I?
----------------------------------
W ostatnich miesiącach mojej służby i urzędowania jako dyrektora
departamentu kontroli moi inspektorzy pojechali do tego batalionu z
zadaniem: ocenić jakość szeregowych zawodowych. Nie dowódców, nie
podoficerów, ale szeregowych zawodowych, których było najwięcej. To
był początek 2006 r. Proszę pana - pełna dwója ze strzelania, pełna
dwója z wychowania fizycznego. To jacy to są komandosi? To co oni
sobą reprezentują? A wymogi stawialiśmy takie same jak w innych
jednostkach.
Jaka była przyczyna tej porażki?
----------------------------------
Nazbierano ludzi na siłę, żeby zameldować przełożonym - już mamy
wszystkich! W mojej ocenie, na początku 2006 r. ten batalion był
niezdolny do niczego. Potem, jako jeden z pierwszych, pojechał do
Afganistanu. I ja wiedziałem, że jak z tego materiału mamy zrobić
kontyngent - to będą kłopoty. I są kłopoty.
Czytamy o nich w gazetach.
----------------------------------
Gdy czytam te ostatnie rewelacje "Gazety Wyborczej", dochodzę do
wniosku, że w wojskach specjalnych, na razie chcę wierzyć, że tylko
tam, choć obawiam się, że zjawisko jest szersze, struktury wojskowe,
pewne zasady regulaminowe zostały zastąpione nieformalnymi układami.
Rodzi się jakaś dziwna ekipa, gdzie precyzyjny język wojskowy,
rozkazodawstwo, zostają zastąpione słownictwem, którego niejeden
podwarszawski gang by się nie powstydził.
I sierżant, który rozkazuje podporucznikowi.
----------------------------------
Bo co mu będzie taki kot podskakiwał? Jakieś pseudonimy, jakieś
zwracanie się per ty, jakiś Olo, jakiś Osa. Jakieś naszywki, trupie
czaszki... Chwileczkę, każdy ma stopień, każdy ma jakąś funkcję. To
jest wojsko polskie! Obawiam się, że zaczynamy tracić kontrolę nad
tym, co się dzieje. Ze względu na brak wymagalności, ze względu na
to, że są takie szybkie kariery, trudno potem takiemu żołnierzowi
wymusić dyscyplinę i posłuszeństwo. Bo to trzeba czasami wymuszać.
Nie wiem, może ta masa ludzi już jest niekierowana?
Dużo dowiemy się podczas procesu.
----------------------------------
Wybieram się na proces jako widz. Będę słuchał inaczej niż
dziennikarz. Czego ktoś nie dopełnił, nie zrobił, co złamał, jaki
naruszył regulamin. Mieli koledzy do mnie pretensję jako do
kontrolera, że ścisle kontrolowaliśmy przestrzeganie regulaminów,
przepisów. Ale na tym polega wojsko. Przecież jeżeli jest jakaś
instrukcja, to ona nie została wzięta z sufitu, tylko wynika z
jakiegoś doświadczenia, najczęściej przykrego.
Bomba w środku miasta
Oficerowie, którzy zginęli w katastrofie casy, właśnie wracali z
konferencji poświęconej bezpieczeństwu lotów.
----------------------------------
Na razie pięciu ludzi zostało odwołanych - i koniec, cisza. Moim
zdaniem, to nie może tak zostać. Nonszalancja w siłach powietrznych
jest olbrzymia. I brak dyscypliny. Nie przestrzega się instrukcji,
regulaminów, choćby wytycznych z tej konferencji! Jest zły system
szkolenia.
Nieprzestrzeganie dyscypliny, rozluźnienie, dziwne kariery,
ośmiomiesięczne awanse, zapowiedzi kolejnych redukcji. Jak na
zbliżające się Święto Wojska Polskiego nie jest pan w świątecznej
atmosferze.
----------------------------------
To jeszcze panu dodam: niepokoją mnie sygnały dotyczące
uzawodowienia. Sami autorzy tych planów przyznają, że w pierwszym
etapie oni chcą zapełnić etaty. A dopiero w drugim - zająć się
szkoleniem. Proszę sobie wyobrazić taki garnizon jak Bartoszyce czy
Braniewo, gdzie jest rozwinięta brygada i ładuje się w koszary kilka
tysięcy młodych ludzi, daje się im po 2 tys. zł minimum, siedzą w
warunkach trudnych, bo tam są tylko koszarowe, żadnych rozrywek nie
ma, i co najważniejsze, może nie być szkolenia. Bo na czym
najłatwiej tnie się pieniądze - na szkoleniu i na modernizacji. A
można w ciemno zakładać, że pieniędzy zabraknie i będzie się cięło.
Oni z nudów będą się więc upijać i narkotyzować.
----------------------------------
To jest bomba w środku miasta. Na poligony nie będą przecież
jeździć, bo nie ma pieniędzy na transporty operacyjne. Jednocześnie
czytam, że aby pozyskać tych ludzi, obniża się im wymogi zdrowotne,
łagodzi się wymogi wiekowe, czyli starsi mogą przyjść, obniża się
wymogi wykształcenia, a w ogóle to się chce zrezygnować z tak
podstawowej zasady, że polski żołnierz musi być polskim obywatelem!
Robi się ciekawie... Będziemy mieli wojsko bardziej chore, starsze,
głupsze i jeszcze do tego z cudzoziemcami w szeregach. Wygląda to
niepokojąco.
***
Gen. dyw. rez. Piotr Makarewicz - w swojej karierze dowodził m.in.
dwoma pułkami, dwiema dywizjami, był zastępcą dowódcy dwóch okręgów
wojskowych. W latach 2001-2006 był dyrektorem Departamentu Kontroli
MON.
--
Wątki niesłusznie usunięte na tym forum,
są mile widziane na Forum Militaria i Historia
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=56801