Dodaj do ulubionych

Segregacja w przedszkolach

IP: *.piaseczno.robbo.pl 20.12.06, 00:29
I bardzo dobrze, pracuje po 12 godz. by swoim dzieciom dać więcej niż obiboki
pracujące efektywnie po 8
Edytor zaawansowany
  • Gość: klekleklekle IP: *.aster.pl 20.12.06, 01:00
    cwaniaczek sie odezwal .wole posiedziec ze swoim dzieckiem w domu niz widzec go
    tylko z rana i w nocy . a pozniej wyrastaja takie zakaly jak ty
  • Gość: Kottblum Hanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 10:55
    Na razie przez te 12 godzin posiedzi w przedszkolu, czy z opiekunką, jak będzie
    w wieku szkolnym, wychowa go klatka schodowa, a rodzice będą dalej robić
    karierę.
  • Gość: Piotru$ IP: 62.190.106.* 20.12.06, 11:11
    Dokładnie!
    pozatym autor poprzedniego posta jakis mało rozgarnięty prowokator... Napisał,
    że woli OLAĆ swoje dziecko, zostawić OBCYM ludziom i sam siedzieć nieefektywnie
    12 godzin w robocie za pare groszy, podczas gdy zazdrosci tym, ktorzy (jak sam
    napisal!!) pracuja EFEKTYWNIE przez 8 godzin i maja wiecej czasu dla
    pociech... :/
    dżizas -debili nie sieją...
  • Gość: tamtam IP: *.piaseczno.robbo.pl 21.12.06, 03:08
    Jak może krytykować, kogoś za to że dokonuje wyboru co ma dziecko robić w
    przedszkolu. Widać, większość z krytykujących albo ma rodzinie SLD, albo
    wychowuje "kota". Szczególnie mocny jest fragment booooo "głupie mamusie"
    próbują podciągnąć swojego egoooo. Coś mi tu śmierdzi niską samooceną. Czy
    Wasze 8 godzin jest efektywne, czy tego gościa co pracuje 12? Pewnie Ci
    pracujący po 8 są bardziej inteligentni i zorganizowani ii.... tak tak... to
    musi być przyklejanie językiem znaczaku do 16.30.
  • andzela1 21.12.06, 17:01
    Samoocenę to ja mam bardzo wysoką. Może aż za wysoką, jak każda prosta wiejska
    baba. Zaś przeintelektualizowane pie..ięte mamusie, które uważają, że
    czterolatka można przez 15 minut w tygodniu nauczyć literackiej angielszczyzny
    wstopniu umozliwiającym dyskusję z profesorami Oksfordu mają albo pie..a w
    móżdżku albo w szyszynce. I w jednym i w drugim wypadku lepiej by zrobiły,
    gdyby te 30 zł miesięcznie dołożyły do kosztów swojego leczenia
    psychiatrycznego. Na lepszego lekarza.
  • Gość: Nadia IP: *.poczta.poznan.pl 20.12.06, 11:20
    Brawo! Jestem tego samego zdania!
  • roweroraffi 20.12.06, 18:56
    Gość portalu: klekleklekle napisał(a):

    > cwaniaczek sie odezwal .wole posiedziec ze swoim dzieckiem w domu niz widzec go
    > tylko z rana i w nocy . a pozniej wyrastaja takie zakaly jak ty

    Trudno się nie zgodzić, że dziecko bardziej potrzebuje rodziny niż dodatkowych
    lekcji na pianinie. Potem będzie ganiał po bramach bo nie będzie miał wpojonych
    zasad moralnych, których na płatnej lekcji dziecka nie nauczysz.

    --
    Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
    __________________________________________________
    Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)
  • kratzer 20.12.06, 01:12
    wolności, równości, braterstwa, solidarności, postępu, modernizacji etc. na
    pewno nie zostawią rodziców tych dzieci samych, bo przecież wiedzą najlepiej,
    jak uszczęśliwić ludzkość, w tym i owych rodziców, i zorganizują wyższe i
    wprowadzą nowe podatki, akcyzy, opłaty etc., by wszycy mieli po równo. No.., z
    małymi wyjątkami.
  • Gość: Ic IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.06, 11:59
    To w kibucu bywa lepiej.
  • Gość: drojb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 17:56
  • andzela1 20.12.06, 01:42
    Po prostu pie..ięci rodzice - ot i cały powód.
    Odkąd usłyszałam na zebraniu w maluchach "A czy ten pan od angielskiego ma
    oksfordzki akcent?" zrozumiałam, że to tylko presja niedowartościwanych mamuś.
    Moje dzieci chodziły (bo już są w szkole podstawowej - normalnej) do normalnego
    przedszkola, w którym, owszem, były dodatkowe płatne zajęcia, ale nie było
    presji - zasługa dyrekcji, która jasno postawiła sprawę "organizujemy dodatklowe
    zajęcia, ale zastanówcie się Państwo, czy są one naprawdę niezbędne dla Waszego
    dziecka". I w tym momencie oszołomiome i pie..ięte mamusie zaczynały się
    zastanawiać - o dziwo - ta sztuka się udawała. Może dlatego, że była presja w
    drugą stronę - rodziców normalnie myslących...
  • Gość: pepe IP: *.devs.futuro.pl 20.12.06, 10:53
    Ale z drugiej strony problem jest taki, że po 13 (czyli po obiedzie) dzieciaki
    się po prostu nudzą. Ja swojego syna zapisałem na angielski, nie liczę na to że
    jakoś strasznie się tam czegoś nauczy, ale przynajmniej ma zorganizowany czas i
    jest zadowolony. A tak to od 13 do 14-15 siedział na podłodze i przewracał
    klocki, po czym w domu mówił że mu się w przedszkolu nudzi.
  • Gość: mama 5-ciolatka IP: *.civeng.tuniv.szczecin.pl 20.12.06, 11:51
    Mój syn chodzi do przedszkola w Szczecinie na osiedlu "blokowisku". Owszem, są
    płatne zajęcia dodatkowe, ale i panie dużo dzieciom organizują - w cenie
    przedszkola (bo przecież nie za darmo) - praca z podręcznikiem, warsztaty
    matematyczne, warsztaty z wychowania emocjonalnego, dzieci uczestnieczą z
    sukcesami w konkursach plastycznych, muzycznych, dzieci odwiedziły strażaków,
    policjantów, dentystę, bibliotekę. A moje dziecko i tak najbardziej lubi biegać
    po podwórku i budować z klocków. Tylko dlaczego publiczne przedszkole kosztuje
    u nas 300 zł + opłaty z a zajęcia dodatkowe, komitet rodzicielski, podręcznik i
    ciągle coś.
  • Gość: Ada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 12:22
    Ja również zapisałam dziecko na gimnastykę, aby się nie nudziło. Pod koniec
    roku, przez przypadek, dowiedziałam się, że jak dziecko nie chce ćwiczyć, to
    przez ten czas siedzi na ławce. Przedszkolanka nie potrafiła mi odpowiedzieć
    dlaczego płaciłam za to, aby córka siedziała na ławce. Nie uważała za stosowne
    powiedzieć mi, że dziecko nie lubi ćwiczyć, a jej koleżanka nie potrafi
    zachęcić dziecka do ćwiczeń. Córka na moje pytania odpowiadała jak wygląda
    gimnastyka, co robią dzieci, ale jakoś przemilczała, że ona w tym czasie siedzi.
  • Gość: bubulinka IP: *.aster.pl 04.10.07, 17:38
    właśnie,,małemu dziecku nie zaszkodzą dodatkowe zajęcia jesli go interesują i są
    podawane w dobrej dla niego formie i chce na nie chodzić,,, nie posuwajmy sie do
    granic absurdu wszyscy tego samego mieć nie mogą- to niedługo cały naród w
    szarych uniformach po ulicach miast i okolic mknąć będzie...dziecko na tańce nie
    chodzi choć inne dzieci chodzą,ale za to jest zachwycone plastyką i
    pantomimą,,a problem tych co by chcieli a nie mogą,, to niech w końcu to państwo
    opiekuńcze ruszy ,się,natomiast wyzywanie matek od pi...to współczuje osobie tak
    wypowiadającej się...we wszystkim umiar zamiast fanatyzmu))))
  • Gość: bubulinka IP: *.aster.pl 04.10.07, 17:41
    i jeszcze chciałam dodać że ramach fanatyzmu przedwyborczego na terenie warszawy
    uderzeniowo zamknięto wszystkie zajęcia dodatkowe w przedszkolach,,,
  • Gość: zbyt_wyksztalcony IP: 150.254.41.* 20.12.06, 11:14
    czy to moralnie naganne nie zgadzac sie na "normalnosc", np. na kogos
    kto "nauczy" moje dziecko wymawiac "the" jak "de" lub "ze"? a moze
    to "niedowartosciowanie" to tylko nieco wieksze ambicje? Zdaje sobie sprawe, ze
    w polskich warunkach to wciaz troche egzotyczne, kiedy ktos chce byc lepszy od
    innych. Np. taki rodzic, ktory musi byc "pie...", bo osiagnal poziom uznawany
    za normalny w krajach b. cywilizowanych. Moze lepiej, jesli Twoje dziecko
    uslyszy troche mniej "pie...", a wiecej prawidlowo wymawianego "the". Nie
    skazuj swojego dziecka (zakladam, ze masz) na powielenie Twojej "normalnosci",
    bo zrobisz mu krzywde.
  • Gość: jasio IP: *.acn.waw.pl 20.12.06, 12:04
    Przepraszam. Co to znaczy "normalny w krajach b. cywilizowanych" Czy ja muszę
    się zgadzać ze schematem że tak zwane inne kraje są bardziej cywilizowane? Że
    Polska to zaścianek gdzie ja nie potrafie myśleć samodzielnie tylko muszę brać
    wzór od kosmitów z za granicy? Przestań proszę podawać jako tzw. dobry przykład
    inne państwa bo nawet jeśli wydaje Ci się że tam wszystko jest lepsze to w
    dłuższej perspektywie może być inaczej.

    Wracając do tematu artykułu. Jeżeli mam pieniądze i chcę (a nie muszę bo
    wszyscy tak robią tylko chcę) to zapisuję dziecko na zajęcia. I nie widze w tym
    nic złego. Więcej zła widzę w tym że Autorka/Autor tego tekstu próbuje dzieci
    wszystkich postawić w jednej lini. Tych co zarabiają 1200pln i tych z kadry
    zarządzającej. To jest po prostu niemożliwe!!! Rozumiem że w przypadku tych
    drugich wyjściem będzie podążanie za aktualną (w przedszkolu) większością i nie
    zapisywanie dziecka na dodatkowe zajęcia tylko po to żeby inni nie czuli się
    pokrzywdzeni. Będzie to mógł zrobić w innej placówce "Tylko dla tych co chcą"
    gdzie nikt nie będzie widział i nie będzie koleć w oczy. Wiem że róznicowanie
    dzieciaków względem zarobków rodziców jest brutalne ale nie widze szansy na to
    żeby to obejść. Tak długo jak mamy "demokrację" a nie komune.

    Piłka jest po stronie wychowawców "gorszych dzieci". Absolutnie nie zrzucam
    odpowiedzialności, po prostu..; jeżeli dziecko jest w przedszkolu polegam na
    odpowiedzialności wchowawcy, że zorganizuje mu czas, że zajmie się nim i tak
    pokieruje dzieckiem że nie będzie się czuło gorsze.

    "pie.." rodzice niestety się zdarzają dość często. I właśnie oni nakręcają
    temat. Umówmy się; kwoty rzędu 10-30 złotych miesięcznie bo mniej więcej o
    takich tu mowa to nie są fortuny (nie liczę stałej opłaty miesięcznej bo to
    płącą wszyscy) a dla ludzi którzy zarabiają więcej niż "gorsza reszta" to
    wydatek na granicy zauważalności w budżecie. Niestety jest to niezdrowe parcie
    na sukces (tzw karierę), także swojego dziecka a rzadziej chęć zorganizowania
    czasu.

  • Gość: wododo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.06, 12:31
    W przedszkolu "prywatnym" do którego uczęszcza moja córka czesne wynosi 390zł i
    w moim przekonaniu nie jest rażąco wyższe od "państwowego". W tej cenie są
    liczne imprezy dla dzieci, teatrzyki, wyjazdy (przeważnie autokary lub
    taksówki) jest m.in. j.angielski, szachy (dodatkowo opłaca się bodaj zajęcia
    gry na flecie, ale tam akurat dziecka nie posyłam). W zajęciach nie uczestniczą
    dzieci, które są odbierane wczesniej lub przychodzą na późniejszą godzinę.

    W ten sposób osiągnięto powszechność uczestnictwa we wszystkich zajęciach i nie
    ma konfliktów na tym tle. Natomiast mnożenie zajęć za dodatkową opłatą w innych
    podobnych przedszkolach rodzi właśnie frustrację rodziców o mniejszych zasobach.

    Mam szczęście, ot co :) Nie oznacza to jednak braku jakiejkolwiek
    dyskryminacji - np. dzieci najbogatszych rodziców (sponsorujacych niektóre
    wydarzenia czy zakupy w przedszkolu) są czesciej wybierane do głównych ról w
    przedstawieniach przedszkolaków... Tak więc różnice majątkowe gdzieś tam zawsze
    się ujawniają w postaci pewnych ułatwień dla "bogatych", ale nad tym specjalnie
    nie boleję i robię swoje.

    Pozdrawiam
  • dormali 01.01.07, 20:31
    Na "Dzień Dobry chciałam podziekować za okreslenie WYCHOWAWCZYNIE, a nie
    przedszkolanki czy opiekunki. Aby zostać nauczycielką w przedszkolu musiałam
    ukończyc 5 - letnie studia magisterskie podobnie jak nauczyciele w szkołach
    podstawowych czy srednich, z czego czesto nie zdaja sobie sprawy rodzice,
    którzy uwazaja że w przedszkolu może pracować kazdy. Do pracy z tak małymi
    dziecmi potrzebne są specjalne umiejetności, których nie posiadają nauczyciele
    innych specjalności. Poza wykształceniem pedagogicznym stale podnoszę swoje
    kwalifikacje na licznych kursach, warsztatach. Określanie więc nas jako
    przedszkolanki , opiekunki czy ciocie jest mało stosowne, myslę że
    wychowawczynie to strzał w dziesiątkę.
    W przedszkolu nie ma segregacji, nie ma dzieci lepszych i gorszych. Dzieci mają
    wypełniony czas pobytu w przedszkolu po brzegi. Nie wiem czy wszyscy rodzice
    zdają sobie sprawę z tego, jak ciężko ich dzieci pracują w ciągu dnia. Do
    godziny 13.00 realizowane są zajęcia z dziećmi w ramach podstawy programowej. W
    czasie tych zajęć dzieci kształtują swoje umiejętnosci w zakresie mowy,
    myślenia, spostrzegania, pojęć matematycznych, czynnosci samoobsługowych, biorą
    udział w ćwiczeniach gimnastycznych, rysują, malują, poznaja stosunki panujące
    w grupie, uczą się nawiązywania kontaktów z rówiesnikami, z dorosłymi,
    rozwiązują konflikty, podejmują liczne decyzje dotyczące zabaw i podejmowanych
    działań. Po południu maja czas na odpoczynek swobodną zabawę i pracę
    indywidaualną z nauczycielkami w celu rozwijania zainteresowań, podnoszeniu
    umiejętności.
    PŁtne zajęcia dodatkowe w przedszkolach odbywają się TYLKO I WYŁĄCZNIE NA
    ŻĄDANIE RODZICÓW! Gdy przychodzą zapisac dziecko do przedszkola nie pytają o
    klimat, kierunki pracy z dziećmi tylko o to, jaka jest oferta zajęć dodatkowych!
    Abstrahując od tego, uważam ze uczestniczenie wszystkich dzieci we wszystkich
    zajeciach dodatkowych jest WIELKIM NIEPOROZUMIENIEM, ponieważ kazde dziecko
    jest inne i różne są ich zainteresowania. Nie wyobrazam sobie dziecka
    niesmiałego, które woli spokój ład i harmonię na zajęciach z Judo, czy choćby
    tańca, lub takiego które roznosi enrgia na zajęciach nauki gry na flecie itp.
    RÓWNO NIE ZNACZY SPRAWIEDLIWIE! I to powinno się stać dewizą w wychowaniu.
    W czasie, gdy część dzieci wychodzi do innej sali na zajęcia dodatkowe
    nauczycielka z grupy ma mozliwość indywidualnego kontaktu zmałą grupą dzieci.
    Jest cicho, spokojnie, jest czas na opowiadanie, dzielenie się doświadczeniami,
    żalami. Dziecko to nie maszyna do nauki ma uczucia, problemy i chce się nimi
    dzielić być wysłuchanym, czuć się potrzebnym.
    Zajęcia organizowane w przedszkolu są w dzisiejszych czasach alternatywą dla
    rodziców, którzy większość czasu spędzają w pracy i nie mają mozliwości
    organizowania zajęć dodatkowych w innych miejscach takich jak kluby.
  • Gość: er IP: *.aster.pl 20.12.06, 21:11
    zbyt_wykształcony, skoro jesteś na takim POZIOMIE to problem Ciebie przecież nie
    dotyczy, bo posyłasz dzieciaka do prywatnego przedszkola z opłata 1500 PLN
    miesięcznie i tam jest oryginalny nauczyciel z oksfordzkim akcentem
  • Gość: marcin_95 IP: 203.109.168.* 20.12.06, 02:30
    Szok! Horror! Ale to tylko wierzchołek góry lodowej – dyskryminacja zdarza się wszędzie i dotyczy każdego z wyjątkiem bogatych. W mięsnym jakiś gość w gajerze kupował szynkę, a w tym samym czasie babcia w moherowym berecie wyszła z kawałkiem jakiegoś ochłapu, więcej tłuszczu niż mięsa. Babcia jest dyskryminowana! A po zajęciach w przedszkolu Jaś, co ma bogatych rodziców, odwożony jest samochodem przez rodzica do mieszkania w apartamentowcu czy innym domku, a Adam, co ma biednych rodziców, musi wracać tramwajem do gierkowskiego bloku. Do tego po drodze bogaty rodzic Jasia kupił Gazetę Wyborczą, a biedny rodzic Adama był dyskryminowany i wziął darmową gazetkę ze stojaka na przystanku. Gazeto! Do boju o równość i socjalizm, wszyscy powinni mieszkać w blokowiskach, jeździć tramwajem i wpier* kaszankę! Precz z burżujami, kułakami i wrogami ideologicznymi! Piętnować wszystkich, którzy dyskryminują: przedszkola, sklepy, dealerów samochodowych, deweloperów, spółdzielnie mieszkaniowe, prywatne gabinety lekarskie i redakcje gazet, które śmią żądać zapłaty za swoje wydania, zamiast rozdawać je za darmo jak inni! Naprzód ku socjalizmowi – ku świetlanej przyszłości!
  • Gość: marzenka IP: *.pekao.com.pl 20.12.06, 09:50
    zgadam się ;-)
  • Gość: marzenka IP: *.pekao.com.pl 20.12.06, 09:53
    przepraszam, chciałam powiedzieć: zgadzam się z przedmówcą, brawo!!! - świetna
    odpowiedz na conajmniej "dziwny" artykuł
  • Gość: Lucusia IP: 212.244.186.* 20.12.06, 10:31
    Ja się zgadzam natomiast z autorem. Żadne dziecko nie nauczyło sie na lekcjach angielskiego w przedszkolu niczego poza jakąś piosenką i nazwami kolorów. Tak więc ta lepsza przyszłość jest dość dyskusyjna w tym kontekście.
    Natomiast zajęcia takie jak rytmika, origami czy malowanie powinno być realizowane przez opiekunki w ramach opłaty za przedszkole. One nie sa od patrzenia, żeby się dzieci nie pozabijały, ale od wspierania rozwoju wszystkich dzieci.
    Jak ktoś chce zrobic z 4 latka geniusza, niech go sobie posyła prywatnie popołudniu na ekstra zajęcia których jest ile bądź.
    Tu jednak jest problem rodziców, którzy chca pieniędzmi załatac dziure we własnej miłosci i braku ochoty do zajmowania się swoim dzieckiem, a przy okazji podnieść samoocenę i poczuć sie od kogoś lepszym.
    Choc kij ma dwa końce - dziecko nauczone, że ma więcej pieniędzy na "bycie lepszym" na 100% i to dewcyduje o jego wartości, natknie sie na inne dziecko, które ma jeszcze więcej pieniędzy, i co, samoocena lezy plackiem i wyje. Trzeba kupic jeszcze lepszy ciuch, jeszcze nowszą MP3, MP4, Game Boya, komputer, potem samochód, a rodzic będzie płakał, że dziecko nic od niego nie chce tylko pieniędzy. Nie ma żadnych uczuć, wspólczucia, zrozumienia, czasu dla mamusi.
    Nie przyjdzie mu do głowy, że to on tego swoje dziecko nauczył.
  • Gość: sss IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.06, 10:41
    co ty za brednie piszesz? Rodzic bogatszy ma się ukrywać? Ma pieniądze to
    oznacza wg ciebie: "Tu jednak jest problem rodziców, którzy chca pieniędzmi
    załatac dziure we własnej miłosci i braku ochoty do zajmowania się swoim
    dzieckiem, a przy okazji podnieść samoocenę i poczuć sie od kogoś lepszym."
    Można kochać, opiekować sie i mieć pieniądze. Kasa daje większe możliwości i
    trzeba je wykorzystywać, można bez nich żyć ... tylko dlaczego?

    Artykul jest bzdurny, autor tworzy nieistniejący problem. Rodzice jak świat,
    światem będę chcieli dla SWOICH dzieciaków jak najlepiej i w d... maja innych
    rodziców i inne dzieci. I jest to normalne, naturalne i tak będzie zawsze (no
    może w komunizmie nie).
  • Gość: pepe IP: *.devs.futuro.pl 20.12.06, 10:55
    No i o jakim "bogactwie" tu mówimy? Zwykle angielski to 20-30 zł miesięcznie.
    Inna sprawa czy dziecko się tam czegoś nauczy...
  • jacekkf 20.12.06, 11:44
    zgoda, ze rodzice beda chcieli jak najlepiej (chociaz "zawsze" to gruba
    przesada: wystarczy popatrzec dookola), ale problem jest zupelnie inny: jaki
    model rozwoju spolecznego powinno wspierac panstwo (bo mam nadzieje, ze
    zgadzamy sie wszyscy przynajmniej w tym, ze jakas polityke spoleczna panstwo
    powinno miec)?

    Modele dominujace teraz na swiecie sa chyba dwa:

    1) zroznicowanie na zyciowym starcie to normalne i nie ma sie co tym przejmowac

    2) zroznicowanie na zyciowym starcie jest nieuniknione, ale rola panstwa jest
    szukanie drog, aby je zminimalizowac, zwiekszyc wszystkim szanse sensownego
    startu, aby potem wygral, kto rzeczywiscie jest lepszy a nie komu sie
    to "nalezy z urodzenia"

    Drugi model jest tym dominujacym w UE (rowniez w opinii spolecznej - wystarczy
    popatrzec na ostanti raport Eurobarometru; pytanie o potrzebe rownosci nawet
    gdyby miala ograniczac wolnosc), ja tez jestem zdecydowanie za nim i dlatego
    tez uwazam, ze opisane zjawisko jest po prostu straszne.
  • Gość: qść IP: *.acn.waw.pl 20.12.06, 10:43
    Wszyscy rodzice posyłający dzieci do przedszkola powinni posiadć taki sam
    samochód. Należy zlicytować tego merca, dwa avensisy i lagunę i kupić wsystkim
    rodzicom po 26-letnim golfie. NIE BĘDZIE MI TU NIKT DYSKRYMINOWAĆ!!!
  • Gość: ABeCe IP: *.171.83.162.crowley.pl 20.12.06, 10:49
    Zbyt mocno symplifikujesz, bo samochod mozna porownac do dodatkowych zajec w
    przedszkolu oferowanych po ukonczeniu zajec podstawowych (nie wiem, ktora to
    godzina ale w moim wieku bylo to ok. 17). Zajecia w czasie podstawowym powinny
    byc jednakowe dla wszystkich. Tak i jestem zwolennikiem mundurkow w szkolach i
    nie jestem zwolennikiem ani PISu ani LPRu.

    pozdr.
  • Gość: sss IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.06, 10:53
    czyli jak pojawi się w przedszkolu możliwość zrobienia czegoś fajnego ale za
    kasę to należy to odrzucic bo nie wszystkich rodziców no to stać?
  • p.o.box.77 20.12.06, 10:01
    nie zgadzam się.
    ja takiej intencji się nie doszukałem w tym artykule.

    natomiast przeczytałem: jedno dziecko spędza czas w kącie sali, w której na
    środku większa grupa dzieci bawi się w najlepsze na dodatkowych zajęciach.

    w normalnych warunkach to jedno dziecko zostało by dołączone do grupy. co za
    róznica jedno mniej czy wiecej przy zajęciach tańca, czy rytmiki. chore jest to
    ze tak nie jest.

    ale to tylko moje zdanie. jestem zwolennikiem racjonalnego wykorzystania
    środków.
  • alpepe 20.12.06, 10:09
    nie widzę żadnego powodu, dla którego miałabym płacić za rytmikę innego dziecka.
    Inna sprawa, że w przedszkolu córki dzieci, które nie chodzą na zajęcia
    dodatkowe, przechodzą do drugiej sali i bawią się z drugą grupą, przedszkole
    jest dwuoddziałowe. Angielski miesięcznie ok. 12 zł (maluchy 2x tyg. 15 min),
    zapisałam, choć wiem,że angielskiego to się moje dziecko tak nie nauczy, rytmika
    15 zł, zapisałam, by miała więcej ruchu.
    --
    Socjolog Anna Ziółkowska w lipcowym wywiadzie dla Dużego Formatu mówi, że
    agresja jest jednym z niewielu uczuć, które przystoją mężczyźnie. Nie wolno jej
    natomiast okazać kobiecie...
  • p.o.box.77 20.12.06, 10:14
    ja też nei widze powodu płacic za rytmike innego dziecka. ale gdybym był
    wychowacą nie pozwoliłbym zeby dziecko w ten sposób było traktowane. i nie
    życze nikomu nizaleznie od grubości portfela żeby jego dzieci były tak
    traktowane.
  • tbernard 20.12.06, 10:24
    ...
    > jest dwuoddziałowe. Angielski miesięcznie ok. 12 zł (maluchy 2x tyg. 15 min),
    > zapisałam, choć wiem,że angielskiego to się moje dziecko tak nie nauczy, rytmik
    ...
    Skoro wiesz, że tak się nie nauczy, to po co zapisałaś?
    Aby dać poczucie wyższości nad biedniejszymi, czy może dlatego, że wszyscy
    zapisali i by dziecko nie czuło się gorsze? Innego racjonalnego wytłumaczenia
    nie widać.
  • Gość: Domcia IP: 81.210.116.* 20.12.06, 11:25
    Niedługo dojdzie do tego, że w szkole trzeba będzie dodatkowo płacić za lekcje
    w-f'u, plastyki czy muzyki w klasach 1-4..!

    To jakaś paranoja, od czego są w końcu przedszkola, jak nie od zapewniania
    dzieciom rozwoju i zabawy w ramach miesięcznych opłat???!!!
    Co to za wychowawcy, którzy nie mają odpowiedniego przygotowania i do rytmiki
    czy zajęć plastycznych potrzeba specjalistów??? - że do języków obcych, to
    zrozumiałe.
    Mam 30 lat, dzieci jeszcze nie, ale pamiętam,że kiedy ja chodziłam do
    przedszkola, miałam i rytmikę, i plastykę, i zabawę na dworze, zabawki w
    przedszkolu... Było miło i nikomu nie przyszło do głowy, żeby te podstawowe dla
    prawidłowego (fizycznego i psychicznego)rozwoju dzieci zajęcia traktować jako
    fakultatywne! Były wręcz obowiązkowe.
    To skandal i jak tak dalej pójdzie, to przedszkole czy żłobek będą przez
    prowadzące je osoby traktowane jako prechowalnia na żywy bagaż, jak parking dla
    samochodów, za których tzw. pilnowanie trzeba dodatkowo płacić... Załamka...
  • Gość: oi IP: *.chello.pl 20.12.06, 13:04
    ludzie w to jacys poj...i jestescie !!!! szkoda ze nie wszystkich stac na internet w polsce , moze byscie w koncu zauwazuli ze nie kazdy ma 15 zl miesiecznie na zajecia dla dzieciakow , z tym ze wam sie to jeszcze odbije bo te dzieci bez zajec beda wam pozniej obrabiac wasze piekne nowe czysciutkie auta HA!!!!!!
  • tbernard 20.12.06, 10:11
    Nie jestem za socjalizmem i ta ironia w sumie jest mi dość bliska.
    Tylko jest jedna mała kwestia: dlaczego w publicznych placówkach jest ta
    segregacja? Przecież jak ktoś ma większe ambicje względem swojego potomka i chce
    ponadto podkreślić wyższy status materialny, to może go zapisać do prywatnego
    ośrodka. Potem do prywatnych szkół i do Oxfordu. Nie mam nic przeciwko temu.
    Natomiast w placówkach publicznych wolałbym, aby obowiązywała zasada równości.
    Tak jak wobec prawa wszyscy powinni być równi. Tymczasem wyrastają nam kolejne
    pokolenia które wręcz święcie przekonane są, że sądy powinny łagodniej traktować
    zamożniejszych i lepiej ustawionych w przypadku złamania prawa.
  • Gość: ja IP: *.wroclaw.mm.pl 20.12.06, 10:41
    brawo! właśnie to chciałam napisać:) cieszę się, że są jeszcze trzeźwomyślący w
    naszym kraju. Bo chyba niektórym to kapitalistyczna woda sodowa odbiła do
    głowy.
    ps nie jestem za socializmem, mam 20 lat i naprawdę mi się dobrze tu żyje i
    powinnam się cieszyć, że ci ludzie, którzy tak prą do przodu, od przedszkola
    biegną w wyścigu szczurów, pomijają innych którzy nie mają sił i środków na to
    żeby nadążyć (początkowo robią to za nich rodzice), kiedyś najprawdopodobniej
    zjawią się u mnie w gabinecie (mam nadzieję, że w przyszłości będę taki miała)
    i będą prosić żebym ich wyleczyła z nerwic, depresji, wypalenia.
    ALE jakoś się nie cieszę.
    Pozdr
  • Gość: sss IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.06, 10:45
    Czyli publiczna szkoła nie prawa organizować zajęć dodatkowych płatnych?
    Bo nie wszyscy zapłacą?
    Szkoła nie prawa organizować wyjazdów dla dzieci bo nie wszystkie stać?

    Co za bzdury. Równanie do dołu. Zamiast aspirować - chowac się w kącie.
  • Gość: Egghead IP: *.gprspla.plusgsm.pl 20.12.06, 11:55
    Ma prawo, tylko nie w godzinach, kiedy powinna organizować zajęcia własne.
  • tbernard 20.12.06, 12:17
    > Czyli publiczna szkoła nie prawa organizować zajęć dodatkowych płatnych?
    > Bo nie wszyscy zapłacą?
    > Szkoła nie prawa organizować wyjazdów dla dzieci bo nie wszystkie stać?
    >
    > Co za bzdury. Równanie do dołu. Zamiast aspirować - chowac się w kącie.

    To zależy co zakwalifikować jako zajęcie dodatkowe wymagające dopłaty.
    Bo jak czytam, że tak podstawowe jak rytmika (tak na marginesie mowa o
    przedszkolu)uznane jest jako coś ekstra, to mam spore wątpliwości.
    Jest pewna granica dla niektórych jakby nieuchwytna pomiędzy dwoma spojrzeniami:
    1. Chcę aby moje dziecko miało coś więcej ponad standard i dlatego zgadzam się
    na dopłatę.
    2. Ponieważ wysoki standard nie daje zbyt dużej przewagi mojemu dziecku nad
    biedniejszymi, więc obniżmy standard, niech ci których nie stać na dopłatę już w
    wieku przedszkolnym zostaną wypychani na margines.

    Ty mówisz o ambicji, ale nie zauważasz, że coraz częściej przybiera ona postać
    chorobliwą.
  • wrezz 20.12.06, 12:34
    tbernard napisał:
    > Nie jestem za socjalizmem i ta ironia w sumie jest mi dość bliska...

    Dopowiadając niejako Twoją wypowiedź chciałbym zauważyć, że publiczne
    przedszkole dotowane przez samorząd, czy państwo jest instytucją z gruntu
    socjalistyczną. Jak ktoś się socjalizmem i "równaniem" brzydzi (dla zupełnej
    jasności: oczywiście nie piszę tu o Tobie) konsekwentnie powinien ze wstrętem
    myśleć o posłaniu dziecka do takiego przedszkola.

    >Natomiast w placówkach publicznych wolałbym, aby obowiązywała zasada równości.

    Howgh!

    --
    wyburbrak.blox.pl
  • Gość: ... IP: 64.124.166.* 20.12.06, 22:58
    socjalistyczne jest myślenie, że to "samorząd" czy "państwo" do czegoś dopłaca,
    to podatnik zawsze dopłaca, samorząd ma tylko dbać o to żeby to dopłacanie
    miało sens. W tym konkretnym przypadku nie rozumiem dlaczego ktoś dopłaca do
    przedszkoli w których dzieci się nudzą. W "prywatnych" przedszkolach jakoś
    dzieci się nie nudzą a ceny nie są aż tak wygórowane. Może więc samorząd
    powinien dopłacić tym "kapitalistom" żeby mogły przyjąć dzieci z uboższych
    rodzin? To miałoby większy sens.

    > Dopowiadając niejako Twoją wypowiedź chciałbym zauważyć, że publiczne
    > przedszkole dotowane przez samorząd, czy państwo jest instytucją z gruntu
    > socjalistyczną. Jak ktoś się socjalizmem i "równaniem" brzydzi (dla zupełnej
    > jasności: oczywiście nie piszę tu o Tobie) konsekwentnie powinien ze wstrętem
    > myśleć o posłaniu dziecka do takiego przedszkola.
    >
    > >Natomiast w placówkach publicznych wolałbym, aby obowiązywała zasada równo
    > ści.
    >
    > Howgh!
  • wrezz 21.12.06, 12:01
    Podatnik daje pieniądze, a na co one zostaną wydane to ma niestety gó.. do
    powiedzenia.
    Nie uważam na przykład, że płacę za utrzymanie polskich wojsk w Iraku. Daję
    pieniądze, bo jestem do tego zmuszany. Nie płacę na utrzymanki posłów
    Samoobrony. Daję pieniądze, bo jestem zmuszany. itp. itd.

    > W "prywatnych" przedszkolach jakoś
    > dzieci się nie nudzą a ceny nie są aż tak wygórowane. Może więc samorząd
    > powinien dopłacić tym "kapitalistom" żeby mogły przyjąć dzieci z uboższych
    > rodzin? To miałoby większy sens.

    I w edukacji tak, i w służbie zdrowia, i... Jestem za.

    --
    wyburbrak.blox.pl
  • Gość: MDF IP: *.pradnik.net 20.12.06, 10:15
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 11:18
    Marcinie 95 ilez w twoich słowach ironii i zacietosci. Czy kiedykolwiek
    borykałes sie z bieda, pewnie nie, wiec zostaw ja w spokoju, ona zapewne tez
    ciezko pracowała, własnie za tzw. komuny, to dzieki niej biedy nie masz .Ona za
    komuny nie miała zle, nie bała sie o jutro ,ale dzis w tych wolnych czasach boi
    sie, bo wie ze jest sama, ze nikt jej tak naprawde nie pomoze.A takich ludzi
    bedzie przybywac. Datki harytatywne tylko ponizaja człowieka.NIe chodzi o
    szeroki wahlarz zapomog socjalnych tylko o to by za prace dostawac ucziwie,
    jesli pracujesz, nie powinienes sie martwić czy starczy Ci do końca miesiaca.
    Demokracja dziś daje poczucie ogromnej samotności i poczucie bycia w
    buszu.Jesteśmy ludżmi ,nie zwierzetami, które walcza o przetrwanie.
  • Gość: marcin_95 IP: 203.109.168.* 20.12.06, 23:55
    Nie żartuj sobie. Fakt, że komuś się nie wiedzie i żyje biednie, nie daje nikomu absolutnie żadnego prawa do żądania, by inni też żyli na podobnym poziomie. Fakt, że jeden człowiek może za coś zapłacić i to dostaje, a drugi nie może i nie dostaje, nie jest absolutnie żadną dyskryminacją. Jestem przeciwnikiem głupoty i socjalistycznej urawniłowki w dół i zawsze będę te zjawiska zwalczał. Przecież, na litość boską, dzieci i tak różnią się statusem materialnym – pierwszy przykład z brzegu to przechodzenie dziecka z biednej rodziny obok sklepu zabawkarskiego, w którym bogaci rodzice swoim dzieciom kupują drogie zabawki, na które nie stać rodziców tego przechodzącego. Dzieciaki też wychodzą na podwórko albo zapraszają siebie wzajemnie do domów i widać, kto jak mieszka, czym się bawi, jak się ubiera i czasem nawet co je. Też tego zabronisz? Chcesz wprowadzić komunizm na modłę chińską – urawniłowka posunięta do identycznej odzieży?

    Jak się chce mieć dzieci, to trzeba mieć też na dzieci.

    A poczucia samotności nie daje demokracja, ale pogoń ludzi za pieniądzem. Widać z tego, że jako naród nie byliśmy lepsji w czasach komunizmu, tylko po prostu wóczas nie było za czym gonić, konsumpcjonizm nie był możliwy z powodów gospodarczych, zresztą dobrze pamiętam, że i wtedy wybuchały awantury w ogonkach, kto gdzie i ile stał, komu się należy poza kolejnością itd.
  • Gość: Ignac IP: 193.108.194.* 21.12.06, 10:18
    Wsadzić Jasia razem z tym keyboardem do obozu resocjalizacyjnego, niech sie
    nauczy, że pieniądze szczęścia nie dają
  • Gość: b IP: *.speed.planet.nl 20.12.06, 07:23
    Wszystko byloby ok, gdyby byl wybor miedzy przedszkolami: 'normalne' bez
    dodatkowych zajec i 'dla bogatych' z zajeciami, gdzie tez wszyscy placa po
    rowno, ale wiecej i sa dodatkowe zajecia (dla wszystkich takie same albo do
    wyboru). Pewnie, ze nie mozna rownac do dolu (w koncu jak cie stac to jezdzisz
    lepszym samochodem niz sasiad), ale z drugiej strony uwazam, ze pokazywanie
    dzieciakom, ze jak sie ma kase to jest sie lepszym (Jas sie nudzi, Tomus uczy
    sie grac na keyboardzie) tez nie jest w porzadku. Wytlumacz to 4-
    latkowi...Zreszta to nie tylko kwestia kasy. Nie kazde dziecko jest w
    stanie 'przerobic'te wszystkie zajecia i w koncu dziecinstwo powinno byc
    glownie zabawa, a nie nauka. Na nauke bedzie jeszcze czas. Uwazam, ze lepiej
    byloby ta kase przeznaczyc na wyposazenie, edukacyjne zabawki, wycieczki,
    edukacje przedszkolanek itp. niz na gre nauki na skrzypcach od momentu kiedy
    dzieciak te skrzypce jest w stanie podniesc z ziemi....
    Poza tym zadanie kasy za rytmike i teatrzyk to tez przegiecie.
  • Gość: Łasica IP: *.wspiz.edu.pl 10.01.07, 10:06
    Moje dziecko ma zdolności muzyczne i lubi tańczyć. Jednak wcale nie chce chodzić
    na zajęcia z plastyki! W tym czasie panie w przedszkolu nr 17 w Warszawie
    organizją czas miło. Dzieci nie czują się wyalienowane. Większość chłopców nie
    chodzi na taniec BO NIE CHCĄ! Jest to normalne. Rozwijajmy dzieci, ale nie na
    siłę. Nie wszyscy mamy słuch i możliwości rozwoju w każdej dziedzine.
  • co.ty.powiesz 20.12.06, 08:00
    Najprostsze wyjście: zabrać bogatym, domiar dowalić! Jak mnie na coś nie stać
    (bo jestem nieudolna, pijakiem, leniem lub poszkodowaną na ciele lub umyśle),
    to należy zakazać tego samego innym. Ma być równo, czyli wszystkim g....!

    Można zrozumieć stare, komunistyczne ciągoty u pięćdziesięciolatków i
    starszych, którzy dobrze pamiętają czasy równości (np. punkty za pochodzenie
    robotniczo-chłopskie) i powszechnej szczęśliwości (po kupieniu kilku rolek
    papieru toaletowego). Trudno mi jednak pojąć podobne ciągoty u młodszego
    pokolenia. Zamiast zastanowić się nad tym, co zrobić, żeby także biedniejszych
    było stać na dodatkowe zajęcia, GW proponuje najprostszą metodę: zabrać,
    zakazać, a najlepiej wszadzić burżujów do więzienia, żeby mieli nauczkę...
  • sanchopanda 20.12.06, 11:05
    Ludzie jak wy rozumiecie to co czytacie. Własnie cos takiego wyrosnie z waszych
    dzieci przy podejsciu prezentowanym w tym tekscie. I nie chce was obrażac piszac
    ze jestescie głupkami. Pewnie jestescie wykształceni inteligentni wielu z was ma
    cudowne domy i rodziny.... ale nie widzicie nic poza czubkiem własnego nosa. A
    organizacja przedszkola przedstawiona w tym artykule jest faktycznie
    bezsensowna. I nie chodzi o zajecia dodatkowe. Nie o rownanie do dołu i nie o to
    ze ja mam kase i ja chce wiec innych mam w du... Faktycznie masz kase niech
    Twoje dziecko sie uczy angielskiego niech chodzi na karate kurcze niech chodzi
    na kurs nawiogacji promu kosmicznego, moze mu sie to przyda w przyszłosci. Ale
    przedszkole powinno miec pakiet zajec standardowych:rytmika plastyka ..... takie
    ktore sa potrzebne do prawidłowego rozwoju dziecka ktore dodatkowo naucze te
    dzieci działac w grupach i szanowac sie nawzajem. Inne dodatkowo płatne zajecia
    natomiast nie moga skupiac wychowawców na tych "lepszych" dzieciakach a te
    gorsze siedza w sali której pilnuje baba pjiaca kawe i czytajaca sobie "cosmo".
    .............
    .............
    a na koniec do co.ty.powiesz: piszesz
    > "Najprostsze wyjście: zabrać bogatym, domiar dowalić! Jak mnie na coś nie stać
    > (bo jestem nieudolna, pijakiem, leniem lub poszkodowaną na ciele lub umyśle)"
    jesli faktycznie ludzi nie stac na to bo sa tacy jak w Twojej wypowiedzi to
    tylko dlatego ze tacy jak ty nie pozwolili im na odnalezienie sie w
    społeczenstwie wychowujac swoje dzieci pod kloszem robiac z nich takiech
    pier..... snobów.
  • podex 20.12.06, 11:17
    skoro juz sie nawzajem nie obrazamy piszac,ze jestesmy glupkami...
    Radze zwrocic uwage a ponizszy cytat; "Przedszkola prześcigają się więc w pomysłach, bo walczą o każdego z 36 tys. małych klientów (tyle jest dzieci w wieku przedszkolnym w Warszawie). Nie zważają, że nie wszystkich rodziców na to stać."
    Wynika z niego jasno, ze rodzice maja szanse na WOLNY WYBOR przedszkola, i tylko dlatego szefowie tych instytucji przescigaja sie w pomyslach. Gdyby rodzice chceli zapisywac dzieci do przedszkoli, gdzie caly dzien oglada sie japonskie kreskowki i je nutelle, to pewnie tez by powstaly - tylko jakos nie chca. Jezeli rodzicom tych biedniejszych dzieci nie podoba sie przedszkole, niech po prostu dziecko zabiora z niego, albo zaszantazuja kierowictwo taka mozliwoscia i juz. I przedszkole nie powinno miec zadnego "podstawowego pakietu", bo niby kto ma go wyznaczac?
  • sanchopanda 20.12.06, 11:34
    Ok tylko ze walka o klienta nie odbywa sie tu na zasadzie oferujemy wiecej za
    mniej tylko oferujemy wiecej za wiecej bo ty chcac zeby dziecko mogło wiecej i
    jesli dzici bedzie coraz mniej w koncu przedszkola stana sie za drogie dla tych
    którzy teraz jeszcze biora pełne pakiety dla swoich pocieszek. Ta konkurencja
    nie jest zdrowa.... to tak jakby Ci w markcje dawali promocje na towar
    zwiekszajac jego ilosc ... ale i jednoczesnie cene nie dwa w cenie jednego a
    trzy w cenie pięciu....
  • podex 20.12.06, 11:51
    "w koncu przedszkola stana sie za drogie dla tych
    którzy teraz jeszcze biora pełne pakiety dla swoich pocieszek" I zgadnij co sie wtedy stanie, gdt przedszkola stana sie za drogie? Po prostu nikt do nich nie przyjdzie i by nie zbankrutowac, beda musialy obnizyc ceny i np zmniejszyc ilosc tych debilnych zajec. Niezdrowa konkurencja ma miejsce tylko wtedy, gdy ktos z zewnatrz ( co sugeruja autorzy artykulu ) wplywa na jej zasady np przez sposrowanie niktorych jej uczestnikow. Ida galej tropem rozwazan GW powinno mi sie doplacac do piwa, bo siedze sam w domu ( jestem genetycznym nierobem), a moi kolesie bawia sie w super knajpach.
  • sanchopanda 20.12.06, 11:59
    hmm kwestaj dopłat jest jak najbardziej do odrzucenia od razu. Twoj sposob
    widzenia petli jaka zatocza ceny jest tez prawidłowy tylko to nie jest produkt
    na który poczekam az stanieje tylko sposob na stworzenie paru pokolen ze
    skrzywiona psychika przez aktualna walke o klienta. Spojrz na to wsyztsko nie
    jak na spor o ceny samochodów ale jak na cos co ma wpływ na dzieciaki i
    przyszłosc jaka one beda kiedys budowały......
  • podex 20.12.06, 12:28
    Z prawdziwa przykroscia odczytalem twoje odrzucenie propozycji doplat do mojego
    piwa:-)
    Ale do rzeczy - walka o klienta nie moze skrzywic psychiki, najlepszym dowodem
    tych pare tysiecy lat historii ludzkosci, gdzie wlasnie producenci
    dostosowywali sie do klientow.
    Rodzice wiedza najlepiej co jest dobre dla ich dzieci, i zostawmy im te
    decyzje. Niech kapitalisci zakladaja przedszkola jakie im tylko przyjda do
    glowy - my wybierzemy tylko te ktore nam sie spodobaja, i ci krwiopijcy ktorzy
    zalozyli niewlasciwe po prostu zbankrutuja. I to od razu - bo
    wlasnie "rownianiem szans" marnujemy przyszlosc naszych dzieciakow.
    Przypomne, ze przed wojna - gdy nie bylo zadnych punktow za pochodzenie na
    uczelniach wyzszych ilosc studentow ze wsi byla wyzsza niz potem, gdy
    wprowadzono parytety dla ludzi ze wsi. Dlaczego? Bo po prostu chlopi nie
    chcieli wysylac dzieci do marnych szkol. Podobnie z przedszkolami - rodzice
    ostatnie grosze wysuplaja by dziecko do lepszego przedszkola wsadzic. A jezeli
    nie chca? Coz, ich wola - nie unieszczesliwajmy ich na sile
  • Gość: Domcia IP: 81.210.116.* 20.12.06, 11:49
    A kto wyznacza program nauki w szkołach? Zastanów się nad tym, może coś do
    ciebie dotrze.
    Przedszkole ma rozwijać i integrować dzieci, to nie jest hotel, w którym każdy
    sobie wybiera usługi w ramach zawartośći portfela i bawi się we
    własnym "pokoju".
    W ramach miesięcznej opłaty wszystkie dzieci powinny mieć zapewnione te same
    możliwości, w standardowych godzinach pracy przedszkola. Jak ktoś chce posyłać
    dziecko na dodatkowe zajęcia, to niech to robi, ale po tych godzinach albo poza
    przedszkolem, bo niby dlaczego ma się to odbywać kosztem innych dzieci, które
    nie potrafią jeszcze zrozumieć, że to kosztuje, a to nie...

    Inną kwestią jest to, że cały ten artykuł powinien położyć nacisk na to, że w
    ogóle przedszkola pobierają opłaty za coś, co powinno i kiedyś było! normą, że
    te zajęcia z rytmiki czy plastyczne są częścią zdrowego rozwoju dziecka, a nie
    jakąś fanaberią, podobnie jak obowiązkowy w-f w szkole!

    Wszystkim zacietrzewionym "bogaczom" polecam, żeby się nad tym aspektem
    zastanowili i oceniali jakość przedszkola właśnie po tym, ile ono zapewnia
    dziecku w tzw. standardowych zajęciach, a nie po tym, ile kasy mogą wydać na
    dodatkowe zajęcia...
  • podex 20.12.06, 12:10
    Zastanowilem sie i zaczne od podstaw.
    Juz tak jest na tym swiecie, ze jedni maja w zyciu lepiej a inni gorzej -
    dzieci tez. Np moj syn jest nieco przy kosci ( nie jego wina bo po ojcu to ma)
    i przybiega zawsze na koncu biegow w szkole. Przykro mu pewnie jest (chociaz
    szczerze mowiac to to olewa - tez po ojcu mu to zostalo) ale czy powinnismy
    nakazac innym dzieciom wolno biegac?! Przeciez to nie jego wina!
    Widzisz do jakich absurdalnych wnoskow dochodzimy? A co najciekawcze - ja
    pierwszy bede protestowal, gdyby pan od wf-u chcial takie zasady wprowadzic, bo
    chlopak nigdy tego sadelka nie zrzuci!
    I dalej:
    "W ramach miesięcznej opłaty wszystkie dzieci powinny mieć zapewnione te same
    możliwości, w standardowych godzinach pracy przedszkola"
    O ile wiem, wsrod przedszkoli panuje wolna konkurencja. Coz wiec radzisz
    zrobic, gdy powstanie przedszkole, ktore poza dodatkowa oplata zapewni jeszcze
    cos innego za dodatkowa kase ( co sie wlasnie dzieje)? Zamknac je
    administracyjnie? Przeciez dzieci do niego chodzace beda mialy lepiej od tych,
    ktore chodza do "normalnego" przedszkola, czyz nie?
    I nie bardzo rozumiem, dlaczego rodzice tych biedniejszych dzieci wysylaja je
    do drogich przedszkoli, gdzie cierpia katusze w salce obok uczacych sie
    fengszui czy angielskiego. Moga przeciez znalezc inne przedszkole, gdzie nie ma
    dodoatkowo platnych zajec. Powiesz, ze nie ma takich przedszkoli. Mozliwe, ale
    postaw sobie pytanie - dlaczego ich nie ma? Odpowiedz jest prosta - bo nie maja
    chetnych. To po prostu zasady wolnego rynku.
    Nie ma juz miejsca na temat programow nauki w szkolach - ale powiem krotko - to
    tez jest glupota. Zastanow sie dlaczego nie ma ogolnopolskich programow nauki
    na uczelniach wyzszych?
  • Gość: Domcia IP: 81.210.116.* 20.12.06, 13:14
    ie zrozumiałeś sedna sprawy. Z tego co piszesz ty i wiele innych osób wynika,
    że w ogóle jakakolwiek opieka w postaci żłobka, przsedszkola, czy szkoły,
    powinna być w pełni skomercjalizowana, bo do tego to wszystko obecnie prowadzi,
    skoro nawet za rytmikę trzeba płacić.
    Ciekawe, co powiesz, jak któregoś dnia szkoła publiczna zarząda od ciebie i
    nnych rodziców za płacenie za każdy przedmiot? Niby standardowy, ale wkońcu nie
    każdy musi się uczyć i skończyć szkołę, prawda? Po co twojemu pulcnemu dziecku
    w-f, po co język polski, po co plastyka..? Jak chcesz, żeby dziecko wyniosło ze
    szkoły coś więcej, niż tylko to, że miało się gdzie podziać, kiedy pracowałeś,
    to płać, płać, płać!!! T
    erzz może cię stać, za rok możesz sracić pracę i co wtedy..???
  • podex 20.12.06, 13:46
    dziekuje - zrozumialas o co mi chodzi! Jak najbardziej chcialbym zeby szkoly
    żądaly od wszystkich placenia za kazdy przedmiot! I jak najbardziej nie kazdy
    musi skonczyc szkole, podobnie jak nie kazdy musi skonczyc uniwersytet, miec
    prawo jazdy, znac japonski itd! Zwroc uwage, ze teraz szkoly nie sa bezplatne -
    placi za nie cale spoleczenstwo - nawet ci ktorzy dzieci nie maja, wiec to
    troche nie fair. Niech swoje dzieci ksztalca ci, ktorzy chca i maja na to
    pieniadze - z pewnoscia stworza, czy tez wybiora lepsze szkoly niz byle
    urzedasy.
  • aguncia 20.12.06, 23:12
    "teraz szkoly nie sa bezplatne - placi za nie cale spoleczenstwo - nawet ci
    ktorzy dzieci nie maja, wiec to troche nie fair. Niech swoje dzieci ksztalca ci,
    ktorzy chca i maja na to pieniadze - z pewnoscia stworza, czy tez wybiora lepsze
    szkoly niz byle urzedasy"
    W odpowiedzi na powyższą bzdurę - rozumiem, że jesteś również za tym żeby nie
    było emerytur, rent, itd. Rodzic w obecnej sytuacji do 18. roku życia 1 dziecka
    ponosi wydatki w wysokości minimum 120 tys. zł. Skoro moje dziecko będzie
    pracowało później na emeryturę/rentę tych bezdzietnych - to finansowanie przez
    ich podatki edukacji przestaje być takie bezsensowne. Ponadto dobra edukacja
    publiczna i jej powszechność - to najlepsze metody na ograniczenie
    przestępczości (=mniejsze wydatki na więzienia - chyba że Twoim zdaniem
    należałoby kwestie ochrony prawnej i bezpieczeństwa obywateli pozostawić również
    jednostkom. W końcu każdy może nosić broń i strzelać do kogo popadnie. W ten
    sposób zbudujemy najlepszy ze światów - wszystko w nim będzie prywatne, żadnej
    wartości społecznej, dobra publicznego - czy nadal będziemy społeczeństwem?
    Przypomina to trochę sytuację z krajów w rodzaju Brazylii - wyspy luksusu
    otoczone morzem nędzy - dwa wrogie sobie światy, bogaci poruszający się wszędzie
    w towarzystwie uzbrojonej po zęby ochrony. Jeśli taki jest Twój ideał - to ja
    odpadam.
    Pozdrawiam
    Agnieszka
  • Gość: vril IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 11:20
    Ciekawe w ktorym miejscu GW tak twierdzi moze to jakas nadinterpretacja albo
    semantyczne naduzycie
  • Gość: Thule IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 12:00
    Setnie sie ubawilem czytajac wypowiedzi na forum, obrazac sie nawzajem to
    naprawde umiecie nic tylko "frajer", "glupki", swietnie, brakuje tylko
    seksualnych pomowien. Swoja droga co oferuje normalnie to przedszkole, jak
    organzuje dziecia czas skoro rytmika, malowanie, tance zaczynaja sie dopiero po
    13? Co robia dzeci do 13, po co mam placic za zajecia ktore pownny byc w
    zestawie obowiazkowym, to zwykle wyludzanie kasy, a rodzice powinni uzywac tego
    wielkiego miedzy uszami i wcale nie mam na mysli nosa
    Pozdrawiam
  • Gość: alabama IP: 193.201.167.* 20.12.06, 08:29
    No cóż, tylko gołodupce posyłają swoje dzieci do państwowych przedszkoli. Ja
    jestem takim gołodupcem, nie pracuję po 12 godzin dziennie i nie muszę płacić
    żeby moje dziecko mówiło po angielsku, tańczyło czy rysowało. Pracuję 8 godzin,
    znajduję czas i na pracę i na rodzinę, a moje dziecko mówi po angielsku, tańczy
    i rysuje.
    Jeżeli tatuś pracuje po 12 godzin i stać go na to żeby być tylko i wyłącznie
    wyrobnikiem (po przy takiej ilości pracy nie można powiedzieć że jest ojcem) to
    jego sprawa. Jeżeli przy okazji jest jeszcze z tego dumny, to trudno mi to
    komentować.
    Sęk w tym aby znaleźć czas i na pracę i na dziecko, i na zabawę i na
    odpoczynek. I nie trzeba do tego zatrudniać obcych ludzi.
  • Gość: jagna IP: *.ichip.pw.edu.pl 20.12.06, 11:19
    :) brawo, jak najwięcej takich ojców!!!
  • kruder76 20.12.06, 08:31
    Kolejny "artykuł" "dziennikarki" wychowanej na "Janko muzykancie". Niedobrze się
    robi, jak się czyta takie brednie.
  • Gość: Karolina K IP: *.tktelekom.pl 20.12.06, 08:41
    To nie wina rodziców że ich nie stać tylko państwa i nim rządzacych. Do czego
    to podobne, żeby dzieci marnowały swój potencjał tylko dla tego,że skąpi się na
    naukę przyszłości naszego kraju!!! Wszyscy mówią,że kiedyś były gorsze czasy-
    nic bardziej mylnego. Była praca, przedszkola i szkoły za darmo i dodatkowo
    pełno zajęć dodatkowych darmowych albo za nieduże pieniądze. Pochodzę z niezbyt
    bogatej rodziny, a razem z siostrą uczęszczałyśmy na mnóstwo zajęć. Teraz
    płacąc za wszystko w przedszkolu córki oddajemy prawie połowę jednej z naszych
    pensji. To jest chore...
  • Gość: KeRaD IP: 205.156.117.* 20.12.06, 10:26
    oj, pamiec mgla zaszla, oj zaszla. A za propagandzie udalo sie ci wmowic ze
    wszystko bylo za darmo, to naprawde sukces PRLu. wszystko bylo za lapowki i
    zagrabione pieniadze innych ludzi.
  • Gość: monika IP: 212.75.114.* 20.12.06, 08:56
    Absolutnie potrzebne zmiany w tym względzie. uczmy dzieci równości i miłości,
    która nikoniecznie musi polegać na żalu, współczuciu, rozczarowaniu.
  • Gość: Adam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.06, 08:58
    Przecież Adam Michnik walczył o demokrację i wolny rynek. Czyżby nie wiedział,
    że rządzi nimi pieniądz? Równy dostęp do tych samych dóbr próbowano stworzyć od
    1917 r. Mój dziadek, zawzięty socjalista, zawsze mi powtarza: "wy nie wiecie co
    to prawdziwy kapitalizm. Ja go znam sprzed wojny, kiedy koledzy chodzili na
    zmianę do szkoły zimą, bo mieli tylko jedną parę butów". Rolą Państwa jest
    wyrównywanie szans, aby zająć te dzieci, które siedzą w drugiej sali. Nie można
    jednak tłamsić innych tylko dlatego, że mają zamożniejszych rodziców.
  • Gość: lop IP: *.k.omnitec.pl 20.12.06, 09:10
    bo tata Jasia może zapłacić za gazete, a mama Adasia nie. Już przed kioskiem w
    drodze do przedszkola dzielą dzieci na lepsze i gorsze...
  • Gość: 7-mila IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 09:22
    po co ten obraźliwy ton. płatne zajęcia dodatkowe napewno nie są czymś nowym -
    myślę, że zależy to ile osób w nich uczestniczy. Uważam, że większym problemem
    jest fakt iż większość przedszkoli jest czynna tylko do godz. 17.00 a to
    napewno problem dla tych, którzy pracują bardzo często dłużej. Myślę, że czasy
    gdy pracowano od 8.00 - 16.00 już się dla wielu osób, zwłaszcza młodych
    skończyły. Niestety placówki przedszkolne nie dostrzegły jeszcze tego. Może o
    tym warto podyskutować
  • Gość: afe IP: *.crowley.pl 20.12.06, 10:27
    taa najlepiej otworzyc przedszkola calodobowe zeby mamusia mogla odebrac swoj
    skarb raz w tygodniu na weekend albo moze i dwa razy w roku na swieta
    trzeba sie bylo zastanowic zanim zrobilo sie bachora a nie narzekac, ze nie ma
    gdzie tego tobołka podrzucić na czas robienia "kariery"
    moze zamknij dziecko w piwnicy, nie bedzie ci przeszkadzac w zyciu!
  • gelimer 20.12.06, 09:30
    ...wymiar sprawiedliwości.

    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3801525.html
  • Gość: gosc IP: *.fbx.proxad.net 20.12.06, 09:43
    w kraju w ktorym mieszkam (Francja)wszystkie dodatkowe zajecia sa poza
    przedszkolem, przewaznie w srode bo to dzien wolny od zajec. A jezeli zdarzy
    sie, ze w przedszkolu jest np jezyk obcy to dla wszystkich. Dodam, ze tu
    panstwowe przedszkola sa za darmo i dla wszystkich dzieci od 3-ego roku zycia.
  • Gość: laleczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 16:10
    za darmo? opiekunki są na wolontariacie? nie uzywaja pradu ani wody?
    pppomieszczenia nie wymagają remontu? nic nie jest za darmo tylko jedni musza
    pracowac na innych i tyle. a ja za cudze bachory placic nie chce, niezaleznie od
    tego ile zarabiam
  • Gość: vi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.06, 09:38
    uhuhuuuu ktoś tu jest lepsiejszy? współczucie....
  • Gość: Jaro IP: *.teleton.pl 20.12.06, 09:40
    > I bardzo dobrze, pracuje po 12 godz. by swoim dzieciom dać więcej niż obiboki
    > pracujące efektywnie po 8

    Biedaku... Gdybyś umiał sobie zorganizować pracę, nie musiałbyś pracować po 12
    godzin, tylko po osiem.
  • Gość: K0pytko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 09:41
    Jak widać, za socjalizmem z ludzką twarzą tęsknią nie tylko wyborcy Samoobrony,
    czy PiS, ale też dziennikarze Gazety Stołecznej. Przecież wiadomo, że wszyscy
    mamy równe żołądki i się nam należy! Niech żyje socjalizm!
  • Gość: milseog IP: 80.55.145.* 20.12.06, 09:48
    co z Ciebie za czlowiek? Tobie, czego absolutnie Tobie nie zycze, tez moze sie w zyciu noga powinac i jak
    wtedy wytlumaczysz dzieciom, ze skonczylo im sie karate, angielski i balet? zastanow sie. etykietyzujesz
    reszte jako "obibokow" nie zdajac sobie sprawy z tego jak wielkie to uproszczenie.
    a nawet jesli rodzice tych dzieci to "obiboki" to czy dzieci musza cierpiec upokorzenia przez swoich
    rodzicow? czemu one sa winne?
    inna sprawa, ze przedszkolanki powinny mowic - jako osoby po studiach - po angielsku czy niemiecku na
    poziomie, ktory wystarczy na przedszkolaka. nic nie stoi na przeszkodzie, zeby takie zajecia prowadzily.
  • Gość: chris IP: *.aster.pl 20.12.06, 09:48
    To jestes jeleń. Ja pracuję efektywnie 5 godzin i stać mnie nie tylko na
    takie "ekstrawagancje" jak rytmika czy angielski.
  • Gość: ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 10:02
    To samo sobie pomyslałem, jeleniowi sie wydaje, że trzeba całe dnie i noce robić
    żeby 2 000 zarobić. Dobrze, że są na tym pięknym świecie tacy frajerzy.
  • Gość: aneta IP: 212.160.172.* 20.12.06, 09:54
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: mama przedszkolaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 10:09
    A co w czasie dodatkowych płatnych zajęć robią panie nauczycielki? Przecież nie
    muszą w nich uczestniczyć bo są od tego dodatkowo opłacone osoby a więc zamiast
    kazać dzieciom siedzieć w sali obok to moga przecież zorganizować im zajęcia
    moga ćwiczyć przy muzyce malowac pzrecież maja sie zajmowac dziecmi nie maja
    przerwy tylko dlatego że są dodatkowe zaecia.
  • Gość: kropka9991 IP: *.quest-pol.com.pl 20.12.06, 10:01
    Problem polega na tym że przedszkolanki chętnie godzą się na wprowadzanie takich
    zajęć - zamiast organizować je same w ramach pensum - bo wtedy mają mniej dzieci
    "na głowie" i nie muszą się wysilać. Zajęcia plastyczne? Muzyczne? Rytmika?
    Tylko za ekstra kasę - i na ogół prowadzone przez kogoś z zewnątrz. One mają
    czas na kawę i ploty. Pytanie - co nasze państwo zapewnia bezpłatnie dzieciom w
    przedszkolu. Obawiam się jednak że to pytanie do Ministra Edukacji który
    gwarantuje im tylko religię.
  • Gość: asdaa IP: *.bsk.vectranet.pl 20.12.06, 10:51
    Zgadzam się z Tobą,wszystkie zajęcia dodatkowe powinny prowadzić przedszkolanki
    w ramach swojego pensum. rytmika, podstawy angielskiego i religii, zamaist gry
    na keyboardzie - gra na pianinie ( albo innym instrumencie) i inne. Moja córka
    w przedszkolu bezpłatną miała tylko religię, rytmika była OBOWIĄZKOWA (10 zł
    miesięcznie),inne zajęcia też płatne. A co robiły w tym czasie opiekunki?
    Opowiadały sobie, popijając kawkę, przeżycia bohaterów telenowel brazylijsko-
    wenezuelskich, by w czasie zaję przedszkolnych kibicować dzieciom przy ich
    odgrywaniu. Pozdro
  • afrykan 20.12.06, 10:59
    Pytanie: co nasze państwo zapewnia bezpłatnie dzieciom w przedszkolu?

    Z tego co wiem, nic (nawet lekcji religii). A dlaczego ma coś zapewniać bezpłatnie, idioto (idiotko?).
    Anglicy wiedzą, że there is no free lunch (nie ma nic za darmo). Jeśli Ty nie płacisz, to ktoś inny płaci za
    Ciebie.
    Ja płacę podatki i jednocześnie płacę za przedszkole (państwowe) jednego mojego dziecka i za szkołę
    drugiego dziecka. Gdybym jeszcze miał płacić więcej, żeby dzieci jednego z drugim współobywatela
    mieli jeszcze więcej BEZPŁATNIE (czyli kosztem między innymi moich podatków), to bym się zmęczył.

    Nawiasem:
    Może równolegle z Gretkowską (Partia Kobiet) powołamy Partię Podatników. Jak rozumiem, Partia
    Kobiet chce wywalczyć rozmaite prawa dla kobiet, a my wywalczylibyśmy likwidację podatków. Zdaję
    sobie sprawę z tego, że wszyscy niepłacący podatków (około 50%) i ci, którzy są w najniższym progu (i
    najprawdopodobnie mają zerowy lub minimalnie dodatni bilans wydatków na podatki i wpływów ze
    świadczeń państwa) czylki dodatkowe 40% społeczeństwa będą przeciwko obniżeniu podatków.
    Więc może ich jakoś sprytnie oszukajmy, żeby jednak głosowali na nas. A może uda się chociażby
    likwidacja dotacji dla partii politycznych i zmiejszenie Sejmu i likwidacja Senatu? Kto za?
  • kropka9991 20.12.06, 11:48
    Nie jestem idiotką; mam inne zdanie niż Ty.
    Przed-szkole - czyli instytucja przygotowująca ze swej istoty dzieci do nauki
    szkolnej. A nie przebywanie pod opieką pani i korzystanie z posiłków. Jeśli
    jednak jesteś za tym aby wszystko w przedszkolu było płatne, zmieńmy nazwę
    państwowyych przedszkoli na domy dziennego pobytu dziecka. Bogatszy odda wtedy
    dzieciaka do prywatnej placówki, uboższy nie będzie miał złudzeń.
  • Gość: karola IP: 84.210.206.* 20.12.06, 10:05
    Tak,pamietam to dobrze...Gdy moj syn uczeszczal prawie 3 lata do polskiego
    przedszkola,to praktycznie oprocz stalej oplaty za przedszkole i wyzywienie
    dochodzilo niekiedy w miesiacu ok.50 zl lub wiecej na zajecia
    dodatkowe,wycieczki,teatrzyki...a najgorszy byl zawsze taki poczatek roku-
    nielada wydatek.Na szczescie pomimo tego,ze nie nalezelismy do najzamozniejszej
    grupy spolecznej,to wiazalismy koniec z koncem i nasz maly nie musial siedziec
    bezczynnie w sali obok-niestety pamietam dzieciaczki,ktorych rodzicow nie bylo
    stac na roznego rodzaju zajecia dodatkowe-zal na serduszku sie robilo patrzac
    na smutne oczeta tych szkrabow,ktore nie rozumialy przeciez dlaczego ten obok
    idzie na przedstawienie,a on nie...Moj syn chodzilby teraz w Polsce do
    zerowki,ale obecnie od roku mieszkamy w Norwegii i moj syn chodzi tutaj do
    szkoly,ze wzgledu na to,ze obowiazek szkolny jest tu od 6 roku zycia
    dziecka.Powiem wam,ze gdy kontaktuje sie z mamami kolegow mego dziecka z
    polskiego przedszkola,to kamien z serca spada mi wiele razy,gdy slysze
    opowiesci rodem z horrorow...wyscig szczurow-tak moge to podsumowac!Moj syn ma
    tak zorganizowany czas w szkole norweskiej,ze codziennie wraca i idzie do niej
    zadowolony(gdzie w Polsce mialam wciaz problemy z wysylaniem go do przedszkola-
    tak go nienawidzil).Teraz ma czas na wyszumienie sie,wyciszenie,relaks i
    nauke,pomimo zajec dodatkowych,z ktorych tez korzysta.J
  • Gość: joj IP: *.chello.pl 20.12.06, 10:06
    Dlatego jak potrzebuje tatusia to ten jest w pracy
  • Gość: ON z Krakowa IP: *.chello.pl 20.12.06, 10:11
    Szanowni Państwo - czytając te komentarze już wiem czemu mamy kaczki przy
    włądzy i taką znieczulice na ulicy... Mam propozycje dla naszych przy włądzy P.
    Giertych wprowadźcie płatną religie w szkole ....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka