Dodaj do ulubionych

Szkoła podstawowa montessori w Konstancin-Jeziorna

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.13, 19:40
Witam,
bardzo proszę o informacje na temat szkoły podstawowej montessori w Konstancinie. W najblizszym czasie przeprowadzamy się do Warszawy i myślę o posłaniu córki do tej szkoły ,do pierwszej klasy.
Z góry dziękuję za wszystkie cenne uwagi i opinie. Czy w okolicy są inne godne polecenia szkoły podstawowe?
Edytor zaawansowany
  • ewis 23.02.13, 17:54

    Dwaj synowie mojej koleżanki (Piaseczno) chodzą do tej szkoły i zawsze słyszę same dobre rzeczy o nauce tam. Gdybym mieszkała bliżej też rozważałabym tę szkołę dla moich dzieci.

    k.
  • Gość: Piotr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.13, 22:13
    Chodziłem do tej szkoły przez 9 lat :-) od 4 podstawówki zakończywszy na zdaniu matury w niej jako ostatnia klasa liceum, więc znam tą szkołę jak mało kto.
    Szkołę tą ciężko porównać z jakąkolwiek inną jeżeli tą instytucję można w ogóle nazwać szkołą w normalnym tego słowa znaczeniu. Co ją wyróżnia, to niebywałe podejście do ucznia, niespotykane w normalnej szkole. Małe grupy, na prawdę ciężko mieć problemy z zaliczaniem czegokolwiek i to nie dlatego, że się płaci, a płaci się rzeczywiście sporo, ale dlatego, że przy małych grupach i nauczycielach z prawdziwego zdarzenia trzeba być ułomnym, żeby sobie nie radzić. Za każdym razem gdy czegoś nie rozumiesz normalnie idziesz i się pytasz i nie jest to krytykowane, a wręcz mile widziane. Są zajęcia poza lekcyjne w sporej ilości, tzw odrabianki lub jak kto woli fakultety. Za moich czasów szkoła była otwarta do 17 i się działo, nie wiem jak teraz. Szkoła na prawdę super, oczywiście jeżeli Was stać, bo tanio nie jest, ale z perspektywy czasu lepiej bym nie trafił. Z całego serca polecam. Jeżeli pani Iza jest jeszcze dyrektorem, to warto wybrać się i porozmawiać. Na prawdę ciekawa osobliwość. Pozdrawiam
  • Gość: ewa72 IP: 95.148.88.* 09.05.13, 20:12
    Bardzo ciekawy wpis, ale w tej szkole chyba nie ma liceum. Tak przynajmiej wynika ze strony internetowej tej szkoly jest tylko gimnazjum.
  • Gość: Piotr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.13, 20:38
    Liceum przestało istnieć 4 lata temu(jestem ostatnim rocznikiem piszącym maturę w w/w) teraz jest od przedszkola do gimnazjum.
  • Gość: c_b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.14, 17:37
    Sądząc ze stanu Twojej ortografii ("poza lekcyjne", "na prawdę" pomijając już, że jak " idziesz i się pytasz" to nie wiem, po co w ogóle idziesz, bo się to można wszędzie zapytać, czy że znasz raczej tę szkołę, nie tą szkołę czy tę instytucję) jednak mogłeś trafić lepiej :P
  • Gość: Ok IP: *.play-internet.pl 29.04.18, 18:48
    Sadzac po twoim komentarzu, bardzo jestes dobry w krytykowaniu detali ktore maja minimalne znaczenie. Zapewne jestes idealnym produktem klasycznej szkoly pruskiej.... i zyj sobie dlugo i radosnie w przekinaiu o swej códownosci... (zapewne z mojego komamtarza wyłapiesz jedynie ze powinno byc ..”cudownosci” albo ze takiego slowa nie ma :)))
  • Gość: legion IP: *.play-internet.pl 02.09.13, 23:06
    Szczerze nie polecam. Wiele propagandy nie popartej faktami. Na uwagę zasługuje problem permanentnego remontu ciągnącego się od prawie 4 lat (oczywiście istnieje osobna składka na ten zacny cel) Genralnie koszty w porównaniu z innymi szkołami są bardzo wysokie. Ze słynnego indywidualnego podejścia do ucznia zostaje tylko slogan. Jedno jest pewne. Dzieciakom bardzo się tam podobało. Nam rodzicom troszkę mniej gdyż musieliśmy praktycznie codziennie prać ubłocone ubrania i kolejne wakacje poświęcić na nadgonienie materiału, który gdzieś podczas zabawy umknął naszym dzieciom. Zwróćcie uwagę, że im starsza klasa tym mniej w niej uczniów. Inną zauważalną tendencją jest coroczne eksperymentowanie z nowymi podziałami klas (chodzi głównie o klasy 1-3) oraz z wymianą kadry pedagogicznej.
    Podsumowując - idea słuszna - jedynie wykonanie za bardzo przypomina biznes. (nawet człowiek na pikniku rodzinnym nie jest w stanie zjeść kiełbasy za Free, nie wspominając o napojach)
  • Gość: Izabella Gorczyca IP: *.ip.netia.com.pl 17.09.13, 15:13
    Szanowny Panie lub Pani „Legionie”!

    Nazywam się Izabella Gorczyca i jestem dyrektorem szkoły No Bell Montessori w Konstancinie-Jeziornie. Pozwoliłam sobie odpowiedzieć na Pana/Pani zarzuty, ponieważ w moim odczuciu są krzywdzące i nieprawdziwe. Deprecjonują ciężką pracę uczniów, całego zespołu nauczycielskiego i kadry administracyjnej!!!
    Nie mogę pozwolić, by ktoś zniszczył dorobek ponad 20 lat istnienia naszej szkoły.

    „Jedno jest pewne. Dzieciakom bardzo się tam podobało”. Proszę pozwolić, że to zdanie uczynię clou mojej odpowiedzi. Pańska/Pani konstatacja stanowi dla nas największy i najważniejszy komplement, który jako szkoła mogliśmy otrzymać, bowiem w naszej szkole to dzieci są najważniejsze. Dla Nich opracowaliśmy metodę, która stymuluje nie tylko rozwój intelektualny, ale emocjonalny. Dla Nich remontujemy nasze pomieszczenia oraz rewitalizujemy teren wokół szkoły. Dla Nich wyposażyliśmy kuchnię oraz stołówkę w urządzenia o najwyższym standardzie. Dla Nich gotujemy zdrowo i optymalnie, by mogły się prawidłowo rozwijać. Dla Nich zajęcia prowadzi dwóch nauczycieli jednocześnie. Dla nich szkolimy się w kraju i za granicą. To DZIECI są dla nas inspiracją i motorem wszelkich działań!

    Pisze Pan/Pani, że Pana/Pani „dzieci były ubłocone”. To prawda! Z tego faktu również jesteśmy dumni! Cóż to bowiem za dzieciństwo bez kałuż i błota, ślimaków i gąsienic!
    Pozwalamy dzieciom swobodnie eksplorować i doświadczać, badać i odkrywać rzeczywistość. Wzorem szkół oraz placówek skandynawskich nasze dzieciaki codziennie wychodzą na boisko. Mogą się bawić w błocie i poszukiwać skarbów w kałużach. O tym fakcie informujemy Państwa na każdej z rozmów wstępnych do naszej szkoły. Uznajemy bowiem zasadę, że nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania! Hartujemy naszych uczniów, dzięki czemu walczymy z alergiami oraz cywilizacyjnymi chorobami.

