Śmiertelnie poważne zaproszenia na badania Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Może po prostu obrano złą taktykę i wysłano nie do tych osób, które są
    zainteresowane i czują taką potrzebę. Osobiście mimo ryzyka (rak piersi w
    rodzinie i 40 na karku) nigdy nie dostałam takiej propozycji a ginekolog też
    uważa że ciągle mam czas. Jakoś z marnotrawieniem pieniędzy u nas instytucje
    publiczne nigdy nie miały problemów i jak widac dalej wolą wyrzucać pieniądze
    do kosza.
    • No super! Fachowcy od marketingu? To znaczy ci, co za nasze
      pieniądze dowiedzieli się, że fachowcami nie są, bo zamiast
      zachęcać, straszyli? To spróbujcie "fachury" tak:
      UMRZESZ!!!
      JAK NIE CHCESZ UMIERAĆ, MUSISZ PRZYJŚĆ DO NAS.
      WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE.
      PAMIĘTAJ! GRABARZ CZEKA...
      He, na pewno wszystkie kobiety się ucieszą i natychmiast, z
      uśmiechem na ustach, tłumnie przyjdą na badania.
      • E tam, ja podejrzewam zupełnie inny powód.
        Gdy takie badania były organizowane w Krakowie, zniechęciło mnie, że muszę się
        umówić na miesiąc naprzód. Co z tego, że za darmo?!
        Zrobiłam badania prywatnie, płacąc, ale za to od ręki.

        --
        Moje jedynie słuszne poglądy nawszystko.
        • Jeśli dobrze rozumiem zaproszenie na badanie obiecywało ono, że na
          badaniu kobieta mogła się dowiedzieć, że ma raka z szansą 50%
          śmierci. Też nie poszedłbym na takie badanie. Jak mam takiego raka i
          mam umrzeć to trudno. Ale nie chcę przedłużać swego oczekiwania na
          śmierć dowiedziawszy się o nadchodzącej śmierci zbyt wcześnie. Moim
          marzeniem jest nagła śmierć bez potrzeby czekania i cierpień.
          • Zupelnie nie zgadzam sie z Toba, chociaz kiedys identycznie myslalam.

            Przed miesiacem trafilam do przypadkowego gina, bo mojego akurat nie bylo.
            Chodzilo mi o przepisanie pigulek, tymczasem pani doktorka, wypatrzyla, ze nigdy
            w zyciu nie robilam mammografii. Zamiast pigulek dostalam skierowanie na
            badanie, a oprocz tego pani doktor stwierdzila jakies guzki. Ja guzkow nie
            czulam, mammografie mialam w d ... poszlam zrobic prywatnie USG zeby sie
            przekonac czy wszystko ok. Tymczasem USG pokazalo zmiany i zalecenie biopsji.
            Uznalam, ze jednak mammografie zrobie. Mammografia potwierdzila owe niepokojace
            zmiany, musialam zrobic jeszcze jedna tzw. celowana. Lekarz stwierdzil, ze
            konieczna jest natychmiastowa biopsja. Okazalo sie, ze to lagodna zmiana, ale
            wymagajaca operacji. Jezeli pozostanie moze sie znarowic. Dociekliwej doktorce
            zawdzieczam byc moze zycie. Teraz co pol roku mam miec badania kontrolne i bede
            je robic. Dlatego radze robic mammografie. Moze wykryc cos, co bez trudu i
            wiekszego stresu mozna usunac, zanim to cos rozpanoszy sie tak, ze juz nikt i
            nic nie pomoze.
            --
            s7.bitefight.onet.pl/c.php?uid=124790
      • i tak umrzesz, to tylko kwestia czasu
    • Problem jest chyba w czym innym. Znam kilka kobiet, które poddały
      sie takiemu bezpłatnemu badaniu. Diagnoza brzmiała: coś
      niepokojacego stwierdzono, ale diagnoza jest niepewna i badanie
      trzeba powtórzyć.
      Badanie powtarzały (tym razem oczywiście odpłatnie), przez wiele dni
      ze strachem oczekiwały na wynik. Po powtórnym, płatnym badaniu u
      żadnej nie stwierdzono zmian chorobowych.
      Te przykłady odstraszają kobiety - wygląda na to, że bezpłatne
      badania służyły głównie do straszenia klientek.

