Dodaj do ulubionych

Otrzeźwienie spadło jak grom z jasnego nieba

28.03.08, 08:27
Ciekawe uwagi, w wiekszosci racja, "Dr.G" jak wynika z doniesien prasowych nie
pil nawet gromadzac spore ilosci butelek od pacjentow. Ale to jednak pokusa,
wiec z ta tradycja powinno sie walczyc, nie kazdy wytrzyma jak jest zmeczony i
ma pod reka. Jak dostanie pieniadze, solidny zarobek to sam decyduje ile
przeznaczyc na alkohol.
Pracowalem w takim alkoholowym srodowisku i obecalem solennie doniesc do
prokuratury jezeli sprawa sie powtorzy przy wspolpracy ze mna. Pomoglo i kolo
mnie byli juz trzezwi. Kazdy tolerujacy pijanego kolege powinien odpowiadac za
wspoludzial, wtedy pomoze.
Edytor zaawansowany
  • 28.03.08, 08:28
    No tak,
    Łapówka = alkoholizm
    a teraz
    brak łapówek = strajki lekarzy.
    O ironio!
  • 28.03.08, 08:30
    panu doktorowi gratuluje zlamania dwunastej tradycji, oby nie
    skonczylo sie zapiciem...
  • 28.03.08, 09:22
    Chyba również jedenastej kolego. Chyba należysz do grona tych
    nawiedzonych AA, dla których odstępstwo od zasad ustalonych przez
    naszego przyjaciela Billa W. jest grzechem niewybaczalnym, a ich
    złamanie skończy się niechybnie zapiciem. A, moim zdaniem, prawda
    jest taka, że ludzie w Polsce o alkoholizmie w Polsce wiedzą bardzo
    mało, albo wogóle nic.I alkoholik = menel . I potrzebna jest
    odwaga , żeby nie anonimowo, ale przedstawiając się całej Polsce
    przyznać się do alkoholizmu. A więc gratulacje, Panie doktorze.
  • 28.03.08, 15:15
    ela-1 napisała:

    > I potrzebna jest
    > odwaga , żeby nie anonimowo, ale przedstawiając się całej Polsce
    > przyznać się do alkoholizmu. A więc gratulacje, Panie doktorze.

    - oczywiscie - to wielka odwaga, szczegolnie od osoby powszechnie
    znanej i osoby publicznej

    i ja gratuluje Panie doktorze odwagi i czlowieczenstwa

    radca
  • 29.03.08, 14:53
    Tradycje są tym, co trzyma AA przy życiu od 1935 r.. To jest tak jak z
    przykazaniami - łamiesz jedno, dalej już idzie już łatwiej, ale - jako rzekłem
    wcześniej - lekarz nie powiedział, że należy do Wspólnoty, więc sprawa jest
    niejasna - złamał, czy nie. Z moich słów też możesz wyciągnąć różne wnioski,
    tylko czy będą one prawdziwe?
    www.morawica.com.pl/anonimowi/anonimowi.htm
    ela-1 napisała:

    > Chyba również jedenastej kolego. Chyba należysz do grona tych
    > nawiedzonych AA, dla których odstępstwo od zasad ustalonych przez
    > naszego przyjaciela Billa W. jest grzechem niewybaczalnym, a ich
    > złamanie skończy się niechybnie zapiciem. A, moim zdaniem, prawda
    > jest taka, że ludzie w Polsce o alkoholizmie w Polsce wiedzą bardzo
    > mało, albo wogóle nic.I alkoholik = menel . I potrzebna jest
    > odwaga , żeby nie anonimowo, ale przedstawiając się całej Polsce
    > przyznać się do alkoholizmu. A więc gratulacje, Panie doktorze.


    --
    Codziennie dziękuję B-gu, że nie stworzył mnie heterykiem :)
    sandianm.blox.pl/html
  • 29.03.08, 14:37
    johann3 napisał:

    > panu doktorowi gratuluje zlamania dwunastej tradycji, oby nie
    > skonczylo sie zapiciem...

    I tqak, i nie - nie przedstawiał się przecież jako członek społeczności AA.,
    choć podejrzewam, że jego odwykówka opiera się przynajmniej częściowo na tej
    filozofii.


    --
    Codziennie dziękuję B-gu, że nie stworzył mnie heterykiem :)
    sandianm.blox.pl/html
  • 28.03.08, 08:39
    Samo zycie. W latach osiemdziesiatych, gdy przyszedlem do pracy w
    Pogotowiu Warszawskim w jednej z jego filii, pijany byl moj kolega
    lekarz, 2 sanitariuszy i 2 kierowcow. Ja musialem siasc za
    kierownice sanitarki "Fiat" (chodzily jeszcze wtedy i "Warszawy"),
    polozyc ich na nosze i rozwiezc do domow. A potem jezdzilem jak
    glupi sam przez reszte nocy. Przeciez jak bym to zameldowal, to do
    mnie by sie nikt nie odezwal potem, a nie do nich, ktorzy narazili
    mnie i cala gromade nocnych pacjentow.
  • 28.03.08, 17:47
    niewiele sie zmienilo.Ratownicy moze nie pija,ale lekarze w karetkach sa czesto
    bardzo pijani.
  • 28.03.08, 08:59
    cytat:
    " Pan jest gotów wezwać policję, bo kolega z sąsiedniego gabinetu
    przyjmuje pacjentów po pijanemu?

    - Dobre pytanie. Nie, nie zrobię czegoś takiego. Z powodów, o
    których już wspomniałem. Skoro nie ma odgórnego bicza, to takie
    zachowanie zostanie odebrane jako zwykłe donosicielstwo. A ja nie
    chcę być znienawidzony przez kolegów i wskazywany jako kapuś.

    A więc tchórzy pan?

    - Po prostu nie chcę się wychylać i w efekcie wylądować na
    marginesie środowiska zawodowego...."


    - oczywiscie,ze nikt z kolegow nie wezwie Policji. Malo tego - staja
    murem w obronie pijanych kumpli.Wielokrotnie im jeszcze pomagaja
    w tuszowaniu i maskowaniu stanow upojenia alkoholowego.

    Przykladem dobitnym i mocno udokumentowanym jest tutaj sprawa
    Strzyzawy i Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy.

    .... to dopiero bylo dranstwo,swinstwo i wspoluczestnictwo w
    przestepstwach..... i gdzie tutaj mozna miec nadzieje,ze ktos sie
    wreszcie tym zajmie ?

    radca
  • 28.03.08, 09:10
    z Pogotowia Ratunkowego Bydgoszcz-Fordon uczyniono Meline.Lecz coz...
    stan glebokieo upojenia alkoholowego u kierownika zespolu
    reanimacyjnego dal znac o sobie .... i to w tragicznych skutkach.

    Jak mozna oczekiwac od innych lekarzy,ze beda przeciwdzialac
    alkoholizmowi na dyzurach ?.....

    Bydgoska Izba Lekarska ?.... czego mozna oczekiwac - gdy i tam sa
    osoby - ktore pomagaja jeszcze przestepcom.... jedna z takich np.
    lek Hanna Sliwinska -ktora jako kierownik stacji pogotowia pomagala
    sprawcom przestepstwa zacierac slady przestepstw oraz dzialala na
    szkode Wymiaru Sprawiedliwosci

    Jak mozna miec nadzieje - na zwalczanie alkoholizmu - gdy sama
    dyrektor WSPR-Bydgoszcz anestezjolog Barbara Szudarska
    wspoluczestniczyla w pomaganiu sprawcom przestepstwa w zacieraniu
    sladow i tuszowaniu materialow dowodowych

    radca

  • 28.03.08, 10:49
    Panie Radco,

    przez lata mieszkałem w bloku z prokuratorem, który dzień w dzień
    wracał służbowym samochodem równiutko narąbany. I co ? I nic. Jakieś
    napiętnowanie ze strony środowiska, kolegów - prokuratorów ? Raczej
    nie. Co najwyżej życzliwe pochylenie się nad problemem - niech
    człowiek jedzie do domu, trzeba o niego zadbać, jeszcze gdzieś
    padnie i zapalenia płuc dostanie. A to Polska właśnie.
  • 28.03.08, 10:11
    Racja, że Religa ma na myśli siebie, bo ja pracowałem w służbie
    zdrowia 30 lat i w mojej pracy(100 osób) byli alkoholikami, jedna
    lekarka, portierka, pięciu lekarzy, a może nawet więcej, lecz
    wszystkich nie pamiętam i rehabilitant.Wyjeżdżaliśmy z pijanym
    lekarzem do wypadków, a nawet na erce też się z tym spotkałem. Gdy
    powiedziałem dyrektorowi , że lekarka jest pijana i nie będę z taką
    dyżurować, usłyszałem "przecież nie tak bardzo".Praca w służbie
    zdrowia sprzyja alkoholikowi, bo nie musi opuszczać pracy, gdyż jest
    to miejsce gdzie w podzięce otrzyma alkohol.Znam temat choroby
    alkoholowej, gdyż jestem osobą współuzależnioną i straciłam wiele
    lat życia i zdrowia, aby mój alkoholik przestał pić. Dopiero na
    grupie AL-anon dowiedzialem się , że nie mam wpływu na jego życie.
  • 28.03.08, 09:40
    Gratuluję, że potrafi Pan o tym głośno mówić. Uważam, że powinno się na każdym
    kroku takie osoby eliminować i "zmuszać" tym samym do leczenia. Jak sam Pan
    mówił alkoholik nie podejmie sam leczenia, więc my musimy im w tym pomagać.
    Warunkiem wielu zwolnień z pracy powinno być leczenie. Kierowców, którzy jeżdżą
    pod wpływem alkoholu, powinno się kierowac na leczenie i sprawdzać, czy
    "delikwent" chodzi pod groźbą dożywotniej utraty prawa jazdy.
    Powinno się mówić głośno o tym problemie, bo przyzwyczailiśmy sie nazywać
    alkoholikiem osoby z marginesu, które piją pod sklepem, a nałóg jest w co drugim
    domu i z tym problemem w ogóle nikt nie walczy.
  • 28.03.08, 10:33
    Widzisz, problem z leczeniem alkoholików i innych osób uzależnionych
    i w ogóle wszystkich tych, którzy wymagają z jakiegoś względu
    terapii polega na tym, że tak naprawdę nie można komuś pomóc w
    podjęciu tej decyzji, nie można nikogo zmusić ani kontrolować.Jeśli
    sam nie rozumie konieczności leczenia,nie podejmuje decyzji o tym
    świadomie,woparciu o własną niezależną motywację,a nie pod wpływem
    innej osoby,czy ze względu na szantaż czy zagrożenie (rozbiciem
    rodziny, utratą pracy)nie pomoże żadna terapia.Nadal będzie pił
    niejawnie albo wróci do picia po jakimś czasie.Na tym polega
    okrucieństwo tej choroby.Mówienie głośno raczej nic nie zmieni,poza
    tym że być może kilku początkujących alkoholików, zrozumie że nie
    tyle lubią alkohol co muszą go pić.Czy to wpłynie na ich decyzje o
    leczeniu ?Mało prawdopodobne.Raczej kierowani strachem wynikłym z
    tego odkrycia ..napiją się.Ewentualnie podejmą decyzję "nigdy
    więcej ", która będzie trwać 2 tygodnie.Smutne, ale tak to
    wygląda.
  • 28.03.08, 10:50
    Ten problem dotyczy mojej rodziny i dokładnie tak to wygląda jak napisałeś. Mój
    mąż chodzi na AA, popija po kryjomu(wystarczy mu 100ml.) i mysli, że jest ok.i
    robi to dla mnie, nie dla siebie.
    Twierdzi, że chodzi tam, że może coś zrozumie, że dotrze do niego, że ma
    problem. To nie ma żadnego sensu, myślę, że to tylko kwestia czasu kiedy zacznie
    pić oficjalnie.
  • 28.03.08, 10:03
    zajmuje w szpitalu?
    --
    Swan
    ** Just say no to drug reps **
    nofreelunch.org/
  • 28.03.08, 15:57
    Takie połączenie chirurga i ortopedy. Prawdopodobnie pracuje na oddziałach
    chirurgii urazowej :)
  • 28.03.08, 10:25
    niestety alkoholizm dotyczy wszystkich. Jestem lekarzem z 37 letnim
    stażem i z mojego roku już kilku kolegów zmarło na skutek następstw
    alkoholizmu. Na studiach nic nie wskazywało, że to będą akurat ci.
  • 29.03.08, 15:43
    wiktor1235 napisał:

    > niestety alkoholizm dotyczy wszystkich. Jestem lekarzem z 37 letnim
    > stażem i z mojego roku już kilku kolegów zmarło na skutek następstw
    > alkoholizmu. Na studiach nic nie wskazywało, że to będą akurat ci.

    Kilku to nie wszyscy, aczkolwiek chorobę tę jest względnie łatwo ukryć przy
    kolaboracji nieświadomych często współkonspiratorów - rodziny, kolegów po fachu,
    innych alkoholików. Kiedy kolega zaczął się leczyć w AA, inni rozwarli szteroko
    oczy "Ty?! Alkoholik? Niemożliwe! Przecież lubisz sobie tylko wypić jak każdy!"
    Przypomniał im wtedy, jak to przychodził na WSZYSTKIE imprezy już mocno napity,
    rozbijał samochody i "pożyczał" bezzwrotnie mniejsze i większe sumy, a i tak nie
    do wszystkich to dotarło. Jedna z koleżanek w pracy chciała mu na uroczystości
    pożegnalnej dolać cichcem wódki do Coca Coli i powstrzymała ją tylko inna
    koleżanka, świadoma, co znaczy dla leczącego się alkoholika wypicie choćby
    jednego drinka - że jest to śmiertelne zagrożenie, bo alkoholik nie upija się
    tym ostatnim, tylko tym pierwszym. I tak już jest do końca życia. Alkoholizm
    jest chorobą nieuleczalną, ale można ją zaleczyć i człowiek wiedzie niormalne,
    szczęśliwe życie, tylko musi uważać - kolega np. nigdy nie odstawia swojej
    szklanki z napojem bezalkoholowym właśnie dlatego, żeby mu ktoś czegoś
    mocniejszego nie dolał lub żeby nie wziął "przez pomyłkę", czyli nieświadomie, a
    często pod dyktando choroby, cudzego drinka. Opowiadał mi tenże kolega, że
    kiedy pracował któregoś razu bardzo późno i był bardzo głodny, kupił sobie w
    instytucyjnym sklepiku wiśnie w czekoladzie, zapomniawszy, że w Polsce zawierają
    one alkohol. Zjaydł jedną, drugą, piątą, "Pycha" - pomyślał, ale coś go tknęło i
    sprawdził składniki. Natychmiast wyrzucił resztę, ale - jak mówił - miał
    wrażenie, że pudełko przyrosło mu do ręki, bo potrząsał nią nad koszem na śmieci
    i nie mógł wypuścić pudełka z ręki, dopóki nie pomógł sobie drugą w przebłysku
    świadomości i pod wpływem modlitwy AA. Takie to są niebezpieczne przygody
    alkoholików. Wystarczy moment i choroba może wrócić, a jest to choroba
    śmiertelna i nie wolno się jej wstydzić jak żadnej innej choroby. Moja matka
    strasznie się wstydziła, że ma raka. "o co ludzie powiedzą, że mnie Pan B-g
    pokarał!" Tak byliśmy kiedyś chowani, że to B-g karze chorobami za jakieś
    występki. Wierzcie mi, za dużo spraw ma na głowie, a poza tym jest nieskończenie
    miłosierny, a nie - okrutny, jak my, ludzie. To uwaga do wierzących. Karać -
    często karzemy się sami ulegając podszeptom nieokiełznanych instynktów. Czy
    wypadek samochodowy po pijanemu to kara B-ża? To raczej pijany sam jest sobie
    winien działając pod wpływem alkoholizmu. To niebezpieczeństwo istnieje już
    wtedy, gdy podnosi pierwszy kieliszek do ust. Wie, co go może spotkać, ale nie
    ma siły sobie odmówić, gdyż alkoholizm to choroba ciała, ducha i UMYSŁU. 2. Krok
    mówi: "Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie
    umysłowe." Słowem - wyleczyć z obłędu. Kolega mówi mi, że to było dla niego
    najtrudniejsze, bo musiał się przyznać przed samym sobą do obłędu, a któryż to
    człowiek chce się dobrowolnie przyznać, że jest obłąkany? Ze podejmując stale te
    same działania (tu akurat picie) liczy na inny ich wynik? "Tym razem nie rozbiję
    samochodu, będę liczył, ile wypiłem i ZAPANUJę nad tym! Znam tu sędziego, przed
    którym cały czas przewijają się CI SAMI oskarżeni o jazdę po pijaku, jakąś burdę
    czy też inny występek, przed którego popełnieniem wzdragaliby się na trzeźwo. Są
    to często ludzie żyjący podług wysokich reguł moralnych - dopóki nie zaczynają
    pić; wtedy puszczają hamulce i nic nie daje próba leczenia objawowego (zamykanie
    alkoholu lub samego delikwenta na klucz, odbieranie mu/jej pieniędzy;
    pohukiwanie "Znowu się upiłeś/aś" i apelowanie do sumienia, np. "Przestań
    chociażby z uwagi na dzieci!" Alkoholik ma wtedy potworne wyrzuty sumienia i
    gotów jest przysiąc na wszystkie świętości, że "Już nigdy!", ale to jest tak jak
    z miłością, gdy rozstanie każe nam mówić "już nigdy...!", ale ręka sama wędruje
    do słuchawki telefonicznej, lub... pudełka wiśni w czekoladzie.) Wszystkim
    leczącym się życzę powodzenia i odrobiny autohumoru, a tym bez choroby
    alkoholowej - odrobiny zrozumienia dla chorych, lecz nie współuzależnienia i
    udziału w konspiracji. Jeśli mąż zapił i nie może się zwlec z łóżka następnego
    dnia, nie dzwońmy w jego imieniu do pracy, że jest chory; niech to zrobi sam. A
    nuż dopadnie go wtedy ta chwila olśnienia i powiąże przyczynę ze skutkiem.


    --
    Codziennie dziękuję B-gu, że nie stworzył mnie heterykiem :)
    sandianm.blox.pl/html
  • 28.03.08, 10:43
    Alkohol jest w Polsce normą. Jest tolerowany. Jest częścią stylu
    życia, sposobem rozliczeń, walutą, metodą wyrażania wdzięczności.
    Taki kraj. Alkoholicy są wszędzie, tyle tylko że w niektórych
    branżach ich alkoholizm jest mniej widoczny lub mniej groźny, w
    innych - przeciwnie. Medycyna jest także i pod tym względem
    szczególna. Zawód pod lupą, pod pręgierzem. Słusznie oczekuje się od
    lekarza spełnienia szczególnych warunków. A jak w to wpisać
    pokutujący w społeczeństwie nawyk "odwdzięcznia się" koniakami ? Sam
    nawyk jest chory. Gdyby wszyscy polscy lekarze chcieli wypić
    koniaki, jakie latami krążą wśród ludzi, skończyłoby się to plagą
    alkoholizmu wśród lekarzy. Na szczęście te koniaki, zwane "mazutem"
    wegetują gdzieś zakurzone i zapomniane, niechciane przez nikogo.
    Czasami co odważniejsi wleją koniak jako płyn do spryskiwania szyb w
    samochodzie. Warto też prześledzić patenty pacjentów
    na "podrzucanie" tych dowodów wdzięczności. Żenujące próby
    wciśnięcia koniaku, podrzucanie flaszki pod drzwi gabinetu,
    obrażanie się, gdy się odmawia. Marzę o czasach, gdy
    jakiekolwiek "dowody wdzięczności" znikną z polskich szpitali. Marzy
    mi się normalność.
  • 28.03.08, 15:28
    krisp_2007 napisał:

    > Alkohol jest w Polsce normą. Jest tolerowany. Jest częścią stylu
    > życia, sposobem rozliczeń, walutą, metodą wyrażania wdzięczności.
    > Taki kraj. Alkoholicy są wszędzie, tyle tylko że w niektórych
    > branżach ich alkoholizm jest mniej widoczny lub mniej groźny, w
    > innych - przeciwnie.

    - wlasnie

    > Medycyna jest także i pod tym względem szczególna. Zawód pod lupą,
    > pod pręgierzem. Słusznie oczekuje się od lekarza spełnienia
    > szczególnych warunków. A jak w to wpisać pokutujący w
    > społeczeństwie nawyk "odwdzięcznia się" koniakami ?

    - tak, niestety...a le ludzie bardzo czesto daja koniaki...malo tego-
    nawet bywa i tak ,ze czestuja koniakami ... a nastepnie jeszcze
    daja " koniaka na droge "

    ... i tak podobnie bylo z zaloga erki z fordonskiego pogotowia
    " oni dostali koniaka od pacjenta i poznie pili w pogotowiu - ja z
    nimi nie pilem " .... takie slowa wypowiedzial do mnie lekarz z Wyzyn
    ( osiedle w Bydgoszczy ) gdyz bal sie , ze go obwiniam o wspolna
    biesiade w stacji pogotowia.

    dodal jeszcze : " bede sie modlil za panskiego syna - jestem
    wierzacy i jestem tez katecheta - wiec nie klamie prosze Pana "

    radca
  • 28.03.08, 17:03
    krisp_2007 napisał:

    > Alkohol jest w Polsce normą. Jest tolerowany. Jest częścią stylu
    > życia, sposobem rozliczeń, walutą, metodą wyrażania wdzięczności.
    > Taki kraj.

    Oczywiście, że jest normą! Przecież alkohol, jedna z najbardziej niebezpiecznych
    używek, jest dozwolona prawnie, można ją sprzedawać, można swobodnie kupować
    (nawet nieletni potrafią bez trudu nabyć alkohol, a kary za jego sprzedaż
    dziecku są marginalne). Alkohol jest narkotykiem powszechnie lubianym i
    tolerowanym, a ludzie, którzy tego narkotyku używają, nie spotykają się z żadnym
    ostracyzmem społecznym.

    Większa dezaprobata społeczeństwa dotyka osoby zmuszone korzystać ze środków
    przeciwbólowych, np. opiatów, niż osoby dla przyjemności korzystające z alkoholu.

    Musimy spojrzeć prawdzie w oczy -- albo pozwalamy się upijać w majestacie prawa,
    albo kiwamy smutno główką nad następstwami alkoholizmu.

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • 28.03.08, 21:36
    Dlaczego wmawiają Relidze, że powiedział: "Spotkałem w życiu tylko jednego lekarza alkoholika" ?! Przecież tak NIE powiedział. Nie mógł tak powiedzieć, bo aż takim obłudnikiem nie jest.

    Inna sprawa, że w tym momencie powinien powiedzieć i o swojej chorobie. Ci co nie wiedzą, z pewnością by życzliwie zrozumieli, ci co wiedzą - docenili szczerość i odwagę. Trochę przyzwoitości, profesorze.
  • 29.03.08, 16:13
    Nie tylko w Polsce, tyle że w Polsce panował (panuje?) rzeczywiście zwyczaj
    odwdzięczania się alkoholem, dawania dziecku "lampki wina" z okazji bierzmowania
    czy innej komunii, ale nie tylko w Polsce alkoholizm uważany jest za coś
    wstydliwego a nie za chorobę. Przeciwnie - słyszy się pytania w rodzaju "Co, nie
    pijesz? Chory jesteś, czy co?" i obiegowe opinie, że kto nie pije, ten donosi. A
    niezależne organizacje walczące z alkoholizmem, takie jak AA, były za komunizmu
    tępione - bo jak to, żeby obywatel robił coś bez wiedzy państwa... Nie
    demonizujmy Piolaków, pomyślmy o Rosji i... Irlandii, o Ameryce, gdzie jeszcze
    30-40 lat temu policjant eskortował pijanego kierowcę do domu, żeby nie zrobił
    sobie lub komuś krzywdy. Walka z pijanymi kierowcami rozpoczęła się w Ameryce
    tak naprawdę właśnie jakieś 30 lat temu, m.in. za sprawą organizacji pn. Matki
    przeciw Jeździe po Pijanemu (www.madd.org/), powołanej do życia w 1980 r.
    I one były obrzucane takimi epitetami, jak "fanatyczki", "sekutnice", zwariowane
    feministki abstynentki" itp. Mówino o nich drwiąco "Jakbym miał taką matkę, też
    bym pił." Trochę to trwało nim przyjął się ich punkt widzenia. To dobrze, że
    wywiązała się tu taka dyskusja pozwalająca zrzucić klapki z oczu, ale pamiętajmy
    - nie demonizujmy jednego zawodu czy narodu. Jest to problem globalny.

    nessie-jp napisała:

    > krisp_2007 napisał:
    >
    > > Alkohol jest w Polsce normą. Jest tolerowany. Jest częścią stylu
    > > życia, sposobem rozliczeń, walutą, metodą wyrażania wdzięczności.
    > > Taki kraj.
    >
    > Oczywiście, że jest normą! Przecież alkohol, jedna z najbardziej niebezpiecznyc
    > h
    > używek, jest dozwolona prawnie, można ją sprzedawać, można swobodnie kupować
    > (nawet nieletni potrafią bez trudu nabyć alkohol, a kary za jego sprzedaż
    > dziecku są marginalne). Alkohol jest narkotykiem powszechnie lubianym i
    > tolerowanym, a ludzie, którzy tego narkotyku używają, nie spotykają się z żadny
    > m
    > ostracyzmem społecznym.
    >
    > Większa dezaprobata społeczeństwa dotyka osoby zmuszone korzystać ze środków
    > przeciwbólowych, np. opiatów, niż osoby dla przyjemności korzystające z alkohol
    > u.
    >
    > Musimy spojrzeć prawdzie w oczy -- albo pozwalamy się upijać w majestacie prawa
    > ,
    > albo kiwamy smutno główką nad następstwami alkoholizmu.
    >


    --
    Codziennie dziękuję B-gu, że nie stworzył mnie heterykiem :)
    sandianm.blox.pl/html
  • 28.03.08, 10:48
    Prof.Religa jest mało wiarygodny. Co to za autorytet medyczny-
    kardiochirurg ;kopcący;papierosy.W jego wypowiedzi wyczuwa się dużo
    tolerancji dla kolegów z problemem alkocholowym.
  • 28.03.08, 16:55
    Panie Profesorze,to chyba jakieś nieporozumienie,że pan wypowiada
    się na ten temat ???
    Kto jak kto , ale pan to już na pewno nie jest wolny od tego nałogu!
    Do tego jeszcze papierosy ???
    Trochę przyzwiotości,pan ciągle nie potrafi się publicznie przyznać,
    a więc pełne zakłamanie , no prawdziwy . . . pisior !
    A tak na pewno to nie o panu mowa w wywiadzie bo pan ciągnie nadal?
  • 28.03.08, 11:04
    Po zapoznaniu kilku młodych lekarzy śmiem twierdzić,że to
    najgorsze "chlejusy". Kilka opowieści o upodlaniu się na
    konferencjach, kończeniu zakrapianych imprez na 3 godz. przed
    dyżurem wystarczyło
  • 28.03.08, 16:49
    > Po zapoznaniu kilku młodych lekarzy śmiem twierdzić,że to
    > najgorsze "chlejusy". Kilka opowieści o upodlaniu się na
    > konferencjach, kończeniu zakrapianych imprez na 3 godz. przed
    > dyżurem wystarczyło
    A jakie to ma znaczenie co robia na konferencjach?
    Tam nie maja mozliwości szkodzenia opacjentom, nawet jeśli się
    zaleją w trupa.
    Inne profesje na wypadach korporacyjnych nie pijają?

    --
    Zapraszam na
    Kulturę Okiem Svetomira
    i Limeryki ze śmietnika
  • 28.03.08, 16:02
    Bardzo prosze podzielić sie wiedzą, no.....
  • 28.03.08, 16:49
    zaloze sie ze na mnie nie znalazlby sposobu - syndrom dnia po
    przepiciu - calodzienne wymioty,ogolne 'zmulenie'
    ci, ktorzy mysla ze kac to bol glowy i suchosc w ustach nie wiedza
    co mowia
  • 28.03.08, 16:44
    Przy takich ilościach podarowanego alkoholu i stresującej pracy
    owe 3 promile uzaleznionych lekarzy,to naprawdę niewiele...
    W innych grupach zawodowych jest gorzej.
  • 28.03.08, 17:03
    Swietny temat, uwielbiany przez media i społeczeństwo!
    Plujcie dalej, na to w końcu jednak elitarne i wykształcone
    środowisko , niech motłoch sobie odreaguje swoje bolączki .
    Prokuratorzy, sędziowie, urzędnicy , posłowie, ....abstynenci!
    Brawo !



  • 28.03.08, 17:46
    Gorzej ci?

    --
    Dzidka

    ~~ Outernet. To ten dziwny i niezrozumiały świat, który znajduje się
    poza Internetem. ~~
  • 28.03.08, 17:50
    Mam niemiłe doświadczenie; Leczyłam moje dziecko w szacownej
    warszawskiej lecznicy niepublicznej. Pani doktor zawsze wydawała mi
    sie dziwna (ten głos, rozbiegane oczy) ale nigdy nie czułam
    alkoholu. Myślałam, że ma po prostu taki oryginalny styl. Leczyła
    moje dziecko też niestandardowo. Gdy z synem było coraz gorzej-
    odwiedziłam 2 innych lekarzy w innych placówkach pokazując metody
    leczenia. Obaj lekarze złapali sie za głowy. Wkrótce w mediach
    obwieszczono o zwolnieniu tejże pani doktor. Była afera, prokurator
    itp. Podczas swego dyżuru miała ponad 3 prom. To była
    owa "oryginalność"...
  • 28.03.08, 18:03
    no to 'nieźle'!
  • 28.03.08, 18:46
    Aaa. Kiedy moje dziecko kilka miesięcy póżniej było operowane
    wspomniałam tę historię lekarzowi na oddziale. On mi
    powiedział "Takiej powinno się odebrać prawo do wykonywania zawodu,
    prawo jazdy i jeszcze posiedzieć w celi powinna". Ciekawe, jak takie
    historie naprawdę się kończą...
  • 28.03.08, 23:29
    Zeslali kiedys taka lekarke na glebka prowincje, miala corke.
    Poznala rozrywkowa nauczycielke, zmarla u niej w domu w trakcie
    libacji. Dziecko bylo w domu samo...
    --
    „Nic nie przynosi większej szkody państwu niż to, że ludzie
    przebiegli uchodzą za mądrych”
    F.B.
  • 28.03.08, 17:54
    zee-zee napisała:

    > Swietny temat, uwielbiany przez media i społeczeństwo!
    > Plujcie dalej, na to w końcu jednak elitarne i wykształcone
    > środowisko , niech motłoch sobie odreaguje swoje bolączki .
    > Prokuratorzy, sędziowie, urzędnicy , posłowie, ....abstynenci!
    > Brawo !

    - ty nie wiesz co mowisz, ty nie wiesz - co piszesz.... zbyt wiele
    tragedii spowodowanych zostalo wlasnie - przez alkoholizm lekarzy

    radca
    >
    >
  • 28.03.08, 22:05
    Elitarne???!Motloch????!
    --
    Zycie to nie je bajka
  • 28.03.08, 17:52
    allspice napisała:

    > Przy takich ilościach podarowanego alkoholu i stresującej pracy
    > owe 3 promile uzaleznionych lekarzy,to naprawdę niewiele...
    > W innych grupach zawodowych jest gorzej.

    - smiem twierdzic,ze nie masz racji....
    otoz inne grupy zawodowe tj np hydraulik lub inne - nie stwarzaja
    az takiego zagrozenia - co oczywiscie nie swiadczy,ze obowiazkiem
    ich jest byc trzezwy calkowicie w czasie pracy.

    .. ale leakarz - to zawod o szczegolnym stopniu zaufania publicznego
    i spolecznego - wiec co jak co... ale obowiazkiem lekarza jest byc
    calkowicie trzezwym.... to tak ze spolecznego punktu widzenia.

    teraz z zagrozenia - jakie niesie za soba pijanstwo lekarza... otoz
    zagrozenie takie jest az nazbyt wielkie ...i tez wielokrotnie
    doprowadza do tragedii i ludzkich cierpien. O tym jakie sa
    przyklady tych tragedii spowodowanych przez upojenia alkoholowe
    lekarzy - to jeszcze napisze w tym temacie.... ale napisze to
    wszystko w sposob obszerny - ku przestrodze .... i zmysla,ze byc moze
    ktos sie opamieta i w czasie dyzurow - nie spojrzy nawet na alkohol.

    radca
  • 28.03.08, 19:18
    a scisle od Listopada 1997 roku.Naglasnialem bardzo i to bardzo
    obszernie od stycznia 1998 roku.Mozna powiedziec,ze rozpoczalem ta
    wielka Akcje zwalczania i przeciwdzialania alkoholizmowi w Sluzbie
    Zdrowia przed 10-ciu laty. Usilnie starano sie to tuszowac i
    kamuflowac.... malo tego....zarzucano mi klamstwo. Bylem mocno
    atakowany poprzez internet.Starano sie udowadniac,ze nie ma
    pijanstwa i alkoholizmu w Sluzbie Zdrowia.....ze sam sobie pewne
    sprawy wymyslam....

    .. a co niektorzy uwazali,ze lekarz jak sobie wypije - to nic
    takiego.

    ...ale jest jednak inaczej - to z powodu pijanstwa i alkoholizmu
    lekarzy - cierpia pokrzywdzeni....bez nadzieji na Sprawiedliwosc

    radca
  • 28.03.08, 19:41
    tak powiedzial komendant X Klinicznego Szpitala Wojskowego w
    Bydgoszczy - plk Andrzej Wisniewski ....gdy uslyszal,ze jego
    pracownik anestezjolog kpt Dariusz Zmyj - w czasie,pelnienia
    obowiazkow kierownika zespolu reanimacyjnego w stacji pogotowia
    ratunkowego - wprowadzil sie w stan glebokiego upojenia alkoholowego.

    Starano sie sprawe zbagatelizowac. Nie wazne tutaj bylo,ze w takim
    pijanym stanie - nie udzielil pomocy rannemu.Prawa reka pijanego
    lekarza erki - pielegniarz Leszek Siuzdak rowniez nie byl w stanie
    udzielac jakiejkolwiek pomocy - bo przeszkoda w tym bylo rowniez
    jego upojenie alkoholowe.

    Byli pijani... byla erka i byl ranny czlowiek.... ale upojenie
    alkoholowe dwoch glownych " ratownikow " erki spowodowalo,zeo
    udzielaniu pomocy medycznej -nie moglo byc mowy.....

    ... ale pojawily sie kolejne przestepstwa - gdzie tak wielu zatracilo
    swoja " godnosc " ( o ile co niektorzy - takowa posiadali )

    pojawily sie kolejne oszustwa, kolejne przestepstwa, ale i tez dalsze
    przyzwolenie na picie alkoholu w pogotowiach i popelnianie falszerstw
    i oszustw..... bo przyklad przyszedl z gory

    .. a Policja ,Sad,Prokuratura i szefostwo - wlaczylo sie w
    zacieranie sladow i pomaganie sprawcom przstepstwa

    radca
  • 29.03.08, 07:14
    radca napisał:

    > allspice napisała:
    >
    > > Przy takich ilościach podarowanego alkoholu i stresującej pracy
    > > owe 3 promile uzaleznionych lekarzy,to naprawdę niewiele...
    > > W innych grupach zawodowych jest gorzej.
    >
    > - smiem twierdzic,ze nie masz racji....
    > otoz inne grupy zawodowe tj np hydraulik lub inne - nie stwarzaja
    > az takiego zagrozenia - co oczywiscie nie swiadczy,ze
    obowiazkiem
    > ich jest byc trzezwy calkowicie w czasie pracy.
    >
    > .. ale leakarz - to zawod o szczegolnym stopniu zaufania
    publicznego
    > i spolecznego - wiec co jak co... ale obowiazkiem lekarza jest byc
    > calkowicie trzezwym.... to tak ze spolecznego punktu widzenia.
    >
    W żadnym zawodzie nie mozna- w stanie upojenia- podejmować pracy;
    zawsze to może przynieść dla innych nieszczęście,nawet praca
    przysłowiowego hydraulika...Tematem jest ew.problem alkoholizmu
    wśród lekarzy. Inne grupy zawodowe tez ten problem dotyczy.
  • 29.03.08, 10:39
    zapowiadający się tekścik o rozszerzaniu się Wszechświata (tak się można
    domyślać, bo zajawka jest głupiutka) a tu pojawia się bełkot o pijanych
    łapiduchach. Porządek jak na ulicach Tel-Awiwu.
  • 29.03.08, 13:43
    Alkoholizm wśród lekarzy, zjawisko przerażające. I to w grupie
    zawodowej w której śmiem twierdzić występuje rzadziej niż w innych
    grupach zawodowych. Przynosi szczególne szkody. A gdzie indziej nie?
    Gdyby przeliczyć ilość szkód jakie powodują alkoholicy, okazałoby
    się że to oaza "spokoju". Bo ile szkód, równie poważnych, powodują
    bandy "pijaczków" błądzące po ulicach, napadjące przechodniów. Ilu
    rannych i to często poważnie powstaje w wyniku pijackich bójek? Ile
    wypaczonych osobowości dzieci z rodzin alkoholików, ile rodzinnych
    tragedii? I traktowanie pijanych jak "święte krowy". Społeczne
    przyzwolenie, i to nie tylko. Młodzieńcy dyskutujący w tramwaju z
    dumą, ile to oni potrafią wypić, wzorem starszych "bohaterów" zresztą

    Donosicielstwo- czasem odnoszę wrażenie że nasze społeczeństwo
    funkcjonuje wg jakiegoś "kodeksu moralnego" prosto ze świata
    przestępczego. Chronienie nie tylko alkoholików, złodziei, bandytów
    także. Bo zawiadomić organa ścigania o przestępcy - to być
    pogardzanym "donosicielem". "Solidarność" rodaków za granicą -
    krycie przestępców, kradzieży, korzystanie z owoców przestępczego
    procederu - to norma, wyraz swoistego "patriotyzmu" i "święte
    oburzenie" bo ktoś napisał po polsku że sprzęt fotograficzny na noc
    chowany jest w magazynie. Bo to obraża nas Polaków - bohaterów.
    Walka z alkoholizmem lekarzy to jedynie fragment walki z
    polską "knajacką" mentalnością, bez szukania "osłów ofiarnych". I od
    tego należałoby zacząć, bez wyróżniania kogokolwiek i jakiejkolwiek
    grupy społecznej czy zawodowej.
  • 29.03.08, 13:45
    to mial byc artykul o tym ze jestesmy sami w kosmosie bo kosmos sie
    zmniejsza cyz cso takiego...ja otwieram a tu o jakims straym
    zapzyzialym alkoholiku-ktore nie pije od 21 lat...nie wiem co wiecej
    bo nie przeczytalam!!! zrobcie wy w tej gazecie porzadek!!!:(
  • 29.03.08, 14:06
    kamcha84 napisała:

    > to mial byc artykul o tym ze jestesmy sami w kosmosie bo kosmos sie
    > zmniejsza cyz cso takiego...ja otwieram a tu o jakims straym
    > zapzyzialym alkoholiku-ktore nie pije od 21 lat...nie wiem co wiecej
    > bo nie przeczytalam!!! zrobcie wy w tej gazecie porzadek!!!:(

    Sami są pijani po wczorajszym święcie
  • 29.03.08, 17:43
    Co się dzieje z serwisem gazeta.pl? Co chwilę jakieś kwiatki, błędy ortograficzne, ostatnio np. był news, że Thiago Motta jest od wrześnie piłkarzem Realu - paranoja, a tu link pomylony i to wisi już tak od początku dnia...
  • 29.03.08, 19:42
    a myslalem, ze to ze mna cos nie tak...
    qzwa, caly dzien jest temat na pierwszej stronie, do ktorego nie mozna wejsc?
    brawo GW, tak z ciekawosci zapytam-ile odpowiedzialni za to biora pensji?
    moze to ci sami, ktorzy sie dziwia, ze nikt w Polsce nie chce juz pracowac
    ponizej 1000zl?
  • 29.03.08, 18:26
    Czy mógłby ktoś łaskawie poprawić link z głównej strony gazety, który zamiast do
    artykułu o roszerzaniu wszechświata odsyła do tego artykułu, który mnie nie
    bardzo obchodzi? ;] Jest tak od rana. Ileż można.

    Pozdrawiam
  • 29.03.08, 20:20
    na sedziego Garnizonowego Sadu Wojskowego w Bydgoszczy - kapitanie
    Tomaszu Dolinskim. Ktos zapyta : dlaczego sedzia wojskowy ?....
    bo lekarz erki byl Oficerem Wojska Polskiego kpt Dariusz Zmyj - ktory
    na stale byl zatrudniony wlasnie w X Klinicznym Szpitalu Wojskowym
    w Bydgoszczy. To wlasnie jego szef ze szpitala plk Andrzej Wisniewski
    powiedzial, ze " lampka koniaku rozjasnia umysl "

    Wracajac do sedziego wojskowego kapitana Tomasza Dolinskiego -
    malo,ze nie zrobilo to upojenie alkoholowe zlego wrazenia ... to
    jeszcze jako sezdia - aktywnie wlaczyl sie w pomoc przestepcom ,by
    unikneli wmaksymalnym stopniu dopowiedzialnosci karnej - za
    popelnione przestepstwa. Tam manipulowal samym Procesem i tak
    aktywnie atakowal Pokrzydzonych i Poszkodowanych w wyniku
    popelnionych przestepstw.... wiedzac,ze jest nietykalny i chroni go
    imunitet nietykalnosci .... pomagal przestepcom i ich obroncom.

    Samo upojenie alkoholowe - uznal w sposob niezwykle
    bezczelny,ordynarny i hanbiacy - jako " Wykroczenie "....nastepnie
    tak manipulowal Procesem i przeciagajac go do ponad 2 lat - uznal,ze
    minely dwa ( 2 ) lata.... a wiec " Wykroczenie sie przedawnilo "

    Pijany lekarz wojskowy z erki - nie poniosl za to zadnych
    konsekwencji ..... tak zadzialala " Bydgoska Osmiornica " oraz
    " Wojskowa Mafia Oficerow Polskich "

    radca
  • 29.03.08, 20:30
    to rowniez - pomimo Opini bieglych lekarzy.... ktorzy jasno i
    wyraznie stwierdzili,ze powinna byc wszczeta Reanimacja i nic nie
    zwalnialo od tego - by zaniechac pomoc i nie ratowac rannego

    .. to rowniez "nie interesowalo " sedziego kapitana Tomasza
    Dolinskiego.... ktory jasno i wyraznie mial za cel kontynuowac dzielo
    pomocy przestepcom - by w maksymalnym stopniu unikneli
    odpowiedzialnosci karnej za popelniane przestepstwa.

    swoje dzielo sedzia kapitan Tomasz Dolinski kontynuowal wzorcem
    bylego Prezesa tegoz sadu wojskowego pulkownika Koryckiego.

    radca
  • 29.03.08, 20:45
    sam byly Prezes Garnizonowego Sadu Wojskowego w Bydgoszczy pulkownik
    Korycki zajal sie Obrona pijanego lekarza erki - kapitana Dariusza
    Zmyja.... bedac w 100 procentach przekonany,ze pojdzie mu to
    wszystko niezwykle szybko i sprawnie.... wzorem dawnych czasow
    komunistycznych z PRL-u.

    W czasach komuny - to byla tak silna postac i tak bardzo
    powiazana,ze samo jego nazwisko budzilo groze i strach - ze wielu
    schodzilo mu z drogi.... jak np. jedna z osob stwierdzila " ja mam
    tez tylko jedno zycie ".

    Do tego dodac nalezy,ze sam pijany anestezjolog - leakrz erki
    kapitan Dariusz Zmyj pochodzil z wojskowej rodziny - gdzie wystarczy
    tylko wspomniec,ze ojciec jego Tadeusz Z. pulkownik LWP byl
    zatrudniony w KADRACH Pomorskiego Okregu Wojskowego. Starszy brat
    pijanego Dariusza Zmyja - major Krzysztof Z. byl zastepca Szefa
    Wojskowej Komendy Uzupelnien w Bydgoszczy .

    Byla to silnie umocowana grupa w wosjkowych strukturach - na kazdym
    odcinku.... o nieograniczonych powiazaniach.

    Tak oto emerytowany Prezes Sadu Wojskowego - jako Obronca pijanego
    lekarza.... w pewnosci siebie i nieograniczonych kontaktach z czasow
    SB .....podjal sie iscie " szatanskiego planu "....

    radca
  • 29.03.08, 22:53
    przekirował mnie tu link przy artykule: 'wszechswiat znika', ze
    strony glownej GW... czy informatyk opiekujący sie stroną też pije,
    czy jest tak przepracowany, ze glowa spadła mu na klawiature?

    --
    Zdognie z nanjwoymszi baniadmai perzporawdzomyni na bytyrijskch
    uweniretasytch nie ma zenacznia kojnolesc ltier przy zpiasie dengao
    solwa. Nwajzanszyeim jest, aby prieszwa i otatsnia lteria byla na
    siwom mijsecu, ptzosałoe mgoą być w niaedziłe i w dszalym cąigu nie
    pwinono to sawrztać polbemórw ze zozumierniem tksetu.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.