Dodaj do ulubionych

Karaluchy zaatakowały akademik

IP: *.acn.waw.pl 21.09.08, 19:43
Karaluchy w akademiku sensacją? Sensacją byłby chyba ich brak.
Obserwuj wątek
    • mayta Re: Karaluchy zaatakowały akademik 21.09.08, 20:04
      Czasem odwiedziałam kogoś na Kickiego i pamiętam, że w tym
      akademiku przetrzymywane były GÓRY (AUTENTYCZNIE GÓRY) śmieci na
      klatce schodowej. Śmierdziało to nieprawdopodobnie, lecz ani
      personel ani mieszkańcy nie reagowali.
    • talking_head Zdecyduj się, karaluchy czy prusaki ? 21.09.08, 21:24
      Bo to podstawowa róznica, prusaki łażą nawet przy świetle po
      ścianach i nie sa obrzydliwe, można umówić sie że to zmutowane
      koniki polne. karaluchy uciekaja od światła, są bardzo szybkie
      i obrzydliwe, ale pocieszę was, te nasze rodzime to miniatury w
      porównaniu z ich krewniakami które widziałem w Birmie i Indiach.
    • Gość: eks-kicman Za moich czasów nie było tam karaluchów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 00:13
      Mieszkałem na Kickiego 4 lata podczas studiów na UW w latach 70-tych
      ubiegłego wieku.
      Karaluchów tam wówczas nie było.
      Nie było ich nawet w piwnicy w stołówce.
      Ten problem wówczas tam nie istniał a w pokojach też mieliśmy syf
      straszny :)
      Więc "pan kierownik" niech nie pitoli o brudzie u studentów bo on
      nie ma specjalnego wpływu na rozród karaluchów.
      Potem żyłem parę lat w wielkich kilkunastomilionowych miastach i tam
      karaluchów była masa a więc z konieczności nauczyłem się z nimi
      jakoś żyć. Np. w Nowym Jorku są miliardy tych robaków :))
      Aby pozbyć się karaluchów z pokoju nie wolno trzymać w nim otwarcie
      jedzenia.
      A jeśli już to w zamkniętych szczelnie pojemnikach.
      Tak samo talerze, garnki itd.
      Nie wolno nic gotować w pokoju za wyjątkiem wody. Bo zapach też wabi
      karaluchy.
      Sprzątać trzeba nawet okruszki z chleba itp.
      Tłuszcz powinno się usuwać ze zlewów i umywalek.
      Dobry jest do tego celu domestos.
      Trzeba szczelnie zatykać otwory wentylacyjne bo insekty nimi wędrują.
      No i uszczelniwszy uprzednio okna i drzwi w pokoju od czasu do czasu
      pryskać pomieszczenie mocnym środkiem na karaluchy.
      To wszytsko pomaga.
      Na pocieszenie:
      karaluchy przecież nie gryzą :))))
      • Gość: wtf :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.08, 15:38
        > Na pocieszenie:
        > karaluchy przecież nie gryzą :))))

        na powrót do rzeczywistości:
        - zostawiają odchody
        - roznoszą choroby czerwonki, nieżytu żołądka i jelit, gruźlicy, duru brzusznego, choroby Hainego-Medina


