Dodaj do ulubionych

Ciekawe kamuflaże

03.11.19, 17:10
Tirpitz upodobniony do zabudowań portowych. Kamuflaż pokrywał lewą burtę okrętu.
i.imgur.com/E2iV5Fz.jpg?1
W sytuacji Niemiec, gdy na pewnym etapie wojny wielkie okręty głównie chowały się w fiordach i portach, być może miało to sens. Ale moim zdaniem to najbardziej zabawny kamuflaż wszech czasów. Jakieś inne propozycje ?
Obserwuj wątek
    • a4095211 Re: Ciekawe kamuflaże 04.11.19, 09:43
      Dużo tego było, poczynając od niesławnego amerykańskiego UCP na mundurach.

      Ciężko ogarnąć też np. chińską piechotę morską timesofislamabad.com/digital_images/large/2018-03-17/china-s-pla-marine-corps-carryout-largest-ever-war-games-1521230883-2414.jpg
      www.china-arms.com/wp-content/uploads/2015/09/micai.jpg
      - choć to ma wynikać z faktu, że oni u zarania pilnowali wysepek i tam "na tle wody" itd.

      Przy czym technikę też malują w te "oczojebne, niebieskie minecrafty": www.dafz.org/wp-content/uploads/2018/12/154137322d464c40a35c53ec86f0af8a_th-768x544.jpg
      c.mql5.com/1/25/0_d8561_885bd314_orig.jpg
      www.maquetland.com/upload/phototeque/images/2472/yj6_a_missile_sol_mer_pekin_avant_droit.jpg

      Pozdrawiam
    • profes79 Re: Ciekawe kamuflaże 04.11.19, 12:32
      Mnóstwo takich kamuflaży jest w afrykańskich armiach - trzy najdziwniejsze poniżej.
      Cała camopedia jest fajnym dokumentem chociaż oczywiście weryfikacja w wielu przypadkach jest niemożliwa.

      WKS - kamuflaż zebry
      camopedia.org/images/a/a4/Ivorycoastanti-riot.jpg

      Czad - kamuflaż leoparda
      camopedia.org/images/a/a3/Chadspot.jpg

      Burkina Faso - burkinastripe
      camopedia.org/images/6/6e/Burkinastripe.jpg

      --
      Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
    • bmc3i Re: Ciekawe kamuflaże 05.11.19, 04:35
      Zabawny nie zabawny - gdybyś nie wiedział że to okręt, zwłaszcza z pewnej odległości, rozpoznałys?
      Myśle że był mocno skuteczny. A o to chodzi.

      --
      Sink'em all
      • stary_chinczyk Re: Ciekawe kamuflaże 05.11.19, 05:25
        Czy był skuteczny trudno powiedzieć. Brytyjczycy mimo wielokrotnych intensywnych prób jakoś nie mogli skutecznie trafić w stojące w porcie Bismarcka i Tirpitza. Nawet gdy nosiły standardowe szare malowanie. I to mimo że Niemcy zbudowali te okręty o przynajmniej 10% większe niż powinny one być przy ich charakterystykach, co bez wątpienia powinno trafienie ułatwiać.
        Luftwaffe w tę zabawę okazała się lepsza, np. uszkadzając Pince of Wales jeszcze przed oddaniem go do służby.
        • bmc3i Re: Ciekawe kamuflaże 08.11.19, 14:26
          stary_chinczyk napisał:

          > Czy był skuteczny trudno powiedzieć. Brytyjczycy mimo wielokrotnych intensywnyc
          > h prób jakoś nie mogli skutecznie trafić w stojące w porcie Bismarcka i Tirpitz
          > a. Nawet gdy nosiły standardowe szare malowanie. I to mimo że Niemcy zbudowali
          > te okręty o przynajmniej 10% większe niż powinny one być przy ich charakterysty
          > kach, co bez wątpienia powinno trafienie ułatwiać.
          > Luftwaffe w tę zabawę okazała się lepsza, np. uszkadzając Pince of Wales jeszcz
          > e przed oddaniem go do służby.

          Skuteczność kamuflażu nie ocenia się po tym ile razy nie udało się trafić w zakamuflowany obiekt, lecz ile razy zakamuflowany obiekt z powodu kamuflażu w ogóle nie był atakowany. Jeśli obiekt jest atakowany, to znaczy ze albo nie ma kamuflażu, albo kamuflaż jest nieskuteczny.


          --
          Sink'em all
          • stary_chinczyk Re: Ciekawe kamuflaże 08.11.19, 17:47
            > Skuteczność kamuflażu nie ocenia się po tym ile razy nie udało się trafić w zak
            > amuflowany obiekt, lecz ile razy zakamuflowany obiekt z powodu kamuflażu w ogól
            > e nie był atakowany. Jeśli obiekt jest atakowany, to znaczy ze albo nie ma kamu
            > flażu, albo kamuflaż jest nieskuteczny.

            Nie bardzo rozumiesz istotę kamuflażu na okrętach. Tu wcale nie chodzi o ukrycie okrętu, bo przy tak wielkich obiektach jest to najzwyczajniej niemożliwe. W przypadku Tirpitza, Brytyjczycy świetnie wiedzieli dokładne miejsce jego stacjonowania. Dla wywiadu ustalenie tego nie było większym problemem. A to wystarczało do wysyłania przeciw Tirpitzowi i Bisamrckowi kolejnych formacji samolotów bombowych. Żaden kamuflaż nie mógł temu zapobiec.
            Kamuflaż miał jedynie zmylić pilotów atakujących samolotów. Nie zaś totalnie ukryć okręt przed przeciwnikiem.
            Ogólnie, zwykle rolą kamuflażu na okrętach było zmylenie przeciwnika a nie ukrycie okrętu. Np. w 1941 Bismarck był pomalowany tak aby upodobnić go do ciężkiego krążownika typu Admiral Hipper. Na jesieni 1944 roku Japończycy malowali swoje lotniskowce tak aby z boku wyglądały jak statki trasportowe a z góry jak pancerniki.
            Także Brytyjczycy i Amerykanie wymyślali najcudaczniejsze kamuflaże mające na celu utrudnienie rozpoznania typu oraz wielkości jednostki. Czasem na dziobie i rufie imitowano kamuflażem pieniącą się wodę aby utrudnić przeciwnikowi ocenę prędkości jednostki.
            • bmc3i Re: Ciekawe kamuflaże 09.11.19, 05:04
              stary_chinczyk napisał:

              > > Skuteczność kamuflażu nie ocenia się po tym ile razy nie udało się trafić
              > w zak
              > > amuflowany obiekt, lecz ile razy zakamuflowany obiekt z powodu kamuflażu
              > w ogól
              > > e nie był atakowany. Jeśli obiekt jest atakowany, to znaczy ze albo nie m
              > a kamu
              > > flażu, albo kamuflaż jest nieskuteczny.
              >
              > Nie bardzo rozumiesz istotę kamuflażu na okrętach. Tu wcale nie chodzi o ukryci
              > e okrętu, bo przy tak wielkich obiektach jest to najzwyczajniej niemożliwe. W p
              > rzypadku Tirpitza, Brytyjczycy świetnie wiedzieli dokładne miejsce jego stacjon
              > owania.


              No patrz, a podczas II wś Brytyjczykom udało się kamuflażem "przesunąć" całe miasto w Afryce wraz z największym śródziemnomorskim portem, w związku z czym Niemcy zaczęli bombardować plandeki zamiast głównego portu zaopatrzeniowego dla Montgomery'ego.


              Dla wywiadu ustalenie tego nie było większym problemem. A to wystarczał
              > o do wysyłania przeciw Tirpitzowi i Bisamrckowi kolejnych formacji samolotów bo
              > mbowych. Żaden kamuflaż nie mógł temu zapobiec.


              Jakoś w Afryce zapobiegał. i to bombardowaniu całego portu, a nie tylko jakiegos okretu.
              --
              Sink'em all
              • stary_chinczyk Re: Ciekawe kamuflaże 09.11.19, 09:44
                To nie był zaden kamuflaż. Tam zbudowano imitację portu aleksandryjskiego w innym miejscu. W przypadku Tyrpitza nie zbudowano jego makiety a jedynie pomalowano go aby zdezorientować pilotów atakujących samolotów.
                • bmc3i Re: Ciekawe kamuflaże 09.11.19, 13:28
                  stary_chinczyk napisał:

                  > To nie był zaden kamuflaż. Tam zbudowano imitację portu aleksandryjskiego w inn
                  > ym miejscu. W przypadku Tyrpitza nie zbudowano jego makiety a jedynie pomalowan
                  > o go aby zdezorientować pilotów atakujących samolotów.

                  To jest też rodzaju kamuflażu


                  --
                  Sink'em all
                • stary_chinczyk Re: Ciekawe kamuflaże 09.11.19, 18:51
                  Cel pozorny to cel pozorny a kamuflaż to kamuflaż. Jak już pisałem celem kamuflażu, w przypadku obiektów tak wielkich jak okręty, wcale nie jest ich ukrycie a chwilowe skonfundowanie przeciwnika. Jest wątpliwe aby piloci samolotów w końcu nie rozpoznali kształtu tak wielkiego okrętu. Zwłaszcza że pomalowana była jedynie burta od strony basenu portowego. Jednak malowanie to mogło zmylić chwilowo załogi atakujących bombowców. Przez co mogły np nie zrzucić bomb na czas.
                  Podobnie jak malowanie Bismarcka chwilowo zmyliło załogę Hooda. Przez co pierwsza salwa została zmarnowana na nieistotny cel jakim był Printz Eugen. Na Hoodzie zorientowano się o pomyłce już gdy pierwsza salwa była w drodze. Ale zmarnowanie salwy było jednym z prawdopodobnych powodów katastrofy Brytyjczyków. Gdyby Hood wstrzelał się w Bismarcka, bitwa mogła skończyć się zupełnie inaczej.
                  • bmc3i Re: Ciekawe kamuflaże 11.11.19, 19:56
                    stary_chinczyk napisał:

                    > Cel pozorny to cel pozorny a kamuflaż to kamuflaż. Jak już pisałem celem kamufl
                    > ażu, w przypadku obiektów tak wielkich jak okręty, wcale nie jest ich ukrycie
                    > a chwilowe skonfundowanie przeciwnika. Jest wątpliwe aby piloci samolotów w koń
                    > cu nie rozpoznali kształtu tak wielkiego okrętu. Zwłaszcza że pomalowana była
                    > jedynie burta od strony basenu portowego. Jednak malowanie to mogło zmylić chw
                    > ilowo załogi atakujących bombowców. Przez co mogły np nie zrzucić bomb na czas
                    > .
                    > Podobnie jak malowanie Bismarcka chwilowo zmyliło załogę Hooda. Przez co pierw
                    > sza salwa została zmarnowana na nieistotny cel jakim był Printz Eugen. Na Hood
                    > zie zorientowano się o pomyłce już gdy pierwsza salwa była w drodze. Ale zmarno
                    > wanie salwy było jednym z prawdopodobnych powodów katastrofy Brytyjczyków. Gdyb
                    > y Hood wstrzelał się w Bismarcka, bitwa mogła skończyć się zupełnie inaczej.

                    Tworzenie celów pozornych jest elementem maskowania celu rzeczywistego.


                    --
                    Sink'em all
        • speedy13 Re: Ciekawe kamuflaże 09.11.19, 21:57
          Hej

          stary_chinczyk napisał:

          > Czy był skuteczny trudno powiedzieć. Brytyjczycy mimo wielokrotnych intensywnyc
          > h prób jakoś nie mogli skutecznie trafić w stojące w porcie Bismarcka i Tirpitz
          > a. Nawet gdy nosiły standardowe szare malowanie. I to mimo że Niemcy zbudowali
          > te okręty o przynajmniej 10% większe niż powinny one być przy ich charakterysty
          > kach, co bez wątpienia powinno trafienie ułatwiać.

          To raczej przypadek. Inne niemieckie wielkie okręty, Scharnhorst, Gneisenau, "kieszonki" trafiane były przez lotnictwo wielokrotnie.

          > Luftwaffe w tę zabawę okazała się lepsza, np. uszkadzając Pince of Wales jeszcz
          > e przed oddaniem go do służby.

          Ale to właśnie dlatego, że okręt nie był oddany do służby, uszkodzenia były dość poważne. Bomba (nie znalazłem, jak duża, zapewne 250-500 kg) trafiła niezwykle fartownie w przestrzeń między kadłubem okrętu, a nabrzeżem, przy którym był zacumowany, i eksplodowała pod kilem. Wybuch spowodował wgniecenie burty na odcinku ok. 9 m, rozerwanie i rozszczelnienie nitowanych połączeń i napływ dużej ilości wody - Prince of Wales złapań 10-stopniowy przechył. A to dlatego, że na okręcie nie był jeszcze w pełni ukończony system grodzi wodoszczelnych. Nie były też zainstalowane pompy awaryjne (do akcji ratunkowej sprowadzono pompy strażackie).

          --
          Pozdrawiam
          Speedy
          • stary_chinczyk Re: Ciekawe kamuflaże 09.11.19, 23:55
            Brytyjczycy w bombardowaniu okrętów doszli w końcu do wprawy. Dużo też zależało od tego kto dokładnie atakował. Np Swordfishe w porcie potrafiły narobić niezłego bigosu. Niestety niemieckie porty były poza zasięgiem.
            • speedy13 Re: Ciekawe kamuflaże 10.11.19, 09:39
              stary_chinczyk napisał:

              > Brytyjczycy w bombardowaniu okrętów doszli w końcu do wprawy. Dużo też zależał
              > o od tego kto dokładnie atakował. Np Swordfishe w porcie potrafiły narobić niez
              > łego bigosu. Niestety niemieckie porty były poza zasięgiem.

              I za silnie też były bronione, żeby taki złomy na nie wysyłać. W ogóle tego rodzaju ataki w porcie to nie jest prosta rzecz. Zazwyczaj jest tam bardzo płytko i mimo wszelkich technicznych sztuczek może być za płytko, by torpeda nie zaryła w dno. Nie zawsze są długie proste odcinki umożliwiające podejście do ataku torpedowego. Są portowe dźwigi, rozmaite budynki i maszty - a torpedy generalnie należało zrzucać z bardzo małej wysokości.

              Ale oczywiście to że coś jest trudne, nie znaczy że się nie da. 6.IV.1941 brytyjskie bombowce torpedowe Beaufort z 22.Dywizjonu RAF zaatakowały niemiecki pancernik Gneisenau we francuskim porcie Brest. Pancernik stał w dobrze zaplanowanym miejscu, osłonięty od strony morza przez betonowe molo - falochron. Ale Brytyjczycy wyczaili, że da się zrzucić torpedę w przestrzeń między molo a pancernikiem, na tyle daleko od celu by zdążyła ustabilizować swój ruch i uzbroić się (należało nieco nieintuicyjnie, zwolnić torpedę będąc jeszcze po zewnętrznej stronie molo, tak by po pokonaniu pewnego odcinka w powietrzu wpadła do wody już po wewnętrznej). W ataku miały uczestniczyć też Beauforty z bombami - ich zadaniem było rozproszenie uwagi obrony plot. i zerwanie ewentualnych sieci przeciwtorpedowych, gdyby okręt je miał (ale one nie są specjalnie skuteczne). Nie wszystko poszło zgodnie z planem, w nocy przed atakiem spadł ulewny deszcz, lotnisko dywizjonu rozmiękło i większość samolotów ugrzęzła w błocie. Do akcji wyruszyły ostatecznie tylko 3 Beauforty (wszystkie z torpedami), a skuteczny atak wykonał tylko jeden z nich (i został zestrzelony, cała załoga zginęła).

              Torpeda uderzyła w prawą burtę na wysokości tylnej wieży artylerii głównej. Gneisenau łyknął 3000 t wody, przechył złapał co prawda niewielki, ale zniszczenia objęły szereg pomieszczeń związanych z układem napędowym, uszkodzone zostały 2 z 3 głównych wałów (prawy i środkowy), od wstrząsu ucierpiały pokładowe systemy elektroniki, okręt musiał być dokowany do remontu.


              --
              Pozdrawiam
              Speedy
              • stary_chinczyk Re: Ciekawe kamuflaże 11.11.19, 18:33
                > I za silnie też były bronione, żeby taki złomy na nie wysyłać. W ogóle tego rod
                > zaju ataki w porcie to nie jest prosta rzecz.

                Tarent pokazał że jednak swordfish świetnie się w takich zadaniach sprawdzał. Właśnie ze względu na niską prędkość i wysoką manewrowość radził sobie wyśmienicie w ciasnym porcie, bronionym zaporami balonowymi.
                Obrona portu też do słabych nie należała, a mimo to utracono tylko dwie maszyny. Biorąc pod uwagę użyte środki, efektywność tego ataku była nawet wyższa niż japońskiego w Pearl Harbor.
                • maxikasek Re: Ciekawe kamuflaże 11.11.19, 22:14
                  "Obrona portu też do słabych nie należała, a mimo to utracono tylko dwie maszyny."

                  Tylko że Brytyjczycy częsciowo zaatakowali od strony ladu, gdzie balonów nie było a i obrona słaba. A i okręty włoskie były tak ciasno zacumowane, że nie mogły wykorzystać pełnej mocy swojej artylerii żeby nie ostrzaliwac własnych okrętów. Do tego burza która przeszła przed atakiem zniszczyła/uszkodziła 2/3 balonów. Zaskoczenie obrony- działa otworzyły ogien z kilkuminutowym opóźnieniem.
                  Tam "zagrało" wszystko co powinno-( i planowanie, szczęście i kiepski przeciwnik) i akcja zakończyła się sukcesem
                  • stary_chinczyk Re: Ciekawe kamuflaże 11.11.19, 22:55
                    Trudno mieć Brutyjczykom za złe że atak dobrze zaplanowali. Jednak mimo zaskoczenia Włosi otworzyli silny ogień.
                    Swordfishe radziły sobie także wiele razy z okrętami na pełnym morzu. W tym z silnie bronionymi, niekoniecznie włoskimi.
                    Więc stwierdzenie że nie nadawały się do ataku na silnie bronione cele nie bardzo potwierdza się w historii.
                    • bmc3i Re: Ciekawe kamuflaże 11.11.19, 23:55
                      stary_chinczyk napisał:

                      > Trudno mieć Brutyjczykom za złe że atak dobrze zaplanowali. Jednak mimo zaskocz
                      > enia Włosi otworzyli silny ogień.
                      > Swordfishe radziły sobie także wiele razy z okrętami na pełnym morzu. W tym z s
                      > ilnie bronionymi, niekoniecznie włoskimi.
                      > Więc stwierdzenie że nie nadawały się do ataku na silnie bronione cele nie bard
                      > zo potwierdza się w historii.


                      W tym watku nie rozmawialiśmy o tym czy Swordfishe nadawały się do ataku na silnie bronione cele. Ale możemy porozmawiac. Bo walczyły albo z okrętami na kotwicy w porcie, albo z jednostkami o względnie słabej obronie przeciwlotniczej. Na Bismarcka wystarczyło, ale przy niskiej prędkości z rzutu, gdyby zaatakowali taką samą liczbą samolotów jak Bismarcka, Yamato by ich wystrzelał. Pod koniec wojny, prędkość zrzutu była czynnikiem krytycznym - dlatego tak zabójcze były Avengery.

                      --
                      Sink'em all
                      • stary_chinczyk Re: Ciekawe kamuflaże 12.11.19, 01:32
                        W 1941 roku Yamato nie było nawet w służbie. Gdy już wszedł do służby, w 1942, jego obrona przeciwlotnicza nie była mocniejsza niż ta na Bismarcku czy na Vittorio Venetto.
                        A o 1944 czy 1945 wogòle nie ma co mòwić bo to była inna epoka. Wtedy japońskie niszczyciele typu Akizuki miały na burtę więcej luf dział przeciwlotniczych niż niejeden pancernik w 1941. I nawet Avanger w tych czasach nie był tak efektywny jak Swordfish w swojej epoce.
                        • bmc3i Re: Ciekawe kamuflaże 12.11.19, 06:13
                          stary_chinczyk napisał:

                          > W 1941 roku Yamato nie było nawet w służbie. Gdy już wszedł do służby, w 1942,
                          > jego obrona przeciwlotnicza nie była mocniejsza niż ta na Bismarcku czy na Vit
                          > torio Venetto.
                          > A o 1944 czy 1945 wogòle nie ma co mòwić bo to była inna epoka. Wtedy japoński
                          > e niszczyciele typu Akizuki miały na burtę więcej luf dział przeciwlotniczych n
                          > iż niejeden pancernik w 1941. I nawet Avanger w tych czasach nie był tak efekty
                          > wny jak Swordfish w swojej epoce.


                          Swordfish mógł sobie być efektywny wobec braku jakiejkolwiek opozycji. W 1945 roku Yamato miał 205 luf artylerii przeciwlotniczej. Mimo to Amerykanie stracili jedynie 10 samolotów, i to z pomocą zapory ogniowej stawianej przez okręty towarzyszące japońskiemu pancernikowi. Było to możliwe wyłącznie dzięki wysokiej predkości zrzutu, która już rok wcześniej pod Leyte sięgnęła 300 węzłów. Tymczasem Swordfishe ze swoja prędkością maksymalną 230 km/h - i to w najlepszej wersji Mk. 3 - przeciwko takim okrętom jak Yamato, zostały rozstrzelane jeszcze zanim podeszłyby na odległość zrzutu.

                          --
                          Sink'em all
                          • profes79 Re: Ciekawe kamuflaże 12.11.19, 09:27
                            Przypomnij mi, ile przestarzałych Avengerów zestrzeliła japońska OPL pod Midway? Bo dużo szybsze to one od Swordfishy nie były...

                            --
                            Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
                            • bmc3i Re: Ciekawe kamuflaże 12.11.19, 17:46
                              profes79 napisał:

                              > Przypomnij mi, ile przestarzałych Avengerów zestrzeliła japońska OPL pod Midway
                              > ? Bo dużo szybsze to one od Swordfishy nie były...
                              >

                              Pomysliło Ci sie z Devastatorami


                              --
                              Sink'em all
                          • stary_chinczyk Re: Ciekawe kamuflaże 12.11.19, 22:53
                            > Swordfish mógł sobie być efektywny wobec braku jakiejkolwiek opozycji. W 1945 r
                            > oku Yamato miał 205 luf artylerii przeciwlotniczej. Mimo to Amerykanie stracili
                            > jedynie 10 samolotów, i to z pomocą zapory ogniowej stawianej przez okręty tow
                            > arzyszące japońskiemu pancernikowi. Było to możliwe wyłącznie dzięki wysokiej p
                            > redkości zrzutu, która już rok wcześniej pod Leyte sięgnęła 300 węzłów. Tymczas
                            > em Swordfishe ze swoja prędkością maksymalną 230 km/h - i to w najlepszej wersj
                            > i Mk. 3 - przeciwko takim okrętom jak Yamato, zostały rozstrzelane jeszcze zani
                            > m podeszłyby na odległość zrzutu.

                            W 1941 Avangera nie było wcale w służbie. O czym Ty wogóle więc mówisz ? To tak aby twierdzić że Mig-15 był słabym myśliwcem bo F-16 bił go na głowę pod każdym względem. Nie ten czas, nie ta epoka i nie ta technika. Nie ma więc o czym mówić.
                            Sformułowanie "przeciwko takim okrętom jak Yamato" w kontekście obrony przeciwlotniczej nie mówi nic. Obrona przeciwlotnicza Yamato w latach 1942 - 1945 była wielokrotnie gruntownie wzmacniana.
                            W momencie wejścia okrętu do służby była ona nawet słabsza niż na Bismarcku.

                            Yamato 1942:
                            12 × 127 mm Type 89 (6x2)
                            24 × 25 mm Type 96 AA guns (8x3)
                            4 × 13.2 mm Type 93 (2x2)

                            Bismarck 1941:
                            16 × 10.5 cm (4.1 in) SK C/33 (8 × 2)
                            16 × 3.7 cm (1.5 in) SK C/30 (8 × 2)
                            12 × 2 cm (0.79 in) FlaK 30 (12 × 1)

                            Przy czym japońskie działa Type 96 AA były jednymi z najgorszych w swojej kategorii na świecie.

                            Twoje stwierdzenie "Swordfish mógł sobie być efektywny wobec braku jakiejkolwiek opozycji" też jest zupełnie nieprawdziwe. Większość samolotów atakujących Bismarcka odniosło jakieś uszkodzenia. Duża część załóg odniosła rany. Trudno więc mówić o braku opozycji. Swordfish był po prostu wytrzymałym samolotem. Co więcej w ataku na Bismarcka nie było bombowców nurkujących i myśliwców neutralizujących za pomocą działek i bomb obronę przeciwlotniczą pancernika, jak miało to miejsce w ataku na Yamato. Artylerzyści Bismarcka mieli warunki jak na poligonie. A mimo to Swordfishe wyszły bez strat trafiając kilka razy i poważnie uszkadzając Bismarcka.
                            Podobnie pod Matapanem, gdzie Swordfishe wspólnie z Albacorami uszkodziły pancernik Vittori Veneto i krążownik Pola. Na ciężkich okrętach włoskich było po kilkadziesiąt dział przeciwlotniczych różnych kalibrów.
                            Również w Tarencie Włosi dysponowali kilkuset działami plot. Według Wikipedii w czasie ataku wystrzelili 13 tysięcy pocisków z samej artylerii bazowania lądowego. A jakim więc braku opozycji mówisz ? Może chodzi Ci o brak przeciwdziałania myśliwców przeciwnika ? Ale w tym przypadku Avanger też jest łatwym celem dla myśliwca.

                            I wreszcie, nie zawsze duża prędkość zrzutu była zaletą. Akcji w Tarencie Avagery nie byłyby w stanie wykonać właśnie przez to że były zbyt szybkie i zbyt mało zwrotne. Nie bez powodu również Swordfish po zejściu z pokładów lotniskowców uderzeniowych, wciąż robił karierę na lotniskowcach eskortowych jako maszyna ZOP.
                            • bmc3i Re: Ciekawe kamuflaże 12.11.19, 23:39
                              stary_chinczyk napisał:

                              > > Swordfish mógł sobie być efektywny wobec braku jakiejkolwiek opozycji. W
                              > 1945 r
                              > > oku Yamato miał 205 luf artylerii przeciwlotniczej. Mimo to Amerykanie st
                              > racili
                              > > jedynie 10 samolotów, i to z pomocą zapory ogniowej stawianej przez okrę
                              > ty tow
                              > > arzyszące japońskiemu pancernikowi. Było to możliwe wyłącznie dzięki wyso
                              > kiej p
                              > > redkości zrzutu, która już rok wcześniej pod Leyte sięgnęła 300 węzłów. T
                              > ymczas
                              > > em Swordfishe ze swoja prędkością maksymalną 230 km/h - i to w najlepszej
                              > wersj
                              > > i Mk. 3 - przeciwko takim okrętom jak Yamato, zostały rozstrzelane jeszcz
                              > e zani
                              > > m podeszłyby na odległość zrzutu.
                              >
                              > W 1941 Avangera nie było wcale w służbie. O czym Ty wogóle więc mówisz ?


                              O Twoim uwielbieniu, miłości wręcz dla Sworfishy. Zupełnie nieiuizasadnionym. Bo mógł sobie Włócznik latać i torpedować nad Atlantykiem, gdzie niemieckie okręty nie dysponowały żadną osłona lotniczą, a i osłona plot oketów była słaba, ale w porównaniu do konkurencyjnych konstrukcji, ale podczas II wś była to maszyna po prostu słaba i przestarzała o co najmniej 20 lat. Równie dobrze mógłbyś napisac, że nasze P7c były równie dobre, gdyby latały po niebie bez samolotów wroga.


                              To tak
                              > aby twierdzić że Mig-15 był słabym myśliwcem bo F-16 bił go na głowę pod każdy
                              > m względem. Nie ten czas, nie ta epoka i nie ta technika. Nie ma więc o czym mó
                              > wić.
                              > Sformułowanie "przeciwko takim okrętom jak Yamato" w kontekście obrony przeciwl
                              > otniczej nie mówi nic. Obrona przeciwlotnicza Yamato w latach 1942 - 1945 była
                              > wielokrotnie gruntownie wzmacniana.
                              > W momencie wejścia okrętu do służby była ona nawet słabsza niż na Bismarcku.


                              Natomaist Sworfish pozostał przez ten czas prawie niezmieniony. Nawet wycofany wkrótce po rozpoczeciu wojny na Pacyfiku z powodu swojej przestarzałości Devasator. w porónaniu ze Swordfishem był po high-tech.


                              > Twoje stwierdzenie "Swordfish mógł sobie być efektywny wobec braku jakiejkolwie
                              > k opozycji" też jest zupełnie nieprawdziwe. Większość samolotów atakujących Bis
                              > marcka odniosło jakieś uszkodzenia. Duża część załóg odniosła rany. Trudno więc
                              > mówić o braku opozycji. Swordfish był po prostu wytrzymałym samolotem.


                              O braku opozycji mogącej im stawić czoła. A nie mogącej czymkolwiek strzelić. Na Morzu Koralowym, atak VT-7 na Shokaku był całkowitą klapą, bo Devastatory nie mogły zaatakować przy prędkości większej niż 110 węzłów i wysokości wiekszej niż 15 metrów. W efekcie z 11 torped zrzuconych w odległości 1000 do 2000 jardów (1800 metrów), Shokaku wymanewrował wszystkie. Druga grupa - VT-4 - została wymanewrowana dosłownie jeszcze przed zrzuceniem torped, bo po ostrym zwrocie japońskiego lotniskowca w prawo, Devastatory nie miały wystarczająco dużo prędkości, aby go wyprzedzić i wyjść na dobrą pozycję do ataku - musiały wiec zrzucić swoje torpedu w zupełnie niekorzystnej sytuacji, dzięki czemu Shokaku znowu z łatwością je wymanewrował. To samo było z atakiem VT-2. Generalnie, atak powolnych Devastatorów na Shokaku na Coral Sea, to była jedna kompromitacja. I to nie z przyczyn taktycznych, czy braków w wyszkoleniu, lecz z powodu technicznego braku możliwości zrzutów przy dużej prędkości. Ty zaś zachwycasz się jeszcze o 1/3 wolniejszymi Swordfishami.


                              Co więc
                              > ej w ataku na Bismarcka nie było bombowców nurkujących i myśliwców neutralizują
                              > cych za pomocą działek i bomb obronę przeciwlotniczą pancernika, jak miało to m
                              > iejsce w ataku na Yamato. Artylerzyści Bismarcka mieli warunki jak na poligonie
                              > . A mimo to Swordfishe wyszły bez strat trafiając kilka razy i poważnie uszkadz
                              > ając Bismarcka.


                              Tak. Wszystkiego 44 lufy Bismarcka mogące strzelac do samolotów. W porównaniu do siły ognia przeciwlotniczego okretów które musiały zwalczać samoloty na Pacyfiku Nawet japoński Nakajima B5N jako samolot torpedowy, bił S-fisha na głowę w kazdym aspekcie.


                              > Podobnie pod Matapanem, gdzie Swordfishe wspólnie z Albacorami uszkodziły pance
                              > rnik Vittori Veneto i krążownik Pola. Na ciężkich okrętach włoskich było po kil
                              > kadziesiąt dział przeciwlotniczych różnych kalibrów.
                              > Również w Tarencie Włosi dysponowali kilkuset działami plot. Według Wikipedii w
                              > czasie ataku wystrzelili 13 tysięcy pocisków z samej artylerii bazowania lądow
                              > ego. A jakim więc braku opozycji mówisz ? Może chodzi Ci o brak przeciwdziałani
                              > a myśliwców przeciwnika ? Ale w tym przypadku Avanger też jest łatwym celem dla
                              > myśliwca.


                              Mówię o tym, że Brytyjczycy mogli sobie używać Swordfishy, na teatrze wojny na którym były wystarczające bo przeciwnik nie dysponował niczym co mogło im zagrozić. Tyle tylko że na ich miejscu, każdy inny samolot tego rodzaju spisałby się co najmniej równie dobrze, a wielu przypadkach znacznie lepiej.



                              > I wreszcie, nie zawsze duża prędkość zrzutu była zaletą. Akcji w Tarencie Avage
                              > ry nie byłyby w stanie wykonać właśnie przez to że były zbyt szybkie i zbyt mał
                              > o zwrotne. Nie bez powodu również Swordfish po zejściu z pokładów lotniskowców
                              > uderzeniowych, wciąż robił karierę na lotniskowcach eskortowych jako maszyna ZO
                              > P.


                              Bo mogły przenosić bombę głębinowa, a U-Booty dysponowały co najwyżej 2-4 działkami.
                              Duża prędkość zrzutu jest techniczną mozliwością, a nie obowiązkiem.

                              --
                              Sink'em all
                          • stary_chinczyk Re: Ciekawe kamuflaże 12.11.19, 22:53
                            > Swordfish mógł sobie być efektywny wobec braku jakiejkolwiek opozycji. W 1945 r
                            > oku Yamato miał 205 luf artylerii przeciwlotniczej. Mimo to Amerykanie stracili
                            > jedynie 10 samolotów, i to z pomocą zapory ogniowej stawianej przez okręty tow
                            > arzyszące japońskiemu pancernikowi. Było to możliwe wyłącznie dzięki wysokiej p
                            > redkości zrzutu, która już rok wcześniej pod Leyte sięgnęła 300 węzłów. Tymczas
                            > em Swordfishe ze swoja prędkością maksymalną 230 km/h - i to w najlepszej wersj
                            > i Mk. 3 - przeciwko takim okrętom jak Yamato, zostały rozstrzelane jeszcze zani
                            > m podeszłyby na odległość zrzutu.

                            W 1941 Avangera nie było wcale w służbie. O czym Ty wogóle więc mówisz ? To tak aby twierdzić że Mig-15 był słabym myśliwcem bo F-16 bił go na głowę pod każdym względem. Nie ten czas, nie ta epoka i nie ta technika. Nie ma więc o czym mówić.
                            Sformułowanie "przeciwko takim okrętom jak Yamato" w kontekście obrony przeciwlotniczej nie mówi nic. Obrona przeciwlotnicza Yamato w latach 1942 - 1945 była wielokrotnie gruntownie wzmacniana.
                            W momencie wejścia okrętu do służby była ona nawet słabsza niż na Bismarcku.

                            Yamato 1942:
                            12 × 127 mm Type 89 (6x2)
                            24 × 25 mm Type 96 AA guns (8x3)
                            4 × 13.2 mm Type 93 (2x2)

                            Bismarck 1941:
                            16 × 10.5 cm (4.1 in) SK C/33 (8 × 2)
                            16 × 3.7 cm (1.5 in) SK C/30 (8 × 2)
                            12 × 2 cm (0.79 in) FlaK 30 (12 × 1)

                            Przy czym japońskie działa Type 96 AA były jednymi z najgorszych w swojej kategorii na świecie.

                            Twoje stwierdzenie "Swordfish mógł sobie być efektywny wobec braku jakiejkolwiek opozycji" też jest zupełnie nieprawdziwe. Większość samolotów atakujących Bismarcka odniosło jakieś uszkodzenia. Duża część załóg odniosła rany. Trudno więc mówić o braku opozycji. Swordfish był po prostu wytrzymałym samolotem. Co więcej w ataku na Bismarcka nie było bombowców nurkujących i myśliwców neutralizujących za pomocą działek i bomb obronę przeciwlotniczą pancernika, jak miało to miejsce w ataku na Yamato. Artylerzyści Bismarcka mieli warunki jak na poligonie. A mimo to Swordfishe wyszły bez strat trafiając kilka razy i poważnie uszkadzając Bismarcka.
                            Podobnie pod Matapanem, gdzie Swordfishe wspólnie z Albacorami uszkodziły pancernik Vittori Veneto i krążownik Pola. Na ciężkich okrętach włoskich było po kilkadziesiąt dział przeciwlotniczych różnych kalibrów.
                            Również w Tarencie Włosi dysponowali kilkuset działami plot. Według Wikipedii w czasie ataku wystrzelili 13 tysięcy pocisków z samej artylerii bazowania lądowego. A jakim więc braku opozycji mówisz ? Może chodzi Ci o brak przeciwdziałania myśliwców przeciwnika ? Ale w tym przypadku Avanger też jest łatwym celem dla myśliwca.

                            I wreszcie, nie zawsze duża prędkość zrzutu była zaletą. Akcji w Tarencie Avagery nie byłyby w stanie wykonać właśnie przez to że były zbyt szybkie i zbyt mało zwrotne. Nie bez powodu również Swordfish po zejściu z pokładów lotniskowców uderzeniowych, wciąż robił karierę na lotniskowcach eskortowych jako maszyna ZOP.
                        • speedy13 Re: Ciekawe kamuflaże 12.11.19, 22:48
                          Hej

                          stary_chinczyk napisał:

                          > W 1941 roku Yamato nie było nawet w służbie. Gdy już wszedł do służby, w 1942,
                          > jego obrona przeciwlotnicza nie była mocniejsza niż ta na Bismarcku czy na Vit
                          > torio Venetto.

                          Od Bismarcka - była mocniejsza zdecydowanie. Od V.V. faktycznie nie.

                          Lekka artyleria plot. Bismarcka w momencie oddania do służby składała się z 16 działek 37 mm (8xII) i 12 działek 20 mm (12xI). Działka 37 mm SK C/30 były półautomatami, które obsługa ręcznie ładowała pojedynczymi nabojami. 2-działowe wieże były napędzane ręcznie. Dziwne ale były stabilizowane. Działka 20 mm były na pojedynczych stanowiskach typu "cekaem", obsługiwanych przez stojącego przy nich strzelca.

                          Yamato w momencie oddania miał 24 działka 25 mm (8xIII). 3-działowe wieże były prawdopodobnie napędzane elektrycznie (nie mam co do tego 100% pewności, ale ogólnie napędzane wieże 25 mm występowały na nowych, dużych i cennych okrętach więc pewnie i tu).

                          Vittorio Veneto miał tego więcej: 20 działek 37 mm (8xII, 4xI) - automaty, w ręcznie poruszanych wieżach, oraz 20 działek 20 mm (10xII) również w ręcznie obracanych, ale stabilizowanych stanowiskach.
                          -- ,
                          Pozdrawiam
                          Speedy
                          • bmc3i Re: Ciekawe kamuflaże 12.11.19, 23:54
                            speedy13 napisał:


                            >
                            > Od Bismarcka - była mocniejsza zdecydowanie. Od V.V. faktycznie nie.
                            >
                            > Lekka artyleria plot. Bismarcka w momencie oddania do służby składała się z 16
                            > działek 37 mm (8xII) i 12 działek 20 mm (12xI). Działka 37 mm SK C/30 były póła
                            > utomatami, które obsługa ręcznie ładowała pojedynczymi nabojami. 2-działowe wie
                            > że były napędzane ręcznie. Dziwne ale były stabilizowane. Działka 20 mm były na
                            > pojedynczych stanowiskach typu "cekaem", obsługiwanych przez stojącego przy ni
                            > ch strzelca.
                            >
                            > Yamato w momencie oddania miał 24 działka 25 mm (8xIII). 3-działowe wieże były
                            > prawdopodobnie napędzane elektrycznie (nie mam co do tego 100% pewności, ale og
                            > ólnie napędzane wieże 25 mm występowały na nowych, dużych i cennych okrętach wi
                            > ęc pewnie i tu).
                            >

                            Nie mówiąc o działach artylerii głównej 460 mm, przystosowanych do strzelania pociskami przeciwlotniczymi San Shiki o tym samym kalibrze.

                            --
                            Sink'em all
                              • bmc3i Re: Ciekawe kamuflaże 13.11.19, 02:58
                                stary_chinczyk napisał:

                                > Pociski San Shiki zupełnie się nie sprawdziły. Nie bardzo jest sens wliczać je
                                > jako istotne wzmocnienie obrony plot japońskich pancernikòw.


                                To Twoja subiektywna opinia. Gdyby nie bomba bezpośrednio w centrum kierowania ogniem Yamato, nie wiadomo czy by się nie sprawdziły. Tuz po wyjściu Yamato z Kure, na niebie pojawil sie samolot którego nie powinno tam być. Japończycy zestrzelili go pojedynczym San Shiki. Okazało się że to był japoński samolot.

                                --
                                Sink'em all
                                • stary_chinczyk Re: Ciekawe kamuflaże 13.11.19, 04:12
                                  Nie moja opinia. Piszę co wyczytałem w kilku źròdłach. San Shiki zreszta były używane nie tylko na Yamato i Musashi ale także na innych japońskich pancernikach. Napewno istniały wersje 14 cal owe. Kirishima i Hiei ostrzeliwały nimi lotnisko na Gualdacanal. I jakoś nie pamiętam żebym czytał o jakiejś bitwie w ktòrej zadałyby one Amerykanom istotne straty.
                                  • bmc3i Re: Ciekawe kamuflaże 13.11.19, 04:28
                                    stary_chinczyk napisał:

                                    > Nie moja opinia. Piszę co wyczytałem w kilku źròdłach. San Shiki zreszta były u
                                    > żywane nie tylko na Yamato i Musashi ale także na innych japońskich pancernikac
                                    > h. Napewno istniały wersje 14 cal owe. Kirishima i Hiei ostrzeliwały nimi lotni
                                    > sko na Gualdacanal. I jakoś nie pamiętam żebym czytał o jakiejś bitwie w ktòrej
                                    > zadałyby one Amerykanom istotne straty.


                                    Przy ostrzeliwaniu celów lądowych, służyły wyłącznie do rażenia siły żywej. 900 rurek zapalających i 600 prętów stalowych. O tych stratach źródła zwykle się nie rozpisują.


                                    --
                                    Sink'em all
                            • speedy13 Re: Ciekawe kamuflaże 13.11.19, 13:57
                              bmc3i napisał:


                              > Nie mówiąc o działach artylerii głównej 460 mm, przystosowanych do strzelania p
                              > ociskami przeciwlotniczymi San Shiki o tym samym kalibrze.

                              Te zapalające szrapnele były najwyraźniej jakąś obsesją Cesarskiej Floty - skonstruowali je do wszystkich kalibrów od 120 mm w górę, a nawet były tego rodzaju bomby do bombardowania powietrznego (zrzucania na formacje wrogich samolotów). Szczerze mówiąc nie oceniam ich zbyt wysoko. Z uwagi na duże rozmiary lotek (wymuszone zawartością masy zapalającej) ich liczba była relatywnie niewielka, a tym samym prawdopodobieństwo trafienia też niewielkie. A oryginalny zamysł, że od płomienia buchającego z końców lotki zapali się poszycie mijanego samolotu uważam za całkowicie chybiony. Za duża jest prędkość względna i o wiele za krótki czas oddziaływania tego płomienia, żeby metalowy samolot w ogóle to poczuł. Przypuszczam, że nawet podpalenie jakiegoś starego grata z płóciennym poszyciem, pokrytym lakierem nitrocelulozowym też byłoby problematyczne.


                              --
                              Pozdrawiam
                              Speedy
                              • bmc3i Re: Ciekawe kamuflaże 13.11.19, 15:47
                                speedy13 napisał:

                                > bmc3i napisał:
                                >
                                >
                                > > Nie mówiąc o działach artylerii głównej 460 mm, przystosowanych do strzel
                                > ania p
                                > > ociskami przeciwlotniczymi San Shiki o tym samym kalibrze.
                                >
                                > Te zapalające szrapnele były najwyraźniej jakąś obsesją Cesarskiej Floty - skon
                                > struowali je do wszystkich kalibrów od 120 mm w górę, a nawet były tego rodzaju
                                > bomby do bombardowania powietrznego (zrzucania na formacje wrogich samolotów).
                                > Szczerze mówiąc nie oceniam ich zbyt wysoko. Z uwagi na duże rozmiary lotek (w
                                > ymuszone zawartością masy zapalającej) ich liczba była relatywnie niewielka, a
                                > tym samym prawdopodobieństwo trafienia też niewielkie. A oryginalny zamysł, że
                                > od płomienia buchającego z końców lotki zapali się poszycie mijanego samolotu u
                                > ważam za całkowicie chybiony. Za duża jest prędkość względna i o wiele za krótk
                                > i czas oddziaływania tego płomienia, żeby metalowy samolot w ogóle to poczuł. P
                                > rzypuszczam, że nawet podpalenie jakiegoś starego grata z płóciennym poszyciem,
                                > pokrytym lakierem nitrocelulozowym też byłoby problematyczne.
                                >
                                >

                                Mowimy o 900 rurkach zapalajacych i 600 rozgrzanych do czerwonosci pretach stalowych, w przypadku pociskow 460 mm.


                                --
                                Sink'em all
                                • speedy13 Re: Ciekawe kamuflaże 13.11.19, 19:12
                                  Hej

                                  bmc3i napisał:

                                  > Mowimy o 900 rurkach zapalajacych i 600 rozgrzanych do czerwonosci pretach stal
                                  > owych, w przypadku pociskow 460 mm.

                                  Tak jest. Czyli w ogromnym szrapnelu, ważącym prawie 1,5 tony mamy 1500 lotek. Jeśli nie "czujesz bluesa" w tej dziedzinie, to powiem ci że to jest strasznie mało.

                                  Dlaczego w ogóle szrapnele nie zrobiły wielkiej kariery jako amunicja plot.? Bo były mało skuteczne. A czemu? Bo bardzo trudno było uzyskać taką sytuację, by szrapnel rozcalił się w odpowiednim miejscu: przed celem, nie za blisko żeby chmura lotek zdążyła się odpowiednio rozproszyć, ale i nie za daleko, żeby nie rozproszyła się za bardzo no i w odpowiednim położeniu, żeby chmura lotek w ogóle do celu dotarła. Biorąc pod uwagę poziom techniczny artylerii przeciwlotniczej: błąd oceny odległości, prędkości i kursu celu, nieunikniony rozrzut prędkości początkowej własnych pocisków, rozrzut czasu działania zapalnika (czas palenia ścieżki pirotechnicznej lub mechaniczny zegar), efektywne użycie szrapnela plot. było nieomal niemożliwe. Znacznie lepiej wbrew pozorom wypadał granat z zapalnikiem czasowym. To prawda, że zwykle nie dawał aż tylu skutecznych odłamków co szrapnel miał potencjalnie skutecznych lotek. Ale nie był aż tak związany tą całą geometrią. Musiał po prostu eksplodować możliwie blisko celu, a czy był w tym momencie przed nim, za nim, z boku, czy osią skierowany był na cel czy nie, to już powiedzmy miało znaczenie drugorzędne.

                                  I zobacz, że współcześnie nastąpił pewien renesans szrapnela plot. w postaci pocisków AHEAD. Zastosowano w nich elektroniczny zapalnik czasowy działający z dokładnością rzędu 1 ms. Zastosowano układ, który mierzy realną prędkość pocisku w momencie przejścia przez urządzenie wylotowe i w tym samym ułamku sekundy programuje ów zapalnik w oparciu o dane z systemu kierowania ogniem. Dzięki całej tej kombinacji można wreszcie uzyskać ten efekt, o którym mowa była na początku: szrapnel rozcali się z wielkim prawdopodobieństwem w tym idealnie dobranym punkcie na torze lotu, w takiej odległości od celu, że chmura lotek zdąży uzyskać optymalną do jego porażenia gęstość.

                                  No i właśnie, chmura lotek. Pocisk AHEAD kal. 35x228 waży 0,75 kg i zawiera 152 lotki. Czyli wychodząc w pierwszym przybliżeniu z podobnych założeń szrapnel 460 mm (masa 1360 kg) wykonany w technologii AHEAD powinien zawierać jakieś 275.000 lotek (dwieście siedemdziesiąt pięć tysięcy). W rzeczywistości, korzystając z rozmiarów pocisku, można by pokusić się o cięższe i większe lotki, np. strzałki albo coś i zredukować ich liczbę np. do 50.000. Można by w ogóle różne kombinacje sobie wymyślać. Ale te zapalające tuleje wymyślone przez Japończyków to wg mnie chybiony pomysł.



                                  --
                                  Pozdrawiam
                                  Speedy
                                  • bmc3i Re: Ciekawe kamuflaże 13.11.19, 20:30
                                    speedy13 napisał:


                                    > Dlaczego w ogóle szrapnele nie zrobiły wielkiej kariery jako amunicja plot.? Bo
                                    > były mało skuteczne. A czemu? Bo bardzo trudno było uzyskać taką sytuację, by
                                    > szrapnel rozcalił się w odpowiednim miejscu: przed celem, nie za blisko żeby ch
                                    > mura lotek zdążyła się odpowiednio rozproszyć, ale i nie za daleko, żeby nie ro
                                    > zproszyła się za bardzo no i w odpowiednim położeniu, żeby chmura lotek w ogóle
                                    > do celu dotarła. Biorąc pod uwagę poziom techniczny artylerii przeciwlotniczej
                                    > : błąd oceny odległości, prędkości i kursu celu, nieunikniony rozrzut prędkości
                                    > początkowej własnych pocisków, rozrzut czasu działania zapalnika (czas palenia
                                    > ścieżki pirotechnicznej lub mechaniczny zegar), efektywne użycie szrapnela plo
                                    > t. było nieomal niemożliwe. Znacznie lepiej wbrew pozorom wypadał granat z zapa
                                    > lnikiem czasowym. [...]
                                    >
                                    > I zobacz, że współcześnie nastąpił pewien renesans szrapnela plot. w postaci po
                                    > cisków AHEAD. Zastosowano w nich elektroniczny zapalnik czasowy działający z do
                                    > kładnością rzędu 1 ms. Zastosowano układ, który mierzy realną prędkość pocisku
                                    > w momencie przejścia przez urządzenie wylotowe i w tym samym ułamku sekundy pro
                                    > gramuje ów zapalnik w oparciu o dane z systemu kierowania ogniem. Dzięki całej
                                    > tej kombinacji można wreszcie uzyskać ten efekt, o którym mowa była na początku
                                    > : szrapnel rozcali się z wielkim prawdopodobieństwem w tym idealnie dobranym pu
                                    > nkcie na torze lotu, w takiej odległości od celu, że chmura lotek zdąży uzyskać
                                    > optymalną do jego porażenia gęstość.
                                    >
                                    > No i właśnie, chmura lotek. Pocisk AHEAD kal. 35x228 waży 0,75 kg i zawiera 152
                                    > lotki. Czyli wychodząc w pierwszym przybliżeniu z podobnych założeń szrapnel 4
                                    > 60 mm (masa 1360 kg) wykonany w technologii AHEAD powinien zawierać jakieś 275.
                                    > 000 lotek (dwieście siedemdziesiąt pięć tysięcy). W rzeczywistości, korzystając
                                    > z rozmiarów pocisku, można by pokusić się o cięższe i większe lotki, np. strza
                                    > łki albo coś i zredukować ich liczbę np. do 50.000. Można by w ogóle różne komb
                                    > inacje sobie wymyślać. Ale te zapalające tuleje wymyślone przez Japończyków to
                                    > wg mnie chybiony pomysł.


                                    Tylko ze o ile wiem, ten pocisk tez mial wlasnie zapalnik czasowy.




                                    --
                                    Sink'em all
                                    • speedy13 Re: Ciekawe kamuflaże 13.11.19, 20:54
                                      bmc3i napisał:


                                      >
                                      > Tylko ze o ile wiem, ten pocisk tez mial wlasnie zapalnik czasowy.

                                      Oczywiście, jak każdy szrapnel. Tyle że przy ówczesnym poziomie techniki spowodowanie rozcalenia szrapnela w wyznaczonym punkcie z odpowiednią dokładnością było w zasadzie niemożliwe i dlatego szrapnele nie zrobiły wielkiej kariery w ówczesnej artylerii plot.



                                      --
                                      Pozdrawiam
                                      Speedy
                          • stary_chinczyk Re: Ciekawe kamuflaże 13.11.19, 02:52
                            Nie bardzo widzę ta przewagę Yamato w artylerii plot. Miał mniej dział plot średniego kalibru. Wcale nie posiadał dział w zakresie 40mm. Posiadał więcej dział w zakresie 20mm. Stabilizowanych, elektrycznie napędzanych, z systemem kontroli ognia. Ale wciaz zbyt skuteczne one nie były. Przynajmniej nie w ilościach kilkanaście luf na burtę.
    • maxikasek Re: Ciekawe kamuflaże 12.11.19, 19:22
      I przykład celu pozornego: "Prinz Eugen" w Breście- sklejony ze starego krązownika "Gueydon" i dwóch patrolowców "Aisne" und "Oise"
      www.wlb-stuttgart.de/seekrieg/4108-bilder/scheinprinz.htm

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka