Decyzje o wprawadzeniu tzw armi zawodowej maja niewiele wspolnego z
obronnoscia a sa zazwyczaj wywolane czynnikami politycznymi. W USA
bodzcem byla mizeria kleski w Wietnamie i nastroje spoleczne wobec
tej awantury. W Europie i gdzie indziej jest to ten sam proces co
prywatyzacja dziedzin, ktore do niedawna byla wylaczna domena
panstwa a teraz panstwo probuje wyzbyc sie przede wszystkim kosztow
i odpowiedzalnosci. I jedna uwaga, w systemie, gdzie jest pobor
trzon armi sklada sie z zolnierzy zawodowych po roznych szkolach i
akademiach wojskowych - oni byli, sa i beda wiec pisanie o wojsku
zawodowym to jest mydleniem oczu. Moze w przypadku opisanym przez
Kol. Matrka nalezy pisac o wojsku kontraktowym a to jest zasadnicza
roznica, ktora nie gwarantuje jakosci.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.