    Pozwoli Pan/Pani, że powołam się na kolejne Pana/Pani stwierdzenie: „Wiele propagandy nie popartej faktami”. Oto fakty! Nasza szkoła może poszczycić się licznymi sukcesami dydaktycznymi. Poniżej tylko kilka z nich, by nie zanudzać i nie siać propagandy sukcesu 
    Czterech uczniów No Bell Szkoły Podstawowej Montessori zakwalifikowało się do finału kuratoryjnego konkursu przedmiotowego z informatyki „miniLOGIA11”, a dwóch zostało laureatami. Dzięki temu nasza szkoła zajęła pierwsze miejsce w województwie mazowieckim! Nasi uczniowie brali także udział w konkursach ogólnopolskich, takich jak: „Alfik” i „Mat”. W tegorocznej edycji „Alfika” wzięło udział ponad 52 tys. Uczestników. Laureatem konkursu został nasz uczeń, który zajął 6 miejsce w województwie, 8 w kraju. W konkursie „Mat” uczeń No Bell zdobył wysokie, bo 3 miejsce w województwie, a 9 w kraju, w ogólnopolskim konkursie „Świetlik” nasza uczennica zajęła 1 miejsce w kraju itd., itp… Powyższe fakty stanowią dowód na znakomitą synergię: uczniowie - nauczyciele, która, jak widać, może wiele zdziałać, bez niej sukcesy nie byłyby możliwe. Czyż zatem nie jest to także dowód na to, że indywidulane podejście nie jest tylko sloganem???

    Odnosząc się do zarzutu „permanentnego remontu”, pragnę podkreślić, że pomieszczenia oraz sale, w których uczą się uczniowie zostały oddane do użytku dwa lata temu. Obecnie remontujemy kolejne, 3 skrzydło szkoły, w którym dzieci nie przebywają, oraz rewitalizujemy teren wokół szkoły. Prace, które prowadzimy nie mają wpływu na jakość i przebieg procesu dydaktycznego.

    Pisze Pan/Pani także, że w naszej szkole „uprawia się” eksperymentowanie z nowymi podziałami klas (chodzi głównie o klasy 1-3). Z tym zarzutem również nie mogę się zgodzić. Zgodnie z metodyką Marii Montessori grupy w naszej szkole są mieszane wiekowo. Ten system Maria Montessori opracowała ponad 100 lat temu, więc o żadnym eksperymencie nie może być mowy. Chcemy wychowywać do rzeczywistości. W środowisku rodzinnym czy zawodowym nie ma podziału na roczniki. Dlaczego zatem w szkole nie możemy w ten sam sposób łączyć, budować grup (klas), opierając się o kryterium „wielorocznikowości”?
    Nasz „pomysł” na organizację procesu nauczania odbiega od sytemu klasowo-lekcyjnego i dla osób, które wywodzą się z „klasycznej szkoły” nasze zajęcia mogą zaskakiwać. Pragnę podkreślić, że wszystkich Rodziców, którzy są zainteresowani naszą metodyką oraz sposobami i formami kształcenia zapraszamy na spotkania z cyklu „Akademia Rodzica”, na których przybliżamy „chwyty, środki i sposoby” dydaktyczne, które stosujemy.

    Mówi Pan/Pani, że im starsza klasa, tym mniej w niej uczniów. Nasza szkoła nieustannie się powiększa i rozwija. Mniejsza liczba uczniów w klasach wyższych tj. według mojej wiedzy - tylko w klasie 6 - podyktowana jest tym, że w tym roczniku mniejsza ilość dzieci rozpoczęła naukę w klasie pierwszej. W pozostałych rocznikach mamy komplet uczniów.

    Kolejna kwestia, którą Pan/Pani poruszył/poruszyła, to kwestia kosztów. Przyznam, że za naukę w naszej szkole trzeba zapłacić. Jako instytucja o charakterze prywatnym sami musimy ponosić koszty wyposażenia, wynajmu pomieszczeń, wynagrodzenia, opłat eksploatacyjnych…itd. Prowadzenie szkoły, której misją jest szczęście dziecka to bardzo inspirujące oraz kosztowne zajęcie. By nie pozostać gołosłowną dla przykładu tylko kilka cen pomocy Montessori, z których korzystają nasze dzieci: www.nienhuis.com/en/the-pink-tower-1-2.html, www.nienhuis.com/en/cylinder-block-no-2.html, www.nienhuis.com/en/pressure-cylinders-1-2.html
    W naszej placówce tego typu materiałów jest ponad 200, nie licząc innych pomocy naukowych, takich jak: mikroskopy, multimedia, odczynniki, gry edukacyjne, tablice, projektory, itp. Proszę zatem o uczciwą refleksję dotyczącą opłat, jakie ponosi szkoła, by wyposażyć dzieci i nauczycieli w pomoce. Na marginesie dodam, że pomocy tych nie odnajdzie Pan/Pani w szkole powszechnej, dlaczego…
    Jakość, różnorodność oraz szeroki wachlarz pomocy świadczy o tym, że w naszej szkole nie oszczędza się na jakości. Cena, którą Pan/Pani płacił/płaciła za edukację nie była wygórowana (nasza szkoła należy do tzw. „średniej półki płacowej” - mówiąc kolokwialnie - za to, co oferuje uczniom i Państwu).
    Zdaję sobie sprawię, że nie ma „złotej szkoły” i cudownej metody. Każda placówka ma coś do zaoferowania i każda kształci jak umie najlepiej. To Państwo decydują się na konkretną metodę, formę i typ kształcenia. My nie możemy z Państwa gustem się mierzyć.
    Pisze Pan/Pani, że kolejne wakacje poświecił/poświęciła Pan/Pani na nadgonienie materiału, który (…) umknął podczas zabawy. W każdej szkole są uczniowie, którzy potrzebują dodatkowej pracy, aby osiągać wyniki wykraczające ponad tzw. „podstawę programową”. Nasza szkoła gwarantuje naszym uczniom, że opanują nie tylko minimum programowe, lecz zdobędą wiedzę znacznie poza podstawę wykraczającą. I tutaj posłużę się przykładem: w No Bell, by uzyskać ocenę dopuszczającą, uczniowie muszą „opanować” 51% „materiału”. Średnio, w innych szkołach, wystarczy 30%, by otrzymać ocenę pozytywną (dopuszczającą). Wiem, że niektórzy Rodzice oczekują i wymagają, by dziecko otrzymywało tylko noty celujące i bardzo dobre, poświęcają wakacje na zajęcia dodatkowe i korepetycje, co może niestety przynieść, efekt odwrotny od oczekiwanego, dziecko zniechęci się do nauki i szkoły. Cieszy mnie, że w oczach Państwa dzieci nauka w naszej szkole to przyjemność i radość, a nie przykry obowiązek.

    Część druga mojej odpowiedzi znajduje się w kolejnym pości
  • Gość: Izabella Gorczyca IP: *.ip.netia.com.pl 17.09.13, 15:15
    Część druga postu/odpowiedzi dla Pana/Pani Legiona

    Krzywdzące i niesprawiedliwe jest, że napisał Pan/Pani, że nie mógł/mogła zjeść przysłowiowej kiełbasy na pikniku za free. Otóż, jak doskonale Pan/Pani wie, nasza szkoła zainicjowała i prowadzi akcję charytatywno-edukacyjną „Szpik pozwala ujść z życiem”. Dzieciaki z naszej szkoły czynnie propagują ideę dawstwa szpiku (więcej o akcji na stronie: www.aktywnaedukacja.pl/szpik/ ). Wspólnie z Fundacją DKMS Polska opracowujemy także program przeznaczony do szkół gimnazjalnych. To dlatego płacił Pan/Pani kilka lat z rzędu na pikniku szkolnym za kiełbasę. W ubiegłym roku szkolnym, w związku z realizacją projektu edukacyjnego związanego z przedsiębiorczością, uczniowie zbierali fundusze na plac zabaw. Dzięki temu mieli możliwość wzięcia odpowiedzialność za swoje otoczenie i może także dzięki temu bardziej będą dbali o miejsce rekreacji i zabaw.
    Pieniądze, które otrzymaliśmy od Pana/Pani w 100% przeznaczyliśmy na wyżej wymienione cele. Za co bardzo Panu/Pani w imieniu całej społeczności szkolnej zapewne dziękowałam i raz jeszcze dziękuję!

    Kończąc mój post pragnę powiedzieć, że nasza szkoła nie jest ideałem, że na pewno popełniamy błędy, co jest rzeczą ludzką i nieuniknioną, ale z całych sił i serc naszych nauczycielskich staramy się, by nasz uczeń został osobą spełnioną, by był szczęśliwy i otwarty na otaczający go świat, czego sobie i Panu/Pani życzę, pozdrawiając serdecznie.

    Izabella Gorczyca
  • Gość: 303 IP: *.dynamic.chello.pl 08.10.13, 13:02
    Pani Izabelo,