        a firma sprzatająca nie robi tego dokładnie bo znalazła żyłę złota a flejtuchowaci studenci nieintencjonalnie pomagająw utrzymaniu takiego stanu
    • kroliklesny Karaluchy zaatakowały akademik 22.09.08, 08:22
      W czasie moich studiow walczylem z tymi zwierzetami. Kiedys wlalem
      im w gniazdo benzyne i podpalilem. Autentyk- slyszalem jak
      piszczaly! Ale z nimi o malo co nie spalilem akademik. W firmy nie
      wierze, chemikalia rozwala studentom watroby i nerki. Sprobujcie
      metod: albo mechaniczna- nalac do spodeczkow piwo, bydlaki to lubia,
      wleza i sie utopia. Albo chemiczna: kupcie kwas borny ( w Aptece?),
      na miseczkach troche chleba i roztwor kwasu bornego. Trafi je szlag
      gwarantowany! Ja mieszkalem na II pietrze i karaluchow nie mialem, a
      byly nade mna i pode mna. Najlepiej jednak jakby caly Akademik na
      Kicu solidarnie wzial sie za walke tym kwasem bornym, bo inaczej
      talatajstwo moze zalezc z sasiedztwa. Pozdrowienia!
    • Gość: aga Karaluchy zaatakowały akademik IP: *.chello.pl 22.09.08, 08:57
      walczyłam z tymi robalami blisko rok, były wszędzie, dosłownie
      wszedzie, nawet w ręcznikach na wieszaku w łazience,stosowałam
      wszystkie dostepne sposoby i srodki, skończyło sie ostrym zatruciem
      srodkiem, którym fachman spryskał wszystko w chałupie, ale robaki
      miały sie dobrze...teraz od ponad roku jest spokój, zero, zero zero
      karaluchów i prusaków, w końcu dobrzy ludzie zdadzili mi skuteczny
      sposób na ten syf... kupujemy w aptece proszek kwas borny, jedno
      opakowanie, mieszmy go z ugotowanymi 3 ziemnakami i dwoma żółkami na
      twardo, wyrabiamy to na ciasto, z tego ciasta robimy kulki wielkosci
      orzecha włoskiego i rozkładamy po całym mieszkaniu, za meblami, pod
      zlewem, wanna,w kątach pokoju, i gdzie jeszcze przyjdzie nam do
      głowy, ciasto powoli kruszeje, z czasem kulki rozpadają się, robimy
      następne itd., ja wymieniam je co około 4 miesiace. poczatkowo całe
      to towarzystwo wyłazi na wierzch, są spowolniałe, zatrute, padają,
      ale zapach kwasu powoduje tez, ze kolejne osobniki nie wchodzą na
      nasz teren. ważne, chronic przed dziecmi etc.lepiej nie dotykac,
      absolutnie nie spozywac itd.
    • Gość: Blatella Germanica Byliśmy tu pierwsi! IP: 212.114.200.* 22.09.08, 10:50
      My, karaluchy, żyliśmy na Polskich ziemiach już ca. 300 milionów lat
      temu! A co wy o sobie powiecie??? Wasz niewyrafinowany gatunek
      pojawił się na Ziemi raptem przed dwustu tysiącami lat!

      Niech pani redaktor nie opowiada, że to my was atakujemy! Kto
      rozpyla zabójcze miazmaty? Kto wykłada lepy? Kto urządza nam tą
      hekatombę? No kto???

      Ten brodaty małpolud na zdjęciu ma na rękach krew niewinnych
      karalusząt*

      Łapy precz od naszych dzieci, ludzcy agresorzy!

      * Nie krew, a hemolimfę, dokładnie rzecz biorąc. Używam tylko
      ludzkiego zwrotu.
    • Gość: Kill'em all Sprawdzona metoda 100% skutecznosci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.08, 10:52
      Na masowo wystepujace karaluchy, prusaki i inne robaki w duzych budynkach mieszkalnych najlepszym rozwiazaniem jest wpuscic stadko mrowek faraonek (chociaz co do gatunku to nie jestem pawien jaki jest najlepszy) robaczki znikaja bardzo szybko, zjadane niemalze zywcem przez mrowki, po pewnym czasie moze zaistniec sytuacja w ktorej mrowki opanuja akademik jednak mrowek stosunkowo latwo sie pozbyt - faratox B kolo gniazda polozony rozwiazuje problem szybko ;)
    • Gość: mallina Re: Karaluchy zaatakowały akademik IP: 81.210.48.* 22.09.08, 13:57
      "w innych akademikach nie ma tego problemu"
      ciekawe, ciekawe. ja pamietam Muchomorka z niedawnych czasow jako
      jedno wielkie gniazdo karaluchow. czyzby zrobili tam remont? od
      zewnatrz akademik wyglada tak samo koszmarnie jak kiedys, ciekawa
      jestem jak w srodku. i czy nadal sprzataja te same panie co pare lat
      temu - brudnymi, smierdzacymi szmatami przejechac przez podloge i
      potem pare godzin siedzenia przy kawce...
    • Gość: mallina cena jest bardzo niska... IP: 81.210.48.* 22.09.08, 14:03
      pani rzecznik naprawde ma poczucie humoru:
      - w innych akademikach uw nie ma karaluchow
      - cena jest bardzo niska
      czyli 250zl za pobyt w pokoju 3 osobowym. ja pamietam swoj pobyt na
      zwirkach - 290zl za miejsce w pokoju 3 osobowym, ok 18m2.
      smiech na sali. to ma byc bardzo niska cena?
      w warszawie mozna spokojnie wynajac pokoj za 500, 600zl. pokoj dla
      JEDNEJ osoby, nie trzech. czysty pokoj, z nowymi meblami, bez
      karaluchow.
      nie wyglupiala by sie pani rzecznik, naprawde...
    • wokiee Karaluchy zaatakowały akademik 22.09.08, 15:29
      Ja miałem ten problem w mieszkaniu które wynajmowałem. Nie działało na nie nic, do czasu kiedy kupiłem dziwny rosyjski specyfik na allegro. Pomimo obaw użyłem go i po jakiś 10 dniach wszystkie padły.
      Mieszkałem tam jeszcze przez rok i nie widziałem przez ten czas w domu żadnego robaka.
      Jeżeli jest ktoś chętny to mam jeszcze do odstąpienia 2 tubki tego specyfiku (po tym jak zadziałał kupiłem na zapas te tubki ale w nowym miejscu nie są mi potrzebne).
      wokiee@gazeta.pl
      • trombita Re: Karaluchy zaatakowały akademik 22.09.08, 20:31
        uważaj, żebyś ty nie zmutował, pamiętaj, że to co wchłaniją, wchłaniasz i ty, a
        ten ruski specyfik dlatego jest u nas niedostępny, że może powodować zmiany
        genetyczne. Szkoda twoich dzieci człowieku.
        A karaluchy - nawet Pentagon nie moze sobie dać z nimi rady. Pozaklejaj
        kontakty, pouszczelniaj wszystkie dziurki, wchodzą przez okna - i to sama
        widziałam :).
        Zamykaj szczelnie zywność.
    • Gość: rachela180 Jest sposób! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.08, 19:31
      Opryski nic nie dadzą. Sama walczyłam długo z prusakami. Niby owad, ale bestia
      inteligentna.

      Proponuję zainwestować w dezynsekcję żelową. Opryski dają kryształki, który maja
      teoretycznie odstraszyc i wytruć owady, ale dużo skuteczniejszy jest żel. One to
      lubą. Żel strasznie im smakuje. Taki owad się naje, upapra żelem, a potem idzie
      pod framugę czy inną listwę do kumpli i ich częstuje. Następnego dnia otrute
      zwierzaki wypełzają na środek pokoju i tam zdychają. Wystarczy zbierać szufelką
      przez ok.2-3 tygodni. I szlus, owadów nie ma! Nawet jak wrócą, to i tak się
      otrują, bo zel trzyma się bardzo długo.

      Naprawdę, apeluje do władz akademika: zainwestować w żel!!! ...i na jakiś czas
      polubić owada. Brzydki, ale to w końcu nie jego wina, nie? ;)
    • daslicht Karaluchy zaatakowały akademik 22.09.08, 20:21
      Ojojoj, biedaczki-warszawiaczki karaluchy mają i od razu artykuł na
      Gazecie!
      Mieszkałam pół roku w DS2 AM w Białymstoku i również grasowały tam
      stada karaluchów, administracja robiła dezynsekcje raz do roku
      (sic!), BO TAK. Oprócz tego akademik był w stanie zaawansowanego
      rozpadu, ponieważ nie był odnawiany od 30 lat. Masakra!
      --
      75/109 --> 30JJ/65P
      My się tu chyba nie rozumiemy :) ja się czuję TAK lub TAK a wszyscy myślą, że TAK
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka