Debatujecie tutaj o czymś, czego praktycznie nie ma. Religia, to takie, ot,
placebo dla mas. Pójść do kościoła, poszeptać do ścian, wyjść i poczuć się lepiej.
Nad nami nikt i nic nie czuwa. Im szybciej to zrozumiecie, tym lepiej.
Przestaniemy być wtedy pośmiewiskiem w europie. Wszędzie to jest, ale nie na
taką skalę jak tutaj.
Kaszpirowski, różdżkarze to w sumie to samo, ale z małą mocą przebicia.
Bycie księdzem w Polsce, to najlepsza robota pod słońcem. Ogromna władza,
szacunek i kręcenie lodów na boku. A i nachlać się można, poromansować,
skrzywdzić dziecko, sprzedac grunt za miliony (vide Kraków). I na koniec
postraszyć figurkami i piekłem z diabłami i kotłami (polecam Klechdy Polskie).
A zastraszony i ciemny lud na kolanach kark zegnie.
Moja wypowiedź jest nieco chaotyczna, ale to z totalnego osłupienia, po
przeczytaniu niektórych wpisów.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.