Dodaj do ulubionych

appeasement 1920

16.08.15, 11:38
więcej niż polecam zalinkowany o właśnie tutaj tekst Nowaka o brytyjskim stanowisku wobec wojny polsko-bolszewickiej, a konkretnie wobec groźby radzieckiego zwycięstwa w Polsce. W skrócie: Londyn w imię pokoju oferował Moskwie Polskę (za jej plecami, oczywiście).

Tekst jest wywiadem z Nowakiem, autorem książki "Pierwsza zdrada Zachodu". Książki nie znałem, ale po tym wywiadzie z pewnością ją kupię, głównie po to aby zobaczyć na jakich źródłach jest oparta. Z wywiadu wynika, że na solidnych i dotąd niezbadanych, bo częściowo na prywatnych archiwach brytyjskich polityków.

Jeśli teza Nowaka się potwierdzi, będzie to chyba ciekawy komentarz nie tylko do roku 1939, ale i do chwili bieżącej.

***

Z własnych kwerend w brytyjskich archiwach wiem, że można znaleźć tam niekiedy kuriozalne rzeczy. Np. przez pewien okres głównym rzecznikiem brytyjskiego zaangażowania w spór polsko-litewski w latach 20-tych (oprócz oczywićie Żydów z Board of Deputies i socjalistów z TUC, obie grupy skrajnie antypolskie) było Scottish Office. Dlaczego? Bo szkoccy rybacy po upadku Rosji i podziale Niemna między kilka wrogich państw stracili akces do tamtejszych rynków zbytu. Śmiałem się głośno siedząc w PRO w Kew Gardens jak czytałem te dokumenty: "ej, wy z Foreign Office, zróbcie coś z tymi śmiesznymi kraikami tam na wschodzie, bo nie możemy sprzedawać naszych śledzi!"



--
"Gdyby nie współpraca z ZSRR po IIWŚ, dalej srałbyś do sławojek, pasałbyś krowy tudzież rikszą posuwał, a Warszawiacy do dziś mieszkaliby na gruzach". 'tornson', 02.08.09.
forum.gazeta.pl/forum/w,539,98544984,98545891.html; "ZSRR nigdy nie współpracował wojskowo z III Rzeszą", tenże, 26.01.11. forum.gazeta.pl/forum/w,539,121336267,,Japonia_Nasz_zapomniany_sojusznik.html?v=2
Edytor zaawansowany
  • patmate 16.08.15, 14:59
    Jan Karski "Wielkie Mocarstwa Wobec Polski 1919-1945. Od Wersalu do Jałty". Lektóra uzupełniająca.

    PZdr
    --
    patmate
  • krzy-czy 16.08.15, 15:54
    zlituj się-lektUra. UUUUUUUUUUUU.
  • patmate 16.08.15, 17:15
    krzy-czy napisał:

    > zlituj się-lektUra. UUUUUUUUUUUU.

    No cóż, pónkd dla Ciebie profesorku.

    Pzdr
    --
    patmate
  • krzy-czy 16.08.15, 17:43
    profesorku???????
    toż to wiedza na poziomie nie profesorskim , a na poziomie ucznia 3 kl.szk.podst.
  • patmate 16.08.15, 17:54
    krzy-czy napisał:

    > profesorku???????
    > toż to wiedza na poziomie nie profesorskim , a na poziomie ucznia 3 kl.szk.pods
    > t.

    dlatego profesorku, a poza tym zabawny jesteś gdy czepiasz się o literówki, widocnie wyczerpał się koncept.

    pzd

    --
    patmate
  • krzy-czy 17.08.15, 08:11
    literówki????????????????
    możesz wytłumaczyć to dysortografią, ale nie literówką.
  • patmate 17.08.15, 09:03
    więc załóż sobie wątek na forum ortografii, a nie marudź tutaj

    pzdr
    --
    patmate
  • szto_tawariszczi 18.08.15, 06:03
    Daruj sobie krzyczenie. Daremny trud.
    Matołowi patmate tego nie wytłumaczysz - właśnie dlatego że to jest matoł
    i on tego nie widzi, nie rozumie, nie dociera do niego.

    --
    pekińczyki POszczekują karawana idzie dalej....
  • patmate 18.08.15, 11:27
    następny impregnowany się odezwał? SPADAJ (miało być bardziej dosadnie) na forum ortograficzne. Zwykle gdy debilom kończy się inwencja zaczynają się czepiać spraw czwartorzędnych. Więc witaj w klubie wilusia i spółki....
    Pzdr
    --
    patmate
  • stasi1 16.08.15, 16:42
    Trochę dziwne że dawali za darmo Polskę chwilę temu walcząc z nimi. Z Polską pod bolszewikami był jeszcze inny problem. Niemcy nie mieli wtedy armii zostaliby zagarnięci przez bolszewików. A wtedy to nie wiadomo co z Francją
  • patmate 16.08.15, 17:18
    stasi1 napisał:

    > Niemcy nie mieli wtedy armii zostaliby
    > zagarnięci przez bolszewików.

    Nie do końca, trwało rozbrajanie, a Niemcy dogadywali się z Sowietami co do wspólnej akcji, jednak Francuzi przypomnieli Niemiaszkom, że nadal stoją nad granicą i pozwolą na ponowny rozbiór Polski (Pipes o tym pisał)


    pzdr
    --
    patmate
  • windows3.1 16.08.15, 20:20
    no właśnie, to też ciekawe i do wyjaśnienia, dlatego kupię rzeczoną książkę.

    być może Brytole wyobrażali sobie że Lenin i jewo kamanda, dogadawszy się z Rządem Jego Królewskiej Mości, tak bardzo się tą umową przejmą że zająwszy Polskę za chiny ludowe nie przekroczą wschodniej granicy Niemiec. Jednym słowem że najlepszą obroną przed połączeniem się rewolucji rosyjskiej z niemiecką są nie polskie bagnety, ale zobowiazania wobec His Majesty the King.




    --
    "Gdyby nie współpraca z ZSRR po IIWŚ, dalej srałbyś do sławojek, pasałbyś krowy tudzież rikszą posuwał, a Warszawiacy do dziś mieszkaliby na gruzach". 'tornson', 02.08.09.
    forum.gazeta.pl/forum/w,539,98544984,98545891.html; "ZSRR nigdy nie współpracował wojskowo z III Rzeszą", tenże, 26.01.11. forum.gazeta.pl/forum/w,539,121336267,,Japonia_Nasz_zapomniany_sojusznik.html?v=2
  • rzewuski1 16.08.15, 19:43
    Jeśli teza Nowaka się potwierdzi, będzie to chyba ciekawy komentarz nie tylko d
    > o roku 1939, ale i do chwili bieżącej.


    Polacy powinni pozbyć się dziwnego skądinąd przekonania że UK zawsze i wszędzie ma wspierać Polskę. Anglia nie miała takiego obowiązku w 1920r, w 1939 nie byli w stanie nam pomóc militarnie , o czym nasi decydenci powinni wiedzieć i zdawać sobie z tego sprawę. W 1920 UK nie chciała zbytniego osłabienia Niemiec i wzrostu potęgi Francji na kontynencie. Polskę postrzegali jako państwo podporządkowane Francji i jej interesom.
    Dlatego ich polityka względem wytaczania polskich granic była antypolska.
    W 1939r sytuacja była inna bo to nie Francja dążyła do hegemonii w Europie ale Niemcy stąd gwarancje jakie nam udzielili gdy zorientowali się do czego zmierzają Niemcy. Już same gwarancje były dużo warte i rozsądni politycy niemieccy by dobrze to zrozumieli ale nie Hitler.
  • jeepwdyzlu 17.08.15, 12:10
    No to jeszcze Zychowicza trzeba przeczytać - www.facebook.com/ZychowiczPiotr


    --
    YCDSOYA
  • fidziaczek 17.08.15, 13:33
    Angole mogą przyjśc do Polski i nas wymordować, a wiekszość tych co przeżyje po kilku latach i tak ich w tyłek będzie znów całować. Taka niewolnicza mentalność
  • bmc3i 17.08.15, 18:03
    fidziaczek napisał:

    > Angole mogą przyjśc do Polski i nas wymordować, a wiekszość tych co przeżyje po
    > kilku latach i tak ich w tyłek będzie znów całować. Taka niewolnicza mentalnoś
    > ć

    Tak jak Ty chcesz calowac po tylku Rosjan, chociaz Ci wcale nie hipotetycznie jak Angole, lecz faktycznie przyszli do Polski i wymordowali naszych przodków, jak chocby Suworow, ktory urzadzil rzeź Pragi. A Ty ich wciaz calujesz po tylkach. Taka niewolnicza mentalnosc.
    --
    ________________________________________
    "Tanks decide battles, unless aircraft are around."
  • ignorant11 18.08.15, 12:21
    Tym bardziej, ze Amerykanie, Angole, czy Francuzi sa z nami tozsami cywilizacyjnie i zblizeni kulturowo, wyznaja te same wartosci, mimo iz maja czasami rozbiezne interesy, to jednak sa Narody Cywilizowane..

    A z kacapstwem wszystko nas dzieli sa obcy cywilizacyjnie, wrecz wrodzy.., co dowodzi cała historia nigdy nie było dobrowolnego zblizenia, a jedynie dominacja z ich strony.
    Zawsze tez byli pogardzani przez nas traktowani jak dzikusy niekrzesańcy barbarzyńcy, z którymi nigdy nie było wspolnego jezyka, od których nigdy nie przyjelismy niczego pozytywnego, zadnego postepu ani cywilizacyjnego ani technicznego ani ekonomicznego.

    Przeciwnie zawsze pod ich dominacja spadalismy pod kazdym wzgledem,vide zabory najgorszy najbardziej zacofany zabor i ponury okres prlu..., gdy redukowali nas dokamienia łupanego czylido swojego poziomu ai tak nad nimi górowalismy....
    --
    Sława!
    Forum Słowiańskie
    gg 1728585
  • teodor_jeske_choinski_1 18.08.15, 12:46
    Tym bardziej, ze Amerykanie, Angole, czy Francuzi sa z nami tozsami cywilizacyjnie i zblizeni kulturowo, wyznaja te same wartosci, mimo iz maja czasami rozbiezne interesy, to jednak sa Narody Cywilizowane..
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Jak sie nazywa ta czarna dupa w ktorej siedziales, zamiast ksiazki czytac?
    --
    "Polacy są gotowi w każdej chwili krzywdzić Polskę z obawy, aby nie skrzywdzić kogoś innego" prof Feliks Koneczny.
    "Gdybym miał 150 mln rubli miałbym w dupie Watykan"
    Roman Dmowski w rozmowie z Melchiorem Wańkowiczem.
  • bmc3i 24.08.15, 14:51
    teodor_jeske_choinski_1 napisał(a):

    > Tym bardziej, ze Amerykanie, Angole, czy Francuzi sa z nami tozsami cywilizacyj
    > nie i zblizeni kulturowo, wyznaja te same wartosci, mimo iz maja czasami rozbie
    > zne interesy, to jednak sa Narody Cywilizowane..
    > -------------------------------------------------------------------------------
    > -----------------------------
    > Jak sie nazywa ta czarna dupa w ktorej siedziales, zamiast ksiazki czytac?

    Ty nir przeczytałeś żadnej, poza tą czerwoną, malutką.

    --
    ________________________________________
    "Tanks decide battles, unless aircraft are around."
  • stary_chinczyk 24.08.15, 09:01
    Akurat Anglicy w Polsce zbyt dużą popularnością nigdy się nie cieszyli. Niewolnicza mentalność to się koledze z takim dużym krajem na wschodzie pomyliła. To tam bez buta cara na karku nikt życia sobie nie wyobraża. Polacy raczej wręcz przeciwnie, słabo tolerują wszelką władzę, zarówno zewnętrzną jak i wewnętrzną. I było tak praktycznie zawsze.
    A co do mordowania Polaków to w naszej historii jak do tej pory to prym wiodą Rosjanie i Niemcy. Anglicy pod tym względem są daleko, daleko w tyle.
  • bmc3i 24.08.15, 14:52
    stary_chinczyk napisał:

    > Akurat Anglicy w Polsce zbyt dużą popularnością nigdy się nie cieszyli. Niewoln
    > icza mentalność to się koledze z takim dużym krajem na wschodzie pomyliła. To t
    > am bez buta cara na karku nikt życia sobie nie wyobraża. Polacy raczej wręcz pr
    > zeciwnie, słabo tolerują wszelką władzę, zarówno zewnętrzną jak i wewnętrzną. I
    > było tak praktycznie zawsze.
    > A co do mordowania Polaków to w naszej historii jak do tej pory to prym wiodą R
    > osjanie i Niemcy. Anglicy pod tym względem są daleko, daleko w tyle.

    Racja
    --
    ________________________________________
    "Tanks decide battles, unless aircraft are around."
  • fidziaczek 25.08.15, 13:47
    Niewolniczą mentalnośc ma pies. POan moze go skopać i pies dalej będzie Pana kochał.
    Tak samo Polacy względem zachodu, zachód może nas skopać, sprzedac wykorzystać a większosc Polaków dalej ich będzie kochać.

    > A co do mordowania Polaków to w naszej historii jak do tej pory to prym wiodą R
    > osjanie i Niemcy. Anglicy pod tym względem są daleko, daleko w tyle.

    Oni to robią w białych rękawiczkach, tu umowa tam umowa, i Polacy giną zabijani przez niemców i Rosjan, ale bywa tak że anglicy się do rozpoczęcia tego zabijania przyczynili i czerpią z tego jakies korzyści.
    W sumie to normalny, kazdy kraj ma dbać o własnych obywateli, nawet kosztem ludzi w innych klrajach, problem tylko taki ze my wciąz i wciąz dajemy się nabierać na ich "przyjaźń" z czego oni ochoczo korzystają
  • windows3.1 12.10.15, 18:15
    Przeczytałem książkę Nowaka i mogę ją z czystym sumieniem polecić, a powodów jest kilka.

    Po pierwsze, rzecz jest dobrze napisana. Nie jest to ani dominujący przez dziesięciolecia w Polsce, wybitnie naukowy, niemiecki styl historiograficzny, ani jego przeciwieństwo, coraz popularniejsze mniej czy bardziej luźne eseje, pisane najczęściej przez amatorów, zwykle dziennikarzy z historycznym zacięciem. Nowak pisze w stylu historiografii anglosaskiej: czyli w sposób zdyscyplinowany, z ambicją naukową, ale ciekawie i w miarę wartko.

    Po drugiej, książka jest napisana na podstawie solidnych źródeł. Nowak zapoznał się z wielojęzyczną literaturą przedmiotu, oczywiście przede wszystkim brytyjską ale nie tylko, z drukowanymi zbiorami dokumentów, oraz przekopał parę archiwów. Przy czym nie tylko te oczywiste, jak PRO, ale również archiwa prywatne. Znalazł tam z 5 dokumentów które do tej pory były nieznane i nikt o nich, zdaje się, nie wspominał: przede wszystkim chodzi o mapę Namiera, dla której samej warto kupić książkę, ale również kilka prywatnych listów Rumbolda i Kerra.

    Po trzecie, praca jest ładnie wydana. W sztywnej okładce, z ilustracjami, mapami na wyklejkach, pełnym aparatem naukowym, z bardzo dobrą korektą – o ile pamiętam, w całej książce znalazłem tylko jeden błąd edytorski, a niezręczności językowych czy wręcz błędów – ani jednej (ani jednego). Z jednej strony wiadomo – Wydawnictwo Literackie, kto jak nie oni ma wyznaczać w Polsce standardy, ale z drugiej strony wiadomo że różnie to bywa.

    Po czwarte, Nowak podjął się pracy w polskiej historiografii nowatorskiej: analizy procesu decyzyjnego obcgo mocarstwa, w tym przypadku Wielkiej Brytanii. Uwaga autora nie jest zwrócona na Polskę, jak dzieje się to w 99% przypadków kiedy opisywane są tematy związane z historią Polski. Przedmiotem analizy jest Wielka Brytania i to, w jaki sposób kształtowała się polityka tego kraju w sprawach polskich w latach 1918-1920.

    Po piąte, obraz polityki brytyjskiej który wyłania się z książki jest zupełnie nowy. Owszem, w historiografii PRL postawa Brytoli w latach „wersalskich” była zawsze przedstawiana w jak najczarniejszych antypolskich barwach, najczęściej jako derywat kwestii niemieckiej: bali się zbytniego osłabienia Niemiec i wzmocnienia Francji, więc zwalczali ambicje polaczków, francuskich chłopców na posyłki. Nikt jednak nie opisał antypolskiej postawy Brytoli nie jako pochodnej kwestii niemieckiej, ale jako pochodnej kwestii rosyjskiej, albo szerzej: pochodnej brytyjskiej wizji porządku europejskiego (i światowego).

    Po szóste i najważniejsze, tekst Nowaka, choć opowiada o historiach sprzed prawie 100 lat, bez specjalnej ekwilibrystyki intelektualnej da się czytać przez pryzmat wydarzeń dzisiejszych, jest więc wkładem w dyskusję o polskiej polityce zagranicznej obecnie. I to jakim! Jeśli tą dyskusję wyobrazimy sobie jako układanie puzli na stole – raz tak, a raz inaczej, to Nowak jest kimś kto przychodzi i wywraca ten stół. Po odłożeniu lektury nie sposób nie otworzyć komputera i nie sprawdzić, jak wygląda krzywa polskich wydatków na wojsko w ostatnich latach, bo nasza wiara w tzw. sojuszników spada do poziomu błota w zasychającej kałuży. Myśl jaka tłucze się nam w głowie jest jedna: sprzedali wtedy, sprzedali potem, i w przyszłości też nas sprzedadzą. Jak w motcie książki: biada narodom, których los zawisł od innych.

    Po siódme, książka zupełnie zmienia naszą optykę w przypadku niektórych postaci, tak pierwszoplanowych jak drugoplanowych. Nie chodzi o Lloyda Georga, który cieszy się zasłużoną sławą wroga Polski, ale przede wszystkim o Curzona i d’Abbernona. Pierwszy jest u nas czarnym charakterem, oczywiście ze względu na swoją linię, drugi odwrotnie, jest często cytowany jako autor książki o Polakach którzy wygrali jedną z najważniejszych bitew w historii ludzkości. Nowak przedstawia fakty, które zupełnie te oceny zmieniają: Curzon jest człowiekiem o całkiem rozsądnych wizjach na których Polska mogłaby skorzystać, ale zepchniętym do roli listonosza; d’Abbernon jest zwykłą angielską gnidą, z imperialnych wysokości spoglądającą na polskich czarnuchów.


