Kto ma szansę zostać prezydentem Bydgoszczy
Bydgoszczy potrzeba przede wszystkim człowieka z Bydgoszczy. Kogoś, kto będzie
rozumiał klimat tego miasta, kogoś je kochał od małego. Człowiek pochodzący z
Ludowic, po otrzymaniu władzy pokazuje niestety swoją małostkowość. Traktuje
Bydgoszcz jak swój prywatny folwark. Prezydent moim zdaniem powinien być
bardziej katalizatorem pozytywnych przemian, wspierać oddolne inicjatywy, a
nie występować na pierwszych stronach gazet jako strona w konfliktach. Jako
przykład takich oddolnych przemian podam temat mi bliski - Zawiszę Bydgoszcz.
Klub, którego nazwa stanowi jedną z najlepiej rozpoznawalnych w kraju marek,
przez prawie dziesięć lat próbuje się podnieść z IV ligowej zapaści. Grupa
zapaleńców pracując cały czas społecznie pozyskiwała niemałe środki na jego
działalność i rok temu wyciągnęła klub na poziom II ligowych rozgrywek
centralnych. Prezydent zamiast to docenić życzył działaczom powodzenia i
pozostawił ich bez znaczącej pomocy (kilkanaście procent udziału pomocy
ratusza w zeszłorocznym budżecie). Walkę o awans do I ligi przegrał Zawisza z
niewielkim Kluczborkiem wspieranym znacząco przez swoje miasto i ze Szczcinem,
który na pomoc Pogoni przeznaczał miesięcznie tyle co Bydgoszcz na cały sezon.
Aby utrudnić działaczom Zawiszy pracę prezydent Dombrowicz rozpętał aferę ze
zmianą nazwy stadionu Zawiszy. Skończyło się to jego sromotną klęską,za sprawą
decyzji Rady Miejskiej, ale atmosfera przepychanki nie ułatwiała pozyskiwania
sponsorów. Prezydent zamiast
realnie wspierać odbudowę piłki w Bydgoszczy wdał się w sądowe przepychanki z
demokratycznie wyrażającymi swój sprzeciw kibicami Zawiszy i mieszkańcami
naszego miasta. Kiedy po wielu miesiącach zapadła decyzja o powstaniu spólki
miasta z Zawiszą ponownie zrobił wszytko by temu przedsięwzięciu zaszkodzić.
Na stanowisko prezesa nowej spółki mianował człowieka bez żadnego
doświadczenia managerskiego, który przez parę miesięcy zdołał już wygenerować
stratę wynoszącą prawie połowę kapitału założycielskiego (mówi się o 600 - 800
tys złotych straty) spółki. Ta decyzja spowodowała, że 1.5 miliona zł
przeznaczonego przez Radę Miasta Bydgoszczy na rozwój piłki zostanie
bezpowrotnie skonsumowane. Mimo wyraźnych sygnałów, że człowiek ów nie nadaje
się do pełnienia roli prezesa ma nadal zielone światło od Dombrowicza, co
podsyca konflikt z kibicami trwający już parę miesięcy z tego samego powodu.
Trochę może rozwlekle to napisałem, ale nie wszyscy znają szczegóły
odbudowywania Zawiszy "przez prezydenta Domrowicza", co pozwala mu beszczelnie
się tym chwalić. Dochodzą słuchy, że człowiek, który robił wszystko, żeby tą
markę zmieść z powierzchni ziemi, dzisiaj wymienia wsparcie Zawiszy na liście
swoich zasług. Ja osobiście takiego sposobu sprawowania władzy prezydenckiej
nie trawię. Problemem bydgoskich elit politycznych pelega dzisiaj na tym, że
partie zastanawiają się kto ma szansę pokonać Dombrowicza, zamiast zastanowić
się kto posiada cechy, które sprawią, że będzie dobrym prezydentem. Dla mnie
może to być zupełnie nieznany człowiek. Chciałbym, żeby był z Bydgoszczy i
rozumiał potrzeby bydgoszczan. Takiego, który potrafiłby jednoczyć ludzi wokół
ważnych projektów, zamiast stawać okoniem. Drażni mnie Dombrowicz, bo z jego
słów wynika co chwila, że myśli "Bydgoszcz to ja". Prezydent powinien mieć
świadomość, że powinien służyć rozwojowi miasta i jego mieszkańcom. Dombrowicz
jest niestety świetnym demagogiem. Rozumie jak działają media i wykorzystuje
to brutalnie. Chylę czoła przed tym, który go obali. Kilka lat temu jako
nieznany dziennikarzyna obalił Jasiakiewicza, może historia zatoczy koło.
Gorzej być chyba nie może. Bydgoszcz traci dystans do miast, z którymi powinna
rywalizować - Poznania, Wrocławia, Gdańska. Trzeba szukać innych rozwiązań.