Dodaj do ulubionych

Dzień z życia nauczyciela

IP: 217.153.97.* 14.10.03, 10:33
Fajnie. A ja jestem asystentką. Mam "goły" etat - 40 godzin w
tygodniu. Do pracy - 1,5 godz. dojazdu. Też wstaję o 6:00, ale
nie po to żeby pojeździć na rowerze. Po prostu o 6:50 odjeżdża
mój autobus (do którego mam około 1 km.)Wracam do domu około
19:00. Też chciałabym być redaktorem, ale niestety, nie mam
kiedy. Nie mam czasu na nic, ... mać. I założę się, że nie
zarabiam dużo więcej od pani nauczycielki. Nie denerwujcie mnie
takimi artykułami.
Edytor zaawansowany
  • Gość: M4b IP: 217.8.168.* 14.10.03, 14:18
    Ale nie masz pod opieką czeredy dzieci, dla których musisz być
    cały czas na najwyższych obrotach, skoncentrowana. Ty masz czas
    na kawke, jako asystentka masz stosunkowo lekka prace biurową.
    Wierz mi - nie zamieniłabyś się z nauczycielem, więc to ty nie
    denerwuj swoimi wynurzeniami które sa niezbyt na miejscu, a już
    na pewno nietrafione.
  • nauczyciel_dyplomowany 14.10.03, 16:20
    Gość portalu: M4b napisał(a):

    > Ale nie masz pod opieką czeredy dzieci, dla których musisz być
    > cały czas na najwyższych obrotach, skoncentrowana. Ty masz czas
    > na kawke, jako asystentka masz stosunkowo lekka prace biurową.
    > Wierz mi - nie zamieniłabyś się z nauczycielem, więc to ty nie
    > denerwuj swoimi wynurzeniami które sa niezbyt na miejscu, a już
    > na pewno nietrafione.

    To znaczy ,że nie jesteś zorganizowana.
    Brakuje Ci doświadczenia, a może luki wiedzy w wykształceniu ?
  • buggi 27.10.03, 16:01
    nauczyciel_dyplomowany napisała:

    > Gość portalu: M4b napisał(a):
    >
    > > Ale nie masz pod opieką czeredy dzieci, dla których musisz być
    > > cały czas na najwyższych obrotach, skoncentrowana. Ty masz czas
    > > na kawke, jako asystentka masz stosunkowo lekka prace biurową.
    > > Wierz mi - nie zamieniłabyś się z nauczycielem, więc to ty nie
    > > denerwuj swoimi wynurzeniami które sa niezbyt na miejscu, a już
    > > na pewno nietrafione.
    >
    > To znaczy ,że nie jesteś zorganizowana.
    > Brakuje Ci doświadczenia, a może luki wiedzy w wykształceniu ?


    Jolasiu, myslalam, zes ksiegowa z licencjatem
  • Gość: yenna IP: 217.153.97.* 15.10.03, 09:12
    Gość portalu: M4b napisał(a):

    > Ale nie masz pod opieką czeredy dzieci, dla których musisz być
    > cały czas na najwyższych obrotach, skoncentrowana. Ty masz
    czas
    > na kawke, jako asystentka masz stosunkowo lekka prace biurową.
    > Wierz mi - nie zamieniłabyś się z nauczycielem, więc to ty nie
    > denerwuj swoimi wynurzeniami które sa niezbyt na miejscu, a
    już
    > na pewno nietrafione.


    Weź mnie nie wkurwiaj, co to znaczy nietrafione? Nie na
    miejscu? Moja matka jest nauczycielką więc wiem jak ta praca
    wygląda "od środka".
    Nie rozśmieszaj mnie "lekką pracą biurową" bo nie masz pojęcia o
    czym mówisz. "Lekka praca biurowa" cha cha. Pracuję w dziale
    prawnym, robię umowy, biegam po sądach i prokuraturach, robię
    tłumaczenia opinii prawnych, pozwów itp. To jest harówka o wiele
    większa niż nauczanie (wiem, bo uczyłam, jestem filologiem,
    niestety na język, ktorego uczę nie ma wielkiego popytu i nie
    mogłam zostać w szkole, chociaż chciałam). Nauczyciele oprócz
    niskich pensji i 18 godzinnego tygodnia pracy mają 2 miesiące
    wakacji. Mają czas na dodatkowe zajęcia, mogą sobie dorobić
    (przynajmniej ja tak robiłam). Jeśli chodzi o dzieci, to chyba
    łatwiej jest je mieć wychodząc z pracy o 14:00 niż o 16:30+
    ponad godzina dojazdu do domu.
    Przerwę mam 1 raz dziennie 15 minut(właśnie teraz kiedy piszę).
    Gwarantuje mi to kodeks pracy (proszę mi tego nie wytykać) ale i
    tak nie zawsze udaje mi się to wyegzekwować.
    Wybacz, ale ja znam pracę nauczyciela i wiem o czym mówię, a Ty
    najwyraźniej nie masz pojęcia o pracy asystenckiej. I o tym jak
    człowiek wraca w nocy do domu i do ciężkiej cholery, nie ma już
    siły na nic. Dzieci nigdy chyba nie będę miała, bo żyjąc w takim
    trybie nie mam na to czasu.
    Tak więc daj mi spokój, bo to Twoje wynurzenia o
    dzieciach, "kawce" i "lekkiej pracy biurowej" są mocno
    nietrafione. Pracę taką jak moja znasz chyba tylko z
    socjalistycznych opowieści o urzędnikach.
  • Gość: Korn IP: *.acn.pl 20.10.03, 10:54
    A na dokładkę: Belfer ma kontakr głównie z dziećmi, które mu nie
    podskoczą, bo się boją. Normalni ludzie muszą wszędzie się
    przebijać i walczyć. Belfer gnojowi za brak pracy domowej może
    wlepił gałę, a ty współpracownikowi nie możesz zrobić nic za to,
    że nie wykonał należycie swojej pracy, możesz najwyżej donieść
    do szefa, ale będziesz wtedy świnia i donosiciel... Ponadto
    belfer odwala swoje parę godzin roboty, wypycha gnoja ze szkoły
    żeby się z nim nie męczyć i nie musi wnikać czy gnój zna
    ortografię czy nie (POLONISTKA PISZE, ŻE WIĘKSZOŚĆ MA
    DYS...GÓWNO - a czyja to wina? Polonistów!!!)i nie wyleci z
    roboty za to, że nie nauczyła! A ty wylecisz jak czegoś nie
    zrobisz. Sorry nie będę się użalać nad belframi, bo niewielu
    jest takich z prawdziwego zdarzenia, którym zależy. Temu nikłemu
    procentowi serdecznie dziękuję, reszta niech spada.
  • Gość: wacio IP: *.coi.waw.pl 15.10.03, 21:56
    18 godzin x 4 = 96/mieś. - marzenie
    ja mam dla porównania 5 x 7.5 x 4 tygodnie (w zaokrągleniu)= 150 + ekstra 6 x
    16 + 2 x 24 (weekendy)= 294 godź + dodatkowo ok 30 godź/mieś czyli razem 324
    godź mieś. i nie mam czasu praktycznie na nic (nauczyłem się spać po 5 godź na
    dobę)nie jest to powód do chwały, zaznaczam że nie jestem pracocholikiem, ale
    napisałem to tak dla porównania
    nie dodałem jeszcze że w czasie kiedy nauczyciele mają wakacje mam ze względu
    na urlopy jeszcze więcej czasu spędzam w pracy
    i ponarzekaliśmy sobie nad ciężkim losem nauczycieli
  • Gość: jola IP: *.beanfield.net 23.10.03, 15:50
    Wszystkim nauczycielom z okazji ich Dnia- duzo cierpliwosci.
    Kochani nie zazdroscie tych 18 godzin w etacie, bo jeszcze dochodza prace dome co etat czasowy podwaja ale nie podwaja
    zarobkow.
    Bylam nauczycielka w Polsce- opuscilam Polske i nie wrocilabym do zawodu- dlazego - no pomyslcie- uczymy dzieci pisac- rodzice po
    co masz komputer- uczymy liczyc - po co sa kalkulatory-probujemy troszke dyscypliny- szkola nie jest od wychowywania. Potem
    biedactwa nie dostaja sie na studia - dlaczego bo go nauczyciele nic nie nauczyli.Zawsze winny jest nauczyciel- nie leniwe dziecko ,
    nie zwariowani rodzice.
    A BODAJ BYS CUDZE DZIECI UCZYL
    Moje dzieci urodzily sie w Kanadzie i tu chodza do szkoly - niestety zbyt poblazliwej - nie moga uwierzyc ze kiedys na scianie wisiala
    dycsyplina , a linijka sluzyla zeby walic po lapach niesfornych uczniow- nauczyciel mial poszanowanie i u rodzicow i u uczniow
    Z niczy nie mozna przesadzac - ale odczepcie sie od nauczycieli
  • Gość: kk IP: 213.241.20.* 24.10.03, 08:40
    nie, nie odczepimy się. ta pani utyskuje - tak przynajmniej to zdanie zostało
    sfromułowane, może to dziennikarka położyła nacisk w złym miejscu? - że mając
    goły etat, 18 godzin, wychodzi z pracy dopiero o 14. Bo przecież i tak potem w
    domu musi harować. Ja też biorę robotę do domu, 2-3 razy w tygodniu. Ale w domu
    jestem dopiero o 17.30. I jeszcze dopilnować dziecka, by odrobiło lekcje, i
    jeszcze prace domowe, i jeszcze czas dla dziecka tuż przed jego snem - i do tej
    roboty zabranej z pracy zabieram się ok. 21. Dla tej pani,
    najwyraźnie, "wieczór" to godzina 17...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka