Dodaj do ulubionych

Bydgoszcz w historii staropolskiej

17.06.06, 22:01
W założonym właśnie wątku zamierzam przedstawić – w odcinkach – epizody
historyczne, związane zwłaszcza z panującymi monarchami, dotyczące
bezpośrednio Bydgoszczy.
Są co prawda dzieła typu Historia Bydgoszczy, ale trudno znaleźć choć jedno
popularne opracowanie, w którym byłyby szczegółowo opisane np. pobyty królów
w Bydgoszczy, czy też udział w „wielkiej” historii Polski przedrozbiorowej
osób związanych z Bydgoszczą.

Staropolska Bydgoszcz to piękny rozdział w dziejach miasta, nieco zapomniany,
a jakże przemawiający do wyobraźni.
Działalność polskich królów ma wiele odniesień do Bydgoszczy, co nie jest
znane i docenione w sposób wystarczający.
Spacerując po Starówce, powinniśmy mieć świadomość wagi historii tych miejsc,
czasem ważnych nawet w skali państwa.

Zachęcam do pytań, bądź podawania innych informacji. Nie jestem historykiem,
ale zainteresowanie tym tematem nie jest mi obce. A jeśli przy okazji
wzrośnie nasza lokalna świadomość historyczna to bardzo dobrze.

Źródłami, oprócz „Historii Bydgoszczy” i innych znanych dzieł są liczne
artykuły z Kalendarzy Bydgoskich 1969-2006.

Proszę wybaczyć stylistykę, czy też jakieś przeoczenia. Jak pisałem – nie
jestem historykiem i bazuję na dostępnych źródłach popularnonaukowych.
Edytor zaawansowany
  • 17.06.06, 22:03
    BOLESŁAW III KRZYWOUSTY (1102 - 1138)

    Bolesław Krzywousty to pierwszy władca polski, który zadbał o kronikarskie
    spisanie dziejów swego panowania. W kronice Galla Anonima znalazły się opisy
    ówczesnej Polski, w tym najznaczniejszych grodów, oraz przebieg kampanii
    wojennych władcy. W rejonie Bydgoszczy adnotację Galla uzyskał Wyszogród,
    którego opis wiąże się ze zdobyciem grodu w 1113 r. Okolice Bydgoszczy
    kronikarz nazwał „pograniczem Pomorza”, gdzie bez wojska lepiej się nie
    zapuszczać.

    Założenie Bydgoszczy.

    Bydgoszcz została powołana do istnienia na pocz. XI w. w efekcie działalności
    władzy państwowej pierwszych Piastów.
    Była wtedy jednym z kilku ośrodków rozsianych w okolicy (Zamczyskjo, Pawłówek,
    Wyszogród, Czersko, Strzelce).
    Drewniano-ziemny gród znajdował się na nie istniejącej dziś Wyspie Zamkowej
    przy strategicznym brodzie na rzece Brdzie, gdzie istniało dogodne przejście z
    Wielkopolski ku Pomorzu między Wisłą, a bagnami nadnoteckimi .
    W następnych okresach była to ziemia graniczna, która zmieniała przynależność
    między Polską, a Pomorzanami.
    Po kryzysie państwa na początku rządów Mieszka II, Bydgoszcz opanowali
    Pomorzanie, którzy ustąpili w l. 1041-1058 przed Kazimierzem Odnowicielem.
    Niektórzy badacze niemieccy z XIX w. właśnie na ten czas uznali datę założenia
    grodu bydgoskiego. Wg nich Bydgoszcz miała być polskim grodem strażniczym
    wybudowanym dla obrony terytorium przed Pomorzanami.
    Wkrótce po odzyskaniu ziem przez Kazimierza Odnowiciela, Pomorzanie ponownie
    opanowali gród i włączyli go do księstwa nakielskiego. Mimo późniejszych prób
    odzyskania terenu przez polskich władców (wyprawa Władysława Hermana 1090-91)
    nic się nie zmieniło, aż do czasu rządów Bolesława Krzywoustego.
    To właśnie on uporał się z plemieniem Pomorzan, które przez długi czas nie
    chciało wejść w skład państwa polskiego. Na to władca ten poświęcił większą
    część swego życia.
    Walki trwały od 1109 do 1123 i zakończyły się całkowitym opanowaniem Pomorza
    Gdańskiego i shołdowaniem Pomorza Zachodniego, aż po Rugię. Nigdy wcześniej,
    ani później Pomorze Zachodnie (a nawet część dzisiejszej Meklemburgii) nie
    W 1113 r. walki dotknęły okolic Bydgoszczy, Pawłówka, Strzelec i Wyszogrodu,
    jako kolejnych grodów w linii Noteci i Wisły, które Krzywousty usiłował
    opanować w pierwszej kolejności.
    Wyszogród został opanowany przez zaskoczenie, jak również grody w Pawłówku i
    Bydgoszczy.

    Opis Galla Anonima – najstarszy przekaz dotyczący „ziemi bydgoskiej”.

    Taki oto sugestywny opis walk o zdobycie Wyszogrodu przekazał Gall Anonim
    [Księga III. Ostatni rozdział. Rok 1113. Pomorzanie oddali Polakom gród
    Nakieł.]

    Przybywszy [spod Nakła] na pogranicze Pomorza , gdzie niejeden inny książę
    nawet z dużym wojskiem by się zawahał, Bolesław pospieszył naprzód z wybranym
    rycerstwem, pozostawiając resztę wojska, gdyż powziął zamiar, by nagłym napadem
    zająć gród Wyszegrad [Visegrod], jako że grodzianie nie spodziewali się tego i
    nie ubezpieczyli się. Gdy zaś przybyli nad rzekę [Brdę], która wpadając do
    Wisły oddzielała od nich ów gród leżący w widłach rzecznych, wtedy jedni
    zaczęli szybko jeden przez drugiego przepływać rzekę, a drudzy spośród
    Mazowszan [mianowicie] przybywali Wisłą łodziami. W ten sposób doszło do tego,
    że z nieświadomości większe straty poniesiono w bratobójczej walce, niż
    wyniosły one w ciągu [następnych] dni ośmiu przy oblężeniu grodu na skutek
    działań nieprzyjacielskich. Gdy się wreszcie całe wojsko zebrało wkoło grodu i
    przygotowano już rozmaite przyrządy potrzebne do zdobywania miasta, załoga,
    obawiając się uporczywej zawziętości Bolesława wobec wrogów, poddała się
    uzyskawszy gwarancję bezpieczeństwa i w ten sposób uniknęła zemsty Bolesława i
    śmierci. Gród ów zajął Bolesław w ciągu ośmiu dni i przez następne osiem dni
    pozostał w nim, by go umocnić i [na stałe] zatrzymać w swych rękach; a
    pozostawiwszy tam załogę, ruszył stamtąd i obległ drugi gród (...).
    „Drugim grodem”, które oblegał król było według historyków Nakło, bądź Świecie.
    Po drodze drużyny wojów musiały więc przechodzić przez Bydgoszcz.

    Selekcja grodów

    W wyniku kampanii wojennych Krzywoustego, z kilku grodów międzyrzecza Brdy i
    Wisły, pozostały i rozwijały się dalej osiedla w Bydgoszczy i Wyszogrodzie.
    Zniszczone natomiast zostały grody w Pawłówku i Strzelcach, które do dzisiaj
    pozostawiły po sobie grodziska położone na krawędziach wysoczyzn (plus starsze
    grodzisko Zamczysko).
    W nowej organizacji terytorialnej dwa ośrodki: Wyszogród oraz Bydgoszcz stały
    się centrami lokalnych władz administracyjnych oraz dużymi skupiskami
    osadniczymi i siedzibami 2 kasztelanii kujawskich.

    Wzgórze Bolesława Krzywoustego

    Na pamiątkę pobytu króla, wzgórze narożne ponad stacją kolejową „Łęgnowo”
    nazwano w 1932 r. Wzgórzem Krzywoustego. Nawiązano do opowieści Galla Anonima,
    w której wynika, że król w 1113 w. stąd przygotowywał się do zdobycia
    Wyszogrodu. To tutaj wraz z elitarną drużyną wojów przekroczył Brdę przez dawny
    bród. Przy tej okazji organizacje niepodległościowe ustawiły tam przed II wojną
    światową krzyż z zamurowanym pergaminem ze słowami „Na miejscu obalonego
    pomnika niewoli niniejszą pamiątkę najszczęśliwszej przemiany losów tej ziemi
    wnosi uszczęśliwione wolnością pierwsze pokolenie obywateli w kornej podzięce
    Opatrzności”.
    Wzgórze wznosi się ok. 38 m nad okolicznym terenem i 40 m ponad lustrem Wisły.
    Widać stąd ujście Brdy, Tor Regatowy, zakręcającą Wisłę w oddali, niziny
    nadrzeczne oraz zabudowę Fordonu.
    W ciągu ostatnich lat zbocza Wzgórza porosły dziką roślinnością, która trochę
    ogranicza widoczność, ale mimo to zachęcam do odwiedzenia tego miejsca,
    najlepiej po południu w pogodny dzień. Najłatwiej dość tam od ul. Hutniczej.
  • 18.06.06, 00:41
    Narodowy spis na niemieckich papierach

    Wszystkie formularze przyszłorocznego narodowego spisu powszechnego i spisu
    rolnego - w sumie 320 milionów stron -zostaną wydrukowane w Niemczech. Główny
    Urząd Statystyczny zażądał od oferentów w warunkach przetargu przedstawienia
    niemieckiego certyfikatu na papier. W tej sytuacji jeszcze przed
    rozstrzygnięciem przetargu anonimowy rozmówca "Rzeczpospolitej" wiedział, kto go
    wygra. I tak się stało. Przetarg wygrała spółka Bertelsman, należąca do
    niemieckiego koncernu.

    Zwycięska oferta Bertelsmana należała do najdroższych, ale - o dziwo - nikt z
    przegranych nie złożył odwołania do Urzędu Zamówień Publicznych. Szefowie
    polskich drukarni mówią, że nie chcą wszczynać wojny z GUS i po cichu liczą na
    jakieś inne zamówienia w przyszłości. GUS tłumaczy, iż cena nie była jedynym
    kryterium wyboru, zaś znany niemiecki koncern gwarantuje, że usługa będzie
    wykonana fachowo i na czas. Żadna z polskich drukarni nie jest w stanie
    wydrukować tak gigantycznej liczby formularzy - argumentuje GUS.
    Nie pamiętam

    Przetarg budzi jednak wiele kontrowersji. W grudniu ubiegłego roku zdumienie w
    środowisku poligrafów wywołała decyzja GUS, który postanowił, że próbną partię
    formularzy wydrukuje zupełnie nieznana spółka Bankowy Dom Faktor z Warszawy.
    Spółka, która nie ma ani jednej drukarni i zaproponowała dość wysoką cenę (69
    700 zł netto), pokonała m.in. Samin Druk (trzy drukarnie w Brodnicy, cena: 45
    700 zł), Częstochowskie Zakłady Graficzne (28 210 zł) i poznański Emax (23 205 zł).

    - Wydrukowaliśmy formularze w Niemczech, na niemieckim papierze - przyznaje
    Zbigniew Pietrusiński, prezes Bankowego Domu Faktor. - GUS był zadowolony. W
    głównym przetargu już nie wystartowaliśmy, gdyż to przedsięwzięcie
    organizacyjnie było dla nas za trudne.

    - Czy współpracował pan wówczas z Bertelsmanem?

    - Nie odpowiem na to pytanie. Nie pamiętam.

    Gdy w czerwcu 2001 roku ogłoszono przetarg na druk i dostawę formularzy
    spisowych, zgłosiły się 23 firmy. GUS "zapomniał" jednak o wpisaniu preferencji
    krajowych do specyfikacji i po odwołaniu, złożonym przez jedną z polskich firm,
    przetarg unieważniono. Do następnego przetargu, w sierpniu, zgłosiły się
    zaledwie trzy firmy: Drukarnia Skarbowa, Samin Druk i notowany na giełdzie
    Kompap. 31 sierpnia GUS poinformował, że odrzucono wszystkie oferty ze względu
    na złą jakość formularzy. Papier pylił, był zbyt wilgotny, formularze zacinały
    się w skanerach - twierdził GUS. Ogłoszono trzeci przetarg, w którym, obok
    dotychczasowych oferentów, wystartowali: Banpol i Bertelsman Service Center
    Poland - spółka należąca do niemieckiego koncernu Bertelsman. Banpol jest także
    faworytem przetargu na głównego dostawcę dla GUS oprogramowania i skanerów na
    potrzeby spisu powszechnego i spisu rolnego, "Rzeczpospolita" pisała obszernie o
    tym 21 września br. w artykule "Główny Urząd Suskiego".
  • 18.06.06, 00:42



    Program Przeciw Korupcji

    Konkurs "Tylko ryba nie bierze?"

    Leszek Kraskowski
    Narodowy spis na niemieckich papierach

    Wszystkie formularze przyszłorocznego narodowego spisu powszechnego i spisu
    rolnego - w sumie 320 milionów stron -zostaną wydrukowane w Niemczech. Główny
    Urząd Statystyczny zażądał od oferentów w warunkach przetargu przedstawienia
    niemieckiego certyfikatu na papier. W tej sytuacji jeszcze przed
    rozstrzygnięciem przetargu anonimowy rozmówca "Rzeczpospolitej" wiedział, kto go
    wygra. I tak się stało. Przetarg wygrała spółka Bertelsman, należąca do
    niemieckiego koncernu.

    Zwycięska oferta Bertelsmana należała do najdroższych, ale - o dziwo - nikt z
    przegranych nie złożył odwołania do Urzędu Zamówień Publicznych. Szefowie
    polskich drukarni mówią, że nie chcą wszczynać wojny z GUS i po cichu liczą na
    jakieś inne zamówienia w przyszłości. GUS tłumaczy, iż cena nie była jedynym
    kryterium wyboru, zaś znany niemiecki koncern gwarantuje, że usługa będzie
    wykonana fachowo i na czas. Żadna z polskich drukarni nie jest w stanie
    wydrukować tak gigantycznej liczby formularzy - argumentuje GUS.
    Nie pamiętam

    Przetarg budzi jednak wiele kontrowersji. W grudniu ubiegłego roku zdumienie w
    środowisku poligrafów wywołała decyzja GUS, który postanowił, że próbną partię
    formularzy wydrukuje zupełnie nieznana spółka Bankowy Dom Faktor z Warszawy.
    Spółka, która nie ma ani jednej drukarni i zaproponowała dość wysoką cenę (69
    700 zł netto), pokonała m.in. Samin Druk (trzy drukarnie w Brodnicy, cena: 45
    700 zł), Częstochowskie Zakłady Graficzne (28 210 zł) i poznański Emax (23 205 zł).

    - Wydrukowaliśmy formularze w Niemczech, na niemieckim papierze - przyznaje
    Zbigniew Pietrusiński, prezes Bankowego Domu Faktor. - GUS był zadowolony. W
    głównym przetargu już nie wystartowaliśmy, gdyż to przedsięwzięcie
    organizacyjnie było dla nas za trudne.

    - Czy współpracował pan wówczas z Bertelsmanem?

    - Nie odpowiem na to pytanie. Nie pamiętam.

    Gdy w czerwcu 2001 roku ogłoszono przetarg na druk i dostawę formularzy
    spisowych, zgłosiły się 23 firmy. GUS "zapomniał" jednak o wpisaniu preferencji
    krajowych do specyfikacji i po odwołaniu, złożonym przez jedną z polskich firm,
    przetarg unieważniono. Do następnego przetargu, w sierpniu, zgłosiły się
    zaledwie trzy firmy: Drukarnia Skarbowa, Samin Druk i notowany na giełdzie
    Kompap. 31 sierpnia GUS poinformował, że odrzucono wszystkie oferty ze względu
    na złą jakość formularzy. Papier pylił, był zbyt wilgotny, formularze zacinały
    się w skanerach - twierdził GUS. Ogłoszono trzeci przetarg, w którym, obok
    dotychczasowych oferentów, wystartowali: Banpol i Bertelsman Service Center
    Poland - spółka należąca do niemieckiego koncernu Bertelsman. Banpol jest także
    faworytem przetargu na głównego dostawcę dla GUS oprogramowania i skanerów na
    potrzeby spisu powszechnego i spisu rolnego, "Rzeczpospolita" pisała obszernie o
    tym 21 września br. w artykule "Główny Urząd Suskiego".
    Przewidział, kto wygra

    Kilka dni przed rozstrzygnięciem przetargu na druk formularzy z redakcją
    "Rzeczpospolitej" skontaktował się anonimowy informator, który oświadczył, że na
    pewno wygra Bertelsman.

    - Proszę przeczytać uważnie specyfikację istotnych warunków zamówienia -
    powiedział. - Jest tam napisane czarno na białym, że zamówienie dostaną Niemcy.
    GUS żąda certyfikatu na papier według niemieckiej normy DIN. Takiego certyfikatu
    nie ma żadna polska papiernia.

    Faktycznie, w specyfikacji napisano, że "papier użyty do druku musi posiadać
    certyfikat producenta według normy jakościowej DIN 6723, czyli dla papieru OCR,
    przeznaczonego do dwustronnego wypełniania oraz dwustronnego odczytu w
    urządzeniach skanujących". Nikt nie oprotestował specyfikacji. Drukarnia
    Skarbowa natychmiast zastąpiła polski papier niemieckim i podniosła cenę.

    - Oprotestowywanie specyfikacji to robota dobra dla pieniaczy - mówi jeden z
    uczestników przetargu. - To tak, jakby na początku meczu strzelić sobie
    samobójczą bramkę i naubliżać sędziemu. Gdybyśmy złożyli taki protest, GUS
    widziałby w nas wroga. Wszystkie firmy startujące w przetargu miały świadomość,
    że nie był on prowadzony według czystych reguł, ale nikt oficjalnie tego nie
    przyzna.

    W specyfikacji umieszczono zapis zabraniający udostępniania jej osobom trzecim.

    - Ten zapis jest nieprawidłowy, gdyż specyfikacji nie można utajniać - mówi
    Anita Wichniak-Olczak, rzecznik Urzędu Zamówień Publicznych.
    Papierowy certyfikat

    Wygrał Bertelsman, który zaproponował cenę 17,2 mln zł plus VAT. Oprócz Drukarni
    Skarbowej (cena: 18,9 mln zł), pozostali byli tańsi. Kompap chciał 14,3 mln zł,
    Banpol - ok. 14,7 mln zł, Samin Druk - 16,2 mln zł.

    - Jest zrozumiałe, że w przetargu na tak skomplikowany przedmiot zamówienia cena
    nie była i nie mogła być jedynym kryterium oceny - mówi Wiesław Łagodziński,
    rzecznik prasowy GUS.

    Bertelsman skorzystał z preferencji krajowych. Jak to możliwe, skoro wszystkie
    formularze wydrukuje w Niemczech? Przepisy o preferencjach krajowych mówią, że
    wykonujący zamówienie musi dostarczyć "nie mniej niż 50 procent wartości
    surowców lub produktów krajowych". A wtedy komisja przetargowa traktuje go
    ulgowo - do swoich wyliczeń przyjmuje, że cena, którą podał jest o 20 procent
    niższa. Ustawodawca wspiera w ten sposób polskie firmy, a zagraniczne zachęca do
    inwestowania w Polsce.

    - Jesteśmy firmą polską, a papier kupimy w Kostrzynie - zapewnia Janusz
    Jankowiak, zastępca dyrektora Bertelsman Service Center Poland.

    - Ale papiernia w Kostrzynie nie ma certyfikatu DIN 6723, wymaganego przez GUS.

    - Na pewno zrobimy wszystko, aby spełnić warunki stawiane przez zamawiającego.
    Czasu jest bardzo mało, więc druk zlecimy kilku niemieckim drukarniom.

    Spółka Kostrzyn Paper zapewnia, że przeprowadziła badania papieru w niezależnym
    łódzkim instytucie i że wypadły one pozytywnie.

    - Certyfikat wystawiliśmy sobie sami - poinformowano "Rz" w spółce Kostrzyn Paper.

    Uczestnicy przetargu zastanawiają się, kto sprawdzi, gdzie Bertelsman kupił
    papier i w jakich ilościach. I choć na co dzień zawzięcie ze sobą konkurują, w
    tej sprawie są zadziwiająco jednomyślni.

    - Nikt nigdy nie będzie tego sprawdzał - odpowiadają.-
    Polska Izba Druku zapowiada protest

    Urząd Zamówień Publicznych sprawdzi, czy podczas przetargu na druk formularzy na
    potrzeby Głównego Urzędu Statystycznego nie złamano prawa. Chodzi o gigantyczne
    zlecenie - druk 320 milionów stron.

    W sobotniej "Rzeczpospolitej" napisaliśmy, że wszystkie formularze
    przyszłorocznego narodowego spisu powszechnego i spisu rolnego - łącznie 320
    milionów stron -zostaną wydrukowane w Niemczech. Główny Urząd Statystyczny
    zażądał w warunkach przetargu przedstawienia przez oferentów niemieckiego
    certyfikatu na papier, którego nie ma żadna polska papiernia. Jeszcze przed
    ogłoszeniem wyników przetargu nasz informator wiedział, że wygra Bertelsmann,
    choć oferta spółki należała do najdroższych. Kontrakt podpisano w ostatnich
    dniach - Bertelsmann otrzyma 17,2 mln zł.

    Wczoraj dowiedzieliśmy się, że dwie spośród trzech niemieckich drukarni, które
    będą drukować formularze dla GUS, są w stanie upadłości i kieruje nimi syndyk.

    - Formularze będziemy drukować w Niemczech i Holandii - powiedział "Rz" Janusz
    Jankowiak, wicedyrektor Bertelsmann Service Center Poland. - Informacji o
    syndykach nie mogę potwierdzić ani zdementować.

    Urząd Zamówień Publicznych zbada dokumentację przetargu. Chodzi m.in. o
    ustalenie, czy niemiecki koncern miał prawo skorzystać z preferencji krajowych.
    Przepisy mówią, że przyjmujący zamówienie musi dostarczyć "nie mniej niż 50
    procent wartości surowców lub produktów krajowych", a wiadomo, że Bertelsmann
    wydrukuje wszystkie formularze za granicą.

    Polska Izba Druku zapowiada interwencję u władz, być może zwróci się z listem do
    premiera.

    - Jesteśmy zaszokowani tym przetargiem i zleceniem dla Bertelsmanna - powiedział
    "Rz" Zdzisław Adamski, dy
  • 18.06.06, 00:44
    USTAWA

    z dnia 2 grudnia 1999 r.

    o narodowym spisie powszechnym ludności i mieszkań w 2001 r.

    (Dz. U. z dnia 14 stycznia 2000 r.)



    Rozdział 1

    Termin i zakres spisu

    Art. 1. Narodowy spis powszechny ludności i mieszkań, zwany dalej "spisem",
    będzie przeprowadzony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w dniach od 22
    maja 2001 r. do 9 czerwca 2001 r., według stanu w dniu 21 maja 2001 r. o
    godzinie 2400.

    Art. 2. 1. Spisem zostaną objęte:
    1) osoby stale zamieszkałe i czasowo przebywające w mieszkaniach, budynkach,
    obiektach i pomieszczeniach, o których mowa w pkt 2,
    2) mieszkania i budynki, w których znajdują się mieszkania, oraz zamieszkane
    obiekty zbiorowego zakwaterowania i inne zamieszkane pomieszczenia nie będące
    mieszkaniami,
    3) osoby nie mające miejsca zamieszkania.
    2. Spis nie obejmie:
    1) szefów i cudzoziemskiego personelu przedstawicielstw dyplomatycznych i
    urzędów konsularnych państw obcych, członków rodzin tych osób oraz innych osób
    korzystających z przywilejów i immunitetów na mocy umów, ustaw lub powszechnie
    ustalonych zwyczajów międzynarodowych,
    2) osób ubiegających się o azyl,
    3) mieszkań, budynków, obiektów i pomieszczeń będących własnością
    przedstawicielstw dyplomatycznych i urzędów konsularnych państw obcych.

    Art. 3. Ilekroć w ustawie jest mowa o:
    1) mieszkaniu - oznacza to wydzielony trwałymi ścianami, w obrębie budynku,
    zespół izb lub jedną izbę, łącznie z pomieszczeniami pomocniczymi, niezależnie
    od tego, czy są zamieszkane na podstawie jednego lub więcej niż jednego tytułu
    prawnego,
    2) budynku - oznacza to budynek, w którym znajduje się chociażby jedno
    mieszkanie,
    3) obiekcie zbiorowego zakwaterowania - oznacza to obiekt, gdzie przebywa
    większa liczba osób, np. internat, dom akademicki lub studencki, hotel
    pracowniczy, dom dziecka, zakład wychowawczy, dom rencisty, dom pomocy
    społecznej, dom zakonny, klasztor, szpital, sanatorium, schronisko turystyczne,
    hotel, motel, pensjonat, noclegownia,
    4) zamieszkanym pomieszczeniu nie będącym mieszkaniem - oznacza to
    pomieszczenie nie przystosowane do celów mieszkalnych i zamieszkane tymczasowo
    (np. strych, pralnia, suszarnia), obiekt ruchomy (np. barakowóz, przyczepa
    kempingowa, barka) lub inne pomieszczenie, które w czasie spisu jest jedynym
    miejscem zamieszkania osoby spisywanej,
    5) gospodarstwie domowym - oznacza to zespół osób mieszkających i
    utrzymujących się wspólnie lub jedną osobę utrzymującą się samodzielnie,
    6) głowie gospodarstwa domowego - oznacza to osobę, która dostarcza najwięcej
    środków na utrzymanie gospodarstwa domowego,
    7) pracy głównej - oznacza to pracę, która zwykle zajmuje najwięcej czasu
    albo jest pracą jedyną; jeżeli prace zajmują taką samą ilość czasu, pracą główną
    jest ta, z której osiągany jest wyższy dochód,
    8) pracy dodatkowej - oznacza to pracę, która zajmuje zwykle najwięcej czasu
    spośród innych prac poza pracą główną; jeżeli prace zajmują taką samą ilość
    czasu, pracą dodatkową jest ta, z której osiągany jest wyższy dochód,
    9) dochodach z własności - oznacza to dochody uzyskiwane przez właścicieli
    aktywów finansowych lub aktywów rzeczowych nie produkowanych (głównie gruntu i
    zasobów złóż naturalnych),
    10) dochodach z najmu - oznacza to dochody z najmu mieszkania lub budynku,
    11) niezarobkowym źródle utrzymania - oznacza to emeryturę, rentę, zasiłek,
    dodatek szkoleniowy, alimenty, stypendium, świadczenie przedemerytalne,
    12) źródle utrzymania - oznacza to dochody z pracy, dochody z własności i
    najmu oraz dochody z niezarobkowych źródeł utrzymania,
    13) wyposażeniu mieszkania w urządzenia techniczno-sanitarne - oznacza to
    wyposażenie mieszkania w wodociąg, ustęp spłukiwany, ciepłą wodę, łazienkę, gaz,
    14) obiektach i terenach zamkniętych - oznacza to obiekty i tereny pozostające
    w zarządzie Ministra Obrony Narodowej i Szefa Urzędu Ochrony Państwa oraz
    ministrów właściwych do spraw: wewnętrznych, administracji publicznej,
    sprawiedliwości i zagranicznych oraz podległych im jednostek organizacyjnych.

    Art. 4. 1. W ramach spisu będą zebrane następujące informacje o osobach stale
    zamieszkałych i czasowo przebywających w mieszkaniach, budynkach, obiektach i
    pomieszczeniach, określonych w art. 2 ust. 1 pkt 2:
    1) nazwisko i imię osoby spisywanej, czy w miejscu spisywania mieszka stale,
    czy przebywa czasowo, czy jest obecna w czasie spisu, czas trwania i przyczyna
    przebywania lub nieobecności oraz dla przebywających czasowo za granicą lub
    przybyłych z zagranicy - kraj aktualnego lub poprzedniego pobytu,
    2) data urodzenia, płeć, stopień pokrewieństwa, powinowactwa lub innego
    związku z głową gospodarstwa domowego,
    3) stan cywilny, miesiąc i rok zawarcia małżeństwa i czy osoba spisywana
    pozostaje faktycznie w związku małżeńskim,
    4) poziom posiadanego wykształcenia, czy osoba spisywana kontynuuje naukę i w
    jakiej formie,
    5) czy z powodu kalectwa lub przewlekłej choroby ma ograniczoną zdolność do
    wykonywania czynności podstawowych dla swojego wieku,
    6) czy posiada aktualne orzeczenie - wydane przez odpowiedni organ orzekający
    - ustalające niezdolność do pracy, stopień niepełnosprawności, celowość
    przekwalifikowania, grupę inwalidzką bądź uprawnienie do zasiłku pielęgnacyjnego,
    7) kraj urodzenia i obywatelstwo,
    8) okres zamieszkiwania (pobytu) w miejscowości aktualnego miejsca
    zamieszkania oraz dla przybyłych - miejscowość w Polsce lub kraj poprzedniego
    pobytu,
    9) czy w ostatnim tygodniu poprzedzającym spis wykonywała pracę, z której
    osiągała dochód lub zarobek, bądź nieodpłatnie pomagała w rodzinnej działalności
    gospodarczej; dla wykonujących pracę opis pracy głównej: status zatrudnienia,
    wykonywany zawód lub zajmowane stanowisko bądź rodzaj wykonywanych czynności,
    podstawowy rodzaj działalności zakładu będącego miejscem pracy głównej, opis
    pracy dodatkowej: podstawowy rodzaj działalności zakładu będącego miejscem pracy
    dodatkowej,
    10) czy osoba spisywana poszukuje pracy i jest gotowa do jej podjęcia oraz
    czas poszukiwania pracy,
    11) czy jest użytkownikiem gospodarstwa rolnego (działki rolnej) lub członkiem
    gospodarstwa domowego użytkującego gospodarstwo rolne (działkę rolną), jaka jest
    powierzchnia użytków rolnych gospodarstwa rolnego (działki rolnej) oraz liczba
    przepracowanych miesięcy w gospodarstwie rolnym (na działce rolnej) w ciągu
    ostatnich 12 miesięcy,
    12) główne i dodatkowe źródło utrzymania,
    13) rodzaje pobieranych świadczeń z niezarobkowych źródeł utrzymania.
    2. W ramach spisu będą zebrane następujące informacje o gospodarstwach domowych:
    1) główne i dodatkowe źródło utrzymania,
    2) tytuł prawny zamieszkiwania w mieszkaniu.
    3. W ramach spisu będą zebrane następujące informacje o mieszkaniach i
    budynkach, w których znajdują się mieszkania, obiektach zbiorowego
    zakwaterowania i innych zamieszkanych pomieszczeniach nie będących mieszkaniami,
    odpowiednio:
    1) o mieszkaniach:
    a) czy jest zamieszkane, czy nie zamieszkane,
    b) czy jest jedynym lub głównym miejscem zamieszkania, czy drugim
    przeznaczonym do czasowego lub sezonowego przebywania,
    c) czyją jest własnością,
    d) powierzchnia użytkowa, w tym wykorzystywana wyłącznie do prowadzenia
    działalności gospodarczej,
    e) liczba pokoi, w tym wykorzystywanych wyłącznie do prowadzenia działalności
    gospodarczej,
    f) liczba i charakterystyka pomieszczeń kuchennych,
    g) wyposażenie w urządzenia techniczno-sanitarne, sposób ogrzewania i rodzaj
    energii stosowanej do ogrzewania,
    2) o budynkach:
    a) rodzaj budynku oraz liczba mieszkań w budynkach mieszkalnych,
    b) określenie rodzaju własności (współwłasności),
    c) okres wybudowania,
    d) wyposażenie w instalację wodociągową i kanalizacyjną oraz jej rodzaj
    (sieciowa, lokalna),
    3) o zamieszkanych obiektach zbiorowego zakwaterowania i innych zamieszkanych
    pomieszczeniach nie będących mieszkaniami.

    Art. 5. 1. W
  • 18.06.06, 00:45
    Rozdział 2

    Obowiązki spisowe i ochrona danych

    Art. 8. 1. Udzielanie odpowiedzi na pytania zawarte w formularzach spisowych A i
    M, o których mowa w art. 6 i art. 7 ust. 3, jest obowiązkowe.
    2. Osoby objęte spisem obowiązane są do udzielenia ścisłych, wyczerpujących i
    zgodnych z prawdą odpowiedzi na pytania zawarte w formularzach spisowych. Do
    udzielenia odpowiedzi o osobach małoletnich oraz o osobach nieobecnych
    obowiązane są pełnoletnie osoby wspólnie z nimi zamieszkałe.
    3. W obiektach zbiorowego zakwaterowania, w przypadku braku możliwości
    bezpośredniego spisania osoby, danych dotyczących imienia i nazwiska, płci, daty
    urodzenia, czasu trwania i przyczyny przebywania, informacji o miejscu
    poprzedniego zamieszkania oraz poziomie wykształcenia udzielają - w zakresie
    posiadanej dokumentacji - zarządzający tymi obiektami.
    4. W przypadku osób, o których mowa w art. 2 ust. 1 pkt 3, postanowienia art. 4
    stosuje się odpowiednio. Jeżeli nie będzie możliwe uzyskanie odpowiedzi na
    pytania zawarte w formularzach spisowych, dokonujący czynności spisywania
    odnotuje liczbę tych osób, ich płeć oraz domniemany wiek.
    5. Informacji o budynkach zarządzanych przez osoby prawne i jednostki
    organizacyjne nie mające osobowości prawnej udzielają zarządzający
    (administrujący) tymi budynkami.
    6. Informacji o budynkach stanowiących własność osób fizycznych udzielają
    właściciele, użytkownicy lub administratorzy tych budynków.
    7. Informacji o nie zamieszkanych mieszkaniach udzielają zarządzający
    (administrujący) budynkami, w których te mieszkania się znajdują.

    Art. 9. Wszystkie zbierane i gromadzone w spisie dane osobowe i dane
    indywidualne są poufne i podlegają szczególnej ochronie tajemnicą statystyczną
    na zasadach określonych w art. 10 ustawy z dnia 29 czerwca 1995 r. o statystyce
    publicznej (Dz. U. Nr 88, poz. 439, z 1996 r. Nr 156, poz. 775, z 1997 r. Nr 88,
    poz. 554 i Nr 121, poz. 769 oraz z 1998 r. Nr 99, poz. 632 i Nr 106, poz. 668);
    dane te mogą być opracowywane wyłącznie z zastosowaniem zasad podanych w art. 35
    powołanej ustawy.

    Art. 10. Osoby wykonujące prace związane z przygotowaniem, przeprowadzeniem i
    opracowaniem wyników spisu są obowiązane do bezwzględnego przestrzegania
    tajemnicy statystycznej, określonej w art. 10 ustawy o statystyce publicznej, i
    mogą być dopuszczone do wykonywania tych prac po przeszkoleniu i pouczeniu o
    istocie tajemnicy statystycznej oraz po złożeniu pisemnego przyrzeczenia o
    treści określonej w art. 12 ustawy o statystyce publicznej.

    Rozdział 3

    Organizacja spisu

    Art. 11. 1. Przygotowanie, zorganizowanie i przeprowadzenie spisu oraz
    opracowanie, udostępnienie i rozpowszechnienie wynikowych informacji
    statystycznych należy do Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego.
    2. Pracami związanymi ze spisem kierują:
    1) Prezes Głównego Urzędu Statystycznego - całością prac jako Generalny
    Komisarz Spisowy; zastępcami Generalnego Komisarza Spisowego są osoby wyznaczone
    przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego,
    2) wojewoda - na terenie województwa, jako wojewódzki komisarz spisowy;
    zastępcą wojewódzkiego komisarza spisowego jest dyrektor urzędu statystycznego,
    3) wójt, burmistrz, prezydent miasta - na terenie gminy jako gminny komisarz
    spisowy; zastępcą gminnego komisarza spisowego jest osoba wyznaczona przez
    gminnego komisarza spisowego.

    Art. 12. 1. Generalny Komisarz Spisowy, wojewódzcy komisarze spisowi oraz gminni
    komisarze spisowi utworzą, na okres przygotowania i przeprowadzenia spisu, biura
    spisowe do wykonania prac związanych z przygotowaniem i przeprowadzeniem spisu.
    2. W skład biur spisowych wchodzą oddelegowani przez komisarzy spisowych
    pracownicy urzędów administracji rządowej i jednostek samorządu terytorialnego
    oraz służb statystyki publicznej.
    3. Pracą biura spisowego kieruje zastępca komisarza spisowego.
    4. Pracę gminnych biur spisowych nadzoruje dyrektor urzędu statystycznego.

    Art. 13. 1. Zadania gmin, w ramach prac związanych ze spisem, obejmują:
    1) należące do kompetencji organów gminy, w ramach zadań własnych i zadań
    zleconych, obowiązki zaktualizowania:
    a) nazewnictwa ulic i placów oraz numeracji nieruchomości,
    b) ewidencji ludności,
    c) oznakowania ulic i nieruchomości,
    2) zadania zlecone z zakresu administracji rządowej zlecane niniejszą ustawą:
    a) zaktualizowanie sporządzonych i przekazanych przez urząd statystyczny
    wykazów nieruchomości i mieszkań w zakresie:
    – danych adresowych mieszkań i budynków,
    – nazwiska i imienia głównego lokatora,
    – liczby osób zameldowanych na pobyt stały i na pobyt czasowy powyżej 2
    miesięcy w poszczególnych mieszkaniach,
    – powierzchni użytkowanego gospodarstwa rolnego (działki rolnej)
    oraz uzupełnienie tych wykazów o informacje dotyczące nazwy i adresu jednostki
    zarządzającej (administrującej) budynkiem,
    b) zorganizowanie przeprowadzenia spisu na terenie gminy, w tym:
    – delegowanie pracowników urzędu gminy do prac spisowych i na szkolenia
    organizowane przez urzędy statystyczne,
    – nabór kandydatów na rachmistrzów spisowych,
    – przeprowadzenie szkolenia rachmistrzów spisowych,
    – rozdział druków spisowych,
    – nadzorowanie czynności spisowych,
    – przyjmowanie od rachmistrzów spisowych formularzy spisowych,
    – kontrola kompletności formularzy w obwodach spisowych oraz kontrola
    kompletności i poprawności zapisów na formularzach spisowych,
    – uporządkowanie i przekazanie całości materiałów spisowych do
    wojewódzkiego biura spisowego.
    2. Rada Ministrów określi, w drodze rozporządzenia, wzór wykazu nieruchomości i
    mieszkań, o którym mowa w ust. 1 pkt 2 lit. a), zawierający wykaz informacji
    przewidzianych do aktualizacji i uzupełnienia przez gminy.
    3. Nadzór merytoryczny nad realizacją zadań, o których mowa w ust. 1 pkt 2,
    sprawuje dyrektor urzędu statystycznego w województwie, na którego terenie
    znajduje się gmina.
    4. Środki na wykonanie zadań, o których mowa w ust. 1 pkt 2, będą przekazywane
    gminom przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego za pośrednictwem dyrektorów
    urzędów statystycznych sukcesywnie, w terminach umożliwiających realizację
    kolejnych etapów prac; ostateczne rozliczenie nastąpi w terminie do 30
    października 2001 r.

    Art. 14. 1. Czynności spisywania dokonują, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3,
    rachmistrze spisowi powołani przez dyrektora urzędu statystycznego na wniosek
    gminnego komisarza spisowego spośród osób pełnoletnich, posiadających co
    najmniej średnie wykształcenie oraz godnych zaufania.
    2. W obiektach i na terenach zamkniętych oraz w obiektach zamkniętych instytucji
    wyznaniowych spis przeprowadzą rachmistrze spisowi powołani przez dyrektora
    urzędu statystycznego na wniosek zarządzających tymi obiektami, terenami i
    instytucjami.
    3. W przypadku gdy osoba spisywana deklaruje wypełnienie formularzy spisowych we
    własnym zakresie, rachmistrz spisowy pozostawia formularze spisowe i odbiera je
    w ustalony sposób.
    4. Rachmistrza spisowego przed dopuszczeniem do czynności spisywania zastępca
    gminnego komisarza spisowego poucza o obowiązku zachowania tajemnicy
    statystycznej; rachmistrz spisowy przed przystąpieniem do czynności spisowych
    składa na piśmie przyrzeczenie, o którym mowa w art. 10.
    5. Przy wykonywaniu czynności spisowych rachmistrz spisowy posługuje się
    umieszczonym na widocznym miejscu identyfikatorem zawierającym zdjęcie oraz imię
    i nazwisko rachmistrza, pieczęć urzędu statystycznego oraz pieczątkę imienną i
    podpis dyrektora urzędu statystycznego, który wydał identyfikator.
    6. Rachmistrzowi spisowemu przysługuje ochrona prawna przewidziana dla
    funkcjonariuszy publicznych.
    7. Rachmistrze spisowi wypełnione formularze spisowe przekazują bezpośrednio po
    spisaniu do gminnego biura spisowego.

    Art. 15. 1. Całość prac związanych ze spisem jest finansowana z budżetu państwa
    w cz
  • 18.06.06, 01:25
    Byłeś rachmistrzem spisowym ?

    Szkoda, że nie zauważyłeś różnicy, między Bydgoszczą, a przepisami dotyczacymi
    spisu.
    To chyba jest forum bydgoskie ?
    Komu jednak nie chce się czytać długich tekstów na temat Bydgoszczy - nie musi.
    Tutaj nikt nic nie musi.

  • 18.06.06, 01:46
    Pit, wkleiłeś może ten wątek na SSC? Jeśli tak, to mam prośbę, żebyś to zrobił
    i podał namiary. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy i obawiam się, że
    tutaj wątek zbyt długo nie przetrwa...
    Pozdrawiam
  • 18.06.06, 01:53
    Bardzo ciekawe informacje za które dziękuje,szkoda,że szkoły nie wykorzystują ich ,bo w podręcznikach jako całość o Bydgoszczy takich informacji brak.moim zdaniem w szkołach uczniowie o swoim mieście i regionie powinni więcej wiedzieć niż to jest zapisane w historii ogólnej.Tak budujemy patryjotyzm lokalny a potem państwowy.
  • 18.06.06, 08:02
    W Wielkopolsce jako element strategii regionu uchwalono propagowanie
    patriotyzmu lokalnego. W tym celu zamierzają utrwalać świadomość regionalną
    m.in. przez edukację historyczną.

    W Bydgoszczy jak na razie nikłe są próby rozpropagowania bogatej historii
    miasta. Dlatego, uważam, że potrzebne są tego typu szkice.

    Na SSC nie zamieszczam tego typu tekstów. Może to błąd. Zobaczymy.

  • 18.06.06, 11:41
    oczywiście patriotyzm
  • 18.06.06, 11:50
    Na pewno konieczne jest tego typu działanie. Cóż z tego, skoro, poza garstką
    pasjonatów (nie dysponujących większymi środkami) tak naprawdę nikomu na tym
    nie zależy. Ani włądze miasta (tym bardziej województwa), lokalni politycy,
    dziennikarze, działacze - starają się pewnych rzeczy nie dostrzegać.
  • 18.06.06, 12:39
    W Bydgoszczy uruchomiono pewną kwotę pieniędzy na granty oświatowe związane z
    krzewieniem znajomości historii naszego miasta. Między innymi w jednej ze szkól
    bydgoskich powstaje bardzo obszerny serwis internetowy mający na celu
    propagowanie miejsc pamięci narodowej w Bydgoszczy i historii z nimi związanej.
    Praca ta jest bardzo obszerna i niedługo będzie można oglądać jej owoce.
    Bydgoska młodzież lubi swoje miasto wbrew temu co wpisują tu różni ludkowie
    (blokersów nie liczę).
  • 18.06.06, 23:45
    ROZBICIE DZIELNICOWE (1138-1305)

    W tym okresie słabła władza polskich książąt, a kolejne ziemie odpadały od
    terytorium państwa. Jako że Bydgoszcz była wówczas grodem strażniczym i
    feudalnym przy brodzie przez Brdę, narażona była na zakusy Pomorzan, którzy
    opanowali ją w końcu w 1230 r.
    Wtedy gród bydgoski był już kasztelańskim w wyniku podziału starszej
    kasztelanii wyszogrodzkiej na dwie części przedzielone Brdą. Cześć zachodnią
    przyznano Bydgoszczy, częścią wschodnią nadal administrował kasztelan w
    Wyszogrodzie.

    Bydgoszcz w księstwie kujawskim.

    Dalsze dzieje Bydgoszczy mają związek z powołaniem w 1231 r. przez Konrada
    Mazowieckiego dla swego syna Kazimierza odrębnego księstwa kujawskiego ze
    stolicą Inowrocławiu, a siedzibą biskupią we Włocławku.
    W 1238 r. Kazimierz Kujawski w efekcie wygranej wojny z Pomorzanami przyłączył
    Bydgoszcz do swego księstwa, z czym wiąże się pierwsza wzmianka pisana o
    Bydgoszczy i jej kasztelanie Sulisławie przebywającym w otoczeniu księcia.
    Odtąd, aż do 1314 r. Bydgoszcz znajdowała się pod rządami książat kujawskich,
    rezydujących w Inowrocławiu, a 13 lat (1314-27) stanowiła siedzibę księstwa
    bydgosko-wyszogrodzkiego pod wodzą Przemysława, wyodrębnionego w ramach
    podziału (rozdrobnienia) dzielnicy kujawskiej. Później przynależność ta miała
    odzwierciedlenie w przyporządkowaniu Bydgoszczy i powiatu do województwa
    inowrocławskiego (do 1772 r.).

    Wydarzenia Bydgoskie 1268 r.

    W XIII w., kiedy na Ziemi Chełmińskiej rozrastał się Zakon Krzyżacki a w
    Chełmnie i Toruniu założono miasta (1233), w Bydgoszczy doszło do
    spektakularnych „wydarzeń bydgoskich”. Rosnący w siłę Krzyżacy stawali się
    coraz większym zagrożeniem już nie tylko dla pogańskich Prus, ale również dla
    książąt piastowskich. W przeciwieństwie do kujawskich książąt sprzyjających
    Krzyżakom, prosty lud na Kujawach, Pomorzu Gdańskim i w Wielkopolsce był
    niechętny mówiącym po niemiecku „brodaczom” i rosnącym ich wpływom politycznym
    i gospodarczym. Pierwszym z książąt, który poznał dwulicowość Krzyżaków i od
    początku z nimi walczył był gdański Świętopełk.
    Tymczasem po śmierci Kazimierza Kujawskiego, w wyniku podziału między synami,
    władzę nad Kujawami zachodnimi - Inowrocławiem, Kruszwicą, Bydgoszczą i
    Wyszogrodem uzyskał książę Siemomysł, który słynął z prokrzyżackich sympatii.
    W efekcie napięć między zwolennikami, a przeciwnikami sojuszu z Krzyżakami, w
    Bydgoszczy doszło do buntu, który skutkował 10-letnim przekazaniem władzy nad
    grodem księciu wielkopolskiemu.

    Otóż w 1268 r. niechętna proniemieckiemu Siemomysłowi starszyzna Kujaw w
    zmowie z kasztelanem bydgoskim Teodorykiem, oddała się w opiekę księciu
    kaliskiemu Bolesławowi Pobożnemu, znanemu z antyniemickiej postawy,
    nazywanym „pogromcą Niemców”, ponieważ z powodzeniem walczył z
    Brendenburczykami na ziemiach nadodrzańskich.
    W grodzie bydgoskim doszło do sądu i zdetronizowania Siemomysła jako wroga
    narodu. Wkrótce doszło do przegranej wojny Siemomysła i sprzymierzonych
    Krzyżaków z Wielkopolanami.
    Wtedy, w wyniku układów, Siemomysł oddał księciu wielkopolskiemu zbuntowane
    prowincje: Bydgoszcz i kasztelanię kruszwicką.
    Zwrot ziem nastąpił w 1273 r. po upokorzeniu się księcia przed Bolesławem i
    przyrzeczeniu zerwania z Krzyżakami.
    Jeszcze w l. 1273-78 władał Bydgoszczą Leszek Czarny, potem wróciła w ręce
    Siemomysła
  • 26.06.06, 11:12
    bardzo ciekawy wątek
  • 19.06.06, 08:47
    Jest Pan CCCCCCOOOOOLLLLLLLLLL Panie PIT!
  • 19.06.06, 16:02
    WŁADYSŁAW I ŁOKIETEK (1305-1333)

    Król ten, wsławiony zjednoczeniem Polski, zarządzał osobiście rodzinnymi
    Kujawami, w tym księstwem bydgosko-wyszogrodzkim, które przejął z rąk bratanka
    Przemysława w 1327 r. przewidując zbliżającą się konfrontację z Zakonem.

    Zagłada Wyszogrodu i okupacja Bydgoszczy

    Gdy w 1309 r. Krzyżacy w podstępny sposób zawładnęli Pomorzem Gdańskim, nad
    Bydgoszczą zawisło śmiertelne niebezpieczeństwo. Krzyżacy zamierzali w
    następnej kolejności zawładnąć Kujawami i Ziemią Dobrzyńską. Bydgoszcz, a
    zwłaszcza Wyszogród stanowiły wysunięty przyczółek, sąsiadujący niemal zewsząd
    z terytorium krzyżackim.
    Po rzezi Gdańska w 1306 r., Przemysł, książę bydgosko-wyszogrodzki był
    namiestnikiem Łokietka w ostatnim bastionie Pomorza Gdańskiego – Świeciu. Gdy i
    ono zostało zdobyte w 1309 r., całe Pomorze znalazło się w rękach krzyżackich.

    Władysław Łokietek znając doskonale zamiary przeciwnika, ok. 1327 r. wzmocnił
    załogę Wyszogrodu i nakazał kontrolowanie żeglugi na Wiśle. Statki krzyżackie
    zatrzymywano i konfiskowano. W odwecie, jak również w ramach zaplanowanej
    kampanii mającej na celu trwałe zajęcie Kujaw i złupienie Wielkopolski, gród
    wyszogrodzki został doszczętnie zniszczony przez Krzyżaków. 12 maja 1330 r.
    komtur chełmiński Otto von Luterberg nadwiślańską twierdzę spalił i zburzył
    mordując przy tym liczną (na warunki średniowieczne) 200-osobową załogę. W ten
    sposób przyczynił się mimo woli do wzmocnienia Bydgoszczy, która odtąd zaczęła
    odgrywać rolę czołowego ośrodka miejsko-obronnego w tym rejonie.
    Wyszogród zaś pozostał grodziskiem, w którym dzisiaj wyraźnie można wyróżnić
    ziemne wały i fosy. Miejsce to wciąż czeka na wyeksponowanie i wykorzystanie
    turystyczne.

    Król Władysław być może przebywał w grodzie bydgoskim, w latach 1327-43 kolejno
    najeżdżanym i odzyskiwanym z rąk Zakonu w wyniku pertraktacji.
    Z zeznań świadków w późniejszych procesach można wywnioskować jak okrutnie
    wojowali Krzyżacy. Bracia zakonni nie szczędzili kościołów, wdzierali się do
    nich nawet podczas nabożeństw i na oczach księży mordowali wiernych, gwałcili
    kobiety, rabowali mienie, puszczali z dymem zabudowania.

    Drewniano-ziemny gród bydgoski znajdował się wówczas na wyspie, w miejscu
    późniejszego zamku (dzisiaj okolice kościoła jezuitów i przedszkola Alf). Można
    przypuszczać, że w 1330 r. został puszczony z dymem przez Krzyżaków. Okupacja
    Bydgoszczy, Kujaw, Ziemi Dobrzyńskiej i Michałowskiej trwała aż do pokoju
    kaliskiego (1343 r.)

    Półwysep, znajdujący się na zachód od grodu – oblewany Brdą Młynówką (dawnym
    głównym nurtem Brdy) oraz Brdą Zamkową (W XVIII w. zamuloną, w XIX w. zasypaną)
    był jeszcze niezasiedloną równiną. To właśnie tam miało wkrótce stanąć miasto
    lokacyjne.

  • 20.06.06, 16:18
    KAZIMIERZ III WIELKI (1333-1370)

    Król ten – najwyżej oceniony w historii Polski - zapisał się w historii
    Bydgoszczy przede wszystkim jako ten, który wyniósł Bydgoszcz na wyższy poziom
    rozwoju, przede wszystkim poprzez nadanie bydgoskiemu „castrum” praw miejskich.
    Decyzje Kazimierza były dla Bydgoszczy decydujące dla jej przyszłości, aż po
    dzień dzisiejszy.
    Władca biorąc pod uwagę położenie Bydgoszczy, która była do pewnego stopnia
    kluczem do panowania polskiego na północno-zachodnich kresach Korony,
    postanowił wykorzystać nowe miasto dla wzmocnienia władzy polskiej nie tylko
    pod względem strategicznym, ale i gospodarczym.
    Miasto już uprzednio było siedzibą kasztelana i podwojewody (vicepalatinus),
    wobec czego posiadało już pewne znaczenie administracyjne. W obliczu
    zniszczenia Wyszogrodu, który jeszcze w 1330 r. był ośrodkiem równorzędnym,
    Bydgoszcz pozostała bez konkurencji – skazana na odgrywanie roli większej, niż
    na początku swego istnienia.
    Gród zresztą już wcześniej w dokumentach nazywany był mianem „oppidum”, czyli
    miasta.
    Co ciekawe, możliwe, że budowę zamku król zlecił jeszcze przed lokacją miasta.
    W 1346 r. kiedy nastąpiła lokacja, zamek – określony ”castrum”, w którym
    rezydował burgrabia był już użytkowany.

    Akt lokacyjny dla Królewca - Bydgoszczy

    19 kwietnia 1346 r., Kazimierz Wielki przebywając podczas Wielkanocy w
    rodzinnym Brześciu Kujawskim, wystawił akt lokacyjny dla Bydgoszczy.
    Bydgoszcz miała być z jednej strony ośrodkiem handlowym, będącym przeciwwagą
    dla znajdujących się pod władzą krzyżacką miast pomorskich, a z drugiej -
    warownią, strzegącą granicy państwa z zakonem.
    Król w akcie lokacyjnym zawarł szereg praw i przywilejów, z których Bydgoszcz
    mogła skorzystać. O tym, ile z tego wyniesie, miała decydować inwencja i
    aktywność mieszkańców ówczesnych i przyszłych.

    Co było szczególne w lokacji Kazimierza Wielkiego ?

    ·król mimo że założył w Polsce wiele miast, na terenie Kujaw dokonał tylko
    jednej lokacji, a była nią właśnie Bydgoszcz

    ·Bydgoszcz uzyskała walory obronne. Król wzniósł zamek jako jeden z węzłów
    umocnień na linii Noteci (Wieluń, Nakło, Bydgoszcz, Kamień, Międzyrzecz). Był
    to jeden z 35 zamków polskich w tamtych czasach.
    Gdyby nie nieszczęsne wysadzenie zamku w 1656 r., byłby to kluczowy zabytek
    bydgoski, położony na wyspie, mniejszej niż sąsiednia Wyspa Młyńska.

    ·Bydgoszcz otrzymała aktem lokacyjnym bardzo rozległe miejskie posiadłości
    ziemskie (patrymonium) - ok. 100 km2 obszar pól, łąk, lasów, dostęp do jeziora
    jezuickiego i rzeki Brdy – większe, niż jakiekolwiek miasto kazimierzowskie
    (poza Wschową)

    ·nazwa Królewiec (Kunigesburg) - Kazimierz Wielki podkreślił, że jest to
    miasto królewskie i kazimierzowskie, świadectwo osobistego zaangażowania
    władcy. Nazwa „Miasto Króla” miała ponadto odróżniać Bydgoszcz od sąsiednich,
    starszych miast, założonych przez zakon krzyżacki. Wydaje się, że ostatni Piast
    chciał zapewnić Bydgoszczy pozycję szczególną i chciał chronić ją przed
    konkurencją

    ·przywileje nadane miastu były tak rozległe, że z niektórych z nich Bydgoszcz
    skorzystała dopiero dużo później, np za panowania Wazów. Miasto uzyskało prawo
    prowadzenia handlu spławnego, co wkrótce stało się podstawowym źródłem
    egzystencji, a nawet bogactwa miasta, prawo użytkowania młynów, które
    przynosiło duże dochody, prawo posiadania łaźni, prawo założenia szkół w
    mieście, prawo bicia monety, co zostało urzeczywistnione w 1594 r. i inne
  • 20.06.06, 16:19
    Pobyty króla w Bydgoszczy

    Kazimierz Wielki kilkakrotnie przebywał w Królewcu-Bydgoszczy. Jego odwiedziny
    związane były z wizytacją budowy zamku oraz przejazdu przy okazji różnych
    wydarzeń.
    Jedna z wizyt odbyła się 14 VI 1349 r. podczas podroży do Trzęsacza, gdzie
    wyznaczano szczegółowo granicę polsko-krzyżacką.
    W 1362 r. w dokumentach króla pojawiła się nazwa ziemia bydgoska (terra
    Bidgistiensi) i odtąd pojawiała się coraz częściej. Świadczy to o tym, że
    Bydgoszcz zaczęła być postrzegana jako ośrodek o coraz większym znaczeniu -
    regionalnym jak byśmy dzisiaj określili.

    Kaźko Słupski

    Z Bydgoszczą ściśle związany był wnuk Kazimierza Wielkiego Kaźko Słupski,
    którego umierający bezpotomnie król chciał w ostatniej chwili ustanowić
    spadkobiercą tronu polskiego. Dlatego dwa dni przed swoją śmiercią (3 XI 1370)
    Kazimierz Wielki dokonał zapisu swemu wnukowi znacznego terytorium państwa, w
    tym terytorium bydgosko-wyszogrodzkiego.
    Niestety, zawarty poprzednio układ z Ludwikiem Węgierskim skutkował
    zakwestionowaniem testamentu króla przez możnych Korony. Za cenę zrzeczenia się
    praw do korony, Kaźko otrzymał jako lenno ziemie dobrzyńską i grody: bydgoski,
    wielatowski i wałecki.
    Główną rezydencją Kaźka był zamek bydgoski, tutaj wydawał liczne dokumenty,
    tutaj znajdował się także jego dwór. Wypełniając obowiązki lennika, wziął
    udział w wyprawie na Złotorię nad Drwęcą, podczas której został ciężko ranny.
    Na wyraźnie życzenie ksiecia, przetransportowano go do Bydgoszczy na zamek,
    gdzie po kilku miesiącach zmarł (1377 r.).

    Bydgoszcz w XIV wieku

    Miasto w XIV wieku było dopiero na etapie budowy. Jako obszar rozbudowy król
    wyznaczył ok. 8,5-hektarowy półwysep na zachód od zamku. Wytyczony Rynek nie
    był jeszcze utwardzony (wybrukowany), a Ratusz i domy wznoszono z drewna.
    Jedyną budowlą murowaną był zamek, zaś kościół św. Idziego otrzymał murowaną
    szatę prawdopodobnie dopiero w 1537 r. Z uwagi na to, że kościół p.w. św.
    Idziego znajdował się na przedmieściu, rozpoczęto budowę miejskiego kościoła
    parafialnego w miejscu dzisiejszej katedry z nadaniem mu odpowiednio okazałej
    formy architektonicznej. Razem z kościołem powstawała szkoła parafialna.
    Pierwotne umocnienia obronne miały postać palisady, zbudowanej z solidnych pali
    drewnianych, wbitych pionowo w ziemię. Otaczały one całą, najbardziej narażoną
    na atak nieprzyjaciela południową stronę miasta.
    Być może wykopano wtedy fosę od strony południowej, przez co półwysep, na
    którym znajdowało się miasto, zamienił się w wyspę. Fosa miała szerokość około
    15 m, a zasilana była wodami Brdy Młynówki i połączona z Brdą Zamkową (dziś nie
    istnieje).
    Młyny zbożowe i tartak, zlokalizowano na Okolu na zachód od miasta, czyli
    dzisiejszej Wyspie Młyńskiej.
    Dominującą nad miastem budowlą był murowany zamek z czterema wieżami (3
    narożne+bramna) i podwójnym opasaniem fosą. Pobliskie puszcze, sięgające – jak
    pisali kronikarze 4 i więcej mil dookoła (1 mila = 8 km) „gdzie obfitość
    dzikiej zwierzyny”, zwano Bydgoskim Borami Królewskimi. Od tej nazwy pochodzi
    dzisiejsza Puszcza Bydgoska.

    Pierwsze budowle hydrotechniczne

    Co ciekawe, już w tym czasie podobny do dzisiejszego kształt uzyskała forma
    spiętrzenia układu rzecznego w obrębie Wyspy Młyńskiej, wtedy zwanej Okolem.
    Ma to związek z najstarszymi młynami królewskimi, które pobudowano przed 1400
    r. Znajdowały się one naprzeciw kościoła farnego.
    Spiętrzenie rzeki o kilka metrów, aby uzyskać siłę napędową na koła młyńskie,
    wymusiło wtedy wykonanie nowego przekopu kanału spławnego w miejscu
    dzisiejszego głównego nurtu Brdy, w zakolu przy operze. Tędy spławiano towary z
    góry rzeki, zwłaszcza drewno.
    Natomiast lokalizacja jazu młyńskiego (farnego) trwa do dziś, zaś pierwsza
    śluza na spław tratew drzewa i barek znajdowała się przy klasztorze karmelitów.
    Podpiętrzenie Brdy Młynówki sprzyjało utrudnieniu dostępu do miasta od zachodu,
    a także umożliwiło zasilanie fosy pod murami miasta.
    Kanał spławny wraz ze śluzą był czynny przez kilka wieków aż do jego likwidacji
    podczas przebudowy zakola Brdy przez władze pruskie (plan geodety Heermana 1789
    r.).
    Tak więc już w XIV wieku, Bydgoszcz posiadała budowle hydrotechniczne i
    pierwsze kanały (przekop Brdy, fosa miejska).
  • 20.06.06, 23:39
    dzięki za przypomnienie ciekawej historii naszego miasta.
  • 21.06.06, 15:50
    fajne to . Skopiowałem na plik :). Dlaczego tego nie drukuje się w GW w
    odcinkach ;)
  • 21.06.06, 15:51
    Najciekawsze dopiero przed nami.
  • 21.06.06, 15:54
    KRÓLOWA JADWIGA (1384-99)

    Pod koniec swego życia, królowa odbyła podróż po Kujawach, która była związana
    z rokowaniami z Krzyżakami odbywanymi w Inowrocławiu.

    Pobyt Królowej w Bydgoszczy i jego skutki

    W 1397 r. Królowa była podejmowana w Bydgoszczy przez dzierżącego gród Tomasza
    z Węgleszyna.
    W tym czasie Krzyżacy oblegali Bydgoszcz, ostatecznie wpuszczeni na krótko do
    miasta przez przekupionego burgrabię, lecz wkrótce zostali wypędzeni.
    Podczas pobytu królowej zapewne poruszono sprawę ulokowania w Bydgoszczy
    klasztoru jednego z zakonów, gdyż rok później - w 1398 r. na życzenie królowej
    sprowadzili się do Bydgoszczy Karmelici i osadzili na miejscu dzisiejszego
    Placu Teatralnego.
    Być może znana z pobożności królowa uznała, że miasto, rozrastające się i
    pomyślnie rozwijające, wymaga wzmożenia duchowej opieki.
    1 października 1401 r. papież Bonifacy IX zatwierdził fundację klasztoru
    bydgoskich karmelitów. Braciom zakonnym wyznaczono obszerny plac na
    Przedmieściu Gdańskim (dzisiaj Plac Teatralny) pod budowę kościoła i klasztoru,
    przy czym mieszczanie nie szczędzili ofiar, darów i wszelkiej pomocy.
    Wkrótce (17 IX 1408) także bydgoski starosta w imieniu króla nadał klasztorowi
    karmelitów szereg przywilejów gospodarczych.
    Był to pierwszy zakon w Bydgoszczy, po którym jednak obecnie nie ma śladu. Nie
    przetrwały nawet żadne zabudowania, kościelne, ani klasztorne.
    Pierwszy zakon w mieście zawdzięczamy więc andegaweńskiej królowej, która
    została świętą.

    Bydgoszcz w końcu XIV wieku

    Miasto, zagubione wśród ostępów leśnych, nie miało łatwych początków. Jedynym
    jego atutem była spławna rzeka połączona z główną wodną arterią komunikacyjną
    kraju – Wisłą.
    Zamek utrzymywany był z funduszy państwa, mieszczanie natomiast sami musieli
    zadbać o zapewnienie sobie środków egzystencji. Uprawiano więc ogrody, hodowano
    zwierzęta, wypasając je na nadrzecznych łąkach, a świnie w miejskich dąbrowach
    i buczynach.
    Pierwszą produkcję na zbyt, jaką podjęto w mieście było warzenie piwa. Rzeka
    Brda i Wisła umożliwiała łatwy i tani transport trunku na teren kraju.
    Pod koniec XIV w. pszennym piwem bydgoskim raczyli się Krzyżacy. Jako trunek
    zagraniczny, kosztowało ono wtedy w Prusach więcej, niż przednie piwa gdańskie
    i elbląskie.

    Pod koniec XIV w. zabudowa sakralna, mieszkaniowa i gospodarcza wykroczyła poza
    obręb umocnień miejskich i skupiać się zaczęła na drogach wylotowych z miasta.
    Wzdłuż traktów do Gdańska, Koronowa i Fordonu powstało przedmieście Gdańskie,
    wzdłuż dróg do Poznania i Nakła - przedmieście Poznańskie, wzdłuż dróg do
    Inowrocławia i Torunia – przedmieście Kujawskie.

  • 22.06.06, 08:10
    Pisz chłopie bo widzisz cosię dzieje znowu po 8 rano i znowu ten sam pacan
    spamuje pokierane wątki
  • 22.06.06, 15:34
    WŁADYSŁAW II JAGIEŁŁO (1386-1434)

    Król ten, pierwszy z dynastii Jagiellonów, wsławił się przede wszystkim
    złamaniem potęgi zakonu krzyżackiego pod Grunwaldem.
    Właśnie z wielką wojną z zakonem w l. 1409-10, wiąże się kilka z pobytów króla
    w Bydgoszczy (choć nie wszystkie).
    W wojnie tej Bydgoszcz brała czynny udział. Niestety jest to zbyt mało znane.

    Zanim to nastąpiło, zasługą króla było w 1392 r. odzyskanie ziemi bydgosko-
    inowrocławskiej z rąk prokrzyżackiego księcia Władysława Opolczyka, który z
    woli poprzedniego króla Ludwika Węgierskiego był lennikiem króla polskiego.
    Sprytnemu manewrowi politycznemu posłużył monarsze mariaż córki Opolczyka z
    bratem Jagiełły Wiguntem.

    Jak przebiegały wydarzenia wojenne 1409-1410 r. z udziałem Bydgoszczy ?

    Zajęcie Bydgoszczy i incydent z Henrykiem von Plauen

    6 VIII 1409 Krzyżacy (Ulryk von Jungingen) wypowiedzieli Polsce wojnę.
    Pierwszym ich posunięciem było niezwłoczne zajęcie Ziemi Dobrzyńskiej, Krajny
    oraz Bydgoszczy.
    Zajęcie Bydgoszczy było ważne z dwóch powodów:
    -miasto posiadało ważne znaczenie strategiczne w drodze na Kujawy i do
    Wielkopolski,
    -było cenne z uwagi na osiągnięty już wysoki poziom rozwoju gospodarczego oraz
    znaczenie handlowe miasta stanowiącego konkurencję dla miast zakonnych.

    Krzyżacy liczyli, że w razie korzystnego dla nich dalszego przebiegu walk, uda
    im się wymusić w traktacie pokojowym oddanie grodu na stałe.

    Szybkość akcji krzyżackiej była zaskoczeniem dla Jagiełly. Mimo
    kilkumiesięcznych przygotowań, nie był w stanie odpowiedzieć na atak. Krzyżacy
    mieli opracowany szczegółowy plan pochodu wojsk przez Polskę. Od Świecia przez
    Bydgoszcz, Gniezno i Poznań zamierzali dotrzeć do Wronek, by powrócić przez
    Oborniki, Żnin i Łabiszyn, łupiąc po drodze miasta i wsie.
    Po zajęciu Ziemi Dobrzyńskiej i Krajny, 28 VIII armia krzyżacka zwróciła się w
    stronę Bydgoszczy.

    Dzień wcześniej załoga bydgoskiego zamku wykonała udany wypad pod Świecie,
    biorąc do niewoli miejscowego komtura Henryka von Plauen. Niestety powracając,
    natknęła się na armię krzyżacką, która odbiła komtura, zamordowała komendanta
    zamku i wzięła do niewoli znaczną część jego załogi uczestniczącej w wyprawie.
    Henryk von Plauen w późniejszym toku wojny ocalił zakon przed całkowitym
    zniszczeniem, gdy pod bitwie pod Grunwaldem zorganizował obronę Malborka. Tak
    więc incydent pod Bydgoszczą miał duże znaczenie dla późniejszych wydarzeń.

    Pozostali obrońcy, nie widząc możliwości obrony, oddali bez walki zamek w ręce
    wojsk zakonnych.
    Jan Długosz przypisuje upadek – potężnej według jego słów twierdzy – zdradzie
    polskiego dowódcy:
    ,,Po zdobyciu zaś złotoryjskiego zamku, widząc, iż zamku Bydgoszczy, wielce
    położeniem swojem warownego, (...) wziąć w żaden sposób nie zdołają, przekupili
    burgrabię zamku, który otwarł krzyżakom bramy‘’

    W mieście od 1404 istniał spisek zorganizowany przez burgrabiego bydgoskiego
    Bernarda oraz 9 wpływowych mieszczan niemieckiego pochodzenia z burmistrzem
    Franciszkiem na czele. W nocy 29-30 VIII 1409 r. miasto zostało opanowane.
    Starosta bydgoski Tomasz z Węgleszyna, nieobecny w mieście, dowiedziawszy się o
    upadku Bydgoszczy, jak pisze Długosz: „z żalu wielkiego umarł”.

    Krzyżacy pod wodzą komtura tucholskiego Henryka von Schoelborn spalili miasto,
    w tym drewnianą farę, ratusz i kościół p.w. św. Idziego.
    Następnie planowali stąd uderzyć na Nakło.
    Na zamku pozostawiono załogę zaciężnych krzyżackich pod wodzą Heinza Borsnitza,
    a opiekę nad miastem przejął komtur świecki Henryk von Plauen, który zażądał
    złożenia hołdu przez mieszczan. Krzyżacy zagarnęli w mieście mnóstwo łupów,
    m.in. jeńców i bydła.

  • 22.06.06, 15:35
    Odbicie Bydgoszczy przez Władysława Jagiełłę – wstęp do Grunwaldu

    Tymczasem Władysław Jagiełło zorganizował pospolite ruszenie pod Łęczycą i 23
    września 1409 ruszył pod Bydgoszcz w celu odbicia warowni. Potrzebny był sukces
    militarny w celu zachowania morale wojska i powstrzymania Krzyżaków przed
    następnymi krokami zaczepnymi.
    W ciągu 6 dni, przez Radziejów i Tuczno, armia przybyła pod twierdzę, gdzie 29
    września rozpoczęto oblężenie.
    Jak opisuje Długosz:
    ,,W dzień zaś Św. Michała zamek Bydgoszcz silnie wojskiem otoczył i koszami
    jakoby murem wkoło ponad wałem opasał, poczem jął mocno z dział szturmować. Od
    ciągłego miotania pocisków zginął komtur i dowódca zamku. (...) Stał atoli król
    z swoim wojskiem przez ośm dni w borze, i zamek wciąż oblegał, ósmego dnia
    wziął go przemocą. A naprawiwszy rozwalone mury, oddał zamek ten Maciejowi z
    Łabiszyna Wojewodzie Brzeskiemu starostwem dzierżawnem”.

    Tak więc 6 października 1409 r., po rozbiciu murów przez artylerię ustawioną na
    drewnianych konstrukcjach, zamek został wzięty szturmem.
    W ręce polskie dostał się zdradziecki burgrabia Bernard, którego Władysław
    Jagiełło – skądinąd znany z łagodności – skazał na śmierć głodową.
    Zdobycie Bydgoszczy umożliwiło królowi skierowanie w przyszłym roku głównych
    sił bezpośrednio na terytorium państwa zakonnego.

    Rozejm w Bydgoszczy, Bitwa pod Grunwaldem

    Zdobycie Bydgoszczy miało natychmiastowe skutki polityczne. Wielki mistrz
    krzyżacki Urlyk von Jungingen natychmiast zawarł w Bydgoszczy rozejm, który
    miał obowiązywać do „świętego Jana” 24 VI 1410.
    Gdy po tym terminie wznowione zostały działania wojenne, rycerstwu z Kujaw
    nakazano markować główne uderzenie sił polskich w kierunku Świecia-Torunia.
    Dlatego natychmiast po wygaśnięciu rozejmu oddziały z Inowrocławia i Brześcia
    podpaliły krzyżackie enklawy: Nieszawę i Murzynno, zaś oddział z Bydgoszczy
    podszedł pod zamek w Świeciu, gdzie wciągnięto w zasadzkę część załogi zamku.
    W tym celu dowódcą garnizonu zamku bydgoskiego (potem także starostą bydgoskim)
    został jeden z najsłynniejszych rycerzy Janusz Brzozogłowy, służący uprzednio
    na dworze węgierskim.
    W efekcie potyczek, Krzyżacy byli zmuszeni utrzymywać spore siły na Pomorzu
    Gdańskim, oraz zostali wprowadzeni ww błąd co do rzeczywistego, głównego
    kierunku uderzenia.
    Wykorzystując manewry na Kujawach, Jagiełło z połączoną armią polsko-litewską
    wtargnął na teren Prus i rozbił Krzyżaków 15 lipca 1410 r. pod Grunwaldem.
    Oddziały krzyżackie spod Świecia wzięły udział w walce dopiero w obronie
    Malborka.

    Bitwa pod Koronowem i następny pobyt króla w mieście.

    Po bitwie grunwaldzkiej, kolejna ważna bitwa rozegrała się na polach pod
    Koronowem 12 października 1410 r., gdzie zatrzymano posiłki Zakonu przybyłe z
    Marchii i zmierzające w kierunku Prus.
    Po zwycięstwie rycerstwo polskie ruszyło do Bydgoszczy, gdzie przebywało 3 dni
    świętując zwycięstwo.
    Jednak stracony został zamek w Tucholi przez Jana Brzozogłowego mylnie
    informowanego o wyniku bitwy pod Koronowem
    Wówczas, 26 października 1410 r. Władysław Jagiełlo zawitał w mieście ponownie
    na czele wojsk, z zamysłem odbicia tucholskiego zamku. Z Bydgoszczy wysłano pod
    Tucholę podjazd Piotra Szafrańca – podkomorzego krakowskiego. Wyprawa pokonała
    w potyczce oddział krzyżacki, ale zamku nie zdobyła. Jagiełło utracił
    złudzenia, że uda mu się szybko opanować Pomorze. Rozpoczął więc w Bydgoszczy
    starania w sprawie zawieszenia broni.

    W czasie polsko-krzyżackich rokowań na ostrowie wiślanym koło Nieszawy (dziś
    Kępa Bazarowa w Toruniu), starosta bydgoski Jan Brzozogłowy poprowadził pod
    Toruń podjazd rycerstwa polskiego. Przeprawiwszy się przez Wisłę przez bród pod
    Solcem Kujawskim napadł na zamek Papowo Biskupie. Spalił przedzamcze i
    uprowadził konie Wielkiego Mistrza i towarzyszących mu rycerzy, po czym wrócił
    statkami do Bydgoszczy „przed nosem ścigających go rycerzy krzyżackich”.
  • 22.06.06, 15:36
    Kolejne pobyty króla w Bydgoszczy i jego działalność

    Następna wizyta Władysława Jagiełły z żoną Zofią Holszańską w Bydgoszczy odbyła
    się wiosną 1425 r. (wówczas właśnie 74-letniemu królowi urodził się syn
    Władysław - następca tronu, a 2 lata później miał urodzić się następny syn
    Kazimierz)
    Wtedy to (22 V 1425 r.) w kościele p.w. św. Idziego, w obecności króla,
    rajcowie bydgoscy złożyli przysięgę wierności władcy.
    W tym czasie kościół farny spłonął w pożarze wywołanym najazdem krzyżackim.
    Wobec tego aż do 1474 r. funkcję kościoła parafialnego spełniał prastary
    kościółek p.w. św. Idziego.

    Niecały rok wcześniej, natomiast 4 VII 1424 - król wystawił nowy miejski
    dokument lokacyjny dla Fordonu. W miejsce prawa chełmińskiego wprowadził prawo
    magdeburskie, oraz zarzucił dawną nazwę miasta Wyszogród-Hoghemburg nadaną
    przez Władysława Opolczyka w 1382 r.
    Chodziło o spolszczenie tego miasta. Jagiełło jako miasto wzorcowe Fordonu,
    wyznaczył Bydgoszcz, eliminując tym samym Zakon z wywierania wpływu na Fordon.
    Wójtem fordońskim wyznaczono starostę bydgoskiego Janusza Brzozogłowego.
    Odtąd trzy blisko położone miasta, obsadzające zakole Wisły: Bydgoszcz, Fordon
    i Solec będące bramami w kierunku Pomorza i Ziemi Chełmińskiej stały się
    jednolitym zapleczem dla polskiego handlu wiślanego.

    Bydgoszcz na początku XV wieku

    Na początku XV. rozpoczął się coraz intensywniejszy rozwój miasta. Karmelici
    wznosili – początkowo drewniany klasztor i kościół na przedmieściu gdańskim,
    natomiast od strony południowej rozpoczęto budowę murów miejskich. Zezwolenie
    królewskie dotyczące budowy murów uzyskano w 1404 r.

    Z początkiem XV w. narodziła się koniunktura handlowa związana z rozwojem
    demograficznym Europy Zachodniej. Rozwój wielkich aglomeracji miejskich,
    przemysłu okrętowego, manufaktur tekstylnych wzmógł popyt na zboże, drewno i
    produkty przemysłu drzewnego: potaż, smołę, węgiel drzewny. W zamian za te
    surowce państwa zachodu Europy oferowały: sól, owoce południowe, oliwę, ryż,
    przyprawy korzenne, solone ryby morskie, wina południowe, sukna.
    Rola wiodącego pośrednika przypadła Gdańskowi, który w ciągu XV w. stał się
    czołowym ośrodkiem międzynarodowego handlu nad Bałtykiem. Z nowych możliwości
    zarobkowania skorzystały te ośrodki, które leżąc nad Wisłą, miały zapewnioną
    bezpośrednią komunikację wodną. Towary masowe, jak zboże, drewno, opłacało się
    ekspediować do Gdańska jedynie na szkutach i tratwach, ponieważ koszt przewozu
    błotnistymi drogami na wozach był zbyt wysoki.
    Pojawiła się więc szansa wykorzystania czołowego atutu Bydgoszczy, czyli
    sąsiedztwa spławnej rzeki. Co więcej – Bydgoszcz była ostatnią w łańcuszku
    polskich miast nadwiślańskich, skąd do Gdańska było najbliżej i ponadto
    posiadała rolnicze zaplecze w postaci słynących z gospodarki zbożowej powiatów
    wielkopolskich.
    Wobec tego na pocz. XV w. udział Bydgoszczy w handlu wiślanym wrósł na tyle, że
    pojawiają się pierwsze skargi kupców toruńskich na konkurencję Bydgoszczy.
    Wówczas konkurencja ta była pożądana i popierana przez polskich władców, z
    uwagi na przynależność Torunia do państwa zakonnego.

    W połowie XV wieku liczba mieszkańców miasta zwiększyła się do 1,5 tys.
    Piwo bydgoskie zalewało karczmy od Wielkopolski po wybrzeża Bałtyku.
    Wzrost podaży piwa skutkował obniżaniem jego cen. Piwo eksportowano do Gdańska,
    Torunia i mniejszych miast pomorskich (Nowe, Świecie). Piwo bydgoskie trafiało
    na rynek poznański, a także do pobliskich miast kujawskich. W pocz. XVI w. w
    Inowrocławiu istniała specjalna piwnica, gdzie serwowano wyłącznie piwa
    bydgoskie.
    Za czasów Jagiełły zarejestrowano również najstarszy bydgoski cech
    rzemieślniczy rzeźników (9 V 1434 r.).

    Wykup wójtostwa bydgoskiego przez Władysława Jagiełłę

    W okresie panowania Władysława Jagiełły doszło do ważnego, negatywnego dla
    miasta wydarzenia.
    Otóż w latach 1403-1408 dziedziczne bydgoskie wójtostwo (dziedzictwo zasadźców
    miasta), obwarowane licznymi przywilejami Kazimierza Wielkiego wykupił król, a
    dochody przeznaczył na uposażenie bydgoskiego starosty (przedstawiciela króla,
    zarządzajacego bydgoskim powiatem i zamkiem). Przesądziło to o późniejszym
    względnym ubóstwie gminy miejskiej, reprezentowanej przez burmistrza i rajców
    rady miejskiej w obliczu bogactwa mieszczaństwa i zamkowego starosty. Miasto
    nie było w stanie wykupić wójtostwa, w przeciwieństwie do wielu dużych miast w
    Polsce.
    Wraz z utratą wójtostwa Bydgoszcz utraciła szansę zapewnienia sobie solidnych
    podstaw egzystencji w przyszłości. Wiele inwestycji publicznych nie mogło dojść
    do skutku w wyniku braku funduszy, inne zaś które z wielkim mozołem
    podejmowano, zamiast monumentalnej skali i imponującego wyglądu – redukowano do
    stosunkowo prostych rozwiązań.
    Przy budowie ratusza, murów, kościołów niezbędny był sponsoring starosty oraz
    bogatych rodów mieszczańskich. W ten sposób rozbudowano m.in. siedziby zakonów
    w Bydgoszczy.
  • 22.06.06, 17:35
    Doskonałe opracowanie - tak trzymać.
  • 26.06.06, 08:42
    cool mało powiedziane. Tak dalej proszę
  • 22.06.06, 18:19
    Jak już Kronikarzu Gallu Picie dojdziesz do XVIII wieku, wspomnij o tym, że w
    naszym mieście niejaki Józef Wybicki, późniejszy generał wojsk polskich i autor
    hymnu narodowego, odbywał (współczesnie mówiąc) aplikację adwokacką i zasłynął
    jako świetny mówca i znawca praw.
    A tak poza tym, to podziwiam zaangażowanie...
  • 23.06.06, 16:00
    KAZIMIERZ IV JAGIELLOŃCZYK (1447-1492)

    Król ten, bardzo zasłużony dla wzrostu potęgi państwa Jagiellonów, dobrze znał
    Bydgoszcz i chętnie tu przebywał.

    Wojna trzynastoletnia (1454-1466), która zdecydowała o podporządkowaniu Polsce
    państwa zakonnego miała ścisłe powiązania z Bydgoszczą. Z racji granicznego
    położenia i znaczenia handlu wiślanego dla miasta, bydgoszczanie byli żywotnie
    zainteresowani odzyskaniem Pomorza Gdańskiego. Nic dziwnego, że szlachta z
    Bydgoszczy i okolic była zaciekłym wrogiem krzyżactwa i brała aktywny udział w
    wojnie. Szczególnie odznaczył się Jan Kościelecki - starosta bydgoski, syn
    Janusza – wojewody inowrocławskiego. Uczestniczył on w naradach pokojowych. Po
    zakończonej wojnie król zastawił mu Bydgoszcz i Solec. Jako wojewoda
    inowrocławski zasiadał w Senacie razem z bratem Mikołajem.
    Zaszczyty posiadł również z powodu pożyczki, jaką dla potrzeb wojny wydał
    królowi (27 III 1457 r.).
    Od tego czasu, aż do 1600 r. starostwo bydgoskie obsadzał ród Kościeleckich.

    Rola Bydgoszczy w wojnie trzynastoletniej polsko-krzyżackiej

    Rola Bydgoszczy w wojnie 13-letniej – bardzo doniosła, jest niestety stosunkowo
    mało znana. To tym bardziej cenne, że wojna ta to jeden z największych sukcesów
    polityczno-militarnych państwa Jagiellonów, dotyczący odzyskania historycznych
    ziem polskich, zarazem bardzo ważnych z punktu widzenia gospodarczego (dolna
    Wisła, Gdańsk).

    Tajne negocjacje w Bydgoszczy

    W 1440 r. w Kwidzynie zawiązał się Związek Pruski, do którego należało
    rycerstwo i mieszczaństwo państwa zakonnego, szukające w Polsce oparcia przeciw
    surowym rządom krzyżackim.
    Kontaktami ze szlachtą pruską zajmował się Mikołaj ze Ścibora Szarlejski –
    właściciel starostwa bydgoskiego, wojewoda brzeski, kasztelan inowrocławski.
    Był to jeden z najbliższych doradców Kazimierza Jagiellończyka w sprawach
    krzyżackich, który w Bydgoszczy prowadził poufne negocjacje z emisariuszami
    Związku Pruskiego.
    4 lutego 1454 r. rozpoczęło się powstanie antykrzyżackie w Toruniu, które
    szybko objęło całe Prusy.
    6 marca 1454 r. król Kazimierz Jagiellończyk na prośbę szlachty sformułował akt
    inkorporacji Prus do Polski. Egzekucją postanowień zajął się Mikołaj Szarlejski
    jako przedstawiciel szlachty kujawskiej i wielkopolskiej.
    Trzeba było stoczyć o prowincje ciężką i długą walkę z zakonem, który posiadał
    jeszcze spore zasoby i znaczenie na arenie międzynarodowej.

    Bydgoszcz zapleczem walk

    Odtąd Bydgoszcz stała się zapleczem walk wojny trzynastoletniej. Choć nie
    objęły jej bezpośrednio działania militarne, stanowiła punkt wyjściowy dla
    wielu polskich operacji wojskowych, spotkań i narad dyplomatycznych, niekiedy
    decydujących dla przebiegu tej wojny.

    W mieście przebywał wielokrotnie król Kazimierz Jagiellończyk. Na zamku
    bydgoskim król dowiedział się o śmierci swojej matki, żony Jagiełły, Zofii
    Holszańskiej.
    Kazimierz Jagiellończyk wprowadził się na bydgoski zamek wraz z całą
    kancelarią, największymi dostojnikami państwa i Kościoła. W warowni zabrakło
    miejsc, więc część świty szukała noclegów u mieszczan.

  • 23.06.06, 16:03
    I pobyt króla w Bydgoszczy – ucieczka

    Po raz pierwszy król przybył do miasta 21 września 1454 r. gdy po klęsce pod
    Chojnicami (18 IX 1454 r.) uciekał przed Krzyżakami w towarzystwie zaledwie
    ośmiu rycerzy.
    Przebywał wówczas w Bydgoszczy kilka dni, organizując zaplecze dla dalszej
    walki.
    Wojna rozpoczęła się dla króla niepomyślnie. Wielu przekonało się teraz, że
    będzie trwała wiele lat.

    II pobyt króla w Bydgoszczy – negocjacje z elektorem

    W lecie 1455 r. realne było zagrożenie zajęcia przez wojska krzyżackie
    Bydgoszczy, usunięte dzięki zwołaniu pospolitego ruszenia.
    8 września 1455 r. król spotkał się na zamku z elektorem brandenburskim
    Fryderykiem II, z którym prowadził negocjacje na temat zakończenia wojny,
    niestety zakończone bez rezultatów.
    Elektor próbował ogrywać rolę mediatora, po uprzedniej wizycie w Malborku.
    W efekcie rokowań zyskał tylko on sam, zajmując przekazaną mu przez Krzyżaków
    Ziemię Lubuską (Nową Marchię).

    III pobyt króla w Bydgoszczy – wykupienie Malborka

    W 1457 r. Kazimierz Jagiellończyk wybrał Bydgoszcz na centrum operacji przeciw
    Zakonowi. Do tej pory nie mógł pokonać Krzyżaków militarnie, a o zdobyciu
    warownego Malborka nie miał co marzyć. Jagiellończyk postanowił więc zmienić
    taktykę i zaproponował łapówkę zaciężnym wojskom krzyżackim, które od dawna nie
    otrzymywały żołdu. W zamian za pieniądze mieli oni oddać zamki w ręce króla:
    Nowe, Starogard i Malbork.
    5 kwietnia 1457 r. Kazimierz przybył do Bydgoszczy, by osobiście prowadzić
    negocjacje
    Przedstawiciel zaciężnych Ulryk Czerwonka postawił trudne warunki. Po zebraniu
    wszystkich zasobów skarbu Korony okazało się, że brak jeszcze ogromnej sumy 190
    tys. florenów. Dostojnicy zebrani w Bydgoszczy - Andrzej Tęczyński, Jan
    Rytwiński, Jan Długosz, arcybiskup gnieźnieński, biskupi kujawski i poznański -
    debatowali, skąd je wziąć. Król w zamian za pożyczki, datki, zastawy rozdawał
    przywileje, urzędy, nadawał ziemie. Negocjował z bogatymi miastami. W kilka
    tygodni udało mu się zebrać potrzebną sumę.
    Zdecydowano, że Nowe, Starogard i nieco później Malbork wraz z Tczewem i Iławą
    zostaną wydane w ręce polskie.
    26 kwietnia 1457 r. z ogromnym orszakiem dostojników, chorągwią nadworną i
    wojskiem ruszył, by osobiście przypilnować przejmowania zamków.
    W ten sposób losy zamku w Malborku w 1457 r. rozstrzygnęły się w Bydgoszczy.
    Był to jeden z kluczowych sukcesów tej wojny. Wydawało się, że trwający już
    trzeci rok konflikt ma się ku końcowi. Stało się inaczej. Zmagania obu armii
    trwały jeszcze 10 lat.

    IV pobyt króla w Bydgoszczy – koncentracja armii

    Później król bywał w Bydgoszczy jesienią 1457 r. Krzyżacy niespodziewanie
    przeszli do kontrofensywy, zajmując miasto Malbork, z wyjątkiem zamku.
    Zaplanowano wystawienie ok. wojska złożonego ze szlachty wielkopolskiej, która
    miała zebrać się w Bydgoszczy w październiku 1455 r. 28 X 1455 r. przybył do
    miasta król, który po przeglądzie, 7 listopada wyprawił 3-tys. armię pod
    Malbork, pod dowództwem starosty wielkopolskiego Ścibora z Ponieca.

    W początku marca 1459 r. proponowano rokowania polsko-krzyżackie w Bydgoszczy,
    lub Nieszawie, które odbyły się ostatecznie w Chełmnie, ale bez rezultatów.

    V pobyt króla w Bydgoszczy – koncentracja armii, rokowania

    Ważny w dziejach wojennych Bydgoszczy był 1461 r.
    Na początku sierpnia zebrało się pospolite ruszenie z Kujaw pod Bydgoszczą,
    gdzie dotarł także Kazimierz Jagiellończyk. 10 VIII wyruszono w kierunku
    Chojnic, których jednak nie zdobyto.
    Dlatego we wrześniu 1461 r. król ponownie zawitał do Bydgoszczy, gdzie przyjął
    delegatów toruńskiej rady miejskiej, w tym dziadka Mikołaja Kopernika Łukasza
    Watzenrode. Jako człowiek porywczy zarzucił on królowi opieszałe prowadzenie
    wojny, czym naraził się na gniew i niełaskę monarchy.

    Dalsze lata wojny przyniosły oddalenie się od Bydgoszczy głównego teatru
    wojennego, w którym Polska zaczęła brać górę.

    VI pobyt króla w Bydgoszczy – sojusz decydujący dla zakończenia wojny

    Dopiero spotkanie w lipcu 1466 r. w Bydgoszczy miało decydujące znaczenie dla
    zakończenia wojny.
    Wówczas to – tuż przed zakończeniem wojny, król spotkał się w Bydgoszczy z
    księciem słupskim Erykiem II i dowódcą wojsk zakonnych Bernardem Szumborskim, z
    którymi rozpoczął pertraktacje,
    17 sierpnia 1466 roku w Bydgoszczy zawarto sojusz między królem Kazimierzem
    Jagiellończykiem, a księciem słupskim Erykiem. Po tym fakcie – decydującym o
    losie wojny - doszło na prośbę Krzyżaków do rozmów pokojowych prowadzonych
    później w Toruniu zakończonych zawarciem pokoju w Dworze Artusa 19 października
    1466 roku.

    Po 160 latach wróciło do Polski Pomorze Gdańskie, jak również jeszcze wcześniej
    utracona Ziemia Chełmińska oraz fragmenty ziem zdobytych na Prusach przez
    Krzyżaków (Pomezania, Warmia). Reszta Prus – tzw Prusy Książęce, została lennem
    Polski.
    Odzyskanie ujścia Wisły przez państwo polskie, zapewniło rozkwit Bydgoszczy,
    która po roku 1466 wkroczyła w najświetniejszy okres dziejów w epoce
    przedrozbiorowej
  • 23.06.06, 16:05
    Kolejne wizyty i przywileje króla nie związane z wojną

    8 sierpnia 1468 r. król Kazimierz Jagiellończyk zatrzymał się w Bydgoszczy po
    raz ostatni w drodze do Gdańska na hołd miast pruskich.

    Głosem króla w toruńsko-bydgoskiej rywalizacji o handel na Wiśle, był
    potwierdzony w 1484 r. dla Bydgoszczy przywilej lokacyjny, zapewniający prawo
    uprawiania handlu wiślanego.
    Właśnie to starał się ograniczyć sąsiedni Toruń, dla którego Bydgoszcz była
    niepożądaną konkurencją.
    Popierana dodatkowo przez kupiectwo gdańskie i wpływowych bydgoskich starostów
    z rodu Kościeleckich, Bydgoszcz w walce o handel notowała dalsze sukcesy.

    Również w handlowej współpracy z Gdańskiem, dochodziło niekiedy do konfliktów,
    a najczęstszym z nich były skargi na zbyt duży spław bydgoskiego piwa.
    W jednym z takich sporów w 1490 r. zabrał głos król, który wstawił się za
    Bydgoszczą.

    Ufundowanie wizerunku Madonny Bydgoskiej

    Na cześć pomyślnego zakończenia wojny Jan Kościelecki, wojewoda inowrocławski,
    starosta bydgoski i malborski umieścił (ok. 1500-25) w ołtarzu głównym kościoła
    farnego jako wotum, obraz Matki Bożej, zwany „Beatissimae Mariae Virginis”-
    czczony do dnia dzisiejszego i uznawany za jeden z najpiękniejszych
    średniowiecznych wizerunków MB.
    Bydgoszcz wkroczyła w złoty wiek, w 150 lat później mieszcząc się wśród 8
    największych miast Korony.

    Bydgoszcz w końcu XV wieku

    Pod koniec XV w. Bydgoszcz posiadała już część murów miejskich, budował się
    kościół farny w dzisiejszej gotyckiej wersji, funkcjonowały dwa zakony
    (karmelici, bernardyni, później przybyły jeszcze klaryski i jezuici). Większość
    zabudowań była jednak drewniana.
    Komplet obwarowań, bram miejskich i 8 kościołów uzyskała Bydgoszcz w XVI w.,
    zaś cale
    miasto stało się murowane dopiero w I połowie XVII w.

    Plac rynkowy stanowił centrum administracyjno-handlowe miasta. Wykonywano na
    nim publicznie wyroki sądowe. Tutaj koncentrowało się życie gospodarcze,
    kulturalne i towarzyskie miasta.
    W pierzejach Rynku zbudowano pierwsze murowane domy (do dziś pozostały gotyckie
    sklepienia w piwnicach niektórych kamienic). Na Rynku stał pierwotny Ratusz
    oraz pręgierz.
    Dzisiaj ulice odchodzące od Rynku odzwierciedlają w większości średniowieczny
    układ przestrzenny. Ulice Mostowa, Kręta, Teofila Magdzińskiego (dawniej
    Żabia), Stefana Batorego, Niedźwiedzia, Farna istniały już w XIV w.
    Obecnie nie ma dawnej ul. Jatki, zaś ulicami z metryką XIX-XX wieczną są ul.
    Jana Kazimierza i ul. ks. Tadeusza Skarbek-Malczewskiego.
    Osiami miasta były ulice Długa (Platea Longa) oraz Mostowa – łączące między
    sobą Bramy Miejskie. Duże znaczenie posiadały także: Podmurna (platea
    submuralis), Wodna (platea aquatica), Farna (platea eccesiastica) i Przy
    Zamczysku (platea castriensis).

    Pierwszy odcinek murów miejskich w ciągu ul. Pod Blankami zbudowano w I połowie
    XV w. Zaczęto budować cztery baszty w ciągu murów oraz dwie murowane wieże
    bramne zamykające ul. Długą od wschodu i zachodu.
    W potwierdzonym przez Kazimierza Jagiellończyka przywileju lokacyjnym w 1484 r.
    polecono dokończyć rozpoczęte prace przy budowie obwarowań.

    W 1441 roku zamek wraz z miejscowym starostwem został przekazany pod zastaw
    długu jaki zaciągnął król Władysław Warneńczyk. Od tego czasu urząd starosty
    sprawowali wierzyciele królewscy, którzy nie byli zainteresowani modernizacją
    dzierżawionego obiektu.
    W związku z tym zamek nie był rozbudowywany, przez co trwał w swoim
    średniowiecznym kształcie.

    Jeszcze przed wojną trzynastoletnią, powstał w mieście pierwszy szpital –
    przytułek.
    W 1448 r. wspólnym dziełem władz miasta i zamożnych mieszczan była fundacja na
    Przedmieściu Gdańskim drewnianego kościoła p.w. Św. Ducha (na miejscu którego
    jest obecnie kościół Klarysek) i przytułka szpitalnego. Przebywali w nim
    chorzy, ubodzy i starzy i bezdomni. Na szpital i kościół łożyli fundatorzy i
    inni bogaci obywatele. Szpital uzyskał w ten sposób: trzy ogrody, spichrze,
    łąki, pola, z których czerpał dochody.
    Kolejne obiekty sakralne fundowali wyłącznie monarchowie, starostowie, biskupi,
    szlachta i bogaci mieszczanie.
    W ten sposób do Bydgoszczy przybył kolejny zakon – który pozostawił po sobie
    najwięcej.
    5 XII 1480 biskup kujawski Zbigniew Oleśnicki ufundował w Bydgoszczy klasztor
    bernardynów (franciszkanów-obserwantów) – trzeci konwent w Polsce po Krakowie i
    Warszawie. Jako teren pod klasztor wyznaczono grunty zamkowe na Przedmieściu
    Kujawskim.
    Budowę drewnianego klasztoru i kościoła ukończono w 1485 r., a w 1488 r.
    istniała już biblioteka klasztorna.
    Z bydgoskiego konwentu bernardynów pochodziły szerzej znane postacie: np
    Bartłomiej z Bydgoszczy (1480-1548, gwardian konwentu bydgoskiego, mistrz
    nowicjatu) autor m.in. wielkiego łacińskiego kopiarza ustaw zakonnych i uchwał
    kapitulnych, bulli i przywilejów papieskich (1500-02) oraz pierwszego słownika
    łacińsko-polskiego (1532, 1544).
    Jednym z opatów w XVII w. był Paweł z Łęczycy, prekursor upiększania miasta,
    założyciel rozległych ogrodów klasztornych na Babiej Wsi.
    Przy klasztorze bernardyńskim powstał też najstarszy w Bydgoszczy park, choć
    nie wiadomo, czy rosnące tam dzisiaj drzewa mają z nim związek.

    Kazimierz Jagiellończyk nadał Bydgoszczy przywilej trzykrotnego w roku
    odbywania jarmarków i cotygodniowych targów. Dzięki temu wzrosło targowe i
    handlowe znaczenie miasta – nie tylko związane z transportem rzecznym.
    Jeszcze na początku XV w. z uwagi na słabe zaludnienie okolic Bydgoszczy
    znaczenie targów i jarmarków w życiu miasta było stosunkowo niewielkie, lecz z
    biegiem lat zwiększało się, aby apogeum osiagnąć w XVII w.
    Targi były formą wymiany lokalnej, umożliwiając zaopatrywanie miasta w produkty
    spożywcze przez mieszkańców okolicznych wsi. Jarmarki zaś były miejscami
    wymiany towarów kupców z dalszych okolic, pojawiali się na nich gdańszczanie,
    torunianie i szlachta kujawsko-wielkopolska.
    Odbywały się one: 21 stycznia (św. Agnieszki), 1 września (św. Idziego), 11
    listopada (św. Marcina). Do 1669 r. uzyskano prawo do dodatkowych 2 jarmarków:
    13 czerwca (św. Antoniego) i 4 października (św. Franciszka).

    Pod koniec XV wieku, na dobre ukształtowały się trzy bydgoskie przedmieścia.
    Ok. 300 domów w obrębie murów oraz domy na przedmieściach zamieszkiwało ok. 2-3
    tys. osób, głównie pochodzenia polskiego.

    Ważne wydarzenia poza wymienionymi

    1466 r. – w Bydgoszczy zanotowano wysoki poziom szkoły parafialnej
    1484 r. - starostą bydgoskim został Mikołaj Kościelecki – później również
    wojewoda brzeski
    1487 r. - starosta Mikołaj Kościelecki powołuje cech szyprów, którzy zajmują
    się żeglugą na Brdzie i Wiśle (najważniejszy cech bydgoski, bardzo rzadko
    spotykany w miastach koronnych)
  • 25.06.06, 21:52
    czekam na następne odcinki :)
  • 26.06.06, 15:47
    JAN I OLBRACHT (1492-1501)

    Król ten, w czasie swego niedługiego panowania dał się poznać jako zdolny i
    odważny, lecz dość pechowy wódz (sukcesy w walkach z Tatarami, klęska w lasach
    Bukowiny w czasie wyprawy na Mołdawię). Zamiłowanie do rozrywek i nieco
    lekkomyślny charakter przyczyniły się do jego rychłej śmierci w wieku 42 lat.

    W maju 1501 r., król zdążył odwiedzić Bydgoszcz, na kilkanaście dni przed swoja
    nagłą śmiercią w Toruniu. Króla podejmował w naszym mieście starosta bydgoski
    Andrzej Kościelecki, który dzierżył urząd państwowy – podskarbiego wielkiego
    koronnego, nadwornego żupnika i marszałka. Jego żona Katarzyna Ochstat
    Telniczanka była ulubienicą późniejszego króla Zygmunta Starego.
    Bydgoszcz w tych latach uzyskała od Jana Olbrachta przywilej handlowy w postaci
    prawa pobierania cła wodnego od towarów wpływających do Bydgoszczy i stąd
    wypływających. Było to kolejne ułatwienie dla dynamicznie rozwijającego się
    bydgoskiego handlu spławnego.

    Wzrost roli Bydgoszczy w handlu bałtyckim.

