• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Dobra prywatna podstawówka dla pierwszaka?????????

  • IP: *.wmc.net.pl 15.12.04, 13:50
    Szukam dobrej prywatnej szkoły w Warszawie. Dziękuje za informacje, chetnie z
    cenami. Pozdrawiam.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: Tania IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 16.12.04, 15:58
      Gdzie mieszkasz? Przejechanie z jednej str. Wawy na drugą może rano zająć ponad
      godzinę, więc dokładnie określ w jakich okolicach szukasz.
      Co to znaczy dobra? O wysokim poziomie nauczania? zapewniająca max
      bezpieczeństwa? Czy może być społeczna, czy tylko prywatna?
      • Gość: moricone IP: *.wmc.net.pl 17.12.04, 12:19
        Jeszcze nie mieszkam w Warszawie, najpierw chce znalesc szkolę potem
        mieszkanie. Dobra dla mnie znaczy: mała ilość uczniow w klasie, dobra opieka,
        poziom nauczania takze jest istotny, czesne ponizej 1000 zl.Dziekuje za odzew i
        pozdrawiam :-)
        • Gość: Tania IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.12.04, 16:55
          Takich podstawówek jest sporo.
          Sama osobiście znam trzy, ale po praskiej stronie.
          p.s.Dziwną masz kolejność,najpierw szkoła potem mieszkanie.
          Gdy dziecko skończy podstawówkę przeniesiesz się w okolice gimnazjum?
          Może kieruj się miejscem Twojej pracy?
          • Gość: moricone IP: *.wmc.net.pl 19.12.04, 16:55
            hmm moze sie to wydawac dziwne ale mam swoje powody jak mozna sie domyslac.., a
            wracajac do szkoły, to najbardziej by mi pasowal ursynow,mokotow, generalnie
            lewobrzezna warszawa. Dzięki i pozdrowienia.
            • Gość: Iwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 16:09
              dobra szkoła przy obrzeżnej na mokotowie
              na Ursynowie dziala tez glosna Szkola Przymierza Rodzin, dla ktorej dziecko
              trzeba zapisac niemal w dniu narodzin, srodowiska gleboko wierzace sa z niej
              zadowolone, innych, to chyba nawet nie przyjmuja, bo to szkola katolicka, ja
              bym akurat tam dziecka nie poslala

              na mokotowie przy sw Boifacego jest panstwowa podstawowka integracyjna, klasy
              male o dzieci dbaja, wiele sie dzieje, elita polityczna Warszawy edukowala tam
              swoje prywatne pociechy- bo za darmo a jak w szkole spolecznej

              po drugiej stronie przy Bonifacego przy kosciele a wlasciwie w jego podziemiach
              tez dziala szkola, ktorej nie polecam
              • Gość: moricone IP: *.wmc.net.pl 06.01.05, 19:02
                dzieki za info
              • 07.08.06, 16:04
                Szkola Przymierza Rodzin jest szkola katolicka ale nikt tam dzieciom wiary nie
                narzuca-chodza zarowno dzieci z rodzin ateistycznych jak i innych wyznan. Wiem
                co mowie bo moja dwojka tam chodzi i jestem ogromnie zadowolona.
          • 20.12.04, 11:15
            Czy mogłabys powiedzieć , które szkoły po praskiej stronie polecasz?
            Dziękuję i pozdrawiam.
          • Gość: Karol IP: *.bph.pl 26.06.06, 21:01
            Własnie szukam podstawówki po praskiej stronie, chce przenieść dziecko
            dyslektyczne po IV kl. z państwowej szkoły (duże klasy, harmider na przerwach i
            na lekcjach, ograniczony kontakt z nauczycielami itp.) do społecznej lub
            prywatnej.
            Gdyby ktoś mógł mi polecić jakąś szkołe.
    • Gość: Tania IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 20.12.04, 12:19
      Znajomi są zadowoleni z; prywatnej w Aninie ul Patriotów
      Społecznej na Ostrobramskiej przy kościele
      Społecznej w Rembertowie na Sztandarów
      Pozdrawiam
      • Gość: IwonaM IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.05, 13:12
        O szkole na Sztandarów w Rembertowie mam złe zdanie. Zbyt małe klasy, aby
        dziecko miało szanse na naukę także życia społecznego. Budynek technicznie nie
        odpowiada wymogom bezpieczeństwa (podobno miała tam powstać państwowa
        podstawówka, ale stropy są słabe). Brak sali gimnastycznej, basen wspólny dla 3
        pierwszych klas. O szkole przy Ostrobramskiej też dobrze słyszałam, ale nie
        jestem przekonana. Od pierwszej klasy 2 języki obce naraz wydają sie bez sensu,
        natomiast basen raz w tygodniu to chyba mało. Ja poślę dziecko (obecnie w
        zerówce) do państwowej S.P. nie z powodów finansowych, ale z przekonania.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Tania IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 06.01.05, 15:18
          W szkole na Sztandarów nie miała powstać podstawówka, lecz przed wojną i po
          wojnie była.Basen musi byc wspólny dla pierwszych klas, inaczej nie miałoby to
          sensu. W okresie jesienno-zimowym z tych trzech klas ledwo zbiera sie
          kilkanaście osób.O słabych stropach nie słyszałam. Podczas wykonanego cztery
          lata temu badania padło stwierdzenie,że ściany nośne i stropy są ok.
          Na Ostrobramskiej basen nie jest obowiązkowy i możesz dziecko zapisać ile razy
          chcesz w tygodniu( max 4)
          Możesz posyłać swoje dziecko gdzie chcesz.
        • 05.02.05, 23:48
          to znajdz mi szkole publiczna dobra po stronie w-wy pd marek wgłąb
    • Gość: K&K IP: *.chello.pl 20.12.04, 16:45
      Tylko nie na ulicy Świętojerskiej! Przestrzegam.
      • 04.03.05, 23:28
        Polecam szkoły społeczne STO. Rodzic.
      • 22.04.05, 17:04
        Dlaczego przestrzegasz przed szkola Swietojerska. Prosze napisz cos blizej.
        • Gość: K&K IP: *.chello.pl 24.04.05, 08:10
          Rola rodziców sprowadza się do płatników czesnego - nie maja mozliwości rozmowy
          o dzieciach, o ich problemach i kłopotach, bo nie ma wywiadówek, a złapanie
          nauczyciela graniczy z cudem. Jeśli już uda się porozmawiać z nim rano przed
          lekcjami, to zwykle słyszy się, że jest wszystko dobrze, a potem okazuje sie,
          że dziecko ma zaniedbaną dysleksję.
          Nie ma wglądu do prac dzieci, można jedynie obejrzeć stopnie w dzienniku i to
          między 7.45 a 14.30 - czyli wtedy, gdy większość ludzi pracuje.
          Nie ma z kim dyskutować o problemach dzieci, bo nauczyciel odwala swoje i
          ucieka do domu, albo drugiej pracy.
          Nikt nie dba o elementarną dyscyplinę- krzyki na lekacjach są normą.
          Nauczyciele w ramach tzw. świętego spokoju nie reagują, a jeśli już uczeń
          przekroczy jakąkolwiek dopuszczalną granicę i ląduje u dyrektora to ten
          nakazuje mu wrócić na lekcję, i zabawa zaczyna się od początku.
          Jeżeli trafi to na ucznia bardzo zamożnych rodziców lub osób publicznych to
          jest on bezkarny.
          Sukcesy uczniów są zasługą domu( korepetytorów), bo nauczycielom nie zalezy na
          podnoszeniu poziomu, konsultacjach dla zdolnych, przygotowywaniu do konkursów.
          Nie odbywają się jakiekolwiek zajęcia ekstra.
          W przypadku nagłego zachorowania nie ma osoby, która potrafiłaby udzielić
          pierwszej pomocy.
          I to co mnie razi najbardziej - dyrektor nie zawsze jest osobą prawdomówną.
          Zdarza się, że traci panowanie nad sobą i urządza karczemne
          awantury........rodzicom.
          Oczywiście są osoby, którym odpowiada ten styl szkoły, ale dla dzieci z
          normalnych domów nie jest to odpowiednie miejsce.
          • Gość: nulla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 21:21
            Dziekuje za obszerna opinie o szkole na ul. Swietojerskiej. Bylam tam na
            wizycie w zeszlym roku, ale dyrektor szkoly wydal mi sie taki dziwny... Chwalil
            sie, ze to najlepsza szkola w Wwie, najlepszy poziom matematyki w Polsce, itp
            itd. Poniewaz mieszkalismy za granica, we Francji, nasz synek gdyby szedl do 2
            klasy musialby troche nadrobic zaleglosci z polskiego. Ale jest to zdolne
            dziecko, biegle wlada trzema jezykami (francuski, polski i angielski, bo moj
            maz jest Irlandczykiem). Dyrektor proponowal wyslanie 8 letniego chlopca do
            pierwszej klasy! Skandal! Bo ma zaleglosci w pisowni polskiej i moglby
            obnizyc poziom klasy. Co za bzdury. Odechcialo nam sie wyslania tam naszego
            syna, skoro maja takie podejscie.
            • Gość: K&K IP: *.chello.pl 28.04.05, 11:20
              Jeśli ktoś jest rzeczywiście najlepszy i najmądrzejszy to nie musi informować o
              tym otoczenia ( tak jak czynił to wspomniany pan dyrektor) bowiem....wszyscy o
              tym wiedzą! Jeśli ogłasza to wszem i wobec to chyba nie jest tak do końca.
              A tak naprawdę to: matematyka jest na poziomie całkiem przeciętnym, z językiem
              polskim synek dałby sobie radę i nadrobił braki w 2 miesiące za to miałby duże
              szanse zaprzepaścić angielski, o francuskim nie wspomnę.
              A gdybyście mieli jakieś kłopoty to musielibyście sobie radzić sami.
              Dobrze, że wybraliście inną szkołe, dla ciekawości spytam jaką. Pozdrawiam.
          • Gość: JK IP: *.aster.pl 02.03.06, 19:13
            Gość portalu: K&K napisał(a):
            > Nikt nie dba o elementarną dyscyplinę- krzyki na lekacjach są normą.
            > Nauczyciele w ramach tzw. świętego spokoju nie reagują, a jeśli już uczeń
            > przekroczy jakąkolwiek dopuszczalną granicę i ląduje u dyrektora to ten
            > nakazuje mu wrócić na lekcję, i zabawa zaczyna się od początku.

            Nie wiem nic o szkole, którą opisujesz, ale tak naprawdę to nauczyciele nie
            mają dzisiaj wielu środków wspomagających utrzymanie dyscypliny. Prawa
            ucznia/dziecka są tak rozdmuchane, że oficjalnie nauczyciel nie może nawet
            zwrócić dziecku uwagi w obecności innych osób (czyli np. w czasie lekcji,
            właśne wtedy, gdy taki uczeń rozwala lekcję swoim zachowaniem), już nic nie
            mówiąc o innych 'starożytnych', ale skutecznych sposobach dyscyplinowania
            uczniów. Ucznia nie wolno wyprosić z lekcji, bo nauczyciel odpowiada za niego,
            poza tym rodzice wtedy się buntują (i słusznie), że dziecko traci lekcję. A co
            może dyrektor? Też niewiele. Myślę, że niestety takich szkół jest dużo i będzie
            więcej. Dodam, że absolutnie nie popieram nic-nie-robienia w tym zakresie, bo
            trzeba jeszcze brać pod uwagę to, że trzeba te dzieci czegoś nauczyć a to jest
            do zrobienia tylko normalnych warunkach.
    • 05.03.05, 14:57
      Polecam wpaniałą, cudowną, malutką szkołę podstawową nr306. Jest to szkoła
      państwowa ale jest wszystko co w prywatnych albo jeszcze więcej. Małe klasy,
      mądrzy nauczyciele, ale takiej świetlicy nie ma w całej Warszawie.
      www.sp306.neostrada.pl/
      • Gość: monia313 IP: 213.31.229.* 28.04.05, 15:33
        Żadna szkoła prywatna!!!
        Po 6 latach nauki -głąby!!!!!!
        • Gość: As IP: 83.238.0.* 29.04.05, 14:48
          Nie powinnaś tak pisać o sobie....
    • 12.05.05, 15:27
      Dziękuje za info o Świetojerskiej. UFF... Nie posłałam tam dziecka. Wywiad z
      dyr na ich stronie wydawał mi sie "specyficzny".Natomiast "znajomi" byli
      zachwyceni,że dziecko bedzie chodzić do sławnej szkoły.

      Może jeszcze coś wiecie o szkole Didasko na Terespolskiej? Zastanawiałam się
      też nad szkoła STO nr 5 na Paryskiej.

      Jaką szkołe polecicie w Środmieściu lub Saska Kępą, Grochów?



    • 12.05.05, 15:29
      Dziękuje za info o Świetojerskiej. UFF... Nie posłałam tam dziecka. Wywiad z
      dyr na ich stronie wydawał mi sie "specyficzny".Natomiast "znajomi" byli
      zachwyceni,że dziecko bedzie chodzić do sławnej szkoły.

      Może jeszcze coś wiecie o szkole Didasko na Terespolskiej? Zastanawiałam się
      też nad szkoła STO nr 5 na Paryskiej.

      Jaką szkołe polecicie w Środmieściu lub Saska Kępą, Grochów?





      • 14.05.05, 13:29
        ...moja córka będzie chodziła do szkoły Didasko, kończy właśnie zerówkę w
        przedszkolu Didasko. Miła atmosfera, bezpiecznie, dużo zajęć, dobry kontakt z
        wychowawcą. AK
        • 16.05.05, 13:59
          Dzieki. Kontakt z wychowawcą to b. ważna sprawa. Zatem ruszam obejrzeć szkołe
          dokładniej.
      • 25.01.07, 18:50
        mnie również interesują szkoły w okolicy pragi południu, ale jestem gotowa
        wozić dziecko dalej, bo uważam, że to szalenie istotne w jakim otoczeniu i
        atmosferze moje dzieci będą spędzać większą część każdego dnia.

        Oto moje wrażenia z odwiedzonych do tej pory szkół. Będę wdzięczna za
        uzupełnienie informacji o następujących szkołach:

        - Szkoła STO nr 5 na Paryskiej - rozmawiałam z panią w sekretariacie przez
        telefon - bardzo pozytywne wrażenie, ale podobno mają słabe warunki lokalowe,
        brak sali gimnastycznej - jutro idę zobaczyć

        - Szkoła STO nr 10 na Ostrobramskiej - byłam zobaczyć, wygląda OK, strona
        internetowa zachęcająca, natomiast Pani Dyrektor nie chciała się ze mną
        spotkać, pomimo, że zależało mi na tym spotkaniu, bo moje dziecko ma lekki
        niedosłuch i ważne jest, żeby np. siedziało w pierwszej ławce (na razie radzi
        sobie świetnie bez aparatów słuchowych, może będzie je nosić nieco później) -
        chciałam się upewnić, że mogę liczyć na zrozumienie w tej sprawie. Pani
        Dyrektor odpowiedziała mi na to: "nie, wie pani, nasi nauczyciele wybierają
        dzieci PEŁNOWRTOŚCIOWE. Pani rozumie..."! Kompletnie mnie zatkało - nigdy nie
        przyszło mi do głowy, że moje dziecko może być postrzegane jako
        niepełnowartościowe!

        - szkoła DIDASKO - słyszałam różne opinie, po wizycie byłam nastawiona
        pozytywnie, dobre warunki lokalowe, przyjazna atmosfera, dobre wyniki egzaminów
        po gimnazjum, problem polega tylko na tym, że do tej szkoły trudno się dostać,
        bo do I klasy przechodzą wszystkie dzieci z "zerówki" przedszkola Didasko, więc
        w zasadzie wolnych miejsc nie ma...

        - Szkoła Przymierza Rodzin na Rosoła - umówiłam się na spotkanie i jak
        przyszłam wszystko mi pokazano. Lokalowo super, program wydaje się dobry, od I
        klasy jest angielski, dużo zajęć dodatkowych, tak że dziecko po szkole może już
        być w domu, a nie biegać na zajęcia. Martwi mnie tylko, czy on nie przesadzają
        z religią...

        Chtnie posłucham o innych szkołach. napiszcie proszę!
        • 01.03.07, 13:18
          a możesz mi napisac co słyszałaś o Didasko, właśnie chcę zapisac syna do zerówki
          i zastanawiam się jaka jest róznica pomiędzy tą szkolą a państwową ? i czy na
          pewno warto?
    • Gość: magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 21:01
      Czy ktoś mógłby podać jakieś informacje na temat prywatnej szkoły podstawowej
      (przy kościele) przy Bonifacego. Będę wdzięczna za info.

      m
      • Gość: Zdesperowany IP: *.aster.pl 26.06.06, 22:24
        gdy posyłasz dziecko do szkoły dowiedz się,od starszych klas, jak wygląda nauka.
        W szkole 234- gdzie pierwsze trzy klasy są dobre,potem zaczyna się
        psuć.Nauczyciele (część)nawet dość sympatyczni, ale o tym,żeby nauczyli Ci
        dziecko w szkole to nie ma co marzyć. W domu czekają Cię dyktanda; tłumaczenie,
        jak się
        pisze wypracowania, o czym była mowa na matmie itd. Dzieciaki dobre to te,
        którym rodzice pomagają. Przyznajemy się do tego poza szkołą, a tak,to na
        wywiadówkach nikt nie mówi o żadnych lekcjach prywatnych.
    • 25.07.06, 13:02
      Polecam szkołę Platerek na ul. Pięnej w śródmieściu. Niestety tylko dla
      dziewcząt. Moja córka chodzi tam już kilka lat i jesteśmy bardzo zadowoleni.
      Mądra, kulturalna dyrektorka, ładny budynek, może trochę brakuje sali
      gimnastcznej z prawdziwego zdarzenia, ale szkoła rekompensuje to basenem i
      fajnymi zajęciami tanecznymi. Są też m.in lekcje judo, korektywa, więc z w-fem
      wcale nie jest źle.
      podobają mi się też rozmaite "integracyjne" pomysły takie jak kiermasze
      świąteczne, super występy nauczycieli..
      Szkoła o profilu katolickim, jednak nie wykazuje w moim odczuciu
      żadnych "przegięc" w tym kierunku. Bardzo podobało mi się sposób przygotowanie
      dzieci do komunii i w ogóle "wychowanie religijne" jest prowadzone bardzo
      kulturalnie i delikatnie - jesli można tak powiedzieć. (Sama jestem wierzącą
      katoliczką, ale nie akceptuję katolicyzmu "walczącego", czy nastawionego na
      jakiekolwiek demonstracje).
      natrafiłyśmy na fajnych nauczycieli, wydaje mi się, że w ogóle niezły jest
      poziom nauczania.
      trochę może brakuje chłopaków, ale na p[oziomie podstawówki to w moim
      prekonaniu nie jest problem. Potem będzie z tym gorzej.
      • 25.07.06, 21:23
        jakie sa oplaty u Platerek? jesli nie mozesz tu napisz na priva
        kasia_mm@gazeta.pl - bede wdzieczna
        • 26.07.06, 13:47
          miesięcznie czesne było 750, chyba ma zostac takie samo po wakacjach. Do tego
          trzeba dodać jeszcze opłaty za obiad (chyba ok.6 zł dzienne)- dokładnie nie
          wiem, bo to mąż się tym zajmuje :)
          pzdr.
          • Gość: nnn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.06, 23:50
            anin, baardzo dobra szkola podstawowka nr 92 i gimnazjum nr1
            wysoki poziom, bezpieczenstwo, full service, nowoczesny budynek
            • Gość: Anka IP: 212.75.118.* 03.08.06, 09:26
              Szkoła w Aninie jest przereklamowana. Mój siostrzeniec skończył tę
              szkołę(chodził do podstawówwki i gimnazjum). Miał świetne oceny(5 i 6), więc
              dostał się do LO Staszica i tam kompletnie nie dawał sobie rady. Po I semestrze
              miał z zwiększości przedmiotów 1, a po I roku musiał przejść do LO prywatnego,
              bo w Staszicu nie dostałby promocji z kilku przedmiotów(mimo intensywnych
              korepetycji). W ogóle uczniowie po prywatnych szkołach o wiele gorzej wypadali w
              LO w porównaniu do absolwentów szkół państwowych.
              • Gość: TeDe IP: *.chello.pl 07.08.06, 15:46
                Nie ma reguły. Są fatalne państwowe podstawówki i równie tragiczne prywatne i
                odwrotnie. Nie generalizujmy.
              • 20.08.06, 15:46
                Dokładnie zgadzam się.Oceny zawyżone /za pieniadze/,wszystkie braki wychodzą
                potem w szkołach średnich.Kadra nauczycielska to w większości dorabiający
                emeryci i renciści oraz nauczyciele dochodzący z innych szkół.Budynek owszem
                imponujący,ale klasy przepełnione 18-osobowe,a nawet 19-to.
    • 15.08.06, 19:27
      polecam ssp26 (www.ssp26.pl) na Puławskiej.
      Małe klasy, codziennie WF i angielski. Cała masa zajęć dodatkowych w cenie.
      (poniżej 1000)
      Szkoła STO, więc celem nie jest zysk.
      Rodzice bardzo sensowni.
      Dyrektor niesamowity.
      • Gość: ola IP: *.hydrobudowa6.com.pl / *.hb6.pl 17.08.06, 10:38
        A co myślicie o szkole na ulicy obrzeźnej?
        • Gość: Ani IP: *.chello.pl 14.09.06, 16:40
          A czy ktoś mógłby coś napisać o Niepublicznej Szkole Podstawowej nr 97? Na
          Abramowskiego na Mokotowie.
          • Gość: basia IP: *.crowley.pl 11.10.06, 14:23
            Rozważałam tę szkołę dla córki. Informacje w necie wydawały się interesujące,
            zwłaszcza program dwujęzyczny od klasy I, różnorodne zajęcia dodatkowe ...
            Byłam na rozmowie z dyrektorką - niestety mają bardzo kiepskie zaplecze, stary
            budynek po jakiejś szkole, w nim SZP, gimnazjum i LO, brak boiska, brak
            ogródka dla młodszych dzieci, dzieci nie mają gdzie wyjść na dwór i w efekcie
            niewiele wychodzą, brak świetlicy (tj. świetlica jest w jednej z klas -
            podłoga, ławki, jakiś mały dywanik z boku), korytarz służy zarówno jako
            stołówka jak i sala do gimnastyki. To wszystko za niemałe pieniądze. Może sam
            program mają OK, ale warunki dla małych dzieci dla mnie są nie do przyjęcia.

            A co sądzicie o Primusie na Ursynowie ? Słyszałam sprzeczne opinie (długi
            wątek na forum Ursynów) - może ktoś mógłby coś napisać. Czy poziom
            rzeczywiście jest wysoki (szkoła jest raczej z tych obleganych), jak jest z
            angielskim, jaka atmosfera (tu było najwięcej narzekań).

            Pozdrawiam
            Basia
            • Gość: JK IP: *.aster.pl 11.10.06, 23:57
              W Primusie nastąpiły duże zmiany w tym roku szkolnym. Jest wielu nowych
              naczycieli, więc nie można jeszcze ocenić ich pracy (a tym samym wyników
              nauczania). Chociaż z drugiej strony, nauczyciele Primusa zawsze stawali na
              wysokości zadania, pomimo różnych rzeczy, które pracę im mocno utrudniały.
              Jeśli chodzi o angielski, to ze starej ekipy anglistów nie pracuje tam już
              nikt. Nowi nauczyciele z tego co wiem są pełni zapału (inaczej być nie może),
              pod wieloma względami chcą kontynuuować działalność poprzedniej ekipy i m.in.
              przygotowywali międzyszkolny quiz realioznawczy nt. Wielkiej Brytanii, w którym
              niestety znalazło się nieco błędów, niektóre dosyć istotne. Pomijam błędy w
              nazwiskach "bohaterów" pytań i nazwach różnych rzeczy, ale jedno z pytań
              brzmiało coś w rodzaju kogo określa się nazwą Beefeaters. Odpowiedź autorów
              testu brzmi: są to strażnicy w Pałacu Buckingham. Jak ktoś jest trochę
              przynajmniej zorientowany, to będzie wiedział o co chodzi. Uczniowie, którzy
              pisali ten quiz znali prawidłową odpowiedź! To jest jedna z podstawowych
              informacji nt. Londynu i właściwą odpowiedź można znaleźć wszędzie, nawet nie
              szukając za bardzo. Pewnie, że nie jest to sprawa życia i śmierci, ale
              przygotowując coś, co ma reprezentować szkołę na zewnątrz, ktoś w tym licznym
              gronie anglistów mógłby zadać sobie trochę trudu i sprawdzić co i jak, jeśli
              czegoś nie wie (każdy ma do tego prawo, choć w tym wypadku chyba wypadałoby
              jednak wiedzieć). Poza tym przypadkiem jaki będzie poziom angielskiego okaże
              się dopiero po jakimś czasie. Choć po nowych podręcznikach sądząc myślę, że się
              obniży. Ale zobaczymy.
              Atmosfera różna, zależy od klasy i od roku. Problemy jeśli są, to są na linii
              rodzice-rodzice, nauczyciele-władze szkoły. Na szczęście dzieci tego nie
              odczuwają (choć niektórzy rodzice przy dzieciach omawiają sprawy szkolne, co
              oczywiście nie wpływa dobrze na dzieci).
            • Gość: mama IP: *.chello.pl 12.10.06, 12:16
              Primus to dwie szkoły podstawowa i gimnazjum. Dwóch róznych dyrektorów ( nowi,
              od września).
              P l u s y :
              * szkoła ma własny duży budynek i jest w trakcie rozbudowy
              * ma zaplecze sportowe( boisko, mała sala ruchowa) i w bliskiej perspektywie (
              za rok) druga sala gimnastyczna, korty tenisowe
              * języki obce są na dość dobrym poziomie - w szkole podstawowej jest do wyboru
              drugi język ( angielski obowiązkowy) spośród niemieckiego, francuskiego i
              hiszpańskiego ( rosyjski na kółku zainteresowań)
              * bardzo dużo różnorodnych zajęć pozalekcyjnych ( szukaj ich w odpowiedniej
              zakładce na stronie internetowej www.primus.com.pl)
              * niezłe wyniki testów i sprawdzianów - informacje tamże
              * szkoła jest zamykana i chroniona, raczej nie wejdzie nikt nieproszony( diler
              narkotykowy, złodziej, co nie oznacza, że w 100% dilera nie ma wśród uczniów i
              nie zdarzają się drobne kradzieże - tak jak wszędzie, ale tam nie jest to
              problem nr 1)
              *szkoła jest czysta
              * w szkole nie ma wymuszeń, fali, kocenia, przemocy
              * jest psycholog ( jaki to za chwilę)
              * jest stołówka i posiłki ( o jakości za moment)
              * szkoła jest dobrze wyposażona w pracownie- mulimedialna, internetowa,
              językowe, biblioteka, czytelnia, pracownia fizyczna i chemiczna
              * w gimnazjum wielu uczniów zdaje certyfikaty językowe i komputerowy ECDL.
              Świadczy to o poziomie nauczania tych przedmiotów
              * Jest świetlica nieźle prowadzona
              * Jest sporo zajęć sportowych
              * jest gabinet lekarsko-pielęgniarski i możliwość udzielenia na miejscu
              pierwszej pomocy
              * jest dużo wyjść i wycieczek, w gimnazjum wyjazdów edukacyjno-krajoznawczych-
              w Polsce i za granicą ( w tym także do.......Chin!!!)
              M i n u s y
              * Szkoła jest droga ( 1260 złotych), ale to nie wszystko. Stale są ekstra
              wydatki to na teatr, to na koncert, to na wycieczki. I są to relatywnie spore
              sumy
              * Szkola czasem składa deklaracje bez pokrycia
              * Wśród uczniów ( a raczej uczennic, a ściślej ich mam, i to od zerówki) panuje
              rewia mody i szpan
              * Wśród rodziców są też przepychanki, kto ma więcej, nierzadko wciąga się w to
              dzieci
              * Rodzice bardzo zamożni próbują wymóc to i owo na nauczycielach ( płacę więc
              wymagam). Dyrekcja stara się z tym walczyć.
              T r u d n o p o w i e d z i e ć
              * w szkole działa sklepik ze słodyczami ( dla jednego to dobre dla innych złe)
              * posiłki są dowożone i nie zawsze dobre i odpowiednie dla dzieci- oczywiście
              ekstra płatne
              * pani psycholog jest dziwna. Niby się stara, ale czy podoła. Chyba brakuje jej
              życiowego doświadczenia
              * obaj dyrektorzy się starają, ale za wcześnie mówić o efektach
              * rotacja nauczycieli jest nieco mniejsza niż w szkołach publicznych, ale jest
              zauważalna. Od tego roku wynieniono wszystkich anglistów.
              Jeśli masz pytania, odpowiem.
              • Gość: basia IP: *.crowley.pl 12.10.06, 15:25
                Bardzo dziękuję za obszerne odpowiedzi. Czy Waszym zdaniem nowa kadra
                nauczycielska to zmiana na lepsze czy gorsze ? Z jakich podręczników
                angielskiego uczą się teraz dzieci (klasy 0-3), jak są prowadzone lekcje
                (więcej po polsku czy więcej po angielsku), czy nacisk jest jest kładziony na
                mówienie i stosowanie języka, czy lekcje prowadzone są "starą" metodą - słówka
                na pamięć ? Rozumiem, że Wasze dzieci są w tej szkole (w której klasie) ?
                Jesteście zadowoleni ?
                Primus wydaje mi się jedną z lepszych szkół na Ursynowie - chyba jest jakiś
                powód, że jest tam tylu chętnych ? Ma niezłe zaplecze (inne niepaństwowe szkoły
                często tu kuleją, choćby wspomniana na Abramowskiego, nie wyobrażam sobie, aby
                6-7 letnie dziecko nie wychodziło w ciągu dnia na dwór), niezły poziom (mam
                nadzieję), angielski jest codziennie (dla mnie ważne, bo zależy mi na nauce
                języków obcych, mam nadzieję że poziom będzie OK), jest blisko (nie trzeba
                dojeżdżać w korkach, nie trzeba zrywać dziecka skoro świt, większość kolegów i
                koleżanek będzie z Ursynowa).

                Biorę jeszcze pod uwagę kilka innych szkół na Ursynowie i Mokotowie, które
                planuję odwiedzić: STO 9 Wiolinowa 6, PSP 93 Dereniowa 6, Fundacja Varsovia
                Bacha 2 (chyba nie najlepiej lokalowo), SSP 26 Puławska 97 (trochę daleko,
                dojazd w korkach), SFS Obrzeźna - może ktoś się orientuje jak wygląda ich
                porównanie z Primusem ?
                A może jeszcze jakąś szkołę na Ursynowie warto wziąć pod uwagę (z wyjątkiem
                Przymierza Rodzin - ta odpada ze względów światopoglądowych i postawy dyrekcji).

                Pozdrawiam
                Basia

                P.S. Jeśli w Primusie coś się wyjaśni na temat obecnego poziomu nauczania,
                bardzo proszę o update :)

                • Gość: mama IP: *.chello.pl 13.10.06, 09:55
                  Nauka trwa dopiero 6 tygodni. To zbyt krótko, aby ocenić nauczycieli. Wydaje mi
                  się, że nie były to zmiany na gorsze. Wejdź na stronę internetową Primusa (
                  www.primus.com.pl)i poszukaj w zakładkach planu lekcji, podręczników itd.
                  Angielski jest codziennie i w grupach zróżnicowanych pod względem zaawansowania
                  znajomości języka ( można "awansować" gdy zrobi się postępy, albo zostać
                  przesuniętym niżej, gdy są poroblemy).
                  Języki obce uczone są metodą nowoczesną, z naciskiem na mówienie, są pracownie
                  językowe, sporo się słucha. Nie tylko zresztą po angielsku, bo wspomniałam, że
                  jest także drugi język ( vide plan lekcji).
                  Od przyszłego roku znacznie poprawią się, i tak już dobre warunki nauki, bo
                  budowa wre.
                  Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że gdy tylko pogoda na to pozwala
                  dzieci są na powietrzu. Oczywiście nie dzieje się to kosztem lekcji, ale
                  niektóre zajęcia z powodzeniem mogą być prowadzone na zewnątrz.
                  Moim zdaniem plusem jest fakt, że dyrektorami są mężczyźni, chociaż poprzednia
                  pani dyrektor gimnazjum była cudowna, charyzmatyczna, miała autorytet. Wśród
                  dyrektorek podstawówki były rotacje i chyba fakt, że konkurs wygrał mężczyzna
                  wyjdzie szkole na zdrowie. To mody i energiczny facet. Polonista.
                  Jeśli nie przerażają Cię mankamenty związane ze specyficznym środowiskiem - nie
                  wszyscy nie wiedzą co robić z pieniędzmi, ale zdarzają się osoby, które skoro
                  maja kasę zachowują się w sposób kontrowersyjny, to polecam Primusa.
                  Dzieci są naprawdę zadbane.
                  I jeszcze jedno - szkoła dba o rozwijanie uzdolnień. Już pierwszoklasiści mogą
                  brać udział w konkursie matematycznym "Kangurek" - młodszym bracie "Kangura".
                  Mniejsze dzieci są cachęcane do zdawania certyfikatów językowych na niższych
                  poziomach.
                  Jeśli masz jeszcze pytania - w miarę możliwości odpowiem. Zachęcam do dokładnej
                  lektury strony internetowej z zakładkami włącznie. I nie tylko szkoły
                  podstawowej, ale i gimnazjum, i samej Fundacji. To pozwoli Ci wyrobić sobie
                  wasne zdanie.
      • 05.04.07, 11:42
        Mam pytanie; jak wygląda egzamin do I klasy szkoły podstawowej. Na co
        nauczycielka kładzie nacisk? na umiejetnośc czytania, pisania, rysowania ?
    • 16.10.06, 01:05
      Witam, zdecydowanie odradzam prywatną na Włodarzewskiej, przez kilka lat
      obserwowałam cyrk, w jakim uczestniczyła znajoma i jej dziecko. Rodzice płacą
      1150 zł miesięcznie, rola pedagogiczna i edukacyjna szkoły żadna. Jedyny dobry
      przedmiot to angielski, kupa straty czasu w stylu "tańce kreatywne". Dzieciak
      został zabrany po skandalicznej awanturze.
      Cieszę się, że mojej tam nie posłałam.

      Rosa
      • 16.10.06, 08:25
        A ja z tych samych powodów odradzam szkołę pana Jopka przy ulicy Świętojerskiej
        w Warszawie. Jedyny dobry przedmiot, tak samo jak na Włodarzewskiej, angielski.
        Pedagogiczna klapa. Warunki lokalowe - mocno dyskusyjne. Dzieci niedopilnowane
        grają w piłke na chodniku przy bardzo ruchliwej ulicy albo w parku na trawniku.
        Właściciel szkoły potrafi zachowywać się w sposób niegrzeczny, żeby nie
        powiedzieć, chamski. Duża rotacja.
      • Gość: absolwentka IP: *.aster.pl 24.10.06, 19:56
        Bardzo polecam szkołe na Obrzeźnej. Chodziłam tam przez 6 lat do podstawówki.
        Teraz jestem w liceum. Gimnazjum przeszłam bez większych problemów właśnie
        dzięki świetnej podstawie ze szkoły podstawowej. Klasy są małe (do 16 osób)
        nauczyciele bardzo dobrze nastawieni do uczniów, mają indywidualne podejście do
        każdego i zawsze można na nich liczyć. Budynek jest mały, ale i szkoła mała
        jest tam bardzo fajna atmosfera.
        Co prawda od 3 lat tam nie chodze na codzień ale kontakty ze szkołą utrzymuje i
        opinie o niej cały czas są bardzo dobre.
        Jedna uwaga przy podstawówce działa także gimnazjum, które ma zdecydowanie
        gorszy poziom nauczania i taką samą wiedze jak w tamtejszym gimnazjum można
        zdobyć w praktycznie każdym publicznym gim.
        • 10.11.06, 10:50
          czy mozesz cos dokladniej opowiedziec o szkole na Obrzeznej? chce ja wybrac dla
          swojego dziecka. interesuje mnie atmosfera wsrod uczniow, czy nie ma agresji,
          fali itp.? A jak z rywalizacja i szpanem?
          Moze ktos jeszcze powie cos o tej szkole?
          • 15.01.07, 13:51
            Odkopuję wątek - czy ktoś może się wypowiedzieć jak wygląda aktualne porównanie
            szkół:
            - SSP 26 - na Puławskiej 97B
            - SP na Obrzeźnej 12a
            - SP STO na Wiolinowej 6
            - SP fundacji Varsovia - na Bacha 2
            - SP na Polinezyjskiej 10a

            Zależy mi na wysokim poziomie nauczania, również języków obcych, przyjaznej
            uczniom atmosferze, ciekawych zajęciach dodatkowych, bezpieczeństwie, dobrych
            warunkach lokalowych (boisko / ogródek, sala gimnasytczna, świetlica, stołówka
            itp).

            A jak wygląda sytuacja w Primusie po tych paru miesiącach ?

            Pozdr
            Basia

            • Gość: mama IP: *.chello.pl 16.01.07, 11:25
              Primus się rozbudowuje. Od nowego roku szkolnego będzie dodatkowy przestronny
              budynek, sala gimnastyczna, pełne oddzielenie od gimnazjum.
              Nowy dyrektor się sprawdza. Jest młody, ambitny, wie czego chce, polonista,
              przyszedł z Obrzeźnej. Poziom dość wysoki, duży nacisk na jężyki obce.
              Niestety, być może od września wzrośnie i tak już spore czesne. To ze względu
              na potężne inwestycje.
              • 18.01.07, 17:01
                Czy ktoś może polecić prywatną lub społeczną szkołę podstawową na Bielanach,
                Żoliborzu lub w Śródmieściu? Słyszałam już trochę sprzecznych opinii nt. Szkoły
                im. Lotników Amerykańskich na Wóycickiego... A propos szkoły Przymierza Rodzin:
                jak w praktyce wygląda tam funkcjonowanie ucznia z rodziny nie religijnej, o
                ile w ogóle są tacy przyjmowani? Podobno ich szkoła na Bielanach ma świetne
                pracownie?
            • Gość: kajaba IP: *.u.mcnet.pl 19.01.07, 16:41
              Moja corka chodzi do szkoly przy Obrzeźnej (klasa pierwsza). Widze bardzo duze
              postepy u niej (chodzi tam juz drugi rok - od zerowki), ale nie wiem czy nie
              zdecyduje sie na zmiane szkoly. Czesne w wysokosci 1.175 PLN miesiecznie to
              zdecydowanie za duzo za to co oferuje szkola. Co do informacji: zajecia z
              angielskiego sa 4 razy w tygodniu, w czesnym od tego roku jest oplacony native
              speaker, zajecia dodatkowe: dodatkowy basen (raz w tygodni basen jest zawarty w
              czesnym), szachy, wu-shu, wyjscia do teatru, muzeum. Swietlica OK - mile i
              kompetentne Panie (swietlica jest czynna do godz. 18:00) - miesieczny koszt
              swietlicy to 60 PLN. Jest stolowka - obiad 6,50 PLN dziennie (dzieciom
              smakuje), jest zatrudniony ochroniarz, bezpieczenstwo? korytarze sa waskie i
              nie wiem co by sie stalo w przypadku pozaru, obawiam sie, ze silniejsi
              stratowaliby slabszych. Szkola organizuje zielone szkoly (maj i wrzesien) koszt
              ok 500 PLN za dziecko (ostatnio w zielonej szkole uczestniczyli nauczyciele z
              UK. Szkola w testach zawsze osiaga wiecej punktow niz srednia dla Warszawy.
              Generalnie podstawowka raczej tak, natomiast gimnazjum na pewno NIE.
              • Gość: kajaba IP: *.u.mcnet.pl 19.01.07, 16:45
                Z zajec jeszcze: kolo teatralne, tance, kolo plastyczne, kolo fotograficzne.
                • 19.01.07, 23:19
                  Kajaba, dzięki za informacje.
                  Czy mogłabyś napisać o jakiej innej szkole myślisz dla córki ? Czy powodem jest
                  tylko wysokość czesnego ? Z tego co wiem inne niepaństwowe szkoły mają czesne
                  na podobnym poziomie (od 900 pln wzwyż), chyba że myślisz o państwowej.
                  Jak oceniasz kadrę i atmosferę szkoły ? Jaki jest poziom nauczania ? Jak jest w
                  warunkami lokalowymi, czy dzieci wychodzą na dwór (gdzie ?) ? Na jaki basen
                  jeżdżą ? Czy lepiej ew. zapisać tam dziecko do zerówki czy I klasy ?
                  Będę Ci bardzo wdzięczna za odpowiedź - może być na priva: basia-bma@o2.pl.

                  Pozdrawiam
                  Basia
                  • Gość: kajaba IP: *.u.mcnet.pl 22.01.07, 11:38
                    Rodzice posiadajacy dzieci w tej szkole, ale powyzej 3 klasy narzekaja na
                    poziom, jak juz tyle place to za cos. W innych szkolach czesne jest w
                    przedziale 700-900 PLN i to zachowaniem wysokiego poziomu nauczania. Do
                    panstwowej nie moge dziecka wyslac ze wzgledu na swietlice (z reguly czynna w
                    gpdzinach dla rodzicow, ktorzy nie pracuja a dziadkowe sa 500 km stad). Poziom
                    nauczania w 1-3 jest moim zdaniem dobry. Dzieci wychodza na boisko, jest kacik
                    na dworze na mniejszych dzieci, na basen jezdza na Ursynow(zabiera szkolny
                    bus), ja zapisalam swoje dziecko od zerowki, bo z automatu przeszlo do I klasy,
                    jezeli dziecko nie uczeszcza do zerowki w tej szkole to zdaje cos w rodzaju
                    egzaminu do I klasy. Co do zmiany szkoly to myslalam o podstawowce w
                    Al .Wilanowskiej (nie znam dokladnego adresu, bo jeszcze tam nie dojechalam,
                    ale slyszam o niej wiele dobrego), ewentulanie Przymierza Rodzin.
                    • 22.01.07, 12:10
                      Bardzo Ci dziękuję za cenne informacje. Trochę się zmartwiłam Twoją niezbyt
                      dobrą opinią o szkole na Obrzeźnej, bo coraz mniej szkół mam do wyboru :(. O
                      tej na Wilanowskiej w ogóle nie słyszałam - zaraz pogrzebię w necie, gdybyś
                      miała jakiś bliższy namiar (adres, numer itp), to proszę podeślij.
                      O której szkole Przymierza Rodzin myślisz ? Tej przy Rosoła ? - podobno ciężko
                      się tam dostać i szkoła egzaminuje rodziców - od tego zeleży, czy dziecko
                      zostanie przyjęte. Ja tej szkoły w ogóle nie biorę pod uwagę, chociaż jest
                      bardzo blisko i ma dobre warunki lokalowe - słyszałam wiele negatywnych opinii,
                      zbyt wiele ...

                      A do której klasy chodzi w tej chwili Twoje dziecko ? Nie ma problemu z
                      dostaniem się do innej szkoły nie do I klasy ?

                      Znasz może szkołe na Bacha (fundacji Varsovia) ? Sama już nie wiem, które
                      szkoły warto jeszcze wziąc pod uwagę.

                      Pozdr
                      Basia
                      • Gość: kajaba IP: *.u.mcnet.pl 23.01.07, 12:18
                        Moje dziecko uczęszcza aktualnie do I klasy. Myślałam o szkole Przymierza
                        Rodzin przy Rosoła (mieszkamy pod Warszawą - linia piaseczyńska), więc inne
                        rejony odpadają ze względu do lokalizację. O szkole przy Bacha nie słyszałam.
                        Co do szkoły Przymierza Rodzin to znajomi przenieśli tam dziecko z naszej
                        szkoły (po zerówce) i sa bardzo zadowoleni, egzaminów dla rodziców nie było
                        tylko ankieta do wypełnienia. Do zerówki można juz dziecko zapisac (mam na
                        myśli szkołę przy Obrzeźnej), w marcu są spotkania z Panią psycholog, która
                        ocenia czy dziecko nadaje sie do szkoły (rozmowa z dzieckiem, składanie całości
                        obrazka z rozsypanych elementów, wycinanie itp), dla rodziców jest do
                        wypełnienia ankieta.
                      • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 14:13
                        Szkoła na Bacha (fundacji Varsovia)ma fatalne warunki lokalowe. Mieści się w
                        bloku (ma dwa piętra), nie ma gdzie wyjść na podwórko. Poziom nauczania jest
                        podobno bardzo wysoki, ale czesne równiez - 1200 zł. Odniosłam tez wrażenie, że
                        od pierwszej klasy dzieci są ostro "trenowane" - wiesz taka szkółka.
                        Zrezygnowałam z tej szkoły, głównie przez warunki lokalowe, ale chcę też, aby
                        moje dziecko robiło coś więcej niż tylko zakuwanie. Na to jeszcze przyjdzie
                        czas.
                        Rozważam w tej chwili dwie szkoły - Obrzeźna i Primus. Też biję się z myslami i
                        nie wiem którą wybrać. Może udało Ci się zebrać więcej informacji?
                        Albo ktoś jeszcze się wypowie?
                        • 01.03.07, 21:08
                          W sobote jest dzień otwarty na Obrzeźnej, ja się wybieram, ale po tym co tu poczytałam, juz sama nie wiem nie zrobić. Wybieracie się?
                          Jak tak dalej pójdzie zapiszę dziecko do szkoły publicznej.
                          Na wstępie odrzuciłam Primusa, teraz nie wiem czy to było dobre posunięcie.
                          Mnie póki co najbardziej "podoba" się szkoła na Puławskiej, ale jest daleko.

                          Szkoła Przymierza Rodzin nie ma zerówki?

                          Pozdrawiam
                          • Gość: mama IP: *.chello.pl 02.03.07, 08:11
                            Moim zdaniem odrzucenie Primusa było złym posunięciem. W szkole naprawdę bardzo
                            dużo się dzieje. Widać to i z zewnątrz - nowy budynek, boisko ; i w środku.
                            Zadna, albo prawie żadna szkoła niepubliczna nie jest tak dobrze wyposazona.
                            Jest też bardzo bogaty kalendarz róznych imprez, kółka, nauka języków obcych.
                            Oczywiście szkoła nie jest wolna od wad właściwych szkołom niepublicznym o
                            wysokim czesnym. Trafiają tak w dużej mierze dzieci, którym się wydaje, że
                            pieniądze otwierają im wszystkie drzwi. Jednak zapewniam, że nie one dominują w
                            szkole.
                            Jest świetlica, jadalnia, lekarz, pielęgniarka, dyskusyjna pani psycholog.
                            Dyrektor to młody, prężny, wie czego chce. Jest szansa na atrakcyjną wymianę
                            zagraniczną. Gimnazjaliści byli w ub roku w........Chinach.
                            Moim zdaniem warto.
                            • 02.03.07, 08:32
                              Twoje dziecko jest uczniem Primusa?

                              • Gość: mama IP: *.chello.pl 02.03.07, 13:08
                                Tak.
                            • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.07, 17:28
                              Czy nie sądzisz, że to spora przesada z tymi Chinami? ciekawa jestem ile
                              rodzice musieli za to zapłacić. Bardzo mnie to zniechęca do Primusa. Słyszałam
                              wiele niepochlebnych opinii o tej szkole, że tam liczy się szpan. I te Chiny
                              zdają się to potwierdzać. Wolałabym, żeby moje dziecko było nauczone w szkole
                              jakiejś skromności. Ciekawa jestem czy następuje licytacja gdzie kto spędził
                              wakacje i jakim autem jeżdżą rodzice? To co napisałaś o otwieraniu drzwi przez
                              pieniądze powinno być piętnowane przez szkołę.
                              • Gość: mama IP: *.chello.pl 02.03.07, 18:18
                                Szpan nie większy niż w większości szkół niepublicznych.
                                Rodzice zapłacili tylko i wyłącznie za przelot - ok. 2400 PLN. To niezbyt dużo
                                jak na prawie dwutygodniowy pobyt w egzotycznym kraju i w dobrych warunkach.
                                Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Każdy ma prawo do własnego zdania i własnych
                                opinii - i pochlebnych i niepochlebnych. Ja jestem ze szkoły zadowolona. Jest
                                zupełnie dobry poziom, mnóstwo zajęć pozalekcyjnych, przyjazna atmosfera,
                                przyzwoicie uczą języków obcych.
                                Nikt nikogo nie zmuszał do wyjazdu do Chin.
                                Dzisiejsza szkoła raczej nie nauczy skromności. Nawet w szkołach publicznych
                                odbywa się swoisty ranking kto ma więcej, kto ubiera się w markowe ciuchy, kto
                                gdzie był na wakacjach.
                                I często matka chodzi w spranej bluzeczce tylko po to, aby kupić córce cos
                                ekstra modnego.
                                w Primusie, w przeciwieństwie do wielu, wielu szkół, nie ma agresji i przemocy.
                          • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.07, 17:39
                            Ja też się wybieram, ale za tydzień, bo w tę sobotę nie mogę. Moi znajomi mają
                            dziecko na Obrzeźnej i są bardzo zadowoleni, a dziecko nie chce wychodzić ze
                            szkoły. W ich odczuciu brak samozadowolenia i szpanu odróżnia tę szkołę od
                            Primusa. Powstaje pytanie: czy moje dziecko ma chodzić do "najlepszej" i
                            najbardziej wypasionej szkoły w Warszawie? Ale wiadomo, że każdy ma inne
                            priorytety. Napisz po spotkaniu o swoich wrażeniach. :-)
                            Szkoła na Puławskiej jest moim zdaniem najlepsza pod wieloma względami, wręcz
                            bezkonkurencyjna, ma jednak oprócz odległości jeszcze jedną wadę. Nie ma tam
                            żadnej ochrony, a dzieci mogą na przerwach wychodzić do parku lub sklepu. W
                            centrum miasta! Dla mnie to ją dyskwalifikuje.
                            Pozdrawiam.
                            • 02.03.07, 19:18
                              Gość portalu: Konika napisał(a):

                              > Szkoła na Puławskiej jest moim zdaniem najlepsza pod wieloma względami, wręcz
                              > bezkonkurencyjna, ma jednak oprócz odległości jeszcze jedną wadę. Nie ma tam
                              > żadnej ochrony, a dzieci mogą na przerwach wychodzić do parku lub sklepu. W
                              > centrum miasta! Dla mnie to ją dyskwalifikuje.

                              Faktycznie, nie brzmi to zachęcająco. Dziękuję za cenną informację.
                              A jaka to jest "najlepsza szkoła"?

                              Primusa odrzuciłam właśnie ze względów ideologicznych, że tak to ujmę. Przyznam, że nasłuchałam się zanim zaczęłam w ogóle myślec o szkole dla dziecka.
                              Jednak "merytorycznie" właśnie ta szkoła ma to czego poszukuję. No i logistycznie oczywiście - max 10 min. spacerkiem do szkoły.

                              Po tych wszystkich moich poszukiwaniach coraz częsciej zaczynam się zastanawiać nad pobliską podstawówką publiczną. Ma dobre opinie, ale sporo, jak dla mnie, minusów: zmianowość od samego początku, nie ma nauki jezyka obcego w pierwszych 3 klasach, tylko 2 wf w tygodniu.

                              Pozdrawiam
                              • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.07, 11:32
                                Najlepsza, idealna szkoła według mnie:
                                -jest bezpieczna i przyjazna
                                - radzi sobie z agresją i przemocą
                                - jest nieduża, wszyscy się znają
                                - jest niedaleko od domu
                                - ma dobre warunki lokalowe
                                - nie pracuje w systemie zmianowym
                                - jest czysta, schludna i kolorowa
                                - ma ogrodzone podwórko i plac zabaw
                                - ma świetlicę, która nie jest wyłącznie przechowalnią
                                - zapewnia dzieciom możliwość zjedzenia zdrowych posiłków
                                - jest dobra merytorycznie, ma profesjonalnych i oddanych nauczycieli
                                - realizuje program nauczania w oparciu o nowoczesne metody (np. metoda
                                projektu, prezentacje itp.)
                                - zapewnia uczestnictwo w kulturze (teatr, koncerty, lekcje muzealne itp.)
                                - ma wizję i misję kształcenia
                                - ma program wychowawczy
                                - angażuje rodziców w proces kształcenia dziecka
                                - wie, co jest ważne w rozwoju dzieci (zapewnia dzieciom, oprócz nauki,
                                możliwość ruchu i zabawy)
                                - nastawiona jest na rozwój indywidualny dziecka, a nie grupy
                                - wie, że człowiek ma kilka rodzajów inteligencji i rozwija każdy z nich
                                - ma ciekawe zajęcia pozalekcyjne
                                - kształtuje postawę altruistyczną i empatyczną
                                - zwalcza rywalizację
                                - uczy tolerancji i szacunku dla innych
                                - wychowuje w duchu społeczeństwa obywatelskiego, gdzie silniejszy pomaga
                                słabszym
                                - uczy wiary w siebie i radości życia

                                To tyle. Ale podkreślam, ze dla każdego liczy się co innego. Szkoły idealnej
                                nie ma. Z tego co wypisałam muszę wybrać sobie to, co dla mnie jest
                                najwazniejsze, to co jest zgodne z moim systemem wartości, które chcę przekazać
                                moim dzieciom. I wybrac szkołę, która jest najbliższa moim oczekiwaniom.
                                I jest to naprawdę bardzo trudne.
                                Pozdrawiam :-)
                                • Gość: mama IP: *.chello.pl 05.03.07, 13:36
                                  To , jeśli tak jest istotnie, powinnaś wybrać jednak znienawidzonego Primusa,
                                  bo:
                                  - szkoła jest bezpieczna i przyjazna ( tak- nie ma aktów agresji, jest ochrona,
                                  teren ogrodzony)
                                  - radzi sobie z agresją i przemocą ( tak, jest stały kontakt z rodzicami,
                                  psycholog, pedagog)
                                  - jest nieduża, wszyscy się znają ( tak)
                                  - jest niedaleko od domu ( zalezy gdzie mieszkasz)
                                  - ma dobre warunki lokalowe ( sa znakomite, a będą jeszcze lepsze - jest
                                  zaawansowana budowa drugiego skrzydła)
                                  - nie pracuje w systemie zmianowym ( nie! wszystkie lekcje zaczynają się o 8.15)
                                  - jest czysta, kolorowa schludna ( zapraszam na strone internetową
                                  www.primus.com.pl)
                                  - ma ogrodzone podwórko i plac zabaw ( j.w)
                                  - ma świetlice, która nie jest wyłącznie przechowalnią ( Primus oferuje w
                                  ramach zajęć popołudniowych taka ilość kółek , że trudno się zdecydować -
                                  poszperaj na stronie)
                                  - zapewnia dzieciom zjedzenie zdrowych posiłków ( tak, zatruć nie było, posiłki
                                  sa świeże i urozmaicone, ale trzeba mieć świadomość, że nie jest to jedzenie
                                  domowe)
                                  - jest dobra merytorycznie, ma profesjonalnych i oddanych nauczycieli ( spójrz
                                  na pozycje w rankingach i wyniki testów po VI klasie i gimnazjum)
                                  - realizuje program nauczania w oparciu o nowoczesne metody ( równiez i to
                                  jest. Są projekty, prezentacje, konkursy itd)
                                  - zapewnia uczestnictwo w kulturze ( są wyjścia, są spotkania z pisarzami, są
                                  lekcje muzealne - czasem bardzo oryginalne)
                                  - ma wizje i misję kształcenia ( ma, poczytaj dokumenty szkoły i porównaj ze
                                  stroną internetową)
                                  - ma program wychowawczy ( ma jasny i czytelny, tyle, że nie każdemu on
                                  odpowiada, i wcale nie chołubi ludzi przy forsie)
                                  - angażuje rodziców w proces kształcenia dziecka ( tak, ale ilość prac domowych
                                  zwłaszcza w pierwszych klasach jest minimalna)
                                  - wie co jest ważne w rozwoju dzieci( ilość ruchu, zabaw na świezym powietrzu,
                                  sportu jest naprawdę duża - tyle, że część rodziców z uporem godnym lepszej
                                  sprawy zwalnia dzieci z zajęć sportowo-rekreacyjnych)
                                  - nastawiona jest na indywidualny rozwój dziecka a nie grupy ( w pewnym sensie,
                                  jednak w szkole przyjmuje się zasade, że dziecko zyje w grupie)
                                  - wie, że czlowiek ma kilka rodzajów inteligencji i rozwija każdy z nich ( dla
                                  mnie jest to trochę niezrozumiałe, w Primusie kładzie się nacisk w równej
                                  mierze na ciało jak i na ducha)
                                  - ma ciekawe zajęcia pozalekcyjne ( kilkanaście rodzajów kółek - każdy znajdzie
                                  coś dla siebie)
                                  - kształtuje postawe altruistyczną i empatyczną ( "Góra grosza, adopcja na
                                  odległość, Wielka Orkiestra Światecznej Pomocy - gimnazjum, a także rezygnacja
                                  z prezentów mikołajkowych i wpłacenie pieniędzy w wys. ponad 4000 PLN na
                                  hospicjum dziecięce - też w gimnazjum - trudno o bardziej altruistyczne postawy
                                  u młodych ludzi i nauczycieli)
                                  - zwalcza rywalizację ( w każdej szkole jest jakaś rywalizacja, tu bardziej w
                                  gimnazjum, w szkole podstawowej nie ma "wyścigu szczurów")
                                  - uczy tolerancji i szacunku dla innych ( tak, jesli w domu dzieci nie słyszą
                                  czegoś innego)
                                  - wychowuje w duchu społeczeństwa obywatelskiego, gdzie silniejszy pomaga
                                  słabszym ( jak najbardziej - gimnazjaliści wpłacając na hospicjum swoje a nie
                                  wyciagnięte od rodziców pieniądze dali temu szczególny wyraz, większy niż
                                  deklaracje na papierze)
                                  - uczy wiary w siebie i radości życia ( też jest to mało jasne - uważam, że to
                                  raczej zadanie dla rodziców).
                                  Nie mam powodów, aby napędzać Primusowi uczniów. Post jest raczej odpowiedzią
                                  na Twoje poglądy co do szkoły idealnej. Primus, idealny nie jest. Jak każda
                                  szkoła ma wady, tym nie mniej spełnia większość Twoich postulatów. A, że to
                                  kosztuje ok. 12600 PLN rocznie to juz inna bajka. Pozdrawiam - mama ucznia
                                  podstawówki i mam nadzieję przyszłego gimnazjalisty.
                                  -
                                  • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.07, 14:27
                                    Droga mamo,
                                    Primus nie jest przeze mnie znienawidzony. Nigdy tak nie pisałam!
                                    Widzę wiele jego zalet. To co wymieniasz robi wrażenie, jest naprawdę
                                    imponujące.
                                    Jednak jak sama przyznajesz, jest odczuwalny w tej szkole kult pieniądza. Mnie
                                    stać na zapłacenie czesnego, ale biorąc pod uwagę, że mam dwoje dzieci rok po
                                    roku, jest to odczuwalny wydatek. Nie mogłabym pozwolić sobie na podróż dziecka
                                    do Chin, która jest niedroga, jeśli mówimy o Chinach, ale bardzo droga, jeśli
                                    mam za nią zapłacić poza czesnym. Nie mam ochoty wciąż tłumaczyć moim dzieciom,
                                    że muszą rezygnować z dodatkowych atrakcji. Wolałabym, żeby szkoła nie narażała
                                    na takie sytuacje tych, którzy inwestując w dobrą szkołę dla dziecka, muszą
                                    dokonać w życiu pewnych wyrzeczeń. Tak jest w moim przypadku.
                                    I przeszkadza mi fakt, że szkoła się tym szczyci, nie widząc równocześnie, że
                                    segreguje dzieci na lepsze i gorsze, jako kryterium używając zamożności
                                    rodziców. To jest nietaktowne, szkoła powinna pamiętać o tym, że mogą się w
                                    niej znaleźć dzieci rodziców mniej majętnych.
                                    Znam szkołę prywatna, ktora przyjmuje uczniów z biednych rodzin wielodzietnych
                                    i opłaca im naukę. To jest prawdziwa nauka tolerancji i postawy prospołecznej.
                                    Ale wtedy o Chinach nie może byc mowy.
                                    Jest też nieoficjalna plotka, że szkoła Primus jest zadłużona, że
                                    przeinwestowała się w budowę. To się może objawić jeszcze wyższym czesnym lub
                                    pogorszeniem płac dla nauczycieli, a wtedy odejdą najlepsi.
                                    Szkoła sprawia wrażenie, że bardzo chce być "wypasiona", a to oznacza, że
                                    nastawia się na klienta, dla którego to co widać na wierzchu jest
                                    najważniejsze. Wolę więcej skromności, więc nie wiem czy chcę funkcjonować w
                                    takim towarzystwie.
                                    A jesli chodzi o rodzaje inteligencji, to jest ich siedem - logiczna
                                    (matematyczna), językowa, przestrzenna, muzyczna, ruchowa, intuicyjna(emocje) i
                                    społeczna.
                                    Bardzo dziękuję za cenne informacje i wymianę poglądów. :-)
                                    • Gość: mama IP: *.chello.pl 05.03.07, 14:53
                                      Kult pieniądza jest odczuwalny wszędzie i na każdym kroku, a najbardziej tam
                                      gdzie się tego najmniej spodziewamy. Moje dziecko doznało sporo upokorzeń
                                      w......państwowym przedszkolu. Tak, to tam dzieci wytykały moje dziecko, że
                                      dojeżdża tramwajem, że nie ma zabawek po 1000 PLN!
                                      Wyjazd do Chin był w gimnazjum, nie podstawówce, z tego co wiem
                                      nieobligatoryjny. Wyjechało kilkanaścioro dzieci z......wcale nie
                                      najzamożniejszych rodzin.
                                      Pewnie, że czesne 1x1260 PLN jest znacznie mniejsze niż 2x1260 PLN i u nawet
                                      nieźle sytuowanych rodziców wiąże się to z rezygnacją.
                                      W czasie prawie całej podstawówki nigdy, ale to przenigdy nie zauważyłam, żeby
                                      ktoś segregował dzieci na lepsze( zamożniejsze) i gorsze ( mniej zamożne).
                                      Co więcej, wiem, że jedna z najpopularniejszych, najsympatyczniejszych osób w
                                      całym Primusie pochodzi ze średniozamożnej rodziny.
                                      Nie zajmuję się plotkami, nie wiem czy Primus jest zadłużony czy nie. Wiem
                                      natomiast, że "łatkę" można przyczepić każdemu. Być może budowa jest
                                      przeinwestowana. Jak na szkołe niepubliczną jest to pokaźna i ogromna
                                      inwestycja, zapewne przyszłościowa.
                                      Trudno spekulować czy wzrośnie czesne. Pewnie nie, bo, jak sama zauważyłaś jest
                                      już dość wysokie. Wyższe czesne spowodowałoby, że część średniozamożnych
                                      rodziców ( a takich naprawdę w Primusie jest całkiem sporo) nie dałoby rady
                                      kontynuować nauki. Odejście dzieci to problemy finansowe. Wszystko jest
                                      mozliwe, ale znając Primusa od lat sądzę, że poszuka innych źródeł dochodu -
                                      może wynajmowanie sal, wkrótce będzie ich więcej, może obiektów sportowych?
                                      To samo z nauczycielami - gdy odejdą najlepsi, obnizy sie poziom i odejdą
                                      uczniowie. A to znów wymierna strata czesnego.
                                      Droga Koniko, każdy z nas ma swoje preferencje, każdy z nas ma jakąś wizję -
                                      szkoły, nauki dziecka, w końcu każdy z nas ma określone ograniczenia finansowe.
                                      Ja uważam, że wokół Primusa krąży dużo krzywdzących mitów.
                                      Czy szkoła wypasiona musi być zła?
                                      Czy dzieci zamoznych rodziców - do cna zdemoralizowane?
                                      Czy kosztowne atrakcje tylko dla wybranych?
                                      To już pytania, na które każdy musi sam znaleźć odpowiedź.
                                      Cieszę się, że wymieniłyśmy konstruktywne ( mam nadzieję) poglądy na temat
                                      róznych szkól i róznych preferencji. Jest to rzadkie na forach internetowych,
                                      gdzie najczęściej osoby o innych poglądach obrzuca się błotem.
                                      Ja ze swej strony radzę wybrać się na zebranie. Choćby to dla
                                      gimnazjalistów.... nawet gdy odrzucasz tę szkołę.
                                      Da Ci to porównanie z innymi szkołami, a to ważne choćby po to, aby w innych
                                      placówkach pytać i wiedzieć o co pytać, a także nie dać się zbyć,że coś jest
                                      niemozliwe czy nierealne. Ja tak robiłam przed zapisaniem do I klasy.
                                      Pozdrawiam serdecznie mama.
                                      • 05.03.07, 16:10
                                        Bylismy w sobotę na Obrzeźnej i szkoła bardzo nam się spodobała.
                                        Zastanawiamy się teraz. Primusa mamy pod nosem niemalże, niewiele droższy.
                                        Nie zgłosiłam jednak w tym roku dziecka do zerówki, więc w sumie i tak klamka zapadła.

                                        Pozdrawiam
                                        • 05.03.07, 16:12
                                          jakie jest wpisowe w Primusie?
                                          Na oBrzeźnej, o ile kogoś interesuje, 1800 zł.

                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: mama IP: *.chello.pl 05.03.07, 17:22
                                            Chyba 1400, ale płaciłam 5 lat temu więc mogło się coś zmienić. Zadzwoń do
                                            sekretariatu 022 648 -28 - 53(4,5) do pani Ali, albo do zarządu. Jutro o 17.00
                                            jest zebranie dla przyszłych gimnazjalistów. Nawet jeśli Twoje dziecko
                                            ewentualnie będzie chodziło do podstawówki - przyjdź. Zobaczysz jaki jest
                                            klimat szkoły. Pamiętaj to wazny wybór- dla Ciebie i dziecka. My dobrze czujemy
                                            się w Primusie, ale odradzałabym komuś, kto nie czuje tej szkoły. Pozdrawiam.
                                • 07.03.07, 12:23
                                  Droga Koniko! To co napisałaś jest kwintesencją moich poglądów! Świetna wymiana
                                  poglądów z "mamą". Gratulacje.Czytanie było czystą przyjemnością :)
                                  Pozdrawiam serdecznie - Basidlak.
                                  Też jestem na etapie szukania szkoły, a ponieważ moje odczucia są bardzo
                                  podobne do Twoich, może zechciałabyś napisać na co się ostatecznie zdecydujesz?
                                  Ja odwiedziłam na razie 4 szkoły, ale chcę mieć szersze spectrum.
                                  Dziękuję i pozdrawiam.


                                  Gość portalu: Konika napisał(a):

                                  > Najlepsza, idealna szkoła według mnie:
                                  > -jest bezpieczna i przyjazna
                                  > - radzi sobie z agresją i przemocą
                                  > - jest nieduża, wszyscy się znają
                                  >
                                  • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.07, 14:17
                                    Dziękuję Ci serdecznie za uznanie, miałam świetną rozmówczynię w osobie "mamy".
                                    Ale mimo takiej inspirującej wymiany poglądów nie udało mi się podjąć
                                    ostatecznej decyzji, którą szkołę wybieram. Wręcz odwrotnie, dopiero teraz mam
                                    zamieszanie w głowie.
                                    Doszłam do wniosku, że zostawię moje dziecko w zerówce przy przedszkolu i tym
                                    sposobem mogę odsunąć problem na rok. Nie jestem pewna czy dobrze robię, ale
                                    naprawdę nie spodziewałam się, że wybór szkoły będzie dla mnie aż taki trudny.
                                    Pozdrawiam gorąco Ciebie, "mamę" i wszystkie mamy, którym nie jest obojętne w
                                    jakiej szkole uczy się ich dziecko. I zachęcam, żebyście napisały, którą szkołę
                                    wybrałyście i dlaczego.:-) Konika
                                    • 07.03.07, 14:45
                                      Ja na pewno napiszę o wszystkich spostrzeżeniach po "wizytacjach".Zamierzam
                                      odwiedzić szkołę przy ul.Puławskiej i na pewno Primusa, bo jeszcze tam nie
                                      byłam, choć już wiele się naczytałam. :-)
                                      Mam również mały zamęt w głowie, bo wybór jest ogromny i nie przypuszczałam, że
                                      będzie tak trudno. Oczywiście byłoby wspaniale znaleźć dobra szkołę
                                      państwową...ale nie wiem czy to możliwe.
                                      Niestety kwestia wyboru to jeden problem, a ocena szkoły po jakimś czasie to co
                                      innego. Będę się kierować moimi wartościami, ale czy faktycznie szkoła je
                                      zrealizuje?
                                      Gdybym miała decydować po obejrzeniu 4 placówek (Didasko,obydwie Szkoły
                                      Przymierza Rodzin,Szkoła Marzeń Jazgarzewszczyzna) chyba wybrałabym tę na
                                      Racławickiej (będzie miała na pewno lepszy lokal).
                                      Serdecznie pozdrawiam i czekam na info odnośnie Twoich odczuć.Mój syn jeszcze w
                                      tym roku nie pójdzie szkoły, ale już chciałabym wiedzieć gdzie za rok go
                                      zapiszę.
                                      Basidlak : )
                                      • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.07, 13:28
                                        Byłam na spotkaniu na Obrzeźnej. Naprawdę podoba mi się ta szkoła. Jest droga,
                                        ale ma bogatą ofertę - np. klasy dwujęzyczne, 4 godz. wf (w tym taniec i
                                        basen), małe klasy. Stara się wychowywać dzieci i przkazywać im wartości. Ma
                                        dobre wyposażenie, a jednocześnie jest w miarę skromna. Wszystko wydaje się
                                        uporządkowane i logistycznie przemyślane. Zamknięty teren, własne autobusy.
                                        Jedyne moje zastrzeżenie to mało wyrazista pani dyrektor. Nie mogę jej nic
                                        zarzucić, ale nie wydaje się być niezwykłą osobowością. Zwłaszcza w porównaniu
                                        z dyrektorem z Puławskiej wypada bardzo blado. Ale może za bardzo się czepiam.
                                        Mam tez nowe wieści o Puławskiej, o której pisałam, że ją dyskwalifikuję ze
                                        względu na brak bezpieczeństwa. Wiem od rodziców dziecka, które się tam
                                        dostało, że można wpłynąć na dyrektora i dokonać zmian w tej kwestii. To mnie
                                        bardzo buduje, bo ta szkoła, jeśli chodzi o ideę, jest moim numerem 1.
                                        Moja decyzja na teraz:
                                        Dziecko zostaje w przedszkolu w zerówce.
                                        W przyszłym roku startujemy do pierwszej klasy do trzech szkół w następującej
                                        kolejności:
                                        1. Puławska
                                        2. Obrzeźna
                                        3. tzw. szkoła Endo w Mysiadle. Wspaniała misja, przyjazna, ciepła szkoła,
                                        wiedząca co w życiu ważne. Ale fatalne warunki lokalowe.

                                        Odrzuciłam szkoły przymierza rodzin ze względu na zbytnią ideologizację, nie
                                        chcę, aby moje dziecko codziennie odmawiało koronkę. Podobała mi się ta na
                                        Mokotowie, ale nie jestem pewna kiedy będzie ten nowy budynek, bo nie jest to
                                        takie proste.
                                        Odrzuciłam szkołę Varsovia przy Bacha, mimo bardzo bogatej oferty, jest tam
                                        zbytnie obciążenie dzieci i fatalny budynek.
                                        Odrzuciłam Primusa, bo nie chcę oglądać dzieci w tenisówkach Lacosty i patrzeć
                                        jak walczą o to, by być prymusem w Primusie.
                                        Nie będę już więcej szukać szkół. Wydaje mi się, że wiem o nich wystarczająco
                                        dużo, żeby podjąć decyzję. A to czego nie wiem, staram się przyjąć intuicyjnie.
                                        Ciekawa jestem jakie są Twoje przemyślenia.
                                        Pozdrawiam serdecznie.
                                        • 12.03.07, 13:50
                                          ja mam zupelnie inne wiesci jezeli chodzi o bezpieczenstwo w szkole na pulawskiej
                                          kolezanka byla na rozmowie dyrektora z rodzicami (w lutym b.r.) i mowila mi ze ochrony w szkole nie ma
                                          i nie bedzie...
                                          • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 14:37
                                            To prawda, ale mają zostać zamknięte obydwie furtki i być otwierane na domofon.
                                            To już coś. Plus stałe dyżury nauczycieli na podwórku powinny być wystarczające.
                                            Do tego każdy rodzic może wydać indywidualnie zakaz wychodzenia swojego dziecka
                                            poza teren szkoły. Ale jak widać nie każdemu na tym zależy.
                                        • 12.03.07, 14:49
                                          Mój plan na najbliższy tydzień to:
                                          -zobaczyć szkołe przy Puławskiej (osoba dyrektora jest bardzo ważna!nie myśl że
                                          się czepiasz...:))
                                          -zobaczyć sławnego Primusa
                                          Jestem ciekawa swoich wrażeń i na pewno się nimi podzielę.
                                          Dziękuję za Twoją wypowiedź.My chyba też zostawimy syna w zerówce w tym roku,
                                          ale jeśli psycholog potwierdzi, że powinien już iść do szkoły to będziemy
                                          jednak musieli podjąć decyzję szybko.
                                          Serdecznie podrawiam.
                                          • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 14:41
                                            Droga basidlak,

                                            czy to znaczy, że chcesz posłać syna rok wcześniej do szkoły? Nie rób tego! Do
                                            czego się spieszyć? Rok wcześniej pójdzie do pracy? Niech dziecko ma jeszcze
                                            rok luzu.
                                            A poza tym nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że w niektórych szkołach
                                            jest już po rekrutacji? Np. na Puławskiej lista już ogłoszona.
                                            Przemyśl to jeszcze, proszę. :-)
                                            • Gość: mama IP: *.chello.pl 13.03.07, 15:21
                                              Koniko, napiszę trochę o sobie. Poszłam do szkoły mając 5 ( pięć) lat. Tak
                                              wyszło. Moi rodzice byli na placówce. Przez rok siedziałam z mamą w domu,
                                              miałyśmy już chyba obie tego dosyć. W czewwcu ukończyłam 5 lat a we wrześniu
                                              pomaszerowałam do szkoły.
                                              Potem rodzice wrócili do Polski a ja do szkoły. Miałam trochę trudności z
                                              nauka, zwłaszcza języka polskiego, ( mama nawet zastanawiała sie czy nie
                                              powinnam powtórzyć klasy - miałam 2 lata "w zapasie"), ale jakoś dałam sobie
                                              radę. Może nie rewelacyjnie.
                                              Studia skończyłam jako 23 latka.
                                              • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.07, 10:26
                                                Ty musiałaś. A jeśli nie musisz, to po co? I jak się czułaś mając trudności w
                                                szkole? Czy są jakieś korzyści z tego, że wcześniej niż Twoi rówieśnicy
                                                ukończyłaś studia? Czy już od dzieciństwa musimy rozpoczynać ten morderczy
                                                wyścig z czasem? I kto powiedział, że to jest dobre?
                                                Mój mąż skończył studia dwa lata później niż jego rówieśnicy, te dwa lata
                                                wykorzystał na samorozwój i przyjemności, a teraz robi szpagat, żeby pogodzić
                                                wszystkie obowiązki (praca, dom) i jeszcze znaleźć czas na relaks. Po co miałby
                                                to robić dwa lata wcześniej? Czy my się nie zapętlamy trochę w tej pogoni?
                                                Być może się starzeję, ale widzę wyraźnie potrzebę zwolnienia tempa życia. Do
                                                czego tak się spieszymy? I czy nie umyka nam w trakcie tego pośpiechu to, co
                                                jest w życiu najważniejsze? Jeśli mam wybór, to wybieram dla mojego dziecka
                                                dodatkowy rok dzieciństwa, bez obowiązków szkolnych, odrabiania lekcji itp.
                                                Moje dzieci chodzą do przedszkola na 9.00, zabieram je o 15.30, aby móc spędzić
                                                z nimi czas na wspólnej nauce, zabawie i rozrywce. Wiem, że jestem w tej dobrej
                                                sytuacji, że mogę sobie na to pozwolić, bo pracuję w domu i wtedy kiedy chcę.
                                                Nie każdy ma taki komfort. Ale jest to też kwestia świadomego wyboru z mojej
                                                strony. Inwestuję teraz głównie w moje relacje z dziećmi. Jak pójdą do szkoły
                                                coś się skończy, będą mieć więcej obowiązków, będą mieć swoich kolegów i swoje
                                                sprawy. Ale dlaczego mam to przyspieszać? Chcę delektować się tym czasem
                                                beztroskiego dzieciństwa, niepowtarzalnym i szybko przemijającym.
                                                Wiem też z doświadczenia moich znajomych, których dzieci poszły wcześniej do
                                                szkoły, że nie zawsze była to dobra decyzja. W jednym przypadku nawet, dziecko
                                                było zmuszone powtórzyć zerówkę.
                                                Ale to wszystko tak naprawdę jest sprawą pryncypiów każdego człowieka, mimo że
                                                brzmi to dość górnolotnie. Ja tylko wyrażam swoją opinię, nikogo nie potępiam,
                                                ale proszę zastanówcie się po co.
                                                • Gość: mama IP: *.chello.pl 14.03.07, 15:51
                                                  Nie , nie musiałam. Był to wybór moich rodziców, a ściślej mamy, która doszła
                                                  do wniosku, że zaczynam już szaleć w domu i brakuje mi "silniejszych wrażeń".
                                                  Co mi dało, że wczesniej ukończyłam studia? Wczesniej stanęłam na nogi,
                                                  wcześniej się usamodzielniłam, wczesniej wydoroślałam. Zawsze gnało mnie w
                                                  świat, szukałam nowych wrażeń i nudziła mnie stagnacja.
                                                  Przez kilka lat pracowałam jako rezydent, pilot wycieczek, co dało mi możliwośc
                                                  poznania i świata i ludzi. Pewnie nie robiłabym tego z dzieckiem przy piersi (
                                                  tu kłania sie moja odpowiedzialność).
                                                  Moje studia były stosunkowo krótkie, ale wyobraź sobie lekarza ( studia 6
                                                  letnie+ staz), który jeszcze cos tam gubi po drodze. I jest niesamodzielny koło
                                                  30!
                                                  Z moich doświadczeń wiem, że szkoła - zwłaszcza w młodszych klasach nie jest
                                                  wcale morderczym pędem, wyścigiem czy ciężkimi obowiązkami. Swoja podstawówkę (
                                                  fakt, że za granicą) wspominam jako jedną wielką przyjemność . Każdego dnia
                                                  poznawałam coś nowego, fajnego.
                                                  Podstawówka mojego syna to też nie ciężka i katorżna praca. Zaś co do
                                                  obowiązków.........Każdy je ma. Przecież Twoje dziecko tez ( mam nadzieję)
                                                  składa wieczorem zabawki, żyje w okreslonym rytmie dnia.
                                                  Beztroskie dzieciństwo to nie dzieciństwo pozbawione obowiązków. To raczej
                                                  dzieciństwo bezpieczne, w otoczeniu kochających ludzi - rodziców, dziadków,
                                                  cioć.
                                                  Podobnie jak Ty jestem zdania, że każdy ma określone preferencje, dla każdego w
                                                  zyciu liczy się coś innego.
                                                  Pytasz jak się czułam, gdy w polskiej szkole - liceum - miałam trudności?
                                                  Podobnie jak starsi koledzy, którzy nie nadążali z matematyką czy angielskim.
                                                  Nie byłam zachwycona, gdy moje wypracowania z polskiego były ledwie trójkowe, i
                                                  miałam luki z historii. Ale było to zbyt mało, abym na pozostałych zajęciach
                                                  nudziła się powtarzając klasę.
                                                  Pozdrawiam.
                                                  • 14.03.07, 20:12
                                                    Jasne, że pięciolatek szaleje w domu i potrzeba mu "silniejszych" wrażeń. Taka jest właśnie "uroda" 5-6 latków.
                                                    Twoi rodzice tak wybrali, nie mnie oceniać. Najwazniejsze, że wszyscy są zadowoleni.
                                                  • Gość: mama IP: *.chello.pl 14.03.07, 21:17
                                                    No właśnie najważniejsze, że wszyskim to odpowiada. Ja - siedząc w domu
                                                    nudziłam się, nie miałam kontaktu z dziecmi, nie miałam szansy poznania języka,
                                                    chciałam się uczyć.
                                                    Innym dzieciom wystarczy siedzenie w domu/przedszkolu.
                                                    Jedni dojrzewają wczesniej, inni póxniej. Ważnej jest, aby rozgryśc własne
                                                    dziecko. A Twoją uszczypliwą uwagę- między wierszami - pomijam milczeniem.
                                                  • 14.03.07, 21:35
                                                    To w takim razie, źle mnie zrozumiałaś.
                                                    Nie miałam zamiaru szczypać ;-)


                                            • 16.03.07, 14:53
                                              Witam serdecznie,
                                              1. Wczorajsza gazeta wyborcza umieściła spis wszystkich szkół w Warszawie-
                                              polecam.Moje wstępne wnioski - są również bardzo dobre szkoły publiczne.
                                              Przedwczoraj Wyborcza zamieściła kilka testów badających gotowość 6latków do
                                              szkoły.
                                              A teraz o moich odczuciach...
                                              Powiem Wam,że czuję się jak miotający się szczur w klatce.Jest tyle szkół do
                                              obejrzenia i nawet jeśli ma się pozytywne odczucia,to jaka jest gwarancja,że
                                              będzie to dobra szkoła? Jestem jakaś podłamana po rozmowie z rodzicem
                                              dziecka,które uczęszczało na Puławską (STO26).Usłyszałam od Was wiele
                                              pozytywnych opinii, a tu jakby mi ktoś obuchem dał po głowie.Otóż,okazuje
                                              się,że utworzyła się tam jakaś grupka rodziców(chyba majętnych),która
                                              organizuje (niby poza szkołą)wyjazdy na narty dla swoich pociech do Włoch.Jeden
                                              z tatusiów,właściciel klubu dla dorosłych, zorganizował tam spotkanie dzieci
                                              z "kręgu".Niektórzy rodzice są z nauczycielami na "ty",ale innym jakoś nie jest
                                              to dane...Potwierdza się brak opieki i bezpieczeństwa w szkole.Dzieci nie są
                                              pilnowane na przerwach.Zdarzyło sie, ze dziecko z ADHD dźgęło cyrklem
                                              rówieśnika,żaden z pedagogów tego nie widział.
                                              Wiem,że nie ma idealnych miejsc,ale jest tyle sprzecznych opinii.
                                              Moimi osobistymi odczuciami nie mogę się jeszcze podzielić,bo nie miałam czasu
                                              na zwiedzanie.
                                              POzdrawiam
                                              Basidlak
                                              • Gość: gosc IP: *.aster.pl 16.03.07, 23:54
                                                basidlak napisała:
                                                Zdarzyło sie, ze dziecko z ADHD dźgęło cyrklem rówieśnika,żaden z pedagogów
                                                tego nie widział.

                                                W podstawówce w Primusie dziecko w czasie lekcji rzuciło nożyczkami w
                                                nauczycielkę piszącą coś na tablicy. Nic jej się na szczęście nie stało, ale
                                                dziecku też nie. Zero jakichkolwiek konsekwencji, pomimo, że nie był to jedyny
                                                występ tego chłopca. Inne rzeczy niezbyt przyjemne też się zdarzały, jak w
                                                każdej szkole. Nie da się przewidzieć wszystkiego, a nauczyciele też nie mają
                                                szans widzieć wszystkiego i wszędzie. Istotne jest jednak jak szkoła reaguje na
                                                takie zachowania uczniów.
                                            • 16.03.07, 15:05
                                              Droga Koniko,
                                              Wiem,że decyzja o wcześniejszym wysłaniu dziecka do szkoły jest bardzo
                                              trudna.Ostatnio mam wiele trudnych decyzji do podjęcia...
                                              Mój synek wykazuje jednak często sygnalizuje mi,że nudzi się w przedszkolu.Poza
                                              tym od czasów żłobka pedagodzy sygnalizują nam,że jest bardzo dobrze rozwinięty
                                              i lepiej niż rówieśnicy radzi sobie z zadaniami.Zmieniliśmy mu
                                              przedszkole,teraz chodzi do placówki prowadzonej metodą M.Montessori.Martwię
                                              się tymi jego sygnałami.Błądzę jak we mgle szukając ośrodków,które pomogłyby mi
                                              zdiagnozować dziecko.Jedni odsyłają do drugich.Mam wrażenie,że w Polsce
                                              bardziej dba się o dzieci z ADHD,niż o dzieci zdolne.Jak na razie umówiłam się
                                              na spotkanie z psychologiem dzięcięcym,zobaczę co mi zasugeruje.
                                              Pozdrawiam Sedecznie
                                              Basidlak
                                              • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.07, 15:50
                                                Droga Basidlak,
                                                bardzo mną wstrząsnęło to, co napisałaś o szkole na Puławskiej. To był mój
                                                ewidentny faworyt, ale to, co piszesz stawia tę szkołę w innym świetle. Nawet
                                                jeśli są to plotki, to musi coś być "na rzeczy". Zwłaszcza nieprzyjemnie brzmi
                                                opis klubu wzajemnej adoracji. Ciekawa też jestem jaka była reakcja szkoły na
                                                akt agresji. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że takie sytuacje mogą mieć
                                                miejsce w każdej szkole, reakcje dzieci są czasami nie do przewidzenia. Zgadzam
                                                się jednak z gościem, że najważniejszy jest sposób reakcji ze strony szkoły.
                                                Może masz informacje w jaki sposób skończyła się ta sprawa?
                                                Jeśli zaś chodzi o Twojego synka, to najwyraźniej jesteś w kłopocie. Ile lat ma
                                                twoje dziecko? Ciekawa jestem co usłyszysz od psychologa.
                                                A tak na marginesie, to moje dzieci również chodzą do przedszkola Montessori i
                                                ja jestem wielkim zwolennnikiem tej metody.
                                                I jeszcze jedno. Za namową znajomych wysłałam moje dziecko na test dojrzałości
                                                szkolnej do szkoły na Obrzeźnej. To oczywiście jeszcze nic nie oznacza,
                                                bardziej taki sprawdzian. Ale wynikła z tego pewna wiadomość. Otóż szkoły
                                                niepubliczne przeżywają teraz oblężenie (chyba dzięki Giertychowi) i na
                                                Obrzeźnej otworzą w tym roku aż dwie klasy 0, a w przyszłym roku tylko jedną
                                                klasę 1. Oznacza to, że za rok będzie dużo trudniej się dostać do tej szkoły
                                                (do 1 klasy), bo miejsc raptem 16, a w tym część zarezerwowana dla rodzeństwa.
                                                To powoduje, że zniknął mój z trudem osiągnięty spokój i zaczęła się bitwa
                                                myśli. Znów nie wiem co robić.
                                                Z jeszcze jednej strony, czy moje dzieci muszą naprawdę chodzić do najlepszych
                                                szkół? Może wystarczy wybrać tę mądrą i przyjazną, bez fajerwerków? I tu jak
                                                bumerang powraca szkoła endo w Mysiadle.
                                                Będę się odzywać co dalej. Pozdrawiam. Konika
                                                • 19.03.07, 10:10
                                                  Droga Koniko,
                                                  niestety to co napisałam o Puławskiej,to nie są plotki.Rozmawiałam osobiście z
                                                  rodzicem dziecka i z samym dzieckiem z tej szkoły - zmienili szkołę.Ze względu
                                                  na to,że nie byli na "ty" z nauczycielką i nie należeli do klubu
                                                  tych "lepszych",chłopiec został przeniesiony do ostatniej ławki i wyraźnie
                                                  gorzej traktowany przez nauczycielkę.Nie mam informacji w jaki sposób
                                                  rozwiązano sytuację po ataku cyrklem, ale dopytam.Oczywiście, macie rację,że
                                                  takie rzeczy zdarzaja się wszędzie, ale z mojego dzieciństwa pamiętam,że na
                                                  korytarzu szkolnym zawsze byli nauczyciele.
                                                  Mój syn skończył właśnie 5 lat i według rocznika powinien iść do zerówki
                                                  dopiero w latach 2008/09,czyli podstawówka dopiero w 2009/10.Prawdę mówiąc nie
                                                  wyobrażam sobie tego skoro on już czyta i pisze.Myślę,że większość dzieci w tym
                                                  wieku to potrafi,lub spokojnie może to robić.W Wielkiej Brytanii już 4latki
                                                  czytają i piszą,bo po prostu w przedszkolach się tego uczą.
                                                  Hej Koniko,może nasze dzieci chodzą do tego samego przedszkola?My do
                                                  Słonecznika.
                                                  Nie znam tej szkoły ENDO,chętnie ją zobaczę.Nam bardzo się spodobała DIDASKO na
                                                  Pradze -tylko logistycznie fatalnie.
                                                  Pozdrawiam.Basidlak
                                                  • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.07, 12:41
                                                    Droga Basidlak,
                                                    myślałam o Słoneczniku, gdy jeszcze nie nazywał się tak i mieścił na Sadybie.
                                                    Wybrałam Montessori w Konstancinie ze względów logistycznych, dojazdy dla
                                                    maluchów wydawały się zbyt obciążające.
                                                    Jeśli chodzi o Twojego syna, to sama zapewne wiesz, że oprócz czytania i
                                                    pisania ważne są inne sprawy, np. tzw. duża motoryka, dojrzałość emocjonalna,
                                                    umiejętnośc długiego siedzenia w ławce, skupienia uwagi itp. Piszę o tym, bo
                                                    słyszałam, że w Słoneczniku dzieci bardzo szybko czytają i piszą, ale np. wiele
                                                    z nich nie dostało się do szkoły na Puławskiej, gdzie jest bardzo wszechstronny
                                                    egzamin wstępny. To by oznaczało, że rozwój dzieci w tym przedszkolu nie jest
                                                    jednakowy na różnych płaszczyznach. Myślę, że warto skonsultować decyzję o
                                                    szybszym podjęciu nauki przynajmniej z dwoma specjalistami, żeby mieć pewność,
                                                    że to dobry wybór. A swoją drogą, takie dobre przedszkole, nastawione na
                                                    indywidualny rozwój powinno mieć jakiś pomysł na pracę z dzieckiem zdolnym.
                                                    Może trzeba ich docisnąć w tej sprawie?
                                                    Jeśli chodzi o szkołę na Puławskiej, to zniechęcam się do niej coraz bardziej.
                                                    Jest tyle niepokojących sygnałów na temat tej szkoły. Zastanawiam się czy jej
                                                    popularnośc nie wypływa z mody i skutecznego budowania wizerunku "na mieście".
                                                    Tzw. szkoła endo, to szkoła w Mysiadle, nie nazywa się tak, mówią tak o niej,
                                                    bo była założona przez właścicieli firmy Endo dla ich dzieci. Zobacz na stronie
                                                    www.szkolawmysiadle.pl
                                                    Pozdrawiam Cię cieplutko :-) Konika
                                                  • 19.03.07, 12:53

                                                    dziewczyny,

                                                    podczytuje wasza wymiane zdan i coraz bardziej waham sie nad ta podstawowka na pulawskiej
                                                    wydawala sie taka dobra
                                                    i dyrektor mial byc jej mocna strona
                                                    do mysiadla mam za daleko
                                                    blizej na walbrzyska
                                                    _______
                                                    pozdr.,
                                                    patyk
                                                  • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.07, 13:07
                                                    Patyku,
                                                    jest jeszcze Obrzeźna, nie jest zbyt daleko od Wałbrzyskiej. Wydaje się być
                                                    naprawdę fajną szkołą. Rozmawiałam w trakcie testu z mamą, która ma tam dziecko
                                                    w drugiej klasie, a teraz posyła drugie do zerówki. Bardzo chwaliła tę szkołę i
                                                    mówiła, że jest zadowolona. Co Ty na to?
                                                    Tez pozdrawiam. Konika
                                                  • 19.03.07, 13:09

                                                    dzieki za info
                                                    wezme pod uwage obrzezna
                                                    narazie mamy przed soba zerowke - pewnie w przedszkolu bo jest bardzo dobre
                                                    tylko na ta pulawska bie trzebaby ruszac samochodu...
                                                    ech...
                                                    a moze cos sie tam poprawi? :)
                                                    _______
                                                    pozdr.,
                                                    patyk
                                                  • 19.03.07, 16:02
                                                    UWAGA! W najbliższą sobotę drzwi otwarte na Bacha.Jak na razie nie słyszałam
                                                    dobrych opinii,ale można pójść.
                                                    Droga Koniko!
                                                    Niestety ja też dostrzegam pewne braki w Słoneczniku,ale nie będę pisać
                                                    tutaj,bo to przecież forum o szkołach...ja z mężem też uważamy,że powinni mieć
                                                    pomysł na pracę z dzieckiem zdolnym,ale chyba go nie mają.
                                                    Mam dokładnie takie samo zdanie jak Ty i już zapisałam dziecko do drugiego
                                                    specjalisty na badanie,żeby po prostu mieć pewność.A tak na marginesie,jakiego
                                                    typu testy były na Puławskiej?i na Obrzeźnej? Teraz żałuję,że nie byłam na
                                                    drzwiach otwartych na Obrzeźnej...:( Ale Basia przypomina poprzednie opinie,że
                                                    z Gimnazjum na Obrzeźnej jest na bakier,a to oznacza kolejną zmianę.
                                                    Aha,rozmawiałam ostatnio z dyrektorką jednego z przedszkoli i mówiła,że
                                                    przychodzą do niej matki dzieci z jej przedszkola,które zdecydowały się na
                                                    szkołę przy Bacha i są załamane.Jest tam ogromna rotacja dzieci i
                                                    nauczycieli,nikomu na dobre to nie wychodzi.Te matki
                                                    szukają "normalności",czyli proszą o radę co do dobrej państwowej szkoły.Ja
                                                    zaczynam widzieć powoli wady prywatnego przedszkola,które uchodzi za bardzo
                                                    dobre.Chyba podobnie będzie ze szkołą...marzy mi się dobra państwowa i już.
                                                    Najważniejsi tak naprawdę są ludzie,pedagodzy.Nawet jeśli idea programu jest
                                                    wspaniała,to narzędziami są nauczyciele.Same słyszymy co się dzieje na
                                                    Puławskiej,ja też się zraziłam do tej szkoły.
                                                    A jeśli jesteś zwolenniczką metody Montessori,to nie wiem czy wiesz,ale szkoła
                                                    na Racławickiej kontynuuje ją.
                                                    Gorąco pozdrawiam.
                                                  • 09.01.08, 10:59
                                                    Chcemy posłać tam dziecko do zerówki bardzo proszę o opinie o tej
                                                    szkole. Z góry dziękuję.
                                    • Gość: mama IP: *.chello.pl 07.03.07, 15:26
                                      Ojej, ale narozrabiałam, na moje usprawiedliwienie dobrze, że twórczo........
                                      Pomysł z przedszkolna zerówką jest niezły.
                                      Pozdrawiam serdecznie. mama
                        • 10.04.07, 15:32
                          Witam !!!
                          Zastanawiam się nad szkołą na Obrzeźnej lub Primusie. Jeżeli ktoś może mi
                          doradzić to bardzo o to proszę.
                          Aga
      • 06.06.07, 11:36
        Witam
        zainteresowal mnie watek szkoly na ul. Wlodarzewskiej - co prawda juz nie
        bardzo aktualny, jednak zastanawiam sie nad ta szkola. Czy moglabys cos wiecej
        powiedziec na temat szkoly? Ew podzielic sie opinia innej rekomendowanej szkoly
        w okolicy
        dzieki
    • Gość: emma IP: *.eranet.pl 30.01.07, 14:18
      Witam
      Czy mozecie cos powiedziec o szkole katolickiej przy ul.Ogrodowej?
      • Gość: edki IP: *.spray.net.pl 07.03.07, 09:36
        warunki lokalowe nie najlepsze , natomiast świetna kadra, dobry kontkt z
        nauczycielami, dużo zajęć poza lekcyjnych, wyjścia na różnego rodzaju warsztaty,
        kino, teatr , przyjazna atmosfera , w sumie ok
    • Gość: ranger IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.07, 09:52
      Polecam szkołę Przymierza Rodzin nr 2 przy ul. Racławickiej(róg Dożynkowej).
      Kameralna Szkoła podstawowa, klasy max 15 osobowe, część klas z pedagogika
      Montessori. Szkołą od lat w czołówce pod względem poziomu naucznia, w 2005 roku
      najlepsza na Mokotowie.
      Przyjazna atmosfera, dobre kontakty z rodzicami. Syn ukończył ją, nie wyobrażał
      sobie nigdy mozliwości uczęszczania do innej szkoły.Możliwość uczestniczenia
      dziecka w zajęciach szkoły, celem zapoznania się z atmosferą.
      Wada brak sali gimnastycznej i.... duża liczbna chetnych.

      Więcej informacji www.spr.edu.pl
      • 07.03.07, 12:16
        Ja też ją polecam szkołę przy Racławickiej! Mój synek chodzi do przedszkola
        prowadzonego metodą Montessori i będzie mógł kontynuować to w szkole Przymierza
        Rodzin ( są 2 szkoły Przymierza Rodzin, nie mylcie jej z tą przy Rosoła).
        UWAGA - ta szkoła na pewno się przeniesie, jeszcze nie wiadomo na 100% gdzie,
        ale na pewno będą lepsze warunki lokalowe.Nie ma tam żadnych wstępnych
        egzaminów, każde dziecko ma takie same szanse. Mimo obecnych trudnych warunków
        lokalowych, od razu wyczuwa się, że to dobra szkoła.Musicie sami to sprawdzić
        rozmawiając z pracownikami.Każdy ma swoje priorytety.Pozdrawiam
        • 13.03.07, 14:16
          Mi też podoba się szkoła przy Obrzeźnej - po tym co wiedziałam wcześniej z netu
          i forum, wizyta w szkole była miłym zaskoczeniem. Niezłe warunki, ciekawe
          zajęcia dodatkowe, klasy dwujęzyczne ... ale nie wiem dlaczego szkoła ta wydaje
          mi się mniej pewna edukacyjnie od Primusa (chociaż robi sympatyczniejsze
          wrażenie), może dlatego że słyszałam zastrzeżenia dotyczące poziomu nauki ...
          gimnazjum mieszczącego się w tym samym budynku już nikt nie poleca ...

          Moja lista szkół jest taka:
          1. Primus - na tę szkołę byłam zdecydowana od początku, chociaż odczuwam w
          związku z nią jakiś niepokój dotyczący panującej tam atmosfery, szkoła jest
          blisko (córka będzie mogła w II-III klasie sama chodzić i wracać), startują tam
          koleżanki córki z przedszkola, nie słyszałam negatywnych opinii dotyczących
          oferty szkoły i poziomu nauczania, szkoła rozwija się i wydaje się być
          elastyczna

          2. Obrzeźna - argumenty jak na początku postu, w sumie waham się czy nie
          powinien to być mój nr 1, podoba mi sie koncepcja klas 2-języcznych i
          proponowane zajęcia dodatkowe, szkoła nie jest daleko, dojazd samochodem dobry,
          ale autobusem już nie, okolica mniej ciekawa niż na Ursynowie (Primus)

          3. Puławska - mają ciekawą ofertę, ale warunki lokalowe już mniej - małe,
          ciemne klasy, brak świetlicy, brak stołówki, trochę daleko + dojazd w korkach,
          brak ochrony, szkoła przy Obrzeźnej podobała mi się bardziej

          Zamierzam jeszcze odwiedzić szkołę przy Bacha - jest bardzo blisko mojej pracy,
          trochę bliżej od domu niż Obrzeźna, ale wiem że ma nie najciekawsze warunki
          lokalowe, no i te opinie z forum dotyczące obciażenia dzieci (będę wdzięczna za
          rozwinięcie tematu).

          Pozdrawiam
          Basia
          • 19.03.07, 15:26
            Czy możemy dopisywać nowe posty na końcu wątku - będzie łatwiej szukać :) ?

            Ja wytypowałam sobie 4 szkoły - Primusa, Obrzeźną, Puławską i Bacha (w tej
            ostatniej jeszcze nie byłam) - o wszystkich już słyszałam negatywne opinie ...
            W sumie najbardziej obronną ręką wychodzi Obrzeźna, ale słyszałam, że rodzice
            dzieci w starszych klasach nie są już tak zadowoleni jak ci z klas 0-3,
            niewiele uczniów kontynuuje naukę w gimnazjum mieszczącym się w tym samym
            budynku.
            • 19.03.07, 16:08
              basiu,

              dopisuje sie na koncu :)

              idziesz na walbrzyska na dzien otwarty?
              szukasz szkoly na za rok czy juz od wrzesnia zerowki?
              pulawska odpadla? a raclawicka?
              _______
              pozdr.,
              patyk
              • 19.03.07, 19:23
                Na Wałbrzyską (a właściwie Bacha) idę, bo chcę mieć własne zdanie o tej szkole,
                opinii słyszałam wiele - i na plus i na minus.
                Jeśli chodzi o zerówkę (od września tego roku), to biorę pod uwagę Primusa i
                Obrzeźną, do Primusa startuje prawie cała grupa Natalii z przedszkola ...
                chętnych podobno bardzo dużo - ok. 120 - 150 dzieci na 30 miejsc
                Jeśli Nati nie dostanie się w tym roku, to będziemy próbować w przyszłym do I
                klasy - pewnie do kilku wybranych szkół. Nie wiem tylko, co zrobię jeśli młoda
                dostanie się na Obrzeźną, a do Primusa nie. Puławskiej jeszcze nie skreślam -
                jest jeszcze cały rok na przemyślenia i zebranie opinii o tej szkole, nie
                wiadomo też czy coś czasem nie zostało przekoloryzowane ... ile ludzi - tyle
                opinii.
                Racławicka jest trochę daleko ... ale może też powinnam wziąć ją pod uwagę.
                Mam mętlik w głowie.
                Okoliczne państwowe szkoły nie dość, że przepełnione (liczne klasy,
                zmianowość), mają też wg mne dużo gorsza ofertę - gł. chodzi mi o języki obce i
                zajęcia dodatkowe. Ja będę Nati odbierać ze szkoły dopiero ok. 16.30 - 17.00 i
                zależy mi aby czas w szkole był ciekawie zorganizowany, a nie tylko lekcje i
                zabawa w świetlicy.

                pozdr
                Basia
              • 20.03.07, 09:44
                Patyczku,
                nie wiem czy piszesz do mnie,czy do Basi.
                Racławicka to dobra szkoła,czekam tylko aż się przeniosą i będą lepsze
                warunki.Z tego co mówili to jeśli nowe warunki im pozwolą to otworzą szybko
                zerówkę.Moje dziecko muszę przebadać,chciałabym żeby poszło wcześniej do
                zerówki.
                Pozdrawiam serdecznie
                Basidlak
                • 20.03.07, 10:16
                  Rzeczywiście :)), właśnie się zorientowałam, że Basidlak, to też Basia :))

                  Basidlak, a nie wiesz kiedy szkoła na Racławickiej planuje zmianę lokalu ? Jak
                  zaawansowane są te plany i jaką lokalizację biorą pod uwagę ?

                  Pozdr
                  Basia
                  • 20.03.07, 11:28
                    Basiu,

                    Nie wiem kiedy będzie ta zmiana,trzeba wchodzić regularnie na ich stronę
                    internetową i sprawdzać(www.spr.edu.pl/).Na pewno obydwie wersje
                    mieszczą się na Mokotowie (raczej Dolny).Chyba jedna możliowść gdzieś niedaleko
                    Czerniakowskiej (ul.na literę S...niestety nie pamiętam).
                    Pomaga w tym pani Prezydent Warszawy,więc może teraz w końcu coś się ruszy..:)
                    Pozdrawiam
                    też Basia
                    • Gość: Jotpe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.07, 12:45
                      Przepraszam, że się wtrącę, ale co musi zrobić szkoła prywatna, aby "pomagała
                      jej Pani Prezydent"?
                      • 20.03.07, 13:05
                        Niestety nie mam pojęcia.Podejrzewam,że gdybym ja chciała otworzyć szkołę,to
                        nikt by mi nie pomógł,bo ja po prostu nikogo tu nie znam i nie pochodzę
                        stąd.Jestem zwykłą mamą szukającą dobrej szkoły dla dziecka.
                        O pomocy Pani Prezydent - to chyba jakaś plotka,ale tak od kogoś
                        usłyszałam.Przecież forum to takie miejsce gdzie wymieniamy się swoimi opiniami
                        i tymi usłyszanymi gdzieś tam,prawda?Można jednak chyba skojarzyć wspólny
                        mianownik - religijność.Takie są moje skojarzenia,nie wiem jak Wasze.Pani
                        Prezydent jakoś nie kryje się ze swoimi poglądami na ten temat, a szkoła przy
                        Racławickiej jest szkołą Przymierza Rodzin, więc chyba nie trudno się domyślać
                        skąd ploteczka.:)Dla mnie jako rodzica, najważniejszy jest efekt i jakość
                        placówki.
                        • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.07, 13:54
                          Cześć dziewczyny,
                          cieszę się, ze atmosfera taka gorąca, bo mnie to też nakręca do działania.
                          W sprawie szkoły na Racławickiej:
                          1. Słyszałam o niej rzeczywiście dobre opinie. Moja znajoma ma tam dziecko i
                          bardzo chwali tę szkołę.
                          2. Jest to jednak szkoła katolicka, która pokazuje dziecku świat z jednego
                          punktu widzenia. Martwią mnie te koronki odmawiane codziennie, czy to nie
                          prowadzi później do dewocji? Ja wychowuję swoje dzieci w tradycji
                          chrześcijańskiej, obchodzimy święta, chodzimy do kościoła, ale czasami, nie w
                          każdą niedzielę. Jakoś ta katolickość wydaje mi się nie do końca w zgodzie ze
                          mną. Nie moge kłamać w ankiecie, że będę działać w ruchu katolickim, bo nie
                          będę.
                          Mnie się marzy szkoła, która pokazuje dzieciom jak wielobarwny (wielokulturowy)
                          jest świat i ludzie. I że to dobrze, że tak jest. I w ten sposób uczy
                          naturalnej tolerancji przy jednoczesnym wykształceniu poczucia patriotyzmu.
                          3. Szkoła ma system Montessori. To dla mnie duży plus. Wiem, że to system,
                          który opiera się na tradycji chrześcijańskiej. I takie podejście jest dla mnie
                          bardzo w porządku, żebyście nie myślały, że sama sobie zaprzeczam. Ale czy od
                          razu szkoła ma być katolicka?
                          4. Szkoły Przymierza Rodzin bardzo lubią się snobować swoim stowarzyszeniem.
                          Uczęszczają do nich dzieci z rodzin o wielkich rodowych nazwiskach, szkoły
                          bardzo się tym szczycą, zwłaszcza ta na Ursynowie. To też jest rodzaj
                          towarzystwa wzajemnej adoracji, pewnie trochę inaczej to działa, ale kojarzy
                          się z tym na Puławskiej.

                          Jeśli zaś mowa o Puławskiej, to dziecko mojej koleżanki idzie tam od września
                          do 1 klasy, więc będę miała więcej bezpośrednich informacji. Ale już teraz
                          koleżanka mówiła mi, że w szkole codziennie rano jest przygotowana kawa dla
                          rodziców. Rodzice odprowadzają dzieci do klas, a potem spotykają się,
                          rozmawiają. Wszystko to z inicjatywy dyrektora, który chce zbudować wokół
                          szkoły środowisko. Na razie tego nie oceniam, podaję jako fakt, ale w świetle
                          faktów przytoczonych przez Basidlak można mieć podejrzenia.

                          Co do Obrzeźnej, to chcę Wam powiedzieć, że kto nie był na dniu otwrtym niech
                          idzie indywidualnie. My z mężem byliśmy u pani wicedyrektor, nie byliśmy
                          umówieni, a rozmawialiśmy z nią ponad pół godziny, odpowiedziała sensownie na
                          wszystkie pytania.
                          Nie martwiłabym się gimnazjum, bo to raczej naturalne, że szkoła specjalizuje
                          się w jednym poziomie kształcenia. Między dziećmi w podstawówce a w gimnazjum
                          jest przepaść po prostu. Wydaje mi się, że Obrzeźna wie co robić na pierwszym
                          etapie kształcenia. Nauczycielki z tej szkoły założyły koło stowarzyszenia
                          nauczycieli edukacji początkowej, mają u siebie czynną metodyczkę.

                          Ciekawa jestem Waszych opinii. Pozdrawiam gorąco. Konika :-)
                          • 20.03.07, 14:03
                            koniko,
                            mam podobne odczucia co do raclawickiej - dlatego waham sie.
                            mojej kolezanki dziecko tez dostalo sie na pulawska - bedzie info z innego zrodla :)
                            dziecko innej kolezanki chodzi na bacha - ta tez zadowolona
                            na obrzezna sie wybiore, ale pewnie odpiero w przyszlym roku szkolnym
                            a co myslisz o bachmackiej?
                            _______
                            pozdr.,
                            patyk
                            • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.07, 14:34
                              O Bachmackiej można by myśleć same dobre rzeczy, gdyby nie fakt, że zapisują
                              tam dzieci do szkoły zaraz po urodzeniu, co jest wariactwem kompletnym. Można
                              oczywiscie jeszcze teraz złożyć deklaracje, ale szanse są bardzo małe, że w
                              ogóle dziecko zostanie dopuszczone do egzaminu, bo dopuszczają ok. 40 dzieci
                              (na jedną otwieraną klasę). Więc nie wiem czy warto sobie zawracać głowę. Ale
                              poza tym ja mam same dobre wiadomości o tej szkole, choć bez szczegółów, ale
                              mało sie interesowałam.

                              Zapomniałam jeszcze opowiedzieć o egzaminach.
                              Na Puławską do 1 klasy egzamin trwał 2 godziny i był złożony z trzech części:
                              najpierw duża motoryka (przejście po ławeczce, przewroty itp.), potem mała
                              motoryka - szlaczki, rysowanie itp., a potem wiedza z zerówki - coś przeczytać,
                              napisać, inne rzeczy. No i był psycholog przy tym. Dziecko mojej koleżanki nie
                              znało np. znaków większy, mniejszy.
                              Na Obrzeźną, ale do zerówki, egzamin trwał 1 godz. Dzieci miały obrysować swoją
                              dłoń, potem ją wyciąć, pokolorować kwiatki, policzyc te kwiatki itp. Pani tez
                              czytała bajkę o smokach, trzeba było jej posłuchać.
                              Pozdrowienia K.
                              • 20.03.07, 14:54
                                Byłam z dzieckiem na "egzaminie" Obrzeźnej, w sumie nie wiem po co, bo
                                zdecydowalismy się na zerówkę przy przedszkolu. Ale mąż się uparł.
                                Mimo, że synkowi się bardzo spodobało, zarówno sam "test" (mam problem z
                                określeniem co to było ;-), jak i szkoła, dzieci, Panie, to jednak nie wiem czy
                                w przyszłym roku będę chciała mu fundować podobne przejście. Teraz szlismy na
                                luzie. W sumie będziemy mieć problem jak dziecko się tam dostanie, choć jakoś w
                                to watpię, bo dostrzegam niedociągnięcia swojego dziecka i choć tym etapie nie
                                są dla niego, ani dla nas problemem, to podejrzewam, że w "elitarnym" gronie
                                mogą być.

                                W kazdym bądź razie, po całych moich poszukiwaniach dobrej szkoły, wydawało mi
                                się, że tylko taka moze być prywatna, jestem raczej zdecydowana posłać dziecko
                                do szkoły publicznej. Nie znalazłam szkoły prywatnje, czy to społecznej, gdzie
                                nie dopatrzyłam się minusow, mniejszych bądź większych, ale dla nas istotnych.
                                Wiem, wiem, szkoły publiczne mają pewnie wiele wad, pewnie więcej nawet ;-), ale
                                chcę tak spróbować. Jakby co, wydaje mi się, że łatwiej przenieśc dziecko do
                                szkoły prywatnej (zakładając wolne miejsca) niż na odwrót.

                                Swoją droga, moje dziecko nie chciało powiedzieć co się działo na egzaminie ;-)
                                Oprócz tego, że się podobało.
                              • 20.03.07, 14:59
                                hello,

                                jesli chodzi o bachmacka - dzieki za info - sama nie wiem juz co robic po Twoich chwaleniu ;) -
                                zapisalam zosie tam wlasnie ponad 4 lata temu, wiec jestesmy w grupie przystepujacych do egzaminu
                                tylko nie wiem czy warto?
                                nie znam nikogo, kto mialby tam dziecko...

                                _______
                                pozdr.,
                                patyk
                            • Gość: patrycja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.07, 11:17
                              PIERWSZA DWUDZIESTKA PODSTAWÓWEK W WARSZAWIE
                              (wraz ze średnimi wynikami sprawdzianów końcowych)

                              1. Prywatna SP nr 114 SZtuki(Praga Południe) - 39,16
                              2. SP Niepubliczna nr 81 Fundacji Rodzice Dzieciom Krzywickiego(Ochota) - 38,39
                              3. SP nr 86 Stow. Kult. i Eduk. Okopowa(Wola) - 38,14
                              4. Społeczna SP Integracyjna nr 100 STO Wolumen(Bielany) - 38,00
                              5. SP nr 2 Przymierza Rodzin Racławicka(Mokotów) - 37,79
                              6. Społeczna SP STO nr 14 Bachmacka(Mokotów) - 37,76
                              7. Prywatna SP nr 41 Świętojerska(Śródmieście) - 37,53
                              8. Społeczna SP nr 30 STO Astronautów(Włochy) - 37,48
                              9. Społeczna SP nr 2 STO Dziatwy(Białołęka) - 37,43
                              10. SP im. św. Franciszka (Mokotów) - 37,41
                              11. Społeczna SP nr 37 STO (Rembertów) - 37,40
                              12. SP nr 9 STO (Ursynów) - 37,39
                              13. Społeczna SP nr 10 im. kard. S. Wyszyńskiego STO (Praga Południe) - 37,12
                              14. Niepubliczna SP nr 47 Fundacji Primus (Ursynów) - 37,07
                              15. SP nr 56 - szpital (Wola) - 37,00
                              16. Państwowa Szkoła Muzyczna I St. im. E. Młynarskiego (Śródmieście) - 36,93
                              17. Prywatna SP nr 6 Niepokalanek (Mokotów) - 36,87
                              18. Społeczna SP nr 11 STO (Targówek) - 36,83
                              19. Katolicka SP nr 7 im. ks. kard. S. Wyszyńskiego (Wola) - 36,61
                              20. Społeczna SP nr 1 STO (Ursynów) - 36,53
                          • 20.03.07, 15:15
                            Witam,
                            Musze sprostować informację, że niby w szkole na Racławickeij odmawiane są rano
                            koronki. Jest tylko krąg tworzony przez dzieci i zapalenie światełka, jako
                            symbolu ich wspólnoty; szkoła nie jest ideologiczna, właśnie z tych względów
                            rodzice i uczniowie szkoły w 2003 roku przenieśli się do Przymierza. Poprzednio
                            była to szkoła nr 8 Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców, mieszcząca się na
                            terenie parafii św. Anny w wilanowie. Własnie próba narzucenia szkole przez
                            organ prowadzący szkołę wychowania zblizonego do programu konserweatywnego,
                            spowodowała, że dotychczas autonomicznier działający rodzice i nauczyciele
                            jednego dnia (196 uczniów na 197 i wszyscy nauczyciele) przenieśli sie na
                            racławicką.
                            Proponuję wszytskim zainteresowanym bezpośrednia wizytę, wraz z dzieckiem w
                            szkole, którą skończył mój syn. To jest mała kameralna szkoła, gdzie Rodzice sa
                            współodpowiedzialni za szkołę.
                            pozdrawiam
                            Życzę korzxystnego dla dziecka wyboru podstwawówki.
                          • Gość: ranger IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.07, 10:53
                            kochani, zadnych odmawiania koronek w szkole na racławickiej, jest to szkoła
                            otwarta światopoglądowo, katolickość w niej to przekazywanie dzieciom wartości
                            etycznych.
                  • 20.03.07, 11:41
                    Basiu,
                    Właśnie dzwoniłam na Racławicką i się dowiedziałam: wchodzą w grę 2 lokalizacje
                    1.ul.Stępińska ( od Gagarina,przy Łazienkach)czyli super
                    2.ul.Rakowiecka (niedaleko stacji metra Pole Mokotowskie) - też super
                    W ciągu miesiąca lub dwóch wszystko się wyjaśni - tak usłyszałam właśnie od
                    miłej pani ze szkoły przy Racławickiej.
                    :)Basidlak
                    • 20.03.07, 12:34
                      Dzięki za info :)

                      Basiu,

                      Mogłabyś napisać, dlaczego Racławicka tak przypadła Ci do gustu - jakie są
                      plusy i minusy tej szkoły (zapoznałam się z ich stroną, ale chodzi mnie o Twoje
                      zdanie) ? Czy porównywałaś może tę szkołę z Primusem lub Obrzeźną ? Jeśli tak -
                      jak wypadła ?
                      A w porównaniu ze Szkołą Przymierza na Rosoła ?

                      Pozdrawiam
                      Basia
                      • 20.03.07, 13:23
                        Basiu,
                        Nie mogę powiedzieć,że jestem zwolenniczką którejś ze szkół.Nie widziałam
                        jeszcze Primusa ani Obrzeźnej.Widziałam tę przy Rosoła i na Racławickiej oraz
                        DIDASKO.Moje odczucia:osobiście nie należę do osób,które cenią sobie w
                        szczególny sposób rozpowszechnianie w szkole wartości religijnych.Uważam,że
                        kwestia wiary jest jedną z najbardziej osobistych spraw każdego
                        człowieka,również tego 6-letniego.Didasko tutaj niczego nie narzuca,a
                        jednocześnie oferuje ciekawy program,lokalowo OK.Niestety Praga jest
                        logistycznie ciężka do przełknięcia.
                        przy ROSOŁA: lokalowo ekstra,poziom bardzo dobry,nie udało mi się poznać
                        dyrekcji,wadą jest to,że świetlica do 16.30 (czy rodzice nie pracują?).Wyczuwam
                        jednak jakąś "drapieżność" w nacisku na miejsce w rankingach.W szkole przy
                        Racławickiej tego nie wyczułam.Tam spotkałam się z normalnością (o ile można to
                        wyczuć po 15 minatach rozmowy z paniami w sekretaracie).Oczywiście w obu
                        szkołach trzeba liczyc się z ich religijnym charakterem.Staram się trzeźwo
                        patrzeć na ofertę szkół prywatnych.Ciągle liczę na to,że znajdę dobrą państwową.
                        Oczywiście zamierzam odwiedzić Primusa,Obrzeźną i inne,aby móc się wypowiedzieć
                        o pierwszym wrażeniu.:)
                        Pozdrawiam
                        Basidlak
                        • 20.03.07, 13:51

                          basie :)

                          czytam was obie, a moje poprzednie pytanie bylo do nie-basidlaka, ale i tak dzieki za odpowiedz :)

                          raclawicka mnie coraz bardziej interesuje, mam blizej niz na obrzezna, nawet po zmianie lokalizacji, a
                          co myslicie o bachmackiej? podobne opinie jako o pulawskiej, bo to tez STO?

                          a moze jest w okolicy dobra panstwowa podstawowka? bruna? wiktorska? narbutta?
                          _______
                          pozdr.,
                          patyk
                          • 20.03.07, 14:38
                            Mi najbardziej pasują lokalizacje ursynowskie i blisko-ursynowskie, Puławska
                            już jest trochę za daleko (+ korki), ale gdybym uznała tę szkołę za najlepszą
                            byłabym skłonna wozić Nati.
                            Szkół Przymierza do tej pory nie brałam pod uwagę ... nie myślałam o szkole
                            katolickiej, poza tym zależy mi na edukacji językowej i zajęciach sportowych w
                            wymiarze większym niż 2-3 godz tygodniowo.
                            Bachmackiej nie biorę pod uwagę, bo nie mamy tam szans - powinnam była zapisać
                            dziecko jakieś 4 lata temu - conajmniej. O szkole słyszałam pozytywne opinie,
                            ale oferta Primusa i Obrzeźnej wydaje mi się lepsza (no i obie szkoły są
                            bliżej).
                            Gdybym zdecydowała się na szkołę państwową, to raczej na Ursynowie - jest kilka
                            szkół o dobrej opinii, ale to zależy kto czego oczekuje i jaką ma możliwość
                            wożenia dziecka na zajęcia dodatkowe. Ja wolałabym aby te zajęcia mogły odbywać
                            się w ramach pobytu dziecka w szkole (tak jak w tej chwili jest w naszym
                            przedszkolu) i tak pewnie nie zrezygnujemy z obecnych zajęć angielskiego i
                            basenu.

                            Pozdr
                            Basia
                            • 20.03.07, 14:55
                              I jeszcze do Koniki (ja uparcie dopisuję się na końcu :)) w sprawie szkoły przy
                              Obrzeźnej - nie przejmowałabym się gorszym gimnazjum, ale były też opinie, że
                              poziom spada również w starszych klasach podstawówki, a szkoła skupia się
                              głównie na klasach 0-3, być może chodzi tutaj o klasy dwujęzyczne, które
                              funkcjonują dopiero od niedawna i nie obejmują starszych klas.

                              Czy dobrze zrozumiałam, pisałaś wcześniej, że byliście tam na egzaminie do
                              zerówki (my też - na 10.30 - może się widziałyśmy ? :)). Co zrobisz, jak
                              zostaniecie przyjęci ? Jesteś skłonna zdecydować się na tę szkołę ?

                              Pozdr
                              Basia
                              • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.07, 16:15
                                Basiu,
                                nie widziałyśmy się, bo my byliśmy na egzaminie o 9.00. Teraz już wiem, że się
                                dostaliśmy i przyznam szczerze, że dopiero mam kłopot. Problem w tym, że na
                                Obrzeźnej chcą uruchomić aż 3 zerówki, co może oznaczać, że w przyszłym roku
                                nie będzie naboru do klasy pierwszej! Muszę to jeszcze sprawdzić u dyrekcji.
                                Wcześniej byłam zdecydowana na zerówkę w przedszkolu, moje dziecko też. Ale
                                jeśli teraz zrezygnuję, być może oznacza to rezygnację z tej szkoły w ogóle.
                                Trochę by było szkoda, bo wydaje się, że to fajna szkoła. Moja znajoma, której
                                dziecko też się dostało, chce zacząć zerówkę, a w przyszłym roku spróbować na
                                Puławską. Ale czy to nie jest szaleństwo, żeby dziecku co roku zmieniać
                                placówkę? Mojemu dziecku na pewno by się to nie spodobało. Uważam, że dzieci
                                potrzebują stabilizacji w tym trudnym okresie rozpoczynania nauki.
                                No i mam twardy orzech do zgyzienia. Ciekawa jestem czy się dostaliście i jaka
                                jest Wasza decyzja.

                                Dziewczyny,
                                co radzicie w tej sytuacji?

                                Pozdrawiam. Konika

                                PS. Mam nadzieję, ze wyszło na końcu. Bo ustawiłam sobie w opcjach, żeby
                                pokazywało od najnowszego i nie wiem teraz, które jest na końcu. :-))
                                • Gość: mama IP: *.chello.pl 23.03.07, 18:03
                                  Generalnie jestem zwolenniczką zerówki w przedszkolu, ale......według mnie
                                  wazniejsza rzeczą jest poczucie pewności i stabilizacji.
                                  Weź pod uwagę, że zerówka to jednak zerówka, jeszcze nie nauka i takie
                                  wprowadzenie do szkoły.
                                  Ja na Twoim miejscu, a jestem juz doświadczona mamą, nie fundowałabym dziecku
                                  zmiany za zmianą i zdecydowała na zerówkę szkolną.
                                  Pozna kolegów, pozna szkołe, korytarze, panią itd. Ty zaś nie będziesz miała za
                                  rok nerwówy dostanie się czy nie, kolejnych sprawdzianów, niepewności.
                                  Ta niepewność w dużym stopniu udziela się dziecku, więc po co mu dodatkowe,
                                  zbędne emocje?
                                  Jesli uważasz, że szkoła jest fajna to wybieraj tam zerówkę.
                                  Pozdrawiam.
                                  • 23.03.07, 19:51
                                    My byliśmy na Obrzeźnej na godz. 9:00.

                                    Moje dziecko też zostało przyjęte. Ja w sumie nie mam dylematu, chciałabym, żeby dziecko pozostało w zerówce przy przedszkolu. Gorzej z mężem, bo szkoła na Obrzeźnej bardzo mu się spodobała ;-). Ciekawe jaką decyzje uzgodnimy.

                                    Wybór zerówki Na Obrzeźnej, a potem próba dostania się do szkoły na Puławskiej to według mnie kiepski pomysł. Albo zerówka w docelowej szkole, albo w przedszkolu.
                                    Ciekawe jaka faktycznie jest szkoła na Puławskiej?

                                    Konika, a jaką masz alternatywę dla szkoły na Obrzeźnej?
                                    Tylko Puławska? Czy bierzesz może pod uwagę jeszcze inną szkołę?

                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.07, 22:01
                                      Oprócz Obrzeźnej i Puławskiej biorę pod uwagę jeszcze tylko szkołę w Mysiadle.
                                      Ale jeśli teraz zrezygnuję z Obrzeźnej, a Puławska coraz mniej mi się podoba,
                                      to jaki będzie wybór? Fatalnie wygląda ta sytuacja.
                                      • 25.03.07, 22:06
                                        parę słów o Puławskiej, bo mój syn tam chodzi.

                                        - ochrony nie ma, i jak to dyrektor mówi - co roku mamy pierwszaków się
                                        denerwują, a po roku im mija. Dzieciaki mogą wychodzić na dwór na każdej
                                        przerwie. Są pilnowane przez fantastyczne panie ze świetlicy, które - nie wiem
                                        jak - ale zawsze wiedzą gdzie kto jest.
                                        - dzieciaki nie chcą wychodzić ze szkoły. trzeba naprawdę przyjeżdżać w
                                        ostatniej chwili, bo ciężko je ze szkoły wyrwać.
                                        - jest masa zajęć pozalekcyjnych (większość w cenie), prowadzonych przez
                                        pasonatów (technika dla chłopców, fotografia - analogowa - dla klas starszych,
                                        itp)
                                        - szkoła jest nastawiona na sport (codziennie WF, dużo dżudo, basenu, pełno
                                        wyjazdów na narty. w tym roku w Białce na mistrzostwach niepublicznych szkół
                                        zdobylismy drugie miejsce na 80 szkół z Polski)
                                        - co chwila są wycieczki, wyjścia do muzeum, teatru, na spacer, na plener - a
                                        jakoś program się udaje zrealizować i mamy bardzo dobre wyniki na koniec 6tej
                                        klasy
                                        - codziennie angielski, w grupach.

                                        - rodzice się przejmują. to jest szkoła, która wymaga od rodziców
                                        zaangażowania. "wymaga" w takim znaczeniu, że warto coś robić dla szkoły. ktoś
                                        przyniesie ciasto, ktoś inny załatwi farbę i w ten sposób można spędzić miłe
                                        popołudnie na malowaniu starych krzeseł. Ostatnio było walne zebranie
                                        stowarzyszenia, które wybiera zarząd szkoły. trwało od 17tej do 0h30 (w środku
                                        tygodnia). A skończyło się o 0h30 bo straciliśmy kworum. 90 parę osób siedziało
                                        na sali gimnatyscznej i omawiało sprawy szkoły. ssp26 to nie jest szkoła, do
                                        której się przywozi dziecko z rana i odbiera wieczorem. Są mejle, esemesy,
                                        pręznie działająca strona internetowa z wszystkimi nowinkami.
                                        - nauczyciele są sensowni. niektórzy bardziej, inni mniej, jak w każdej szkole.
                                        - klasy są małe (15 osób), sale nie są ogromne, ale są bardzo przytulne. Szkoła
                                        jest zawsze cała udekorowana dzięki pani Ani od plastyki.

                                        w tej szkole ciągle coś się dzieje, jak nie predstsawienie to koncert. Jak nie
                                        konkurs recytatorski, to zawody dżudo.

                                        Ja jestem zadowolona.
                                        A ochroniarz na wejściu niczego by nie zmienił.
                                        W tej szkole dzieci są szanowane, więc i one szanują zasady.

                                        I choć bywają gorsze sprawy, wiem, że ktoś tam kiedyś złamał rękę na boisku, a
                                        ktoś inny odszedł bo się nie mógł dogadać z dziećmi, to naprawdę wiem również,
                                        że szkoła próbuje pomagać w rozwiązywaniu problemów.

                                        Tyle że w ostatecznym rozrachunku, to my rodzice wychowujemy nasze dzieci i to
                                        głównie od nas zależy jakie te nasze dzieci będą. Szkoła pełni rolę pomocniczą
                                        w tej kwestii.

                                        W każdym razie, polecam.
                                        (choć wiem, że ciężko się dostać, bo pierwszeństwo ma rodzeństwo, a w naszej
                                        szkole jest dużo wielodzietnych rodzin)
                                        • 06.04.07, 12:25
                                          Mój syn dostał się do I klasy. Zawsze bałam sie szkół prywatnych, ponieważ
                                          wydawało mi sie, że chodzą tam tylko rozpuszczone dzieci bogatych rodziców.
                                          W czasie egazaminów odniosłam pozytywne wrażenie co do dzieci i rodziców.
                                          Proszę powiedz mi jacy - ogólnie - ludzie są w tej szkole?
                    • 23.03.07, 22:04
                      basiu,

                      odbierasz czasami poczte na gazecie? :)
                      _______
                      pozdr.,
                      patyk
                      • 24.03.07, 20:54
                        My też zostaliśmy przyjęci na Obrzeźną, szkoła chce ostatecznej deklaracji do
                        końca marca, chociaż wcześniej mówili o podpisywaniu umów w połowie kwietnia.
                        We wtorek mamy egzamin do Primusa, a wyniki pewnie dopiero po świętach. Nie mam
                        pojęcia co robić, nie zdecyduję się na Obrzeźną dopóki nie będą znane wyniki z
                        Primusa, w efekcie Nati może nie dostać się do żadnej z tych szkół, a nie
                        wiadomo, czy będzie w ogóle nabór w przyszłym roku, jeśli w tym obie szkoły
                        utworzą dodatkowe klasy 0 (podejrzewam, że Primus przy takiej ilości chętnych
                        też zdecyduje się na trzecią zerówkę (nawet wtedy ok. 100 dzieci musi odrzucić).
                        Byłam dziś na dniu otwartym na Bacha - nie podobało mi się.
                        • Gość: mamuś IP: 217.116.101.* 24.03.07, 22:23
                          Czytam to i nie wierzę, że mozna tak traktować własne dzieci. jakie szkoły Wy
                          skończyłyscie. Podejrzewam, że żadne. jakie wasze dzieci sa biedne.
                          Niespełnione ambicje mam gospodyń domowych. A tak na marginesie - dobre
                          pryatne przedszkole na ul.... nie ma stolowki, a obiady dowozone w plastikach
                          z barów mlecznych, kadra bez wyksztalcenia, bo mozna mniej zaplacić.
                          Zatrudniony psycholg ma zabronione aby mówić o dysfunkcjach dzieci bo "Ci
                          rodzice muszą mysleć że maja najmądrzejsze, najzdolniejsze dzieci. A tak z
                          ciekawości jakie macie wykształcenie.
                          Pozdrowienia
                          • Gość: mamuś IP: 217.116.101.* 24.03.07, 22:38
                            pani psycholog to oczywiście studentka III roku zwolniła sie po pół roku bo nie
                            umiała oszukiwać rodziców
                          • Gość: mama IP: *.chello.pl 25.03.07, 17:32
                            Wyrwana zgłaszm się do odpowiedzi. Mam wyższe wykształcenie, ukończyłam studia
                            dzienne na renomowanej wyższej uczelni. Mam też na ukończeniu doktorat. I przez
                            3 lata byłam gospodynią domową - na urlopie wychowawczym.
                            I jeszcze coś Ci powiem - miałam rózne ambicje na róznym etapie życia. Gdy
                            byłam w domu i pełniłam funkcję gospodyni domowej chciałam jak najlepiej
                            spełniac tę rolę. I jako matka zaspakajałam swoje ówczesne ambicje. Nie miałam
                            pewności czy i w jakim charakterze będę pracować.
                            Tak więc trochę nie pasuję do obrazka.
                            • Gość: mamuś IP: 217.116.101.* 25.03.07, 18:02
                              przepraszam jesli poczułaś sie urażona, ale czytając twoje posty nie ciebie
                              miałam na myśli.
                              • Gość: mama IP: *.chello.pl 26.03.07, 08:10
                                Nie wiem czy poczułam się osobiście urażona, ale nie podoba mi się
                                deprecjonowanie "gospodyń domowych".
                                Można być wspaniałą, twórczą matką prowadzącą dom.Ciepły, bepieczny, z domowym
                                obiadem na stole, pachnący świezo upieczonym ciastem.
                                "Gospodyni domowa", o której tak pogardliwie się wyrażasz, może zrobić dla
                                dzieci znacznie, znacznie więcej niż weekendowa matka.
                                Zawsze zazdrościłam koleżankom niepracujących mam/babć.
                                I jeszcze o szkołach. Szkoły niepubliczne nie są tożsame ze szkołami dobrymi.
                                To samo dotyczy przedszkoli.
                                To, że mama X czy Y szuka dla dziecka placówki dobrej, bezpiecznej o
                                wykwalifikowanej kadrze, bez przemocy, chuligaństwa nie jest niczym nagannym i
                                nie świadczy o tym, że realizuje swoje niespełnione ambicje.
                                W czasach, gdy szkoła przeżywa gigantyczny kryzys - edukacyjny, wychowawczy,
                                moralny, uważam, że trzeba szukać instytucji, która choć w części odpowiada
                                naszym wyobrażeniom o dobrej szkole.
                                Pozdrawiam. mama
                                • 26.03.07, 09:11
                                  wypowiedź mamy - jak zwykle trafna i wyważona :)
                                  wypowiedź mamuś - prowokacja - szkoda czasu na prowadzenie takich jałowych
                                  dyskusji, nawet nie chce mi się odpisywać
                                  • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 12:07
                                    Podpisuję się pod tym, co powiedziała mama. I w zupełności zgadzam się z basią,
                                    nie ma z kim dyskutować i nie ma komu się tłumaczyć. Tak intruzywne wypowiedzi
                                    powodują, że można by się zastanawiać, jaka przykrość w życiu spotkała mamuś,
                                    że wylewa tyle bezinteresownego jadu. Tylko po co?

                          • 25.03.07, 22:19
                            ja nie mam zamiaru ci sie tlumaczyc z mojego wyksztalcenia
                            napisze ze skonczylam zawodowke - uwierzysz?
                            a jak UW - to nie?
                            moje dziecko nie chodzi do prywatnego przedszkola
                            ale biore pod uwage spoleczna (nie prywatna) podstawowke
                            to zle?

                            a ty jakie masz wyksztalcenie?
                            _______
                            pozdr.,
                            patyk
                            • 26.03.07, 12:33
                              Na niektóre posty nie trzeba odpowiadać.

                              Pozdrawiam serdecznie
                              • 26.03.07, 14:07
                                mami7, masz w 100% racje
                                probowalam nie odpowiedziec...
                                _______
                                pozdr.,
                                patyk
                          • 15.11.07, 12:38
                            Moje dziecko chodzi do dobrego (przynajmniej w naszej ocenie jest
                            dobre) prywatnego predszkola. Chciałabym też i mój mąż równiez
                            znaleść dla dzieci dobrą i przyjazną szkołę. Nie jestem
                            niespełnioną zawodowo "gospodynia domową", jak się zechciałaś
                            wyrazić. Jestem "spełniającą się" zawodowo kobietą nawet z
                            doktoratem. Ale wcale nie uważam tego za najwieksze szczęcie
                            świata. Znam kobiety "gospodynie domowe", które - w mojej ocenie -
                            są bardzo spełnione, eleganckie, zadbane tworzące swym dzieciom
                            ciepły przyjazny dom i nie robiące tego kosztem własnych
                            zainteresowań. Myślenie o przyszłości swoich dzieci i troska o ich
                            edukację (nie tylko o to co zjadło i czy ma ciepłe gacie) to
                            jeszcze nie przerost ambicji.
                        • 27.03.07, 10:49
                          Cześć wszystkim,
                          -oczywiście bez komentarza pozostawiam dyskusję na temat naszego wykształcenia:(
                          -W końcu byłam w Primusie - wystarczyło nam z mężem 10 min,żeby z miejsca
                          odrzucić tę szkołę.Najnormalniejszym człowiekiem był bardzo miły pan
                          ochroniarz.Uczennice spacerujące po korytarzu to zblazowane "galerianki" w
                          koralach większych niż orzechy włoskie :)Oczywiście sama rozmowa z panią z
                          sekretariatu utwierdziła nas tylko w dezycji,że Primus odpada.

                          -Również byłam na drzwiach otwartych na Bacha - lokalowo okropność,żałosne jest
                          to,że przy tak wysokich opłatach dzieci nie mają nawet salki gimnastycznej,ma
                          się wrażenie,ze spruchniałe okna zaraz wypadną.Dzieci siedząc w klasach mają
                          koszmarny widok przez okna -betonowe cmentarzysko!A z drugiej strony szkoły
                          bałagan na podwórzu,gdzie aż się prosi utworzyć boisko!!Dlaczego tego nikt nie
                          zrobi?Nie rozumiem.Jednak wysłuchałam kadry - zarówno pani od zerówki jak i
                          kobiety od pierwszych klas i powiem Wam,że zrobiły na mnie pozytywne
                          wrażenie.Niestety warunki lokalowe są nie do zaakceptowania.

                          -Mój 5letni syn został wczoraj zbadany przez psychologa - niestety mam problem
                          i tego się bałam.Okazuje się,że powinien pójść wcześniej do zerówki i najlepiej
                          takiej przy szkole,a to oznacza,że już w tym roku muszę podjąć decyzję o
                          szkole!!A myślałam,że mam na to 2 lata...
                          Psycholog poradziła nam szkołę przy Racławickiej...
                          Mamy wrażenie z mężem,że wybór wśród szkół prywatnych jest dwojaki: albo szpan
                          i "galerianki" albo przegięcie z religią. I co tu począć?

                          Pozdrawiam wszystkich
                          Basidlak
                      • 27.03.07, 10:30
                        Drogi Patyczku,

                        Niestety nie wchodzę na pocztę,ale jeśli coś napisałeś do mnie to chętnie wejdę
                        dziś wieczorem.Prawdę mówiąc jakoś nigdy z tego nie korzystałam.

                        Pozdrawiam
                        Basidlak
                        • 27.03.07, 16:29
                          również napisałam na priva :)
                          • 27.03.07, 20:39
                            Basiu, mogłabyś rozwinąć temt, jesli chodzi o wrażenia z Primusa ? Może na
                            priva basia-bma@o2.pl ? Byłam przekonana do tej szkoły, ale po dzisiejszym
                            zebraniu tam mam mocno mieszane uczucia ... chyba już wiem, dlaczego tyle osób
                            odrzuca tę szkołę ...
                            • 28.03.07, 08:58
                              a mogłybyście drogie panie rozwinac wątek primusa tutaj, ale podesłać na mój
                              gazetowy?
                              czytam sobie to forum ukradkiem bo mnie też niestety problem z postawówką mocno
                              dotyczy. wprawdzie primusa to raczej skreśliłam na razie, z braku preferencji
                              dla młodszego rodzeństwa (nie chcę za dwa lata przerabiać tego samego i jeszcze
                              nie daj boże wylądowac z młodszym w innej szkole). ale chętnie poczytam.
                              wprawdzie dla nas sekretarka z primusa była ok. zwiedzałam szkołę razem z
                              chłopakmi. może ujęły ja dwa komentujące wszystko typki.
                              bardziej zapamiętałam sekretarkę z SSP 26 "bo my preszę pani rozdajemy ankiety
                              we wrześniu, a potem z tych ankiet wybieramy sobie ok 100 kondydatów, których
                              dopuszczamy do egzaminu wstępnego. dziecko musi umieć: (i tu długa lista)".

                              • 28.03.07, 10:06
                                z tego co wiem primus promuje rodzeństwo - te dzieci dostają dodatkowe punkty i
                                mają większą szanse przyjęcia, chyba że bardzo źle wypadną na egzaminie
                                sekretarka dla nas też była miła, ale wyczuwałam jakiś dystans, nie wiem jak to
                                nazwać, ale jakby nie do końca była szczera i otwarta - może się czepiam, bo ja
                                z tych czepliwych jestem :))

                                jeśli chodzi o Puławską - nie słyszałam o żadnych ankietacj, natomiast mają
                                rozbudowany egzamin, obejmujący też sprawność ruchową - nie dziwi mnie to,
                                skoro szkoła ma profil sportowy
                                • 28.03.07, 11:11
                                  no więc te dodatakowe punkty średnio mnie interesują. chcę byc pewna, że mi
                                  przyjmą dziecko, bo dla mnie dwójka dzieci (z małą różnicą wieku) w różnych
                                  szkołach to kiepskie rozwiązanie. a sekretarka w trakcie rozmowy dość
                                  nieprecyzyjnie i mało przekonujaco wyrażała sie na temat tych punktów. na
                                  rozmowie byłam w październiku, może coś się zmieniło od tego czasu?

                                  co do Puławskiej, to przez telefon usłyszałam o ankietach, a jak tam byłam
                                  osobicie to ankiet nie było. ale to tez było jesienią. może do tej pory
                                  ustalili już jednoznaczną wersję ;o)

                                  ale i tak najlepsza była jedna ze szkół katolickich, gdzie usłyszałam, że o
                                  przyjęciu decyduje to czy rodzice mają wizję rozwoju dziecka i współpracy ze
                                  szkołą zgodną z wizją pani dyrektor. pespektywa ew. wizjonersta mnie
                                  powaliła ;o)

                                  ach joj, marzy mi się państwowa szkoła na kabatach....
                                  • 28.03.07, 11:23
                                    na Puławskiej nie ma żadnych ankiet poglądowych.
                                    a sprawdzenie sprawności nie polega na tym, żeby odwalić dzieci mniej sprawne,
                                    ale żeby sprawdzić czy dzieci lubią się ruszać. Tak jak to tłumaczyła mi
                                    kochana pani sekretarka w swoim czasie "ja wiem, że Pani chce, żeby syn się
                                    dużo ruszał, każdy prawie rodzic tego chce. Ale my chcemy sprawdzić, czy Pani
                                    syn ma również na to ochotę, bo inaczej codzienny WF będzie dla niego katorgą".

                                    (więcej o Puławskiej napisałam w innym poście tego wątku kilka dni temu,
                                    odnajdźcie sobie po dacie dodania)
                                    • 28.03.07, 11:34
                                      ależ ja się nie czepiam szkoły na puławskiej jako takiej. chodzą tam córy moich
                                      znajomych i wszyscy są zachwyceni.
                                      opisałam tylko drobny epizod z moich licznych wizyt w różnych szkołach i na
                                      puławskiej było jak napisałam.
                                    • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 11:40
                                      Do odnowionej:
                                      To, co piszesz o Puławskiej znów przywraca ją do grona zainteresowania, a czy
                                      możesz sie wypowiedziec na temat tzw. "towarzystwa wzajemnej adoracji", o
                                      którym tu była mowa?

                                      Do basidlak:
                                      okazało się, że moja koleżanka ma dziecko w Didasko i jest bardzo
                                      niezadowolona, twierdzi, że jest tam wyścig szczurów, a dzieci już od pierwszej
                                      klasy mają mnóstwo sprawdzianów i zaliczeń. Chce przenieść się do innej szkoły.
                                      Wiem, że cię to nie pociesza niestety. :-(

                                      Do mami7 i basi-bma;
                                      ciekawa jestem jaka jest Wasza decyzja na temat Obrzeźnej. Rozmawiałam dziś z
                                      panią dyrektor i wydaje się, że w przyszłym roku powstanie jednak pierwsza
                                      klasa, ale nie jest to pewne w 100%.
                                      Ja wciąż się waham.
                                      Pozdrowienia dla wszystkich :-)
                                      • 28.03.07, 12:02
                                        Martinimartini,
                                        nie bierzesz w ogóle szkół publicznych pod uwagę? Na Kabatach jest w sumie jedna ;-)

                                        Konika,
                                        my nie podjęliśmy jeszcze decyzji. Denerwuje mnie to w sumie, mam mętlik w głowie ;-) Mąż jest zdecydowany posłać synka do szkoły na Obrzeźnej, ale ja się waham.
                                        Tez mi się marzy dobra szkoła publiczna. Te okoliczne nie są złe, ale nie oferują tego wszystkiego co Obrzeźna. Pytanie, co jest dla mnie najważniejsze?

                                        Pozdrawiam

                                        • 28.03.07, 12:18
                                          Ja też nie podjęłam decyzji w sprawie Obrzeźnej, rozmawiałam z p. dyrektor o
                                          naborze do klasy pierwszej w przyszłym roku - nie chcieliby go nie robić, ale
                                          nie mogą dać gwarancji, w końcu mają ograniczone warunki lokalowe i kadrowe
                                          pewnie też. Szkoła naprawdę robi sympatyczne wrażenie, wydaje się przyjazna dla
                                          dzieci i rodziców, ale trochę niepokoi mnie opinia o niższym poziomie w
                                          starszych klasach, no i teren szkolny ... mógłby być bardziej zielony, a tam
                                          jest tylko beton i żwir - żadnej trawy, ogródka - być może możnaby to
                                          zmienić ...
                                          Jeśli część dzieci przyjętych się nie zgłosi, to zerówki będą 2 - pytane co
                                          będzie jak zadeklaruje się 38-40 dzieci ?
                                          • 28.03.07, 12:21
                                            basia-bma napisała:

                                            > Jeśli część dzieci przyjętych się nie zgłosi, to zerówki będą 2 - pytane co
                                            > będzie jak zadeklaruje się 38-40 dzieci ?

                                            Nie pytalaś o to Pani dyrektor?
                                            • 28.03.07, 12:48
                                              Zapomniałam, ale można to nadrobić :) - podejrzewam, że mogą zrobić dodatkowy
                                              nabór, mają tez listę rezerwową ... zależy tez ile dzieci się ostatecznie
                                              zadeklaruje
                                              • 28.03.07, 12:50
                                                Ja się bardzo łamię, chyba się zdecydujemy.
                                                Ostatecznie dałam sobie czas do jutra ;-)
                                        • 28.03.07, 20:10
                                          tej jedynej na moczydle raczej nie biorę pod uwagę;o) toż ona ma chyba z 700
                                          dzieciaków. a mnie się marzy taka lokalna i kameralna, z małymi klasami, gdzie
                                          wszyscy się znają, no i bez systemu zmianowego...
                                          aczkolwiek jeśli chodzi o poziom nauczania to raczej nie mam tej szkole wiele
                                          do zarzucenia. sporo znajomych dzieci tam chodzi. i rodzice i dzieci są
                                          zadowoleni. w ogóle jak się popatrzy chociażby na wyniki z testów, to te
                                          publiczne ursynowskie biorac pod uwagę warunki w jakich pracują, wcale nie są
                                          złe. mają po 2-4 punkty mniej niż bdb prywatne, a funkcjonują w bez porównania
                                          gorszych warunkach. 1) dzieci muszą przyjąć jak leci a nie przebierają, 2)
                                          klasy są prawie dwa razy większe, co nie ułatwia nauki, 3)ilość kasy na bajery
                                          też jest bez porównania mniejsza.
                                          poza tym jak patrzę po znajomych i sąsiadach, to przecież (w większości) są to
                                          normalni ludzie, a ich pociechy to fajne i inteligentne dzieciaki, więc
                                          generalnie poza rozmiarami i sytemem zmianowym te szkoły wydają się być w
                                          porządku.
                                          z publicznych rozważam szkołę na Koncertowej, bo jest blisko obecnego
                                          przedszkola i logistycznie bardzo to uprości dostawy i odbiór. poza tym tam są
                                          tylko klasy z niemieckim, co odstrasza potencjalnych chętnych, a dla mnie to
                                          nawet zaleta, bo angielskiego moi panowie i tak się uczą i będą uczyć
                                          niezaleznie od szkoły. więc ten niemiecki może im dobrze zrobić....
                                          • 28.03.07, 22:12
                                            niestety okoliczne szkoły publiczne, nawet jeśli są niezłe to przepełnienie i zmianowość właśnie, zmusiły mnie do szukania szkoły niepublicznej.
                                            Naszym rejonem jest szkoła na Lokajskiego. To dopiero moloch, choć znajomi też są zadowoleni ;-) i nieźle wypadają w rankingach. Nie musielibysmy dojeżdżać...

                                            Zastanawiałam się nad Koncertową, szczególnie, że będzie tam chodził bardzo dobry kolega synka. Obawiam się jednak, że moze być trudno sie dostać spoza rejonu, jednak ta szkoła cieszy się chyba najlepszą opinią na Ursynowie.

                                            Sporo dobrego słyszałam o szkole z klasami integracyjnymi na Kopcińskiego, byliśmy na dniu otwartym. Szkoła ma fantastyczne warunki lokalowe i w sumie sporo oferują jak na publiczną podstawówkę, nie ma zmianowości ;-). Pani dyrektor twierdziła, że z przyjęciem spoza rejonu raczej nie powinno byc problemu. Obawiałabym się jednak niższego poziomu.

                                            • 29.03.07, 15:16
                                              mamy chyba podobny tok myślenia, bo ja też zastanawiałam się nad szkołą
                                              integracyjną, ale na Bonifacego - 339. tam są problemy z dostaniem się, szkoła
                                              jest oblegana i to przez dzieciaki bez dysfunkcji i specjalnych wskazań.
                                      • Gość: ptyś IP: *.171.82.10.crowley.pl 24.04.07, 18:32
                                        a co to znaczy według ciebie wyścig szczurów? Brzmi groźnie. Moje dzieci chodzą
                                        do DIDASKO. mOJE ODCZUCIA: po pierwsze są bardzo jasno określone granice, co
                                        bardzo mi odpowiada, bo mój syn należy do dzieci "energicznych"; doskonale
                                        opanowuję jego energię; motywują do zabawy i pracy. Jest ściśle okreśłony
                                        program realizowany przez cały rok. Rzeczywiście dzieciaki muszą zdobywać
                                        kolejne umiejętnośći. Ale to jest zarzut? Gdyby było odwrotnie mówilibyśćie, że
                                        to przechowalnia. Z tego, co wiem (jestem nauczycielką) program w szkole
                                        państwowej jest równie rozbudowany, a pierwsza klasa to istny horror tak dla
                                        dzieci jak i rodziców. W Didasko nauczyciele współpracują z rodzicami.
                                        Konsultują, jak rozwiązać (wspólnie) problem, jeśli dziecko takowy ma. Ważne
                                        dla mnie jest to, że szkoła ma zasady i nie pozwala rodzicom wchodzić sobie na
                                        głowę. Uwierzcie, albo nie: bardzo długa zastanawiałam się, czy puścić dziecko
                                        do prywatnej szkoły. chodziło o finanse oraz o lęk, że wyrosną na snobów. Aloe
                                        nie po didasko - tam jest zdrowa atmosfera; uczy się szacunku dla wszystkich.
                                        Nie chcę przechwalić, ale dzieciaki fajnie się rozwijają. Aha no i kadra: to są
                                        nawiedzeni pedagodzy; oni naprawdę uwielbiają swoją pracę. Pozdrawiam wszystkich
                                • Gość: jotka001 IP: *.aster.pl 31.03.07, 00:35
                                  basia-bma napisała:
                                  > z tego co wiem primus promuje rodzeństwo - te dzieci dostają dodatkowe punkty
                                  i mają większą szanse przyjęcia, chyba że bardzo źle wypadną na egzaminie

                                  Nie słyszałam o przypadku, żeby rodzeństwo nie zostało przyjęte. Zawsze
                                  przyjmowali, nawet jeśli na egzaminach wypadło słabo. Bez przesady, szkoła też
                                  potrafi myśleć: duża grupa rodziców ma w szkole po kilkoro dzieci, a gdyby nie
                                  przyjęto całej rodzinki:) to część rodziców pewnie by znalazła inną szkołę dla
                                  wszystkich dzieci. Jaki sens ma uczenie każdego dziecka w innej szkole?
                                  • 31.03.07, 08:58

                                    dyrektor w trakcie swojego występu ściemniał na ten temat. dziecko dostaje
                                    dodatkowe punkty - 3. 'na 40 możliwych, ale niekoniecznie na 40, to zależy od
                                    sytuacji, nie da się w tej chwili precyzyjnie określić'. dla mnie brzmiało
                                    to 'jak będziemy chcieli to przjmiemy, a jak nie to nie';o)

                                    jak długo obecny dyrektor jest dyrektorem i od kiedy wdraża swoje wizje?
                              • Gość: mama IP: *.chello.pl 28.03.07, 14:02
                                Ponieważ watek się rozrasta i jest chyba spore zainteresowanie wymianą
                                informacji, to może dyskutujmy szerzej, nie tylko na priva.
                                To taka moja skromna prośba.
                                Bardzo jestem ciekawa zastrzeżeń co do Primusa. W jakim stopniu odpowiadają one
                                rzeczywiście temu, co dzieje się w szkole.
                                Chciałabym ustosunkować się do dwóch "zarzutów".
                                1. Trzymająca dystans sekretarka.To trochę względna rzecz. Pani w sekretariacie
                                może nie rzuca się nowo poznanym ludziom na szyję, ale jest bardzo kompetentną
                                osobą i jak trzeba - pomoże, zaangażuje się w sprawy, które mogłyby ją nie
                                obchodzić. Mając na względzie dobro dzieci!
                                2. Młodsze rodzeństwo. Primus się rozrasta. Jest mało prawdopodobne, aby nie
                                przyjął młodszego rodzeństwa, bo będzie więcej klas. Jest jednak małe "ale"...
                                jeśli młodsze rodzeństwo będzie zdecydowanie odbiegać od poziomu kandydatów (
                                będzie opóźnione, agresywne czy wręcz zdradzać symptomy choroby psychicznej) to
                                raczej nie ma szans. I to jest chyba plus, bo nie chciałabyś, aby w tej czy
                                innej szkole, był razem z Twoim dzieckiem braciszek starszej uczennicy, który
                                wymaga szczególnej troski.
                                Natomiast może pojawić się w przypadku rodzin wielodzietnych problem natury
                                finansowej. Nie ma preferencji ?zniże dla rodzeństwa. Czesne, ze względu na
                                inwestycje najprawdopodobniej zostanie podwyższone. Już dziś jest to 1260 PLN +
                                obiady. Przy dwójce dzieci może to być wydatek rzędu 3000 miesięcznie. To
                                jednak sporo......
                                • 28.03.07, 14:55
                                  Zastanawia mnie dlaczego tyle osób odrzuca Primusa - czasem taka decyzja
                                  podejmowana jest już po 10 minutach rozmowy ...
                                  Niepokoi mnie ilość negatywnych opinii.

                                  Primus odrzuca dzieci, które ich zdaniem mogłyby sobie nie poradzić, albo
                                  trzeba poświęcić im na poczatku więcej czasu, aby "przełamać lody", byłam
                                  świadkiem zdyskwalifikowania dzieczynki, z której nie można było wydobyć
                                  odpowiedzi na kilka pytań, panie stwierdziły, że nie są w stanie jej ocenić -
                                  znam tę dziewczynkę - umie czytać, pisze, na pewno jest inteligentna, ale
                                  jednocześnie nieśmiała i denerwuje się nowymi sytuacjami - takie dzieci nie
                                  mają w Primusie szansy.

                                  Ciekawa jestem Twojego zdania o dyrektorze szkoły.

                                  Szkoła nie przewiduje zmian programowych, nie przewiduje np. klas dwujęzycznych
                                  ("jeśli ktoś widzi swoje dziecko na uczelni w Oxfordzie, nich lepiej wyśle je
                                  do szkoły międzynarodowej"), aktualny program się sprawdza, wszyscy są
                                  zadowoleni z funkcjonowania szkoły, szkoła jest bardzo dobra, o czym świadczy
                                  ilość kondydatów do klas 0, szkoła nie musi zabiegać o chętnych, bo tych jest
                                  aż nadto - na pewno bez problemu wybiorą właściwych kandydatów.

                                  Dużo nowych nauczycieli, którzy rozpoczęli pracę w szkole w tym roku. Czy
                                  zajęli miejsce "starych", dlaczego poprzedni odeszli ? Z powodu zmiany
                                  dyrekcji ?

                                  To nie są zarzuty - ale luźne obserwacje. Cały czas jednak rozważam tę szkołę
                                  (jeśli dziecko się dostanie), jednak zebraniem byłam rozczarowana ...

                                  • Gość: mama IP: *.chello.pl 28.03.07, 16:15
                                    Dyrektor jest stosunkowo młodym, rzutkim człowiekiem, polonistą, pracował
                                    kiedyś na Obrzeźnej. Nie mam do niego zastrzeżeń. Chce, w miarę mozliwości,
                                    reformowac szkołe, jest otwarty na sugeste rodziców, co nie oznacza, że im
                                    ulega.
                                    Poprzednia dyrekcja była tymczasowa. Pani psycholog , po odejściu w trakcie
                                    roku szkolnego poprzedniej dyrektorki, jedynie "pełnila obowiązki".
                                    Na pewno jest to szkoła specyficzna. Jak każda niepubliczna.
                                    Nie jestem psychologiem ani pedagogiem. Jak jednak mozna ocenic super nieśmiałą
                                    dziewczynkę, która nie potrafi się odezwać? Może blokada w przyszłości sprawiać
                                    problemy, a to z kolei spowoduje, że pojawia się pielgrzymki rodziców innych
                                    dzieci. Tu trzeba wypośrodkować.
                                    O klasach dwujęzycznych tylko słóweńko. Poziom nauczania języków jest naprawdę
                                    wysoki. I nie musi się to szumnie nazywać "klasy dwujęzyczne". Duże inwestycje
                                    to duże koszty. Primus inwestuje w budynek i infrastrukturę. Zmieniając program
                                    generowałby koszty nauki. Kogo byłoby stac na 4000 miesięcznie?
                                    • 28.03.07, 19:05
                                      Czy moge jeszcze pare pytań ?
                                      W której klasie jest obecnie Twoje dziecko ? Czy chodzi do Primusa od klasy 0
                                      lub I ?
                                      Czy brałaś pod uwage jeszcze inne szkoły ?
                                      Dlaczego zdecydowałaś się na Primusa ?
                                      Czy jest coś, co Ci się w szkole nie podoba ?
                                      Rozumiem, że jesteś ogólnie zadowolona ze szkoły i nie żałujesz swojej
                                      decyzji :)
                                      • Gość: mama IP: *.chello.pl 28.03.07, 21:19
                                        Tak, moje dziecko chodzi do Primusa od I klasy ( kilka lat temu nie było
                                        zerówki). Brałam pod uwagę kilka ursynowskich i mokotowskich szkół ( gdy moje
                                        dziecko zaczynało Primusa szkoła mieściła się na terenie UW na granicy Ursynowa
                                        i Mokotowa). Nie byla to miłość od pierwszego wejrzenia, ale kalkulacja z
                                        papierem i ołówkiem w ręku.
                                        Co zadecydowało o Primusie
                                        1. Perspektywa własnego budynku i dobrych warunków lokalowych
                                        2. Charyzmatyczna osoba pani dyrektor gimnazjum, która tak na dobre stworzyła
                                        zespół szkół Primusa
                                        3. Dobra, życzliwa kadra nauczycieli
                                        4. Bardzo dużo róznorodnych zajęć pozalekcyjnych.
                                        5. Bezpieczeństwo, ogrodzony teren.
                                        Byłabym nieuczciwa pisząc, że Primus nie ma wad. Oto one
                                        1. Grupa rodziców o bardzo zasobnych portfelach wyznających zasadę, że wszystko
                                        im się nalezy z racji pozycji finansowej ( która nierzadko nie idzie w parą z
                                        intelektualną). To, niestety, przenosi się na dzieci.Szkoła stara się z tym
                                        walczyć, ale w wielu przypadkach jest bezradna. Dziecko słyszy jedno w domu,
                                        drugie w szkole. Na szczęście jednak ci rodzice nie należa do większości i nie
                                        dominują.
                                        2. Spore inwestycje, które mogą miec przełożenie na czesne. 1260 PLN to sporo
                                        pieniędzy.
                                        3. Posiłki wożone nie zawsze dzieciom smakują.
                                        Uważam, że Primus jak na polskie warunki jest szkoła dobrą, życzliwą,
                                        przyzwoicie uczącą, nie ma w niej jawnej przemocy ( oczywiście ktos może komus
                                        dać w nos, ale nie ma dręczenia czy fali, a to zdarza się w wielu szkołach).
                                        Nauczyciele zarabiają przyzwoicie, nie są więc sfrustrowani i nie wyładowują
                                        się na uczniach. Nie ma także "dobiegaczy" - tu 2 godziny, tam pół etatu.
                                        Większość nauczycieli pracuje na etatach.
                                        Pamiętaj, że nie ma szkół idealnych.
                                    • 28.03.07, 19:47
                                      > Nie jestem psychologiem ani pedagogiem. Jak jednak mozna ocenic super
                                      nieśmiałą
                                      > dziewczynkę, która nie potrafi się odezwać?

                                      sorry, że się wcinam, ale może to panie egzaminatorki były kiepskie i nie
                                      potrafiły nawiązać kontaktu z nieśmiałym dzieckiem. w sumie po co się wysilac,
                                      skoro jest w czym przebierać i można wybrać egzemplarze 'łatwiejsze w obsłudze'?

                                      Może blokada w przyszłości sprawiać
                                      > problemy, a to z kolei spowoduje, że pojawia się pielgrzymki rodziców innych
                                      > dzieci.

                                      jakież to kłopoty w przyszłości może spowodować super nieśmiała dziewczynka, że
                                      aż pielgrzymki innych rodziców będą się pojawiać?

                                      przeprazam jeszcze raz za wcięcie się, ale nie mogłam się powstrzymać....
                                      • Gość: mama IP: *.chello.pl 28.03.07, 21:05
                                        Primus jest szkoła, która może wybierać i przebierać w kandydatach na uczniów.
                                        A to oznacza, że panie egzaminatorki wybierają uczniów "łatwiejszych",
                                        bezproblemowych. Może to się nie podobać rodzicom odrzuconego dziecka, ale
                                        takie są brutalne prawa egzaminów konkursowych. Zwyciężają najlepsi, najlepiej
                                        przystosowani i tacy, którzy najlepiej potrafią się "sprzedać". Na wszystkich
                                        zresztą poziomach edukacji.
                                        Wyobraź sobie, że to Ty masz prywatną szkołe - czy wybierasz nieśmiała Kasię
                                        czy otwartego Jasia, z którym raczej nie będzie problemów? Założę się, że Jasia
                                        i to jest normalne. Przykre, ale normalne.
                                        Pytasz jakie problemy może powodować nieśmiałe dziecko? Całe mnóstwo. Płacze na
                                        każdej lekcji ( dzieci potrafią być okrutne w stosunku do "innych" kolegów),
                                        dezorganizowanie zajęć na zasadzie nie pójdę, nie chcę, chcę do mamy;
                                        absorbowanie nauczycielki swoimi i tylko swoimi problemami itd. Inni rodzice
                                        TEŻ płacą za szkołę i TEŻ chcą, aby pani zajęła sie ICH dziecmi a nie tylko
                                        płaczącą Kasią.
                                        Wiem, że odrzucenie dziecka jest przykre dla najbliższych, ale cóż robić. Jest
                                        to prawo niepublicznych szkół.
                                        Pozdrawiam.
                                        • 28.03.07, 22:18
                                          Mamo ;-) właśnie m.in. z tych powodów, jakie opisałaś ja na wstępie odrzuciłam Primusa i myślę, że stąd tez bierze się po części niechęć do tej szkoły.

                                          Muszę przyznać, że szkoła na Obrzeźnej mile mnie zaszkoczyła całym procesem rekrutacji.
                                          • Gość: mama IP: *.chello.pl 29.03.07, 07:40
                                            Mani 7;
                                            Każdy z nas, rodziców, czegos innego oczekuje od szkoły, i szkoła od rodziców.
                                            Placówki publiczne - muszą przyjąć wszystkich. Mają najczęściej lepsze warunki
                                            lokalowe, lepiej wyposazone pracownie, ale większe klasy i wszystkich z rejonu.
                                            Wszystkich tj. problemowych, bezproblemowych, z ADHD, spokojnych, smiałych,
                                            nieśmiałych, z rodzin zadbanych i zaniedbanych, dzieci pachnące i zawszone.
                                            Szkoły niepubliczne są wybierane przez klientelę, ale mają tez prawo wybierać
                                            uczniów. Stosując rózne kryteria. Dla jednej szkoły będzie ważne, aby chodziły
                                            tam dzieci zamoznych ludzi - więc ma zaprowe czesne; inna stawia na dobór
                                            uczniow - nie chce miec dzieci nieśmiałych czy z innymi problemami - stosuje
                                            testy psychologiczne, rozmowy wychwytujące dzieci mogące stwarzać trudności.
                                            Różne trudności.
                                            Jeszcze inna szkoła chce mieć tylko dzieci bardzo zdolne - i tu testuje się
                                            intelekt, robi testy predyspozycyjne, sportowe - w zależności od profilu.
                                            Może nam się to podobac lub nie, ale takie są prawa szkoły.
                                            My też płacąc, wybierając szkołe niepubliczną stawiamy jej okreslone wymagania.
                                            Czy chciałabys, aby w klasie Twojego dziecka znalazło się inne absorbujące bez
                                            przerwy nauczycielkę, a do tego musiałabys dopłacac spore pieniądze?
                                            Pozdrawiam serdecznie.
                                            • 29.03.07, 12:19
                                              Mamo,

                                              Dziękuję za odpowiedzi :).
                                              zy orientujesz się może jak duża może być podwyżka w Primusie - rzędu 100, 200
                                              czy 500 pln ? Czy wpisowe, które płaci się przy zapisaniu dziecka do
                                              podstawówki obejmuje również gimnazjum ?
                                              • Gość: mama IP: *.chello.pl 29.03.07, 14:17
                                                Wpisowe obejmuje też gimnazjum. Wysokość podwyżki jest nieznana. Krążą rózne
                                                korytarzowe plotki. Obawiam się, że przy tak dużej inwestycji będzie ono
                                                bliższe 500 niz 100 złotom, ale z drugiej strony Primus nie może przesadzić.
                                                • 29.03.07, 14:46
                                                  Czy ta podwyżka to plotki, czy była jakakolwiek oficjalna informacja na ten
                                                  temat ? Ciekawa jestem kiedy szkoła zamierza poinformować kandydatów do klasy 0
                                                  o zwiększeniu czesnego, zwłaszcza gdyby miała być znaczna (a za taką uważam 400-
                                                  500 PLN) - jak już wszyscy zainteresowani wpłaca 2000 PLN wpisowego ?
                                                  • Gość: mama IP: *.chello.pl 29.03.07, 14:54
                                                    Ja niczego OFICJALNIE nie słyszałam, ale korytarz huczy od plotek. Wydaje mi
                                                    sie, że dobrze by było, zeby zainteresowani poszli do źródla - czyli pani
                                                    prezes i ją zapytali. Ja zamierzam to zrobić po feriach.
                                                    Podwyżka jest o tyle prawdopodobna, że szkoła wzięła na inwestycje spore
                                                    kredyty. I, niestety, ( albo "stety") spłacic je musi.
                                          • 03.04.07, 08:39
                                            dokladnie ,powiem tylko że jestem pedagogiem i jak dla mnie to jakaś totalna
                                            żenada i nieporozumienie -nigdy nie skazałabym własnego dziecka na tą szkołę
                                        • 29.03.07, 13:52
                                          ależ mamo droga, ja się z tobą absolutnie zgadzam. przy takim stosnku popytu do
                                          podaży szkoły prywatne mogą sobie wybierać wg dowolnego kryterium, takie ich
                                          prawo. a ja jako potencjalny klient mogę to akceptować lub nie. nic poza tym.
                                          nie zaryzykuje jednak twierzenia, że otwarty Jasio jest bardziej inteligentnym
                                          i wartościowym człowiekiem niż zapłakana Kasia. Jasio w danym momencie spełnia
                                          pewne oczekiwania szkoły, a Kasia nie. nic poza tym.

                                          a jakie jest podejście Primusa do problemów starszych dzieci (uczniów szkoły)?
                                          bo nawet jeśli zostanie przyjęte dziecko tzw 'ułożone', to nie oznacza, że za 4
                                          lata dalej takie będzie. czy szkoła stara się wtedy pomóc rodzicom w
                                          rozwiązaniu problemów z dzieckiem (zakładam, że rodzicom zależy i przykładają
                                          się), czy podejście jest analogiczne do tego jak opisałaś, tzn płacę i wymagam,
                                          nie chcę aby dzieckiem z problemem zajmowano się nawet minutę dłużej niż moim
                                          bez problemów...

                                          ja jednak zdecydowałam się wysłać dziecię na ten egzamin (nie wiem jak się
                                          sprzedał ;o). ale ciągle bez przekonania. to co piszesz daje mi sporo do
                                          myślenia
                                          • Gość: mama IP: *.chello.pl 29.03.07, 14:22
                                            Alez jesteśmy w 100% zgodne. Kasia za 5 lat może byc o niebo lepsza od Jasia,
                                            który się zablokuje bo np. rozwiodą się jego rodzice, a Kasia dojdzie do siebie
                                            po stresie związanym z urodzeniem młodszej siostry. Przykłady "urodziły " się
                                            wyłącznie w mojej głowie, zbiezność imion i faktów przypadkowa.
                                            Ale w chwili rekrutacji mamy to co mamy.
                                            Jesli rodzice są otwarci Primus pomoże. Jest psycholog, pedagog. Bardziej dba
                                            się o uczniów niz o uczniów in spe. W sytuacjach problemowych rodzice są
                                            wzywani do szkoły. Wiem, że w starszych klasach kładzie się spory nacisk na
                                            zauważanie patologii - mówi o przemocy, narkomanii.
                                            • 30.03.07, 08:21
                                              podjęte już decyzje odnośnie szkoły?

                                              Ja ostatecznie nie podjęłam decyzji ;-)
                                              Mężowi się chociaż udało, zatem zapiszemy dziecko na Obrzeźną.

                                              • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 12:21
                                                My dzisiaj też to uczyniliśmy, po kilku dniach bicia się z myślami. Zatem do
                                                zobaczenia na Obrzeźnej.:-)
                                                • 03.04.07, 15:31
                                                  My dopiero wczoraj podpisaliśmy umowę, przez weekend jeszcze rozważałam za i
                                                  przeciw.
                                                  Ostatecznie decyzję i tak podjął mąż ;-), troszkę też pomógł synek, bo szkoła
                                                  bardzo mu się spodobała.
                                                  Ciekawe czy nasze dzieci "wylądują" w jednej klasie ;-)

                                                  Stresuję się tym wszystkim, jakbym to ja miała pójść do szkoły.

                                                  Pozdrawiam

                                                  • 10.04.07, 16:22
                                                    Witam !!!
                                                    Mojej córce Obrzeźna bardzo się podoba - nam też. Po przeczytaniu kilku opinii
                                                    na jej temat raczej zdecydujemy się na nią. Znajomi mają tu dziecko i są bardzo
                                                    zadowoleni. Wszystkich, którzy od września poślą dziecko do 1 klasy na Obrzeźną
                                                    proszę o kontakt frost911@op.pl
                                      • 03.04.07, 08:36
                                        żenada po prostu z tą szkołą ,dobrze że moje dziecko chodzi do normalnej choć
                                        społecznej szkoły tu widać-bufonadę,zadęcie,segregacyjne podejście do
                                        dzieci,dyskryminację,dobieranie sobie towarzystwa-sorry to moje skromne zdanie
                                • 03.04.07, 08:31
                                  przepraszam że zapytam ale te dzieci specjalnej troski to co gorsze są?ja nie
                                  posłałabym dziecka do szkoły w której są tak segregacyjni rodzice
                                  • Gość: mama IP: *.chello.pl 03.04.07, 13:24
                                    Dzieci specjalnej troski, jak sama nazwa wskazuje wymagają SPECJALNEJ TROSKI,
                                    specjalnego podejścia, specjalnych warunków, specjalnej pracy i specjalnie
                                    przeszkolonych nauczycieli. o tym fakcie powinnas, jako pedagog, wiedzieć
                                    najlepiej.
                                    I szkoły, zwłaszcza płatne, mają prawo nie godzić się, aby dzieci , które
                                    nazwałas dziecmi specjalnej troski, do nich chodziły. Mają prawo nie nie moga
                                    lub nie chca lub nie uważają za opłacalne inwestowanie w warunki do nauki
                                    dzieci specjalnej troski.
                                    Możesz to nazywać segregacją lub jakkolwiek inaczej, ale uczciwiej jest na
                                    początku postawic sprawę jasno niz potem kłamac, kręcić, oszukiwac i dzieci i
                                    rodziców, a nade wszystko nie radzić sobie z problemem.
                                    W szkołach społecznych tak czy inaczej , w takiej lub innej formie występuje
                                    segregacja. Nie chodzą tam dzieci bezrobotnych na zasiłku czy mających niewiele
                                    więcej niż minimalną pensję.
                                    Tak więc jesli krytykujemy to róbmy to konstruktywnie a nie emocjonalnie.
    • 31.03.07, 14:59
      Dopiero niedawno odkryłem ten wątek na temat szkół prywatnych. Sam szukam szkoły dla swojego synka - na szczęście na następny rok szkolny. Myślałem o kilku m.in. Wałbrzyskiej (okropne warunki lokalowe), Obrzeźnej, Primusie (za snobistyczna), Puławskiej i Polinezyjskiej. O większości tych szkół znalazłem informacje już w tym wątku. Ale chciałbym dowiedzieć się kilku rzeczy.
      Puławska - szkoła ma dosyć dużo godzin wf. Czy dla nauczycieli ważna jest sprawność czy chęci? Jak wygląda sprawa języków? Angielski obowiązkowy i niemiecki/ francuski do wyboru? Mój syn jest, jak na razie, zainteresowany matematyką (lubi różnego rodzaju zagadki logiczne, chętnie liczy...), widziałem, że szkoła organizuje konkurs w tabliczce mnożenia. Czy matematyka stoi tam na wysokim poziomie? Czy nauczyciele matematyki "równają" poziom klasy w dół czy górę? Czy są jakieś zajęcia dla uzdolnionych? Jakie są relacje nauczycieli z rodzicami? (Ktoś wcześniej pisał, że niektórzy rodzice są z nauczycielami "na ty".)
      Polinezyjska - szkoła ma siedzibę w 3 budynkach. Czy nauczyciele mający lekcje w różnych budynkach spóźniają się na lekcje? Jaki tam jest poziom matematyki i języków? A co z atmosferą? Podobno w tym roku pojawiła się nowa pani dyrektor podstawówki i jej relacje z nauczycielami nie są najlepsze. Czy panuje tu, jak w Primusie, kult pieniądza?
    • Gość: amo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.07, 17:39
      Odpowiedź do postu mamy z 28.03: Ja też mam w primusie dziecko, a nawet dwoje.
      Ani w jednej ani w drugiej klasie nie zauważyłam, zeby rodzice z kasą mieli
      jakąś straszną siłę przebicia i narzucali swoje zdanie. Bywają rodzice moim
      zdaniem nadopiekuńczy, bezkrytyczni co do swoich dzieci i czasami ( powtarzam
      czasami!) niechętni w związku z tym do współpracy ale tacy są chyba wszędzie.
      Do Happydad: na czym polega kult pieniądza?
      • Gość: mama IP: *.chello.pl 02.04.07, 08:03
        Każda klasa jest troszeczkę inna. Z moich obserwacji wynika, że rodzice,
        niekoniecznie tylko z Primusa, próbują czasem narzucać swoje zdanie, forsować
        swoje metody wychowawcze. Można to zaobserwować w 101 róznych miejscach-
        sklepach, środkach komunikacji , na wakacjach.
        Pisząc o Primusie, który jest moim zdaniem szkoła dobrą, nie bardziej
        snobistyczną niż inne niepubliczne , staram się przedstawic go obiektywnie.
        W Primusie wielu rodziców ma dość grube portfele. Jeśli są to pieniądze
        zarobione w ciagu ostatnich kilku lat, przedtem w rodzinie było skromnie, jesli
        tata ma firmę, wydaje setki poleceń dziennie, to pewne nawyki wynosi poza mury
        własnego interesu i usiłuje narzucić własne zdanie, tak jak to robi "u siebie".
        Bywa, że w ten sposób maskuje własne kompleksy.
        Tym nie mniej jest to signum tempori i zdarza się wszędzie. Ważne , żeby nie
        ulegać ( a Primus nie ulega) i mieć dystans do takich zachowań.
    • Gość: amo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.07, 22:06
      Bardzo dobrze to ujęłaś. Całkowicie się zgadzam. Pozdrowienia
      • 03.04.07, 10:31
        Czy ktoś ma może dziecko w szkole na Obrzeźnej i może wypowiedzieć się w
        sprawie poziomu nauczania - nie tylko w młodszych klasach, ale też starszych ?
        • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 12:48
          Basiu,
          myślę, że uzyskiwane w ostatnich latach wyniki na zakończenie szóstych klas
          świadczą o tym, że ten poziom jest jednak wysoki. Weź pod uwagę, że szkoła nie
          dobiera sobie uczniów robiąc wieloetapowy egzamin, a mimo to od lat utrzymuje
          się na najwyższym poziomie punktowym. Można sprawdzić na www.scholaris.pl.
          Według mnie takie negatywne głosy na temat poziomu szkoły pochodzą od rodziców,
          którzy chętnie wpędziliby swoje dzieci w wyścig szczurów i którzy chcieliby,
          żeby ich dzieci były omnibusami. Słyszałam np. opinie rodziców, którzy byli
          oburzeni, że ich dzieci jeszcze nie zdały FC z angielskiego. Trudno im było
          wytłumaczyć, że to za wcześnie. Wiem też od pani dyrektor, że niektórzy rodzice
          posyłają dzieci na wszystkie możliwe zajęcia dodatkowe, a oprócz tego wożą je
          na zajęcia poza szkołą. To absurd jakiś! A kiedy dzieci mają się bawić i
          odpoczywać? Kiedy są tak zmęczone, to już nie są w stanie niczego się nauczyć.
          A wiedza najłatwiej wchodzi do głowy w miłej, przyjaznej i bezpiecznej
          atmosferze, a nie w sytuacji presji i przymusu.
          Pamiętajmy, że nasze dzieci idą do szkoły PODSTAWOWEJ. I najważniejsze jest,
          żeby nabrały poprawnych nawyków i nie nabawiły się fobii szkolnej. Według badań
          około 40% małych dzieci (poniżej 10 lat) ma nerwicę szkolną. Rodzice (i często
          szkoła) kładą nacisk na edukację i wtłaczanie wiedzy, a zapominają że tak samo
          ważne są emocje i umiejętności społeczne.
          Zatem Basiu, pamiętając że w roczniku naszych dzieci wydarzył się jakiś wyż,
          może nie warto ryzykować, mając dobrą i przyjazną szkołę, skoro można
          zaoszczędzić nerwów sobie i dziecku i wybrać Obrzeźną? Ja tak zrobiłam i mam
          nadzieję, że nie będę żałować.
          Pozdrowienia K.
          • Gość: mama IP: *.chello.pl 03.04.07, 13:28
            ....oczywiście jak ktoś chce to może, ale jest to egzamin, który wymaga nie
            tylko znajomości języka angielskiego, ale i pewnej dojrzałości. 12 latek
            kończący VI klasę może sobie nie poradzić pod względem intelektualnym. Dobrze
            znam ten egzamin. Dlatego proponuję zdawnie KET'a, PET'a. Formuła podobna,
            dziecko oswaja się z egzaminem, koszt niewielki. A na FCE przyjdzie czas w
            gimnazjum. To wersja dla ambitnych.
          • 06.04.07, 23:55
            Zgadzam sie z Koniką.Mysle,ze w szkole warto by dzieci byly pobudzane do
            dzialania i rozwijaly swoje talenty, a nie tylko zakuwaly. Jestem mloda mama i
            pamietam jak moje kolezanki z klasy chodzily na dodatkowe zajecia, non stop
            zakuwaly i nie mialy wogole czasu na zabawe. Czy ktos wie kiedy sa tam jakies
            dni otwarte i ile ta szkola kosztuje?
    • Gość: mama_pierwszaka IP: *.dembego6.waw.pl 03.04.07, 14:09
      mam prośbę o kometarz do tekstu, który usłyszałam na zebraniu dla rodziców. z
      ust dyrektora to padło i chodziło mniej wiecej o to, że
      ....szkoła nie jest przystosowana do rozwiązywania problemów długofalowych.
      jesli są to problemy z nauką - są zajęcia wyrównujące. jeśli inne i dadzą się
      rozwiązać w krótkim czasie przy współpracy szkoły i rodziców to ok. jeśli
      rozwiązanie zajmie dłuższy okres czasu to rozmawiamy z rodziami dziecka tak
      długo, aż ci zdecydują się na zmianę placówki...
      dyrektor dodał oczywiście, że szkoła nikogo sama nie usunęła, jesli już ktoś
      odszedł to na własną prośbę ;)

      zakładam, że problem to nie tylko agresja i narkomania (rozumiem, że tu
      stranowisko szkoły i oczekiwania rodziców sa klarowne i zbieżne). ale jestem w
      stanie wyobrazić sobie problemy inne niż wspomniane, a nie dające się rozwiązać
      w ciągu 1-2 tygodni. depresje, anoreksje, ostre starcia silnych osobowości w
      jedenj klasie, izolowanie dzieci charakterologicznie innych niż reszta klasy
      itp.
      czy szkoła chce (i umie) zmierzyć się z takimi problemami, czy też jedynym
      sposobem rozwiąania problemu jest rozmawianie z rodzicami 'do skutku'?

      nie wiem co miał na celu przytoczony tekst - przedstawić jednoznaczne
      stanowisko szkoły, czy też odstraszyć co mniej odpornych psychicznie rodziców.
      jak to wygląda od strony rodzica zasiedziałego juz w szkole?
      • Gość: mama IP: *.chello.pl 03.04.07, 14:46
        Jestem mamą primusowską. Nie słyszałam tego tekstu, jest on trochę wyrwany z
        kontekstu, ale mogę z cała odpowiedzialnością powiedzieć, że:
        - nikt nie sugerował wyrzucenia ze szkoły dzieci, które miały problemy - nawet
        długofalowe- ale rozwiązywalne.
        - uważam, że szkole trzeba zaliczyć na plus(!) fakt, że nie chce( nie może)
        trzymać dzieci stwarzających zagrożenie dla zdrowia/życia innych. Szkoła stara
        się nie przyjmować takich uczniow - były juz zarzuty o selekcję-, ale zdarza
        się, że nie uda się wychwycić i wtedy trzeba wybierac między złem całej grupy a
        dziecka.
        Jakie to mogą być problemy - nie tylko narkomania i agresja, ale także krańcowa
        demoralizacja, wandalizm, choroba psychiczna ( w sytuacji gdy rodzice nie chcą
        współpracować) itd.
        Wyobraź sobie, że w szkole znajdzie się dziecko, które złosliwie wszystko
        niszczy. I mienie kolegów, i szkoły. Tak dla żartu, rozładowania napięcia. I co
        z takim robić. Jesli nie pomagają prosby i groźby to nie można zmusić szkoły
        niepublicznej do ponoszenia strat , bo jest dziecko nieprzystosowane. Nie ma
        także mozliwości, aby postawic przy nim straznika.
        Choroby psychiczne sa, niestety, chorobami XXI wieku. Mają rózny przebieg. Czy
        mozna miec za złe szkole, że nie może zapewnić bezpieczeństwa np. dziewczynie,
        która już 3 razy "pocięła" się w ubikacji? Ma depresję, rodzice nie
        współpracują, co ma zrobić szkoła? Przyjąć opiekuna? Przypomina, że szkoła
        ponosi prawną odpowiedzialność za bezpieczeństwo uczniów.
        DLA JASNOŚCI - WYMIENIONE PRZEZE MNIE PRZYKŁADY ZACHOWAŃ NIE MIAŁY MIEJSCA W
        PRIMUSIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Zadajmy sobie pytanie - czy chcielibysmy, aby nasze dziecko stało sie obiektem
        ataku ( nie jednorazowego a stałego) "silnej " osobowości?
        Czy chcielibysmy, aby w klasie naszego dziecka był kolega wymagający stałej
        opieki ze strony nauczyciela? Zaznaczym, że nauczyciel nie może się podzielić!
        Co zrobilibyśmy, gdyby nasze dziecko usiłowało popełnić w szkole samobójstwo?
        Czy chcielibysmy, aby szkoła, w której płaci się spore czesne zajmowała się
        tylko i wyłącznie rozwiązywaniem problemów?
        Pewnie nie! I dlatego uważam, że dyrektor zachował się uczciwie. Oferuje pomoc,
        gdy dziecko silnie przeżywa rozwód rodziców, smierć babci, czuje się obco, ale
        nie toleruje długotrwałych a uciążliwych dla otoczenia problemów.
      • 03.04.07, 14:51
        słyszałam wiele negatywnych opinii o primusie - nauka i wtłaczanie wiedzy ponad
        wszystko, wyścig szczurów, niezdrowa rywalizacja, brak indywidualnego podejścia
        do uczniów, rewia mody
        jakoś nie mogę w to wszystko uwierzyć - dlaczego w takim razie jest tylu
        chętnych ?
        na czym polega elitarność szkoły - na bardzo dobrych wynikach osiąganych przez
        uczniów czy ich segregacji (szkoła wybiera zdolne i inteligentne dzieci - o ile
        przeprowadzany egzamin jest w stanie to zweryfikować)?
        nauczyciele są młodzi i pełni zapału
        dyrektor ... hmmm ... kontrowersyjny
        czy dziecko, które zostanie przyjęte do szkoły powinno "skorzystać z szansy" -
        wszak pozytywnie zdało egzamin tj. okazało się lepsze od 4-5 dzieci na to
        miejsce ?
        • Gość: mama IP: *.chello.pl 03.04.07, 14:59
          Basiu, zastanówmy się skąd i od kogo pochodzą te opinie?
          - czy od rodziców dzieci, które się nie dostały? ( szkoła nie może przyjąć
          wszystkich chetnych i decyduje się na selekcje czy jak kto woli egzaminy)
          - czy od rodziców dzieci problemowych, którzy są sfrustrowani, bo dziecko jest
          niemile widziane w wielu szkołach, takze niepublicznych?
          - czy od ludzi, którzy chcieliby, aby dziecko uczyło się w Primusie, ale czesne
          jest zaporowe?
          - czy od osób, które słyszały, ze ktos komus tak powiedział?
          - czy tez od rodziców uczniów?
          Primus, jak kazda inna szkoła ma i zalety i wady. Pisałam o tym w wielu
          postach. Nie chcę powtarzać. Ale mam pytanie - nie do Ciebie - skoro jest tak
          źle to skąd tylu chetnych? I to za spore czesne? Skąd tyle roześmianych twarzy
          dzieci/ Skąd wymierne osiągnięcia?
          A czy znacie dyrektora, który by podejmował tylko wszystkim odpowiadające
          decyzje i nie był kontrowersyjny?
          Pozdrawiam serdecznie.
          • 03.04.07, 17:02
            mamo,

            nie odbierałabym tego wszystkiego jako pisanie samych złych rzeczy li tylko o
            primusie. myslę, że rodzic potencjalnego ucznia tej szkoły zastanawia się, i
            pyta o to co budzi jego wątpliwości. pozytywy traktujemy jako normalkę, która
            ma być, a negatywów się czepiamy.
            póki co nie zaliczam się do żadnej z wymienionych przez ciebie grup rodziców
            (możliwe, że znajdę się w grupie pierwszej i nie wiem i na jak bardzo mnie to
            sfrustruje ;o), ale wystąpienie dyrektora również wydawało mi się dość
            kontrowesyjne. aczkolwiek powiedział też sporo rzeczy, które mi się podobały.

            myślę, że posty krytyczne pojawiaja się tu, bo tu ktoś zorientwany na nie
            odpowiada. dlatego dobrze, że odpowiadasz i piszesz swoje uwagi bo to jest
            cenne źródło wiedzy z pierwszej ręki.

            Jeśli o mnie chodzi biorę pod uwagę nie tylko primusa ale i inne szkoły. i
            wszystkich się czepiam jak mogę próbjąc wyjaśnić wątpliwości. o niepokalankach
            na Zaruby miałam dyskusje na innym forum, o SSP26 wiem od znajomych z pierwszej
            ręki, o Przymierzu Rodzin od mam z naszego przedszkola też z pierwszej ręki, w
            STO nr 9 też mam znajomą, nic nie wiem np. o szkole na Abramowskiego, a też się
            nad nią zastanawiam. wszystko są to szkoły mówiąc delikatnie oblegane.

            i gdyby na ursynowie bądź w zasięgu rozsądnego dojazdu były jeszcze 3 szkoły
            tego typu byłyby równiez oblegane, bo taka jest aktualnie sytuacja na
            Ursynowie.

            Ale mam pytanie - nie do Ciebie - skoro jest tak
            > źle to skąd tylu chetnych? I to za spore czesne?

            bo na Ursynowie jest dużo dzieci i bezradnych rodziców szukających dla nich
            szkoły. przeludnione szkoły pańswowe to problem. czesne dla większości
            mieszkańców kabat nie jest chyba aż takim wyzwaniem, żeby nie pokusić się o
            posłanie dziecka do szkoły prywatnej.

            > A czy znacie dyrektora, który by podejmował tylko wszystkim odpowiadające
            > decyzje i nie był kontrowersyjny?
            W sumie wolę sytuacje gdy ktoś od razu wyłoży kawę na ławę...
            • Gość: mysz56 IP: *.chello.pl 03.04.07, 21:00
              te negatywnwe opinie pochodzą od zdroworozsądkowych obserwatorów oraz lektury
              postów bałwochwalczo zachwyconych rodziców takich jak mama,moje dziecko chodzi
              do szkoły wyżej stojącej w rankingach po 6 klasie niż owa szkoła -chociaż nie
              to jest dla mnie najważniejsze-ale u nas takich klimatów ani widu ani słychu-
              jeżeli dziecko ma problem -oby twoje mamo nigdy nie miało żadnego!-staje się na
              głowie i diecku stara pomóc nawet kosztem większej uwagi nauczycielki -angażuje
              się klasę,rodziców,pedagoga a nie stara pozbyć problemu -szkoła ma również
              uczyć empatii i zrozumienia dla ludzkich słabości i sposobów radzenia sobie z
              nimi a nie autowania poza nawias-do czego to prowadzi?no ale tu pewnie usłyszę-
              przecież płaci się wysokie czesne ,ma się prawo wymagaćetc
              • Gość: mama IP: *.chello.pl 05.04.07, 10:07
                Pop swoje i chłop swoje. Widzę wady Primusa, piszę o nich, ale widzę także
                zalety, i tych drugich jest, według mnie, zdecydowanie więcej.
                Nie odpowiada Ci Primus - masz do tego prawo, ale nie masz prawa go dezawuować,
                bo nie znasz szkoły od środka, a powtarzsz jedynie zasłyszane opinie.
                Pięknie, że jesteś tak tolerancyjna, że kosztem swoich pieniędzy i swojego
                dziecka chcesz pomagać innym. Bardzo jestem ciekawa czy gdyby w Twojej szkole
                znalazł się chuligan czy agresor, który uczyniłby z Twojego dziecka kalekę nie
                zmieniłabyś zdania.
                Ja uważam, że skoro płacę ( tak płacę!!!) mam prawo wymagać. Równomiernego
                zaangażowania nauczycieli, bezpieczeństwa i paru innych rzeczy.
                Empatii w Twoim wydaniu można się uczyć w szkołach publicznych.
                • Gość: amo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.07, 14:06
                  Jeśli chodzi o wysokie czesne w primusie to wynika ono nie z tego iż ma to być
                  szkoła dla specjalnie wyselekcjonowanych i bogatych, ale z tego, ze spłacamy
                  kredyt na budynek, czyli placimy za przyzwoite warunki lokalowe. Jeśli chodzi o
                  dyrektora to wyglada na to, ze wreszcie nam sie poszczęściło. Potrafi i
                  nauczycieli zmotywować i rodziców wysłuchac , a jak trzeba to wysłać ich na
                  drzewo (bardzo kulturalnie).
                  • Gość: belfer2 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.07, 19:38
                    Jestem nauczycielem w renomowanym liceum i gimnazjum państwowym gdzie równiez
                    jest "selekcja", która nie oznacza, że nie ma żadnych problemów wychowawczych
                    są tylko inne niz w szkołach rejonowych dlatego nie wierzę, że nie ma ich w
                    Primusie. Mam nadzieję, że LO też wybierzecie prywatne, bo nie chciałbym uczyć
                    Waszych dzieci, które maja na świadectwach wystawione piatki i szóstki, a nie
                    radza sobie w srednim państwowym liceum.
                    Pozdrawiam.
                    • 06.04.07, 09:19
                      sugeruje Pan, że wyniki uczniów w szkołach prywatnych są sztucznie zawyżane aby
                      utrzymać wysoki poziom i przyciągać kandydatów, którzy płaca za naukę ?
                      uważa Pan, że nauka w 30-35 osobowej klasie w systemie zmianowym (państwowa
                      podstawówka w mojej dzielnicy) będzie bardziej wydajna ?
                      nie chciałabym być uczniem nauczyciela, który z góry dyskryminuje uczniów
                      dlatego, że ukończyli prywatne szkoły
                      moje dziecko jest w tej chwili w prywatnym przedszkolu i widzę różnicą (na plus)
                      w poziomie nauczania i zdobytych umiejętności w porównaniu do przeciętnego
                      przedszkola państwowego, bardzo cenię sobie też indywidualne podejście i pracę
                      z dzieckiem - nie mam podstaw uważać, że prywatna szkoła będzie gorsza od
                      państwowej - na pewno oferuje lepsze warunki nauczania
                      moja starsza córka chodziła do państwowych szkół - podstawowej, gimnazjum i
                      obecnie kończy LO mam więc porównanie - niekoniecznie na korzyść szkół
                      państwowych ...
                      na tym forum są mamy, których dzieci po prywatnym gimnazujum dostały się do
                      renomowanych państowych LO - sugeruje Pan, że sobie w nich nie radzą ? czy w
                      takim razie zachwalałyby te szkoły ?
                      • 06.04.07, 10:50
                        niech pan raczy porownać wyniki egz po 6 klasie -wnioski nasuną się same-dobre
                        społeczne podstawówki mają też z reguły dobre gimnazja
                        • 09.04.07, 19:52
                          Nie zgadzam sie z Panem,ze po prywatnej podstawowce czy gimnazjum jest sie
                          gorzej wyksztalconym, moim zdaniem wrecz przeciwnie. Kiedy bylam dzieckiem
                          chodzilam najpierw do prywatnej podstawowki. W 8 klasie przeprowadzilam sie i
                          poszlam do panstwowej na ANieli Krzywon - od razu bylam skereslona przez
                          nauczycieli, moja mama uslyszala "To ze pani corka miala czerwony pasek w
                          prywatnej szkole to nic nie znaczy, tutaj jej sie nie uda..." udowodnilam,ze
                          sie uda. Moja corka chodzi do prywatnej podstawowki i jestem z tego bardzo
                          zadowolona bo moze rozwijac swoje talenty i nie jest niewidoczna jak czesto
                          bywa w panstwowych szkolac...
                    • Gość: mama IP: *.chello.pl 08.04.07, 18:10
                      Oj belfrze, belfrze - czytaj choć trochę ze zrozumieniem! Nikt nie pisał, że w
                      Primusie nie ma żadnych problemów wychowawczych. Są, a jakie - poczytaj,
                      znajdziesz w postach. Między innymi moich postach.
                      Większość gimnazjalistów Primusa ma do wyboru kilka szkół - publicznych i
                      niepublicznych, i to tych z górnej półki. I , tu Cię także rozczaruję, uczą się
                      dobrze, częstokroć lepiej niż koledzy z innych szkół.
                      Nie chcesz uczyć laureatów i finalistów olimpiad z certyfikatami językowymi?
                      Może to i lepiej, bo i oni - uczniowie- i my rodzice - nie chcemy takiego
                      belfra.
                      • Gość: tez belfer IP: 217.116.102.* 09.04.07, 10:27
                        nie zawazylem, zeby w Primusie byli laureaci i finalisci konkursow
                        organizowanych przez kuratorum, a one maja najwiekszy prestiz. Jezykowe
                        certyfikaty zdobywa sie we wszystkich szkolach jezykowych zaden sukces.
                        Konkursy przedmiotowe tp jest to
                        • Gość: mama IP: *.chello.pl 09.04.07, 16:17
                          No to chyba mało zauważyłeś. Są i finaliści i laureaci konkursów kuratoryjnych.
                          Ci uczniowie mają 14 punktów dodatkowych i/lub są zwolnieni z danej części
                          egzaminu gimnazjalnego. Odwiedź szkołe, popytaj.
                          Jeśli certyfikaty językowe to żaden sukces to Ty......jesteś żadnym belfrem.
                          Współczuję.
                        • Gość: ewa IP: 212.75.118.* 10.04.07, 16:48
                          Zgadzam się z opinią belfra, że z poziomem w szkołach niepublicznych jest bardzo
                          różnie o czym przekonałąm się osobiście. Mój starszy syn chodził do szkół
                          państwowych (bez problemu zdał w gimnazjum FCE), a teraz jest w renomowanym LO z
                          pierwszej piątki w W-wie. Młodszą córkę posłaliśmy do niepublicznej podstawówki,
                          po przeprowadzce i poprawie sytuacji finansowej, przede wszystkim z powodu
                          bliskości szkoły i dobrej opinii o szkołach prywatnych. Niestety bardzo się
                          ropzczarowaliśmy, bo córka pomimo świetnych ocen miała dużo mniejszą wiedzę niż
                          syn po szkołach państwowych, a warunki lokalowe, zajęcia sportowe były poniżej
                          normy (dodatkowy tenis niezbyt ją interesował, a był dodatkowo sporo płatny). PO
                          takich doświadczeniach zapisaliśmy ją do dobrego gimnazjum państwowego, które na
                          szczęście jest z rejonie zameldowania babci, pomimo, że codziennie musi
                          dojeżdżać z Natolina do śródmieścia. I okazuje się, że w podstawówkach w
                          Śródmieściu czy na Woli klasy liczą po 18-20 osób, więc nie wiem skąd informacje
                          o klasach 30 osobowych (takie klasy są dopiero w LO).Teraz mam porównanie, że
                          zdolne dzieciaki po państwowych szkołach (niektóre mają sukcesy w konkursach
                          kuratoryjnych) nic nie tracą chodząc do tych szkół, a inwestycja w szkołe
                          prywatną była chybiona. Z perspektywy ostatnich lat, uważam,że najlepszym
                          rozwiązaniem jest szkoła państwowa + dodatkowe prywatne lekcje z języka
                          obcego(jednego lub dwóch), bo jedynym mankamenten państwowej podstawówki jest
                          poziom nauki języków (chociaż podobno są wyjątki).
                          • Gość: mama IP: *.chello.pl 10.04.07, 18:40
                            i menelstwo, o ile mieszka w rejonie tej podstawówki/gimnazjum i sfrustrowani
                            źle wynagradzani nauczyciele i przepełnione klasy ( jakoś o tych 18 osobowych
                            nie słychać), i rzeczywiście języki obce, na które traci się czas.
                            • Gość: Dorota IP: *.chello.pl 10.04.07, 19:16
                              > i menelstwo, o ile mieszka w rejonie tej podstawówki/gimnazjum i sfrustrowani
                              > źle wynagradzani nauczyciele i przepełnione klasy ( jakoś o tych 18 osobowych
                              > nie słychać), i rzeczywiście języki obce, na które traci się czas.
                              Mamo, nie obrażaj tysięcy dzieci i ich rodziców chodzących do szkół państwowych.
                              Jak czytam takie posty to tym bardziej moje zdanie na temat snobizmu niektórych
                              rodziców tylko się ugruntowuje. Moja córka kończy w tym roku rejonową
                              podstawówkę, w której nie ma menelstwa, są za to przyzwoici nauczyciele, fajne
                              dzieciaki, basen na którym są zajęcia w ramach WF, w zimie lodowisko, sale
                              komputerowe, a w klasie jest dokładnie 17 osób, z czego 8 osób będzie miało
                              świadectwo z paskiem. Jest też kilkoro dzieci uczących się słabiej, ale nie
                              wszyscy muszą być prymusami, tak nigdy nie było i nie będzie. Moja córka także
                              ma prywatne lekcje z angielskiego i całkiem sprawnie porozumiewa się w tym
                              języku, bo chociaż anglistka w szkole bardzo się stara poziom dzieciaków jest
                              zróżnicowany (niektóre uczyły się od przedszkola, a inne dopiero od IV klasy. A
                              lekcje języka w szkole nie są stratą czasu, bo zawsze dobrze jest robić sobie
                              powtórki (mowa oczywiście o tych bardziej zaawansowanych). Córka ma zamiar
                              dostać się do b. dobrego gimnazjum poza rejonem, chociaż akurat rejonowe
                              gimnazjum jest najlepsze w naszej dzielnicy, więc nie będzie tragedii jak się
                              nie uda. I mimo, że byłoby mnie stać na szkołe prywatną nigdy nie brałam pod
                              uwagę takiej szkoły, stać mnie za to na takie dodatkowe zajęcia jakie interesują
                              cókę czyli balet, tenis i plastykę.
                              Córka ma natomiast blisko do szkoły, kolegów i przyjaciół w sąsiedztwie, a ja
                              nie widzę żadnego szkodliwego odziaływania szkoły państwowej na moje dziecko.
                              • Gość: belfer2 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.07, 21:57
                                mamo i Doroto (?) - nie czuję się źle opłacanym, sfrustrowanym nauczycielem
                                szkoły panstwowej. Jako nauczyciel dyplomowany nie mam najniższej pensji.
                                Dodatki tez dość wysokie Nie opłaca mi się uczyć w szkole prywatnej. Bo płacą
                                gorzej. Przeważnie na umowę zlecenie, niepłatne wakacje, żadnych dodatków,
                                wychodzi mniej niz w szkole prywatnej. Warunki zdecydowanie gorsze, brak pomocy
                                i co najgorsze większość znajomoych rezygnuje, bo niestety w niektóych
                                prywatnych szkołach nie wolno stawiać słabych ocen mimo, że uczeń nie chce się
                                uczyc odrabiać prac domowych itp.
                                • Gość: mama IP: *.chello.pl 11.04.07, 12:20
                                  Primus akurat płaci dobrze, nawet bardzo dobrze. Wszyscy ( z wyjątkiem jednego,
                                  który jest pracownikiem naukowo-dydaktycznym jednej z uczelni) nauczyciele są
                                  na etatach, tak więc mają płatne także wakacje. I są dodatki, i przywileje
                                  wynikające z Karty Nauczyciela.
                                  Warunków lokalowych już dziś może Primusowi pozazdrościć niejedna szkoła
                                  publiczna, a więc budowana i remontowana z budżetu gminy, i chyba wsztskie
                                  niepubliczne. A za moment będzie duży dodatkowy obiekt.
                                  Nie wiem jak jest w "niektórych" szkołach, ale jak ktoś w Primusie zasługuje na
                                  pałę to ją dostaje. Prace domowe są zadawane i egzekwowane.
                                  Oczywiście można poprawiać pały, ale nie w nieskończoność.
                          • 11.04.07, 12:45
                            Drogie dziewczyny,
                            ja jestem mamą, która rozpaczliwie szuka dobrej podstawówki z zerówką.
                            Zgadzam się z Wami.Po wielu wizytach w szkołach prywatnych,doszłam do
                            wniosku,że nie poślę dziecka do prywatnej (przeniosłam dziecko z państwowego
                            przedszkola do prywatnego).Jeśli zechcecie się podzielić ze mną do jakiej
                            państwowej szkoły chodzą/chodziły Wasze pociechy, to bardzo proszę napiszcie do
                            mnie na priva: basidlak@gazeta.pl
                            Bardzo dziękuję i pozdrawiam
                            • Gość: ewa do basidlak IP: 212.75.118.* 11.04.07, 13:45
                              Niestety ja nie bardzo mogę ci pomóc, bo szkoła podstawowa (nr 162) do której
                              chodził mój syn już nie istnieje (została przekształcona w gimnazjum nr 77 im.
                              Domeyki). Była to świetna szkoła z b. wysokim poziomem nauki i takie teraz jest
                              gimnazjum (jedno z najlepszych publicznych gimnazjów w W-wie). Mój syn chodząc
                              do tej podstawówki i gimnazjum zdał FCE (nie uczył się nigdy dodatkowo języka
                              poza szkołą),i dostał się bez najmniejszego problemu do renomowanego LO(jak
                              zresztą prawie wszyscy z tej szkoły), więc w przyszłości polecam ci to
                              gimnazjum, bo myślę, że dalej będzie trzymało poziom, poza tym to szkoła
                              bezpieczna i przyjazna dzieciakom.
                              Teraz nie jestem zorientowana w podstawówkach, bo mam już starsze dzieci, ale
                              wiem od znajomych,że dobre szkoły z mało licznymi klasami są w tzw. starych
                              dzielnicach, gdzie nie ma dużo młodych małżeństw z małymi dziećmi, czyli
                              śródmieści, bliska Wola, czy Żoliborz.
                              Wiem także od znajomej (ma synka w I klasie, że bardzo dobrym rozwiązaniem są
                              państowe szkoły muzyczne, z bardzo wysokim poziomem nauczania, bezpieczne.
                              Trochę byłam tym zaskoczona, ale faktycznie wyniki sprawdzianów są b. dobre w
                              tych szkołach. Jeżeli twoje dziecko ma do tego predyspozycje (dobry słuch),
                              możesz sie zastanowić nad taką szkołą. Bo po tej szkole można iść do każdego
                              gimnazjum, a potem LO (niekoniecznie muzycznego).
                              • 11.04.07, 15:06
                                Ewo, dziękuję za odpowiedź.Masz rację ze szkołami muzycznymi, tam jest bardzo
                                wysoki poziom, też to zauważyłam.Zaczynam to rozważać, bo syn ma dobry słuch.
                                pozdrawiam
                                • 12.04.07, 14:12
                                  Potwierdzam jako mama corki w szkole muzycznej.
                                  --
                                  Jakby cierpienie uczyło, to Polska byłaby jednym z najmędrszych krajów świata.
                                  — Maria Dąbrowska
                                  • 13.04.07, 13:30
                                    Dziękuję za info, ale czy mogłabyś napisać do której szkoły muzycznej chodzi
                                    Twoja córeczka?

                                    pozdr.
                                    • 23.04.07, 08:42
                                      Na Miodowej.
                                      --
                                      Jakby cierpienie uczyło, to Polska byłaby jednym z najmędrszych krajów świata.
                                      — Maria Dąbrowska
                            • 11.04.07, 13:49
                              basidlak napisała:

                              > Drogie dziewczyny,
                              > ja jestem mamą, która rozpaczliwie szuka dobrej podstawówki z zerówką.
                              > Zgadzam się z Wami.Po wielu wizytach w szkołach prywatnych,doszłam do
                              > wniosku,że nie poślę dziecka do prywatnej (przeniosłam dziecko z państwowego
                              > przedszkola do prywatnego).Jeśli zechcecie się podzielić ze mną do jakiej
                              > państwowej szkoły chodzą/chodziły Wasze pociechy, to bardzo proszę napiszcie do

                              A możesz zdradzić co tak Cię odepchnęło od szkół prywatnych?
                              W jakich szkołach byłaś?

                              Pozdrawiam
    • 10.04.07, 16:05
      Witam !!!
      Mam dylemat czy wybrać szkołę na Obrzeźnej czy Primusa. Moja córka po
      egzaminach i oglądnięciu szkół zdecydowanie wybrała Obrzeźną (do której się
      dostała). Czekam na wyniki w Primusie - i jeżeli tam też zostanie przyjęta to
      nie wiem co robić. Może ktoś mi pomoże wybrać szkołe. Wiem, że kilka osób ma
      podobny do mnie problem.Bardzo czekam no odpowiedź.
      Aga
      • 10.04.07, 23:38
        o rany nie generalizujmy ani w jedną ani w drugą stronę -szkoły społeczne i
        publiczne są na prawdę różne i tu i tu znajdą się świetne i do niczego moje
        dziecko chodzi do jednej z najlepszych szkół w wawie -społecznej osięgającej co
        roku świetne wyniki po 6 klasie a to jest obiektywny wyznacznik poziomu szkoły
        itak co roku w zestawieniu dzielnic wawy i szkół w czołówce są dobre szkoły
        niepubliczne to jest niezaprzeczalny obiektywny fakt,nie deprecjonuję
        szkolnicywa publicznego tym bardziej że liceum wybierzemy publiczne-ale na
        naszym przykładzie szkoła społeczna się sprawdziła w 100 proc-super warunki
        lokalowe,boisko,hala sportowa,codziennie język obcy,super nauczyciele którym
        się chce-pewnie też dobrze opłacani,wyjścia do teatru,wycieczki,zielone
        szkoły,bogaty wachlarz zajęć dodatkowych ,w szkole
        ochrona,identyfikatory,czujność na patologie w zachowaiu dzieci ,comieśięczne
        zebrania rodziców można by wymieniać-jestem przekonana że nasza szkoła jest o
        niebo lepsza od znacznej części warszawskich podstawówek ale znam też sporo
        publicznych godnych polecenia np na Staffa
        • 12.04.07, 00:11
          A mozesz napisac jaka to szkola? W przyszlym roku posylam corke do szkoly i
          caly czas zbieram info. Bede wdzieczna za odpowiedz.
          pozdrawiam
          • 15.05.07, 23:17
            Witam,
            Zapraszam wszystkich rodziców, którzy będą w tym lub w przyszłym roku posyłać
            dziecko do szkoły na DNI OTWARTE do PSP114 w dniach:
            22 i 23 maja 2007r w godz 9:00 - 15:00
            szczegóły na www.szkolaprywatna.pl
            pozdrawiam,
            Wojciech Rosiński
      • 11.04.07, 11:38
        Aga,

        Napisałam do Ciebie na skrzynkę gazetową. Jeśli mail nie dotarł, napisz do mnie
        na basia-bma@o2.pl - jeśli oczywiście masz ochotę porozmawiać.
    • Gość: zainteresowana IP: *.aster.pl 20.05.07, 23:30
      Ja mam jeszcze uwagę dotyczącą podstawówki fundacji Primus. Z przedstawionego
      na stronie szkoły zespołu nauczycieli widzę że w r. szk. 2006/7 na 40
      pracujących tam obecnie osób aż 17 jest nowych, nie licząc dyrektora. Kilka
      osób rzeczywiście doszło ze względu na zwiększenie liczby dzieci do granic
      możliwości (to się powoli robi prywatny moloch - jak na moje obliczenia w
      przyszłym r.szk. będzie to ok. 300 dzieci w SP - tyle, że z mniej licznymi
      klasami niż szkoły państwowe), ale to chyba i tak nie jest zdrowe, a już na
      pewno wydaje mi się,że nie da się wygłaszać jakichkolwiek sądów na temat
      jakości szkoły, bo nauczyciele jakby nie było szkołę tworzą i oni decydują o
      jej jakości. A jacy są ci nowi, to się dopiero okaże. W sumie najlepiej byłoby
      zapytać rodziców obecnych pierwszoklasistów i zerówkowiczów, ale ich tu na
      forum jakoś nie ma. Tak naprawdę działa tu tylko mama, która chyba od lat jest
      w szkole, patrzy na nią ogólnie i przez pryzmat kilku lat i nie zauważa tych
      rewolucji, bo one bardziej dotyczą klas młodszych.
      • Gość: mama IP: *.chello.pl 21.05.07, 09:11
        No cóż......Widzę i zalety i wady Primusa. Szkoła się rozrasta. Powstaje nowy
        budynek, zaplecze sportowe. Będzie więcej klas. Oczywiście każdy ma prawo
        wybierać to co jest mu na rękę. Kameralna szkoła ( jedna klasa) w
        zaadaptowanych pomieszczeniach, bez zaplecza sportowego, i szkoła większa, taka
        jak Primus.
        Osobiście uważam, że fakt rozbudowy szkoły ma więcej plusów niz minusów. Po
        pierwsze - wspomniane juz duzo lepsze warunki nauki. To naprawdę ważne. Po
        drugie - więcej klas to prawie pewność, że do klas nie będzie upychać sie
        kolejnych chetnych, a co się z tym wiąże nie powstana klasy o liczebności
        zblizonej do klas w szkołach publicznych.[ Tak przy okazji - znam pewną szkołę-
        podstawówka i gimnazjum. Dyrektor upycha wszystkich chętnych bo im więcej
        uczniów tym więcej pieniędzy. Klasy są juz 23 osobowe, a warunki .....daleko im
        do Primusa].
        Więcej dzieci w szkole nie oznacza, że szkoła staje sie mniej przyjzna czy
        molochowata. Przeciwnie. Jesli w roczniku jest ok 50 uczniów małuch ma
        możliwość poruszania się wśród róznych charakterów i osobowości. A klasy 16-18
        osobowe nie powodują zatracenia indywidualnego podejścia do ucznia.
        Młodsze dzieci mało stykaja się ze starszymi, a podstawówka będzie niebawem
        wręcz odizolowana od gimnazjum.
        Rodzi się jeszcze jedno pytanie - czy najlepszym wyjściem jest bardzo mała i
        super kameralna szkoła? Taka z kilkoma uczniami w klasie? Moim zdaniem nie.
        Dziecko musi mieć mozliwość poczekania na swoja kolej, porównania się z
        kolegami, poznania innych - lepszych i gorszych, a nawet hałasu
        charakterystycznego dla szkoły. Wszystko, ale w rozsądnych proporcjach.
        Tyle laurki. Jest jednak coś czego się boję. Duża inwestycja to duże wydatki
        szkoły ( kredyt, więcej nauczycieli). A to generuje wzrost czesnego. Juz dziś
        jest ono spore i powoduje, że wielu rodziców nie stac na szkołę. Niestety
        dotyczy to tzw. klasy sredniej, inteligencji, a więc ludzi mających dzieci o
        najwyższym potencjale. Obawiam sie, ze wzrost czesnego spowoduje, że do szkoły
        przyjdą raczej dzieci bardzo zamoznych rodziców niz zdolne i inteligentne.
        Oczywiście nigdzie nie jest powiedziane, że ludzie zamozni nie mogą miec bardzo
        zdolnych dzieci. Mogą i wielu ma! Boję sie, że stanie się to szkoła, w której
        bardziej będzie się liczyc zasobność portfela niz zdolności i pracowitość. Może
        tak byc, ale nie musi i mam nadzieje, ze nie będzie.
        Nowi dyrektorzy pracują juz rok. Myśle, że się sprawdzili. Są konsekwentni,
        wiedzą czego chcą.
        Czy w szkole jest rotacja personelu? Myślę, że niewielka.
        • Gość: Iwona IP: *.plwaw.energis.pl 05.06.07, 12:32
          Witam
          poczytalam watek - bo tez stoje przed dylematem w tym roku. Zamierzam przeniesc
          dziecko ze szkoly publicznej (1 klasa) do szkoly prywatnej badz spolecznej. Czy
          ma ktos moze opinie na temat ponizszych szkol, ktore biore pod uwage:
          PSP nr 51 Wlodarzewska
          STO 4 ul. Traktorzystow
          STO 24 ul. Astronautow
          Spoleczna nr 81 na Nowowiejskiej
          STO ul. Powstancow Slaskich
          badz inne dobre szkoly - Ochota, Wlochy, bliskie centrum
          Wazne jest dla mnie - poziom nauczania, opieka nad dziecmi, zajecia dodatkowe
          Dziekuje bardzo
          • 12.06.07, 16:36
            Witam
            O Włodarzewskiej nie słyszałam nic dobrego. Ładny budynek i podobno nic więcej.
            Mieszkałam obok tej szkoły. Moja sąsiadka miała tam dziecko i po roku
            zrezygnowała z niej (zresztą nie ona jedna). Nie wiem dokładnie co jest nie
            tak, ale podobno poziom niski i duża rotacja nauczycieli.
            Szkoła na Nowowiejskiej jest bardzo fajna. Sama się nad nią zastanawiałam.
            Byłam tam z córką na egzaminach i było bardzo fajnie. Córka dostała się do tej
            szkoły (7 osób na 1 miejsce), ale zrezygnowaliśmy z niej ze względów
            mieszkaniowych. Gdybym dalej mieszkała na Ochocie wybrałabym tę szkołę.
            Na Astronautów jest dobry poziom, szkoła ma dobrą opinię. Szkoła kładzie nacisk
            na "obowiązkową" naukę kosztem zaięć pozalekcyjnych - ale może o to
            chodzi.Szkoła trochę traci pod względem lokalowym.
            O reszcie szkół nic nie wiem. Życzę powodzenia.
            • 05.09.07, 11:17
            • 05.09.07, 11:17
            • 05.09.07, 11:20
              Konika,

              Zaglądasz tu jeszcze ? Ciekawa jestem Twoich wrażeń ze szkoły. Jeśli
              chciałabyś się nimi podzielić / wymienić, to proszę napisz - może
              być na priva: basia-bma@o2.pl

              • Gość: Konika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.07, 14:53
                Basiu,
                nie zaglądałam tu już od bardzo dawna. Wiele się wydarzyło w tym
                czasie. Odpiszę Ci na priva.
            • Gość: dyrektor szkoły IP: 89.171.111.* 19.10.07, 10:08
              Witam,
              Serdecznie zapraszam Panią na spotkanie i obejrzenie szkoły na
              Włodarzewskiej uzyska tu Pani prawdziwe informacje na temat:rotacji
              nauczycieli!!!!, poziomu nauczania!!!!, sukcesów szkoły!!!!,odsyłam
              równiez Panią do naszej strony internetowej
              www.probeanus.fm.interia.pl
    • Gość: maksik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.07, 00:15
      • 12.09.07, 13:57
        Aga,

        wysłałam do Ciebie maila na priva, ale nie wiem czy dostałaś
        jeśli miałabyś ochotę podzielić się wrażeniami ze szkoły (mamy
        dzieci w tej samej), to proszę napisz do mnie (basia-bma@o2.pl)

        pozdrawiam
        Basia
        • Gość: Aga024 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.07, 19:13
          Basiu!!!
          Napisałam do ciebie na ten drugi adres. Jeżeli nie doszła moja
          wiadomość to daj znać, napiszę jeszcze raz.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.