Dodaj do ulubionych

Studia w amerykańskich uczelniach wojskowych

17.07.05, 12:54
Mam możliwość wyjazdu do USA i uzyskania tam obywatelstwa.Chciałabym później
studiować w akademi wojskowej.wiem, że dgybym później wróciła do polski(majac
podwójne obywatelstwo) mogliby mnie aresztować. Ale słyszalam, że to dotyczy
sie tylko meżczyzn, bo w konstytucji jest napisane, ze w obcej armi moga
służyć tylko męzczyźni a o kobietach nie ma mowy. Wydaje misię to troche
dziwnie.Słyszałam nawe, że Polacy w USA moga słuzyć w woju nawet bez
amerykańskiego obywatelstwa tylko na zielonej karcie, a jak troche odsłużą to
dostaja obywatelstwo.Jak to w końcu jest???Szukałam w necie inf na ten temat
i nic nie moge zaleźć.
Edytor zaawansowany
  • Gość: azm2 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.07.05, 14:17
    pytaj Ambasadę USA.
  • 17.07.05, 14:54
    A gdzie w konstytucji jest takie coś napisane?

    --
    "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
    FELIKS DZIERŻYŃSKI
  • Gość: axx IP: 66.217.131.* 17.07.05, 16:14
    Warunkiem przyjecia do armii w USA jest Green Card. Ale powiedzmy do Akademii
    w West Point Colorado Springs czy Annapolis trzeba miec jeszcze referencje i to
    rowniez od minimum senatora czy powiedzmy wiceprezydenta. Twoje szanse na te
    referencje sa zerowe. Mozna tam jednak studiowac nie majac obywatelstwa
    amerykanskiego tylko polskie. W tych przypadkach trzeba miec skierowanie z MON
    na studia. Prawdopodobnie tez dobrze jest jak przedzwoni posel czy kapelan.
    Bylo juz podobno kilku absolwentow z Polski ktorzy ukonczyli te szkoly ale ich
    los zakonczyl sie podobno w ...zielonych batalionach gdzie nawet nie ma
    dobrych prostytutek a i kapelan tez nie najlepszy. Do pozostalych szkol
    referencje na tym poziomie nie sa wymagane.Obywatelstwo otrzymuje sie po
    trzech latach sluzby w Armii. Wolne miejsca sa zawsze. Ostatnio prez. Bush
    przyznal obywatelstwo marszalkowi La Fayette(posmiertnie) po powiedzmy okolo
    200 latach. Zastanawialem sie czy nawet Kosciuszko czy Pulaski je mieli.
    Zapewnie nie.Pulaski bedzie mial ponowny pogrzeb a to za sprawa znalezienia
    jego kosci.(prawdopodobnych) Czekaja na analize DNA.
    W USA mozna rowniez pracowac w Armii czy z Armia. Szczegolnie polecam American
    Corps of Civil Engineers. Wykonuja wszystkie roboty zwiazane z infrastruktura
    USA (planowanie,projektowanie,nadzor i wykonawstwo) Wynagrodzenie super.
    Praca w roznych czesciach swiata i koniecznosc przemieszczen. W chwili obecnej
    USA prowadza roboty tego typu w 96 krajach swiata. Przyjedz i startuj do US
    Army.Be all you can be.
    Na marginesie uwaga. Majac obywatelstwo USA i dobre wyksztalcenie mozna
    pracowac nie tylko w US Army ale w roznej masci agencjach czy instytucjach
    miedzynarodowych z ktorych najbardziej znane to CIA czy ONZ. Mam przed soba
    wlasnie niedzielne wydanie "The Washington Post" Potrzebni nowi pracownicy
    wlasnie do ...CIA. For more information and to apply visit www.cia.gov
    Yes,CIA.

  • 17.07.05, 16:03
    Obywatel polski powinien się zwrócić o zgodę na służbę w obcym wojsku, chyba do
    ministra spraw wewnętrznych. Musisz zajrzeć do ustawy i odpowiedniego
    rozporządzenia. Nie wiem jak jest w przypadku podwójnego obywatelstwa. Chyba
    służba jest dozwolona jeśli na stałe się mieszka w tym drugim kraju, ale tu
    radziłbym się upewnić, może jakiegoś prawnika zapytać.

    --
    to my ziemi naszej sól ...
  • Gość: virra IP: *.107.78.64.susc.suscom.net 18.07.05, 02:46
    przedruk z innego forum :
    Motto:
    "Stirlitz zamyślił się. Spodobało mu się. Zamyślił się znowu."


    =============
    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2188624.html
    W US Army za zgodą MON
    pw 21-07-2004, ostatnia aktualizacja 20-07-2004 19:54

    Obywatel polski będzie mógł służyć w obcej armii, ale pod warunkiem, że
    wcześniej odsłużył wojsko w Polsce lub został przeniesiony do rezerwy -
    zdecydował rząd. Przyjęte wczoraj rozporządzenie dotyczy m.in. Polaków,
    którzy służą w armii amerykańskiej, czy francuskiej Legii Cudzoziemskiej.
    Obecnie według prawa służba pod obcymi sztandarami była przestępstwem
    zagrożonym karą do dwóch lat. Zgodę na służbę w obecnej armii na wniosek
    zainteresowanego będzie wydawał MON, ale nie dłużej niż na rok.
    Zainteresowany musi się zgłosić z odpowiednim wnioskiem do polskiego urzędu
    konsularnego. Przed wydaniem zgody MSZ musi stwierdzić, czy ta służba nie
    narusza interesów RP i czy nie jest zakazana przez prawo międzynarodowe.
    =============


    No, chłopaki, pilnujta się! Zaraz wam tutaj przybiegnie po formularze do
    konsulatu RP w NYC dywizja amerykańskiej piechoty w szyku zwartym, potykając
    się o własne combat boots z pośpiechu i niecierpliwości. Jeszcze wam
    Agnieszkę, waszego najgłówniejszego konsula w NY, w tłoku zadepczą! Legia
    Cudzoziemska planuje w tym samym celu desant spadochronowy na konsulat RP w
    Paryżu.


    TYLKO w Pomrocznej - przekonanej, że państwo jest od tego, żeby regulować
    każdą myśl i każdy oddech każdego swojego indywidualnego poddanego - mógł się
    wylęgnąć w tęgich głowach oficerów dawniejszego Ludowego Wojska Polskiego po
    Akademii Sztabu Generalnego ZSRR im. Woroszyłowa, oraz spec-dyplomatów MSZ po
    MGIMO (Moskowskij Gosudarstwiennyj Institut Mieżdunarodnych Otnoszenij) tak
    nowatorski pomysł.

    Młody Polak NA PEWNO po to się zaciąga (pod groźbą dwóch lat więzienia) do
    Legii Cudzoziemskiej albo do armii amerykańskiej, żeby potem regularnie co 12
    miesiecy biegać do najbliższego konsulatu Pomrocznej, i szczegółowo
    opowiadać, co on w tych paskudnych OBCYCH siłach zbrojnych robi.

    Wszystko po to, żeby światli eksperci MSZ i MON - w znacznej części stara,
    dobra, PRL-owska Młoda Gwardia, absolwenci moskiewskich studiów
    dyplomatycznych w MGIMO [elegancki eufemizm KGB] i strategicznych w
    wojskowej "woroszyłowce" [elegancki eufemizm GRU] - mogli ocenić, czy un aby
    na pewno zgodnie z interesem RP tam służy. Bo wicie, rozumicie, tylko
    młodzieżówka PZPR daje właściwą gwarancję należytego zrozumienia, na czym
    dobrze pojęty interes RP polega.

    No i trzeba też ewentualnie, przy okazji, uczynić takiemu spod obcych
    sztandarów jakieś ciekawe i patriotyczne Stirlitz-propozycje. I zależnie od
    odpowiedzi zastanowić się, czy un zasługuje na to, żeby służyć dalej w OBCYM
    wojsku.

    A jak się okaże, że taka służba w OBCYM wojsku nie jest zgodna z interesem
    RP, bo interes RP w międzyczasie uległ ewolucji albo rewolucji, to un wtedy
    się będzie naturalnie musiał z takiego wstrętnego, OBCEGO wojska wypisać.
    No i jeszcze naturalnie, żeby dostać albo odnowić to doroczne pozwolenie, to
    taki gość musi małomównemu panu Waldkowi w konsulacie drobiazgowo opowiedzieć
    o jednostce, o kolegach, o oficerach, o uzbrojeniu, o środkach łączności, o
    szyfrach, o hasłach, o częstotliwościach, o sieciach komputerowych, o
    dostępie, o zabezpieczeniach etc., ażeby MON i MSZ w mądrości swojej mogły
    ocenić, czy un prawa międzynarodowego nie narusza.

    Hasło potrzebne do wejścia do magazynów, których pilnuje, albo login do
    komputera, przy którym w wojsku pracuje, też powinien w konsulacie RP podać.
    Najlepiej na piśmie, i czytelnym podpisem opatrzyć. Klucze do sejfu też
    lepiej niech przyniesie ze sobą.

    Oczywiście, francuski i amerykański kontrywiad wojskowy będą się temu
    przyglądać z wyrozumiałym uśmiechem. Będą zapewne cierpliwie narażać
    żołnierzy swoich sił zbrojnych na niezgrabne próby rekrutacji przez
    niezreformowane polskie WSI, drogą uzależniania od papierów wydawanych przez
    Warszawę. Jak każdemu przecież wiadomo, suwerenność terytorialna Pomrocznej i
    jej administracyjne panowanie nad poddanymi rozciągają się od Nysy Łużyckiej
    po Nysę Łużycką, naokoło, 40 000 km po obwodzie globusa.

    A może MON myśli, że Paryż i Waszyngton przyjdą do nich z czapką w ręku
    pytać, czy Corporal Zenon Piprztycki z 2-eme Regiment Etrangere Parachutiste,
    albo z 101 Airborne Division, ma błogosławieństwo z Warszawy na swoją służbę
    w ich wojsku? Kupa śmiechu.

    Wizyta francuskiego czy amerykańskiego żołnierza w pomrocznym konsulacie, by
    tam upraszać o łaskawe pomroczne pozwolenie na kontynuowanie francuskiej czy
    amerykańskiej kariery wojskowej musi się skończyć tak, jak musi - aresztem z
    powodu podejrzenia o szpiegostwo na rzecz Pomrocznej, oraz dłuższym pobytem w
    bardzo nieprzyjemnym wojskowym pierdlu.

    Po ustaleniu przez francuski albo amerykański kontrywiad wojskowy, że to była
    głupota, a nie zła wola, delikwent będzie degradowany do stopnia szeregowca,
    a następnie karnie zwalniany z (zawodowej w końcu) Legii Cudzoziemskiej albo
    US Army. Jak można bowiem mieć zaufanie do żołnierza, który biega do obcych
    konsulatów, żeby się tam ubiegać o jakiś dziwny zagraniczny papier? Żołnierz,
    który jest aż tak głupi i aż tak niezdyscyplinowany, żeby na gwizdek obcego
    rządu biegać co roku do spowiedzi w obcym konsulacie, jest także z powodu
    swojej głupoty całkowicie bezużyteczny militarnie; nie można mu dać broni do
    ręki, bo cholera wie, do kogo będzie strzelał.

    Jeśli taki wywalony z wojska US albo FR za głupotę i nielojalność b. żołnierz
    nie ma (jeszcze) obywatelstwa francuskiego albo amerykańskiego, no to go
    deportują do Pomrocznej, bo niby po jaką cholerę mają tolerować piątą
    pomroczną kolumnę na terytorium Francji albo USA? Jeśli, na swoje szczęście,
    taki gość ma (już) obywatelstwo francuskie albo amerykańskie, to po wywaleniu
    z wojska zostawią go w spokoju.

    Tyle, że jest jeden taki szczegół: po takim pokazie pomrocznej lojalności
    obywatelskiej wobec Francji albo USA, oraz gościnnym występie w pomrocznym
    konsulacie, ani sam gość, ani jego dzieci, do końca życia nie dostaną żadnej
    pracy, do której trzeba mieć 'security clearance' (po polsku certyfikat
    bezpieczeństwa osobowego, albo certyfikat dostępu do informacji niejawnej).

    Jeszcze śmieszniejsze jest, że oni w tej Warszawie wyraźnie oczekują, że
    ktoś, kto wyemigrował z Polski kupę lat temu, jako dziecko na ręku mamusi,
    naturalizował się na Zachodzie, obrał sobie zawód profesjonalnego wojskowego,
    a obywatelstwo polskie ma tylko technicznie, ponieważ Pomroczna jak może, tak
    utrudnia zrzekanie się swojego obywatelstwa, też będzie latał po pozwolenie
    do polskiego konsulatu, żeby mu Warszawa pozwoliła dalej zarabiać na życie...
    Boki zrywać.

    A najlepiej to pewnie byłoby w ogóle, żeby taki Andrzej Kowalski, co to nie
    pytając MON-u o zgodę zbrodniczo wyjechał z PRL do USA via Austria razem ze
    swoimi rodzicami w 1984 roku w wieku 6 lat, obecnie 26-letni Capt. Andrew
    Kowalski, absolwent US Air Force Academy i zawodowy pilot myśliwców,
    stacjonujący w bazie lotniczej Bagram, Afganistan, wziął se urlop, wyrobił se
    w najbliższym pomrocznym konsulacie (Kirgizja albo Uzbekistan) polski
    paszport, i pojechał se na nim do Polski, żeby tam "uregulować stosunek do
    powszechnego obowiązku obrony" Pomrocznej, a potem, z poczuciem dobrze
    spełnionego obywatelskiego obowiązku, wrócił do Bagram i dalej latał dla
    USAF, nie zapominając o odnawianiu co rok zezwolenia MON.

    Bo jak un ma nieuregulowany stosunek, to przeca mu MON pozwolenia na służbę
    w obcym wojsku nie da, i wtedy on już nie będzie mógł latać nad Afghanistanem
    na tych ichnich, obcych F-16, nieprawdaż?. Awanse w US Army też pewnie MON
    w Warszawie ma zatwierdzać, jeśli awansowany kapral albo pułkownik nazywa się
  • Gość: viia IP: *.107.78.64.susc.suscom.net 18.07.05, 02:53
    poniewaz koncowke obcielo to tylko napisze ze text jest autorstwa Starego
    Wiarusa

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.