      • > Te przykłady odstraszają kobiety - wygląda na to, że bezpłatne
        > badania służyły głównie do straszenia klientek.

        Nie zgadzam się, skorzystałam z badań,miałam podobny problem. Nic mnie nie
        odstraszyło- cieszę się , że jest w szystko w porzadku i na pewno będę korzystać
        z takich badań. To nierozsądne "zrażać" się taką sytuacją.
      • Cytat z artykułu:
        "Kiedy już panie pokonają lęki i zgłoszą się na badanie, a jego
        wynik będzie niepokojący, mogą spodziewać się kolejnego zaproszenia
        lub telefonu z Wojewódzkiego Ośrodka Koordynującego".
        Nie informują, że ponowne badanie będzie odpłatne. Być może jest
        bezpłatne. Jednak wizja choroby zmusza kobiety do szybkiego
        działania, a nie czekania na ponowne zaproszenie. Dobrze to sobie
        wymyślili
        • Co za głupoty. Spora część kobiet nie czeka na darmowe oferty, przecież kobiety
          chodzą do ginekologa prywatnie. Tam badania bywają wykonywane.
          Może zamiast wysyłania listów i korespondencji, wystarczyłoby zadziałać poprzez
          lekarzy rodzinnych. Takich, do których kobiety zgłaszają się częściej i którzy w
          razie lęku mogą coś wyjaśnić. Z tym, że nie bardzo rozumiem czego można się
          lękać. Badania trzeba wykonywać i tyle, chyba bardziej stresujące jest unikanie
          badań.
          • Tyle tylko, że te kobiety, które chodzą prywatnie do ginekologa,
            badanie i tak sobie zrobią - bo są to głównie kobiety lepiej
            wykształcone, więcej zarabiające i mieszkające w dużych miastach,
            które zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa zachorowania. Bezpłatne
            badania mogą zainteresować te kobiety, które na płatne badanie nie
            pójdą.
        • danka1100 napisała:

          > Cytat z artykułu:
          > "Kiedy już panie pokonają lęki i zgłoszą się na badanie, a jego
          > wynik będzie niepokojący, mogą spodziewać się kolejnego zaproszenia
          > lub telefonu z Wojewódzkiego Ośrodka Koordynującego".
          > Nie informują, że ponowne badanie będzie odpłatne. Być może jest
          > bezpłatne. Jednak wizja choroby zmusza kobiety do szybkiego
          > działania, a nie czekania na ponowne zaproszenie. Dobrze to sobie
          > wymyślili
          DALSZA DIAGNOSTYKA JEST BEZPłATNA, A TERMINY Są BARDZO NIEODLEGłE - KILKA DNI.
          (PROSZę NIE PISAć BREDNI, BEZ SPRAWDZENIA).
      • bzdura
        ja mam 28 lat i już dwukrotnie dostałam zaproszenie na cytologię. skorzystałam
        oczywiście, bo czemu nie - normalnie muszę zapłacić te 3 dychy co kilka -
        kilkanaście miesięcy.

        ale chciałabym zwrócić uwagę na jedno:
        otóż mnie wygląd zaproszenia NIE zniechęcił, ani NIE przestraszył. tekst po
        prostu stwierdzał fakt, o którym wszystkie kobiety powinny wiedzieć - że w
        pierwszym stadium rak szyjki macicy jest w pełni wyleczalny i dlatego trzeba
        regularnie robić badania. Żeby ZAPOBIEGAĆ.
        bo chyba lepiej iść na cytologię, a jak się okaże, że coś niefajnego się
        zaczyna, leczyć się tabletkami, zastrzykami, czy w ostateczności drobnym
        zabiegiem, niż żyć w błogiej nieświadomości, że się choruje, a potem stanąć
        przed koniecznością morderczo bolesnej chemii, która nie wiadomo, czy poskutkuje?

        czy kobiety są tak głupie, że nie rozumieją czytanego tekstu? czy pójdą na coś
        dopiero, jak się je do tego zachęci kolorowymi karteczkami? a może jeszcze
        czekoladę się da w podzięce za samo przyjście na badanie?
        a może by tak jedna z drugą zrozumiały, że te zaproszenia to nie obowiązek,
        tylko duża wygoda? i oznaka troski o wasze zdrowie?

        przeraża mnie to, że w XXI wieku w Polsce są ludzie, którzy nie rozumieją
        czytanego tekstu oraz ludzie, którzy nie wiedzą podstawowych rzeczy o swoim ciele.
        • Są i to bardzo wielu. Nie każdy jest wyedukowany medycznie a u niektórych wiedza
          w ogóle nie wykracza poza pierwsze lata szkoły podstawowej.
        • Ja mam 29. Niecały miesiąc temu zrobiłam badanie cytologiczne.
          Czekam teraz na wynik. Zaproszenie dla mnie było normalne i nie
          widziałam w nim nic co by mnie mogło przestraszyć. Wydaje mi się, że
          wiele kobiet nie ma pojęcia na czym to badanie polega. Parę miesięcy
          tem widziałam materiał w TV o programie bezpłatnych badań i jedna z
          pań na pytanie dlaczego nie poszła na badanie odpowiedziała, że to
          jest bolesne.
          • Poziom świadomosci społecznej w tym temacie jest zatrważajacy.
            Widziałam jakis czas temu szokujacy reportaz z dużej, wielskiej,
            nowoczesnej gminy w którym niecały 1% zaproszonych kobiet stawił się
            na badanie. Nie wierzyłam własnym oczom i uszom! Pytane przez
            reportera kobiety mówiły, że one w życiu nie pójdą bo "jakaśtam"
            baba poszła i okazało sie że jest chora a wkrótce umarła. Mówią, że
            wolą nie wiedzieć. Na pytanie kiedy były ostatnio u ginekologa
            odpowiadały, że przy okazji ostatniego porodu (kobiety po 50-60
            lat!!!!)
            To takie zaklinanie rzeczywistości - jak o czyms nie wiem to po
            prostu tego nie ma i już. Kobiety nie myslą, że umierając osierocą
            dzieci, rodzinę, że ta smierć nie jest ani przesądzona ani potrzebna.
            Cieszę się strasznie, że choć moją matkę udało mi sie przekonac do
            badań. Regularnie chodzi na cytologię i mammografię mimo, że rak w
            naszej rodzinie nigdy nie wystąpił. Jak kilka lat temu gdy zaczęłam
            z nią rozmowę na ten temat machnęła ręka i powiedziała, że ona się
            nie bada bo "będzie co Bóg da" (cyt.). Ona pochodzi z pokolenia
            które raka (nawet we wczesnym stadium) traktuje jak wyrok smierci. W
            jej mniemaniu żaden rak wyleczalny nie jest i nigdy nie będzie.
            No comment.
      • kobieta >65 lat, poszła na badanie, wyniki miałby być za tydzień.
        Następnego dnia dzwoni pielęgniarka w sprawie wyników i kazała
        kontaktować się z poradnią onkologiczną. Stres, lęk i obawy.
        Oczywiście okazało się na koniec, że podejrzane zmiany nie były
        zmianami tylko jakimiś fałdami w tkance.
        • Narzekamy na poziom wiedzy wśród kobiet .A może warto byłoby
          NAJPIERW zainteresować się poziomem wiedzy personelu wykonującego
          badanie ?To tak a propos "proszę się skontaktować z poradnią
          onkologiczną "( dwa tygodnie przerażenia w oczekiwaniu na kolejne
          badania i tychże badań wynik i ciekawe kto pozwolił położnej czy
          pielęgniarce na tego rodzaju zalecenia ?)oraz niezależnie od
          sytuacji pierwszej "pewnie wynik był zły to może materiał poszedł do
          PONOWNEGO przebadania" (na pytanie czemu po 3 tygodniach nie ma
          wyniku ).I a propos tego , że cytologię można ZAWSZE zrobić
          (nieważne ,że są określone dni w trakcie cyklu , w których
          zdecydowanie badanie nie wychodzi prawidłowo -ja o tym wiem ale są
          kobiety które NIE WIEDZĄ , robią i ono jest do powtórki,a nikt nie
          powie proszę pani-dzisiaj -nie.)Reasumując,zaproszenia NFZ-u miały
          robić statystykę,a nie pomagać w dbaniu o zdrowie kobietom.Wszyscy
          wiemy,że chcąc mieć zrobione jakiekolwiek badanie trzeba poddać mu
          się prywatnie.Wówczas nie opowiada się w gabinecie głupot ,nie
          naraża nikogo na stres ani kilkutygodniowe oczekiwanie ,nie wygłasza
          amatorskich diagnoz i zaleceń , uwzględnia się też podstawową wiedzę
          medyczną.Pozdrawiam
          • W Szwecji jest tak, ze wszystkie kobiety dostaja wezwanie: na
            konkretny dzien, ktory mozna zmienic. (traktowane jest jak
            obowiazek, wiec nie ma problemow ze zwolnieniem sie z pracy itp.)
            Potem przychodzi albo krutka wiadomosc, ze wynik prawidlowy, albo
            wezwanie na onkologie do powtorzenia badania. I jakos problemu nie
            ma...
          • dodam do kompletu, że moim zdaniem wina leży równiez po stronie
            lekarzy. Kiedyś dostałam skierowanie na biopsję guzka w piersi -
            płatne badanie zresztą... którego mi nie zrobiono! Pani doktór od
            biopsji popatrzyła na mnie z obrzydzeniem i przegoniłą, mówiąc,
            żebym sobie badała piersi (w sensie samobadania, ręcznego). Zatkało
            mnie tak (młoda byłam i głupia), że oprzytomniałam po wyjściu z
            przychodni dopiero. Za drugim razem nie dałam sie spławić - ale
            mieszkam w dużym mieście, gdzie to wszystko jest łatwiej dostepne. A
            gdybym przyjechała z prowincji, to ile czasu zajęłaby mi druga
            wycieczka do przychodni onkologiczno-chirurgicznej?
            Dlatego się strasznie wkurzam na te akcje, bo zdaje się, że lekarze
            je SABOTUJĄ...!
        • No i? Badania przesiewowe sa wlasnie po to aby wylonic tych, ktorzy
          musza sie zbadac bardziej dokladnie. To jest calkiem normalne. Jak
          idziesz do internisty, to tez po stwierdzeniu czegos niepokojjacego,
          wysyla cie do specjalisty, a nie stawia dokladna diagnoze.
      • kasy od biednych ludzi. jak słyszę że mam ratować i sponsorować
        służbę zdrowia (lepiej niż ja zarabiającą) to nóż mi się w kieszeni
        otwiera. Wiem jaka jest niestety opieka średniego personelu w
        szpitalu i tu nie wiem czy łapiemy choćby standardy afrykańskie. O
        ile fachwość niektórych lekarzy np. chirurgów jest ekstra na
        poziomie światowym to obsługa chorych jest fatalna. Wiem jak zajmują
        się chorymi w szpitalach niemieckich i do tego standardu to nie wiem
        czy 100 lat nam wystarczy aby dojść. Jeżeli chce się zarabiać jak na
        zachodzie to trzeba świadczyć usługi na choćby przybliżonym
        poziomie.
      • wyspach brytyjskich i tam takie zaproszenia nalezy wysylac.
        • tamci wyrwali do kepszego życia, zostawiając nam ten cały burdel na
          kółkach i są na pewno dzisiaj wygrani, a my mamy cyrk na kółkach i
          na realu - psychicznych w sejmie, a także na wielu stanowiskach
          decyzyjnych na naszym terenie. A później siedzimy i zastanawiamy się
          dlaczego nam się tak ciężko dzieje.
      • Wahalem sie czy o tym napisac, ale jednak trzeba.
        To co pisze znam z autopsji, dotknielo moja zone.
        Badanie w ramach programu ( w 2007 ) nie wykazalo zadnych zagrozen.
        Wczesniejsze, coroczne, tez nie.
        Natomiast w dwa tygodnie po diagnozie " gratulujemy zdrowia, nie wykryto zadnych
        komorek rakowych, nastepne badania za 3 lata", przy bagatelnym zabiegu i
        pobraniu probki do badania histopatologicznego, stwierdzono " rak szyjki macicy,
        w stadium inwazyjnym". Natychmiastowa operacja, stwierdzone przerzuty do wezlow
        chlonnych, teraz wielotygodniowa radio i chemioterapia...
        Strach pomyslec co by bylo, gdyby nie przypadek, zbieg okolicznoci.
        Zgodnie z diagnoza , za trzy lata...

      • Problemow moze byc wiecej niz 1 lub 2. Bo z tego co piszecie to
        wynika, ze nie marketing tylko cos innego.
        "Dla specjalistów od marketingu w NFZ była to zagadka" -
        specjalistow?! Z tekstu wynika, ze to urzedasy wysmazyly ten list.
        Tylko co robili Ci "spece od marketingu NFZ"?

        Jak znam te pisma to pewnie brzmialo to jakos tak:
        "W zwiazku ze wzrastajaca krzywsa zgonow w populacji osobnikow płci
        zenskiej zagrozonych schorzeniem XYZ wzywa sie obywatelke do
        niezwlocznego skorzystania z badan nieodplatnych. Stawiennictwo w
        dniu taki i takim o godzinie. Niestawiennictwo na ww badaniach grozi
        rakiem i smiercia.

        Starszy referent"

        badz specjalista to byczacy sie za nasza kase ziec pani kierownik,
        po szkole samochodowej :-)

        POza tym co to znaczy, ze "Nasze zaproszenia, choć merytorycznie bez
        zarzutu," - udalo im sie napisac ze to badania a nie areszt i ze
        bezplatnie a nie za ciezka kase? A moze w rezultacie zbiorowego
        wysilku "specjalisci NFZ" bezblednie napisali ,ze chodzi o "badania
        piersi oraz szyjki macicy " bo przeciez mogli sie pomylic i dac
        "badanie jąder na okolicznosc nowtworu" lub "stawiennictwo w celu
        odbycia histerioktomii". Ufff dzieki Bogu udalo sie i napisali
        "poprawnie merytorycznie".

        Redaktor pewnie ma klopot z uwierzeniem, ze w pisaniu pism
        urzedowych w PR bierze udzial wylacznie P. Krysia lub pan Kazio z
        dzialu "zawiadomien" w NFZ.

    • >Twierdziły, że wolą nie wiedzieć, niż sprawdzać czy faktycznie są >chore. Nie potrafię sobie tego w żaden sposób wytłumaczyć. Nie >każda zmiana musi być przecież zmianą nowotworową, ale fakt, że >kobiety być może same skazują się na śmierć, jest nie do pojęcia

      ...brak pieniedzy na lekarstwa i ogolnie na zycie - ryzyko koniecznosci przerwania leczenia z braku forsy, uzeranie sie ze sluzba zdrowia, niepewne diagnozy, koniecznosci "prywatnego doleczania", brak opieki psychologicznej, brak jasnej informacji i edukacji (nie tylko na ten temat)...tak mozna jeszcze dlugo.
      To jest do pojecia.
      • brak pieniedzy nie przeszkadza w wiekszosci przypadkow leczenia, za to nas, podatnikow, ich leczenie bedzie kosztowalo znacznie wiecej, jesli zglosza sie dopiero w zaawansowanym stadium - ból, krwawienia. Opieka psychologiczna jest dostepna w szpitalu, prywatna onkologia praktycznie nie istnieje na razie, wiec i prywatnego doleczenia jakos nie widzę (a same ceny leków są rzędu tysięcy złotych i raczej mało kto sobie może na nie "prywatnie" pozwolić)
        • macki napisała:

          > brak pieniedzy nie przeszkadza w wiekszosci przypadkow leczenia,...

          Tak ci się wydaje, wystarczy wspomnieć o konieczności dojazdów do
          lekarza i na badania (bilety, urlop w pracy itp.)

          > za to nas, podatnikow, ich leczenie bedzie kosztowalo znacznie
          > wiecej, jesli zglosza sie dopiero w zaawansowanym stadium - ból,
          > krwawienia.

          Nie życzę nikomu smierci, ale chorzy często zgłaszaja się tak późno,
          że długo dopłacanie z twoich podatków nie trwa.

          > Opieka psychologiczna jest dostepna w szpitalu,...

          ha, ha, ha

          > prywatna onkologia praktycznie nie istnieje na razie, wiec i
          > prywatnego doleczenia jakos nie widzę...

          No, to masz słaby wzrok. W "państwowym" szpitalu jest jak
          najbardziej prywatna onkologia, no chyba, że nie ma jej wcale. Znam
          to z własnego doświadczenia. Usuniecie czerniaka na twarzy (wskazany
          chirurg plastyczny, bo to nie pupa, której się nie wystawia na widok
          publiczny) w stolicy "państwowo" - można umrzeć zanim się człowiek
          doczeka, prywatnie - za 2 dni.

          > a same ceny leków są rzędu tysięcy złotych i raczej mało kto sobie
          > może na nie "prywatnie" pozwolić)

          No, onkologiczne na wysoko refundowana receptę, ale wspomagajace
          system odpornościowy - 100% płatne, a drogie jak cholera, więc nie
          pitol jak to dobrze i tanio się leczyć.

          --
          O, to ja - taka mądra jestem?!
      • dopuściliśmy do rządów oszołomów którzy zaintresowani są tylko sobą
        a nas mają za przeproszeniem głęboko gdzieś
        • Oszołomem to chyba akurat ty jesteś - po pierwsze program
          bezpłatnych badań nie ma nic wspólnego z rządzącymi (trwa już od
          czasu znacznie dłuższego niż pojedyncza ekipa rządząca), rząd się do
          niego nie wtrąca, a poza tym akurat sam fakt przeprowadzania takich
          badać świadczy raczej o trosce o społeczeństwo, a nie o tym, że
          rządzący mają je gdzieś. A że niektóre kobiety potrzebują kolorowych
          ulotek, żeby zadbać o własne zdrowie, to już problem ich poziomu
          intelektualnego. Który też nie zależy od rządu.
      • xnonorx napisał:

        >
        > ...brak pieniedzy na lekarstwa i ogolnie na zycie - ryzyko
        koniecznosci przerwa
        > nia leczenia z braku forsy, uzeranie sie ze sluzba zdrowia,
        niepewne diagnozy,
        > koniecznosci "prywatnego doleczania", brak opieki psychologicznej,
        brak jasnej
        > informacji i edukacji (nie tylko na ten temat)...tak mozna jeszcze
        dlugo.
        > To jest do pojecia.

        No właśnie, zdiagnozować chorobę po to, aby później dowiedzieć się,
        że na leczenie nie ma pieniędzy, bo NFZ na ten rok wyczerpał
        limity...
    • Zadna z moich kolezanek nie dostala tego zaporoszenia
      • Zaproszenie nie jest wymagane, aby skorzystać z badań profilaktycznych i nie są
        wysyłane do wszystkich pań. Przede wszystkim wysyła się paniom ubezpieczonym, w
        odpowiednim wieku, które nie mają aktualnych badań, które nie chorowały na
        nowotwór w obrębie narządu, które mają prawidłowy adres w bazie danych. Nie
        dostaje też cała populacja, tylko tyle, na ile pozwala budżet (i tak dosyć
        wysoki). Jeżeli Pani zadzwoni do wok i poda pesel, można sprawdzić, czy
        zaproszenie było wysłane i kiedy.
    • Mam 34 lata i w zeszłym roku otrzymałam takie zaproszenie. Nie
      przeraziła mnie zastosowana kolorystyka, tekst, itp. bo nie o to tu
      chodzi. Z całym szacunkiem, ale marketingowcy którzy to stwierdzili
      chyba nie są najwyższych lotów.
      Z zaproszenia nie skorzystałam. Dlaczego? po prostu, godziny
      funkcjonowania placówki pokrywają się z godzinami mojej pracy.
      Pracuję do godz. 17.00 i nie mam szansy aby zastać, któregoś z
      ginekologów. A może zatem pomyśleć o wydłużeniu godzin??
      przynajmniej dwa razy w tygodniu i przez jakiś okres a nie szukać
      błędów w formie zaproszenia.
      • niepracujących w tej grupie wiekowej, bo uwaga służba zdrowia
        pracuje - i tylko oni pracują inni nie - wszyscy pozostali mają do
        nich się dopasować bo oni są sami dla siebie a my, właśnie jeszcze
        osmielamy się zgłaszać jakieś zastrzeżenia - to że pracujemy to już
        tylko nasze zmartwienie i nikogo to nie obchodzi. Widocznie
        zapomnieli dopisać w ogłoszeniu że to dotyczy kobiet niepracujących,
        a te co pracują niech zasuwają aby zarobić na sfinansowanie takich
        badań. To jest nasza demokracja
    • a ja dostałam "wezwanie" na cytologię ale nie skorzystałam bo regularnie co roku robię cytologię. i żadne akcje "uświadamiające" nie są mi potrzebne.
      • a ja nigdy nie otrzymałam takiego zaproszenia...
        --
        src="<a
        href="b2.lilypie.com/uIf8p2.png""
        target="_blank">b2.lilypie.com/uIf8p2.png"</a> alt="Lilypie 2nd
        Birthday Ticker" border="0" width="400" height="80" /></a>
        • to że nie otrzymało się zaproszenia nie wyklucza wcale tego że można
          z takich badań skorzystać. Ale podstawowa sprawa że trzeba się
          interesować jakie aktualnie programy są uruchamiane. Informacja na
          ten temat znajduje się na stronie NFZ i podane sa warunki - głownie
          chodzi o przedziały wiekowe osób które maja skorzystać z badań.
          Biadolenie że nie dostało się zaproszenia nic nie da. Trzeba być
          mobilnym i interesować się tym co się dzieje w tym zakresie.
      • no to co? ja też robię regularnie co roku i do tego odpłatnie, bo chodzę do
        prywatnego lekarza.

        ale nic mi nie przeszkadzało zrobić sobie dodatkową cytologię, zwłaszcza, że
        wypadała dokładnie pół roku po ostatniej. a cytologię powinno się w zasadzie
        robić co 6-9 miesięcy.
    • I tyle w sprawie.
    • ciekawe czy NFZ bierze pod uwagę fakt, że niektóre kobiety jednak o siebie dbają
      regularnie i nie mają potrzeby korzystać z tych zaproszeń?
      • > ciekawe czy NFZ bierze pod uwagę fakt, że niektóre kobiety jednak
        o siebie dbają
        > regularnie i nie mają potrzeby korzystać z tych zaproszeń?

        To znaczy, że co - mają w związku z tym nie wysyłać?
        Dawno czegoś tak głupiego nie czytałam.

        --
        Dzidka

        ~~ Outernet. To ten dziwny i niezrozumiały świat, który znajduje się
        poza Internetem. ~~

    • --
      Przemyślenia człowieka prawego (wybitnie skromnego)
      placebo99.blox.pl - nominowany do Blogu Roku 2007
      Przyjazne oblicze bi.gazeta.pl/im/4/4813/z4813174X.jpg

    • Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

      Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

      lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.