    --
    "Gdyby nie współpraca z ZSRR po IIWŚ, dalej srałbyś do sławojek, pasałbyś krowy tudzież rikszą posuwał, a Warszawiacy do dziś mieszkaliby na gruzach". 'tornson', 02.08.09.
    forum.gazeta.pl/forum/w,539,98544984,98545891.html; "ZSRR nigdy nie współpracował wojskowo z III Rzeszą", tenże, 26.01.11. forum.gazeta.pl/forum/w,539,121336267,,Japonia_Nasz_zapomniany_sojusznik.html?v=2
  • windows3.1 12.10.15, 18:16

    Równie dobrze książka mogłaby mieć tytuł „Anglia przeciw Polsce”. Obraz jaki przedstawia jest jednoznaczny: z perspektywy brytyjskiej byliśmy gdzieś na skraju horyzontu, ledwo widoczni, nasze interesy nie znaczały dla Londynu nic, a wizję losu Polski z perspektywy Tamizy wyznaczały tylko i wyłącznie tamtejsze interesy. A ponieważ były one rozumiane w sposób krótkowzroczny, polityka brytyjska znalazła się z polską na kursie kolizyjnym. W dodatku brytyjski mechanizm decyzyjny był wadliwy, ponieważ nie wyeliminował osobistych fobii, indywidualnych mrzonek oraz zamierzonej i celowej stronniczości; w rezultacie brytyjski pancernik obrał kurs na staranowanie polskiego stateczku, czyli na oddanie nas w sowieckie łapy. W roku 1920, ale na takich samych zasadach jak w 1945: niby będzie sprawiedliwość i demokracja, wolna Polska w słusznych granicach rządzona przez Polaków, ale... armia będzie zredukowana do symbolicznej, a funkcje porządkowe przejmą milicje ludowe. I krasnoarmiejscy nawet nie na granicach, tylko pod Warszawą.

    Oczywiście, różnic między appeasementem z roku 1920 a tym z 1939 i 1945 jest kilka, i to kluczowe. W roku 1920 Brytania nie była sojusznikiem Polski, nie wiązały jej z Polską żadne pakty i zobowiązania, któreby mogła złamać, tak jak złamała je później. Kiedy czytamy jak Lloyd George i jego totumfaccy piszą swoje memoranda, przepełnione niezmierzoną pogardą dla Polski jako narodu buszmenów o imperialistycznych ambicjach, albo kiedy upokarzają Polaków w korespondencji i na różnych spotkaniach, dając do zrozumienia że ich zadaniem jest milczeć, słuchać i wykonać, możemy zapytać: no a co, mieli nas oszukiwać i zasuwać dyrdymały o pomocy której nie udzielili, jak Chamberlain w 1939 albo Churchill w 1945? Faktycznie, o brutalną szczerość Anglików (i Walijczyków jak Lloyd George) trudno mieć pretensję. Ale oszukiwanie Polaków poprzez mówienie im jednego, a Sowietom drugiego, już chyba nie mieści się w zasadach twardego ale jednak fair play. Podobnie chyba jak wmawianie Polakom bzdur, w które samemu się nie wierzy, jak to że zdemilitaryzowana Polska na łasce „milicji ludowych” i z Armią Czerwoną u granic zachowa jakąkolwiek namiastkę suwerenności.

    Od czasu upadku komuny nie było chyba w Polsce bardziej antybrytyjskiego w swojej wymowie wydarzenia niż wydanie książki Nowaka (no, może poza sędziowaniem Howarda Webba podczas meczu Polska – Austria w 2008). Oczywiście nigdy nie zostanie ona wydana w Wielkiej Brytanii i nawet niespecjalnie jestem ciekaw, jakie w tamtejszych wyspecjalizowanych periodykach pojawią się (jeśli będą w ogóle) recenzje. Poza ew. recenzją Daviesa, możemy chyba spodziewać się zmiażdżenia pracy Nowaka jako najgorszego wykwitu polskich kompleksów; bo przecież percepcja Polski i Polaków w UK prawdopodobnie nie zmieniła się na lepsze od czasów Lloyda George’a; jeśli już to na gorsze, Polak to nie tylko antysemita i dzikus żyjący na swoich gumnach gdzieś gdzie kończy się cywilizowany świat, ale w dodatku jeździ pod prąd na M25, o zgrozo zjada ryby które wyławia z naszych rzek (zamiast jak każdy cywilizowany wędkarz wrzucić je z powrotem do wody), a także rodzi za nasze pieniądze swoje cholerne bachory w naszych szpitalach.


    --
    "Gdyby nie współpraca z ZSRR po IIWŚ, dalej srałbyś do sławojek, pasałbyś krowy tudzież rikszą posuwał, a Warszawiacy do dziś mieszkaliby na gruzach". 'tornson', 02.08.09.
    forum.gazeta.pl/forum/w,539,98544984,98545891.html; "ZSRR nigdy nie współpracował wojskowo z III Rzeszą", tenże, 26.01.11. forum.gazeta.pl/forum/w,539,121336267,,Japonia_Nasz_zapomniany_sojusznik.html?v=2
  • windows3.1 12.10.15, 18:17

    Teraz czas na to, co mi się w książce Nowaka nie podobało. Albo raczej, co możnaby zrobić lepiej. Otoż nieodparcie podczas lektury nasuwało mi się wrażenie, że zbyt wiele uwagi poświęca się konkretnym osobom, a za mało procesom. Polakożercza obsesja Namiera, antypolska fobia Lloyda George’a, imperialna perspektywa Kerra i Hankeya, plus mrzonki pomniejszych postaci jak Smuts, d’Abbernon, Wedgwood i inni moim zdaniem zajmują zbyt dużo z pierwszego planu. Oczywiście, przez to lektura jest ciekawa, poznajemy osoby, wyrabiamy sobie o niektórych zdanie na nowo, śledzimy brytyjskie decision-making, ale czasem nasuwa się pytanie jak to możliwe, że bodaj w najlepszej na świecie rządowej machinie decyzyjnej było miejsce na takie nieprofesjonalne w końcu zachowania. Oczywiście Nowak zna odpowiedź na to pytanie i gdy przechodzi do syntezy jego odpowiedź jest klarowna: bo te fobie i obsesje odpowiadały zapotrzebowaniom chwili społeczeństwa brytyjskiego, które było nie tyle antypolskie, ale śmiertelnie zmęczone Wielką Wojną i dlatego prące do appeasementu, za każdą cenę. Problem w tym, że ta syntetyczna wizja pojawia się ze 3-5 razy, a przez większość z pareset stron czytamy raczej o indywidualnych obsesjach, fobiach i manipulacjach.

    W pracy w mechanizmach formułujących politykę brytyjską oczekiwałbym jednak innego rozłożenia akcentów. W książce nie ma rozdziału o stratach brytyjskich podczas wojny i o ruchu antywojennym, nie ma też rozdziału o rosnącej sile ruchu robotniczego, TUC i Labour, nie ma rozdziału o imperialnych kłopotach Brytanii w Irlandii, Indiach i o sytuacji w innych dominiach. Wszystko to zupełnie inaczej ustawia perspektywę, dla polskiego czytelnika w większości nieznaną, którą musi sobie dopiero wyobrazić, a przecież wszystko to kształtowało politykę wobec Europy Wschodniej. Przydałby się też może nie rozdział, ale przynajmniej parenaście stron o percepcji Niemiec i zwłaszcza Rosji w Wielkiej Brytanii w początkach XX wieku, nie tylko o tarciach na Zakaukaziu czy w Azji Środkowej, ale również o fali powszechnej sympatii dla Rosji w okresie wojny: Barbara Tuchman pisze np., że w okresie gdy angielscy rekruci ginęli tysiącami we Flandrii rosyjska kontrofensywa zrodziła powtarzane na ulicach Londynu plotki, że właśnie widziano na dworcu Paddington przysłane z odsieczą sotnie kozackie; co więcej, niektórzy nawet widzieli, że kozacy... otrzepywali śnieg z butów! Dalej, nie ma nie tylko że rozdziału ale nawet mowy o mechaniźme mniejszościowym w Lidze Narodów, którego ustanowienie i już pierwsze działania z mety wywołało wszystkie antypolskie upiory, systematycznie pojawiające się na łamach brytyjskiej prasy aż do połowy lat 30-tych, kiedy procedura mniejszościowa praktycznie obumarła. Bardzo brak w książce rozdziału o historycznej percepcji Polaków w Brytanii z chwilą gdy sprawa Polska stanęła na wokandzie, co kształtowało ją na nie (np. obsesysjny antypapizm Anglików) a co na tak; były przecież w Anglii środowiska polonofilskie, nieduże, niezbyt wpływowe, ale składające się nieraz z prestiżowych osobistości (zwłaszcza artystycznych).

    Z powyższych uwag wynika też kolejna, o jednak zbyt wąskiej bazie źródłowej. Nowak nie zapoznał się np. z archiwami TUC, ktore pozwalają prześledzić jak rodziły się antypolskie fobie w środowiskach lewicowych i robotniczych, oraz jak były one połączone z kwestią mniejszościową, zwłaszcza białoruską i ukraińską. Nie dotarł do archiwów Izby Gmin i wydarzenia tam zna tylko z perspektywy rządowej, kiedy dochodziło do interpelacji. Nie przeanalizował prasy brytyjskiej, głównego kreatora nastrojów. Nie zajął się antypolskim lobbingiem grup mniejszościowych działających w Wielkiej Brytanii, zwłaszcza bardzo aktywnych Litwinów. Co gorsza, całkowicie zignorował żydowskie grupy nacisku, bardzo wpływowe, bardzo antypolskie i dość aktywne, zwłaszcza BoDoBJ. Możnaby też dotrzeć do większej ilości archiwów prywatnych różnych urzędników Foregin Office, zwłaszcza tych aktywniejszych w latach 20-tych (Gregory, Leeper).

    Momentami mam wrażenie, że Nowak za bardzo wciska gaz. Nie to żeby on sam z kolei cierpiał na antyangielską obsesję, nie, wielokrotnie stara się być uważny (np. by nie posądzić o antypolonizm Kerra czy Hankey’a, których stosunek do Polski był pochodną ich imperialnej perspektywy lub osobistych preferencji co do dominacji mocarstw). Ale jednak przez dobór analogii, kontekstu, komentarz na ogół raczej wyostrza i tak już wyraźne kontrowersje, czego symbolem jest sam podtytuł książki: „pierwsza zdrada Zachodu”. Na dobrą sprawę, o jaką zdradę chodzi, skoro Brytania nie miała wobec Polski zobowiązań, nie była jej sojusznikiem w żadnym sensie (ani formalnym ani faktycznym), nie bardzo więc miała jak ją „zdradzić”. Trudno mi się też oprzeć wrażeniu, że Nowak nieco zaokrągla. Kluczowy przykład to konferencja z Sowietami, do której parł Lloyd George latem 1920. W wizji Nowaka miałaby ona być czymś w rodzaju drugiej konferencji wersalskiej, wielkiego zjazdu możnych tego świata, którzy ustalą porządek w Europie Wschodniej. Z lektury dokumentów które Nowak cytuje niekoniecznie to wynika: mogło równie dobrze chodzić o rozmowy bilateralne o dość ograniczonym zakresie.

    Za zupełnie pomylony pomysł edytorski uważam umieszczanie przypisów na końcu książki; ich miejsce jest na dole strony, inaczej bezustannie wertujemy kartki przerzucając się między tekstem a źródłami i tracimy wątek. Dałbym więcej ilustracji, łatwo dostępnych w domenie publicznej. Wreszcie, część rozdziałów uważam za wymagającą dalszej segmentacji tekstu, bo są one za długie a niekiedy niejednorodne jeśli chodzi o akcenty; naturalne, logiczne i ułatwiające lekturę byłoby wyodrębnienie tych akcentów w podrozdziałach. Przydałoby się też więcej map, zwłaszcza dwu typów: etnicznych i militarnych. Ciekawie byłoby skonfrontować mapę Namiera z najnowszymi mapami przedstawiającymi stosunki etnograficzne na Kresach, niestety trzeba sięgać po inne atlasy by to zrobić. Ciekawie byłoby też prześledzić gdzie znajdowała się polsko-bolszewicka linia frontu w danej chwili, nie tylko gdy Lloyd George przedstawiał swoje gangsterskie propozycje Krasinowi, ale również w różnych innych momentach wcześniej, w roku 1919.


    --
    "Gdyby nie współpraca z ZSRR po IIWŚ, dalej srałbyś do sławojek, pasałbyś krowy tudzież rikszą posuwał, a Warszawiacy do dziś mieszkaliby na gruzach". 'tornson', 02.08.09.
    forum.gazeta.pl/forum/w,539,98544984,98545891.html; "ZSRR nigdy nie współpracował wojskowo z III Rzeszą", tenże, 26.01.11. forum.gazeta.pl/forum/w,539,121336267,,Japonia_Nasz_zapomniany_sojusznik.html?v=2
  • windows3.1 12.10.15, 18:17
    Żeby podsumować: książka Nowaka jest glossą do wydarzeń z ostatnich kilku lat. Począwszy od słynnej uwagi Chiraca o Polakach którzy stracili swoją szansę żeby być cicho, poprzez Niemców którzy nie potrzebując w ogóle Nordstreamu zbudowali go po to, żeby Rosjanie mogli założyć nam pętlę na szyję, poprzez Stany które robią wszystko żeby broń boże do niczego się wobec Polski nie zobowiązać, poprzez swołocz w rodzaju Schulza i Junckersa (nie mówiąc o różnych Cohn-banditach), pierwszych do przymuszanie polaczków, poprzez większość zachodnioeurpejskich mediów, od Szwecji po Irlandię, z zapałem zwalczających rasizm chyba że dotyczy on Polaków, po najnowszą gwiazdę brytyjskiego firmamentu politycznego Jeremy Corbina, który odpowiedzialnością za „wydarzenia” na Ukrainie obarczył USA i Polskę, prowokujące Rosję, barana który jako żywo jest klonem labourzystowskich oszołomów z lat 1920-tych i tych samych pożytecznych idiotów z lat 1970-tych. Ktoś powie: ależ bredzisz, przecież analiza Nowaka wykazuje niedopracowany proces decyzyjny prawie 100 lat temu, od tego czasu decision-making wygląda zupełnie inaczej... A ja mówię że tak wtedy jak teraz, demokratyczny polityk kupi każdą manipulację i podda się każdej fobii, jeśli uzna że jest ona zbieżna z vox populi.

    --
    "Gdyby nie współpraca z ZSRR po IIWŚ, dalej srałbyś do sławojek, pasałbyś krowy tudzież rikszą posuwał, a Warszawiacy do dziś mieszkaliby na gruzach". 'tornson', 02.08.09.
    forum.gazeta.pl/forum/w,539,98544984,98545891.html; "ZSRR nigdy nie współpracował wojskowo z III Rzeszą", tenże, 26.01.11. forum.gazeta.pl/forum/w,539,121336267,,Japonia_Nasz_zapomniany_sojusznik.html?v=2
  • jeepwdyzlu 13.10.15, 15:47
    windows...
    dziękuję
    świetna, obszerna, wartościowa recenzja
    Jestem pod wrażeniem
    I szczerze dziękuję :-)
    Lecę kupić
    jeep

    --
    YCDSOYA
  • windows3.1 19.10.15, 08:14
    w książce Nowaka jak refren przewija się motyw niezmierzonej brytyjskiej pogardy dla małych ciemnych narodzików gdzieś na wschodzie; raz czy dwa pojawia się również wizja Polski jako czegoś w rodzaju protektoratu czy terytorium mandatowego.

    Oczywiśce ta wizja nie polepsza nam samopoczucia, ale może warto ne spieszyć się z wylewaniem pomyj na Brytoli. Otoż wczorak ku swojemu zdziwieniu dowiedziałem się, że w roku 1916 taką właśnie wizję miał Joseph Conrad, dość zaangażowany w promocję polskich spraw. Polska jako brytyjsko-francuski protektorat. Zawarł ją w memorandum pt "A Note on the Polish Problem".

    Nie wiem czy memorandum doszło do Lloyda George'a i innych decision-makers, ale jeśli tak to mogło wywrzeć na nich pewien efekt, zwłaszcza że pasowało do ich uprzedzeń. Być może Conrad znał się z Namierem - w końcu obaj pochodzili z tych samych stron. W każdym razie lampka ostrzegawcza się zapala: skoro Conrad (co prawda w 1916, a więc w zupełnie innych warunkach niż w 1918) widział Polske jako protektorat, to czy można mieć pretensję do Lloyda George'a?

    Przy okazji widać mankament książki Nowaka, o którym wspomniałem wcześniej: brak rozpracowania w książce środowisk polonofilskich.

    I na koniec link do uwag o Conradzie: o tutaj, s. 329


    --
    "Gdyby nie współpraca z ZSRR po IIWŚ, dalej srałbyś do sławojek, pasałbyś krowy tudzież rikszą posuwał, a Warszawiacy do dziś mieszkaliby na gruzach". 'tornson', 02.08.09.
    forum.gazeta.pl/forum/w,539,98544984,98545891.html; "ZSRR nigdy nie współpracował wojskowo z III Rzeszą", tenże, 26.01.11. forum.gazeta.pl/forum/w,539,121336267,,Japonia_Nasz_zapomniany_sojusznik.html?v=2
  • patmate 19.10.15, 14:30
    windows3.1 napisała:

    > Oczywiśce ta wizja nie polepsza nam samopoczucia, ale może warto ne spieszyć si
    > ę z wylewaniem pomyj na Brytoli. Otoż wczorak ku swojemu zdziwieniu dowiedziałe
    > m się, że w roku 1916 taką właśnie wizję miał Joseph Conrad, dość zaangażowany
    > w promocję polskich spraw. Polska jako brytyjsko-francuski protektorat. Zawarł
    > ją w memorandum pt "A Note on the Polish Problem".

    Dokładnie jak to zauważyłeś - w 1916 funkcjonowały w obiegu pomysły niemiecki i rosyjski o jakiejś ograniczonej suwerenności. Więc może posunięcie Conrada nie było pozbawione sensu.

    Pzdr
    --
    patmate

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka