyd IP: *.fastres.net 18.05.04, 21:30
    kolonialna i zlozona z Berberow z Maroka,Algieri , ktorzy sie wyroznili w walce,
    ale tez niestety w gwalceniu wloskich kobiet...
  • 29.04.04, 14:14
    Artykuł jest prawdziwy...Ale to tak samo jak Patton był masta w Sycylii choć z
    drugiej strony szli Anglicy a wokoło roiło się od alianckich okrętów a w
    powietrzu od samolotów.Wojna to jest współpraca wielu różnych oddziałów.Kto
    walczy sam to przegrywa.A Polakom potrezebne było takie zwycięstwo Anglicy i
    Amerykanie mieli Normandię to dlaczego my nie mielibyśmy mieć Monte Cassino.To
    co zrobiona z Polską w Teheranie było spowodowane po pierwsze chęcią
    ułaskawienia Stalina po drugie tym że POlskę traktowano jako państwo sezonowe
    (po 123 latach niewoli bo 20 latach znów została rozebrana).Ja się cieszę nawet
    jeśli jesto naciągnięte...POzdr
  • 30.04.04, 01:40
    Jak bylo pod Monte Cassino? Przeczytaj uwaznie moj artykul pt. CZTERY PRZEGRANE
    BITWY O MONTE CASSINO. Znajdziesz na mojej stronie www.powstanie.com lub na
    wyszukiwarce GOOGLE zadajac haslo Bitwa Monte Cassino (zostal opublikowany na
    lamach poloninej gazety wydawanej w Toronto)
    Jan Sidorowicz z Montrealu
  • 14.05.04, 16:05
    Zdroworozsądkowy artykuł na temat Monte Cassino jest w dzisiejszej "Polsce
    Zbrojnej" (PZ nr 20/382, 16 maja 2004 r.).

    Polecam go wszystkim zacietrzewionym zarówno na modłę bogoojczyźnianą, jak
    i "prostownikom" historii. Prof. Paweł Wieczorkiewicz znajduje chyba w swoim
    artykule coś w rodzaju "złotego środka" dla obu opcji.
  • 19.05.04, 09:14
    Dla mnie bohaterami Monte Cassino nie byly dywizje alianckie tylko I Dywizja
    Spadochraniarzy Niemieckich, uwazana za najlepsza i najbojowniejsza dywizje
    niemiecka, lepsza jak dywizje SS, nazywana przez aliantow “ Zielone Diably”
    wlasnie w niej walczyl moj ojciec.
    W dywizji sluzyli tylko i wylacznie ochotnicy.
    Niemcy zachowali sie tam bardzo humanitarnie i pozwalali zawsze na
    zaopatrzenie rannych i na wyciagniecie ich z linii strzalu.
    Prawda jest , ze Polacy “weszli “do opuszczonego przez Niemcow klasztoru, a to
    bez walki, wiec nie ma sie czym chlubic.
    PRAWDZIWYMI BOHATERAMI SPOD MONTE CASSINO byly wiec zielone diably z elitarnej
    I Dywizji Spadochroniarskiej, ktora przez pol roku opierala sie przemocy
    alianckiej

    --
    pyrsk
    Ballest
  • 19.05.04, 09:33
    ballest napisała:

    > Dla mnie bohaterami Monte Cassino nie były dywizje alianckie tylko I Dywizja
    > Spadochroniarzy Niemieckich.
    > Właśnie w niej walczył mój ojciec.
    > Niemcy zachowali sie tam bardzo humanitarnie i pozwalali zawsze na
    > zaopatrzenie rannych i na wyciagniecie ich z linii strzalu.
    --------------------------------------------------------------------------------


    Droga ballest,

    Zakładam, że piszesz prawdę. Czy mogłabyś napisać, jak Twój Tata zapatrywał się
    na kwestię roztrzeliwania przez aliantów jeńców właśnie z dywizji Twojego Taty?
    Nie wiem, jak było w pułkach brytyjskich, nowozelandzkich, francuskich i
    polskich, ale wiem, jak było w pułkach amerykańskich. Wiele z nich miało rozkaz
    rozstrzeliwania jeńców z Waffen SS i pułków spadochronowych. Czy także w tym
    przypadku dywizja Twojego Taty zachowywała się szlachetnie i pozwalała mordować
    swoich jeńców w zamian traktując jeńców alianckich z maksymalną wojenną
    galanterią i dostępem do paczek Międzynarodowego Czerwonego Krzyża?

    Pozdrawiam

    C.
  • Gość: ballest IP: *.lbo.de.add / 62.138.243.* 19.05.04, 13:09
    Tak z dywizji mojego ojca byl pewien gosc, ktory roztrzelal 12 albo 14
    brytyjczykow, ktorych wzieto do niewoli w kosciele, jak przszedl rozkaz do
    odwrotu, facet stracil nerwy i zastrzelil wszystkich.
    Dostal sie do niewoli i go Anglicy postawili pod sad zostal tez roztrzelany.
    Dywizje spadochroniarzy pod Monte Cassino traktowali Alianci bardzio dobrze ,
    bo koledzy od ojca sie dostali do niewoli i nic im sie nie stalo.
    Jeden z nich zyje do dzis w Kleszczowie pod Gliwicami.
    Ten co roztrzelal Anglikow tez byl z pod Gliwic.

    --

    pyrsk
    ballest
  • 19.05.04, 13:13
    Gość portalu: ballest napisał(a):

    > Tak z dywizji mojego ojca byl pewien gosc, ktory roztrzelal 12 albo 14
    > brytyjczykow, ktorych wzieto do niewoli w kosciele, jak przszedl rozkaz do
    > odwrotu, facet stracil nerwy i zastrzelil wszystkich.
    > Dostal sie do niewoli i go Anglicy postawili pod sad zostal tez roztrzelany.
    > Dywizje spadochroniarzy pod Monte Cassino traktowali Alianci bardzio dobrze ,
    > bo koledzy od ojca sie dostali do niewoli i nic im sie nie stalo.
    > Jeden z nich zyje do dzis w Kleszczowie pod Gliwicami.
    > Ten co roztrzelal Anglikow tez byl z pod Gliwic.
    >
    > --
    >
    > pyrsk
    > ballest


    Pytanie: kto Brytyjczykom o rozstrzelaniu powiedział?
  • Gość: ballest IP: *.lbo.de.add / 62.138.243.* 19.05.04, 14:44
    Oni kazdego z tej jednostki , ktora odpowiedzialna za ten odcinek byla
    przesluchiwali, a ze Niemcy sie sami tego wstydzili, wiec napewno wiecej go
    sypnelo.

    --

    pyrsk
    ballest
  • 19.05.04, 10:11
    ballest napisała:

    > Dla mnie bohaterami Monte Cassino nie byly dywizje alianckie tylko I Dywizja
    > Spadochraniarzy Niemieckich, uwazana za najlepsza i najbojowniejsza dywizje
    > niemiecka, lepsza jak dywizje SS, nazywana przez aliantow “ Zielone Diabl
    > y”
    > wlasnie w niej walczyl moj ojciec.
    > W dywizji sluzyli tylko i wylacznie ochotnicy.
    > Niemcy zachowali sie tam bardzo humanitarnie i pozwalali zawsze na
    > zaopatrzenie rannych i na wyciagniecie ich z linii strzalu.
    > Prawda jest , ze Polacy “weszli “do opuszczonego przez Niemcow kla
    > sztoru, a to
    > bez walki, wiec nie ma sie czym chlubic.
    > PRAWDZIWYMI BOHATERAMI SPOD MONTE CASSINO byly wiec zielone diably z
    elitarnej
    >
    > I Dywizji Spadochroniarskiej, ktora przez pol roku opierala sie przemocy
    > alianckiej
    >


    Na gliwickim forum kpiłem, więc odpowiem Ci w tym miejscu poważnie. Twoi
    bohaterowie przedłużyli agonię nazizmu, i jasno mogę powiedzieć, że zapewnili
    więcej ofiar (także niemieckich), więcej zagazowanych Żydów i więcej Związku
    Sowieckiego w Europie.
  • Gość: Marek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.05.04, 15:53
    I Dywizja
    > Spadochraniarzy Niemieckich, uwazana za najlepsza i najbojowniejsza dywizje
    > niemiecka, lepsza jak dywizje SS, nazywana przez aliantow “ Zielone Diabl
    > y”
    to się zgadza tylko że właśnie tej dywizji nasi chłopcy spuścili w końcu lanie,
    w Gardzieli, na Albanecie, 593 i San Angelo, na wzgórzu klasztornym zresztą
    też, bo z klasztoru ewakuowano niedobitki.
    O tym jak I dyw.sspad. została zmasakrowana przez Polaków niech świadczy to że
    z 1 batalionu spad. broniącego 593 zdołał uratować się tylko 1 oficer, 1
    podoficer i 1 strzelec.
  • Gość: rtiu IP: *.cymes.net / 213.20.123.* 19.05.04, 17:01
    -O tym jak I dyw.sspad. została zmasakrowana przez Polaków niech świadczy to że
    > z 1 batalionu spad. broniącego 593 zdołał uratować się tylko 1 oficer, 1
    > podoficer i 1 strzelec-

    Interesujacy i bardzo obusieczny argument:skoro spadochroniarze zostali tak
    zmasakrowani jak piszesz (zostalo podobno tylko 3 ludzi) to dlaczego mogla ta
    trojka powstrzymac caly atak? Albo wybili napastnikow do nogi?
  • Gość: NEMO IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 19.05.04, 17:38
    Sadze, ze mimo woli poruszono jeszcze jedna sprawe - bohaterstwa zonierza
    niemieckiego. W calym tle II wojny swiatowej, zbrodni jakich dokonano itd
    zniknal drobny fakt, ze zolnierz niemiecki tez mogl byc bohaterski.
    Coz przemilczenie czy tez zapomnienie jest konsekwencja tego co sie zdarzylo.
    Prosze mnie dobrze zrozumiec, nie jestem za wybielaniem ani usprawiedliwianiem
    przeszlosci.

    Pozdrawiam
  • Gość: Marek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.05.04, 09:06
    Faktem jest że wzgórze 593 pochłonęło najwięcej polskiej krwi m.in. dlatego
    właśnei na nim jest polski cmentarz. Niemniej Polacy zajęli to wzgórze, które
    było w samym centrum obrony niemieckiej. Powtarzam jeszcze raz, tylko 3 Niemcom
    z 1bsspad. udało się ewakuować po zdobyciu wzgórza przez Polaków, reszta w
    większości zginęła bo rannych i wziętych do niewoli było stosunkowo niewielu.
  • Gość: jarek IP: *.fastres.net 27.05.04, 21:32
    Niemcy widzac ,ze tym razem nie maja szans sie wycofali a wycofanie sie, jest
    tez sztuka wojenna.
    To wlasnie Clark ze swoja mania wielkosci udajac sie do Rzymu pozwolil Niemcom
    sie wycofac w porzadku zbrojnym na linie Gofryda( albo Zyfryda)( Apennino
    Tosco-Emiliano) i przedluzyl wojne we Wloszech o 6 miesiecy i moze tez
    przyczynil sie posrednio do upadku Powstania Warszawskiego.
  • Gość: mysl256 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.05.05, 01:40
    ballest napisała:

    > Dla mnie bohaterami Monte Cassino nie byly dywizje alianckie tylko I Dywizja
    > Spadochraniarzy Niemieckich, uwazana za najlepsza i najbojowniejsza dywizje
    > niemiecka, lepsza jak dywizje SS, nazywana przez aliantow “ Zielone Diabl
    > y”
    > wlasnie w niej walczyl moj ojciec.

    No to "gratuluje" tatusia ktory jako ochotnik poszedl strzelac do tych ktorzy
    walczac z nazizmem niesli wolnosc Europie. Nie masz sie czym chwalic chlopie.

    > Prawda jest , ze Polacy “weszli “do opuszczonego przez Niemcow kla
    > sztoru, a to
    > bez walki, wiec nie ma sie czym chlubic.
    > PRAWDZIWYMI BOHATERAMI SPOD MONTE CASSINO byly wiec zielone diably z elitarnej
    >
    > I Dywizji Spadochroniarskiej, ktora przez pol roku opierala sie przemocy
    > alianckiej

    Prawda jest taka, ze Niemcy zwiali przed nacierajacymi oddzialami polskimi. A
    wiec byli to nie tylko kiepscy obroncy (w koncu nie zdolali utrzymac swoich
    pozycji) ale rowniez tchorze.
  • Gość: Lukasz z USA IP: 206.198.5.* 19.05.04, 20:51


    najlepiej o pozycje monte cassino i okolice walczyli niemcy.
    do zmuszenia niemcow do wycofania sie najbardziej zasluzonymi jednostkami byly
    oddzialy armi francuskiej - specyficznie goumiers z moroka i tunezji.
    polacy walczyli bardzo bohatersko, atakujac frontalnie pozycje gorska.
    niemcy wycofali sie jak zagrozilo im okrazenie ze strony wojsk francuskich.
    polacy jako pierwsi alianci weszli do klasztoru.
    polacy brali udzial w czwartej (4!!!!!) bitwie pod monte cassino - w
    poprzednich brali udzial amerykanie, nowo zelandczycy i francuzi.

    pozdraviam
  • 19.05.04, 21:10
    Łukasz, weź no się chłopie trochę opamiętaj

    Będąc na tym forum nie jesteś w Ameryce. Nie każdy musi wiedzieć, co oznacza
    tytuł Twojego postu. Staraj się nie udziwniać swoich wypowiedzi, dopóki jeszcze
    tutaj ktoś się stara, żeby Cię względnie poważnie traktować.

    Zdezorientowanym tłumaczę: Tam, gdzie w Polsce mówi się "wtrącę moje trzy
    grosze" - tam w Ameryce mówi się "wtrącę moje dwa centy".

    I to ma być to Łukaszowe: "oto moje $0.02"
  • 19.05.04, 22:24
    Pod Monte Cassino dostalo pare zolnierzy odznaki za walke wrecz (miedzy innymi
    moj ojciec) ale nie z Polakami tylko z indyjskimi Ghurkami.
    Prawda jest, ze puszczano zolnierzy alianckich na parenascie metrow od ich
    pozycji i dopiero pozniej otwierano do nich ogien.
    Czasami ojciec rozumial jak sie Polacy miedzy soba rozmawiali.
    Za najlepszych uwazal jednak arabskie jednostki francuskie,(marokanskie) byly
    one bardzo nie tylko zaciete ale i podstepne, a na drugim miejscu postawil
    Ghurkow i Nowozelandczykow z oddzialami Maori i Szkotow.

    --
    pyrsk
    Ballest
  • Gość: korn IP: *.chello.pl 19.05.04, 23:56
    Ballest na slaskich forach znany jest ze swoich pogladow lekko nazistowskich.
    Jezeli zas chodzi o Bitwe pod Monte Cassino to zapraszam do przesledzenia
    dyskusji z Ballestem w roli glownej na Forum Gliwice :)

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=12753885&v=2&s=0
  • 20.05.04, 05:51
    Gość portalu: korn napisał(a):

    > Ballest na slaskich forach znany jest ze swoich pogladow lekko nazistowskich.
    > Jezeli zas chodzi o Bitwe pod Monte Cassino to zapraszam do przesledzenia
    > dyskusji z Ballestem w roli glownej na Forum Gliwice :)
    >
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=12753885&v=2&s=0

    Nigdy nie mialem nazistowskich pogladow, Hitlera porownuje przeciez do Busha,
    a moj stosunek do niego chyba znacie!
    - nie wszyscy zolnierze niemieccy byli w SS a takze nie wszystkie dywizje
    niemieckie przegrywaly z czterema pancernymi i ich psem.

    --
    pyrsk
    Ballest
  • 20.05.04, 06:49
    ballest napisała:

    > Gość portalu: korn napisał(a):
    >
    > > Ballest na slaskich forach znany jest ze swoich pogladow lekko nazistowski
    > ch.
    > > Jezeli zas chodzi o Bitwe pod Monte Cassino to zapraszam do przesledzenia
    > > dyskusji z Ballestem w roli glownej na Forum Gliwice :)
    > >
    > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=12753885&v=2&s=0
    >
    > Nigdy nie mialem nazistowskich pogladow, Hitlera porownuje przeciez do Busha,
    > a moj stosunek do niego chyba znacie!
    > - nie wszyscy zolnierze niemieccy byli w SS a takze nie wszystkie dywizje
    > niemieckie przegrywaly z czterema pancernymi i ich psem.
    >




    Przy rozmowach o IIWW wielu Niemców udowadnia, że SS z Einzatzkommando
    prowadziły zupełnie inną wojnę niż szlachetny Wehrmacht.
    Przypominam cel do którego zmierzała SS i szlachetny Wehrmacht był ten sam.

    Bohdan Tymieniecki pancerniak z II Korpusu, pisze o kwestii poboru żołnierzy
    wśród jeńców z Wehrmachtu. Wielu dowódców nie chciało ich. On uważał, że nie
    mając zaplecza trzeba korzystać z jeńców, którzy służyli w doborowych
    jednostkach.
    Sam wspomina jak szedł wśród szeregu i miał wybrać żołnierzy do swojego
    oddziału.
    Nazwisko?
    Tomczyk
    Jednostka?
    Hermann Goering PanzerDivision
    Napisał, że śmiał się do tego żołnierza, tak ich potrzebował.


  • Gość: NEMO IP: 5.5R4D* / *.saix.net 20.05.04, 09:08
    Oceny sa rzecza wzgledna. Oto cytat z ksiazki " The Long March on Rome. The
    Forgotten War"

    " Nigdy nie mialem zbyt dobrego wyobrazenia o Polakach, przynajmniej do tamtego
    momentu ( bitwy o Monte Cassino - moj dopisek)- wspomina Oberjaeger Juppi Most-
    Tak zostalem wychowany by myslec o nich jako "Polacken", lecz tamtego dnia
    zmienilem zdanie. Nie bylo chyba odwazniejszych zolnierzy od Polakow, nigdzie
    na swiecie. Tracili zycie tak, jak by to nie mialo najmniejszego znaczenia"


    Pozdrawiam

  • 20.05.04, 09:30
    Odwazni byli, bo jak Niemcy nie strzelali, to szli do przodu, tylko jak ich
    zlapano, to pierwsze ich slowa, "Panie daruj zycie, zrobie wszystko, ale daruj
    mi pan zycie", to mego ojca najwiecej wkurzalo, bo on rozumial po polsku i
    twierdzil, ze prawdziwy zolnierz tak nie postepuje.
    Slazacy nie mieli wtedy zadnych uraz do Polakow, urazy zaczely sie po wojnie,
    jak ich Polacy zaczeli ponizac.

    --
    pyrsk
    Ballest
  • Gość: NEMO IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 20.05.04, 11:24
    Przeciez w ten sposob mozna o kazdym.


    Pozdrawiam
  • 20.05.04, 11:42
    Jak jedynem waszym "argumentem" jest obrazanie osobiste, to tak mozna, bo to
    tez prawda jest!
    --
    pyrsk
    Ballest
  • Gość: NEMO IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 20.05.04, 11:59
    Mylisz sie. Popatrz kilka linijek wyzej, gdzie pisze o sprawie bohaterstwa
    niemieckich zolnierzy.
    A czy naprawde chcesz bym z literatury, nie polskiej, wyciagnal "kawalki" o
    niemieckich zolnierzach w podobnym stylu do Twego ( albo jeszcze gorsze )? I
    czemu by to sluzylo?
    A jesli masz ochote na polajanki, to nie ze mna.


    Pozdrawiam
  • 20.05.04, 16:18
    Mam nadzieje ,ze On znajdzie na tym forum ludzi ,ktorzy beda go rozumiec.My na
    Slaskich forach musimy jego wypociny czytac od jakichs 3 lat i mamy po prostu
    dosc.W kocnu ile mozna sluchac opowiesci o wyczynach ojca nazisty.
  • Gość: . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 16:21
  • Gość: jarek-Zyd IP: *.fastres.net 28.05.04, 23:09
    uwazal sie za ofiara Niemcow( a tych bylo na Podbeskidzi bardzo duzo) w taki sam
    sposob jak ci co z Bielska zglosili sie ochotniczo do SS, a potem w Murnau
    urzadzali swoje zjazdy, bo im sie udalo Amerykanom poddac.
  • Gość: lonewolf IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.05, 13:09
    Jak kazda nazistowska swinia od razu musisz zarzucac Polakom, co najgorsze.
    Pamietaj, ze to twoi "bohaterowie" zostali pokonani, a do Berlina tez weszli
    polacy. Niemcy, jako jency, szczegolnie na wschodzie, tez krzyczeli "Hitler
    kaput" albo "Frau und kinder". Mysle ze kazdy wziety do niewoli zolnierz tak
    sie moze zachowywac, chcialbym zobaczyc twojego ojca zlapanego przez NKWD- tez
    bylby pewno ubaw ;)
  • Gość: mysl257 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.05.05, 01:50
    ballest napisała:

    > Nigdy nie mialem nazistowskich pogladow

    Jak inaczej nazwac robienie bohaterow z oprychow broniacych Monte Cassino?
  • Gość: as IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 28.05.04, 12:15
    Poczytałem wypowiedzi Ballesta na forum gliwic i jestem ciekawy kto wg niego
    stworzył obozy w Dachau, Oświęcimiu , getta dla żydów ?????????

    Same sie kur..... stworzyły a rycerska armia niemiecka nic o nich nie wiedziała
  • Gość: mysl258 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.05.05, 01:56
    Przejmowanie sie opiniami tego goscia mija sie z celem. Mozna sie z nich
    posmiac ale wszelka polemika nie ma najmniejszego sensu z uwagi na to, ze on po
    prostu ma bardzo zawezone spojrzenie na swiat. Biorac pod uwage to, ze
    wychowywal go ktos walczacy po stronie hitlerowskich Niemiec (do czego sam sie
    przyznal w tym watku- na dodatek zdajac sie byc z tego dumnym), nalezy mu raczej
    wspolczuc.
  • Gość: miki IP: *.dip.t-dialin.net 01.05.05, 16:08
    Nie calkiem na temat,jednak zwiazane.General Henrici dowodzacy w ostatniej fazie
    obrony Berlina,zadzwonil w czasie walk o Seelowskie wzgorza do Hermana Göringa i
    zameldowal z wyrazna satysfakcja w glosie "ci panscy spadochroniarze,bohaterowie
    spod Monte Cassino,poprostu zwiali.Przestraszyli sie i w panice
    uciekli".(Cornelius Rayan,Ostatnia Bitwa).
    Musieli rowniez zwiac spod Monte Cassino.Nawet nie zdazyli zabrac swoich rannych.
    Encyklopedia IIwojny swiatowej Christiana Zentnera podaje ze alianci stracili
    pod Monte Cassino 12000 ludzi,natomiast Niemcy 20000.
  • 20.05.04, 13:47
    Czy może przypadkiem wiesz, czy kombatanci niemieccy spod Monte Cassino biorą w
    tym roku udział w uroczystościach rocznicowych i czy w tę ostatnią wielką
    rocznicę (bo dalszych okrągłych rocznic już mało kto dożyje) ma dojść do czegoś
    w rodzaju oficjalnego pojednania między kombatantami obu wrogich stron?

    Coś takiego jest planowane w Normandii, przynajmniej oficjalnie. Nieoficjalnie
    kombatanci alianccy z niemieckimi chodzą na piwo od dziesięcioleci.
  • Gość: NEMO IP: 5.5R4D* / *.saix.net 20.05.04, 14:43
    Poruszyl kolega ciekawy problem kontaktow kombatanckich. Jestem ciekaw jak to
    wyglada przy okazji badan kolegi. Moje spostrzezenia ( bardzo amatorskie) nie
    za bardzo potwierdzaja fakt powszechnego, wspolnego chodzenia na piwo. W
    polowie lat 70 tych w Norwegii stosunek byl raczej niechetny. Z Brytyjczykami
    chyba podobnie, od lekko niechetnego do wrogiego ( pojecie " Bad eggs all of
    them" znane z popularnego programu BBC dosyc dobrze odzwierciedlalo te
    nastroje).
    W Poludniowej Afryce sprawa jest raczej zagmatwana z przyczyn historycznych
    lecz nie tylko.


    Pozdrawiam
  • 20.05.04, 14:59
    Gość portalu: NEMO napisał(a):

    > Poruszyl kolega ciekawy problem kontaktow kombatanckich. Jestem ciekaw jak to
    > wyglada przy okazji badan kolegi. Moje spostrzezenia ( bardzo amatorskie) nie
    > za bardzo potwierdzaja fakt powszechnego, wspolnego chodzenia na piwo. W
    > polowie lat 70 tych w Norwegii stosunek byl raczej niechetny. Z Brytyjczykami
    > chyba podobnie, od lekko niechetnego do wrogiego ( pojecie " Bad eggs all of
    > them" znane z popularnego programu BBC dosyc dobrze odzwierciedlalo te
    > nastroje).
    > W Poludniowej Afryce sprawa jest raczej zagmatwana z przyczyn historycznych
    > lecz nie tylko.

    > Pozdrawiam
    --------------------------------------------------------------------------------

    Tak, to racja. Tu nie można mówić o masowości zjawiska, ani o żadnych jego
    regułach. Nie wiem, jak państwo się między sobą dogadują, czy są to spotkania
    typu nacja/nacja, albo dywizja/dywizja, ale wiem jedno. Od roku 1968, może 69
    datuje się coś w rodzaju wielkiego pojednania niemiecko-kanadyjskiego. Jest to
    o tyle fascynujące, że najgorszych mordów na swoich jeńcach dopuścili się w
    Normandii właśnie Niemcy i Kanadyjczycy. To był po prostu mord za mord. Już
    nawet nie wiadomo, kto to rozpętał, ale nie musi być tak, że obowiązuje tu
    jedynie słuszna wersja naszej strony, iż to Waffen SS zainicjowało. Doskonale
    opisuje to w swojej książce kanadyjski gen. Harry W. Foster - weteran z
    Normandii i jeden z licznych kanadyjskich żołnierzy, którzy nie udają dobrego,
    szlachetnego alianta. Polecam Ci tę książkę. Napisał ją syn generała, ale tylko
    taki zabieg formalny, de facto to jest prawie książka generalska. A więc: Tony
    Foster - "Meeting of Generals".

    W roku 1970 w Niemczech odbyło się pierwsze wielkie spotkanie niemieckich i
    kanadyjskich weteranów z Normandii i od tego mniej więcej czasu kombatanci obu
    państw są raczej zdolni do normalnej, refleksyjnej, rozmowy.

    Pozdrawiam
  • Gość: NEMO IP: 5.5R4D* / *.saix.net 20.05.04, 15:55
    Dziekuje za informacje o ksiazce.
    Przy okazji wyjasnienie. Nie jestem z pokolenia "kombatanckiego" lecz moi
    Rodzice i ich najblizsi tak.


    Pozdrawiam
  • 20.05.04, 17:18
    Gość portalu: NEMO napisał(a):

    > Dziekuje za informacje o ksiazce.
    > Przy okazji wyjasnienie. Nie jestem z pokolenia "kombatanckiego" lecz moi
    > Rodzice i ich najblizsi tak.



    Jeśli można - dodałbym do tego, że wspomnienia generała Harry’ego W. Fostera
    pt. „Meeting of Generals” warto poznać także z tego powodu, że jest to
    człowiek, który po wojnie sądził za zbrodnie wojenne SS-Brigadeführera Kurta
    Meyera - dowódcę 25. Pułku Grenadierów Pancernych SS. Ale sądził go z
    przeświadczeniem, że nie ma do tego moralnego prawa, tak wiele Kanadyjczycy i
    inni alianci popełnili mordów w Normandii na jeńcach niemieckich. I Foster
    wyraźnie o tym pisze. Do pewnego momentu Foster sam nie chciał wierzyć, że
    alianci masowo mordowali jeńców niemieckich, dopóki nie pokazano mu pisemnego
    rozkazu kanadyjskiego oficera nakazującego swoim podkomendnym natychmiastowe
    rozstrzeliwanie jeńców, a nie odsyłanie ich do obozów. Był to moment przełomowy
    w psychice Fostera i jego postrzeganiu wojny. Foster miał po wojnie wielką
    odwagę cywilną powiedzieć własnemu społeczeństwu, że Kanada miała podczas II
    wojny zarówno bohaterów, jak i zwyczajnych zbrodniarzy wojennych.

    Pracuję m.in. z tą obszerną książką oraz z kombatantami polskimi, amerykańskimi
    i kanadyjskimi nad spisaniem historii wydarzeń w kotle Falaise pomiędzy 8 a 22
    sierpnia 1944 r. Zabiegam, by dołączyli do tej grupy kombatanci niemieccy z
    tego rejonu walk, gdyż wiem kto dysponuje bazą ich danych teleadresowych.
    Koledzy mają tu rację – kwestia wzajemnego pojednania między ludźmi, którzy
    nieraz musieli walczyć ze sobą na bagnety jest niezmiernie trudna. Kombatanci
    zachodni jakoś się przełamali i są zdolni do poprawnych kontaktów z byłymi
    niemieckimi wrogami. Trochę inaczej to wygląda w przypadku polskich żołnierzy.

    Pozdrawiam
  • Gość: NEMO IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 20.05.04, 17:45
    Dziekuje za dodatkowe informacje.
    Drobna refleksja. Z "pojednaniem" kombatantow polskich i niemieckich problem
    pozostanie az do momentu, gdy ostatni z nich umrze. Jest to mimo wszystko
    troche inny uklad niz z kombatantami krajow zachodnich.
    Chyba tez sprawa podswiadomosci. Udzielam konsultacji firmom niemieckim, wielu
    z pracownikow, Niemcow, znam bardzo dobrze a mimo wszystko, niezaleznie od
    wieku, sprawy wojny sa dyskretnie omijane przez obie strony - tak jest jakos
    wygodniej.


    Pozdrawiam
  • 20.05.04, 15:06
    Ciekawe, czy zależec to może np. od formacji? Być może lotnikom lub marynarzom
    łatwiej przychodzi przełamywanie stereotypu wroga i dostrzeżenie jakiegoś
    podobieństwa, wspólnoty losu u przedstawiciela strony przeciwnej.

    Przypomniało mi się, co napisał W. H. Auden w eseju "Grecy i my". Otóż szukając
    analogii we współczesności, doszedł do wniosku, że bohatera homeryckiego
    najlepiej porównać do pilota myśliwca i że obu charakteryzuje silniejsza więź
    ze swoim przeciwnikiem niż z własną czeladzią (u Homera) czy piechotą (u
    pilota).

    Pozdrawiam
  • 20.05.04, 15:25
    adrzewoj napisał:

    > Ciekawe, czy zależec to może np. od formacji? Być może lotnikom lub
    marynarzom
    > łatwiej przychodzi przełamywanie stereotypu wroga i dostrzeżenie jakiegoś
    > podobieństwa, wspólnoty losu u przedstawiciela strony przeciwnej.
    --------------------------------------------------------------------------------


    Psychologowie już to kiedyś zdiagnozowali. Łatwiej jest się pojednać
    żołnierzom "kabinowym", niż "okopowym".

    Dlatego najwcześniej ze wszystkich względnie pojednali się lotnicy i marynarze,
    dla których II wojna to głównie walka ze sprzętem z niewidocznym wewnątrz niego
    człowiekiem. Takie wrażenia przebijają zresztą z wielu wspomnień lotników: "Ja
    strzelałem do samolotu, nie do człowieka".

    Inaczej jest z piechotą. Po walce wręcz myślę, że nie tak łatwo pojednać się po
    20-, 30-, czy 40 latach ze stroną przeciwną.

    Pozdrawiam
  • 20.05.04, 23:10
    No i co pokazali Film w ARD o Monte Cassino o Niemcach opowiadali tylko w
    samych superlatywach
    --
    pyrsk
    Ballest
  • 21.05.04, 11:18
    a co mieli szkopy o sobie mowic?
    ze w tylek dostali od jakis tam polaczkow?
    widze ze ballest zaczyna byc specem od spraw militarnych
    --
    Woytas€
    jestem tu:
    N 50`05,593
    E 18`35,511
  • 21.05.04, 22:34
    balest chyba nie chcesz powiedziedz ze doborowa jednostka niemiecka wycofała
    sie z Klasztoru żeby gościnnie ustąpić miejsca Polakom? Wycofali sie bo
    musieli,byli juz zdziesiątkowani przez aliantów /w tym oczywiście przez POlakow.
    Na wspomnienia twojego ojca który był dobrowolnym faszystą,odpowiem
    wspomnieniem Poznaniaka ,który dobrowolnie przedostał się na zachód aby walczyć
    z faszyzmem.Strzelali do nas Slazacy,gdy ich osaczylismy podnosili ręce do gory
    i krzyczeli nie strzelojcie my Polacy.Nie zawsze braliśmy ich do
    niewoli.Słusznie.
  • Gość: Pzl IP: *.interkam.pl / *.interkam.pl 22.05.04, 01:35
    I po co ty sie tak meczysz ??
    Po co wywarzasz otwarte drzwi?
    Przeciez dla kazdego jest jasne ze Polacy wygrali ta bitwe PROPAGANDOWO.
    Teraz sie zastanów i powiedz uczciwie, gdyby twój ojciec nie walczył w tej
    bitwie to chciałoby Ci sie szukac informacji o bitwie w innych niz źródłach niz
    podręczniki ??? Nie, prawda :)
    I to jest własnie mitologia, wszyscy sie nią karmimi.
    My mitologia zdobywców klasztoru, a ty mitologia ojca obrońcy.

    Na koniec powiedz lepiej gdzie i kiedy ojciec dostał sie do niewoli i w jakiej
    jednostce Wojska Polskiego konczył wojne.
    Bo chyba tak to było ??
  • 22.05.04, 08:22
    parowkowym prowokatorom glosne NIE !!!
    --
    Woytas€
    jestem tu:
    N 50`05,593
    E 18`35,511
  • 22.05.04, 12:03
    "Na koniec powiedz lepiej gdzie i kiedy ojciec dostał sie do niewoli i w jakiej
    jednostce Wojska Polskiego konczył wojne.
    Bo chyba tak to było ?? "

    fajnie, co !!! Ojciec w polskim wojsku, ja nie moglem zostac " zuchem" bo
    uwazal, ze tam sie partyzantow produkije, a partyzant to obludnik, z przodu sie
    do Ciebie smiej a z tylu ci wlozy noz do plec.
    Nie posadzaj wiec ojca o ZDRADE!
    Tak, ojciec sie dostal dwa razy do niewoli, raz w Afryce do francuskiej i byl
    w Side bel abes, uciekl z dwoma kolegami, (jeden kolega zginal w czasie tej
    ucieczki)
    Z pomoca Arabow dostal sie z Bizerty (Tunezja) na Sycylie, przebnil sie przez
    ALIANCKI Front i walczyl znowu w swej jednostce pod Monte Cassino.
    Drugi raz dostal sie do brytyjskiej niewoli w walkach nad Arno, stad tez uciekl
    i mieszkal w Niemczech do 1948 roku, gdzie jako zawodowy zolnierz chcial sie
    zaciagnac do Legii Cudziemskiej, ale go bracia odkryli i jako jedynego kawalera
    (oni byli w Niemczech ozenieni) na Slask wyslali bo mojej "omie i opowi" Polacy
    renty nie placili (Opa byl niemieckim Beamtem, czytaj urzednikiem.
    Ciekawostka:
    Bedac w Opolu ojciec spotkal przypadkowo znajomego, ktory sie zdziwil, ze
    zyje, bo on tez byl w Sidi Bel Abes, a Francuzi po ich ucieczce oglosili, ze
    ich zastrzelono.

    --
    pyrsk
    Ballest
  • Gość: es IP: *.bicom.pl / *.bicom.pl 24.05.04, 18:21
    balast a twoj tatus nie nazywal sie czasem franek dolas? i jak cie nie chcial
    zapisac do zuchow to mogl do hitlerjungen tam to sie zolnierzy produkowalo co
    batest? nozem w plecy ci nie dali ale cywliow do komory gazowej albo
    rozstrzelac to juz bylo dla niemcow honorowo. a tak tez patrzylem kilka watkow
    wczesniej jak to sie twoj tatus dziwil ze polacy prosili o zycie jak sie do
    niewoli dostali. moj dziadek tez mi o niemcach opowiadal jak sie do niewoli
    dostali i lepsi nie byli. tak wiec balet nie badz taki madry i sie
    doswiadczeniami tatusia nie zaslaniaj bo nie wiesz jakbys sie sam zachowal.
  • Gość: miki IP: *.dip.t-dialin.net 24.05.04, 19:36
    Slazacy brani do niewoli darli sie "hitler(Deutschland)kaput,i zaraz dodawali
    ze sa Polakami wzietymi do wojska pod przymusem.(to bylo bardzo czesto zgodne z
    prawda)Duzy odsetek zolnierzy II korpusu,to byli tzw Kesselringowie,czyli byli
    zolnierze hitlera.Rowniez byli spadochroniarze i wafenssmani.
    PS.Czy znacie wydana w RFN ksiazke Janusza Piekalkiewicza "Die Schlacht von
    Monte Casino"? Mysle ze istnieje rowniez wersja Polska.Z ciekawostek,jest tam
    wywiad z jednym z "zabitych"przez Polakow rannych Niemcow wzietych do niewoli w
    ruinach klasztoru.Jeden z tych rannych wytoczyl przed Niemieckim sadem sprawe
    przeciwko wydawcy ksiazki w ktorej napisano ze Polacy rozstrzelali rannych.Sad
    nakazal wycofac ksiazke z sprzedazy i usuniecie oczerniajacego Polskich
    zolnierzy akapitu.
  • 26.05.04, 22:58
    Byłem na tym cmentarzu i pozwolę sobie zauważyć na podstawie własnych
    obserwacji, że podana w artykule liczba ponad 20000 Niemców tam leżących jest
    prawdziwa, ale nie jest prawdziwe to, że zostali oni zabici pod M.Cassino.
    Sądzę , że na tym cmentarzu leżą polegli z całych południowych Włoch. Daty
    śmierci sa już z września 1943 więc daleko od pierwszych starć pod Cassino.
  • Gość: rezerwista IP: *.protonet.pl 02.05.05, 14:15
    [Jeśli można - dodałbym do tego, że wspomnienia generała Harry’ego W. Fostera
    pt. „Meeting of Generals” warto poznać także z tego powodu, że jest to
    człowiek, który po wojnie sądził za zbrodnie wojenne SS-Brigadeführera Kurta
    Meyera - dowódcę 25. Pułku Grenadierów Pancernych SS. Ale sądził go z
    przeświadczeniem, że nie ma do tego moralnego prawa, tak wiele Kanadyjczycy i
    inni alianci popełnili mordów w Normandii na jeńcach niemieckich. I Foster
    wyraźnie o tym pisze. Do pewnego momentu Foster sam nie chciał wierzyć, że
    alianci masowo mordowali jeńców niemieckich, dopóki nie pokazano mu pisemnego
    rozkazu kanadyjskiego oficera nakazującego swoim podkomendnym natychmiastowe
    rozstrzeliwanie jeńców, a nie odsyłanie ich do obozów. Był to moment przełomowy
    w psychice Fostera i jego postrzeganiu wojny. Foster miał po wojnie wielką
    odwagę cywilną powiedzieć własnemu społeczeństwu, że Kanada miała podczas II
    wojny zarówno bohaterów, jak i zwyczajnych zbrodniarzy wojennych.]

    Tych zwyczajnych zbrodniarzy w każdej armii jest niestety za duży procent. Po
    prawdzie oni (cywile) do armii przychodzą zazwyczaj jako zwykli ludzie, tam
    jednak ich umysły poddaje specyficznej obróbce. Zaczyna się od niewinnego
    słownictwa np. "enpel" = "nieprzyjaciel", "zlikwidować" = "zabić", "zrobić
    wywiad" = "torturować", "nasz = święty", "nie nasz = wróg" itd., itp. Poza tym
    wmawia się rekrutowi, że zwycięzców się nie sądzi. Na koniec napomyka się o
    takich bzdetach, jak honor żołnierza, jak ochrona ludności cywilnej, prawa
    jeńców.
    Czytam właśnie jak to wyglądało w I Wojnie, zwykła rzeź, słowo litośc było
    prawie nieznane. W II Wojnie było tylko gorzej, czego się zatem spodziewać po
    III??
    Proszę zatem nich nikt nam nie mówi, że jakaś J.W. w czasie wojny była bez
    grzechu, a że tylko niektórzy z winnych byli osądzeni, a większość barbarzyńców
    dostała medale, to inna sprawa. Czterej pancerni i pies odebrali niektórym
    rozum, tego typu filmy powinny być zakazane.
  • Gość: Radek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 20:23
    Jak ktos widzial Saving Private Ryan to jest tam kilka scen rozstrzeliwania
    niemieckich jencow.
  • Gość: palka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 17:27
    Trochę z innej beczki.
    Mam spisane wspomnienia kogoś z rodziny. Był w jednostce, której część
    żołnierzy (ok. 200) została rostrzelana pod Ciepielowem(początek Września 39),
    widać, że był to standard od początków wojny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.