    Pod względem handlowym Bydgoszcz po wojnie trzynastoletniej stała się faktorią
    portu gdańskiego.
    Żywe były kontakty między kupiectwem obu miast. Kupców gdańskich często można
    było znaleźć w Bydgoszczy, gdzie posiadali własne prywatne spichlerze. Ożywioną
    wymianę korespondencji prowadziły rady miejskie obu ośrodków.
    W mieście powstała flotylla statków, budowanych w miejscowej stoczni oraz
    zakupywanych w innych miastach. Drewna do budowy statków było w bród w
    otaczających miasto puszczach, a zboże początkowo pozyskiwano w położonych na
    dolną Brdą wioskach cysterskiego opactwa w Koronowie. Strefa oddziaływania
    bydgoskiego portu rozszerzała się aby w końcu XV w. sięgnąć Krajny, Pałuk,
    zachodnich Kujaw, wschodniej Wielkopolski i południowych rubieży Pomorza
    Gdańskiego. Tamtejsi kupcy, jeszcze w pocz. XV w. utrzymujący bezpośrednie
    kontakty z Gdańskiem drogami lądowymi przez Nakło, Tucholę, i Świecie, coraz
    rzadziej pojawiali się w Gdańsku, za to częściej w Bydgoszczy.
    W wyniku coraz intensywniej wykorzystywanej dla transportu towarów masowych,
    drogi wodnej Wisły, kupcom z Wielkopolski opłacało się bardziej sprzedawać
    zboże w Bydgoszczy, zamiast wozić je wozami daleko do Gdańska.

    Dla rozwoju handlu sprzyjało też położenie Bydgoszczy na dwóch lądowych
    szlakach handlowych:
    -ze Śląska i Wielkopolski do Gdańska (Wrocław-Zduny-Pyzdry-Września-Gniezno-
    Bydgoszcz-Gdańsk) – czyż nie ma podobieństwa do dzisiejszej S-5 ?
    -z Krakowa do Gdańska (przez Brześć Kuj., Bydgoszcz, Tucholę) – wariant
    dzisiejszej A1.

    W handlu lądowym najbardziej ożywione kontakty Bydgoszcz nawiązała z Toruniem.
    Przedmiotem wymiany było piwo, gorzałka, miód, sól, skóry, wełna, wyroby
    metalowe.
    Handlowano również z Gdańskiem, Poznaniem i Krakowem. Toruńskie prawo składu
    niewygodne dla kupców krakowskich kierowało ich uwagę na Bydgoszcz. Tworzyli tu
    własne emporia handlowe, najdalej wysunięte na północ.

    Ważne wydarzenia poza wymienionymi

    XII 1493 – król nakazał przeprowadzenie kontroli nad gospodarką finansową
    miasta Bydgoszczy
    1493 r. - starostą bydgoskim został Andrzej Kościelecki – późniejszy nadworny
    żupnik i marszałek nadworny królewski.
    1495 r. - zanotowano pierwszą informację o zarazie w Bydgoszczy
  • 26.06.06, 15:48
    ALEKSANDER I JAGIELLOŃCZYK (1501-1506)

    Król Aleksander, krótko panujący i przedwcześnie zmarły, swoją uwagę kierował
    głównie na wschód ku Moskwie. Wcześniej był Wielkim Księciem Litewskim.

    Jedynym odniesieniem do Bydgoszczy był uzyskany kolejny przywilej handlowy.
    Z początkiem XVI w. miasto podjęło starania w celu uzyskania zwolnienia z opłat
    celnych, w duchu walki o rozszerzenie uprawnień handlowych miasta.
    W odpowiedzi, w 1502 r. król zezwolił na zwolnienie z ceł w drodze powrotnej z
    Gdańska.

    W tym samym roku starostą bydgoskim został kolejny z rodu Kościeleckich -
    Stanisław, syn Jana, który wkrótce został także wojewodą inowrocławskim.
    To właśnie on ufundował i umieścił w ołtarzu kościoła farnego obraz Madonny
    Bydgoskiej. Jest na nim uwieczniony w pozie modlitewnej.
    W 1502 r. ukończono budowę kościoła farnego w wersji, którą można podziwiać do
    dzisiaj.
  • 27.06.06, 22:23
    ZYGMUNT I STARY (1506-1548)

    Król ten symbolizuje „zygmuntowskie złote czasy”. Żył 81 lat, z czego panował
    lat 42. Łagodna polityka, pokój w kraju, tolerancja – sprzyjały rozkwitowi
    państwa Jagiellonów. Z drugiej strony, brak zdecydowania w kwestii krzyżackiej
    zaważył o klęskach w późniejszych wiekach.
    Właśnie z ostatnią wojną polsko-krzyżacką związany jest epizod bydgoski, w
    którym uczestniczył również król. Oprócz tego Zygmunt Stary zapisał sporo
    dokumentów i przywilejów regulujących sprawy bydgoskie.

    Ostatnia wojna z Zakonem

    Po wojnie trzynastoletniej zakon Krzyżacki nie pogodził się z utratą znaczenia
    politycznego i nadal próbował odzyskać utracone tereny, zwłaszcza Warmię.
    Albrecht Hohenzzolern, nie chciał złożyć królowi hołdu lennego, nasyłał
    rozbójników na Warmię i porozumiewał się z Tatarami. W 1519 r. doprowadziło to
    do otwartego konfliktu zbrojnego.
    Mimo, że wojska polskie, były początkowe słabsze liczebnie, zdołały wtargnąć w
    głąb Prus Książęcych, zajmując szereg miast Pomezanii, np Dąbrówno, Szymbark,
    Biskupiec, Morąg.
    18 I 1520 r. elektor został pobity przez wojska hetmana wielkiego koronnego
    Mikołaja Firleja.
    Zajęci oblężeniem Braniewa Polacy dali się jednak zaskoczyć wojskom elektora,
    które odzyskały część Pomezanii i zajęły część Warmii. Ponadto z Rzeszy
    ciągnęły obfite posiłki.
    12 X 1520 r. armia ta zdobyła Międzyrzecz i kolejno: Chojnice, Starogard i
    Tczew. Stanisław Kościelecki nie dopuścił do przeprawy posiłków przez Wisłę.

    Sejm w Bydgoszczy - listopad 1520 r.

    W połowie września król zwołał pospolite ruszenie pod Wągrowcem i wysłał
    posiłki do Gdańska.
    Król osobiście dotarł pod Wągrowiec, dokonał przeglądu wojska i poprowadził
    chorągwie szlacheckie do Bydgoszczy, gdzie dotarł 3 listopada.

    Stąd armia miała wyruszyć na Gdańsk, ale nie doszło do tego na skutek
    rozruchów, które wybuchły wśród szlachty pragnącej zmiany królewskiej polityki
    wewnętrznej. Król był zmuszony pozostać w Bydgoszczy ponad miesiąc i wysłuchać
    żądań szlachty.
    Rozpoczęły się układy, z czasem przerodzone w Sejm, odbywany w tzw kole
    obozowym.
    Ugodę, dotyczącą m.in. sposobu przeprowadzania poboru nadzwyczajnego, podatku
    pogłównego i reform wewnętrznych na nadzwyczajnych sejmach podpisano
    ostatecznie 7 grudnia 1520 r.
    Spośród uchwał, postępowe było prawo pobierania podatku pogłównego w wysokości
    zależnej od zamożności. Negatywne były natomiast uchwały zobowiązujące chłopów
    do odrabiania pańszczyzny jeden dzień w tygodniu od gospodarstwa łanowego.
    Uchwalone prawa, umożliwiały powołanie co dziesiątego szlachcica na wojnę,.

    Rozstrzygnięcie wojny

    7-12 tys. armia, pod wodzą Mikołaja Firleja oraz posiłki z Rusi i Węgier już 21
    XI wyruszyły spod Bydgoszczy w kierunku Chojnic. Armia niemiecka, wygłodzona i
    nieopłacana stała się łatwym łupem dla wojsk polskich oraz chłopstwa. Firlej
    zdobył Chojnice i zawrócił w kierunku Iławy.
    Niestety, surowa zima powstrzymała dalsze działania wojenne, a armia szlachecka
    w myśl uchwał bydgoskich, 18 grudnia została rozwiązana. Wykorzystał to
    Albrecht, który wznowił działania wojenne. W 1521 r. zawarto rozejm, a w 1525
    r. pozwolono utworzyć królestwo świeckie w Prusach. Nie starczyło królowi
    wytrwałości, energii i determinacji, aby już w 1520 r. usunąć zakon krzyżacki
    z Prus i wcielić do Polski, choć było to możliwe niemal na wyciągnięcie ręki.
    Mogło się tak stać w wyniku działań zebranego pod Bydgoszczą wojska.

  • 27.06.06, 22:23
    Bydgoszcz na początku złotego wieku

    Z początkiem XVI wieku Bydgoszcz wkroczyła w złoty okres dziejów epoki
    przedrozbiorowej. Przyczynił się do tego przede wszystkim rozwój handlu, w czym
    miasto się wyróżniało na tle kraju.
    Rywalizacja z Toruniem o handel wiślany zakończyła się w 1537 r. utratą przez
    sąsiadów prawa składu. Odtąd, w warunkach równorzędnych praw i możliwości
    korzystania z drogi wodnej Wisły, Bydgoszcz stała się największym miejskim
    eksporterem towarów do Gdańska na skalę Korony, a nawet całego państwa
    (Korona+Litwa+Prusy).

    W mieście zaczęły powstawać kolejne budowle komunalne, oraz gotyckie kościoły.
    Z uwagi na szczupłość dochodów gminy miejskiej, nie były to jednak obiekty
    monumentalne.

    Pierwotne miejskie umocnienia drewniane zastąpiono pojedynczą linią murów
    obronnych, ciągnących się łukiem od Bramy Kujawskiej na wschodzie miasta, do
    Bramy Poznańskiej na zachodzie (ok. 750 m). Niewielkie odcinki zamykały także
    wolny obszar pomiędzy bramami a Brdą Zamkową i Brdą Młynówką. Mur budowany
    odcinkami, został ukończony w pierwszej połowie XVI wieku.
    Od wschodu miasto osłaniała fosa zamkowa i parkan, czyli masywnie zbudowana
    drewniana ściana, zaopatrzona w strzelnice i dla obrony przed ogniem, oblepiona
    gliną.
    Z tej strony – stosunkowo najmniej umocnionej, głównym bastionem obrony był
    jednak zamek.
    W 1523 ukończono budowę kilkukondygnacyjnej murowanej, gotyckiej Bramy
    Kujawskiej – najstarszej spośród bram w mieście. Miała ona 3 kondygnacje.
    Pierwsza stanowiła przejazd, chroniony żelazną broną i wrotami, drugi –
    pomieszczenia mieszkalne (gdzie mieszkał m.in. kat), trzeci – stanowił taras
    zwieńczony blankami. Nad fosą umieszczony był most zwodzony.

    W 1511 r. w pożarze spłonął gotycki Ratusz. W 1515 r. przystąpiono do jego
    odbudowy wg projektu mistrza Jana z Gdańska. Tym razem miał to być gmach
    reprezentacyjny, godny bogatego miasta. Zbudowany murowany gotycki gmach z
    wysoką wieżą (którą ukończono dopiero w 1600 r.) stał się jedną z
    najokazalszych budowli miejskich.
    Na podstawie opisów i starych map, był to budynek reprezentacyjny, o sporych
    rozmiarach powierzchniowych, o dominującej wysokości zabudowy i kubaturze
    odpowiadającej późniejszemu kolegium jezuickiemu. Tu urzędował burmistrz,
    posiedzenia odbywała rada miejska, sąd ławniczy, tu znajdowała się kancelaria i
    archiwum miejskie, zaś w piwnicy znajdowało się miejskie więzienie z izbą
    tortur. Być może znajdował się tu również arsenał.
    Na sztychu Dahlberga (z 1657 r.) wieża bydgoskiego ratusza widnieje jako obiekt
    dominujący nad miastem.

    Dwukrotnie zakładano miejskie wodociągi: w 1523 i 1541 r. Były one niezbędne
    przede wszystkim dla licznych browarów, ale korzystała z nich również ludność
    miasta.
    Wodociągi zbudowane w 1523 r. pobierały wodę bezpośrednio z Brdy poniżej młyna.
    Jednak wskutek zamulenia, po kilkunastu latach przestały działać.
    Wtedy bydgoski studniarz mistrz Walenty otrzymał zlecenie naprawy wodociągów i
    doprowadzenia ich w miejsca, gdzie uprzednio nie sięgały.
    Wodociągi były zbudowane na nowo tak solidnie, że działały aż do XIX w.,
    dostarczając wodę ze stawów na stoku południowej skarpy pradoliny.
    Na rynku wybudowano 4 studnie, oraz wodny wytrysk, służący do czerpania wody.

    Bydgoszcz co najmniej od pocz. XVI w. posiadała łaźnię miejską (na mocy
    przywileju lokacyjnego), która do 1541 r. znajdowała się przy ul. Zamkowej.
    Było to pomieszczenie, gdzie uzyskiwano wysoką temperaturę i parę z polewania
    wodą gorących kamieni. W miejscu tym, na podobieństwo dzisiejszej sauny
    dokonywano higieny ciała. Miejsce to było rownież okazją do spotkań
    towarzyskich elity miasta.

    Za czasów Zygmunta Starego dojrzewał projekt budowy murowanego kościoła na
    Przedmieściu Gdańskim. W miejsce drewnianej kaplicy p.w. św. Ducha w 1522 r.
    rozpoczęły się przygotowania do budowy gotyckiego kościółka.
    Z kolei w 1529 starosta bydgoski i malborski Stanisław Kościelecki, wraz z radą
    miejską ufundował murowany gotycki kościół p.w. św. Stanisława na Przedmieściu
    Kujawskim wraz z przytułkiem dla chorych i ubogich.
    Poświęcenie kościoła odbyło się w 1533 r. Tutaj przeniesiono pensjonariuszy z
    przytułka p.w. Świętego Ducha na Przedmieściu Gdańskim.
    Na Przedmieściu Kujawskim stały więc już 3 kościoły: p.w. św. Idziego, św.
    Stanisława i zakonny Bernardynów p.w. św. Jerzego.
    W 1537 r. najstarszy bydgoski kościół p.w. św. Idziego i Marii Magdaleny
    przebudowano i powtórnie konsekrowano.
    Przy kościele farnym wzniesiono natomiast pierwszą kaplicę p.w. św. Anny (1515)
    z fundacji bydgoskich mieszczan.

    Ważnym nowym obiektem tego czasu była królewska żupa solna, na budowę której
    Bydgoszcz uzyskała zezwolenie od króla Zygmunta Starego w 1523 r. Zgodnie z
    zastrzeżeniem króla, 25% dochodów z żupy przeznaczano na utrzymanie wojska.
    Inicjatorami jej powstania byli Jan i Warzyniec Słupscy. Założono ją na
    gruntach miejskich w pobliżu zamku.
    Był to skład soli ruskiej (głównie samborskiej) o znaczeniu ponadregionalnym,
    który służył szlachcie całych Kujaw i części Wielkopolski. Szlachta
    przybywająca do miasta w celu sprzedaży zboża i towarów leśnych, tutaj
    zaopatrywała się w sól, wyroby miejscowego rzemiosła oraz towary zamorskie
    przywożone z Gdańska. Skład został zniszczony dopiero w okresie wojny północnej
    (pocz. XVIII w.).
    Poza tym, do końca XVI w. w Bydgoszczy powstała kolejna manufaktura solna, o
    czym będzie mowa później.

    W I połowie XVI w. większa część zabudowy miasta była jeszcze drewniana.
    W związku z tym dochodziło często do pożarów, a poszkodowani mieszczanie
    starali się u króla o zwolnienie z płacenia podatków. Zygmunt Stary przychylnie
    rozpatrywał prośby, a w 1518 r. zwolnił Bydgoszcz od płacenia podatków
    państwowych na okres 8 lat.
    Po wielkim pożarze w 1545 r., kiedy spaleniu uległy kościół i klasztor
    bernardynów, doszło do generalnych rozwiązań. Dwa lata później król zwolnił
    mieszczan od płacenia podatków państwowych na okres 12 lat, ale polecił
    wystawianie w mieście wyłącznie budynków murowanych. Odtąd Bydgoszcz szybko
    zaczęła zmieniać oblicze architektoniczne.

    W złotym wieku w mieście pomyślnie rozwijało się szkolnictwo i kultura.
    W 1530 r. przy klasztorze bernardynów założono 3-letnie studium filozoficzne, w
    którym nauczano logiki, przyrody, metafizyki i kosmologii.
    Kurs trzyletni obejmował ponadto retorykę, filozofię i prawo kanoniczne. Jednym
    z jego profesorów był wspomniany uprzednio Bartłomiej z Bydgoszczy – autor
    słynnego słownika łacińsko-polskiego mającego duże znaczenie dla historii
    języka polskiego.
  • 27.06.06, 22:24
    Ważne wydarzenia poza wymienionymi

    29 III 1523 r. władze miejskie zwalniają króla kurkowego z większości świadczeń
    na rzecz miasta.
    lipiec 1526 r. – król nadał miastu prawo poboru opłat targowych z jarmarków
    6 II 1532 – król zezwolił na założenie cechu kramarzy (drobnych kupców)
    1538 r. - starostą bydgoskim został Jan (III) Kościelecki – późniejszy wojewoda
    inowrocławski i poznański
    1546 – starostą bydgoskim zostaje Janusz Kościelecki, później generalny
    starosta wielkopolski

    Awans Bydgoszczy

    Po wielu dziesięcioleciach pomyślnego rozwoju miasta, Bydgoszcz zaczęła się
    wyróżniać w skali kraju.
    W 1520 r. dla celów podatkowych sklasyfikowano najludniejsze i najbogatsze
    miasta Rzeczypospolitej. Na sejmowej liście Bydgoszcz zajmowała już pierwsze
    miejsce na macierzystych Kujawach i piąte w bardzo rozległym regionie
    obejmującym Wielkopolskę, Mazowsze, Ziemie Dobrzyńską, Sieradzką, i Wieluńską.
    Pod względem wielkości i znaczenia ustępowała Poznaniowi, Kaliszowi, Kościanowi
    i Wschowie. W tym czasie liczba mieszkańców Bydgoszczy wynosiła ok. 3 tys.
  • 03.07.06, 17:44
    ZYGMUNT II AUGUST (1548-1572)

    Panowanie Zygmunta Augusta to szczytowy okres tzw. złotego wieku kultury
    polskiej. Tolerancja religijna, pokój i udane reformy doprowadziły do rozkwitu
    gospodarczego i kulturalnego Rzeczypospolitej. W Wielkopolsce i Prusach
    Królewskich nie dochodziło do spektakularnych wydarzeń politycznych. Środek
    ciężkości polityki przeniósł się raczej na wschód (wojna o Inflanty, Unia
    Lubelska). Okres pokoju sprzyjał zatem rozwojowi gospodarczemu i spokojnemu
    budowaniu materialnych podstaw egzystencji.
    Mimo, że Zygmunt August Bydgoszczy nie odwiedzał, zapisał sporo dokumentów i
    przywilejów regulujących sprawy bydgoskie.

    Samorząd

    Jedną z nich było uregulowanie sposobu wyboru bydgoskich władz miejskich.
    W połowie XVI w. pospólstwo rozpoczęło walkę ze starostą Janem Kościeleckim o
    uzyskanie prawa do corocznego wyboru kandydatów do Rady Miejskiej.
    W czerwcu 1566 r. i październiku 1568 król wydał przywileje, w którym
    przychylił się do prośby burmistrza, rajców i pospólstwa. Odtąd wpływ starosty
    na bydgoskie władze miejskie uległ ograniczeniu, a wzrosła samorządność władz w
    dzisiejszym rozumieniu.
    Chwilowe napięcia między elitami władzy skutkowały tym, że 28 lutego 1569 r.
    Zygmunt August osobiście mianował burmistrza oraz rajców miejskich Bydgoszczy
    Sprawy ostatecznie uregulował kolejny przywilej królewski z 4 września 1570 r.
    Odtąd aż do końca okresu staropolskiego, co roku mieszczanie wybierali 16
    kandydatów, z których starosta mianował m.in. burmistrza.
    W przeciwieństwie do większości innych miast, Bydgoszcz nie pozwoliła narzucić
    sobie władzy starosty i popierającej go grupy patrycjatu bydgoskiego, a na
    skład samorządu miała wpływ szeroka społeczność miasta.


    Reformacja

    Za panowania Zygmunta Augusta pomyślnie rozwija się reformacja w Bydgoszczy,
    podobnie zresztą jak w całym kraju. Król w niewielkim stopniu ingerował w
    sprawy wyznaniowe, a wyznacznikiem tego było jego słynne stwierdzenie „nie
    jestem królem waszych sumień”.
    W Bydgoszczy powstały dwa zbory: braci czeskich oraz kalwiński.
    Bracia Czescy przybyli do Bydgoszczy w 1550 r. i uzyskali zezwolenie na budowę
    kościoła, który powstał na Miedzyniu Wielkim.
    Jednak najwięcej innowierców polskiego pochodzenia było przede wszystkim
    kalwinistami.
    W 1570 r. jedna czwarta szlachty w woj. inowrocławskim wyznawała wiarę
    ewangelicką.
    Kalwinistami byli m.in.: żupnik bydgoski oraz landwójt Jan Słupski, część
    mieszczan oraz Szkoci i Holendrzy przybyli do miasta na pocz. XVI w.
    W Bydgoszczy członkowie zboru kalwińskiego wybudowali własny budynek kościelny,
    odebrany im przed 1581 r. przez biskupa włocławskiego.
  • 03.07.06, 17:46
    Bydgoszcz w połowie XVI wieku

    W czasach Zygmunta Augusta, Bydgoszcz podobnie jak cała Rzeczpospolita
    przeżywała najlepszy okres w historii przedrozbiorowej. Bydgoszcz jednak nadal
    się rozwijała, będąc miastem „na dorobku”. Apogeum świetności miało dopiero
    nadejść.


    Architektura sakralna

    W dwudziestoleciu panowania Zygmunta Augusta warte odnotowania są rozbudowy
    bydgoskich kościołów. Kolejne przedmieścia uzyskiwały murowane, gotyckie
    kościoły, a zakony kończyły budowy własnych świątyń.

    I tak: w 1550 ukończono budowę murowanego klasztoru i kościoła Karmelitów na
    Przedmieściu Gdańskim. Wieża o wys. ok. 20 m przy klasztorze pełniła funkcję
    obronną przy Bramie Gdańskiej, chroniąc dostępu do mostu. Ogrodzenie chroniące
    teren karmelitów było również elementem miejskiego systemu obronnego, chroniąc
    miasto od północy.
    Po spaleniu w 1545 r. klasztoru bernardynów, przystąpiono do jego odbudowy.
    W tym celu wystąpiono do króla o zezwolenie na budowę murowanej świątyni.
    Odpowiedź nadeszła 23 IX 1552 r., kiedy król udzielił zezwolenia na odbudowę
    spalonego kościoła bernardynów, z zastrzeżeniem jego wysokości. Ze względów
    militarno-obronnych wieża kościoła miała być niższa, niż sąsiedni zamek.
    Już 5 lat później (1557 r.) budowę ukończono. Późnogotycki kościół i klasztor
    Bernardynów w sporej części zachował się do dnia dzisiejszego.
    Pierwszy murowany kościół uzyskało również Przedmieście Poznańskie.
    W latach 1550 - 1576 r. bydgoscy mieszczanie (m.in. Jan Regulski) zbudowali
    późnogotycką świątynię p.w. św. Trójcy, konsekrowaną w 1579 r. przez biskupa
    włocławskiego Stanisława Karnkowskiego.
    Obok świątyni zbudowano przytułek dla chorych i ubogich.
    W 1560 r. pojawiły się kolejne zapisy na przebudowę kościoła p.w. św. Ducha na
    Przedmieściu Gdańskim. Budowa nowego gotycko-renesansowego kościoła wkrótce
    miała dojść do skutku.


    Obiekty komunalne

    W 1549 r. rozpoczęto budowę nowej łaźni miejskiej
    Władze starościńskie i miejskie zawarły kontrakt z łaziebnikiem Tomaszem,
    zobowiązującym się wybudować obiekt.
    W czasach, kiedy jeszcze nie wynaleziono łazienek, łaźnia była miejscem
    zachowywania higieny ciała oraz spotkań towarzyskich.
    W baliach z gorącą wodą, oddzielonych kotarami możliwe były kąpiele za opłatą.
    Zgodnie z dawnym zwyczajem, raz na dwa tygodnie, uczniom przysługiwało darmowe
    korzystanie z łaźni.


    Edykt żydowski

    W historii Bydgoszczy król Zygmunt August zapisał się również z wydania
    słynnego edyktu żydowskiego, co skutkowało w przyszłości nikłym udziałem Żydów
    w społeczeństwie miasta.
    Otóż 10 czerwca 1555 r. król wydał zakaz osiedlania się w Bydgoszczy Żydów.
    Nakaz ten obowiązywał do II połowy XVIII w. Władze starały się również zapobiec
    osiedlaniu się protestantów w Bydgoszczy. W efekcie miasto zachowało dosyć dużą
    jednolitość wyznaniową do końca okresu staropolskiego.
    Bydgoszcz nie była wyjątkiem. Na 24 miasta na Kujawach, tylko w 8 zezwolono
    osiedlać się starozakonnym.
    Żydzi, którym zabroniono mieszkania w Bydgoszczy, osiedlali się w pobliskim
    Fordonie, który nabierał coraz bardziej charakteru żydowskiego miasta. Pod
    koniec XVIII w. w Fordonie Żydzi stanowili ok. 60% liczby mieszkańców,
    posiadali m.in. nową synagogę, która była najokazalszym budynkiem w mieście.
    Niektórzy z nich pracowali i handlowali w Bydgoszczy, ale przed zmrokiem
    musieli opuszczać mury miasta.


    Gospodarka, handel

    Z biegiem czasu rozszerzały się ponadto przywileje handlowe Bydgoszczy.

    Król zezwolił na odbywanie w Bydgoszczy dodatkowego jarmarku i przyznał miastu
    prawo pobierania podatku targowego na 4 jarmarkach.

    W 1557 r. Bydgoszcz uzyskała prawo spławiania do Gdańska soli importowanej
    (ruskiej), gdy zabrakło w żupie bydgoskiej soli krajowej.
    Sól wielicka i ruska, sprzedawana na składach (w tym bydgoskim) w I poł. XVI w.
    nie zaspokajała potrzeb ludności. Chcąc więc nie dopuścić do sprowadzania soli
    zamorskiej, postanowiono założyć nad Wisłą szereg nowych warzelni, które
    stochmal – czyli rum solny z kopali w Wieliczce i Bochni przerabiano na sól.
    W 1559 r. Zygmunt August zezwolił spółce Loitzów ze Szczecina na warzenie soli
    w Bydgoszczy i Toruniu.
    W II połowie XVI w. (1579) na Babiej Wsi uruchomiono kolejny „obiekt solny”. To
    warzelnia soli, która ze stochmalu, czyli rumu solnego z kopalni w Wieliczce i
    Bochni wyrabiała sól spożywczą.
    Jednocześnie sprowadzano też sól zamorską z Gdańska, na co mieszczanie bydgoscy
    uzyskali przywilej królewski w 1563 r.

    Pojawiły się kolejne cechy rzemieślnicze: kupcy-kramarze (1568), piekarze
    (1569).
    W mieście rozwijało się rzemiosło (11 cechów rzemieślniczych).

    Bydgoszcz w XVI w. stała się największym na Kujawach ośrodkiem piwowarstwa.
    Była to, oprócz handlu spławnego, oraz rozlicznych rzemiosł jedna z
    najpopularniejszych mieszczańskich profesji. Piwo bydgoskie było jednym z
    najpopularniejszych trunków w kraju.
    W uchwalanych przez Sejmy uniwersałach podatkowych, wymieniane są piwa
    piątkowskie, piotrkowskie, łęczyckie, bydgoskie, żnińskie, przemyskie,
    jako „piwa przewoźne” oraz świdnickie, głogowskie, bermeńskie, gdańskie,
    cieszyńskie i wrocławskie jako „obce” (zagraniczne), specjalnie wyżej
    opodatkowane. W interesie miejskich producentów, zakazano w mieście i na
    przedmieściach sprzedaży piw obcych. Mimo tych zakazów na rynek bydgoski
    trafiało nieraz piwo gdańskie i wrocławskie.
    Bydgoszczanie spławiali znaczne ilości piwa do Gdańska. W połowie XVI w. spław
    wynosił ok. 14 łasztów rocznie (1 łaszt = 3200 litrów)
    Spośród napojów alkoholowych, wysyłano do Gdańska również miód pitny, zaś
    różnorodne wina zagraniczne sprowadzano z tego miasta.
    Szyprowie bydgoscy, wracający na statkach warownych, wieźli ze
    sobą „gdańszczyznę”, a w tym małmazyję, jak nazywano wino południowe
    (zabałkańskie, sycylijskie, kanaryjskie, hiszpańskie). Polacy przedkładali
    wówczas małmazję (muszkatel, psyma, alikant, latyka, kocyfar) nad wina
    zachodniej Europy.
  • 04.07.06, 16:08
    STEFAN I BATORY (1576-1586)

    Był to najlepszy król elekcyjny. Mimo że nie był Polakiem (Węgier z
    Siedmiogrodu), kierował się polską racją stanu.
    Poza talentami wojennymi, wykazał się dbałością o wzrost poziomu nauki i
    kultury w państwie.
    Batory założył Akademię Wileńską - drugą wyższą uczelnię na terenie państwa
    polskiego.

    Bydgoszcz gościła króla przez 3 miesiące na początku jego panowania, podczas
    wojny domowej, jaka odbyła się w latach 1576-77.

    Wojna z Gdańskiem

    Podczas elekcji, stronnictwo magnackie, Litwa i Prusy okrzyknęły królem
    Maksymiliana II Habsburga, podczas gdy masy szlacheckie wybrały Annę
    Jagiellonkę, dodając jej za męża Stefana Batorego. Energiczne działania
    Batorego sprawiły, że zdołał zapewnić sobie tron polski.
    W buncie nadal trwał jednak Gdańsk, który domagał się przywrócenia dawnych
    przywilejów i usunięcia tzw statutów Karnkowskiego z 1570 r. Batory godził się
    na pewne ustępstwa, ale pod warunkiem złożenia przez mieszczan hołdu. Konflikt
    przyjął postać zbrojną, a król skazał miasto na banicję. 3 grudnia 1576 r. sejm
    obradujący w Toruniu z udziałem posłów z Gdańska nie uchwalił podatków na
    wojnę, a zezwolił jedynie na powołanie pospolitego ruszenia, całkowicie
    nieprzydatnego do oblegania twierdzy gdańskiej.


    Gościna w Bydgoszczy

    Wobec tego, król w pierwszych dniach stycznia 1577 r., z dworem, kancelarią i
    niektórymi senatorami przeniósł się z Torunia do Bydgoszczy. Prawdopodobnie
    przyczyną była nieprzychylność mieszczan toruńskich wobec nieustępliwej postawy
    króla oraz chęć osobistego oddziaływania na szlachtę wielkopolską.

    Zainteresowanie sprawami Bydgoszczy król wykazał już w Toruniu.
    20 X 1576 r. potwierdził przywilej Zygmunta Augusta z 1570 r. dla cechu
    rzeźników bydgoskich.

    Król mieszkał na zamku, a gospodarzem był starosta bydgoski i międzyrzecki Jan
    Kościelecki.
    Pierwszy miesiąc pobytu upłynął na pertraktacjach.
    Rokowania z posłami gdańskimi trwały do początku lutego 1577 r., ale nie dały
    rezultatu.
    W efekcie król zaostrzył swoją linię postępowania. 9 lutego 1577 aresztowano i
    uwięziono w Łęczycy burmistrza Gdańska Ferbera, a radcę Rosenberga w Brześciu
    Kujawskim.
    12 lutego król ogłosił skazanie Gdańska na banicję. Zajęto wszelkie kapitały,
    towary i nieruchomości Gdańska, znajdujące się w polskich miastach.
    W lutym i marcu 1577 r. król przygotowywał wyprawę wojenną, która miała odbyć
    się wiosną. Wysyłał posłów i rozkazy do różnych części Polski, elektora
    brandenburskiego i władców zagranicznych.
    Król znalazł również czas, aby zająć się sprawami Bydgoszczy i Fordonu.
    Mieszczanie wnosili prośby, a król przychylnie je rozpatrywał
    I tak:
    2 marca – król nadał miastu prawo połowu ryb na Brdzie, powyżej młynów
    kościelnych
    3 marca – król zezwolił na zabieranie jednego pnia z każdej kopy spławianej
    Brdą z przeznaczeniem na naprawę mostów.
    11 marca – król rozstrzygnął spór między miastem, a cechem szyprów w duchu dla
    miasta korzystnym, zezwalając mieszczanom bydgoskim na wolną żeglugę na Brdzie.

    Pobyt Stefana Batorego w Bydgoszczy zbliżał się jednak do końca w związku z
    postępem wydarzeń politycznych.
    Na dzień 23 lutego 1577 r., król zwołał radę Senatu do Włocławka. W drugiej
    połowie marca orszak królewski wyjechał z Bydgoszczy w kierunku tego miasta.
    Przełomem w „wojnie gdańskiej” było odniesione 17 kwietnia 1577 przez Jana
    Zborowskiego zwycięstwo nad gdańszczanami. Wojna zakończyła się ostatecznie w
    grudniu 1577 r.
  • 04.07.06, 16:11
    Bydgoszcz za panowania Stefana Batorego

    Czasy panowania Stefana Batorego to kontynuacja „złotego wieku” w historii
    Bydgoszczy.
    Miasto rozbudowywało się, rosła liczba mieszkańców, a kupcy osiągali duże zyski
    z handlu, który przeżywał rozkwit.

    W 1579 r. konsekrowano kościół p.w. św. Trójcy na Przedmieściu Poznańskim.
    Przy kościele wykańczano w tym czasie szpital (przytułek) św. Krzyża i św.
    Walentego, który miał służyć mieszkańcom zachodnich rubieży Bydgoszczy.

    Jedynym przedmieściem, które nie posiadało jeszcze murowanego kościoła było
    Przedmieście Gdańskie (nie licząc kościoła zakonnego karmelitów).
    Rysujące się od dawna projekty budowy kościoła p.w. św. Ducha zostały
    urzeczywistnione w 1582 r., kiedy to rozpoczęto jego budowę. W miejsce
    zdewastowanego kościołka drewnianego, postawiono niewielką gotycką świątynię,
    do dzisiaj zachowaną jako prezbiterium kościoła Klarysek.

    W 1584 r. zanotowano ukończenie budowy murowanej Bramy Gdańskiej w docelowej
    formie. Jako jedyna spośród bram znajdowała się na lewym (północnym) brzegu
    Brdy u zbiegu dzisiejszych ulic Mostowej i Focha. Sąsiadowała z murem
    otaczającym posiadłość karmelitów oraz zespołem spichrzy miejskich chronionych
    przez mur i palisadę. Wygląd bramy był zupełnie inny od pozostałych. Przejazd
    umieszczony był między dwiema 4-kondygnacyjnymi wieżami. Przejazd był
    brukowany, a brama wyposażona we wrota z zamkiem.

    Tak więc miasto w XVI przekroczyło Brdę, a tereny nadrzeczne między klasztorem
    karmelitów, a zespołem spichrzy (w miejscu dzisiejszej Poczty Głównej)
    znajdowały się w obszarze chronionym przez fortyfikacje miejskie.
    Pod koniec XVI w. prawdopodobnie zmodernizowano w duchu renesansowym bydgoski
    zamek. Jednak nadal w swojej bryle stanowił surowy średniowieczny gmach
    architektury.

    Stosunkowo wysoki poziom stwierdzono w bydgoskiej szkole parafialnej.
    W 1577 r. zanotowano wizytację, która przebiegła pomyślnie. W szkole uczyło się
    wówczas ok. 150 chłopców.
    Rozwijała się również kultura. W 1574 r. starosta Jan Kościelecki przeznaczył
    całoroczne dochody z tartaku na potrzeby biblioteki bernardynów.


    Początki kontrreformacji

    Za panowania Stefana Batorego kończył się okres tolerancji religijnej.
    12 września 1583 r. król skierował dwa mandaty do bydgoskiego starosty oraz
    rady miejskiej polecając „strzec miasto przed heretykami”. Zamknięto zbór
    kalwiński, ale mimo tego różnowiercy nadal osiedlali się w okolicy.
  • 05.07.06, 16:42
    Przechodzimy do czasów polskich Wazów.
  • 05.07.06, 16:44
    ZYGMUNT III WAZA (1587-1632)

    Król ten rządził bardzo długo, bo 45 lat. Czasy panowania jego, oraz syna
    Władysława zwane są „srebrnym” wiekiem Polski. W wyniku niewłaściwej polityki w
    warunkach wielonarodowego, wielowyznaniowego państwa, zainicjowane zostały
    negatywne procesy, które wkrótce doprowadziły do upadku państwa. Jednak jeszcze
    w I połowie XVII w. siłą bezwładności, Rzeczpospolita świętowała czasy triumfu
    i potęgi, stając się coraz bardziej kolosem na glinianych nogach.


    Wizyta króla w Bydgoszczy

    Zygmunt Waza odwiedził Bydgoszcz w 1623 r. wraz z 28-letnim wówczas synem
    Władysławem w trakcie podróży do Gdańska. W trakcie pobytu zwiedził mennicę.
    Jego pobyt w mieście uświetniono widowiskiem publicznym w szkole jezuickiej.
    Pierwszymi aktorami byli uczniowie, którzy śpiewami i dialogami witali
    dostojników państwowych i kościelnych.

    Król zasłużył się dla Bydgoszczy zezwalając na otwarcie prywatnej mennicy w
    1594 r., która później była upaństwowiona, okresowo jedyna w Koronie.
    Pod koniec XVI w. przeniósł także do pobliskiego Fordonu z Białej Góry miejsce
    pobierania cła wiślanego.
    Były to wydarzenia, które przyczyniły się do wzrostu znaczenia Bydgoszczy i
    starostwa bydgoskiego.

  • 05.07.06, 16:46
    Bydgoszcz w apogeum rozwoju

    Druga połowa XVI i pierwsze dwa dziesięciolecia XVII wieku stanowią okres
    największego rozkwitu Bydgoszczy. Bydgoszcz była wówczas jednym z
    najruchliwszych miast handlowych w Polsce i jednym z większych w Koronie.
    Proces dalszego rozwoju został przerwany przez wojny i załamanie handlu
    bałtyckiego z Europą Zachodnią.
    Jak piszą kronikarze na przełomie wieków – być może z przesadą - „całe miasto
    jest murowane i dachówkami ceramicznymi pokryte”.

    Jako główne atuty miasta wymieniają:

    * rzekę Brdę, której „bystre wody nawet najsroższą zimą nie pokrywają się
    lodem”, a obfituje „w ryby różnego rodzaju, szczególnie w łososie, które z
    morza przypływają Wisłą do miasta i tam, koło młyna i tartaku, wpadają w
    zastawione na nie sieci”

    * port rzeczny

    * spichrze – „budowle okazałe, warte oglądania, wzniesione wyłącznie w celu
    magazynowania zboża, które w ogromnych ilościach zwożą tu z Wielkopolski, a
    szczególnie z całych Pałuk, Krajny i krain kaszubskich”

    * skala handlu – „w całym Królestwie Polskim trudno znaleźć drugie miasto,
    gdzie każdego roku gromadzonoby tak wielkie ilości zboża; stąd w dogodnej porze
    wywozi się je do Gdańska”

    * na miejscu mnóstwo towarów zamorskich przywożonych z Gdańska – skąd „w górę
    rzeki, przywozi się do Bydgoszczy mnóstwo śledzi, soli zamorskiej, pomarańczy,
    win francuskich, reńskich, kanaryjskich, kreteńskich lub małmazyjskich”

    * otaczające miasto lasy, „gdzie obfitość dzikiej zwierzyny” i obfitość drewna,
    które łatwo można „spuszczać do Gdańska”

    * miasto słynące z garncarzy, mieszkających „na przedmieściach bydgoskich i w
    pobliskich wioskach, nad rzeka Niebrdą, w Bartodziejach i Siersku”.
    Wyroby ceramiczne „spławiają w stosach okrągłych, a niekiedy nieco podłużnych,
    na kształt góry ułożonych”

    * świetność i bogactwo miasta uzyskane „dzięki rzece”,
    Miasto słynie wśród szlachty kujawsko-wielkopolskiej, tak że „wielu
    szlachciców, widząc jak ich majątek topnieje, udaje się do nie0go, by przez
    zakupy i wysyłkę zboża do Gdańska uciec od biedy. Mieszczanie zaś chętnie
    wydają za nich swe córki, zaopatrując je w niemały posag”.

    Do powyższej wyliczanki trzeba jeszcze dodać:
    * ponadregionalny skład soli, który zaspokaja potrzeby całych prowincji: Kujaw
    i części Wielkopolski,

    * warzelnia soli, czyli manufaktura produkująca sól z odpadów, które
    dostarczano transportem rzecznym z Wieliczki i Bochni.

    * Bydgoszcz zostaje ośrodkiem mincerskim. Bydgoska mennica jest ważna w skali
    kraju, na poziomie europejskim, czasem nawet produkuje monety jako jedyna w
    Koronie

    * miasto słynie z browarnictwa, piwo bydgoskie jest znane i cenione w kraju,
    dochody z jego sprzedaży czerpie dość duży odsetek mieszczan

    * dość dobrze rozwinięte rzemiosło: w mieście istnieje kilkanaście cechów
    rzemieślniczych

    * ośrodek szkolnictwa. Oprócz szkoły parafialnej (podstawowej), istnieje
    okresowo gimnazjum, szkoły zakonne, zwłaszcza studium bernardynów, bursa
    karmelitów i szkoła dla dziewcząt prowadzona przez klaryski. W połowie XVII w.
    dużym ośrodkiem edukacji stanie się jeszcze kolegium jezuickie.

    * ośrodek kultury. W Bydgoszczy istnieją bogate księgozbiory zakonne
    (karmelici, bernardyni), kościelne (fara) oraz liczne zbiory prywatne. Rozwija
    się pierwszy w mieście teatr amatorski, muzyczne kapele, artyści malarze.

  • 05.07.06, 16:48
    Rozmiary miasta

    W okresie staropolskim Bydgoszcz stanowiła zespół trzech wysp:
    - Młyńskiej (złożonej z trzech części, rozdzielonych ciekami wodnymi),
    - Miejskiej,
    - Zamkowej,
    otoczonych wianuszkiem przedmieść, podmiejskich wsi i borów sosnowo-dębowych.

    Oprócz trzech dawniejszych przedmieść, w 1616 r. wzmiankowane jest przedmieście
    Błonie, (nie to samo co dzisiejsze osiedle), a także Czyżkówko.
    Miasto lokacyjne, 10 ha w obrębie murów miejskich, było gęsto zabudowane, a
    kolejne 10 ha zajmowały przedmieścia.
    Najznamienitszą i najdłuższą ulicą była Długa. Zamieszkiwali ją najzamożniejsi
    mieszczanie.

    W 1596 r. w obrębie miasta znajdowało się 300 zamieszkałych domów z ok. 3 tys.
    mieszkańców i niewiele mniej domów na przedmieściach z 2 tys. mieszkańców.
    Wzdłuż Brdy rozłożone były wsie, w których zamieszkiwali rolnicy i rzemieślnicy
    (Bartodzieje, Czersko, Czyżkówko, Prądy itd).
    W ludności Bydgoszczy zdecydowanie przeważali Polacy, ale istniała też kolonia
    niemiecka, szkocka, a także pojedyncze rodziny włoskie.
    Co kilkadziesiąt lat trapiły miasto zarazy (1585, 1602), po których jednak
    miasto szybko odradzało się demograficznie.
    Patrycjat bydgoski tworzyli w większości bogaci kupcy zbożowi, którzy przez
    szereg nieraz kadencji piastowali obowiązki burmistrzów, rajców, czy ławników.
    Posiadali oni niejednokrotnie wielkie dobra ziemskie (całe wioski), np. rodziny
    Łochowskich czy Myślęckich. Dzisiejsze nazwy niektórych miejscowości
    podbydgoskich odzwierciedlają dawną przynależność szlachecką.

    Liczba mieszkańców sięgnęła w sumie 5 tys. osób, co w ówczesnych warunkach było
    oznaką miasta znacznego w skali kraju.
    Bydgoszcz nie mogła równać się na razie z 3 miastami Prus Królewskich:
    Gdańskiem, Elblągiem i Toruniem. Bezkonkurencyjny w Rzeczpospolitej był przede
    wszystkim portowy Gdańsk – największe emporium handlowe na Bałtyku (40 tys.).
    Miasta te z racji przynależności do pruskiej prowincji, jako spuściźnę po
    rządach krzyżackich, posiadały bogatszą infrastrukturę oraz większe
    uprawnienia, niż pozostałe miasta w Rzeczpospolitej.
    W Koronie i na Litwie miastami znacznie przewyższającymi Bydgoszcz były
    jedynie: Kraków i Poznań (po 20 tys.) oraz Lublin, Lwów, Warszawa i Wilno. Z
    miast poza Rzeczpospolitą - wielkimi były także Wrocław (40 tys.) i Szczecin
    (20 tys.).
    W końcu XVI w. Bydgoszcz znalazła się w gronie 8 największych miast Korony.


    Infrastruktura

    Wskutek długotrwałej koniunktury handlowej bogacili się mieszczanie. Najbogatsi
    z nich obracali kapitałami o wartości kilku tysięcy ówczesnych złotych
    polskich.
    Cechą charakterystyczną ówczesnej Bydgoszczy było jednak ubóstwo miejskiej
    gminy, sąsiadujące z bogactwem mieszczaństwa i starosty, przez co Bydgoszcz
    była wciąż miastem niewykorzystanych możliwości. Przyczyna tkwiła w wykupie
    dziedzicznego wójtostwa w 1403-1408 przez króla Władysława Jagiełłę.
    Majątek i związane z urzędem wójtowskim przywileje zasiliły uposażenie
    bydgoskiego starosty. Dochodów z tego tytułu – bardzo znacznych - brakowało
    miastu na miejskie inwestycje. Źródła największych wpływów: opłaty dzierżawne z
    4 młynów w mieście i 3 poza miastem, tartaku na Wyspie Młyńskiej, sumy
    uzyskiwane ze sprzedaży złowionych przy jazach młyńskich łososi, które wynosiły
    ponad 6 tys. złotych (bardzo wysokie dochody w porównaniu z innymi
    starostwami), szły na konto zamkowego starosty, miasto zaś uzyskiwało dochody
    zaledwie kilkuset złotych. Wzrost dochodów gminy miejskiej nastąpił dopiero w
    XVIII w. w wyniku rozwoju sieci folwarków na puszczańskich terenach miejskich
    (Białe Błota, Miedzyń, Wilczak, Szwederowo, Bocianowo i inne).

    Mimo finansowych trudności, rozbudowa i upiększanie miasta postępowało. W 1600
    r. wybudowano reprezentacyjną wieżę ratuszową z zegarem i dzwonem alarmowym
    oraz ostatecznie wybrukowano Rynek. W tym roku wzmiankowano również ukończenie
    budowy ostatniej bramy miejskiej – Poznańskiej zamykającej ul. Długą od zachodu.
    Posiadała ona 4 kondygnacje. Ponad przejazdem z broną i wrotami, znajdowały się
    2 poziomy użytkowe oraz poddasze. Do bramy prowadził stały most nad fosą.

    Czwartą bramą, zwaną Bramką bądź Bramą Grodzką była furta z mostem nad Brdą
    Zamkową, łącząca miasto z zamkiem w ciągu ul. Żabiej (dzisiaj Teofila
    Magdzińskiego).

    Na początku XVII w. kościół farny obudowano kaplicami, które fundowali bogaci
    mieszczanie: św. Szczepana (1605), św. Jana (1612), Św. Fabiana i Sebastiana
    (1617). Do dzisiejszego dnia zachowała się tylko kaplica zwana św. Krzyża.

    Oprócz, działającego miejskiego systemu wodociągowego, własną sieć wodociągową
    i kanalizacyjną posiadł klasztor bernardynów. W 1631 r. ułożono drewniane rury,
    którymi dostarczano wodę do łaźni klasztornej.

    Tak więc miasto uzyskało docelowy układ przestrzenny z kompletem obwarowań,
    okazałym zamkiem i ratuszem, upiększonym kościołem parafialnym i rynkiem.


    Klaryski

    Na przełomie XVI/XVII w. zrealizowano ostatecznie plany budowy murowanego
    kościoła na Przedmieściu Gdańskim.
    W latach 1582-1602 zbudowano murowaną kaplicę p.w. św. Ducha na Przedmieściu
    Gdańskim. Dzisiaj jest to prezbiterium kościoła Klarysek.

    Wkrótce do Bydgoszczy sprowadził się kolejny zakon.
    Dzięki staraniom (u króla i biskupa włocławskiego) Zofii z Potulic
    Czarnkowskiej, Andrzeja Rozrażewskiego i Kaspra Zebrzydowskiego z Więcborka
    przybyły w 1615 r. do Bydgoszczy siostry Klaryski.
    Zakonnice początkowo zamieszkały w budynkach zastępczych przy kościele p.w. św.
    Idziego.
    Zofia Rozrażewska ufundowała im klasztor na Przedmieściu Gdańskim i założyła
    przy nim ogród ze stawem, którego część jest dzisiaj parkiem im. Kazimierza
    Wielkiego.
    Klasztor, połączony z kościołem krużgankiem zbudowano w l. 1615-18. Kościół
    przez lata rozbudowano dokonując jego adaptacji dla potrzeb sióstr (m.in. w
    nadbudowanej zakrystii usytuowano chór). W l. 1630-45 dobudowano szerszą nawę z
    wieżą i kaplicę. W ten sposób kościół Klarysek zyskał późnogotycko-renesansowy
    wygląd znany do dnia dzisiejszego.


    Jezuici

    Poważne znaczenie dla rozwoju umysłowego i kulturalnego Bydgoszczy miało
    powstanie w pocz. XVII w. konwentu jezuitów (istniał do kasacji w 1780 r. i
    ponownie od 1945 r.)
    Pierwsi z nich pojawili się w 1616 r. i zajęli pomieszczenia przy kościele
    parafialnym.
    Ich protektorem był biskup włocławski Paweł Wołucki.
    Pierwszymi dobroczyńcami jezuitów byli zamożni mieszczanie: Jadwiga i Adam
    Rychłowscy.
    W 1619 r. zakonnicy założyli w mieście swoją rezydencję, a przy niej szkołę
    gramatyki.
    Był to początek owocnej działalności oświatowej, której rozwinięciem było
    później powołanie pełnoprawnego kolegium jezuickiego w Bydgoszczy.
  • 05.07.06, 16:50
    Sukcesy handlowe miasta

    W II połowie XVI wieku i na początku XVII, Bydgoszcz stała się potęgą w handlu
    zbożowym z Gdańskiem dzieląc palmę pierwszeństwa w kraju razem z pobliskim
    Toruniem.
    Bydgoszcz z czasem zdystansowała wszystkie miasta Korony. Nawet wspomniany
    Toruń, chociaż posiadał podobne warunki dla prowadzenia handlu wiślanego,
    nieraz ustępował Bydgoszczy.

    Bydgoszcz była z jednej strony faktorią morskiego portu w Gdańsku, a z drugiej –
    najważniejszym portem rzecznym Wielkopolski, do którego zwoziła zboże blisko
    połowa mieszkańców tej krainy.

    O skali handlu świadczą liczby, zarejestrowane w dokumentach z XVI wieku.
    Np wg liczby statków zarejestrowanych w komorze wiślanej w Białej Górze
    wynika ,że w 1579 r. 15% (co szósty) statek zdążający do Gdańska miał port
    macierzysty w Bydgoszczy.
    Zarejestrowano w tym roku 225 statków z Bydgoszczy (w tym 107 szkut).
    Co dziesiąty mieszczanin w sposób bardziej lub mniej ścisły był związany ze
    spławem. Rzemieślnicy na miejscu zajmowali się konserwacją i naprawą floty –
    ok. 100 statków. Korzystano również z usług sąsiednich stoczni, zwłaszcza w
    Solcu.

    Teraz liczby porównujące handel z Bydgoszczy i pozostałych miast koronnych:
    Wg zarejestrowanych na komorze celnej towarów w latach 1564-73:

    -z Bydgoszczy spławiano średnio rocznie 2030 łasztów zboża i mąki, czyli 4-5
    tys. ton

    -z pozostałych miast koronnych najwięcej zboża spławiano z Włocławka i
    Warszawy, ale stanowiło to zaledwie jedną piątą tego, co w Bydgoszczy

    -reszta miast (Pułtusk, Łomża, Łowicz, Zakroczym, Płock, Sandomierz, Kazimierz
    Dolny, Wyszogród): spławiała grubo poniżej 200 łasztów rocznie, a więc kilka
    procent tego co z Bydgoszczy.

    Porównanie z miastami Prus Królewskich też wypada korzystnie dla Bydgoszczy. Wg
    danych z komory w Białej Górze nad Nogatem z 1579 r. spławiono:
    -Bydgoszcz: 3095 łasztów zboża i mąki,
    -Toruń 2600
    -Gdańsk 1685
    -Nieszawa 949 łasztów.

    Przez Bydgoszcz w II połowie XVI wieku, przechodziło przeszło 70%
    eksportowanego zboża koronnego. Dochody ze spławu czerpał prawie co dziesiąty
    mieszkaniec miasta, a najbogatsi kupcy zbożowi piastowali najważniejsze
    stanowiska w samorządzie miejskim.
    Spław nie ograniczał się jedynie do „spuszczania zboża do Gdańska”. W drodze
    powrotnej przywożono luksusowe towary zamorskie, które w Bydgoszczy nabywała
    szlachta, zjeżdżająca tu nawet z dalszych okolic.

    Spławem do czasu uregulowania tych kwestii zajmowali się nie tylko zawodowi
    żeglarze, ale np piekarze, którzy eksportowali własną mąkę.
    Później transport organizowali wyłącznie szyprowie, którzy posiadali własne
    statki, a czasem spichlerze. Za opłatą (frochtem) przewozili towary do Gdańska,
    a także prowadzili własne operacje handlowe.
    Do prawidłowego przebiegu rejsów, potrzebni byli sternicy, flisowie i rotmani.
    Ci ostatni płynęli w czółnach przed szkutami, wyszukując wystarczająco głębokie
    i dogodne trasy dla żeglugi, zapobiegając wpadnięciu statków na mielizny. O to
    było nietrudno na Wiśle – wówczas rzeki nieuregulowanej o charakterze
    roztokowym.
    Szyprowie zorganizowani byli w Bydgoszczy w bractwie (zał. w 1487 r.), co jest
    ewenementem wśród miast koronnych. Bractwa takie występowały tylko w
    największych ośrodkach handlu spławnego: w miastach Prus Królewskich (Gdańsk,
    Toruń) oraz kilku zaledwie miastach Korony, w których bractwa te mają zresztą
    genezę znacznie późniejszą (Kazimierzu k. Krakowa– 1614, Jarosławiu nad Sanem–
    1650).
    W 1591 r. powstało w Bydgoszczy bractwo sterników i pomagrów – kolejne, rzadkie
    w Polsce zrzeszenie zawodowe żeglarzy trudniących się spławem.
    W końcu XVI w. osób zrzeszonych zanotowano 80, do 1620 r. już 190.
    Działalność obu bractw, powszechność tego zajęcia oraz skala spławu są podstawą
    niezwykle bogatych bydgoskich tradycji żeglarskich.

    Przy okazji „spuszczania” towarów do Gdańska, pobierano różnorodne opłaty na
    rzecz króla, starosty, wójta i miasta. Były to cła (od których bydgoszczanie
    byli częściowo zwolnieni na mocy przywilejów królewskich), pobór wodny,
    łasztowe, śluzne, mostowe, brzegowe i lądowe.

    W mieście pobudowano liczne spichlerze, do magazynowania zboża. Największy ich
    kompleks zajmował oba nadbrzeża Brdy, w pobliżu mostu miejskiego. Na
    nadbrzeżach Brdy – zwłaszcza północnym (Grodztwie) składowano i zbijano tratwy
    z drewna, które następnie spławiano z prądem rzeki do Gdańska.
  • 05.07.06, 16:51
    Krótki opis wiślanego spławu wg Sebastiana Klonowica (XVI w.) - pierwszego
    reportera z wiślanego szlaku wodnego.

    Aby poczuć choć odrobinę klimatu staropolskiego spławu wiślanego, który często
    był zajęciem bydgoszczan, warto przeczytać, co poniżej:

    „Zaledwie powiał wiatr wiosenny, a Wisła stała się dość głęboka, wypływały
    statki ze zbożem, spławiane tratwami z Kaszub drzewo oraz wodne fury z
    olbrzymimi, niebieskich progów sięgającymi ładunkami garnków”. [Był to owoc
    pracy licznych, zwłaszcza na Bartodziejach i Siernieczku zamieszkałych
    garncarzy, należących do cechu zdunów (zał. 1446 r.). Cech ten zawierał umowy
    handlowe na wywóz swych towarów z cechem szyprów (zał. 1467 r.). Statki
    opuściwszy port rzeczny nad Brdą kierowały się do Wisły]

    „Tutaj w Brdyujściu spławnicy spotykali się z bezmasztową flotyllą, płynącą z
    góry Wisły, Sanu, Narwi, Bugu, na czele z rotmanem, doświadczonym przewodnikiem
    gromadnych wypraw, płynącym w małym czółenku z jednej sztuki drzewa
    wyżłobionym. Dawał sternikom znaki złej lub dobrej do żeglugi drogi. W tym
    miejscu szczególnie obawiano się szatańskiej roboty „wrót piekielnych”, jak
    nazywali rafę w poprzek Wisły, niżej Fordonu. Wprawdzie upór Wisły już dawno
    utorował sobie przez nią drogę, jednak sprawia ona jeszcze kłopot oraz napawa
    lękiem ludek wodny, uważający, że w tym miejscu „biesy wodą zamiatali”. Toteż
    zbliżając się do tego miejsca, znaki rotmana w czółnie stają się
    gwałtowniejsze, uwaga płynących za nim flisaków napięta, ruchy ostrożne.

    Odtąd już razem z bydgoskimi spławnikami płyną po wiślanej wodzie. Dwa rodzaje
    żeglarzy rzecznych – dwa odrębne światy. Płynący z górnej Wisły – to poddani
    chłopi, których na sezonowy flis wysyłał szlachcic-ziemianin. Stateczki
    wymagały większej, czy mniejszej załogi, do której nad słowo szyper, czy
    bosman – jego zastępca, przylgnęło określenie flisak, oznaczające człowieka
    materialnie upośledzonego, włóczęgę, tułacza. Tylko najbiedniejsi chwytali się
    tego zarobku. Ubrani tez byli odmiennie od bydgoskich, czy toruńskich szyprów,
    noszących się z mieszczańska. Flisacy nosili samodziałowe spodnie i koszule.
    Chodzili boso lub nosili na nogach drewniaki. Twarze ich od słońca osłaniały
    szerokie, słomiane kapelusze lub węgierskie czapki „magierki”. Byli
    egzotycznymi okazami dla statecznych mieszczan bydgoskich, dla patrycjuszy
    Torunia, czy Gdańska. Stali się natchnieniem dla artystów, o czym świadczy
    pomnik flisaka w Toruniu, czy obraz bydgoskiego malarza M.A. Piotrowskiego
    „Wieczerza flisaków”.
    Szyprowie bydgoscy, toruńscy, członkowie potężnych rodów, byli arystokratami w
    stosunku do sezonowego parobka transportowego, który jako człowiek niewolny nie
    mógł tworzyć jakichkolwiek organizacji. Tworzyli za to sami coś w rodzaju
    bractwa, nosili odrębny, paradny strój, mieli swoje, odmienne słownictwo i
    własne wierzenia – mieszaninę kultu pogańskiego, kiedy zaklinali Pachwista,
    boga wiatru o spokojną falę oraz chrześcijaństwa, bijąc w dzwon św. Barbarkę.
    Jeden z nich istnieje po dzień dzisiejszy w przepięknie, wysoko nad Wisłą
    położonych Sartowicach, gdzie flisacy mieli swój dłuższy postój. O mury
    mijanych miast i osiedli odbijają się dźwięki nieodłącznych, lichych skrzypiec.
    Flisacy mijają wiele karczem: Czerwoną, Białą i Gęsią, zanim dobiją do
    Zielonego Mostu w Gdańsku.
    Wątłe stateczki, mogące płynąć tylko z prądem rozbijano i sprzedawano jako
    deski. W rodzinne strony wracali pieszo, żywiąc się po drodze ziemniakami,
    owocami i warzywami z przydrożnych pól.
    Szyprowie bydgoscy natomiast, wracający na statkach warownych, wieźli ze
    sobą „gdańszczyznę”, a w tym małmazyję, jak nazywano wino południowe".


    Bydgoski rynek zbożowy

    W XV-XVII w. wykształcił się bydgoski rynek zbożowy, czyli rozległy obszar
    ziem, skąd szlachta zwoziła zboże i mąkę do Bydgoszczy. Tutaj miejscowi
    szyprowie za opłatą transportowali zboże do Gdańska, a następnie kupcy gdańscy
    sprzedawali zboże za granicę: do Niderlandów, Anglii i północnej Francji.
    Szlachta z tego obszaru często gościła w Bydgoszczy, nie tylko sprzedając
    zboże, ale zaopatrując się na miejscu w sól, wyroby bydgoskiego rzemiosła oraz
    zamorskie towary luksusowe. Odwiedzała także bydgoskie jarmarki, organizowane
    kilka razy w roku.

    Jaki obszar stanowił bydgoski rynek zbożowy ?

    Najwięcej zboża przywożono do Bydgoszczy z północnych i zachodnich Kujaw,
    południowego skraju Pomorza Gdańskiego oraz sporej części Wielkopolski: całej
    Krajny, Pałuk, powiatu kcyńskiego i gnieźnieńskiego. Luźniej z Bydgoszczą były
    związane: powiat wałecki i wschodnie rejony powiatów pyzdrskiego i
    poznańskiego. Tak więc rejon oddziaływania Bydgoszczy sięgał:
    -na zachodzie granic Rzeczpospolitej: Wałcza, Międzyrzecza
    -na północy Tucholi i Chojnic,
    -na południu linii Poznań-Konin.
    -na wschodzie linii Solec-Inowrocław

    Podobne, bądź mniejsze rynki zbożowe wykształciły sąsiednie nadwiślańskie
    miasta: Toruń, ale również Nieszawa, Włocławek, Płock. Co ciekawe, doskonale
    położony Fordon nie uczestniczył w handlu wiślanym, natomiast stanowił ważny
    punkt poboru ceł (od czego wywodzi się nazwa miasta).

    Oprócz zboża spławiano z Bydgoszczy dużo drewna, towary leśne (smoła, popiół
    drzewny), sól z żupy bydgoskiej, piwo i miejscowe wyroby garncarskie.


    Walka o wolny brzeg

    W II poł. XVI w. zapoczątkowano tzw walkę o wolny brzeg. Uczestniczyła w nim
    szlachta, która chcąc uniknąć pośredników starała się sama wysyłać zboże do
    Gdańska. W tym celu budowano nielegalnie prywatne spichlerze w wioskach nad
    Brdą i Wisłą.
    W odpowiedzi na protesty mieszczan bydgoskich, król Jan III Waza w 1595 r.
    zakazał wznoszenia spichrzy poza miastem na gruntach królewskich, leżących nad
    Brdą. Mimo zakazów problem z nielegalnymi spichlerzami i spławnikami pozostał w
    ciągu całego XVII w. W późniejszym czasie szlachta podejmowała nieudane próby
    założenia konkurencyjnych dla Bydgoszczy ośrodków handlowych w Bartodziejach i
    Czersku.
    Bydgoszcz do połowy XVII w. zdołała jednak zachować silną pozycję pośrednika w
    handlu zbożowym z Gdańskiem.
  • 05.07.06, 16:52
    Rzemiosło

    Charakter bydgoskiej gospodarki oparty był bardzo wyraźnie na handlu. Rola
    rzemiosła była mniejsza niż w wielkich polskich miastach. Niemniej – w końcu
    XVI w. w dobie apogeum rozwojowego miasta w okresie przedrozbiorowym, liczba
    cechów sięgała 21 (jednocześnie maks. 15), a w 1583 r. doliczono się przeszło
    kilkuset rękodzielników, uprawiających kilkadziesiąt zawodów. W przekroju XVI
    w., w mieście i na przedmieściach uprawiano ponad 80 zawodów.

    Przykładowe zanotowane rzemiosła to: bednarze, czapnicy, garncarze, kołodzieje,
    kowale, krawcy, kuśnierze, mielcarze, murarze, piekarze, piwowarzy, powroźnicy,
    rzeźnicy, stolarze, sukiennicy, szewcy, ślusarze, tesarze i inni.
    Najstarszy cech rzeźników wspomniano w dokumentach z 1434 r.
    Jednym z ważniejszych i najstarszych był cech zdunów-garncarzy (1466)
    opierających swą egzystencję na bogatych pokładach glinki w okolicy
    podbydgoskiej. Razem z bydgoskimi współpracowali garncarze na Bartodziejach i
    Czersku, gdzie założono cech przed 1622 r.
    Produkcja garncarska była rozwinięta w Bydgoszczy na wielką skalę. Bydgoskie
    wyroby były znane i cenione na terenie Rzeczpospolitej, a nawet eksportowane za
    granicę z portu gdańskiego.
    Jednym ze starszych był cech krawców-kuśnierzy (1502), najwięcej założono
    jednak podobnych stowarzyszeń w XVI w.
    W początku XVII w. najczęściej wymienianych jest 17 zawodów: od sterników po
    piernikarzy i złotników. Pozostałe grupy zawodowe są rzadziej wymieniane, ale
    znajdują się w niej tak rzadkie profesje jak: lutniarze, zegarmistrzowie,
    papiernicy, olejnicy.
    W Bydgoszczy wyrabiano także broń palną. Wyroby sprzedawano przy okazji wizyt
    szlachty w mieście związanej ze sprzedażą zboża oraz transportowano wodą i
    lądem do innych miast.
    Co ciekawe, w XVI-XVII-wiecznej Bydgoszczy wypiekano również ozdobne pierniki,
    podobne do toruńskich.

    Struktura cechów i sposób awansu rzemieślników był ściśle określony. W życiu
    każdego rzemieślnika praktykowana była m.in. wędrówka czeladnicza. Adept na
    własny koszt praktykował u innego mistrza w swoim lub innym mieście, aby poznać
    nowych ludzi, nowych technik, doznać tzw ogłady. W toruńskich archiwach
    cechowych zachowało się 14 listów cechowych bydgoszczan (dla porównania po 30
    listów z Warszawy i Poznania), co świadczy że miasto to nie było głównym celem
    wycieczek bydgoszczan.
    Po uzyskaniu uprawnień zawodowych, rzemieślnicy byli zobowiązani do ożenku z
    kobietami o poświadczonej moralności.
    Starsi cechowi brali czynny udział w życiu miasta, pełniąc ważne funkcje w
    samorządzie.
    W ciągu roku w bydgoskich gospodach odbywało się ok. 60 zebrań cechowych, które
    były imprezami głośnymi w mieście.


    Manufaktury

    Oprócz spławu i rzemiosła, miasto żyło z handlu lądowego uprawianego przez
    kupców-detalistów oraz z działalności zakładów o walorach manufaktur.
    Należały do nich: dwa składy solne, mennica, a w połowie XVII w. papiernia na
    Czyżkówku.

    Pierwszy królewski skład solny powstał w 1520 r. koło wyspy zamkowej. W miejscu
    tym sól ruską (samborską) nabywała szlachta z całych Kujaw i Wielkopolski.
    Przy okazji zakupu soli, szlachta zaopatrywała się w wyroby miejscowego
    rzemiosła i towary przywożone z Gdańska

    Na przedmieściu Babia Wieś (nazwa pochodzi od faktu zamieszkiwania tu rodzin
    załogi zamku) w l. 1579-1612 funkcjonowała warzelnia soli wielickiej i
    bocheńskiej, gdzie z rumu solnego transportowanego Wisłą, wytwarzano sól
    spożywczą.
    W 1716 r. przeniesiono tu również królewski skład solny.

    Natomiast na wschodniej z wysp wielkiego zakola Brdy powstała w 1594 r.
    mennica, początkowo prywatna, później państwowa wraz z wielkim zespołem
    zabudowań. Monety bito w niej z przerwami w l. 1594-1688.


    Mennica

    Prawo bicia monet Bydgoszcz zyskała na mocy przywileju lokacyjnego z 19
    kwietnia 1346 roku. W XV w. być może istniała w Bydgoszczy pierwsza mennica,
    której monetę odnaleziono w XIX w.
    Natomiast wiosną 1594 r. król Zygmunt III Waza obdarzył przywilejem założenia
    mennicy w Bydgoszczy swego faworyta Stanisława Cikowskiego, posła, senatora,
    podkomorzego krakowskiego i generalnego administratora ceł koronnych.
    Cikowski sprowadził fachowców (Niemców) z Poznania do budowy obiektu, a mennicę
    wydzierżawił.
    W 1597 r. kierownikiem mennicy został Niemiec Hermann Rudiger, który ściągnął
    do niej wybitnych fachowców. Już w 1598 r. bydgoski zakład był co njamniej
    równy mennicom w Poznaniu i Wschowie. Pracownikami byli głównie Niemcy, Polacy
    zaś wykonywali prace niefachowe. Na tym tle rodziły się niekiedy konflikty.

    W 1601 r. prace mennic prywatnych: bydgoskiej, poznańskiej i wschowskiej
    przerwano w wyniku egzekucji postanowień Sejmu warszawskiego.
    Wkrótce w wyniku kłopotów monetarnych państwa, bydgoską mennicę w 1613 r.
    ponownie otwarto - tym razem jako mennicę królewską Zygmunta III Wazy, jedną z
    czterech obok mennic w Olkuszu, Gdańsku i Warszawie. Jej administratorem został
    Konrad Bremmer, a wkrótce zdolny Holender Jakub Jacobson (1616), który wykazał
    się doskonałą organizacją dostaw surowców (m.in. srebra) dla mennicy, a później
    administrował wszystkimi mennicami w Polsce: koronnymi, litewskimi i pruskimi.
    Na czas wojny ze Szwecją (1626-27) mennicę zamknięto, a po jej uruchomieniu
    rozpoczęto nowy asortyment produkcji m.in. bicie talarów.
    Wtedy też rola mennicy w Bydgoszczy wzrosła, gdyż od 1627 r. po 1644 r.
    została jedynym tego typu zakładem na terenie Korony.
    Do czasu śmierci króla Zygmunta III Wazy (30 IV 1632 r.) mennica bydgoska
    przeżywała najlepszy okres działalności, na poziomie najlepszych zakładów
    europejskich. Nigdy wcześniej, ani potem nie produkowano tylu odmian pieniędzy:
    od drobnych monet po największe okazy. W 1621 roku wybito w Bydgoszczy
    największe do dzisiaj złote monety w Europie – chodzi tutaj o słynne 100
    dukatów Zygmunta III Wazy.
  • 05.07.06, 16:54
    Oświata

    Pierwszą szkołą w Bydgoszczy, była pamiętająca lokację miasta szkoła
    parafialna. W 1582 r. uczyło się w niej ok. 150 chłopców. Kolejne wizytacje
    biskupie potwierdzały jej wysoki poziom nauczania.
    Nauczanie w szkole parafialnej było dwustopniowe.
    Stopień niższy dotyczył nauki łaciny, w tym gramatyki, retoryki i dialektyki,
    zaś stopień wyższy – nauki arytmetyki, geometrii, muzyki i astronomii.

    Pod koniec XVI w. w polskich miastach pojawiają się gimnazja humanistyczne,
    które były szkołami zorganizowanymi wyżej od szkół parafialnych. Były to szkoły
    średnie w dzisiejszym rozumieniu.
    Czy podobna szkoła istniała w Bydgoszczy, trudno określić.
    Fragmentaryczne zapiski świadczące o jego istnieniu są bardzo skąpe, z powodu
    zaginięcia większości źródeł historycznych.
    Wedle wzmianki z 1625 r., rektorem bydgoskiego gimnazjum był Józef Kaczugowic.
    W 1650 r. zanotowano nazwisko bakałarza, zatrudnionego w gimnazjum przy
    kościele parafialnym. Dostępne przesłanki pozwalają stwierdzić, że gimnazjum
    bydgoskie być może istniało w l. 1599-1650, a uczyły się w nim także osoby
    spoza miasta.
    Przesłanki wskazują na możliwość zastąpienia bydgoskiego gimnazjum przez
    kolegium jezuickie, które powstało w 1637 r.
    Od początku miało ono stosunkowo dużą liczbę uczniów, mimo, że dopiero
    rozpoczynało działalność.

    Są natomiast dowody, że bydgoszczanie uczestniczyli w zajęciach gimnazjów
    akademickich w Elblągu (zał. 1538), Gdańsku (zał. 1558), Toruniu (zał. 1595).
    Szczególnie częste są wzmianki w księgach metrykalnych gimnazjum gdańskiego i
    elbląskiego, bardzo rzadkie – toruńskiego.
    W latach 1400-1600 ok. 50 bydgoszczan uczęszczało na zajęcia Akademii
    Krakowskiej (Uniwersytetu Jagiellońskiego) co jest stosunkowo dużą liczbą w
    porównaniu do innych miast Kujaw i Wielkopolski.
    Pierwszy student bydgoszczanin pojawił się w Krakowie w 1419 r.

    Oprócz wymienionych szkół istniały w Bydgoszczy także szkoły zakonne:
    -szkoły klasztorne karmelitów, bernardynów
    -bernardyńskie studium filozoficzne
    -szkoła klasztorna klarysek dla dziewcząt

    W szkole karmelitów nauczano muzyki, natomiast w szkole klarysek uczyły się
    córki znakomitych mieszczan oraz szlachcianki z okolicznych wsi.
    Najbardziej owocna była działalność bernardynów, którzy w 1530 r. założyli
    przy klasztorze 3-letnie studium filozoficzne, które istniało do 1725 r. Był to
    odpowiednik dzisiejszej szkoły średniej.
    Wśród wykładowców znajdował się m.in. znany Bartłomiej z Bydgoszczy.

    Z kolei, sprowadzeni w 1617 r. do Bydgoszczy jezuici założyli szkołę, później
    przekształconą w pełnoprawne kolegium. Uczyło się tam ok. 200 uczniów,
    zorganizowano teatr szkolny, bursę muzyczną, kongregację mariańską. Była to
    wyróżniająca się w mieście placówka oświatowa i kulturalna.


    Kultura

    Duża liczba mieszkańców, obecność zakonów, zamożność niektórych mieszczan
    generowała rozwój kultury.
    Pierwszymi przesłankami rozwoju kultury były biblioteki. Pierwszą z nich była
    biblioteka parafialna przy farze, następnie powstały biblioteki klasztorne:
    bernardynów, karmelitów, jezuitów, klarysek.
    Biblioteka bernardynów powstała w końcu XV w. (pierwsza wzmianka 1488 r.)
    Składała się z kilku działów: teologicznego, filozoficznego, historycznego,
    prawniczego, nauk przyrodniczych itd
    Większość ksiąg uzyskiwano drogą ofiar, zakupu i darowizn zakonników i bogatych
    mieszczan.
    Szczególne dary otrzymała biblioteka bernardynów w 1631 r., kiedy umierający
    kapelan kościoła i szpitala św. Krzyża Jan Synodoniusz podarował bernardynom
    spory księgozbiór, a
    zmarły fundator klasztoru Klarysek Andrzej Rozrażewski pozostawił m.in. wiele
    inkunabułów weneckich.
    Do dnia dzisiejszego zachowała się tylko część biblioteki bernardynów – ok.
    1600 dzieł, nie zachowała się natomiast biblioteka parafialna fary.

    Bernardyni byli podstawą do stworzenia w Bydgoszczy środowiska o większych
    ambicjach intelektualnych.
    W 1591 r. gwardian bernardynów bydgoskich Wojciech Jezyk z Sambora rozbudował
    klasztor i wzniósł nowe murowane pomieszczenie dla biblioteki. Od 1604 r.
    znajdowało się tam również archiwum.

    Najwybitniejszym bernardynem był rodowity bydgoszczanin Stanisław, po
    wstąpieniu do zakonu zwany Bartłomiejem z Bydgoszczy. Był studentem
    Uniwersytetu Jagiellońskiego, który ukończył w 1505 r. Jego najwybitniejszą
    pracą był pierwszy słownik łacińsko-polski, w którym zawarł tłumaczenia blisko
    5 tys. haseł.

    Również przy ratuszu istniała biblioteka, gdzie gromadzono księgozbiór
    przepisów prawnych. Liczne biblioteki prywatne były własnością patrycjatu,
    lekarzy, nauczycieli i bogatych rzemieślników.
    Pierwsze wiadomości o prywatnych zbiorach bibliotecznych pochodzą z 1585 r.
    (burmistrz Erazm Dorazała). Najzasobniejszą bibliotekę posiadał wtedy
    nauczyciel Tomasz z Krobii (1599). Inne znaczące zasoby posiadali: mieszczanin
    Maciej Chirurg (1604), Jan Grzymała (1609), szlachcianka Justyna Lorkowska
    (1615, 60 tytułów), sukiennik Jakub Wąsowski (1619).
    Największy księgozbiór zgromadził burmistrz i dziejopis bydgoski Wojciech
    Łochowski, niestety zachowany do dzisiaj w bardzo skromnej postaci.

    Pisarstwo uprawiało wielu mieszczan. Powstała Kronika Bydgoszczy Łochowskiego
    prezentująca dzieje miasta do 1637 r. na wzór kroniki Długosza.
    W l. 1605-1608 Jan z Kościana spisał kronikę klasztoru bernardynów z
    odniesieniami do miasta Bydgoszczy. Z kroniki tej pochodzi najpiękniejszy,
    emocjonalny opis Bydgoszczy.
    Przyszły starosta, kanclerz Jerzy Ossoliński napisał pamiętnik – jeden z
    najwybitniejszych w Polsce XVII wieku. Starosta M. Smogulecki pisał panegiryki
    na cześć papieża. Kilka osób z Bydgoszczy tworzyło dzieła artystyczne w innych
    miastach np w Krakowie.

    Wraz ze sprowadzeniem jezuitów do Bydgoszczy w 1617 r. zaistniało kolejne
    środowisko kulturotwórcze. Zakonnicy energicznie przystąpili do organizacji
    szkoły, wraz z którą pojawił się pierwszy w mieście teatr szkolny, bursa
    muzyczna, kapela złożona z uczniów.

    Przy okazji różnych uroczystości, rozliczne cechy rzemieślnicze organizowały na
    rynku własne widowiska. Później przy okazji przejazdu królów i biskupów,
    regularnie odbywały się przedstawienia teatralne. W mieście istniała nawet sala
    przeznaczona do tego celu.

    W Bydgoszczy istniały warunki dla rozwoju muzyki.
    Jeden z ośrodków kształcenia muzycznego znajdował się w bursie klasztoru
    karmelitów. Uczono tam na wieloletnich kursach synów zamożnych mieszczan i
    szlachty. Drugim ważnym ośrodkiem nauki muzyki była szkoła jezuitów, gdzie
    zorganizowano kapelę, wykorzystywaną w miejskich uroczystościach. W klasztorze
    bernardynów w 1605 r. zakupiono barokowe organy – jedne z najstarszych w
    Bydgoszczy.
    Zgodnie z przepisami miejskimi, zabawy, muzykowanie było dozwolone do 9 godz. w
    nocy, a zakazane w niedzielę przed sumą parafialną.
    Przy farze istniała kapela miejska, a w końcu XVI w. istniał nawet w mieście
    warsztat naprawy skrzypiec.
    Poza tym na zamku odbywały się okazyjne występy muzyków gdańskich,
    sprowadzanych przez starostów.

    W Bydgoszczy od XVI w. rozwijała się także sztuka malarska i rzeźbiarska.
    Ośrodkiem malarstwa był klasztor bernardynów (mistrz Franciszek). W miastem
    związany był m.in. malarz Stefan Dunajewski. Sztuka rzeźbiarska wyrażała się w
    wyrabianiu tablic nagrobnych i fundacyjnych.
  • 05.07.06, 16:54
    Kontrreformacja

    Za panowania Zygmunta III Wazy w pełną fazę weszła w Polsce kontrreformacja.
    Bydgoszcz jako miasto królewskie zostało objęte szczególną „opieką” króla,
    znanego z katolickich przekonań.
    23 marca 1589 r. król polecił staroście strzec miasto przed różnowiercami
    Aby zachować społeczną dyscyplinę, władze miejskie wprowadziły w 1621 r.
    ograniczenia w sprzedaży piwa i gorzałki oraz nakazały usunąć z miasta
    nierządnice.
    Wreszcie 19 listopada 1627 r. król oficjalnie zakazał osiedlania się
    innowierców w Bydgoszczy. W tym celu sprowadzono jezuitów, którzy zadbali o
    jednolitość wyznaniową miasta. W 1625 r. doprowadzili m.in. do zamknięcia zboru
    Braci Czeskich na Miedzyniu Wielkim.
    Odtąd kończy się historia ewangelików w Bydgoszczy. Do końca okresu
    staropolskiego Bydgoszcz pozostała stosunkowo jednolita wyznaniowo, tym
    bardziej że nadal obowiązywał wprowadzony przez Zygmunta Augusta zakaz
    osiedlania się w Bydgoszczy Żydów.


    Zmiana starostów

    W 1600 r. wygasła „dynastia” starostów bydgoskich z rodu Kościeleckich.
    Umarł wtedy ostatni starosta z Kościeleckich Jan (IV), który przebywał z
    Zygmuntem Augustem we Włoszech i ze Stefanem Batorym w Gdańsku, podczas
    tłumienia buntu mieszczan.
    Odtąd starostą pozostał Maciej Smogulecki – wykształcony we Włoszech, zdolny i
    obrotny, z czasem opozycjonista wobec króla.
    W 1617 r. kolejnym starostą był Piotr Żeroński – doświadczony dyplomata, a po
    jego śmierci w 1633 r. – wielki kanclerz koronny Jerzy Ossoliński.


    Pierwsze straty Bydgoszczy w wojnach

    Z początkiem XVII w. Rzeczpospolita za sprawą niezręcznej polityki Zygmunta II
    Wazy wikłała się coraz częściej w wojny.
    Cierpiały na tym nie tylko obszary objęte działaniami wojennymi.
    W 1613 r. Bydgoszcz została wybrana na siedzibę konfederacji smoleńskiej.
    Nieopłacone wojska wróciły z wojny interwencyjnej z Rosji, a by rozpocząć
    grabieże na zamożnych, wolnych dotychczas od działań wojennych: Wielkopolsce i
    Prusach Królewskich.
    Konfederaci pod wodzą Zbigniewa Silnickiego zagarniali dochody starostwa oraz
    cła w Fordonie.
    Z kolei, podczas wojny ze Szwecją o ujście Wisły 1626-29 Bydgoszcz ucierpiała
    od przemarszów „sprzymierzonych” wojsk cesarskich. Wzrost podatków, blokada
    żeglugi przyniosły straty gospodarcze, a najgorsza była zaraza zawleczona przez
    oddziały wojskowe, w której w 1624 r. zginęło w mieście ok. 2 tys. ludzi.

  • 05.07.06, 16:55
    Osadzenie Holendrów k. Bydgoszczy

    W końcu XVI w. zapoczątkowano kolonizację doliny dolnej Wisły przez Holendrów z
    protestanckiego odłamu mennonitów. Proces ten zainicjowały władze Gdańska w
    latach 40-stych XVI w. celem zagospodarowania Żuław Wiślanych.
    Protestantów z Holandii sprowadzały nad Wisłę prześladowania na tle religijnym,
    upośledzenie w prawach cywilnych i regres w pracach melioracyjnych, powodujący
    brak ziemi do zasiedlenia w ich ojczyźnie.
    Z biegiem lat mennonitów osadzano również w dolinie Wisły, gdzie duże ich
    skupisko powstało w okolicy Nowego-Dragacza w l. 1569-1592 (do dzisiaj jest tam
    dużo zabytkowego budownictwa holenderskiego).
    Proces ten nie ominął również okolic Bydgoszczy i Fordonu, a wsie takie jak
    Łęgnowo, Otorowo, Makowiska założono właśnie dla Holendrów.

    Pierwszy skorzystał z tej możliwości Maciej Przyłubski, szlachcic z Przyłubia,
    który w 1594 r. niziny nadrzeczne wydzierżawił Holendrom
    W 1596 za przykładem Przyłubskiego poszedł starosta bydgoski Jan Kościelecki i
    osiedlił za zezwoleniem króla polskiego Zygmunta III Wazy, rodziny holenderskie
    na 7 hubach na nizinach nadwiślańskich między Solcem, a ujściem Brdy. Nowa
    osada otrzymała nazwę Łęgnowo. Obok niego zakwitło Fletnowo (1605), Otorowo i
    Makowiska.
    Z okolic Solca przybysze rozprzestrzenili się na cały powiat bydgoski. Od 1615-
    85 powstały coraz to nowe osady.
    Każdy kolonista budował sobie za swojej hubie zagrodę, a kilka z nich razem
    tworzyło osobna wieś (gminę), na której czele stał sołtys.
    W jednym zabudowaniu mieściły się: dom mieszkalny, stajnie, stodoła i remiza.
    Do gmin swoich nie wpuszczali żadnego Polaka. Stąd żaden Polak nie wykupił od
    nich gospodarstw, natomiast proces postępował w drugą stronę.
    W 1680 r. Holendrzy posiadali w Przyłubiu 19 hub, w Łęgnowie 25, oraz znaczne
    ilości w Otorowie, Makowiskach, Rudnie, Chrośnie i Żółwinie. Ok. 1700 r. połowa
    wsi nadwiślańskich była już rozparcelowana między kolonistów.
    Na pocz. XIX wieku, cała wieś była już w rękach niemieckich, a cała okolica
    była silnie zniemczona, na wskroś protestancka.

    Dzisiejszy krajobraz tych okolic, nazwy wsi, kanały i wały to w dużej mierze
    spuścizna
    z przełomu XVI/XVIII kiedy Holendrzy zaczęli wyciskać swoje piętno na tych
    ziemiach.
  • 05.07.06, 16:56
    To był najdłuższy odcinek, prezentujący obraz Bydgoszczy w rozkwicie renesansu
    i baroku.
  • 06.07.06, 07:36
    WŁADYSŁAW IV WAZA (1632-1648)

    Władysław IV to ostatni król „babiego lata” Rzeczpospolitej. Prowadził
    szczęśliwszą od ojca politykę, ale jego nagła śmierć w obliczu nierozwiązanego
    problemu kozackiego przyniosła wielkie powstanie na Ukrainie.

    Król w okresie swego, dość krótkiego panowania nie przebywał w Bydgoszczy,
    natomiast jego najbliższy współpracownik, „prawa ręka” – kanclerz wielki
    koronny, zarządzał Bydgoszczą i bardzo się dla niej zasłużył.
    W 1633 r. starostą bydgoskim został ostatni kanclerz okresu świetności i potęgi
    Rzeczpospolitej Jerzy Ossoliński.


    Jerzy Ossoliński

    Jerzy Ossoliński (1595-1650) łączył urząd starosty bydgoskiego z najważniejszą
    godnością ministerialną w Rzeczypospolitej, kanclerza wielkiego koronnego.
    Był on synem najwybitniejszego polskiego parlamentarzysty z przełomu XVI i XVII
    w. Zbigniewa. Trzeba zaznaczyć że mimo wielkich godności, Ossoliński sumiennie
    wywiązywał się z funkcji starosty, dbając o powierzone mu miasto.
    Urodził się w Sandomierzu, wykształcenie zdobył za granicą, gdzie przebywał
    wiele lat (1607-16). Od początku kariery był ściśle związany z królewiczem
    Władysławem Wazą, z którym uczestniczył w wyprawach wojennych (Moskwa 1617,
    poselstwo w Anglii 1621) W 1624 napisał pamiętnik, który uchodzi za jeden z
    najlepszych w XVII w. Rozpoczął karierę parlamentarną i wkrótce stał się jednym
    z najlepiej znanych w kraju parlamentarzystów, w 1631 r. wybrany marszałkiem
    izby poselskiej.
    W 1632 r. przez konającego Zygmunta III Wazę został mianowany podskarbim
    nadwornym koronnym. Stał się jednym z najbliższych współpracowników króla
    Władysława IV, któremu oddał ogromne usługi podczas elekcji. Był wysyłany w
    najważniejszych poselstwach: do cesarza, papieża. Otrzymywał kolejne godności:
    wojewody sandomierskiego, podkanclerzego i wreszcie w 1643 r. godność
    najwyższą - kanclerza wielkiego koronnego.

    Starostwo bydgoskie uzyskał na samym początku panowania Władysława IV – w 1633
    r.
    Nie zajmował się wtedy specjalnie sprawami Bydgoszczy, gdyż wyjeżdżał w misjach
    dyplomatycznych, m.in. do Rzymu, która odbył w taki sposób, że zdobył rozgłos w
    całej Europie.
    Dopiero od 1635 r. zajmował się problemami starostwa bydgoskiego systematycznie
    i czynił to aż do śmierci. Z biegiem lat u kanclerza pogłębiało się
    zainteresowanie sprawami grodu nad Brdą i jego najbliższej okolicy.
  • 06.07.06, 07:37
    Działalność Ossolińskiego na rzecz Bydgoszczy

    Wielkim okresem świetności dla Bydgoszczy był XVI wiek, gdy starostwem
    zarządzał ród Kościeleckich. Gdy z ostatni z nich – Jan (IV) zmarł w 1600 r.
    sytuacja stała się bardziej skomplikowana, aczkolwiek do 1620 r.- daty
    granicznej największego rozkwitu demograficznego, miasto przeżywało apogeum
    swego rozwoju.

    Nadal starostwo bydgoskie uchodziło za jedno z najbogatszych w Polsce.
    Bydgoszcz była największym w Koronie ośrodkiem handlu spławnego zbożem,
    drewnem, solą, znanym ośrodkiem piwowarstwa. Bito monety w miejscowej mennicy,
    która nie miała w Koronie konkurencji. Ok. 1600 r. wybrukowano rynek, zbudowano
    okazałą wieżę ratuszową, zakończono budowę bram miejskich i murów.
    Przybyły do Bydgoszczy klaryski i jezuici, dla których budowały się klasztory i
    kościoły.
    Przy tym Bydgoszcz należała do najruchliwszych miast handlowych w Polsce.

    Jednak ok. 1630 r. Bydgoszcz zaczynała już odczuwać pogorszenie koniunktury w
    Rzeczpospolitej. Próg opłacalności osiągnęła produkcja piwa, z której
    utrzymywało się wielu mieszczan.
    W zarazie zawleczonej w 1624 r. w mieście zginęło 2 tys. osób, a więc znaczny
    procent populacji. Trwające wojny ze Szwecją, choć początkowo dla Polski
    pomyślne, przynosiły pierwsze zniszczenia. Np w 1629 r.
    przemarsz „sprzymierzonych” wojsk cesarskich przyniósł splądrowanie miasta i
    epidemie, wzrosły podatki, zmniejszył się handel wiślany.

    Wobec tego Ossoliński przystąpił z właściwą mu energią i systematycznością do
    przywracania miastu jego dawnego kwitnącego stanu.
    Rozpoczął od odbudowy zamku, który gruntownie odnowił, przebudował (m.in. wieżę
    narożną) i wzbogacił o nowe urządzenia obronne – drewniano-ziemne bastiony oraz
    wał. Przywrócił piękny wygląd renesansowemu ratuszowi bydgoskiemu.
    Aby dopomóc miastu w utrzymaniu okazałego ratusza, Ossoliński uzyskał 4
    sierpnia 1634 r. od Władysława IV przywilej sprzedaży w wolnym handlu wina i
    innych napojów w pomieszczeniu ratuszowym. Dochody miały być przeznaczone na
    remont ratusza.

    Kanclerz uzyskiwał również od króla przywileje dla Bydgoszczy w dziedzinie
    kluczowej dla miasta żeglugi na Brdzie i Wiśle.

    5 marca 1637 r. dzięki staraniom Ossolińskiego, Bydgoszcz uzyskała od króla
    wyłączny przywilej (wzorem Gdańska i Torunia), przysługujący przy tym
    szlachcie – do spławu zboża do ujścia Wisły. W tym samym roku król wprowadził
    również nakaz opłat dla obcych szyprów (spoza Bydgoszczy) spławiających towary
    Brdą do Wisły. W ten sposób ruch żeglugowy na Brdzie pozostał domeną
    bydgoszczan, podczas gdy jeszcze w pocz. wieku udział w handlu obcych szyprów
    sięgał 50%.

    Zatwierdzano kolejne cechy rzemieślnicze, co świadczyło o rozwoju rzemiosła.
    Zorganizował oddział piechoty miejskiej, która w dzień i w nocy pełniła funkcje
    dzisiejszej służby policyjno-porządkowej.
    Kanclerz ufundował rezydencję dla jezuitów, która podniesiona została
    oficjalnie do rangi kolegium. Hojność i opieka starosty umożliwiła ukończenie
    budowy kościoła i kolegium, dzięki czemu rozwinąć się mogły tutejsza szkoła
    oraz teatr.

    Upiększano w dalszym ciągu bydgoskie kościoły. W 1636 r. Anna Modligobowa z
    Kruszyna ufundowała ołtarz wielki w kościele Klarysek, a w 1646 r. przy tym
    samym kościele burmistrz Wojciech Łochowski ufundował kaplicę kapłańską.

    Były jednak dziedziny, które pogarszały się zgodnie z pogarszającą się kondycją
    całego państwa: działalność mennicy, jakość piwa, wzmagała się nietolerancja
    religijna (procesy o czary).
    W 1645 r. Jerzy Ossoliński przekazał starostwo w ręce syna Franciszka, a po
    jego rychłej śmierci w 1648 r. ponownie nim zarządzał z tą samą energią co
    dawniej. Doprowadził do powołania klasy retoryki w kolegium jezuickim, uzyskał
    przywileje dla Fordonu, trapionego pożarami. Gdy zmarł nagle 9 VIII 1650 r. na
    znak żałoby rozdzwoniły się dzwony wszystkich kościołów.
    Jego śmierć zbiegła się niemal dokładnie z początkiem okresu klęsk i wojen,
    które w XVIII w. doprowadziły Bydgoszcz do ruiny.
  • 06.07.06, 07:39
    Kolegium jezuickie

    Za czasów Władysława IV intensywny rozwój przeżywała szkoła jezuitów.
    W 1637 r. jezuici zakupili kamienicę przeznaczając ją na cele szkolne, , a 2
    lata później po przebudowie budynku, uroczyście uruchomili w niej szkołę. Na
    uroczystości przybyli licznie szlachta i mieszczanie. Już wtedy zjawili się w
    szkole synowie mieszczan gdańskich i braniewskich.

    Od 1638 r. fundatorem rezydencji i kościoła jezuitów został bp kujawski Kasper
    Działyński. Zapoczątkował on budowę kościoła, przeznaczając na ten cel dochody
    z wsi Płonkowo i kamienicy w Bydgoszczy.
    W 1642 r. biskup przyjął jako współfundatora Jerzego Ossolińskiego, a po 1645
    r. (śmierci Działyńskiego) całość zobowiązań finansowych dźwigał Ossoliński.

    Trzykondygnacyjna rezydencję przylegającą do Rynku i ul. Jezuickiej wzniósł w
    l. 1644-53 budowniczy W. Przybyłkowicz. Obecnie jest to Ratusz Bydgoski.
    Kolegium odegrało ważną rolę w walce z reformacją, propagując kulturę polską.
    Organizowano tu przedstawienia i koncerty, uświetniając uroczystości religijne
    i państwowe.
    W 1643 r. m.in. dialogami panegirycznymi przyjęto zasłużonego dla jezuitów
    biskupa Kaspra Działyńskiego.


    Dzieje mennicy

    Po śmierci Zygmunta III Wazy, bydgoska mennica nie zaprzestała działalności, co
    jest ewenementem, gdyż zwykle w okresie bezkrólewia zakłady zamykano. Po
    okresie administracji Holendrów: Jacobsona i Menninga, kierownikiem został
    Niemiec Gabriel Gerloff (1640-44). Niestety w 1644 r. w wyniku decyzji
    politycznych, bydgoską mennicę zamknięto, a część wyposażenia przewieziono do
    Krakowa. Nie był to jednak jeszcze definitywny koniec bydgoskiego zakładu.


    Papiernia

    Pod koniec okresu pokoju, w Bydgoszczy powstała kolejna manufaktura
    W 1646 r. starosta Franciszek Ossoliński wydał Andrzejowi Paulusikowi –
    mieszczaninowi z patrycjatu bydgoskiego - kontrakt na budowę papierni na
    Czyżkówku. 17 marca 1646 kontrakt został potwierdzony przez króla Władysława IV
    Wazę.
    Na Czyżkówku od 1517 r. znajdował się młyn, użytkowany przez starostów
    bydgoskich. W XVII w. mieli tutaj, nad Brdą i strugą Flis, swoje folwarki
    mieszczanie bydgoscy. W XVI-XVII zwane było w dokumentach przedmieściem
    Bydgoszczy podobnie do 3 głównych bydgoskich przedmurz (Kujawskiego,
    Gdańskiego, Poznańskiego), Błonia i Okola.
    Rozwój papierni zahamował potop szwedzki, w czasie którego podmiejskie osady
    zostały spustoszone. Być może papiernia na Czyżkówku była wstępem do rozbudowy
    wytwórni w XVIII w., kiedy odnotowano w źródłach jej działalność.

  • 07.07.06, 00:35
    Wielki Kanclerz Koronny Jerzy Ossoliński, miłośnik i dobroczyńca naszego miasta
    został pochowany w Bydgoszczy pod ołtarzem kościoła jezuitów.
    Niestety, w trakcie barbarzyńskiej rozbiórki kościoła w 1940 r. przez
    hitlerowców, sarkofag uległ zniszczeniu.
  • 07.07.06, 00:37
    JAN II KAZIMIERZ WAZA (1648-1668)

    Czasy panowania Jana Kazimierza przypadły na trudne lata wojen z Kozakami,
    Rosją i Szwecją, z których Rzeczpospolita wyszła straszliwie spustoszona. Próby
    przeprowadzenia reform, zakończyły się rokoszem Lubomirskiego oraz wzrostem
    samowoli szlachty. Załamany trudnościami król w końcu abdykował i wyjechał do
    Francji.

    Czasy panowania Jana Kazimierza to dla Bydgoszczy okres wielkich spustoszeń
    wojennych oraz klęsk elementarnych (zarazy, pożary).
    Na nieszczęście, miasto zostało wybrane przez Szwedów na wojenną bazę
    operacyjną. W związku z tym kilkukrotnie dochodziło tu do zażartych walk.
    Zniszczenia były tak poważne, a kondycja państwa tak osłabiona, że z
    zanotowanych zniszczeń Bydgoszcz już się w pełni nie podniosła.

    Trwałą pamiątką po szwedzkim potopie została do dzisiaj nazwa Szwederowa, gdzie
    znajdował się główny szwedzki obóz wojskowy, a stratą – zburzenie zamku.


    Potop szwedzki w Bydgoszczy

    Od 1620 r. dały się w Bydgoszczy znać pierwsze oznaki zbliżającego się
    pogorszenia koniunktury. Zarazy, zawleczone przez wojska walczące nad Bałtykiem
    oraz zahamowanie handlu, skutkowały pewną stagnacją miasta, którą usiłowała
    odwrócić owocna działalność kanclerza Jerzego Ossolińskiego.
    Dzięki niemu drugi okres świetności przeżywał zamek, odrestaurowany i otoczony
    bastionami, jak również rozwijał się klasztor i szkoła jezuitów.
    Do połowy XVII w. zmniejszyła się jednak w Bydgoszczy liczba domów i
    mieszkańców.
    Prawdziwą klęskę przyniósł miastu dopiero „potop szwedzki” w l. 1655-60.


    I okupacja szwedzka

    Latem 1655 r. gdy zaczynała się agresja szwedzka, król Jan Kazimierz wyznaczył
    Bydgoszczy ważną rolę w systemie obronnym kraju. Pod Solcem, miało zebrać się
    pospolite ruszenie z województw koronnych (poza Wielkopolską zebraną pod
    Ujściem).
    Kapitulacja 25 lipca 1655 r. pod Ujściem oraz niezmiernie szybki marsz Szwedów,
    zmienił plany i do zebrania szlachty pod Solcem nie doszło.
    W sierpniu 1655 r. Szwedzi zdobyli Bydgoszcz atakując od strony Wzgórza
    Dąbrowskiego, spustoszyli miasto i założyli kontrybucję. Oddziałem, który
    wszedł do miasta dowodził Andrzej Platting.
    Wdarciu się Szwedów sprzyjali bydgoscy ewangelicy, którzy od początku wieku,
    zgodnie z kursem polityki królewskiej byli szykanowani.
    Podczas późniejszych powstań ludności przeciw Szwedom ponieśli konsekwencje
    swojej postawy.
    We wrześniu komendantem miasta był Aleksander Weisenstein podlegający gen.
    Henrykowi Hornowi – zwycięzcy wielu bitew na terenie Niemiec w czasie wojny 30-
    letniej. Horn dotarł do miasta 20 września 1655 r. od strony Pomorza
    Zachodniego i na nieszczęście, właśnie w Bydgoszczy założył główny szwedzki
    obóz wojskowy (stąd nazwa Szwederowo dzielnicy ponad Starówką).

    Bydgoszcz stała się zatem centrum operacyjnym wojsk szwedzkich, które usiłowały
    teraz zająć Prusy Królewskie, do których dostępu broniły oddziały Jakuba
    Wejhera. Zdobyto: Tucholę, Człuchów, Chojnice, 14 X Świecie, 2 XII Toruń.
    Szwedzi wywozili z Bydgoszczy księgozbiory, wywieźli m.in. bibliotekę jezuitów
    (znalazły się potem w bibliotece w Stralsundzie). Mieszczanie musieli
    utrzymywać wojska okupacyjne, stanął handel, który był uprzednio głównym
    źródłem dochodów.
  • 07.07.06, 00:38
    Powstanie antyszwedzkie

    Tymczasem w październiku 1655 r. w Wielkopolsce rozpoczęły się walki
    partyzanckie przeciw Szwedom. Przewodził im starosta babimojski Krzysztof
    Żegocki. Sejmik kujawski pod Bronisławiem 19 października 1655 r. uchwalił
    wystawienie wojska (1,22 tys.) przeciwko Szwedom. W Bydgoszczy natomiast
    zawiązała się konspiracja antyszwedzka. W kraju powstanie objęło Małopolskę, a
    król Jan Kazimierz powrócił ze Śląska do kraju.
    Wiosną 1656 r. walki objęły Mazowsze, a Stefan Czarniecki i Jerzy Lubomirski
    rozpoczęli kampanię wielkopolską. 13 kwietnia zajęto Włocławek, a bydgoscy
    mieszczanie w porozumieniu z Czarnieckim wzniecili powstanie w mieście.

    22 kwietnia 1656 r. wybuchło w Bydgoszczy zbrojne powstanie antyszwedzkie.
    Mieszczanie otoczyli zamek, otworzyli bramy i wpuścili wojska Stefan
    Czarnieckiego oraz wojewody pomorskiego Jakuba Wejhera. Pierwsze do Bydgoszczy
    wdarły się pułki kasztelana sandomierskiego Stanisława Witowskiego i pisarza
    polnego Jana Sapiehy, które korzystając z pomocy mieszczan wyłamały wrota Bramy
    Kujawskiej.
    Załoga szwedzka liczyła 600 żołnierzy, z tego połowa zajmowała umocnioną
    szańcami wysepkę w Brdyujściu.
    W ciągu pierwszych godzin walki zepchnięto 100 szwedzkich rajtarów do zamku, a
    200 piechurów szwedzkich przeszło na stronę polską.
    Po 2 dniach oblężenia, 23 kwietnia 1656 r. Szwedzi w zamku również skapitulowali
    Nie udało się natomiast – z powodu braku artylerii – przepędzić Czarnieckiemu
    300 Szwedów z umocnionej wysepki w Brdyujściu, skąd utrudniali komunikację
    wodną z Gdańskiem i strzegli przeprawy przez Wisłę.
    Wódz pozostawił w Bydgoszczy 200 dragonów pod dowództwem kpt Skorarzewskiego i
    natychmiast ruszył pod Nakło.
    25 maja pod Bydgoszczą ponownie pojawił się Czarniecki – tym razem udanie
    szturmując wyspę w Brdyujściu. Pod Bydgoszczą przyłączył się do Czarnieckiego
    Jakub Wejher z 2 tys. wojska z Prus Królewskich.


    II okupacja szwedzka

    Tymczasem na wiadomość o zdobyciu Bydgoszczy, ku miastu ciągnęła armia szwedzka
    pod wodzą brata króla Szwecji Jana Adolfa.
    Stefan Czarniecki, nie czując się na siłach stoczyć walnej bitwy, odszedł w
    kierunku Nakła zostawiając niewielki oddział Potockiego, starosty winnickiego.
    26 maja 1656 r. szwedzki generał Wrangel opanował miasto. Nieliczna polska
    załoga poddała się. Odtąd, aż do połowy października trwała ponownie okupacja
    szwedzka.
    31 maja 1656 r. wkroczył do Bydgoszczy sam król Szwecji Karol X Gustaw. Na
    odbytej naradzie wojennej postanowiono natychmiast zaatakować Czarnieckiego.
    1 czerwca Szwedzi przeprawili się przez Noteć i zaskoczyli wojska polskie pod
    Kcynią, odnosząc zwycięstwo.


    Bitwa o Bydgoszcz

    W październiku 1656 r. wojska Stefana Czarnieckiego ponownie podeszły pod
    Bydgoszcz.
    Tym razem zamek uległ prawie zupełnemu zniszczeniu, bowiem nieprzyjacielski
    garnizon zanim skapitulował stawił zacięty opór. Eksplozja ładunków wybuchowych
    zniszczyła skrzydła mieszkalne oraz otaczające wzgórze fortyfikacje bastionowe.
    Mogło to nastąpić wskutek zastosowania powszechnie wówczas stosowanej techniki
    oblężniczej polegającej na drążeniu pod twierdzą tuneli minowych i detonowaniu
    w nich ładunków wybuchowych.
    Zniszczeniu uległa mennica, a w mieście szalała zaraza, która uśmierciła m.in.
    część konwentu Bernardynów.


    Eskapady szwedzkie

    W czerwcu 1657 r. król szwedzki ponownie wkroczył do Bydgoszczy, gromadząc tu
    swoje wojska przeciwko Danii, której wypowiedział wojnę. Z tego czasu pochodzi
    słynny sztych Dahlberga, na którym nadworny artysta przedstawił panoramę
    Bydgoszczy.
    W końcu Szwedzi opuścili zrujnowane miasto. Domy były w większości spalone,
    zamek i ratusz w ruinie, ulice zniszczone. W takich warunkach grasowała zaraza.
    Miasto odwiedził następnie Stefan Czarniecki, z 6-tys wojskiem zdążający do
    Gdańska.

    Mimo wyzwolenia, dopóki w Toruniu i Grudziądzu stacjonowały załogi szwedzkie,
    miasto nadal było zagrożone. Wiosną 1658 r. załoga szwedzka w Grudziądzu żądała
    od mieszczan bydgoskich kontrybucji.
    Podczas ostatniego, niespodziewanego ataku Szwedów na Bydgoszcz 16 maja 1658
    roku, miasto zostało na krótko opanowane. Działo się to, gdy mieszkańcy bawili
    się na hucznym weselu.
    O północy grupa 20 jeźdźców dotarła pod Bramę Kujawską. Przedstawiając się jako
    straż przednia króla Jana Kazimierza, zostali wpuszczeni do środka i łatwo
    opanowali zamek broniony przez zaledwie 14 żołnierzy.
    Szwedzi trzymali zamek tak długo, aż gen. Bulow w pośpiesznym marszu przybył z
    Torunia.
    Dwie kompanie wojska polskiego zostały wycięte, a Szwedzi spustoszyli miasto
    tak gruntownie, że uprzednie okupacje szwedzkie nie przyniosły takich zniszczeń
    jak obecny błyskawiczny wypad .
    Łupem Szwedów padły m.in. 2 sztandary, znaczne zapasy żywności, transport
    hiszpańskiego wina, który płynął z Gdańska, a także cenny jeniec – komendant
    garnizonu bydgoskiego Voelkersahm.

    Wojna powoli dobiegała końca. W grudniu 1658 r. padł Toruń, a w sierpniu 1659
    r. Grudziądz. Traktat w Oliwie w 1660 r. zakończył wojnę, z której Polska
    wyniosła tylko spustoszenie i nędzę.
  • 07.07.06, 00:41
    Traktat welawsko-bydgoski 1657

    W trakcie potopu szwedzkiego, Bydgoszcz przez 2 tygodnie gościła świty:
    polskiego monarchy i elektora Prus Książęcych. Doszło wtedy do ostatecznego
    uzgodnienia i zaprzysiężenia traktatu zwalniającego Prusy z zależności lennej,
    za cenę doraźnego sojuszu wojskowego.

    Traktat welawsko-bydgoski był jedną z największych klęsk dyplomatycznych
    przedrozbiorowej Polski. Był to efekt wielusetletniej polityki tolerowania
    odrębności Prus Książęcych. Największe szanse na „załatwienie” problemu Prus,
    zmarnowali: Zygmunt Stary w 1520, a także Wazowie, zwłaszcza Władysław IV,
    który Jerzego Ossolińskiego nawet mianował gubernatorem w Królewcu.


    Przebieg rokowań

    W czasie szwedzkiego potopu w 1655 r., elektor jako lennik Korony był
    zobowiązany do poparcia Jana Kazimierza. Zachował jednak neutralność, a potem
    dostał ofertę od Szwedów: suwerenność w zamian za sojusz. Wobec braku
    odpowiedzi, Karol Gustaw zaatakował Prusy. W tej sytuacji doszło do zawarcia
    ugody, a potem sojuszu i elektor wypowiedział Polsce wojnę. Kiedy stało się
    jasne, że Polska wyjdzie z wojny zwycięsko, elektor wznowił negocjacje z Koroną.
    Po porozumieniu w Welawie 19 września 1657 r., dalsze szczegóły miały być
    ustalone i podpisane w Bydgoszczy.

    W tym celu król Jan Kazimierz wraz z małżonką Ludwiką Marią opuścił Warszawę 18
    października 1657 r., by 8 dni później stanąć w Bydgoszczy.
    Ponieważ zamek był w ruinie, zamieszkał wraz z dworem w kolegium jezuickim.
    4 dni później dotarł do Bydgoszczy wielki elektor Fryderyk Wilhelm Hohenzollern
    wraz z małżonką – piękną i młodą Ludwiką Henryką. Polska para królewska
    wyjechała na powitanie 4 mile (32 km) za miasto.
    Królowa zaprosiła elektorową do swojej karocy, ustępując jej miejsca po prawej
    stronie.
    Wjazd odbył się Bramą Gdańską.
    Na obrady zjawili się liczni dyplomaci, m.in. baron Lisola z Austrii, posłowie
    francuscy oraz antyniemiecko nastawiony burmistrz Gdańska Adrian von der Linde.
    Początkowo ucztowano w zgodzie, ale gdy doszło do poważnych rozmów, wytworzył
    się stan napięcia.

    Jan Kazimierz już nakłonił elektora do zawarcia sojuszu podczas negocjacji w
    Welawie, Teraz Fryderyk Wilhelm wystawił kosztowny rachunek za usługi
    Elektor żądał nie tylko suwerenności w Prusach, ale oddania Lęborka, Bytowa, a
    nawet Elbląga.
    Strona polska nie chciała się na to zgodzić (zwłaszcza oddania Elbląga),
    rozważając nawet uwięzienie rozmówców w Bydgoszczy. 4 listopada oddziały
    polskie podeszły pod miasto, a elektor wezwał swoje wojska z Brandenburgii.
    Ostatecznie król ustąpił i 6 listopada, na schodach kościoła jezuickiego,
    traktat podpisano i zaprzysiężono w kościele jezuickim.

    Tego samego dnia Fryderyk Wilhelm opuścił Bydgoszcz, a polska para królewska
    następnego dnia wyjechała do Poznania.


    Postanowienia traktatu

    Na mocy traktatu:
    * Fryderyk Wilhelm i jego potomkowie w linii męskiej uzyskali pełne prawo
    suwerenne w Prusach Książęcych, zrywając tym samym wszelką zależność od Polski,

    * jedynym śladem łączności Prus Książęcych z Polską miało być odtąd składanie
    przez stany pruskie przy zmianie na tronie książęcym hołdu królowi polskiemu i
    Rzeczpospolitej,

    * po wymarciu Hohenzollernów, Prusy miały wrócić do Polski,

    * elektor zawierał z Polską wieczyste przymierze na korzystnych dla siebie
    warunkach oraz przymierze wojskowe przeciwko Szwecji,

    * elektor uzyskał Drahim tytułem zastawu, Lębork i Bytów jako lenno, oraz
    Elbląg na własność z zastrzeżeniem prawa wykupu oraz wpłaty 400 tys. talarów
    (na szczęście nie znalazł tych pieniędzy).


    Inne pobyty króla w Bydgoszczy

    Poza słynnym traktatem zawartym w Bydgoszczy, król Jan Kazimierz obozował w
    Bydgoszczy w 1666 r., podczas wojny domowej, związanej z rokoszem
    Lubomirskiego. Wkrótce później doszło pod wsią Mątwy pod Inowrocławiem do bitwy
    z rokoszanami.
  • 07.07.06, 00:43
    Bydgoszcz po szwedzkim potopie

    Z uwagi na znaczenie militarne jakie Bydgoszczy nadali Szwedzi, od
    początku „potopu” miasto było w toku wojny zaciekle bronione i kilkukrotnie
    przechodziło z rąk do rąk. W efekcie zniszczenia były tak znaczne, że
    zahamowały rozwój miasta. Już nigdy w czasach przedrozbiorowych miasto nie
    wróciło do dawnego znaczenia.

    Po szwedzkim potopie, Bydgoszcz przedstawiała o wiele gorszy wygląd, niż 5 lat
    wstecz.
    Domów osiadłych było zaledwie 94, a opustoszałych 130.
    Tylko 41 domów na przedmieściach było zaludnionych, a niektóre wioski
    podmiejskie, jak Bartodzieje, były całkowicie wyludnione.
    Liczba mieszkańców spadła od 2 tys. czyli poziomu z okresu panowania Władysława
    Jagiełły (z tego tylko 900 osób w mieście otoczonym murem).
    Zdewastowano kościoły, a zwłaszcza p.w. św. Trójcy na Przedmieściu Poznańskim,
    który sąsiadował ze szwedzkim obozem wojskowym.

    Niepowetowaną stratą dla Bydgoszczy było zniszczenie zamku.
    W opisie starostwa bydgoskiego z 1661 roku znalazł się opis: ,,Ten na pagórku
    wyniosłym, murem starodawnym w kwadrat wybudowany był (...). Teraz wskutek
    bezprawia wojny szwedzkiej minami doszczętnie rozerwany, tak że w nim żadnej do
    rezydencyjej sposobności nie masz..”.

    Ostateczną zagładę zamku przyniósł jednak nie potop, a polityka zaborczych Prus
    w XIX.
    W sposób barbarzyński, z oburzeniem przyjęty nawet przez część Niemców, zamek
    rozebrano do ostatniej cegły, a fosy i wzgórze zniwelowano.

    Jednak tempo odbudowy powojennej było dość szybkie. W 1660 r. wznowiła prace
    mennica, a pod koniec XVII w. Bydgoszcz ponownie nabrała wyglądu sporego
    miasta, utrzymującego się z wiślanego handlu, rzemiosła i piwowarstwa. Ten
    okres stabilizacji, a nawet pewnego rozwoju trwał do końca wieku, okresu wojny
    północnej.
    Na odbudowę zrujnowanych kościołów, ratusza i domów wciąż jednak brakowało
    pieniędzy, a demograficznie miasto nie było w stanie się odrodzić.

    Po szwedzkim potopie zaczął walić się gdański rynek zbożowy, co było bardzo
    niepomyślne dla Bydgoszczy, która na tym budowała swoją pomyślność przez dwa
    wieki.
    Zurbanizowane i uprzemysłowione kraje zachodniej Europy, po trzystu latach
    rozwoju, osiągnęły wreszcie pełną samowystarczalność żywnościową, co
    spowodowało drastyczne ograniczenie importu płodów rolnych z krajów rejonu
    Bałtyku. Na permanentny kryzys gospodarczy nałożył się kryzys polityczny
    struktur szlacheckiego państwa, niezdolnego do reform.


    Mennica

    Po przerwie w działalności mennicy pod koniec panowania Władysława IV, w wyniku
    postanowień sejmu w 1649 r. bydgoski zakład ponownie otwarto. Odpowiedzialność
    za bicie monety złożono na ręce podskarbiego koronnego i zarazem starosty
    bydgoskiego, którym został Bogusław Leszczyński, dziadek późniejszego króla
    Stanisława Leszczyńskiego.
    Kierownikiem mennicy został Krzysztof Guttman, mieszczanin bydgoski. Podczas
    jej działalności w l. 1650-1652 monety miały wysoką próbę srebra i wysokie
    wzięcie wśród szlachty.

    W czasie potopu szwedzkiego zakład uległ zniszczeniu. Działalność wznowiono w
    1660 r., a dzierżawcami zostali Tomasz i Andrzej Tymfowie. Mennica wybijała
    drobną monetę, a od 1664 r. złotówki zwane tymfami.
    Bydgoska mennica wg lustracji zajmowała wtedy jedną z części Wyspy Młyńskiej.
    Znajdowało się tam szereg obiektów technicznych, a także śluzy, w których
    regulowano dopływ wody poruszającej maszyny mennicze. Dziennie przerabiano ok.
    720 kg srebra.

    Krytyka działalności Tymfów na Sejmie, spowodowała, że w 1668 r. mennicę
    zamknięto, a w wyniku abdykacji Jana Kazimierza los ten czekał także pozostałe
    mennice koronne i litewskie.
  • 08.07.06, 01:06
    Przeczytałem...
  • 08.07.06, 20:29
    Dzięki za przeczytanie.
  • 08.07.06, 20:34
    Od deski do deski :) Ładnie wyłożone :)
  • 08.07.06, 23:29
    ..Jeszcze 6 królów zostało, ..w 4 odcinkach.
  • 09.07.06, 00:41
    > ..Jeszcze 6 królów zostało, ..w 4 odcinkach.

    No chyba nie musimy dodawac, ze czekamy, prawda..?
    A przy okazji - "czapki z glow" wobec Pana wiedzy i zaangazowania!
    Sledzimy wszystko na biezaco - to jasne...
  • 10.07.06, 00:54
    MICHAŁ KORYBUT WIŚNIOWIECKI (1669-1673)

    Król ten nie będąc wybitną postacią, nie podołał zadaniom, jakie na władcę
    nakładały konsekwencje głębokiego kryzysu państwa. Samowola szlachty i
    rozprzężenie państwa pogłębiły się.

    Jednak dla Bydgoszczy okres panowania tego króla jest nieco szczęśliwszy, niż
    poprzedni okres Jana Kazimierza. Miasto potrafiło utrzymywać równocześnie dobre
    stosunki z monarchą, jak i jego antagonistą, ówczesnym hetmanem wielkim
    koronnym Janem Sobieskim.
    W obronę brały Bydgoszcz sejmiki szlachty kujawskiej w Radziejowie, który
    wielokrotnie zwracał uwagę na wyniszczenie miast i miasteczek Kujaw po
    konfliktach wojennych.
    Przedstawiciele sejmiku na Sejm Walny wielokrotnie interweniowali m.in. w
    sprawie Bydgoszczy. Starano się o zwolnienie z podatków, blokowano założenie w
    Czersku konkurencyjnego miasta Grudzieniec przez szlachtę wielkopolską.
  • 10.07.06, 00:59
    Próby założenia miasta w Czersku
    (dzisiaj dzielnica Czersko Polskie, u ujścia Brdy do Toru Regatowego)

    Na tle walki handlowej szlachty z mieszczaństwem o „wolny brzeg”, doszło za
    panowania króla Michała do próby założenia miasta w osadzie Czersko, przy
    ujściu Brdy do Wisły.
    Miało być to konkurencyjne miasto dla Bydgoszczy, służące wyłącznie szlachcie
    wielkopolskiej w celu handlowania zbożem. Chciano uniknąć pośrednictwa
    bydgoskich szyprów, przy wysyłaniu towarów do Gdańska, a zakazy królewskie
    uniemożliwiały zakładanie przez szlachtę prywatnych przystani rzecznych i
    budowy spichlerzy na gruntach królewskich w pobliżu Brdy.
    Wybrane miejsce było dogodne.
    Od czasów starożytnych znajdował się tu bród na Brdzie oraz osada. Na wzgórzu
    sąsiadującym z brzegiem rzeki odkryto w XIX w. ruiny dawnego zamku bądź
    strażnicy.
    W latach 1670-72 wojewoda poznański Janusz Grudziński podjął konkretne
    działania, a nawet uzyskał zezwolenie królewskie na lokację miasta zwanego
    Grudzieniec.
    Sejmik radziejowski popierając interesy Bydgoszczy nie dopuścił jednak do
    realizacji tych planów.
    Argumentowano m.in. o zbyt bliskiej odległości nowego miasta od Bydgoszczy,
    Fordonu i Solca, a także o możliwym osłabieniu Bydgoszczy. Kłóciło się to z
    polityką sejmiku, który po potopie szwedzkim usilnie wspierał odbudowę
    Bydgoszczy.


    Próby wzmocnienia Bydgoszczy

    Bydgoszcz była ważnym miastem handlowym, w pełnej świetności jeszcze w
    niedalekiej przeszłości. Szlachta z Kujaw i Wielkopolski była żywotnie
    zainteresowana wydźwignięciem Bydgoszczy ze zniszczeń wojennych i przywróceniem
    jej dawnego stanu, gdyż korzystała z bydgoskiego portu, żupy solnej, tutaj
    zaopatrywała się w wyroby rzemieślnicze. Militarnie, zaś Bydgoszcz była
    kluczowym węzłem obrony na styku Pomorza, Kujaw i Wielkopolski.
    Postawa szlachty kujawskiej wynikała więc z szeregu wspólnych interesów z
    mieszczanami bydgoskimi, zwłaszcza w dziedzinie żeglugi i handlu zbożem na
    szlaku wiślanym
    W tym celu wielokrotnie podejmowano inicjatywy na Sejmach w celu uzyskania ulg
    finansowych. Władze miejskie i starostowie starali się natomiast u króla o nowe
    przywileje dla miasta.
    Przedsięwzięcia te zakończyły się częściowym powodzeniem.
    Od króla uzyskano m.in.

    1669
    – prawo odbywania dodatkowych 2 jarmarków: Św. Antoniego (13 VI) i św.
    Franciszka (4 X)

    22 października 1669
    – prawo pobierania po groszu od każdego załadowanego wozu zbożem, solą lub
    innym towarem. Opłata jest przeznaczona na wyreperowanie dróg oraz mostów na
    Brdzie

    3 grudnia 1669
    – potwierdzenie przywileju Zygmunta Augusta z 1563 r. dotyczącego sprzedaży
    soli w Bydgoszczy, co ma być wyłącznym prawem mieszczan

    12 IV 1673 – przywilej związany ze spławem
    - mandat zwalniający mieszczan od płacenia cła od piwa i garnków na komorze
    celnej w Fordonie – spławianych Wisłą do Gdańska

    Nowe przywileje i ulgi umożliwiły wzbogacenie mieszczan i częściową odbudowę
    miasta, aczkolwiek na wydźwignięcie z ruin najważniejszych budowli wciąż
    brakowało pieniędzy.
    Przede wszystkim w toku wojen i pożarów uległ dewastacji ratusz. W 1671-75
    zanotowano, że wieża ratusza była już „niebezpieczna i do upadku bardzo
    skłonna”.
    Skurczenie się demograficzne miasta uniemożliwiało podjęcie szerszych działań
    naprawczych.


    Mennica

    Za panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego wybijano w bydgoskiej mennicy
    tylko monety okazowe (1671 r.)
    Na Sejmach natomiast trwały ciągłe dyskusje na temat polityki monetarnej, nie
    kończące się jednak żadną konkluzją. Większość mennic w kraju była zamknięta.
  • 10.07.06, 22:04
    JAN III SOBIESKI (1674-1696)

    Król ten, sławny ze zwycięstwa z Turkami pod Chocimiem i Wiedniem symbolizuje
    ostatnie lata triumfu militarnego Rzeczypospolitej.
    Jan III dostrzegał niebezpieczeństwa wynikające z sobiepaństwa i prywaty
    magnaterii, ale nie był w stanie tym zjawiskom zapobiec. Nie udało mu się
    zrealizować reformy ustrojowej, mającej na celu umocnienie władzy królewskiej.
    W związku z tym kryzys państwa pogłębiał się.


    Pobyt króla w Bydgoszczy

    Jan Sobieski przebywał w Bydgoszczy i Fordonie w 1676 r. podczas podróży Wisłą
    do Gdańska. Nocował w domu przy ul. Długiej.
    Król sprzyjał przedsięwzięciom mającym na celu podniesienie gospodarcze i
    demograficzne miasta.
    Zaoferował nawet w tym celu własne pieniądze.
    Jako ostatni przedstawiciel tradycyjnych cnot sarmackich oraz człowiek
    niezwykle zamożny, nieraz korzystał z pywatnych zasobów w celu wspomożenia
    państwa.

    Jego zausznikiem wprowadzonym na starostwo bydgoskie był nieprzeciętny wojownik
    i polityk Franciszek Gałecki.


    Starosta Franciszek Gałecki

    W czasie panowania króla Jana Sobieskiego, starostą bydgoskim był Franciszek
    Gałecki – nieprzeciętny wojownik i polityk z przełomu XVII i XVIII w., który
    pochodził z ziemi wyszogrodzkiej na Mazowszu.
    W 1670 r. został chorążym ziem pruskich. Kariera Gałeckiego rozpoczęła się w
    wyniku udziału w wielkich wyprawach wojennych Sobieskiego. W październiku 1672
    r. zdobył chorągiew sułtańską w walkach pod Kałuszynem. W bitwie pod Chocimiem
    10-11 listopada 1673 r. brał udział jako generał-adiutant wojsk koronnych.
    Należał wtedy do najbardziej zaufanych współpracowników hetmana Sobieskiego,
    który powierzał mu zadania o charakterze wojskowym i politycznym np
    pozyskiwanie stronnictw szlacheckich. Prowadził także pertraktacje z dyplomatą
    brandenburskim Hoverbeckiem w celu pozyskania elektora do wojny z Turcją.
    Król w 1676 r. za okazaną dzielność w wojnach z Turcją mianował Gałeckiego
    starostą bydgoskim. Starosta starał się pozyskać szlachtę wielkopolską dla
    planów dworu, który w sojuszu z Francją i Szwecją zamierzał zniszczyć państwo
    brandenbursko-pruskie i przyłączyć do Polski. W 1679 r. został marszałkiem
    sejmiku lwowskiego, w 1680 r. kuchmistrzem wielkim koronnym.
    W 1683 r. brał udział w wyprawie wiedeńskiej dowodząc gwardyjskim regimentem
    dragonii (600 ludzi). W czasie bitwy walczył na prawym skrzydle i po
    zwycięstwie został wysłany z podarunkami do cesarza Leopolda I. Brał także
    udział w dalszych, mniej udanych wyprawach Sobieskiego na terytoria tureckie
    (1686, 1691).
    Otrzymał dalsze godności: kasztelanię kaliską (1693), a następnie poznańską
    (1694).


    Działalność Gałeckiego dla Bydgoszczy

    Panowanie Sobieskiego, zapewniając Polsce spokój wewnętrzny stanowiło okres
    częściowej odbudowy po potopie szwedzkim i rokoszu Lubomirskiego.
    Nadając Gałeckiemu starostwo bydgoskie król kierował się sympatią dla
    współpracownika, jak również dla miasta, które lubił.
    Gałecki doprowadził do ponownego uruchomienia mennicy (1677-88), przyczynił się
    do uzyskania przywilejów dla bydgoskiego Bractwa Kurkowego.
    W ówczesnej Bydgoszczy następował wówczas proces powolnej odbudowy po
    zniszczeniach wojennych. Powiększyła się biblioteka bernardynów, budował się
    nowy gmach szkoły dla kolegium jezuitów (1696), zatwierdzono 2 nowe cechy
    rzemieślnicze (mielcarzy 1689, szewców 1694). Nadal jednak daleko było
    Bydgoszczy do stanu z początku wieku, tym bardziej, że pojawiały się znane
    dawniej klęski np zaraza z lat 1677-78, która pochłonęła 800 ofiar.
    W 1682 r. ostatecznej ruinie uległa żupa solna. Z cegieł zrobiono piec do
    wypalania gliny na terenie szpitala św. Stanisława. W ten sposób powstała
    pierwsza cegielnia bydgoska.

    Gałecki przejmował nieruchomości wokół Bydgoszczy i kamienice w mieście, co nie
    było jednoznacznie pozytywnym zjawiskiem.
    Jeszcze przed 1690 r. posiadł wójtostwo bydgoskie i uzyskał od króla przywilej
    jego dziedziczenia.
    Później - w czasie panowania Augusta II Sasa, Gałecki był wiernym wykonawcą
    jego polityki, w zamian otrzymując urząd wojewody inowrocławskiego, potem
    kaliskiego i poznańskiego. Jednakże w wyniku wojny północnej sprowokowanej
    przez Sasa miasto prawie przestało istnieć demograficznie.
    Gałecki zmarł w 1711 przekazując starostwo bydgoskie w ręce swego syna
    Franciszka, zapoczątkowując ostatnią dynastię starostów bydgoskich,
    sprawujących władzę do 1772 r.
  • 10.07.06, 22:05
    Oblicze narodowe miasta

    W przekroju narodowym miasta coraz większe znaczenie posiadali Niemcy, którzy w
    1679 r. uzyskali kościół pw. św. Idziego, w którym kazania miały być odprawiane
    w jęz. niemieckim.
    Od XVI w. w Bydgoszczy zamieszkiwało kilka rodzin włoskich, oraz kolonia
    szkocka.
    Szkoci przybywali do Rzeczpospolitej od XVI w. trudniąc się głównie handlem
    obwoźnym.
    W Bydgoszczy od połowy XVII w. niektórzy z nich zajmowali się spławem towarów
    do Gdańska.
    Szkot Joachim Meller został nawet w 1654 r. burmistrzem.
    Większość mieszkańców była jednak pochodzenia polskiego i katolickiego.
    Oddzielną kwestią jest osiedlanie się od połowy XVI w. Holendrów nad dolną
    Wisłą.
    Dużą kolonię założono w okolicach Solca Kujawskiego, Łęgnowa, Otorowa,
    Makowisk, Przyłubia.


    Umocnienia obronne

    W czasie ,,potopu” zniszczony został zamek, który jak dotąd stanowił niezwykle
    ważny element całego system obronnego, uszkodzeniu uległy także mury, bramy,
    baszty i parkan. Trudności finansowe miasta nie pozwalały na ich odbudowę i
    dopiero w latach siedemdziesiątych XVII wieku zagrożenie wywołane wojną z
    Turcją spowodowało podjęcie pewnych prac.

    Jan Sobieski, odnawiając w 1680 r. bractwo strzeleckie, zadecydował że dochody
    z podwód zostaną przeznaczone na odbudowę murów i fortyfikacji miejskich.
    Od strony wschodniej, sąsiadującej ze zniszczonym zamkiem, od Bramy Kujawskiej
    do Brdy usypano wał ziemny. Ta strona była bowiem najsłabiej zabezpieczona, a w
    1672 r. zanotowano, że „parkan jest obalony”
    Bardziej niż wojska obawiano się błąkających się w okolicy „band i kup
    swawolnych”.

    Z upływem czasu jednak, fortyfikacje miejskie, nie poddawane, za wyjątkiem
    Bramy Kujawskiej poważniejszym naprawom i modernizacjom, stawały się coraz
    bardziej przestarzałe i popadały w ruinę.


    Bractwo kurkowe

    Za czasów Jana Sobieskiego odrodzenie przeżywało, datujące się z 1495 r.
    Bractwo Kurkowe (strzeleckie) w Bydgoszczy. Wojenna atmosfera XVII w. udzieliła
    się również mieszczanom bydgoskim.

    Król kurkowy, zwycięzca corocznych zawodów strzeleckich, na mocy przywilejów
    królewskich Jagiellonów, posiadał zwolnienie z wszelkich danin, podatków i
    posług miejskich.
    Kolejne przywileje i zwolnienia nadali bractwu starosta bydgoski Zygmunt
    Denhoff (były żołnierz husarski, 1652) i Jan Wolff (1682). Zwolnienia
    potwierdził w lipcu 1689 r. starosta Franciszek Gałecki, a w 1692 r. król Jan
    III Sobieski, zwracając uwagę na przywileje i prawa króla kurkowego.

    Organizację bractwa zorganizowano zgodnie z poleceniem Jana III Sobieskiego –
    na wzór pruski. W przypadku Bydgoszczy – na wzór ordynacji chełmińskiej.
    Bractwo, składające się z elity zamożnych mieszczan organizowało w mieście
    zawody strzeleckie. Członkowie posiadali jednolite stroje, a król kurkowy
    dzierżył odznakę srebrnego kura. Trzykrotne z rzędu zwycięstwo pociągało za
    sobą dożywotnie zwolnienie z podatków miejskich oraz przejęcie odznaki na
    własność. Strzelnica znajdowała się na północ od miasta na przedmieściu Błonie,
    za kompleksem karmelitów (dzisiaj Śródmieście).


    Rozwój kolegium jezuickiego

    W 1674 r. bydgoską rezydencję jezuitów oficjalnie przemianowano w kolegium.
    Uczyli się w nim bydgoszczanie, gdańszczanie, synowie mieszczan braniewskich,
    najwięcej jednak absolwentów rekrutowało się spośród szlachty kujawskiej.
    W tym roku zanotowano liczbę 200 uczniów, co stanowiło stosunkowo dużą liczbę.
    Uczono w szkole łaciny, greki, gramatyki tych języków, retoryki, poezji, etyki
    (od 1649 na życzenie J. Ossolińskiego). W kolegium bydgoskim brakowało jedynie
    najwyższych klas jezuickiego systemu szkolnictwa, mianowicie: filozofii i
    teologii.
    W kolegium zorganizowano kapelę, chór i teatr uświetniające uroczystości
    religijne i świeckie.
    Występy zespołów były regularne zgodnie z życzeniem fundatorów i dobroczyńców
    zakonu.
    Najbardziej efektowne występy łączyły się z procesyjnymi przejściami z kościoła
    bernardynów do jezuitów przez udekorowane odświętnie miasto.
    Biblioteka jezuicka, obok bernardyńskiej była najokazalsza w mieście.
    Niestety w 1655-60 bibliotekę zrabowali Szwedzi, a jej zawartość już nigdy do
    Bydgoszczy nie wróciła.
    Później w 1676 r. jezuici otrzymali prywatną bibliotekę Wojciecha Łochowskiego –
    jedną z największych w Bydgoszczy.
    W 1695 r. zakończono budowę okazałego gmachu szkolnego kolegium jezuitów i
    służył on do końca istnienia konwentu (1780).
    Dwie barokowe wieże otrzymał również kościół jezuicki.


    Mennica

    Po długotrwałym okresie zamknięcia, Sejm uchwalił otwarcie mennic w Bydgoszczy
    (1677) i w Krakowie (1679). Przez 2 lata zakład w Bydgoszczy był jedyną
    działającą oficyną państwową w kraju. Dzierżawę mennicy oddano Tytusowi L.
    Boratiniemu, a następnie Włochowi Bartłomiejowi Sardi.
    W okresie do 1688, kiedy działalność mennicy na dobre zamarła, sytuacja
    zmieniała się jak w kalejdoskopie. Dzierżawcy zmieniali się, a na Sejmach
    trwały niekończące się dyskusje na temat polityki pieniężnej i działalności
    mennic.
    Zakład przez wiele lat stał nie używany, aż blisko 100 lat później (1765 r.)
    Komisja Skarbu nakazała przewieźć pozostałości bydgoskiej mennicy do Warszawy.
  • 11.07.06, 23:47
    AUGUST II MOCNY (1697 - 1733)
    STANISŁAW LESZCZYŃSKI (1704 - 1709 i 1733 - 1736)
    AUGUST III SAS (1733 - 1763)

    Czasy saskie to najgorszy okres dziejów Rzeczpospolitej, która w tych czasach
    utraciła znaczenie międzynarodowe.
    Car rosyjski w 1717 r. stał się gwarantem zawartych układów między królem a
    szlachtą, co znaczyło kres suwerenności Polski (Sejm niemy).
    Słabość militarna spowodowała, że terytorium państwa było miejscem swobodnego
    stacjonowania, przemarszów i rabunków wojsk obcych.
    Polityka monarchów, nie licząca się z polską racją stanu oraz warcholska
    postawa szlachty były przyczyną zaawansowanego kryzysu struktur państwa.

    Zwłaszcza za panowania Augusta III, w Polsce zapanowało niemal zupełne
    rozprzężenie i anarchia – król zupełnie nie interesował się państwem, sejmy nie
    dochodziły do skutku, sądy były bezradne, wzmógł się wyzysk chłopa.
    Taki stan rzeczy musiał budzić zaniepokojenie co do przyszłości upadającej
    Rzeczypospolitej.

    W ten obraz doskonale wpisywała się Bydgoszcz, przeżywająca apogeum upadku i
    klęsk.



    Wojna północna (1700-1721)

    Wojna ta była jedną z głównych przyczyn zagłady Bydgoszczy jako liczącego się
    miasta na początku XVIII wieku.
    Okres względnej stabilizacji i prób odbudowy Bydgoszczy w II poł. XVII w.
    zakończył się definitywnie.
    Do połowy XVIII wieku Bydgoszcz była permanentnie wielkim obozem wojskowym, w
    którym zmieniały się narodowości żołnierzy, a na stałe pozostawały czynione
    przez nich spustoszenia.

    W 1700 r. nowy król polski August II Mocny wciągnął Polskę w wojnę ze Szwecją.
    Sprzymierzone: Rosja, Dania, Saksonia i Polska miały łatwo pokonać Skandynawów
    i zdobyć nowe tereny nad Bałtykiem (m.in. Inflanty). Stało się zupełnie
    inaczej. Aż do klęski Szwedów pod Połtawą w 1709 r. w walce z Rosjanami,
    właśnie oni odnosili sukcesy, kolejno rozprawiając się ze sprzymierzonymi
    wojskami.

    W 1703 r. Szwedzi uderzyli na Polskę i bez problemów zajmowali kolejne miasta.
    Na Litwie poparł inwazję ród Sapiehów, skłócony z tamtejszą szlachtą, a
    Wielkopolsce sprzyjał Szwedom wojewoda Stanisław Leszczyński, w nagrodę na
    krótko uczyniony królem Polski.
    August II wraz z wojskami saskimi uciekł do Saksonii wydając Polskę na pastwę
    losu.
    Z Bydgoszczy odszedł garnizon saski, który zasłynął z nakładanych kontrybucji,
    nie zaś z obrony miasta.

  • 11.07.06, 23:49
    Okupacja wojskowa, klęski (1702-1714)

    Po wybuchu wojny północnej, w 1702 r. wkroczyły do Bydgoszczy „sprzymierzone”
    wojska saskie, które nałożyły na miasto znaczne kontrybucje, potem zaś zamiast
    bronić miasta, uciekły przed Szwedami.
    14 czerwca 1703 r. zjawił się pierwszy oddział szwedzki: 600 jeźdźców pod
    dowództwem Jakuba Boerenskjelda i zatrzymał w konwencie bernardynów przez 3
    tygodnie. Wojennym zwyczajem nałożyli wysoką kontrybucję – jak się później
    okazało – jedną z wielu.
    W październiku 1703 r. przybyły dalsze konne oddziały szwedzkie. Gdy z końcem
    roku opuściły miasto, zjawiły się wojska Kazimierza Jana Sapiehy. Były hetman
    wielki litewski został pozbawiony majątku, a teraz stojąc u boku Szwedów
    pustoszył Polskę, aby wyżywić swoją armię.
    W 1706 r. w odwecie za morderstwo szwedzkich żołnierzy, do miasta wkroczył 2-
    tys. oddział Szwedów, który nałożył kolejną kontrybucję, obrabował bibliotekę i
    uwięził burmistrza.
    W lutym 1707 czekał Bydgoszcz najazd wojsk moskiewskich (Kozaków i Kałmuków)
    jako sojuszników króla polskiego. Powrócili także Szwedzi, siłą 30-tys. wojska
    wracając z Saksonii. Teraz już bez żadnych pozorów wojska rabowały podmiejskie
    folwarki i miejskie kamienice. Zachowanie oficerów i żołnierzy było teraz
    jeszcze gorsze, niż w pierwszych latach wojny.

    Dopiero w 1709 r. Szwedzi odnieśli decydującą klęskę w bitwie pod Połtawą na
    Ukrainie.
    Wojna północna zakończyła się, ale okres klęsk dla Bydgoszczy zamiast się
    zakończyć, dopiero się rozpoczynał.

    Po wojskowych rabunkach przyszedł czas na klęski elementarne. W kwietniu 1708
    r. pojawiły się zaczątki wielkiej zarazy, która od dawna zbierała swoje żniwo w
    Małopolsce. 26 września spalił się ratusz bydgoski. Kolegium i kościół Jezuitów
    cudem ocalały, uratowane od spalenia przez chłopów z Prądów. W 1709 r. zaraza
    na dobre dziesiątkowała ludność. W mieście pozostało zaledwie 40 osób, gdyż do
    okolicznych wiosek uciekły całe grupy ludności. Bernardyni przenieśli się nad
    jezioro Jezuickie (Chmielniki). Klaryski przeniosły się do Mochla.
    Miary nieszczęść dopełnił wielki głód i surowe zimy, w czasie których nawet
    ryby ginęły w stawach, a bydło w obliczu braku paszy, masowo wymierało.

    W 1710 w Bydgoszczy pojawili się ścigający Szwedów Sasi, Rosjanie i wojska
    sapieżyńskie.
    W 1713 r. zanotowano, że wiele wsi opustoszało, a na Czyżkówku wypędzono
    gospodarzy i rozebrano chałupy „na obóz”.
    Kwaterunki wojsk, jak również nawroty zarazy trwały do 1714 r.
    Wobec wyniszczenia gospodarczego i demograficznego, następne lata nie
    przynosiły poprawy. W 1720 r. zabrakło żywności, wskutek czego ludzie umierali
    z głodu.

    Mimo przychylności dla miasta sejmiku radziejowskiego, zniszczenia wojenne i
    zaraza zbyt silnie wpłynęły na losy miasta, by proces upadku mógł zostać
    zahamowany.

    Co najmniej do 1750 r. Bydgoszcz regularnie trapiły przemarsze wojsk, okupacje,
    epidemie, pożary, aż w końcu popadło w kompletną ruinę, przekształcając się w
    osadę o walorach niewielkiego miasteczka. Wspomnieniem pozostały jedynie dawne
    czasy świetności.


    Wojna sukcesyjna (1733-36)

    31 sierpnia 1733 r. do Bydgoszczy wkroczyły czterotysięczne wojska rosyjskie w
    pogoni za królem-elektem Stanisławem Leszczyńskim. Do 1736 r. rozgrywała się w
    Polsce wojna domowa między zwolennikami Stanisława Leszczyńskiego, a Augusta
    III Sasa, w której uczestniczyły wojska sąsiednich mocarstw, swobodnie
    przemierzając terytorium Polski – rzecz jeszcze wiek wcześniej nie do
    pomyślenia.

    29 września 1734 w Bydgoszczy zatrzymał się król Stanisław Leszczyński, jadący
    do Gdańska. Jego pobyt uświetniono przedstawieniem i koncertem uczniów kolegium
    jezuitów.

    Chwilę później ustanowił się w mieście pierwszy stały garnizon wojskowy,
    złożony z dragonów saskich.
    Kwaterujący w Bydgoszczy regiment (do 1740 r.) stał się prawdziwą plagą dla
    nielicznej ludności.

    Po wycofaniu wojsk, miasto przeżyło klęskę głodu, która była zresztą wówczas
    zjawiskiem ogólnokrajowym.

    W tym czasie szereg nieszczęść nadal trapiło ludność.
    Surowszy niż dawniej klimat przynosił długie i mroźne zimy, powodzie, głód.
    Według dawnych obserwacji, od XVI do połowy XIX w. klimat uległ zaostrzeniu w
    całej Europie.
    W XVIII w. zimą zanotowano nawet zamarznięcie części Bałtyku.

    W dokumentach z tego okresu zanotowano:
    1730 - ciężką zarazę wśród bydła
    1731 - po surowej zimie, gwałtowną odwilż i powódź
    1732 - bardzo surową zimę
    1736 - choroby (dyzenteria), głód, powodzie (nawet Holendrzy opuścili domostwa)
    1737 – ostatnią zarazę w Bydgoszczy (niezbyt dokuczliwą)
    1737-40 - wichury, bardzo surową zimę, Brda zamarzła na pół roku

    Miary nieszczęścia dopełniały rosnące podatki, przemarsze i kwaterunki wojsk,
    oraz wspomniane epidemie, powodzie i pożary. Klęsk tych Bydgoszcz zaznała także
    we wcześniejszych stuleciach, ale w warunkach koniunktury szybko naprawiano
    zniszczenia i niwelowano ubytki ludności.

  • 11.07.06, 23:56
    Okupacja w trakcie wojny siedmioletniej

    W czasie wojny siedmioletniej (1756-63), Bydgoszcz była zmuszona dostarczać
    żywności i środków transportu dla wojsk rosyjskich, wskutek czego w odwecie
    Prusacy w 1759 r. spalili magazyny w Bydgoszczy. Mimo to, Rosjanie nadal
    wykorzystywali Bydgoszcz jako miejsce zakwaterowania i bazy gospodarczej.
    Okupacja rosyjska, choć uciążliwa, nie prowadziła jednak miasta do ruiny.
    Wojska rosyjskie przebywały w mieście aż do 1762 r., a po nich wojska pruskie i
    polskie.
    W trakcie okupacji władze miejskie były zmuszone utrzymywać wojska, dostarczać
    im wyszukanej żywności, piwa, gorzałki, opału i świec.

    Wojna siedmioletnia była pierwszą "wojną światową" - walki toczyły się w
    Europie, Ameryce Północnej, Indiach i na wyspach karaibskich, a uczestniczyły w
    niej prawie wszystkie mocarstwa europejskie.


    Bydgoszcz w połowie XVIII w.

    Czasy saskie to najgorszy okres w dziejach Bydgoszczy.
    Miasto uległo ruinie w znacznej części i wyludniło się.

    Po wojnie północnej nastąpił gwałtowny spadek liczby mieszkańców Bydgoszczy,
    podobnie zresztą jak w całej okolicy.
    W 1717, w kilka lat po wielkiej zarazie w mieście mieszkało tylko ok. 150
    mieszkańców.
    Żadne z miast kujawskich nie przekraczało wówczas liczby 1 tyś. mieszkańców. W
    Fordonie mieszkało wtedy tylko 11 rodzin.
    Po największym upadku demograficznym w latach 1710-1720, następnie liczba
    mieszkańców powoli rosła.
    Od połowy XVIII w. liczba mieszkańców kształtowała się na poziomie 500-800.

    W pierwszej połowie XVIII w. Bydgoszcz przestała liczyć się jako ważny ośrodek
    gospodarczy. Nadal jednym z ważniejszych zajęć pozostał spław Brdą i Wisłą,
    aczkolwiek na Brdzie pojawiało się więcej żeglarzy „obcych”.
    Z pejzażu Bydgoszczy zniknęły żaglowo-wiosłowe szkuty, wypełnione zbożem.
    Zamiast nich, na Brdzie pojawiły się tratwy, ponieważ kupcy gdańscy nabywali
    jeszcze tanie drewno oraz drzewne przetwory: popiół, potaż i smołę.
    Kupcy gdańscy odgrywali zresztą coraz większą rolę w handlu drzewnym na Brdzie,
    wypierając rodzimych szyprów.
    Wspomnieniem pozostał obraz Bydgoszczy jako miasta, które w XVI-XVII w.
    spławiało najwięcej towarów w Koronie.

    Zaniechano mieszczańskich inwestycji, zaciśnięto pasy.
    Zmniejszyła się znacznie liczba cechów rzemieślniczych (5-6).
    W I poł. XVIII w. w ruinę obracały się: zamek, miejskie budowle i mieszczańskie
    domy. W połowie XVIII w. wieża ratusza była obalona i szpeciła Rynek. W 1753 r.
    władze miejskie były zmuszone przenieść siedzibę do budynku narożnego przy ul.
    Farnej obok ówczesnego kościoła jezuitów.
    W ruinę popadały szpalery niepotrzebnych już spichrzy na obu brzegach Brdy.
    Istniały jeszcze mury i bramy miejskie, zrujnowane kościoły i opuszczona
    mennica.

    Najgorszy wygląd przedstawiała Wyspa Zamkowa.
    Pozostałości zamku opisuje lustracja z 1717 roku, w której zapisano: ,,Za tym
    miastem jest zamek, którego tylko mury popsute stoją i porozwalane są (...). ”.
    Obiekty popadały w ruinę, a fosy zarastały i były stopniowo zasypywane.
    Piękne dawniej cieki wodne, opasujące Bydgoszcz i zamek przekształciły się w
    zamulone i zarośnięte trzcinami ciągi stawów. Wyspa zamkowa stawała się częścią
    stałego lądu.
    Teren wyspy nie był zagospodarowany aż do pierwszego rozbioru Polski w 1772 roku

    Żupę solną, przy protestach mieszczan przeniesiono z okolicy zamku na grunty
    wójtowskie na Babiej Wsi (gdzie dawniej była warzelnia soli).

    W 1765 r. w końcu przestała istnieć w Bydgoszczy mennica. Nieużywane 77 lat
    obiekty popadły w ruinę, a ich pozostałości Sejmowa Komisja Skarbu nakazała
    przewieźć do Warszawy.

    Nadal działało kolegium jezuickie, szkoły zakonne, szkoła parafialna. Jednak
    wobec zmniejszenia liczby mieszkańców miasta i okolicy, w 1725 r. studium
    filozoficzne przy klasztorze bernardynów przeniesiono do Torunia. W ramach
    rekompensaty, w 1728 r., przy klasztorze założono studium retoryki.

    W połowie wieku i później, gdy zaznaczały się już pewne procesy odrodzenia po
    klęskach, dochodziło jednak do budowy nowych obiektów.
    Zakładano i rozbudowywano młyny wodne. Na Czyżkówku (lub przy ul. Ku Młynom) w
    1748 r. zanotowano istnienie papierni.
    Konwenty zakonne przystępowały do remontów swoich zabudowań.
    W 1746 r. przełożona Marianna Tomaszewska wzniosła kruchtę w kościele Klarysek,
    a w 1761 r. gwardian Wawrzyniec Bocheński przeprowadził remont klasztoru
    bernardynów.

    Nie zamarło życie muzyczne.
    W II poł. XVIII, na najważniejsze uroczystości zapraszano kapele, z których
    najpopularniejsze były: jezuicka i bernardyńska z Bydgoszczy, karmelicka z
    Markowic, cysterska z Koronowa.

    W wyniku upadku handlu i rzemiosła, ludność w większym niż dawniej zakresie
    utrzymywała się z rolnictwa.
    Wtedy właśnie założono 13 folwarków na puszczańskich terenach miejskich: w
    Białych Błotach, na Miedzyniu, Wilczaku, Szwederowie, Bocianowie i inne.
    Przyczyniło się to do wzrostu dochodów gminy miejskiej z dzierżawy terenów.
  • 12.07.06, 23:18
    STANISŁAW AUGUST PONIATOWSKI (1764 - 1795)

    Ostatni król Polski jest postacią kontrowersyjną. Jego patriotyzm i zasługi na
    polu kultury nie budzą żadnych wątpliwości. Natomiast warunki w jakich wypadło
    mu żyć i panować były zbyt trudne, aby mógł uratować upadającą Rzeczypospolitą.
    Za jego rządów podjęto próby reform, których owocem było m.in. uchwalenie
    konstytucji.

    Za czasów panowania tego króla, Bydgoszcz powoli zaczęła podnosić się z
    głębokiego upadku, tworząc podwaliny pod czas nowej świetności.
    Właśnie wtedy Bydgoszcz stała się siedzibą sądowniczego Trybunału
    Wielkopolskiego, oraz co ważniejsze – powstał projekt budowy kanału bydgoskiego.


    Lepsze czasy dla Bydgoszczy

    Na początku panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego, daje się odczuć
    pewien wzrost znaczenia Bydgoszczy.
    Minęły czasy okupacji wojsk obcych, zasiedzieli mieszkańcy przyzwyczaili się
    już do warunków w jakich przyszło im żyć. Miara plag – jak w opisach
    biblijnych - dopełniła się. Powoli nadchodził czas Bydgoszczy.

    Na sejmie konwokacyjnym w 1764 z inicjatywy kanclerza wielkiego litewskiego ks.
    Augusta Czartoryskiego dokonano podziału Trybunału Koronnego na wielkopolski i
    małopolski. Trybunał wielkopolski miał odbywać obrady na przemian w Poznaniu i
    Bydgoszczy.
    Tak się stało. Do czasów konfederacji barskiej i rozbiorów, Trybunał regularnie
    obradował w Bydgoszczy.
  • 12.07.06, 23:21
    Kanał bydgoski

    Jednak najważniejszym przedsięwzięciem, mającym duże znaczenie dla przyszłości
    miasta były konkretne plany budowy kanału łączącego Noteć z Brdą, a pośrednio
    Odrę z Wisłą.

    Od wstąpienia na tron Stanisława Augusta Poniatowskiego (1764) zaczęły się
    dyskusje o możliwości połączenia dorzeczy Odry i Wisły i przez to łatwego
    połączenia komunikacyjnego z zachodnimi ziemiami Polski oraz Berlinem i
    Hamburgiem. Projekt nie miał charakteru antytoruńskiego lub antygdańskiego –
    wprost przeciwnie, liczono na pozyskanie mieszczaństwa dla budowy kanału. Nikt
    nie kwestionował korzyści gospodarczych, jakie spodziewano się dzięki tej
    drodze wodnej uzyskać.
    Dzięki kanałowi możliwy byłby spław Wisłą do Europy Zachodniej bez transportu
    morskiego, jak również wodne połączenie Poznania z portem w Gdańsku.

    9 lipca 1766 r. na posiedzeniu Komisji Skarbu Koronnego w Warszawie
    przedyskutowano szczegółowy projekt budowy kanału bydgoskiego. Autorem był
    węgier w służbie polskiej kpt. Franciszek Czaki. Postulował połączenie Noteci
    od miejsca w którym najbardziej zbliża się do Brdy (13 km) przez bagna koło wsi
    Ciele do rzeki między zamkiem bydgoskim, a rynkem.

    Autor memoriału takie dawał uzasadnienie takiej trasy:
    „Według mego projektu możnaby łatwo w bliskości wsi Ciele bić kanał aż w
    bagnisko Krępa, stamtąd ku Bydgoszczy, między Zamkiem, a miastem do rzeki Brda
    zwanej, którą już w tamtej stronie spływają statki. Można by także wygodnie tam
    budować nowe lub reperować stare magazyny, gdyż z będących tam rozwalin można
    sobie wznieść, iż BYDGOSZCZ MUSIAŁA BYĆ PRZEDTYM MIASTO WIELKIE WODĄ HANDEL
    PROWADZĄCE”

    Do uchwalenia budowy upoważniony był tylko Sejm walny Rzeczpospolitej.
    Sprawa miała być rozpatrywana na Sejmie w 1768 r., ale wydarzenia polityczne
    (konfederacja barska) na razie pokrzyżowały te plany.



    Bydgoszcz w II połowie XVIII w.

    W 1765 r. Bydgoszcz posiadała 95 zamieszkałych kamienic, a więc mniej więcej
    tyle samo ile w 1661 r., po potopie szwedzkim. Zamarło natomiast osadnictwo na
    przedmieściach.
    W momencie aneksji przez Prusy, Bydgoszcz liczyła ok. 1000 mieszkańców.
    Przypominała miasto z „Monachomachii” Ignacego Krasickiego w jakim „były trzy
    karczmy, bram cztery ułomki, klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki” –
    zresztą podobnie jak wiele miast w całej Polsce.

    Na sam koniec egzystencji w Rzeczpospolitej, 4 maja 1770 r. bydgoscy piwowarzy
    uchwalili statut swego cechu. To ciekawe i paradoksalne, bo warzenie piwa było
    pierwszym zajęciem, jakie bydgoszczanie podjęli, zaraz po lokacji miasta w XIV
    w.
    Piwo było pierwszym bydgoskim towarem eksportowym, dostarczanym na stoły
    polskiego monarchy oraz wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego.

    Warto również wspomnieć, jak wyglądał w tym czasie sąsiedni Fordon.
    Lustracja z 1765 r. wymienia 700 mieszkańców, w tym 400 Żydów. Niewiele
    budynków było murowanych, a największym była synagoga zbudowana w 1781 r.
    (gmach istnieje do dzisiaj).

  • 12.07.06, 23:23
    Bydgoszcz w konfederacji barskiej (1768-72).

    Pierwszym polskim zrywem narodowowyzwoleńczym, który przypadł jeszcze na czasy
    przedrozbiorowe była konfederacja barska. Mimo kontrowersyjnego charakteru,
    wykształciła ona wielu polskich patriotów, którzy później brali udział w
    walkach niepodległościowych (m.in. Kazimierz Pułaski, Józef Wybicki, Józef
    Zajączek).

    Bydgoszcz była ośrodkiem konfederatów, w przeciwieństwie do Torunia, którego
    mieszczaństwo było wobec nich wrogo usposobione.

    Z początkiem konfederacji barskiej, szykowano się do zajęcia Bydgoszczy i
    rozpędzenia urzędującego tu Trybunału Wielkopolskiego.
    Gdy w 1768 na czele konfederacji wielkopolskiej stanął Jakub Ostoja Ulejski,
    nabrała on charakteru masowego. 14 września 1768 r. Bydgoszcz została zajęta
    przez konfederatów. Kolejny raz przerwano pracę trybunału, a oddział strzegący
    obrad przeszedł na stronę konfederacką.
    Podjęte próby rozpalenia powstania na terenie Prus Królewskich nie powiodły się.
    4 stycznia 1769 r. doszło do kolejnej potyczki pod Bydgoszczą zakończonej
    sukcesem Polaków. Wiosną i latem 1769 r. Bydgoszcz była wielokrotnie świadkiem
    przemarszu i koncentracji wojsk konfederackich.

    Dopiero z początkiem 1770 r. konfederacja doznała klęsk militarnych i chyliła
    się ku upadkowi. Bezpośrednim jej następstwem był I rozbiór polski, w którym
    Bydgoszcz została zagarnięta przez Prusy.


    Józef Wybicki

    Z czasami schyłku Rzeczpospolitej w Bydgoszczy, wiążą się losy znanego
    patrioty, autora hymnu Józefa Wybickiego.
    Józef Rufin Wybicki (1747-1822) był prawnikiem, posłem i senatorem, generałem,
    wojewodą, mężem stanu, dramatopisarzem, organizatorem powstania wielkopolskiego
    w 1806 oraz władz Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego, autorem
    Hymnu Narodowego.
    Z urodzenia kaszub, odbywał praktykę sądowniczą m.in. w Bydgoszczy (1770).
    Aplikaturę sądowniczą odbywał w obecnym gmachu biblioteki publicznej przy ul.
    Jana Kazimierza (wówczas gmachu sądowym). Wtedy właśnie poznał swoją przyszłą
    żonę, Kunegundę Drwęską, spokrewnioną ze Skórzewskimi z Lubostronia.
    Wybicki ożenił się z nią w Bydgoszczy w 1773 r.
    W trakcie późniejszej działalności patriotycznej podczas Insurekcji
    Kościuszkowskiej brał udział w bitwie o Bydgoszcz 2 października 1794 r. razem
    z gen. Henrykiem Dąbrowskim.

    Wybicki napisał przyszły hymn polski we Włoszech w miasteczku Reggio Emilia w
    1797 r.
    Do dzisiaj władze Bydgoszczy z tym miastem utrzymują stosunki partnerskie.

  • 12.07.06, 23:25
    Aneksja Bydgoszczy

    Od wojny siedmioletniej (1756-1763) Prusy dążyły do rozbioru Polski. Zanim do
    tego doszło, pod pretekstem rozciągnięcia „kordonu sanitarnego” wojska pruskie
    w 1770 r. wkroczyły do Kujaw i Wielkopolski dokonując rabunków i grabieży.
    Jeszcze przed podpisaniem konwencji rozbiorowej, w czerwcu 1772 gościł w
    Bydgoszczy król Prus Fryderyk II, każąc rekwirować spławiane na Brdzie drewno.

    5 sierpnia 1772 r. podpisano traktat rozbiorowy. Część Kujaw i Wielkopolski z
    Bydgoszczą oraz Prusy Królewskie bez Torunia przypadły Prusom. Początkowo
    granica miała biec na linii Noteci, ale Prusacy kilkakrotnie pod różnymi
    pozorami przesuwali słupy graniczne zajmując kolejne tereny.
    W końcu, 22 sierpnia 1776 r. podpisano polsko-pruską konwencję graniczną.
    Granica biegła ostatecznie przez Szubin, Żnin, Gąsawę, Mogilno, Gopło do
    Piotrkowa Kuj. W ten sposób oznaczone zostały granice obwodu nadnoteckiego.

    Stolicą tego obwodu została Bydgoszcz (została wyznaczona na siedzibę Deputacji
    Kameralnej obok Kwidzyna). Przeniosły się tu pruskie władze sądowe.
    Okręg podzielono na 4 landratury: bydgoską, inowrocławską, kamieńską i wałecką.
    Nadanie Bydgoszczy większego znaczenia administracyjnego od razu spowodował
    rozwój miasta, oraz zmiany w architekturze.
    W 30 lat później, Bydgoszcz liczyła już ok. 4 tys. mieszkańców – jednak wciąż
    mniej niż w najlepszym okresie staropolskim.

    Najważniejszym impulsem dla rozwoju miasta była jednak budowa kanału Wisła-Odra.
    Projekty, dotychczas w sferze koncepcji doczekały się konkretnej realizacji.
    Według nieco zmienionego polskiego projektu, w latach 1773-74, 10 tys.
    robotników z Czech i Saksonii wykopało 27 – kilometrowy ciek wodny oraz
    zbudowało 9 śluz (z tego 8 na terenie dzisiejszej Bydgoszczy).

    W końcu XVIII w. przepływało kanałem ok. 1000 łodzi i tratew rocznie. W połowie
    XIX wieku już 8 razy więcej.

    Kanał wywarł poważny wpływ na życie Bydgoszczy. Budowa przyczyniła się do
    rozwoju przemysłu i rzemiosła. Napływ personelu technicznego i robotników
    narodowości niemieckiej przyczynił się natomiast do wzrostu tempa germanizacji.


    Zmiana oblicza narodowego

    Jeszcze w 1772 r. żyły w Bydgoszczy zaledwie 2 rodziny niemieckie.
    5 kwietnia 1773 r. na pierwszą ewangelicką mszę do magazynu soli przybyło
    natomiast 600 Niemców – prawie tylu, ilu mieszkało tu wtedy Polaków.

    Skąd tak gwałtowna zmiana oblicza narodowego miasta ?

    Stało się tak w wyniku sprowadzenia wiosną 1773 r. 500 robotników z Niemiec w
    celu budowy kanału. Wkrótce było ich tu 8 tysięcy. Jeszcze wcześniej pojawili
    się w Bydgoszczy urzędnicy oraz pruscy żołnierze, dla których we wrześniu 1773
    zaczęto budować koszary, używając cegieł z rozbieranego zamku.
    Gdy 30 września 1773 r. w Warszawie sejm zatwierdzał traktat rozbiorowy, w
    Bydgoszczy Polacy byli już mniejszością narodową
  • 12.07.06, 23:34
    Moglbys PIT sprawdzic poczte gazety i odpowiedziec?
  • 13.07.06, 23:16
    ZAKOŃCZENIE

    W historii Polski przedrozbiorowej Bydgoszcz zapisała się jako duży eksporter
    zboża do Gdańska, oraz miejsce zaprzysiężenia traktatu welawsko-bydgoskiego,
    znoszącego zależność lenna Prus Książęcych (6 XI 1657).

    Jako miasto królewskie była świadkiem wielu wizyt i przywilejów królewskich.
    Od swego zarania była wyposażona w rozległe przywileje przez Kazimierza
    Wielkiego, nazwana przez niego „Miastem Króla”.
    Przez Zygmunta III Wazę została przekształcona w miasto „wzorcowe wyznaniowo”,
    z niewielkim udziałem innowierców w społeczności, wolne od Żydów.

    Bydgoskie starostwo należało do bogatszych w Polsce, co przy ruchliwym
    handlowym mieście stanowiło atrakcyjną partię dla zaufanych zauszników królów.
    Stąd starostami bydgoskimi bywali Kościeleccy, wielki kanclerz Rzeczpospolitej
    Jerzy Ossoliński, przyjaciel Jana Sobieskiego Franciszek Gałecki i inni.

    Niestety samorząd miejski, nie mając możliwości wykupu wójtostwa, był ubogi.
    Przez to Bydgoszcz nie dorobiła się wielu wyjątkowych, monumentalnych obiektów,
    a te które zbudowano zniszczyli w większości Niemcy w XIX w.

    Historia Bydgoszczy ściśle związana jest z wydarzeniami politycznymi i
    konfliktami Polski z Zakonem Krzyżackim, począwszy od sprowadzenia zakonu w
    1230 r., przez wstęp do Grunwaldu w 1409 r., aż po uniezależnienie się Prus w
    1657 r.
    Wiele rozejmów, sojuszy, koncentracji armii, rokowań w wojnach polsko-
    krzyżackich odbyło się w Bydgoszczy.

    Do najsłynniejszych należą:
    ·próby ocalenia Pomorza Gdańskiego w 1306-1309 r. (książę bydgosko-wyszogrodzki
    Przemysł) i bitwy w 1329-31 r. (zakończone spaleniem Wyszogrodu)
    ·bitwa o Bydgoszcz i rozejm króla Władysława Jagiełły w 1409 r.,
    ·koncentracje armii, rokowania i sojusze króla Kazimierza Jagiellończyka w
    czasie wojny trzynastoletniej w latach 1454-1466
    ·działania wojenne i sejm z udziałem Zygmunta Starego w czasie ostatniej wojny
    z Krzyżakami w 1520 r.
    ·traktat welawsko-bydgoski Jana Kazimierza w 1657 r.

    Samo istnienie i znaczenie Bydgoszczy zdeterminowane zostało przez rywalizację
    z zakonem.
    Zniszczenie Wyszogrodu, lokacja Bydgoszczy jako miasta skierowanego przeciw
    ekspansji krzyżackiej, konkurencja handlowa z hanzeatyckim krzyżackim Toruniem -
    były ważnymi przesłankami rozwoju Bydgoszczy.
    Bydgoszcz w polityce na styku polsko-krzyżackim stanowiła zawsze oparcie,
    zaplecze dla polskich monarchów i polskiej polityki.
    W pewnych okresach mogło z Bydgoszczy wyjść całkowite zniszczenie Prus
    Książęcych i wcielenie do Polski obszaru po Kłajpedę i Królewiec.
    Wskutek niekonsekwentnej, miękkiej polityki Jagiellonów i Wazów, doszło do
    czegoś odwrotnego: właśnie w Bydgoszczy Prusy uniezależniły się po potopie
    szwedzkim, aby w 1772 być inicjatorem rozbiorów, aż do 1945 r. będąc niemiecką
    kolonią na zapleczu polskiego państwa.

    Kondycja Bydgoszczy zmieniała się zgodnie z kondycją szlacheckiej
    Rzeczpospolitej, nawet w sposób bardziej wyrazisty.
    Czasy świetności w wieku złotym (XVI w.) i srebrnym (I poł. XVII w.) były
    większe, niż wielu innych ośrodków. Podobnie upadek Bydgoszczy po 1700 r. był
    głębszy, niż wielu innych miast, tak, że jej wygląd przypominał niewielkie
    miasteczko.
    Wynikało to z tego, że Bydgoszcz była ośrodkiem wyrafinowanym, którego podstawy
    egzystencji stanowiły dziedziny wrażliwe na zaburzenia polityczne i koniunkturę
    gospodarczą w skali kraju i Europy.

    Z uwagi na strategiczne położenie na styku krain geograficznych i dawnych
    granic państwowych, w węźle Wisły, Bydgoszcz często była celem ataków
    militarnych i przemarszów: Krzyżaków, Szwedów, w XVIII w. także Saksończyków,
    pruskich Niemców, Rosjan i szlacheckich rokoszan. W efekcie dziedzictwo
    materialne miasta było wielokrotnie niszczone, a ciągłość pokoleń przerywana.
    Stosunkowo ubogie zaplecze demograficzne i rolnicze otoczonego puszczami miasta
    skutkowało trudnościami jego odbudowy.

    Bydgoszcz nie mogła konkurować z innymi miastami w tradycyjnym rozwoju jako
    ośrodek obsługi rolniczego otoczenia.
    Dla jej rozwoju potrzeba było wyraźnego impulsu wykorzystującego unikalne
    walory miasta, jego położenie na styku działów wodnych i szlaków
    komunikacyjnych. Doszło do tego w czasach dynastii Jagiellonów, Batorego i
    Wazów, gdy Bydgoszcz wykorzystała nadrzeczne położenie nad główną wodną arterią
    komunikacyjną kraju, a także w XIX w., kiedy Bydgoszcz dzięki rozwojowi
    komunikacji wodnej, kolejowej i przemysłu rozwijała się najszybciej spośród
    miast zaboru pruskiego.
    Dowiodło to po raz kolejny, że Bydgoszcz z racji położenia, kryje w sobie
    ogromny potencjał, który odpowiednio wykorzystany przynosi zaskakujące owoce.

    Z Bydgoszczy nie wyszedł żaden prorok, święty, czy reformator, choć kwitło tu
    życie religijne, żaden uznany uczony, choć da się wyliczyć całkiem sporo
    muzyków, malarzy, rzeźbiarzy, badaczy, pisarzy i całkiem zasobne księgozbiory.
    Wszak o wartości Bydgoszczy decyduje po prostu to, że jest to miasto nasze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.