Dodaj do ulubionych

Plagiat czy przypadek?

IP: *.aster.pl 08.05.07, 22:23
wszystko pieknie ładnie ale gdzie ten plakat pani Agnieszko co ??
Obserwuj wątek
      • Gość: pa Re: taki artykuł bez zdjęć to farsa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 10:32
        ten artykuł w całości jest farsą. Widać, że dwie dziewczyny się poróżniły o coś
        innego, a plakat jest tematem zastępczym. W tego rodzaju kontaktach jest to
        rzecz nagminna, codzienna. Sprawą jest zainteresowanych wszystkiego może 5 osób.
        Gdyby chcieć opisać wszelkie tego rodzaju konflikty w środowiskach twórczych,
        trzeba by założyć cotygodniowy dodatek np. pt. "Wysokie Ambicje". Poza tematem:
        panie są sprawnymi graficzkami, ale nie są artystkami czystej wody. Gdyby były
        nie tylko ich prace wyglądałyby inaczej. Konflikt wyglądałby inaczej.
    • Gość: radek Re: Plagiat czy przypadek? IP: *.acn.waw.pl 08.05.07, 23:01
      Zdjęcia już są...
      Ja choć na sztuce się nie znam, przyznaję ację p.Gurowskiej (od czerwonego plakatu), bo przynajmniej on się cokolwiek różni od tego głośnika z berlińskiego metra... A pani Zawadzka widać się inspirowała tym głośnikiem metodą copy-and-paste, bo nie dostrzegam żadnych różnic...

      Oczywiśnie nikt nie myśli o autorze wzoru przemysłowego w tym pierwotnym głośniku...

      PS: Pół żartem: może poszło o faceta, skoro się wcześniej znały ? ... :)
    • Gość: gosc Dla mnie to ewidentny plagiat IP: *.compi.net.pl 09.05.07, 11:01
      Dla mnie to ewidentny plagiat - dziurki glosnika z berlinskiego metra sa zbyt
      egzotycznym zjawiskiem, aby dwie kolezanki niezaleznie od siebie je odkryły i
      wykorzystały w swoich pracach.

      Poza tym, co nie zostalo poruszone w artykule, obydwa plakaty zawieraja nie
      tylko dziurki glosnika berlinskiego metra, ale rowniez podobne elementy w
      postaci ucha ludzkiego [Zawadzka] oraz uchopodobnego elementu [płod ludzki? -
      Gurowska].
      • Gość: gromzjasnegonieba Re: Dla mnie to ewidentny plagiat IP: *.chello.pl 09.05.07, 12:14
        Trzymam kciuki za Monikę. Wreszcie komuś chciało się powiedzieć głośno o tym, o
        czym wiedzą wszyscy bliżej zainteresowani tematem, że Małgorzata jest sprawną
        "kompilatorką" cudzych pomysłów i że, wielu osobom zdarzało się zobaczyć,
        delikatnie mówiąc, echa swoich pomysłów w jej pracach. Pan Laszuk- jakkolwiek ze
        zrozumiałych powodów nie do końca obiektywny- również musiał to zauważyć :)
        Monice życzę powodzenia w niełatwej sprawie jakiej się podjęła!
        • Gość: xyz Re: Dla mnie to ewidentny plagiat IP: *.supermedia.pl 09.05.07, 12:46
          dla mnie rowniez plagiat jest bezdyskusyjny
          szczegolnie ze wzgledu na fakt ze artystyki sie dobrze znaly, znaly swoja
          tworczosc w okresie gdy powstal plakat Moniki Zawadzkiej [prowadzenie wspolnej
          galerii na Chmielnej]
          sprawa moze byc ciezka ale mysle ze Pani Monika powinna bronic swojego
          rozpoznawalnego designu, na ktory pracowala wiele lat, powodzenia
        • Gość: Autor Dla mnie to nie jest plagiat IP: *.chello.pl 09.05.07, 12:53
          A efektowny graficznie plakat, jest mało kreatywny, powierzchowny i
          efekciarski. Od plakatu teatralnego można wymagać bardziej uznanych grafików.
          Czysto wizualna siła, u obojga anegdota, silnik plakatu, rzęzi prymitywnie
          wklejony, bez adaptacji, racja kto napisał, że to nie są wysokie artystycznie
          loty.
    • Gość: MONIKA ZAWADZKA Plagiat czy przypadek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 12:55
      Dzień dobry,
      Nazywam się Monika Zawadzka.
      Zainteresowanych proszę o przeczytanie kilku istotnych moim zdaniem informacji
      dodatkowych, które nie znalazły się w artykule.


      1.
      ‘Sama pokazuje kilka prac Zawadzkiej niemal identycznych z jej własnymi.’
      Jeśli upubliczniamy takie wypowiedzi to bardzo proszę o dowody z
      udokumentowanymi datami. Równocześnie zdanie to potwierdza fakt, iż problem ma
      szerszy kontekst.

      2.
      Np.
      Teatr „czynem” przyznał mi rację w sprawie 2 kolejnych plakatów autorstwa
      Małgorzaty Gurowskiej. Pan Remigiusz Brzyk (dyrektor artystyczny Teatru
      Powszechnego) zareagował natychmiast. Przeprosił mnie i przesłał mi masę nowych
      projektów pani Gurowskiej do 2 kolejnych sztuk w Powszechnym 'z prośbą o ocenę
      wiarygodności'. Przygotowałam zestawienie - porównanie prac Gurowskiej i
      własnych, w wyniku którego plakat do spektaklu 'Gruba świnia' przekazano do
      realizacji studiu Korek, a z plakatu do 'Pomyłki' usunięto wszystkie znaki
      graficzne - została tylko typografia i ramka.

      3.
      W odpowiedzi na komentarze zamieszczone na forum.
      Nie 'poszło o faceta'. Natomiast proponuje sprawdzić związki personalne pomiędzy
      zainteresowanymi osobami.
      Np.
      - Pani Gurowska jest od wielu lat asystentką Zofii Glazer - żony dyrektora
      Teatru Powszechnego.
      - 'Według Grzegorza Laszuka, jednego z najbardziej uznanych współczesnych
      grafików, który zna Zawadzką i Gurowską (...)'
      Pan Grzegorz Laszuk NIE JEST 'niezależnym ekspertem' w sprawie i nie jest to
      tajemnicą. NIEPRAWDĄ jest, że Pan Laszuk mnie zna. Jeśli już to jedynie z
      opowiadań pani Gurowskiej.

      4.
      WAŻNA INFORMACJA
      'Nawet nie pamiętam, czy byłam na tej wystawie i na pewno nie znam wszystkich
      druków Moniki'.
      Posiadam zdjęcie Pani Małgorzaty zrobione podczas wernisażu - trzyma w dłoni
      katalog wystawy, znajdował się na nim ten sam motyw co na plakacie.
      Dziwne jest tłumaczenie, iż inspirowała się zdjęciem z metra, a nie katalogiem,
      który trzymała w dłoni. Co więcej wernisaż odbył się w lokalu, który wspólnie
      wynajmowałyśmy, a wystawa wisiała 2 tygodnie.

      5.
      'Ale ja przymykałam na to oko, nie zarzucałam jej plagiatu, bo przez jakiś czas
      pracowałyśmy wspólnie i wzajemnie się inspirowałyśmy - przypomina.'
      Jeśli Małgorzata Gurowska sugeruje plagiat z mojej strony, poproszę o dowody -
      żeby było uczciwie.
      Od czerwca 2003 nie powiedziałam do pani Małgorzaty nawet 1 słowa. Nigdy nie
      współpracowałyśmy na płaszczyźnie artystycznej. Wspólnie wynajmowałyśmy lokal.
      Miejsca działały całkowicie niezależnie, na zasadzie podziału - 2 tygodnie każda
      z nas. Bardzo łatwo to udowodnić.

      6.
      WAŻNA INFORMACJA
      Od początku sprawy nie ukrywałam, iż wykorzystałam zdjęcie głośnika z
      berlińskiego metra.
      Zdjęcie znajdowało się w dokumentacji, która była dostępna wszystkim
      zainteresowanym, również Pani Małgorzacie Gurowskiej. Najpierw pokazałam moje
      dowody, tydzień później strona oskarżana przedstawiła swoje.

      7.
      W dokumentacji nie umieszczono moich rysunków z 2003 r. doskonale znanych Pani
      Małgorzacie Gurowskiej.
      Mój zarzut dotyczy m.in. 2 spraw - pomysłu plakatu oraz jego formy graficznej.
      ad. 1 plakat Pani MG kopiuje pomysł rysunku - w miejscu embriona w mojej pracy
      znajduje się głowa dziewczynki.
      ad. 2 zastosowany motyw jest identyczny (identyfikację uzupełnia książeczka, w
      której kropki są identycznej wielkości)

      Dodatkowo - skala znaku, kompozycja typograficzna plakatu, pozycja logotypu
      teatru - zbyt wiele 'zbiegów okoliczności'.
      Motyw embriona również nie jest przypadkowy i również doskonale znany pani
      Małgorzacie.

      6.
      Odnośnie zarzutów 'copy – paste'
      Założeniem plakatu było stworzenie iluzji 'mnogości' głośników na mieście czyli
      logiczne jest zastosowanie fotorealizmu.
      Np. naturalne jest iż z 2 fotorealistycznych, identycznych portretów ten
      późniejszy będzie plagiatem. Tu jest analogicznie. np. realizm, pop art.

      Jeśli malarz namaluje fotorealistycznie np. tramwaj nikt nie zapyta go o prawa
      autorskie do tramwaju. Na tym m.in. polega grafika - przełożenie 3-wymiarowej
      rzeczywistości do 2-wymiarów. Natomiast sposób interpretacji świata i wybór
      formy jest dowolny. Może to być luźna impresja lub fotorealizm.

      7.
      Nie oczekiwałam skandalu. Wręcz przeciwnie obawiałam się tego, ale sprawa trwa
      od 4 miesięcy. Dopiero teraz przyszłam z tym do prasy, bo wiem, że sprawa sądowa
      będzie trwała kilka lat.

      8.
      Nie kłócę się o 'głupie kropki, tylko dochodzę swoich praw autorskich i majątkowych.
      Bez względu na to jak zły jest plakat należy do mnie i tylko ja mam prawo go
      sprzedać.
      Plakat 'Miarka za miarkę' został na szeroką skalę upubliczniony i przyniósł
      Małgorzacie Gurowskiej korzyści finansowe oraz ugruntował jej pozycję zawodową.
      Mój plakat 'Ufam Tobie' zaprojektowałam za darmo i widziało go wąskie grono
      odbiorców.

      9.
      Teatr nie może umywać rąk.
      Zakupił plakat – ponosi odpowiedzialność za swoich pracowników oraz jako wydawca.


      10.
      Dla zainteresowanych moje skrócone CV:
      Jestem autorką projektów graficznych, m.in. dla TR Warszawa, Międzynarodowego
      Festiwalu Teatralnego - MALTA, Polskiego Wydawnictwa Audiowizualnego, Związku
      Polskich Artystów Plastyków, korczyński-création polonaise / Paris, Ministerstwa
      Kultury, Fabryki Trzciny, Centrum Sztuki Współczesnej. Mam na swoim koncie kilka
      nagród m.in. Stypendium Ministra Kultury i Sztuki (05), Wyróżnienie
      Najpiękniejsza Książka Roku (05). W tym roku znalazłam się w grupie 8
      projektantów zaproszonych do indywidualnej
      prezentacji prac podczas International magazine symposium COLOPHON 2007 w
      Luxemburgu (w spotkaniu brało udział 1100 magazynów o kulturze). Jestem autorem
      identyfikacji wizualnej i layoutu pisma DIK FAGAZINE - niezależnego pisma o
      kulturze i sztuce skierowanego do środowisk gejowskich. Magazyn m. in. został
      zaproszony do udziału w wystawie MEGAZINES (An exhibition of rare and innovative
      out-of-print publications, and the best of contemporary independent publishing)
      w nowojorskiej Visionaire Gallery, gdzie był eksponowany obok takich tytułów jak
      Andy Warhol's Interview czy i-D. Promocja 5-tego numeru magazynu była oficjalnym
      wydarzeniem podczas PARIS FASHION WEEK. (www.dikfagazine.com). Od 2003r.
      prowadzę niezależną galerię ZOO (w bramie Ministerstwa Kultury). Współpracuję z
      projektantami mody m.in. Dagmarą Rossą nad projektem Kingdom - pokaz kolekcji
      odbędzie się podczas gali wręczania nagród Grafex magazynu Exclusiv.
      • Gość: berlewi lives! Re: Plagiat czy przypadek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 13:43
        no fajnie ale chyba uklad dziurek w glosniku tez wymyslil jakis designer, nie
        zrobila tego bezmyslna maszyna tylko tez projektant. Ty skopiowalas ten uklad
        dziurek doslownie (nie jest to sampling rzeczywistosci, przynajmniej nie wydaje
        mi sie zeby byl) a ta druga dziewczyna zrobila cos w takim samym stylu ale duzo
        pozmieniala. Ty zerznelas prace projektanta glosnika a tamta zerznela twoj
        pomysl na zerzniecie z projektanta glosnika. Tak to widze.
        • Gość: what Re: Plagiat czy przypadek? IP: *.supermedia.pl 09.05.07, 14:47
          komentarz ze Monika Zawadzka popelnila plagiat bo zainspirowala sie elementem
          wzornictwa przemyslowego [kropki glosnika w metrze] jest totalnie bez sensu...
          z takiego myslenia wynikaloby ze kazdy malarz/rysownik tworzac portret albo
          pejzaz popelnia plagiat na szkode Boga... i trzebaby wybic wszystkich artystow ;)
          • Gość: berlewi lives! Re: Plagiat czy przypadek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 19:08
            nie, nie jest bez sensu. bo wzornictwo przemyslowe powstaje na podobnej zasadzie
            co grafika uzytkowa a nie jest dzielem przypadku jak ksztaltowanie cech ludzkich.
            dziwie sie w ogole ze wytaczasz taki argument chyba ze nisko oceniasz intelekt
            dyskutantow. swoja droga nie wiem po co piszesz o "artystach" bo takim samym
            artysta jest projektant glosnikow jak projektant plakatow ale tu trzeba by
            zaglebic sie w kwestie czy designerzy sa artystami- ryzykowne i nie na miejscu.
            pozostaje przy swojej opinii. jesli by pani monika ze na swoim plakacie
            umiescila np duzego ipoda albo krzeslo barcelona a ktos inny zrobilby cos
            podobnego to wyjatkowa beszczelnoscia byloby mowienie o plagiacie jej pracy.
            wszyscy zainteresowani powinni wyslac karton dobrego alkoholu projektantowi tego
            glosnika.
          • Gość: nessie Re: Plagiat czy przypadek? IP: *.acn.waw.pl 10.05.07, 15:32
            Gość portalu: what napisał(a):

            > komentarz ze Monika Zawadzka popelnila plagiat bo zainspirowala sie elementem
            > wzornictwa przemyslowego [kropki glosnika w metrze] jest totalnie bez sensu...

            Nie, nie jest bez sensu. Jest jak najbardziej zasadny. Kobiecina ukradła
            bezczelnie cudzy projekt - bo wzornictwo to jest PROJEKT - wkleiła go na białej
            kartce i sprzedała jako 'dzieło artystyczne'. Wstyd, żałość.

            Teraz śmie jeszcze oskarżać o plagiat inną, która chociaż kropki inaczej
            poustawiała i w środku umieściła ucho! Tu przynajmniej można się dopatrzyć
            znamion zamysłu twórczego. To nie było po prostu kopiowanie i wklejanie, jak w
            przypadku pani Zawadzkiej!

            Zresztą, bądźmy szczerzy, pani Zawadzka korzystając z cudzego, ogólnodostępnego
            wzoru, sama sobie podłożyła świnię -- nie ma prawa zabronić nikomu korzystania z
            tegoż samego wzoru. A co śmieszniejsze, tamta druga kobieta wcale z tego wzoru
            nie skorzystała, bo układ kropek jest zupełnie inny. Przypomina bardziej pisankę
            niż głośnik. Myślę, że pani Zawadzka jest po prostu zazdrosna, że ktoś potrafi
            osiągnąć więcej, niż tylko kopiowanie i wklejanie.

            Tylko czekam, aż pani Zawadzka zrobi plakat przedstawiający literę A i pozwie o
            plagiat wszystkich innych, którzy użyją litery A w swoich tekstach czy na swoich
            plakatach... No bo ona była pierwsza!
        • Gość: Leon Re: Plagiat czy przypadek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.07, 19:20
          Czy w takim razie oskarzysz Andyego Warhola o wykorzystanie np. puszki
          Campbella? a czy oskarzysz o plagiat osobe, ktora zrobi taki sam obraz tj.
          cztery puszki, uklad taki sam, tylko inne kolory i powie, ze pomysl jest jej i
          tylko jej?

          Wg mnie plagiat jest oczywisty jak w morde strzelil. Nie widze, szczerze
          mowiac, satysfakcji z tworzenia sobie pozycji zawodowej jadac na czichs
          plecach, co mozemy zaobserwowac u p. Gurowskiej. Skoro nie ma ona wlasnych
          pomyslow, to moze powinna pomyslec nad zmiana zawodu? na tasme i kase przyjmuja
          z otwartymi rekami, inwencji tam nie potrzeba, wiec i zagrozenie
          takich "nieszczesliwych pomylek" maleje... ;)

          Nie jest dziwnt fakt, ze ktos broni dziela, nad ktorym pracowal samodzielnie, a
          potem ktos zabiera mu ten wysilek dla siebie. Smutne jest, ze osoba broniaca
          swoich praw staje sie obiektem atakow i musi sie z tego tlumaczyc publicznie.
      • Gość: ważny głos Re: Plagiat czy przypadek? IP: *.jmdi.pl 12.05.07, 11:48
        w odpowiedzi na punkt Pani Moniki:
        "6.
        WAŻNA INFORMACJA
        Od początku sprawy nie ukrywałam, iż wykorzystałam zdjęcie głośnika z
        berlińskiego metra.
        Zdjęcie znajdowało się w dokumentacji, która była dostępna wszystkim
        zainteresowanym, również Pani Małgorzacie Gurowskiej. Najpierw pokazałam moje
        dowody, tydzień później strona oskarżana przedstawiła swoje".

        z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że pół godziny po tym, jak Teatr
        dowiedział się o całej sprawie, p. Gurowska przesłała do Teatru zdjęcie głośnika
        z berlińskiego metra. Tym samym dementuję to, co na forum napisała w pkt. 6 p.
        Zawadzka.
        Reakcja p. Gurowskiej była natychmiastowa; potwierdziła tym samym swoją rację.


        • Gość: MONIKA ZAWADZKA Re: Plagiat czy przypadek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.07, 15:53
          Dzień dobry.


          11 Stycznia 19:20 Cafe Absurd
          Spotkanie Bogusława Deptuły z Remigiuszem Brzykiem - Dyrektorem Artystycznym
          Teatru Powszechnego.
          Bogusław Deptuła przedstawia dokumentację Zawadzkiej udowadniające plagiat
          Gurowskiej.
          Remigiusz Brzyk nie ma wątpliwości co do słuszności argumentów Bogusława Deptuły.
          W trakcie spotkania Remigiusz Brzyk dzwoni do Moniki Zawadzkiej i przeprasza za
          ewidentny jego zdaniem plagiat 2 plakatów - „MIARKA” i „KOCZKODANY” .
          Remigiusz Brzyk prosi o ocenę kolejnych 2 kolejnych plakatów Małgorzaty
          Gurowskiej: "GRUBA SWINIA" i "POMYŁKA".

          11 Stycznia 20:43
          Remigiusz Brzyk wysyła do Zawadzkiej projekty Gurowskiej.
          "Witam. Przesyłam wstępne projekty do następnych premier w powszechnych. Czekam
          na Pani ocenę wiarygodności. Pozdrawiam. Remigiusz Brzyk."

          12 Stycznia 15:30 Galeria ART.
          Rozmowa Remigiusza Brzyka z Bogusławem Deptułą.
          Remigiusz Brzyk relacjonuje reakcję Małgorzaty Gurowskiej na zarzuty.
          Argumentem na obalenie zarzutów było twierdzenie, że "TERAZ WSZYSCY TAK
          PROJEKTUJĄ" (!!!) oraz "PRZYJAŹŃ I WSPÓŁPRACA" (!!!)

          15 Stycznia 19:00 Daily Cafe
          Spotkanie BOGUSŁAWA DEPTUŁY z GRZEGORZEM LASZUKIEM.
          Grzegorz Laszuk udowadnia, że zarzuty są błędne stawiane Gurowskiej są błędne.
          Nie używa argumentów obrony wcześniej podanych przez Gurowską (!!!) TAKTYKA
          ULEGŁA ZMIANIE.
          Grzegorz Laszuk jest zdania, że Gurowska nie inspirowała się wcześniej widzianym
          plakatem Zawadzkiej, którego wzór dokładnie powieliła lecz INNYMI - podobnymi,
          ale nie identycznymi - WZORAMI DOSTĘPNYMI

          W PRZEMYŚLE METALURGICZNYM (!!!). To że udało jej się stworzyć identyczny wzór
          jest przypadkiem.
          Grzegorz Laszuk starannie przygotował dokumentację inspiracji m.in. zdjęcia KONEWKI.

          17 Stycznia 2007
          Andrzej Karpowicz adwokat Moniki Zawadzkiej wysyła oficjalne pismo z rządaniami
          do Teatru.


          ------------------------------------------------------------------------------------------

          W celu nie mieszania Teatru w skandal sprawa początkowo rozgrywała się tylko
          pomiędzy zainteresowanymi stronami.
          Wejście na drogę sądową było spowodowane brakiem wyciągnięcia konsekwencji w
          stosunku do autorki plakatów.
          Osoby zaangażowane w sprawę łączą silne związki personalne
          m.in. Małgorzata Gurowska od wielu lat jest asystentką Zofi Glazer - żony
          Dyrektora Teatru Pana Krzysztofa Rudzińskiego.

          Podane wiadomości są prawdziwe.
          Dowody znajdują się w dokumentacji sprawy.
          Dziękuję
          Monika Zawadzka


    • Gość: m Re: Plagiat czy przypadek? IP: *.171.83.242.crowley.pl 09.05.07, 14:01
      Na nieszczęście dla Moniki Zawadzkiej spór - czy plagiat to czy przypadek,
      rozstrzygnie sąd. Na nieszczęscie, bo każdy kto się z nią zetknął, wie jak
      bardzo wrażliwą, uczciwą i życzliwą innym jest osobą. Trzymam za nią kciuki i
      mam nadzieję, że mówiąc górnolotnie, prawda zwycięży i to co dla wielu jest
      oczywiste, zostanie uznane także przez sąd - że plakat autorstwa Małgorzaty
      Gurowskiej jest ewidentym plagiatem. Dla mnie skandaliczne w komentowanym
      artykule jest to, że pani Agnieszka Kowalska przedstawia punkt widzenia
      Grzegorza Laszuka, jako autorytetu, a czytelnicy nie mają zielonego pojecia,
      że jest on stronniczy i zaangażowany w sprawę jako przyjaciel Pani
      Gurowskiej. To nieuczciwe. Życzenia powodzenia dla Moniki!
    • Gość: trapez Plagiat IP: *.aster.pl 09.05.07, 14:45

      Nawiązując do moich szanownych , przedmówców.
      Ten artykuł jest farsą, oczywiście! Ma Pan rację, jednostronne przedstawienie
      sprawy /chodzi tu przede wszystkim o umieszczenie w artykule informacji na
      korzyść Pani. G. zapominając o Tym że Projekt Zawadzkiej ukazał się ponad dwa
      lata temu , jest brakiem profesjonalizmu, stronniczym niedopatrzeniem.
      Po tym jak w jednym z rogów galerii 24.VI.2004 roku niechcący przydeptałam
      Panią G. Następnie słyszę, że katalog , który trzymała w ręku i to co
      urzeźbiła, stosunkowo niedawno, jest z biegiem okoliczności, nie zaistniałą
      sytuacją- w moim mniemaniu jest to chwilowa niepoczytalnością-/miejmy
      nadzieję/ .Wesołą komedią, której komizm wypływa z ułomności polegającej na
      bezwzględnym braku pomysłu na siebie Pani G..
      /Pomysł z założeniem tygodnika „Wysokie Ambicje”, jest bardzo dobry. Pani G.
      udzieliła by tam wywiadu z powodzeniem./
      Nie wiem , czy ktokolwiek, jeżeli kimkolwiek jest nie walczył by o własne
      dziecko. Tak traktuję każdy projekt, niezależnie czy inspiracją jest gó.., czy
      gó... Oczywiście, stosunek sobowtóra jest namacalny (jak to niektórzy wielcy
      sądzą), natomiast częstotliwość obcowania i świadomość istnienia zazwyczaj
      znikoma. Nie chciała bym ,żeby moja udawana koleżanka zrobiła sobie dziecko,
      klon z pieprzykiem na dupie w części ciemnej. Mimo, że dziecko już wyrosło,
      dojrzało, wygląda inaczej. Tym bardziej obserwując udawaną koleżankę , która
      się tym faktem upaja i zbiera nie genetyczne żniwa.
      Najgorsze jest to, że jesteśmy zmuszeni, tak jak w tym przypadku Zawadzka –
      sądzę, podejmować działania sprzeczne z naszym kodeksem moralnym.
      Wracając do meritum.
      Ludzie , plagiat to plagiat. Przywłaszczenie cudzego pomysłu twórczego, nie da
      się w żaden sposób wytłumaczyć. Pani G. choruje na brak żywej potrzeby pełnej
      niezależności osobistej. Nic tylko przeprosić i zniknąć.

      P.s.

      ”………..Stosunek Pani G. z Panem. L odbył się środowisku”. Plotkarski pantofel
      głośno tupie, nigdy nie wiadomo jak z tą plotką. stanowisko Pana L. , wiadomo,
      jest niczym innym jak postawieniem kropki nad, i . brawo.

      przepraszam za tych, przez których tracimy czas, zmuszeni pisać wewnętrzne
      sprostowanie.
    • Gość: M Gurowska Plagiat czy przypadek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 10:14
      Plakat stworzyłam sama czerpiąc inspirację z przestrzeni publicznej. Plakat do
      sztuki „Miarka za miarkę” jest rezultatem przetworzenia elementów tej przestrzeni.
      Co do formy, to posłużyłam się techniką wektorową, której używam od lat.
      Nie wzorowałam się ani nie naśladowałam Moniki Zawadzkiej. Ani przy tej, ani
      przy innych okazjach.
      (Wydaje mi się, że brakuje Monice odrobiny skromności i obiektywizmu w ocenie
      sytuacji: nie tylko Ona używa i ma prawo używać stylu grafiki, którego nie jest
      przecież autorką. Proste formy graficzne, wektory i ikony to w końcu popularny
      od wielu lat styl. Wydaje mi się, że coraz więcej osób docenia jego
      atrakcyjność, i coraz więcej osób używa tej techniki pracy. Więc zamiast tracić
      czas na ten jałowy spór lepiej zająć się pracą. )

      Najbardziej przykre jest to, że kwestie artystyczne - podobieństwa gustów,
      wspólnych inspiracji, a może poważnej rozmowy o dopuszczalności cytatów (w końcu
      obie skorzystałyśmy z tego samego motywu innego projektanta przedmiotu
      użytkowego) - te wszystkie ważne sprawy, które można by poruszyć przy okazji
      tego nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, zdominowały osobiste urazy (w mojej
      ocenie) Moniki Zawadzkiej.
      Całą sytuację sprowokowaną przez Monikę mogę wytłumaczyć tylko w jeden sposób,
      którego nie chcę rozwijać. Przykro mi to mówić, ale cała historia ilustruje, jak
      daleko może zaprowadzić jakiś kompleks wynikający z obniżonego poczucia własnej
      wartości (jeśli chodzi o Monikę, w moim głębokim przekonaniu – zupełnie
      nieuzasadniony).
      Żadne urażone ego nie usprawiedliwia jednak biegania po redakcjach gazet z
      paszkwilami, zwłaszcza, jeżeli pierwszą redakcją na tej drodze jest „Tygodnik
      NIE” Urbana. Tak obrana trasa siania donosów mówi o całej sprawie wszystko.
      Małgorzata Gurowska, autorka plakatu
    • Gość: MONIKA ZAWADZKA Plagiat czy przypadek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 12:22
      Dzień dobry.

      Wypowiedzi Pani Gurowskiej do prasy zawieraja NIEPRAWDZIWE informacje.
      Są kolejnym dowodem na jej NIEWIARYGODNOŚĆ i będą kolejnym dowodem w sądzie.
      Jedyny argument jaki podaje to moje urazy osobiste. Nie podaje konkretów jedynie
      insynuacje.
      Plakat „Miarki” jest jedynie SYGNAŁEM do zwrócenia uwagi na wielokrotne
      podobieństwo.
      Projekt ten został świadomie wybrany przez prawnika jako ewidentny przykład ze
      względu na SPECYFIKĘ prawa autorskiego w Polsce.


      W artykule nie znalazła się ISTOTNA informacja o tym iż są DOWODY NA WIELOKROTNE
      INSPIRACJE.

      Na 5 PLAKATÓW autorstwa Pani Małgorzaty dla Powszechnego w sprawie 3 Teatr
      zareagował JEDNOZNACZNIE.
      „Miarka” została usunięta.
      Dyrektor Artystyczny Teatru poprosił mnie o ocenę wiarygodności 2 kolejnych
      plakatów autorstwa Pani Małgorzaty.
      Przygotowałam zestawienie - porównanie prac Gurowskiej i własnych zawierające
      UDOWODNIONE daty powstania. Reakcja Teatru była jednoznaczna.
      Plakat do spektaklu „GRUBA ŚWINIA” przekazano do realizacji studiu Korek.
      Z plakatu do „POMYŁKI” usunięto wszystkie znaki graficzne - została tylko
      typografia i ramka.

      ______________________


      Pani Małgorzata Gurowska ŚWIADOMIE podaje w NIEPRAWDZIWE informacje.


      1.
      O współpracy artystycznej, której NIGDY nie było.

      2.
      WSPÓLNYM 2-LETNIM (24 miesiące) prowadzeniu galerii - zamiast 7 MIESIĄCACH
      niezależnego korzystania z jednego lokalu (od 12 grudnia do końca czerwca 2003).

      DOWÓD 1
      Obecność MINISTRA KULTURY Waldemara Dąbrowskiego podczas 1-szej wystawy w nowym
      miejscu (listopad 2004) - relacja m. in. GW oraz na Obiegu.

      www.obieg.pl/text/mk_zoo2.phphttp://www.obieg.pl/text/mk_zoo2.php
      DOWÓD 2
      Pani Małgorzata przypisuje sobie NIE SWOJE zasługi.
      W celu potwierdzenia NIEZALEŻNOŚCI DZIAŁAŃ pod wspólnym adresem zainteresowanych
      proszę o kontakt z niżej wymienionymi artystami współpracujacymi z ZOO w tym czasie:
      Piotr Kopik, Krzysztof Gawronkiewicz, Janek Koza, Mateusz Rakowicz, Serkowski,
      'Trust' Truscinski, Wojtek Koss, Edgar Bąk, Ola Misztur, Marysia Przyszychowska,
      Aneta Szeweluk, Karol Radziszewski.

      3.
      Nie umieszczono informacji o tym, że DOWÓD W POSTACI GŁOŚNIKA NIE JEST PIERWSZĄ
      wersją inspiracji.
      SĄ DOWODY na to iż Pani Małgorzata najpierw przedstawiła zdjęcia durszlaków,
      sitek itp.
      Natomiast głośnik pojawił się DOPIERO po upublicznieniu mojej dokumentacji
      zawierającej fotografie głośnika mojego autorstwa.

      4.
      NIEZNAJOMOŚCI plakatu do wystawy Karola Radziszewskiego.
      DOWÓD – fotografia z wernisażu.

      5.
      Jako „NIEZALEZNY AUTORYTET” występuje Pan Laszuk, który jest w sprawę
      zaangażowany JEDNOSTRONNIE OSOBIŚCIE.

      4.
      Sformułowano pod moim kątem zarzuty sugerujące wzajemne „inspirowanie się” BEZ
      PODANIA DOWODÓW.

      ___________________

      www.obieg.pl/cal2007/07051003.php
      Dziękuję za uwagę.
      Mam nadzieje, że więcej na forum nie będę zmuszona dementować oszczerstw.
      Monika Zawadzka

    • Gość: trapez Plagiat! .Do świadomości powierzchownie wiedzących IP: *.aster.pl 11.05.07, 22:40

      Pierwsze słyszę aby wspólne prowadzenie galerii –polegające jedynie na
      wymiennym co dwutygodniowym dzierżawieniu przestrzeni było współpracą
      artystyczną.
      gratuluję wyobraźni przestrzennej!.
      Przekłamaniem jest również okres, niezależnego korzystania z lokalu, --- NIE 2
      lata moi drodzy tylko 8 miesięcy. Zaraz jeden z drugą krzyknie,… a co to za
      różnica?… a ja im na to… Jeżeli na tym etapie człowiek nie mówi prawdy, co
      będzie potem., potem następuje szybko.
      Kolejny przykład, tym razem z wyższej półki.
      O tym , że Pani G. zaszczyciła wystawę Karola Radziszewskiego, wszyscy wtopieni
      w sprawę wiedzą (przypominam – wystawa, która do tego stopnia zainspirowała
      Panią G.. ,że po ponad 2 letnim wyciszeniu, dzierga plagiat). Szkoda tylko , że
      Pani G. o tym zapomniała. Przypominam- zdjęcie z Panią G. w tle
      www.obieg.pl/text/mk_zoo2.php.. / Zdjęcie zostało zrobione, podczas
      wystawy, na której ponoć Pani G. nie była./ Po co kolejny raz kłamać


      W artykule nie umieszczono bardzo ważnej informacji -dowód w postaci głośnika
      pojawił się tydzień później (zaraz po udostępnieniu dokumentacji Zawadzkiej
      zawierającej zdjęcie głośnika!).Pierwsza wersja argumentacji Pani G. to
      przyjaźń, później sitka, durszlaki i tym o to sposobem, tajemniczego szemranego
      wtyku, doczłapali się do głośnika. …. pomysł z głośnikiem przypomniał się po
      jakim czasie? chyba raczej po czasie !!!!


        • Gość: obserwator Re: Plagiat czy przypadek? IP: *.polymus.pl 15.05.07, 15:52
          Serdecznie kibicuje pani Monice - zjawisko "drobnej - prawie niezauwazalnej kradziezy" jest w naszym
          bardzo popularne, narod lubi czasem podkradac rozne wytwory pracy innych osob od dlugopisow z
          biura poprzez produkty spozywcze do samochodow (z nieruchomosciami sa jeszcze klopoty)
          wlacznie;-).
          Na kradziez dobr intelektualnych nalezy reagowac i tepic to zjawisko. Mam nadzieje ze Sad przyzna
          racje pani Monice (podstawy sa MOIM zdaniem oczywiste). Wydaje mi sie ze z dyplomem u prof.
          Majewskiego mozna sie pokusic o poszukiwanie inspiracji nieco dalej, hmm... na Akademii nie
          nauczyli?.

          pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka