Agresja wobec kobiet-matek
Mieszkam "w stolycy" i tutaj chamstwo przeplatane agresją albo, co
najwyżej, obojętnością, wobec młodych matek jest przerażające.
Przechodziłam to, jeżdżąc autobusem z małym dzieckiem. Złośliwe
blokowanie miejsca dla wózka w środkach komunikacji publicznej to
norma. Pretensje, że kobieta ośmiela się wsiąść do zatłoczonego
autobusu (bo do tramwaju nie ma szans)w szczycie komunikacyjnym to
też norma. "Śpi taka do południa, a potem nie wie, co zrobić z dupą
i się szlaja, jak normalny człowiek wraca z pracy" - uwaga nobliwej,
wydawałoby się, pani w średnim wieku. Podobnie jest z pracodawcami,
którym ciągle trzeba udowadniać, że ciąża i urodzenie dziecka nie
pozbawiają komórek mózgowych i nie upośledzają inteligencji. Przy
szukaniu pracy najlepiej kłamać, że się dzieci nie ma wcale albo
zawyżać ich wiek, ile tylko można. Tematu rodziny nie da się
podczas "interview" pominąć, bo taki rekruter jest gorszy niż baby z
magla, wszystko musi wiedzieć. Na tolerancję bezdzietnych koleżanek
nie ma co liczyć, nie daj Boże, jak potomstwo się rozchoruje i
akurat nie ma nikogo pod ręką, kto mógłby się zająć w zastępstwie
matki, która musi cały czas prężna i gotowa udawać, że żyje tylko i
wyłącznie dobrem firmy, za 2000 brutto na miesiąc i bez płatnych
nadgodzin. A w weekend jeszcze ma czas na spotkania integracyjne,
oczywiście. I niech nikt nie podpiera się tu kodeksem pracy, bo umrę
ze śmiechu. Pracodawca i tak ma przepisy w dupie, skoro nikt ich nie
egzekwuje. Z własnego życia dodam jeszcze jeden przykład
zdumiewającego wyczucia sytuacji przez pracodawcę. Moja córka
poważnie i nagle zachorowała. Był telefon z przedszkola. Wysoka
temperatura, wymioty, dziecko półprzytomne. Mąż jako jedyny
posiadacz prawa jazdy w rodzinie udał się do swojej szefowej z
prośbą o zwolnienie na 2 godziny, aby móc zawieźć małą do babci.
Musiał oczywiście wrócić i odrobić ten czas, ale komentarz szefowej
był zaskakujący, zwłaszcza, że wypowiadała go starsza, wydawałoby
się, doświadczona kobieta: "a dlaczego żona nie może odebrać
dziecka z przedszkola, przecież są autobusy, tramwaje". Gratulacje.
Dziecko w rozumieniu niektórych ma oczywiście tylko matkę.