    mam nadzieje, że jeszcze zagląda Pani na to forum i będzie mi Pani w stanie powiedzieć jak skutecznie skontaktować się telefonicznie z Państwa szkołą. Zastanawiamy się nad posłaniem do niej dziecka, natomiast dodzwonienie się do Państwa graniczny z cudem. Dzwonię od wielu, wielu dni i nie zdarzyło sie jeszcze aby któryś mój telefon został odebrany. Bardzo mnie to niepokoi, szczerze powiedziawszy, ponieważ uważam ze to ryzyko posyłać dziecko do szkoły, z którą w razie czego nie można się skontaktować (oczywiście można pisać maile, ale po pierwsze mail nie jest szybkim kontaktem, po drugie na maila można najzwyczajniej nie dostac odpowiedzi). I teraz jak porównuje ten aspekt z inną rozważaną szkoła, Warsaw Montessori, gdzie jest podany numer stacjonarny i jeszcze dodatkwo kilka komórek do dyrektorów... To jakoś tam jednak świadczy o szacunku do potencjalnego klienta... W każdym razie, nie skreślam Państwa, szkoła wydaje mi się interesująca, więc może bedzie mi Pani w stanie podać jakiś numer, gdzie ktoś z Państwa szkoły odbierze telefon?
  • Gość: Izabella Gorczyca IP: *.ip.netia.com.pl 10.10.13, 16:05
    Szanowny/Szanowna 123
    Przepraszam za niedogodności natury technicznej. Fakt, że nikt nie odbierał telefonu, nie jest przejawem lekceważenia klientów czy rodziców naszej szkoły, lecz awarii linii telefonicznej. Niestety nasz dostawca usług telekomunikacyjnych od wakacji ma problemy techniczne w Konstancinie, pech ciał, że te problemy dotknęły także naszą szkołę. Niestety nie mamy wpływu na działania Orange S.A. Pragnę jednocześnie poinformować, że wczoraj rozwiązaliśmy umowę z powyżej wspomnianą firmą. Mam nadzieję, że już wkrótce sytuacja „telefoniczna” się poprawi (czego także i sobie życzę).
    Kończąc moją odpowiedź, pragnę serdecznie podziękować za zainteresowanie ofertą dydaktyczną naszej szkoły. Bardzo proszę o kontakt: sekretariat@aktywnaedukacja.pl lub numer telefonu 22 756 98 88.
    Izabella Gorczyca
  • Gość: Legion IP: *.dynamic.chello.pl 30.07.14, 12:49
    Szanowna Pani Dyrektor,
    Nie zdawałem sobie sprawy, że garść krytyki powstałej na podstawie doświadczenia może zniszczyć dorobek 20 lat istnienia szkoły. Nie było też moją intencją deprecjonowanie ciężkiej pracy uczniów i kadry nauczycielskiej, gdyż uważam, że pomimo wszystkich niedociągnięć jest to najmocniejsza strona szkoły. Bardzo mocna stroną szkoły ocierającą się o czołówkę krajową jest również marketing i PR o czym świadczą dwa powyższe Pani posty.
    Dla uwiarygodnienia mojej opinii przedstawię się. Nazywam się Hubert Jankowski i moje dzieci uczęszczały przeszło dwa lata do szkoły Montessori i było to dwa lata temu.
    Nie będę komentował tematu szczęścia dzieci bo każdy patrzy na to inaczej i każdy z nas ma inne priorytety (dzieci inne, nauczyciele inni a my rodzice jeszcze inni)
    Jeżeli chodzi o kwestie ubłocenia dzieci, to jak widać zmieniła Pani zdanie i postanowiła ograniczyć bezgraniczne szczęście dzieci i radość eksplorowania kałuż bo powstał wreszcie plac zabaw spełniający podstawowe normy bezpieczeństwa. W tamtym okresie (dwa lata temu) proszę mi wierzyć w okresie opadów plac ten był jedna wielka kałużą z rozpadającymi się huśtawkami i zabranie dziecka ze szkoły i dostarczenie go na jakiekolwiek zajęcia pozalekcyjne bez wizyty w domu i przebrania go w suche rzeczy było niemożliwe. Mam nadzieję, że kwestia hartowania uczniów również została rozwiązana bo jak pamiętam jeszcze dwa lata temu temperatura w nieogrzewanych szatniach w zimie bliska było 0 stopni a czasami spadała ona poniżej 0 (o przepraszam starano się je dogrzewać z różnym skutkiem nagrzewnicami) Rozumiem również, że walka z alergiami polegała na oswajaniu dzieci z grzybem i wilgocią, który był nieodzownym elementem dekoracyjnym budynku, który pełnił funkcje sali gimnastycznej i auli. Mam nadzieję, że ta część jest już niedostępna dla dzieci bo już wtedy groziła jej katastrofa budowlana.
    I tu przejdę do kwestii kosztów bo jak słusznie Pani zauważyła jest to jednostka prywatna. Dlaczego zatem skoro jest to biznes prywatny koszty inwestycyjne zostały przerzucone na rodziców w postaci funduszu remontowego? Zaryzykuję tezę, że prace remontowe trwają do dzisiaj i trwać będą w przyszłości gdyż jak pamiętam wyremontowane pierwsze skrzydło już wtedy wymagało ponownego remontu (przeciekający dach). I nieprawdą jest, że ten remont nie miał wpływu na funkcjonowanie szkoły. Miał i to duży, gdyż w całej szkole rozprzestrzeniał się pył budowlany (oswajanie z alergiami).Twierdzi Pani, że Szkoła znajduje się w średniej półce płacowej. Z pozoru, jak się spojrzy na czesne może się tak wydawać. Natomiast jak dodamy do tego wszystkie inne „ukryte koszty” to otrzymujemy nieco wyższą półkę. I mówię tu o wspomnianym funduszu remontowym, wszelkim kosztom wycieczek (nawet bilety na komunikacje miejską musieliśmy sami pokrywać) oraz kosztom niektórych „eventów” (np. pojawiała się firma zewnętrzna, która za dodatkowa opłatą 20-30 zł od dziecka pomagała przygotować dzieciom prezent dla ukochanego dziadka lub babci) Nawet prezent mikołajkowy od szkoły dzieci otrzymały po uprzednim uiszczeniu opłaty przez rodziców. To są fakty i uważam, że uczciwie jest o nich wspomnieć.
    Pisząc o osiągnięciach szkoły i wymaganiach stawianych uczniom uczciwiej jest porównywać je do podobnego segmentu a więc do szkół prywatnych i społecznych. Proszę mi wierzyć, że w innych szkołach prywatnych, aby uzyskać ocenę dopuszczającą uczniowie również muszą opanować grubo ponad połowę materiału. Nie jesteśmy rodzicami, którzy wymagają od dziecka ocen celujących i nie zauważyliśmy, aby nasze dzieci zniechęciły się do nauki poprzez nałożenie na nich obowiązków i wymagań. Wymagamy natomiast od szkoły, za którą słono płacimy, aby dziecko po dwóch latach nauki znało przynajmniej podstawy tabliczki mnożenia, ortografii i języka angielskiego. A niestety było z tym słabo. Kiedy zauważyliśmy, że dziecko się opuściło i staraliśmy się z nim nadgonić materiał okazało się, że zaległe prace domowe praktycznie nie zostały sprawdzone (gdzieś nawet zachowałem sobie „sprawdzoną” prace domową) Ale rozumiem, że macie Państwo swoja strategię i metodę i że w wielu przypadkach przynosi ona rezultaty. Tak jednak nie było w przypadku moich dzieci i postanowiliśmy z żoną dalej nie ryzykować . Nie zmienia to faktu, że mam prawo do wyrażenia swojej opinii nawet jeżeli uzna ja Pani za krzywdzącą to jednak jest ona prawdziwa.
    I na koniec wrócę do kwestii „kiełbasy i pikniku” bo uważam, że zachowała się Pani nie ” fair” starając się nałożyć na nas poczucie winy związane z zaszczytną skąd inąd akcją „Szpik pozwala ujść z życiem”. Nie przeczę, że organizujecie Państwo bardzo aktywnie tego typu akcje i chwała wam za to. Sami często braliśmy w nich udział i uważamy, że w tym zakresie należy wam się medal. Ale piknik, o którym wspomniałem miał charakter pikniku rodzinnego i nigdzie nie było mowy o tym, że jest on związany z akcją charytatywną. Akcje tego typu charakteryzują się tym, ze są dobrowolne. A w tym przypadku niestety nie można było dostać kiełbasy za „free” – trzeba ja było kupić na podstawie konkretnego cennika. I to samo tyczyło się napoi - a przypominam, że był wtedy upał i baniaki z wodą „gdzieś się zawieruszyły” . To tylko podkreśla fakt, że Szkoła jest przedsięwzięciem prywatnym i jako takie musi być nastawione na zysk. I niema w tym nic złego. Uważam tylko, że o niektórych rzeczach należy mówić otwarcie i uczciwie.
    I na koniec podsumowanie. Tak jak wspomniałem Szkoła na pewno jest inna niż wszystkie i ktoś kto decyduje się posłać tam dzieci musi robić to świadomie a temu służą również komentarze takie jak mój. Na plus należy zaliczyć kadrę nauczycielską. Wspaniali ludzie z pasją i zaangażowaniem. Co do metody nauczania to w przypadku moich dzieci i kilku innych osób, które znam, się nie sprawdziła. Ale aby być obiektywnym znam również osoby, które nadal posyłają tam dzieci i są zadowoleni.
    Najsłabszym ogniwem szkoły jest zarządzanie i organizacja. I niech na koniec posłużę się przykładem wyjazdu na zielona szkołę, który okazało się pierwotnie zaplanowany był dzień później i trzeba było dzień wcześniej urywać się z pracy aby wyposażyć dzieci w odpowiedni ekwipunek. Nie będę pisał o częstej wymianie kadry (łącznie z psychologiem), bo zapewne spotkam się z kontrargumentem, że to wszystko dla dobra dzieci itp.
    W każdym razie w opinii mojej i mojej żony dobre 3+
    Pozdrawiam

    Hubert Jankowski - tata
  • Gość: strażnik gminny IP: *.mazowieckiesieci.pl 05.12.14, 22:05
    w przyszłym roku na pewno będzie taniej, na przedszkole ,szkołę podstawową i gimnazjum ponad 2mln pln dotacji od gminy gratuluję
  • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.13, 14:19
    Byłam w tej szkole na zaproszenie mojej szwagierki. Mamy tam siostrzenicę męża... Byłam zachwycona rozpoczęciem roku szkolnego, przedstawieniem RZEPKA odegranym przez nauczycieli. Najpierw hymn - a i owszem, ale potem świetne przedstawienie, kupa śmiechu. Siostrzenica chodziła do przedszkola montessori i teraz jest w drugiej klasie tej szkoły. Jestem pod wrażeniem jej rozwoju, szkoła inna niż wszystkie, aż żal, że tak mało jest idei montessori poza Warszawą. Świetne podręczniki, karty pracy, indywidualne podejście do uczniów. Dużo zajęć twórczych. Naprawdę:) a nie tylko sloganowo.
  • Gość: Gość IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.04.14, 19:30
    Szkoła tak sie rozwija, że kilka lat temu było liceum, gimnazjum i podstawówka . Aktualnie liceum już dawno nie ma a za rok zniknie gimnazjum bo jest tylko 5 chętnych . Wnioski każdy mądry wyciąga sam. Pozdrawiam
  • Gość: No Bell Montessori IP: *.ip.netia.com.pl 30.04.14, 15:18
    Szkoła No Bell Montessori nadal się rozwija. W określonym kierunku i w zgodzie ze swoimi możliwościami. Jeśli chodzi o metodologię i praktykę nauczania nie stoimy w miejscu. Właśnie wprowadzamy w szkole system motywacyjny Seana Coveya. W przypadku zapisów do szkoły podstawowej jesteśmy zmuszeni kierować chętnych na listę rezerwową. To chyba najlepszy dowód na to, jakim zainteresowaniem cieszy się szkoła.

    Decyzja o zawieszeniu liceum była wynikiem przyjęcia przez szkołę systemu oksfordzkiego. Tutoring jest bardzo czasochłonną i wymagającą metodą pracy z uczniem. Nasze zasoby kadrowe, uniemożliwiały nam jednoczesne prowadzenie gimnazjum i liceum na takim poziomie, jakiego sami od siebie wymagamy. Zawieszenie liceum było więc wynikiem dbałości o poziom i jakość kształcenia, a nie braku zainteresowania ze strony uczniów i rodziców.
  • Gość: byłaklientka IP: *.adsl.inetia.pl 17.11.14, 01:05
    Szanowni Państwo,
    abstrahując od systemów oksfordzkich, motywacyjnych i innych, uprzejmie informuję, że w tej placówce (Szkoła Montessori w Konstancinie) uczyło się dwoje moich dzieci. Najlepszą decyzją jaką mogliśmy podjąć po dwóch latach tego bardzo ciekawego, i równie ciekawego jak nieudanego eksperymentu dydaktycznego, było zabranie ich stamtąd. Dzieci same o to prosiły.
    Kontynuowały naukę w Szkole Marzeń w Piasecznie, która wymarzoną placówką dla wielu pewnie też nie jest, ale jest O NIEBO lepsza pod każdym względem. Szkoła Montessori - pod każdym niestety względem - dydaktycznym, pedagogicznym, organizacyjnym, zdrowotnym, komunikacyjnym ( ze szkołą jako organizacją) - była totalną porażką. Zabraliśmy stamtąd dzieci w połowie roku, bo to, co tam się działo, zasługiwałoby na niejedną krew mrożącą w żyłach opowieść. Pani W.B., która uczyła swojego własnego wnusia w klasie, pozwalała mu NA WSZYSTKO; i póki byliśmy klientami szkoły - opowiadała prze-cuda o naszych dzieciach, jakie to mądre zdolne i wspaniałe. Żadnych uwag i korekt. Gdy poprosiliśmy o pisemną opinię w połowie roku nt. naszych dzieci - bo się przenoszą jednak do innej szkoły - wysmarowała o nich "opinię psych-pedagogiczną" że w zasadzie ani czytać, ani pisać, ani liczyć nie umieją, (po 2 latach w podstawówce Montessori???). Do tej pory obśmiewamy to w rodzinie, bo obie córki to prymuski z sukcesami.
    Próbowałam w tej szkole założyć radę rodziców i spotkałam się b. silnym oporem - co ciekawe - niektórych rodziców. A czołowa liżąca dolne części ciała pani dyrektor - mamusia Zuzi i Antka, właśnie przeniosła swoje pociechy.. no gdzie? do Szkoły Marzeń w Piasecznie... hłe hłe... a tak tam przecież w Montessori cudownie było, że na jakikolwiek komentarz co do jakości czegokolwiek, reagowała jak rzecznik dyrekcji i osobisty neofita sekty "Montessori boskie jest".
    Wystarcza za cały komentarz.
    Żałujemy jedynie Pana Zymera - wspaniałego anglisty. Cała reszta szkoły niewarta jednej łzy.
    pozdrawiam
    ByłaKlienta
  • nobellkatowice 02.12.14, 18:15
    Szanowna Pani,

    po pierwsze, jako szkoła uważamy Pani komentarze za krzywdzące i mijające się z prawdą. Przykro nam również, że opisuje Pani jednostkę edukacyjną korzystając z tak wulgarnego języka.
    Po drugie, nie zamierzamy wdawać się w długą i zawiłą dyskusję, ma Pani bowiem pełne prawo do własnego zdania. Niektóre poruszane przez Panią kwestie wymagają jednak sprostowania z naszej strony.
    Odchodząc ze szkoły argumentowała Pani wyraźnie, że przyczyną rezygnacji były ?kwestie organizacyjno-remontowe?, a nie sposób nauczania. Twierdziła Pani wręcz, że jest entuzjastką naszych metod dydaktycznych.
    Nauczycielka, o której Pani wspomina została miesiąc temu uhonorowana Złotym Krzyżem Zasługi, przyznawanym przez Prezydenta RP. To odznaczenie zostało przyznane właśnie za szczególne zaangażowanie dydaktyczne, zainteresowanie problemami polskiej szkoły itp. Nieliczni dostępują takiego zaszczytu. Dodamy nieskromnie, że oprócz tego, kolejnych czterech naszych nauczycieli zostało wyróżnionych Medalem Komisji Edukacji Narodowej. Wszystkie te wyróżnienia są świadectwem poziomu nauczania, jaki reprezentują nasi nauczyciele, a którego próbuje im Pani odmówić.
    Nie dziwi w tym kontekście fakt, że pozostali rodzice byli przeciwnie nastawieni do proponowanej przez Panią idei Rady Rodziców. Nie zgadzali się bowiem na tworzenie organu, którego jedynym celem miało być krytykowanie i negowanie filozofii szkoły. Pozostali rodzice nie akceptowali Pani zachowania, sposobu, w jaki próbowała Pani wywrzeć presję na szkołę.
    Musimy również wziąć w obronę jedną z mam, którą Pani obraziła. Rzeczywiście, przywołana przez Panią mama broniła filozofii szkoły, z którą po prostu się zgadzała i doceniała metody dydaktyczne No Bell. Jej dzieci nie uczą się w naszej szkole dopiero od tego roku, a kwestia zmiany szkoły była podyktowana zupełnie innymi powodami niż te, na które próbuje Pani wskazać.
    Bezpodstawność Pani uwag zmusza nas do przypuszczeń, że powodem krytyki nie jest wcale poziom, jaki reprezentuje szkoła, ale nasza decyzja o rezygnacji ze współpracy z Pani rodzinną firmą, której jakość z kolei nas nie satysfakcjonowała.

  • Gość: Byłaklientka IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.14, 23:09
    ??? chyba mnie Pani z kimś pomyliła. Jeżeli moją "rodzinną firmą" jest Bosch, w którym w tym czasie pracowałam, powinnam sobie pogratulować rodziny :)))))))). Może zrezygnowała Pani z kupna pralki bądź lodówki? nie wiem nic o tym, ale pewnie powinnam być załamana.
    Bajdu, bajdu.... to jest właśnie poetyka tej szkoły... "jest wspaniale", i to jest jedynie słuszna wersja ... a jak nie, to patrz punkt pierwszy. Na szczęście to już za nami. Bez odbioru.
  • Gość: blum IP: *.medicover.pl 13.03.15, 12:45
    ale emocje ,jaka frustracja , najgorzej to nie umiec dobrze wybrac , wciaz i wciaz te wybory , cale zycie ,oj :)
  • mastretta 11.12.14, 21:55
    Szkoła rzeczywiście bardzo się popsuła. Szczególnie podejście do 5-latków jest zadziwiające, jak na szkołę która kilka lat temu była naprawdę fantastyczna. Kiedyś szkoła była może i mniej estetyczna i mniejsza, ale wiedziała co w nauczaniu jest najważniejsze. Teraz się niestety pogubiła. 5 -latki otrzymują zadania domowe znacznie przekraczające ich możliwości zrozumienia danego zagadnienia. Wiem, że jest tu inny program niż w zwykłych szkołach, ale w domu dziecko nie ma perełek do przeliczania setek i tysięcy..to taki jeden przykład. Mam wrażenie, że dzieci się gdzieś zgubiły w natłoku programu, wspaniałych nauczycieli przedmiotowców i całej szkoły. Mam odczucie, że ich poczucie bezpieczeństwa i komfortu mało się liczy. Naprawdę nie zrozumiem chyba, po co 5-latki plan mają szczelnie wypełniony zajęciami i chodzą tylko z jednych na drugie. Nie rozumiem dlaczego dzieci zamiast swobodnej zabawy mają w tym wieku np. filozofię czy inteligencję emocjonalną. Wiem, że można i wprowadzić fizykę kwantową albo erystykę ale PO CO?
    Sale zerówki po remoncie zrobiły się "nowoczesne" , estetyczne ale i bardzo zimne. Nie ma puf, poduszek, dywanów (wyjątek sala pani Sylwii). Ogólnie chyba szkoła poszła w stronę standardową, aby było jak najwięcej powierzchni przystosowanych do sprzątania stąd kafle są wszędzie. Nie ma za to przytulnych miejsc, gdzie można odpocząć, położyć się, usiąść. Szczególnie dla 5-latków jest to dotkliwe. Są po szkole strasznie przemęczone fizycznie i psychicznie. Plan ułożony jest bowiem w taki sposób, że dziecko można najwcześniej odebrać koło 15.30 ale faktycznie jeszcze później, no bo przecież są zajęcia dodatkowe, na które dzieci chodzą, ze względu na to, że chcą mieć kontakt ze swoimi przyjaciółmi. Szkoła dla 5-latka zawiodła mnie całkowicie. Nie ma spokoju, komfortu zdobywania wiedzy, wypoczynku i wolnej zabawy w większych ilościach. Jest PLAN a dzieci muszą się do niego dostosować i już, nikt chyba nie zauważył, że te dzieci są naprawdę małe i potrzebują więcej troski, poczucia bezpieczeństwa, spokoju a nie biegania z lekcji na lekcję. Mam tez wrażenie, że większość nauczycieli przedmiotowców nie jest przygotowana do pracy z tak małymi dziećmi. Nie rozumieją ich po prostu! Z Montessori też już zostały marne resztki, a to wielka, wielka szkoda!!! Jest mi przykro, że piszę to na tym forum, ale uważam, że jeżeli ktoś myśli o tej szkole dla swoich dzieci powinien wziąć to pod uwagę. Wiem też, że mówienie o tym w szkole niczego nie zmieni, ponieważ szkoła jest przekonana o swej nieomylności. Część rodziców to widzi, ale nie ma innej alternatywy, więc dzieci zostają, niektórzy bardzo poważnie szukają innej placówki, niektórych osób już nie ma.
  • Gość: nat IP: *.adsl.inetia.pl 19.01.15, 00:10
    my po dwóch latach nauki również zdecydowaliśmy się na zabranie dziecka. nie będę sie powtarzać, bo wszystko co miałabym napisać napisały juz obie Panie: "byłaklientka" i "mastretta". jedyne z czego się cieszę, to fakt, ze pdjęliśmy decyzję o "zabraniu" dość szybko i nie zmarnowaliśmy dziecka.
  • Gość: Sus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.15, 11:29
    Jeśli nic się nie zmieni w kwestiach organizacyjnych to szkoła przepadnie... Jest cała masa niezadowolonych rodziców, którzy od kilku lat "walą głową w mur" i nic nie są w stanie zmienić, wyprosić, wymusić. Najsłabszą stroną szkoły oprócz organizacji i wysokiej ceny (nieadekwatnej co by nie mówić/pisać do tego co się z niej wynosi) jest część przedszkolna... Grzyb, brud i niestety ciasnota - gratuluję Dyrekcji decyzji (krótkoterminowej mam nadzieję tak jak przecież obiecano w mailu) połączenia przedszkola ze żłobkiem:-/ jest "cudnie"... Dzieci nie leżakują bo nie ma warunków, wracają do domu i padają na twarz ze zmęczenia. Jak to możliwe, ciągle nie mogę tego zrozumieć, że my Rodzice, nie jesteśmy słuchani, albo lepiej powiedzieć: Dyrekcja słucha tylko nie może usłyszeć...
  • Gość: rodzic IP: *.medicover.pl 13.03.15, 11:34
    no wlasnie klasyczna szkola lepsza pytanie dla dzieci ,czy dla rodziców?
  • Gość: gość IP: *.medicover.pl 13.03.15, 11:23
    jak to nie ma alternatywy? zawsze jest wyjscie, ja przenioslam swoje dziecko wlasnie tam ze Szkoly Marzen i cale szczescie!! a w ogole co to znaczy db szkola czesto pytam moich znajonym, wiekszosc kieruje sie rankingiem- bzdura! potem chodza do kardiologow, psychologow,a tam spokoj ,wzajemny szacunek i wiedza ale na ktoryums tam miejscu a nie gonienie za zadaniami zadane 10 zrob 15 - to jest najwieksze dobro jakie mozna dac swoim dzieciom, moj sym zostaje w tym roku w gimnazjum, pomimo kolejnej rewolucji ,ale wierze ,ze sie uda :) pozdrawiam wszystkich w NoBell dzieciaki nauczycieli kucharki Dyrekcje do spotkania dzis po poludniu:)
  • Gość: gość IP: *.medicover.pl 13.03.15, 11:17
    no jezeli mama Zuzi i Antka jest wzorem to db ,ze wszystscy zmieniliscie szkole
  • Gość: Darek IP: *.adsl.inetia.pl 20.04.15, 12:53
    No bell - toalety brudne, można się przykleić do deski sedesowej, grzyb (mój syn dostał allergii i niewydolności oskrzelowej), kurz wszędzie, mysie bobki i pogryzione przez myszy pomoce szkolne, zabawki, niekończący się remont, brak jakiejkolwiek organizacji, planu nauczania. Dzieci po tej szkole by się dostać do jakiegokolwiek gimnazjum muszą nadrabiać zaległości z całej sp (!!!). Nauczyciele zadają prace domowe, potem ich nie weryfikują. Dzieci nie wiedzą co to motywacja. Pełen spontan w nauczaniu brak jakiegokolwiek porządku i systematyki. Nauczyciel od przedmiotu systematycznie odsypiający swoje zaległości na lekcji, po haśle do dzieci "macie czas wolny". Pani Dyrektor robiąca wrażenie słuchającej, ale niesłyszącej. Szkoda, bo szkoła miała potencjał - który niestety zniszczony. Dla nas na szczęście to już przeszłość. Pozdr.
  • Gość: Opiniodawca IP: *.adsl.inetia.pl 05.05.15, 17:08
    Weszłam na forum z ciekawości. Ostatnio korzystałam kiedy podejmowaliśmy decyzję o wyborze szkoły dla córki - obecnie uczennicy No Bell. Pozwólcie Państwo, ze podzielę się swoimi odczuciami a mam już swoja opinię, gdyż jesteśmy związani ze szkołą od września 2014. Czas ten mija oczywiście pod znakiem porównań. Dzieci z grupy przedszkolnej naszej córki ?rozeszły? się po różnych szkołach w Piasecznie, Konstancinie, Józefosławiu i Mysiadle.

    Drodzy Państwo, jednego jestem pewna ? idealnej szkoły nie ma. Nie ma miejsca, które dogodziłoby wszystkim. NoBell ma swoje mocne i słabe strony jak każda inna szkoła. Na dzień dzisiejszy mogę stwierdzić, że mamy z mężem poczucie, iż dobrze wybraliśmy i decyzji nie zmienilibyśmy.
    To co nam się w szkole podoba, m.in.:
    - wiem, że jeszcze rok temu wielu narzekało na kwestie administracyjne, kłopot z dodzwonieniem się do szkoły, pozyskiwaniem informacji nt. tego co w szkole się dzieje. My mamy to szczęście, ze od tego roku sytuacja się zmieniła i Pan Paweł wykonuje kawał dobrej pracy. Informacje są słane w dogodnym czasie a ujmujący sposób bycia Pana Pawła kamufluje drobne wpadki;
    - małe grupy i przypisanych 2 nauczycieli do każdej co sprzyja indywidualnemu podejściu;
    - zagospodarowanie czasu dzieci do 15:30 + możliwość zajęć dodatkowych (znajomi z innych szkół wożą dzieci na zajęcia dodatkowe po zakończeniu swoich prac, wiec dzieci wracają do domów ok. 19:00, czyli z małymi szansami na wypoczynek, itp.; moja córka jest w domu zazwyczaj o 16:00-17:00). Zajęcia dodatkowe: szachy, teatr, karate, filozofia, szermierka, kółka przyrodnicze, muzyczne, zuchy, itp. dzieci mają duży wybór w decyzji co do tego w czym chcą się dodatkowo wzmocnić;
    - jedzenie ? dzieci decydują co wkładają na talerz (są podgrzewacze) i same się obsługują w tym zakresie. Jest 2-gie śniadanie, obiad, przerwa na owoce, podwieczorek. Nie trzeba pakować kanapek do szkoły, wszystko jest na miejscu i świeże (wędliny, ciasta ? własny wyrób). Dodatkowo kompot i woda ? ta druga w każdej sali lekcyjnej;
    - sukcesy kadry ? odznaczenia, o których wspomniał już ktoś z nauczycieli wypowiadających się w jednym z postów;
    - program dydaktyczny ? urozmaicony i odchodzący od przestarzałego systemu edukacyjnego;
    - dużo aktywności poza szkołą ? teatr, wycieczki, konkursy co znacznie poszerza horyzonty. Nie mam poczucia aby czas poświęcony na tego typu kwestie był niejako kradziony dzieciom i opóźniał je w edukacji;
    - udział w konkursach ale tylko dla dzieci chętnych (bez przejawu wyścigu szczurów).

    To co jest do poprawy, m.in.:
    - część , która była b.kłopotliwa (gdyż w czasie silnych ulew przeciekała) jest obecnie już wyłączona z użytkowania a szatnia została przeniesiona do nowej części. Nowej ? niekoniecznie, gdyż jest to stary budynek, odnowiony na potrzeby szkoły i utrzymuje się tu dziwny zapach. Grzyb na pewno to nie jest ale córka po powrocie ze szkoły jest tym zapachem przesiąknięta;
    - parking ? zbyt mały, zwłaszcza kiedy kumulujemy się w newralgicznych godzinach;
    - dostęp do łazienek dla dzieci spoza szkoły ? późne popołudnia.

    I to tyle. Ocena ogólna ? dobra z plusem. Jesteśmy zadowoleni a nasza córka rozwija się tu świetnie. Dużo lepiej niż większość jej rówieśników (bo tak mogę to obiektywnie porównać).

    Mam nadzieję, że ta opinia pomoże tym, którzy jak ja kiedyś szukają obiektywnych ocen ? nie od osób w szkole zatrudnionych, nie od rodziców zakochanych w szkole lub jej nienawidzących ale takich patrzących na sprawę chłodnym okiem. Najwięcej wiedzy na tym etapie dał mi okres próbny (1 tydzień), kiedy moja córka uczęszczała do szkoły celem sprawdzenia czy ten system będzie dla niej odpowiedni (szkoła nie jest dla wszystkich, niektórym dzieciom będzie tu trudno i te ?rozpuszczone? przez rodziców mogą nie nadążać ? pewnie wówczas rodzi się frustracja). Przez tydzień siedzieliśmy na kanapie i obserwowaliśmy, mogliśmy wejść wszędzie, jedliśmy na stołówce, uczestniczyliśmy w życiu szkoły. Czy ktoś malował ?trawę na zielono?? Nie wiem, może i była mobilizacja szkoły na ten czas ale jeśli ktoś jest myślący to potrafi sam wyciągnąć wnioski i np. takiego grzyba, szczury czy destrukcyjnych nauczycieli wytropić. Tydzień to naprawdę dużo.

    Dodam, ze kiedy już zapisaliśmy córkę do No Bell nasza przyjaciółka dowiadując się o tym podniosła temat swojej znajomej, która zabrała stamtąd swojego syna twierdząc, ze szkoła jest słaba. Miałam wówczas dylemat ale dziś wiem, że ów syn w kolejnej szkole też ma problemy.

    I komu wierzyć? ;-)

    Sobie! Swojemu rozumowi, oczom i intuicji.
    Powodzenia!

    PS. Wybór szkoły dla córki był dla nas jedną z najtrudniejszych decyzji. Z przedszkolem już było dużo łatwiej. A to dopiero początek...
  • Gość: mama BB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.15, 14:09
    Moje dzieci są uczniami tej szkoły, dlatego pozwolę sobie odnieść się do Pańskich uwag.
    - toalety - może jeśli dzieci " z domu wyniosłyby to, że jeśli nasika się na deskę to ją się po sobie wyciera to wtedy w toaletach byłoby czyściej....
    - czy w momencie zapisywania syna do tej szkoły nie wiedział Pan, ze jest tam grzyb, czy może grzyb powstał w trakcie :). To bardzo nierozsądne ze zapisał Pan do szkoły w której jest grzyb dziecko alergiczne
    - Aby dostać się do gimnazjum trzeba zdać test szóstej klasy- dziś właśnie są wyniki testu , jak zapewne Pan wie sprawdzany jest on centralnie , nie przez nauczycieli w szkole wiec nie ma tu mowy o fałszerstwie - najniższy wynik w szkole - jedno dziecko 74 %- proszę sprawdzić średnią w kraju. Z angielskiego tylko jedno dziecko poniżej 100%
    - głównym źródłem motywacji powinien być dom i rodzice :)
    - jeśli chodzi o hasło " macie czas wolny" to dotyczy ono tylko księdza Szymona - dziecko nie musi chodzić na religie, może uczęszczać na etykę
    - do dobrze ze dla Pana to przeszłość bo widać trafił Pan do miejsca które nie jest dla Pana i pańskiego syna, nie oznacza to , że miejsce jest złe.
    Pozwolę sobie użyć przenośni: Jeśli ktoś lubi jadać w Mcdonalds, jak zje prawdziwego burgera, stwierdzi, że coś z nim nie tak bo nie ma smaku :)

    pozdrawiam serdecznie
  • Gość: Były pracownik szk IP: *.axelspringer.pl 10.02.16, 17:59
    O tym, że pani Izabella Gorczyca zatrudnia nauczycieli na czarno, względnie na umowę o dzieło, bez ubezpieczenia, pewnie Państwo nie wiecie...
  • Gość: gbab IP: *.warszawa.vectranet.pl 05.04.16, 22:56
    Ple, ple, ple?Pracuję w tej szkole kilkanaście lat. Umowę ma każdy, chociaż przy zabieganiu Izy mogło się zdarzyć, że ktoś podpisywał ją jakiś czas później. Praca bez umowy byłaby chyba niemożliwa- przecież szkoła musi być zarejestrowana w SIO ( Systemie informacji oświatowej) , nauczyciele prowadzą dokumentację, są dzienniki, edzienniki itd. Rozumiem, że te wątpliwości ma ktoś z konkurencji ???? Podpisany z imienia i nazwiska Grzegorz Babicki
  • sylwiastel 06.04.16, 20:07
    Szanowni Państwo,

    Jako nauczyciel-gestor odpowiadający za grupę 0-1 czuję się wręcz wywołana do tablicy w podniesionej tutaj kwestii pięciolatków.

    Pewnie dziwicie się Państwo, dlaczego nauczyciele tak intensywnie się uaktywnili na tym forum. Ostatnio jednak szkoła jest atakowana w sposób tak bezpodstawny i wielokrotnie niezgodny z prawdą, że postanowiliśmy nawet nie tyle bronić naszego dorobku, ile wprowadzić kontrastowy punkt widzenia w stosunku do tych oskarżeń.

    Nie wiem, gdzie w No Bell któryś z rodziców spotkał kafle na podłodze w sali dla maluchów, bo u nas wszystkie sale są wyłożone panelami dodatkowo ocieplonymi styropianem tak, aby dzieci swobodnie mogły siedzieć na podłodze. To w tej szkole parapety wykłada się specjalnymi gąbkami, aby dzieciaki mogły na nich odpoczywać, jeśli tylko przyjdzie im taka fantazja do głowy. Nie ma w okolicy drugiej szkoły, która pod tym względem tak bardzo myślałaby o maluchach.

    Pytacie, po co pięciolatkom inteligencja emocjonalna i filozofia. W sumie więc można byłoby i zapytać: po co im angielski i plastyka. Dla nas to są równorzędne przedmioty, a wbrew pozorom to właśnie IE i filozofia mogą dziecku pomóc odnaleźć się na kolejnych poziomach edukacji. To one przygotowują podłoże pod kulturę dyskusji, umiejętność prowadzenia sporów; to na inteligencji emocjonalnej podejmuje się kwestie współpracy w grupie i rozbudza kreatywność. Ponadto wszyscy nasi przedmiotowcy są po nauczaniu wczesnoszkolnym. Wszyscy cały czas się rozwijamy i dokształcamy, aby coraz lepiej, efektywniej, skuteczniej pracować z naszymi maluchami.

    W sprawie planu lekcji naprawdę rozumiem rodziców, którzy nie znają naszej szkoły i form pracy z dziećmi. Ci, którzy nas znają, wiedzą, że tutaj nie ma rozkazów, sadzania 5-latka w ławce i sztywnego wpatrywania się w tablicę. Pamiętajcie Państwo, istnieje tydzień próbny, podczas którego widzicie, jak to działa. Taka możliwość istnieje cały rok, dzięki czemu macie gwarancję, że na Państwa przyjście nie malujemy ?trawy na zielono?, bo musielibyśmy to robić permanentnie. Maluchy z przedszkola regularnie odwiedzają grupy 0-1 od kwietnia do czerwca, dzięki czemu powoli wprowadzamy je w ten świat. Organizujemy także zebranie dla rodziców dzieci przechodzących do 0-1, podczas którego w szczegółach prezentujemy nasz plan działań na kolejny rok i nadchodzące lata edukacji szkolnej.

    Do tej pory wydawało nam się, że nasza szkoła to świadomy wybór rodziców. Że jeśli już decydują się na taką placówkę, to muszą wiedzieć, w jaki świat wchodzą, w jaką filozofię. Teraz coraz częściej myślę sobie, że nie do końca tak jest. Państwo niby nas słuchacie i rozumiecie, a co najważniejsze ? akceptujecie, a potem wchodzicie do szkoły? i chcecie zmieniać, wykorzystywać znane i akceptowane przez Was wzorce, które nie zawsze są takie skuteczne. Szkoła zawsze powtarza, że jest otwarta na krytykę i polemiczne głosy (choć szkoda, że poznajemy je przez forum, a nie w trakcie bezpośredniej rozmowy), ale nie na negację filozofii szkoły, która sprawdza się od kilkunastu lat, a jednocześnie jest przez nas cały czas udoskonalana. Najlepszym dowodem na to są historie naszych absolwentów. My nie chcemy zmieniać Państwa dzieci, dlaczego więc Wy chcecie zmieniać nas?
    Jakby co, to jestem pod telefonem
    Sylwia Stelmach
  • nodobrajest 16.05.16, 20:24
    Proponuję zatem edukacje domową. Nie ma tam kosztów a i sami mamy wpływ na poziom nauczania. Można więcej dowiedzieś się na ten temat czytając ten list /sp-gorkaduchowna.edu.pl/edukacja-domowa-nauczanie-w-domu/
  • karolinek1234 18.12.17, 18:44
    Czy planujecie Państwo jakieś dni otwarte dla kandydatów? Mamy w domu synka (teraz 4,5 r) i wychodzimy z założenia, że wybór szkoły nie może być nieprzemyślaną decyzją podjętą w 5 minut. Dużo czytam o No bell, coś już wiemy. Dlatego chcielibyśmy poznać Państwa osobiście i zobaczyć szkołę. Liczę na odpowiedź. Pozdrawiam
  • nobellszkola 19.12.17, 10:46
    Szanowni Państwo, zapraszamy do kontaktu przez sekretariat@nobell.edu.pl lub telefonicznie 22 756 98 88.
  • karolinakaminiarz 14.01.18, 15:02
    Dziękuję bardzo za odpowiedź i wielkie gratulacje za edumission! Głosowałam i byłam pewna, że wygracie! Pozdrawiam
  • Gość: joanna IP: 109.206.201.* 14.01.18, 20:18
    Dziękujemy za zainteresowanie naszą szkołą. Prosimy o kontakt telefoniczny w celu ustalenia wizyty oraz tygodnia próbnego dla synka. Oto numer telefonu: 022 756 98 88 lub 601 74 73 72. Adres e-mail: sekretarz@nobell.edu.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka