Otrzeźwienie spadło jak grom z jasnego nieba Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Ciekawe uwagi, w wiekszosci racja, "Dr.G" jak wynika z doniesien prasowych nie
    pil nawet gromadzac spore ilosci butelek od pacjentow. Ale to jednak pokusa,
    wiec z ta tradycja powinno sie walczyc, nie kazdy wytrzyma jak jest zmeczony i
    ma pod reka. Jak dostanie pieniadze, solidny zarobek to sam decyduje ile
    przeznaczyc na alkohol.
    Pracowalem w takim alkoholowym srodowisku i obecalem solennie doniesc do
    prokuratury jezeli sprawa sie powtorzy przy wspolpracy ze mna. Pomoglo i kolo
    mnie byli juz trzezwi. Kazdy tolerujacy pijanego kolege powinien odpowiadac za
    wspoludzial, wtedy pomoze.
    • No tak,
      Łapówka = alkoholizm
      a teraz
      brak łapówek = strajki lekarzy.
      O ironio!
    • panu doktorowi gratuluje zlamania dwunastej tradycji, oby nie
      skonczylo sie zapiciem...
      • Chyba również jedenastej kolego. Chyba należysz do grona tych
        nawiedzonych AA, dla których odstępstwo od zasad ustalonych przez
        naszego przyjaciela Billa W. jest grzechem niewybaczalnym, a ich
        złamanie skończy się niechybnie zapiciem. A, moim zdaniem, prawda
        jest taka, że ludzie w Polsce o alkoholizmie w Polsce wiedzą bardzo
        mało, albo wogóle nic.I alkoholik = menel . I potrzebna jest
        odwaga , żeby nie anonimowo, ale przedstawiając się całej Polsce
        przyznać się do alkoholizmu. A więc gratulacje, Panie doktorze.
        • ela-1 napisała:

          > I potrzebna jest
          > odwaga , żeby nie anonimowo, ale przedstawiając się całej Polsce
          > przyznać się do alkoholizmu. A więc gratulacje, Panie doktorze.

          - oczywiscie - to wielka odwaga, szczegolnie od osoby powszechnie
          znanej i osoby publicznej

          i ja gratuluje Panie doktorze odwagi i czlowieczenstwa

          radca
        • Tradycje są tym, co trzyma AA przy życiu od 1935 r.. To jest tak jak z
          przykazaniami - łamiesz jedno, dalej już idzie już łatwiej, ale - jako rzekłem
          wcześniej - lekarz nie powiedział, że należy do Wspólnoty, więc sprawa jest
          niejasna - złamał, czy nie. Z moich słów też możesz wyciągnąć różne wnioski,
          tylko czy będą one prawdziwe?
          www.morawica.com.pl/anonimowi/anonimowi.htm
          ela-1 napisała:

          > Chyba również jedenastej kolego. Chyba należysz do grona tych
          > nawiedzonych AA, dla których odstępstwo od zasad ustalonych przez
          > naszego przyjaciela Billa W. jest grzechem niewybaczalnym, a ich
          > złamanie skończy się niechybnie zapiciem. A, moim zdaniem, prawda
          > jest taka, że ludzie w Polsce o alkoholizmie w Polsce wiedzą bardzo
          > mało, albo wogóle nic.I alkoholik = menel . I potrzebna jest
          > odwaga , żeby nie anonimowo, ale przedstawiając się całej Polsce
          > przyznać się do alkoholizmu. A więc gratulacje, Panie doktorze.


          --
          Codziennie dziękuję B-gu, że nie stworzył mnie heterykiem :)
          sandianm.blox.pl/html
      • johann3 napisał:

        > panu doktorowi gratuluje zlamania dwunastej tradycji, oby nie
        > skonczylo sie zapiciem...

        I tqak, i nie - nie przedstawiał się przecież jako członek społeczności AA.,
        choć podejrzewam, że jego odwykówka opiera się przynajmniej częściowo na tej
        filozofii.


        --
        Codziennie dziękuję B-gu, że nie stworzył mnie heterykiem :)
        sandianm.blox.pl/html
    • Samo zycie. W latach osiemdziesiatych, gdy przyszedlem do pracy w
      Pogotowiu Warszawskim w jednej z jego filii, pijany byl moj kolega
      lekarz, 2 sanitariuszy i 2 kierowcow. Ja musialem siasc za
      kierownice sanitarki "Fiat" (chodzily jeszcze wtedy i "Warszawy"),
      polozyc ich na nosze i rozwiezc do domow. A potem jezdzilem jak
      glupi sam przez reszte nocy. Przeciez jak bym to zameldowal, to do
      mnie by sie nikt nie odezwal potem, a nie do nich, ktorzy narazili
      mnie i cala gromade nocnych pacjentow.
    • Religa znał tylko jednego lekarza-alkoholika...pewnie miał na myśli siebie

      Testy IQ: www.iq-test.pl/?d=5087
      www.cwiczzmaluszkiem.pl/gallery_view.php?type=photo&page=234&id=2867&from=gallery
      • cytat:
        " Pan jest gotów wezwać policję, bo kolega z sąsiedniego gabinetu
        przyjmuje pacjentów po pijanemu?

        - Dobre pytanie. Nie, nie zrobię czegoś takiego. Z powodów, o
        których już wspomniałem. Skoro nie ma odgórnego bicza, to takie
        zachowanie zostanie odebrane jako zwykłe donosicielstwo. A ja nie
        chcę być znienawidzony przez kolegów i wskazywany jako kapuś.

        A więc tchórzy pan?

        - Po prostu nie chcę się wychylać i w efekcie wylądować na
        marginesie środowiska zawodowego...."


        - oczywiscie,ze nikt z kolegow nie wezwie Policji. Malo tego - staja
        murem w obronie pijanych kumpli.Wielokrotnie im jeszcze pomagaja
        w tuszowaniu i maskowaniu stanow upojenia alkoholowego.

        Przykladem dobitnym i mocno udokumentowanym jest tutaj sprawa
        Strzyzawy i Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy.

        .... to dopiero bylo dranstwo,swinstwo i wspoluczestnictwo w
        przestepstwach..... i gdzie tutaj mozna miec nadzieje,ze ktos sie
        wreszcie tym zajmie ?

        radca
        • z Pogotowia Ratunkowego Bydgoszcz-Fordon uczyniono Meline.Lecz coz...
          stan glebokieo upojenia alkoholowego u kierownika zespolu
          reanimacyjnego dal znac o sobie .... i to w tragicznych skutkach.

          Jak mozna oczekiwac od innych lekarzy,ze beda przeciwdzialac
          alkoholizmowi na dyzurach ?.....

          Bydgoska Izba Lekarska ?.... czego mozna oczekiwac - gdy i tam sa
          osoby - ktore pomagaja jeszcze przestepcom.... jedna z takich np.
          lek Hanna Sliwinska -ktora jako kierownik stacji pogotowia pomagala
          sprawcom przestepstwa zacierac slady przestepstw oraz dzialala na
          szkode Wymiaru Sprawiedliwosci

          Jak mozna miec nadzieje - na zwalczanie alkoholizmu - gdy sama
          dyrektor WSPR-Bydgoszcz anestezjolog Barbara Szudarska
          wspoluczestniczyla w pomaganiu sprawcom przestepstwa w zacieraniu
          sladow i tuszowaniu materialow dowodowych

          radca

        • Panie Radco,

          przez lata mieszkałem w bloku z prokuratorem, który dzień w dzień
          wracał służbowym samochodem równiutko narąbany. I co ? I nic. Jakieś
          napiętnowanie ze strony środowiska, kolegów - prokuratorów ? Raczej
          nie. Co najwyżej życzliwe pochylenie się nad problemem - niech
          człowiek jedzie do domu, trzeba o niego zadbać, jeszcze gdzieś
          padnie i zapalenia płuc dostanie. A to Polska właśnie.
      • Racja, że Religa ma na myśli siebie, bo ja pracowałem w służbie
        zdrowia 30 lat i w mojej pracy(100 osób) byli alkoholikami, jedna
        lekarka, portierka, pięciu lekarzy, a może nawet więcej, lecz
        wszystkich nie pamiętam i rehabilitant.Wyjeżdżaliśmy z pijanym
        lekarzem do wypadków, a nawet na erce też się z tym spotkałem. Gdy
        powiedziałem dyrektorowi , że lekarka jest pijana i nie będę z taką
        dyżurować, usłyszałem "przecież nie tak bardzo".Praca w służbie
        zdrowia sprzyja alkoholikowi, bo nie musi opuszczać pracy, gdyż jest
        to miejsce gdzie w podzięce otrzyma alkohol.Znam temat choroby
        alkoholowej, gdyż jestem osobą współuzależnioną i straciłam wiele
        lat życia i zdrowia, aby mój alkoholik przestał pić. Dopiero na
        grupie AL-anon dowiedzialem się , że nie mam wpływu na jego życie.
    • Gratuluję, że potrafi Pan o tym głośno mówić. Uważam, że powinno się na każdym
      kroku takie osoby eliminować i "zmuszać" tym samym do leczenia. Jak sam Pan
      mówił alkoholik nie podejmie sam leczenia, więc my musimy im w tym pomagać.
      Warunkiem wielu zwolnień z pracy powinno być leczenie. Kierowców, którzy jeżdżą
      pod wpływem alkoholu, powinno się kierowac na leczenie i sprawdzać, czy
      "delikwent" chodzi pod groźbą dożywotniej utraty prawa jazdy.
      Powinno się mówić głośno o tym problemie, bo przyzwyczailiśmy sie nazywać
      alkoholikiem osoby z marginesu, które piją pod sklepem, a nałóg jest w co drugim
      domu i z tym problemem w ogóle nikt nie walczy.
      • Widzisz, problem z leczeniem alkoholików i innych osób uzależnionych
        i w ogóle wszystkich tych, którzy wymagają z jakiegoś względu
        terapii polega na tym, że tak naprawdę nie można komuś pomóc w
        podjęciu tej decyzji, nie można nikogo zmusić ani kontrolować.Jeśli
        sam nie rozumie konieczności leczenia,nie podejmuje decyzji o tym
        świadomie,woparciu o własną niezależną motywację,a nie pod wpływem
        innej osoby,czy ze względu na szantaż czy zagrożenie (rozbiciem
        rodziny, utratą pracy)nie pomoże żadna terapia.Nadal będzie pił
        niejawnie albo wróci do picia po jakimś czasie.Na tym polega
        okrucieństwo tej choroby.Mówienie głośno raczej nic nie zmieni,poza
        tym że być może kilku początkujących alkoholików, zrozumie że nie
        tyle lubią alkohol co muszą go pić.Czy to wpłynie na ich decyzje o
        leczeniu ?Mało prawdopodobne.Raczej kierowani strachem wynikłym z
        tego odkrycia ..napiją się.Ewentualnie podejmą decyzję "nigdy
        więcej ", która będzie trwać 2 tygodnie.Smutne, ale tak to
        wygląda.
        • Ten problem dotyczy mojej rodziny i dokładnie tak to wygląda jak napisałeś. Mój
          mąż chodzi na AA, popija po kryjomu(wystarczy mu 100ml.) i mysli, że jest ok.i
          robi to dla mnie, nie dla siebie.
          Twierdzi, że chodzi tam, że może coś zrozumie, że dotrze do niego, że ma
          problem. To nie ma żadnego sensu, myślę, że to tylko kwestia czasu kiedy zacznie
          pić oficjalnie.
    • zajmuje w szpitalu?
      --
      Swan
      ** Just say no to drug reps **
      nofreelunch.org/
    • niestety alkoholizm dotyczy wszystkich. Jestem lekarzem z 37 letnim
      stażem i z mojego roku już kilku kolegów zmarło na skutek następstw
      alkoholizmu. Na studiach nic nie wskazywało, że to będą akurat ci.
      • wiktor1235 napisał:

        > niestety alkoholizm dotyczy wszystkich. Jestem lekarzem z 37 letnim
        > stażem i z mojego roku już kilku kolegów zmarło na skutek następstw
        > alkoholizmu. Na studiach nic nie wskazywało, że to będą akurat ci.

        Kilku to nie wszyscy, aczkolwiek chorobę tę jest względnie łatwo ukryć przy
        kolaboracji nieświadomych często współkonspiratorów - rodziny, kolegów po fachu,
        innych alkoholików. Kiedy kolega zaczął się leczyć w AA, inni rozwarli szteroko
        oczy "Ty?! Alkoholik? Niemożliwe! Przecież lubisz sobie tylko wypić jak każdy!"
        Przypomniał im wtedy, jak to przychodził na WSZYSTKIE imprezy już mocno napity,
        rozbijał samochody i "pożyczał" bezzwrotnie mniejsze i większe sumy, a i tak nie
        do wszystkich to dotarło. Jedna z koleżanek w pracy chciała mu na uroczystości
        pożegnalnej dolać cichcem wódki do Coca Coli i powstrzymała ją tylko inna
        koleżanka, świadoma, co znaczy dla leczącego się alkoholika wypicie choćby
        jednego drinka - że jest to śmiertelne zagrożenie, bo alkoholik nie upija się
        tym ostatnim, tylko tym pierwszym. I tak już jest do końca życia. Alkoholizm
        jest chorobą nieuleczalną, ale można ją zaleczyć i człowiek wiedzie niormalne,
        szczęśliwe życie, tylko musi uważać - kolega np. nigdy nie odstawia swojej
        szklanki z napojem bezalkoholowym właśnie dlatego, żeby mu ktoś czegoś
        mocniejszego nie dolał lub żeby nie wziął "przez pomyłkę", czyli nieświadomie, a
        często pod dyktando choroby, cudzego drinka. Opowiadał mi tenże kolega, że
        kiedy pracował któregoś razu bardzo późno i był bardzo głodny, kupił sobie w
        instytucyjnym sklepiku wiśnie w czekoladzie, zapomniawszy, że w Polsce zawierają
        one alkohol. Zjaydł jedną, drugą, piątą, "Pycha" - pomyślał, ale coś go tknęło i
        sprawdził składniki. Natychmiast wyrzucił resztę, ale - jak mówił - miał
        wrażenie, że pudełko przyrosło mu do ręki, bo potrząsał nią nad koszem na śmieci
        i nie mógł wypuścić pudełka z ręki, dopóki nie pomógł sobie drugą w przebłysku
        świadomości i pod wpływem modlitwy AA. Takie to są niebezpieczne przygody
        alkoholików. Wystarczy moment i choroba może wrócić, a jest to choroba
        śmiertelna i nie wolno się jej wstydzić jak żadnej innej choroby. Moja matka
        strasznie się wstydziła, że ma raka. "o co ludzie powiedzą, że mnie Pan B-g
        pokarał!" Tak byliśmy kiedyś chowani, że to B-g karze chorobami za jakieś
        występki. Wierzcie mi, za dużo spraw ma na głowie, a poza tym jest nieskończenie
        miłosierny, a nie - okrutny, jak my, ludzie. To uwaga do wierzących. Karać -
        często karzemy się sami ulegając podszeptom nieokiełznanych instynktów. Czy
        wypadek samochodowy po pijanemu to kara B-ża? To raczej pijany sam jest sobie
        winien działając pod wpływem alkoholizmu. To niebezpieczeństwo istnieje już
        wtedy, gdy podnosi pierwszy kieliszek do ust. Wie, co go może spotkać, ale nie
        ma siły sobie odmówić, gdyż alkoholizm to choroba ciała, ducha i UMYSŁU. 2. Krok
        mówi: "Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie
        umysłowe." Słowem - wyleczyć z obłędu. Kolega mówi mi, że to było dla niego
        najtrudniejsze, bo musiał się przyznać przed samym sobą do obłędu, a któryż to
        człowiek chce się dobrowolnie przyznać, że jest obłąkany? Ze podejmując stale te
        same działania (tu akurat picie) liczy na inny ich wynik? "Tym razem nie rozbiję
        samochodu, będę liczył, ile wypiłem i ZAPANUJę nad tym! Znam tu sędziego, przed
        którym cały czas przewijają się CI SAMI oskarżeni o jazdę po pijaku, jakąś burdę
        czy też inny występek, przed którego popełnieniem wzdragaliby się na trzeźwo. Są
        to często ludzie żyjący podług wysokich reguł moralnych - dopóki nie zaczynają
        pić; wtedy puszczają hamulce i nic nie daje próba leczenia objawowego (zamykanie
        alkoholu lub samego delikwenta na klucz, odbieranie mu/jej pieniędzy;
        pohukiwanie "Znowu się upiłeś/aś" i apelowanie do sumienia, np. "Przestań
        chociażby z uwagi na dzieci!" Alkoholik ma wtedy potworne wyrzuty sumienia i
        gotów jest przysiąc na wszystkie świętości, że "Już nigdy!", ale to jest tak jak
        z miłością, gdy rozstanie każe nam mówić "już nigdy...!", ale ręka sama wędruje
        do słuchawki telefonicznej, lub... pudełka wiśni w czekoladzie.) Wszystkim
        leczącym się życzę powodzenia i odrobiny autohumoru, a tym bez choroby
        alkoholowej - odrobiny zrozumienia dla chorych, lecz nie współuzależnienia i
        udziału w konspiracji. Jeśli mąż zapił i nie może się zwlec z łóżka następnego
        dnia, nie dzwońmy w jego imieniu do pracy, że jest chory; niech to zrobi sam. A
        nuż dopadnie go wtedy ta chwila olśnienia i powiąże przyczynę ze skutkiem.


        --
        Codziennie dziękuję B-gu, że nie stworzył mnie heterykiem :)
        sandianm.blox.pl/html
    • Alkohol jest w Polsce normą. Jest tolerowany. Jest częścią stylu
      życia, sposobem rozliczeń, walutą, metodą wyrażania wdzięczności.
      Taki kraj. Alkoholicy są wszędzie, tyle tylko że w niektórych
      branżach ich alkoholizm jest mniej widoczny lub mniej groźny, w
      innych - przeciwnie. Medycyna jest także i pod tym względem
      szczególna. Zawód pod lupą, pod pręgierzem. Słusznie oczekuje się od
      lekarza spełnienia szczególnych warunków. A jak w to wpisać
      pokutujący w społeczeństwie nawyk "odwdzięcznia się" koniakami ? Sam
      nawyk jest chory. Gdyby wszyscy polscy lekarze chcieli wypić
      koniaki, jakie latami krążą wśród ludzi, skończyłoby się to plagą
      alkoholizmu wśród lekarzy. Na szczęście te koniaki, zwane "mazutem"
      wegetują gdzieś zakurzone i zapomniane, niechciane przez nikogo.
      Czasami co odważniejsi wleją koniak jako płyn do spryskiwania szyb w
      samochodzie. Warto też prześledzić patenty pacjentów
      na "podrzucanie" tych dowodów wdzięczności. Żenujące próby
      wciśnięcia koniaku, podrzucanie flaszki pod drzwi gabinetu,
      obrażanie się, gdy się odmawia. Marzę o czasach, gdy
      jakiekolwiek "dowody wdzięczności" znikną z polskich szpitali. Marzy
      mi się normalność.
      • krisp_2007 napisał:

        > Alkohol jest w Polsce normą. Jest tolerowany. Jest częścią stylu
        > życia, sposobem rozliczeń, walutą, metodą wyrażania wdzięczności.
        > Taki kraj. Alkoholicy są wszędzie, tyle tylko że w niektórych
        > branżach ich alkoholizm jest mniej widoczny lub mniej groźny, w
        > innych - przeciwnie.

        - wlasnie

        > Medycyna jest także i pod tym względem szczególna. Zawód pod lupą,
        > pod pręgierzem. Słusznie oczekuje się od lekarza spełnienia
        > szczególnych warunków. A jak w to wpisać pokutujący w
        > społeczeństwie nawyk "odwdzięcznia się" koniakami ?

        - tak, niestety...a le ludzie bardzo czesto daja koniaki...malo tego-
        nawet bywa i tak ,ze czestuja koniakami ... a nastepnie jeszcze
        daja " koniaka na droge "

        ... i tak podobnie bylo z zaloga erki z fordonskiego pogotowia
        " oni dostali koniaka od pacjenta i poznie pili w pogotowiu - ja z
        nimi nie pilem " .... takie slowa wypowiedzial do mnie lekarz z Wyzyn
        ( osiedle w Bydgoszczy ) gdyz bal sie , ze go obwiniam o wspolna
        biesiade w stacji pogotowia.

        dodal jeszcze : " bede sie modlil za panskiego syna - jestem
        wierzacy i jestem tez katecheta - wiec nie klamie prosze Pana "

        radca
      • krisp_2007 napisał:

        > Alkohol jest w Polsce normą. Jest tolerowany. Jest częścią stylu
        > życia, sposobem rozliczeń, walutą, metodą wyrażania wdzięczności.
        > Taki kraj.

        Oczywiście, że jest normą! Przecież alkohol, jedna z najbardziej niebezpiecznych
        używek, jest dozwolona prawnie, można ją sprzedawać, można swobodnie kupować
        (nawet nieletni potrafią bez trudu nabyć alkohol, a kary za jego sprzedaż
        dziecku są marginalne). Alkohol jest narkotykiem powszechnie lubianym i
        tolerowanym, a ludzie, którzy tego narkotyku używają, nie spotykają się z żadnym
        ostracyzmem społecznym.

        Większa dezaprobata społeczeństwa dotyka osoby zmuszone korzystać ze środków
        przeciwbólowych, np. opiatów, niż osoby dla przyjemności korzystające z alkoholu.

        Musimy spojrzeć prawdzie w oczy -- albo pozwalamy się upijać w majestacie prawa,
        albo kiwamy smutno główką nad następstwami alkoholizmu.

        --
        ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
        • Dlaczego wmawiają Relidze, że powiedział: "Spotkałem w życiu tylko jednego lekarza alkoholika" ?! Przecież tak NIE powiedział. Nie mógł tak powiedzieć, bo aż takim obłudnikiem nie jest.

          Inna sprawa, że w tym momencie powinien powiedzieć i o swojej chorobie. Ci co nie wiedzą, z pewnością by życzliwie zrozumieli, ci co wiedzą - docenili szczerość i odwagę. Trochę przyzwoitości, profesorze.
        • Nie tylko w Polsce, tyle że w Polsce panował (panuje?) rzeczywiście zwyczaj
          odwdzięczania się alkoholem, dawania dziecku "lampki wina" z okazji bierzmowania
          czy innej komunii, ale nie tylko w Polsce alkoholizm uważany jest za coś
          wstydliwego a nie za chorobę. Przeciwnie - słyszy się pytania w rodzaju "Co, nie
          pijesz? Chory jesteś, czy co?" i obiegowe opinie, że kto nie pije, ten donosi. A
          niezależne organizacje walczące z alkoholizmem, takie jak AA, były za komunizmu
          tępione - bo jak to, żeby obywatel robił coś bez wiedzy państwa... Nie
          demonizujmy Piolaków, pomyślmy o Rosji i... Irlandii, o Ameryce, gdzie jeszcze
          30-40 lat temu policjant eskortował pijanego kierowcę do domu, żeby nie zrobił
          sobie lub komuś krzywdy. Walka z pijanymi kierowcami rozpoczęła się w Ameryce
          tak naprawdę właśnie jakieś 30 lat temu, m.in. za sprawą organizacji pn. Matki
          przeciw Jeździe po Pijanemu (www.madd.org/), powołanej do życia w 1980 r.
          I one były obrzucane takimi epitetami, jak "fanatyczki", "sekutnice", zwariowane
          feministki abstynentki" itp. Mówino o nich drwiąco "Jakbym miał taką matkę, też
          bym pił." Trochę to trwało nim przyjął się ich punkt widzenia. To dobrze, że
          wywiązała się tu taka dyskusja pozwalająca zrzucić klapki z oczu, ale pamiętajmy
          - nie demonizujmy jednego zawodu czy narodu. Jest to problem globalny.

          nessie-jp napisała:

          > krisp_2007 napisał:
          >
          > > Alkohol jest w Polsce normą. Jest tolerowany. Jest częścią stylu
          > > życia, sposobem rozliczeń, walutą, metodą wyrażania wdzięczności.
          > > Taki kraj.
          >
          > Oczywiście, że jest normą! Przecież alkohol, jedna z najbardziej niebezpiecznyc
          > h
          > używek, jest dozwolona prawnie, można ją sprzedawać, można swobodnie kupować
          > (nawet nieletni potrafią bez trudu nabyć alkohol, a kary za jego sprzedaż
          > dziecku są marginalne). Alkohol jest narkotykiem powszechnie lubianym i
          > tolerowanym, a ludzie, którzy tego narkotyku używają, nie spotykają się z żadny
          > m
          > ostracyzmem społecznym.
          >
          > Większa dezaprobata społeczeństwa dotyka osoby zmuszone korzystać ze środków
          > przeciwbólowych, np. opiatów, niż osoby dla przyjemności korzystające z alkohol
          > u.
          >
          > Musimy spojrzeć prawdzie w oczy -- albo pozwalamy się upijać w majestacie prawa
          > ,
          > albo kiwamy smutno główką nad następstwami alkoholizmu.
          >


          --
          Codziennie dziękuję B-gu, że nie stworzył mnie heterykiem :)
          sandianm.blox.pl/html
    • Prof.Religa jest mało wiarygodny. Co to za autorytet medyczny-
      kardiochirurg ;kopcący;papierosy.W jego wypowiedzi wyczuwa się dużo
      tolerancji dla kolegów z problemem alkocholowym.
      • Panie Profesorze,to chyba jakieś nieporozumienie,że pan wypowiada
        się na ten temat ???
        Kto jak kto , ale pan to już na pewno nie jest wolny od tego nałogu!
        Do tego jeszcze papierosy ???
        Trochę przyzwiotości,pan ciągle nie potrafi się publicznie przyznać,
        a więc pełne zakłamanie , no prawdziwy . . . pisior !
        A tak na pewno to nie o panu mowa w wywiadzie bo pan ciągnie nadal?
    • Po zapoznaniu kilku młodych lekarzy śmiem twierdzić,że to
      najgorsze "chlejusy". Kilka opowieści o upodlaniu się na
      konferencjach, kończeniu zakrapianych imprez na 3 godz. przed
      dyżurem wystarczyło
    • Bardzo prosze podzielić sie wiedzą, no.....
    • Przy takich ilościach podarowanego alkoholu i stresującej pracy
      owe 3 promile uzaleznionych lekarzy,to naprawdę niewiele...
      W innych grupach zawodowych jest gorzej.
      • Swietny temat, uwielbiany przez media i społeczeństwo!
        Plujcie dalej, na to w końcu jednak elitarne i wykształcone
        środowisko , niech motłoch sobie odreaguje swoje bolączki .
        Prokuratorzy, sędziowie, urzędnicy , posłowie, ....abstynenci!
        Brawo !



      • allspice napisała:

        > Przy takich ilościach podarowanego alkoholu i stresującej pracy
        > owe 3 promile uzaleznionych lekarzy,to naprawdę niewiele...
        > W innych grupach zawodowych jest gorzej.

        - smiem twierdzic,ze nie masz racji....
        otoz inne grupy zawodowe tj np hydraulik lub inne - nie stwarzaja
        az takiego zagrozenia - co oczywiscie nie swiadczy,ze obowiazkiem
        ich jest byc trzezwy calkowicie w czasie pracy.

        .. ale leakarz - to zawod o szczegolnym stopniu zaufania publicznego
        i spolecznego - wiec co jak co... ale obowiazkiem lekarza jest byc
        calkowicie trzezwym.... to tak ze spolecznego punktu widzenia.

        teraz z zagrozenia - jakie niesie za soba pijanstwo lekarza... otoz
        zagrozenie takie jest az nazbyt wielkie ...i tez wielokrotnie
        doprowadza do tragedii i ludzkich cierpien. O tym jakie sa
        przyklady tych tragedii spowodowanych przez upojenia alkoholowe
        lekarzy - to jeszcze napisze w tym temacie.... ale napisze to
        wszystko w sposob obszerny - ku przestrodze .... i zmysla,ze byc moze
        ktos sie opamieta i w czasie dyzurow - nie spojrzy nawet na alkohol.

        radca
        • a scisle od Listopada 1997 roku.Naglasnialem bardzo i to bardzo
          obszernie od stycznia 1998 roku.Mozna powiedziec,ze rozpoczalem ta
          wielka Akcje zwalczania i przeciwdzialania alkoholizmowi w Sluzbie
          Zdrowia przed 10-ciu laty. Usilnie starano sie to tuszowac i
          kamuflowac.... malo tego....zarzucano mi klamstwo. Bylem mocno
          atakowany poprzez internet.Starano sie udowadniac,ze nie ma
          pijanstwa i alkoholizmu w Sluzbie Zdrowia.....ze sam sobie pewne
          sprawy wymyslam....

          .. a co niektorzy uwazali,ze lekarz jak sobie wypije - to nic
          takiego.

          ...ale jest jednak inaczej - to z powodu pijanstwa i alkoholizmu
          lekarzy - cierpia pokrzywdzeni....bez nadzieji na Sprawiedliwosc

          radca
          • tak powiedzial komendant X Klinicznego Szpitala Wojskowego w
            Bydgoszczy - plk Andrzej Wisniewski ....gdy uslyszal,ze jego
            pracownik anestezjolog kpt Dariusz Zmyj - w czasie,pelnienia
            obowiazkow kierownika zespolu reanimacyjnego w stacji pogotowia
            ratunkowego - wprowadzil sie w stan glebokiego upojenia alkoholowego.

            Starano sie sprawe zbagatelizowac. Nie wazne tutaj bylo,ze w takim
            pijanym stanie - nie udzielil pomocy rannemu.Prawa reka pijanego
            lekarza erki - pielegniarz Leszek Siuzdak rowniez nie byl w stanie
            udzielac jakiejkolwiek pomocy - bo przeszkoda w tym bylo rowniez
            jego upojenie alkoholowe.

            Byli pijani... byla erka i byl ranny czlowiek.... ale upojenie
            alkoholowe dwoch glownych " ratownikow " erki spowodowalo,zeo
            udzielaniu pomocy medycznej -nie moglo byc mowy.....

            ... ale pojawily sie kolejne przestepstwa - gdzie tak wielu zatracilo
            swoja " godnosc " ( o ile co niektorzy - takowa posiadali )

            pojawily sie kolejne oszustwa, kolejne przestepstwa, ale i tez dalsze
            przyzwolenie na picie alkoholu w pogotowiach i popelnianie falszerstw
            i oszustw..... bo przyklad przyszedl z gory

            .. a Policja ,Sad,Prokuratura i szefostwo - wlaczylo sie w
            zacieranie sladow i pomaganie sprawcom przstepstwa

            radca
        • radca napisał:

          > allspice napisała:
          >
          > > Przy takich ilościach podarowanego alkoholu i stresującej pracy
          > > owe 3 promile uzaleznionych lekarzy,to naprawdę niewiele...
          > > W innych grupach zawodowych jest gorzej.
          >
          > - smiem twierdzic,ze nie masz racji....
          > otoz inne grupy zawodowe tj np hydraulik lub inne - nie stwarzaja
          > az takiego zagrozenia - co oczywiscie nie swiadczy,ze
          obowiazkiem
          > ich jest byc trzezwy calkowicie w czasie pracy.
          >
          > .. ale leakarz - to zawod o szczegolnym stopniu zaufania
          publicznego
          > i spolecznego - wiec co jak co... ale obowiazkiem lekarza jest byc
          > calkowicie trzezwym.... to tak ze spolecznego punktu widzenia.
          >
          W żadnym zawodzie nie mozna- w stanie upojenia- podejmować pracy;
          zawsze to może przynieść dla innych nieszczęście,nawet praca
          przysłowiowego hydraulika...Tematem jest ew.problem alkoholizmu
          wśród lekarzy. Inne grupy zawodowe tez ten problem dotyczy.
    • zapowiadający się tekścik o rozszerzaniu się Wszechświata (tak się można
      domyślać, bo zajawka jest głupiutka) a tu pojawia się bełkot o pijanych
      łapiduchach. Porządek jak na ulicach Tel-Awiwu.
    • Alkoholizm wśród lekarzy, zjawisko przerażające. I to w grupie
      zawodowej w której śmiem twierdzić występuje rzadziej niż w innych
      grupach zawodowych. Przynosi szczególne szkody. A gdzie indziej nie?
      Gdyby przeliczyć ilość szkód jakie powodują alkoholicy, okazałoby
      się że to oaza "spokoju". Bo ile szkód, równie poważnych, powodują
      bandy "pijaczków" błądzące po ulicach, napadjące przechodniów. Ilu
      rannych i to często poważnie powstaje w wyniku pijackich bójek? Ile
      wypaczonych osobowości dzieci z rodzin alkoholików, ile rodzinnych
      tragedii? I traktowanie pijanych jak "święte krowy". Społeczne
      przyzwolenie, i to nie tylko. Młodzieńcy dyskutujący w tramwaju z
      dumą, ile to oni potrafią wypić, wzorem starszych "bohaterów" zresztą

      Donosicielstwo- czasem odnoszę wrażenie że nasze społeczeństwo
      funkcjonuje wg jakiegoś "kodeksu moralnego" prosto ze świata
      przestępczego. Chronienie nie tylko alkoholików, złodziei, bandytów
      także. Bo zawiadomić organa ścigania o przestępcy - to być
      pogardzanym "donosicielem". "Solidarność" rodaków za granicą -
      krycie przestępców, kradzieży, korzystanie z owoców przestępczego
      procederu - to norma, wyraz swoistego "patriotyzmu" i "święte
      oburzenie" bo ktoś napisał po polsku że sprzęt fotograficzny na noc
      chowany jest w magazynie. Bo to obraża nas Polaków - bohaterów.
      Walka z alkoholizmem lekarzy to jedynie fragment walki z
      polską "knajacką" mentalnością, bez szukania "osłów ofiarnych". I od
      tego należałoby zacząć, bez wyróżniania kogokolwiek i jakiejkolwiek
      grupy społecznej czy zawodowej.
    • to mial byc artykul o tym ze jestesmy sami w kosmosie bo kosmos sie
      zmniejsza cyz cso takiego...ja otwieram a tu o jakims straym
      zapzyzialym alkoholiku-ktore nie pije od 21 lat...nie wiem co wiecej
      bo nie przeczytalam!!! zrobcie wy w tej gazecie porzadek!!!:(
      • kamcha84 napisała:

        > to mial byc artykul o tym ze jestesmy sami w kosmosie bo kosmos sie
        > zmniejsza cyz cso takiego...ja otwieram a tu o jakims straym
        > zapzyzialym alkoholiku-ktore nie pije od 21 lat...nie wiem co wiecej
        > bo nie przeczytalam!!! zrobcie wy w tej gazecie porzadek!!!:(

        Sami są pijani po wczorajszym święcie
        • Co się dzieje z serwisem gazeta.pl? Co chwilę jakieś kwiatki, błędy ortograficzne, ostatnio np. był news, że Thiago Motta jest od wrześnie piłkarzem Realu - paranoja, a tu link pomylony i to wisi już tak od początku dnia...
          • a myslalem, ze to ze mna cos nie tak...
            qzwa, caly dzien jest temat na pierwszej stronie, do ktorego nie mozna wejsc?
            brawo GW, tak z ciekawosci zapytam-ile odpowiedzialni za to biora pensji?
            moze to ci sami, ktorzy sie dziwia, ze nikt w Polsce nie chce juz pracowac
            ponizej 1000zl?
    • Czy mógłby ktoś łaskawie poprawić link z głównej strony gazety, który zamiast do
      artykułu o roszerzaniu wszechświata odsyła do tego artykułu, który mnie nie
      bardzo obchodzi? ;] Jest tak od rana. Ileż można.

      Pozdrawiam
      • na sedziego Garnizonowego Sadu Wojskowego w Bydgoszczy - kapitanie
        Tomaszu Dolinskim. Ktos zapyta : dlaczego sedzia wojskowy ?....
        bo lekarz erki byl Oficerem Wojska Polskiego kpt Dariusz Zmyj - ktory
        na stale byl zatrudniony wlasnie w X Klinicznym Szpitalu Wojskowym
        w Bydgoszczy. To wlasnie jego szef ze szpitala plk Andrzej Wisniewski
        powiedzial, ze " lampka koniaku rozjasnia umysl "

        Wracajac do sedziego wojskowego kapitana Tomasza Dolinskiego -
        malo,ze nie zrobilo to upojenie alkoholowe zlego wrazenia ... to
        jeszcze jako sezdia - aktywnie wlaczyl sie w pomoc przestepcom ,by
        unikneli wmaksymalnym stopniu dopowiedzialnosci karnej - za
        popelnione przestepstwa. Tam manipulowal samym Procesem i tak
        aktywnie atakowal Pokrzydzonych i Poszkodowanych w wyniku
        popelnionych przestepstw.... wiedzac,ze jest nietykalny i chroni go
        imunitet nietykalnosci .... pomagal przestepcom i ich obroncom.

        Samo upojenie alkoholowe - uznal w sposob niezwykle
        bezczelny,ordynarny i hanbiacy - jako " Wykroczenie "....nastepnie
        tak manipulowal Procesem i przeciagajac go do ponad 2 lat - uznal,ze
        minely dwa ( 2 ) lata.... a wiec " Wykroczenie sie przedawnilo "

        Pijany lekarz wojskowy z erki - nie poniosl za to zadnych
        konsekwencji ..... tak zadzialala " Bydgoska Osmiornica " oraz
        " Wojskowa Mafia Oficerow Polskich "

        radca
        • to rowniez - pomimo Opini bieglych lekarzy.... ktorzy jasno i
          wyraznie stwierdzili,ze powinna byc wszczeta Reanimacja i nic nie
          zwalnialo od tego - by zaniechac pomoc i nie ratowac rannego

          .. to rowniez "nie interesowalo " sedziego kapitana Tomasza
          Dolinskiego.... ktory jasno i wyraznie mial za cel kontynuowac dzielo
          pomocy przestepcom - by w maksymalnym stopniu unikneli
          odpowiedzialnosci karnej za popelniane przestepstwa.

          swoje dzielo sedzia kapitan Tomasz Dolinski kontynuowal wzorcem
          bylego Prezesa tegoz sadu wojskowego pulkownika Koryckiego.

          radca
          • sam byly Prezes Garnizonowego Sadu Wojskowego w Bydgoszczy pulkownik
            Korycki zajal sie Obrona pijanego lekarza erki - kapitana Dariusza
            Zmyja.... bedac w 100 procentach przekonany,ze pojdzie mu to
            wszystko niezwykle szybko i sprawnie.... wzorem dawnych czasow
            komunistycznych z PRL-u.

            W czasach komuny - to byla tak silna postac i tak bardzo
            powiazana,ze samo jego nazwisko budzilo groze i strach - ze wielu
            schodzilo mu z drogi.... jak np. jedna z osob stwierdzila " ja mam
            tez tylko jedno zycie ".

            Do tego dodac nalezy,ze sam pijany anestezjolog - leakrz erki
            kapitan Dariusz Zmyj pochodzil z wojskowej rodziny - gdzie wystarczy
            tylko wspomniec,ze ojciec jego Tadeusz Z. pulkownik LWP byl
            zatrudniony w KADRACH Pomorskiego Okregu Wojskowego. Starszy brat
            pijanego Dariusza Zmyja - major Krzysztof Z. byl zastepca Szefa
            Wojskowej Komendy Uzupelnien w Bydgoszczy .

            Byla to silnie umocowana grupa w wosjkowych strukturach - na kazdym
            odcinku.... o nieograniczonych powiazaniach.

            Tak oto emerytowany Prezes Sadu Wojskowego - jako Obronca pijanego
            lekarza.... w pewnosci siebie i nieograniczonych kontaktach z czasow
            SB .....podjal sie iscie " szatanskiego planu "....

            radca
    • przekirował mnie tu link przy artykule: 'wszechswiat znika', ze
      strony glownej GW... czy informatyk opiekujący sie stroną też pije,
      czy jest tak przepracowany, ze glowa spadła mu na klawiature?

      --
      Zdognie z nanjwoymszi baniadmai perzporawdzomyni na bytyrijskch
      uweniretasytch nie ma zenacznia kojnolesc ltier przy zpiasie dengao
      solwa. Nwajzanszyeim jest, aby prieszwa i otatsnia lteria byla na
      siwom mijsecu, ptzosałoe mgoą być w niaedziłe i w dszalym cąigu nie
      pwinono to sawrztać polbemórw ze zozumierniem tksetu.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.