Nie masz racji.
Mniejsza Kaczka na samym początku prezydentury powiedziała bodaj, ze polska armia ma iczyć 400 tysięcy żołnierzy...
No bo przecież powszechnie wiadomo, że liczniesza 'siła żywa' to gwarant zwycięstwa,a przykłąd winniśmy brać z Korei Północnej...
Na współczesnym polu walki żołnierz z poboru po kilku miesięcznym przeszkoleniu moze być co najwyżej wartościowym kucharzem. Sprzęt staje się coraz bardziej wyszukany technicznie i na jego mistrzowskie opanowanie potrzeba czasu. Pozatym wartość bojowa wojaka z kałachem nie jest zbyt wielka, no chyba że szykujemy się do jakiejś inwazji i 'misji stabilizacyjnej' o której kaczka coś wie.
Naturalnie reformy są potrzebne i prfzydałoby się przewietrzyć koszary.
Mniejsza, sprawniejsza armia lepiej obroni armię, a zaoszczędzone pieniądze wyda się na sprzęt czy nawet na tak prozaiczne sprawy jak więcej żywego strzelania, czy głupiego paliwa do czołgów - nie pamiętamdokładnei, ale porównanie np. kilometrów rocznie wyjeżdżonych przez załogi Bundeswehry i WP wyglądało po prostu żałośnie.
Powinno się jednak stworzyć system szybkich, loikalnych przeszkoleń, tak aby w wypadku konfliktu loklani mieszkańcy mogli stanowić pomoc dla armii. Chodzi np. o podstawowe zaznajomienie się z bronią, wyznaczeni punktów zbiorczych, moze techniki maskowania etc. Raczej opcjonalne i poparte promocja, nie trrawwjące dłużej niż np. 3 tygodnie - stworzyć produkt marektingowy dla młodych ludzi na spędzenie lata.
Zresztą promocja służby w wP _LEŻY_, spójrzcie co robią np.:
Holendrzy:
www.luchtmacht-experience.nl/
CZy Szwedzi:
forsvar.fileflat.com/english/